Racjonalista - Strona głównaDo treści
Terlikowski grozi Palikotowi wiecznym potępieniem

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
20-05-2012 17:31Mikuś Frąckiewicz (616 punktów)Terlikowski grozi Palikotowi wiecznym potępieniem
Ocena 6 na 6
Jak wszyscy wiemy, Palikot nie tak dawno złożył akt apostazji. I już od razu po tym zajściu pan Terlikowski błaga Palikota o nawrócenie i grozi, że jeśli nie odwróci apostazji, zostanie skazany na wieczne potępienie i męki. Wątek niezbyt rzeczowy, ale przeczytajcie, warto się pośmiać...

Panie Pośle Januszu Palikocie,
 
Wielokrotnie się róźniliśmy, wielokrotnie rozmawialiśmy (nie bez intelektualnej przyjemności), zdarzało mi się pisać rzeczy, który mogły być dla Pana obraźliwe i teraz tego żałuję. I właśnie z tych trzech powodów zdecydowałem się napisać do Pana ten list otwarty. Nie po to, by z Panem polemizować, ale by wskazać na co w istocie się Pan zdecydował. Nie chcę zmieniać Pana decyzji, ale uświadomić jej wagę.
 
Zacząć powinienem od kilku uwag dotyczących samego happeningu, który niestety tym razem się Panu nie udał. Nawiązanie do Marcina Lutra było cieniutkie, bowiem on przybijając na drzwiach kościoła swoje postulaty (swoją drogą nie jest wcale pewne, że nie była to legenda) nie miał w najmniejszym stopniu zamiaru z niego wystąpić, ale podjąć się jego reformy. W duchu surowszym od tego, z jakim miał do czynienia. Nigdy też nie uznałby Luter, że z Kościoła został wykluczono (i to nawet, gdy formalnie go już ekskomunikowano). On był bowiem człowiekiem wiary (niezależnie od tego, jak oceniam jego teologię), który w duchu miłości do Kościoła (choć niekoniecznie posłuszeństwa) chciał Go oczyszczać i poprawiać. Pan natomiast nic z tych rzeczy robić nie chce. Pana przybicie do drzwi aktu apostazji, to zatem nawet nie farsa, ale zwyczajna parodia tego, co zrobił - z głębokiej wiary - Marcin Luter.
 
Ale rozumiem, że na Panu takie uwagi wrażenia nie robią. W świecie symulakrów, do którego Pan należy odniesienie do rzeczywistości nie ma znaczenia. Intencje Lutra, jego zaangażowanie są tylko narracją, w którą się Pan postanowił wpisać. To, czy wpisanie to jest w ogóle możliwe nie ma najmniejszego znaczenia. Problem polega tylko na tym, że w ten sposób trywializuje Pan wielką walkę wiary, jaką było wystąpienie Lutra, i nawet późniejsza Reformacja. Nie jestem jej zwolennikiem, uważam, że była ona wielką tragedią dla Kościoła, a winę za nią ponosi także Luter i jego brak możliwości wycofania się. Nie zmienia to jednak tego, że jego spór był na poważnie, on naprawdę wierzył w to, co robi. U Pana zaś wszystko jest czystym happeningiem, pozbawionym nie tylko głębi, ale nawet odniesienia do rzeczywistości.
 
Jednak nie Luter jest tu najważniejszy, ani nawet nie to, czy Pana gra symbolami jest sensowna czy też nie. O wiele istotniejsze są inne pytania, które trzeba zadać teraz, gdy kamery zostały już wyłączone, a medialny przekaz dotarł do Pana wyborców. Są to pytania dotyczące Pana wiecznego losu. Nie wiem, czy wierzy Pan w Jezusa Chrystusa, nie mam pojęcia czy wierzy Pan w cokolwiek poza samym sobą, ale wiem (a we Wniebowstąpienia jest to prawda niezwykle mocno obecna), że Bóg istnieje, że Jezus jest Synem Bożym, który umarł i zmartwychwstał, by nas zbawić. I wiem, że to nie jest tylko opinia, narracja religijna, ale najważniejszy fakt historii. Jezus Chrystus jest Tym, przez Kogo Bóg objawił się w całej pełni. Pokazał kim jest dla nas, ale i kim jesteśmy my dla Niego. Miejscem, w którym ta prawda się uobecnia jest Kościół, czyli Mistyczne Ciało Chrystusa, przez które Bóg chce zbawiać ludzi. Wyrzeczenie się Kościoła jest więc także wyrzeczeniem się Chrystusa. A nie ma innego Imienia, w którym człowiek mógłby zostać zbawiony niż właśnie imię Jezusa.
 
