Racjonalista - Strona głównaDo treści
Objawienia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
20-01-2011 18:41prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Objawienia
Ocena 9 na 9
Zawsze mnie intrygowały tzw. "objawienia" Matki Boskiej. Po pierwsze, jak na pewnym wątku wskazałam, Matka Boska, całkiem materialna, bo z duszą i ciałem wniebowzięta, znajduje się w niematerialnym niebie. Jak to jest możliwe, nie bardzo to sobie umiem wyobrazić. Po drugie, ciekawi mnie dlaczego Matka Boska powierzała jakieś tajemnice dzieciom. Tajemnice te były ważne, wręcz rozstrzygające dla losów świata. I nikt o nich nie mógł się dowiedzieć. To jakiś absurd. Wiem, ale nie powiem. Następna sprawa.
Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam, aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.
Podobno, jak są upały w lipcu, to ludziom się ukazują tzw. południce. Na polach, albo w lasach. Mnie się jakoś nie ukazywały, chociaż byłam po kielichu. No, nie po tym mszalnym oczywiście.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

adamzwawy (969 punktów)
>Zawsze .... oczywiście.
Bo My nie mamy wyobraźni....chorej.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Zawsze .... oczywiście.
>Bo My nie mamy wyobraźni....chorej.
Jacy znowu My? Ja nie dzielę nikogo na My Wy i Oni.
adamzwawy (969 punktów)
>>>Zawsze .... oczywiście.
>>Bo My nie mamy wyobraźni....chorej.
>Jacy znowu My? Ja nie dzielę nikogo na My Wy i Oni.
>
Tobie jak i mnie przykładowo, SIĘ NIE UKAZYWAŁY wszelkiej maści święci.
To miałem na myśli, pisząc "MY".
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> To miałem na myśli, pisząc "MY".
Teraz już rozumiem. Czyli kumam, jak ta blondynka. Ale nie wiem do końca, czy jest to kwestia chorej wyobraźni. A może te dzieci były bardzo głodne, przemarznięte, , albo na odwrót, umęczone upałem, i miały zwidy. Może były zindoktrynowane, manipulowane etc.

Są rzeczy na niebie i ziemi, o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
02-02-2011 12:41 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Ale nie wiem do końca, czy jest to kwestia chorej wyobraźni. A może te dzieci były bardzo głodne, przemarznięte, , albo na odwrót, umęczone upałem, i miały zwidy. Może były zindoktrynowane, manipulowane etc.
Najprawdopodobniej konfabulowały.
Wytłumaczenia najprostsze są często najlepsze. Gdybym miał kilka lat i widział takie zainteresowanie dorosłych po swojej opowieści, zapewne kłamałbym dalej jak najęty ...
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> kłamałbym dalej jak najęty ...
Lecz zauważ, że były to bardzo proste, prostolinijne dzieci wiejskie. Wychowane w głęboko religijnych rodzinach. Nie sądzę, aby posuwały się do ordynarnego kłamstwa. Mogło coś im się zwidzieć, z głodu, pragnienia czy upału. Zinterpretowały to religijnie bo do czego innego miały to porównać. Potem zaś może jakiś sprytny ksiądz tak nimi pokierował, że "przypomniały sobie" różne inne rzeczy. Eksperymenty Elizabeth Loftus, dotyczące fałszywych wspomnień, mogą być w tym temacie pomocne.


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
kognitywista (3391 punktów)
To nie musiały być świadome, ordynarne kłamstwa. Raczej właśnie dziecinne konfabulacje, podsycane ciekawością dorosłych. A więc coś bliżej fałszywych wspomnień. Halucynacje rzadko są zbiorowe. Choć oczywiście bywają. Niczego nie wykluczam.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Można to porównać do procesów o czary. O jednym był nawet film, całkiem dobrze pokazujący 'zbiorowe omamy'.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
catseye (1381 punktów)
>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom.
Prawdopodobnie powtórzę się, ale nie mogę się powstrzymać. Przecież Oberpasterz BXVI
oświadczył, że pełnia zbawienia tylko u niego! Oczywiste więc, że tylko owieczki ze stemplem KRK mogą doznać szczęścia obcowania z Zawsze Dziewicą.
DyktaFon (9281 punktów)
>oświadczył, że pełnia zbawienia tylko u niego! Oczywiste więc, że tylko owieczki ze stemplem KRK mogą doznać szczęścia obcowania z Zawsze Dziewicą.

Teraz się owiec nie stempluje, tylko kolczykuje... a może chipuje.... Nie idziesz z postępem.

...a Nie Zawsze Dziewice można operować... to żaden problem... Medycyna zna takie przypadki
rhotax7 (3947 punktów)
Matko Bosko Grabosko!Twój pomnik należy wystawić na tym polu co żeś odziedziczyła.
Wodę podciągnąć coby ze ziemi się sączyła a sam rurociąg ukryć i ogłosic że raka leczy i niepłodność ta woda.
Pomnik wielkości Jezusa ze Świebodzina.Byś mogła wtedy se tam siedzieć i opłaty pobierać niby na budowę kaplicy dla uświęcenia pism podyktowanych przez świętą panienkę
a wtedy być może zrozumiesz że Izyda i Matka Boska to jedna i ta sama postać z mitów i legend przygłupów.
A pieniążki jakie zarobisz nie na świetą libację pójdą a na ateizację i racjonalizację.
A pomyśl jakie bzdury możesz głupim wierzacym ciemniakom wcisnąć jako objawienia.
20-01-2011 22:57 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>Wodę podciągnąć coby ze ziemi się sączyła a sam rurociąg ukryć i ogłosic że raka leczy i niepłodność ta woda.
>Pomnik wielkości Jezusa ze Świebodzina.

Masz pomysł, antychryście wstrętny. Wodę podciągnąć pod pomnik, rurę ukryć, wodę sprzedawać... Jako Święty Mocz? - nie, to nawet w Polsce nie przejdzie, ale jako Woda, Która Obmyła Stopy Pomnika?
A może podejrzałeś jakieś plany inwestycyjne?
-
rhotax7 (3947 punktów)
>Masz pomysł, antychryście wstrętny.
Antychryście -to mi pochlebia,a gdzie antymahomecie,antybuddo itd,itp.
>A może podejrzałeś jakieś plany inwestycyjne?
Przyznam się szczerze iż czekam na TV wyświetlającą w strumieniu powietrza obraz 3D.
Maja wejść za niedługo do sprzedaży w Japonii(ten TV to montuje sie pod stolikiem a na zewnątrz wychodzi jedynie szpara bez którą ciepłe powietrze się wydostaje i na granicy temp. laserek wyświetla obraz 3D).Kupie takie TV i zakopię na polu u Grabowskiej poczekam na pastuszków i puszczę im filma z Matką Boską i do tego głos z przesłaniem.Przesłanie do wiernych ustalimy na forum.Oczywiście ten kto zamieści przesłanie z którego pobierzemy najwięcej treści będzie miał udział w zyskach ze sprzedaży gadżetów i wody świętej ze żródła(wcześniej rurom tam podciągniętego).
A pastuszkowie, też się ich tam podeśle z minstrantów miejscowych wynajmie do pasania owiec (żeby było biblijnie).
Wszystko musi być zgodne z memem chrześcijaństwa a i zabawa będzie i kasa na ateizację.
Pomnik MB się postawi ale za jedną trzecią zebranych funduszy tak jak mistrz Rydzyk wszystko stawia.A dwie trzecie defrauduje na samochody i loty śmigłowcem-godne to i chwalebne i sprawiedliwe.(Chałwa Ci Chryste)
Religie to największe zło świata Scorpionie(ja też scorpion-ale znaki zodiaku nic nie znaczą to bzdura jak Bóg)możemy je zwalczać na wiele sposobów ale zabawmy się przy tym a filmy umieszczajmy w sieci.
Pozdro
21-01-2011 08:16 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>Maja wejść za niedługo do sprzedaży w Japonii(ten TV to montuje sie pod stolikiem a na zewnątrz wychodzi jedynie szpara bez którą ciepłe powietrze się wydostaje i na granicy temp. laserek wyświetla obraz 3D).Kupie takie TV i

I Ty też chcesz zrobić u nas drugą Japonię!? Był już taki jeden (Dziobem jak najęty kłapie, Matkę Boską nosi w klapie).

>Religie to największe zło świata Scorpionie

Nie przesadzaj. Bomba atomowa jest większym złem. Uderzenie mateorytu, prawdziwe katastrofy. A w religie - można nie wierzyć. Konsekwentna dyktatura ideologiczna, jak ta Pol Pota (1/3 narodu do piachu) też jest większym złem.
-
21-01-2011 08:41 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
Te religijniaki paliły na stosie czarownice(niby)i wszystkie koty ze wsi.
Co by jej dusza w kota nie wlazła.
Potem nastąpiło rozplenienie się szczurków i Dżumka i parę milionów europejczyków do piasku.(tu KK jest lepszy niż Pol-pocika)
A arabusy i ich wysadzanie się w powietrze to nie zło?
A dyć przeca to Allah im to zleca ustami przywódców.
Jakiś ajatollach parę dni temu ogłosił że wolno zabierać pieniądze i towary niewiernym i zabijać i kraść na terytorium wojny (tzn.cały niewierny świat)bo koran tak zezwala i słowo Boga allaha(żyda).
Ale najgorzse jest zaciemnianie umysłu blokujące postęp i racjonalizację przez wmawianie dzieciom że świat ma parę tysięcy lat a naukowcy kłamią i to że dusza istnieje.
Oszustwo to zawsze zło.
A religia to zło Panie dziejku.
21-01-2011 09:02 
 Ocena 1 na 1
Scorp (5381 punktów)
>Oszustwo to zawsze zło.
>A religia to zło Panie dziejku.

