 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-02-2011 19:19 | LibrePenseur (4 punktów) | Niepokorna wiara | Chciałbym już na wstępnie podkreślić, iż pokora w mojej osobistej etyce pełni naczelną rolę, tuż obok wolności. Zatem dlaczego wiara nie jest pokorna? Proszę się nie bulwersować, jeśli któregoś fideistę rozdrażniłem. Sęk tkwi w tym, w co wierzymy. Od 250 tys. lat na Ziemi żyje gatunek homo sapiens (człowiek rozumny). A najstarszą, znaną religią świata jest hinduizm, który w swojej historii ma czołową liczbę odłamów (aż ok. 10 000). Informacyjnie podaję, że na świecie istnieje około 10 tys. religii i wyznań. Można sądzić, iż od prawie samego początku naszemu gatunkowi towarzyszył jakiś bóg lub bogowie. Człowiek rozumny posiadając niewątpliwy największy dar natury – rozum, stworzył tak wiele abstrakcyjnych bogów (niektóre wierzenia uważały Słońce za boga). Rozumność, którą posiadamy, wykorzystujemy na tworzeniu wymyślnych sekt lub religii, bądź odkrywamy prawa, które rządzą światem. Według mnie jest nonsensem, twierdzenie o nieomylności danej wiary. Na świecie występuje aż 10 000 różnych idei o bogach, stworzeniu świata i celu naszego życia. W każdej religii istnieją święte księgi, cuda i objawienia. Widząc te liczby, nie mogę zrozumieć ludzi, którzy ortodoksyjnie wierzą w niepotwierdzone racje. Z punktu matematycznego prawdopodobieństwo, że Twoja wiara mówi prawdę, wynosi 0,01 % !!! Oczywiste jest to, iż nie powinniśmy wtłaczać praw matematycznych do spraw metafizycznych. Chciałem, tylko zwrócić Wam uwagę na ogromną liczbę konkurujących ze sobą idei Boga, która dyktuje nam dogmatyczną etykę i cel naszego życia. W imię tych racji mordowano heretyków, często niewinnych wiedźm oraz toczono wiele batalii w imię tego jedynego. Kończąc ten wątek, chciałbym zwrócić się do wierzących. Co jest tak niewątpliwie interesującego w twojej religii, że powinna ona być „prawdziwsza” od około 9 999? Wiecie teraz, czym jest owa pycha… Ukazałem Wam tło historyczno-ilościowe wierzeń, a teraz chcę przedstawić je jakościowo. Po wielu mozolnych rozważaniach, czy powinniśmy zająć stanowisko racjonalistyczne czy fideistycznego, uznałem, że wiarę trzeba podzielić na dwie kategorię. Kategorie będą odwzorowywały aspekty użyteczności oraz logiczności. Osobiście, dla swojej potrzeby podzieliłem wiarę na pozytywną i negatywną. Wiara pozytywna odnosi się do ufności międzyludzkich i wiary w swoje siły. To jeden z głównych czynników rozwoju naszej cywilizacji. Ludzie wybierają monarchę lub prezydent, parlamentarzystów, tworzą organizacje, frakcje, federacje, konfederacje, państwa, bo wierzą, że mogą to zrobić i zrobić to razem. Co zrobiłby Kowalski, gdyby nie wierzył, że może zbudować dom? Oczywiste, że nie zbudowałby go. Co popędza naukowców do badania wszechświata? Wiara w to, że po wielu latach im to się uda. Inna sprawa tyczy się do „wiary negatywnej”, która odnosi się do wiary w bogów, duchy, horoskopy i przepowiednie. Wiara ta zabijała przez tysiąclecia ludzi i ciągle zabija. Ale to nie jest najgroźniejsze, lecz źródło tego mordu. Jądro tego wszystkiego leży w tym, że z wiary tej zrobiono cnotę z niemyślenia. Ludzie przyjmują wszystko za fakt, nawet nie licząc się z tym, że religia lub przepowiadania ta to kropla w „dziesięciotysięcznym morzu”. W mojej opinii nie jest to moralne wbrew innych moralizatorów. Musimy zdać sobie sprawę, że religii nie można robić wyjątku z tego, co nazywamy nielogiczne i nieetyczne. Nieetyczne jest to, dlatego iż nie powinno się przyjmować za fakt tego, co nie możemy potwierdzić. W dodatku niegodne człowiek inteligentnego jest rozpowszechnianie tego i wpajanie nieświadomym dzieciom. Dotychczas moja salwa sprzeciwów szła do wszystkich wierzących. W tym wątku moje słowa będą skierowane do zdeklarowanych ateistów, którzy twierdzą, iż bóg, bogowie nie istnieją i nic poza światem materialnym nie istnieje. Dziwię się