 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-02-2011 17:05 | neurosurgery (2484 punktów) | Katecheci są dla dzieci
11 na 11 | Witam,
miałem dzisiaj okazję rozmawiać z dominikaninem (uczącym w liceum) o Dawkinsie. Wiem, że niektórzy od razu napiszą - znowu ten Dawkins! Ale nie o niego tutaj głównie chodzi. Chodzi mianowicie o poziom intelektualny i merytoryczny tzw. katechetów. Ów duchowny stwierdził, że tak w ogóle nie bardzo wie po co Dawkins napisał "Boga urojonego". Stwierdził, że on też sobie może powiedzieć (uwaga - śmieszne) - 'ameby nie istnieją' i napisać o tym książkę. Powstrzymywałem się od śmiechu i jednocześnie zadawałem sobie pytanie - jak można być na tyle głupim, żeby nie dostrzegać różnicy w stwierdzeniu 'bóg nie istnieje' i 'ameby nie istnieją'?! Odparłem mu, że ameby są namacalnym tworem ewolucji. Może je nawet zobaczyć! Cóż, odparł, że on jest wierzący (no to rozwiało wszystkie moje wątpliwości...) i było po rozmowie... A więc pytam - jak to do jasnej anielki jest możliwe, że religia opiera się nauce w takim dużym stopniu? Jak to jest możliwe, że pomimo takich 'świetnych' katechetów tak mało inteligentnych uczniów decyduje się porzucić boga? Siła indoktrynacji jest ogromna... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| astrotaurus (12445 punktów) | > A więc pytam - jak to do jasnej anielki jest możliwe, że religia opiera się nauce w takim dużym stopniu? Na nauce manipulacji chyba jedynie... bo jak inaczej?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
5 na 5 | spellbinder (8577 punktów) | Pamiętam "dyskusje" w szkole podstawowej. Nie chodziło w nich ani o to, kto mądrzej mówi, ani o to kto ma rację. Główną rolę odgrywała reakcja przysłuchujących się osób - wystarczył wybuch buraczanego śmiechu i "przegrywało" się ową "dyskusję".
Podejście katechetów jest identyczne. Oni wiedzą, że nie wygrają merytorycznie. Wiedzą, też jak kontrolować tłum - w większości debat publicznych "argument" typu "a ty się przebierasz w damskie majtki" wygrywa, choć nie ma żadnego związku z dyskusją.
|
|
4 na 4 | rhotax7 (3947 punktów) | >Chodzi mianowicie o poziom intelektualny i merytoryczny tzw. katechetów. Nie wiem czy oni zdają jakiś egzamin na katechetę-ale uważam że znajomość pobieżna bibli i katechizmu powinna wystarczyć w 21 wieku do nauczania dzieci w środku Europy na tym stanowisku. > jak to do jasnej anielki jest możliwe, że religia opiera się nauce w takim dużym stopniu? Religia nie ma wyjścia musi się bronić i ma wypracowane gotowe odpowiedzi tak idiotyczne jak jego odpowiedż-Ja wierzę. Te słowa są skrótem myślowym są zaklęciem umożliwiającym nie myślenie i nie zastanawianie się nad niczym. Wiedza dotycząca wiary jest prościej podana, bardziej przystępnie i poznaje się ją od dziecka a potem wszyscy w kościele dorośli są poważni a dziecko wyczuwa że za tą powagą kryje się ważna i mądra wiedza potrzebna do życia, ufa tym dorosłym i ich opiniom a to zapisuje się glęboko w mózgu dziecka i wpływa na jego dalsze decyzje podświadomie. Od tego się zaczyna i na to nie mamy wpływu ale możemy dotrzeć do starszej młodzieży i tak wątpiącej i szukającej draki. > Jak to jest możliwe, że pomimo takich 'świetnych' >katechetów tak mało inteligentnych uczniów decyduje się porzucić boga? Może braknie im materiałów przekazujących im wiedzę o braku boga w ich języku i wzorców do naśladowania? Możemy to zmienić.
|
|
 | | Rafaela (2059 punktów) | >Nie wiem czy oni zdają jakiś egzamin na katechetę-ale uważam że znajomość pobieżna bibli i katechizmu powinna wystarczyć w 21 wieku do nauczania dzieci w środku Europy na tym stanowisku. Miałam sąsiadkę, która pracuje jako katechetka po teologii na KUL-u. By mogła podjąć prace jako świecka katechetka zgodę musiał wyrazić biskup.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
|  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Po teologii KUL-u! No to czarownica z dyplomem! I jeszcze sam dobrodziej biskup--nie mam pytań może uczyć w całym wszechświecie ale nie w Mekce tam nie uznają tych dyplomów.