Najgorsze to jest zarzynanie dowcipów, mieszanie wina z piwem i właśnie to, co Ty tu serwujesz: powtarzanie wytartych komunałów. Wystarczy.
-
MUZGOJAD (276 punktów)
Chętnie bym Ci to spróbował wytłumaczyć, ale po pytaniach, które zadajesz mogę wywnioskować, że byś mnie po prostu wyśmiała, a w mniej drastycznym wypadku zaczęła zadawać następne pytania, na które również nie oczekiwałabyś odpowiedzi, bo takie odpowiedzi, które jesteś w stanie zaakceptować nie istnieją (sama dobrze o tym wiesz). Typowa nihilistyczna postawa (bez obrazy dla "prawdziwych" nihilistów). Sama wybrałaś taki światopogląd, a musisz narzekać. Po co się pytasz, skoro wiesz, że odpowiedź zawsze będzie dla Ciebie absurdem? Jedynym sensownym powodem może być poszukiwanie poparcia i uznania u analogicznych sobie osób. Takie działanie jednak zawiera zazwyczaj symboliczną dawkę cynicznego humoru. Nie dostrzegam go. Po co więc ten akt? Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś w stanie zaakceptować możliwość istnienia pewnej formy alternatywnej rzeczywistości, innego wymiaru? Ostrzegam, że to wymóg zrozumienia "niematerialnego nieba", wizji Matki Boskiej i innych "irracjonalnych" zjawisk. Jeśli takie były Twoje intencje, to wybacz.

edit:

O, proszę bardzo. Masz tu post wyżej przykład cynicznej postawy, do której powinnaś zmierzać. Chyba, że pytania były na poważnie, w takim razie jeszcze raz przepraszam.
20-01-2011 21:37 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
> Sama wybrałaś taki światopogląd, a musisz narzekać. Po co się pytasz, skoro wiesz, że odpowiedź zawsze będzie dla Ciebie absurdem?
Kiedy to naprawdę ciekawe, usłyszeć kompetentne wyjaśnienia. Mnie na przykład pouczył utytułowany naukowo katolik. Na pytanie "dlaczego nie np. luteranom?" odparł z naciskiem: "widocznie na to nie zasługują".
> Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś w stanie zaakceptować możliwość istnienia pewnej formy alternatywnej rzeczywistości, innego wymiaru?
Ja jestem. Ale nie zgadzam się, by moją alternatywną rzeczywistością zawiadywało towarzystwo podstarzałych hipokrytów.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Ja jestem. Ale nie zgadzam się, by moją alternatywną rzeczywistością zawiadywało towarzystwo podstarzałych hipokrytów.

Nikt sobie tego nie życzy. No dobra, może jakieś 5 miliardów ludzi. Ale nikt, kto WIE, że można sobie nie życzyć, sobie nie życzy.
20-01-2011 22:01 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> że byś mnie po prostu wyśmiała
Broń Boże. Nie mam zamiaru nikogo wyśmiewać. Ja tylko zadaję pytania. Może nie wygodne, tak jak w innych kwestiach. Mam znajomego, wierzącego , ale on ucieka od takich pytań. Nie wiem w sumie dlaczego. Jeśli w to wierzy i jest przekonany to, moim zdaniem,powinien mi te sprawy wyjaśnić. Czyli 1. Jak to jest możliwe, aby osoba materialna przebywała w niematerialnym niebie. Bo, że Bóg jako osoba duchowa i niematerialna "mieszka" w niematerialnym niebie, to jestem w stanie zaakceptować. Tak samo aniołowie czy inne duchy. OK. Ale tutaj, przynajmniej moim zdaniem,miesza się tzw.porządki. Porządek materialny z porządkiem duchowym. Dalej idźmy. Jest dla mnie nielogiczne, że Matka Boska powierza tajemnice dzieciom. I one nie mogą ich zdradzić. Chyba normalniej byłoby przekazać dzieciom przekaz. Co robić konkretnie, aby uniknąć określonych zdarzeń i niebezpieczeństw. Po co te tajemnice? Każda tajemnica pachnie czymś podejrzanym. Nie do końca jasnym. Psychologia podstawowa mówi, że najlepszy jest przekaz bezpośredni. Aby wasza mowa była tak tak, albo nie nie.
> jesteś w stanie zaakceptować możliwość istnienia pewnej formy alternatywnej rzeczywistości, innego wymiaru?
Ale niech ten wymiar, jeśli istnieje, kontaktuje się z nami jasno i prosto. Czy nie umie, nie może, albo nie chce. Po co te kręcenia? Te tajemnice? No i na koniec, świat nie ogranicza się do Europy. Dlaczego Matka Boska nie ukazała się nigdy małym pastuszkom w Afryce. Albo dzieciom w Indiach lub Chinach. Czy małej Japonce z Kioto. Dlaczego pomija tak ogromny obszar świata?
MUZGOJAD (276 punktów)
Nie wyśmiejesz? W porządku.
Co nie znaczy, że będzie łatwo. Bierzesz wszystko zbyt na poważnie i zbyt dosłownie. Nie jestem też pewien o co dokładnie pytasz - jeśli się zastanawiasz dlaczego jakiś tam Twój znajomy wierzy w chrześcijańskiego boga i... coś tam, coś tam... to odpowiedź jest prosta. Fakt, że uznał tak dokładnie określonego i zdefiniowanego boga za prawdziwego jest wynikiem indoktrynacji. Z takim człowiekiem raczej nie ma sensu dyskutować o bardzo skomplikowanych pojęciach, które przytoczyłaś. Wymaga to otwarcia umysłu i spojrzenia na wszechświat z bardzo naturalnej i neutralnej, "rzeczywistej" perspektywy. Takimi zdolnościami katolicy się na ogół nie cechują. Nie ma się co rozpisywać, każdy wie na czym to polega. Jeśli natomiast pytasz (sformuuję to pytanie za Ciebie, wydaje mi się, że trafnie) dlaczego W OGÓLE powstała koncepcja "nieba", czyli jakiegoś niedostępnego "miejsca", do którego trafia "dusza" człowieka, to odpowiedzi musimy szukać u korzeni różnych religii, przede wszystkim tych pierwszych, dokładnie przeanalizować teologię i zrozumieć co ją "napędza(ło)". Należy uchwycić sens w pozornie bardzo niedorzecznych ideach duszy i raju. Dlaczego ktoś miałby wpaść na coś tak nielogicznego, wydaje się niemożliwego do zaakceptowania dla człowieka, który się nad tym zastanowi? Dziś religią możemy posłużyć się jako narzędziem do kontrolowania ludzi, określania co jest "dobre", a co "złe", ponieważ religia jest już tak wszechobecna, że praktycznie nic jej nie ogranicza, nawet nauka. Kiedyś tak jednak nie było. Nikt, komu by zależało na wiarygodności i na przekazaniu światopoglądu zgodnego z obserwowalną rzeczywistością nie głosiłby wiary w zjawiska, których nie da się wyjaśnić. Takie coś by po prostu nie przeszło. Religie by się nie rozwinęły, wręcz nie miałyby początku. Dlaczego więc istnieją i prawie wszystkie sprowadzają się tak na prawdę do dwóch wyobrażeń - wyobrażenia o "zaświatach", "innym wymiarze" oraz o duszy? Pomijam na razie te całe brednie o czyścu, piekle, niebie, minotaurach i 72 dziewicach. Pierw trzeba zrozumieć skąd to się wszystko wzięło.
Jeśli dobrze trafiłem, to daj znać.
21-01-2011 00:21 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Religie by się nie rozwinęły... Dlaczego więc istnieją
Ludzie dawno temu żyjący nie umieli sobie wytłumaczyć pewnych rzeczy. Dlatego założyli, że to wszystko czynią istoty od nich wyższe. Bogowie. W momencie kiedy rozwinęła się nauka, już nie trzeba tłumaczyć różnych zjawisk naturalnych ingerencją sił nadprzyrodzonych. Religia więc cofa się pod naporem nauki. Przyznają to zresztą co bardziej światli kapłani różnych religii. Mówią tak: Faktycznie Bóg nie jest już potrzebny do objaśniania zjawisk przyrody, ALE nauka nie objaśnia wszystkiego. Owszem, jest ewolucja, ALE za nią stoi Bóg, bo on ją zaplanował i uruchomił. Ale to jest ich wiara, albowiem nic nie wskazuje na istnienie tzw. zaświatów. Świata tzw. duchowego nie da się umiejscowić, zobaczyć, złapać do woreczka. Czyli, że można tylko w niego wierzyć. A podstaw żadnych ku tej wierze nie ma. Tak jak nie ma podstaw żadnych aby wierzyć w krasnoludki. Dusza jest pojęciem średniowiecznym lub wręcz starożytnym (Arystoteles). Dzisiaj nikt poważnie o "duszy" nie mówi, bo są nauki takie jak neurologia, psychologia i kognitywistyka, które zajmują się problematyką świadomości. Która zresztą nie tylko ludziom przysługuje, ale częściowo zwierzętom wyższym. Np. szympansom. Za dużo by pisać. Ale też wszelkie religie są sprzeczne same w sobie. Chociażby katolicyzm. Dobry i miłosierny Bóg i powszechne zło na świecie. Diabeł, jeśli istnieje, to skąd się wziął. Był od zawsze? Czy został stworzony? A jeśli tak to przez kogo. Dobrego Boga? Więc jak dobry Bóg mógł stworzyć coś złego. Diabła. A jeśli diabeł był najpierw aniołem , a potem się zbiesił, to znaczy, że Bóg stworzył coś niedoskonałego , tego ułomnego anioła, i znowu ,jak coś doskonałego (Bóg) mogło stworzyć coś niedoskonałego? Kiedy dusza nabrała nieśmiertelności jeśli jej nośnik, ciało, ewoluowało stopniowo w procesie uczłowieczania się? Same sprzeczności. Trudno więc nakłonić w miarę inteligentnego człowieka, aby zawiesił na kołku swój rozum i logikę i uwierzył w coś z tym niezgodnego.
21-01-2011 16:58 
 Ocena 1 na 1
Bartek Górecki (1514 punktów)
>... Same sprzeczności. Trudno więc nakłonić w miarę inteligentnego człowieka, aby zawiesił na kołku swój rozum i logikę i uwierzył w coś z tym niezgodnego.

Zgadza się, z jednym wyjątkiem. Konsekwentne wpajanie od małego, że istnieje absolutny zakaz skierowania ostrza inteligencji na rzeczone sprzeczności. I tak mamy w (k)raju na Wisłą sporo ludzi, którzy po prostu nie podejmą tematu spójności logicznej tzw "prawd wiary".

"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
21-01-2011 17:33 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nie podejmą tematu spójności logicznej tzw "prawd wiary".
A to jest już zadanie dla psychologów. Przed wojną podjął je Władysław Witwicki, psycholog, a jednocześnie tłumacz Platona. W książce "Wiara oświeconych". Polecam.
24-01-2011 09:20 
 Ocena 2 na 2
Bartek Górecki (1514 punktów)
>A to jest już zadanie dla psychologów.

Których? Tych po KULu?
To zadanie dla rodziców, aby dopilnowali wolności myśli dziecka. I dla wszelkiej maści niewierzących, żeby głośno wyrażali swoje poglądy.


