> Ale czemu?>  Mogę tylko domniemywać - Katarzyna W. jest idealnym przykładem podłej matki (głównie z powodu, że miała fatalną linię obrony) - młoda, ładna, w miarę wykształcona, nieźle sytuowana. Czyli zabiła, bo ... pewnie kobiety tak mają. Jakoś półgębkiem tylko wspominano jej żarliwość religijną oraz "tradycjonalizm" całej rodziny. W tym samym czasie, gdy omawiano jej proces, facet w Łodzi zarąbał pięcioletniego syna siekierą - rzecz niewarta wzmianki w głównych mediach. Ta historia ma wykreować rzeczywistość alternatywną, że nam niepotrzebne są ustawy o zapobieganiu przemocy, bo owej dopuszczają się obie płcie po równo. Nieważne, co mówią statystyki, ważne co zapada ludziom w pamięć. W odróżnieniu od ww Katarzyny kobieta z Podlasia (bodajże sześcioro noworodków, przynajmniej na tym etapie skończyłam) jest ... biedna i niewykształcona. Taki przypadek zbyt nagłośniony wywołałby znowu dyskusję o realiach "zielonej wyspy", gdzie ubóstwo popycha do zbrodni albo (nie daj bóg) o dostępności i refundacji antykoncepcji / aborcji z przyczyn społecznych. Rodzina zastępcza? Cały czas dominuje idea likwidacji domów dziecka, pewnie z wyjątkiem kościelnych, bo te - jak od niedawna wiadomo - działają bez zarzutu i wprowadzenia zawodowych rodzin zastępczych (przestępczych?  ). Kosztów to de facto nie obniży, ale zmniejszy poziom bezrobocia i poprawi wskaźniki ekonomiczne, liczone wg przepływów pieniądza w gospodarce. Podkreślam, że to tylko domysły, ale jakoś dostrzegam ten kierunek medialnej propagandy.
|