Racjonalista - Strona głównaDo treści
Teologia w świeckich uczelniach.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
28-05-2010 17:46Andrzej Bogusławski (52265 punktów)Teologia w świeckich uczelniach.
Ocena 5 na 5
Ostatnio porozmawialiśmy sobie z Madame de Montsegur oraz z Darlove o teologii. Madame zakończyła wypowiedzią:

"Teologia jest koherencyjną teorią prawdy, wewnętrznie spójną i niesprzeczną, której przedmiot prawdopodobnie nie istnieje. A sensie praktycznym jest królową nauk. Ci, którzy żyją ze sprzedawania naiwnym Pałacu Kultury, mogą się wiele nauczyć od czarnej armii zajmującej się sprzedażą miejscówek w Królestwie Niebieskim. Gigant marketing, gigant kampania promocyjna. Każdej firmie życzyłabym takiego product manager jak Mr St Paul. Chapeau bas."

Uważam, że warto się zastanowić czy teologia jest nauką i jaka jest jej rola na świeckich /państwowych/ uczelniach oraz czy i ile dzięki temu nasze uczelnie zyskują na światowej reputacji naukowej.

Mam w swojej bibliotece "Wprowadzenie do teologii" Jose Moralesa.
W rozdziale I książki pt. Teologia autor zaczyna od wyjaśnienia "Znaczenia i natury działalności teologicznej"

"Teologią nazywamy działanie wierzących, mające na celu głębsze zrozumienie Słowa Bożego oraz przedstawienie go w sposób uporządkowany i usystematyzowany, w oparciu o Pismo Święte, Tradycję Kościoła i rozum ludzki oświecony przez wiarę.
Teologia zakłada wiarę w Boga Żywego, Boga Objawienia judeochrześcijańskiego, który jest Bogiem Abrahama, Izaaka, i Jakuba, a nade wszystko Bogiem i Ojcem Jezusa Chrystusa. Opiera się ona na zdolności rozumu ludzkiego do przybliżania tajemnic objawionych, kontemplowania ich i wykładania z możliwie największą ścisłością i religijnym szacunkiem na jakie zasługują.
Teologia jest refleksją nad Słowem Bożym. Jest wiarą poszukująca rzeczywistości i racji. Jej tworzywem jest Objawienie. Do teologii przynależy zarówno wierzenie, jak i myślenie. Bez obydwu tych czynności - wierzyć i myśleć -
złączonych w tym samym akcie chrześcijanina nie sposób mówić o teologii"

I tak dalej przez 400 stron, a każde słowo na wagę złota.
To nie jakiś tam "głupi marksizm", to prawdziwa uniwersytecka nauka. Uprawiana na wolnych uniwersytetach.

@@@
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

28-05-2010 18:06
 Ocena 16 na 16
Adamiak (36436 punktów)
>... rozum ludzki oświecony przez wiarę.

   Dział "Kawały" piętro niżej.
28-05-2010 18:26 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>... rozum ludzki oświecony przez wiarę.
>   Dział "Kawały" piętro niżej.
No cóż! Jeżeli Pan Adamiak uważa teologię na świeckich uczelniach za kawał - to tylko tak dalej.
Zgadzam się Panem, "rozum ludzki oświecony przez wiarę" brzmi jak niezły kawał.
Ale to smutna rzeczywistość.

@@@
.
28-05-2010 18:40 
 Ocena 13 na 13
Adamiak (36436 punktów)
>>   Dział "Kawały" piętro niżej.
>Ale to smutna rzeczywistość.

   To do rubryki "czarny humor".
29-05-2010 22:39 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>>... rozum ludzki oświecony przez wiarę.
>   Dział "Kawały" piętro niżej.
>
To tak jak pokój oświetlony przez ciemność.

Garść tematów badań naukowych i prac doktorskich z kilku wydziałów teologicznych. Wiedz, że twoje podatki nie są trwonione.

Moralność i religijność więźniów z Zakładu Karnego w Barczewie
Formacja w seminariach diecezjalnych aglomeracji paryskiej w kontekście współczesnych przemian
Pastoralne implikacje przepowiadania w twórczości Ks. Prof. Stanisława Grzybka Studium Homiletyczno - Pastoralne
Trynitarze posłannictwo dzieła pielgrzymkowego Pallotynów do Ziemi Świętej. (Studium dogmatyczno-pastoralne)
Małżeństwo i rodzina w rozumieniu młodzieży katechizowanej na Białorusi
Znaczenie cnoty czystości w przygotowaniu do małżeństwa. Studium teologiczno-pastoralne
Antropologiczno-metafizyczne podstawy zależności prawa stanowionego od prawa naturalnego w ujęciu św. Tomasza z Akwinu i Mieczysława A. Krąpca
Towarzyszenie małżeństwu i rodzinie przez powierników rodzin
Przymierze miłości małżeńskiej
Mistagogia w polskiej katechezie posoborowej


Poznawszy odpowiedzi na te fascynujące pytania raz dwa wyprzedzimy głupią Japonię mocą polskiej nauki.
Adamiak (36436 punktów)
>Towarzyszenie małżeństwu [...] przez powierników...

   Hm, są jakieś kursy na powiernika?- może byłbym zainteresowany.
29-05-2010 23:13 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>>Towarzyszenie małżeństwu [...] przez powierników...
>   Hm, są jakieś kursy na powiernika?- może byłbym zainteresowany.

To też chyba mój ulubiony temat. Jeśli lubisz długie fikuśne sukienki z wieloma guziczkami, jeśli słowo ministrant wywołuje u ciebie przyjemny dreszczyk emocji, jeśli lubisz biżuterię na rączkach i pocałunki tamże - spełniasz podstawowe warunki. Powodzenia.
Adamiak (36436 punktów)
>>   Hm, są jakieś kursy na powiernika?- może byłbym zainteresowany.
>To też chyba mój ulubiony temat.
   Aha.

>Jeśli lubisz długie fikuśne sukienki z wieloma guziczkami, jeśli słowo ministrant wywołuje u ciebie przyjemny dreszczyk emocji, jeśli lubisz biżuterię na rączkach i pocałunki tamże...
   Jeśli tak, to przesadziłem - to nie jest też mój ulubiony temat.

>- spełniasz podstawowe warunki. Powodzenia.
   Nie spełniam, ale nie jestem też zazdrosny o czyjeś walory.
Appenzeller (3118 punktów)
>>To też chyba mój ulubiony temat.
>Aha.
Miałem na myśli najsmakowitszy temat z wymienionych. Nikomu po dobroci nie życzę spełniania tych warunków
Adamiak (36436 punktów)
>Miałem na myśli najsmakowitszy temat z wymienionych. Nikomu po dobroci nie życzę spełniania tych warunków

   Zabrakło więc tylko interlinii między domyślnymi akapitami tego tekstu.
31-05-2010 23:12 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Garść tematów badań naukowych i prac doktorskich z kilku wydziałów teologicznych. Wiedz, że twoje podatki nie są trwonione.
> Moralność i religijność więźniów z Zakładu Karnego w Barczewie
>Formacja w seminariach diecezjalnych aglomeracji paryskiej w kontekście współczesnych przemian
>Pastoralne implikacje przepowiadania w twórczości Ks. Prof. Stanisława Grzybka Studium Homiletyczno - Pastoralne
>Trynitarze posłannictwo dzieła pielgrzymkowego Pallotynów do Ziemi Świętej. (Studium dogmatyczno-pastoralne)
>Małżeństwo i rodzina w rozumieniu młodzieży katechizowanej na Białorusi
>Znaczenie cnoty czystości w przygotowaniu do małżeństwa. Studium teologiczno-pastoralne
>Antropologiczno-metafizyczne podstawy zależności prawa stanowionego od prawa naturalnego w ujęciu św. Tomasza z Akwinu i Mieczysława A. Krąpca
>Towarzyszenie małżeństwu i rodzinie przez powierników rodzin
>Przymierze miłości małżeńskiej
>Mistagogia w polskiej katechezie posoborowej

>Poznawszy odpowiedzi na te fascynujące pytania raz dwa wyprzedzimy głupią Japonię mocą polskiej nauki.

Szczerze współczuję autorom powyższych prac. Musieli zapewne heroicznie walczyć z narastającą sennością w trakcie tworzenia. Ja pisałam na temat herezji X - XIV w. I było to tak fascynujące, że nie potrzebowałam guarany po nieprzespanych nocach.
Appenzeller (3118 punktów)
>Szczerze współczuję autorom powyższych prac. Musieli zapewne heroicznie walczyć z narastającą sennością w trakcie tworzenia. Ja pisałam na temat herezji X - XIV w. I było to tak fascynujące, że nie potrzebowałam guarany po nieprzespanych nocach.

Naturalnie wybrałem tendencyjnie. Niektóre z prac, tu nie wymienionych, wyglądały po prostu na regularne prace historyczne i filozoficzne niczym się od "świeckich" nie różniące. A historia herezji jest fascynująca; z ciekawością czytam pana Agnosiewiczowe teksty w FiM.
kogut59 (3090 punktów)

>To nie jakiś tam "głupi marksizm", to prawdziwa uniwersytecka nauka. Uprawiana na wolnych
>uniwersytetach.
Harry Potter się tego tez uczył
28-05-2010 19:27 
 Ocena 5 na 5
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
> Harry Potter się tego tez uczył

Adaś Niezgódka takoż i to duuużo wcześniej!
spray (5875 punktów)

>Uważam, że warto się zastanowić czy teologia jest nauką i jaka jest jej rola na świeckich
>/państwowych/ uczelniach oraz czy i ile dzięki temu nasze uczelnie zyskują na światowej reputacji
>naukowej.
Myślę, że nie ma sie nad czym szczególnie zastanawiać, dopóki teologia na świeckiej uczelni jest traktowana jako "teoria wiary", nawet z jakiś przymiotnikiem - np. chrześcijańska,judaistyczna, czy jaka tam jeszcze, oraz traktująca także jej przedmiot konstytuujący jako przedmiot badania krytycznego.
Albo przynajmniej powstrzymująca się od uznania go za punkt odniesienia w badaniach i ocenie ich wyników.
W przeciwnym razie będzie ideologią przez uczelnie uprzywilejowaną, co nie może pozostać bez wpływu zarówno na całość działalności naukowej uczelni, jak i postrzegania jej z zewnątrz. Zwłaszcza, gdy ignoruje różnorodność teologii.

W krajach nieco bardziej cywilizowanych szanujące się uczelnie humanistyczne mają wydziały teologiczne obowiązkowo. Przecie nie sposób sobie wyobrazić uczciwego badania w tych dziedzinach, zwłaszcza historyczno - filozoficznych, bez uwzględnienia religii. Czy nam sie to podoba , czy nie.
Kłopot naszych uczelni polega na tym, że poza teologią katolicką żadna nie ma rangi tej pierwszej, przy czym nadzwyczajnie jej blisko raczej do rangi ideologii, niż nauki.

I chyba - przynajmniej na razie - inaczej nie będzie, jeśli nie do pomyślenia jest praktykowanie tej nauki (sic! ale z powyższymi zastrzeżeniami) inaczej jak na kolanach, przez co nauką automatycznie być przestaje.

Ale to, tak naprawdę, niezupełnie jest problem uczelni, tylko warunków w jakich one działają.
Jeśli ktoś zaprzeczy i powie, że przecież te uczelnie "produkują" byt obecny i przyszły kraju, to ja zapytam, ile ten kraj aktualnie przeznacza sił i środków na jakość produkcji swego bytu obecnego i przyszłego...
A z czego to wynikło, to jest temat ogromny, który tu tłuczemy chyba od zawsze.
I nic
A nawet gorzej
28-05-2010 22:02 
 Ocena 6 na 6
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Obiektywnym badaniem wiary zajmuje się religioznawstwo.
Teologia zajmuje się "badaniem" urojonego obiektu owej wiary.
Teologią zajmują się (nie tylko w Polsce) duchowni co niemalże z definicji wyklucza obiektywizm. Istnienie na zachodnich uniwersytetach takowych wydziałów jest wyłącznie reliktem przeszłości.
spray (5875 punktów)
>Obiektywnym badaniem wiary zajmuje się religioznawstwo.
Nie mówię o religioznawstwie.
Mówię o teologii, a ta może być równie obiektywna - z taką różnicą, że bada system w jego obrębie. Nie spoza niego.

>Teologia zajmuje się "badaniem" urojonego obiektu owej wiary.
Tu tkwi błąd Twojego rozumowania.

>Teologią zajmują się (nie tylko w Polsce) duchowni co niemalże z definicji wyklucza obiektywizm. Istnienie na zachodnich uniwersytetach takowych wydziałów jest wyłącznie reliktem przeszłości.
Nie tylko duchowni. Poszukaj dokładniej.

edit:
już Ci trochę znalazłam www.ekumen(*)/article/20071002181901534.htm
(na marginesie: wspaniała kobieta, którą od dawna podziwiam).
29-05-2010 16:48 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)

.
>już Ci trochę znalazłam www.ekumen(*)/article/20071002181901534.htm
>(na marginesie: wspaniała kobieta, którą od dawna podziwiam).
>
Karlheinz Deschner, Eugen Drewermann, Hubertus Mynarek, Gerardus van der Leeuw, Rudolf Otto, to tak na szybko kilku uczonych, którzy byli teologami, albo przynajmniej teologię studiowali, a którym sporo intelekualnie zawdzięczam.

Nie, uprawianie teologii /szczególnie na Zachdnich uczelniach/ nie jest równoznaczne z idiotyzmem. Tak mogą twierdzić tylko ludzie ograniczeni mało czytający, a dufni w swoją mądrość, ale teologia uprawiana w Polsce, nie tylko że stoi na dramatycznie niskim poziomie, to jeszcze najniższej jakości oportunizm i konformizm jest podstawą dla naukowych karier.
Proszę poczytać jak dramatycznie kończą się kościelne losy ludzi myślących samodzielnie.

@@@
.
Liss (2003 punktów)

>Karlheinz Deschner, Eugen Drewermann, Hubertus Mynarek, Gerardus van der Leeuw, Rudolf Otto, to tak na szybko kilku uczonych, którzy byli teologami, albo przynajmniej teologię studiowali,

Chcieli poznać wroga od podszewki ?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>Karlheinz Deschner, Eugen Drewermann, Hubertus Mynarek, Gerardus van der Leeuw, Rudolf Otto, to tak na szybko kilku uczonych, którzy byli teologami, albo przynajmniej teologię studiowali,
>Chcieli poznać wroga od podszewki ?
Raczej nie było religioznawstwa. Naukowe badania nad religiami rozpoczęły się około półtora wieku temu i początkowo prowadzili je uczeni różnych specjalności. Po za tym istniała /bo teraz zmienia się na niekorzyść/ teologia protestancka. Bardzo religioznawstwu bliska.
@@@
>
28-05-2010 22:02 
 Ocena 6 na 6
-jad- (18783 punktów)
>W krajach nieco bardziej cywilizowanych szanujące się uczelnie humanistyczne mają wydziały teologiczne obowiązkowo. Przecie nie sposób sobie wyobrazić uczciwego badania w tych dziedzinach, zwłaszcza historyczno - filozoficznych, bez uwzględnienia religii. Czy nam sie to podoba , czy nie.

Czy nie mylisz przypadkiem teologii z religioznawstwem?

>I chyba - przynajmniej na razie - inaczej nie będzie, jeśli nie do pomyślenia jest praktykowanie tej nauki (sic! ale z powyższymi zastrzeżeniami) inaczej jak na kolanach, przez co nauką automatycznie być przestaje.

Inaczej niż na kolanach chyba się nie da. Wiki mówi, że "Teologia zakłada prawdziwość wierzeń religijnych, co odróżnia ją od filozofii religii, która nie zakłada ich prawdziwości."


Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
28-05-2010 22:22 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Wiki mówi, że "Teologia zakłada prawdziwość wierzeń religijnych..."

   Podobnie religiologii.

   Manitu, ty widzisz i nie grzmisz.
29-05-2010 14:56 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>Czy nie mylisz przypadkiem teologii z religioznawstwem?
Nie.
To Ty mylisz teologa z kapłanem.

>Inaczej niż na kolanach chyba się nie da. Wiki mówi, że "Teologia zakłada prawdziwość wierzeń ..."
Wiki - zdaje się - tez jest traktowana jak bóstwo, hehe...
Nieomylne, nawet wtedy, gdy gada bez sensu.
29-05-2010 19:02 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)
>>Czy nie mylisz przypadkiem teologii z religioznawstwem?
>Nie.
>To Ty mylisz teologa z kapłanem.

W którym miejscu?

>>Inaczej niż na kolanach chyba się nie da. Wiki mówi, że "Teologia zakłada prawdziwość wierzeń ..."
>Wiki - zdaje się - tez jest traktowana jak bóstwo, hehe...
>Nieomylne, nawet wtedy, gdy gada bez sensu.

Przecież pytam a nie każę Ci uczyć się z Wikipedii.

Tak widzę to do momentu, gdy znajdziesz kolejną nieścisłość.
28-05-2010 22:15 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Myślę, że nie ma sie nad czym szczególnie zastanawiać, dopóki teologia na świeckiej uczelni jest traktowana jako "teoria wiary",
Na których polskich uniwersytetach jest traktowana jako "teoria wiary"? A na których jako aksjomat do wiary?

>nawet z jakiś przymiotnikiem - np. chrześcijańska, judaistyczna, czy jaka tam jeszcze,
Gdzie w Polsce na świeckiej uczelni wykładana inna od katolickiej teologia?

>oraz traktująca także jej przedmiot konstytuujący jako przedmiot badania krytycznego.
Muszę powiedzieć, że w kontekście teologii katolickiej, nie rozumiem o czym Pani tu mówi.

>Albo przynajmniej powstrzymująca się od uznania go za punkt odniesienia w badaniach i ocenie ich wyników.
>W przeciwnym razie będzie ideologią przez uczelnie uprzywilejowaną, co nie może pozostać bez wpływu zarówno na całość działalności naukowej uczelni, jak i postrzegania jej z zewnątrz. Zwłaszcza, gdy ignoruje różnorodność teologii.
Dziekan Wydziału Teologicznego PAT w Krakowie prof. dr hab. ks. Jan Daniel Szurek w recenzji Książki Moralesa:
Autentyczna teologia katolicka może w pełni się realizować tylko w Kościele katolickim, tzn. gdy uwzględnia wszystkie możliwe aspekty nauki Kościoła i pozostaje lojalna wobec rozstrzygnięć doktrynalnych jego Urzędu Nauczycielskiego. Teologia nie jest 'prywatną refleksją teologa', ale ma służyć Kościołowi i dobru ludzi"

>W krajach nieco bardziej cywilizowanych szanujące się uczelnie humanistyczne mają wydziały teologiczne obowiązkowo.
Czy obowiązkowo, to nie wiem, ale wątpię? Natomiast tam, gdzie mocą tradycji pozostały wydziały teologiczne, to nie działają zgodnie z wyżej wyrażonymi poglądami ks. prof., a wprost są tym poglądom przeciwne.