|
|
4 na 4 | DEmonizer (4893 punktów) | > A więc pytam - jak to do jasnej anielki jest możliwe, że religia opiera się nauce w takim dużym stopniu? Jak to jest możliwe, że pomimo takich 'świetnych' katechetów tak mało inteligentnych uczniów decyduje się porzucić boga? Siła indoktrynacji jest ogromna...Dokładnie. Dwa Tysiące Lat Bardzo stanowczego i intensywnego parania mózgów nieszczęsnych owieczek od maleńkiego, na tym bazuje inteligencja katechetów. No przecież religia i nauka się nie wykluczają, to takie "wybitnie różne" wymiary. A przynajmniej tak gadają. Bełkot miliony razy wypaplany staje się powszechnie używaną prawą.  Uczniowie mają internet, to agresywne i masońskie dzieło szatana.  Pozdrawiam
|
|
| Manian (950 punktów) | Najgorsze u katechetów jest zblazowanie ich myśli religią. Choćby nie wiem co i tak nie mogą" powiedzieć czegoś co będzie w niezgodzie z doktryną Kościoła. Pewnie zdarzają się wyjątki, ale sądzę, że z przysłowiową świecą ich trzeba szukać. Najgorsze jest to, że gdy ktoś poda trafny, aczkolwiek mocno uderzający w chrześcijaństwo, a nie daj boże samego Boga  argument natychmiast rozmowa schodzi na nieco inny tor (przynajmniej takie są moje odczucia). Zauważyłem, że wielką siłą katechetów jest również bierność uczniów w dyskusjach. U mnie w takowych oprócz mnie bierze udział w porywach do 4 osób. Reszta widocznie łaknie tej religijnej papki. Katecheta widząc tylko kilku "maruderów" nie musi się wysilać. Powie, że Bóg jest miłosierny, czeka na nas, na nasze nawrócenie i jakoś się kręci ta karuzela. Myślę, że katecheci w większości przypadków nie są przygotowani na trudne pytania. A przecież młodzież wątpi. Przynajmniej mam taką nadzieję, bo wątpienie jest oznaką myślenia.
|
|
3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | >Jak to jest możliwe, że pomimo takich 'świetnych' katechetów tak mało inteligentnych uczniów decyduje się porzucić boga? Siła indoktrynacji jest ogromna... Jest wiele przyczyn i sama inteligencja często nie jest 'dopuszczona' do głosu. Na podstawie koleżanek i kolegów mojej córki z liceum wiem, iż część uczniów chodzi na religie dla średniej, bo łatwo dostać semestralną/końcową szóstkę, która dorzuci punkt do np. dwói z fizyki. Część chciałaby zrezygnować, lecz rodzice nie pozwalają, a to choć już prawie dorośli, to jednak zależni od rodziców (kieszonkowe, wycieczki, obozy). Część nie chce zwyczajnie zrobić komuś w rodzinie przykrości, np. wnuczka babci. Część czekała w pierwszej klasie na tych, którzy zrobią pierwszy ruch. Dziś w klasie jest ponad 30% nie chodzących na religię, ale to nie znaczy, że nie są wierzącymi. Może z 10% grupy niechodzącej jest niewierzącymi, co i tak jest dobrym wynikiem, zwłaszcza, że 2. osoby z nich mieszkają na wsi.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | 3 na 3 | Manian (950 punktów) | >Na podstawie koleżanek i kolegów mojej córki z liceum wiem, iż część uczniów chodzi na religie dla średniej, bo łatwo dostać semestralną/końcową szóstkę, która dorzuci punkt do np. dwói z fizyki. Część chciałaby zrezygnować, lecz rodzice nie pozwalają, a to choć już prawie dorośli, to jednak zależni od rodziców (kieszonkowe, wycieczki, obozy). To jest przerażające, że ktoś chodzi na religię dla kieszonkowego, ale również strony pokazuje kruchość wiary i materialność tego duchowego uczucia. Myślę, że to może w przyszłości pomóc im porzucić wiarę, bo przecież w końcu zaczną zarabiać na siebie i rodzice nie będą mieli prawa głosu w tej kwestii. Z drugiej strony myślę, że jest niemała grupa uczniów, która niekoniecznie musi być katolikami, żeby uczestniczyć w lekcji religii, w końcu ten przedmiot nazywa się religia, a nie wychowanie katolickie. Z wodą święconą katecheci nie przychodzą.
