 |
Piękny dowód na nieistnienie Boga... albo boga... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-02-2011 01:17 | darlove (2804 punktów) | Piękny dowód na nieistnienie Boga... albo boga...
4 na 4 | To nie moje rozumowanie, ale mi się podoba.
Wiemy, że Bóg jest istotą najdoskonalszą. Tak nas przekonują czarni (i nie tylko czarni) indoktrynatorzy. Skoro jest najdoskonalszą, to znaczy, że jeśli coś robi, to robi to w sposób najdoskonalszy z możliwych. No to teraz pytanie:
Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, która nie istniejąc stworzyła Wszechświat?
Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| DEmonizer (4893 punktów) | Nieistnienie osobowe niczego nie tworzy. Wystarczy poobserwować, a można wątpić w tą doskonałość. Gdyby oko było zaprojektowanym idealnym tworem, to nikt by nie nosił okularów, nie byłoby niewidomych, projektant musiałby być co najmniej złośliwym dowcipnisiem lub taki to super projekt. Pozdrawiam
|
|
 | 3 na 3 | darlove (2804 punktów) | > Nieistnienie niczego nie tworzy.> Wystarczy poobserwować, a można wątpić w tą doskonałość.> Gdyby oko było zaprojektowanym idealnym tworem, to nikt by nie nosił okularów, nie byłoby niewidomych, projektant musiałby być co najmniej złośliwym dowcipnisiem lub taki to super projekt.> Pozdrawiam  No tak... ale nie w tym rzecz. Jeśli ktoś mówi, że Wszechświat jest doskonały, bo doskonały Bóg go stworzył, to nie będę z takim kimś dyskutował. Za to idąc jego torem rozumowania zadaję mu pytanie: co jest doskonalsze, stworzyć Wszechświat istniejąc, czy też zrobić to nie istniejąc??? Bo mi się jednak wydaje, że dużo większym wyczynem jest zrobić coś samemu nie istniejąc. Jest to chyba najdoskonalsze, co może być. Tak mi się wydaje.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | | DEmonizer (4893 punktów) | Czyli zrównać ideę boską z bzdurą? Lepsza niepotrzebność boska od boga stworzyciela.  Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | > Czyli zrównać ideę boską z bzdurą?> Lepsza niepotrzebność boska od boga stworzyciela.  > Pozdrawiam  No zaraz, zaraz. Jak to z bzdurą? To to jeszcze nie jest bzdurą? Czytałeś kiedykolwiek dogmatykę Kościoła katolickiego? Jeśli to nie jest jedna wielka bzdura, to nie wiem, co by nią miało być... Ale skoro dla wielu ludzi takie bzdury są najświętszą prawdą, to przyjmując roboczo, że tak rzeczywiście jest, wyprowadzam wnioski, pytam. Ja wiem, że ludzie nie znają zasady logicznej (p->~p)->~p, w większości przynajmniej, ale bawi mnie, jak są zakłopotani, gdy z ich prawdy nagle drogą logicznego rozumowania wynika zaprzeczenie ich prawdy. Nie zdają sobie biedacy sprawy z tego, że ta nieprawda jest w rzeczywistości CAŁĄ PRAWDĄ. Szkoda, że w szkole nie uczy się logiki z prawdziwego zdarzenia.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | |  | | DEmonizer (4893 punktów) | A teraz rozumiem.  Nie wiedziałem z której strony do tego podejść, z własnej, czy dogmatów katolickich. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | DEmonizer (4893 punktów) | Dla mojego kolegi ze studiów bóg był Spiritus Sanctus. Zawsze mówił: Bóg jest wielki, bo przynosi pełne wódki butelki.  Pozdrawiam
|
|
4 na 4 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat:No to teraz pytanie: >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? Dobrze kombinujesz  Ale... 1.Doskonałość, jasne! Ale w ramach logiki. Jeśli mówisz o czymś/kimś kto stwarza wszechświaty nie istniejąc to to coś/Ktoś już istnieje przynajmniej jako wartość semantyczna. W momencie kiedy definiujesz cokolwiek powołujesz to do istnienia jako obiekt/coś... Jeśli natomiast chodzi Ci o abstrakcyjny, nieistniejący obiekt to jeśli przypisujesz mu akt stworzenia automatycznie definiujesz go jako ISTNIEJĄCY obiekt osobowy, który posiada WOLĘ stwarzania wszechświatów. 2. Co jest doskonalsze, istnieć i mieć świadomość, czy nie istnieć? Sama definicja wskazuje, że logicznie taki "obiekt" musi istnieć jako wyrażenie tego co "najdoskonalsze jak się da". Cytat:>Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?... ... Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
 | 6 na 6 | Pan Tau (1237 punktów) | Cytat:[...] W momencie kiedy definiujesz cokolwiek powołujesz to do istnienia jako obiekt/coś... Definiując powołujesz do istnienia pojęcie/definicję zdefiniowanego obiektu a nie ów obiekt. A to nie to samo - rysunek budynku nie jest budynkiem, przepis na grochówkę nie jest grochówką itp. Cytat:[...] Jeśli natomiast chodzi Ci o abstrakcyjny, nieistniejący obiekt to jeśli przypisujesz mu akt stworzenia automatycznie definiujesz go jako ISTNIEJĄCY obiekt osobowy, który posiada WOLĘ stwarzania wszechświatów. Dlaczego akt stworzenia musi być dziełem: (a) obiektu osobowego, (b) obiektu posiadającego wolę stwarzania?
|
|
2 na 2 | Satyr (4285 punktów) | > To nie moje rozumowanie, ale mi się podoba.Doskonałe. Z pewnością jest prawdziwe. Lepiej się już czujesz?  Te wszelkie dowody na istnienie/nieistnienie Boga to sobie można o kant wiadomo czego rozbić. Szkoda się nad tym głowić, chyba że traktując to jako ćwiczenie w wyszukiwaniu błędów. Tu, jak sądzę, błędem jest założenie, że dla Boga coś może być większym/mniejszym wyczynem - jest on wszechmocny, więc wszystko jest dla niego takim samym wyczynem, czyli żadnym, bez względu czy istnieje, czy nie. Poza tym, utożsamia się tu znaczenie "być zdolnym do większych wyczynów" i "być doskonalszym". Mógłbym powiedzieć, że jest czymś doskonalszym istnieć i stworzyć świat, mimo, iż większym wyczynem jest nie istnieć i stworzyć świat. Pozdrawiam P.S. Świat nie jest doskonały. Jest kompletnym bagnem. Nawet katolik to przyzna.
|
|
 | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Te wszelkie dowody na istnienie/nieistnienie Boga to sobie można o kant (...)
No(u)men omen.
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | >Poza tym, utożsamia się tu znaczenie "być zdolnym do większych wyczynów" i "być doskonalszym". Mógłbym powiedzieć, że jest czymś doskonalszym istnieć i stworzyć świat, mimo, iż większym wyczynem jest nie istnieć i stworzyć świat.
Nie ma tutaj utozsamienia. Osoba doskonala to taka, o ktorej nie da sie pomyslec, ze moze byc doskonalsza. Doskonalosc sie nie stopniuje, jak np. - nie przymierzajac - nieskonczonosc. Skoro pewna osoba istnieje i cos tworzy, to - jak sie zdaje - doskonalsza trzeba znacznie byc, aby tworzyc i przy tym nie istniec. Nie wiem, czy sie zgodzisz, ale dla mnie to tak wyglada.
>P.S. Świat nie jest doskonały. Jest kompletnym bagnem. Nawet katolik to przyzna.
Moze i przyzna, ale musi sie chyba przed tym dobrze napic... a juz w obecnosci ksiedza dobrodzieja to chyba nawet wodka nie pomoze.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo fajne, ale teistom przeważnie wcale nie zależy na pochwalnych przymiotnikach boga. Chcą życia wiecznego, więc chwalą. Ale nie obchodzi ich to, jaki jest ten ich rojony bóg. W przypadku chrześcijaństwa jest gwarantem życia po własnej śmierci. Różowy, bury, w ciapki, irracjonalny, chory, czy zdrowy - wisi im to i na kilometr ciągnie się po ziemi. "Panie Jezu wierzę w twoje zmartwychwstanie" - to jest najważniejsze. Nie wierzycie mi? To zastanówcie się nad logiką tego zdania i jego wagą dla chrześcijan...
Przykładowo, jestem na Subkontynencie Indyjskim. I mogę zbudować podobne zdania, które nie występują w hinduizmie:
"O Hanumanie, wierzę, że miałeś maczugę i leciałeś na Lankę!" - no super, jakie to ważne...
"O Parwati, wierzę że jeździsz na lwicy", "O Sziwo, wierzę, że połknąłeś truciznę i uratowałeś świat, a twoje gardło jest sinie", O Saraswati, wierzę, że grasz na winie"...
Czujecie absurdalność? Dlatego znajdowanie paradoksów w postulacie o wszechmocy Jahwe nie ma żadnego sensu. Nie chodzi o Jahwe, o Jezusa. "Wierzę w zmartwychwstanie" - powiadają otaczający nas handlarze opium.
|
|
 | | Rigoletto (3891 punktów) | >"Panie Jezu wierzę w twoje zmartwychwstanie" - to jest najważniejsze. Nie wierzycie mi? To zastanówcie się nad logiką tego zdania i jego wagą dla chrześcijan... >Przykładowo, jestem na Subkontynencie Indyjskim. I mogę zbudować podobne zdania, które nie występują w hinduizmie:
Sugerujesz, że hinduiści czczą swoich bogów bezinteresownie?
>Czujecie absurdalność? Dlatego znajdowanie paradoksów w postulacie o wszechmocy Jahwe nie ma żadnego sensu. Nie chodzi o Jahwe, o Jezusa. "Wierzę w zmartwychwstanie" - powiadają otaczający nas handlarze opium.
W każdej religii chodzi o jakąś upragnioną korzyść, w życiu albo po śmierci.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale w chrześcijaństwie głównie czczony bóg jest chodzącą korzyścią. To tak jakbyś miał boga Pączka, którego się zjada podczas specjalnych rytuałów. Tyle, że w chrześcijaństwie jest to dużo bardziej ponure.
Ja nie mam zamiaru tu bronić hinduizmu, który potrafi być brutalny i nieludzki (palenie wdów, do dziś problemy ze statusem kobiety etc.). Chcę tylko powiedzieć, iż hinduizm nie jest aż tak perfekcyjnie interesowny jak chrześcijaństwo,
Jedne z głównych teologii hinduizmu (bo to tak naprawdę konglomerat setek wierzeń, które różnią się bardziej między sobą niż islam i chrześcijaństwo), jest zasada lili. Uznaje ona, iż bogowie nie istnieją dla ludzi, lecz po prostu, jako istoty spełnione, bawią się. Ludzie są jednym z wielu efektów takiej zabawy i w związku z tym bogowie mogą, w sumie głównie dla kaprysu, spełniać ich prośby. Nie są jednak dla ludzi, ludzie nie są na ich podobieństwo, nie składają się za ludzi w ofierze (co najwyżej za istnienie całej rzeczywistości).
|
|
1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? >Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?...
Aleś wymyślił! Nawet najbardziej podstawowe, zdroworozsądkowe podejście, podpowiada, że istota która nie istnieje nic nie wyczynia, więc nie ma o czym mówić.
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | >>Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >>która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? >>Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?... >Aleś wymyślił! Nawet najbardziej podstawowe, zdroworozsądkowe podejście, podpowiada, że istota która nie istnieje nic nie wyczynia, więc nie ma o czym mówić.
Nie rozumiesz. Tu nie chodzi o zadne zdroworozsadkowe podejscie, bo gdyby tak bylo, to bym watku nie zakladal. Poruszamy sie tutaj nie w racjonalizmie, a oparach religii. Jesli istota, ktora nie istnieje, jest zdolna stworzyc Wszechswiat, to jakaz potezna musi byc! Chyba sam przyznasz, ze stworzyc cos, samemu nie istniejac, to jest wyczyn duzego kalibru, co?
