 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-04-2014 01:04 | Maldoror XXIII (2480 punktów) | Czy nie warto?
7 na 7 | Jako prawy ateusz jestem za rozdziałem państwa i Kościoła katolickiego. Jednakże naszła mnie myśl, która mi dała w mordę: "warto sponsorować religię w szkołach". Ta myśl oczywiście brzmi równie idiotycznie co "warto palić w piecu pieniędzmi". Sęk w tym, że religia w szkole bardziej ateizuje młodych ludzi niż Deschner, Heinemann, Dawkins czy Chitchens, gdyż dociera do wszystkich. Młodzież nie garnie się do książek zaś klechów w szkole traktuje jak kosmitów. I to jest właśnie dobre. Nawet nie jakaś głębsza refleksja ale sam widok jakiegoś faceta przebranego za lorda Vadera z "Gwiezdnych Wojen" wzbudza u młodzieży niechęć do jego głupkowatości i z rozpędu chyba często jako głupkowatość postrzega całą jego vaderowską doktrynę z cudami na kiju. Salki katechetyczne dawały jakąś tam namiastkę wyjątkowości, że niby to semickie mity nie są czymś co można badać szkiełkiem i okiem, zaś szkoła degraduje je i wręcz robi z nich parodię. Czy nie jest warto wydawać miliard złotych rocznie dla klechów w zamian za dobrą robotę, jaką jest ateizacja polskiego społeczeństwa? Ja jestem w kropce, bo koszt jest olbrzymi ale i robota dobra...Co o tym myślicie szanowni Forumowicze? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Polspat (303 punktów) | .Co o tym myślicie szanowni Forumowicze? Z logicznego punktu widzenia masz stuprocentową rację. Tylko niiestety ani kler ani MEN logiką się nie kierują. Choćby nie wiem jak uczniowie naśmiewali się z księży a lekcje religii były po to tylko by zjeść kanapkę czy odrobić inne lekcje to i tak wszyscy zwolennicy wokoło będą krzyczeć, że bez tej "nauki" młodzieży nie da się wychować bo przekazuje jedyne słuszne wartości.
|
|
7 na 7 | Medieval (3004 punktów) | Celem jest wyciągnięcie kasy z Budżetu i jest on skutecznie realizowany na wielu polach.
|
|
5 na 5 | Sygnał (4252 punktów) | Ja jestem zdania, że to nie powinno się rozchodzić o ateizację, a o marginalizację wpływu kościoła na cokolwiek. Jak religia w szkole pozostanie, to kościół będzie miał kolejną statystykę, którą może się podeprzeć.
|
|
6 na 6 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | Aby odpowiedzieć na w ten sposób postawione pytanie, to jest "Czy ateiści powinni popierać ideę finansowania nauczania religii w szkołach ze środków publicznych w celu przyspieszenia procesu sekularyzacji społeczeństwa?" (o to chyba Ci chodziło), warto ująć tę kwestię z kilku perspektyw. Po pierwsze, trzeba zwrócić uwagę na to, że uczęszczanie na lekcje religii w szkołach nie musi być obowiązkowe. W polskich realiach nie wydaje się to tak oczywiste, głównie ze względu na nadal dość dużą popularność pewnych wyznań religijnych, co wiąże się z presją społeczną na osoby wyłamujące się z wyznawania jakiejkolwiek religii, ale nikt nikogo do uczęszczania na religię oficjalnie nie zmusza. Polityczną decyzję o umieszczeniu lekcji religii w ofercie szkół publicznych dla dzieci i młodzieży podjęto pod naciskiem religiantów. To niby oczywistość, ale trzeba w związku z tym zwrócić uwagę, że Twoje pytanie może być źle postawione, ponieważ religia w szkołach już jest i nikt z religiantów nie zamierza pytać środowisk ateistycznych czy antyklerykalnych o zgodę na to, niezależnie od wysuwanych racji czy argumentów. Jest to więc pytanie z gatunku czystej spekulacji, w dodatku dość bezpłodnej. Po drugie, nasuwa mi się myśl, że ateista nadal ma w tej sytuacji kilka możliwości: 1) Ateista może zupełnie zaniechać działania w tej sprawie, czyli pogodzić się z tym, że jest jak jest. Można zauważyć, że przyjęcie takiej obojętnej postawy i pozostawienie sprawy własnemu biegowi nie musi być wcale cichym wspieraniem religii w szkołach, a to z tego