Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy okupowany może wszystko?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
18-05-2010 09:21prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Czy okupowany może wszystko?
Ocena 3 na 3
Pan Jacek Cieślicki napisał: "Uważam, że każdy okupowany ma moralne prawo do niszczenia okupanta w każdy dostępny mu sposób." "Gloryfikuję jedynie Dalal'ę Al-Mughrabi, 19-toletnią piękną dziewczynę, która poświęciła swoje życie dla Ojczyzny."
wysadzając się bombą w autobusie pełnym niewinnych ludzi.
Ja się z takim poglądem nie zgadzam. Polska też była okupowana, ale polscy bojownicy nie strzelali do niemieckich kobiet i dzieci. Nikt nie jeździł do Berlina, żeby tam podkładać bomby w przedszkolu, czy restauracji. Owszem był zamach np. na Café Club w Warszawie, ale był to lokal rozrywkowy, przeznaczony tylko dla Niemców, gdzie dwukrotnie przeprowadzono zamachy na znajdujących się tam Niemców.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kognitywista (3391 punktów)
>przeznaczony tylko dla Niemców

... aha ...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>przeznaczony tylko dla Niemców
>... aha ...
Inaczej mówiąc Nur für Deutsche
18-05-2010 10:26 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Inaczej mówiąc Nur für Deutsche
Wiem, wiem ... dla tych przebrzydłych Szkopów ! Kij im w oko ...
Luszek (348 punktów)
Niestety Pani prof. był też zamach na dworzec kolejki podmiejskiej w Berlinie (czym to się różni od autobusu?), oraz na kino letnie we Lwowie zaraz po zajęciu go w 1939 przez sowietów - to był ewidentny zamach na kobiety i dzieci w czasie poranka filmowego, wprawdzie były to żony i dzieci żołnierzy ale...
A w Izraelu poza dziećmi i starcami nie ma cywilów, całe społeczeństwo (kobiety też) to przeszkoleni wojskowi mający w domu broń służbową czyli wg. naszych standardów w służbie czynnej.

a ti poziwai
18-05-2010 10:08 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Niestety Pani prof. był też zamach na dworzec kolejki podmiejskiej w Berlinie (czym to się różni od autobusu?), oraz na kino letnie we Lwowie zaraz po zajęciu go w 1939 przez sowietów - to był ewidentny zamach na kobiety i dzieci w czasie poranka filmowego, wprawdzie były to żony i dzieci żołnierzy ale...

Ale .

>A w Izraelu poza dziećmi i starcami nie ma cywilów, całe społeczeństwo (kobiety też) to przeszkoleni wojskowi mający w domu broń służbową czyli wg. naszych standardów w służbie czynnej.

To ja trochę pobruszę: w Izraelu religijni Żydzi (haredim) są zwolnieni z wszelkich obowiązków wojskowych.

>
a ti poziwai



www.racjonalista.pl/forum.php/s,327466#w327989
18-05-2010 12:26 
 Ocena 2 na 2
Luszek (348 punktów)
>To ja trochę pobruszę: w Izraelu religijni Żydzi (haredim) są zwolnieni z wszelkich obowiązków wojskowych.
To niech się nie pałętają między wojskowymi tylko jak amisze jeżdżą powozami.


a ti poziwai
apud (4399 punktów)

>To ja trochę pobruszę: w Izraelu religijni Żydzi (haredim) są zwolnieni z wszelkich obowiązków wojskowych.
>>
a ti poziwai
www.racjonalista.pl/forum.php/s,327466#w327989


A nasze kapelany szwedaja sie ale nie na "pierwszej" lini?
18-05-2010 10:11 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)
Szczerze mówiąc nie sadzę by polskie akty terroru wobec cywili usprawiedliwiały palestyńskie. No i w przypadku bliskiego wschodu to Izrael został zaatakowany przez państwa arabskie.

To skorumpowane władze Autonomii Palestyńskiej odrzuciły swego czasu ofertę w Camp David która była zupełnie uczciwą ofertą zakończenia trwającego lata konfliktu.

Cieślicki p*****li - terrorystka mogła wysadzić jednego z tych fanatycznych i przekupnych staruchów, którzy prowadzą jej naród w czeluść zagłady.
18-05-2010 12:23 
 Ocena 1 na 3
Luszek (348 punktów)
> No i w przypadku bliskiego wschodu to Izrael został zaatakowany przez państwa arabskie.
Najpierw jednak Izrael powstał na ziemiach arabskich.
>To skorumpowane władze Autonomii Palestyńskiej odrzuciły swego czasu ofertę w Camp David która była zupełnie uczciwą ofertą zakończenia trwającego lata konfliktu.
No faktycznie, ciekawe czy gdyby w 1939 niemcy zaproponowali nam Łomżyńskie na otarcie łez przyjąłbyś to z radością?


a ti poziwai
18-05-2010 23:05 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>No faktycznie, ciekawe czy gdyby w 1939 niemcy zaproponowali nam Łomżyńskie na otarcie łez przyjąłbyś to z radością?

Ale żeś walną głupotę.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Cieślicki p*****li - terrorystka mogła wysadzić jednego z tych fanatycznych i przekupnych staruchów, którzy prowadzą jej naród w czeluść zagłady.

   Uważam, że Dalal Al-Mughrabi lepiej od Ciebie wiedziała kogo powinna zniszczyć za wszelką cenę.
Oszczędniej szafuj słowem "terrorysta", bo ani się obejrzysz a z rozpędu będziesz pisał o uczestnikach ruchu oporu antyniemieckiego: "terroryści".

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
24-05-2010 15:43 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>>Cieślicki p*****li - terrorystka mogła wysadzić jednego z tych fanatycznych i przekupnych staruchów, którzy prowadzą jej naród w czeluść zagłady.
>   Uważam, że Dalal Al-Mughrabi lepiej od Ciebie wiedziała kogo powinna zniszczyć za wszelką cenę.

Nie sądzę.

No i tych staruchów lepiej się pozbywać bardziej cywilizowanymi sposobami.
18-05-2010 10:18 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Wdzięczna bym była za wskazówki, gdzie można znaleźć informacje o wymienionych przez Ciebie zamachach. Mam nadzieję, że były to incydenty, a nie codzienna praktyka. W każdym bądź razie nadal uważam, że okupowany nie może wszystkiego. Przecież nie mówimy tu tylko o Izraelu i Palestynie. Atak na WTC, też był niby to walką o wolność, nie wiem, świata arabskiego, czy czego? Nie wydaje mi się, jak twierdzi Dawkins, że miał podłoże religijne.
kognitywista (3391 punktów)
Świetny temat i sensowna opinia, od razu dałem plusa. Ale po co przy okazji z Polaków tradycyjnie robić jakiś światowy wyjątek. Zabijanie niewinnych ofiar jest zbrodnią nie dlatego, że Polacy tego (niby) unikali.
18-05-2010 11:07 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>Świetny temat i sensowna opinia, od razu dałem plusa. Ale po co przy okazji z Polaków tradycyjnie robić jakiś światowy wyjątek. Zabijanie niewinnych ofiar jest zbrodnią nie dlatego, że Polacy tego (niby) unikali.

I ...próbują unikać. W Afganistanie na przykład.
Nie zawsze sie im to udaje, ale to pewnie wina wyszkolenia. Albo dlatego ze tam sa?
18-05-2010 12:18 
 Ocena 1 na 1
Luszek (348 punktów)
Berlin znalazłem.
www.dws.org.pl/viewtopic.php?f=20&t=16977
Lwowa nigdzie znaleźć nie mogę - być może pomoże kontakt z kumplem historykiem.
Co do metod walki to i ja ich nie pochwalam, nie wrzucałbym jednak do jednego kotła zamachów na WTC i w Izraelu. WTC to ewidentny terroryzm a w Izraelu można się zastanawiać czy to nie ruch oporu przeciw okupacji. Ostatecznie do lat 20 ubiegłego wieku były to tereny czysto arabskie i nagle zwaliła się tam gromada przybyszów z europy którzy oznajmili że to ich, bo mieszkali tam ich przodkowie 2 tysiące lat temu. Na tej zasadzie Niemcy mają prawo do większości ziem polskich bo byli tu przed nami.
Pozdrawiam


a ti poziwai
18-05-2010 12:31 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ostatecznie do lat 20 ubiegłego wieku były to tereny czysto arabskie i nagle zwaliła się tam gromada przybyszów z europy
>
a ti poziwai

Historię konfliktu izraelsko- palestyńskiego to lepiej zna ode mnie P.Cieślicki, więc niech On się wypowie w "tym temacie".
Dziękuję za Berlin. A co to jest to "a ti poziwai"? To po rosyjsku? Skąd?
Luszek (348 punktów)
>Dziękuję za Berlin. A co to jest to "a ti poziwai"? To po rosyjsku? Skąd?
pl.wikiquo(*)_ać_ja_pobruszę,_a_ty_poczywaj
Pozdrawiam


a ti poziwai
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Historię konfliktu izraelsko- palestyńskiego to lepiej zna ode mnie P.Cieślicki, więc niech On się wypowie w "tym temacie".

   Nie jestem pewien, czy rzeczywiście znam ją lepiej od Ciebie, prof. Grabowska, jedno jest pewne: półkę z ocenami tej okupacji przez goji, Żydów oraz żydowskich "antysemitów" mam chyba bardziej zapełnioną, choć końca zapełniania nie widać, bo tak ciągle na jaw wychodzą ukryte dotąd dążenia/interesy.

W tej chwili tak sądzę: my, Polacy, jesteśmy frajerami - i jakoś to przyjmujemy/znosimy/akceptujemy, natomiast żydzi (czyli wyznawcy judaizmu, nie należący do narodu wybranego lecz podczepiający się pod niego) są żałosnymi frajerami, wykiwanymi przez braci starszych we wierze, dla których byli żenującymi "poputczikami".
   żydzi, w przeważającej ilości pochodzący z Polski, zasiedlając tereny przyznane im przez ONZ, popełnili kardynalny błąd (moim zdaniem to padli ofiarą prowokacji nowojorskich Żydów, usiłujących ich wykorzystać do zaogniania sytuacji na terenach roponośnych) pozwalając swojej chutzpah wziąć górę nad rozumem: mając bomby atomowe w zanadrzu (jeszcze zanim zaczęli produkować własne w Dimona) myśleli, że "siła" zagwarantuje im wieczny pokój.
   Czy oni na głowę upadli? Po tylu wiekach powolnych sukcesów? Napalić się jak małolat? Żeby teraz rozglądać się za bezpieczniejszym miejscem?
Aj waj!

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
18-05-2010 12:35 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Ostatecznie do lat 20 ubiegłego wieku były to tereny czysto arabskie
Otóż nie były. Mieszkała tam mieszanka narodowościowa, Żydzi też, ponieważ nie wszyscy poszli na wygnanie. Mieszkali tam potomkowie ludności kananejskiej, Żydzi, potomkowie Greków, Rzymian, Turków i Arabów. Jeśli teraz Żydzi i Arabowie nie mogą żyć na jednej ziemi (dziwne, bo za Brytyjczyków jakoś mogli...), to jest problem. Bo państw arabskich jest wiele, Arabowie mają dokąd pójść, a Żydzi nie bardzo.
18-05-2010 13:41 
 Ocena 3 na 3
immune.ltd (1783 punktów)
Przed ogłoszeniem po II wojnie światowej mieszkali tam w przeważającej większości Palestyńscy pasterze ( nie uzbrojeni, lud pasterski ).

Rdzenni mieszkańcy mówią o złym traktowaniu ich od samego początku, przez ludność pochodzenia żydowskiego i tyle. Mało kto wie, że gdyby nie podarunek od króla Jordanii Palestyńczycy już by dawno nie mieli się gdzie podziać. Obecnie Palestyńczycy w większości nie dostosowali się do nowych czasów, żyją poza aglomeracjami i zajmują się czymś na wzór europejskich cyganów. Wśród młodego pokolenia Izraelitów postrzegani są tak jak my postrzegamy cyganów. Może to porównanie nie jest nazbyt trafne, ale mam nadzieję, że dobrze Państwo odbiorą moje intencje.
Kłopotliwym jest to, że ludność która tak wiele wycierpiała sama wprowadziła militarne zwyczaje od samego początku.
18-05-2010 14:04 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Ostatecznie do lat 20 ubiegłego wieku były to tereny czysto arabskie
>Otóż nie były. Mieszkała tam mieszanka narodowościowa, Żydzi też, ponieważ nie wszyscy poszli na wygnanie. Mieszkali tam potomkowie ludności kananejskiej, Żydzi, potomkowie Greków, Rzymian, Turków i Arabów. Jeśli teraz Żydzi i Arabowie nie mogą żyć na jednej ziemi (dziwne, bo za Brytyjczyków jakoś mogli...), to jest problem. Bo państw arabskich jest wiele, Arabowie mają dokąd pójść, a Żydzi nie bardzo.