I dlatego Pana decyzja nie jest tylko zabawą, nie jest tylko grą symbolami, czy zdobywaniem poparcia, ale jest to decyzja dotycząca życia i śmierci wiecznej. Może nie zdawać Pan sobie sprawy, ale w takich sytuacjach za takimi decyzjami zawsze stoi zły, i tylko on może się z nich cieszyć. Apostazja oznacza bowiem dla Pana o wiele surowszy sąd, a - czego nikt oczywiście nie wie, ale czysto po ludzku - wieczne potępienie. Wyrzeczenie się Chrystusa obecnego w Kościele - to bowiem odtrącenie Boga. Na własne życzenie. Wiem, że może Pan zamienić te słowa w żart, wiem, że może Pan z nich żartować, a Pana zwolennicy mogą z nich drwić, opowiadając o latającym potworze spaghetii, ale ja nie mogę milczeć, gdy wiedzę - jak ktoś dla czystej gry, zabawy, zmierza do przepaści. Nie wolno mi, ani nikomu z katolików milczeć, gdy Pan sam, a z Panem także inni straceńcy zmierzają ku piekłu. Ono nie jest grą, nie jest śmiesznym miejscem, nie jest mitem ogłupionych katolików. Jest straszną, bo wieczną rzeczywistością, z której nie ma wyjścia.
I nie ma znaczenia, czy Pan w to wierzy czy nie, nie ma znaczenia czy swoje decyzje traktuje Pan na poważnie czy wykonuje je Pan dla żartu. Pan jest winny nie tylko odstąpienia od Kościoła, ale także pociągnięcia za sobą także innych ludzi. Z tej winy, znowu niezależnie od tego czy Pan w to wierzy czy nie, będzie Pan rozliczany. I zobaczy Pan każdego, kogo pociągnął Pan za sobą w ogień nieugaszony.
Ale na szczęście, i dlatego piszę ten list, nie jest dla Pana, a także dla innych nieszczęśników, którzy wyrzekli się Chrystusa, nie jest za późno. Nadal możecie powrócić do Boga, akt apostazji nie jest nieodwracalny. Pan nadal jest dzieckiem Bożym, członkiem (choć pod karami kanonicznymi) Kościoła, nadal jest Pan ochrzczony. W każdej chwili może Pan zatem powrócić, pojednać się z Bogiem i Kościołem, uratować swoją duszę. Wystarczy udać się do najbliższej świątyni, i tam znajdzie Pan kapłana, który powie Pan jak to zrobić. I przez jego działania spotka Pan Chrystusa, który jest sercem Kościoła. Oczywiście nie zmieni to natury ludzi Kościoła, nie sprawi, że nagle uzna pan, że wszyscy oni (wszyscy my) jesteśmy bezgrzeszni. Nadal będą kłopoty, nadal ktoś będzie pazerny, nadal ktoś inny będzie ukrywał fakty i bronił swoich. Ale wśród tych grzeszników jest miejsce także dla Pana, tak jak jest i dla mnie, także wielkiego grzesznika, z którym trudno jest normalnie wytrzymać.
Kościół, i to już ostatnie uwagi, jest miejscem dla grzeszników, dla tych, którzy odchodzą i wracają, którzy ranią bliźnich (często tych najbliższych) i ukazują zafałszowane oblicze Boga. Każdy z nas może się w nim odnaleźć. I jest w Nim miejsce, także dla Pana. Jeśli tylko się Pan na to zdecyduje. Medialna chwała trwa chwilę, posłowanie czy zabawa także. A wieczność jest o wiele dłuższa. Stąd apeluje, dopóki ma Pan czas, proszę nie iść tą drogą. Grzechy ludzi Kościoła (arcybiskupa Głódzia czy Michalika, których Pan wymienia, ale także moje wobec Pana, a także milionów innych) niech nie skłaniają Pana do odstępstwa od największego źródła Miłości. Tam znajdzie Pan spokój. Prawdziwy.
Tomasz P. Terlikowski
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

20-05-2012 17:59
 Ocena 23 na 23
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)Odp: Terklikowski grozi Paliktowi wieczym potępieniem
No i to jest właśnie dlaczego ja nie jestem zainteresowany apostazją.

Toż Palikot chodzi i bluźni. Mówi że ma kościół głęboko i łamie wszystkie przykazania kościelne i można go podciągnąć pod każdą chyba z możliwych ekskomunik, które teoretycznie nakładają się w momencie popełnienia.

I dopiero jak podpisał cyrograf to aj waj, że odchodzi z kościoła.

CO?!

Ta religia jest zbiurokratyzowana do potęgi. Jak ja bym był Zeusem i jakiś Ulisses by mnie zwyzywał to bym cisnął piorunem w skurczybyka od razu. Ale chrześcijański Bóg jest zbiurokratyzowany do potęgi.

Siedzi sobie Bóg na obłoku, przylatuje Gabriel i mówi:

- Szefie tam chodzi Palikot i bluźni. Łapie się pod wszystkie ekskomuniki, jego partia popiera aborcję, rozwodnik, drugi ślub z ręki świeckiego urzędnika, a do tego pikietuje pod domami biskupów i ich krytykuje.
- A czy Watykan ma na to podpisany akt apostazji?
- Jeszcze nie podpisał.
- No, to trudno musimy go traktować jako swojego. Poczekajmy aż podpisze.

Śmiechu wart ten Bóg-biurokrata.

Śmiechu warte myślenie pana Terlikowskiego. Tak się emocjonować podpisaniem jakiegoś papierka. Mnie rodzice uczyli, że czyny decydują, a nie słowa. Żeby być miłym trzeba być miłym, a nie napisać że jest się miłym. A żeby odejść z kościoła trzeba odejść z kościoła, a nie napisać że się odeszło z kościoła.

Dlatego dziwi mnie zarówno Terlikowski piszący o jakimś głupim oświadczeniu Palikota jakby ono nagle sprawiło, że w podczas jednego happeningu odszedł od Boga i Palikot, który zamiast walczyć o moje prawo o odejście od tej organizacji w normalny cywilizowany sposób, chodzi do kościoła, żeby od niego odejść.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
21-05-2012 00:57 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> (...) Palikot, który zamiast walczyć o moje prawo o odejście od tej organizacji w normalny cywilizowany sposób, chodzi do kościoła, żeby od niego odejść.