powodu, że w życiu społecznym zachodzą współcześnie różne przemiany obyczajowe, które same przez się czynią religię coraz mniej atrakcyjną i sprzyjają sekularyzacji niezależnie od działań podejmowanych lub zaniechiwanych przez środowiska ateistyczne. W takim razie ateista powstrzymujący się od działania w sprawie obecności religii w szkołach zachowuje się trochę jak pasażer na gapę, ale czy musi być w tym coś złego? Nie wiemy, czy brak poparcia dla obecności czy nieobecności religii w szkołach może sprzyjać sekularyzacji społeczeństwa, ale zanim zaczniemy cokolwiek robić w tej sprawie, trzeba by się przynajmniej zastanowić, czy niedziałanie nie jest przypadkiem najlepszym rozwiązaniem. 2)Ateista może popierać obecność religii w szkole, choćby ze wspomnianych przez Ciebie powodów. Warto jednak wówczas brać pod uwagę różne scenariusze, a Ty rozważasz tylko scenariusz optymistyczny z punktu widzenia zaangażowanego ateisty, to znaczy, że religianci będą na tyle nieudolni, że wystarczy pozwolić im swobodnie działać, by w perspektywie długookresowej osiągnąć pożądane z perspektywy ateistów cele. W takim razie należy zwrócić uwagę, że popieranie obecności religii w szkołach ma te same konsekwencje co zaniechanie jakiegokolwiek działania w tej dziedzinie, o czym pisałem powyżej. Po co więc robić cokolwiek i wydatkować na to swoje zasoby? 3)Może się jednak zdarzyć, że religianci zmodyfikują metody indoktrynacji religijnej dzieci i młodzieży, czyniąc je bardziej atrakcyjnymi i przekonującymi, a wówczas zaniechanie działania w tej sprawie lub nawet aktywne wspieranie religiantów może okazać się przysłowiowym strzałem we własną stopę. Ponadto wiemy, że nauczanie religii przynosi niekiedy opłakane skutki; wiele osób, które pod naciskiem rodziców uczęszczało na nauki religii, przyznaje, że poniosło z tego powodu określone szkody - psychiczne, emocjonalne itp. Narażanie dzieci na kontakt z osobami bardzo słabo przygotowanymi do pracy pedagogicznej, posuwającymi się do stosowania przemocy, a nawet wykorzystywania seksualnego, może zwyczajnie szkodzić, a w dodatku podrywa autorytet dorosłych, a także różnych instytucji życia społecznego wśród ludzi młodych, co ciągnie się za nimi również w życiu dorosłym. Zmuszanie dzieci i młodzieży do uczęszczania na lekcje religii, które mają wiele wspólnego ze zwykłą indoktrynacją i praniem mózgu, i aktywne popieranie tej idei, może być traktowane nie tylko jako łamanie abstrakcyjnych praw dziecka do pełnego i harmonijnego rozwoju, ale również jako aktywne uczestnictwo w wyrządzaniu wymiernych szkód, ponoszonych przez konkretne osoby ludzkie. W takiej sytuacji wspieranie obecności religii w szkołach oznacza nie tylko przyzwolenie na tego rodzaju praktyki, ale - pośrednio - uczestnictwo w nich. Niestety, w takim razie również zaniechanie przez ateistę działania w tej sferze oznacza współudział w wątpliwych etycznie praktykach religiantów poprzez przyzwolenie na nie i powstrzymywanie się od zwalczania różnych patologii. 4)Wobec tych argumentów obowiązkiem etycznym ateisty jest podejmowanie działań przeciwko nauczaniu religii w szkołach i gdziekolwiek indziej, a w zamian za to promowanie humanistycznej wizji nauczania i wychowania, w oparciu o podstawy naukowe. Przynajmniej ja tak to widzę. Jakieś kontrargumenty? Bóg, którego nie było [cały film]youtu.be/Pym3LUSnDLM
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
7 na 7 | Marszalik (733 punktów) | Będąc w indiach miałem okazje przyglądać się jednej z największych hinduistycznych uroczystości w roku. Było to tak dziwne i odczepione od rzeczywistości, że nawet osoby, z którymi tam dotarłem ("wierzący niepraktykujący") łapali się za głowę i nie mogli nadziwić, jak ludzie mogą całować figurkę bożka z głową słonia z tak wielką czcią i zaangażowaniem.