|
|
|  | 1 na 1 | Rafaela (2059 punktów) | >To jest przerażające, że ktoś chodzi na religię dla kieszonkowego, ale również strony pokazuje kruchość wiary i materialność tego duchowego uczucia. Zgadzam się, przeraża ta prawda. >Myślę, że to może w przyszłości pomóc im porzucić wiarę OBY!!! >(...)jest niemała grupa uczniów, która niekoniecznie musi być katolikami, żeby uczestniczyć w lekcji religii,(...) Nie jest to wykluczone, chociaż u córki w klasie takich dzieci nie ma, także nie było w gimnazjum. Generalnie jednak panuje zasadza, że jak nie musisz (dla średnie lub rodziny) to nie chodzisz. A swoją drogą w liceum już mało kto współzawodniczy o najwyższą średnią. Ważniejsze są oceny z konkretnych przedmiotów, które będą zdawane na maturze jako rozszerzone.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| |  | | Manian (950 punktów) | >>(...)jest niemała grupa uczniów, która niekoniecznie musi być katolikami, żeby uczestniczyć w lekcji religii,(...) >Nie jest to wykluczone, chociaż u córki w klasie takich dzieci nie ma, także nie było w gimnazjum. Generalnie jednak panuje zasadza, że jak nie musisz (dla średnie lub rodziny) to nie chodzisz. A swoją drogą w liceum już mało kto współzawodniczy o najwyższą średnią. Ważniejsze są oceny z konkretnych przedmiotów, które będą zdawane na maturze jako rozszerzone. Ja nie jestem katolikiem i chodzę na religię, a nie muszę, bo nie ma na mnie żadnej presji ze strony rodziny. Średnia jest wg mnie trochę pokrętnym tłumaczeniem, bo ja w technikum mam bodajże 14 (albo więcej) przedmiotów i nawet 5 z religii nie podniesie średniej w jakiś niewyobrażalny sposób. ja chodzę, bo lubię dyskutować, a w sumie wolę już posiedzieć na religii niż przez 45 minut błąkać się po szkole.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | >Ja nie jestem katolikiem i chodzę na religię, a nie muszę, Dla mnie nie jest to do pojęcia. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła. Nawet jeśli miałabym siedzieć pod klasą, to bym siedziała, a w lekcji kłamstw bym nie uczestniczyła. Brzydzę się każdym kłamstwem.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Manian (950 punktów) | >w lekcji kłamstw bym nie uczestniczyła. Brzydzę się każdym kłamstwem. Z kłamstwem jest jak z szambem. Każdy się nim brzydzi, ale jednak ktoś musi mieć z nim do czynienia. Ja uważam, że pokazanie sprzeciwu w dyskusji nie jest niczym złym. Z kłamstwem mamy do czynienia na co dzień, religia nie jest wyjątkiem. Inną sprawą jest to czy ktoś pochłania te kłamstwa. Kto karmi się kłamstwem w końcu umrze od nadmiaru prawdy. Myślę, że moje słowa podczas lekcji religii mogą dać powód do myślenia dla innych osób. Mogą zwrócić uwagę na rzeczy, o których nie pomyśleli. Na co dzień mam do czynienia z katolikami i równie dobrze mógłbym z nimi nie podejmować tematu religii, bo kłamią.
|
|
| | | | |  | | Rafaela (2059 punktów) | >>w lekcji kłamstw bym nie uczestniczyła. Brzydzę się każdym kłamstwem. >Z kłamstwem jest jak z szambem. Każdy się nim brzydzi, ale jednak ktoś musi mieć z nim do czynienia. To prawda, lecz nie wyobrażam sobie, bym mogła kłamstwo religijne wybrać z rozmysłem. Oczywiście nie każdy tak musi. Kłamstwo samo w sobie jest złe, a ja unikam zła.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