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>Aleś wymyślił! Nawet najbardziej podstawowe, zdroworozsądkowe podejście, podpowiada, że istota która nie istnieje nic nie wyczynia, więc nie ma o czym mówić. >Nie rozumiesz. Tu nie chodzi o zadne zdroworozsadkowe podejscie, bo gdyby tak bylo, to bym watku nie zakladal.
Czyli chcesz walczyć z tezą wątpliwą, za pomocą tezy absurdalnej? Ciekawa taktyka.
>Poruszamy sie tutaj nie w racjonalizmie, a oparach religii. Jesli istota, ktora nie istnieje, jest zdolna stworzyc Wszechswiat, to jakaz potezna musi byc! Chyba sam przyznasz, ze stworzyc cos, samemu nie istniejac, to jest wyczyn duzego kalibru, co?
To nie jest wyczyn, tylko nonsens.
|
|
| |  | | darlove (2804 punktów) | >To nie jest wyczyn, tylko nonsens.
A czy dogmatyka Kosciola katolickiego nie jest nonsensem? Z ludzmi, ktorzy nonsens uznaja za prawde objawiona nie do sie inaczej rozmawiac, jak tylko za pomoca nonsensow...
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >>To nie jest wyczyn, tylko nonsens. >A czy dogmatyka Kosciola katolickiego nie jest nonsensem?
Wiele elementów tej dogmatyki, można uznać za sprzeczne, a więc bezsensowne, ale teizm nie musi automatycznie zakładać tych dogmatów. Samo zdanie: "Bóg (najdoskonalsza istota) stworzył wrzechświat". Nie jest samo w sobie nonsensowne. Można powiedzieć - "nie znajduję podstaw do tego, żeby stwierdzić, że to zdanie jest prawdziwe", ale w sensie logicznym, może być prawdziwe. Natomiast zdanie: "Bóg, byłby doskonalszy gdyby go nie było" jest zawsze nonsensem.
>Z ludzmi, ktorzy nonsens uznaja za prawde objawiona nie do sie inaczej rozmawiac, jak tylko za pomoca nonsensow...
Tylko proponowanym przez Ciebie sposobem nic nie osiągniesz. Wręcz przeciwnie, narazisz się ze strony teistów na (słuszny moim zdaniem) zarzut uprawiania płytkiej sofistyki.
|
|
| | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >zdanie: "Bóg (najdoskonalsza istota) stworzył wszechświat". Nie jest samo w sobie nonsensowne. Ma dokładnie taki sam sens jak zdanie: "Gób (najdoskonalsza istota) stworzyła wszechświat". Zamiast "Goba", jak ktoś lubi, może wstawić sobie trolla, lub co się komu podoba.
@@@ .
|
|
|  | Złotek (867 punktów) (zablokowany) | >Jesli istota, ktora nie istnieje, jest zdolna stworzyc Wszechswiat, to jakaz potezna musi byc! Chyba sam przyznasz, ze stworzyc cos, samemu nie istniejac, to jest wyczyn duzego kalibru, co? "Wszystko powinno być tak proste, jak to tylko możliwe, ale nie prostsze." - A.Eintesin Czy doskonałość stwórcy ma wynikać z tego, że potrzebował do stworzenia sposobu który najbardziej wymaga doskonałości, jestem największym jej przejawem?
|
|
|  | 2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | >Jesli istota, ktora nie istnieje, jest zdolna stworzyc Wszechswiat, to jakaz potezna musi byc! Wg mnie jeszcze większym wyczynem jest fakt, iż cała masa ludzi w ten nadwyczyn wierzy. A największym wyczynem, wg mnie, jest to, iż ta nieistniejąca istota, która stworzyła Wszechświat, została wymyślona przez ludzi, którzy dopiero przez nią zostali stworzeni.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >To nie moje rozumowanie, ale mi się podoba. >Wiemy, że Bóg jest istotą najdoskonalszą. Tak nas przekonują czarni (i nie tylko czarni) >indoktrynatorzy. Skoro jest najdoskonalszą, to znaczy, że jeśli coś robi, to robi to w sposób >najdoskonalszy z możliwych. No to teraz pytanie: >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? >Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?...
Takie rozumowanie prowadzi do bezsensownego moim zdaniem sporu. Wiadomo że podobnie można dowodzić istnienia Boga, skoro coś istnieje, to coś musiało to stworzyć i tym czymś musiał być Bóg, czyli byt, który może coś stworzyć, samemu będąc ponad to.
Ogólnie rozumując spór o istnienie absolutu na drodze takiej argumentacji jest co najwyżej popisem erystycznych sztuczek. W praktyce nie da się udowodnić nie istnienia Boga. Był nawet wątek na tym forum o tym, że brak dowodów na istnienie czegoś, nie jest dowodem na nieistnienie. Podobnie wiele zjawisk wymyka się naszej intuicyjnej logice, dlaczego Bóg nie miałby być właśnie takim bytem?
Moim zdaniem główny problem leży właśnie w tym, że istnienie Boga jest tak samo wątpliwe jak latającego potwora spaghetti. Podobnie można wysnuć mnóstwo innych teorii, których nie będzie się dało udowodnić. Dlatego też racjonalnie myślący człowiek nie wierzy w Boga. Wierzyć można, że ktoś zachowa się uczciwie, czy że ktoś nas nie okłamał, mając ku temu pewne przesłanki, ale wiara we wszelkie bzdury typu wróżki, bogowie, czy FSM jest jeszcze bardziej irracjonalna.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >To nie moje rozumowanie, ale mi się podoba. >Wiemy, że Bóg jest istotą najdoskonalszą. Tak nas przekonują czarni (i nie tylko czarni) >indoktrynatorzy. Skoro jest najdoskonalszą, to znaczy, że jeśli coś robi, to robi to w sposób >najdoskonalszy z możliwych. No to teraz pytanie: >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >która nie istniejąc stworzyła Wszechświat?
To nie jest dowód, to jest co najwyżej argument, i to taki sobie, bo wymaga zgody obu stron dyskusji co do pewnych niczym nie popartych założeń i dziwnie jakoś pachnie osobowym bogiem judeo-chrześcijańskim - a są całe panteony bóstw które wcale nie są doskonałe, nawet w założeniu.
O ile argumentów za nieistnieniem boga jest multum i żaden nie jest dość dobry dla osoby wierzącej, o tyle dowodów na nieistnienie w naturze obiektu "bóg" w dowolnej formie nie ma i nie będzie, bo taka jest natura dowodu.
Takie dyskusje to jałowe mielenie kolejnych pomysłów "jak wymyślić boga z założeniem, że jest wewnętrznie sprzeczny, żeby jego koncepcje było łatwo obalić" - pierwsza z brzegu osoba wierząca powie "ale to przecież nie mój bóg" czym kładzie całe to pożal się boże dowodzenie na łopatki.
"Każde wczoraj było jutrem przedwczoraj"
|
|
1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta,> która nie istniejąc stworzyła Wszechświat?> Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?...Zdroworozsądkowo to bzdura  Pod względem logicznym chyba też; trzeba bowiem pamiętać, że oprócz prawda/fałsz istnieje pojęcie nonsensu, nie do ujęcia w kategoriach logiki. Wolę taki dowód (z jakiejś książki, nie pamiętam jakiej): "Bóg nie istnieje - sam mi to powiedział! Objawił mi się we śnie, a gdy zawołałem "Boże! Ty istniejesz!" odpowiedział: oczywiście, ze nie istnieję, głupcze, przecież to tylko sen".
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
1 na 1 | DEmonizer (4893 punktów) | Skoro bóg jest wszechmogący, to równie dobrze może przestać być bogiem. Utrata boskich mocy oznacza brak możliwości powrotu do boskości.  Pozdrawiam
|
|
 | 7 na 7 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Skoro bóg jest wszechmogący, to równie dobrze może przestać być bogiem.> Utrata boskich mocy oznacza brak możliwości powrotu do boskości.  I chyba to zrobił już jakieś 2000 lat temu i dlatego przestał się odzywać. Podoba mi się takie tłumaczenie! 
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > ta, która stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? Rozumowanie moim zdaniem bałamutne. Jest przecież stare łacińskie powiedzenie: ex nihilo nihil. Czyli, że z niczego nic powstać nie może , ani nic niczego nie może stworzyć. Musi być coś, co się potem ewentualnie przekształca, albo coś co to coś przekształca.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >> ta, która stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? >Rozumowanie moim zdaniem bałamutne. Jest przecież stare łacińskie powiedzenie: ex nihilo nihil. Czyli, że z niczego nic powstać nie może , ani nic niczego nie może stworzyć. Musi być coś, co się potem ewentualnie przekształca, albo coś co to coś przekształca. To łacińskie powiedzenie jest nieaktualne w świetle odkrycia tzw. cząstek wirtualnych (fizyka). To nie pierwszy przypadek, kiedy stare prawdy kruszeją pod naporem faktów. Pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Przeczytałam w Wiki, że "Wirtualne cząstki cały czas powstają w próżni w parach cząstka-antycząstka i natychmiast znikają." Ale czy one powstają z niczego? Wydaje minie się logiczne, że z niczego nic powstać nie może. Jeśli chodzi o Boga to on nie powstał, nie został stworzony, gdyż nieustannie jest. Czyli w naszych kategoriach pojmowania zawsze był, jest i będzie. Ale , wracając do tych cząstek, podobno mikroświatem rządzą zupełnie inne prawa niż makroświatem , a starożytni Rzymianie nic o mikroświecie nie wiedzieli.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | >makroświatem , a starożytni Rzymianie nic o mikroświecie nie wiedzieli.
Starozytni Rosjanie chyba tez nic o nim nie wiedzieli... ale mowili, ze 'ciezkie cziasy', gdy zdejmowali zegar z wiezy.
|
|
| |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Jeśli chodzi o Boga... to na razie nie będę się wypowiadał, muszę się najpierw zaznajomić z fachową terminologią  > Rzymianie nic o mikroświecie nie wiedzieli.Tu się zgodzę, zresztą zasadniczo ich "sentencje" zawierają jakieś prawdy psychologiczne, można chyba studiować socjologię i psychologię tylko jako komentarze do tych "zdań".