Moim zdaniem, dzięki temu, że religia jest w szkołach i uczy się dzieci totalnie oderwanych od rzeczywistości rzeczy, traktując je jak coś oczywistego, szkodzi bardzo i nie jest dobrym pomysłem podejście przedstawione przez autora wątku. Głownie dlatego, jak podany przezemnie przykład, że taka edukacja utrudnia zdystansowanie się od tradycji, jaka by ona nie była dziwna i sztuczna.
Kto się w Polsce zastanawia, dlaczego na wielkanoc tłumnie idzie się do kościoła z koszyczkami wypchanymi jajami i króliczkami? Dlaczego kapłani są tak śmiesznie ubrani i mają tyle dziwnych gadżetów? Złote kielichy, kadzielnice, szaliki do całowania, budki, w których można się wyspowiadać, nie wspominając o modzie ministrantów i ich niezwykle istotnym zadaniu polejagącym na dzwonieniu odpowiednimi dzwoneczkami w odpowiednim momencie. Możnaby tak wymieniać w nieskończoność. Polak w indiach widzi to od razu w innej kulturze i religii, ale większość z nas była tak długo bombardowana naszymi własnymi "dzwiactwami", że refleksja nad nimi przychodzi niezwykle trudno.
Sądzę, że bez religii w szkołach (oczywiście w zastępstwie przydałaby się etyka, albo najlepiej religioznawstwo), nowe pokolenie mogłoby łatwiej zobaczyć takie szczegóły. Z resztą, jeśli boimy się, że nasze światopoglądy nie utrzymają się bez istnienia silnej opozycji, pewnego rodzaju wspólnego wroga, to lepiej od razu odpuśćmy i schowajmy się gdzieś głęboko w lesie.
|
|
 | 10 na 10 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Sądzę, że bez religii w szkołach (oczywiście w zastępstwie przydałaby się etyka, albo najlepiej religioznawstwo), nowe pokolenie mogłoby łatwiej zobaczyć takie szczegóły.Ja popieram zdecydowanie koncepcje religioznawstwa. Dobre poznanie innych religii uczy tolerancji dla odmienności ale także dystansu do własnej religii. I paradoksalnie młodzież pewnie lepiej poznałaby doktrynę katolicka i historię kościoła niż dziś na katechezie. Miałam w liceum religioznawstwo przez rok (końcówka lat 80-tych, takie eksperymenty robili, koleżanka miała propedeutykę filozofii a w jeszcze innym LO była ekologia i nauko o środowisku) Wykładał bardzo miły pan doktor z UMK (nasze liceum było dość mocno związane z uniwerkiem, fizykę tez miałam z doktorem z UMK, mówił do nas "drodzy państwo" i "proszę aby Pani podeszła do tablicy"" i strasznie nas to nobilitowało), buddysta-ateista, jak się określał. Uświadomił nam ze większość z nas wyznaje herezję gnostycką a nie katolicyzm. No i zachęcił do czytania Biblii, co doprowadziło do poważnego spadku religijności w klasie  Nauczyłam się czym się różni kalwinizm od luteranizmu a luteranizm od anglikanizmu i że to nie "jeden pies", że hinduizm nie do końca jest politeizmem a buddyzm nie zawsze religią itp itd. Za to etyka to wąski wycinek filozofii, nie nadaje się na klasyczną lekcję, raczej na jakieś luźne pogadanki, warsztaty, poszerzone lekcje wychowawcze itp. czyli coś z czym nasza szkoła ma generalnie problem - zajęcia dla samych zajęć, a nie dla wyniku i oceny. Mam mieszane uczucia co do etyki jeszcze z jednego powodu, bo trochę to jest taki listek figowy - macie wybór, nie marudzić mi tu! A że ciężko z organizacją, że opór materii dyrektorskiej, lekcje o takich porach, jakby miały być za karę? No cóż, ustawa wam wybór gwarantuje. Sama religia, bez alternatywy dla niewierzących nie ostałaby się w TK, a tak jest "sprawiedliwie". Etyka - owszem, skoro nie da się inaczej, to rozwiązanie najlepsze z dostępnych, ale nie najlepsze obiektywnie.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | | paganus (731 punktów) | > ... to lepiej od razu odpuśćmy i schowajmy się gdzieś głęboko w lesie.