| | | |  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | >>Ja nie jestem katolikiem i chodzę na religię, a nie muszę, >Dla mnie nie jest to do pojęcia. A zajęcia z literatury pięknej? Pewnie są tam też zajęcia dotyczące bajkopisarstwa. Niekoniecznie trzeba wierzyć w bajki, aby brać w nich udział.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | | |  | | Rafaela (2059 punktów) | >Niekoniecznie trzeba wierzyć w bajki, aby brać w nich udział. Oczywiście, lecz to jest moje zdanie, do wyrażenia którego mam prawo - nie po to jest się ateistką, by brać udział w religii. Innym może to sprawiać przyjemność, mnie nigdy.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | 3 na 3 | Grzegorz (5685 punktów) | > Dziś w klasie jest ponad 30% nie chodzących na religię, ale to nie znaczy, że nie są wierzącymi. Może z 10% grupy niechodzącej jest niewierzącymi, co i tak jest dobrym wynikiem, zwłaszcza, że 2. osoby z nich mieszkają na wsi.Dziwna trochę ta klasa (albo stosowana przez Ciebie składnia). 30% nie chodzi na religię. 10% z nich jest niewierzących, z czego 2 osoby mieszkają na wsi. Stąd wynika że 3% (10% z 30%) klasy to co najmniej 2 osoby, a idąc dalej klasa ta powinna liczyć co najmniej 66 osób. Ja wiem że oszczędności na oświacie są koszmarne, ale aż tak daleko chyba nie sięgają
|
|
|  | | Rafaela (2059 punktów) | > Dziwna trochę ta klasa (...)Nie dziwna  Przepraszam za pomyłkę i dziękuję za wskazanie błędu. Wyjaśniam: 30% to ~10 (9,9) uczniów, którzy nie chodzą na religię, czyli 23 osoby chodzą. 5 osób z grupy niechodzącej(przepraszam za pomyłkę - oczywiście 50%)to niewierzący, wśród których są 2. osoby mieszkające na wsi.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
3 na 3 | Grzegorz (5685 punktów) | >Witam, miałem dzisiaj okazję rozmawiać z dominikaninem (uczącym w liceum) o Dawkinsie. Wiem, że niektórzy od razu napiszą - znowu ten Dawkins! Ale nie o niego tutaj głównie chodzi. Chodzi mianowicie o poziom intelektualny i merytoryczny tzw. katechetów. Ważną sprawą jest to że sensownej odpowiedzi na zadawane im przez uczniów pytania najczęściej po prostu nie ma w ramach propagowanego przez nich światopoglądu. Więc taki katecheta ma do wyboru: - zręcznie ominąć pytanie, często stwarzając przy tym nawet pozory odpowiedzenia na nie (nazwijmy to podejście "jezuickim") - sprowadzić dyskusję do pyskówki "a u was Murzynów biją... zresztą, czy ty w ogóle chcesz zdać do następnej klasy?" (i to jest, niestety, podejście przeważającej większości).
Osobną sprawą jest to że katecheta to najczęściej ksiądz albo absolwent teologii. A to że studia teologiczne czy seminarium trwają pięć lat lub więcej to niestety jedyna wspólna cecha z "normalnymi" studiami. Co zresztą chyba miałeś okazję zaobserwować.
|
|
 | 6 na 6 | Guzik (2020 punktów) |
Decydujące teraz jest to - że religia jest brana na średnią na świadectwie. Dzieci, pomimo, że nie zgadzają się z tym co mówi katecheta - muszą ustąpić, przestać się buntować, bo zagrożą im średnią, wykluczeniem, niedopuszczeniem do bierzmowania. Dla towarzystwa... dorosły Cygan dał się powiesić! A co dopiero, nie wspierane przez dorosłych dziecko! To My - odpowiadamy za to uwikłanie dzieci, niejednokrotnie za uzależnienie ich od religii.
|
|
|  | 1 na 1 | Smoothie (163 punktów) | Co więcej - mnie wychowawczyni powiedziała, że jeśli nie będę mieć oceny z religii to w przyszłości nie będę mogła mieć udzielonego ślubu. W tej sytuacji odechciewa mi się tłumaczeń, że mnie ślub kościelny nie interesuje. Tak ogólnie - strasznie denerwuje mnie to ciągłe tłumaczenie...
|
|
| Maciej Malinowski (353 punktów) | Jeśli dobrze zrozumiałem, kolega mówiąc, że religia opiera się na nauce ma na myśli wielu wierzących naukowców?.Czy nauką nazywa studiowanie pisma świętego?. Jeśli to pierwsze, to powodów jest wiele - tak jak u zwykłego Kowalskiego, czyli może być: - strach, przed wyalienowaniem, - tradycje rodzinne, - kreacjonizm - stanowi, że bóg jest architektem wszystkiego, jako nieomylny i wszechmocny, - wygodnictwo (jak coś nie wychodzi zawsze można powiedzieć "Tak chciał Bóg"),
Z tych samych powodów uczniowie nie porzucają religii, choć tu dochodzi jeszcze czasem ignorancja.
