 |
RELIGIJNOŚĆ NA WSIACH, dlaczego większa niż w miastach? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-01-2011 15:22 | Kinga Młynek (-4 punktów) | RELIGIJNOŚĆ NA WSIACH, dlaczego większa niż w miastach?
1 na 1 | Witam serdecznie zgromadzonych Racjonalistów!
Z reguły istnieje przekonanie, że religijność na wsiach jest większa niż aktywność ludzi z miast. Z czego to wynika? Z tradycji kultury ludowej, która w społeczeństwie globalizacji, również ulega ciągłem modernizacji, czy jest to po prostu konformizm społeczny i rażąca siła opinii publicznej? Prymitywizm, a wykształcenie? Jak uważacie dlaczego ludzie ze wsi są bardziej religijni i zaangażowani w życie parafii, niż mieszkańcy miast? Z czego to może wynikać?
Państwa opinie byłyby dla mnie bardzo przydatne przy pisaniu pracy dyplomowej dlatego prosze o racjonalne wyjaśnienia.
Pozdrawiam, Kinga. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
16 na 16 | spellbinder (8577 punktów) | Cudowne - to już nie tylko licealiści odrabiają tutaj swoje prace domowe... i co Pani wpisze w bibliografii? "Wypowiedzi internautów z racjonalisty"?
To nie jest wcale taki trudny temat, wystarczy się chwilę zastanowić.
Indoktrynacja religijna, jak wiadomo, zaczyna się od najmłodszych lat życia człowieka, więc od tego należy rozpocząć przyglądanie się sytuacji.
Wiadomo, że więcej jest gorliwych wyznawców na terenach wiejskich - siłą rzeczy dzieci będą mocniej indoktrynowane. Tradycja utrzymuje się jednak nie tylko z tego powodu. Druga sprawa to fakt, że społeczności wiejskie są mniejsze. Taka mała ciekawostka - na własnej skórze przetestowałem - pytam się na "wsi" - jakieś 500 mieszkańców - o adres. Dajmy na to, że Żeglarska 7. Babka na mnie zerka jak na idiotę - ona nie zna adresu. Ona zna po nazwisku i tak trzeba pytać. Każdy zna każdego, w związku z czym sposobów wywoływania presji jest więcej niż w mieście, gdzie nie znamy nawet swoich bezpośrednich sąsiadów. Człowiek nie może nagle złamać zasad społecznych, bo zostanie wykluczony. Na wsiach i w małych miasteczkach jest również problem wyuczonej bezradności. Wysokie bezrobocie, niskie zarobki, człowiek dorasta w atmosferze beznadziei. Jedni potrafią się wybić i wyrwać z tej swojej pipidówy, inni nie - zostają tam. Pracują na stacjach benzynowych, w piekarniach, w pizzeriach, podając ludziom pizzę z siekaną kapustą i śmietaną swego własnego pomysłu - ogólnie zero perspektyw.
Nie potrafią liczyć na siebie - są przekonani, że cokolwiek spróbują zrobić - nie uda im się osiągnąć sukcesu. W takich warunkach łatwiej jest zaakceptować zwierzchność jakiejś niematerialnej siły, która spogląda na ich życie. Brak odpowiedniej edukacji również zbiera swoje żniwo.
Wiedza nie jest dla tych ludzi rzeczą, o którą warto zabiegać - nie ma dużej wartości. Nie próbują jej zdobywać (mówię o większości), uważają to za stratę czasu - nawet jeśli mają ku emu możliwość. Opieram się tutaj na informacjach sprzed jakichś 10 lat - ale obserwując rodziny wiejskie, zauważyłem, że dzieci są dla nich sposobem na darmową siłę roboczą. Nie inwestują w ich rozwój, ale to na marginesie - dziecko nie ma się uczyć. Dziecko ma iść nakosić zielonego i nakarmić świnie. Za wiedzę dziecko się nie naje, za pracę fizyczną tak. Tam gdzie rozum nie jest wartością, wartością nie jest również jego używanie. A jak wiadomo, kiedy rozum śpi budzi się religia.
Nawiasem mówiąc może jeszcze o religijności osób starszych - istnieje przekonanie, według którego osoby w podeszłym wieku skłaniają się ku sile wyższej kiedy śmierć się zbliża. Trochę prawdy w tym jest, jednak nie należy zapominać o innym czynniku - o tym, że osoby starsze tracą pozycję w społeczeństwie. Z wiekiem traci się wszystkie swoje powinności, staje się niepotrzebnym. Nie trzeba już pracować, wychowywać dzieci, przychodzi samotność. W takim momencie kościół jest jedną z możliwości pozostania po pierwsze: Potrzebnym - bo kościół dba o to, żeby ludzie byli potrzebni. Składki, składki, składki. Po drugie - uczestniczy we wspólnocie. Wprawdzie osoba starsza jest wykluczona z życia społecznego, ale wciąż jest członkiem wspólnoty - w tym wypadku kościelnej. Doskonale wpisuje się w tłumne zachowania co niedzielę - wspólne rytuały, kiedy człowiek jest jedynie częścią jednego organizmu.
