Racjonalista - Strona głównaDo treści
9K720 Iskander

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
15-12-2013 23:17Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
9K720 Iskander
Czytając o rozmieszczeniu broni rakietowej Iskander przy granicy Polsko- Rosyjskiej, natrafiłem na kilka nurtujących mnie pytań, nie jestem w stanie odpowiedzieć na nie, dlatego postanowiłem zadać je tutaj.

Wikipedia głosi, że prędkość tego pocisku wynosi 2000 m/s, rakieta wynoszona jest na wysokość około 50 km ponad ziemie. Czy prędkość tego pocisku jest jednakowa, mimo:

1. Rzadszego powietrza?
2. Zużycia paliwa, co powoduje, że rakieta staje się lżejsza?
3. Zmiany temperatury powietrza?

Czy przyciąganie ziemskie jest stałe, na każdej wysokości czy na wysokości 50 km, jest ono mniejsze i prędkość tejże rakiety może się nieco zwiększyć?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Stawiasz te pytania dla żartu, prawda?
Borgïr (736 punktów)
Te 2000 m/s to prędkość przy wypaleniu, czyli dokładnie w momencie kiedy paliwo się skończy i silnik zakończy pracę.

Nie jestem ekspertem, ale podejrzewam, że prędkość ta jest osiągana podczas lotu poziomego na wspomnianej wysokości 50 km, po czym pocisk opada spadkiem swobodnym (naprowadzanym) do celu.

Oczywiście rzadsza atmosfera itp. mają swój wpływ. Grawitacja jest niższa im wyżej, jakże by inaczej! Pała z fizyki!
Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
>Pała z fizyki!

To dlaczego nas tego nie uczą i żadnej informacji o spadku grawitacji nie mogę znaleźć w podręcznikach?
Może nie potrafię szukać, ale staram się. Wpisuje w google "Spadek grawitacji/grawitacyjny" i sami zobaczcie. Wam rozum podpowiada jak jest, ale nikt nigdzie tego nie napisał w książce.
Rozum podpowiedział mi, że logicznym jest takie twierdzenie, ale dociekliwość pyta 1km - o ile?
16-12-2013 00:24 
 Ocena 6 na 6
hamp (3461 punktów)
>To dlaczego nas tego nie uczą i żadnej informacji o spadku grawitacji nie mogę znaleźć w podręcznikach?
A tego cię nie uczyli?

Siła grawitacji jest proporcjonalna do iloczynu mas rozpatrywanych ciał podzielonego przez kwadrat odległości między nimi.
Źródło: Wiki
Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
>A tego cię nie uczyli?
Niestety nie i ubolewam nad tym, że tutaj muszę się wstydzić za system edukacji.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>A tego cię nie uczyli?
>Niestety nie i ubolewam nad tym, że tutaj muszę się wstydzić za system edukacji.

Mając Internet można bardzo szybko braki w edukacji nadrobić. Bezstresowo, nie grozi sprawdzian, ani niezdanie do następnej klasy.
16-12-2013 13:51 
 Ocena 4 na 4
Selanos (12869 punktów)
>A tego cię nie uczyli?
>

Po sześciu latach nauki fizyki w gimnazjum i liceum, mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nie uczyli. Nie wiem czy to ja mam takiego pecha, czy to jest norma, ale z moich doświadczeń wynika, że nauczanie przedmiotów ścisłych w szkołach przynajmniej na poziomie podstawowym leży. Leży i nie ma zamiaru się podnieść. Jak człowiek sam się czegoś nie nauczy, albo nie zapyta kogoś mądrzejszego, to nie będzie wiedział.
16-12-2013 14:17 
 Ocena 5 na 5
hamp (3461 punktów)
>Nie wiem czy to ja mam takiego pecha, czy to jest norma, ale z moich doświadczeń wynika, że nauczanie przedmiotów ścisłych w szkołach przynajmniej na poziomie podstawowym leży. Leży i nie ma zamiaru się podnieść. Jak człowiek sam się czegoś nie nauczy, albo nie zapyta kogoś mądrzejszego, to nie będzie wiedział.
To bardzo zależy od nauczycieli, na jakich się trafi.
Ja matematykę w liceum skończyłem gdzieś na trygonometrii z zaznaczeniem, że istnieje coś takiego jak arcus sinus - mój kolega po innym liceum o takim samym profilu potrafił całkować i różniczkować. Miał lepszych nauczycieli, którzy potrafili szybciej i efektywniej przekazać wiedzę i zainteresować nią uczniów, a może po prostu jego klasa była zdolniejsza i mogła szybciej przerabiać materiał.
Jakby usunąć religię i przeznaczyć te godziny na jakiś wartościowy przedmiot, sytuacja z pewnością by się poprawiła - na przedmiotach ścisłych materiał jest przerabiany pobieżnie i z pospiechem, podczas gdy zajęcia religii co roku polegały na przerabianiu roku liturgicznego i przeżyciach duchowych, których powinniśmy w związku z tym doświadczać.
16-12-2013 22:37 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>To bardzo zależy od nauczycieli, na jakich się trafi.