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
MUZGOJAD (276 punktów)
>> Religie by się nie rozwinęły... Dlaczego więc istnieją
>Ludzie dawno temu żyjący nie umieli sobie wytłumaczyć pewnych rzeczy. Dlatego założyli, że to wszystko czynią istoty od nich wyższe. Bogowie.

Ot tak, po prostu? Nie do końca.
Szkoda, że nie sprecyzowałaś tych "rzeczy". Zapewne chodzi Ci o rzeczy bardzo ziemskie, wytłumaczalne w prosty sposób przez naukę. Deszcz, słońce, księżyc, ogień, emocje. Pomijasz jednak rzeczy, które pomija również nauka albo tłumaczy je w sposób równie irracjonalny, co wymyślanie bogów. Bardzo ważne rzeczy. Rzeczy, które sprawiły, że w ogóle powstała jakaś koncepcja istot wyższych.
Czym byli dla Greków bogowie? Oczywiście, wyjaśniali różne "proste" (dzisiaj) zjawiska. Nie zauważasz jednak, że składali się na jedną całość? Że pierw był Olimp, a dopiero później mity o bogach na nim żyjących? Żeby zrozumieć czemu pojawił się Olimp, siedziba bogów, trzeba przyjąć postawę starożytnego Greka. Taki człowiek mało wiedział. Zadawał dużo pytań. Nie mógł zrozumieć czym tak na prawdę jest słońce, więc próbował to sobie jakoś tłumaczyć. Nie polegało to jednak na zasadzie "nie wiem jak coś działa, więc rządzi tym bóg". Nie od razu. Tak, później tak było, ale nie od razu. Najpierw musiał zadawać sobie pytania, na które nawet nauka dziś nie może odpowiedzieć, a więc nie "czym jest słońce?". Takie pytania, na które nawet Ty, osoba zaznajomiona z teorią względności, neurologią i nowoczesną medycyną, nie będziesz w stanie odpowiedzieć bardziej rozumnie niż starożytny Grek. Jednym z takich pytań mogło być pytanie o istnienie. Dlaczego istnieję? Co sprawiło, że w ogóle coś jest? Czemu jestem w stanie zadawać sobie takie pytania? Skąd świadomość i inteligencja?
Dziś odpowiedź nauki będzie taka: Wielki Wybuch oraz ewolucja. Żadne to odpowiedzi. Może i wyjaśniają kilka procesów, dzięki którym coś istnieje, ale wyjaśniają też w sposób irracjonalny absolutnie najważniejszą rzecz, która sprawiła, że nasz starożytny Grek się, delikatnie mówiąc, zdziwił i sam wytłumaczył ją w sposób irracjonalny, tak jak dzisiejsi naukowcy. Tą rzeczą jest... nazwijmy ją "Siła". Siła ta sprawiła, że zaszedł Wielki Wybuch. Że po Wielkim Wybuchu powstał wszechświat, który cechuje się niesamowitą harmonią. Darwin wyjaśnił ewolucję, nazywając Siłę, która na nią wpływa "losowością". Uznał, że nasze DNA ulega mutacji z powodu losowego zdarzenia, mogącego być promieniowaniem, wirusem, oddziaływaniem jakiegoś związku chemicznego, które następnie "łączy" się w jakiś losowy sposób z procesem doboru naturalnego. Ponieważ cały ten proces jest losowy, a czynniki się na niego składające same są losowe i same ulegają innym losowym procesom (na przykład losowe promieniowanie z kosmosu), można by było dojśc do wniosku, że wszechświat nigdy nie osiągnął ani nie osiągnie równowagi, stanu, w którym losowość nie grałaby roli. Mówi się, że wszystko się po prostu przypadkowo wydarza. Myślący człowiek nie może się z tym zgodzić. Dostrzega przecież, że istnieje jakaś siła, ale nie jest ona zmierzającą w nieskończoność losowością. Że wszystko ze sobą kooperuje. Że w wielkim lesie tropikalnym, każdy żywy organizm współpracuje i w wyniku tej współpracy, cały las może przetrwać. Że planety trzymają się orbit. Że protony i neutrony pozwalają na istnienie atomów, które tworzą materię, znaną nam rzeczywistość. Nic tak na prawdę nie jest losowe. Jeśli coś uznamy za losowę, okaże się, że będzie miało jakąś określoną, ważną funkcję, która kwestionuje losowość.
Starożytny człowiek nie posiadał oczywiście całej tej wiedzy, ale mógł dojść do podobnych wniosków, myśląc w nieco prostszy sposób. Nazwał więc Siłę nie losowością, a siedzibą bogów. W siedzibie bogów mieszkały inne siły - Zeus, Hades, Posejdon, Demeter itd. Dotyczyły już mniej skomplikowanych zjawisk, były jedynie częściami Siły. Czy się to komuś podoba, czy nie, tak to się przyjęło, że ludzie zaczynali nazywać co popadnie mianem bogów. Większość z tych ludzi zapewne nie rozumiała koncepcji siedziby bogów, Siły. Dziś katolik w podobny sposób uznaje wszystko za czyn lub projekt Boży, nie rozumiejąc czym tak na prawdę jest prawdziwa koncepcja Boga (Siły).
To by było na tyle, jeśli chodzi o wyjaśnienie czym jest "inny wymiar", "Bóg" czy jak tam jeszcze sobie to ludzie nazywają. Tak na prawdę, wyjaśnia to całą resztę - dusza jest jedną z sił składających się na całą Siłę, jednocześnie jakby łącznikiem między światem materialnym, a Siłą, częścią nas (naszego umysłu), która pozwala na poznanie Siły. Diabeł jest "złą siłą"... za dużo by się rozpisywać. Raj to miejsce, w którym panuje tylko i wyłącznie Siła, miejsce, w którym wszystko ma sens, miejsce w którym mieszka dusza, która właśnie pomaga w poznaniu sensu. Musisz pamiętać, że większość religijnych pojęć to interpretacje słowne Siły, większość z nich rozkłada ją niepotrzebnie na czynniki pierwsze, co doprowdza do powstawania religijnych absurdów. Musimy je jakoś nazywać, jako że jest to jedyna forma komunikacji z innym człowiekiem. Żeby na prawdę dostrzec istnienie Siły, trzeba się temu poświęcić i zignorować cały ten teologiczny bełkot. Doświadczenie jest kluczem. Być może to co opisałem wydaje się być bez sensu. Ogranicza mnie język i Twoja umiejętność zrozumienia oraz czas. Gdybym miał go więcej, od razu postarałbym wyjaśnić "wszystko", ale potrzebuję konkretnych pytań. Takich, które nie pozostawiają miejsca na interpretację. Konkretnych pytań, bo jak na razie, to nie wiem czy piszę o tym, o czym chcesz, żebym pisał. Najlepiej po kolei - jedno pytanie, żebym miał się na czym skupić. Aha, i jeszcze jedno. Gdziekolwiek się ze mną nie zgadzasz, mów o tym śmiało. Nie chcę, żebyś wywnioskowała, że neguję całkowicie teorię ewolucji Darwina albo teorię Wielkiego Wybuchu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Nie pisz tak dużo, bo nie mam siły czytać. Siła jest pojęciem fizycznym. Co to jest siła?
> Skąd świadomość i inteligencja?
Wytworzyły się na drodze ewolucji w ciągu setek milionów lat. Trzeba poczytać Dawkinsa, on to bardzo prosto, w sumie, wyjaśnia.
> Mówi się, że wszystko się po prostu przypadkowo wydarza. Myślący człowiek nie może się z tym zgodzić.
Ale właśnie musi się z tym zgodzić, bo tak właśnie jest. I to właśnie myślący człowiek. Bo nie myślący wszystko przypisuje jakimś zbiegom okoliczności , cudownym "przypadkom" oraz ingerencjom siły (właśnie) wyższej. Nie ma żadnych dowodów na istnienie siły wyższej. A wszystko wskazuje na całkowitą przypadkowość. A, że komuś się wydaje, że Opatrzność się nim szczególnie opiekuje, to Bóg z nim. Ma dobre samopoczucie i jest oderwany od rzeczywistości.
> Doświadczenie jest kluczem.
Niestety doświadczenie jednostkowe, lub paru jednostek, a nawet społeczności typu sekta, nie jest żadnym kluczem. To są sprawy psychologiczne lub psychopatologiczne.
Kluczem są badania naukowe. One jedyne są zdolne cokolwiek wyjaśnić rzeczowo i sprawdzalnie.
MUZGOJAD (276 punktów)
Zaskoczyłaś mnie. Wiedziałem, że Twój wywód będzie bardzo ograniczony. Okazał się jednak ograniczony aż do takiego stopnia, że mnie to rozbawiło, a nie sfrustrowało. Zakończmy naszą dyskusję takim oto pozytywnym akcentem.
25-01-2011 23:44 
 Ocena 1 na 1
VaeSapiens (237 punktów)
Podam ci kilka linków i tytułów.

To odpowiedź na pytanie: Skąd Inteligencja i Świadomość?
O nowych odkryciach w neurofizjologii i neuroanatomii:

www.youtube.com/watch?v=t0pwKzTRG5E
www.youtube.com/watch?v=Rl2LwnaUA-k
www.youtube.com/watch?v=tShDYA3NFVs
www.medicalnewstoday.com/articles/61312.php
en.wikipedia.org/wiki/Mirror_neuron

Jak matematycznie można tłumaczyć tą sieć neuronalną o której mowa powyżej:
en.wikipedia.org/wiki/Swarm_intelligence
www.amazon(*)nary-Computation/dp/1558605959 (świetna książka)

Kilka umiejętności mózgu:
www.smiths(*)-Make-Memories.html?c=y&page=1
discoverma(*)ing-secrets-power-of-brain-nsf

O Neuroprzekaźnikach słów kilka:
www.mcmanweb.com/dopamine.html
www.enotalone.com/article/4117.html
MUZGOJAD (276 punktów)
Można spytać czemu do mnie te linki i czemu w ogóle?
26-01-2011 00:59 
 Ocena 4 na 4
VaeSapiens (237 punktów)
>Można spytać czemu do mnie te linki i czemu w ogóle?
>
Cytat:
Najpierw musiał zadawać sobie pytania, na które nawet nauka dziś nie może odpowiedzieć, a więc nie "czym jest słońce?". Takie pytania, na które nawet Ty, osoba zaznajomiona z teorią względności, neurologią i nowoczesną medycyną, nie będziesz w stanie odpowiedzieć bardziej rozumnie niż starożytny Grek. Jednym z takich pytań mogło być pytanie o istnienie. Dlaczego istnieję? Co sprawiło, że w ogóle coś jest? Czemu jestem w stanie zadawać sobie takie pytania? Skąd świadomość i inteligencja?