Las jest dla silnych, więc nie dla wierzących.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
5 na 5 | Asator93 (7 punktów) | Oczywiście, że religii nie powinno uczyć się w szkole. Mniej wiernych, religia być musi. Księżulkowie z czegoś dodatkowe dochody muszą czerpać. Przedmiot oficjalnie nieobowiązkowy, ale jeżeli uczeń nie chce uczęszczać na religię - Szatan. Takie dziwne podejście ludzi z małych miast.
|
|
 | 11 na 11 | marc (204 punktów) | >>Takie dziwne podejście ludzi z małych miast.
Z małych miast ?? Zapraszam na wieś. Mój syn ma dopiero 7 miesięcy, a już się zastanawiałem co to będzie w szkole, o ile do niej właśnie pójdzie. Przypadek dość szczególny bo teren szkoły przylega do kościelnego, brak jest płotów a codzienne wizyty miejscowego proboszcza w domu Pani dyrektor są już stałym elementem wiejskich plotek. Program uroczystości szkolnych- każdego rodzaju- poprzedza oczywiści msza św. Są Dni Papieski, Festiwale pieśni maryjnej, Biegi im. patrona parafii, festyny szkolno-parafialne, Konkursy religijne.... itp. Jak czytam plan zajęć szkolnych to mi się włos na głowie jeży. Kiedy jeszcze było trzeba zebrać 7 osób na lekcje etyki to już ze strony Fundacji Wolność od Religii chciałem drukować plakaty z nr telefonu do zapisów od rodziców- tak dla sprawdzenia jaki byłby ewentualnie odzew i trochę dla uświadomienie tych wątpiących, że jest szansa. Teraz decyzją Pani Minister Edukacji wystarczy 1 chętny w szkole. I już mają jak w banku jednego chętnego! Póki co małe społeczności są całkowicie na inność nieprzygotowane! Nie przyjęcie księdza po kolędzie już było odnotowane ze smutkiem w relacji po-kolędowej. A już nieposłanie dziecka na religię czy I komunię? To się w tradycji tego Słowiańskiego i jednocześnie Katolickiego Kraju nie mieści ! Pisał ktoś, że młodzież ma bardzo luźny czy też nonszalancki stosunek do lekcji religii. Może i tak, ale wciąż prawie 100% dzieci jest chrzczonych, idzie dalej do i komunii, itp. Raz zakorzenionego pierwiastka tradycji - bo wiary w tym nie ma- trudno się pozbyć... A tak uściślając to różne są szacunki co do kosztów nauki. 1,5 mld Zł, co daje 4 MLN/ dzień ! Misja Curiosity na Marsa w 5 lat za Lekcje Religii.... Szok.....
Pozdrawiam wszystkich Marc
|
|
15 na 15 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Jako prawy ateusz jestem za rozdziałem państwa i Kościoła katolickiego. Jednakże naszła mnie myśl, >która mi dała w mordę: "warto sponsorować religię w szkołach". Ta myśl oczywiście brzmi równie >idiotycznie co "warto palić w piecu pieniędzmi". Sęk w tym, że religia w szkole bardziej ateizuje >młodych ludzi niż Deschner, Heinemann, Dawkins czy Chitchens, gdyż dociera do wszystkich. Młodzież >nie garnie się do książek zaś klechów w szkole traktuje jak kosmitów. I to jest właśnie dobre.