Ja uczyłem się w liceum 4 letnim. Kierunek matematyczno-fizyczny z elementami informatyki.

Bardzo dużo zależy od nauczyciela. 16-20 lat temu bardzo dużo zależało od profilu w moim liceum.

Ponieważ to było wiele lat temu to mogę napisać zabawne prawdziwe zdarzenie z tego czasu.

Matematyk zadał straszliwą ilość pracy do domu (przesadził i to poważnie, to było do zrobienia tylko wtedy jakby się poświęciło cały weekend i odpuściło inne przedmioty)</b>, i nawet nie udajemy, że każdy zrobił chociaż połowę, tylko lecimy po rozwiązaniach i co najwyżej po sposobie rozwiązania.
Ostatnie pięć minut rozwiązania podawał tylko jeden chłopak reszta po prostu zaczęła się na niego patrzyć z coraz większymi źrenicami, a ten zapatrzony w zeszyt leci do samego końca.
Matematyk z nieudawanym lekkim niepokojem - < b>Grzesiu Ty nie masz co robić w życiu ?


Prawdziwe wydarzenie :-D

>Ja matematykę w liceum skończyłem gdzieś na trygonometrii z zaznaczeniem, że istnieje coś takiego jak arcus sinus - mój kolega po innym liceum o takim samym profilu potrafił całkować i różniczkować. Miał lepszych nauczycieli, którzy potrafili szybciej i efektywniej przekazać wiedzę i zainteresować nią uczniów, a może po prostu jego klasa była zdolniejsza i mogła szybciej przerabiać materiał.

Ja miałem nawet liczby zespolone w liceum. Co z tego jak później nie miałem z tym za wiele styku i wiedza nieużywana zanikła?

U mnie był jednak matematyk bezwględny i uznawał, że nawet jak nie rozumiesz to musisz po prostu nadrobić. I my mieliśmy 3 matematyki dziennie w maturalnej klasie całe II półrocze i trochę I półrocza. Zresztą już od 2 klasy liceum układał się z innymi nauczycielami i robił nam sprawdziany dłuższe niż 2*45 minut.

Pytanie czy masz zastosowanie dla tej wiedzy. Ja nie mam, ale matematykę lubiłem i lubię i pewnie będę lubił.

O religii to jest tak oczywiste, że masz moje pełne poparcie.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
16-12-2013 23:56 
 Ocena 3 na 3
hamp (3461 punktów)
>Ja miałem nawet liczby zespolone w liceum.
Ja na szczęście też

>Pytanie czy masz zastosowanie dla tej wiedzy.
Rzadko, ale czasami się przydają.
Na przykład wczoraj nauczyłem się, że pierwiastek 12-ego stopnia z 2 jest najważniejsza liczbą w muzyce - stanowi podstawę do wyznaczania kolejnych dźwięków oktawy.
Poczynając od pierwszego dźwięku o współczynniku 2^(0/12), czyli od tonu podstawowego, współczynnik następnego dźwięku ma licznik potęgi zwiększony o 1 i tak aż do 12, bo oktawa składa się z 12 półtonów, gdzie współczynnik przybiera wartość 2 (oktawa ma częstotliwość dwukrotnie wyższą od tonu podstawowego).
Więcej do poczytania o tym tutaj:
wiki_2^(x/12)
A wolfram przedstawia ładnie kolejne pierwiastki na płaszczyźnie zespolonej:
wolf_2^(x/12)

Fascynujące!
16-12-2013 22:38 
 Ocena 5 na 5
Selanos (12869 punktów)
>To bardzo zależy od nauczycieli, na jakich się trafi.

To smutne, bo program jest teoretycznie taki sam dla wszystkich.

>Jakby usunąć religię i przeznaczyć te godziny na jakiś wartościowy przedmiot, sytuacja z pewnością by się poprawiła - na przedmiotach ścisłych materiał jest przerabiany pobieżnie i z pospiechem, podczas gdy zajęcia religii co roku polegały na przerabianiu roku liturgicznego i przeżyciach duchowych, których powinniśmy w związku z tym doświadczać.