>Przecie nie sposób sobie wyobrazić uczciwego badania w tych dziedzinach, zwłaszcza historyczno - filozoficznych, bez uwzględnienia religii. Czy nam sie to podoba , czy nie.
O czym Pani tu mówi? O uwzględnianiu religii w najszerszych jej aspektach /Łącznie np. z teologią/? Czy o teologii jako narzędziu badawczym w zakresie historii, czy filozofii?

>A z czego to wynikło, to jest temat ogromny, który tu tłuczemy chyba od zawsze.
>I nic
>A nawet gorzej

ZAMKNĄĆ FORUM, A NAJLEPIEJ CAŁY PORTAL, GDYŻ Z JEGO TŁUCZENIA NIC NIE WYNIKA!

A MOŻE JEDNAK COŚ TO PRZYNOSI! A MOŻE JEDNAK WARTO!

@@@
.
spray (5875 punktów)

> ZAMKNĄĆ FORUM, A NAJLEPIEJ CAŁY PORTAL, GDYŻ Z JEGO TŁUCZENIA NIC NIE WYNIKA!
Nieporozumienie!
Ani tak nie powiedziałam, ani tak nie myślę.
Boleję jeno nad tym, że min. 80% uczestników tego forum zaciekle walczy z klerykalizmam wśród antyklerykałów. Przekonują siebie i utwierdza, bo chyba nie są wystarczająco przekonani, a tylko boją się do tego przyznać.

> A MOŻE JEDNAK COŚ TO PRZYNOSI! A MOŻE JEDNAK WARTO!@@@
Na pewno coś przynosi. Patrz wyżej.

>Dziekan Wydziału Teologicznego PAT w Krakowie prof. dr hab. ks. Jan Daniel Szurek w recenzji Książki Moralesa:
Autentyczna teologia katolicka może w pełni się realizować tylko w Kościele katolickim, tzn. gdy uwzględnia wszystkie możliwe aspekty nauki Kościoła i pozostaje lojalna wobec rozstrzygnięć doktrynalnych jego Urzędu Nauczycielskiego. Teologia nie jest 'prywatną refleksją teologa', ale ma służyć Kościołowi i dobru ludzi"
- tako rzecze Dziekan Wydziału Teologicznego PAT w Krakowie.
A ja uważam, że teologiem może być także ateista.
Może nawet lepszym, niż teista.
Mam na myśli wierność metodzie teologii, a nie wierność bóstwu, które jest jej przedmiotem.
Od tego ostatniego są kapłani.
Widzę, że wszyscy tu mylicie teologa z kapłanem.
Podobnie jak Dziekan Wydziału Teologicznego PAT w Krakowie prof. dr hab. ks. Jan Daniel Szurek, jego zwierzchnicy kościelni i - o zgrozo - administarcyjni też.
Dlatego teologia w wydaniu cywilizowanym ciagle jeszcze w Polsce po prostu możliwa nie jest!
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>> ZAMKNĄĆ FORUM, A NAJLEPIEJ CAŁY PORTAL, GDYŻ Z JEGO TŁUCZENIA NIC NIE WYNIKA!
>Nieporozumienie!
>Ani tak nie powiedziałam, ani tak nie myślę.
Możliwe, że źle zrozumiałem, ale nie byłem jedynym. Może poprawić komunikatywność, aby więcej osób rozumiało co Pani chciała powiedzieć.

>Boleję jeno nad tym, że min. 80% uczestników tego forum zaciekle walczy z klerykalizmem wśród antyklerykałów. Przekonują siebie i utwierdza, bo chyba nie są wystarczająco przekonani, a tylko boją się do tego przyznać.
Nie przeprowadzałem analiz ani badań. Wiem, że jesteśmy dosyć różni. Ja najbardziej walczę z nadmierną symplifikacją /choć lubię jasność i prostotę/ wypowiedzi, a dla Darlovego sam tylko głupio ględzę.

>A ja uważam, że teologiem może być także ateista.
>Może nawet lepszym, niż teista.
A to bardzo ciekawe. Proszę rozwinąć.

>Mam na myśli wierność metodzie teologii, a nie wierność bóstwu, które jest jej przedmiotem.
Bardzo proszę tą metodę opisać, gdyż przy mojej znajomości historii teologii, niewierność Bogu /bóstwami teologia się nie zajmuje/ nie zmieściłaby się nawet w bardzo otwartej teologii protestanckiej.

>Od tego ostatniego są kapłani.
>Widzę, że wszyscy tu mylicie teologa z kapłanem.
Teolog wedle mojej wiedzy nie musi być kapłanem, ale trudno być kapłanem /chyba niemożliwe/ nie zdając przynajmniej egzaminu z teologii.

>Dlatego teologia w wydaniu cywilizowanym ciągle jeszcze w Polsce po prostu możliwa nie jest!
Jak to chce Pani powiedzieć, że teologia wykładana na świeckich uczelniach nie jest w wydaniu cywilizowanym?

Przecież właśnie dlatego założyłem mój wątek.
/Drugą przyczyną było właśnie to, że choć sporo wśród nas antyklerykałów, to większość nie bardzo wie, czym zajmuje się teologia i stąd źródłowe cytaty/.

@@@
.
>
rhotax7 (3947 punktów)
Zgadzam się z Panem panie dziejku iż mieli się tukej bez potrzeby czasem antyklerykalizm pośród antyklerykałów miast radzić jak całe to zło Boże i z wiary płynące unicestwić i do pracy od podstaw się zabierać odrodzenia czasy produkując Bez Bożne.
Teologia to nauka o smokach i ludzie ją uprawiający(banda debili)tracą czas rozważajac i marnując nasze fundusze na czcze gadaniny.Powinni po 100 razy przepisać GOD DELUSION a być może ich grzechy byłyby im odpuszczone.
Tak im dopomóż Dawkins.
PiotrB (2937 punktów)
>To nie jakiś tam "głupi marksizm", to prawdziwa uniwersytecka nauka. Uprawiana na wolnych uniwersytetach.

W ramach pewnej metodologicznej jasności zapytam się, co rozumiecie przez naukę oraz czy etymologiczne znaczenie słowa "uniwersytet" wciąż znaczy dla was "wszystko" czy już tylko "to, co aktualnie potrzebne i praktyczne"?
28-05-2010 21:33 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>To nie jakiś tam "głupi marksizm", to prawdziwa uniwersytecka nauka. Uprawiana na wolnych uniwersytetach.
>W ramach pewnej metodologicznej jasności zapytam się, co rozumiecie przez naukę oraz czy etymologiczne znaczenie słowa "uniwersytet" wciąż znaczy dla was "wszystko" czy już tylko "to, co aktualnie potrzebne i praktyczne"?

Bardzo dobre pytanie.
Czym jest nauka? Jakie stosuje narzędzia poznania? W jak szerokim obszarze nauki może uczyć uniwersytet? Jak szeroki obszar wiedzy może być przedmiotem uniwersyteckiego nauczania?
A może obok teologii wprowadzić wróżbiarstwo, demonologię, satanizm, kabałę praktyczną?
Magister kabały praktycznej, czy prof. dr hab. demonologii stosowanej, to przecież dopiero godne tytuły.
@@@
.
Guzik (2020 punktów)
Teologia jest refleksją nad Słowem Bożym. Jest wiarą poszukująca rzeczywistości i racji. Jej tworzywem jest Objawienie.

Teologia jest liczeniem diabłów na główce od szpilki.
29-05-2010 21:13 
 Ocena 1 na 1
Menel De Lux (3111 punktów)
> Teologia jest refleksją nad Słowem Bożym. Jest wiarą poszukująca rzeczywistości i racji. Jej tworzywem jest Objawienie.
>Teologia jest liczeniem diabłów na główce od szpilki.

Nie tylko, tematem sporow naukowych (teologia to podobno nauka ) byla tez dlugosc ogona Jezusowego osiolka
diogenes (42753 punktów)
>Mam w swojej bibliotece "Wprowadzenie do teologii" Jose Moralesa.

A to ilustracja do Wyprowadzenia z błędu:




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Adamiak (36436 punktów)
>"Teologia jest koherencyjną teorią prawdy...
>Teologia jest refleksją...

   Bywa też przeznaczeniem.
   W Polsce jest 61 Teologów mimo woli:

    Ludność (2006) • liczba ludności 61.
darlove (2804 punktów)
Jest coś co odróżnia Naukę od pseudo-nauki. Jest to METODA NAUKOWA. Proszę się zapoznać z tematem i nie ględzić. Dzięki.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
28-05-2010 23:14 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Jest coś co odróżnia Naukę od pseudo-nauki. Jest to METODA NAUKOWA.

Tak jest. Metoda i powtarzalność wyników badań prowadzonych tą metodą w różnych, niezależnych od siebie ośrodkach. Dla teologii "niezależne ośrodki" nie istnieją, gdyż są od razu dyskredytowane . Ale nowoczesna teologia zdaje sobie sprawę ze swoich braków jako pretendenta do miana nauki. I dlatego określa siebie bezpiecznie jako "refleksję nad wiarą".
28-05-2010 23:21 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... nowoczesna teologia...

Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>... nowoczesna teologia...
>

Jakbyś kochasiu zobaczył fury współczesnych mundurowych teologów w stopniach generalskich , to by Ci nie było tak do śmiechu. Super nowoczesne i pewnie mnie ani Ciebie nigdy na takie nie będzie stać. Zresztą co tam dużo gadać, nawet przy furze Ojca Dyrektora wymiękamy.
28-05-2010 23:37 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>... nowoczesna teologia...
>>
>Jakbyś kochasiu zobaczył fury współczesnych mundurowych teologów...
>... nawet przy furze Ojca Dyrektora wymiękamy.

   Taż nie motoryzacja mnie kula.

29-05-2010 16:11 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>nowoczesna teologia...

Jest coś takiego.
Ma nawet nazwę: teologia śmierci boga,
a zajmuje się jego reanimacją.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-05-2010 09:11 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>nowoczesna teologia...
>Jest coś takiego.
>Ma nawet nazwę: teologia śmierci boga, a zajmuje się jego reanimacją.

   Ciekawe czy Darwin ucieszyłby się z faktu, że jego bóg też podlega ewolucji.
29-05-2010 09:05 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Jest coś co odróżnia Naukę od pseudo-nauki. Jest to METODA NAUKOWA. Proszę się zapoznać z tematem i nie ględzić. Dzięki.
Oto, przykład naukowej dydaktyki. Dzięki Panu nie tylko ja, ale wszyscy stajemy się natychmiast mądrzejsi.

>Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Tylko czasem trudno poznać, a łatwo się pomylić.

Dlatego ja głupi pozostanę sobie przy ględzeniu, aby coś mądrego dla siebie, a może i innych znaleźć:

Gdy istnieje wiele sposobów rozumienia jakiegoś terminu, staje się on pojęciem względnym. Nauka to termin pięknie brzmiący, ale i wieloznaczny, toteż trudno o zbudowanie jego poprawnej i zadowalającej wszystkich użytkowników definicji. Co więcej, pojęcie to w języku polskim ma znacznie szersze znaczenie niż angielskie science, które obejmuje jedynie matematykę i nauki przyrodnicze o szeroko rozumianej rzeczywistości. W Niemczech Wissenschaft rozumie się szerzej, nie wykluczając z niej humanistyki, ale najszersze znaczenie tego terminu obowiązuje w Polsce. Ze względu na zbyt szerokie, potoczne rozumienie, polscy uczeni powołując w 1887 r. w Krakowie Akademię Umiejętności i reaktywując ją w 1919 r. woleli nie używać słowa "nauka" zastępując je "umiejętnością".

NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.

Wraz z rozwojem cywilizacji postępuje specjalizacja nauk. Ich liczba wzrosła, od kilku w średniowieczu do ponad 5 tys. obecnie. Naukę rozumiemy jako umowną całość złożoną z wielu niejednorodnych systemów, które są rozmaicie kształtowane i nazywane: kierunkami, obszarami, dziedzinami, dyscyplinami, gałęziami, teoriami. Dokonywano też dalszych rozróżnień nauk np. na: nomotetyczne i idiograficzne, nomologiczne i typologiczne, normatywne i krytyczne. Są nauki o przedmiotach naturalnych i nauki o artefaktach (wytworach działań człowieka), a także nauki obserwujące, eksperymentalne, porządkujące, pomocnicze w stosunku do innych nauk itd. Pomimo prób, jak na razie nie zdołano ustalić powszechnie przyjętych zasad, na podstawie których można jednoznacznie orzec, kiedy jakaś teoria czy specjalność zasługuje na względną autonomię.

Niektóre nauki są metodologiami albo systemami metod, które stanowią zasadniczą zawartość danej nauki. Ale to nie znaczy, że każda nauka szczegółowa ma swoją metodologię. Nauki nie są skrępowane doborem metod i korzystają w swym dążeniu do ścisłości i do kwantyfikacji z metodologii innych nauk np. logiki czy matematyki. Ze względu na stosowaną metodologię przeciwstawia się nauki dedukcyjne - indukcyjnym (formalne - realnym, abstrakcyjne - konkretnym), teoretyczne - praktycznym (podstawowe - stosowanym).

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

Uważam, że używanie rozumu nawet po przyjęciu (np. w procesie socjalizacji) fałszywych założeń jest racjonalnością, co więcej niekiedy (np. ponowne przeanalizowanie) pozwalają nam zweryfikować wcześniejsze, fałszywe założenia. Nieracjonalną intelektualnie, choć dosyć powszechną, jest dla mnie tylko wszelaka dogmatyka. Dogmatyczne, bezrefleksyjne przyjmowanie "naukowej" wiedzy, uzasadnianej wyłącznie tytułami uczonych, posiada niewiele wyższą racjonalność od wiary w krasnoludki.

Trudno wyobrazić sobie, aby nauka doszła kiedykolwiek do stanu absolutnej doskonałości. Bardzo dużo już osiągnęliśmy. Niektórzy mówią o końcu nauki, ale chyba bliżej był Albert Einstein mówiąc: Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna - ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy. Czy nauce ("fizyce") potrzebna jest metafizyka, a wiara uczonym? Chyba tak, ale czy poniższe zacytowanie myśli Edwarda O. Wilsona usatysfakcjonuje teologów? Nauka oferuje dziś najśmielszą metafizykę naszych czasów. Jest przy tym dziełem stworzonym wyłącznie przez człowieka. Daje wyraz naszej wierze, że jeśli tylko nie przestaniemy marzyć, dążyć do nowych odkryć, szukać wyjaśnień i znowu marzyć, wdzierając się za każdym razem śmiało w nowy, nie znany dotąd obszar badań, to otaczający nas świat stanie się w końcu bardziej zrozumiały i uda nam się uchwycić prawdziwą osobliwość wszechświata. A wszystkie osobliwości okażą się ze sobą powiązane i utworzą sensowną całość.

Racjonalne myślenie opiera się na założeniu, że dostępną nam rzeczywistością rządzą jakieś prawa, dotyczące zarówno przeszłości, jak i przyszłości, czyli niezmienne w czasie. Z prawdą jest trochę inaczej. Do prawdy stale dochodzimy, ale nikt nie może uzurpować sobie prawa do jej posiadania. Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską.

@@@
.
29-05-2010 11:41 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Racjonalne myślenie opiera się na założeniu, że dostępną nam rzeczywistością rządzą jakieś prawa, dotyczące zarówno przeszłości, jak i przyszłości, czyli niezmienne w czasie. Z prawdą jest trochę inaczej. Do prawdy stale dochodzimy,...

To jak doszliśmy (dochodzimy) do założenia, że rzeczywistością rządzą prawa, że są one niezmienne, itd. Wszyscy chcą dochodzić do prawdy, ale nie wiedzą, skąd wychodzą. Dobre sobie.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
darlove (2804 punktów)
A mówiłem, aby nie ględzić? Prosiłem przecież.

Co do prawdy... Gdyby Pan choć raz przeczytał prace genialnego logika polskiego Tarskiego (przy okazji, pracował w Stanach i był równie poważanym naukowcem co takie sławy jak Goedel, Frege, Russell), który zajmował się teorią prawdy w naukach dedukcyjnych (bo tylko na ich gruncie można zdefiniować to pojęcie), to by Pan teraz nie ględził.


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
29-05-2010 15:26 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>A mówiłem, aby nie ględzić? Prosiłem przecież.
>Co do prawdy... Gdyby Pan choć raz przeczytał prace genialnego logika polskiego Tarskiego (przy okazji, pracował w Stanach i był równie poważanym naukowcem co takie sławy jak Goedel, Frege, Russell), który zajmował się teorią prawdy w naukach dedukcyjnych (bo tylko na ich gruncie można zdefiniować to pojęcie), to by Pan teraz nie ględził.

Nie każdy zaraz jest geniusiem, szkoda marnować swój czas na czytanie naszych dywagacji. Gdzie nam do Tarskiego, Goedla, Fregego, Russella, a im gdzie równać do takiego Darlovego, to dopiero ktoś. Mierny UW i egzamin z logiki u Stanosz, a Wielkie Stany Zjednoczone, to gdzie tu porównywać.

Blagam, proszę więcej do wypowiedzianych tu przeze mnie głupot nie zaglądać. Szkoda Pańskiego czasu, Panie geniuszu. Tak byłoby najlepiej, ale może zechciałby Pan odesłać nas do swoich publikacji. Poprosimy o pomoc i może cokolwiek z nich zrozumiemy. Bo z tych Pańskich wypowiedzi na naszym forum jakoś nie bardzo Pańskiej genialności się doczytałem. Wiem, że nie sprostałem, ale z polemik wynika, że inni też nie bardzo sprostali. Choć w większości jesteśmy wedle Pana tylko głupcami i uważamy że po za logiką formalną istnieje jeszcze logika praktyczna i całe bogactwo nauk humanistycznych, to może jednak choć spróbować warto!

Miłego dnia w najlepszym towarzystwie.

@@@
.
30-05-2010 10:46 
 Ocena 1 na 1
darlove (2804 punktów)
Czy uważa Pan odsyłanie do prac znanych i poważanych naukowców, którzy pisali NA TEMAT, za przejaw pychy odsyłającego, który miał honor czytania ich dzieł? Czy gdziekolwiek roszczę sobie pretensje do bycia geniuszem? Gdyby tak było, widziałby pan tutaj tyrady mojego autorstwa. Jakoś ich nie widziałem... Wie Pan, nie trzeba być geniuszem, aby ROZUMIEĆ to, co inni piszą. To tak gwoli przypomnienia.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
31-05-2010 10:01 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Czy uważa Pan odsyłanie do prac znanych i poważanych naukowców, którzy pisali NA TEMAT, za przejaw pychy odsyłającego, który miał honor czytania ich dzieł? Czy gdziekolwiek roszczę sobie pretensje do bycia geniuszem?

