Racjonalista - Strona głównaDo treści
Potulny ateista vs. niesforny katolik

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
11-05-2012 15:24maruda (5550 punktów)Potulny ateista vs. niesforny katolik
Ocena 11 na 11
   W publicystyce katolickiej ateista jest agresywny, wojowniczy, wyniosły, czasem nawet zadufany. Nie znajdziemy tam określeń ateisty jako cichego kulturalnego i skłonnego do uległości. Zastanawiało mnie dlaczego zostały wybrane akurat takie określniki w końcu doznałem olśnienia, centralnym słowem jest tu pokora.

Cytat:
Pokora - stan psychiczny polegający na odczuwaniu własnej małości, niższości; uniżona postawa wobec kogoś, czegoś; brak buntu wobec przeciwności, potulność, uległość, uniżoność.

   Jest to jedna z najważniejszych cnót zwyczajnej owieczki i szeregowego wiernego. Wierni posłuszni kapłanom, kapłani podlegli biskupom, biskupi zasłuchani w mądrość papieża. Najwyższy kościelny dostojnik mający bezpośrednie połączenie z Szefem w Niebiosach. Feudalny system zależności jawi się w religii katolickiej jako niedościgniony wzór godny naśladowania. Obraz idylliczny niestety tylko do czasu pojawienia się nieposłusznych nowych ateistów.

   Heretycy i wszelkiej maści odszczepieńcy pojawiali się i dawniej, ale wtedy Kościół był jeszcze silny i mógł oficjalnie palić takich wywrotowców jak Łyszczyński. Jedyne ostrze które zostało kapłanom w dzisiejszych czasach powinno być nazywane kłamliwym językiem. Oszustwo i mataczenie jest przecież ojcem i początkiem wszelkich religii.

   Powinniśmy się cieszyć że przez pasterzy nie jesteśmy nazywani posłusznymi i ustępliwymi. Jesteśmy ich trzodzie pokazywani jako wilki. To nie ateiści polują na wiernych. Pokorne owce tuczą i doją ich właśni kapłani.

   Wszystkie antonimy słowa pokorny użyte przez katolickich publicystów pokazują tylko ich własne słabości i niemoc. Apeluję, nośmy te określenia z podniesioną wysoko głową.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jasenka (1863 punktów)
>w końcu doznałem olśnienia, centralnym słowem jest tu pokora.

Pokora + poczucie winy

Wmawia się im winę od urodzenia, każe się im pokutować, to nie robi dobrze na poczucie wartości i osobowość
11-05-2012 17:05 
 Ocena 5 na 5
mrSpock (2845 punktów)
>>w końcu doznałem olśnienia, centralnym słowem jest tu pokora.
>Pokora + poczucie winy
>Wmawia się im winę od urodzenia, każe się im pokutować, to nie robi dobrze na poczucie wartości i osobowość
>
Tak zgadza się, ale ich poczucie winy najczęściej kończy się na konfesjonale. Jest rozgrzeszenie jest impreza.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>   W publicystyce katolickiej ateista jest agresywny, wojowniczy, wyniosły, czasem nawet zadufany.
>Nie znajdziemy tam określeń ateisty jako cichego kulturalnego i skłonnego do uległości. Zastanawiało
>mnie dlaczego zostały wybrane akurat takie określniki w końcu doznałem olśnienia, centralnym słowem
>jest tu pokora.
> Cytat:
Pokora - stan psychiczny polegający na odczuwaniu własnej małości, niższości; uniżona
>postawa wobec kogoś, czegoś; brak buntu wobec przeciwności, potulność, uległość, uniżoność.
>


Często mi mówią, że brakuje mi pokory, że powinienem się jej nauczyć. Nigdy nie potrafili wytłumaczyć po co.
11-05-2012 17:43 
 Ocena 4 na 6
popers (129 punktów)
>Często mi mówią, że brakuje mi pokory, że powinienem się jej nauczyć. Nigdy nie potrafili wytłumaczyć po co.