Nie zgodzę się z Tobą. Co religia w szkole robi przede wszystkim, to produkuje konformistów i oportunistów - jest fabryką "letnich katolików" co to w nosie mają zasady swojej religii ale ślub kościelny wezmą, dzieci ochrzczą i do komunii zapędzą (narzekając, że trzeba z dzieckiem do kościoła chodzić, pomagać mu w nauce katechizmu, o jej jaki to kłopot, ile kosztów, no ale trzeba!) itp itd.
Gdyby religia w szkole w znaczący sposób napędzała ateizm, nie mielibyśmy dziś sejmu w którym najważniejszą aktualnie sprawą jest uchwała na okoliczność kanonizacji JPII. Do jest do diaska 25 lat szkolnej katechezy, pierwsi uszczęśliwieni nowym przedmiotem maja już dzieci w wieku szkolnym, a nawet dorosłe. I co? I poza największymi miastami, poza paroma bardziej wolnomyślicielskimi liceami na religie nie chodzą co najwyżej jednostki.
A wg. tej teorii powinien masowo narastać sprzeciw rodziców wobec przypisywania wszystkich uczniów domyślnie do katechezy katolickiej, wobec lekcji religii między innymi lekcji, wobec braku etyki albo organizowaniu jej w absurdalnych godzinach, typu piątek wieczór. A tym czasem są pojedyncze rodzynki, masowego ruchu zateizowanych rodziców dzisiejszych uczniów podstawówek i gimnazjum ani widu ani słychu.
To piękne marzenie - katecheza produkująca ateistów. Ale niestety dowody temu przeczą. Fajnie, że jest portal "Etyka w szkole", fajnie że gdzieniegdzie rodzice nie boją się postawić na swoim, wyegzekwować zbieranie zgłoszeń na religię a nie rezygnacji z religii czy organizacje etyki, ale to są małe jaskółeczki na niebie czarnym od wron.
Nie opłaca się, koszt olbrzymi a brak dowodu, że powrót religii do salek parafialnych znacząco spowolniłby proces ateizacji, a raczej sekularyzacji młodzieży. Raczej pokazałby jak wielu rodziców posyła dziś dzieci na religię w szkole tylko dlatego, że wszyscy idą i żeby nie czuło się wyizolowane.
Nie dla religii w szkole, zdecydowane nie. Koszty rażąco przewyższają jakiekolwiek korzyści.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 1 na 1 | Asphodelus1 (887 punktów) | Długi post, a ja czasu nie mam, odpowiem krótko: 1. Pokolenie urodzone przed 1989 nie zbuntuje się przeciw KK, bo przedstawiciele tejże mają zaprogramowane w głowach kłamliwe twierdzenie, że to KK zniszczył komnuę i wyzwolił ludzi. 2. Pokolenie urodzone pomiędzy 1989 a 2005 ma nieco lepszą sytuację, ale dopóki żył JPII nikt, poza skrajną lewicą się mu nie sprzeciwiał, Wojtyła to był święty bożek narodowy, tak samo jak Małysz, czy Justyna Kowalczyk. 3. Dopiero pokolenie urodzone po 2005 ma szansę coś uczynić, od ni8edawna dopiero mamy spadającą liczbę chrztów.
|
|
|  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Pokolenie urodzone przed 1989 nie zbuntuje się przeciw KK, bo przedstawiciele tejże mają zaprogramowane w głowach kłamliwe twierdzenie, że to KK zniszczył komunę i wyzwolił ludzi.Eee, nie. To ja zniszczyłem komunę przepisując na maszynie po nocach i rozprowadzając Biuletyn Informacyjny KSS "KOR".
|
|
10 na 10 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Co o tym myślicie szanowni Forumowicze? Jeśli religia istotnie przyczyniałaby się do ateizacji pomysł całkiem by mi się podobał. Wątpię jednak aby sytuacja tak się przedstawiała, prędzej młódź się konformizmu nauczy. Ponadto religia tworzy dysonans, nie przystaje do fizyki na przykład. Osobiście nie widzę miejsca dla religii w szkołach, całkiem zaś rozsądnym pomysłem byłoby religioznawstwo.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
 | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > Osobiście nie widzę miejsca dla religii w szkołach, całkiem zaś rozsądnym pomysłem byłoby religioznawstwo.