oczywiście katolikom, którzy desperacko szukają celu swojego życia, lecz nie mogę zrozumieć silnych ateistów (tzw. ateizm silny). Jak ma się rozumieć, według nich świat powstał przypadkowo, bezcelowo z niczego. Nielogiczne jest zatem stawianie stwierdzeń „Bóg istnieje” jak i „Bóg nie istnieje” (rozumianej jak, że Bóg to stwórca/stwórcy świata materialnego). Zdanie logiczne w logice jest tylko i tylko wtedy, gdy zdaniu można przypisać dwie wartości: prawda lub fałsz. W wynik czego, możemy uznawać te stwierdzenia za prawdziwe bądź fałszywe, jeśli je potwierdzimy. W dzisiejszych czasach żaden naukowiec i myśliciel nie podał jednoznacznej odpowiedzi potwierdzającej jedną z tych stwierdzeń. Stanowisko, które reprezentuję można krótko streścić do słów: „Nie wiadomo, czy bogowie istnieją i nie wierzę w nich”. Moim zdaniem jest to chyba jedyna racjonalna poprawność logiczna a zarazem etyczna. Drażnią mnie słowa naiwnego człowieka, który twierdzi, że zna odpowiedzi na pytania powyżej przytoczone. Wiara w istnienie boga lub w nieistnienie jego to wyraz pychy z strony człowieka, który śmie wyznawać innym to, co uważa pozornie, że wie. Agnostycyzm uczy pokory, bo stwierdza ograniczenia człowieka i brak dowodów na pytania, które zadaje. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | rhotax7 (3947 punktów) | Sprawa pokory się komplikuje gdy ma się dużą ilość wiedzy z różnych dziedzin a szczególnie z fizyki.Wtedy pewność nie istnienia Bogów osiąga 100%. Bogu nadano dużo atrybutów mających na celu właśnie zapewnienie wiernych że co by nie pomyśleli przeciw to i tak coś go tam uwierzytelnia. Odwołam się do Twej analogii:Bogów,diabłów,dżinnów,wróżek,smoków,krasnali,wampirów i innych tego typu wymysłów są tysiące na świecie.A co do 99,999% tych mitycznych stworzeń jesteś silnym ateistą-a dlaczego nie agnostykiem? Bo tym stworom nikt nie dał atrybutów wszechmocy,wszechwiedzy i takich tam? To tylko słowa dodane dla wzmocnienia idei Boga i jej uprawdopodobnienia. Nic innego. Sam możesz prześledzić jak pojęcie Boga ewoluowało i w jakie moce było ubierane przez wieki. To co rozumiesz pod tym pojęciem to właśnie wynik tej ewolucji-doskonały bo nadal dajesz mu pewną szansę istnienia. Pozdrawiam i witam na portalu.
|
|
 | | LibrePenseur (4 punktów) | > Wtedy pewność nie istnienia Bogów osiąga 100%.> Odwołam się do Twej analogii:Bogów,diabłów,dżinnów,wróżek,smoków,krasnali,wampirów i innych tego typu wymysłów są tysiące na świecie.A co do 99,999% tych mitycznych stworzeń jesteś silnym ateistą-a dlaczego nie agnostykiem?> Bo tym stworom nikt nie dał atrybutów wszechmocy,wszechwiedzy i takich tam?> Sam możesz prześledzić jak pojęcie Boga ewoluowało i w jakie moce było ubierane przez wieki.> To co rozumiesz pod tym pojęciem to właśnie wynik tej ewolucji-doskonały bo nadal dajesz mu pewną szansę istnienia.> Pozdrawiam i witam na portalu.  Witam  Moim zdaniem nawet po zbadaniu i dowiedzeniu się wszystkiego o wszechświecie nie możemy powiedzieć "Bóg nie istnieje" (nawet jeśli potwierdzilibyśmy teorię membran i wszechświata cyklicznego). Tylko to co widzialne i pomiarowe możemy zbadać. Świat astralny może być oddzielony od nas przez wąski "most". Ciekawe, czy ten "most" jest w zasięgu naszej percepcji. O wampiry, dżinach i innych stworach nie chcę się wypowiadać. Oczywiście, że większość ich to wymysł ludu. Nawet teraz, gdy wyjaśni się katastrofa smoleńska, zjawi się cymbał, który będzie twierdzić, że to mgła spowodowała krach. Może źle sprecyzowałem, ale Bóg w moim rozumieniu to stwórca bądź grono twórców świata materialnego. Większą wagę przywiązuje do pytania, czy istnieje taki świat jak astralny, gdzie miałby "żyć" owy bóg/bogowie/duchy. O doskonałości. Nie wiem, czy doskonały jest bóg chrześcijański. Ja w nim widzę wiele wad - jest on bardzo ludzki, nawet podobny do Hitlera (ale to w późniejszych wpisach). Nie pytam się jaki jest Bóg, lecz czy on istnieje.