Cała ta szopka może jeszcze przynieść dobre owoce. Primo, Palikot przekonał się na własnej skórze, jakie są uroki kościelnej procedury (wg. informacji z forum RP - biłgorajski prałat "zażądał osobistego stawiennictwa się Janusza Palikota wraz z matką", bez komentarza). I secundo, sam Terlikowski objaśnił mu jego status jako apostaty - "Pan nadal jest dzieckiem Bożym, członkiem (choć pod karami kanonicznymi) Kościoła".

Ja tu (optymistycznie) widzę dobry grunt do zawalczenia o świecką procedurę wystąpienia.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Odp: Terlikowski grozi Palikotowi wiecznym potępieniem
A nie można było po "warto się pośmiać..." umieścić linka do tekstu Terlikowskiego zamiast wklejać całość? Po co robić przysługę Terlikowskiemu - podbijać mu pozycję w google?


Zera pchają się do władzy, bo mają siebie za wybrane jednostki. (Tomasz Rybak)
20-05-2012 19:58 
 Ocena 4 na 4
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
O ile się dobrze orientuję to linki z racjonalisty prowadzące do frondy zwiększają jej pozycję w wyszukiwarce dużo bardziej.

Linki z popularnych portali są jednym z czynników składających się na wysoką pozycję różnych treści. Więc nie umieszczanie łączy to nie jest taki głupi pomysł.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
-jad- (18783 punktów)
>Więc nie umieszczanie łączy to nie jest taki głupi pomysł.

Tym razem nie jest to konieczne ale przeważnie wypada podać źródło przytaczanych treści.


AHS intro
21-05-2012 18:42 
 Ocena 1 na 1
Alpha Phoenicis (4607 punktów)
>O ile się dobrze orientuję to linki z racjonalisty prowadzące do frondy zwiększają jej pozycję w wyszukiwarce dużo bardziej.

rel="nofollow"?

>Linki z popularnych portali są jednym z czynników składających się na wysoką pozycję różnych treści.

rel="nofollow".

>Więc nie umieszczanie łączy to nie jest taki głupi pomysł.

rel="nofollow"

Tyle ode mnie, myślę, że załatwiłoby to w jakimś stopniu sprawę
No chyba że to już jest wprowadzone, jakoś rzadko zaglądam w kody forumowe...
Grzegorz (5685 punktów)
Jak na Terlikowskiego całkiem rozsądny tekst - nie jest sprzeczny wewnętrznie, w świetle wyznawanych przez niego zasad jest nawet logiczny. Może dlatego że dotyczy tylko spraw teologicznych i wyjątkowo nie próbuje na ich gruncie regulować czegokolwiek innego.

Gorzej że Palikot idzie coraz bardziej w "szołmeństwo" i jeśli uzna że przysporzy mu to poklasku to obawiam się że byłby gotów pójść za radą Terlikowskiego. Oczywiście nie dziś czy jutro, ale przed wyborami... kto wie co może się zdarzyć
Selanos (12869 punktów)
No, no, no, pan Terlikowski potrafi napisać tak długi tekst bez szczególnie wyraźnego potępiania i obrażania, jestem w szoku.

To nawet smutne, liczyłem na trochę bezmyślnej agresji, poczekam na wypowiedź biskupa Michalika, on mnie nie zawiedzie.

Myślę, że nic tak nie popularyzuje ateizmu jak bezmyślna agresja i głupota ludzi Krk.
20-05-2012 22:23
 Ocena 14 na 14
adaniluk (503 punktów)
Mnie w tekście pana Terlikowskiego szczególnie zaciekawił następujący passus:

"wiem (...), że Bóg istnieje, że Jezus jest Synem Bożym, który umarł i zmartwychwstał, by nas zbawić. I wiem, że to nie jest tylko opinia, narracja religijna, ale najważniejszy fakt historii."

Proszę zwrócić uwagę, Terlikowski to WIE. Kimże jest ten - z pozoru zwykły człowiek - że posiadł taką wiedzę, niedostępną zwykłym śmiertelnikom??? Wiedzę w sprawach, w których inni mogą co najwyżej posiłkować się światłem i łaską wiary, lecz wszakże nie "wiedzą"?
Jaka szkoda, że nie zechciał on za stosowne zdradzić źródeł swojej wiedzy...

Porzucając ironię, jest rzeczą oczywistą, że Terlikowski nie może używać słowa "wiedzieć" w jego znaczeniu normalnie przyjętym. Z drugiej strony jestem przekonany, że pisząc "wiem" dokładnie to ma na myśli. Czyli ma całkowite wewnętrzne przekonanie, że faktycznie, to co pisze, wie - aczkolwiek obiektywnie tego nie wie.

Jest to de facto kliniczny przykład urojenia (za Wikipedią: zaburzenia treści myślenia polegające na fałszywych przekonaniach, błędnych sądach, odpornych na wszelką argumentację i podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość).