|
|
 | 12 na 12 Tomasz@niewierny (568 punktów) (zablokowany) | Mieszkam na wsi (sprowadziłem się z dużego miasta) i mam trochę inne wnioski: główną przyczyną większej "religijności" (rozumianej nie jako silna wiara w boga, ale przywiązanie do "imponderabiliów" - chodzenie do kościoła, pasterki, przyjmowanie księdza etc.) jest fakt, że na wsi nadal sporo jest wielopokoleniowych domostw (nie tylko tych ubogich). Jak to działa? Starsi ludzie nie wyobrażają sobie aby nie być pochowanym z pełnymi honorami na miejscowym cmentarzu. Istotną przeszkodą mogłaby być apostazja dzieci czy wnuków (w ich mniemaniu oczywiście, bo jak uczy życie, klecha nie pogardzi żadnym groszem). I taki niewypowiedziany szantaż wobec mlodszych pokoleń sprawia, że o ile młodsi nie wierzą już w większość prawd objawionych, o tyle nie potrafią zdobyć się na publiczne odrzucenie wiary i kościoła. Wielu z moich sąsiadów w rozmowach ze mną psioczy na plebana i jego szefa w niebiesiech, ale kiedy zbliża się zamążpójście córki, czy chrzciny wnuka, grzecznie pomykają na plebanię. Oczywiście, jak zauważyłeś, wyimaginowana presja sąsiadów też odgrywa rolę, jednakże jest to również często presja urojona - przykład: córka sąsiada zaciążyła, wzięła ślub (oczywiście cała rodzina była, wedle mojej wiedzy, "uświadamiana", że to małżeństwo nie ma sensu, oraz że w dzisiejszych czasach panna z dzieckiem to nie stygmat) z obawy o to "co sąsiedzi powiedzą". Sytuacja jest taka, że małżeństwo jest faktycznie porażką ("młodzi" nawet nie mieszkają razem) a niemal wszyscy sąsiedzi dziwią się, po co był ten cały ślub. Sprowadza się więc to wszystko do urojonego strachu przed rodziną (dzieci wobec rodziców czy dziadków), sąsiadami, a nawet księdzem (mam dowód, że i ten strach jest urojony, a opory klechy przełamać łatwo można pieniędzmi - zarówno "żywą" gotówką, jak i tą spodziewaną w przyszłości (bezpłatne udzielanie sakramentów dzieciom nie katechizowanym w nadziei przyszłych profitów w przypadku chęci przystąpienia do ślubu kościelnego). Przyłączam się do zdziwienia o formę - się nie chce już ankiety jakiejś stworzyć nawet. Ech, świat się stacza, pora umierać :-D
|
|
|  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Ten strach nie jest wcale taki urojony - ludzie boją się odrzucenia. Boją się wyróżniać. Jeśli czują więź z rodziną, to trudniej jest podjąć decyzje dotyczące przyznania się do czegoś, co spowoduje rozłam. Mi jest łatwo mówić babci, że mieszkam ze swoją bez ślubu (i ślubu brać nie zamierzam), bo lubię żyć w grzechu. Nie widuję jej, jej opinia nie jest dla mnie ważna. Nie chcę być nawet w tej samej grupie co ona.
Natomiast w ciasnych grupach ta presja jest ważniejsza. Bo jeśli nie przynależy się do grupy wielbicieli cotygodniowego synchronicznego klękania, to nie należy się do żadnej grupy.
|
|
| |  | 1 na 1 Tomasz@niewierny (568 punktów) (zablokowany) | > [..] grupy wielbicieli cotygodniowego synchronicznego klękania [..]Nie znałem tego
|
|
| |  | 3 na 3 | neurosurgery (2484 punktów) | > Ten strach nie jest wcale taki urojony - ludzie boją się odrzucenia. Boją się wyróżniać.Ja w swojej wsi (chociaż wcale taka mała nie jest) za bycie pierwszym zadeklarowanym ateistą w parafii otrzymałem: plunięcie w twarz od babci, 'liścia' od babci i codzienne wyzwiska. Moja wrogość do religii znacznie wzrosła. > Jeśli czują więź z rodziną, to trudniej jest podjąć decyzje dotyczące przyznania się do czegoś, co spowoduje rozłam.Myślałem, że rodzina będzie mnie wspierała, a zostałem wyrzucony z domu. Prawdziwie katolickie.  Czułem więź z rodziną, teraz jednak mam to kolokwialnie mówiąc: w dupie! > Nie widuję jejMoja nie chce mnie widzieć.  > Bo jeśli nie przynależy się do grupy wielbicieli cotygodniowego synchronicznego klękania, to nie należy się do żadnej grupy.Od małego się wyłamywałem ze schematów i buntowałem. A gdy przyszło mi bronić swoich przekonań musiałem dokonać tak drastycznego wyboru. Teraz nie żałuję... Rodzina, która nie toleruje to nie rodzina. O tym na religii się nie mówi, czyż nie? Pozdrawiam trwających w racjonalizmie!
|
|
|  | 2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | Poznałem ostatnio przy piwie w trakcie odwiedzin moich rodzinnych okolic kilkanaście młodszych osób (tak do 18 - 20 lat), które z religią jakoś nie chcą mieć do czynienia. Kościółek już tylko staruszkowie odwiedzają i kilka co bardziej zakochanych osób w bóstwach. Pewien wesoły pan po 80-ce (świetny rozmówca w temacie polityki  wygonił księdza po kolędzie. Siostra ostatnio czytała fragmenty Biblii - wniosek: "Dawno takich bredni nie czytałam". Idzie ku nowemu. Mnie się buźka uśmiecha.  A co najzabawniejsze pochodzę z woj. lubelskiego, z małej wioski, gdzie przecież katolicyzm stoi twardo. Oj chyba do czasu, do czasu. Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | DissolvedGirl (296 punktów) |
>Jedni potrafią się wybić i wyrwać z tej swojej pipidówy, inni nie - zostają tam. Pracują na stacjach benzynowych, w piekarniach, w pizzeriach, podając ludziom pizzę z siekaną kapustą i śmietaną swego własnego pomysłu - ogólnie zero perspektyw. A ktoś inny zostaje księdzem, zdobywając uznanie i podziw społeczności wiejskiej, prestiż, szacunek..., przynosi chwałę rodzinie, ma gwarancje dożywotniej pracy i utrzymania... jak trafi na inna wieś to jeszcze dostanie gosposię w pakiecie, a jak do dużego miasta to i może karierę zrobi.... Na świeckie studia ciężko się dostać i je ukończyć, a w seminarium duchownym przecież najważniejsze jest "powołanie".
|
|
 | 2 na 2 | Ignorancja (4718 punktów) | >Wiedza nie jest dla tych ludzi rzeczą, o którą warto zabiegać - nie ma dużej wartości. Nie próbują jej zdobywać (mówię o większości), uważają to za stratę czasu - nawet jeśli mają ku emu możliwość. Opieram się tutaj na informacjach sprzed jakichś 10 lat - ale obserwując rodziny wiejskie, zauważyłem, że dzieci są dla nich sposobem na darmową siłę roboczą. Nie inwestują w ich rozwój, ale to na marginesie - dziecko nie ma się uczyć. Dziecko ma iść nakosić zielonego i nakarmić świnie. Za wiedzę dziecko się nie naje, za pracę fizyczną tak. Tam gdzie rozum nie jest wartością, wartością nie jest również jego używanie. A jak wiadomo, kiedy rozum śpi budzi się religia.