Ja bym chętniej widział w szkołach naukę o bajkach (czyli bajkoznawstwo). Równie mądra, jak religioznawstwo, a o ile ciekawsza?
|
|
|  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Ja bym chętniej widział w szkołach naukę o bajkach (czyli bajkoznawstwo). Równie mądra, jak religioznawstwo, a o ile ciekawsza? Niewątpliwie tak właśnie jest. Po co w końcu ludziom wiedza o różnych religiach, która może im pozwolić dostrzec, iż mit popularny w ich stronach nie jest prawdą objawioną?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | 1 na 1 | Iskander (31 punktów) | > Ja bym chętniej widział w szkołach naukę o bajkach (czyli bajkoznawstwo). Równie mądra, jak religioznawstwo, a o ile ciekawsza?> A na pewno bardziej pouczająca by była...
|
|
|  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52272 punktów) | . > >>> Osobiście nie widzę miejsca dla religii w szkołach, całkiem zaś rozsądnym pomysłem byłoby religioznawstwo.> Ja bym chętniej widział w szkołach naukę o bajkach (czyli bajkoznawstwo).Zupełnie nic nie mam przeciwko bajkoznawstwu. > Równie mądra, jak religioznawstwo, a o ile ciekawsza?Ale czy zechciałby Pan przedstawić argumenty pozwalające zestawiać bajkoznawstwo z religioznawstwem. Moim zdaniem obie dziedziny wiedzy mają ze sobą niewiele wspólnego, choć więcej niż np. bajkoznawstwo ma wspólnego z metaloznawstwem, a nauczanie religii z religioznawstwem, ale tak się bawić to długo można. Tylko po co? Pozdrawiam. @@@ .
|
|
5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | Religia w salkach nie jest wcale bardziej atrakcyjna - chodziłem to wiem. Dla mnie religia może zostać w szkołach (jako budynkach), pod warunkiem, że zainteresowani będą sami opłacać katechetów i koszty. Nie zniechęci się do religii przez dopłacanie do niej przez społeczeństwo, równie dobrze by można postulować wypłacanie świadczeń z budżetu za uczestnictwo w tzw. mszy świętej.
|
|
1 na 1 veloptor (152 punktów) (zablokowany) | Zaiste szatański to pomysł i zarazem spora dawka nomen omen czarnego humoru
|
|
10 na 10 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > klechów w szkole traktuje jak kosmitów. I to jest właśnie dobre. Nawet >nie jakaś głębsza refleksja ale sam widok jakiegoś faceta przebranego za lorda Vadera z "Gwiezdnych >Wojen" wzbudza u młodzieży niechęć do jego głupkowatości
Naród, który wydaje pieniądze na głupoty i potem kolejne pieniądze na ośmieszanie tych głupot, to naród głupi i tchórzliwy, i musi być pośmiewiskiem innych narodów.
Dobre byłoby wypędzenie klechów, a nie udawanie, że utrzymujemy klechów dla ich głupkowatości. Prawda jest taka, że wstydzimy się własnego strachu i ukrywamy go pod płaszczykiem śmiechu i pogardy. W rzeczywistości w Polsce władza jest w rękach Kościoła - porównaj programy wyborcze, kampanie wyborcze i projekty ustaw - Kościół nie pozwala zgłaszać antyklerykalnych projektów ustaw, zgodnych z obietnicami wyborczymi.