Gwoli ścisłości, urojeniem o którym mowa, nie jest "że Bóg istnieje, że Jezus jest Synem Bożym" itd. - bo fałszywości tego stwierdznia na 100% udowodnić też się nie da - ale przekonanie, że posiada wiedzę w tym temacie. Co nie zmienia faktu, że padł ofiarą religijnego urojenia - quod erat demonstrandum ]:->
21-05-2012 10:00 
 Ocena 4 na 4
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Proszę zwrócić uwagę, Terlikowski to WIE.

Podobnie jak pacjent psychiatryka "WIE", że jest Napoleonem.

Jeżeli przestaniemy od wiedzy wymagać intersubiektywnej weryfikowalności i zadowolimy się "silnym wewnętrznym przekonaniem" - to zatrzemy wszelkie różnice pomiędzy wiedzą a urojeniem. Religiantom taka nobilitacja ich urojeń jest oczywiście na rękę.

Zgodnie z klasyczną definicją Platona, wiedza to "uzasadnione, prawdziwe przekonanie". Odłożywszy już na bok kłopotliwość kwestii "prawdziwości" - przekonanie Terlikowskiego bez wątpienia uzasadnione nie jest.

Inna definicja na wiki opisuje "wiedzę" jako "ogół wiarygodnych informacji o rzeczywistości, wraz z umiejętnością ich wykorzystywania". Tu uwaga do red. Terlikowskiego - "wiarygodne" to niezupełnie to, co się panu może odruchowo wydawać.
Zabójca-Bogów (3947 punktów)

>Podobnie jak pacjent psychiatryka "WIE", że jest Napoleonem.
Niestety mój kolega (związany z zinem Mać-Pariadka) wiele lat był pielęgniarzem w Tworkach (pode W-wą i Truposzkowem) i wyprowadził mnie z błędu --Napoleona we wariatkowie nie stwierdził.
(przestał był nim być jak ujawnił że za kasę było można ubezwłasnowolnić członka rodziny lub stać się niepoczytalnym (jedynie na czas oskarżenia przez sąd)).
A dokładnie nie za to ale za to ŻE Nielegalnie sxerował akta pacjentów...
neurosurgery (2484 punktów)
Kilof mi się stępił od przebijania się przez ten tekst.

>W świecie symulakrów, do którego Pan należy

Nie będę sprawdzał co to słowo oznacza, bo boję się ognia piekielnego.

>ale wiem (a we Wniebowstąpienia jest to prawda niezwykle mocno obecna), że Bóg istnieje,

Jeżeli przez "wniebowstąpienie" rozumiemy oderwanie się samolotu od powierzchni ziemi, to ta prawda jest rzeczywiście bardzo mocno obecna.

>Jezus jest Synem Bożym, który umarł i zmartwychwstał, by nas zbawić. I wiem, że to nie jest tylko opinia, narracja religijna, ale najważniejszy fakt historii.

Myślałem, że to wynalezienie pompy paliwowej było najważniejsze, bo jakbym inaczej jeździł pod górę moim automobilem?

>Może nie zdawać Pan sobie sprawy, ale w takich sytuacjach za takimi decyzjami zawsze stoi zły, i tylko on może się z nich cieszyć.

Zły niedźwiedź zapewne.

>Apostazja oznacza bowiem dla Pana o wiele surowszy sąd, a - czego nikt oczywiście nie wie, ale czysto po ludzku - wieczne potępienie.

To już wiem skąd pan T. wie, że bóg istnieje - tak czysto po ludzku.

>Pana zwolennicy mogą z nich drwić, opowiadając o latającym potworze spaghetii,

Latający Potwór Spaghetti, a nie latający potwór spaghetti! Co z uczuciami religijnymi?!

>I zobaczy Pan każdego, kogo pociągnął Pan za sobą w ogień nieugaszony.

Chyba pan T. puścił sobie podczas pisania "Kazania z wieku XIII" na kasecie.

>Ale wśród tych grzeszników jest miejsce także dla Pana, tak jak jest i dla mnie, także wielkiego grzesznika, z którym trudno jest normalnie wytrzymać.

Wreszcie prawdę napisał!