|
|
|  | 3 na 3 | rhotax7 (3947 punktów) | > >To co rozumiesz pod tym pojęciem to właśnie wynik tej ewolucji-doskonały bo nadal >dajesz mu pewną szansę istnienia.Przeczytaj moją wypowiedż jeszcze raz aż do pełnego zrozumienia. Nie napisałem że Bóg jest doskonały ale że wynik ubierania go w przymioty jest doskonały bo nadal przypisujesz mu jakąś szansę istnienia. > Witam Moim zdaniem nawet po zbadaniu i dowiedzeniu się wszystkiego o >wszechświecie nie możemy powiedzieć "Bóg nie istnieje" (nawet jeśli >potwierdzilibyśmy teorię membran i wszechświata cyklicznego). Tylko to co widzialne >i pomiarowe możemy zbadać. Świat astralny może być oddzielony od nas przez wąski >"most". Ciekawe, czy ten "most" jest w zasięgu naszej percepcji.Jaki świat astralny?Dusz,duchów,ciał astralnych nie ma to tylko wypociny i marzenia senne lunatyków i innych co to coś czują. A spychanie takich tworów do światów równoległych i innych tego typu teoryjek to to samo co w średniowieczu mówienie że za górami nieprzebytymi są smoki bo nikt tam nie dotarł,albo w głębinach czy na księżycu. Im bardziej poznawaliśmy świat tym bardziej te granice się przesuwały,na inne planety naszego układu Sol,a jak je poznano to na inne układy Alfy-Centaura,a jak się okazało że tam zycia być nie może to przenosi się te mityczne twory do innych wymiarów i światów równoległych. > O wampiry, dżinach i innych stworach nie chcę się wypowiadać. Oczywiście, że >większość ich to wymysł ludu.Raz jeszcze -jesteś ateistą w stosunku do tych ww stworów. Ale do Boga już agnostykiem bo ktoś określił go jako stwórca bądź grono twórców. Te określenie stwórcy dali mu ludzie!!! To taka sama postać jak wampir czy rusałka tylko ktoś dołożył do tego pojęcia słowo STWÓRCA. Czy rozumiesz że to taki sam mit jak każda postać z baśni i legend? Tylko ubrana w dodatkowe atrybuty. > Nie pytam się jaki jest Bóg, lecz czy on istnieje.Jasne że nie istnieje.
|
|
| |  | -1 na 1 | LibrePenseur (4 punktów) | Podaje te twoje "wszechniepodważalne" dowody na nieistnienie Boga.
|
|
| | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Podaje te twoje "wszechniepodważalne" dowody na nieistnienie Boga. A masz takie dowody na nieistnienie krasnoludków?