Nie do końca zgodzę się z powyższym, bo mechanizacja w domu i zagrodzie sporo zmieniła i zmienia. Aby być dobrze zrozumianą ... wiedza, wykształcenie jest niezaprzeczalnie czynnikiem wpływającym na religijność, a konkretnie obniżającym tę tendencję. Jednakowoż relacja: wiedza-religijność, czy wykształcenie-religijność w kontekście miejsca zamieszkania ulega zniekształceniom i to znacznym. Także status materialny, wynikający znacząco z poziomu wykształcenia, nie jest, moim zdaniem, decydujący. Przy zestawieniu osób o podobnym poziomie wykształcenia i z porównywalną sytuacją materialną, przynajmniej z moich obserwacji, wynika, iż: - biedota i tępota miejska nie wykazuje nadmiernych ciągot do uczestnictwa w obrzędach - majętni i wykształceni na wsi biorą aktywny udział w życiu religijnym.
Zgadzam się natomiast z przedmówcą, że brak anonimowości na wsi i w małych miasteczkach wpływa na ową aktywność. W moim odczuciu to główny skutek (tak skutek) dający w konsekwencji kolejny skutek, czyli większe możliwości sterowalności społecznością. Presja, o której również wspomniał Spellbinder, staje się efektywna, bo napiętnowanie trafia konkretną i znaną społeczności jednostkę.
Co jest w takim razie praprzyczyną różnic pomiędzy zachowaniami ludności wiejskiej i miejskiej? To, co oczywiste: struktura, małe zagęszczenie ludności. I to od tego należy wyjść. Reszta jest już tylko konsekwencją, która przybiera różną formę, bo z innym nasileniem działają mechanizmy, np. instynkt stadny. W mieście ze względu na znacznie wyższą liczebność populacji na km2, a co za tym idzie dużą koncentrację różnorodności postaw na danej powierzchni znacznie łatwiej dochodzi do komunikacji, przepływu informacji i w efekcie tworzenia nowych grup, które łączy wspólny mianownik. Choćby światopogląd. Naturalnie dzięki rozwojowi technologii (Internet) ograniczenia fizyczne, choćby odległości, stają się bez znaczenia, dzięki temu zarówno komunikacja, jak i przepływ informacji stają się dostępniejsze i łatwiejsze. Jednak w dalszym ciągu element anonimowości pozostaje nienaruszony. Tak więc w świecie wirtualnym szybkość powstawania nowych "stad" jest ogromna, w realnym już nie.
W związku z powyższym radziłabym autorce wątku, aby w swej pracy wyszła od zagęszczenia i do niego się odnosiła przy omawianiu wszystkich pojawiających się aspektów, jak choćby wspomnianej przez kogoś wiejskiej i małomiasteczkowej nudy, którą ucisza albo świat wirtualny, albo uczestnictwo w imprezach dostępnych na wsi powszechnie: odpusty, msze, pogrzeby. Te nie tylko zapewniają rozrywkę, ale i wychodzą naprzeciw zapotrzebowaniu na kontakt fizyczny.
Drobna podpowiedź dla inicjatorki tematu: pomyśleć nad smutnym końcem niejednej wiejskiej świetlicy przejętej przez parafię.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
5 na 5 | Fudal (105 punktów) | Witam Przekonanie, że religijność na wsiach jest większa niż w miastach, właściwie, nie jest niczym odkrywczym. Z czego to wynika? Odpowiedź wydaje się być oczywista: wieś jest dalece bardziej zacofana od miasta (widać to szczególnie w Polsce). Wiem o tym doskonale z własnego doświadczenia. Urodziłem się i wychowałem w mieście, dopiero dwa lata temu przeprowadziłem się do domku na wsi. W momencie zamieszkania w nowym miejscu od razu w oczy rzuciła tutejsza "religijność". Choć nie chodzę do kościoła to trudno było nie zauważyć, że wiejskie życie towarzyskie obraca się głównie wokół niedzielnej mszy( i rozmów przy sklepie  ). To ile dajesz na tace i jakie masz relacje z księdzem jest bardzo ważnym wyznacznikiem wartości mieszkańca wsi i to wcale nie jest śmieszne. Oczywiście takie sytuacje w miastach też się zdarzają, jednak, "tu" jest to normą. Ważnym aspektem wiejskiej religijności jest jej jakość. Wiara wśród tutejszej ludności jest zwyczajnie... płytka. Tu nawet nie mam ochoty się rozpisywać - jest mi wstyd za tych ludzi, no i też jest mi ich trochę żal. Siłą rzeczy jako agnostyk jest całkowicie wyalienowany (co w sumie mi nie przeszkadza).
|
|
 | 4 na 4 Tomasz@niewierny (568 punktów) (zablokowany) | > [...] że wiejskie życie towarzyskie obraca się głównie wokół niedzielnej mszy( i rozmów przy sklepie ).Mój kolega, kiedy sie sprowadziłem na wieś stwierdził, że aby stać się swojakiem, powinienem postawić wino paru osobom pod sklepem a moja żona (podówczas konkubina  ) pokazać się posiniaczona w tymże sklepie. Obyło się bez tego. Wracając do tematu, można powiedzieć, że religijność na wsi jest większa, albo, że w miastach jest mniejsza. To nie jest przecież tak, że religijność na wsi rośnie - ona też maleje - m.in. poprzez "misyjne" osiedlanie się na wsi takich odszczepieńców jak my. Po prostu w miastach religijność (rozumiana jako odsetek mieszkańców deklarujących przynależność do KK) spada w dużo szybszym tempie - przyczyn tego jest co najmniej kilka, a moim zdaniem duże znaczenie mają: 1. Migracja mieszkanców wsi i małych miasteczek do wielkich miast i związane z tym osłabienie więzi rodzinnych i wyzbycie się strachu przed odrzuceniem. 2. Anonimowość w miastach - tutaj z reguły (poza moherowym aktywem) nawet w obrębie klatki schodowej sąsiedzi mało wiedzą o sobie. 3. W mieście sposobów na atrakcyjne spędzenie niedzieli jest dużo więcej niż na wsi. 4. Mieszkaniec miasta, chcąc dowiedzieć się, co słychać w jego mieście, kupuje gazetę (bądź czyta elektroniczną jej wersję) - na wsi tę rolę odgrywa "portal przed- i pomszlany".