Może po to:

Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean.
- Isaac Newton

Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego.
- Lew Tołstoj

Krótko mówiąc, nie możemy zgłębić tajemnicy i obrócić jej w wiedzę, lecz ważne wiedzieć, że mamy z nią do czynienia; choć nie sposób zedrzeć zasłonę, za którą ukrywa się rzeczywistość ostateczna, winniśmy wiedzieć, że jest taka zasłona.
- Leszek Kołakowski


Bo pokora niejedno ma imię:

pokora (PWN)
1. «świadomość własnej niedoskonałości»


Jak widać pokora nie musi wcale oznaczać kalectwa, a często jest przejawem zdrowego rozsądku i opanowania.

To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości.
- Bertrand Russell


www.cyfraplus.pl/ms_galeria/fotostar/192_c.jpg
11-05-2012 21:32 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Często mi mówią, że brakuje mi pokory, że powinienem się jej nauczyć. Nigdy nie potrafili wytłumaczyć po co.
>Może po to:
> Co my wiemy, to tylko kropelka. Czego nie wiemy, to cały ocean.
>- Isaac Newton

Prawda, ale po co tutaj pokora? Nie lepsza będzie wiedza?

>Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego.
>- Lew Tołstoj

Teza nie potwierdzona obserwacją. Nie spotkałem małego (cokolwiek to znaczy) cechującego się wiedzą i nadęciem jednocześnie.

>Krótko mówiąc, nie możemy zgłębić tajemnicy i obrócić jej w wiedzę, lecz ważne wiedzieć, że mamy z nią do czynienia; choć nie sposób zedrzeć zasłonę, za którą ukrywa się rzeczywistość ostateczna, winniśmy wiedzieć, że jest taka zasłona.
>- Leszek Kołakowski
Bo pokora niejedno ma imię:

Znowu twierdzenie niezgodne z rzeczywistością.
Czym jest rzeczywistość ostateczna? Szkoda gadać.

> pokora (PWN)
>1. «świadomość własnej niedoskonałości»
>
Jak widać pokora nie musi wcale oznaczać kalectwa, a często jest przejawem zdrowego rozsądku i opanowania.

Zdrowy rozsądek i opanowanie występuje u pokornych i u niepokornych. Z uwagi na to że pokora drugiej osoby jest wykorzystywana do manipulacji nią, to uważam że jest negatywnie skorelowana ze zdrowym rozsądkiem.

> To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie mądrzy tak pełni wątpliwości.
>- Bertrand Russell
www.cyfraplus.pl/ms_galeria/fotostar/192_c.jpg

Posiadanie wątpliwości to coś zupełnie innego niż pokora. Wogóle nieskorelowane. Ilość wątpliwości rośnie wraz z ilością wiedzy (tzn u mnie tak jest), ale co ma do tego pokora? Moim zdaniem jest zbędna.
11-05-2012 23:38 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>Prawda, ale po co tutaj pokora? Nie lepsza będzie wiedza?

Jedno nie wyklucza drugiego.

>>Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego.
>>- Lew Tołstoj

>Teza nie potwierdzona obserwacją. Nie spotkałem małego (cokolwiek to znaczy) cechującego się wiedzą i nadęciem jednocześnie.

Poważnie?

>Posiadanie wątpliwości to coś zupełnie innego niż pokora. Wogóle nieskorelowane. Ilość wątpliwości rośnie wraz z ilością wiedzy (tzn u mnie tak jest), ale co ma do tego pokora? Moim zdaniem jest zbędna.

Zdaje mi się, że mylisz pokorę z uległością a te dwie rzeczy mają ze sobą nawzajem tyle samo wspólnego, co każda z nich z wątpliwościami.


Der letzte hilfeschrei
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Prawda, ale po co tutaj pokora? Nie lepsza będzie wiedza?
>Jedno nie wyklucza drugiego.

Nie wyklucza, ale też nie ma bezpośredniego stosunku zależności. Pokora nie prowadzi do zrozumienia świata, a wiedza i nauka tak.

>>>Wiedza daje pokorę wielkiemu, dziwi przeciętnego, nadyma małego.
>>>- Lew Tołstoj
>>Teza nie potwierdzona obserwacją. Nie spotkałem małego (cokolwiek to znaczy) cechującego się wiedzą i nadęciem jednocześnie.
>Poważnie?