To jest wręcz fenomen! W szkole w tygodniu jest tylko po jednej godzinie biologii, geografii, fizyki czy chemii, ale dwie godziny religii. Religii uczy się od pierwszej klasy podstawówki do ostatniej klasy liceum, a biologii, geografii, fizyki i chemii dopiero od gimnazjum.
17-12-2013 11:02 
 Ocena 5 na 5
DyktaFon (9281 punktów)

>To jest wręcz fenomen! W szkole w tygodniu jest tylko po jednej godzinie biologii, geografii, fizyki czy chemii, ale dwie godziny religii. Religii uczy się od pierwszej klasy podstawówki do ostatniej klasy liceum, a biologii, geografii, fizyki i chemii dopiero od gimnazjum.

Dlatego my umiemy się wznosić na wyżyny np. smoleńskie, a nie wiemy, czy rakieta też umie.

Używamy np. telefonu komórkowego nie mając pojęcia skąd on wie, że wujek Ziutek jest w Sosnowcu i tam należy go szukać. Natomiast wiemy doskonale, gdzie jest bóg (tzn. chyba wierzący to wiedzą, bo inaczej by nie byli wierzący?).
17-12-2013 23:46 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Dlatego my umiemy się wznosić na wyżyny np. smoleńskie, a nie wiemy, czy rakieta też umie.

Tak, wyżyny smoleńskie. Nie wiem czy mam się śmiać, czy płakać, ale Macierewicz który dzielnie walczy o smoleńską prawdę i szacunek dla ofiar, nie dość że sam stał się pośmiewiskiem, to z katastrofy zrobił żart. Ludzie mają tego dość, to jest tak absurdalne, że nie ma tygodnia żebym bez specjalnych starań usłyszał nowy kawał na ten temat. Najnowszy jaki znam: dlaczego Polska to kraj wybrany przez Boga? Bo prezydent spadł nam z nieba.

>Używamy np. telefonu komórkowego nie mając pojęcia skąd on wie, że wujek Ziutek jest w Sosnowcu i tam należy go szukać. Natomiast wiemy doskonale, gdzie jest bóg (tzn. chyba wierzący to wiedzą, bo inaczej by nie byli wierzący?).

To chyba nie kwestia znajomości fizyki, ale po prostu czasy w których żyjemy. Kiedyś rzeczy były prostsze i zawsze znalazł się ktoś kto wiedział jak działa auto czy telewizor, a nawet jak nie wiedział, to potrafił naprawić. Dzisiaj wszystko się pokomplikowało i nie dość, że niewielu wie jak to wszystko działa, to w zasadzie tych rzeczy nie robi się po to, żeby je naprawiać. Ludzie mają bardzo, jak by to powiedzieć, powierzchowny kontakt z technologią.
16-12-2013 00:11 
 Ocena 8 na 8
Lengyel (2127 punktów)
>Te 2000 m/s to prędkość przy wypaleniu, czyli dokładnie w momencie kiedy paliwo się skończy i silnik zakończy pracę.
>Nie jestem ekspertem, ale podejrzewam, że prędkość ta jest osiągana podczas lotu poziomego na wspomnianej wysokości 50 km, po czym pocisk opada spadkiem swobodnym (naprowadzanym) do celu.
>Oczywiście rzadsza atmosfera itp. mają swój wpływ. Grawitacja jest niższa im wyżej, jakże by inaczej! Pała z fizyki!

Rakieta ma prędkość maksymalną w momencie wyłączenia silnika. Nie może poruszać się poziomo, gdy silnik nie pracuje. Zakreśla krzywą balistyczną. Od chwili wyłączenia silnika pocisk się wznosi z malejąca prędkością aż do szczytu toru, kiedy prędkość spada do zera skutkiem hamowania grawitacyjnego. Potem zaczyna się spadek i prędkość znów rośnie, aż do chwili trafienia w cel. Jeśli obie gałęzie toru byłyby równe, wzrosłaby do pierwotnej, ale tak w praktyce nie bywa - tor zejściowy jest krótszy skutkiem oporu powietrza.
16-12-2013 15:35 
 Ocena 1 na 1
Borgïr (736 punktów)
>Rakieta ma prędkość maksymalną w momencie wyłączenia silnika. Nie może poruszać się poziomo, gdy silnik nie pracuje.

Może poruszać się poziomo, przy pracującym silniku i korzystając z siły nośnej, jeśli jest to pocisk typu cruise, a za taki wziąłem Iskandera po przeczytaniu na wiki:
Cytat:
The Russian Iskander-M cruises at hypersonic speed of 2100-2600 m/s (Mach 6-7) at a height of 50 km

Ale teraz doczytałem:
Cytat:
In flight, the missile follows a quasi-ballistic path

Masz więc w zupełności rację

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365