|
|
| | |  | 3 na 3 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > > Jeśli chodzi o Boga> ... to na razie nie będę się wypowiadał, muszę się najpierw zaznajomić z fachową terminologią  Czyli teologiczną. Ale chyba szkoda czasu. Bo o Bogu praktycznie nic nie możemy powiedzieć. Jedynie możemy wierzyć, że uchylił rąbka tajemnicy o sobie w Piśmie Świętym , albo możemy wnioskować o Nim z dzieł,które rzekomo stworzył, czyli z otaczającego nas Wszechświata. Ale nauka z kolei nie daje podstaw do tego, aby Boga jak stwórcę Wszechświata uznać. To tylko Świadkowie Jehowy w swojej dziecięcej naiwności mówią: Popatrzcie jak doskonałe są zwierzątka i jakże piękne i przystosowane. A więc musiał jest stworzyć doskonalszy od nich Jehowa, Bóg.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
| | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Ale chyba szkoda czasu. Bo o Bogu praktycznie nic nie możemy powiedzieć. Jedynie możemy wierzyć, że uchylił rąbka tajemnicy o sobie w Piśmie Świętym , albo możemy wnioskować o Nim z dzieł,które rzekomo stworzył, czyli z otaczającego nas Wszechświata. Ale nauka z kolei nie daje podstaw do tego, aby Boga jak stwórcę Wszechświata uznać.Mogę jedynie sparafrazować Laplace'go, że dopóty, dopóki ta hipoteza nie jest niezbędna, nie trzeba się nią zajmować.  Ale czasami jest niezbędna, i Bóg, kimkolwiek czy czymkolwiek by nie był staje się pocieszycielem, nadzieją, wewnętrzną mocą. Dla mnie nie jest ważne, czy "obiektywnie" rację mają ateiści, czy teiści (to nie to samo, co wierzący, na pewno), ważne dla mnie jest, która postawa jest bardziej praktyczna. Co daje większe korzyści. Dlatego, bo zysk jest jedyną motywacją wszelkich moich działań, to mogę przyznać z czystym sumieniem
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | > Dlatego, bo zysk jest jedyną motywacją wszelkich moich działań, to mogę przyznać z czystym sumieniem  "Dlatego, bo" - najobrzydliwsze, i do tego nieprawidlowe, uzycie obu slow. Poprawna forma jest tylko i wylacznie "Dlatego, ze". Sorry, ale nie moglem na to nie zareagowac.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >Dlatego, bo zysk jest jedyną motywacją wszelkich moich działań, to mogę przyznać z czystym sumieniem  > "Dlatego, bo" - najobrzydliwsze, i do tego nieprawidlowe, uzycie obu slow. Poprawna forma jest tylko i wylacznie "Dlatego, ze". Sorry, ale nie moglem na to nie zareagowac.> Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć."Sorry", ale tak cię uczyli języka polskiego, że go kalasz wtrętami obcojęzycznymi. Też się nie mogę powstrzymać a myślę, że to jest rzecz dużo obrzydliwsza. Jeszcze prosiłbym o podanie odnośnika do źródła, w którym pisze, że "dlatego, bo" jest formą nieprawidłową. Wydaje mi się jednak, że spójnik "bo" nader często występuje właśnie po "dlatego", na pewno zaś nie jest to obrzydliwe, w przeciwieństwie do angielszczyzny i nie tak nieestetyczne jak brak polskich znaków diakrytycznych, chociaż, jak rozumiem, będąc purystą językowym zapewne jesteś ograniczony środkami technicznymi i klawiatura Ci nie pozwala na ładne pisanie. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > >>Dlatego, bo zysk jest jedyną motywacją wszelkich moich działań, to mogę przyznać z czystym sumieniem  > >"Dlatego, bo"Cóż, może istotnie skracanie powoduje błędy stylistyczne: ale Dlatego właśnie tak jest a nie inaczej, bo uważam, że to lepiej pasuje. A nie: Dlatego właśnie jest tak a nie inaczej, że uważam, że to lepiej pasuje. "Sorry", ale żaden filolog mnie nie przekona, że to drugie zdanie brzmi lepiej. A "dlatego,bo" to taka zbitka, zawierająca w sobie ów niedopowiedziany człon. Może się nie podobać, rozumiem to i nic na to nie poradzę.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | > Cóż, może istotnie skracanie powoduje błędy stylistyczne: ale> Dlatego właśnie tak jest a nie inaczej, bo uważam, że to lepiej pasuje. A nie:> Dlatego właśnie jest tak a nie inaczej, że uważam, że to lepiej pasuje.My nie mowimy o "dlatego....ble,ble,ble..., bo ble...ble...ble", tylko o konkretnej konstrukcji "dlatego, bo". Troche nie rozumiem, dlaczego zmieniasz kontekst. > "Sorry", ale żaden filolog mnie nie przekona, że to drugie zdanie brzmi lepiej.Nie ma takiej potrzeby, bo stworzyles nieistniejacy problem. > A "dlatego,bo" to taka zbitka, zawierająca w sobie ów niedopowiedziany człon. Może się nie podobać, rozumiem to i nic na to nie poradzę.  Czlowiek wyksztalcony nie powinien uzywac az tak niepoprawnej formy. Zwlaszcza w pismie. Zapytaj jakiegokolwiek jezykoznawce.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Darlove ma rację, "dlatego, bo" jest zwrotem niepoprawnym poradnia.pwn.pl/lista.php?id=8646
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Kowalska (14008 punktów) | > "Sorry", ale tak cię uczyli języka polskiego, że go kalasz wtrętami obcojęzycznymi. Też się nie mogę powstrzymać a myślę, że to jest rzecz dużo obrzydliwsza. Jeszcze prosiłbym o podanie odnośnika do źródła, w którym pisze, że "dlatego, bo" jest formą nieprawidłową. Wydaje mi się jednak, że spójnik "bo" nader często występuje właśnie po "dlatego", na pewno zaś nie jest to obrzydliwe, w przeciwieństwie do angielszczyzny i nie tak nieestetyczne jak brak polskich znaków diakrytycznych, chociaż, jak rozumiem, będąc purystą językowym zapewne jesteś ograniczony środkami technicznymi i klawiatura Ci nie pozwala na ładne pisanie. Jak taki mądry jesteś Hodża, to się zdecyduj w jaki sposób pisać zaimki. A w ogóle, to denerwuje mnie ta Twoja "maniera" wiecznego tłumaczenia się dlaczego, po co, z jakiego powodu i w ogóle udawanie małej, biednej myszki. Sorry (użyte specjalnie), ale ja zawsze mówię co myślę. Czy się to komuś podoba czy nie. EDIT: Minus chyba wiesz za co i dlaczego. www.racjonalista.pl/forum.php/s,399154#w399479 www.youtube.com/watch?v=fgQVyc8xObQ
|
|
| | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >w ogóle udawanie małej, biednej myszki. Proszę mnie nie porównywać do tych ohydnych gryzoni, na samą myśl o nich dostaję gęsiej skórki. To oburzające. >EDIT: Minus chyba wiesz za co i dlaczego. Ile minusów można dostać przed rozstrzelaniem? Nie będę się sprzeczał, obiecuję solennie poprawę. Chociaż jest mi trochę przykro, ale zostawmy już ten temat.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > >w ogóle udawanie małej, biednej myszki.> Proszę mnie nie porównywać do tych ohydnych gryzoni, na samą myśl o nich dostaję gęsiej skórki. To oburzające. Rozumiem. Ty jesteś supermysz. A nie jakaś tam mała, biedna, zapłakana myszka.  > Ile minusów można dostać przed rozstrzelaniem? W jednym pakiecie 10 na dobę. Ale ja minusy wlepiam naprawdę sporadycznie. Pakiet dałam może ze dwa razy w życiu. Ale był ci to troll nielichy. > Nie będę się sprzeczał, obiecuję solennie poprawę. Chociaż jest mi trochę przykro, ale zostawmy już ten temat. Ale co chcesz poprawiać? Teraz już wiem, że jesteś supermyszą, a Twoje użalanie się nad sobą jest tylko taką grą wywiadów. www.youtube.com/watch?v=fgQVyc8xObQ
|
|
| | | | | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | Ha ha ha ale się uśmiałem
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | darlove (2804 punktów) | > Mogę jedynie sparafrazować Laplace'go, że dopóty, dopóki ta hipoteza nie jest niezbędna, nie trzeba się nią zajmować.  Jeszcze jedno. Nie piszemy "sparafrazowac Laplace'go", bo to niepoprawna odmiana. Mowimy "sparafrazowac Laplace'a" i takoz piszemy.
|
|
| | | | | |  | -1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > >Mogę jedynie sparafrazować Laplace'go, że dopóty, dopóki ta hipoteza nie jest niezbędna, nie trzeba się nią zajmować.  > Jeszcze jedno. Nie piszemy "sparafrazowac Laplace'go", bo to niepoprawna odmiana. Mowimy "sparafrazowac Laplace'a" i takoz piszemy.> Tak, wiem to, ale niestety, od czasu zajęcia się pracą fizyczną moje umiejętności językowe nieco się wypaczyły, to jest zarówno kwestia środowiska jak i zmiany trybu pracy mózgu na "fizyczny"  Co zwłaszcza po całym dniu owocuje dziwnymi konstrukcjami językowymi (potrzeba jest armatką wynalazków...) Pozdrawiam
|
|
1 na 5 | White Falcon (-13 punktów) |
Dzień dobry,
Tak spoglądam na Państwa wywody - skądinąd niektóre w miarę ciekawe i nawet spójne logiczne i ortograficznie. O ile jeszcze interesujące są rozważania natury czysto filozoficznej, jeżeli rzecz jasna autor/ autorzy mają choć cień akademickiej podbudowy, to nie mogę jednak zrozumieć prymitywnych ataków na instytucje Kościoła i tyleż pogardliwych co groteskowo bezradnych zjadliwości w stosunku do ludzi wierzących. Narzuca się automatycznie kilka refleksji, spoglądając na komentarze forumowiczów: właściwie co zamierzają "racjonaliści" udowodnić? I komu i po co? Czy tworzycie koło mutualnej adoracji, wspierając sie duchowo w świadomości ateistycznej? Znów powraca mi pytanie: czemu, jak nie okraszeniu swojego "racjonalnego ego" służą wyjątkowo czasem wyuzdane i ziejące nienawiścią zdania o " o czarnych"? -Czy wojujący ateizm nie przekształcił się, przez takich "racjonalistów" z przynależnego każdemu człowiekowi wyboru światopoglądu, w zwykłą antykatolicką bojówkę, która atakuje Kościół i ludzi wierzących z zaciekłością Tomasa de Torquemady? Czy w ten sposób chce nadać ramy moralne swojemu jestestwu? -Jaki proces myślowy i jaka transformacja tkanki psychicznej musiała nastąpić w człowieku, który z cała powagą pisze o "indoktrynacji czarnych"? Czy w ten sposób nie dokonuje swoistego aktu zemsty na religii? Czy nie wystarczy zwykłe wyparcie się wiary, a konieczne są kolejne "świadectwa niewiary" w postaci brutalnych ataków na "moherów"? -Czy wojujący ateiści tak naprawdę nie czuja podświadomej zazdrości wobec ludzi wierzących? Czy absurdalne ataki słowne, świadczące o ubóstwie językowym mi moralnym, nie są przypadkiem chęcią stworzenia swoistej "racjonalistycznej religii"? -Czy pogodzony z sobą i otaczającym go światem ateista będzie walczył z KK i kpił z dogmatów wiary ? Czemu służy podważanie katolickich/chrześcijańskich fundamentów religijnych, skoro mówimy o kwestii wiary - z założenia rzeczy niematerialnej, poruszającej się w sferze duchowej? -czy wojujący ateista musi z założenia stawiać się w opozycji do ruchów chrześcijańskich, partii lub ugrupowań przyjmujących społeczną naukę Kościoła Katolickiego? - Czy wojujący ateista, walcząc z teoretycznie dominującym światopoglądem chrześcijańskim, co, jak rozumiem, krępuje jego wolność osobistą i wrzuca do nieformalnego getta, nie pragnie bynajmniej zająć miejsce KK i obrócić świat na swoja modłę, tak aby dominującym trendem stał się ateizm? To tylko kilka pytam, które nasunęły mi się po lekturze kilkunastu postów. Prof. Wolniewicz potrafi być ateistą, a jednocześnie darzyć estymą ludzi wierzących i Kościół katolicki. Dlaczego inni, z dumą obnoszący swój ateizm "racjonaliści" nie potrafią wznieść się na taki poziom moralny? Cenicie cnoty "ratio" oraz "libertas"? To szczytne. Nie odmawiajcie go jednak ludziom wierzącym, gdyż tak naprawdę o tym co jest "nad nami" nie wie nikt. Pozdrawiam, White Falcon
>To nie moje rozumowanie, ale mi się podoba. >Wiemy, że Bóg jest istotą najdoskonalszą. Tak nas przekonują czarni (i nie tylko czarni) >indoktrynatorzy. Skoro jest najdoskonalszą, to znaczy, że jeśli coś robi, to robi to w sposób >najdoskonalszy z możliwych. No to teraz pytanie: >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? >Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?...
|
|
 | 10 na 10 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > czemu, jak nie okraszeniu swojego "racjonalnego ego" służą wyjątkowo czasem wyuzdane i ziejące nienawiścią zdania o " o czarnych"? Już Boy Żeleński nazywał ich przed wojną "naszymi okupantami". Gdyby tak nie wpieprzali się na każdym kroku w życie ludzi, w politykę, do radia i telewizji publicznej , gdyby nie stali ponad prawem i nie okradali bezczelnie ludzi z pieniędzy (komisja majątkowa,fundusz kościelny, wszystkie wałki Rydzyka) to pal ich diabli. Ale po prostu budzą agresję, nie tyle dyrdymałami które głoszą, a sami według nich nie żyją, tylko swoją bezczelną postawą. > -Czy pogodzony z sobą i otaczającym go światem ateista będzie walczył z KK i kpił z dogmatów wiary ? Będzie walczył, bo nie chce być okradany. Ja nie chcę, aby z moich podatków klechy otrzymywały pobory w szkole za pieprzenie głupot! Niech ich utrzymują ci którzy w to wierzą. Podatek kościelny. Tak jak w Niemczech. Czyż to nie sprawiedliwe rozwiązanie droga Pani? A co do dogmatów wiary to ja nie kpię, ale chciałabym rzeczowo podyskutować, na przykład o dziewictwie NMP. Ale jakoś się nie daje.