Nie chcę wierzyć. Chcę WIEDZIEĆ.
algis (179 punktów)
Jak sobie pomyślę, że mógłbym być synem Terlikowskiego to aż gęsiej skórki dostaje...
Tu jest potrzebny lekarz i długa terapia bo ktoś najwyraźniej traci kontakt z rzeczywistością. Bełkot o wierze jeszcze jakoś potrafię przetrawić, ale jak już ktoś mówi, że "wie" to dla mnie za dużo. Bogu chyba osobiście "ze sznura" zadzwonił do szanownego redaktora i opowiedział mu o tym całym ogniu, kotłach i pewnie jakieś widły też się znajdą. W końcu Natanek się przez światłowód kontaktuje o ile pamiętam.
21-05-2012 07:17 
 Ocena 9 na 9
Miłosz Michałowski (1657 punktów)
Zaiste nie trzeba być psychologiem, by stwierdzić, że Terlikowski cierpi na zaburzenia psychiczne. MImo to może nawet wychowywać dzieci "w duchu" tych swoich urojeń - oficjalnie; doznał on przecież "łaski wiary", tak jak JPII i inni wielcy mitomani, a to budzi (niepojęty dla mnie) szacunek. Bo tak już większość Polaków została wychowana, żeby szanować księży, zakonnice i innych, którzy "doznali łaski" i na tej podstawie mogą mówić im jak mają żyć, mogą brać od nich pieniądze ("Bóg potrzebuje twoich pieniędzy" G. Carlin) i generalnie żyć na koszt innych całe życie. Z drugiej zaś strony każdy na widok Terlikowskiego i słysząc jego słowa puka się w głowę. Ale tak po cichu, w gronie najbliższych, z którymi narzekają sobie na proboszcza, a potem przyjmują go z uniżeniem po kolędzie, wręczając banknoty.
Więc Terlikowski może sobie mówić, że "wie" i może prawić swoje kazania. Tak jak Żelichowski czy Nałęcz mogą krytykować Palikota za publiczną apostazję - oczywiście uroczystości religijne można w mediach transmitować, to się z ich poczuciem dobrego smaku nie kłóci.
Odnośnie do samej apostazji: rozumiem tych niewierzących, którzy jej nie dokonują, bo nie godzą się na kretyńskie i uwłaczające przepisy Kościoła. Ja natomiast czułem potrzebę dokonania apostazji także po to, by "pokazać" kościelnym, że nie chcę mieć z nimi nic wspólnego i jestem nawet gotów poświęcić swój czas i przejśc tę ich debilną procedurę w tym celu.
kkuj (614 punktów)
Zawsze powtarzam, cieszę że ktoś taki jak Pan Terlikowski istnieje w życiu publicznym z takim zestawem poglądów. Jest on jasną egzemplifikacją kościoła, który nie został zreformowany podczas epoki oświecenia. Jasno widać co nas czeka, jeśli powrócimy do "dobrych dawnych wartości" - każdy facet, który będzie odpowiednio mocny w swoim ego, będzie bez żadnych wątpliwości mówił Ci co masz myśleć, co jest dobre a co złe. Znajdzie wytłumaczenie dla największych występków, w imię swojej mitologii. Zniknie cynizm religijny, a zostanie on zastąpiony przez ludzi, którzy są pewni swego, takich jak Terlikowski.

Terlikowski jest pewną szczepionką dla ludzi, którzy mimo indoktrynacji mitologicznej nadal mają empatię dla innych ludzi niezależnie od wiary czy niewiary, nie dali podzielić się na "nas" i "tamtych".
Agnieszka Kaleta (307 punktów)
Ten list to fałszywka? Taki dowcip, jak ten o krzyżach na znakach drogowych? No, powiedzcie, że to spreparowane. Plizz...
21-05-2012 11:59 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Ten list to fałszywka? Taki dowcip, jak ten o krzyżach na znakach drogowych? No, powiedzcie, że to spreparowane. Plizz...

W przypadku Terlikowskiego wszystko, co wydaje się na zdrowy rozum fałszywką, żartem czy parodią jest akurat prawdziwe.
On NAPRAWDĘ tak myśli, w to wszystko wierzy. On naprawdę niektórych rzeczy nie jest w stanie pojąć. Wszystko co mówi jest na poważnie, wiec wydaje mu się że wszystko co mówią inni (np. "groźby" że mu geje zabiorą dzieci) też jest na poważnie.

Czasem wychodzi to śmiesznie, ale zawsze przerażająco.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
21-05-2012 11:26
 Ocena 12 na 12
auteme (225 punktów)
Można mieć zastrzeżenia do pana Palikota, z bardzo wielu powodów. Tylko, że w ten jeden dzień połowa mojej rodziny nauczyła się, że są ludzie, którzy się wypisują z kościoła, że istnieje taka procedura jak "apostazja" i że kościół choć sam ją opracował, to i tak jej nie respektuje.

Dodatkowo każdy widział podpis "www.apostazja.pl" pod wypowiedziami pana redaktora tego portalu.

W ten jeden dzień wszystkie media poświęciły tyle czasu apostazji podczas najlepszej oglądalności, ile wszystkie stacje wcześniej w historii. A dyskusja wywołana u mnie w domu, na temat "życia w zgodzie z własnymi poglądami" i prawem do decydowania o tym gdzie jesteśmy zapisani, na prawdę bezcenna.
Miły (925 punktów)
Terlikowski, jak to Terlikowski, będzie do upartego twierdził, że on "wie" jaki to jego bóg nie jest prawdziwy, chociaż na oczy go nie widział . Tym samym Terlikowski popełnia ogromny błąd logiczny, bo wiara nie gwarantuje nam tego, że coś "wiemy". Wiara jaka sama nazwa mówi, zawiera element całkowitego zawierzenia a nie wiedzy. Gdyby ludzie mieli rzeczywiste realne dowody , że jakiś tam bóg istnieje, to nie byłaby wiara, ale wiedza. Proste. Tyle na temat samego Terlika i sprzeczności, które głosi.
Teraz skupię się bardziej na samej apostazji. Spora część ludzi twierdzi, że apostazja= całkowite odejście od kościoła. Teraz proszę przeczytać sobie :
pl.wikipedia.org/wiki/Apostazja
Proszę zwrócić uwagę na to: Apostazja nie powoduje formalnego opuszczenia Kościoła. Apostata zgodnie z doktryną Kościoła Katolickiego wciąż pozostaje jego członkiem oraz katolikiem, gdyż decydujący o tym chrzest jest nieusuwalny w myśl zasady "Semel catholicus, semper catholicus" ("Raz katolik, zawsze katolik"). Apostazja odnotowywana jest w księgach parafialnych, jednak informacja o chrzcie nie jest z nich usuwana.[1]


No i rzeczywiście, spotkałem się z historiami życiowymi części znajomych, którzy dokonali apostazji, ale po czasie dowiedzieli się z różnych źródeł, że apostazja min. nie sprawia, że zostajemy wymazani z księgi chrztów. Tak więc drodzy bracia w niewierze, nie dajmy sobie zamydlić oczu gadaniną, że apostazja wszystko załatwia, nie przyszło niektórym tutaj do głowy, że być może apostazja, to tylko ściema? Nie dość, że jest ona bardzo męcząca, bo człowiek nalata się, bo a to ksiądz nie ma czasu itd. to jeszcze wychodzi na to , że wcale nie wyklucza nas ona tak naprawdę z kościoła.