Klechy w szkole nie są potrzebni dzieciom, żeby zrozumiały one, czego warto się nauczyć.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | >Naród, który wydaje pieniądze na głupoty i potem kolejne pieniądze na ośmieszanie tych głupot, to naród głupi i tchórzliwy, i musi być pośmiewiskiem innych narodów. >... Prawda jest taka, że wstydzimy się własnego strachu i ukrywamy go pod płaszczykiem śmiechu i pogardy. ... Lubię takie wypowiedzi, pod którymi mogę się podpisać wszystkimi kończynami, aczkolwiek ... z wielkim bólem, bo to bolesna prawda.
|
|
|  | 4 na 4 Rafał Holewski (224 punktów) (zablokowany) | >>Naród, który wydaje pieniądze na głupoty i potem kolejne pieniądze na ośmieszanie tych głupot, to naród głupi i tchórzliwy, i musi być pośmiewiskiem innych narodów. >>... Prawda jest taka, że wstydzimy się własnego strachu i ukrywamy go pod płaszczykiem śmiechu i pogardy. ... >Lubię takie wypowiedzi, pod którymi mogę się podpisać wszystkimi kończynami, aczkolwiek ... z wielkim bólem, bo to bolesna prawda.
Zgadzam się w 100% z tą prawdą. Sam nie posyłam dziecka na religię, tym którzy narzekają proponuję zmianę światopoglądu. Popieram religioznawstwo zamiast religii, co do meritum-nie warto.
|
|
 | | Willmaster (423 punktów) | >>Kościół nie pozwala zgłaszać antyklerykalnych projektów ustaw, zgodnych z obietnicami wyborczymi.
Myślę podobnie, ale możesz przytoczyć przykłady i dowody?
Po śmierci jest to co ma być.
|
|
|  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Myślę podobnie, ale możesz przytoczyć przykłady i dowody? Myślę, że chodzi tu raczej o strach polityków przed mitycznymi 95% katolików. Podobną rolę może odgrywać brak przekonania do antyklerykalnych rozwiązań - nie wiadomo czy poprze to wystarczająca liczba wyborców. Wreszcie osobiste przekonania polityka, który niekoniecznie będzie chciał wystąpić przeciw kościółkowym. Nie wspominając o tym, że władzuchna nie ze swojej kieszeni płaci, nie swoje pieniądze rozdaje, więc dlaczego żałować?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
|  | 2 na 2 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Myślę podobnie, ale możesz przytoczyć przykłady i dowody?
Przykłady to liberalizacja aborcji, renegocjacje konkordatu. Dowody bywają w matematyce.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
1 na 1 Monentor (475 punktów) (zablokowany) | > Sęk w tym, że religia w szkole bardziej ateizuje> młodych ludzi niż Deschner, Heinemann, Dawkins czy Chitchens, gdyż dociera do wszystkich. Młodzież> nie garnie się do książek [...]Jeżeli nie książki, to może filmy?
|
|
3 na 3 | Karton.R (392 punktów) | >Jako prawy ateusz jestem za rozdziałem państwa i Kościoła katolickiego. Jednakże naszła mnie myśl, >która mi dała w mordę: "warto sponsorować religię w szkołach". Ta myśl oczywiście brzmi równie >idiotycznie co "warto palić w piecu pieniędzmi". Sęk w tym, że religia w szkole bardziej ateizuje >młodych ludzi niż Deschner, Heinemann, Dawkins czy Chitchens, gdyż dociera do wszystkich. Młodzież >nie garnie się do książek zaś klechów w szkole traktuje jak kosmitów. I to jest właśnie dobre. Nawet >nie jakaś głębsza refleksja ale sam widok jakiegoś faceta przebranego za lorda Vadera z "Gwiezdnych >Wojen" wzbudza u młodzieży niechęć do jego głupkowatości i z rozpędu chyba często jako głupkowatość >postrzega całą jego vaderowską doktrynę z cudami na kiju. Salki katechetyczne dawały jakąś tam >namiastkę wyjątkowości, że niby to semickie mity nie są czymś co można badać szkiełkiem i okiem, zaś >szkoła degraduje je i wręcz robi z nich parodię. Czy nie jest warto wydawać miliard złotych rocznie >dla klechów w zamian za dobrą robotę, jaką jest ateizacja polskiego społeczeństwa? Ja jestem w >kropce, bo koszt jest olbrzymi ale i robota dobra...Co o tym myślicie szanowni Forumowicze?