    Powiem tak. Neurofizjologia wpada w ostatnich latach z kopytami do dziedzin, które uznawano za czysto humanistyczne.

   Wiedzą należy się dzielić.
MUZGOJAD (276 punktów)
Rozumiem.
Oczywiście neurofizjologia dużo tłumaczy. Nie jest jednak odpowiedzią na wszystkie zagadnienia naszego umysłu.
Niektóre linki znam, wszystkie są bardzo interesujące. Wiedza na pewno mi się przyda, ale mimo wszystko nie udzieli mi nigdy odpowiedzi na pytania, które zadaję. Nie są to pytania, które zacytowałeś z mojego posta. To miało być tylko wprowadzenie, oczekiwałem odpowiedzi Grabowskiej, aby móc kontynuować dyskusję. Niestety, "wysiadła".
Nie mniej jednak, dzięki.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> oczekiwałem odpowiedzi Grabowskiej, aby móc kontynuować dyskusję. Niestety, "wysiadła".
Faktycznie, za dużo wątków otwieram i się gubię. Ale przypomnij mi to odpiszę.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
kognitywista (3391 punktów)
>Faktycznie, za dużo wątków otwieram i się gubię.
Czyli chciałabyś otwierać ich mniej ?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Faktycznie, za dużo wątków otwieram i się gubię.
>Czyli chciałabyś otwierać ich mniej ?
Ale czasami mam taki natłok myśli, że wątki sypią mi się jak z rękawa. Jak Sai Babie złoty pył. I wtedy nie mogę się powstrzymać i piszę.


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
setarkos (10757 punktów)
>.. nie mogę się powstrzymać i piszę.
Może po prostu nie uznajesz powściągliwości za zaletę..
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>.. nie mogę się powstrzymać i piszę.
>Może po prostu nie uznajesz powściągliwości za zaletę..
Jestem faktycznie niepowściągliwa, dlatego nie nadaję się na katoliczkę. Bo było kiedyś takie czasopismo: "Powściągliwość i praca". A ja ani do pracy ani do powściągliwości niezdolna.


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
21-01-2011 11:09 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
Zupełnie poważnie pytam - czy jeżeli nie jestem w stanie zaakceptować możliwość istnienia pewnej formy alternatywnej rzeczywistości, innego wymiaru? Ostrzegam, że to wymóg zrozumienia "niematerialnego nieba", wizji Matki Boskiej i innych "irracjonalnych" zjawisk, to nie ma prawa do zadawania poważnych pytań o objawienia i opętania.

O, proszę bardzo!
Ma Pan tu post będący przykładem interesującej mnie postawy, do której mam wielkie wątpliwości czy powinniśmy zmierzać.
Jestem osoba ktora byla opetana przez ZLEGO DUCHA lub demona i niestety skonczylo sie to dla mnie bardzo zle.Stracilem przez zlego mnostwo szans w zyciu na to by osiagnac wielki sukces,by skonczyc studia,zalozyc rodzine,wybudowac dom itd.Trafilem w swoim zyciu na kobiete ktora wywolywala duchy ktore spowodowaly zawladniecie moja osoba i to wlasnie ona przyczynila sie do tego ze wszystko w zyciu stracilem
Zupełnie poważnie pytam - czy takie postawy są wynikiem religijnego wychowania, czy choroby psychicznej.
Moim zdaniem to mieszanina tego wszystkiego.

@@@
.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Zupełnie poważnie pytam - czy jeżeli nie jestem w stanie zaakceptować możliwość istnienia pewnej formy alternatywnej rzeczywistości, innego wymiaru? Ostrzegam, że to wymóg zrozumienia "niematerialnego nieba", wizji Matki Boskiej i innych "irracjonalnych" zjawisk, to nie ma prawa do zadawania poważnych pytań o objawienia i opętania.

Prawo? Każdy ma prawo. Nie licz jednak, że jeśli nie jesteś w stanie, to każdy będzie z Tobą na te tematy dyskutował. Jeśli się ktoś taki znajdzie, to musi być bardzo cierpliwy. Jeśli się okaże, że na prawdę nie jesteś w stanie zaakceptować tych zjawisk, to zmarnuje swój czas. W świecie nauki bardzo wiele teorii powstało na zasadzie poparcia argumentami hipotezy. Najpierw potrzebna jest hipoteza.
Kiedyś ludzie nie wiedzili nawet, że można czytać w myślach. Świętego Augustyna, któremu to wychodziło uznałbyś pewnie, żyjąc w tamtych czasach, za "opętanego", albo że postacie z Biblii, którą czytał (w którą "patrzył") się mu "objawiają". W innym wypadku uznałbyś, że to rezultat religijnego wychowania i choroby psychicznej. Dziś wiemy, że obie stwierdzenia byłyby niepoprawne.
21-01-2011 19:09 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Zupełnie poważnie pytam - czy jeżeli nie jestem w stanie zaakceptować możliwość istnienia pewnej formy alternatywnej rzeczywistości, innego wymiaru? Ostrzegam, że to wymóg zrozumienia "niematerialnego nieba", wizji Matki Boskiej i innych "irracjonalnych" zjawisk, to nie ma prawa do zadawania poważnych pytań o objawienia i opętania.
>Prawo? Każdy ma prawo.
Serdecznie Łaskawemu Panu dziękuję za pozwolenie.

>Nie licz jednak, że jeśli nie jesteś w stanie, to każdy będzie z Tobą na te tematy dyskutował.
Zdecydowanie nie liczę, dlatego swoje internetowe dyskusję ograniczam tylko do forum racjonalistów, a i tu z nie każdym "warto rozmawiać".

>Jeśli się ktoś taki znajdzie, to musi być bardzo cierpliwy.
Albo zwyczajnie chcieć pogadać sobie z kimś na podobnym poziomie intelektualnym i wymienić się spostrzeżeniami dotyczącymi rzeczywistości.

>Jeśli się okaże, że na prawdę nie jesteś w stanie zaakceptować tych zjawisk, to zmarnuje swój czas.
Problem jest złożony.
Jestem przekonany, że duża część z tych ludzi obcowała z bogiem lub diabłem w większej bliskości niż ja ze swoimi dziewczynami. Uważam takie zjawiska za prawdziwe. Natomiast jest tu inny duży problem. Nauka potwierdzając takie zjawiska wcale nie potwierdza istnienia jakichkolwiek mocy nadprzyrodzonych, a ja swój światopogląd opieram na nauce.
Objawienia, opętania? - Ot jakieś wstrętne choróbsko zjadło nam część mózgu i teraz mózgownica płata nam figle.

>W świecie nauki bardzo wiele teorii powstało na zasadzie poparcia argumentami hipotezy.
Tak we współczesnej nauce, chyba nawet spora ich większość.

>Najpierw potrzebna jest hipoteza.
Przydać się może, ale wcale nie jest konieczną.

>Kiedyś ludzie nie wiedzili nawet, że można czytać w myślach.
Do tej pory nie wiedzą, a i kiedyś niektórzy ludzie bredzili i teraz też bredzą.

>Świętego Augustyna, któremu to wychodziło uznałbyś pewnie, żyjąc w tamtych czasach, za "opętanego", albo że postacie z Biblii, którą czytał (w którą "patrzył") się mu "objawiają".
Św. Augustynowi wiele "rzeczy" wychodziło. Jak sam pisze:
Często pod wpływem zaciekłej ambicji górowania zapewniałem sobie oszukiwaniem zwycięstwo./.../ Kiedy zaś mnie przyłapano i wymyślano mi, wolałem nawet najgorszą awanturę, byle tylko nikomu nie ustąpić. Wyszło mu to znakomicie wystarczy obserwacja chrześcijan, a szczególnie ich kapłanów. Tą myśl Augustyna traktują jako jedenaste przykazanie!
(Na imię mam Andrzej - to może polecę Panu biografię Św. Andrzeja Świerada. Tak mocno opasał się łańcuchem, że wrósł mu się w ciało, a z ran mu robaki wypadały. Niech Pan zapyta psychiatrów, co w takim stanie można doświadczyć? LSD wysiada!)

>W innym wypadku uznałbyś, że to rezultat religijnego wychowania i choroby psychicznej.
Bez badania poszczególnej jednostki trudno to dokładnie stwierdzić, ale jestem dziwnie spokojny, że zawsze był to splot tych dwóch okoliczności. Racjonalistom polecam książkę do przeczytania ks. Eugena Drewermanna "Kler" i do obejrzenia książkę sławnego psychiatry M. Scott Peck'a "Ślady diabła"

>Dziś wiemy, że obie stwierdzenia byłyby niepoprawne.
Kto wie? Jaki psychiatra podpisał się pod tą ekspertyzą?
Naprawdę czytał Pan Św. Augustyna, którego - poza religijnymi banialukami - bardzo sobie cenię?
Trudno byłoby w jego pismach znaleźć jeden akapit nie przepojony, ugruntowanym od wczesnego dzieciństwa, światopoglądem religijnym - aż po ślepy fanatyzm.
Nie potrafię zaakceptować, że fanatyk może być psychicznie zdrowym.
Cóż! - Już taki nietolerancyjny jestem.
_______________________________________________
Zupełnie nie zachęcam Pana do rozmowy ze mną, a nawet odradzam.

Co wcale nie sprzeciwia się poglądowi, że dyskusja o objawieniach i opętaniach na naszym forum mogłaby być ciekawą.

Z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda.

@@@
.
>
Rafaela (2059 punktów)
>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom.

Pamiętam, gdy byłam mała krążyły takie kartki - na białym tle figura Jezusa albo Matki Boskiej. Trzeba było przez minutę wpatrywać się w ten obrazek, a potem szybko wzrok przenieść na ścianę. I zgadnij co następowało? Objawienie właśnie - święta postać z kartki w ogromnych wymiarach ukazywała się oczom, także niewierzących. I to cudem wówczas nazywano.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
21-01-2011 07:33 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
>I to cudem wówczas nazywano.
A normalnie nazywa się to powidokiem

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
DEmonizer (4893 punktów)
Jeśli w mojej toalecie pojawi się Niesamowita Dziewica i zostanie to uznane za cud, to skąd wziąć należy świętą wodę o mocy uzdrawiania?
Jeśli do tego miejsca będą zjeżdżać się pielgrzymki z całego świata, to mogę liczyć na taryfę ulgową u sąsiada w trakcie infekcji wirusem tzw. grypy żołądkowej?
Niekulturalnie było by powiedzieć: Poszli wszyscy won, ja tu idę na posiedzenie ...
Przecież to mogłaby być obraza uczuć religijnych, możliwe że nawet otrzymałbym jakiś wyrok.
A moje potrzeby? Być może nawet pilne potrzeby?