A kto jest Żydem? Według mnie, jest nim ten, kto się za takiego uważa.
Na terenie Palestyny od wieków do czasu okupacji brytyjskiej mieszkali muzułmanie i żydzi i żyli dosyć zgodnie, choć prawo narzucali muzułmanie, to do żydów odnosili się dosyć tolerancyjnie. Podobnie, jak polscy katolicy odnosili do żydów do 1939 roku. Czyli z tą tolerancją to przesady nie było.

Tak, na terenie Palestyny żyli potomkowie ludności kananejskiej, Żydzi, potomkowie Greków, Rzymian, Turków i Arabów.
Tyle że ludzie krwi żydowskiej bywali muzułmanami, a arabskiej żydami. Wymieszanie genetyczne było całkowite.
Warto pamiętać, że współczesne amerykańskie badania genetyczne pokazują, że wśród Żydów w Izraelu geny plemion kananejskich, czy judejskich prawie nie występują, że genetyczni 100% Żydzi to są Afgańscy Pasztunowie (w 99,99% muzułmanie).
Że prędzej znajdzie się powinowactwo z Kananejczykami wśród Palestyńczyków niż Izraelczyków. Warto tu wspomnieć, że wśród Żydów Polskich 75% genów było z Turcji, a 25% słowiańskich.
A więc prawda jest taka, że Żyd, nawet gdy jest tradycyjnym wielopokoleniowym żydem, to z innymi izraelskimi żydami łączy go wspólnota kulturowa, a nie rasowa.

Informacje te wśród nacjonalistów budzą wściekłość. Izraelski profesor z uniwersytetu w Jerozolimie, który historycznie doszedł do podobnych wniosków został z uczelni usunięty.
A ja z samej natury nie cierpię wszystkich nacjonalistów, nawet w tak łagodnej formie, którą PiS nam tu proponuje.

Jestem od młodych lat zafascynowanowany kulturą żydowską. Mógłbym uważać się za filosemitę, gdyby nie stosunek Izraelczyków do Palestyńczyków. Ale nie zgadzam się, aby ktokolwiek miał prawo zabijać dzieci. Jeszcze nie dawno dodałbym kobiety. Już nie dodam. Kobiety potrafią mordować i torturować wcale nie gorzej od mężczyzn. Bywają żołnierzami. Choć nie mogłem pogodzić się podczas pobytu w Izraelu z widokami pięknej, delikatnej i dla mnie dziecięcej buzi dziewczyny uzbrojonej w ogromny pistolet maszynowy.
@@@



@@@

Izraelczycy mają za sobą Stany, uważają się za stojących wyżej kulturowo od Palestyńczyków i dlatego uważam, że to na nich głównie spoczywa obowiązek - tak zorganizowania tam życia, aby obie strony to akceptowały.

@@@
.
18-05-2010 16:24 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Jeżeli to możliwe to proszę podesłać mi link do publikacji na temat tych badań i ich wyników. Chętnie poczytam i już sam się nie mogę doczekać min nacjonalnie nastawionych osób.
18-05-2010 19:53 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jeżeli to możliwe to proszę podesłać mi link do publikacji na temat tych badań i ich wyników. Chętnie poczytam i już sam się nie mogę doczekać min nacjonalnie nastawionych osób.
Nie mogę. Nie jest to przedmiotem mojego zainteresowania i informację, którą przeczytałem na 80% w Forum, na 10 w Polityce, a na 10 gdzie indziej - w okresie ostatniego półrocza - przyjąłem wówczas z rozbawieniem, gdyż uderzała we wszelkich rasistów i nacjonalistów.
18-05-2010 17:12 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)
>>Ostatecznie do lat 20 ubiegłego wieku były to tereny czysto arabskie
>Otóż nie były. Mieszkała tam mieszanka narodowościowa, Żydzi też, ponieważ nie wszyscy poszli na wygnanie. Mieszkali tam potomkowie ludności kananejskiej, Żydzi, potomkowie Greków, Rzymian, Turków i Arabów.

W 1920 roku Żydzi stanowili 8 procent ludności Palestyny.
W większości byli to Żydzi przybyli z Europy.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>>Ostatecznie do lat 20 ubiegłego wieku były to tereny czysto arabskie
>Otóż nie były. Mieszkała tam mieszanka narodowościowa, Żydzi też, ponieważ nie wszyscy poszli na wygnanie. Mieszkali tam potomkowie ludności kananejskiej, Żydzi, potomkowie Greków, Rzymian, Turków i Arabów. Jeśli teraz Żydzi i Arabowie nie mogą żyć na jednej ziemi (dziwne, bo za Brytyjczyków jakoś mogli...), to jest problem. Bo państw arabskich jest wiele, Arabowie mają dokąd pójść, a Żydzi nie bardzo.

   Nie mam Ci za złe, pani Meretseger, tego że nieświadomie popełniasz bardzo ważki błąd rzeczowy: mylisz Żydów z żydami, lecz wstydż się tego, proszę.
Żydzi i Arabowie mogli poprzednio wzajemnie oszukiwać się w handlu, żyjąc sobie względnie przyjażnie, a w każdym razie po sąsiedzku - obecne "kłopoty" wynikają z napłynięcia ogromnej fali żydów na tereny wyznaczone przez ONZ.
   Przeciętny Palestyńczyk, muzułmanin, ma nieporównanie więcej wspólnego z "narodem wybranym" niż przybysz ze stepów zawołżańskich (z przystankiem w Polsce), mimo tego, że ten przybysz może być bardziej rozgarniętym w judaizmie niż aktualny kohen.
Czy wiesz, że parę lat temu dowodzący IDF na palestyńskich terenach okupowanych postulowali wprowadzenie języka rosyjskiego ze względu na skład "narodowy" okupantów?
Nagrałem to sobie z tutejszej rosyjsko-żydowskiej sekcji radiowej, przekazałem do polskiego 3ZZZ, tak byłem tym parę lat temu zaskoczony.
   Obecnie uważam, że Żydzi (po ucieczce z Nowego Jorku, a na to się zanosi) potrafią znależć wspólne miejsce z Arabami, natomiast żydzi padną tego Żydowsko-Arabskiego porozumienia ofiarą - znowu ofiarą...

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
> WTC to ewidentny terroryzm a w Izraelu można się zastanawiać czy to nie ruch oporu przeciw okupacji.

   Ani w jednym, ani w drugim przypadku nie zastanawiaj się, po prostu przyjmij za pewnik, że jesteś nieświadomą ofiarą politycznej poprawności.

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
18-05-2010 13:45 
 Ocena 1 na 1
immune.ltd (1783 punktów)
Zgadzam się z Panią profesor. Nie można tłumaczyć każdego czynu, występku, zbrodni walką o wolność. To już było ....
18-05-2010 14:01 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>Zgadzam się z Panią profesor. Nie można tłumaczyć każdego czynu, występku, zbrodni walką o wolność. To już było ....
>
Hmmmm, zupełnie jak w wątku o aborcji...
Dyskusja o skutkach a nie o przyczynach. Niby ze łatwiej dyskutować czy jak?
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
> Atak na WTC, też był niby to walką o wolność, nie wiem, świata arabskiego, czy czego? Nie wydaje mi się, jak twierdzi Dawkins, że miał podłoże religijne.

   Według informacji, które zebrałem i nadal zbieram, to atak na WTC miał wiele "podłoży", zaczynając od konieczności obezwładnienia narastającego w USA antysemityzmu, przez ograniczenie swobód obywatelskich, a kończąc na podłożu finansowym: Beniek Zylbersztajn dlatego kupił te wieże tak tanio, na kredyt, i zaraz drogo ubezpieczył, bo nie nadawały się do dalszego użytku, a rozbiórka była bardzo kosztowna.

   Pani Grabowska, czy natrafiła Pani kiedyś na wspomnienia kogoś z pokolenia Kolumbów, w których opisywał jak to został wystrychnięty na dudka przez kogoś kto zmobilizował go do napadu na "bank", bo Szef potrzebował forsy dla dobra sprawy, a potem okazało się, że ten ktoś to wcale nie znał Szefa i ten łup z "banku" poszedł na inne konto?

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
24-05-2010 22:27 
 Ocena 1 na 1
rexus (2343 punktów)
Kto podpalił Rzym by zniszczyć Chrześcijan?
Albo Reichstag żeby załatwić Żydów?
Niech się pani nie łudzi, z Irakiem i Afganistanem jest podobnie.
Zamachy z 11 września noszą wszelkie znamiona sfabrykowanych.
Amerykanie woleli zająć tereny roponośne bliskiego wschodu poprzez przymus militarny, niż czekać aż Chińczycy zrobią to na zasadach fair play, jak ma to miejsce w Wenezueli czy Sudanie. Powstańcy z Palestyny to mały pikuś. Zresztą nawet Arabowie nie lubią Palestyńczyków.
18-05-2010 13:21 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>A w Izraelu poza dziećmi i starcami nie ma cywilów, całe społeczeństwo (kobiety też) to przeszkoleni wojskowi mający w domu broń służbową czyli wg. naszych standardów w służbie czynnej.

   To nieprawda. Broń mają tylko żołnierze powołani do służby czynnej. Różnica w stosunku do naszych standardów jest taka, że opuszczając jednostkę, na urlop czy przepustkę, zabierają broń ze sobą.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>>A w Izraelu poza dziećmi i starcami nie ma cywilów, całe społeczeństwo (kobiety też) to przeszkoleni wojskowi mający w domu broń służbową czyli wg. naszych standardów w służbie czynnej.
>   To nieprawda. Broń mają tylko żołnierze powołani do służby czynnej. Różnica w stosunku do naszych standardów jest taka, że opuszczając jednostkę, na urlop czy przepustkę, zabierają broń ze sobą.
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


   "To nieprawda". Prawie w każdej TV relacji o osadnikach żydowskich na terytoriach okupowanych (palestyńskich) widzę ich z amerykańskim "karabinem", prawie dwa razy większym od hamasowego "kałasza". Nie rozstają się z bronią ani na chwilę.
Czytali Niemców wspomnienia z Polski, ZSRR, czy co?

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
19-05-2010 06:33 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
>Niestety Pani prof. był też zamach na dworzec kolejki podmiejskiej w Berlinie (czym to się różni od autobusu?),

Slusznie prawisz,
tylko jak uzasadnić tych bojowników polskich co to wiedząc o represjach Niemców dalej sobie wysadzali pociągi albo z za winkla do Niemca strzelali?

Zlosliwy Urban doradzał kiedyś naszym w Iraqu niemieckie dokumenty przestudiować po to, aby na "bledach" Niemców sie czegoś nauczyć.

Zdaje sie, ze co bardziej rozsądni woje nasi zajęli sie handlem antykami i braniem wziątek od lokalnych dostawców, na wzór amerykański. Tylko, ze w mniejszej skali.

A w takim Afganistanie ciężko, taliby zabytki wysadziły a handel psami rasowymi jakoś nie idzie. Nie każdy jest Szwejkiem.

Zostal tylko mak, ale do tego biznesu ciężko sie wkręcić. Konkurencja jak cholera i na bohaterstwo malo miejsca. Chociaż to nie grzech.