W nich rodzi się raczej antyklerykalizm, niż sceptycyzm. "Xionc kłamie, ale Coś tam musi być!" Ignorancja na tematy religijne nie oznacza, że nie będą wierzyć w "cuda" i inne zabobony, zapeszanie, itp., a wręcz przeciwnie. Najlepszym rozwiązaniem były by lekcje religioznawstwa-tam nikomu się nie wmawia, która religia z omawianych jest słuszna, a wiedza o społeczeństwie i o zabobonach się poszerza, co ogranicza pole do propagandy.
|
|
1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) | >Jako prawy ateusz jestem za rozdziałem państwa i Kościoła katolickiego. Jednakże naszła mnie myśl, >która mi dała w mordę: "warto sponsorować religię w szkołach".
Im więcej religii w państwowych placówkach oświatowych, tym szybsza laicyzacja społeczeństwa. Dlatego, rozpatrując przewrotnie to zdanie, korzystna dla ateizacji i antykleryzacji jest "przymusowa" katolizycacja młodzieży w publicznych placówkach oświatowych.
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
1 na 1 | hyperion (1422 punktów) | >Czy nie jest warto wydawać miliard złotych rocznie >dla klechów w zamian za dobrą robotę, jaką jest ateizacja polskiego społeczeństwa? Ja jestem w >kropce, bo koszt jest olbrzymi ale i robota dobra...Co o tym myślicie szanowni Forumowicze?
Moim nadwyraz skromnym zdaniem katechizacja produkuje "letnich ateistów" z którzy większość przy wzroście klerykalizacji nagle okaże się wierzącymi. Więc nie ma co "inwestować" w takich ateistów kilku mld złotych rocznie (przez płacenie pensji katechetom), zwłaszcza że te pieniądze trafiają do KrK i go wzmacniają. Religia niech wraca do salek. Zamiast religii wprowadzić etykę (obwiązkowa dla wszystkich! co najmniej przez 2 lata).
Myślę, że biskupi zdają sobie bardzo dobrze sprawę, że ich religia (w tej chwili) jest na przegranej pozycji, ale za 10-20 lat sytuacja może się zmienić i wtedy ich zapasy finansowe mogą się bardzo przydać.
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
-1 na 1 adamcopper (64 punktów) (zablokowany) | takim jestes ateista a ciekawe cz zrobiles apostazje  wszyscy gadaja jaki to kosciol zly a jakos sie z niego nie wypisuja, a to tylko 1 wizyta na plebanii, 10 minut roboty a akurat nieswiadoma ateizacja spoleczenstwa przez te klechy jest bardzo zla bo rozwoj duchowy czlowieka jest najwazniejszy, yak, ze ten kosciol trzeba zlikwidowac nie tylko z szkol, ale w ogole usunac go calkowicie bo tylko szkodzi duchowosci ludzi a jesli jestes ateista to ciekawe co powiesz na naukowo udowodnione cuda uzdrowien co poswiadczaja lekarze specjalisci a nie ksieza oraz na naukowo statystycznie udowodnione przypadki opetania przez zlego ducha co rowniez poswidczaja lekarze psychiatrzy a nie ksieza, sa rowniez nagrania video jak z ust ofiary wychodza rozne przedmioty, chyba na zasadzie teleportacji rodem z star treka bo inaczej ciezko to wyjasnic z wzgledu na niski stan wspolczesnej wiedzy ps pojade przy okazji prywata, akurat jestem w trakcie mojej apostazji, przygotowalem juz dokumenty stosowne i poszukuje 2 osob swiadkow apostazji z warszawy, zeby pojechaly z mna na parafie i sie podpisaly na dokumentach, bo taka sobie klechy wymyslily procedure, jak do slubu lol , ja oczywiscie tez bede waszym swiadkiem apostazji na terenie wawy jesli ktos chce sie wypisac z tej instytucji
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|