Pozdrawiam
Meretseger (61860 punktów)
>Jak to jest możliwe, nie bardzo to sobie umiem wyobrazić.
Bo Ci wyobraźni nie staje. Pierwszy lepszy katolik sobie umie, a Ty nie, ateistka przebrzydła.
Ja też nie, ale nie wnikam. To jakaś tajemnica wiary, a od tych to ja odpadam w przedbiegach.
>Po drugie, ciekawi mnie dlaczego Matka Boska powierzała jakieś tajemnice dzieciom.
Bo te dzieci małe jeszcze były i ich konwersja na ateizm była mniej prawdopodobna.
Zauważ przy tym, że to nie były jakieś szlacheckie czy nawet burżuazyjne dzieci. Takie zazwyczaj nie bywają głodne, nie spędzają całych dni, pasąc jakieś kozy czy gęsi i nie są podatne na przywidzenia.
>Tajemnice te były ważne, wręcz rozstrzygające dla losów świata. I nikt o nich nie mógł się dowiedzieć. To jakiś absurd. Wiem, ale nie powiem.
Tajemnica z definicji ma to do siebie, że nikt (postronny) nie może się o niej dowiedzieć. Gdyby wszyscy wiedzieli, to już nie byłaby tajemnica.
>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam, aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.
Japończykom to pewnie ukazywała się Amaterasu. Każdemu według potrzeb.
>Podobno, jak są upały w lipcu, to ludziom się ukazują tzw. południce. Na polach, albo w lasach.
Częściej w lasach. Na polach to tylko przed żniwami, gdy zboże jeszcze stoi. Potem, na ściernisku, to się całkowicie mija z celem.
>Mnie się jakoś nie ukazywały, chociaż byłam po kielichu. No, nie po tym mszalnym oczywiście.
Jeśli jesteś mężczyzną, to rzeczywiście dziwne. Jeśli kobietą, to nie

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
21-01-2011 11:02 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Zauważ przy tym, że to nie były jakieś szlacheckie czy nawet burżuazyjne dzieci. Takie zazwyczaj nie bywają głodne, nie spędzają całych dni, pasąc jakieś kozy czy gęsi i nie są podatne na przywidzenia.

Uderzające jednak, że akurat pastuszkom osobliwie chętnie się ukazuje, a nic nie słychać o małych szewczykach, fryzjerczykach czy czeladnikach murarskich. Nieco to dziwne - zważywszy, że NMP w rodzinie dwóch cieślów miała, raczej sektor rzemiosła objawieniami ubogacać powinna .

>>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam, aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.
>Japończykom to pewnie ukazywała się Amaterasu. Każdemu według potrzeb.

A nie każdemu!
Złym lutrom, żydom i inszym Saracenom żadna Bozia się nie ukazuje - i dobrze im tak!

>Częściej w lasach. Na polach to tylko przed żniwami, gdy zboże jeszcze stoi.

...a we wsi Moskal...

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
22-01-2011 20:43 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Zauważ przy tym, że to nie były jakieś szlacheckie czy nawet burżuazyjne dzieci. Takie zazwyczaj nie bywają głodne, nie spędzają całych dni, pasąc jakieś kozy czy gęsi i nie są podatne na przywidzenia.
>Uderzające jednak, że akurat pastuszkom osobliwie chętnie się ukazuje, a nic nie słychać o małych szewczykach, fryzjerczykach czy czeladnikach murarskich. Nieco to dziwne - zważywszy, że NMP w rodzinie dwóch cieślów miała, raczej sektor rzemiosła objawieniami ubogacać powinna .
Może ma tutaj znaczenie ich dieta? Pastuszek łazi po polu, może jakiś bieluń dziędzierzawa na przykład
PKowalski (1042 punktów)
Dodam do tego jeszcze moje prywatne pytanie -- dlaczego te objawienia są takie 'kościółkowo-magiczne' -- 'pomódlcie się za', a nie 'zróbcie', 'weźcie medalik/paciorek', a nie 'odwieddźcie chorych'. To chrześcijanom powinno coś mówić, skoro nauczanie Jezusa w Ewangeliach ma zupełnie inaczej ustawione akcenty.
Rigoletto (3891 punktów)
>Zawsze mnie intrygowały tzw. "objawienia" Matki Boskiej. Po pierwsze, jak na pewnym wątku
>wskazałam, Matka Boska, całkiem materialna, bo z duszą i ciałem wniebowzięta, znajduje się w
>niematerialnym niebie. Jak to jest możliwe, nie bardzo to sobie umiem wyobrazić.

E, tam. Dla Boga to łatwiejsze niż dla Ciebie zrobićenie łódeczki z gazety. Poza tym nie zapominajmy, że NMP przebywa w towarzystwie materialnego Eliasza i bodajże Enocha, więc jak dołożymy do tego Jezusa, który też cieleśnie wstąpił do nieba, to już widać, że spokojnie mogą sobie nawet pograć w brydża.

>Po drugie, ciekawi
>mnie dlaczego Matka Boska powierzała jakieś tajemnice dzieciom. Tajemnice te były ważne, wręcz
>rozstrzygające dla losów świata. I nikt o nich nie mógł się dowiedzieć. To jakiś absurd. Wiem, ale
>nie powiem. Następna sprawa.

Z ewangelii wiadomo, że Maryja wprost przepada za dziećmi, więc pewnie nie mogła sobie przepuścić okazji do spotkania z nimi.

>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam,
>aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.

Wrzuciłem temat w googl'a no i okazuje się, że w Chinach do tej pory były 4 objawienia maryjne, a w Japonii jedno.
Tak więc widać, że NMP nie zapomina o swoich żółtych owieczkach.

>Podobno, jak są upały w lipcu, to ludziom się ukazują tzw. południce. Na polach, albo w lasach.
>Mnie się jakoś nie ukazywały, chociaż byłam po kielichu. No, nie po tym mszalnym oczywiście.

Mojemu koledze ukazał kiedyś się trzymetrowy jeż i przekazał mu bardzo ważne przesłanie dla całego Świata, ale kolega jakoś nie palił się do propagowania tego przesłania. Może wstydził się opowiadać o tym jeżu? W Indiach takiego jeża można by pewnie podciągnąć pod jakieś wcielenie Wisznu albo Sziwy, ale u nas ?
21-01-2011 09:18 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Mojemu koledze ukazał kiedyś się trzymetrowy jeż
A ile wypił? Kolega, rzecz jasna, nie jeż.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
21-01-2011 09:21 
 Ocena 6 na 6
Rigoletto (3891 punktów)
>>Mojemu koledze ukazał kiedyś się trzymetrowy jeż
>A ile wypił? Kolega, rzecz jasna, nie jeż.

Nic nie pił. Kolega był bardzo odpowiedzialny, a wiadomo, że jak się wdycha opary butaprenu, nie powinno się równocześnie spożywać alkoholu.
21-01-2011 09:46 
 Ocena 2 na 2
piotao (913 punktów)
>>>Mojemu koledze ukazał kiedyś się trzymetrowy jeż
>>A ile wypił? Kolega, rzecz jasna, nie jeż.
>Nic nie pił. Kolega był bardzo odpowiedzialny, a wiadomo, że jak się wdycha opary butaprenu, nie powinno się równocześnie spożywać alkoholu.

Buhahaha! Trafiony, zatopiony.

Aby nie dodawać bezsensownego komentarza z prostackimi emocjami, dodam też, że słyszałem o tzw. ojcu verlinde (czyt. Werlę), który lat temu ileś nauczał gościnnie w gdańsku. Gościu opowiadał, że siedział przez całe życie w tybecie, medytował, budził kundalini (twierdził, że to nic super trudnego), itp. Potwierdził też że te wszystkie sprawy związane z podróżami poza ciałem, energie, ki, itp to prawda.
I opowiadał, jak pewnego dnia objawiła mu się twarz nieznanej kobiety, która kazała mu opuścić to miejsce, itp. Okazało się potem że była to maryja. Koleś teraz jest chyba we francji, ma założony jakiś zakon, i ogólnie zajmuje się uzdrawianiem przez modlitwę wstawienniczą. Jak widać, nmp objawić się może także tym, którzy poginęli z domu izraela, i w tym przypadku byłoby to dość sensowne.

A poza tematem - słyszałem nowe rozwinięcie skrótu NMP = Nie Mój Problem.

pz
pio



-pio-
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>A ile wypił? Kolega, rzecz jasna, nie jeż.
A może to był wielbłąd? Bo wielbłądy jak wiadomo dużo piją.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> w Chinach do tej pory były 4 objawienia maryjne, a w Japonii jedno.
To interesujące. Podaj jakiś link.
Rigoletto (3891 punktów)
>> w Chinach do tej pory były 4 objawienia maryjne, a w Japonii jedno.
>To interesujące. Podaj jakiś link.

Wystarczy wklepać np. "objawienia maryjne w Chinach, Japonii" w google'ach. Np. w Japonii miało miejsce objawienie w Akita...
21-01-2011 12:48 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>> w Chinach do tej pory były 4 objawienia maryjne, a w Japonii jedno.
>Wystarczy wklepać np. "objawienia maryjne w Chinach, Japonii" w google'ach. Np. w Japonii miało miejsce objawienie w Akita...
Ale rozumiem, że Matka Boska objawiła się tam chrześcijanom, albo wręcz katolikom. A mnie chodzi o to, aby objawiła się jakiemuś pastuszkowi chińskiemu, który wyznaje jakąś chińską ichniejszą wiarę. Gdyby nie kumał o co chodzi, mogłaby się mu przedstawić. Albo żeby się jakiemu muzułmaninowi ukazała. Gdyby się objawiła swego czasu ben Ladenowi , który pasał owce ojca swego, to by może nie było zamachu na WTC.
Rigoletto (3891 punktów)
Zdaję się, że ten Indianin w Meksyku (od NMP z Gwadelupy) był jeszcze "poganinem" kiedy doznał objawienia, ale odpowiedni interpretatorzy tego zdarzenia już byli na miejscu...
Faktycznie tak to już chyba jest, że ludziom objawiają się zwykle zjawiska, wywodzące się z własnego kręgu kulturowego.
Podobno ateistom, którzy znajduje się w stanie śmierci klinicznej, zwykle ukazuje się Lenin.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Podobno ateistom, którzy znajduje się w stanie śmierci klinicznej, zwykle ukazuje się Lenin.
Lenin wiecznie żywy! To jak Chrystus.
21-01-2011 19:16 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

>Podobno ateistom, którzy znajduje się w stanie śmierci klinicznej, zwykle ukazuje się Lenin.
Nie uważam Lenina za durnia, ale jak on miałby mi się przed śmiercią ukazać to chyba bym się nawrócił aby zobaczyć panienkę - najlepiej jednak już bez niebieskiej sukienki.