Czy nie starczy, że ogród jest piękny? Czy muszą w nim jeszcze mieszkać wróżki?
|
|
 | | maruda (5550 punktów) | >Jeśli dobrze zrozumiałem, kolega mówiąc, że religia opiera się na nauce
Religia opiera się na nauce czytania i pisania. To jest cała niezbędna nauka by zgłębić tajniki wiary. Niestety świat poszedł do przodu i samo słuchanie i powtarzanie nie wystarcza.
|
|
| PKowalski (1042 punktów) | > Chodzi mianowicie o poziom intelektualny i merytoryczny tzw. katechetów. To zapewne też. Ale w gruncie rzeczy nie spotkałem osoby, która potrafiłaby uzasadnić wiarę. To jest raczej pewna oczywistość -- od dziecka żyją w przekonaniu, że tak jest. Jeśli nie od dziecka, to wybór wiary jest przyłączeniem się do tego, co reprezentują bliscy, a nie wyborem intelektualnym. Ateizm jest w gruncie rzeczy dla nich nie do pomyślenia, chyba, że jako wybór towarzyski, 'odrzucenie miłości Boga', jak to mówią.
> Jak to jest możliwe, że pomimo takich 'świetnych' katechetów tak mało inteligentnych uczniów decyduje się porzucić boga? Siła indoktrynacji jest ogromna... Raz: konformizm. Dwa: przywiązanie emocjonalne -- zauważ, że jedną z podstawowych zasad etycznych, jakich się dzieci uczy, jest szacunek dla wiary. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze, czy w innych dziedzinach jest w gruncie rzeczy inaczej? Nawet poglądy, z którymi można się solidaryzować, są bardziej przyjmowane emocjonalnie, niż intelektualnie.
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Chodzi mianowicie o poziom intelektualny i merytoryczny tzw. katechetów. Katecheci nie muszą wykazywać się poziomem intelektualnym i merytorycznym, bo nie nauczają przecież matematyki, biologii, czy fizyki. Mówią dzieciom o Bogu. Dobrym, miłosiernym i kochającym. Katecheta ma stanowić wzór moralny, a nie intelektualny, dla wychowanka i być dlań na obraz i podobieństwo kochającego Boga. Przytulić, pogłaskać i ukoić lęki.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
2 na 2 | de0_cbl (138 punktów) | religia opiera się na nauce ? jakiś czas temu wpadł mi w ręce " zeszyt ucznia" - " podręcznik do religii dla klasy II szkoły podstawowej". zapełniony oczywiście  i na szczęście  bo dzięki temu mogłem się dowiedzieć czego właściwie owi światli katecheci " Óczą" te nieświadome dzieci. i jak podkreśliłem to słowem " Óczą", tak też i wygląda ta... nauka. dziecko jak to dziecko... ma prawo popełniać błędy. po nauczycielu jednak oczekuje się, że zwróci na nie uwagę, ew. skoryguje - na tym polega nauka. akurat w tym zeszycie wręcz roiło się od błędów do tego stopnia, że trudno było znaleźć stronę na której by ich nie było. ale nie to było najgorsze. najgorszym był fakt, iż ŻADEN z tych błędów nigdy nie został poprawiony czy też przez kogokolwiek dostrzeżony. wniosek: nikt tego nigdy nie sprawdzał. dziecko miało wpisać w wyznaczone linijki hasełka podawane przez katechetkę albo przepisać je z innego podręcznika. to jedyna rzecz jakiej na lekcjach religii od niego wymagano. to nie jest nauka. to jest indoktrynacja - perfidne odmóżdżanie polegające na powtarzaniu w kółko bredni tak długo, aż zostaną uznane za prawdę. trudno też oczekiwać od katechety/katechetki by zrozumiał(a) co to ameba, ponieważ by zostać katechetą trzeba było przejść takie samo pranie mózgu w przeszłości. tych ludzi nie interesuje ich własne otoczenie. oni żyją w swoim własnym urojonym świecie. znam masę (powtarzam: masę) ludzi, wierzących w boski akt kreacji. ludzi dla których ewolucja to bajka braci grimm.
|
|
 | 1 na 1 | X-Yuri (159 punktów) | >religia opiera się na nauce ? >
Jesteś trzecią osobą (licząc oczywiście tylko te które zabrały tu głos) która źle przeczytała co autor napisał...
Nie "opiera się NA nauce" ale samo "opiera się nauce".
Różnica, prawda ? : )
|
|
| Jan Rylew (3965 punktów) | > Jak to jest możliwe, że pomimo takich 'świetnych' katechetów tak mało > inteligentnych uczniów decyduje się porzucić boga? Siła indoktrynacji jest >ogromna... A skąd wiadomo że mało ? Według moich szacunków bardzo dużo. Ok. 70% uczniów po przyjęciu przestaje praktykować regularnie, a ich "wiara" powoli zamienia się w tradycyjny rytuał obowiązujący w danej społeczności, albo w ogóle zanika.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|