|
|
4 na 4 | Maciej Malinowski (353 punktów) | Powodów jest wiele i na pewno nie wymienię wszystkich i w odpowiedniej kolejności, czy ważności. Spróbujmy zatem: 1.Polacy to społeczeństwo obrzędowe i przywiązane do tradycji. Jak wspomniał już któryś z przedmówców, na wsi rodziny wielopokoleniowe są w przewadze.To jedna z przyczyn kontynuacji tradycji, która dodatkowo od wieków zawsze była związana z pracą na roli. Kościół sprytnie powiązał święta kościelne z rytmem życia rolników, to kolejna przyczyna. 2.Nawet jeśli ludzie odprawiają obrzędy to wielu z nich nie do końca zdaje sobie sprawę dlaczego, ot na zasadzie "dziad odprawiał, ojciec odprawia to i ja". 3.Przynależność do grupy i nie wyróżnianie się. Na wsi ludzie interesują się życiem sąsiadów i "nie daj boże" żeby, który był odmieńcem - w czymkolwiek. Do kościoła trza chodzić i już, bo ludzie na języki wezmą. 4. Autorytet księdza, do niedawna jedynej osoby na wsi jako tako wykształconej. Pewne zachowania opisane w "Chłopach" Reymonta, wyglądają tak samo jak 2 wieki temu.Do tej pory wykształcenie na wsi mocno kuleje, przecież jak się jest rolnikiem, to nie można być naukowcem  Moim zdaniem to kilka najważniejszych przyczyn. Pięknie to widać jak ktoś się wyrwie z prowincji, zdobędzie wykształcenie, zobaczy, że ludzie mogą żyć inaczej. Bez strachu przed księdzem, piekłem, sąsiadami. Dobre jest to, że to się zmienia. Na wieś dociera internet, wraz z nim okno na świat. Wykształcenie stopniowo ulega poprawie, ludzie żyją lepiej, wygodniej i przez dobrobyt zaczynają mieć czas, na naukę, myślenie. Tak kiełkuje racjonalizm i ateizm. Oby tak dalej.
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
|
|
1 na 1 | Kinga Młynek (-4 punktów) | Dziękuję za aktywność na moim poście. Chciałabym odnieść sie do pierwszego poruszającego elaboratu użytkownika spellbinder. Otórz o ile Pan jest zorientowany(?) domyślam się, że wie Pan, że badacz może korzystać z różnych źródeł w celu przeprowadzenia badania, źródła wywołane, to między innymi komentarze i opinia publiczna, która mimo, że nieudokumentowana jest uzasadnionym źródłem informacji. Być może i Pańska wypowiedź będzie jedną z kluczowych hipotez, którę bedę starać sie potwierdzić. Owszem nie jest to trudny temat. Dlatego zachęcam do aktywnego wypowiadania się i inspirowania mnie pomysłami.
|
|
 | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | >Owszem nie jest to trudny temat. Dlatego zachęcam do aktywnego wypowiadania się i inspirowania mnie pomysłami.
Zapewne również do klikania w reklamy gorącego kubka.
I również jest tak, że badacz bada konkretne rzeczy, żeby badanie miało jakikolwiek sens. Badać trzeba tych, których badanie dotyczy. Zbieranie losowych odpowiedzi od ludzi, o których nic się nie wie nie jest badaniem.
|
|
2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Z reguły istnieje przekonanie, że religijność na wsiach jest większa niż aktywność ludzi z miast.Sformułowanie ciut nokautujące  . I to tak na samym wejściu...  > Z czego to wynika? Z tradycji kultury ludowej, która w społeczeństwie globalizacji, również ulega> ciągłem modernizacji, czy jest to po prostu konformizm społeczny i rażąca siła opinii publicznej?> Prymitywizm, a wykształcenie?> Jak uważacie dlaczego ludzie ze wsi są bardziej religijni i zaangażowani w życie parafii, niż> mieszkańcy miast? Z czego to może wynikać?W ostatecznym rachunku - it's size that matters. Rozmiar danej społeczności decyduje o tym, jakie środki społecznej kontroli są możliwe do zastosowania i o tym, jakie są do zastosowania konieczne. > Państwa opinie byłyby dla mnie bardzo przydatne przy pisaniu pracy dyplomowej dlatego prosze o> racjonalne wyjaśnienia.Zainteresuj się bliżej tym facetem, a w szczególności tą ukutą przezeń parą pojęć.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
 | -7 na 7 | Kinga Młynek (-4 punktów) | Jeżeli nie macie do powiedzenia nic w tym temacie,a odwołujecie się do kwestii merytorycznych to po prostu nie piszcie nic. Nie chce się tego czytać. Napisałam co chciałam i jak widać sa osoby, które chętnie się wypowiedziały, a komentatorów i krytyków nie potrzebuję. Na pewno nie tutaj i nie na tym poziomie. Jesteśmy na forum i mogę pisać co chcę i o czym chcę dlatego odradzam wypowiadanie sie, jeżeli nie jest to odpowiedź na zadane przeze mnie pytania. Skoro się coś nie podoba, prosze nie pisac. Nie tę kwestię tutaj rozstrzygamy.
|
|
|  | -6 na 6 | Kinga Młynek (-4 punktów) | Proszę czytać ze zrozumieniem co jest napisane, czy ja powiedziałam, że przeprowadzam na forum badanie? Zastanowcie sie drodzy ludzie zanim coś napiszenie. Wasza aktywnosc nie jest tutaj konieczna. A te stwierdzenia są załosne. Przykro mi, że szybciej piszenie niż myślicie.
|
|
| |  | 11 na 11 | Kowalska (14008 punktów) | >Proszę czytać ze zrozumieniem co jest napisane, czy ja powiedziałam, że przeprowadzam na forum badanie? Zastanowcie sie drodzy ludzie zanim coś napiszenie. Wasza aktywnosc nie jest tutaj konieczna. A te stwierdzenia są załosne. Przykro mi, że szybciej piszenie niż myślicie.
Ja to bym raczej nie obrażała ludzi u których szukam pomocy.