Może Ty znasz? Podaj przykłady.

>>Posiadanie wątpliwości to coś zupełnie innego niż pokora. Wogóle nieskorelowane. Ilość wątpliwości rośnie wraz z ilością wiedzy (tzn u mnie tak jest), ale co ma do tego pokora? Moim zdaniem jest zbędna.
>Zdaje mi się, że mylisz pokorę z uległością a te dwie rzeczy mają ze sobą nawzajem tyle samo wspólnego, co każda z nich z wątpliwościami.

Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie definicję pokory w pierwszej wiadomości tego wątku.
12-05-2012 10:58 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Pokora nie prowadzi do zrozumienia świata

Natomiast zrozumienie świata prowadzi do pokory.

>>>Teza nie potwierdzona obserwacją. Nie spotkałem małego (cokolwiek to znaczy) cechującego się wiedzą i nadęciem jednocześnie.
>>Poważnie?
>Może Ty znasz? Podaj przykłady.

Każdy, kto zna się na czymś lepiej od Ciebie i tylko z tego powodu się nadyma.

>Przeczytaj jeszcze raz na spokojnie definicję pokory w pierwszej wiadomości tego wątku.

A Ty spokojnie przeczytaj definicję przytoczoną przez popersa
I wszystko jasne. Nie ma sensu spierać się o to, która i dlaczego definicja jest komu bliższa. Ale gdybyś mnie spytał ( ), to zaryzykowałbym przypuszczenie, że niektórym jest na rękę "mylić" pokorę z uległością.


Der letzte hilfeschrei
Jacholek (5699 punktów)
>   W publicystyce katolickiej ateista jest agresywny, wojowniczy, wyniosły, czasem nawet zadufany.
>Nie znajdziemy tam określeń ateisty jako cichego kulturalnego i skłonnego do uległości.
Ex definitione ateista to ktoś zadufany, wojowniczy, wyniosły, przynajmniej z punktu widzenia katolickiego, więc nie ma specjalnie nad czym tu rozprawiać. Niektórym katolikom zdarza się natomiast pokornie prosić boga o łaskę nawrócenia "zaciekłego" ateisty (autentyczne!).
12-05-2012 17:34 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>> Niektórym katolikom zdarza się natomiast pokornie prosić boga o łaskę nawrócenia "zaciekłego" ateisty (autentyczne!).

O moje nawrócenie pokornie modlą się: moja żona i mój teść. Szkoda, że modlący się uważają, że już robią to co najważniejsze i najcenniejsze - bo pozwala im to patrzeć na mnie z wyższością i gardzić wszelką rozmową o jakichkolwiek "poważniejszych" sprawach.

Poważne sprawy bowiem omawia się z Bogiem, nie z jakimś tam durnym (chociaż z pozoru inteligentnym) ateistą.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>   W publicystyce katolickiej ateista jest agresywny, wojowniczy, wyniosły, czasem nawet zadufany.
>Nie znajdziemy tam określeń ateisty jako cichego kulturalnego i skłonnego do uległości. Zastanawiało
>mnie dlaczego zostały wybrane akurat takie określniki w końcu doznałem olśnienia, centralnym słowem
>jest tu pokora.
-Jak już wspominałem w innym wątku, religianci dokonali dla swojej wygody podziału niewierzących czyli ateistów, na niewierzących i ateistów. Niewierzący to człowiek, któremu nie została dana łaska wiary. Nawet modlą się za takich, za ich nawrócenie i poklepują po plecach pocieszając, że nawet ich Jezus kocha i jeśli są dobrymi ludźmi to mają szanse na zbawienie. Dobrymi według nich to oczywiście nie mówiącymi głośno co myślą i odnoszącymi się z szacunkiem do religii. Natomiast osobniki niewierzące, mające czelność publicznie przyznawać się do niewiary i poddawać w wątpliwość prawdziwość źródeł świętej wiary, to oczywiście agresywni ateiści, bezduszni pozbawieni wartości, którzy niczego nie uszanują, często przyrównywani do komunistów.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
11-05-2012 21:33 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>-Jak już wspominałem w innym wątku, religianci dokonali dla swojej wygody podziału niewierzących czyli ateistów, na niewierzących i ateistów.