Polaku wzywam Cię jak do apelu - walcz z szatańskimi ufonautami! dr Jan Pająk
|
|
 | 14 na 14 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Dzień dobryWitam. > Tak spoglądam na Państwa wywodyPodane niżej odpowiedzi formułuję, rzecz jasna, wyłącznie we własnym imieniu a moich zapatrywań nikt nie ma obowiązku podzielać. Odpowiadam jako praktyczny "ateista", choć - inaczej niż ateista w ścisłym sensie tego słowa - problem istnienia Boga uznaję za bezsensowny, co czyni mnie raczej pozytywistą logicznym. Ale - jako się rzekło - w praktyce na jedno wychodzi. > nie mogę jednak zrozumieć prymitywnych ataków na instytucje Kościoła i tyleż pogardliwych co groteskowo bezradnych (wytłuszczenie moje - big_zyd) zjadliwości w stosunku do ludzi wierzących.Do czasu, do czasu  . Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od jednego kroku...  > właściwie co zamierzają "racjonaliści" udowodnić? I komu i po co? Czy tworzycie koło mutualnej adoracji, wspierając sie duchowo w świadomości ateistycznej?Przysłówek duchowo raczej niezbyt na miejscu  . > Znów powraca mi pytanie: czemu, jak nie okraszeniu swojego "racjonalnego ego" służą wyjątkowo czasem wyuzdane i ziejące nienawiścią zdania o " o czarnych"?Żadnej w tym tajemnicy nie widzę - najczęściej chodzi chyba o rozładowanie złych emocji. > -Czy wojujący ateizm nie przekształcił się, przez takich "racjonalistów" z przynależnego każdemu człowiekowi wyboru światopoglądu,Jak szybko się ten świat zmienia... Prostemu forumowiczowi trudno niekiedy nadążyć za ciągłymi przeistoczeniami Przedustawnego Kerygmatu...  > w zwykłą antykatolicką bojówkę, która atakuje Kościół i ludzi wierzących z zaciekłością Tomasa de Torquemady?Znaj proporcją, mocium pani. > Czy w ten sposób chce nadać ramy moralne swojemu jestestwu???? > -Jaki proces myślowy i jaka transformacja tkanki psychicznej musiała nastąpić w człowieku, który z cała powagą pisze o "indoktrynacji czarnych"?Żadna. Systemowa indoktrynacja religijna jest w Polsce faktem. > Czy w ten sposób nie dokonuje swoistego aktu zemsty na religii?Może i tak - ten i ów. Cóż w tym złego? > Czy nie wystarczy zwykłe wyparcie się wiary, a konieczne są kolejne "świadectwa niewiary" w postaci brutalnych ataków na "moherów"?Jako wierny czytelnik Naszego Dziennika, Frondy i innych takich odpowiem: Kpł 24, 18-19; Wj 21, 24-25; Pwt 19, 21; a z nowszych: Mt 7, 2; Łk 6, 38; Mk 4, 24. > -Czy wojujący ateiści tak naprawdę nie czuja podświadomej zazdrości wobec ludzi wierzących?O co? > Czy absurdalne ataki słowne, świadczące o ubóstwie językowym mi moralnym,Niewiele tu takich znajduję. > nie są przypadkiem chęcią stworzenia swoistej "racjonalistycznej religii"?Nie. > -Czy pogodzony z sobą i otaczającym go światem ateista będzie walczył z KK i kpił z dogmatów wiary ?Zależy to głównie od doraźnej sytuacji politycznej. > Czemu służy podważanie katolickich/chrześcijańskich fundamentów religijnych, skoro mówimy o kwestii wiary - z założenia rzeczy niematerialnej, poruszającej się w sferze duchowej?Ostatecznym celem jest pozbawienie religii wpływu na życie publiczne - po prostu. > -czy wojujący ateista musi z założenia stawiać się w opozycji do ruchów chrześcijańskich, partii lub ugrupowań przyjmujących społeczną naukę Kościoła Katolickiego?Tak. > - Czy wojujący ateista, walcząc z teoretycznie dominującym światopoglądem chrześcijańskim, co, jak rozumiem, krępuje jego wolność osobistą i wrzuca do nieformalnego getta, nie pragnie bynajmniej zająć miejsce KK i obrócić świat na swoja modłę, tak aby dominującym trendem stał się ateizm?Nie. > Prof. Wolniewicz potrafi być ateistą, a jednocześnie darzyć estymą ludzi wierzących i Kościół katolicki.Jego wybór. > Dlaczego inni, z dumą obnoszący swój ateizm "racjonaliści" nie potrafią wznieść się na taki poziom moralny?Osobiście nie widzę powodów, by z jakiejkolwiek identyfikacji światopoglądowej czerpać "dumę" - nie odpowiem zatem. > Cenicie cnoty "ratio" oraz "libertas"? To szczytne. Nie odmawiajcie go jednak ludziom wierzącym,Wiara i ratio wzajem się wykluczają z założenia niejako - ile by się Wojtyła nóżką nie natupał. Wolności wierzącym - jak i nikomu - nie odmawiam, nie zetknąłem się też z tym, by odmawiał im jej ktoś z Forumowiczów. > gdyż tak naprawdę o tym co jest "nad nami" nie wie nikt.Co nie znaczy, że jaskrawych absurdów wykluczyć z czystym sumieniem nie można. > PozdrawiamPozdrawiam również.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
 | 14 na 14 | Alicja Duda (25557 punktów) | >....to nie mogę jednak zrozumieć prymitywnych ataków na instytucje Kościoła i tyleż pogardliwych co groteskowo bezradnych zjadliwości w stosunku do ludzi wierzących. Nie ma na tym forum "groteskowo bezradnych zjadliwości w stosunku do ludzi wierzących". Poziom dyskusji najczęściej zależy od poziomu religijnych. Natomiast w stosunku do instytucji kościoła katolickiego mamy bardzo duże i uzasadnione zastrzeżenia. Gdyby instytucja ta nie właziła z buciorami w nasze życie była by nam zupełnie obojętna i nie warta jednego słowa. Ale skoro z naszych podatków utrzymywana jest instytucja, której funkcjonariusze uważają się za jedynego depozytariusza wiedzy co jest moralne a co nie, co jest uczciwe a co nie.... równocześnie kradną, oszukują, seksualnie wykorzystują nieletnich, lekceważą polskie prawo jednym słowem działają jak mafia to musimy o tym mówić głośno i temu się sprzeciwiać. >-Czy wojujący ateizm nie przekształcił się, przez takich "racjonalistów" z przynależnego każdemu człowiekowi wyboru światopoglądu, w zwykłą antykatolicką bojówkę, która atakuje Kościół i ludzi wierzących z zaciekłością Tomasa de Torquemady? Czy w ten sposób chce nadać ramy moralne swojemu jestestwu? Nie musimy nikomu i niczego nadawać a już żadnych "moralnych" ram w szczególności. Chcemy jedynie by nie wymuszano na nas "katolickich wartości" bo nas mierżą. >-Czy wojujący ateiści tak naprawdę nie czuja podświadomej zazdrości wobec ludzi wierzących? Czy absurdalne ataki słowne, świadczące o ubóstwie językowym mi moralnym, nie są przypadkiem chęcią stworzenia swoistej "racjonalistycznej religii"? Twój post świadczy o Twoim "ubóstwie językowym i moralnym" ponieważ cały ten post świadczy że uważasz się za coś lepszego od nas i jest zwyczajnie chamski. >Czemu służy podważanie katolickich/chrześcijańskich fundamentów religijnych, skoro mówimy o kwestii wiary - z założenia rzeczy niematerialnej, poruszającej się w sferze duchowej? A czemu Kościół Katolicki nie poprzestaje na nauczaniu swoich baranków tylko wymusza zmiany prawa by wszyscy musieli respektować te problematyczne wartości. >- Czy wojujący ateista, walcząc z teoretycznie dominującym światopoglądem chrześcijańskim, co, jak rozumiem, krępuje jego wolność osobistą i wrzuca do nieformalnego getta, nie pragnie bynajmniej zająć miejsce KK i obrócić świat na swoja modłę, tak aby dominującym trendem stał się ateizm? Każdy świadomy obywatel niezależnie od wiary czy niewiary chciałby by wszystkie instytucje w państwie szanowały prawo od Konstytucji począwszy a na Kodeksie drogowym kończąc.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | 8 na 8 | rhotax7 (3947 punktów) | W pełni podzielam stanowisko zaprezentowane przez Big-Żyda.
Ze swej strony dodam że nabijam się z wiary i religii nie tylko chrześcijańskiej ale każdej i ogólnie we wszystko, nie odpuszczam homeopatii, parapsychologii i innym takim duszom i duchom.
Obecnie po Ziemi chodzi 1200 mesjaszy różnych religii jeszcze nie znajdujących zbyt szerokiego poparcia ale już nabijam się także i z nich.
Ostatnio nabijałem się z diabłów i egzorcystów dostarczając wiele rozrywki innym na wątku Opętania. (oraz pisząc maile z ks. egzorcystą)
Kpię sobie też z 200.000 bogów wyznawanych obecnie na świecie (jest tego bydła).
Wiary i religie są zabawne a dogmaty zazwyczaj ultra głupie.
Uważam też że wszystkie księgi święte wszystkich religii(oprócz muzealnych okazów) należy przemielić i zrobić coś pożytecznego np: papier toaletowy, czy podręczniki do szkół z różnych dziedzin nauki.
|
|
 | 7 na 7 | darlove (2804 punktów) | A ja sie tak zastanawiam... Czy przypadkiem fora religijne, a moze raczej: fora dla religiotow, nie sa towarzystem wzajemnej adoracji? Przeciez tam jest taka cenzura, ze przy nich Racjonalista to krok w 31. wiek. Wiem, bo kiedys (obecnie czas nie pozwala), uczeszczalem na takie fora i... czesto bylem po prostu z nich wyrzucany. Za co? A za to, ze chcialem porozmawiac powaznie na tematy, ktore dla katolikow sa "sfiente", bo "pleban tak mowil", albo ""Watykan tak zadekretowal". I na nic zda sie tlumaczenie z argumentami, ze jednak Biblia to nie jest monolit, a przerabiana na 1000 sposobow kopia kopii kopii kopii... Ech, szkoda gadac.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
 | 10 na 10 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | Zacznę może od tego, że dla polskiego "wojującego ateisty" (miano takie w zamierzeniu już nosi ślad wzgardy wobec takiego wybryku natury) Kościół Katolicki jest okupantem. Okupantem naszego kraju, posiadającym olbrzymi majątek, władzę i wpływy. Narzuca się tu analogia z naszym byłym Wielkim Bratem - Związkiem Radzieckim. Niszę opuszczoną przez ZSRR zajął KK. Wojujący Ateista widzi to i próbuje z tym walczyć, i tak jak "za komuny" spotyka się ze wzgardą i niezrozumieniem.
> nie mogę jednak zrozumieć
wyrwałem z kontekstu, wiem - ale to w zasadzie podsumowuje Twoja wypowiedź. Postaraj się mocniej - zrozumienie JEST dostępne.
>-Jaki proces myślowy i jaka transformacja tkanki psychicznej musiała nastąpić w człowieku, który z cała powagą pisze o "indoktrynacji czarnych"?
Ozdrowienie? Otrzeźwienie?