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Witam Moim zdaniem nawet po zbadaniu i dowiedzeniu się wszystkiego o wszechświecie nie możemy powiedzieć "Bóg nie istnieje" (nawet jeśli potwierdzilibyśmy teorię membran i wszechświata cyklicznego).Prorok jaki czy co?  Skąd wiesz czego możemy się dowiedzieć o Wszechświecie i co na tej podstawie będziemy mogli powiedzieć? Ale rzeczywiście chyba nie możemy powiedzieć: "Bóg nie istnieje", bo nikt z tych co rozprawiają o Bogu nie podał nigdy jakiejś jego cechy, którą można by pod kątem istnienia w świecie rzeczywistym rozpatrzeć. Bo istnienia plejady Bogów przeróżnych w świecie religijnych opowieści nikt nie kwestionuje. > Tylko to co widzialne i pomiarowe możemy zbadać. Świat astralny może być oddzielony od nas przez wąski "most". Ciekawe, czy ten "most" jest w zasięgu naszej percepcji.A co to takiego ten "świat astralny"? Mogę domniemywać jedynie, że to jest coś niewidzialne i niepomiarowe czego nie możemy zbadać... Jakimiż zatem ścieżkami, narzędziami, metodami pozyskujesz wiedzę o takim czymś? > Może źle sprecyzowałem, ale Bóg w moim rozumieniu to stwórca bądź grono twórców świata materialnego.W Twoim rozumieniu, powiadasz? A jak się do takiego rozumienia dochodzi? > Większą wagę przywiązuje do pytania, czy istnieje taki świat jak astralny, gdzie miałby "żyć" owy bóg/bogowie/duchy.> Nie pytam się jaki jest Bóg, lecz czy on istnieje.To ja już się pogubiłem ze szczętem...  Czyli, jeśli świat nie został "stworzony", to Boga nie ma wcale? Czy może jest, ale nie jest stwórcą? I czemu musi mieć do życia świat astralny? Nie mógłby sobie żyć taki niewidzialny i niepomiarowy gdziekolwiek? Coś chyba mało uporządkowane jest to co mówisz...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Wtedy pewność nie istnienia Bogów osiąga 100%. Twardy Pan jest. Ja jestem ateistą tylko w 99,99%.
>Bogu nadano dużo atrybutów mających na celu właśnie zapewnienie wiernych że co by nie pomyśleli przeciw to i tak coś go tam uwierzytelnia. Na dodatek spora liczba tych atrybutów jest sobie sprzecznych.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
1 na 1 | Madman (7811 punktów) | >Co jest tak niewątpliwie interesującego w twojej religii, że powinna ona być "prawdziwsza" od około 9 999? Wiecie teraz, czym jest owa pycha... Nie tylko sam wybór religii i przekonanie o jej wyjątkowości świadczy o pysze wyznawców. W obrębie konkretnych religii znajdują się przekonania, że jej wyznawcy są dziećmi bogów, pępkiem wszechświata, centralnym punktem bożego planu, itd.
>Stanowisko, które reprezentuję można krótko streścić do słów: "Nie wiadomo, czy bogowie istnieją i nie wierzę w nich". Moim zdaniem jest to chyba jedyna racjonalna poprawność logiczna a zarazem etyczna. Zgadzam się. Aczkolwiek bardzo nie lubię stwierdzenia "silny ateizm". Moim zdaniem powinno się wyraźnie rozgraniczyć zakres znaczenia terminów 'ateizm' i 'agnostycyzm'. Agnostycyzm dotyczy epistemologii, tzn. dotyczy poznania, wiedzy. Używany w kontekście teologicznym oznacza niemożliwość poznania Boga i przekonania się o jego istnieniu. Jeżeli natomiast teizm jest wiarą w Boga, to ateizm jest takiej wiary brakiem, zaprzeczeniem wiary, a nie istnienia Boga. Dlatego też twoje zdanie "Nie wiadomo, czy bogowie istnieją i nie wierzę w nich" można streścić, mówiąc: "Jestem agnostykiem i ateistą".
|
|
 | | LibrePenseur (4 punktów) | Przepraszam. Jestem dokładnie ateistą agnostycznym (ateizm agnostyczny).
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Zdanie logiczne w logice jest tylko i tylko wtedy, gdy zdaniu można przypisać dwie wartości: prawda lub fałsz.
Najpierw trzeba pokazać, że zdania w jakikolwiek sposób odwołujące się do boga mają sens. Jaką wartość logiczną przypiszesz zdaniu Czarne zjadło na kolację białe.? Otóż uważam, że wypowiedzi o bogu (ogólniej: bytach ponadnaturlanych) są analogiczne do wypowiedzi o czerni zjadającej biel. Krótko mówiąc: są surrealistyczne.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | LibrePenseur (4 punktów) | >>Zdanie logiczne w logice jest tylko i tylko wtedy, gdy zdaniu można przypisać dwie wartości: prawda lub fałsz. >Najpierw trzeba pokazać, że zdania w jakikolwiek sposób odwołujące się do boga mają sens. Jaką wartość logiczną przypiszesz zdaniu Czarne zjadło na kolację białe.? Otóż uważam, że wypowiedzi o bogu (ogólniej: bytach ponadnaturlanych) są analogiczne do wypowiedzi o czerni zjadającej biel. Krótko mówiąc: są surrealistyczne. > Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Zgadzam się, że pytania te są surrealistyczne, lecz to nie wyklucza ich, że nie mogą być podejmowane. Proszę Was, nie porównujmy takiego typu pytań do takich bezsensownych, jak podałeś. Pytanie o Boga ma sens, ponieważ są dowody np. kosmologiczny, który daje prawdopodobieństwo, że istnieje. Jeśli powiem, że jutro trafię szóstkę w lotka. To czy jest to prawda czy fałsz? Ani prawda, ani fałsz. Prawdopodobieństwo, że wygram w lotka to 1 do około 13 milionów (jak dobrze pamiętam). Stwierdzenie "Bóg istnieje" to prawdopodobieństwo 50 % (albo istnieje bądź nie). Aby powiedzieć, że mieliśmy racje, musimy poczekać do "jutra". Dopiero "jutro"...