Ja do całej sprawy mogę podejść w ten sposób, że tak naprawdę nigdy z własnej woli do kościoła nie dołączyłem, więc w tym kościele nigdy rzeczywiście nie byłem. Szczerze muszę w tym momencie wyrazić wątpliwość, czy Palikot ma w ogóle pojęcie o tych informacjach? Zresztą Palikot i tak zaczyna być dla mnie już co raz mniej wiarygodny,ten pan wcześniej miał udział w wydawaniu takiego pisma jak ozon:
pl.wikipedia.org/wiki/Ozon_(tygodnik)
Powiecie mi, że to normalne, że człowiek zmienia poglądy. Ok, mówimy jednak o polityku, a politycy często zmieniają stronę barykady w ramach politycznych gierek. Po protu politykom opłaca się być tak zwanymi chorągiewkami, tak więc ja zachowuje dystans wobec polityków co, by nie obiecywali.
21-05-2012 16:47 
 Ocena 1 na 1
Marek Matejewski (3695 punktów)
>Ja do całej sprawy mogę podejść w ten sposób, że tak naprawdę nigdy z własnej woli do kościoła nie dołączyłem, więc w tym kościele nigdy rzeczywiście nie byłem.

Dokładnie. Jeśli KK podchodzi do apostazji w tak formalny sposób, to powinien mieć na uwadze, że sam chrzest w przypadku 99,9% osób w tym kraju został przyjęty z wyłączeniem świadomości - mamy tu więc wadę oświadczenia woli. Taki stan rzeczy powinien skutkować nieważnością czynności jaką jest chrzest.

Jeśli KK będzie argumentował po linii prawa cywilnego, że nasz przedstawiciel ustawowy złożył za nas de facto ważne oświadczenie, to dlaczego prawo kanoniczne nie przewiduje możliwości uchylenia się od skutków takiego oświadczenia po osiągnięciu wieku pozwalającego na świadome podejmowanie decyzji?

Odnosząc się do słów wytłuszczonych przez przedmówcę powiem tylko, że skutek cyrku jakim jest apostazja jest taki, że nie jesteśmy już katolikami tylko katolikami - apostatami. Taki tam sobie drugi tytuł otrzymujemy, coś jak magister inżynier...
Wniosek jest taki, że KK jest organizacją o charakterze przymusowym - coś jak Hitlerjugend z tą różnicą, że do tej drugiej nie można było nie wstąpić, a z pierwszej nie można wystąpić.
Chrzest to jak wypalanie numeru więziennego na ramieniu... raz i do końca życia. Dobrze chociaż, że podczas chrztu nie tatuują krzyża na czole.

>Powiecie mi, że to normalne, że człowiek zmienia poglądy. Ok, mówimy jednak o polityku, a politycy często zmieniają stronę barykady w ramach politycznych gierek.

Owszem, to normalne. Dopiero odpowiednie zasoby zgromadzonej wiedzy pozwalają człowiekowi myśleć w sposób autonomiczny. Dopóki tej wiedzy nie posiadamy, identyfikujemy się z poglądami rodziców, a nieco później pojawia się skłonność powielania poglądów tzw. autorytetów (zazwyczaj tych, którzy zajmują wysokie miejsca w hierarchii i sterują życiem innych). Dopiero z czasem człowiek zaczyna myśleć samodzielnie.
21-05-2012 17:42 
 Ocena 3 na 3
Miły (925 punktów)
>Dokładnie. Jeśli KK podchodzi do apostazji w tak formalny sposób, to powinien mieć na uwadze, że sam chrzest w przypadku 99,9% osób w tym kraju został przyjęty z wyłączeniem świadomości - mamy tu więc wadę oświadczenia woli. Taki stan rzeczy powinien skutkować nieważnością czynności jaką jest chrzest.

Dokładnie, to tylko pokazuje jeszcze głębiej absurd całego tego sporu o apostazję.
Patrząc w ogóle na to, jak funkcjonuje kościół, można nie patrząc na zakichaną poprawność polityczną nadać mu cechy totalitarne.

Przepraszam bardzo, ale sam fakt, że do jakiejś organizacji zapisuje się kogoś w wieku, w którym nie potrafi nawet samodzielnie się podetrzeć, a co dopiero podejmować
decyzji na temat przynależności światopoglądowej-, bo niby jak, może paromiesięczne dziecko ma przemyślenia na temat religii, polityk i gospodarki?

Przecież, to jest tak absurdalne, że aż głupie.

>Jeśli KK będzie argumentował po linii prawa cywilnego, że nasz przedstawiciel ustawowy złożył za nas de facto ważne oświadczenie, to dlaczego prawo kanoniczne nie przewiduje możliwości uchylenia się od skutków takiego oświadczenia po osiągnięciu wieku pozwalającego na świadome podejmowanie decyzji?