No, cóż z innych szkół jesteśmy rzeczywiście. W moich trochę inaczej się odsyłało i zakładano raczej, że polemista na pewno wiele czytał, choć może na jakiś problem, który my chcemy tu pokazać, nie zwrócił dostatecznej uwagi. Może teraz należałoby wymienić moich mistrzów, którzy mnie tego uczyli, ale nauczyli mnie oni też, że tu to byłoby przejawem pychy. Powiem tylko, że byli to polscy profesorowie z polskich /a nie z amerykanskych/ uniwersytetów, choć niektórzy z nich, tak jak Tarski, musieli wyjechać.
W ich oczach poniższą wypowiedzią /gdyby zechcieli potraktować ją poważnie/ byłby Pan zdyskredytowany:

>Gdyby Pan choć raz przeczytał prace genialnego logika polskiego Tarskiego (przy okazji, pracował w Stanach i był równie poważanym naukowcem co takie sławy jak Goedel, Frege, Russell), który zajmował się teorią prawdy w naukach dedukcyjnych (bo tylko na ich gruncie można zdefiniować to pojęcie), to by Pan teraz nie ględził.

Gdy Oni byli u szczytu sławy byłem tylko studentem, a traktowano mnie z szacunkiem, godnym kolegi profesora. Byli klasą dla siebie i wzorem dla innych.

>Czy gdziekolwiek roszczę sobie pretensje do bycia geniuszem?
>Gdyby tak było, widziałby pan tutaj tyrady mojego autorstwa. Jakoś ich nie widziałem...

Pozwoliłem sobie przejrzeć (Wie Pan, nie trzeba być geniuszem, aby ROZUMIEĆ to, co inni piszą.) Pańskie wypowiedzi na naszym forum, po ustawieniu mnie do kąta na tym wątku.
Pan jakoś nie widzi...???(!)
Bez komentarza!

@@@
.
01-06-2010 20:26 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Wie Pan, nie trzeba być geniuszem, aby ROZUMIEĆ to, co inni piszą. To tak gwoli przypomnienia.

   Przyznam, że ja nie wszystko z tego rozumiem, ale to co rozumiem, skłania mnie do przekonania, że sporo jeszcze powinieneś przeczytać.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
darlove (2804 punktów)
Każdy powinien jeszcze w życiu sporo przeczytać, ale to akurat jest truizm.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Każdy powinien jeszcze w życiu sporo przeczytać, ale to akurat jest truizm.
Rozumiem, że stwierdzenie, iż truizmem jest stwierdzenie, że warto czytać, jest myślą odkrywczą, a nie kolejnym truizmem.

@@@
.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską.
>@@@
>.
>
...ale mam nadzieję że nadal działa, choć II zasada

pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_dynamiki_Newtona
Więc co z ta prawdą? Newton nie zawarł jej w swoich zasadach, nic a nic ?
Czy nadal mają swoje miejsce i skutki?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
> Prawda zmienia się w czasie i na przykład mechanikę Newtonowską zastąpiono mechaniką Einsteinowską.
>>@@@
>>.
>>
>...ale mam nadzieję że nadal działa, choć II zasada
>pl.wikipedia.org/wiki/Zasady_dynamiki_Newtona
> Więc co z ta prawdą? Newton nie zawarł jej w swoich zasadach, nic a nic ?
>Czy nadal mają swoje miejsce i skutki?
Przykro mi, ale na podstawie wiedzy z naszego forum żadnego licencjatu Pan nie zaliczy, a nawet maturę zaliczyć trudno. Często stosowane są tu różne uproszczenia, lub spekulacje i umiejętność takiego właśnie myślenia jest pożądana.

Tak, że spokojnie na Ziemi może się Pan dalej odwoływać do praw mechaniki newtonowskiej. Do żadnego przewrotu nawoływań nie było.

@@@
.
szperacz (2861 punktów)
> Do teologii przynależy zarówno wierzenie, jak i myślenie. Bez obydwu tych
>czynności - wierzyć i myśleć -
>złączonych w tym samym akcie chrześcijanina nie sposób mówić o teologii"

Wiara i myślenie. A to się w ogóle da pogodzić?
Woda i ogień. Na styku tych żywiołów powstaje ulotna para. Psss... i nie ma śladu.

Wierzyć - to nie myśleć.
Myśleć - to nie wierzyć.
29-05-2010 12:01 
 Ocena 3 na 3
Madman (7811 punktów)
>Wierzyć - to nie myśleć.
>Myśleć - to nie wierzyć.
Są jeszcze tacy, co myślą, że wierzą i wierzą, że myślą.
29-05-2010 14:41 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Wiara i myślenie. A to się w ogóle da pogodzić?

Wiarą jest również rzutowanie aktualnych lub doświadczonych w przeszłości zdarzeń w przyszłość. Tak robimy, gdy wierzymy (sądzimy), że jutro wzejdzie słońce, że się obudzimy rano. Nie jest natomiast wiarą wiara w boga. To wyobrażenie bez pokrycia.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-05-2010 14:49 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Nie jest natomiast wiarą wiara w boga. To wyobrażenie bez pokrycia.

   Aż dziw, jak skutecznie niejednego, hm, pokryło.
29-05-2010 16:23 
 Ocena 6 na 6
diogenes (42753 punktów)
>Aż dziw, jak skutecznie niejednego, hm, pokryło.

Raczej jak skutecznie niejednemu padło na mózg. Ludzie pokrywają się tradycyjnie:




Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-05-2010 18:21 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ludzie pokrywają się tradycyjnie:



   To już wiem dlaczego jestem inny - nie mam białej pościeli.
<
29-05-2010 19:17 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>nie mam białej pościeli.

Nakryć się a pokryć się.
Kolor nakrycia nie ma znaczenia.
Kolor pokrycia...hm...

Byłoby dziwne, gdyby w bajce
Stoliczku nakryj się zamienić na Stoliczku pokryj się.
Byłaby to pornografia dla stolarzy.
(Wyobraź sobie krótką animowaną etiudę)


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-05-2010 16:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Wiarą jest również rzutowanie aktualnych lub doświadczonych w przeszłości zdarzeń w przyszłość. Nie jest natomiast wiarą wiara w boga.

   A nie chcesz zamienić znaczeń "wiary" w tych dwóch zdaniach, czy nie możesz?
29-05-2010 16:38 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>A nie chcesz zamienić znaczeń "wiary" w tych dwóch zdaniach, czy nie możesz?

Wierzę, że bóg istnieje. - w przeciwieństwie do zdania: Wierzę, że jutro wzejdzie słońce. - to dla mnie wypowiedź semantycznie pozorna. W języku polemicznym powiedziałbym brednia.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
29-05-2010 17:40 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
> Wierzę, że bóg istnieje. - w przeciwieństwie do zdania: Wierzę, że jutro wzejdzie słońce. - to dla mnie wypowiedź semantycznie pozorna.
   Bo i słowo "wiara" ma sporo synonimów. Stąd pierwszą myślą po przeczytaniu tego, było: po pierwsze ekwiwokacja.

   Spytam też: a co z tymi, którym doznania metafizyczne dostarczają wymiernych, psychologicznych korzyści, co z prawdziwymi teistami? Dla nich wiara w boga jest namacalną korzyścią, przeindukowaną w namacalny dowód istnienia tegoż.

>Wierzę, że jutro wzejdzie słońce.
   Ja też mam takie przekonanie, bo Gdynia jest jednym z najbardziej nasłonecznionych miejsc w Polsce, zwłaszcza w maju...
Głąbiński (3538 punktów)
>Wierzyć - to nie myśleć.
>Myśleć - to nie wierzyć.
Byłoby tak, gdyby zasób poznanych praw natury oraz możliwości mózgu nie miały ograniczeń. Zarówno do obszarów zjawisk niedostępnych dla współczesnych narzędzi badawczych sięgać możemy jedynie wyobraźnią, w której sprawność po prostu wierzymy, jak i nie ma człowieka, który mógłby objąć swoim umysłem całość tego, co już zbadano. Nawet najgenialniejszy specjalista, gdy formułuje swój światopogląd, musi zaufać innym, czyli wierzyć, że to co głoszą jego koledzy wprawiający się w innej dziedzinie (np. fizyk w stosunku do psychologa) jest zgodne z rzeczywistością.

Stach M. G.
szperacz (2861 punktów)
>Byłoby tak, gdyby zasób poznanych praw natury oraz możliwości mózgu nie miały ograniczeń. Zarówno do obszarów zjawisk niedostępnych dla współczesnych narzędzi badawczych sięgać możemy jedynie wyobraźnią, w której sprawność po prostu wierzymy, jak i nie ma człowieka, który mógłby objąć swoim umysłem całość tego, co już zbadano. Nawet najgenialniejszy specjalista, gdy formułuje swój światopogląd, musi zaufać innym, czyli wierzyć, że to co głoszą jego koledzy wprawiający się w innej dziedzinie (np. fizyk w stosunku do psychologa) jest zgodne z rzeczywistością.

Masz oczywiście rację. To jest bardzo uproszczony schemat, zachęcający do dalszej dyskusji.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Wierzyć - to nie myśleć.
>>Myśleć - to nie wierzyć.
>Byłoby tak, gdyby zasób poznanych praw natury oraz możliwości mózgu nie miały ograniczeń. Zarówno do obszarów zjawisk niedostępnych dla współczesnych narzędzi badawczych sięgać możemy jedynie wyobraźnią, w której sprawność po prostu wierzymy, jak i nie ma człowieka, który mógłby objąć swoim umysłem całość tego, co już zbadano. Nawet najgenialniejszy specjalista, gdy formułuje swój światopogląd, musi zaufać innym, czyli wierzyć, że to co głoszą jego koledzy wprawiający się w innej dziedzinie (np. fizyk w stosunku do psychologa) jest zgodne z rzeczywistością.
Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". Ponadto zrozumienie wyżyn obecnej nauki np. fizyki kwantowej wymaga ogromnej wiedzy specjalistycznej i nie posiadający takowej - i dlatego, przez zdecydowana większość nas - musimy przyjąć jej twierdzenia "na wiarę". Próby logicznego zrozumienia rzeczywistości mogą jeszcze się powieść, gdy mówimy o trzech wymiarach i czasie, ale jak zrozumieć układ np. dwunastu wymiarów? (Burkhard Heim)
Choć warto tu pamiętać, że język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych - i mimo że swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze - to używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".
Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.
Nie można idealizować nauki, która nigdy nie była ani czysta ani jednolita. Tworzona jest przez ludzi i dlatego obarczona jest wszelkimi ludzkimi ułomnościami: sporami ideowymi i sporami różnych klik, rywalizacją i wzajemną niechęcią, a także przesądami i tyranią dominujących poglądów.

Nie, nie muszę swoim umysłem ogarniać całości. Nie muszę wszystkiego osobiście weryfikować. Weryfikacja jest wpisana w metodologię naukową, a uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

@@@
.
Marcinlet (1935 punktów)
>Mam w swojej bibliotece "Wprowadzenie do teologii" Jose Moralesa.
>W rozdziale I książki pt. Teologia autor zaczyna od wyjaśnienia "Znaczenia i natury działalności
>teologicznej"
>"Teologią nazywamy działanie wierzących, mające na celu głębsze zrozumienie Słowa Bożego oraz
>przedstawienie go w sposób uporządkowany i usystematyzowany, w oparciu o Pismo Święte, Tradycję
>Kościoła i rozum ludzki oświecony przez wiarę.

Wynika więc z tego, że ateista czy agnostyk teologiem być nie może. Nawet gdyby dla zabawy i ćwiczenia intelektu udowodnił, że dogmat Trójcy Św. jest jak najbardziej sensowny to i tak nie będzie to miało żadnej wartości teologicznej.

>Teologia zakłada wiarę w Boga Żywego, Boga Objawienia judeochrześcijańskiego, który jest Bogiem
>Abrahama, Izaaka, i Jakuba, a nade wszystko Bogiem i Ojcem Jezusa Chrystusa.

To tak samo jakby mówić, że psychologia to tylko np. behawioryzm a innych teorii nie ma.

>Opiera się ona na
>zdolności rozumu ludzkiego do przybliżania tajemnic objawionych, kontemplowania ich i wykładania z
>możliwie największą ścisłością i religijnym szacunkiem na jakie zasługują.
Skąd jednak wiemy, że rozum ludzki zdolny jest do przybliżania tajemnic objawionych? Od teologów. Tu się koło zamyka.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Wyśmiewacie się z teologii! A w czym lepsza jest filozofia, też obecna na uniwersytetach? Przecież to też tylko bicie piany i gadka o niczem, za publiczne pieniądze?
darlove (2804 punktów)
>Wyśmiewacie się z teologii! A w czym lepsza jest filozofia, też obecna na uniwersytetach? Przecież to też tylko bicie piany i gadka o niczem, za publiczne pieniądze?

Philo Sophia. Filozofia dała początek dzisiejszej Nauce. Czemu dała początek teologia??? Proszę sobie sprawdzić źródłosłowy i historię filozofii oraz teologii. Profesor od siedmiu boleści.

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Filozofia dała początek dzisiejszej Nauce.
Astrologia dała początek współczesnej astronomii. I co ,jest jakiś wydział astrologii dzisiaj na UW? Co to w ogóle za rozumowanie?
31-05-2010 08:40 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>> Filozofia dała początek dzisiejszej Nauce.
>Astrologia dała początek współczesnej astronomii. I co ,jest jakiś wydział astrologii dzisiaj na UW? Co to w ogóle za rozumowanie?
Alchemia - chemii, magia i zielarstwo - medycynie, itd. Dzisiejsze nauki /i wydziały uniwersyteckie/ są ich kontynuacją.
A z teologią jest odwrotnie, w dawnych dziejach była mądrością spekulujących uczonych - a dziś stała się spekulacją zadufanych głupków.

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>A z teologią jest odwrotnie, w dawnych dziejach była mądrością spekulujących uczonych - a dziś stała się spekulacją zadufanych głupków.
I to samo można powiedzieć o filozofii, co stwierdziłam w odpowiedzi na postawione zagadnienie.
30-05-2010 21:05 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Wyśmiewacie się z teologii! A w czym lepsza jest filozofia, też obecna na uniwersytetach? Przecież to też tylko bicie piany i gadka o niczem, za publiczne pieniądze?

Patrzajcie, patrzajcie, a gdyby tak lekarz jaki zaczął o obecnej na uniwersytetach medycznych etyce w ten sposób mówić, to by go rozszarpały kruki, wrony i wszelacy przeciwnicy "białej mafii"...

A przecież...
Etyka (z gr. ἦθος ethos - "zwyczaj") - dział filozofii
30-05-2010 22:03 
 Ocena-2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Etyka to też bełkot. To, że na teologii jest np. biblistyka (co można potraktować jako kulturoznawstwo np. ) nie usprawiedliwia teologii. Tak samo etyka filozofii.
30-05-2010 22:18 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Etyka to też bełkot.

To mówi orędowniczka tezy o równości życia zarodka a nawet zygoty i dorosłych.

To mało że etyka, to jeszcze dogmatyczna o wybitnie religijnej proweniencji.
30-05-2010 22:45 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>To mówi orędowniczka tezy o równości życia zarodka a nawet zygoty i dorosłych.
Bo to z etyką nie ma nic wspólnego. Tak wynika z ustaleń biologii. Inną jest sprawą kwestia zabójstwa. To już należy do etyki, czy moralności. Bo biologia ustala, że człowiek jest od zapłodnienia. Teraz zaś jest dylemat moralny, czy mamy prawo moralne tego człowieka w początkowym etapie rozwoju zabić. Jedni moraliści mówią, że tak, inni, że nie. Ale moraliści nie kwestionują, że chodzi tu o człowieka, bo jednak nie są idiotami i logiki się uczyli. Deliberują tylko nad tym, czy temu człowiekowi należą się takie same prawa jak bardziej rozwiniętemu. To samo było z karą śmierci. Przecież tam też chodziło o człowieka, tyle tylko, że odmawiano mu prawa do życia na skutek popełnionej przez niego zbrodni. A tu się odmawia prawa do życia, aby nie drażnić feministek. I faktycznie chodzi tu o czysty dylemat moralny. Czy konsekwentnie bronimy prawa do życia, czy robimy wyjątki. Ale i jedno i drugie stanowisko należy uzasadnić. Czyje racje są mocniejsze. Tak jak w szachach. Albo ja Tobie, albo Ty mnie robię szacha-mata.
30-05-2010 22:58 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Bo to z etyką nie ma nic wspólnego. Tak wynika z ustaleń biologii.
Zaprawdę? Powiedz mi, jak biologiczna definicja gatunku może rozsądza status etapów ontogenezy, skoro w jej kontekście nie istnieje jako problem ich przynależność gatunkowa?

>Inną jest sprawą kwestia zabójstwa. To już należy do etyki, czy moralności.

Czyli jest przedmiotem, wedle wcześniejszych twych słów, bełkotu. Robi się ciekawie...

>Bo biologia ustala, że człowiek jest od zapłodnienia.
Nie biologia tylko ludzie. I są w tym filozofami, nawet biolodzy. Bo nauka odpowiada na pytania "co będzie jeśli jest tak i tak", a nie "co to jest to czy tamto".

>Teraz zaś jest dylemat moralny, czy mamy prawo moralne tego człowieka w początkowym etapie rozwoju zabić.

To dylemat moralny czy majaki szalonego bełkotliwego wariata?

>Jedni moraliści mówią, że tak, inni, że nie. Ale moraliści nie kwestionują, że chodzi tu o człowieka, bo jednak nie są idiotami i logiki się uczyli.

Ależ oczywiście, że kwestionują.

>Deliberują tylko nad tym, czy temu człowiekowi należą się takie same prawa jak bardziej rozwiniętemu.

To też - o ile uznają zarodek za człowieka. Ale to, przypominam, wedle ciebie i tak bełkot.

> A tu się odmawia prawa do życia, aby nie drażnić feministek.
Wątpię by to było przesłanką braną przez kogokolwiek poważnego pod uwagę. No ale w sumie, skoro o ty sprawach i tak się bełkocze.

>Czy konsekwentnie bronimy prawa do życia, czy robimy wyjątki.

Toż to na pewno nie - no chyba, że jesteśmy kandydatami na adepta dżinizmu nie zabijającego żadnych żyjątek - taki to może mówić, że przynajmniej stara się konsekwentnie bronić życia.

>Ale i jedno i drugie stanowisko należy uzasadnić. Czyje racje są mocniejsze. Tak jak w szachach. Albo ja Tobie, albo Ty mnie robię szacha-mata.