No i opinia publiczna, za cholerę nie moze zrozumieć ze wojna to wojna, i można trafić nie w to w co sie celuje. I ze na lepsze celowniki forsy ni ma. A i nauka kosztuje.
kognitywista (3391 punktów)
>Pan Jacek Cieślicki napisał: "Uważam, że każdy okupowany ma moralne prawo do niszczenia okupanta w
>każdy dostępny mu sposób."
Nawet, gdybyśmy przystali na to absurdalne prawo, pozostaje jeszcze kwestia, kto ma zatwierdzać fakt okupacji. Czyżby sam okupowany ? Ale jest wszakże różnica między okupacją w Generalnej Guberni, okupacją kraju Basków i okupacją Padanii przez Włochów. Korwin-Mikke niestrudzenie twierdzi, że okupuje nas III Rzeczpospolita.
18-05-2010 11:40 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Nawet, gdybyśmy przystali na to absurdalne prawo, pozostaje jeszcze kwestia, kto ma zatwierdzać fakt okupacji. Czyżby sam okupowany ?

To proste, ten który stoi na wieżyczce z karabinem to okupant, a ten za drutem lub murem to okupowany.
18-05-2010 11:55 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>To proste, ten który stoi na wieżyczce z karabinem to okupant, a ten za drutem lub murem to okupowany.
Aha, czyli 99% mieszkańców Generalnej Guberni nie było jednak okupowanych.
18-05-2010 13:44 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Aha, czyli 99% mieszkańców Generalnej Guberni nie było jednak okupowanych.
A kto mówi o wieży strażniczej przy każdym domu? Wystarczy solidny mur i parę check-pointów, vide co Żydzi robią w Palestynie.

Chyba nie sugerujesz, że się nauczyli tej sztuki od Niemców w Generalnej Guberni?
apud (4399 punktów)
>>Nawet, gdybyśmy przystali na to absurdalne prawo, pozostaje jeszcze kwestia, kto ma zatwierdzać fakt okupacji. Czyżby sam okupowany ?
>To proste, ten który stoi na wieżyczce z karabinem to okupant, a ten za drutem lub murem to okupowany.

Skad, to MY zawsze mamy racje.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Wikipedia podaje następujące rodzaje okupacji:
a)Okupacja pokojowa - czasowe zajęcie przez siły zbrojne terytorium obcego państwa lub terenów niczyich, nie będące bezpośrednim wynikiem działań wojennych, lecz mające na celu ochronę określonych praw i interesów państw okupujących. Państwo pod okupacją pokojową może zachowywać większość swoich uprawnień.

Współczesnym przykładem okupacji pokojowej mogą być działania sił pokojowych ONZ.
b)Okupacja wojenna (łac. occupatio bellica) - czasowe zajęcie przez siły zbrojne państwa prowadzącego wojnę całości lub części terytorium państwa nieprzyjacielskiego i wprowadzenie tam swojej władzy.
18-05-2010 12:51 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>a)Okupacja pokojowa - czasowe zajęcie przez siły zbrojne terytorium obcego państwa lub terenów niczyich, nie będące bezpośrednim wynikiem działań wojennych, lecz mające na celu ochronę określonych praw i interesów państw okupujących. Państwo pod okupacją pokojową może zachowywać większość swoich uprawnień.
>Współczesnym przykładem okupacji pokojowej mogą być działania sił pokojowych ONZ.

A historycznym przykładem tejże może być wkroczenie do Polski w 1939 r. wojsk hitlerowskich dla ochrony praw mniejszości niemieckiej (oraz ochrony interesów Niemiec - a jakże) a także wkroczenie wojsk sowieckich dla ochrony praw mniejszości białoruskiej i ukraińskiej, okupowanej przez faszystowskie rządy sanacyjnej Polski.

Zwłaszcza ta druga była klasycznym przykładem pokojowej, choć ta pierwsza stała się wojenną za sprawą nadpobudliwych Polaków ... gdyby wzięli przykład z Czechów, byłaby także pokojowa.
18-05-2010 14:12 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
>Wikipedia podaje następujące rodzaje okupacji:
>a)Okupacja pokojowa - czasowe zajęcie przez siły zbrojne terytorium obcego państwa lub terenów niczyich, nie będące bezpośrednim wynikiem działań wojennych, lecz mające na celu ochronę określonych praw i interesów państw okupujących. Państwo pod okupacją pokojową może zachowywać większość swoich uprawnień.
>Współczesnym przykładem okupacji pokojowej mogą być działania sił pokojowych ONZ.
>b)Okupacja wojenna (łac. occupatio bellica) - czasowe zajęcie przez siły zbrojne państwa prowadzącego wojnę całości lub części terytorium państwa nieprzyjacielskiego i wprowadzenie tam swojej władzy.
>
fiu fiu,
bez polskiej Wiki dzieciaki by miały problem
i okupacja by była zwyczajna okupacja.
Za nasza wolność i wasza. na przyklad.

A tak, proszę bardzo,
okupacje sa rożne, i pozytywne i negatywne. A i pewnie neutralne.
I w zasadzie okupacji jako takiej nie ma.

Czyli trudno powiedzieć, czy sie okupuje czy nie.
Jadac dalej, możemy niewygodny termin w jakiejkolwiek dyskusji rozmydlić do kwestii wypłacania okupu czy tez nie.
Vytautas (4394 punktów)
>...pozostaje jeszcze kwestia, kto ma zatwierdzać fakt okupacji. Czyżby sam okupowany ? Ale jest wszakże różnica między okupacją w Generalnej Guberni, okupacją kraju Basków i okupacją Padanii przez Włochów. Korwin-Mikke niestrudzenie twierdzi, że okupuje nas III Rzeczpospolita.
>
   A według mego widzi mi się okupuje nas Watykan. Już przed wojną Boy pisał artykuły o naszych okupantach. Do strzelania do dzisiejszych 'folksdojczów' w sutannach nie wzywam, mnożenie męczenników ich tylko wzmacnia.
immune.ltd (1783 punktów)
Wielokrotnie bywam na Bliskim Wschodzie i mam przyjaciół po obu stronach tej '' barykady '' i nie do końca jestem przekonany o racjach okupanta. Mało, kto wie jak są traktowani rdzenni mieszkańcy tego regionu. Indoktrynacja wśród młodzieży jest przerażająca. Rozmowy pokojowe są, ale tylko w mediach. Miejscowi mało co wiedzą o bieżących sprawach. Agresja wzajemna już tak duża, że polemika z nimi właściwie jest niemożliwa. Wspieranie jednej ze stron nic nie da, wręcz przeciwnie. Gloryfikowanie samobójczych ataków jest ślepym zaułkiem, również nie zgadzam się z poglądem cytowanego autora.
diogenes (42753 punktów)
>polscy bojownicy nie strzelali do niemieckich kobiet i dzieci. Nikt nie jeździł do Berlina, żeby tam podkładać bomby w przedszkolu...

Czasem latali tam Amerykanie i Anglicy:



po których kamień nie zostawał na kamieniu.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-05-2010 15:00 
 Ocena 1 na 1
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
Do Andrzeja Bogusławskiego.
A może warto wspomnieć, że ponad 40% mieszkańców Izraela (nawiasem mówiąc, Izraelczyków, nie Izraelitów)pochodzi z krajów arabskich i islamskich (np. Iran) skąd uciekli bądź ich wygnano. Nie sądzę, by mieli zbyt dużo słowiańskich genów.
18-05-2010 15:07 
 Ocena 3 na 3
apud (4399 punktów)
>Do Andrzeja Bogusławskiego.
>A może warto wspomnieć, że ponad 40% mieszkańców Izraela (nawiasem mówiąc, Izraelczyków, nie Izraelitów)pochodzi z krajów arabskich i islamskich (np. Iran) skąd uciekli bądź ich wygnano. Nie sądzę, by mieli zbyt dużo słowiańskich genów.

A jednak dosyć podobnie sie zachowują.
18-05-2010 15:43 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Do Małgorzaty Koraszewskiej.
Prawie tak, ale wydaje mi się (nie sprawdzałem, gdyż pisałem swój tekst "z głowy", a nie ze źródeł i dalej teraz tak piszę), że 40% to strasznie dużo.
Warto tu, w takim razie, wspomnieć, że do czasu powstania państwa Izrael nie musieli z tych krajów uciekać, ani ich nie wyganiano.
Słowiańskie geny jak pisałem dotyczyły Żydów Polskich, a tamte to jeszcze gorsze bo arabskie.

Muszę jeszcze raz zaznaczyć, że według uczonych nie istnieją żadne rasy ludzkie i ja się z tym całkowicie zgadzam. Uważam, że każdy nacjonalizm prowadzi do zła. Nie ma dobrych nacjonalizmów!

Izraelczyków oczywiście! Myśl mi uciekła do katolickich tekstów okresu międzywojnia. Przepraszam.

Pozdrawiam.

@@@
.
18-05-2010 15:57 
 Ocena 1 na 1
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)
>.
>Do Małgorzaty Koraszewskiej.
>Prawie tak, ale wydaje mi się (nie sprawdzałem, gdyż pisałem swój tekst "z głowy", a nie ze źródeł i dalej teraz tak piszę), że 40% to strasznie dużo.
>Warto tu, w takim razie, wspomnieć, że do czasu powstania państwa Izrael nie musieli z tych krajów uciekać, ani ich nie wyganiano.
>Słowiańskie geny jak pisałem dotyczyły Żydów Polskich, a tamte to jeszcze gorsze bo arabskie.
> Muszę jeszcze raz zaznaczyć, że według uczonych nie istnieją żadne rasy ludzkie i ja się z tym całkowicie zgadzam. Uważam, że każdy nacjonalizm prowadzi do zła. Nie ma dobrych nacjonalizmów!Izraelczyków oczywiście! Myśl mi uciekła do katolickich tekstów okresu międzywojnia. Przepraszam.
>Pozdrawiam.
>@@@
Warto również dodać, że przed powstaniem Izraela mieli kłopoty z uciekaniem do przyjaznego i bezpiecznego kraju, bo takiego nie było. Natomiast uciekali z jednego kraju islamskiego do drugiego, kiedy w tym pierwszym nasilały się prześladowania. Żyli tam zawsze jako obywatele drugiej kategorii, dhimmi,z obowiązkiem płacenia specjalnego podatku, noszenia specjalnych ubrań (jak w Europie) i mieszkania w wyznaczonych dzielnicach. Te restrykcje zelżały w czasach nam bliższych, ale dalece nie całkiem. Jeszcze w latach 1950. w Iranie Żydzi mieli zakaz wychodzenia z domu podczas deszczu, ponieważ spływająca z nich "nieczysta" woda, mogła obmyć nogi nieskalanego Irańczyka. Mit o przyjaznym życiu muzułmanów, chrześcijan i Żydów w czasach przed powstaniem Izraela i przed kolonializmem jest, niestety, tylko mitem.

Całkowicie zgadzam się w sprawie nieistnienia ras ludzkich. Zdecydowanie istnieją jednak różne kultury i różne religie i o to tu chodzi.
18-05-2010 16:30 
 Ocena 3 na 3
immune.ltd (1783 punktów)
Do Pani Małgorzaty Koraszewskiej:
Nacjonalizm w wydaniu Blisko Wschodnim praktycznie od zawsze był skrajny. Będąc w Iraku i Libii jeszcze przed wybuchem ostatniego konfliktu zbrojnego widziałem napisy w restauracjach: Persom i muchom wstęp wzbroniony ! Muzułmanie między sobą się nie znoszą, a co dopiero w stosunku do żydów. Takich przykładów można by mnożyć ...
18-05-2010 17:22 
 Ocena 1 na 1
Liss (2003 punktów)

>Warto również dodać, że przed powstaniem Izraela mieli kłopoty z uciekaniem do przyjaznego i bezpiecznego kraju, bo takiego nie było.
Było
USA,zwłaszcza stan Nowy Jork .

> Jeszcze w latach 1950. w Iranie Żydzi mieli zakaz
Dziś w IRI żydzi są konstytucyjną mniejszością z własną reprezentacją parlamentarną .
18-05-2010 17:34 
 Ocena 1 na 1
Malgorzata Koraszewska (2836 punktów)

Ciekawe, bo jakoś ani stan Nowy Jork, ani Stany Zjednoczone Ameryki nie wpuszczały w latach 1930. Żydów z Europy, którzy starali się uciec przed Hitlerem, poza osobami bardzo znanymi, naukowcami itp. Dlaczego mieliby wpuszczać ubogich szewców lub kowali z Bliskiego Wschodu?
18-05-2010 18:33 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Mit o przyjaznym życiu muzułmanów, chrześcijan i Żydów w czasach przed powstaniem Izraela i przed kolonializmem jest, niestety, tylko mitem.