A poza tym, aż czerwono od błędów w Twoim poście.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Madman (7811 punktów) | > Ja to bym raczej nie obrażała ludzi u których szukam pomocy. I wychodzi na to, że ta praca dyplomowa to pewnie jakiś licencjat na zaocznym 'uniwersytecie' w 'mniejszej miejscowości', gdzie 'religijność jest większa niż aktywność'.
|
|
| |  | 6 na 6 | spellbinder (8577 punktów) | >Proszę czytać ze zrozumieniem co jest napisane, czy ja powiedziałam, że przeprowadzam na forum badanie?
To po co było pitolić o tym co badaczowi wolno a czego nie wolno? Jeśli nie jesteś badaczem?
>Zastanowcie sie drodzy ludzie zanim coś napiszenie. Wasza aktywnosc nie jest tutaj konieczna. A te stwierdzenia są załosne.
Żałosne to jest co najwyżej pytanie na forum o pomoc w napisaniu pracy dyplomowej. Tudzież podawanie własnej strony facebookowej, z której się nie korzysta, a w której jedynym zainteresowaniem jest gorący kubek.
>Przykro mi, że szybciej piszenie niż myślicie.
Widzę, że nie tylko racjonaliści mają problemy z myśleniem - ktoś tu ewidentnie nie potrafi dodawać odpowiedzi.
|
|
| |  | 9 na 9 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Wasza aktywnosc nie jest tutaj konieczna.Kinga Młynek przedtem:Państwa opinie byłyby dla mnie bardzo przydatne zachęcam do aktywnego wypowiadania się i inspirowania mnie pomysłami Kingo Młynek - twoja aktywność tutaj również nie jest konieczna. Twoje opinie są dla nas przydatne o tyle, o ile zdradzają z jaką osobą mamy do czynienia. Zachęcamy do aktywnego wypowiadania się i inspirowania nas pomysłami.
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
|  | 8 na 8 | spellbinder (8577 punktów) | >Napisałam co chciałam i jak widać sa osoby, które chętnie się wypowiedziały, a komentatorów i krytyków nie potrzebuję. Na pewno nie tutaj i nie na tym poziomie. Jesteśmy na forum i mogę pisać co chcę i o czym chcę dlatego odradzam wypowiadanie sie, jeżeli nie jest to odpowiedź na zadane przeze mnie pytania. Skoro się coś nie podoba, prosze nie pisac.
Innymi słowy: "tup, tup, buuuu, róbcie jak ja chcem, jak ja chcem, ja tu mówiem co ma być a co nie być"... Zaraz będzie "mamo, oni nie odpowiadają jak ja chcem! śmejom się ze mnie!".
|
|
|  | 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | > Nie chce się tego czytać.Było nie pisać  > Napisałam co chciałam i jak widać sa osoby, które chętnie się wypowiedziały, a komentatorów i krytyków nie potrzebuję. Na pewno nie tutaj i nie na tym poziomie.Napisałaś, co napisałaś. Jesteś jednak na forum publicznym i teraz osoby, które chcą, będą to komentować tak, jak chcą- dopóki nie naruszą regulaminu. Malowniczy "foch" i tupanie kończyną niczego w tym zakresie nie zmieni. No może... Może rozbawi nieco niektórych forumowiczów  > Jesteśmy na forum i mogę pisać co chcę i o czym chcę dlatego odradzam wypowiadanie sie, jeżeli nie jest to odpowiedź na zadane przeze mnie pytania.Jednakowoż mam nadzieję, że jesteś świadoma tego, że twoje rady niekoniecznie będą traktowane jako do czegokolwiek zobowiązujące. > Skoro się coś nie podoba, prosze nie pisac.Hmmm... Ta zasada dotyczy całego forum- nie jestem pewna czy aluzja jest czytelna. Jest? Podpowiedź: Jeśli ci się coś nie podoba... PS Według informacji z twojego profilu forumowego jesteś mężczyzną- czy to świadoma decyzja?
|
|
|  | 5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > Jeżeli nie macie do powiedzenia nic w tym temacie,a odwołujecie się do kwestii merytorycznych to po prostu nie piszcie nic.Ciekawy prezentujesz pogląd, według którego odwoływanie się do kwestii merytorycznych oznacza, że nie ma się nic do powiedzenia w temacie. Wedle takiego rozumowania twój niemerytoryczny post oznacza, że piszesz "w temacie".> Nie chce się tego czytać.Nie ma przymusu czytania. Podobnie jak nie ma przymusu pisania. Z tego drugiego przywileju powinnaś/powinieneś również korzystać.> Jesteśmy na forum i mogę pisać co chcę i o czym chcę dlatego odradzam wypowiadanie sie, jeżeli nie jest to odpowiedź na zadane przeze mnie pytania.Każdy tu może pisać co chce, ale w granicach pewnych zasad, wśród których nie ma takiej, która głosi, że wolno tylko komentować twoje wpisy.> Skoro się coś nie podoba, prosze nie pisac.Proponuję, abyś zaczęła/zaczął od siebie.> Nie tę kwestię tutaj rozstrzygamy.No pewnie. Rozstrzygamy tu o twojej przyszłości - czy okażemy się tobie na tyle pomocni, abyś napisał(a) swoją pracę, zaliczył(a) ją, skończy(a) szkołę i wkroczył(a) na drogę dorosłości.