Ale to bełkot. Jak można uzasadniać bełkot?
31-05-2010 09:09 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>To mówi orędowniczka tezy o równości życia zarodka a nawet zygoty i dorosłych.
>Bo to z etyką nie ma nic wspólnego. Tak wynika z ustaleń biologii.
Chyba biologii prof. Grabowskiej i maleńkiej garstki niby-uczonych kierujących się ideologią religijną.

>A tu się odmawia prawa do życia, aby nie drażnić feministek.
Nie jestem feministką, ale wśród nich są osoby zdecydowanie przeciw aborcji, ta ideologia na czym innym polega.

>I faktycznie chodzi tu o czysty dylemat moralny. Czy konsekwentnie bronimy prawa do życia, czy robimy wyjątki.
Jestem relatywistą, jestem za maksymalną ochroną przyrody, a lubię mięso i skórzane buty. Nie, nie konsekwentnie bronimy prawa do życia. Dokonujemy stałych wyborów. Tylko nawiedzeni ludzie mogą uznać, że ważniejszy jest noworodek /a to już na pewno człowiek/ od życia matki. To są poważne dylematy moralne, a nie pie...nie o nienaruszalności zygot. Każde życie jest procesem, od inicjacji do śmierci. Ludzkie także. Zarówno zarodek, jak i trup na pewno ludźmi nie są. Czy też np. nieprzytomny człowiek w agoni i płód /powyżej 6 tygodnia/, to już jest sprawa poczucia etycznego.

Ludzki los i permanentne dylematy moralne są proste tylko dla symplifikacystów. Innym potrzebna jest etyczna refleksja.

@@@
>
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Każde życie jest procesem, od inicjacji do śmierci.
Tu się zgadzam. Nie wiem co to znaczy inicjacja, ale domyślam się, że chodzi o zapłodnienie. Życie? Rozumiem, że chodzi w tym wypadku o życie człowieka. Bo życie zwierzęcia, którego człowiek jest szczególnym przypadkiem, też rozpoczyna się od "inicjacji".

>Zarówno zarodek, jak i trup na pewno ludźmi nie są. Czy też np. nieprzytomny człowiek w agonii i płód /powyżej 6 tygodnia/, to już jest sprawa poczucia etycznego.
Trup to tzw. бывший человек. Faktycznie trup to koniec człowieka. Już nie następuje rozwój czy chociażby homeostaza, lecz rozkład. Ale skąd pewność, że zarodek to nie człowiek? Dlaczego człowiek miałby zaczynać się akurat powyżej 6 tygodnia życia? A przed tym to co było, czy żyło? Jakaś forma pośrednia?

>Tylko nawiedzeni ludzie mogą uznać, że ważniejszy jest noworodek /a to już na pewno człowiek/ od życia matki.
Jest równoważny. Nikt nie mówi, że ważniejszy. Równoważny. Czyli ma takie samo prawo do życia jak matka. I tak samo zarodek, czyli człowiek na początku swojej drogi, ma też takie samo prawo do życia. Każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku.
To, że ludzie nadają największą wartość życiu ludzkiemu, nie wynika chyba z jakiejś etyki, czy moralności. To nie jest rzecz umowna. Jak umrze ktoś bliski czujemy wielką stratę, jakbyśmy utracili jakąś wartość. Nawet jak widzimy obcego człowieka zabitego np. w wypadku, też mamy uczucia co najmniej żalu i przykrości.
31-05-2010 20:38 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>
>Każde życie jest procesem, od inicjacji do śmierci.
>Tu się zgadzam. Nie wiem co to znaczy inicjacja, ale domyślam się, że chodzi o zapłodnienie. Życie? Rozumiem, że chodzi w tym wypadku o życie człowieka. Bo życie zwierzęcia, którego człowiek jest szczególnym przypadkiem, też rozpoczyna się od "inicjacji".
Ej! Pani Profesor! Pani to jedno w głowie. Inicjacja to inicjacja i tylko niektóra odbywa przy pomocy plemnika.
Życie zaczyna się gdzieś na poziomie protowirusów i do człowieka to jeszcze daleka droga.
Ale skąd pewność, że zarodek to nie człowiek? Dlaczego człowiek miałby zaczynać się akurat powyżej 6 tygodnia życia? A przed tym to co było, czy żyło? Jakaś forma pośrednia?
Bardzo proste z definicji człowieka. Ma mózg i potrafi myśleć abstrakcyjnie. A minimalnie - to ma choćby zaczątki samoświadomości.
>
>Tylko nawiedzeni ludzie mogą uznać, że ważniejszy jest noworodek /a to już na pewno człowiek/ od życia matki.
>Jest równoważny. Nikt nie mówi, że ważniejszy. Równoważny. Czyli ma takie samo prawo do życia jak matka. Pytam grzecznie moderatorów, czy koniecznie w takich przypadkach musi się być grzecznym. Wiem, że tak! Wiec postaram się najgrzeczniej jak mogę.
Gówno prawda! Trzeba mieć mocno narąbane w głowie i podstawowy brak empatii i wyobraźni, aby tak można było powiedzieć. Życzę Pani, aby nigdy nie musiała dokonywać takich wyborów w stosunku do najbliższych osób.

>To, że ludzie nadają największą wartość życiu ludzkiemu, nie wynika chyba z jakiejś etyki, czy moralności. To nie jest rzecz umowna. Jak umrze ktoś bliski czujemy wielką stratę, jakbyśmy utracili jakąś wartość. Nawet jak widzimy obcego człowieka zabitego np. w wypadku, też mamy uczucia co najmniej żalu i przykrości.
Chyba największe baranie głowy wiedzą, że etyka jest wytworem ludzkiego umysłu (choć niektórzy twierdzą, że została nam dana) Jest wynikiem specyfiki mózgowej wynikłej z procesów ewolucyjnych i umów (spekulacji intelektualnych).
Nie każda etyka i nie w każdej sytuacji nadaje największą wartość ludzkiemu życiu. Wszystkie etyki religijne wywodzące się od judeo-chrześcijaństwa nawołują wprost do mordów. Oczywiście w określonych okolicznościach określonych osób.
Pani Profesor należy więcej czytać, a mniej pisać. Nikt nie skompromituje nas bardziej od nas samych.
.
>
31-05-2010 23:14 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Życie zaczyna się gdzieś na poziomie protowirusów
Ale my mówimy o życiu konkretnego człowieka o określonym już zestawie chromosomów, a nie o protowirusach.
> Ma mózg i potrafi myśleć abstrakcyjnie.
Co to znaczy ma mózg? To w sklepie na Śląsku się pyta facet ekspedientki:"Mocie mózg?" "Ni" odpowiada ekspedientka. "To bez to mocie taki gupi pysk"
Mózgu się nie ma raz na zawsze w określonej postaci. Mózg się rozwija od pierwszych zawiązków (tzw. pęcherzyków mózgowych) w pierwszych dniach życia płodowego, aż do 20 roku życia. To który "mózg" ma Pan na myśli?
> ma choćby zaczątki samoświadomości.
Ja rano jak się obudzę to też mam ,do pierwszej kawy, zaczątki samoświadomości.
>etyka jest wytworem ludzkiego umysłu (choć niektórzy twierdzą, że została nam dana)
Dana przez ewolucję. Bo etyka dzieli się na teoretyczną i praktyczną. Ta teoretyczna, Etyka Eudemejska dajmy na to, to faktycznie jest wytworem ludzkiego umysłu. Ale etyka praktyczna oparta jest na wiedzy, nauce.
>Nie każda etyka i nie w każdej sytuacji nadaje największą wartość ludzkiemu życiu.
Tak, tak! Etyka nazistowska czy stalinowska na pewno nie nadawała największej wartości życiu ludzkiemu.
01-06-2010 11:32 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ale my mówimy o życiu konkretnego człowieka o określonym już zestawie chromosomów, a nie o protowirusach.
"My mówimy." Kto mówi? Gdzie mówi? Grabowska znowu nie przygotowana do tematu! Tu mówimy o teologii!

>Co to znaczy ma mózg? To w sklepie na Śląsku się pyta facet ekspedientki:"Mocie mózg?" "Ni" odpowiada ekspedientka. "To bez to mocie taki gupi pysk"
>Mózgu się nie ma raz na zawsze w określonej postaci. Mózg się rozwija od pierwszych zawiązków (tzw. pęcherzyków mózgowych) w pierwszych dniach życia płodowego, aż do 20 roku życia. To który "mózg" ma Pan na myśli?
Pani Profesor oczywiście, że dokładnie myślałem o tym z dowcipu, a nie o jakiś tam "pęcherzykach mózgowych".

>> ma choćby zaczątki samoświadomości.
>Ja rano jak się obudzę to też mam, do pierwszej kawy, zaczątki samoświadomości.
A później, po ostatniej szklance ciepłego mleka, tak na chwilę przed snem - czy ciut się powiększają?

>>etyka jest wytworem ludzkiego umysłu (choć niektórzy twierdzą, że została nam dana)
>Dana przez ewolucję.
Po szkole podstawowej zdaje egzamin z czytania ze zrozumieniem i sama umiejętność czytania nie pozwala na dalszą edukację.
To co jest wytworem umysłu, to jest wynikiem ewolucji, a to co jest nam dane, to przez Pana Boga.

>Bo etyka dzieli się na teoretyczną i praktyczną. Ta teoretyczna, Etyka Eudemejska dajmy na to, to faktycznie jest wytworem ludzkiego umysłu. Ale etyka praktyczna oparta jest na wiedzy, nauce.
Etyka praktyczna - jak sama nazwa wskazuje - oparta jest na praktyce i jej podstawy zdobywa się genetycznie i w procesie socjalizacji. Etyki teoretyczne - jak już napisałem - są połączeniem etyk praktycznych ze spekulacjami myślicieli. Jest to proste jak konstrukcja cepa.

>>Nie każda etyka i nie w każdej sytuacji nadaje największą wartość ludzkiemu życiu.
>Tak, tak! Etyka nazistowska czy stalinowska na pewno nie nadawała największej wartości życiu ludzkiemu.
Więcej czytać, a mniej pisać! Epitetując coś, czy kogoś warto wiedzieć co on naprawdę twierdził. Naziści, stalinowcy i chrześcijanie nadają najwyższą wartość życiu ludzkiemu, tyle że nie wszystkich. Niektórych odpowiednio zaepitowanych polecają dla dobra idei likwidować.

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> To który "mózg" ma Pan na myśli?
>Pani Profesor oczywiście, że dokładnie myślałem o tym z dowcipu, a nie o jakiś tam "pęcherzykach mózgowych".
Umyka Pan konkretnej odpowiedzi! W którym momencie człowiek ma taki mózg, że wypełnia on dla Pana znamiona mózgu człowieka. Rozumiem, że pęcherzyki mózgowe nie. Ale mózg się rozwija i zmienia w miarę wzrastania człowieka. Więc inaczej wygląda w 4, 6 czy 8 miesiącu życia, a i po urodzeniu się rozwija, aż w wieku ok. 20 lat osiąga pełną dojrzałość. Może więc dopiero po 20 roku życia mamy do czynienia z człowiekiem, a przedtem z nie-człowiekiem?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Pani Profesor oczywiście, że dokładnie myślałem o tym z dowcipu, a nie o jakiś tam "pęcherzykach mózgowych".
>Umyka Pan konkretnej odpowiedzi! W którym momencie człowiek ma taki mózg, że wypełnia on dla Pana znamiona mózgu człowieka.

Nie umykam, tylko to wątek poświęcony jest teologii. Na jednym z wątków poświęconych aborcji już udzieliłem Pani odpowiedzi na ten temat. Jak zawsze nawet go Pani nie przeczytała, gdyż i tak Pani wie lepiej, ale skoro Pani pyta to jeszcze raz powtarzam:

Dla nauki trudne jest wyznaczenie momentu, gdy stajemy się istotą ludzką. Nie jest nią jajo i nie jest plemnik. Czy wystarczy ich spotkanie - zapłodnienie. Jedna komórka o średnicy jednej setnej milimetra zawierająca chromosomy ojca i matki. 46 chromosomów stanowiących 23 pary z zawartym w nich szyfrem, według którego, kroczek po kroczku, zostaniemy zbudowani. Dopiero po 30 godzinach zygota dzieli się na dwie komórki. Szóstego dnia już jako kilkaset komórek nazywanych blastocystą dociera do macicy, aby po około dwu tygodniach zagnieździć się w jej ścianie. Od tego momentu nazywana zarodkiem rozwija się dalej, tak by po dwu miesiącach osiągnąć punkt, od którego zaczyna nazywać się płodem. Rozwijać się będzie pod tą nazwą jeszcze przez ponad 200 dni - do chwili, kiedy przyjdzie na świat dziecko. To cudowne zdarzenie jest procesem. Permanentnym stawaniem się, w którym tylko dla lepszego zrozumienia zachodzących zmian określamy i nazywamy dostrzegalne dla nas etapy. Tak samo jak w ewolucyjnym rozwoju najważniejszym kryterium tego, że jesteśmy ludźmi, są nie nasze kształty, a zbudowany z komórek mózg. Komórki będące w przyszłości mózgiem zaczynają się tworzyć po siedmiu tygodniach i przesuwają na właściwe im miejsce. W toku umiejscowienia następuje ich specjalizacja. Ale choć struktura charakterystyczna dla człowieka, jaką jest kora mózgowa, od początku zostaje utworzona z sześciu warstw komórek nerwowych, to początkowo neurony nie są wyposażone w aksony i dendryty z synapsami, czyli brakuje między nimi połączeń. Proces tworzenia komunikacyjnej sieci rozpoczyna się około 24 tygodnia od poczęcia i trwa jeszcze długo po urodzeniu. Tak jak zbiór mikrochipów bez połączeń nigdy nie będzie komputerem, tak do czasu rozwinięcia dostatecznej ilości synaptycznych połączeń między neuronami (co następuje około siódmego miesiąca ciąży) nie możemy z punktu nauk biologicznych mówić o ludzkim dziecku. Wiele przyczyn może spowodować, że prenatalny proces może zostać w sposób naturalny przerwany. Wiele też przyczyn może ten przebieg zakłócić. Biologiczny rozwój od pojedynczej komórki do dojrzałego osobnika jest jednym z cudownych procesów jakie permanentnie przebiegają w naturze, ale rozwój mózgu doprowadził nas do granicy, za którą sama biologia nie jest w stanie wyjaśnić w pełni złożonej ludzkiej natury. Nasze instynkty, a nawet wygląd, są pewną genetyczną predyspozycją, na którą wpływają warunki środowiskowe, ingerując w ludzki los już we wczesnych etapach życia płodowego.

Po urodzeniu następuje wieloletni proces socjalizacji, w którym środowisko wyzwala inklinowane genetycznie osobnicze cechy psychosomatyczne. Obserwując rozwój dziecka można najłatwiej prześledzić ewolucję procesów umysłowych. Na przykład w początkowym okresie dzieci stosują równoczesną niewerbalną obróbkę informacji, dominującą u małp człekokształtnych i niektórych wyższych ssaków. Wówczas żadna z półkul mózgowych nie jest przeważająca. W drugim roku wraz z rozwojem mowy zwiększająca się istota szara zaczyna dominować w jednej z półkul (najczęściej w lewej), a późniejsza nauka czytania i pisania popycha dalej rozwój umysłu w kierunku myślenia sekwencyjnego przeważającego u ludzi. Doświadczenia z szympansami pokazały, że można ich umysły pobudzić do zwiększenia roli myślenia sekwencyjnego. Przez analogię można sądzić, że u człowieka wychowanego wśród małp wzrosłaby rola myślenia równoczesnego - ważniejszego dla przetrwania w ich środowisku.

Szanowna Pani Profesor, w nauce nie ma prostych odpowiedzi, tu trzeba naprawdę dużo wiedzieć, aby mieć świadomość jak mało się wie. Nie wiem, kiedy mózg już można nazywać ludzkim, ale z moralnym własnym spokojem mogę powiedzieć, że nie wcześniej niż zarodek nazywamy płodem. Gdyż tak naprawdę dzieje się to koło siódmego miesiąca.

Co wcale nie znaczy, że wywołanie aborcji uważam za coś dobrego. Czasem jest tylko mniejszym złem.

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Co wcale nie znaczy, że wywołanie aborcji uważam za coś dobrego. Czasem jest tylko mniejszym złem.
I tu się wreszcie pogodziliśmy. Ja też to samo uważam. Jednocześnie przyznał Pan, że aborcja jest złem, tylko czasami mniejszym. I ja o tym pisałam, aż do znudzenia, że aborcja jest złem, co sprowadzało gromy niektórych forumowiczów na moją starą, siwą głowę. Z aborcją mamy do czynienia kiedy w konflikt wchodzą dwie wartości; jedną z nich jest rozwijające się życie ludzkie, a drugą jakaś inna wartość. I teraz musimy wyważyć jaka wartość jest cenniejsza. Czy dalsze życie tego dziecka, czy ta inna wartość, dla której chcemy je poświęcić.
Jeżeli sądzi Pan, że aborcja jest mniejszym złem, w określonych okolicznościach, to musi Pan sobie jednocześnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ją w ogóle za zło uważa.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Co wcale nie znaczy, że wywołanie aborcji uważam za coś dobrego. Czasem jest tylko mniejszym złem.I tu się wreszcie pogodziliśmy. Ja też to samo uważam. Jednocześnie przyznał Pan, że aborcja jest złem, tylko czasami mniejszym. I ja o tym pisałam, aż do znudzenia, że aborcja jest złem, co sprowadzało gromy niektórych forumowiczów na moją starą, siwą głowę. Z aborcją mamy do czynienia kiedy w konflikt wchodzą dwie wartości; jedną z nich jest rozwijające się życie ludzkie, a drugą jakaś inna wartość. I teraz musimy wyważyć jaka wartość jest cenniejsza. Czy dalsze życie tego dziecka, czy ta inna wartość, dla której chcemy je poświęcić.
Zdecydowanie nie ma zgody między nami!
Nie zgadzam się na nazywanie płodu dzieckiem! Nie mówiąc już o absolutnej bzdurze nazywania dzieckiem zarodka.
To tylko wredna, obłudna ideologia, aby pobudzić emocje używa takich określeń nie umotywowanych ani językowo, ani naukowo.
Naukowo już opisałem, a historycznie od wieków:
kobieta w ciąży zawsze spodziewała się dziecka i miała je dopiero po porodzie, a nie zaraz po p....niu!
Wystarczy trochę polskiej literatury poczytać!