Dużo w tym prawdy, a na potrzeby naszej dyskusji jest to prawda, ale Arabowie, a wśród nich Palestyńczycy mają swoje racje i są one niebagatelne, choć przez większość Żydów bagatelizowane.
Proste prawdy typu "tak - nie", to tylko w nauczaniu religijnym istnieją. Życie społeczne jest o wiele bardziej złożone i trudniejsze do zrozumienia.
Tak jak dla mnie trudnym do zrozumienia jest to, że naród tak bardzo doświadczany w historii, w stosunku do innych potrafi zachowywać się podobnie.

>Całkowicie zgadzam się w sprawie nieistnienia ras ludzkich. Zdecydowanie istnieją jednak różne kultury i różne religie i o to tu chodzi.
Tak, dla nacjonalistów każdy pretekst jest dobry, a różnica w kulturze, czy religii jest pretekstem wprost doskonałym.

PS. Po Izraelu obwoził mnie Izraelczyk, mój przyjaciel jeszcze z Polski, praktykujący żyd. Samochód wraz z kierowcą wynajęliśmy od muzułmanina i jechała z nami prawosławna chrześcijanka. W pewnym momencie nasz przewodnik powiedział: marzy mi się, aby tak jak jest w naszym samochodzie było w moim kraju, ale myślę, że politycy jeszcze długo na to nie pozwolą. Wiem, że zdecydowanie miał rację. W Polsce też symbole są ważniejsze od rzeczywistości.

@@@
>
21-05-2010 13:49 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
> Muszę jeszcze raz zaznaczyć, że według uczonych nie istnieją żadne rasy ludzkie i ja się z tym całkowicie zgadzam..

Istnienie czy też nie istnienie ras nie jest w ogóle problemem naukowym. Zrezygnowano z tego podziału ze względów praktycznych: więcej przynosił szkody niż pożytku. Rasy oczywiście istnieją, ale tylko w takim sensie, w jakim istnieje np. cała linneuszowska klasyfikacja świata przyrody - też nie będąca przecież bytem ontologicznym. I tak jak podział biologiczny pełni swoje funkcje praktyczne, tak samo ukrywając podział ludzi na rasy przed szeroko pojętą opinią publiczną (by nie kłuł w oczy i nie dawał powodów do dyskryminacji różnym nienawistnym psychopatom) pozostawiono go tam, gdzie jest bardzo potrzebny. Np. w medycynie. Poważne medyczne badania naukowe (np. nad skutecznością leków) muszą uwzględniać istnienie ras, bo różnice w działaniu układów enzymatycznych i reakcji na leki są czasem kolosalne. Dlatego proponuję porzucić sympatyczne skądinąd wishful thinking i zmierzyć się z rzeczywistością taką, jaka ona jest, a nie taką jaką zadekretują niektórzy wpływowi uczeni. Proszę wziąć do rąk jakąś oryginalną współczesną pracę na temat nadciśnienia tętniczego. Podział na rasę kaukazką i negroidalną będzie jej integralną częścią.
21-05-2010 18:33 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>> Muszę jeszcze raz zaznaczyć, że według uczonych nie istnieją żadne rasy ludzkie i ja się z tym całkowicie zgadzam..Istnienie czy też nie istnienie ras nie jest w ogóle problemem naukowym. Zrezygnowano z tego podziału ze względów praktycznych: więcej przynosił szkody niż pożytku. Rasy oczywiście istnieją, ale tylko w takim sensie, w jakim istnieje np. cała linneuszowska klasyfikacja świata przyrody - też nie będąca przecież bytem ontologicznym. /.../

Istnienie, bądź nieistnienie bytów nadprzyrodzonych nie jest problemem naukowym. Czy wielkim nadużyciem jest zdanie, że według uczonych byty nadprzyrodzone nie istnieją. Tak, użyłem pewnego skrótu myślowego.
Powstał lektur z podobnych poniższym źródłom:

Wikipedia,
"Rasa - dawna kategoria systematyczna zajmująca niższy poziom niż gatunek. Obecnie częściowo zastąpiona przez podgatunek. Jako kategoria oparta na fenotypie a nie genotypie znajduje się poza współczesną taksonomią.
Podział ras ludzkich opiera się na XVIII-wiecznej koncepcji Blumenbacha".

Z recenzji książki "O jeden takson za dużo" - Radosława Tyrały.
"Takson występujący w tytule książki to pojęcie z dziedziny biologii, oznaczające jednostkę systematyczną dowolnego stopnia. Pojęciami tego rodzaju są np. gatunek, rodzaj, rodzina, rząd. Może nim być także rasa. W stosunku do zwierząt określenie to ma charakter naukowy, porządkujący. Zastosowane jednak wobec ludzi jest właśnie owym tytułowym taksonem "za dużo". Jest swoistym nadużyciem. Staje się bowiem nie tylko problematyczne, ale wręcz prowadzi do rasizmu, czyli bezpodstawnego poczucia wyższości jednej rasy ludzkiej nad drugą, a w następstwie do wzajemnej eksterminacji."

Nie jestem rasistą z bardziej szczegółowe rozważania na ten mnie nie interesują, a że ludzie wywodzących się z różnych rejonów mają drobne różnice genowe, to nawet na zewnątrz widać. Że różne leki mogą na nich różnie działać, to wiedziano już dawno, choćby przez różnice w trawieniu mleka.
.
23-05-2010 18:20 
 Ocena 3 na 3
kognitywista (3391 punktów)
>Istnienie, bądź nieistnienie bytów nadprzyrodzonych nie jest problemem naukowym. Czy wielkim nadużyciem jest zdanie, że według uczonych byty nadprzyrodzone nie istnieją.
To jednak trochę inne zagadnienia. Kwestia bytów nadprzyrodzonych w ogóle nie może być przedmiotem badań naukowych jako nie poddająca się falsyfikacji. Natomiast nauka oczywiście zajmuje się klasyfikowaniem organizmów żywych. Tyle tylko, że podziały te nie są przez naukowców odkrywane tylko tworzone ... w dużym stopniu arbitralnie. Obecnie podstawą klasyfikacji jest pokrewieństwo ewolucyjne, a człowiek współczesny ma w tej klasyfikacji swoje dobrze określone miejsce. W obrębie większości gatunków wyróżniamy podgatunki, do niedawna nazywane rasami. Ta stara nazwa utrzymała się jednak w m.in. w nazewnictwie kynologicznym a także medycznym. Podejrzewam, że mówienie o podgatunkach ludzkich byłoby jeszcze bardziej niestosowne niż o rasach. Ale kwestia nazewnictwa jest drugorzędna. Istotne jest, czy w obrębie gatunku ludzkiego i istnieją na tyle duże różnice między głównymi liniami genealogicznymi, by można było mówić o rasach (czy też o podgatunkach). Otóż tak. Lekarz często staje w obliczu sytuacji, kiedy taka informacja o pacjencie jest dla niego szalenie ważna w procesie diagnostycznym (mówimy o sytuacji konsultacji profesorskich, kiedy specjalista nie ma przed sobą pacjenta a jedynie dokumentację). Po prostu, u przedstawicieli rasy np. mongoloidalnej czy kaukazkiej, niektóre schorzenia są bardzo rzadkie, a u negroidalnej bardzo częste. Czy można naukowo udowodnić że te wszystkie różnice są na tyle duże, by uzasadnić mówienie o rasach ? Absolutnie nie ! To jest kwestia do ustalenia a nie odkrycia i w tym właśnie sensie problem nie jest naukowy .

>"Rasa - dawna kategoria systematyczna zajmująca niższy poziom niż gatunek. Obecnie częściowo zastąpiona przez podgatunek. Jako kategoria oparta na fenotypie a nie genotypie znajduje się poza współczesną taksonomią.
Tak. Tyle tylko, że akurat w tym przypadku podział fenotypowy pokrywa się z genotypowym.

>"Takson występujący w tytule książki to pojęcie z dziedziny biologii, oznaczające jednostkę systematyczną dowolnego stopnia. Pojęciami tego rodzaju są np. gatunek, rodzaj, rodzina, rząd. Może nim być także rasa. W stosunku do zwierząt określenie to ma charakter naukowy, porządkujący. Zastosowane jednak wobec ludzi jest właśnie owym tytułowym taksonem "za dużo". Jest swoistym nadużyciem.
Jestem skłonny się z tym zgodzić. Ale jest to pogląd estetyczny ... nie naukowy.

>Staje się bowiem nie tylko problematyczne, ale wręcz prowadzi do rasizmu, czyli bezpodstawnego poczucia wyższości jednej rasy ludzkiej nad drugą, a w następstwie do wzajemnej eksterminacji.
Nie prowadzi, lecz może prowadzić. I nie wyróżnianie ras, lecz wykazywanie wyższości jednej nad drugą (też nie zawsze - u mnie informacja o tym, że rasa żółta ma rzekomo wyższe średnio IQ niż biała ... wywołała wzruszenie ramion).
Równie dobrze można prowadzić inne pozornie sensowne wnioskowanie: Ludzie na świecie mówią różnymi językami ... prowadzi to czasem do wojen. Ustalmy więc, że istnieje tylko jeden język, różnie brzmiący w różnych rejonach świata ... Nie, przepraszam, nie ustalajmy. Niech lepiej naukowcy odkryją że istnieje tylko jeden język.

>Nie jestem rasistą a bardziej szczegółowe rozważania na ten mnie nie interesują.
Rasistą jest ten, kto uważa jedną rasę za gorszą od innej. A nie ten, kto uznaje istnienie ras ludzkich, czyli stwierdza oczywiste fakty. Fakty, których jeszcze niedawno nie kwestionował żaden poważny naukowiec, a teraz niektórzy czują się w obowiązku kwestionować, mimo iż żadnego naukowego przewrotu w antropologii w tym czasie nie było.
23-05-2010 19:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Nie jestem genetykiem, a Pańskie wyjaśnienia nie zgrzytają w mej głowie z przeczytanymi lekturami, to zgadzam się z nimi dziękując za doprecyzowanie zagadnienia.
Może poza poniższymi Pańskim uwagami do moich cytatów.
"Rasa - dawna kategoria systematyczna zajmująca niższy poziom niż gatunek. Obecnie częściowo zastąpiona przez podgatunek. Jako kategoria oparta na fenotypie a nie genotypie znajduje się poza współczesną taksonomią.
>Tak. Tyle tylko, że akurat w tym przypadku podział fenotypowy pokrywa się z genotypowym.
"Takson występujący w tytule książki to pojęcie z dziedziny biologii, oznaczające jednostkę systematyczną dowolnego stopnia. Pojęciami tego rodzaju są np. gatunek, rodzaj, rodzina, rząd. Może nim być także rasa. W stosunku do zwierząt określenie to ma charakter naukowy, porządkujący. Zastosowane jednak wobec ludzi jest właśnie owym tytułowym taksonem "za dużo". Jest swoistym nadużyciem.
>Jestem skłonny się z tym zgodzić. Ale jest to pogląd estetyczny ... nie naukowy.
Klasyfikacja nauk przebiega trochę inaczej niż się Panu wydaje i gdyby zbagatelizował Pan książkę i wywody Tyrały przypisując je tylko etyce można by jakoś jeszcze to przyjąć, ale z przypisania jego rozważań estetyce wynika tylko jedno, że warto aby Pan jego książkę przeczytał.
.
24-05-2010 16:35 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
Radosław Tyrała, choć nie jest biologiem, na pewno jest niekwestionowanym autorytetem w tej akurat międzydyscyplinarnej dziedzinie. Książkę chętnie przeczytam. Argumenty etyczne przemawiające za rezygnacją z podziału gatunku Homo sapiens na rasy, oczywiście akceptuję.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Radosław Tyrała, choć nie jest biologiem, na pewno jest niekwestionowanym autorytetem w tej akurat międzydyscyplinarnej dziedzinie. Książkę chętnie przeczytam. Argumenty etyczne przemawiające za rezygnacją z podziału gatunku Homo sapiens na rasy, oczywiście akceptuję.
OK. Pozdrawiam.
@@@
.
24-05-2010 17:41 
 Ocena 2 na 2
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

> Wikipedia,
>"Rasa - dawna kategoria systematyczna zajmująca niższy poziom niż gatunek. Obecnie częściowo zastąpiona przez podgatunek. Jako kategoria oparta na fenotypie a nie genotypie znajduje się poza współczesną taksonomią.
>Podział ras ludzkich opiera się na XVIII-wiecznej koncepcji Blumenbacha".