>Czy w ten sposób nie dokonuje swoistego aktu zemsty na religii? Czy nie wystarczy zwykłe wyparcie się wiary, a konieczne są kolejne "świadectwa niewiary" w postaci brutalnych ataków na "moherów"?
A czy działaczom opozycji sprzed kilkudziesięciu lat nie wystarczyłoby po prostu "wyrzeczenie się socjalizmu" w domowym zaciszu?
>-Czy wojujący ateiści tak naprawdę nie czuja podświadomej zazdrości wobec ludzi wierzących? Czy absurdalne ataki słowne, świadczące o ubóstwie językowym mi moralnym, nie są przypadkiem chęcią stworzenia swoistej "racjonalistycznej religii"?
Nie czują zazdrości, nie są chęcią. Czy lekarz walczący o wyleczenie swoich pacjentów czuje podświadomą zazdrość wobec ich choroby?
>-Czy pogodzony z sobą i otaczającym go światem ateista będzie walczył z KK i kpił z dogmatów wiary ?
Będzie walczył, żeby inni (zwłaszcza bliscy) ludzie też mogli żyć pogodzeni ze sobą i światem, zamiast w oparach absurdu.
>Czemu służy podważanie katolickich/chrześcijańskich fundamentów religijnych, skoro mówimy o kwestii wiary - z założenia rzeczy niematerialnej, poruszającej się w sferze duchowej?
"Kwestia wiary" to wygodne kłamstwo pozwalające religiom opierającym się na objawieniu na odrzucenie faktów i dowodów.
>Prof. Wolniewicz potrafi być ateistą, a jednocześnie darzyć estymą ludzi wierzących i Kościół katolicki. Dlaczego inni, z dumą obnoszący swój ateizm "racjonaliści" nie potrafią wznieść się na taki poziom moralny?
Cóż do tego ma moralność? Profesorowie są od kulturalnych dyskusji, a Wojujący Bojownicy są od walki. Wyobraź sobie działacza partyjnego sprzed 30 lat, tłumaczącego, że opozycja podziemna jest niekulturalna, bo socjalizm jest legalnym ustrojem i ma szczytne założenia teoretyczne. Tak mniej więcej, niestety, postrzegam wypowiedzi takie jak Twoja.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 10 na 10 | liliac (147340 punktów) | > Cóż do tego ma moralność? Profesorowie są od kulturalnych dyskusjiTo nie Wolniewicz chyba  On słynie z wypowiedzi nawołujących do obrony przed atakującymi nas żydami i tworzenia definicji wykształciuchów i półinteligentów. Cytatami zresztą pozwolę sobie rzucić, by było wiadomo, o kim mowa: Cytat:Postępy lewackiego libertynizmu są jak inwazja choroby na organizm, którego siły odpornościowe zostały zmniejszone (pisaliśmy o tym w naszej książce). Siły odpornościowe cywilizacji to jej infrastruktura duchowa. Infrastruktura duchowa cywilizacji Zachodu jest nadgniła i została naruszona. Powstrzymanie inwazji owego libertyństwa od wewnątrz - bo jest też możliwe, że zostanie ono powstrzymane od zewnątrz - jest możliwe tylko przez odbudowę i uzdrowienie owej duchowej infrastruktury: a tą infrastrukturą duchową cywilizacji Zachodu było zawsze i jest dalej chrześcijaństwo. Przeciwstawienie się skuteczne rozkiełznanemu libertyństwu i lewactwu może się dokonać - moim zdaniem - tylko w jeden sposób: przez konsolidację tych sił oporu, które jeszcze zostały, wokół Świętego Kościoła Powszechnego. Cytat:Słyszałem o organizowanej "paradzie równości". Jest to kolejny przejaw libertyńskiej agresji na chrześcijańską infrastrukturę duchową. Wszelkie tego typu parady powinny być zakazane jako obraza moralności publicznej. Cytat:Propaganda tzw. praw człowieka jest nadbudową ideologiczną dla tzw. poprawności politycznej. Ona ma je uzasadniać. Uważam tę ideologię za przejaw zmutowanego lewactwa, które pod przykrywką "obrony praw człowieka" dąży do zniszczenia wszelkiej wspólnoty, i w ten sposób do hegemonii państwa. Jeżeli ktoś albo coś ich nie powstrzyma, zrujnują cywilizację Zachodu. Tudzież: Cytat:Postawę Kościoła w sporze wokół krzyża na Krakowskim postrzegam niedobrze. Zamiast zdecydowanie wesprzeć jego obrońców, biskupi grają na czas, czyli faktycznie przeciw nim. Ci ludzie tam pokazują - może niezbyt zręcznie, ale ofiarnie - że lewacki atak na symbole chrześcijaństwa trafia na opór. A biskupi oświadczają, że ten krzyż to nie ich sprawa. Podobnie było z protestem przeciwko budowie w Warszawie wielkiego meczetu, podobnie z ustawą antyrodzinną przepchnięta w Sejmie przez bezideową sitwę Tuska zblokowaną z pogrobowcami komuny. Postawa biskupów zdaje mi się tutaj wręcz gorszącą - o wiele bardziej niż zdarzające się tam czasem skandale seksualne.
|
|
| |  | 6 na 6 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > To nie Wolniewicz chyba On słynie z wypowiedzi nawołujących do obrony przed atakującymi nas żydami i tworzenia definicji wykształciuchów i półinteligentów.Tak więc oto poległem sromotnie, polegając na opinii wojującej katoliczki...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >To nie Wolniewicz chyba On słynie z wypowiedzi nawołujących do obrony przed atakującymi nas żydami i tworzenia definicji wykształciuchów i półinteligentów.> Tak więc oto poległem sromotnie, polegając na opinii wojującej katoliczki...Możesz spokojnie zmartwychwstawać  . Parę razy słyszałem w mediach Wolniewicza między jednym a drugim odlotem deklarującego niewiarę w Opatrzność i życie pośmiertne. To w ogóle zabawna postać - mnie jakoś z obrazami Dalego się kojarzy.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | |  | 6 na 6 | spray (5875 punktów) |
> Możesz spokojnie zmartwychwstawać . Parę razy słyszałem w mediach Wolniewicza między jednym a drugim odlotem deklarującego niewiarę w Opatrzność i życie pośmiertne.Egzotyczny sojusz tego pana z KK i radiomaryjowcami ma, moim zdaniem, przyczyny dość prozaiczne. Otóż - nic tak ludzi nie jednoczy, jak wspólna niechęć do innego. A gdzież znajdzie więcej zrozumienia i poparcia dla swoich ksenofobicznych i rasistowskich poglądów napędzanych paranoją, jak nie tam?
|
|
 | 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | > Tak spoglądam na Państwa wywody - skądinąd niektóre w miarę ciekawe i nawet spójne logiczne i ortograficznie.Jaka miła opinia  powyższy wywód też zdaje mi się całkiem znośny pod względem ortografii. Stylistyką i logiką zachwyca mnie nieco mniej, ale nie można mieć wszystkiego  > nie mogę jednak zrozumieć prymitywnych ataków na instytucje KościołaRównież wolę krytykę bardziej wyrafinowaną, jednakowoż niekiedy warto zwalczać wrogie zastępy także ich metodami. > tyleż pogardliwych co groteskowo bezradnych zjadliwości w stosunku do ludzi wierzących."Groteskowa bezradność" zdaje się być opinią czysto prywatną, o ile nie chodzi tu o bezradność natury prawnej i obyczajowej związaną z dominacją jednej opcji religijno-światopoglądowej w naszym kraju. Ewentualna pogarda zazwyczaj jest bezpośrednią pochodną zachowania tego konkretnego wierzącego, z którym toczy się polemika lub którego czyny są aktualnie omawiane. > Narzuca się automatycznie kilka refleksji, spoglądając na komentarze forumowiczówStylistyka tego zdania również wzbudza we mnie pewne refleksje. Gdy zaczyna sie wypowiedź od lekko protekcjonalnej oceny osiągnięć intelektualnych i ortografii innych forumowiczów, warto zachowywać później staranność językową, że tak się wyrażę, podwójną  > właściwie co zamierzają "racjonaliści" udowodnić? I komu i po co?A to już zależy od poruszanej kwestii. Czy mogę poprosić o jakiś konkretny przykład? > Czy tworzycie koło mutualnej adoracjiCóż za uroczy dziwotwór frazeologiczny  > wspierając sie duchowo w świadomości ateistycznej?Nic mi o tym nie wiadomo. Ale niewykluczone, że pisząc "o duchowym wspieraniu się w świadomości ateistycznej" masz na myśli jakąś mniej bądź bardziej egzotyczną koncepcję, której nie udało ci się jasno wyrazić. > czemu, jak nie okraszeniu swojego "racjonalnego ego" służą wyjątkowo czasem wyuzdanePoproszę o link do wyuzdania, które masz na myśli, brzmi to bowiem niezmiernie interesująco  Czy może chodzi po prostu o niezrozumiałe dla niektórych odbiorców pojęcia lub nazbyt dla niektórych skomplikowaną formę? - w takim przypadku za linki dziękuję. > i ziejące nienawiścią zdania o " o czarnych"?Ostatni raz z zianiem nienawiścią miałam kontakt, gdy przypadkiem natknęłam się na audycję pewnej stacji radiowej nadającej pod patronatem jednej z czołowych postaci mitologii chrześcijańskiej, jakolwiek - w istocie - zbytniej sympatii dla kleru na tym forum nie uświadczysz. Jeśli zaś samo sformułowanie "czarni" cię razi, przypominam, że określenie to jest całkiem silnie umocowane kulturowo (o czym wspomniała chociażby Grabowska). > Czy wojujący ateizm nie przekształcił się, przez takich "racjonalistów" z przynależnego każdemu człowiekowi wyboru światopoglądu, w zwykłą antykatolicką bojówkęCo właściwie masz na myśli, pisząc "wojujący ateizm"? > która atakuje Kościół i ludzi wierzących z zaciekłością Tomasa de Torquemady?Gdzie te stosy? Gdzie te stosy? Ja pracuję, droga koleżanko, z niemal samymi ludźmi wierzącymi, ale oni - w przeciwieństwie do ciebie (vide Torquemada) i pewnych publicznych "katolików dyżurnych" potrafią koncepcję wyboru światopoglądu uszanować i umieją odpowiednio szacować proporcje w ocenie rzeczywistości. > Czy w ten sposób chce nadać ramy moralne swojemu jestestwu?A co masz na myśli, zapytując o "nadawaniu ram moralnych jestestwu"? Jakkolwiek brzmi toto elegancko, sensu zbyt wiele w powyższym nie dostrzegam. > Jaki proces myślowy i jaka transformacja tkanki psychicznej musiała nastąpić w człowieku, który z cała powagą pisze o "indoktrynacji czarnych"?Boy-Żeleński na przykład pisywał też o okupacji przez rzeczonych "czarnych" uskutecznianej. Myślę, że lektura jego utworów może wielce w próbach zrozumienia tego procesu pomóc. > Czy w ten sposób nie dokonuje swoistego aktu zemsty na religii?Raczej nie. Czy piętnowanie złodzieja lub oszusta musi być koniecznie poczytywane za zemstę? > Czy nie wystarczy zwykłe wyparcie się wiaryNie. Nie wpływa to na konieczność współfinansowania instytucji kościelnych przez ateistów, na naciski światopoglądowe, wywodzące się z religii uregulowania prawne, etc. Nie jest nawet wystarczające, by się z Kościoła oficjalnie wypisać. > a konieczne są kolejne "świadectwa niewiary"Tzn? Skoro można się publicznie deklarować jako osoba wierząca, to jako niewierząca chyba też, nieprawdaż? > w postaci brutalnych ataków na "moherów"?A gdzież te brutalne ataki? Bom zaintrygowana. > Czy wojujący ateiści tak naprawdę nie czuja podświadomej zazdrości wobec ludzi wierzących?Nie (oczywiście, za siebie tylko mogę mówić, jednak nie zaobserwowałam takiego zjawiska). A czego właściwie miałabym zazdrościć? > Czy absurdalne ataki słowneA które to te absurdalne? Jakieś przykłady? > świadczące o ubóstwie językowym mi moralnymNiektórzy mogą uznać za przejaw ubóstwa moralnego smrodek protekcjonalizmu przewijający się przez twoją wypowiedź. Ewentualne ubóstwo językowe (czy mogę prosić o przykłady?), obawiam się, jest w naszym społeczeństwie cechą niezależną od przynależności światopoglądowej, jakkolwiek polszczyzna masowo nas tu nawracających gości zwykle nie budzi mojego podziwu. > nie są przypadkiem chęcią stworzenia swoistej "racjonalistycznej religii"?Podoba mi się koncepcja ataków ubogich moralnie i językowo jako świadectwa chęci stworzenia religii - jest w tym jakaś głębsza myśl, jakkolwiek podejrzewam, że nie było to celowe  Jeśli to pokryte obelgami pytanie mam traktować poważnie, to, proszę bardzo, odpowiadam: potrzeby tworzenia ni posiadania nijakiej religii nie odczuwam. > Czy pogodzony z sobą i otaczającym go światem ateista będzie walczył z KKTo chyba bezpośrednio zależne od aktualnej sytuacji, w tym zachowań i wpływów rzeczonej instytucji, prawda? Z Kościołem, który mi nic nie próbuje narzucać ni odbierać, walczyć nie będę, bo po co? > i kpił z dogmatów wiary ?A to już kwestia osobowości. Gdy widzę rzeczy śmieszne, żenujace, zabawne, reaguję. O ile mi wiadomo, reagowanie na otoczenie nie jest specyficzną cechą ateistów. > Czemu służy podważanie katolickich/chrześcijańskich fundamentów religijnych, skoro mówimy o kwestii wiary - z założenia rzeczy niematerialnej, poruszającej się w sferze duchowej?Toż jeśli ktoś chce, niech sobie wierzy. Póki nie próbuje swojej wairy i swoich przekonań narzucać mojej skromnej osobie. Czynności ludzi wierzących wynikające z religii do sfery niematerialnej, niestety, się nie ograniczają. > czy wojujący ateista musi z założenia stawiać się w opozycji do ruchów chrześcijańskich, partii lub ugrupowań przyjmujących społeczną naukę Kościoła Katolickiego?To zależy od zachowań rzeczonych. No i nie tylko chrześcijaństwa to dotyczy przecież. > Czy wojujący ateista, walcząc z teoretycznie dominującym światopoglądem chrześcijańskimW Polsce ta dominacja jest zdecydowanie praktyczna, droga koleżanko. > co, jak rozumiem, krępuje jego wolność osobistąDoskonale rozumiesz - krępuje niezmiernie. > nie pragnie bynajmniej zająć miejsce KK i obrócić świat na swoja modłę, tak aby dominującym trendem stał się ateizm?Niekoniecznie. Wystarczy mi, by żadna religia nic mi nie narzucała. > Prof. Wolniewicz potrafi być ateistą, a jednocześnie darzyć estymą ludzi wierzących i Kościół katolicki.Niedobrze oceniasz strony sporu, w którym Wolniewicz bierze udział - on pozostaje w sojuszu z KK, oponentów swoich zaś jakoś szczególnie szanować nie zwykł. Przypominam sobie dobrze rozliczne jego (że skorzystam z twojego określenia) "ziejące nienawiścią" wypowiedzi. Czy na pewno chcesz, by potraktować cię określeniami, którymi ta prześwietna persona hojnie obdarowuje grupy, których taką estymą, jak Kościoła, nie darzy?