>Jeżeli sądzi Pan, że aborcja jest mniejszym złem, w określonych okolicznościach, to musi Pan sobie jednocześnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ją w ogóle za zło uważa.
Tylko dlatego, że potrafię sobie wyobrazić świat idealny, że wszystkie dzieci są chciane, rodzą się zdrowe i mają zapewnione prawidłowy rozwój.
Ale ponieważ dobrze wiem, że taki świat jest niemożliwym, to odpowiedzialni ludzie muszą podejmować trudne, a czasem bardzo trudne decyzje.

Niczyją winą (no może poza Panem Bogiem) nie jest to, że część płodów jest kaleka. Złem jest, że takowe istnieją, ale dla mnie potwornym złem jest świadome dopuszczenie do urodzin z takiego płodu kalekiego dziecka.
To nie są sprawy proste i każda jest indywidualna. Tylko głupek może przyjąć, że on ogólnie wie jak należy w konkretnej sprawie postąpić i dlatego prawo powinno pozostawić decyzję matce i aidelogicznym lekarzom.

Jak dwoje mówi to samo, to jeszcze wcale nie musi to, to samo znaczyć.

@@@
.
02-06-2010 22:37 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>>Co wcale nie znaczy, że wywołanie aborcji uważam za coś dobrego. Czasem jest tylko mniejszym złem.I tu się wreszcie pogodziliśmy. Ja też to samo uważam. Jednocześnie przyznał Pan, że aborcja jest złem, tylko czasami mniejszym. I ja o tym pisałam, aż do znudzenia, że aborcja jest złem, co sprowadzało gromy niektórych forumowiczów na moją starą, siwą głowę. Z aborcją mamy do czynienia kiedy w konflikt wchodzą dwie wartości; jedną z nich jest rozwijające się życie ludzkie, a drugą jakaś inna wartość. I teraz musimy wyważyć jaka wartość jest cenniejsza. Czy dalsze życie tego dziecka, czy ta inna wartość, dla której chcemy je poświęcić.
>Jeżeli sądzi Pan, że aborcja jest mniejszym złem, w określonych okolicznościach, to musi Pan sobie jednocześnie odpowiedzieć na pytanie dlaczego ją w ogóle za zło uważa.

Grabowska przestań wreszcie p.i.e.r.d.o.l.i.ć i ściemniać.
Nigdzie nie pisałaś, że aborcja jest mniejszym złem. Wręcz przeciwnie. Nazywałaś ją morderstwem.
Napisałam ci nie dalej jak dwa dni temu, że pojęcia morderstwo używa się w bardzo konkretnych sytuacjach. Nie ma o nich mowy, gdy trudno obiektywnie uznać, że usunięte istnienie było człowiekiem.

Już zapomniałaś, co wypisywałaś na tym wątku:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,329098#w333862

Dlaczego uważa się aborcję za zło?
Bo jest dylematem moralnym, który nie wprawia podejmującego decyzję w stan euforii.

P.S.
Jak rozumiem ta inna wartość, o której wyżej wspominasz(dlaczego nagle nie piszesz dokładnie o jaką wartość chodzi krętaczko - nie pasuje do uprawianej demagogii?), czyli życie matki, czyli w pełni rozwiniętego człowieka jest podług ciebie mniej cenna?




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
02-06-2010 23:08 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
To ten Pan napisał, że jest mniejszym złem, czyli uznał poniekąd, że złem. Ja tam słowa morderstwo nigdzie o ile mnie pamięć nie myli nie użyłam. Bo morderstwo to nam się zaraz kojarzy z zabójstwem generała Papały powiedzmy. Strzał w głowę, krew, rozpacz najbliższych, policja, media itp. A aborcji dokonuje się setki tysięcy i nikt nie płacze. To batiuszka Stalin bodajże powiedział, że zabójstwo jednego człowieka to zbrodnia, a wielu to statystyka.
> Dlaczego uważa się aborcję za zło?
>Bo jest dylematem moralnym, który nie wprawia podejmującego decyzję w stan euforii.
A dlaczegóż to jest dylematem moralnym skoro nie zabijamy człowieka tylko tak jakbyśmy ślepą kiszkę wycinali! Aha! Tu Cię mam Ignorancjo! Wpadłaś jak śliwka w kompot we własne sidła.
> życie matki
O tym już pisałam. Inna wartość to nie życie matki tylko jej wygoda. Czy te 200 tysięcy aborcji wykonuje się bo zagrożone jest życie matki? Bzdura! Je się wykonuje bo matka nie chce, nie może, czy nie umie wziąć odpowiedzialności za wychowanie dziecka. Więc znowu wedle batiuszki S. "Śmierć rozwiązuje wszystkie problemy - nie ma człowieka, nie ma problemu."
02-06-2010 23:35 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>Ja tam słowa morderstwo nigdzie o ile mnie pamięć nie myli nie użyłam. (miss grabowska)

Albo masz pamięć dobra, ale krótką, albo kłamiesz.
Mam ci zacytować, co spłodziłaś?

>> Dlaczego uważa się aborcję za zło?
>>Bo jest dylematem moralnym, który nie wprawia podejmującego decyzję w stan euforii. (ja)
>A dlaczegóż to jest dylematem moralnym skoro nie zabijamy człowieka tylko tak jakbyśmy ślepą kiszkę wycinali! Aha! Tu Cię mam Ignorancjo! Wpadłaś jak śliwka w kompot we własne sidła. (miss grabowska)

Mówiłam ci juz grabowska, żeś idiotka? Mówiłam.
Nigdzie i w nic nie wpadłam. W odróżnieniu od ciebie cały czas podkreślałam, że materia jest delikatną i niejednoznaczną i dlatego należy w sprawach niejednoznacznych pozostawiać rozstrzygnięcia w gestii samych zainteresowanych, w tym wypadku kobiet.
To ty wypowiadałaś sądy typu: człowiek na etapie zygoty. Morderstwo człowieka, czyli zygoty
Choć jakoś nie podałaś jednoznacznej definicji człowieka i OBIEKTYWNEJ, czyli takiej, którą bez kontrowersji mogą zaakceptować wszyscy. A byłaś o to niejednokrotnie proszona.
Najlepsze jednak jest twe tutaj stwierdzenie, że życie, w tym ludzkie to jedynie replikacja genów. Pamiętasz jeszcze jak gardłowałaś, że człowiek to coś więcej, niż komar?

>> życie matki
>O tym już pisałam. Inna wartość to nie życie matki tylko jej wygoda. Czy te 200 tysięcy aborcji wykonuje się bo zagrożone jest życie matki? Bzdura! Je się wykonuje bo matka nie chce, nie może, czy nie umie wziąć odpowiedzialności za wychowanie dziecka. Więc znowu wedle batiuszki S. "Śmierć rozwiązuje wszystkie problemy - nie ma człowieka, nie ma problemu."(idiotka i kłamczucha Grabowska)

Właśnie. Wygoda.
Te twe uproszczenia. A o niewygodzie w imię wygody już narodzonej dziatwy pomyślałaś ptasi móżdżku?
Ładne stwierdzenie: bo matka nie może. Twe słowa.Jakieś refleksje?

Najpierw batiuszko określ, co jest człowiekiem. Podług mnie zygota jeszcze nie. I dałam ci już sporo argumentów na zastanowienie się nad taką ewentualnością.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-06-2010 00:23 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Człowiekiem jest to co pochodzi od człowieka. Jak pies z żoną psa się sparzy, to pies powstaje. Jak krowa z bykiem, to cielę, które krową lub bykiem zostanie. Pomijam tu krzyżówki żubra z krową, czy osła z kobyłą.
> Bo jest dylematem moralnym, który nie wprawia podejmującego decyzję w stan euforii.
Skoro nie wprawia podejmującego decyzję (czyli kobiety MATKI) w stan euforii, to znaczy, że matka ma świadomość, że robi coś nie tak! Bo gdyby nie miała tej świadomości, to by była euforyczna i szczęśliwa, że dokonuje oto aborcji, czyli tak jakby zepsuty ząb wyrywała.
> że człowiek to coś więcej, niż komar?
No bo więcej. Jeśli nie rozróżniasz człowieka od komara to z Twoimi władzami poznawczymi jest coś nie w porządku.
03-06-2010 00:53 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
>Człowiekiem jest to co pochodzi od człowieka. Jak pies z żoną psa się sparzy, to pies powstaje. Jak krowa z bykiem, to cielę, które krową lub bykiem zostanie. Pomijam tu krzyżówki żubra z krową, czy osła z kobyłą. (genialna inaczej)

I znowuż uogólnienia ...
To jak tam z replikacją będącą jedynym podług ciebie kryterium życia?
Co tak zamilkłas w tym temacie grabowska?
Niewygodna wpadka?

>> Bo jest dylematem moralnym, który nie wprawia podejmującego decyzję w stan euforii.(ja)
>Skoro nie wprawia podejmującego decyzję (czyli kobiety MATKI) w stan euforii, to znaczy, że matka ma świadomość, że robi coś nie tak! Bo gdyby nie miała tej świadomości, to by była euforyczna i szczęśliwa, że dokonuje oto aborcji, czyli tak jakby zepsuty ząb wyrywała. (miss seminarium)

Uważasz, że wyrywanie zepsutego zęba wprawia kogoś w stan euforii?
Kobieta podejmuje również decyzję o ingerencji w swe własne ciało. To może być stresujące.
Ale widzisz, masz rację. To nie jest łatwa decyzja, stąd rozterki moralne. Bo coś, np. zygota może się rozwinąc do formy ludzkiej. Tylko cały czas chodzi o zdefiniowanie, czy zygota juz jest człowiekiem. Tego w detalach unikasz krętaczko.
A może krętacze? Ponoć coraz więcej przesłanek, że piszą pod tym nickiem seminarzyści.
Za to nie unikasz jednoznacznych oskarżeń, że kobiety dokonujące aborcji to morderczynie. Mam znowu podac linka do wątku, gdzie się tak wynurzasz?

W sumie to twe wywody kupy sie nie trzymają, choć próbujesz zawsze cos odszczekać, byleby tylko twoje było ostatnim.

Niestety, ci którzy śledzą moją "dyskusję" z tobą juz na poprzednim wątku nie dadzą się nabrać na twe plewy.
Dla przypomnienia:
1. genetyka w kontekście puli genetycznej krwinki
... czy łupież to człowiek, też ma w końcu cały genotyp.
2. embriologia w kontekście hybrydowości moruli
3. embriologia w kontekście braku anatomicznie rozwiniętych organów płodu umożliwiających inicjację procesu myślenia, któreż to jest fundamentalną cechą gatunku homo sapiens

>> że człowiek to coś więcej, niż komar?
>No bo więcej. Jeśli nie rozróżniasz człowieka od komara to z Twoimi władzami poznawczymi jest coś nie w porządku.

To co odróżnia człowieka od komara i innych przedstawicieli świata zwierżat ? Miejże w końcu odwagę wydukać tę podstawową różnicę idiotko.
I jeszcze wydukaj, jaki organ jest do tego niezbędnym.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-06-2010 07:16 
 Ocena 3 na 3
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
>I jeszcze wydukaj, jaki organ jest do tego niezbędnym.

Jako seminarzysta, Grabowska ma ten organ bardzo starannie wyprany. Nie spodziewaj się więc cudu.

Dziś wyjdzie trochę z zatęchłej celi na świeże powietrze, może to pomoże?
03-06-2010 12:30 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Ponoć coraz więcej przesłanek, że piszą pod tym nickiem seminarzyści.
Nie seminarzyści, tylko Ojcowie Oblaci. Zostaliśmy oddelegowani do zniszczenia forum portalu poprzez drażnienie czytelników z nadzieją, że dostaną zawałów lub wścieklizny i w sposób naturalny, ci najbardziej grzeszni, się wykruszą. A młodszych czytelników przekabacimy na swoją stronę zręczną manipulacją i doprowadzimy do wiary, a część w nasze progi jako kandydatów na ojców (duchowych).
> kobiety dokonujące aborcji to morderczynie. Mam znowu podać linka do wątku, gdzie się tak wynurzasz?
Bardzo prosimy. Uważamy, że nigdzie kobiety dokonującej aborcji nie nazwaliśmy morderczynią. No ale logicznym jest, że skoro sądzimy iż od zapłodnienia mamy do czynienia z człowiekiem, to usunięcie tegoż w akcie aborcji jest, najłagodniej mówiąc, zabójstwem.
> To co odróżnia człowieka od komara i innych przedstawicieli świata zwierząt?
Komar jest owadem, a człowiek ssakiem. Człowiek ma swój własny tak zwany genom, który to właśnie genom odróżnia go od innych zwierząt.
Łupież nie jest człowiekiem, tak samo jak żadna inna komórka człowieka. Można by jedynie z nich człowieka sklonować, ale to inne zagadnienie. Człowiekiem jest tylko przedstawiciel gatunku homo sapiens powstały na drodze połączenia się komórki rozrodczej ojca z komórką rozrodczą matki. Tak przynajmniej jest napisane w książkach zgromadzonych w naszej klasztornej bibliotece. A co ważniejsze mających imprimatur biskupa!!!
03-06-2010 12:44 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)
Grabowska, ja od dawna wiedziałam, ze Ty pilnie potrzebujesz pomocy. Ale teraz widzę, ze jedyna osoba na tym forum, która moze jej udzielić jestem ja.
03-06-2010 12:49 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Tak przynajmniej jest napisane w książkach zgromadzonych w naszej klasztornej bibliotece. A co ważniejsze mających imprimatur biskupa!!!
Nie wszyscy ludzie związani z Kościołem są głupcami, ale wśród tych oddelegowanych do walki na forum racjonalista.pl, jakby procentowo było ich trochę więcej.
Zgodnie z myślą prof. Grabowskiej nie mogą być to ani Oblaci, ani seminarzyści.
Muszą to być seminarzystki i to te wybrane - przed aborcją uratowane.

@@@
.
03-06-2010 13:54 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
nnych przedstawicieli świata zwierząt?
>Komar jest owadem, a człowiek ssakiem. Człowiek ma swój własny tak zwany genom, który to właśnie genom odróżnia go od innych zwierząt.

I nie tylko.
Slyszalam o gorszącej scenie podczas sesji naukowej zorganizowanej pomiędzy ojcami Oblatami i siostrami Opłatkami, gdzie padło stwierdzenie, ze faktycznie człowiek jest ssakiem ale komar żyje z ssania krwi wiec tez jest ssakiem,
a z tymi genami i genomami to nie wiadomo, bo jeszcze instrukcja do wierzenia z imprimatur biskupa nie zotala wydana.
03-06-2010 21:57 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
Widzisz Grabowska mi to zwisa, czy jesteś seminarzystą, czy tylko stara babą, która postanowiła powalczyć o poczętych, gdyż nagle dopadły ją Erynie, albowiem kiedyś się wyskrobała.
>Bardzo prosimy. Uważamy, że nigdzie kobiety dokonującej aborcji nie nazwaliśmy morderczynią. No ale logicznym jest, że skoro sądzimy iż od zapłodnienia mamy do czynienia z człowiekiem, to usunięcie tegoż w akcie aborcji jest, najłagodniej mówiąc, zabójstwem.
Owszem Grabowska, nie użyłaś co prawda słowa: morderczyni, ale słowa morderstwo (nie jak teraz "zabójstwo"), którego dokonują kobiety z wygodnictwa. To jest wprawdzie nie bezpośrednie, ale jednoznaczne wyrażenie kim są kobiety dokonujące przerwania ciąży.

>Komar jest owadem, a człowiek ssakiem. Człowiek ma swój własny tak zwany genom, który to właśnie genom odróżnia go od innych zwierząt.
>Łupież nie jest człowiekiem, tak samo jak żadna inna komórka człowieka. Można by jedynie z nich człowieka sklonować, ale to inne zagadnienie. (miss Grabowska)

Acha. Czyli genotyp jest kryterium niezbędnym do ustalenia przynależności gatunkowej.
Pełna zgoda, ale jak już ci pisałam nie tylko zygota posiada całą pulę genotypu ludzkiego, komórki naskórka (w tym łupieżu) też posiadają dokładnie taką samą i pełną pule genotypu. Nie zgadasz się aby łupież był człowiekiem. W takim razie musi istnieć oprócz genotypu jeszcze inne kryterium, które nakazuje ci uważać, że zygota to człowiek, ale łupież już nie.
Poprosimy grzecznie o podanie tego dodatkowego niezbędnego kryterium.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
MarcinK (9189 punktów)
>Widzisz Grabowska mi to zwisa, czy jesteś seminarzystą, czy tylko stara babą, która postanowiła powalczyć o poczętych, gdyż nagle dopadły ją Erynie, albowiem kiedyś się wyskrobała.


prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Zaraz nas z tego wątku wyrzucą. Pan Bogusławski już się sroży, że mu tu z aborcją wjechałyśmy, a my nie o aborcji, a o byciu człowiekiem rozprawiamy.
Pisałam już dlaczego pojedyncza komórka ludzka nie może być uważana za człowieka. Nawet naskórkowa. Oto cytat z samej siebie:"Ale aby taka komórka zaistniała musi najpierw zaistnieć jej nosiciel czy posiadacz, czyli człowiek. Dopóki Pani nie było, nie istniały żadne Pani komórki. To chyba jasne? Istniały tylko komórki rozrodcze Pani rodziców. Ale to nie były Pani komórki tylko ich. Ale w momencie gdy te ich dwie komórki rozrodcze się spotkały, powstała nowa komórka tzw. zygota i była to pierwsza i jedyna początkowo komórka całkowicie i wyłącznie należąca do Pani, bo z niej właśnie rozwinął się dzisiejszy Pani organizm. I faktycznie w dniu dzisiejszym posiada już Pani komórki, w których są i geny Pani ojca i matki."
03-06-2010 23:21 
 Ocena 1 na 1
Ignorancja (4718 punktów)
> Ale w momencie gdy te ich dwie komórki rozrodcze się spotkały, powstała nowa komórka tzw. zygota i była to pierwsza i jedyna początkowo komórka całkowicie i wyłącznie należąca do Pani, bo z niej właśnie rozwinął się dzisiejszy Pani organizm. I faktycznie w dniu dzisiejszym posiada już Pani komórki, w których są i geny Pani ojca i matki."

Niestety pała. Ta komórka nie należała całkowicie i wyłącznie do mnie. Należała również w takim samym zakresie do łożyska.
Inne kryterium poproszę, które pozwala uznać zygotę za człowieka.