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
|  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Jeżeli nie macie do powiedzenia nic w tym temacie,a odwołujecie się do kwestii merytorycznych to po prostu nie piszcie nic. I tak nieprzyjemnie odpowiadasz big_zydowi, który Cię nakierowuje na właściwego filozofa? Nieładnie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | Kinga Młynek (-4 punktów) | Ta odpowiedź nie była kierowana do Pana big_zyda, pomyliłam sie i w złym miejscu odpowiedzialam.
|
|
 | | Kinga Młynek (-4 punktów) | Dziekuje, poczytam, chociaż po przestudiowaniu HMS nie kierowałam sie w strone Tonniesa, ale moze spróbuję. Dzieki za trop. Potrzebuję czegoś dotyczącego konkretnie religia, a wieś.
|
|
|  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | 1. Spróbuj wypowiadać się nieco grzeczniej - o ile, rzecz jasna, nie będzie to sprawiać Ci nadmiernego kłopotu. 2. Popraw swoją polszczyznę - o ile, rzecz jasna... dalej jak wyżej. 3. Staraj się kierować swe odpowiedzi do właściwych rozmówców - o ile... no, itd. > po przestudiowaniu HMS??? > Potrzebuję czegoś dotyczącego konkretnie religia, a wieś.Zacznij od fundamentalnego dla polskiej socjologii religii tekstu Stefana Czarnowskiego Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego - można go ściągnąć stąd. Potem rzuć okiem na tę listę - znajdziesz tu dla siebie niejedno.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > > po przestudiowaniu HMS> ???Her Majesty's Ship tudzież Hans Majestäts Skepp lub Hennes Majestäts Skepp. Ewentualnie Hellenic Mathematical Society. Może być jeszcze Historical Maritime Society albo Hind Mazdoor Sabha. Bo Harakat Mujtama' as-Silm nie śmiem podejrzewać
|
|
| | |  | 7 na 7 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Kinga Młynek napisała coś o pracy dyplomowej, więc być może "przestudiowała" w którejś ze szkół z poniższej listy?Wikipedia:Educational institutions
* Artie Henry Middle School (also known as Henry Middle School), Cedar Park, Texas * Hamden Middle School, Hamden, Connecticut * Harvard Medical School * Haverford Middle School, Havertown, Pennsylvania * Hedrick Middle School, Medford, Oregon * Heidelberg Middle School, Heidelberg, Germany * Henry E. Huntington Middle School, San Marino, California * High Mowing School, Wilton, New Hampshire * Highland Middle School, multiple schools * Hudson Middle School, Sachse, Texas * Hudson Middle School, Hudson, Ohio * Huntington Middle School, Warner Robins, Georgia
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
| | | |  | | Kinga Młynek (-4 punktów) | Bardzo śmieszne, naprawde.
HMS, to historia mysli społecznej
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | spray (5875 punktów) | > Bardzo śmieszne, naprawde.> HMS, to historia mysli społecznejBSM, to samoleczenie bioemanacyjnym sprzężeniem ciała z mózgiem lub trzymanie rąk na głowie w celach ozdrowieńczych. pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_B.S.M.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Kinga Młynek (-4 punktów) | a co mnie interesuje BMS ? moze masz PMS?
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>moze masz PMS? Proszę się powstrzymać przed uwagami ad personam.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Witam serdecznie zgromadzonych Racjonalistów! >Z reguły istnieje przekonanie, że religijność na wsiach jest większa niż aktywność ludzi z miast.
>Jak uważacie dlaczego ludzie ze wsi są bardziej religijni i zaangażowani w życie parafii, niż >mieszkańcy miast? Z czego to może wynikać?
Dla mnie nie ma różnicy i tu i tam ludzie równo drą do kościoła. A w mieście to jeszcze bardziej bo bliżej do kościoła. Świątek piątek nie ma różnicy. Wybierz się na wsi do kościoła na tygodniu jak masz ze 4 km.
Pytanie należy doprecyzować. Jakieś statystyki, grupy społeczne, region. Bo tak w skrócie to jest z "reguły" 90% katolików.
|
|
 | 1 na 1 Tomasz@niewierny (568 punktów) (zablokowany) | > Wybierz się na wsi do kościoła na tygodniu jak masz ze 4 km.A kóniem można  A tak poważniej, to byłeś ostatnio na wsi? Więcej tutaj fur jak w mieście. PS. "Nie ma" piszemy oddzielnie.
|
|
|  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >Wybierz się na wsi do kościoła na tygodniu jak masz ze 4 km.> A kóniem można  Mowa. Najlepsze czasy to jak z dziadkiem jechało się na targ o 4.30 rano. Na wozie worki ze zbożem.....ludzie dzisiaj majątek płacą żeby taką ciszę usłyszeć. > A tak poważniej, to byłeś ostatnio na wsi? Więcej tutaj fur jak w mieście.> PS. "Nie ma" piszemy oddzielnie.> ... ale po 10 przeprowadzkach a urodziłem się i żyje w mieście obecnie takie jechanie po wsi jest dla mnie małostkowe. Rozumiem że można rozmawiać o stanie umysłowym "wieśniak" ale to w jaki sposób ukazano tu wieś to chyba sprzed 15lat. A to jaką widzę wieś teraz, zupełnie odbiega od tego co padło w pytaniu. Tam nawet krowy nie uświadczy za bardzo.
|
|
| |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>A to jaką widzę wieś teraz, zupełnie odbiega od tego co padło w pytaniu. Tam nawet krowy nie uświadczy za bardzo. Prawda. Dwa lata temu byłam na wakacjach w gospodarstwie agroturystycznym. Po mleko i ser trzeba było latać kilometr, bo tylko 2 gospodynie we wsi miały krowy. Reszta miała tylko letników. Ewentualnie psy i koty.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| Cudofix (138 punktów) | Myślę, że czynnikami, które wpływają na większą religijność na wsi a mniejszą w mieście, są m.in.: - mniejszy dostęp do informacji (prasa, internet), - mniejszy dostęp do otwartych ludzi o odmiennych poglądach. Do miast przybywa wielu młodych za pracą albo na studia. Z nimi można pogadać jak równy z równym. Jest też więcej wykształconych ludzi skupionych wokół ośrodków naukowych oraz związanych z mediami i polityką. Na wsi zaś często się zdarza, że przez całe życie możesz nie natrafić na nikogo kto spróbowałby zakwestionować twoją wiarę, - na wsi wszyscy wiedzą wszystko o innych. Jest jeden kościół i często jeden sklep. Osoba o innych poglądach jest wytykana palcami przez całą społeczność, a szykany dotykają nie tylko ją, ale też całą rodzinę, nawet jeśli nie podziela ona jego zdania, - na wsi jest dużo mniej miejsc pracy. Pracownik nie ujawnia swoich poglądów, bo w przypadku problemów firmy "miłujący" katolicy pierwsi go odstrzelą i zostanie na lodzie, - na wsi nie ma warunków do samodzielnego dojścia do niewiary. Leniwemu i tak się nie chce myśleć, a pracowity haruje od wczesnego ranka do wieczora na polu i przy zwierzętach hodowlanych, albo jest wykorzystywany w jednej z niewielu w okolicy fabryk, po czym nie ma już po prostu siły na rozważania filozoficzne. Nie ma się jednak co martwić. Sytuacja poprawia się coraz szybciej i z czasem różnice między wsią a miastem się znacznie zmniejszą. Internet dociera już prawie w każdy zakątek Polski. Ludzie poznają na emigracji inne kultury. Coraz większa część młodzieży studiuje i choćby to było kolejne zarządzanie i marketing w kiepskiej szkole wyższej, zawsze będzie to większa okazja do rozwoju intelektualnego i przetarcia oczu. Nie lękajcie się! Ciemna strona mocy będzie słabnąć i w mieście i na wsi. Wystarczy być cierpliwym i poczekać jeszcze trochę. Zobaczycie. To mówiłem ja, urodzony wieśniak mieszkający naprzeciwko kościoła.