@@@
.
Ania... (14138 punktów)
>> w Chinach do tej pory były 4 objawienia maryjne, a w Japonii jedno.
>To interesujące. Podaj jakiś link.
Nie ma się co dziwić. W Chinach istnieją już chrześcijanie, ja osobiście poznałam kilka osób "nawróconych" na chrześcijaństwo. A więc i zdolność do objawień im się "dopisała" wtedy.
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Po drugie, ciekawi mnie dlaczego Matka Boska powierzała jakieś tajemnice dzieciom. Tajemnice te były ważne, wręcz rozstrzygające dla losów świata. I nikt o nich nie mógł się dowiedzieć. To jakiś absurd. Wiem, ale nie powiem.

- "Co dla zmysłów niepojęte niech dopełni wiara w nas"...to ma załatwić sprawę, ten tekst wymyślono bo wiedziano, że będzie w przyszłości dużo niewygodnych pytań.

>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam,aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.

-Nie wszyscy są godni ujrzeć oblicze najświętszej Matki, trzeba mocno wierzyć (w cokolwiek), a to ukaże się (cokolwiek). Indianie widzą duchy przodków i nawet z nimi rozmawiają, oczywiście po głodówce, grzybkach i długich medytacjach w oparach ziół i dymie. Aż mnie ciekawi co bym zobaczył poddany takim zabiegom. Może podwójną helisę, albo pierścienie Saturna ?


Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to religią. (Robert Pirsig)
pompa (524 punktów)
22-01-2011 20:45 
 Ocena 2 na 2
Ania... (14138 punktów)
>>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam,aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.
>-Nie wszyscy są godni ujrzeć oblicze najświętszej Matki, trzeba mocno wierzyć (w cokolwiek), a to ukaże się (cokolwiek). Indianie widzą duchy przodków i nawet z nimi rozmawiają, oczywiście po głodówce, grzybkach i długich medytacjach w oparach ziół i dymie. Aż mnie ciekawi co bym zobaczył poddany takim zabiegom. Może podwójną helisę, albo pierścienie Saturna ?
Każdy "zobaczy" to, co oczekuje zobaczyć
23-01-2011 20:14 
 Ocena 1 na 1
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Każdy "zobaczy" to, co oczekuje zobaczyć
-Dokładnie tak. Jakie obrazy zapamiętuje nasz mózg takie nam przedstawia.


Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to religią. (Robert Pirsig)
24-01-2011 10:37 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Każdy "zobaczy" to, co oczekuje zobaczyć
Dokładnie tak, Pani Aniu!
Gdy byłem w Fatimie, to co najbardziej rzuciło mi się w oczy to setki sklepów z dewocjonaliami, a w nich, w zdecydowanie trupim kolorze, woskowe części ciała, makabrycznie dyndające na wszystkich stoiskach. Wśród nich tysiące niemowląt. Pali się je w wielkim piecu celem uzdrowienia lub poczęcia.
Mnie skojarzyło się to z Doliną Gehenny i kultem Molocha (lub ofiarą molk) miała ona polegać m.in. na paleniu żywcem noworodków i małych dzieci w świętym ogniu.
Chciałem to zilustrować stosownym i gustownym zdjęciem, ale w wolnym internecie nic nie znalazłem, choć wiem, że takie zdjecia też się pojawiały, ale ktoś je pousuwał.
Pokazuję chociaż piec.
______________________________________________________________
Gehenna w Fatimie.


@@@
.
24-01-2011 11:02 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
> Gdy byłem w Fatimie, to co najbardziej rzuciło mi się w oczy to setki sklepów z dewocjonaliami, a w nich, w zdecydowanie trupim kolorze, woskowe części ciała, makabrycznie dyndające na wszystkich stoiskach. >

Łatwo mi sobie wyobrazić, że zamiast viagry kupuję woskowego członka, który oni palą w piecu i już jest wszystko w porządku. Ale co miałbym kupić gdybym był fizycznie zdrowy jak koń a mimo to - zwyczajnie pi.......ęty? Sprzedają tam głowę czy tylko mózg? (co kupują organizatorzy?)
A krosty na du.ie? Kupuje się zadek z krostami czy bez?
A w przypadku chorób bez uchwytnego umiejscowienia? Białaczka? AIDS?
24-01-2011 11:56 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Łatwo mi sobie wyobrazić, że zamiast viagry kupuję woskowego członka, który oni palą w piecu i już jest wszystko w porządku.
Jak się nie widziało, to trzeba bujnej wyobraźni.
Z członkiem to nie tak łatwo, najpierw trzeba samemu sobie go kupić, a później złożyć woskowego ch... na ofiarę Molochowi.
Skutkuje najbardziej, u tych którzy już wcześniej na głowy się pozamieniali.

>Ale co miałbym kupić gdybym był fizycznie zdrowy jak koń a mimo to - zwyczajnie pi.......ęty?
W moim odczuciu trzeba być (zwyczajnie pi.......ętym) o przepraszam, głęboko wierzącym katolikiem aby to paskudztwo kupować i spalać.

>Sprzedają tam głowę czy tylko mózg? (co kupują organizatorzy?)
Głowy widziałem, mózgów nie, ale katolicy zamiast mózgów mają dusze i może dlatego mózgów nie było, a może tylko nie widziałem. Dużo tych podrobów w sklepach wisi.

>A krosty na du.ie? Kupuje się zadek z krostami czy bez?
Zadki widziałem, a krosty to sobie można namalować.

>A w przypadku chorób bez uchwytnego umiejscowienia? Białaczka? AIDS?
Myślę, że używa się świeczek, ale o to, to jakiegoś teologa dopytać trzeba. Oni na wszystko mają pewną odpowiedź, często nawet kilka.

Zobaczyć warto.
Popatrzeć i od razu wiemy, gdzie jesteśmy.

Pozdrawiam.

@@@
.
>
24-01-2011 12:23 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
> Popatrzeć i od razu wiemy, gdzie jesteśmy. >

A tak mię się zdaje, że to tylko kwestia czasu, gdy świebodziński Jezu albo Panienka jaka NiebiańskoWzięta czy Szkaplerzna uleczy coś komuś i u nas.
Grunt podatny jest.

Pozdrawiam
24-01-2011 12:47 
 Ocena 4 na 4
Bartek Górecki (1514 punktów)
>A tak mię się zdaje, że to tylko kwestia czasu, gdy świebodziński Jezu albo Panienka jaka Niebiańsko Wzięta czy Szkaplerzna uleczy coś komuś i u nas.

Buahaha!
Stawiam na "chorobę szalonych owieczek"!
A może nawet komuś nawet 3-cia noga odrośnie - co by było spektakularnie


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
24-01-2011 19:56 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

Gdy byłem w Fatimie, to co najbardziej rzuciło mi się w oczy to setki sklepów z dewocjonaliami, a w nich, w zdecydowanie trupim kolorze, woskowe części ciała, makabrycznie dyndające na wszystkich stoiskach. Wśród nich tysiące niemowląt. Pali się je w wielkim piecu celem uzdrowienia lub poczęcia.
Mnie skojarzyło się to z Doliną Gehenny i kultem Molocha (lub ofiarą molk) miała ona polegać m.in. na paleniu żywcem noworodków i małych dzieci w świętym ogniu.

*********************************************************************
Znalazłem jedno zdjęcie. Zdecydowanie mniej drastyczne, ale obrazujące katolickie praktyki w Fatimie.
.



Serdecznie pozdrawiam i życzę Państwu odwiedzenia przepięknej Portugalii.

@@@
.
Bartek Górecki (1514 punktów)
>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam,aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.

Bo percepcja selektywna jest, a tu podaję istotny przykład.
Zeznania świadków, nawet podłączonych do wykrywacza kłamstw mogą być niezgodne z rzeczywistością. I stąd metoda naukowa wymaga ostrzejszych rygorów w stosunku do dowodzenia twierdzeń. I słusznie, bo urządzenia zbudowane w oparciu o odkrycia np. z dziedziny fizyki po prostu działają, a "wynalazki" zbudowane w oparciu o objawiania mają co najwyżej moc napełniania kieszeni teleewangelistów!


"Świadomość jest jak wiatr, o którym można powiedzieć, iż wieje, ale nie ma sensu pytać, gdzie jest wiatr, kiedy nie wieje" S. Lem
astrotaurus (12445 punktów)
> Po pierwsze, jak na pewnym wątku wskazałam, Matka Boska, całkiem materialna, bo z >duszą i ciałem wniebowzięta, znajduje się w niematerialnym niebie. Jak to jest >możliwe, nie bardzo to sobie umiem wyobrazić.
Och, nie słyszałaś nigdy o przebóstwieniu?! Każdy jako-tako obyty katolik Ci to powie!
Oczywiście nie wytłumaczy tego w sposób rozumny bo i skąd, ale pojęcie na udzielenie odpowiedzi takim niedowiarkom jak Ty dawno zostało wymyślone. Nie ma ono oczywiście żadnego realnego odniesienia, ale nie musi mieć, bo przecie mowa o religii.

Mnie tam bardzo nie dziwi, że Maryja chodzi do prostego ludu, dzieci, wsiowych głupków (Gwadelupa), to wprawia onych w zachwyt i podbija bębenek ich ego , a ludzie w szatach czarodziejów mogą ich skutecznie bajerować ku tacy i zbawieniu.

Mnie bardziej dziwi co innego, co może nie całkiem detalicznie odpowiada na treść wątku, ale merytorycznie jak najbardziej.
Kiedyś ksiądz za podobne pytania wyrzucał mnie z lekcji religii (nie odpowiedziawszy), a ostatnimi czasy z forów katolickich.
Nikt z rzeszy znajomych mi katolików też nigdy nie odpowiedział..

Otóż zawsze zachodziłem w głowę co też Maryja ma do "objawienia" Bogu...