Co Łaskawsi jeszcze poszukujących wyróżniają .

Jezus spojrzał się łaskawie na mnie i powiedział mi, że jest przez dzieci ciężko obrażany. (św. Faustyna)
dnlg (85 punktów)
Jakby Kościół zgodził się na antykoncepcję byłoby mniej ateistów Poza tym na jakim my świecie żyjemy - papież hitlerowiec, pedofilia w Kościele, przepych w świątyniach kontrastujący z biedotą społeczeństwa od którego Watykan ciągnie pieniądze. Jezus się w grobie przewraca.
12-05-2012 20:58 
 Ocena 1 na 1
licho nie śpi (487 punktów)
>Jezus się w grobie przewraca.<

Jezus to może się co najwyżej na chmurce przewracać, bo przeca trzeciego dni zmarchwiwstał. A że jego "ziemscy namiestnicy" dają powody do przewracania, pewnie osiąga prędkość średniej mocy turbiny wiatrowej
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>   W publicystyce katolickiej ateista jest agresywny, wojowniczy, wyniosły, czasem nawet zadufany.
>Nie znajdziemy tam określeń ateisty jako cichego kulturalnego i skłonnego do uległości.

Polski katolik jest przyzwyczajony do świata jednorodnego. Wszystko jest takie, jak on sobie wyobraża, a to, co on sobie wyobraża jest słuszne, tym bardziej, że jest to powszechne, więc jak się pojawia coś innego, obcego, przeciwstawnego, do czego ów katolik nie przywykł, włącza mu się system zagrożenia, czuje że jego dotychczas jednorodna i oczywista przestrzeń zostaje naruszona, i im tego wiecej, tym stabilność słabsza, niepewności więcej. To frustruje, to naturalne. Inny, obcy, przeciwny jest odbierany za zagrożenie, co jest jeszcze naturalne w naszym kraju. Polak katolik nie wie bowiem, jak się w takiej sytuacji zachować, bo nikt go tego nie nauczył. Reaguje trochę jak zwierzę, dajmy na to pies, szczeka, podgryza, nie zrobi kroku do tyłu, tylko oczekuje, że Inny to zrobi, a najlepiej zniknie, w najlepszym przypadku stanie w kącie, skuli się i będzie przepraszał, że sie pojawił na horyzoncie. Dlatego to my ich musimy nauczyć zachowania w takiej sytuacji, to my musimy robić kolejne kroki żeby zrównoważyć przestrzeń, ale my najczęściej również nie wiemy, co mamy robić, a jak nawet coś tam czujemy, to popełniamy błędy. Błędem podstawowym jest brak jasnej komunikacji i asertywności. Czyli reagowania na najdrobniejsze naruszenia naszej godności, honoru, ambicji, przestrzeni w sposób jasny, spokojny, ale konsekwentny i twardy. Jak to robią Żydzi w sprawach holocaustu, albo ostatnio nasi przedstawiciele w innych krajach, kiedy pisze się o "polskich obozach koncentracyjnych". Reakcja musi być twarda i konsekwentna, inaczej nikt nie będzie szanował naszej przestrzeni ani wolności. Ani katolik, ani babcia, ani pies. Oni są bardziej zagubieni od nas w tej sytuacji, to dla nich trudne, ale sam sobą mogę poświadczyć, że zarąbiście skuteczne. To się prawie zawsze da wypracować. Ale asertywnosć to jest podstawa, bo istnieją różne niebezpieczeństwa, zwłaszcza na poziomie uczuc i emocji. A to ciocia sie rozpłacze, a to babcia zacznie nam "schodzić", a to tatuś z mamusią nie dołożą do czegoś tam, a znajomym będzie przykro. Ojej. I wtedy stawiają nas w tym kącie, odzyskujac swoją przestrzeń i stosując przy kolejnych naszych "wyskokach" sprawdzona juz taktykę. Zamiast oni pojmować jak szanować naszą przestrzeń, to uczą się tylko manipulacji, a my jesteśmy uczeni pokory i uległości. Tak niczego nie osiągniemy. Ani ateiści, ani feministki, ani homoseksualiści itd. Jak krzyczą, że jesteśmy straszni, źli i agresywni, to dobrze. Jak przestaną, to znaczy, że ustawili nas do kąta, bo nawet nas nie zauważają, a my przepraszamy, że oddychamy i jesteśmy tam, gdzie oni chcą nas widzieć.