   Nie chcę Ci niczego sugerować, nie bierz więc pod uwagę mojej pewności, że Wikipedia przedstawia poglądy tej grupy, która aktualnie ma najwięcej pieniędzy i czasu na jej nadzór.
Poza temperaturą wrzenia wody to dokładny jest kalendarz świąt żydowskich w danym roku, tego jestem pewien.

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
25-05-2010 11:35 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>   Nie chcę Ci niczego sugerować, nie bierz więc pod uwagę mojej pewności, że Wikipedia przedstawia poglądy tej grupy, która aktualnie ma najwięcej pieniędzy i czasu na jej nadzór.
To nie jest mój problem, jako człowiek starej daty pierwszeństwo w wiarygodności daję książkom.
Wikipedia dla używających internetu jest bardzo wygodna i używam jej na co dzień, ale jako stary sceptyk wolę zawsze sprawdzić w innych źródłach.
W Wikipedii nadreprezentowany jest np. fideizm i antykomunizm, a ja jestem naturalistą i ideowym przeciwnikiem wszystkich "anty". Programy oparte na negacji są dla mnie, co najmniej, mniej wartościowe. Niewiele jest spraw, gdzie jestem zdecydowanie anty, a najważniejsza, to jestem przeciw głupocie. I co z tego wynika? Nic! Zupełnie nic!

@@@
.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Niewiele jest spraw, gdzie jestem zdecydowanie anty, a najważniejsza, to jestem przeciw głupocie. I co z tego wynika? Nic! Zupełnie nic!

   A wcale nie.
Ja dzięki Twoim postom robię się mniej głupi - fakt, mój poziom startowy jest bardzo niski, dlatego jestem bardziej otwarty dla Twoich przemyśleń, niż ci z najwyższego poziomu.
Nie bądż więc pesymistą, proszę, pamiętaj, że nawet najsztywniejszy czytelnik Twoich postów może dostać nagłego Oświecenia i wyjść ze swoich ram.

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
Nie istnieją ludzie pozbawieni próżności i jeżeli, ktoś tak twierdzi, to tylko znaczy, że jest próżnym hipokrytą.
Dlatego powiem, że gdyby nie siwe włosy, to zarumieniłbym się.

Jestem dosyć stary i sporo czasu poświęciłem na meblowanie mojej głowy i uświadomienie sobie obszarów własnej niewiedzy. To już dużo - jak trochę się wie, czego się nie wie.

Nigdy nie przeszkadza mi poziom startowy ani poglądy rozmówcy. Zawsze przeszkadza mi głupota, pod którą rozumiem nie uczenie się i nie staranie się o zrozumienie tego, co nasz polemista chciał powiedzieć. A także dufność we własne racje.
Nie, nie jestem pesymistą i bardzo się cieszę z uciułanych tu plusów, które są wynikiem akceptacji moich wypowiedzi, a nie innych gratyfikacji. Więc się komuś przydały!

Miałem to szczęście, że mogłem oglądać, a czasem i porozmawiać z ludźmi różnych kultur i religii. Widziałem, jak większość z nich walczy z codziennością o poprawę bytu własnego i swojej rodziny. I podstawowym stwierdzeniem w wyniku tego oglądu jest to, że wszyscy ludzie są bardzo podobni do siebie. Dlatego drażnią mnie wszystkie stereotypy. Wywyższanie siebie swojego narodu, kultury, religii, a poniżanie innych.
Fajnie rzucić: "Brudni muzułmańscy terroryści". Ale już pamiętać, że dużo więcej do ogólnoświatowego poziomu wiedzy naukowej wnieśli uczeni muzułmańscy, jak chrześcijańscy, to już nie sposób. Że w pełni europejscy bośniaccy muzułmanie, byli mordowani przez chrześcijan moment temu - tego przyznać też nie łatwo.

"Głupie Ruskie" - byłem przez kilka miesięcy w Kaliningradzie po upadku ZSSR. Podziwiałem walczących z rzeczywistością Rosjan i z pogardą patrzyłem na moich nowobogackich rodaków, którzy Rosjan mieli za nic.
Na południe Europy jeźdzę przez Czechy i Słowację i podziwiam jak sobie te "głupie Pepiczki" z wszystkim sobie radzą!

A może to z nami coś nie bardzo? Szczególnie z tymi, którzy mają genetyczny patriotyzm.

Nic nie jest proste. Dlatego trudno o jednoznaczne oceny. Zwyczajni ludzie, to tylko różne odcienie szarości.
Bardziej czarno-białe oceny należą się politykom, dziennikarzom, klerowi i innym "inżynierom dusz".
Pozdrawiam.

@@@
.
24-05-2010 17:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Warto tu, w takim razie, wspomnieć, że do czasu powstania państwa Izrael nie musieli z tych krajów uciekać, ani ich nie wyganiano.

Do Andrzeja Bogusławskiego.

   Nie kajaj się nadmiernie. Pani Małgorzata Koraszewska przez chwilę pozwoliła sobie zapomnieć o polskim pochodzeniu pierwszej elity rządzącej Izraelem, a także o tym jak polski język był słyszalny w żydowskich dzielnicach Izraela.
   Z tych pięknych czasów mam egzemplarz żydowskiego tygodnika w polskim języku, z bardzo ciekawym artyukułem o maranach - kilkaset lat jedli wieprzowinę, chodzili do kościoła, a w piwnicy...
Aj waj.

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
25-05-2010 10:56 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Do Andrzeja Bogusławskiego.
>   Nie kajaj się nadmiernie.
Nigdy tego nie robię, ale nie uważam się za nieomylnego i przyznaję się do błędów lub niedostatecznej komunikatywności.

>Pani Małgorzata Koraszewska przez chwilę pozwoliła sobie zapomnieć o polskim pochodzeniu pierwszej elity rządzącej Izraelem, a także o tym jak polski język był słyszalny w żydowskich dzielnicach Izraela.
Byłem w marcu w Izraelu na zaproszenie Żyda wywodzącego się z Polski i miałem to szczęście, że większość rozmów mogłem prowadzić po polsku, o dziwo - dosyć często - nawet z wnukami emigrantów z Polski. Spotykałem wśród nich wielkich znawców polskiej kultury, mających nadal silne emocjonalne z nią związki.
Polacy po roku, dwu pobytu zagranicą już kaleczą polski język. I do kogo należy mieć o to pretensje?

>   Z tych pięknych czasów mam egzemplarz żydowskiego tygodnika w polskim języku, z bardzo ciekawym artykułem o maranach - kilkaset lat jedli wieprzowinę, chodzili do kościoła, a w piwnicy...
Całe życie spotykam się z różnymi ciekawostkami religijnymi i kulturowymi. Dlatego i ta mnie nie dziwi, tym bardziej że czytałem jej opis w poważniejszych źródłach. Ale nie rozumiem o czym miałaby ona świadczyć.
Sam choć jestem nominalnym katolikiem, to zdarza mi się jeść mięsiwo w Wielki Piątek, gdyż jestem ateistą, ale staram się aby moi współpracownicy, wierni Kościoła Katolickiego, tego nie widzieli - pomimo tego, że stos raczej mi nie grozi. Uważam, że marani to bardziej wstyd dla Hiszpanów niźli dla Żydów.

>Aj waj.
Każde skrzywienie w widzeniu świata ogranicza, tylko łatwo jest dostrzec słomkę w oku bliźniego....

@@@
.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Sam choć jestem nominalnym katolikiem, to zdarza mi się jeść mięsiwo w Wielki Piątek, gdyż jestem ateistą, ale staram się aby moi współpracownicy, wierni Kościoła Katolickiego, tego nie widzieli - pomimo tego, że stos raczej mi nie grozi. Uważam, że marani to bardziej wstyd dla Hiszpanów niźli dla Żydów.

   Hiszpanie powinni się wstydzić swojego okrucieństwa, metod uśmiercania i tego co robili z resztkami zwłok.
Jestem pełen szacunku dla dzielności i religijnej niezłomności maranów/marranów kultywujących swoją starą wiarę, mimo zagrożenia okrutną śmiercią.

Żydom maranowie (? marani?) wyszli bokiem: od tamtych czasów wzięło się przekonanie, chyba najmocniej wpojone w katolików: "raz Żyd, zawsze Żyd" - ile przez maranów wycierpiał Tuwim i inni?

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
28-05-2010 11:22 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jestem pełen szacunku dla dzielności i religijnej niezłomności maranów/marranów kultywujących swoją starą wiarę, mimo zagrożenia okrutną śmiercią.
>Żydom maranowie (? marani?) wyszli bokiem: od tamtych czasów wzięło się przekonanie, chyba najmocniej wpojone w katolików: "raz Żyd, zawsze Żyd" - ile przez maranów wycierpiał Tuwim i inni?
Czy Polacy nie są dumni, że pomimo zaborów pozostali Polakami?
Nie bardzo wiem, co u Pana znaczy "Żyd", bo jeżeli np. chodzi o narodowość, to według mnie każdy jest takiej, jakiej członkiem się uważa. "Żyd" pisany z małej litery, to inaczej wyznawca judaizmu, a więc może być różnej narodowości.
Ludzie wywodzący się z kultury żydowskiej w dużej części stawali się nie tylko pełnoprawnymi obywatelami państw, które zamieszkiwali, ale tak wrastali w ich kulturę, że wnosili w nią dorobek znacznie przekraczający procentowy udział jednostek tego pochodzenia w państwie zasiedlenia. Tak było np. w Niemczech.
A przy okazji większość Polaków byłaby ogromnie zdziwiona jak wielki dorobek intelektualny wnieśli do polskiej kultury i nauki ludzie pochodzenia żydowskiego. Jak wielkie zdziwienie by okazywali, że ten Polak wywodzi się ortodoksyjnej żydowskiej rodziny i w jego żyłach polskiej krwi, to naprawdę nie ma. Polak ci on, czy nie Polak?
Jak wielkimi okazywali patriotami i ile dla naszej wspólnej ojczyzny poświęcili Polscy Żydzi.
Postępowali też nieładnie, ale co, to my byliśmy lepsi czy gorsi? I będziemy na nasze nieładności się licytować?

Proponuję poznawanie problemu żydowskiego od lektury książki Kuncewicza.



@@@
.
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>>Żydom maranowie (? marani?) wyszli bokiem: od tamtych czasów wzięło się przekonanie, chyba najmocniej wpojone w katolików: "raz Żyd, zawsze Żyd" - ile przez maranów wycierpiał Tuwim i inni?
>Czy Polacy nie są dumni, że pomimo zaborów pozostali Polakami?
>Nie bardzo wiem, co u Pana znaczy "Żyd", bo jeżeli np. chodzi o narodowość, to według mnie każdy jest takiej, jakiej członkiem się uważa.

   Nie bardzo wiem, czy Pan zrozumiał moje pytanie, miałem na myśli, na przykładzie J.T., podejrzliwość goji co do prawdziwych intencji Ż/żydów.

>Proponuję poznawanie problemu żydowskiego od lektury książki Kuncewicza.
>@@@

Dziękuję za wskazówkę, kupię to sobie na Allegro, jednocześnie proszę, jeśli byłby Pan łaskaw, wskazać mi jakieś pozycje analogiczne: cosik jakby "Ż/żyd patrzy na goja" - poza "Malowanym ptakiem", "Sąsiadami", "Strachem" (te 3 miałem, zatruwały mnie antysemityzmem), oraz poza "A Cork On The Waves" (ta mnie odtruwa z antysemityzmu).

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
29-05-2010 06:40 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>Dziękuję za wskazówkę, kupię to sobie na Allegro, jednocześnie proszę, jeśli byłby Pan łaskaw, wskazać mi jakieś pozycje analogiczne: cosik jakby "Ż/żyd patrzy na goja" - poza "Malowanym ptakiem", "Sąsiadami", "Strachem" (te 3 miałem, zatruwały mnie antysemityzmem), oraz poza "A Cork On The Waves" (ta mnie odtruwa z antysemityzmu).