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Dzień dobry, >Tak spoglądam na Państwa wywody - skądinąd niektóre w miarę ciekawe i nawet spójne logiczne i ortograficznie. O ile jeszcze interesujące są rozważania natury czysto filozoficznej, jeżeli rzecz jasna autor/ autorzy mają choć cień akademickiej podbudowy, to nie mogę jednak zrozumieć prymitywnych ataków na instytucje Kościoła i tyleż pogardliwych co groteskowo bezradnych zjadliwości w stosunku do ludzi wierzących. Wielce Szanowna Pani, moje ataki na najbardziej obłudną instytucję na świecie jaką jest Kościół Katolicki uważam za wyszukane, gdyż wielu jego funkcjonariuszy, gdy je czytają, to krew zalewa.
>właściwie co zamierzają "racjonaliści" udowodnić? I komu i po co? Czy tworzycie koło mutualnej adoracji, wspierając się duchowo w świadomości ateistycznej? Tak, żyjemy tu sobie w symbiotycznym środowisku racjonalistów i zastanawiamy się. Ki diabeł?! Tylu irracjonalistów tu się wpycha aby nas ewangelizować. Czy już im modły za nasze nawrócenie nie wystarczają.
>Znów powraca mi pytanie: czemu, jak nie okraszeniu swojego "racjonalnego ego" służą wyjątkowo czasem wyuzdane i ziejące nienawiścią zdania o " o czarnych"? Z tym wyuzdaniem to ostrożnie. Jeszcze nigdzie nie napisałem, że bym zerżnął zakonnicę, do takiej obrzydliwości bym się nie posunął, a że oburzamy się i wyśmiewamy kapłanów dobierających się do ministrantów i nie tylko do ministrantów, to czynimy tak tylko dla dobra Kościoła. Od proboszcza usłyszałem zdanie, że poznańskie seminarium, to można skończyć z Paetzem w dupie. Może warto się zastanowić dlaczego z Kościoła, nie straciwszy wiary, musiał odejść najwybitniejszy (w opinii Kościoła przed jego odejściem) polski teolog ks. prof. Tomasz Węcławski. Czy przypadkiem przyczyną jego odejścia nie było wyuzdanie i hipokryzja polskiego episkopatu i kurii (to jednak nie od ku.... choć na to by wyglądało) rzymskiej.
>-Czy wojujący ateizm nie przekształcił się, przez takich "racjonalistów" z przynależnego każdemu człowiekowi wyboru światopoglądu, w zwykłą antykatolicką bojówkę, która atakuje Kościół i ludzi wierzących z zaciekłością Tomasa de Torquemady? No, redaktorze Agnosiewicz, kiedy ten pierwszy stosik Pan przygotuje? Dlaczego tak niewielu z wchodzących tu katolików pomyśli choć trochę. My nie prześladujemy nikogo. Nawet nie namawiamy żadnych fideistów aby na naszą bezbożną stronę wchodzili. To portal dla myślących, poszukujących, wątpiących, a nie dla ludzi Prawdę posiadających.
>-Jaki proces myślowy i jaka transformacja tkanki psychicznej musiała nastąpić w człowieku, który z cała powagą pisze o "indoktrynacji czarnych"? Czy w ten sposób nie dokonuje swoistego aktu zemsty na religii? Czy nie wystarczy zwykłe wyparcie się wiary, a konieczne są kolejne "świadectwa niewiary" w postaci brutalnych ataków na "moherów"?
>-Czy wojujący ateiści tak naprawdę nie czuja podświadomej zazdrości wobec ludzi wierzących? Czy absurdalne ataki słowne, świadczące o ubóstwie językowym mi moralnym, nie są przypadkiem chęcią stworzenia swoistej "racjonalistycznej religii"? Czy tak trudno zrozumieć, że dwa powyższe akapity są dla nas ewidentnymi przykładami jak wielkie spustoszenie może dokonać religia w ludzkiej głowie.
>-Czy pogodzony z sobą i otaczającym go światem ateista będzie walczył z KK i kpił z dogmatów wiary? Jestem całkowicie pogodzonym ze sobą i otaczającym go światem, spełnionym i dosyć szczęśliwym człowiekiem. Zapewniam Panią, że dopóki Bóg da intelektualne siły, to będę wykazywał zło, które czyni Kościół Katolicki i głupotę jego funkcjonariuszy i dogmatów. Ale tam, gdzie to czynię żaden wierzący wchodzić nie musi i czytać tego co piszę też nie. Nie jestem żadnym wojującym ateistą, nikogo nie ateizuję. Mam własne poglądy i nie mam zamiaru ich ukrywać. Natomiast prawie przez wszystkie media jestem bez przerwy religijnie indoktrynowany. Na wymioty już się zbiera.
>Prof. Wolniewicz potrafi być ateistą, a jednocześnie darzyć estymą ludzi wierzących i Kościół katolicki. Nie on jeden potrafi utrzymywać kociokwik w głowie i udawać intelektualistę.
>Dlaczego inni, z dumą obnoszący swój ateizm "racjonaliści" nie potrafią wznieść się na taki poziom moralny? Niewiele Pani wie o Kościele, ale zdecydowanie mniej o ateistach. Badania socjologiczne pokazują, że najwyższy poziom moralny wykazują ateiści, choć we wszystkich wyznaniach i wśród ateistów poziom jest bardzo podobny, w niewielkiej różnicy, ale katolicy są na dole tej drabiny.
>Nie odmawiajcie go jednak ludziom wierzącym, gdyż tak naprawdę o tym co jest "nad nami" nie wie nikt. Niczego ludziom wierzącym nie odmawiamy. Tyle że pacierzy z nimi też nie chcemy odmawiać. Pani wiedzę o tym co jest "nad nami" pozostawiamy Pani wierze, gdyż bardzo dobrze wiemy, że z wiarą nie ma dyskusji, a i czasu szkoda. Pozdrawiam
@@@ .
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, która nie istniejąc stworzyła Wszechświat?
Istnienie jest elementem doskonałości. Por. dowód Kartezjusza na istnienie boga.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | >>Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? >Istnienie jest elementem doskonałości. Por. dowód Kartezjusza na istnienie boga.
Ciagle jednak wydaje mi sie, ze nie moze byc nic bardziej doskonalego jak "nie istniec, a jednak tworzyc". Sorry.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | | Rigoletto (3891 punktów) | > >Istnienie jest elementem doskonałości. Por. dowód Kartezjusza na istnienie boga.> Ciagle jednak wydaje mi sie, ze nie moze byc nic bardziej doskonalego jak "nie istniec, a jednak tworzyc". Sorry.No to nie dziw się, że katolikowi wydaje się, że Bóg jest bardziej doskonały, jak jest zrodzony przez dziewicę.
|
|
|  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >Ciagle jednak wydaje mi sie, ze nie moze byc nic bardziej doskonalego jak "nie istniec, a jednak tworzyc". Sorry.
A dlaczego jeszcze doskonalsze nie miałoby być "nie istnieć i nie tworzyć"? A ponieważ istnienie w wyobraźni też się trochę liczy, to "najsamdoskonalsze" byłoby "nie istnieć nawet w niczyjej wyobraźni i tworzyć (lub nie tworzyć)". Tak czy śmak, paradoksik...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| |  | | darlove (2804 punktów) | >>Ciagle jednak wydaje mi sie, ze nie moze byc nic bardziej doskonalego jak "nie istniec, a jednak tworzyc". Sorry. >A dlaczego jeszcze doskonalsze nie miałoby być "nie istnieć i nie tworzyć"?
Dlatego, ze "nie istniec i nie tworzyc" to kazdy glupi, za przeproszeniem, potrafi. Jest logicznym, ze jesli cos nie istnieje, to nie moze tworzyc. A zatem pogwalcenie tej logicznej zasady byloby nielada dokonaniem. Mam nadzieje, ze sie wyrazilem dostatecznie jasno.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) |
>>A dlaczego jeszcze doskonalsze nie miałoby być "nie istnieć i nie tworzyć"? >Dlatego, ze "nie istniec i nie tworzyc" to kazdy glupi, za przeproszeniem, potrafi. Jest logicznym, ze jesli cos nie istnieje, to nie moze tworzyc. A zatem pogwalcenie tej logicznej zasady byloby nielada dokonaniem. Mam nadzieje, ze sie wyrazilem dostatecznie jasno.