Chodzi ona (nieraz z całą plejadą świętych kumotrów) i coś mówi Bogu. Przedwiecznemu, wszystkowiedzącemu. Bogu, który wiedział wszystko o początku, środku i końcu zanim ona się urodziła. A ona chodzi i mu coś mówi.
Mnie się mózg zeruje na takie zagadki.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
28-01-2011 12:02 
 Ocena 2 na 2
TyDraniu (6569 punktów)
>Otóż zawsze zachodziłem w głowę co też Maryja ma do "objawienia" Bogu...
>Chodzi ona (nieraz z całą plejadą świętych kumotrów) i coś mówi Bogu. Przedwiecznemu, wszystkowiedzącemu. Bogu, który wiedział wszystko o początku, środku i końcu zanim ona się urodziła. A ona chodzi i mu coś mówi.

"Znowu śmieci nie wyrzuciłeś! Wracam z pracy zmęczona i jeszcze muszę w domu sprzątać, bo tobie się ręką ruszyć nie chciało! Siedzisz tylko przed telewizorem z browarem w ręku! Nasz syn znów się gdzieś szlaja po podwórkach, a ciebie to nie obchodzi! I jeszcze obiad muszę gotować! Wszystko na mojej głowie!"
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nie słyszałaś nigdy o przebóstwieniu?
Według Wikipedii pl.wikipedia.org/wiki/Przebóstwienie Przebóstwienie jest związane z Jezusem Chrystusem i jest to pojęcie raczej w prawosławiu używane. Nie słyszałam ,aby Matka Boża uległa przebóstwieniu. Natomiast mówi się, że z duszą i ciałem wzięta została w niebiosa. Może po prostu UFO Ją zabrało na inną, bardziej technicznie rozwiniętą planetę o warunkach zbliżonych do ziemskich, aby tlenem mogła oddychać i wodę pić.
> co też Maryja ma do "objawienia" Bogu.
Nie nie, to Maryja nam objawia co nam ma Bóg do powiedzenia. Może chodzi o to, że naczelnik tamtej planety widzi co się na Ziemi wyrabia i stara się nas ostrzec. Ale dziwię się, że robi to w ten sposób, zamiast wysłać oficjalną delegację. A może taka delegacja już przybyła, tylko Komorowski to ukrywa, jak Amerykanie Roswell.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
astrotaurus (12445 punktów)

>Według Wikipedii Przebóstwienie jest związane z Jezusem Chrystusem i jest to pojęcie >raczej w prawosławiu używane. Nie słyszałam ,aby Matka Boża uległa przebóstwieniu.
Ja rozmawiałem z aktywistami katolickimi i ten termin w ich wypowiedziach się przewijał. Dotyczył ogólnie ostatecznego upodobnienia ludzi do Boga, również w sensie fizycznym. Tu masz przykład adaptacji pojęcia przebóstwienia, pożytecznej również w kwestii Maryjnej
Dodam dla pełnej jasności, że ja traktuję rzecz w kategoriach żartu (choć często bolesnego). Kiedy przed Pierwszą Komunią pytałem księdza o to czy się Maryja nie udusiła w górnych warstwach atmosfery, czy też o setki ton fekaliów lewitujących w kosmosie oczekiwałem poważnych odpowiedzi.
Potem już nie.
Teraz zadaję takie pytania tylko po to, żeby zachęcić katolików do pomyślenia, albo wręcz w celach rozrywkowych. Przebóstwienie czy planeta Ziemiopodobna - cóż za różnica?

>Nie nie, to Maryja nam objawia co nam ma Bóg do powiedzenia.
Ten kierunek (a raczej zwrot) nie budzi moich wątpliwości. Bóg ma swój Boski Plan i używa Maryi do jego realizacji. Wysyła ją z Tajemnicami do pastuszków, albo żeby odcisnęła swą twarz na drzewie czy szybie. Nie moim marnym umysłem rozwikłać dalekosiężność poczynań Boga.
Moje nieustające zdumienie budzą informacje z przeciwnym zwrotem. Ludzie przez czarodziejskie obrazy itp. składają jakieś prośby, a Maryja przekazuje je Bogu.
To że Bóg jej cierpliwie wysłuchuje - ok. Jest przecież Nieskończenie Dobry. Ale po co ona jemu coś mówi, kiedy wie, że on to wie i wiedział zawsze?
Oto jest pytanie!
To pytanie dotyczy również ludzi żyjących, tyle że oni przed przebóstwieniem jeszcze dadzą się usprawiedliwić, że w swoim słabym umyśle kombinują kumoterstwo, zamiast w komorze modlić się tylko : "Święć się imię Twoje....".
Ale Maryja...? Już przebóstwiona i w miejscu docelowym...?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ale po co ona jemu coś mówi, kiedy wie, że on to wie i wiedział zawsze?
Może i wie, ale ma tyle spraw na głowie, że może potrzebuje czegoś w rodzaju sekretarki. Zobacz, prezydent Komorowski potrzebuje całej kancelarii urzędasów , bo sam by sobie nie poradził. Dyrektora protokołu dyplomatycznego, doradców różnych , Nałęcza itp. Pan Bóg jest już bardzo stary dlatego może mieć kłopoty z pamięcią i z pozbieraniem się do kupy. Tak jak Leopold Staff w poniższym utworku:
JEST ŚWIT,
ALE NIE JEST JASNO.
JESTEM NA PÓŁ ZBUDZONY,
A DOKOŁA NIEŁAD.
COŚ TRZEBA ZWIĄZAĆ,
COŚ TRZEBA ZŁĄCZYĆ,
ROZSTRZYGNĄĆ COŚ.
NIC NIE WIEM.
NIE MOGĘ ZNALEŹĆ BUTÓW,
NIE MOGĘ ZNALEŹĆ SIEBIE.
BOLI MNIE GŁOWA


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
30-01-2011 10:00 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>Może i wie, ale ma tyle spraw na głowie, że może potrzebuje czegoś w rodzaju >sekretarki. Zobacz, prezydent Komorowski potrzebuje całej kancelarii urzędasów , bo >sam by sobie nie poradził.

Ano, może i potrzebuje...
Widzisz, rzecz główna polega na tym, że Bóg Starego Testamentu i Bóg Nowego Testamentu to trochę różni Bogowie. Wprawdzie są ciągłości, ale są też mocne różnice, przez co teologowie muszą nieźle nabełkotać, żeby zaciemnić.
Bóg kreowany dzisiaj jeszcze bardziej odjeżdża od wizji tego z ST. On już nie tylko jest zawsze, ale czasem kryje się w Pozaczasie - to moje jajeczne określenie na tłumaczenie religijnych o Bogu poza czasem (że niby nie wiadomo co on kiedy wie ). On jest geniusz nad geniusze, zaplanował detalicznie mechanizmy świata, wiedział kiedy dać duszę tworowi ewolucji itp.
Maryja oficjalnie poleciała w kosmos luzem całkiem niedawno. Poleciała więc już do tego nowoczesnego Boga, a jej zachowanie wskazuje na kontakt z Bogiem ST. Małostkowy, mściwy, niezbyt rozgarnięty (sam powiedział dawno: "Oto człowiek stał się jak My..", a o ileż dzisiejsi ludzie są mądrzejsi od Adama Rajskiego?!), zapominalski, żałujący płaczliwie swoich własnych dzieł wymaga pewnie mamusi/konkubiny coby go trochę pocieszała, przypominała, upominała.

Nie wiem jak to katolikom pasuje, bo jeszcze nigdy nie widziałem , by ktoś coś tu rozumnie dopasował i często w rozmowach proszę słowami piosenki Młynarskiego o puzzlach: "Albo dajcie inne klocki, albo zmieńcie ten obrazek".


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Bóg Starego Testamentu i Bóg Nowego Testamentu to trochę różni Bogowie
Bóg Starego T. nie miał zdaje się Syna, oraz rządził samodzielnie, bez pomocy Ducha Św. Potem się zestarzał i widocznie potrzebował rozłożyć obowiązki panowania, bo sam nie dawał rady. Poza tym człowiek (przepraszam Bóg) na starość łagodnieje i staje się bardziej tolerancyjny i permisywny. Trudno zaśpiewać o Bogu Starego T. "Bóg jest miłością" kiedy palił Sodomę i zalewał potopem ziemię. A dzisiaj Bóg nie jest odpowiedzialny za holocaust ani za tsunami. Za holocaust odpowiedzialni są faszyści, a za tsunami seksturyści. I wszystko jest jasne.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
astrotaurus (12445 punktów)

>Bóg Starego T. nie miał zdaje się Syna, oraz rządził samodzielnie, bez pomocy Ducha >Św.

Ale plama! Kiedy to ostatnio psorka miała Biblię w ręku, ha?!

"1 A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły im się córki. 2 Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie, jakie im się tylko podobały. "

A co to dla Boga mieć synów na pęczki? Zwłaszcza kiedy nie musi się sam fatygować i wysyła na ...hmmm... misję swojego ...hmmmm.... Ptaszka?

Wprawdzie nie bardzo wiadomo z kim Bóg miał owych synów, skoro córki człowiecze dopiero
się rodziły, to na razie Tajemnica Wiary.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Biblię w ręku, ha?!
Proszę mi podać: Księgę, rozdział i werset. Zobaczymy co to za synowie boży.

>Ptaszka?
Maryja poczęła za sprawą Ducha Świętego. W postaci gołębicy. Ale wtedy Ducha nie było. Chociaż Biblia mówi, że "Duch Boży" unosił się nad wodami. Może to kwestia tłumaczenia. Hebrajski ,i to jeszcze starożytny, jest różny od współczesnej polszczyzny.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
31-01-2011 14:19 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Proszę mi podać: Księgę, rozdział i werset. Zobaczymy co to za synowie boży.
A wujek google odmawia współpracy?
Rodzaju 6,1-4

>Maryja poczęła za sprawą Ducha Świętego. W postaci gołębicy.
No wiesz... jakąś postać musiał ...hmmmm... Ptaszek przybrać.
Może i gołębicy.
Opisane jest zwiastowanie przez anioła, a sama ...hmmm... akcja z Ptaszkiem już nie.... (albo ja też powinienem poczytać na nowo).

>Ale wtedy Ducha nie było. Chociaż Biblia mówi, że "Duch Boży" unosił się nad >wodami. Może to kwestia tłumaczenia. Hebrajski ,i to jeszcze starożytny, jest różny >od współczesnej polszczyzny.
Przecie nigdzie nie jest napisane kiedy Bóg wyprodukował dodatkowe awatary. Teologia raczej głosi, że w trzech osobach istniał zawsze, choć te dwie przed stworzeniem Ziemi chyba nie miały nic do roboty.