|
|
|  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | > Pytanie o Boga ma sens, ponieważ są dowody np. kosmologiczny, który daje prawdopodobieństwo, że istnieje.Dowody istnienia Boga...i ich łatwe obalanie. www.racjonalista.pl/kk.php/s,1735Dla mnie wystarcza do obalenia jakiejkolwiek teorii Boga religioznawstwo. Czyli jedyna naukowa dyscyplina zajmująca się takimi kulturowymi bajkami. Dyscyplina ta wyraża się jasno skąd się wżieli bogowie-zostali wymyśleni. Pokazuje nawet jak to się działo i jak ich uwiarygadniano. Rozważania nad ludzkimi wymysłami mogą być jedynie rozrywką umysłową ale nie ma co nadawać jakiegokolwiek prawdopodobieństwa ich istnieniu.
|
|
| |  | -1 na 1 | LibrePenseur (4 punktów) | > > Pytanie o Boga ma sens, ponieważ są dowody np. kosmologiczny, który daje prawdopodobieństwo, że istnieje.> Dowody istnienia Boga...i ich łatwe obalanie.> www.racjonalista.pl/kk.php/s,1735> Dla mnie wystarcza do obalenia jakiejkolwiek teorii Boga religioznawstwo.> Czyli jedyna naukowa dyscyplina zajmująca się takimi kulturowymi bajkami.> Dyscyplina ta wyraża się jasno skąd się wżieli bogowie-zostali wymyśleni.> Pokazuje nawet jak to się działo i jak ich uwiarygadniano.> Rozważania nad ludzkimi wymysłami mogą być jedynie rozrywką umysłową ale nie ma co nadawać jakiegokolwiek prawdopodobieństwa ich istnieniu.Religioznawstwo? To śmieszne. Jak już wspomniałem nauka nie powinna wtrącać swoich przysłowiowych trzech groszy do idei Boga (lub bardziej zrozumialej świata, z którego ktoś stworzył świat materialny). Podam najlepiej parę uwag, na które powinna odpowiedzieć filozofia a nie nauka... 1) Kłopotliwy jest początek. Jak wspomniane jest w tamtym artykule energia jest niezniszczalna i wieczna. Sami zauważamy, że w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia miejsce energia. To trwa i trwa i zdajemy sobie sprawę. Ten obieg może trwać wieczność i to mogę sobie wyobrazić. Ale kłopotliwy jest problem początku. Nie mogę sobie wyobrazić brak początku. Jeśli energia istnieje, co z czego powstała? Nawet wasza logika tu ulega....Nie mogę uwierzyć, jak Platon mógł stwierdzić "wszechświat jest wieczny i istnieje od zawsze". To zdanie wydaje mi się abstrakcyjne. 2) Przyczyna. Czy sądzisz, że świat powstał przypadkowo a twoje życie nie ma żadnego sensu? Jest wiele powodów, aby sądzić, że coś poza tym czterowymiarowym światem istnieje... Einstein mawiał, że nasza nauka jest ciągle prymitywna, lecz to najcenniejszą rzeczą, którą mamy. Nie mów zatem, że bóg na pewno nie istnieje... (kimkolwiek on jest)...