A założyciela wątku bardzo przepraszam za nie na temat. Myślę, że byłoby zasadnym, aby tę część zaznaczył jako off topic.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Niestety pała. Ta komórka nie należała całkowicie i wyłącznie do mnie. Należała również w takim samym zakresie do łożyska.
Nie rozumiem takiej logiki. Czy moja sutanna schowana w szafie należy do szafy? Czy pięciozłotówka wrzucona do skarbonki w kościele należy do tejże skarbonki? Komórka nie należała do łożyska bo już stanowiła samodzielny byt do nikogo nie należący oprócz samej siebie.
04-06-2010 22:22 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
>>Niestety pała. Ta komórka nie należała całkowicie i wyłącznie do mnie. Należała również w takim samym zakresie do łożyska.(ja)
>Nie rozumiem takiej logiki. Czy moja sutanna schowana w szafie należy do szafy? Czy pięciozłotówka wrzucona do skarbonki w kościele należy do tejże skarbonki? Komórka nie należała do łożyska bo już stanowiła samodzielny byt do nikogo nie należący oprócz samej siebie.(miss Grabowska)

To smutne, że nie rozumiesz, ewentualnie idziesz w zaparte.
Czy z sutanny powstanie szafa, albo z pięciozłotówki skarbonka? Nie.
Natomiast z zygoty powstanie łożysko. Dlatego ta pierwsza komórka, o której z takim sentymentem piszesz i która obdarzasz takim uczuciem nie należy tylko do mnie, jak romantycznie opisałaś.
W sumie to należałoby pilnie zając się sprawą pochówków łożysk, w końcu powstają z życia poczętego, o które tak walczysz.
Zdaje mi się, że nie uzyskałam do tej pory odpowiedzi na postawione ci pytanie. Morula, czyli zygota po "sklonowaniu się" do iluś tam komórek to taka hybryda łożyska i człowieka (poruszając się w obrębie twojej nomenklatury). Nie da rady nawet ustalić, które komórki wejdą w następnych fazach w skład łożyska, a które w skład zarodka, choć wiadomo, że z aż ok. 70% powstanie łożysko, a tylko marne 30% przekształci się w zarodek. Ciekawa proporcja, nieprawdaż?
Pytanie: czy hybrydę składającą się w 30% z Giertycha i w 70% z osła będziesz traktować jako osła, czy jako Giertycha?



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>W sumie to należałoby pilnie zając się sprawą pochówków łożysk, w końcu powstają z życia poczętego, o które tak walczysz.
Ignorancja! Niech Pani nie żartuję!
Kościół zaczął od bardzo niedawna chować w "poświęconej ziemi" w pełni ukształtowane płody, a nawet i dzieci, które zmarły przed ochrzczeniem.
I uczynił to tylko dla dwu powodów: pierwszy - na pogrzebie można zarobić oraz drugi - dla propagandy, że człowiekiem się jest od chwili poczęcia.
Jak zwietrzą interes, to i łożyska zaczną chować.

@@@
.
05-06-2010 18:35 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>>W sumie to należałoby pilnie zając się sprawą pochówków łożysk, w końcu powstają z życia poczętego, o które tak walczysz.

>Ignorancja! Niech Pani nie żartuję!
>Kościół zaczął od bardzo niedawna chować w "poświęconej ziemi" w pełni ukształtowane płody, a nawet i dzieci, które zmarły przed ochrzczeniem.
>I uczynił to tylko dla dwu powodów: pierwszy - na pogrzebie można zarobić oraz drugi - dla propagandy, że człowiekiem się jest od chwili poczęcia.
>Jak zwietrzą interes, to i łożyska zaczną chować.

No co
Kościół ma być z narodem. Chce Pan pozbawić naród łożysk niezbywalnych praw?
A że jak kościół z narodem to naród z torbami...
O ile nie zaczną płacić za pochówki łożysk z publicznych pieniędzy to ja nie mam nic przeciwko.
Łupież też mogą chować.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-06-2010 12:07 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Człowiekiem jest to co pochodzi od człowieka. Jak pies z żoną psa się sparzy, to pies powstaje. Jak krowa z bykiem, to cielę, które krową lub bykiem zostanie. Pomijam tu krzyżówki żubra z krową, czy osła z kobyłą.
Pani Grabowska, ja Panią błagam. W powyższym kontekście, to niech się Pani nie parzy!
>> Bo jest dylematem moralnym, który nie wprawia podejmującego decyzję w stan euforii.
>Skoro nie wprawia podejmującego decyzję (czyli kobiety MATKI) w stan euforii,
Matka, często to się zdarza, w stan euforii wpada podczas p....nia, ale nigdy podczas urodzenia, a zgodnie z Pani logiką to podczas porodu to powinna krzyczeć: O Jezusiczku, ale mi dobrze! Jeszcze, jeszcze. O mamusiuuu!
A ona jeżeli nawet krzyczy, a nie jęczy z bólu, to raczej to coś brzydkiego przypomina.
Różnie zadowolona, to bywa po porodzie, ale po aborcji również zadowolenie się zdarza. Ma świadomość, że postąpiła bardzo dobrze, gdyż było to jedyne wyjście z sytuacji, w której się znalazła.


Z wiarą nie ma dyskusji.

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ma świadomość, że postąpiła bardzo dobrze, gdyż było to jedyne wyjście z sytuacji, w której się znalazła.
No właśnie, chodzi o to drogi Panie, że nie JEDYNE tylko najłatwiejsze i najwygodniejsze.
Śmierć rozwiązuje wszystkie problemy - nie ma człowieka, nie ma problemu.
Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili zwany wujek Stalin
03-06-2010 11:32 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.

WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ,
JAK GROŹNĄ DLA KOŚCIOŁA JEST DYSKUSJA O TEOLOGII, JAKO PRZEDMIOTU NAUCZANIA NA ŚWIECKICH UCZELNIACH.
"PROFESOR GRABOWSKA" ODCIĄGA NAS OD TEGO TEMATU WIELOKROTNIE JUŻ PRZEMIELONYM WĄTKIEM O ABORCJI.


>To ten Pan napisał, że jest mniejszym złem, czyli uznał poniekąd, że złem.
Ten pan napisał, że nick "prof.Grabowska" głupoty wypisuję, czyli uznał, iż powinna sobie znaleźć forum bardziej adekwatne do jej zdolności intelektualnych.
Ale Ona ma misję, a my to łykamy, to dobrze świadczy o naszej kulturze, ale kiepsko o naszym szacunku do siebie.

CHYBA JEST TO MNIEJSZYM ZŁEM!

@@@
.
03-06-2010 12:00 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>.
>
>"PROFESOR GRABOWSKA" ODCIĄGA NAS OD TEGO TEMATU WIELOKROTNIE JUŻ PRZEMIELONYM WĄTKIEM O ABORCJI.
>

No tak prof. Grabowska jest wszystkiemu winna! Profesor Grabowska nikogo od niczego nie odciąga. Gdyby uważnie czytano prof. Grabowską, a nie przez zamglone uprzedzeniem okulary, to by zauważono, że dołączyła do tego wątku również potępiając obecność teologii na świeckich uczelniach, ALE wyrażając jednocześnie mniemanie, że i filozofia niczym się w dywagacjach swoich od teologii nie różni, co ożywiło dyskusję. Bo po co nam takie dyskusje gdzie wszyscy się ze sobą zgadzają? I jak w kółku różańcowym się nawzajem popierają. A wątek o aborcji się jakoś tak sam pojawił i już nawet nie wiem skąd, ale przecież wiadomo, że dyskusja rzadko daje się utrzymać w na początku założonych granicach.
03-06-2010 12:38 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>ALE wyrażając jednocześnie mniemanie, że i filozofia niczym się w dywagacjach swoich od teologii nie różni, co ożywiło dyskusję.
A wystarczyło przeczytać wstępy do Książek traktujących o: Teologii, filozofii, teologii filozoficznej, filozofii religii oraz książek o historii tych przedmiotów, tam te różnice są dobrze opisane.
Można było odwołać się też do ich treści, gdy się z czymś zgadzało lub nie zgadzało.
Można też było odwołać się do paru książek wykazujących podobieństwa i różnice między wiarą a nauką.
Wszystko to łączyłoby się z tematem wątku.

>Bo po co nam takie dyskusje gdzie wszyscy się ze sobą zgadzają? I jak w kółku różańcowym się nawzajem popierają.
Dyskusja żadna - taka jak, gdy wzajemnie się nie czytają, nie rozumieją o czym mówi polemista. Co wszystkim się zdarza, a u Grabowskiej jest nagminne.

>A wątek o aborcji się jakoś tak sam pojawił i już nawet nie wiem skąd, ale przecież wiadomo, że dyskusja rzadko daje się utrzymać w na początku założonych granicach.
Przeprowadzano psychologiczne badania w wojsku.
Szeregowy!
Chcemy zbadać waszą umiejętność kojarzenia, gdy wypowiemy słowo, to odpowiedzcie własnym skojarzeniem.

Chusteczka - dupa,
kubek - dupa,
książka - dupa,
młotek - dupa.

Szeregowy chyba nie zrozumieliście!
Dobrze zrozumiałem. Tylko mnie wszystko z dupą się kojarzy!

Grabowska, uwielbiam damskie dupcie, ale poza dupą świat istnieje.>

@@@
.
03-06-2010 12:55 
 Ocena 1 na 1
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
>A wystarczyło przeczytać [...].

Nadmiar optymizmu. To właśnie jest najtrudniejsze.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Grabowska, uwielbiam damskie dupcie, ale poza dupą świat istnieje.>
Eeee tam, ale co to za świat!!
30-05-2010 21:26 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Wyśmiewacie się z teologii! A w czym lepsza jest filozofia, też obecna na uniwersytetach? Przecież to też tylko bicie piany i gadka o niczem, za publiczne pieniądze?

Być może czerpiesz wiedzę o filozofii z Mody na Sukces. To by tłumaczyło twoje rozeznanie w tych zagadnieniach.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Być może czerpiesz wiedzę o filozofii z Mody na Sukces. To by tłumaczyło twoje rozeznanie w tych zagadnieniach.
A co, może filozofia czymś różni się od teologii? W sensie merytorycznym. Proszę mi to zaprezentować!
30-05-2010 22:11 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A co, może filozofia czymś różni się od teologii? W sensie merytorycznym. Proszę mi to zaprezentować!

W sensie merytorycznym od samego początku filozofia poszukiwała krytycznego wyjaśnienia i/lub zrozumienia świata niezależnego od religijnej dogmatyki. Nie wiem jak można w tym kontekście wrzucać do jednego wora tak biegunowo różne dziedziny.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>W sensie merytorycznym od samego początku filozofia poszukiwała krytycznego wyjaśnienia i/lub zrozumienia świata niezależnego od religijnej dogmatyki. Nie wiem .jak można w tym kontekście wrzucać do jednego wora tak biegunowo różne dziedziny.
Nie od samego początku, albowiem już Arystoteles w Metafizyce dowodził istnienia primus motor - pierwszego poruszyciela czyli Boga, co podchwyciła potem Akwinata. Leibniz napisał Teodyceę gdzie dowodził, że Bóg stworzył najlepszy ze światów. Bardzo wielu filozofów było religijnych, wierzących i wyjaśniali świat uwzględniając Boga, duszę itp. A byli i niewierzący. Marks, Nietzsche, Feuerbach etc. Filozofia więc to taki sam bełkot jak teologia, co widać wyraźnie dzisiaj. Taki Kołakowski, niby niewierzący, a krzyż na jego grobie stoi i na starość ględził coś o wartościach wiary i religii.
30-05-2010 22:36 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Nie od samego początku, albowiem już Arystoteles w Metafizyce dowodził istnienia primus motor - pierwszego poruszyciela czyli Boga, co podchwyciła potem Akwinata.

Uhm, jeśli w religii Hellenów znajdziesz Pierwszego Poruszyciela - to owszem przyznam ci rację. Wszelako, że później bywa iż dokonania filozoficzne są asymilowane przez myśl teologiczną, to nie stawia znaku równości między filozofią a nauką. Ani też wiara filozofów nie daje podstaw do mieszania filozofii i teologii.

To tak jakby z religijnych interpretacji wiedzy naukowej i z fideizmu wielu naukowców wnioskować o braku różnic miedzy nauką a teologią.

>Filozofia więc to taki sam bełkot jak teologia, co widać wyraźnie dzisiaj.

Nie ma żadnego "więc" w twoich "rozumowaniach". O logice masz, zdaje się, podobne pojęcie jak o filozofii.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Chodzi o to, że dzisiaj to wszystko czym zajmowała się dawniej filozofia i teologia wyjaśnia lub wyjaśniła już nauka. Więc obie te dyscypliny można odesłać do lamusa. Ale ktoś się uparł tylko na teologię bo to jest takie trendy. Posłuchaj o czym gadają dzisiejsi filozofowie a zrozumiesz o co chodzi. Już wspomniany przeze mnie Kołakowski, Gadacz, Gogacz, Mikołejko i inni. Nie mówię tu o historykach filozofii, bo oni porządkują te starocie.
30-05-2010 23:10 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Z wymienionych znam tylko Kołakowskiego i jest to o ile mi wiadomo jedynie modny historyk idei.

W każdym razie jeśli Quine, Russela, Wittgensteina, Poppera, Einsteina, Lakatosa, Kuhna, Putnama, Singera czy innych nazywasz bełkotliwymi głupcami...

No i nauka NIE ROZWIĄZAŁA większości problemów filozofii - po prawdzie rozwiązała tylko niektóre z tak zwanej filozofii naturalnej.
31-05-2010 16:19 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Chodzi o to, że dzisiaj to wszystko czym zajmowała się dawniej filozofia i teologia wyjaśnia lub wyjaśniła już nauka. Więc obie te dyscypliny można odesłać do lamusa.

Co ty nie powiesz, trollu "Grabowska"? A mnie się zdaje, że np. etyka wciąż się rozwija- wraz z rozwojem wiedzy świecie. I że w rozwoju tym obficie korzysta z innych dziedzin- chociażby z rozwoju biologii, medycyny, psychologii, by daleko nie szukać. Ale przede wszystkim wydaje mi się, Grabowska, że na współczesnej etyce znasz się mniej więcej tak, jak hipopotam na fizyce kwantowej
31-05-2010 18:33 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>trollu "Grabowska"?
Czy troll na tym forum to ktoś kto ma czelność posiadać własne poglądy, odmienne od poglądów niektórych innych forumowiczów?

>znasz się mniej więcej tak, jak hipopotam na fizyce kwantowej
Jeden z fizyków, nie pamiętam już dokładnie który, być może Richard Phillips Feynman, powiedział, że jeśli ktoś twierdzi, że rozumie fizykę kwantową, to znaczy, że jej nie rozumie.

>etyka wciąż się rozwija
Teologia też się wciąż rozwija, może nie w Polsce, ale na świecie. A jest przecież nie tylko teologia katolicka. To co dzisiaj nazywa się etyką, to jest ustosunkowanie się do dylematów stwarzanych przez rozwój np. medycyny. Sprawa in vitro,badań prenatalnych, terapii medycznej. Do zagadnień ekologii, praw zwierząt, manipulacji genetycznych, eutanazji. Etyka się nie rozwija tylko nie nadąża. Swoje przestarzałe instrumentarium usiłuje zastosować do współczesnego świata. Równie dobrze można by stosować teologię moralną. Etyka nie rozwiąże na przykład dylematu kiedy następuje śmierć człowieka. To może orzec nauka. A że ma z tym trudności, to inna sprawa. Etyk tylko może powiedzieć, że dopiero po śmierci człowieka można pobrać narządy do przeszczepu. A taka mundra to i ja jestem.
31-05-2010 18:47 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>
>trollu "Grabowska"?
>Czy troll na tym forum to ktoś kto ma czelność posiadać własne poglądy, odmienne od poglądów niektórych innych forumowiczów?

Nie, ale niekiedy używa się tego pojęcia w stosunku do osób wypisujących rażące bzdury i wykazujących wyjątkowy brak kompetencji w tematach, które porusza, zwłaszcza zaś w przypadku osób, które takie zachowanie prezentują często i bez zauważalnej chęci poprawy (choćby w zakresie rzeczonych kompetencji).

>
>znasz się mniej więcej tak, jak hipopotam na fizyce kwantowej
>Jeden z fizyków, nie pamiętam już dokładnie który, być może Richard Phillips Feynman, powiedział, że jeśli ktoś twierdzi, że rozumie fizykę kwantową, to znaczy, że jej nie rozumie.

To znaczy, że jesteś gorsza od hipopotama. On przynajmniej nie twierdzi, że rozumie.

>
>etyka wciąż się rozwija
>Teologia też się wciąż rozwija, może nie w Polsce, ale na świecie. A jest przecież nie tylko teologia katolicka.

Niech ci będzie- jakkolwiek w tym sensie literatura fantastyczna również się rozwija. Ale myślałam, że mówimy o nauce

>To co dzisiaj nazywa się etyką, to jest ustosunkowanie się do dylematów stwarzanych przez rozwój np. medycyny. Sprawa in vitro,badań prenatalnych, terapii medycznej. Do zagadnień ekologii, praw zwierząt, manipulacji genetycznych, eutanazji.

Zaczynasz nieźle... Czyżby znów cytat?

>Etyka się nie rozwija tylko nie nadąża. Swoje przestarzałe instrumentarium usiłuje zastosować do współczesnego świata.

I z takich właśnie uwag wnioskuję, że nader niewiele wiesz o współczesnej etyce. Czy może znasz chociaż jakieś nazwiska? Czy tylko tak rzucasz swoją "krytykę" w próżnię? A może jakieś konkrety na temat tego rzekomo przestarzałego instrumentarium?

>Równie dobrze można by stosować teologię moralną. Etyka nie rozwiąże na przykład dylematu kiedy następuje śmierć człowieka. To może orzec nauka. A że ma z tym trudności, to inna sprawa. Etyk tylko może powiedzieć, że dopiero po śmierci człowieka można pobrać narządy do przeszczepu. A taka mundra to i ja jestem.
>

Rozumiemy, że nic nie rozumiesz, Grabowska A odpowiedziałaś już czaplickiej (chyba) na jej pytania a propos zaśniadu?
31-05-2010 19:29 
 Ocena-2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Czy może znasz chociaż jakieś nazwiska?
Ale tu nie o nazwiska chodzi. Hartman, Hołówka, Środa, śp. Kołakowski, nśp. Skarga.
Oni tylko gadają, z czego nic nie wynika. Peter Singer. Etycy jak i teolodzy rzadko kiedy mogą się pogodzić i każdy mówi o czym innym bo przyjmują jakieś założenia. Nauka jedynie jest w stanie rozstrzygać zagadnienia, na drodze eksperymentu i badania statystycznego. A etyka to pisarstwo, takie jak Rodziewiczówny , albo Grocholi. Można dla rozrywki poczytać. Tak jak summę Akwinaty.