Jeżeli rzeczywiście będą tak argumentować, to dla mnie będą już wręcz po uszy nurzać się w absurdzie. Jak w ogóle decyzja, która nie została podjęta przez nas samodzielnie może być tym samym dla nas samych w ogóle ważna?

>Odnosząc się do słów wytłuszczonych przez przedmówcę powiem tylko, że skutek cyrku jakim jest apostazja jest taki, że nie jesteśmy już katolikami tylko katolikami - apostatami. Taki tam sobie drugi tytuł otrzymujemy, coś jak magister inżynier...
Cyrk i tyle

>Wniosek jest taki, że KK jest organizacją o charakterze przymusowym - coś jak Hitlerjugend z tą różnicą, że do tej drugiej nie można było nie wstąpić, a z pierwszej nie można wystąpić.

Spróbuj zastosować takie porównanie w obecności jakiegoś zagorzałego katolika
Już on Cię z miłosierdziem potraktuje.
>Chrzest to jak wypalanie numeru więziennego na ramieniu... raz i do końca życia. Dobrze chociaż, że podczas chrztu nie tatuują krzyża na czole.

Przykre to i tyle. Kościoła, po prostu w sprawie chrztu nie da się obronić i tyle.

W sprawie chrztów kościół nie szanuje wolności człowieka i nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Szczególnie denne w kościele jest to jak tenże kościół gada w koło o wolnej woli człowieka danej od jakiegoś pana b, a sam tej wolnej woli człowieka nie szanuje. Mdło mi się robi od takiej hipokryzji i schizofrenii światopoglądowej

>Owszem, to normalne. Dopiero odpowiednie zasoby zgromadzonej wiedzy pozwalają człowiekowi myśleć w sposób autonomiczny. Dopóki tej wiedzy nie posiadamy, identyfikujemy się z poglądami rodziców, a nieco później pojawia się skłonność powielania poglądów tzw. autorytetów (zazwyczaj tych, którzy zajmują wysokie miejsca w hierarchii i sterują życiem innych). Dopiero z czasem człowiek zaczyna myśleć samodzielnie.

Cały czas mówimy o polityku
Palikot jest osobą publiczną znaną w całym kraju, nie możemy być pewni, czy wszystko co robi robi szczerze czy tylko dla ugrania czegoś w polityce

Część polityków, którzy często deklarowali poglądy antyklerykalne okazała się skończonymi hipokrytami. Od raz nasuwa mi się na myśl Grzesiu Napieralski, który takim hipokrytą się okazał.Napieralski,kiedy miał interes, to płaszczył się przed kościołem przed wyborami. Wielki mi antyklerykał, a potem była mała afera jak Grzesiu został złapany w kościele na święceniu jajeczek
22-05-2012 09:01 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Dokładnie, to tylko pokazuje jeszcze głębiej absurd całego tego sporu o apostazję.
>Patrząc w ogóle na to, jak funkcjonuje kościół, można nie patrząc na zakichaną poprawność polityczną nadać mu cechy totalitarne.

Ależ Kościół Katolicki jest organizacją totalitarną.
Nie wiem jak można mieć co do tego wątpliwości. Nie dość, że jest to organizacja o silnie hierarchicznej i całkowicie niedemokratycznej strukturze, to na dodatek jej głową jest elekcyjny monarcha absolutny, sprawujący władzę dożywotnio.
I ta organizacja przez swoich urzędników zabiega o wpływy nie tylko polityczne (władza, pieniądze) ale też chce decydować co komu wolno mówić a nawet co wolno myśleć. Myślozbrodnię KK wynalazł na długo przed Orwellem.

Organizacja totalitarna to taka, która panuje, a jeżeli nie panuje jeszcze, to stara się zapanować, nad każdym aspektem życia swoich członków (a nawet szerzej - wszystkich którzy maja pecha znaleźć się pod jej wpływem).
Przecież to jest wypisz wymaluj definicja Kościoła Katolickiego i żadne gadki o miłości bliźniego i dbałości o godność istoty ludzkiej nie są w stanie tego przesłonić.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
22-05-2012 09:28 
 Ocena 2 na 2
Miły (925 punktów)
>Ależ Kościół Katolicki jest organizacją totalitarną.
>Nie wiem jak można mieć co do tego wątpliwości. Nie dość, że jest to organizacja o silnie hierarchicznej i całkowicie niedemokratycznej strukturze, to na dodatek jej głową jest elekcyjny monarcha absolutny, sprawujący władzę dożywotnio.
>I ta organizacja przez swoich urzędników zabiega o wpływy nie tylko polityczne (władza, pieniądze) ale też chce decydować co komu wolno mówić a nawet co wolno myśleć. Myślozbrodnię KK wynalazł na długo przed Orwellem.
>Organizacja totalitarna to taka, która panuje, a jeżeli nie panuje jeszcze, to stara się zapanować, nad każdym aspektem życia swoich członków (a nawet szerzej - wszystkich którzy maja pecha znaleźć się pod jej wpływem).
>Przecież to jest wypisz wymaluj definicja Kościoła Katolickiego i żadne gadki o miłości bliźniego i dbałości o godność istoty ludzkiej nie są w stanie tego przesłonić.