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anarok (161 punktów) |
> 1) Kłopotliwy jest początek. Jak wspomniane jest w tamtym artykule energia jest niezniszczalna i wieczna. Sami zauważamy, że w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia miejsce energia. To trwa i trwa i zdajemy sobie sprawę. Ten obieg może trwać wieczność i to mogę sobie wyobrazić. Ale kłopotliwy jest problem początku. Nie mogę sobie wyobrazić brak początku. Jeśli energia istnieje, co z czego powstała? Nawet wasza logika tu ulega....Nie mogę uwierzyć, jak Platon mógł stwierdzić "wszechświat jest wieczny i istnieje od zawsze". To zdanie wydaje mi się abstrakcyjne.Ja mogę sobie wyobrazić brak początku bez większych problemów. To kwestia zmiany sposobu myślenia i otwartości umysłu. > 2) Przyczyna. Czy sądzisz, że świat powstał przypadkowo a twoje życie nie ma żadnego sensu?Człowiek ma tendencję do zadawania pytań "dlaczego" i "jak", wychodząc z założenia, że wszystko musi mieć swą przyczynę. Samo Twoje pytanie już jest wątpliwe, bo zakładasz, że świat koniecznie musiał POWSTAĆ. A może on po prostu jest? Co do życia - wierzysz, że ma ono sens, bo łatwiej to przełknąć Twojemu umysłowi? 
Nie należy mylić prawdy z opinią większości - Jean Cocteau
|
|
| | |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | >Religioznawstwo? To śmieszne. Jak już wspomniałem nauka nie powinna wtrącać swoich przysłowiowych trzech groszy do idei Boga (lub bardziej zrozumialej świata, z którego ktoś stworzył świat materialny). Rozmawiałem dziś z Kazimierzem Bankiem dr.hab.dyr.religioznawstwa UJ. Napisał wiele książek i jest racjonalistą jak Ja i autorytetem w dziedzinie religii i bogów i innych.Powiedz jemu że religioznawstwo jest śmieszne i nie powinno mieszać się do boga. Coś nie kwalfikujesz mi się na racjonalistę. > Nie mogę sobie wyobrazić brak początku. Jeśli energia istnieje, co z czego powstała? Nawet wasza logika tu ulega.... Mała wyobrażnia to Twój problem.Poćwicz ją poczytaj fantastykę. Piszesz że nasza logika ulega?Co pewnie znaczy że Twoja jest lepsza i wygrywa?
>Nie mogę uwierzyć, jak Platon mógł stwierdzić "wszechświat jest wieczny i istnieje od zawsze". To zdanie wydaje mi się abstrakcyjne. Platon żył tak dawno temu i wiedział tak niewiele w porównaniu z obecną wiedzą że miał prawo wygadywać różne rzeczy.Ja sobie jego wypowiedzi bez trudu wyobrażam a jego obrona Sokratesa extra czytałem ze dwa razy i żal mi jest wciąż Sokratesa. Przeczytaj Dialogi (Ucztę możesz sobie odpuścić i Timajosa)a zrozumiesz w jak ciężkich żyli czasach i jaką mieli wyobrażnie.
>Przyczyna. Czy sądzisz, że świat powstał przypadkowo a twoje życie nie ma żadnego sensu? Moje życie ma sens (moje hobby to biologia ewolucyjna także wiem o sensie życia więcej niż cały Vatykan razem wzięty). Przypadkowo?Masz duże braki nie używa się w poważnej rozmowie tego słowa bo oznacza ono że rozmówca nie jest w stanie opisać jekiegoś zjawiska,jest ono wyrazem jego niewiedzy.Pisz że coś nastąpiło w sposób określony przez wciąż nie znane Tobie czynniki lub niesprecyzowane przez Twój zasób słów. Jasne że powstał świat w sposób znany i objaśniony i wyjaśniony.
>Jest wiele powodów, aby sądzić, że coś poza tym czterowymiarowym światem istnieje. Jesteś nawiedzony?Znowu ze strachu samotności czy czego tam ratujesz Swą psychikę nadzieją że skoro nauka mówi że tu to duszy nie ma ani boga to wysyłasz ich do innego wymiaru piątego?A co jak i tam zajrzymy i nic nie znajdziemy to będziesz się łudził że może w 7 wymiarze się bóg schował?I tak w kółko?
>Einstein mawiał, że nasza nauka jest ciągle prymitywna, lecz to najcenniejszą rzeczą, którą mamy. Nie mów zatem, że bóg na pewno nie istnieje... (kimkolwiek on jest)... A dlaczego nie?Nauka mówi że został zmyślony. To nauce mam nie ufać?
|
|
| | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Religioznawstwo? To śmieszne. Możliwe, ale na naszym bezbożniczym forum, to ośmiesza się autor takich twierdzeń.