> Cytat:
Pokora - stan psychiczny polegający na odczuwaniu własnej małości, niższości; uniżona
>postawa wobec kogoś, czegoś; brak buntu wobec przeciwności, potulność, uległość, uniżoność.
>

>   Jest to jedna z najważniejszych cnót zwyczajnej owieczki i szeregowego wiernego. Obraz idylliczny niestety tylko
>do czasu pojawienia się nieposłusznych nowych ateistów.

No próbują nas zdyscyplinować tak, jak umieją to robić ze swoimi poddanymi. Ale my się nie boimy ani ich, ani tym bardziej ich Boga. Więc nie działa, a jedyne co im pozostaje, to rysować coraz czarniejszy obraz i zwiększać poczucie zagrożenia. Dla nas to dobra reakcja, pokazuje, że rośniemy w siłę.

>Jedyne ostrze które zostało kapłanom w dzisiejszych czasach powinno być nazywane kłamliwym językiem.

Dokładnie.

>Oszustwo i mataczenie jest przecież ojcem i początkiem wszelkich religii.

Niech łgają, niech o nas mówią jak najwięcej, to działa na naszą korzyść, zresztą cała ta sytuacja to trend, nad którym oni nie mogą przejść obojętnie. Właściwie niewiele mogą zrobić, ale to my im możemy pomóc, zaczynajac od naszej postawy w codziennym naszym życiu. Na poziomie rodziny, pracy, przyjaciół, znajomych. Zaznaczać granice i bronić naszej osobistej przestrzeni. Zaczynając od drobiazgów, czyli odporu na niby banalne uwagi, typu "zagubiony", "będę się za ciebie modlić", "nieszczęśliwy" czy absurdalne poglądy, widzenie świata, zachowania. Reagować na "pedałów", "zboczeńców", "Żydów", "ateistów - komuchów" już to w zwykłych rozmowach czy przed TV. Tylko nie znowu z pozycji kąta, czyli przepraszam, że oponuję i naruszam twój świątobliwy spokój, ale twardo rzeczowo, konkretnie. Nie życzę sobie, jeżeli to zrobisz jeszcze raz, to znów zareaguję. I reagować zawsze, jak to się powtórzy. Mówić zawsze, że mam inny pogląd, że tutaj jest moja przestrzeń, więc wara. Będą zaskoczeni, będą się kłócić, bronić, ale nauczą się, jeżeli nie wszyscy, to w mocnej większości. Zauważą, że jest coś takiego, jak przestrzeń drugiego człowieka i zaczną brać ją pod uwagę. Nie da się nikogo zmienić od ręki, tutaj najlepsza jest konsekwencja rozłożona w czasie. Jak sami w sobie będziemy sie szanować i bronić swojej przestrzeni, to oni się w końcu nauczą, ale z każdym "nieobrobionym" trzeba wykonać tą samą ścieżkę od podstaw, czasami ją nieco modyfikując w zależności od specyfiki danego osobnika. Tego można sie nauczyć, raz, drugi może nie wyjdzie najlepiej, ale w końcu dojdziemy do jakiejś wprawy. Pyskówek nie da sie ich uniknąć, ale bywają "oczyszczające", najbardziej jednak liczy się konsekwencja, opanowanie i jasny, twardy komunikat.

>   Powinniśmy się cieszyć że przez pasterzy nie jesteśmy nazywani posłusznymi i ustępliwymi.
>Jesteśmy ich trzodzie pokazywani jako wilki. To nie ateiści polują na wiernych. Pokorne owce tuczą i
>doją ich właśni kapłani.
>   Wszystkie antonimy słowa pokorny użyte przez
>katolickich publicystów pokazują tylko ich własne słabości i niemoc. Apeluję, nośmy te określenia z
>podniesioną wysoko głową.

100% racji. Absolutnie popieram.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365