Polecam roczniki Völkischer Beobachter i Rosenberga Mit 20 wieku.
www.archiv(*)s/TheMythOfTheTwentiethCentury

Ale zeby Kosińskiego w jednym rzędzie wymieniać ze Strachem i Sąsiadami?

Moze lepiej by było przeczytać Malowanego Ptaka co?
PS
Za to koniecznie nie należy czytać listy nagród Nobla, dla ciebie moze to byc ... niezdrowe?
29-05-2010 08:26 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>   Nie bardzo wiem, czy Pan zrozumiał moje pytanie, miałem na myśli, na przykładzie J.T., podejrzliwość goji co do prawdziwych intencji Ż/żydów.
Bardzo dobrze zrozumiałem. Jestem Polakiem, który znakomitą większość życia w kraju, a gdzie indziej, to głównie poznawczo. Nasłuchałem się przeróżnych opinii sporo.

>jednocześnie proszę, jeśli byłby Pan łaskaw, wskazać mi jakieś pozycje analogiczne: cosik jakby "Ż/żyd patrzy na goja"
Jeszcze raz podkreślę, że Żydzi to tacy sami ludzie jak inni /choć oczywiście, że tradycje religijne i życie w diasporze wytworzyły w nich pewne charakterystyczne cechy mentalne/ i dlatego spotkamy wśród nich przeróżne poglądy. Zacietrzewiony antypolonizm także, ale moim zdaniem, to obraża ich tak samo, jak Polaków antysemityzm.
Pomimo tego, że w swojej bibliotece mam sporo pozycji interesujących, to nie wiem co Panu polecić. Może warto ściągnąć i obejrzeć film "Austeria", a później przeczytać "Opowieści chasydów" wielkiego żydowskiego filozofa Martina Bubera. Wydaje mi się, że najbardziej zwyczajne powieści opisujące życie tego narodu, pokazują nam i jego specyfikę i ogólnoludzki uniwersalizm.

Pozdrawiam.

@@@
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>>jednocześnie proszę, jeśli byłby Pan łaskaw, wskazać mi jakieś pozycje analogiczne: cosik jakby "Ż/żyd patrzy na goja"
>Pomimo tego, że w swojej bibliotece mam sporo pozycji interesujących, to nie wiem co Panu polecić. Może warto ściągnąć i obejrzeć film "Austeria", a później przeczytać "Opowieści chasydów" wielkiego żydowskiego filozofa Martina Bubera. Wydaje mi się, że najbardziej zwyczajne powieści opisujące życie tego narodu, pokazują nam i jego specyfikę i ogólnoludzki uniwersalizm.

   Trudno Panu mnie zrozumieć, już po raz drugi, prawda?
Muszę się więc szerzej rozpisać: zależy mi na poznawaniu "spojrzenia" Ż/żyda na goja, bo szukam odpowiedzi na pytania z zakresu relacji Ż/żydzi - goje.

Między innymi:
1) Dlaczego Ż/żydzi uratowani przez Polaków nie protestują przeciwko powtarzającemu się tak często określeniu "polskie obozy śmierci"?
2) Dlaczego nie przypominają swoim pobratymcom, narzekającym na rzekomy brak pomocy ze strony Polaków, że Polska była jedynym krajem w okupowanej przez Niemców Europie w którym karano śmiercią za pomoc Ż/żydom?

Mam więcej takich pytań, tutaj nie ma na nie miejsca, lepiej pasują do przyszłego wątku: "Skąd się biorą antysemici?"

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
29-05-2010 12:03 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>   Trudno Panu mnie zrozumieć, już po raz drugi, prawda?
Wydaje mi się, że rozumiem Pana bez problemów. Przedstawiane tu przez Pana poglądy na temat Żydów są bardzo w Polsce typowe. Natomiast sądzę, że ja z moim przesłaniem otwartości na drugiego człowieka niezależnie od jego narodowości trafiam w próżnię.

>Muszę się więc szerzej rozpisać: zależy mi na poznawaniu "spojrzenia" Ż/żyda na goja, bo szukam odpowiedzi na pytania z zakresu relacji Ż/żydzi - goje.
>Między innymi:
>1) Dlaczego Ż/żydzi uratowani przez Polaków nie protestują przeciwko powtarzającemu się tak często określeniu "polskie obozy śmierci"?
Protestują, wystarczy otworzyć oczy i poczytać, a że nie wszyscy, to chyba normalne. Wśród Polaków głupców i fanatyków jakby trochę więcej.

>2) Dlaczego nie przypominają swoim pobratymcom, narzekającym na rzekomy brak pomocy ze strony Polaków, że Polska była jedynym krajem w okupowanej przez Niemców Europie w którym karano śmiercią za pomoc Ż/żydom?
Przypominają i to zarówno w Polsce i Izraelu, jak i świecie całym. Że inni twierdzą, że biernie przyglądaliśmy się zamordowaniu narodu, że łatwiej wybaczają Niemcom, jak Polakom, to też normalne, w każdym narodzie mamy różnie myślących. Czasem na pograniczu idiotyzmu.

>Mam więcej takich pytań, tutaj nie ma na nie miejsca, lepiej pasują do przyszłego wątku: "Skąd się biorą antysemici?"
Sądzę, że nie warto do tego aż całego wątku:
Z niewiedzy połączonej z wielowiekową propagandą antysemicką chrześcijaństwa, a głównie Kościoła Katolickiego, z frustracji, z głupoty np. nacjonalistycznej, ugruntowanych stereotypów.
Przyczyn jest wiele, ale większość doskonale omawia psychologia, socjologia, psychiatria, a znacznie mniej dotyczy to wieków wspólnej historii.
Zresztą kogo Polacy lubią: Ruskich, Arabusów, Pepiczków, Szkopów, Żabojadów, czy Angoli?
To my jesteśmy wybrańcami Boga i jak mogą głupi Żydzi twierdzić, że to oni są narodem wybranym!
Pozdrawiam.


Z wiarą nie ma dyskusji!
@@@
.
30-05-2010 05:30 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>>Mam więcej takich pytań, tutaj nie ma na nie miejsca, lepiej pasują do przyszłego wątku: "Skąd się biorą antysemici?"
>Sądzę, że nie warto do tego aż całego wątku:
>Z niewiedzy połączonej z wielowiekową propagandą antysemicką chrześcijaństwa, a głównie Kościoła Katolickiego, z frustracji, z głupoty np. nacjonalistycznej, ugruntowanych stereotypów.
>Przyczyn jest wiele, ale większość doskonale omawia psychologia, socjologia, psychiatria, a znacznie mniej dotyczy to wieków wspólnej historii.

   Ja nie zapominam, że do wieków wspólnej historii należy dodać, tak na sam początek: lichwę, obrzynanie złotych monet, a na sam koniec Gazę, Madoff'a, "Goldman Sachs".

   Uważam, że koniec "wspólnej historii" zacznie się w USA, gdy Chiny przestaną powiększać swoją górę dolarów i obligacji USA, a Stany Zjednoczone zmuszone zostaną do płacenia za ropę pieniądzem nie pochodzącym z drukarni, lecz będącym dochodem z eksportu.

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
29-05-2010 13:24 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>1) Dlaczego Ż/żydzi uratowani przez Polaków nie protestują przeciwko powtarzającemu się tak często określeniu "polskie obozy śmierci"?

No to udowodnij to.
Staruszkowie pewnie nawet nie wiedza co od czasu do czasu jakaś gazeta napisze. Prawdopodobnie, aby nakład zwiększyć. Polacy tak ładnie reagują na każda bzdurę!

>2) Dlaczego nie przypominają swoim pobratymcom, narzekającym na rzekomy brak pomocy ze strony Polaków, że Polska była jedynym krajem w okupowanej przez Niemców Europie w którym karano śmiercią za pomoc Ż/żydom?

Nie była jedynym kochasiu.
I chodziło o łamanie zarządzeń Heinricha, aby Żydów wyizolować ze społeczeństw, tworząc dla nich getta.
Polak czy Francuz czy tez Grek za łamanie niemieckich zarządzeń byl karany odpowiednio zgodnie z niemieckimi przepisami.
Jakos nie słyszałam, aby analiza różnic w niemieckich przepisach prawnych obowiązujących w okupowanej Europie została wydana.
Moze i gdzie jest, ciekawe by to było czytanie.

Zwroc uwagę, ze polityka i traktowanie Żydów nie we wszystkich krajach było takie same. Węgrzy na przykład zmuszeni zostali to wyłapywania Żydów dopiero w 44 roku kiedy zostali okupowani przez Niemców.

Niemcy zdawali sobie sprawę, ze nie w każdym podbitym kraju społeczeństwo i kolaborujące władze absolutnie popierały niemiecka politykę exterminacji Żydów.

Zdaje sie, ze Rumuni i Francuzi byli generalnie bardziej antysemiccy niz Polacy.

"Sprawiedliwym wśród narodów swiata" stawał sie określony człowiek a nie jego kraj.

W Polsce więcej krzyku robi sie o kilkanaście tysięcy ofiar Katynia niz 3 miliony zamordowanych polskich Żydów.

Sakd sie biorą antysemici? Z religijnej indoktrynacji kochanienki.
30-05-2010 06:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Sakd sie biorą antysemici? Z religijnej indoktrynacji kochanienki.

   Tylko w tym zdaniu widzę trochę Twojej racji - widziałbym jej więcej, gdybyś użyła czasu przeszłego,kochanieńka.
Nie zauważyłaś, jak dotąd, postępującej sekularyzacji społeczeństw - a antysemityzm nie tylko, że nie zanika, ale nawet się nasila.

   Moje pytanie/tytuł ewentualnego wątku jest zbyt ogólne, trafniejsze będzie: "Skąd się brali antysemici, a skąd się biorą obecnie?"
Rozwijając dyskusję na ten temat zauważysz, że odkąd Watykan dokonał transferu swojego majątku do Nowego Jorku,
odtąd nastawienie Kościoła do Żydów zmienia się na coraz bardziej filosemickie, Polacy na wezwanie Jego Eminencji TW "Filizofa" pokochują Żydów, a Amerykanie nawet jednoczą się w poparciu dla Izraela,
Ten transfer spowoduje nucenie przez następnego, a może nawet obecnego, papieża "Miałeś chamie złoty róg..." podczas spotkań z jeszcze wiernymi.