>Jak już wspomniałem nauka nie powinna wtrącać swoich przysłowiowych trzech groszy do idei Boga (lub bardziej zrozumialej świata, z którego ktoś stworzył świat materialny). Religia wtrąca się do wszystkiego i chciałaby ustawić się na takim piedestale, aby nikt nigdy nie ośmielał się podważać jej głupich twierdzeń. Uczeni mają nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek zajmowania się wszystkim, co naukowym badaniom się poddaje. Idea Boga była tworzona w różnych kulturach i jest zmienna w czasie. Jej badanie jest bardzo ciekawe poznawczo. Natomiast jest całkowitą bzdurą możliwość stworzenia świata przez "ktosia" i zajmuje się tym tylko specjalny gatunek uczonych. Np. w Polsce prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz.
>Podam najlepiej parę uwag, na które powinna odpowiedzieć filozofia a nie nauka... Na szczęście w bardziej cywilizowanych krajach żadni religianci i ich instytucje nie mogą już narzucać czym powinna zajmować się nauka, a czym filozofia.
>1) Kłopotliwy jest początek. Dla kogo kłopotliwy i w jakim zakresie?
>Jak wspomniane jest w tamtym artykule energia jest niezniszczalna i wieczna. Sami zauważamy, że w przyrodzie nic nie ginie, tylko zmienia miejsce energia. Bzdura - energia jest formą materii i to materia jest wieczną.
>Nie mogę sobie wyobrazić brak początku. Wyobraźnię trzeba kształtować od dziecka. Czasem jest to już za późno. Ja tam sobie wyobrażam. Siedział sobie starzec z długą siwą brodą i się nudził.....
>Nie mogę uwierzyć, jak Platon mógł stwierdzić "wszechświat jest wieczny i istnieje od zawsze". To zdanie wydaje mi się abstrakcyjne. W czasach mojej młodości uważano, że człowiek różni się od zwierząt umiejętnością myślenia abstrakcyjnego. Teraz początki takiego myślenia odnajdujemy także u zwierząt. Trochę książek i wysiłku intelektualnego i może się Panu uda.
>Czy sądzisz, że świat powstał przypadkowo Nie! Sądzę, że istniał wiecznie i tylko jego forma ulegała przemianom. Natomiast procesy ewolucyjne są najczęściej przypadkowe.
>a twoje życie nie ma żadnego sensu? Moje życie ma zdecydowany sens. Tu i teraz. To tylko dla wierzących sensem życia jest śmierć i wydumane życie wieczne.
>Einstein mawiał, że nasza nauka jest ciągle prymitywna, lecz to najcenniejszą rzeczą, którą mamy. Czy to co powiedział Einstein każdy ma prawo za nim klepać. Nasze poglądy różnią się o 180 stopni, a zgadzam się z tym zdaniem w zupełności, to czy obaj rozumiemy to samo?
>Nie mów zatem, że bóg na pewno nie istnieje... (kimkolwiek on jest)... Jestem naturalistą, który stara opierać swój światopogląd na nauce. Nauka nie zajmuje się dowodami na nieistnienie, ale bada całą dostępną człowiekowi rzeczywistość świata. Dotychczas nigdy i najmniejszym stopniu nie natknięto się na jakiekolwiek przesłanki wpływu na naturę sił nadnaturalnych. Mnie to wystarcza do 99,99% ateizmu.
Wielce Szanowny Panie, to dosyć poważne forum. Przed zabraniem głosu wypadałoby poznać choć pracę ks. Hellera i ks. Życińskiego, nie mówiąc już o całej plejadzie zagranicznych autorów teistycznych. Mają wiecej ciekawego do powiedzenia niż się wynosi z katechezy.
Satyfakcji z ciekawych lektur życzę. Warto trochę poczytać.