Brnijmy więc dalej w to bagno: Co powiesz na byt tak doskonały, że jego istnienie i tworzenie jest postrzegane (a raczej "niepostrzegane") przez każdy byt mniej doskonały niż on, jako nieistnienie i nietworzenie? Jego istota i jego działalność są zbyt doskonałe dla niedoskonałych naszych zmysłów i pomysłów...
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Ciagle jednak wydaje mi sie, ze nie moze byc nic bardziej doskonalego jak "nie istniec, a jednak tworzyc". Sorry.
Tego typu rozwiązanie bliskie jest np. taoizmowi. Ale jeśli spojrzeć na filozofię europejską to jest możliwość i takiej interpretacji. Trochę historii: Platońska koncepcja bytu (przejęta od Parmenidesa) przypisywała istnienie właściwie jedynie bytom idealnym. Świat zmysłowy był jedynie cieniem istnienia, jego pozorem (słynna parabola jaskini). Przeciwną koncepcją bytu głosił Heraklit: byt jest zmienny jak ogień, we współczesnych ujęciach - jest procesem. Nie ma nic stałego. Zmiana ta z punktu widzenia wiecznego trwania (np. idei) - jest brakiem bytu, nicością (stąd częste zarzuty nihilizmu wobec takiej ontologii), ale przecież, mówiąc za Heglem (powtórzył to Sartre), ów pozór ma jakąś bytowość. Pozór istnieje. I takie nic - zmieniając się tworzy dzieje świata. Można też, jak sugerujesz, przypisać mu najwyższy stopień doskonałości: to swoistego rodzaju odwrotna koncepcja do Platona i jego nauki o ideach (rozważyć należałoby też i neoplatonizm). To, czemu on przypisał nicość i najniższą wartość - w sugerowanej przez ciebie koncepcji jest najdoskonalsze. Myślę, że to jest również pewnego rodzaju pochwała świata, który jest wszak zmianą, o jakiej mówił już Heraklit.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| besior (3 punktów) | A ja słyszałem ostatnio o kilku odkryciach potwierdzających biblijne przekazy. M.in o Arce Noego, spaleniu Sodomy i Gomory, czy przejściu Żydów przez Morze Czerwone.
Jak Wy się na to zapatrujecie ?
|
|
 | 5 na 5 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | >A ja słyszałem ostatnio o kilku odkryciach potwierdzających biblijne przekazy. M.in o Arce Noego, spaleniu Sodomy i Gomory, czy przejściu Żydów przez Morze Czerwone. >Jak Wy się na to zapatrujecie ?
Ta sama ekipa naukowców znalazła również wulkan, do którego Frodo wrzucił Jedyny Pierścień.
Jak się na to zapatrujesz?
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
|  | | besior (3 punktów) | > >A ja słyszałem ostatnio o kilku odkryciach potwierdzających biblijne przekazy. M.in o Arce Noego, spaleniu Sodomy i Gomory, czy przejściu Żydów przez Morze Czerwone.> >Jak Wy się na to zapatrujecie ?> Ta sama ekipa naukowców znalazła również wulkan, do którego Frodo wrzucił Jedyny Pierścień.> Jak się na to zapatrujesz?A masz dowody na znalezienie Mordoru  ?
|
|
| |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > A masz dowody na znalezienie Mordoru ? Ja mam. Oto fragment Tygodnika Archeologicznego nr XXV z 18 czerwca 1984 roku: Cytat:Zespół archeologów pod przewodnictwem prof. Jana Kazimierza Półtrzeciaka z PAN odkrył w okolicach Ustrzyk Dolnych ruiny warowni z XXI w. p.n.e. W jednym z pomieszczeń odnaleziono setki glinianych tabliczek, kilkadziesiąt zapisanych skór wołowych i trzy książki. Wszystkie tabliczki, skóry i książki pokryte były dziwnym pismem. Na szczęście jedna ze studentek prof. Półtrzeciaka potrafiła to odczytać. Okazało się, że warownia nazywała się Mordor. (...) Możesz tam jechać jak chcesz. www.youtube.com/watch?v=fgQVyc8xObQ
|
|
 | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > A ja słyszałem ostatnio o kilku odkryciach potwierdzających biblijne przekazy. M.in o Arce Noego, spaleniu Sodomy i Gomory, czy przejściu Żydów przez Morze Czerwone.Przy okazji chętnie zapoznam te doniesienia. Te o Arce Noego tudzież spaleniu Sodomy a zwłaszcza Gomory (może wreszcie wyjaśni się Tajemnica Grzesznej Perwersji zwanej gomorią, bo sodomia dawno już wszystkich znudziła). Co do przejścia przez Morze Czerwone jest kilka wzajem sprzecznych, ale banalnie racjonalnych hipotez. To jednak szczegół. Ważniejsze, że potwierdzenia biblijnych przekazów nie trzeba szukać aż w archeologii. Biblia twierdzi np. że istnieją takie zjawiska jak góry, osiołki i drzewa figowe - i proszę - prawdę powiada! 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
|  | -1 na 1 | besior (3 punktów) | > >A ja słyszałem ostatnio o kilku odkryciach potwierdzających biblijne przekazy. M.in o Arce Noego, spaleniu Sodomy i Gomory, czy przejściu Żydów przez Morze Czerwone.> Przy okazji chętnie zapoznam te doniesienia. Te o Arce Noego tudzież spaleniu Sodomy a zwłaszcza Gomory (może wreszcie wyjaśni się Tajemnica Grzesznej Perwersji zwanej gomorią, bo sodomia dawno już wszystkich znudziła).> Co do przejścia przez Morze Czerwone jest kilka wzajem sprzecznych, ale banalnie racjonalnych hipotez.> To jednak szczegół.> Ważniejsze, że potwierdzenia biblijnych przekazów nie trzeba szukać aż w archeologii. Biblia twierdzi np. że istnieją takie zjawiska jak góry, osiołki i drzewa figowe - i proszę - prawdę powiada!  > Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahimZ taką retoryką daleko nie zajdziemy raczej. Po kolei: Sodoma i Gomora: znaleziono biblijne miasto. Odpowiada ono położeniu biblijnym "współrzędnym". Miasto to jednak jest grupą skał, w wyglądzie których, widać jednak doskonale budynki, czy nawet dziwnego sfinksa - czyżby cielec? Na terenie miasta znaleziono ogromne ilości kulek siarki ognisty deszcz. Jednak można stwierdzić, ze to wynik jakiejś erupcji, bądź czegoś podobnego. Nic z tych rzeczy. Stężenie siarki w tych kulkach wynosi 98%, podczas gdy wulkaniczna siarka, to tylko 40%. Znaleziono też spalone kości ludzkie. A właściwie stopione, a nie spalone Arka Noego - czytałem tylko o tym pobieżnie, więc niewiele wiem na ten temat. Niemniej na Araracie znaleziono drewniane fragmenty Arki, przy czym 'fragmenty' jest słowem nieadekwatnym do skali znaleziska  Morze Czerwone - taka mała ciekawostka, którą usłyszałem również. Mianowicie na dnie tegoż zbiornika znaleziono setki szkieletów ludzkich, a także rydwanów i całego uzbrojenia, jakie było na wyposażeniu egipskiej armii w owym czasie.
|
|
| |  | 4 na 4 | spray (5875 punktów) |
> Z taką retoryką daleko nie zajdziemy raczej.Z twoją nawet z miejsca nie ruszymy  > Po kolei: Sodoma i Gomora: znaleziono biblijne miasto. I to nie jedno! Może jakieś źródło podasz, żeby było wiadomo, do czego się odnieść? > Arka Noego - czytałem tylko o tym pobieżnie, więc niewiele wiem na ten temat. Niemniej na Araracie znaleziono drewniane fragmenty Arki, przy czym 'fragmenty' jest słowem nieadekwatnym do skali znaleziska  Taa... Też czytałam o dkryciu drewnianych szczątków na Araracie. Prawdopodobnie pozostałości szałasu pasterskiego, albo innej chałupy. > Morze Czerwone - taka mała ciekawostka, którą usłyszałem również. Mianowicie na dnie tegoż zbiornika znaleziono setki szkieletów ludzkich, a także rydwanów i całego uzbrojenia, jakie było na wyposażeniu egipskiej armii w owym czasie.W jakim "owym"? Przypuszczam, że chodzi o czasy XIX dynastii? "Rozstąpienie wód" wcale nie musi być zjawiskiem nadprzyrodzonym. Morze Czerwone w najwęższym miejscu bywało na tyle płytkie w czasie odpływów, że można je było przebyć pieszo. A że jednak kawałek do przemaszerowania jest, gwałtowna zmiana pogody na otwartym morzu mogła nagle spowodować zalanie przesmyku i zaskoczyć wędrujących. Mogli nimi być egipscy żołnierze, albo semiccy koczownicy. Pamięć o zdarzeniach prztrwała w micie. Większość Starego Testamentu, to właśnie takie zmitologizowane przekazy. Co w tym niezwykłego? Ale, że setki szkieletów? Starożytnych? W jakiej fazie diagenezy? Czy to jakieś "nówki"
|
|
| | |  | | besior (3 punktów) | > Taa... Też czytałam o dkryciu drewnianych szczątków na Araracie. Prawdopodobnie pozostałości szałasu pasterskiego, albo innej chałupy.Problem w tym, że szałas takich rozmiarów byłby co najmniej dziwnym znaleziskiem  > "Rozstąpienie wód" wcale nie musi być zjawiskiem nadprzyrodzonym.Tak, też to czytałem, że w tamtych rejonach są jakieś anomalie, powodujące rozstępowanie się wód morza. Jednak dość dziwne jest to, że AKURAT w momencie ucieczki Żydów to zjawisko miało miejsce. > Morze Czerwone w najwęższym miejscu bywało na tyle płytkie w czasie odpływów, że można je było przebyć pieszo. A że jednak kawałek do przemaszerowania jest, gwałtowna zmiana pogody na otwartym morzu mogła nagle spowodować zalanie przesmyku i zaskoczyć wędrujących. Mogli nimi być egipscy żołnierze, albo semiccy koczownicy. Pamięć o zdarzeniach prztrwała w micie. Większość Starego Testamentu, to właśnie takie zmitologizowane przekazy.25 merów pod wodą? Pieszo? Proszę Cię  > Co w tym niezwykłego?> Ale, że setki szkieletów? Starożytnych? W jakiej fazie diagenezy?> Czy to jakieś "nówki"  Tak starożytnych, są też pozostałości rydwanów, razem z tymi kośćmi.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | spray (5875 punktów) |
> Problem w tym, że szałas takich rozmiarów byłby co najmniej dziwnym znaleziskiem  Jakich mianowicie? Bo z tego, co pamiętam, chodzi o obiekt o gabarytach raczej chałupy, niż krążownika USS. > >"Rozstąpienie wód" wcale nie musi być zjawiskiem nadprzyrodzonym.> Tak, też to czytałem, że w tamtych rejonach są jakieś anomalie, powodujące rozstępowanie się wód morza. Jednak dość dziwne jest to, że AKURAT w momencie ucieczki Żydów to zjawisko miało miejsce.Nie, to nie jest żadne rozstępowanie się wód i żadna anomalia. Ogólnie zależy najbardziej od stanu klimatu Ziemi. Teraz byłoby zjawiskiem niezwykłym, wtedy - niekoniecznie. W jeszcze dalszej przeszłości (ok. 10500-10000 lat temu) wręcz nie do pomyślenia - koniec ostatniej epoki lodowcowej, Eden na Saharze. A w jeszcze dalszej (epoka lodowcowa) - naprzemiennie. I to na tyle, że ok. 120 000-100 000 lat temu (niedawno jeszcze uważano, że 70 000) prawdopodobnie tamtędy odbyła się jedna z najważniejszych migracji w dziejach ludzkości. Właśnie z Afryki na Półwysep Synaj. Poza tym - jest to obszar ryftu, więc były okresy w najnowszych dziejach Ziemi, gdy obecna cieśnina mogła wyglądać niemal tak, jak teraz Serengeti pl.wikipedia.org/wiki/SerengetiAle nie w czasach biblijnych, oczywiście. Poglądowo tylko obrazuję. > 25 merów pod wodą? Pieszo? Proszę Cię  Jakie 25 metrów pod wodą? Patrz wyżej. > >Co w tym niezwykłego?> >Ale, że setki szkieletów? Starożytnych? W jakiej fazie diagenezy?> >Czy to jakieś "nówki"  > Tak starożytnych, są też pozostałości rydwanów, razem z tymi kośćmi.W jakiej fazie diagenezy? Może pomogę: pl.wikipedia.org/wiki/DiagenezaSwoją drogą - gdyby tam żadnych szczątków nie było z tego okresu , to dopiero byłoby dziwne! Egipskie powinny być. To semickie mogą budzić pewne niezdrowe zainteresowanie... Mówisz ciagle o rydwanach. A są jakieś inne, wyraźnie wskazujace na ich pochodzenie spoza Egiptu, oraz (ogólnie) Mezopotamii ? Ciągle mówimy o okresie, w którym prawdopodobnie żył Mojżesz, który prawdopodobnie miał swój rzeczywisty odpowiednik, lub kilku odpowiedników przekutych w jedna postać. Jeśli sobie wyobrażasz, że na dnie cieśniny Bab-al-Mandab nie ma prawa się znaleźć nic innego, to - muszę Cię rozczarować. Tam jest śmietnik o metryce przynajmniej 4-tysiącletniej. Gdyby go nie było... to byłoby niezwykłe!