>wypisujących rażące bzdury i wykazujących wyjątkowy brak kompetencji w tematach, które porusza,
Rażące bzdury według jednych, a słowa pełne mądrości wedle drugich. Dostaję dużo plusów. Nie wiem, może ktoś stawia te plusy na złość komuś innemu, a nie dlatego, że podziela moje poglądy, ale nie mnie to rozstrzygać.
Przestarzałe instrumentarium to może być to, że etycy przyjmują jakieś przestarzałe poglądy i założenia. Np. uważają, że głównym celem pożycia płciowego jest prokreacja i z tego wyciągają wniosek, że homoseksualizm jest niemoralny. Albo zakładają, że zarodek nie jest człowiekiem, więc można go usunąć. Albo gwałcą logikę. Jako kryterium zezwalające na aborcję podają, że płód nie czuje bólu, albo nie ma świadomości biograficznej. A co ma piernik do wiatraka? Etyka nie może już się rozwijać, bo już wszystko tam ustalono, w każdym z kierunków etycznych. I teraz każdy etyk, powołując się na kierunek który wyznaje, interpretuje rzeczywistość.
31-05-2010 21:03 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Przestarzałe instrumentarium to może być to, że etycy przyjmują jakieś przestarzałe poglądy i założenia. Np. uważają, że głównym celem pożycia płciowego jest prokreacja i z tego wyciągają wniosek, że homoseksualizm jest niemoralny. Albo zakładają, że zarodek nie jest człowiekiem, więc można go usunąć. Albo gwałcą logikę. Jako kryterium zezwalające na aborcję podają, że płód nie czuje bólu, albo nie ma świadomości biograficznej. A co ma piernik do wiatraka? Etyka nie może już się rozwijać, bo już wszystko tam ustalono, w każdym z kierunków etycznych. I teraz każdy etyk, powołując się na kierunek który wyznaje, interpretuje rzeczywistość.

Tia jasne.

Akurat wielu etyków zakłada, że zarodek jest człowiekiem i można go usunąć. I tezy te były rozwijane niedawno.

Ale istotne jest coś innego - nie ma dziedziny poza etyką, która formułowałaby wspomniane problemy.

Pomijając już to, że nauka nie odpowiada na pytanie "co to jest człowiek?" (w istocie w ogóle nie rusza pytań postaci "co to jest....?"), nawet gdyby odpowiadała, wciąż daleko by jej było do uzasadnień "czemu nie wolno zabijać ludzi (w tym, ewentualnie, zarodków).

>Np. uważają, że głównym celem pożycia płciowego jest prokreacja i z tego wyciągają wniosek, że homoseksualizm jest niemoralny.

No na przykład w sensie ewolucyjnym w istocie to jest głównym celem. Jakiś wulgarny scjentysta mógłby z tego argumentować o statusie osób homoseksualnych.

Oczywiście, w ten sposób uprawiałby marną etykę - ale też by to wykazać musielibyśmy poza naukę do etyki i ewentualnie metaetyki sięgnąć.
31-05-2010 22:14 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>ewentualnie metaetyki sięgnąć.

   Metaetyka? Czy używając takich zagranicznych obelg chcesz - dla odmiany - prof.Grabowską obrazić ? Czy to się godzi?

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
31-05-2010 23:47 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> No na przykład w sensie ewolucyjnym w istocie to jest głównym celem.
Gdyby tak było, to człowiek, tak jak pies czy suka, miałby okresy rui. I w tych okresach współżyłby, w celach prokreacyjnych. A poza tymi okresami byłby seksualnie obojętny. Pies nie interesuje się suką w sensie seksualnym, gdy nie ma ona cieczki. A człowiek chce się kochać i pieścić cały czas, niezależnie od okresów płodności, a nawet niezależnie od płci osoby kochanej. Jest to dowodem na to, że w wypadku człowieka nie prokreacja jest głównym celem współżycia, lecz umacnianie więzi emocjonalnych. Są przecież małżeństwa hetero bezpłodne, bezdzietne i niemające szansy na dziecko. A jednak współżyją, kochają się, mimo iż wiedzą, że nic, w sensie potomka, z tego nie będzie.
>Oczywiście, w ten sposób uprawiałby marną etykę - ale też by to wykazać musielibyśmy poza naukę do etyki i ewentualnie metaetyki sięgnąć
Nie trzeba sięgać do żadnej metaetyki. Wystarczy odwołać się do wiedzy przyrodniczej jako i ja się odwołałam.
03-06-2010 12:53 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)
>> No na przykład w sensie ewolucyjnym w istocie to jest głównym celem. (Sylwek)
>Gdyby tak było, to człowiek, tak jak pies czy suka, miałby okresy rui. I w tych okresach współżyłby, w celach prokreacyjnych. A poza tymi okresami byłby seksualnie obojętny. Pies nie interesuje się suką w sensie seksualnym, gdy nie ma ona cieczki. A człowiek chce się kochać i pieścić cały czas, niezależnie od okresów płodności, a nawet niezależnie od płci osoby kochanej. Jest to dowodem na to, że w wypadku człowieka nie prokreacja jest głównym celem współżycia, lecz umacnianie więzi emocjonalnych. Są przecież małżeństwa hetero bezpłodne, bezdzietne i niemające szansy na dziecko. A jednak współżyją, kochają się, mimo iż wiedzą, że nic, w sensie potomka, z tego nie będzie.(moja idolka Grabowska)
>>Oczywiście, w ten sposób uprawiałby marną etykę - ale też by to wykazać musielibyśmy poza naukę do etyki i ewentualnie metaetyki sięgnąć (Sylwek)
>Nie trzeba sięgać do żadnej metaetyki. Wystarczy odwołać się do wiedzy przyrodniczej jako i ja się odwołałam. ("geniusz" Grabowskiej ponownie się nam objawił w całej krasie)

Pani prof. cytuję całości pani twórczość, bo aż żal ją dzielić.
W dalszym ciągu miss Grabowska pracujesz na Nobla.
Przepraszam do wiedzy przyrodniczej z której klasy szkoły podstawowej się odwołałaś?

1. Imperatyw zachowania gatunku, czyli przekazania genów jest podstawowym zasadą rządząca naturą, której jesteśmy częścią.
I nie ma tu, co Grabowska popisywać się jakimiś własnymi wydumaniami.
2. Pies nie ma okresów rui pani prof.. Kolejny bład merytoryczny w twych wykwitach.
3. Ponadto wypełniając twe luki w wykształceniu informuję, że samice ludzkie nauczyły się ukrywać swoje okresy płodności. Jest wiele wyjaśnień tego fenomenu. Najbardziej popularne to takie, że zrobiły to, aby przytrzymać samca przy sobie. On nie potrafiąc się zorientować musi przebywać w jej pobliżu i często z nią kopulować. Ma to sens z punktu właśnie zachowania gatunku. Pomaga zwiększyć szansę na przeżycie własnego potomstwa, które bliskość samca będzie dodatkowo ochraniać. Jest to szczególnie istotnym ze względu na długi okres wychowawczy, nim osobnik ludzki osiągnie zdolność do przekazania genów.
4. Nim po raz kolejny obdarzysz nas Grabowska swymi złotymi przemyśleniami to poczytaj sobie coś o zwierzątkach i różnorodności zachowań. Np. o takich szympansach bonobo. Mają bardzo ciekawe zwyczaje, które właśnie powaliły w gruzy twe powyższe "twierdzenia".
Poza tym, gratuluję nabytego doświadczenia w obserwacji natury. Coś wspominałaś o siwych twych włosach? No ja bym się zawstydziła, prezentując taka ułomność wiedzy.
Czyżbyś nie wiedziała, że wśród psów dochodzi do np. zbliżeń homoseksualnych, a i zdarzają się (choć rzadko) przypadki penetracji anusa samicy przez samca psa domowego.

Nie wszystkie obserwowane zachowania, w tym homoseksualizm da się jednoznacznie wytłumaczyć w kontekście niepodważalnego i głównego imperatywu zachowania gatunku.
Nie znaczy to jednakże, że jest sensownym podważanie go, akurat u ludzi.

Poza tym to mechanizmy mające owo prawo wspomagać są bardzo różnorodne i wspomniany homoseksualizm może być również pomocny. Np. przy adopcji osieroconych osobników.
Polecam lekturę o eksperymencie, jakiego dokonano wśród pingwinów Adeli. Zdaje się, że nawet w Wikipedii został on opisany.
Również aborcję można potraktować jako mechanizm zwiększający szansę na przetrwanie, ale właśnie na razie wyczerpała się moja wola, by babrać się w twych intelektualnych kupach, jakie nam tu sadzisz i wyjaśniać sprawy umykające twej miernej percepcji.

Twoje dyletanctwo Grabowska jest przerażające, ale oczywiście nie przeszkadza ci zupełnie mleć ozorem tj. walić łapami po klawiaturze w tematach, o których nie masz pojęcia. Skutkuje to sztuką z gatunku naiwnej jaką nam tu uprawiasz, popierdując przy tym pewno z uciechy.
Cóż. Do żadnego durnia fakt jego głupoty nie ma szans dotrzeć.
___________________
A tak chciałam w temacie wątku ... no może innym razem.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-06-2010 16:55 
 Ocena-2 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Nienawiść Twoja, o córko, już zupełnie Cię zaślepiła i dostrzegasz w naszych tekstach to, czego tam nie ma. Ale ojciec przeor zarządził modły w Twojej intencji, abyś mąk czyśćcowych i ognia piekielnego uniknąć mogła, pod warunkiem owo, iż wyrzekniesz się grzechów swoich i prof. Grabowską od idiotek wyzywać zaprzestaniesz, albowiem nie godzi się to duszy chrześcijańskiej takowych słów wobec wiernej naszej parafianki używać.
> Imperatyw zachowania gatunku, czyli przekazania genów jest podstawowym zasadą rządząca naturą,
To dlaczego do dnia dzisiejszego przetrwali homoseksualiści, którzy wyginąć powinni???
> samice ludzkie nauczyły się ukrywać swoje okresy płodności.
Oszustki jedne!
> musi przebywać w jej pobliżu i często z nią kopulować.
Świntuch jeden!
>Czyżbyś nie wiedziała, że wśród psów dochodzi do np. zbliżeń homoseksualnych,
Świntuchy straszne!
> zdarzają się przypadki penetracji anusa samicy przez samca psa domowego.
Błagam, już dosyć! Ja obiad jem w tej chwili!!
> homoseksualizm może być również pomocny. Np. przy adopcji osieroconych osobników.
Powiedz to tow. Adamiakowi! Albo Misiaczkowi!
> eksperymencie, jakiego dokonano wśród pingwinów Adeli.
Pingwiny Adeli to znani zboczeńcy! Ten eksperyment to humbug!!!
> Również aborcję można potraktować jako mechanizm zwiększający szansę na przetrwanie,
Tak, mordując nienarodzone dzieci długo przetrwamy he he he!!
> babrać się w kupach,popierdując z uciechy.
To mi coś "pachnie" koprofagią?
03-06-2010 17:28 
 Ocena 5 na 7
Ignorancja (4718 punktów)
Tak Grabowska, gdy brakuje argumentów i grunt się pali pod nogami to pajacowaniem można pokryć niedobory. Jest to jakaś metoda.Jak i wyrywanie z kontekstu, nieskładne sekwencjonowanie tekstu. To też dosyć popularne wybiegi stosowane przez miernoty.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-06-2010 17:50 
 Ocena 4 na 4
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
QRWA MAĆ, PRZEPRASZAM! Miał być plus oczywiście, ale się zamyśliłem nad tymi prowokacjami Grabowskiej. Wybacz.

Zastanawiam się czy warto w ogóle polemizować z kimś, kto kpi sobie z nas w żywe oczy. Z kimś, czyim jedynym celem tutaj jest wyprowadzanie rozmówców z równowagi. Oraz z kimś, kto pod płaszczykiem prymitywnego poczucia humoru stara się przemycić i zaszczepić w nas ideologię organizacji pro-lifowych (www.pro-life.pl/).
03-06-2010 20:29 
 Ocena 5 na 5
Ignorancja (4718 punktów)
>QRWA MAĆ, PRZEPRASZAM! Miał być plus oczywiście, ale się zamyśliłem nad tymi prowokacjami Grabowskiej. Wybacz.
>Zastanawiam się czy warto w ogóle polemizować z kimś, kto kpi sobie z nas w żywe oczy. Z kimś, czyim jedynym celem tutaj jest wyprowadzanie rozmówców z równowagi. Oraz z kimś, kto pod płaszczykiem prymitywnego poczucia humoru stara się przemycić i zaszczepić w nas ideologię organizacji pro-lifowych (www.pro-life.pl/).

Nie ma sprawy. Nawet gdybyś nie napisał wyjaśnień wiedziałabym, że minus od Ciebie to nieumyślność.
Ja też się właśnie zadumałam nad bytnością tu Grabowskiej...
Ona swoje próbuje tu wygrywać, bo to jej cel. Właśnie o to zaszczepianie chodzi, ale nie w nas. Na pewno nie we mnie ani nie w Tobie, Czaplickiej, Liliac, nie w założycielu tego wątku i wielu innych.
Ona doskonale wie, co robi. Bazuje na prostych chwytliwych przekazach, które wpadną w oczy niezdecydowanym, niewyrobionym umysłom odwiedzającym tę stronę. To zwykła psychomanipulacja.
Im prostszy przekaz tym lepiej jest utrwalany w świadomości. I nie chodzi tu, czy ta prostota odpowiada prawdzie.
Większość opinii ludzkich jest budowana na odtwarzaniu pewnych zasłyszanych sekwencji i niestety spora część populacji nie zadaje sobie trudu zgłębiania i dociekania prawdy.

Pytasz o sens ...
Niestety jesli już jej tu pozwolono na nieskrępowaną agitację to demaskowanie jej półprawd, czy raczej gównoprawd, którymi nasyca to forum jest próba minimalizacji aktywności szkodnika.
Można spróbować nie karmić trolla, ten troll jednak ma swoją własną karmę - misję. I będzie niestrudzenie tu się wyrzygiwał z przeżarcia. Można oczywiście pozostawić tę treść (pokarmową) w spokoju. Można nie odpowiadać, nie dementować, nie objaśniać.
Po co się denerwować.
Tylko ciekawe skąd zwłaszcza młode umysły nabiorą odporności na wirusy wiary.

I owszem mam żal do zarządzających tym forum, iż boją się powiedzieć kategoryczne nie nachalnej propagandzie, stojącej w rażącej sprzeczności z promowanymi, jak mi się wydawało, tu poglądami.

Ale w sumie Misiaczku to powyższe przemyślenia tak samo jak w Tobie nie do końca likwidują pytanie o sens. Może rzeczywiście wysiłek nie ma sensu...



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-06-2010 20:42 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Ten wysiłek ma sens.
04-06-2010 00:51 
 Ocena-2 na 2
apud (4399 punktów)
>QRWA MAĆ, PRZEPRASZAM! Miał być plus oczywiście, ale się zamyśliłem nad tymi prowokacjami Grabowskiej. Wybacz.
>Zastanawiam się czy warto w ogóle polemizować z kimś, kto kpi sobie z nas w żywe oczy. Z kimś, czyim jedynym celem tutaj jest wyprowadzanie rozmówców z równowagi. Oraz z kimś, kto pod płaszczykiem prymitywnego poczucia humoru stara się przemycić i zaszczepić w nas ideologię organizacji pro-lifowych (www.pro-life.pl/).
>

Ojejeje, jaki wrażliwy sie odezwał.

Dyskutant, do którego późno bo późno ale dotarło. po tym "zamysleniu" sie!
Ze prymitywnie a nie wyrafinowanie.

Gdyby to były subtelne kpiny, to bys ich pewnie nigdy nie zrozumiał.

Co tez widać.

Wedle Zagłoby, wina pij więcej waszeć, to oleum do głowy podejdzie.
03-06-2010 20:06 
 Ocena 6 na 6
Ignorancja (4718 punktów)

>> Również aborcję można potraktować jako mechanizm zwiększający szansę na przetrwanie,(ja)
>Tak, mordując nienarodzone dzieci długo przetrwamy he he he!!(miss Grabowska)

Pozwolę sobie jednak powrócić do fragmentu z pajacowania Grabowskiej i coś jej podpowiedzieć.
W naturze obserwuje się dosyć często, że samica, zwłaszcza w okresach niedostatku pokarmowego usuwa część miotu. Tym sposobem zwiększa szanse na przetrwanie reszcie potomstwa.
To nie jest jej widzimisię, a konieczność.

Tak chętnie sięgasz do biologii. To właśnie czysta biologia bez naleciałości filozoficznych, czy wtrętów etyków.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
03-06-2010 22:41 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> samica, zwłaszcza w okresach niedostatku pokarmowego usuwa część miotu. Tym sposobem zwiększa szanse na przetrwanie reszcie potomstwa.
Słyszałam z kolei, że nietoperze, a raczej nietoperzyce, potrafią opóźnić ciążę, czy też wydłużyć jej trwanie, gdy urodzenie nietoperzątka nie byłoby korzystne w danych warunkach. A więc nietoperze są bardziej katolickie, bo nie usuwają części miotu, tylko czekają, aż się polepszą warunki i wtedy rodzą.
03-06-2010 23:01 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>A więc nietoperze są bardziej katolickie, bo nie usuwają części miotu, tylko czekają, aż się polepszą warunki i wtedy rodzą.
>
Raczej ewolucja okazała się bardziej katolicka na potrzeby tego gatunku.
Albo znaczy to po prostu, że katolicy modlą sie do niewłaściwego boga.
Powinni modlić się do boga nietoperzy.
03-06-2010 23:18 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Raczej ewolucja okazała się bardziej katolicka na potrzeby tego gatunku.

Ewolucja jest jak najbardziej katolicka. Catholicos znaczy :" powszechny, obejmujący wszystkich"

>Powinni modlić się do boga nietoperzy.