@@@ .
|
|
| farmer (22440 punktów) |
> Stanowisko, które reprezentuję można krótko streścić do słów: "Nie wiadomo, >czy bogowie istnieją i nie wierzę w nich". Moim zdaniem jest to chyba jedyna racjonalna
W jaki sposób nie wierzysz?
|
|
1 na 1 | Ruffo (484 punktów) | Uważam, że nie da się stworzyć "ogólnej teorii wszystkiego". Dlatego, dyskusję o wierze zaczął bym od rozdzielenia pojęcia BOGA i RELIGII. Boga wymyślił człowiek na początku swojej historii, celem wytłumaczenia istnienia i działania świata. Teza, że coś, czy ktoś, w dawnej może nawet nieskończenie dawnej przeszłości spowodował powstanie wszechświata, jest równie dobra teraz jak w prehistorii, nie do udowodnienia, ale i nie do obalenia. Jeśli to "coś-ktoś" nazwiemy Bogiem, mamy wiarę w Boga. Aliści, gdzieś w jaskini, jakiś cwany pra-homo-sapiens powiedział do swojego plemienia (przekręt wymyślono wcześniej niż koło!): Ja rozmawiam z Bogiem, przekazuję wam Jego wolę, a wy macie mnie słuchać, bo jak nie, to On was załatwi! I tak powstała RELIGIA - narzędzie psychomanipulacji, zawłaszczajace wiare w Boga a potrzebne każdej władzy, każdej polityce. W miarę postępu cywilizacyjnego, religia będąca domeną pojedynczych szamanów, stała się instytucją, obrosła w hierarchię, biurokrację, logistykę, ba, stworzyła na własne potrzeby (pseudo)naukę, ale z prawdziwymi katedrami, fakultetami, autorytetami (włączając świętych, mesjaszy, półbogów, proroków...) Natomiast "wierzę, że uda mi się schudnąć" - to wiara z całkiem innej bajki, raczej "mam nadzieję, żę..."
|
|
 | | astrotaurus (12445 punktów) |
>Dlatego, dyskusję o wierze zaczął bym od rozdzielenia pojęcia BOGA i RELIGII.
>I tak powstała RELIGIA - narzędzie psychomanipulacji, zawłaszczajace wiare w Boga >a potrzebne każdej władzy, każdej polityce.
Dodaj zatem jeszcze jeden element rozdzielenia: system władzy oparty na religii, bo to nie jest to samo, choć ludzie władzy robią wszystko, aby ich z religią i Bogiem samym utożsamiać.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
2 na 2 | Koraszewski (82900 punktów) | Jestem nieskończenie dumny, z mojej bezbrzeżnej pokory.
|
|
2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Publikując długie wypowiedzi warto podzielić je na akapity, coś podkreślić, zacytować, czasem nawet pokolorować, bo taki blok tekstu z wielkiej płyty to nie wygląda user-friendly Pozdrawiam Wujek Dobra Rada
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
 | | romaro (25211 punktów) | Coraz częściej dyskusje o istnieniu bogów w świecie rzeczywistym ignoruję.Zajrzałem tutaj z nudów. Skoro zajrzałem... Temat ten to przysłowiowe dzielenie włosa. Człowiek ma to do siebie że myśli, filozofuje, szczególnie gdy nie ma w danej chwili nic innego do roboty. Czas tego bezproduktywnego filozofowania jest wprost proporcjonalny do ilości niewyartykuowanych kretynizmów. Dlaczego piszemy lub mówimy wolniej niż myślimy? Ktoś powie - bogowie nas chronią byśmy na śmieszność się nie narazili. No cóż, jaki Bóg taka ochrona. Każdy ma swoją filozofię lub wiarę. Moja każe mi już skończyć.
|
|
|  | | Kuba Śruba (3184 punktów) | > Człowiek ma to do siebie że myśli, filozofuje, szczególnie gdy nie ma w danej chwili nic innego do roboty.Być może dzięki temu mamy geometrię analityczną - według anegdoty Kartezjusz wymyślił układ współrzędnych obserwując muchę łażącą po suficie www.math.edu.pl/uklad-kartezjanski> Dlaczego piszemy lub mówimy wolniej niż myślimy? Ktoś powie - bogowie nas chronią byśmy na śmieszność się nie narazili.Właśnie dlatego lubię forum racjonalisty, że wielu użytkowników publikuje posty przemyślane zarówno w treści jak i formie, co jest też oczywiście dużą zasługą uważnych moderatorów (Pozdrawiam przy okazji serdecznie!), a także skutkiem wysokiego poziomu artykułów i wielu tematów dyskusji. > Moja każe mi już skończyć.Rozumiem, "up to you!" Jest taki cytat, który pewnie Ci się spodoba (tylko nie potraktuj go proszę jako ocenę Twoich wypowiedzi!): Cytat:Błogosławiony ten, co nie mając nic do powiedzenia, nie obleka tego faktu w słowa. autor: Julian Tuwim I Wielki
Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru. - R. A. Wilson
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|