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Koraszewski (82900 punktów)
Ktoś mi kiedyś powiedział, że gdyby Polacy interesowali się tak całym światem jak interesują się Palestyną, to bylibyśmy najbardziej zainteresowanym sprawami międzynarodowymi społeczeństwem na świecie. Odpowiedziałem, że gdybyśmy interesowali sie w taki sam sposób innymi krajami jak interesujemy się Palestyńczykami, to mielibyśmy konsekwentnie schizofreniczny, muzułmański obraz świata.
W roku 1968 Władysław Gomułka krzyczał, że Polak musi mieć jedną ojczyznę. Antoni Słonimski odpowiedział, że on to rozumie, ale zastanawia go dlaczego to musi być Egipt.
Nieproporcjonalne do zainteresowania resztą świata, zainteresowanie wielu Polaków losem Palestyńczyków jest bardzo chytreńkim udawaniem współczucia. Interesuje ich nie tyle los Palestyńczyków, ile krzywdy doznane przez Palestyńczyków od Żydów. Nasi empatyczni dla Palestyńczyków rodacy wydają się być mistrzami w zamykaniu oczu na historię. Wszelkie odwoływanie się do dokumentów historycznych wywołuje "słuszny" gniew. Dokumenty o istnieniu Żydów na terenie dzisiejszego Izraela przed powstaniem tego państwa, gniewają; dokumenty o gwałtownym wzroście ludności arabskiej przed powstaniem Izraela (napływie związanym z tworzeniem gospodarczych możliwości przez Żydów) gniewają; dokumenty o zgodzie Izraela na stworzenie dwóch państw w 1948 roku gniewają polskich znawców; dokumenty o wezwaniach ludności arabskiej mieszkającej na terenach dzisiejszego Izraela do ucieczki z tych terenów (na okres dwóch tygodni) gniewają bardzo. (W maju 1948 przywódcy państw koalicji, która zaatakowała Izrael wezwali ludność arabską do ucieczki na czas walki, która miała się zakończyć ostatecznym rozstrzygnięciem kwestii żydowskiej w Palestynie.)Dokumenty pokazujące, że Palestyńczycy od 60 lat są świadomie i z premedytacją trzymani jako zakładnicy muzułmańskiego świata bardzo gniewają. (Wyobraźmy sobie, że w 1945 roku Polska stworzyła obozy dla uchodźców z kresów, że w Bieszczadach w takich obozach mieszka dziś 6-7 milionów ludzi, którym Polska i inne kraje Europy Zachodniej dostarczają broń i dbają o ich morale mówiąc im ciągle, że mają sobie odebrać to Wilno i Lwów - święte miejsca Polaków. Trudno to sobie wyobrazić, ale taka właśnie jest sytuacja Palestyńczyków.) Nadwiślańscy miłośnicy Palestyńczyków gniewają się, słysząc o dokumentach na temat prześladowań Palestyńczyków w krajach arabskich. Na ogół zresztą mają o tych faktach blade pojęcie, bo niby skąd mają wiedzieć, że naturalizowani Palestyńczycy w Jordanii są obywatelami drugiej kategorii, bez prawa przekazywania spadku dzieciom, z ograniczonym prawem nabywania własności, że kilka tysięcy Palestyńczyków zostało tam pozbawionych obywatelstwa. Kto z Polaków wie o wysiedlonych 400 tysiącach Palestyńczyków z Kuweitu? Kto wie o rzeziach Palestyńczyków w Jordanii i w Libanie? A co nas to obchodzi? Palestyńczyk zabity nie przez Żydów to nie jest sprawa, która może kogokolwiek interesować nad Wisłą. A może pana Cieślickiego i jemu podobnych interesują dane na temat liczby Palestyńczyków zabitych w walkach między Hamasem a Al-Fatachem? Albo ofiary, które miały złe poglądy? A może znają nazwisko doktora Izzy Ad-Din Abu Al-Aisza, palestyńskiego lekarza, który stracił w czasie izraelskiej wojny w Gazie trzy córki i nadal wzywa do pokoju między Palestyńczykami i Izraelem. Wzywa tak pięknie, że wysuwano jego kandydaturę do nagrody pokojowej Nobla.
O nadwiślańskim rzekomym współczuciu dla Palestyńczyków można powiedzieć, że jest delikatnie mówiąc podejrzane. "Oblężenie Gazy?" Nikt nie pyta dlaczego owa "oblężona" przez Izrael Gaza nie stanowi części Egiptu jak to proponował Izrael. Dlaczego podczas ostatniego konfliktu (i do dnia dzisiejszego) granica Gazy z Egiptem jest równie pilnie strzeżona jak granica z Izraelem? Dlaczego Egipt twierdzi, że poprzedzające akcję Izraela ataki rakietowe Hamasu skierowane były bardziej przeciwko Egiptowi niż przeciwko Izraelowi. Za trudne te pytania? Pewnie za trudne jeśli "współczucie" ma tylko jeden cel.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie tylko nad Wisłą lubimy (w specyficzny sposób) współczuć Palestyńczykom. Izrael to potęga militarna i gospodarcza, eksportuje wielokrotnie więcej niż wszystkie kraje arabskie razem wzięte, zgłasza tysiąc razy więcej patentów, ma wielu laureatów nagród Nobla. Ta gospodarcza i kulturowa dysproporcja pokazuje nam Palestyńczyków jako słabych i uciskanych. Palestyńczyk, który ma potencjał naukowca ucieka od swoich na koniec świata (chyba, że uda mi się dostać obywatelstwo Izraela).
Setki razy pisali polscy współczujący o tej dysproporcji - no co, takie kiepskie rakiety i taka zdecydowana odpowiedź. Szemrany charakter tych argumentów nie pozostawia żadnych wątpliwości. Gdyby w naszych miejscowościach przygranicznych dzieci musiały przez lata uczyć się w schronach, gdyby systematycznie na miasta i wsie spadały rakiety, a ograniczona liczba ofiar w ludziach była wyłącznie zasługą doskonałej organizacji, nie sądzę abyśmy używali argumentów na temat kiepskiej jakości spadających na nas rakiet. Sądzę, że p. Cieślicki i miliony tak Europejczyków, jak i Amerykanów zupełnie dobrze przyczyniają się do przedłużenia palestyńskiego koszmaru. Bo nikt z nas nie miałby ochoty żyć ani pod władzą Hamasu, ani pod władzą Al-Fatahu. Zresztą pokażcie mi jednego Araba z obywatelstwem izraelskim, który przeniósł się do Autonomii Palestyńskiej.
Zapyta ktoś, czy to oznacza, że jestem bezkrytyczny wobec Izraela? Jest wiele rzeczy, których w Izraelu nie lubię, nie zawsze jestem pewien czy mam rację, bo ten kraj nie jest jedynym obszarem mojego zainteresowania poza Polską. Natanjahu nie jest bohaterem mojego romansu (chociaż jego starszy brat zdecydowanie tak), Liberman wywołuje we mnie złe uczucia, uważam, że rząd Izraele powinien wziąć za pysk swoich osadników. Przede wszystkim myślę, że porównując to do innych obszarów konfliktu na świecie Palestyńczycy są w pewien sposób uprzywilejowani, w stosunku do mieszkańców Darfuru, Somalii, Niegerii, w stosunku do irańskich Arabów. Tym ni
18-05-2010 17:37 
 Ocena 6 na 6
Koraszewski (82900 punktów)
Tym niemniej bardzo współczuję Palestyńczykom, ale moje współczucie nie ma nic, ale to nic wspólnego z współczuciem jednego czy drugiego współczującego z nad Wisły.




18-05-2010 19:20 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Ktoś mi kiedyś powiedział, że gdyby Polacy interesowali się tak całym światem jak interesują się Palestyną, to bylibyśmy najbardziej zainteresowanym sprawami międzynarodowymi społeczeństwem na świecie. /../

>Nieproporcjonalne do zainteresowania resztą świata, zainteresowanie wielu Polaków losem Palestyńczyków jest bardzo chytreńkim udawaniem współczucia. Interesuje ich nie tyle los Palestyńczyków, ile krzywdy doznane przez Palestyńczyków od Żydów. >O nadwiślańskim rzekomym współczuciu dla Palestyńczyków można powiedzieć, że jest delikatnie mówiąc podejrzane. /.../

">Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie tylko nad Wisłą lubimy (w specyficzny sposób) współczuć Palestyńczykom. Izrael to potęga militarna i gospodarcza, eksportuje wielokrotnie więcej niż wszystkie kraje arabskie razem wzięte, zgłasza tysiąc razy więcej patentów, ma wielu laureatów nagród Nobla. Ta gospodarcza i kulturowa dysproporcja pokazuje nam Palestyńczyków jako słabych i uciskanych. Palestyńczyk, który ma potencjał naukowca ucieka od swoich na koniec świata (chyba, że uda mi się dostać obywatelstwo Izraela).

>Zapyta ktoś, czy to oznacza, że jestem bezkrytyczny wobec Izraela? /.../ uważam, że rząd Izraele powinien wziąć za pysk swoich osadników. Przede wszystkim myślę, że porównując to do innych obszarów konfliktu na świecie Palestyńczycy są w pewien sposób uprzywilejowani, w stosunku do mieszkańców Darfuru, Somalii, Niegerii, w stosunku do irańskich Arabów.

Uderz w stół....
Generalizacje są bardzo trudne i na ogół źle wychodzą.
Jestem Polakiem, który został zainteresowany problemem Palestyńskim przez próby zrozumienia położenia Żydów, a nie odwrotnie. Znacznie więcej wiem, o kulturze, religii i historii Żydów niż o jakimkolwiek kraju i religii - oczywiście poza Polską i chrześcijaństwem. Na pewno znacznie mniej wiem o Palestyńczykach i islamie.
Kulturą żydowską jestem od bardzo dawna zafascynowany (choćby jeszcze od dziecięcych i utrzymywanych do dziś przyjaźni), a dobrze znanej mi historii narodu - nie mówiąc nawet o Holocauście - serdecznie Żydom współczuję.
Nie zgadzam się z Pańskim wywodem! W Izraelu są bardzo poważne problemy i trudno tam znaleźć niewinnych. Ale uważam też, że żaden rząd nie ma prawa brać swoich obywateli za pysk, nawet jak są innej narodowości czy wyznania. Uważam też, że Izrael dopuścił się Gazie zbrodni wojennej.
Podobne myślenie, które Pan tu zaproponował do rozwiązania problemów na pewno nie zbliży, ale znając inne Pańskie teksty sądzę, że tylko dał się Pan komuś sprowokować. Chyba nie warto.

A co dla Pana chyba najdziwniejsze, jestem całym sercem z bardzo dużą częścią Izraelczyków pragnących dogadania się i pokojowego rozwiązania. Rozmawiałem w marcu br. z nimi i wiem, że są tacy.

@@@
.
18-05-2010 21:28 
 Ocena 3 na 3
Koraszewski (82900 punktów)

Szanowny Imienniku,
Zajmując się przez kilka dziesięcioleci zawodowo obserwacją spraw międzynarodowych (czasem jako dziennikarz, czasem jako badacz), ilekroć miałem ochotę na nazbyt zdecydowane opinie, próbowałem zastanawiać się co bym zrobił będąc w sytuacji tego czy innego polityka. Krytyka z pozycji szarego obserwatora, a nawet zawodowego obserwatora bez żadnej odpowiedzialności, pomija zazwyczaj zarówno złożoność sytuacji, jak i uwikłanie osób podejmujących faktyczne decyzje.
W odróżnieniu od Pana nie jestem ani filosemitą, ani rusofilem, ani anglofilem, ani nawet polonofilem. Scena bliskowschodnia jest zarówno niesłychanie ważna, jak i bardzo interesująca. Pan przedstawia się jako filosemita, sympatyk Izraela, ale nie na tyle, żeby poznać zmiany demograficzne w Palestynie przed powstaniem Izraela, ani aby zainteresować się na ile Palestyńczycy są zakładnikami sprzecznych interesów innych państw muzułmańskich. To troszkę tak, jakby obserwował Pan śmiertelną walkę gladiatorów, bez zainteresowania się tym, kto właściwie wypchnął ich na arenę.
Co widzi człowiek przyjeżdżający do Izraela? Z jednej strony zamożne, dobrze zorganizowane społeczeństwo, dbające o swoich obywateli i troszczące się o ich życie, z drugiej obywateli Izraela Arabów - obywateli drugiej kategorii, z prawem do reprezentacji i wolnej prasy, ale bez prawa do służby wojskowej w obronie własnego kraju (a więc z definicji podejrzanych) oraz (poza granicami właściwego Izraela) mieszkańców terenów okupowanych. Trudno się z tym pogodzić, ale warto próbować zrozumieć.
Zgadzam się z Panem, że generalizacje są trudne i z reguły mylące. W szczególności gdy brak wiedzy i emocje utrudniają chłodną analizę. Pisze pan, >Ale uważam też, że żaden rząd nie ma prawa brać swoich obywateli za pysk, nawet jak są innej narodowości czy wyznania.< Obawiam sie, że emocje utrudniły Panu zrozumienie tego, że pisałem o izraelskich osadnikach na terenach okupowanych, których przestępstwa wobec ludności arabskiej (nie działania w obronie własnej, bo to co innego) wymagają zdecydowanie bardziej stanowczych reakcji izraelskich rządów (czyli wzięcia za pysk właśnie).
Inna kwestia to ostatnia izraelska interwencja w Gazie. Nie można o tej interwencji nawet zacząć porządnej dyskusji bez dokładnej analizy zdarzeń, które ją poprzedziły. Przebieg samej interwencji polski czytelnik zna głownie z osławionego raportu Goldstone'a, który sam (post factum) stwierdził, że był nazbyt jednostronny. W rzeczywistości jest więcej niż jednostronny, jest oparty na niesprawdzonych zeznaniach palestyńskich świadków (głownie z Hamasu), i wartość dowodowa wspierających go materiałów jest w najwyższym stopniu ograniczona. Jest to drugorzędna sprawa, bo najważniejsze są perspektywy pokoju, a ten wydaje się niemożliwy jak długo Palestyńczycy są wpychani w różne intifady przez skłócone kraje muzułmańskie mające (z różnymi nadziejami na zdobycie dominacji w regionie) ten sam cel - likwidację Izraela. Przerwanie tego błędnego koła jest niemal niemożliwością, ale z pewnością nie pomaga tu tani sentymentalizm. Moim marzeniem jest pozwolenie Palestyńczykom na pokojowe negocjacje bez dyszących im za plecami Irańczyków, Syryjczyków, Saudyjczyków i Egipcjan. Wolałbym, aby z dwojga złego negocjował Al-Fatah niż Hamas, bo chwilowo o niczym lepszym sami Palestyńczycy nie mogą marzyć. Problemy te jednak wykraczają poza ramy dyskusji na forum.
18-05-2010 22:24 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Szanowny Imienniku,
muszę zgodzić się z Panem, że;
>Problemy te jednak wykraczają poza ramy dyskusji na forum.