|
|
| |  | 5 na 5 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Arka Noego - czytałem tylko o tym pobieżnie, więc niewiele wiem na ten temat. Niemniej na Araracie znaleziono drewniane fragmenty Arki, przy czym 'fragmenty' jest słowem nieadekwatnym do skali znaleziska  Ba! Widziałem zdjęcia z miejsca znaleziska. W drewnianym żłobie leżało nawet świeże siano  > Morze Czerwone - taka mała ciekawostka, którą usłyszałem również. Mianowicie na dnie tegoż zbiornika znaleziono setki szkieletów ludzkich, a także rydwanów i całego uzbrojenia, jakie było na wyposażeniu egipskiej armii w owym czasie.Mniej słuchaj z otwartą z zachwytu buźką, a więcej myśl. Ponieważ głupich ludzi jest więcej niż mądrych, więc i durne opowieści więcej ludzi powtarza. Ot i cała tajemnica takich ciekawostek i rewelacji zasłyszanych od cioci, co życie zna.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) | > W drewnianym żłobie leżało nawet świeże siano  Och, nie bądź TAKI, Ojcze... Mów wprost, komu siano w żłobie dano, bo wieść gminna poniesie, że się szykuje nowa relikwia ! I znowu będzie, jak z tym kółkiem wędkarskim sprzed 2000 lat -6/+4
|
|
| |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Z taką retoryką daleko nie zajdziemy raczej.Właśnie do przystopowania was zachęcam  . > Po kolei: Sodoma i Gomora: znaleziono biblijne miasto.Żeby to jedno  . > Odpowiada ono położeniu biblijnym "współrzędnym".Jakim? Biblia podaje tyle: gdzieś wokół doliny Jordanu lub w samej tej dolinie (Rdz 13, 10-11), w zasięgu wzroku od dębów pewnego Amoryty imieniem Mamre (Rdz 18, 1 i 19, 27-28), w pewnym oddaleniu od gór (Rdz 19, 17) i w pobliżu innego (małego) miasta (Rdz 19, 20-22). I ciut na lewo od wiatru w polu  . > widać jednak doskonale budynki, czy nawet dziwnego sfinksa - czyżby cielec?A może jednak trochę jakby mrówkojad? Mniejsza o to. Co ma cielec (historia Mojżesza - Wj 32) do Sodomy? > Na terenie miasta znaleziono ogromne ilości kulek siarki ognisty deszcz. Jednak można stwierdzić, ze to wynik jakiejś erupcji, bądź czegoś podobnego. Nic z tych rzeczy. Stężenie siarki w tych kulkach wynosi 98%, podczas gdy wulkaniczna siarka, to tylko 40%.Mała powtórka ze szkolnych lekcji chemii:Na powietrzu, po inicjacji zapłonu, spala się samorzutnie niebieskim płomieniem do dwutlenku siarki (SO2).  > Znaleziono też spalone kości ludzkie. A właściwie stopione, a nie spaloneKości w ogniu nie topią się, a stają się kruche. > Arka Noego - czytałem tylko o tym pobieżnie, więc niewiele wiem na ten temat. Niemniej na Araracie znaleziono drewniane fragmenty Arki, przy czym 'fragmenty' jest słowem nieadekwatnym do skali znaleziska  Jacyś gorliwi chińscy protestanci "znaleźli" (podłożyli?) jakąś kupę drewna. Takie znaleziska mają Wielką Tradycję w chrześcijaństwie - samych napletków Jezusa jeszcze sto lat temu czczono po kościołach kilkanaście sztuk  . > Morze Czerwone - taka mała ciekawostka, którą usłyszałem również. Mianowicie na dnie tegoż zbiornika znaleziono setki szkieletów ludzkich,Całkiem jak w Bałtyku...  Ale, ale - ile wiosen sobie szkielety liczyły? > a także rydwanów i całego uzbrojenia, jakie było na wyposażeniu egipskiej armiiI co z tego? > w owym czasie.Tzn. w jakim?
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Już mi się nawet nie chce na ten temat kolejny raz wypisywać. Jak znajdę swoje stare posty, to mu podrzucę linki  Z zadziwiającą częstotliwością pojawiają się na forum osoby nawiedzone, wyciągające z zakurzonego lamusa już to Arkę na Araracie, już to rydwany w Morzu Czerwonym, już to Sodomę i Gomorę. Byle tylko dopasować jakieś (jakiekolwiek) fakty do Biblii. A że naciągane fakty aż trzeszczą, to nic im nie przeszkadza.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Z zadziwiającą częstotliwością pojawiają się na forum osoby nawiedzone, wyciągające z zakurzonego lamusa już to Arkę na Araracie, już to rydwany w Morzu Czerwonym, już to Sodomę i Gomorę. Byle tylko dopasować jakieś (jakiekolwiek) fakty do Biblii. A że naciągane fakty aż trzeszczą, to nic im nie przeszkadza.Ale że tak w kółko ta Arka, Sodoma i Morze Czerwone... A tyle jest pięknych Tajemnic na świecie - nie mogliby się zająć np. nazistowskim UFO na Antarktydzie? 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | |
|
| | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Amerykańskie? Ale w Sulechowie? 
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
| neurosurgery (2484 punktów) | > Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?...Opierając się na swoim doświadczeniu mogę stwierdzić, że dla katolików im bardziej pokręcony bóg, tym lepiej, więc będąc im przychylnym wybiorę nieistniejącego boga. Twoja wypowiedź świetnie nadaje się na droczenie z katolikami.
|
|
2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | p q p^q 1 1 1 1 0 0 0 1 0 0 0 0 Czy widzisz, że twój "piękny dowód" można o kant potłuc?
Każdą kanapkę z masłem i żółtym serem można przeciąć nożem (czyli podzielić płaszczyzną) tak, by każda z dwóch części miała tyle samo chleba, masła i sera co druga.
|
|
4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > No to teraz pytanie:> Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? Ameryka stworzyła wszechświat i istnieje. Rosja stworzyła wszechświat jako ZSRR jako Rosja nie istniejąc. Zatem najdoskonalszą istotą jest Polska. To proste. > Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?... A to nie wiem. Ale wiem, że sfery intelektualne w Polsce, celebryci znaczy, już nigdy nie zagłosują na PO. I w ogóle się odcinają, bo PO promuje homoseksualizm, a oni się odcinają. Karolak jest kul, bo się publicznie odcina. www.youtube.com/watch?v=fgQVyc8xObQ
|
|
3 na 3 | Vytautas (4394 punktów) | >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? Co to znaczy 'doskonały' -- nie wiem. Zaproponuj definicję doskonałości i miary doskonałości, bo nie wiem, co to znaczy bardziej, lub mniej doskonały. Wtedy pogadamy. Bardziej zrozumiałym wyrażeniem jest stworzenie. Chyba da się udowodnić, że jest ono wewnętrznie sprzeczne. Przed stworzeniem nie było nic, zatem nie było także Stwórcy. Jeżeli Stwórca istniał przed stworzeniem, to przed stworzeniem istniał świat. Co prawda składał się tylko ze Stwórcy, ale przecież istniał. Nie było więc stworzenia, a jeśli tak, to po co Stwórca?
|
|
 | 1 na 1 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Co to znaczy 'doskonały' -- nie wiem. Zaproponuj definicję doskonałości i miary doskonałości, bo nie wiem, co to znaczy bardziej, lub mniej doskonały.Doskonałe jest wszystko,co da się zmierzyć. Najdoskonalsze zaś jest to co się nie daje zmierzyć - bo jest nieporównywalne z czymkolwiek (a wiec również z żadną miarą). 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
1 na 1 | White Falcon (-13 punktów) | że zależy ci na tworzeniu takiej dychotomii. Jakikolwiek punkt zbieżny, mógłby stworzyć pomost dla porozumienia racjonalistów z KK. A to w konsekwencji zanegowałby fundamenty działania waszych działań. Mogłabym iść dalej w spekulacji i stwierdzić, że racjonaliści potrzebują widziec wroga w KK. Lub w "stacji radiowej". Z twojego zdania wynika, ze ateista w ZADNYM RAZIE nie mogę mieć punktów zbieżnych z KK. To absurd. Niedawno podobnym argumentem cisnęła znana reżyser pani Holland w kierunki Bronisława Wildsteina. 10. Powyższe prowadzi mnie do odpowiedzi na twoje pytanie o "racjonalistycznej religii". Gdyby nie istniał KK, a inny, także, śmiem twierdzić, uznalibyście go "wroga". Ba! Uważam, ze każdy przejaw silnej, otwartej manifestacji religijnej racjonaliści uznaliby za "naruszenie ich wolności" i przystąpili do ataku. Racjonaliści wiec grupują się wokół wspólnego wroga. Ja w tym widzę zalążek swoistej grupy religijnej. 11. Jaki proces myślowy i jaka transformacja tkanki psychicznej musiała nastąpić w człowieku, który z cała powagą pisze o "indoktrynacji czarnych"? a) Żadna. Systemowa indoktrynacja religijna jest w Polsce faktem. Czy w ten sposób nie dokonuje swoistego aktu zemsty na religii? b) Może i tak - ten i ów. Cóż w tym złego? a) absurd. Z całym szacunkiem dla ciebie. Proszę w przykłady. Ponadto: Preambuła Konstytucji Polskiej precyzuje: "W trosce o byt i przyszłość naszej Ojczyzny, odzyskawszy w 1989 roku możliwość suwerennego i demokratycznego stanowienia o Jej losie,my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary,a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, równi w prawach i w powinnościach wobec dobra wspólnego - Polski". Preambuła wyraźnie zwraca się ku wierzącym i niewierzącym. Nie istnieje więc żadna systemowa indoktrynacja. To jest zlepek emocjonalnych słów. b) trudno polemizować z tym, że nie widzisz zła w dokonywanie aktu zemsty. Pośrednio chcesz się mścić np. na mnie, bo ja jestem członkiem Kościoła.
>To nie moje rozumowanie, ale mi się podoba. >Wiemy, że Bóg jest istotą najdoskonalszą. Tak nas przekonują czarni (i nie tylko czarni) >indoktrynatorzy. Skoro jest najdoskonalszą, to znaczy, że jeśli coś robi, to robi to w sposób >najdoskonalszy z możliwych. No to teraz pytanie: >Która istota jest bardziej doskonała: ta, którzy stworzyła Wszechświat i istnieje, czy może ta, >która nie istniejąc stworzyła Wszechświat? >Co jest, waszym zdaniem, większym wyczynem?...
|
|
 | 3 na 3 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | W taki sposób dyskutować się nie da. Usuń to wszystko i napisz jeszcze raz odpowiadając każdemu z rozmówców osobno.
Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|