|
|
| PKowalski (1042 punktów) | Konserwatyzmu. Wieś zawsze była bardziej konserwatywna -- także chrześcijaństwo później przyjmowała. Można oczywiście i ten konserwatyzm tłumaczyć -- bo miasto w większym stopniu sprzyja wymianie poglądów, spotkaniom z innymi ludźmi (także innych ras, wyznań), ale również czyni bardziej anonimowym, a przez to 'odważniejszym' -- i do dobrego, i do złego.
|
|
 | 3 na 3 | Hrihorij (1723 punktów) | Dodam od siebie jeszcze jeden ciekawy powód religijności na wsi. A konkretnie Mojej Wsi! Mieszkam na wsi od urodzenia a moi przodkowie w tej samej wsi byli już od początków XIX wieku. Na szczęście partnerki wybierali z dalszych okolic więc uniknęli chowu wsobnego (mam nadzieję). Wieś w której mieszkam pierwotnie była prawosławna. Później grekokatolicka. W 1875 roku cerkiew przekształcono na powrót w prawosławną a ludzi pałowano. Ludzie nie chcieli prawosławia bo kojarzyło im się z carskim samodzierżawiem, na powrót do cerkwi unickiej nie pozwolono, więc mieszkańcy przeszli na katolicyzm. Było im łatwo, bo latynizacja unitów na tym terenie była mocno zaawansowana. Od powstania kościoła w mojej miejscowości mija blisko 100 lat. I gdy tak obserwuję tę całą mała społeczność to dochodzę do wniosku, że gdzieś podświadomie ci wszyscy ludzie próbują pokazać okolicznym parafiom i otaczającym nas zaściankom szlacheckim swoją gorliwość. Taka zbiorowa gorliwość zbiorowego neofity. Ja już kilkadziesiąt lat temu zerwałem z KK i nie czuję się wyalienowany z tej społeczności. To, że nie chodzę do kościoła nie znaczy, że ludzie się odwracają na mój widok. Mentalność zmienia się.
|
|
|  | | DEmonizer (4893 punktów) | Pecunia non olet. Hipnoza tłumu, konkordaty, układziki, "Zbyszko, Mirko, Ryś" - święty lobbing to nie lobbing.  Nie ważne co mówią, oby mówili dużo i głośno. Pozdrawiam
|
|
2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | przez sześć lat przebywania wśród społeczności wiejskiej 30 km od kilkusettysięcznego miasta. Mogę napisać tylko o tym co zauważyłam na własne oczy, lecz na pewno mojej obserwacji nie można uogólniać. Ludzie byli bez wątpienia wierzący, choć nie wszyscy tak samo. Moi najbliżsi sąsiedzi to wielopokoleniowa rodzina, w której seniorka i senior rodu bardzo bogobojni, czyli bezdyskusyjnie przestrzeganie (prawie) wszystkich zaleceń kościoła na niedziele czy święta. Ich córka - wdowa, zachowywała się podobnie, ale nie krytykowała osób wierzących, ale np. chodzących do kościoła sporadycznie oraz niewierzących. Wszyscy oni byli rolnikami, tzw. z dziada pradziada. W domu mieszkali jeszcze jej córka, zięć i dzieci. Córki i zięć po wyższych studiach - prawniczych i informatycznych, wierzący, lecz nigdy do kościoła w niedziele nie chodzili. Natomiast chodzili w święta. Ubolewali, że tę zasadę muszą zmienić, gdy starsza córka będzie zbliżała się do komunii i po komunii. To byli jedyni tacy młodzi ludzie, którzy nie bali się złości księdza proboszcza. Ksiądz proboszcz tą wieś i okoliczne niemal terroryzował. Między innymi dlatego młodzi opisani przeze mnie przestali do kościoła chodzić. Ale to inny temat. We wsi mieszkało też kilku tzw. nadużywających, którzy nie mieli potrzeby bywania w kościele, ale może byli wierzącymi. Ci co wybierali się do kościoła zawsze odświętnie ubrani, niektóre kobiety z fryzurami prosto od fryzjera i wśród tych ostatnich najwięcej (około)pięćdziesiątek. Podjeżdżali wypolerowanymi autami czy rowerami. Myślę, że jest wiele czynników wpływających na większą religijność na wsi, m.in. wielowiekowe nawyki religijne, tradycja, strach przed proboszczem, rodzina, sąsiadami, że będą wytykani palcami, odsetek ludzi wykształconych, odległość od dużych miast, pokazanie się.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
2 na 2 | Smoothie (163 punktów) | Moi szkolni rówieśnicy (18-19lat) w większości pochodzą ze wsi. Nauka w mojej szkole przez ostatnie 3lata pozwoliła mi zaobserwować, że ci ludzie tak naprawdę nie mają pojęcia w co wierzą i dlaczego. Już od wczesnych lat zostali tak skutecznie zindoktrynowani, że uczestniczą w życiu kościelnym po prostu mechanicznie. Nie zastanawiają się nad celem ich cotygodniowego marszu do kościoła, ani nad znaczeniem religijnym obchodzonych przez nich świąt. Po prostu tak jest, tak robi rodzina, tak robią znajomi. Na religii (w której chcąc niechcąc muszę uczesniczyć z powodu braku chętnych do lekcji etyki!) bardziej wykształcone i lepiej uczące się jednostki zadają niewygodne pytania, mają sporo wątpliwości. Są to bardzo często trafne pytania, na które oczywiście prowadzący ksiądz nie zna bądź nie potrafi udzielić logicznej odpowiedzi. Jednak ci sami sceptyczni uczniowie nie szukają na własną rękę odpowiedzi na nurtujące ich pytania i nadal zasilają zastępy wiernych. Myślę, że taka "religijność" dotyczy bardzo dużej części wiernych widzianych w kościołach. To uczestnictwo w religinych obrzędach jest dla nich tak naturalne, tak polskie jak jedzenie chleba na śniadanie i picie wódki na weselu.