>Zajmując się przez kilka dziesięcioleci zawodowo obserwacją spraw międzynarodowych (czasem jako dziennikarz, czasem jako badacz),
Zajmując się przez kilka dziesięcioleci zawodowo poznawaniem i opisywaniem religii i kultur z nimi powiązanych (czasem jako dziennikarz, czasem jako badacz), mogłem niektórymi z nich bardziej się zafascynować i tak też się stało. Od dziecka miałem też szczęście spotykać rodziny żydowskie w Polsce, bywałem w ich domach, poznawałem zwyczaje, a nawet zakochałem się. Przepraszam więc za ten "filo", to oczywiście osobiste emocje, a nie racjonalizm.

Natomiast w odróżnieniu od Pana wydaję oceny innych ludzi trochę z większym zastanowieniem. Nie, nie posiadam żadnej wiedzy, która by mnie satysfakcjonowała, o historii Żydów na Bliskim Wschodzie też, gdyż bardziej interesowała mnie jej część - dotycząca diaspory w Polsce, ale nie wiem, skąd tak szybko poznał się Pan na poziomie moich wiadomości. Oczywiście czym innym jest szybka wymiana poglądów na naszym forum, a czym innym jest napisanie artykułu. Tu artykułu nie pisałem i po ponownym przejrzeniu swoich postów, zbyt dużej kompromitacji własną niewiedzą nie zauważyłem. Ale możliwe, że brak mi dostatecznej wiedzy, żeby właśnie to zauważyć.
Bo nie śmię Pana posądzać o to, że uważa Pan, iż każdy kto inaczej osądza sprawy już z zasady był, co najmniej, gorzej poinformowany.

>Co widzi człowiek przyjeżdżający do Izraela? Z jednej strony zamożne, dobrze zorganizowane społeczeństwo, dbające o swoich obywateli i troszczące się o ich życie, z drugiej obywateli Izraela Arabów - obywateli drugiej kategorii, z prawem do reprezentacji i wolnej prasy, ale bez prawa do służby wojskowej w obronie własnego kraju (a więc z definicji podejrzanych) oraz (poza granicami właściwego Izraela) mieszkańców terenów okupowanych. >Trudno się z tym pogodzić, ale warto próbować zrozumieć.
Widziałem i słyszałem znacznie więcej, próbowałem zrozumieć i coś się tam udało, choć za speca od spraw bliskowschodnich się nie uważam. Myślę, że powinienem jeszcze raz podkreślić, iż wielu wśród Izraelczyków, których tam spotkałem obawia się nacjonalizmu żydowskiego i współczuje Palestyńczykom. Sprawy nie są proste i dlatego nie warto wydawać zbyt jednoznacznych opinii. O co wszakże apelowałem.

PS. Wiem, że wśród Noblistów jest najwięcej Żydów. Wśród znaczących myślicieli też stanowią znaczny procent itd. Ale ja pozostanę przy stanowisku, że to tacy sami ludzie, jak Palestyńczycy, Polacy, Niemcy i wszystkie inne narody świata.

Pozdrawiam. Naprawdę serdecznie.
Imiennik.

@@@
.
19-05-2010 02:41 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)
>Ktoś mi kiedyś powiedział, że gdyby Polacy interesowali się tak całym światem jak interesują się Palestyną,

Moze dlatego za,
armie Andersa, która Stalin zaraz po napadzie Niemców na Rosję pozwolił formować jak raz wzięła i "sie przeniosla" do Palestyny.
Przez z grubsza półtora roku robiła za policyjnosc, pilnując Arabów i Żydów aby sobie prywatnej wojny nie zrobili.
Kupa naszych wojów zdezerterowała i sie tam osiedliła.

Z reszty zrobiono bohaterski II Korpus.
24-05-2010 18:02 
 Ocena-1 na 1
Jacek Cieslicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Palestyńczyk, który ma potencjał naukowca ucieka od swoich na koniec świata (chyba, że uda mi się dostać obywatelstwo Izraela).

   Nie wiedziałem, że jesteś kryptopalestyńczykiem, szanowny Andrzeju Koraszewski, tym bardziej jestem Ci wdzięczny za wskazanie mi tego wzorca patriotyzmu, Dalal'i Al-Mughrabi.
Mam nadzieję, że uda Ci się dostać obywatelstwo Izraela - ale czy to nie jest troszkę za póżno? Przecież teraz ruch odbywa się w przeciwną stronę, zgodnie z inteligencją podróżującego.

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
Vytautas (4394 punktów)
>Pan Jacek Cieślicki napisał: "Uważam, że każdy okupowany ma moralne prawo do niszczenia okupanta w
>każdy dostępny mu sposób.
   Według mego zdania Polska jest obecnie pod okupacją watykańską. Rolę wojsk okupacyjnych pełnią 'Volksdeutsche' w sutannach uczuciowo bardziej związani ze swoją ojczyzną z wyboru -- Watykanem, niż z krajem urodzenia i zamieszkania -- Polską. W odróżnieniu od pana Cieślickiego nie mam zamiaru niszczyć tego okupanta 'w każdy dostępny sposób', bo owo niszczenie byłoby tworzeniem męczenników, a ci stanowią większą wartość bojową, niż żywi okupanci.
21-05-2010 09:04 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>'Volksdeutsche' w sutannach uczuciowo bardziej związani ze swoją ojczyzną z wyboru --
Przepraszam, a byli kiedyś tzw.księża patrioci! - "Księża patrioci - określenie duchownych wspierających ustrój komunistyczny w Polsce. Określenie "księża patrioci" wywodzi się od oficjalnej dewizy ruchu, która brzmiała: "niezłomna wierność Polsce Ludowej". Ruch księży patriotów działał szczególnie aktywnie w okresie stalinizmu.

Głównym zadaniem "księży patriotów" (określanych często przez samych siebie "szarą bracią kapłańską") było uniezależnienie polskiego kościoła katolickiego od Rzymu i podporządkowanie władzom komunistycznym w Polsce oraz kształtowanie w większości katolickim polskim społeczeństwie postaw pełnej akceptacji dla polityki komunistów w kraju." za Wikipedią.
Dzisiaj może też są?
21-05-2010 10:05 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

> Dzisiaj może też są?
Konformiści i włazidupcy, a kiedy ich brakowało? Wystarczy poczytać na naszym forum teksty o bezalternatywności neoliberalizmu i jedynie słusznej polityce PO i porównać je z tekstami stalinowskiego dziennikarstwa. W wielu przypadkach wystarczyłoby zamienić plusy minusami i odwrotnie.
Krytyczna refleksja jest nie częstym zjawiskiem nawet u racjonalistów (i to piszących najczęściej pod pseudonimami), to co dopiero u reszty społeczeństwa.
Do rozliczania kolegów, do rozliczania tego co było, do dokopywania PRL, to jest tłok, albo wielka kolejka, ale, gdzie ci odważni, którzy powiedzą, że jest tylko różnica w rodzajach zła, które czyni się społeczeństwu, a tego zła to jest podobna ilość.
Bawi mnie nawoływanie w dzisiejszej Polsce do patriotyzmu. Koleżanka do mnie napisała: "Jak jesteś Polakiem, to kupuj polskie produkty".
A z całej polskości to już tylko resztki kultury zostały. Reszta została rozprzedana. Skandalicznie głupio rozprzedana.
Nawet, gdy pozostała polska nazwa firmy, to i tak jest już własnością obcego kapitału. A tam właściciele-patrioci zrobią wszystko, aby jak najmniej z podatku i zysków w Polsce pozostało.
Nie, krytykuję całości przemian, widzę w nich wiele dobrego, ale złości mnie jednostronność ocen i wszyscy włazidupcy. Nawet, gdy głoszą takie same jak ja poglądy.
.
apud (4399 punktów)
>
>'Volksdeutsche' w sutannach uczuciowo bardziej związani ze swoją ojczyzną z wyboru --
>Przepraszam, a byli kiedyś tzw.księża patrioci! - "Księża patrioci - określenie duchownych wspierających ustrój komunistyczny w Polsce. Określenie "księża patrioci" wywodzi się od oficjalnej dewizy ruchu, która brzmiała: "niezłomna wierność Polsce Ludowej". Ruch księży patriotów działał szczególnie aktywnie w okresie stalinizmu.
>Głównym zadaniem "księży patriotów" (określanych często przez samych siebie "szarą bracią kapłańską") było uniezależnienie polskiego kościoła katolickiego od Rzymu i podporządkowanie władzom komunistycznym w Polsce oraz kształtowanie w większości katolickim polskim społeczeństwie postaw pełnej akceptacji dla polityki komunistów w kraju." za Wikipedią.
> Dzisiaj może też są?

Dzisiaj jest IPN i jak będzie trzeba to oceni!!!
27-05-2010 11:45 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
> W odróżnieniu od pana Cieślickiego nie mam zamiaru niszczyć tego okupanta 'w każdy dostępny sposób', bo owo niszczenie byłoby tworzeniem męczenników,

A ja myślałem, że rozsądnym powodem jest zło zabijania ludzi.

Bo nawet ksiądz też człowiek.
Vytautas (4394 punktów)
>> W odróżnieniu od pana Cieślickiego nie mam zamiaru niszczyć tego okupanta 'w każdy dostępny sposób', bo owo niszczenie byłoby tworzeniem męczenników,
>A ja myślałem, że rozsądnym powodem jest zło zabijania ludzi.
>Bo nawet ksiądz też człowiek.
   O sancta simplicitas, uważasz że zawsze da się uniknąć zabijania ludzi? Czasami trzeba wybierać mniejsze zło.
oportunista (1711 punktów)
Pani Profesor coś cieniutko z historią, co. Romantyzm to znamy tylko z literatury i to pobieżnie, prawda. Młoda Polska też obfituje w przykłady terroryzmu. No a Przewrót Majowy, to chyba nie majówka była. W pewnych dobrze poinformowanych kręgach, twierdzi się z dużym przekonaniem, że to Polacy wymyślili terroryzm jako skuteczną broń odstraszająco zastraszającą.
Życzę powodzenia w dociekaniach.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Owszem, moja wiedza z historii nie jest powalająca, ale i temat wątku jest inny. Nie zastanawiamy się nad terroryzmem, tylko nad tym czy okupowany może używać wszelkich środków do walki z okupantem, a szczególnie atakować Bogu ducha winną ludność cywilną. Jak chcą niech atakują obiekty wojskowe, polityków itp. Zamach na arcyksięcia Ferdynanda, zamachy na carów, ataki na koszary wojskowe etc. Ale wysadzanie autobusów z przypadkowymi pasażerami w Izraelu? W Przewrocie majowym pewno też zginęło sporo postronnych osób, ale nie były one głównym celem ataków.
29-05-2010 05:27 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>No a Przewrót Majowy, to chyba nie majówka była.
   Majówka to faktycznie nie była, ale też nie był to akt terroryzmu. To był zamach stanu, czyli walka o władzę. Zamachowcy na World Trade Center nie walczyli o władzę w USA jak Piłsudski o władzę dyktatora w Polsce.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365