Wybacz, ale trudno jest traktować poważnie ten zbiór bzdur, jakim jest Biblia, a jak się do tego okrasi go "wyjaśnieniami" późniejszymi: kaplica!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A wujek google
Ja mam Biblię w tłumaczeniu Jakuba Wujka, to zaraz sprawdzę.
> jakąś postać musiał ...hmmmm... Ptaszek przybrać.
Zeus przybrał postać łabędzia. Gołębica jako samica nie nadaje się do zapładniania innych.
> Teologia raczej głosi, że w trzech osobach istniał zawsze
Nie wiem tak do końca. Bo przecież Jezus się później urodził. Urodził się jako Bóg-Człowiek, ale się chyba nie wcielił. Chociaż św. Jan pisze, że na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A Słowo to Logos. A o Jezusie mówi się, że był Logosem.


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
astrotaurus (12445 punktów)
>> A wujek google
>Ja mam Biblię w tłumaczeniu Jakuba Wujka, to zaraz sprawdzę.
Och, przy takim nagromadzeniu wujków (Wujków) na pewno zyskasz niespotykaną jasność!

>Zeus przybrał postać łabędzia.
Czyli ptaka z ptakiem.
Jakieś to takie ... dosłowne i przyziemne...

>Gołębica jako samica nie nadaje się do zapładniania innych.
Jako zawoalowana alegoria jak najbardziej!
Poza tym coś mi z tą gołębicą nie funguje w temacie zapłodnienia Maryi. Nie mam teraz czasu zgłębiać pornograficznych fragmentów Ewangelii (jeśli takie w tej kwestii w ogóle istnieją), ale chyba Bóg nie chciał wtedy zbyt dużo o in vitro dyktować ewangelistom.

>Nie wiem tak do końca. Bo przecież Jezus się później urodził. Urodził się jako Bóg-Człowiek, ale się chyba nie wcielił. Chociaż św. Jan pisze, że na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. A Słowo to Logos. A o Jezusie mówi się, że był Logosem.
No wiec raczej się wcielił. Początek serii inscenizacji, z kulminacyjną inscenizacją na Golgocie... ale to już chyba zbyt daleko od samej Maryi i objawień co ona je w różnych kierunkach objawia.



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> coś mi z tą gołębicą nie funguje
Fungować to po czesku lub słowacku :działać, funkcjonować. Czy to słowo występuje też w jakiejś gwarze polskiej? Pytałam kolegi ze Śląska, ale nie wiedział, chociaż "goda".
> Czyli ptaka z ptakiem.
>Jakieś to takie ... dosłowne i przyziemne...
A co ma mieć ptak, jak nie ptaka? Kruk krukowi oka nie wykole. A jeśli wpadłeś między wrony musisz krakać jak i ony.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
Ania... (14138 punktów)
>> coś mi z tą gołębicą nie funguje
>Fungować to po czesku lub słowacku :działać, funkcjonować. Czy to słowo występuje też w jakiejś gwarze polskiej? Pytałam kolegi ze Śląska, ale nie wiedział, chociaż "goda".
Mieszkam na Śląsku i wiem, że tak się "goda", ale czy to gwara, czy też zwykłe zapożyczenie "nowomodne" tego już nie wiem.
Nie wiem czemu raczej słyszę, że coś nie funguje, niż że funguje.
OT
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem czemu raczej słyszę, że coś nie funguje, niż że funguje.
No bo raczej mało co funguje w naszym pięknym kraju.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
astrotaurus (12445 punktów)

>Mieszkam na Śląsku i wiem, że tak się "goda", ale czy to gwara, czy też zwykłe zapożyczenie "nowomodne" tego już nie wiem.
Dobrze, że wzięłaś w cudzysłów co trzeba, bo ja otrzaskałem się z tym słowem od dziecięctwa, a datuje się ono dziecięctwo już ho, ho! Zatem ani nowo, ani moda.

Ot, pozaborowa naleciałość: slowka.blox.pl/2006/02/fungowac.html


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
i.czaplicka (5782 punktów)

>A co ma mieć ptak, jak nie ptaka?
Kloakę.
02-02-2011 12:35 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>A co ma mieć ptak, jak nie ptaka?
>Kloakę.
Ale łabądź oprócz kloaki ma ptaka!


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
i.czaplicka (5782 punktów)
Punkt dla Ciebie.Mają tez kaczory....
Ale to jest "coś na rodzaj" ptaka.
Adam P (36 punktów)
>Zawsze mnie intrygowały tzw. "objawienia" Matki Boskiej. Po pierwsze, jak na pewnym wątku
>wskazałam, Matka Boska, całkiem materialna, bo z duszą i ciałem wniebowzięta, znajduje się w
>niematerialnym niebie. Jak to jest możliwe, nie bardzo to sobie umiem wyobrazić. Po drugie, ciekawi
Owe niematerialne niebo tak naprawdę nie istnieje.

>mnie dlaczego Matka Boska powierzała jakieś tajemnice dzieciom. Tajemnice te były ważne, wręcz
>rozstrzygające dla losów świata. I nikt o nich nie mógł się dowiedzieć. To jakiś absurd. Wiem, ale
>nie powiem.
Z tymi tajemnicami jest jak z interpretacją wyłożonych kart do tarota co chcemy zobaczyć to zobaczymy

>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam,
>aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.
Objawienia to wymysł katolików. Są to istne bajki dla przykładu po pierwszym cudzie zmieniania się hostii w mięsień sercowy w ciągu 3 miesięcy zgłoszono ponad 850 podobnych "cudów", a co do objawień wbrew amerykańskim filmom nie można powinno się wierzyć dzieciom

>Podobno, jak są upały w lipcu, to ludziom się ukazują tzw. południce. Na polach, albo w lasach.
>Mnie się jakoś nie ukazywały, chociaż byłam po kielichu. No, nie po tym mszalnym oczywiście.
Cóż objawienia dane są tylko wybrańcom za odpowiednią ofiarą rzecz oczywista
diogenes (42753 punktów)
>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom.

Jahwe wybrał Żydów.
Żydzi wybrali Jezusa.
Jezus wybrał Piotra.
A Piotr i następcy
wszystko pietrzą.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
28-01-2011 18:07 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Żydzi wybrali Jezusa.
Tak Go wybrali, że Go ukrzyżowali.

Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
neurosurgery (2484 punktów)
>Matka Boska, całkiem materialna, bo z duszą i ciałem wniebowzięta, znajduje się w niematerialnym niebie. Jak to jest możliwe, nie bardzo to sobie umiem wyobrazić.

Bez łaski wiary nigdy nie będzie Ci dane tego pojąć...

>Po drugie, ciekawi mnie dlaczego Matka Boska powierzała jakieś tajemnice dzieciom.

Bo dzieci mają lepszą wyobraźnie i mogły coś dopowiedzieć.

>Tajemnice te były ważne, wręcz rozstrzygające dla losów świata.

Jak ta III tajemnica fatimska? Skrywana i zabezpieczana, a po jej ujawnieniu dowiedziałem się o zamachu na papieża! Watykan to ma zawsze szybki zapłon... Takie 'tajemnice po fakcie' mogę sporządzać na kolanie w każdej chwili. Sami to pewnie napisali i wyszło im na wiarygodne.

>Dlaczego Matka Boska ukazywała się tylko chrześcijanom, albo wręcz, katolikom. Nigdy nie słyszałam, aby ukazała się Chińczykom albo Japończykom, aby ich nawrócić.

Z Japonii znam jedną taką Matkę Boską. Ale ona tylko mówiła i się pociła. www.marypages.com/AkitaPolish.htm

>Podobno, jak są upały w lipcu, to ludziom się ukazują tzw. południce.

A teraz pora przytoczyć historię mojej babci. Ona twierdzi, że doznała objawienia. Matka Boska pojawiła się na niebie i pobłogosławiła jej i zebranym. Mogła (jak twierdzi dalej) patrzeć na słońce i jej nie raziło. Nie mogę jej zarzucić kłamstwa, bo jest naprawdę uczciwa, ale stwierdzam, że sobie to uroiła. Zresztą twierdzi także, że w młodości (gdy była panienką) to Maryja rozmawiała z nią przez sen i żaliła się i płakała, że jest wojna. Kiedyś mnie to wprawiało w zdumienie.
28-01-2011 22:16 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Pewien chłopczyk na lekcji religii powiedział księdzu, że jego mamusię odwiedza co noc Matka Boska. Jak to? Zapytał kapłan. Ano tak, odpowiedział chłopczyk. Bo kiedy mamusia zmęczona po robocie już się położy do łóżka, a do izby wchodzi tata, to mamusia zawsze mówi: O Matko Boska, jeszcze i Ty do mnie przychodzisz!


Są rzeczy na niebie i ziemi o których się nie śniło fizjologom. (Ferdynand Kiepski).
PJJJ (9 punktów)
na te pytania można odpowiedzieć tak - oddycham powietrzem, a go nie widziałem, czy to znaczy, że nie oddycham ?

albo - w niektórych kręgach mówi się, że ateiści mają czarne podniebienia i po cztery palce u nogi - ja jeszcze nigdy takiego ateisty nie spotkałem

Jakby człowiek umiał sobie wszystko wyobrazić i zrozumieć to nie trzeba by było rady naukowej na tej stronie. Ale nawet rada nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania, bo niestety ludzki umysł ma swoje ograniczenia -szczególnie w sytuacjach, których nie rozumie. Dla małego dziecka niepojęte jest np. że ten piękny niebieski świetlik, na jakimś białym przedmiocie stojącym w kuchni potrafi poparzyć - dopiero jak boleśnie się o tym przekona, okaże się, że nie wszystko co piękne jest zabawką.

Podsumowując :

Czy niewiedza mrówki o słoniu oznacza, że słonia nie ma ?
jankw (453 punktów)
Mrówka nie wie nic o słoniu, więc nie oddaje mu czci, nie przypisuje mu tysięcy absurdalnych przymiotów i nie reguluje swojego życia pod dyktando tej wiary.

Czyżby przesłanka do postawienia tezy o intelektualnej wyższości mrówek nad ludźmi wierzącymi? Toż nawet ja się przeraziłem
PJJJ (9 punktów)
paralela nie oznacza wywodu filozoficznego To tylko odpowiedź niuansem na niuans Pzdr

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365