|
|
 | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Tak tylko na marginesie - wcale nie musisz uczestniczyć w lekcjach religii, jeżeli nie chcesz. Nie jest obowiązkowa. Możesz z niej zrezygnować.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 1 na 1 | Smoothie (163 punktów) | > Tak tylko na marginesie - wcale nie musisz uczestniczyć w lekcjach religii, jeżeli nie chcesz. Nie jest obowiązkowa. Możesz z niej zrezygnować.Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, jednak w praktyce sprawy wyglądają nieco inaczej. O nieuczestniczeniu w lekcji religii zdecydowałam w 1kl liceum, jednak było to spowodowane nie tyle ówczesnym ateizmem, co pojawiającymi się wątpliwościami i dostawaniu białej gorączki podczas bezsensownego bełkotu księdza. Po wizycie mojego ojca u wychowawczyni ta jasno stwierdziła, że lekcji etyki w szkole nie ma, bo brakuje chętnych, bo niemal wszyscy! uczniowie to katolicy. Doradziła też, że dla wyższej średniej warto przesiedzieć te dwie godziny w tygodniu i jakoś to przetrwać. Znajomi też mówili mi, żebym jakoś to wytrzymała i zacisnęła zęby. Wiem, że w tej sytuacji mogłabym rozpocząć batalię z dyrekcją, ale perspektywa bycia pod szkolnym ostrzałem w większości fundamentalnych psorów jakoś mnie odstrasza. Batalię z pewnością bym wygrała, jednak odpuściłam bohaterstwo  i z premedytacją unikam religii... przyjdę raz na trzy tygodnie, wyrecytuję nic nieznaczącą regułkę i powiedzmy, że mam spokój. Z drugiej strony moje ciągła walka z wiatrakiem w postaci księdza, kłótnie i moje podniesione ciśnienie na lekcji chyba byłoby warte dociekania swoich praw. Jednakże po jednej stronie słyszę - ostracyzm masz przecież gdzieś, ważniejsze są przekonania. Po drugiej zaś - olewanie ciemnoty i niewatrącanie się to sposób na spokojny dzień. I jak tu dociekać swych praw w pełni zindoktrynowanym małomiasteczkowym społeczeństwie, które nawet nie do końca rozumie o co ja tak naprawdę się spieram. To dopiero fenomen, smutny zresztą.
|
|
| |  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | W klasie u mojej córki na pierwszym zebraniu w pierwszej klasie i w tym roku na pierwszym zebraniu w drugiej klasie wychowawczyni podała do obiegu listę zgód na uczęszczanie na lekcje religii z nazwiskami wszystkich dzieci, z rubrykami za i przeciw. Każdy rodzić podpisał się w odpowiedniej rubryce. Tyle było w tym temacie. Nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mnie lub dziecko zachęcał lub zniechęcał do uczestniczenia w religii. Tak samo było w szkole podstawowej i gimnazjum.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
|  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >Tak tylko na marginesie - wcale nie musisz uczestniczyć w lekcjach religii, jeżeli nie chcesz. W klasie u mojej córki nie chodzi 30% uczniów.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >To uczestnictwo w religinych obrzędach jest dla nich tak naturalne, tak polskie jak jedzenie chleba na śniadanie i picie wódki na weselu.
Z tego powodu właśnie wszystkie odłamy protestanckie śmieją się z kościoła katolickiego od ładnych kilku wieków. Zaliczmy więc to kk do tradycji.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | I po co komu taka praca dyplomowa? Z socjologii to?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| angorek333 (75 punktów) | Tak ostatnio się nad tym zastanawiałem i dostrzegam pewien związek pomiędzy religijnością a dostępem do i możliwością swobodnej wymiany informacji... to raczej teza... ale warta wspomnienia. Wydaje mi się, że ateizm jako atrakcyjniejszy z punktu widzenia swobodnej wymiany poglądów jest w środowiskach bardziej podatnych na zmianę , więc i wymianę informacji atrakcyjniejszy niż w pozostałych. Internet jest np. takim miejscem, gdzie populacja zadeklarowanych ateistów wydaje się stosunkowo większa do populacji katolików niż w świecie z drzewami i powietrzem.:D Ciekawie też byłoby sprawdzić strukturę zawodową pod kątem kreatywności a religijności.
Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > Witam serdecznie zgromadzonych Racjonalistów! Hmmmm... Towarzyszka z jakiego regionu? Cytat:RELIGIJNOŚĆ NA WSIACH, dlaczego większa niż w miastach? Bo literki tam większe?
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
 | | neurosurgery (2484 punktów) | > Bo literki tam większe?Kowalska  , czasami rozwalasz system, że tak się wyrażę.
|
|
|  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > Kowalska , czasami rozwalasz system, że tak się wyrażę. Eeee.. Gdzie... Ja tylko pociągnąć chciałam...... EDIT: Dawkinsa lubisz. Przykro mi. Nic z tego.
"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
|
|
| |  | | neurosurgery (2484 punktów) | > EDIT: Dawkinsa lubisz. Przykro mi. Nic z tego.Szkoda, bo cytat wstawiłem zaledwie wczoraj.
|
|
| gunnar79 (8 punktów) | Zgadzam się z większością przedmówców. Ludzie boją się przede wszystkim ostracyzmu społecznego. Dominujący ksiądz z którym muszą liczyć się lokalni kacykowie odziały wuje na lokalną często małą społeczność. Jeżeli ksiądz jest charyzmatyczny to zjedna sobie tą społeczność lub odwrotnie. Także kwestia wykształcenia ma tu duże znaczenie. Słabo wykształcony elektorat, którego edukacja kończyła się często na szkole podstawowej lub góra zawodowej podatny był na demagogie piewców.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|