Tylko się cieszyć, że krk nie pali już na stosach albo nie tworzy kolejnych indeksów ksiąg zakazanych. Mimo wszystko kościołowi przez parę epok, spiłowano trochę kły, nie wydaje mi się też, aby powrót całkowitej dominacji kościoła nam groził. Mimo wszystko spora część katolików nie zgadza się we wszystkim z "nauczaniem" kościoła, właściwie, to wśród części wierzących można zauważyć tendencję typu "kościół nie, bóg tak". To, że kościół nie jest już tak szanowany objawiło się, chociażby przez internetowe ankiety na temat dobrowolnego przekazania podatku na kościół. Zdecydowanie większość osób była na nie.

Zdecydowanie bardziej obawiałbym się zamiast tego co raz bardziej agresywnego islamu, który zbiera co raz większe żniwo w Europie.

Wystarczy tylko spojrzeć jak rozbestwia się fanklub allacha we Francji.
Nie piszę tego aby bronić krk, ale myślę, że obecnie naprawdę zdecydowanie większe zagrożenie stanowi islam wraz ze swym podejściem do kobiet, chorobliwym podejściem do cywilizacji zachodu i totalnie bojowym nastawieniem.

Szczególnie żenujące jest dla mnie to , że część partii lewicowych w Europie, która krytykuje kościół stosuje wobec mulsimów jakąś taryfę ulgową i jeszcze zabiega o ich względy. Przepraszam bardzo, ale jak krytykujemy różne kulty religijne to krytykujmy je wszystkie równo. Widać, jednak większość polityków to ohydni hipokryci.
22-05-2012 08:23 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Jeśli KK będzie argumentował po linii prawa cywilnego, że nasz przedstawiciel ustawowy złożył za nas de facto ważne oświadczenie,
Żadne oświadczenie, czy to nasze własne, czy czyjekolwiek w naszym imieniu, w sprawach przynależności do związku wyznaniowego nie jest ostateczne i niewycofywalne, podobnie jak w wielu innych sprawach. A przynajmniej nie powinno być. To tak, jakbyśmy chcieli zostać elektromechanikiem, a rodzice zapisali nas do szkoły kucharskiej. Gdy kończymy 18 lat, rzucamy w wahoonie znienawidzoną szkołę i idziemy, gdzie chcemy. Szkoła nie ma prawa nas zatrzymać tylko dlatego, że rodzice podjęli taką decyzję i już na wieki mamy być kucharzem. Tak samo powinno być w przypadku przynależności do KK. Dlaczego dorosły człowiek może bez problemu zmienić zawód, przynależność partyjną, miejsce zamieszkania, a nawet żonę/męża, a przynależności religijnej nie? To pewnie kolejna Wielka Tajemnica Wiary.
Marcin G (7819 punktów)
>>Ja do całej sprawy mogę podejść w ten sposób, że tak naprawdę nigdy z własnej woli do kościoła nie dołączyłem, więc w tym kościele nigdy rzeczywiście nie byłem.
A jaki masz na to dowód?
W życiu często jesteśmy stawiani przed faktem dokonanym, nie sprzeciwiając się i nie protestując wyrażamy na to zgodę. Apostazja to taki protest i sprzeciw, jeżeli nie przeszkadza Ci, że jesteś członkiem takiej organizacji jak Kościół katolicki możesz się z niej nie wypisywać. Powiesz, że moje nazwisko dalej widnieje w księdze chrztów - i co z tego? Kościół twierdzi, że chrztu nie można wymazać, ja twierdzę coś przeciwnego. Kościół może sobie twierdzić, że bóbr to ryba albo że Naczelny Rabin Jerozolimy jest katolikiem tylko jeszcze o tym nie wie - to ich sprawa co myślą, ale Ty się chyba z nimi nie zgadzasz? A może jednak wierzysz, że w czasie chrztu następuje zmycie grzechu pierworodnego a jakaś magiczna siła związała Cie na zawsze z tą wspólnotą? Ja w to nie wierzę i mam na to papier w postaci aktu apostazji.
I może Cię to zdziwi, ale nikogo o to nie prosiłem i nie błagałem.
Poza tym mina katolika, który z twoich ust dowiaduje się, że wystąpiłeś z kościoła - niezapomniany widok.
vanswirr (460 punktów)
A mnie w pewnym sensie pan Terlikowski bardzo pozytywnie zaskoczył. To że jego obawa o pana Palikota wynika z urojonej wiary w potępienie wieczne, to jedna sprawa, ale w tym liście czuć autentyczną obawę o to że inny człowiek robi sobie krzywdę. Tak samo ja widząc ślepca idącego w stronę przepaści starałbym się go zatrzymać, ze zwykłej troski o zdrowie i życie innego człowieka, tak samo pan Terlikowski chce powstrzymać pana Palikota od zrobienia sobie strasznej (w jego mniemaniu) krzywdy. Nie ma tu połajanek, nie ma wyzwisk, nie ma nienawiści - jest w moim odczuciu szczera troska i nawet pokajanie się za własne winy. To że obawy pana Terlikowskiego są wydumane i nierzeczywiste nie ma tu znaczenia. On wierzy że się jest czego bać i chce innemu człowiekowi oszczędzić nieszczęścia.Jak zazwyczaj reaguję na pana Terlikowskiego alergicznie, tak tu mi się spodobał.
ame93 (1 punktów)
(zablokowany)
Usunięte przez moderatora

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365