Nietoperze są w 100 % ateistami. Podobnie jak reszta zwierzyny na tym padole. Tylko my jesteśmy zbłąkanymi dziećmi natury.
03-06-2010 23:29 
 Ocena-2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>A więc nietoperze są bardziej katolickie, bo nie usuwają części miotu, tylko czekają, aż się polepszą warunki i wtedy rodzą.
>>
>Raczej ewolucja okazała się bardziej katolicka
Sprawdziłam dokładniej o co chodzi z tą ciążą nietoperzyc. Otóż niektóre gatunki samiec zapładnia na jesieni, ale one (te nietoperzyce) nie chcąc rodzić w zimie, kiedy jadła nie staje, czekają do wiosny w stanie hibernacji i dopiero wtedy, że tak powiem pozwalają nasieniu nietoperza dotrzeć tam gdzie trzeba. I jak tu nie wierzyć w Boga i w inteligentny projekt.
04-06-2010 07:04 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
I jak tu nie wierzyć w Boga i w inteligentny projekt.
>
Normalnie, zwyczajnie nie wierzyć.
Co się dziwisz ?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> I jak tu nie wierzyć w Boga i w inteligentny projekt.
>>
>Normalnie, zwyczajnie nie wierzyć.
>Co się dziwisz ?
Ale jak to tak, w Boga nie wierzyć? Tak zupełnie - nie wierzyć? Toż to nie uchodzi! Przecież wszyscy wierzą! Profesor Heller wierzy, a prof. Grabowska ma nie wierzyć? Śp. profesor Kaczyński wierzył i ojciec Marcial Maciel Degrengollado też wierzył. I Dziwisz też wierzy. A Ty się dziwisz!
04-06-2010 08:29 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>I jak tu nie wierzyć w Boga i w inteligentny projekt.
>
Oho!
Widzę, Grabowska, że znaleźliście zegarek na plaży
A przecież gdzieś tu w okolicy polecaliście lekturę Dawkinsa... Dziwne.
04-06-2010 09:18 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>I jak tu nie wierzyć w Boga i w inteligentny projekt.
>>
>Oho!
>Widzę, Grabowska, że znaleźliście zegarek na plaży
>A przecież gdzieś tu w okolicy polecaliście lekturę Dawkinsa... Dziwne.
Skoro noszę sutannę ,to mój ojciec duchowny kazał mi się wyrzec Dawkinsa i sług jego, a zegarek znaleziony na plaży oddać ślepemu ( wolę słowo niewidomy) zegarmistrzowi.
spray (5875 punktów)

>>Oho!
>>Widzę, Grabowska, że znaleźliście zegarek na plaży
>>A przecież gdzieś tu w okolicy polecaliście lekturę Dawkinsa... Dziwne.
>Skoro noszę sutannę ,to mój ojciec duchowny kazał mi się wyrzec Dawkinsa i sług jego, a zegarek znaleziony na plaży oddać ślepemu ( wolę słowo niewidomy) zegarmistrzowi.
Nie wiem, co aktualnie nosicie, Towarzyszko. Bo co chwilę kieckę zmieniacie.
Ale w tej kiecce, co ją teraz na sobie macie, Morris też nie kładzie się pięknym rzutem.
Może Taakwinata z księciem duńskim ?

I dajcie spokój temu biednemu zegarmistrzowi. Toć on nie po to zegarek robił, żeby mu go każdy głupi teraz apiat' aportował.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>I jak tu nie wierzyć w Boga i w inteligentny projekt.

Superinteligentny. Żeby przeżyć, trzeba kogoś zjeść, a nasze ciała psują się permanentnie i tracą dobry wygląd wraz z upływem czasu. A wszystko po to, żeby potem przejść z powrotem do niebytu. No tylko geniusz mógł wymyślić coś takiego.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Słyszałam z kolei, że nietoperze, a raczej nietoperzyce, potrafią opóźnić ciążę, czy też wydłużyć jej trwanie, gdy urodzenie nietoperzątka nie byłoby korzystne w danych warunkach. A więc nietoperze są bardziej katolickie, bo nie usuwają części miotu, tylko czekają, aż się polepszą warunki i wtedy rodzą.
>
To podobnie jak muzułmanki. Też potrafią urodzić dziecko swojego męża do dwóch lat po jego śmierci. I mają na to "ichni" (immamowski) imprimatur.
04-06-2010 01:10 
 Ocena-2 na 2
apud (4399 punktów)

>Pozwolę sobie jednak powrócić do fragmentu z pajacowania Grabowskiej i coś jej podpowiedzieć.

ja tez,
Grabowska, czy aborcja Misiaczka, Ignorancji, liliaka i im podobnych elit racjonalistów IV RP byłaby uzasadniona dobrem forum Racjonalisty czy nie?
04-06-2010 09:25 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Grabowska, czy aborcja Misiaczka, Ignorancji, liliaka i im podobnych elit racjonalistów IV RP byłaby uzasadniona dobrem forum Racjonalisty czy nie
Jestem za ochroną życia. Każdego życia. Co ja bym zrobiła bez Ignorancji i Misiaczka? Kto by mi już od 5 rano dawał minusy? A od samych plusów i od dymów kadzideł mdło by mi się zrobiło. Już i tak na codziennej porannej mszy nawdycham się tych kadzideł aż nadto.
apud (4399 punktów)
>>Grabowska, czy aborcja Misiaczka, Ignorancji, liliaka i im podobnych elit racjonalistów IV RP byłaby uzasadniona dobrem forum Racjonalisty czy nie
>Jestem za ochroną życia. Każdego życia. Co ja bym zrobiła bez Ignorancji i Misiaczka? Kto by mi już od 5 rano dawał minusy? A od samych plusów i od dymów kadzideł mdło by mi się zrobiło. Już i tak na codziennej porannej mszy nawdycham się tych kadzideł aż nadto.
>
Nie kochasz tego forum!!!
04-06-2010 10:27 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Nie kochasz tego forum!!!
Kocham kogo innego. Dla Niego napisałam ten mój utwór poetycki, obśmiany i przyrównany do disco polo , a to pieśń mego serca jest.
Na forum niosę oświaty kaganiec i jestem jak kamień rzucana na szaniec. Może dzięki mej działalności zostanie uratowane choć jedno ludzkie istnienie! Może kiedyś biedne dzieci będą pary gejowsko-lesbijskie mogły adoptować? Może w przyszłości kardynał Dziwisz udzieli pierwszego ślubu parze gejów na Wawelu! Eeech... Rozmarzyłam się.
apud (4399 punktów)
>>Nie kochasz tego forum!!!
>Kocham kogo innego. Dla Niego napisałam ten mój utwór poetycki, obśmiany i przyrównany do disco polo , a to pieśń mego serca jest.

eeee tam za wrażliwa jesteś.
od tego disco to pewnie ogłuchły, i żadnego serca nie Słysza.

>Na forum niosę oświaty kaganiec i jestem jak kamień rzucana na szaniec. Może dzięki mej działalności zostanie uratowane choć jedno ludzkie istnienie! Może kiedyś biedne dzieci będą pary gejowsko-lesbijskie mogły adoptować? Może w przyszłości kardynał Dziwisz udzieli pierwszego ślubu parze gejów na Wawelu! Eeech... Rozmarzyłam się.
>
ty lepiej jaki kaganek wez i zobacz co po tymi kagańcami w czerepach maja...
A jak zobaczysz, to sie nie załamuj tylko wybij sobie z glowy adopcje lesbijsko gejowska albo Dziwisza sciskajacego lape niedzwiedzicy...po poswieceniu Japonki.
04-06-2010 16:54 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Może dzięki mej działalności zostanie uratowane choć jedno ludzkie istnienie!

   Na początek skoncentruj się może na zygotach. Według najostrożniejszych szacunków 30% z nich miast matczynego ciepła ścianki macicy wybiera samobójstwo . Może jakieś pogotowie ratunkowe? A przynajmniej hurtowe rozgrzeszenie? Wszak samobójstwo to grzech ciężki!

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-06-2010 17:25 
 Ocena 4 na 4
Sylwek (15472 punktów)
>   Na początek skoncentruj się może na zygotach. Według najostrożniejszych szacunków 30% z nich miast matczynego ciepła ścianki macicy wybiera samobójstwo . Może jakieś pogotowie ratunkowe? A przynajmniej hurtowe rozgrzeszenie?

A czemu te zygoty? Skoro te posiadające godność osoby ludzkiej zygoty wybrały sprzeciw wobec woli Pana same się od niego izolowały w perspektywie wieczności.

Pamiętajmy, bycie człowiekiem to nie tylko prawa ale i obowiązki. Zygoty muszą być tu traktowane bez różnicy.
liliac (147340 punktów)
>Grabowska, czy aborcja Misiaczka, Ignorancji, liliaka i im podobnych elit racjonalistów IV RP byłaby uzasadniona dobrem forum Racjonalisty czy nie?
>

Ponownie przypominam, iż przekręcanie nicka na tym forum uchodzi za zachowanie niewłaściwe i jako takie, zgłoszone zostanie pod uwagę moderacji.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Grabowska, czy aborcja Misiaczka, Ignorancji, liliaka i im podobnych elit racjonalistów IV RP byłaby uzasadniona dobrem forum Racjonalisty czy nie?
>>
>Ponownie przypominam, iż przekręcanie nicka na tym forum uchodzi za zachowanie niewłaściwe
Wystarczy!

>i jako takie, zgłoszone zostanie pod uwagę moderacji.
Liliac nie przesadzaj!
Bardzo sobie cenię Pani wypowiedzi, a i lubić Pani się da.
Miłego dnia Pani życzę i szkoda nerwów na drobiazgi.

@@@
.
04-06-2010 11:37 
 Ocena 3 na 3
i.czaplicka (5782 punktów)

>Tak, mordując nienarodzone dzieci długo przetrwamy he he he!!
U zwierząt, u których możliwy jest tzw, poród błyskawiczny(np, kopytne) w momencie zagrożenia następuje poronienie, żeby matka mogła uciec.Zjadanie całości lub części miotów w momencie zagrożenia ma na celu odzyskanie zainwestowanego białka i energii.
Sprawa znana np, na fermach lisich - na studiach podano mi przykład fermy znajdującej się w pobliżu torów. Opóźnienie pociągu wywoływało pożeranie szczeniąt.
05-06-2010 06:31 
 Ocena 1 na 1
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Zjadanie całości lub części miotów w momencie zagrożenia ma na celu odzyskanie zainwestowanego białka i energii.
>Sprawa znana np, na fermach lisich - na studiach podano mi przykład fermy znajdującej się w pobliżu torów. Opóźnienie pociągu wywoływało pożeranie szczeniąt.

   Czy te lisice czuły się zagrożone opóżnieniem dostawy pokarmu, czy lękały się, że nie uciekną z fermy pociągiem?
Czy studiowałaś weterynarię, czy psychologię w budce dróżnika?

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
05-06-2010 09:32 
 Ocena 2 na 2
i.czaplicka (5782 punktów)
Zmianę w rytmie dnia odbierają jako zagrożenie.
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Zmianę w rytmie dnia odbierają jako zagrożenie.

   Dziękuję, wyzłośliwiałem się nieco, bo nie wiedząc o chronometrycznych uzdolnieniach lisic myślałem, że coś pokręciłaś, wybacz.

Zastanawiając się nad lisicami zrozumiałem dlaczego kobiety, nie mogące zdobyć się na kupno szwajcarskiego chronometru, nosiły kołnierze z lisów i dlaczego hodowcy lisów modlą się o pomyślność ich hodowli do Mussoliniego.

Pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
04-06-2010 14:28 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>> samice ludzkie nauczyły się ukrywać swoje okresy płodności.
>Oszustki jedne!
    Pukanie.

>> musi przebywać w jej pobliżu i często z nią kopulować.
>Świntuch jeden!
    Pusto w środku.

>>Czyżbyś nie wiedziała, że wśród psów dochodzi do np. zbliżeń homoseksualnych,
>Świntuchy straszne!
    Aż dudni.

>> zdarzają się przypadki penetracji anusa samicy przez samca psa domowego.
>Błagam, już dosyć! Ja obiad jem w tej chwili!!
    A może to tylko bekanie?

   Zygota nad podziw rozwinięta - znaczy się człowiek. Miłośniczka nauk wszelkich i wyrafinowana "dyskutantka". Cała prof.Grabowska.

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-06-2010 14:37 
 0 na 2
apud (4399 punktów)
>>> samice ludzkie nauczyły się ukrywać swoje okresy płodności.
>>Oszustki jedne!
>    Pukanie.>> musi przebywać w jej pobliżu i często z nią kopulować.
>>Świntuch jeden!
>    Pusto w środku.
>>>Czyżbyś nie wiedziała, że wśród psów dochodzi do np. zbliżeń homoseksualnych,
>>Świntuchy straszne!
>    Aż dudni.
>>> zdarzają się przypadki penetracji anusa samicy przez samca psa domowego.
>>Błagam, już dosyć! Ja obiad jem w tej chwili!!
>    A może to tylko bekanie?   Zygota nad podziw rozwinięta - znaczy się człowiek. Miłośniczka nauk wszelkich i wyrafinowana "dyskutantka". Cała prof.Grabowska.

Puk, puk, kto tam?
Urada myśli co chce sie podkreślić!
04-06-2010 14:38 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>   Zygota nad podziw rozwinięta - znaczy się człowiek. Miłośniczka nauk wszelakich i wyrafinowana "dyskutantka". Cała prof.Grabowska.
> zdarzają się przypadki penetracji anusa samicy przez samca psa domowego
I jak tu z takim czymś dyskutować?
04-06-2010 16:37 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>I jak tu z takim czymś dyskutować?

   Do tego przy jedzeniu? Kiedy rezygnuje się z myślenia na korzyść żucia? Tylko wrzody z tego mogą się porobić.


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
03-06-2010 23:36 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)
>> No na przykład w sensie ewolucyjnym w istocie to jest głównym celem.
>Gdyby tak było, to człowiek, tak jak pies czy suka, miałby okresy rui.
>I w tych okresach współżyłby, w celach prokreacyjnych. A poza tymi okresami byłby seksualnie obojętny. Pies nie interesuje się suką w sensie seksualnym, gdy nie ma ona cieczki. A człowiek chce się kochać i pieścić cały czas, niezależnie od okresów płodności,

Człowiek zawdzięcza swoją ekspansywność (m.in.) niemal stałej gotowości do prokreacji, co jest jednym z przystosowań ewolucyjnych.
Zresztą, tak dokładniej się przyjrzawszy, daje sie zauważyć, że wcale cyklicznej płodności nam ewolucja nie odebrała, tylko zwielokrotniła ilość cykli. Jeśli poza dniami płodności ludzie jednak ciągle myślą o seksie, to pewnie dlatego, że naturze nie opłaca się zbyt intensywne wygaszanie i pobudzanie hormonów sterujących płodnością człowieka.

>a nawet niezależnie od płci osoby kochanej.
Wśród zwierząt homoseksualizm wcale nie należy do rzadkości, więc ten argument nie ma sensu.

>Jest to dowodem na to, że w wypadku człowieka nie prokreacja jest głównym celem współżycia, lecz umacnianie więzi emocjonalnych.
W takim razie życie poczęte traci na świętości?
No, wiem, że nie o taki wniosek Ci chodziło.
Przypomnę więc tylko, że głównym celem współżycia KAŻDEGO zwierzęcia, w tym również człowieka, jest prokreacja. Umacnianie więzi emocjonalnych przez kontakt seksualny natomiast występuje u wszystkich naczelnych, ale nie tylko, bo u wielu gatunków np. ptaków - też.
Specyficznie ludzki charakter tego umacniania wyrasta również z naszego "biologicznego podłoża" jako jedna ze strategii na zwiększenie szans potomstwa.
I prawdopodobnie jest jednym z czynników, jakie wytworzyły kulturę.

>>Oczywiście, w ten sposób uprawiałby marną etykę - ale też by to wykazać musielibyśmy poza naukę do etyki i ewentualnie metaetyki sięgnąć
>Nie trzeba sięgać do żadnej metaetyki. Wystarczy odwołać się do wiedzy przyrodniczej jako i ja się odwołałam.
>
No, to się odwołuj do wiedzy przyrodniczej, a nie wykorzystuj jej fragmentarycznie do udowadniania apriorycznych założeń.
04-06-2010 00:09 
 Ocena-2 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Przypomnę więc tylko, że głównym celem współżycia KAŻDEGO zwierzęcia, w tym również człowieka, jest prokreacja.
Szczególnie jak się kochają i współżyją ze sobą dwie osoby tej samej płci. Czy zwierzę Waldorff współżyło w celu prokreacji ze swoim partnerem? Odpowiedź brzmi nie! Więc po co współżyło? Bo go kochało, a poza tym sprawiało mu to przyjemność zmysłową.

>W takim razie życie poczęte traci na świętości?
Nigdzie nie pisałam, że życie jest święte, ale jak się już zaczęło to my ludzie nie mamy prawa go przerywać.
04-06-2010 07:52 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)
>> Przypomnę więc tylko, że głównym celem współżycia KAŻDEGO zwierzęcia, w tym również człowieka, jest prokreacja.
>Szczególnie jak się kochają i współżyją ze sobą dwie osoby tej samej płci. Czy zwierzę Waldorff współżyło w celu prokreacji ze swoim partnerem? Odpowiedź brzmi nie! Więc po co współżyło? Bo go kochało, a poza tym sprawiało mu to przyjemność zmysłową.

Czy zwierzę Burek współżyje ze zwierzęciem Azor w celu prokreacji ze swoim partnerem? Albo czy zwierzę Zofia współżyje ze swoim partnerem Zenonem w celu prokreacji w dni niepłodne? Następuje przekazanie materiału genetycznego, więc tak. Chociaż osobiste cele Burka i Zenona mogą być zgoła inne.
I są! Co wynika z dalszej części zacytowanego fragmentu mojej wypowiedzi, którą pomijasz.
Dlaczego?
Świadomie, czy tylko nie rozumiesz ?
04-06-2010 10:16 
 Ocena-1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>> Przypomnę więc tylko, że głównym celem współżycia KAŻDEGO zwierzęcia, w tym również człowieka, jest prokreacja.
Już Jan Paweł II przyznawał, że nie. Gdyby tak było to i człowiek miałby okresy rui. Poza tym człowiek współżyje głównie nie po to aby mieć potomstwo. A już homoseksualiści to w ogóle. Więc z wszystkiego tego logicznie wynika, że w przypadku człowieka głównym celem nie jest prokreacja lecz jednym z celów i to nie najważniejszym.
04-06-2010 10:53 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)

>Już Jan Paweł II przyznawał, że nie.
"Już"?
Urocze.

>Gdyby tak było to i człowiek miałby okresy rui.
Właściwie ma. Wspominałam wyżej.

>Poza tym człowiek współżyje głównie nie po to aby mieć potomstwo. A już homoseksualiści to w ogóle. Więc z wszystkiego tego logicznie wynika, że w przypadku człowieka głównym celem nie jest prokreacja lecz jednym z celów i to nie najważniejszym.
Grabowska, to co Wy sądzicie o ludzkiej prokreacji, moim zdaniem jest logiczne inaczej.
Domyślam się, że ta logika pochodzi ze wstrętu do uznania człowieka za równoprawnego obywatela świata zwierzęcego, albo - jak powiadają kreacjoniści - do uznania, że "człowiek pochodzi od małpy".
Jakby to miało człowiekowi uwłaczać i zaprzeczać jego zdolności do uczuć wyższych.
Tymczasem nie tylko pierwsze drugiemu nie przeszkadza, ale wręcz determinuje jego postać.

Wy się jeszcze raz przypatrzcie temu zdaniu:
>Poza tym człowiek współżyje głównie nie po to aby mieć potomstwo. A już homoseksualiści to w ogóle. Więc z wszystkiego tego logicznie wynika, że w przypadku człowieka głównym celem nie jest prokreacja lecz jednym z celów i to nie najważniejszym.
i się zastanówcie, w który łeb się puknąć.
I jeszcze : czy w swoim mniemaniu Burek za Azą gania po to, żeby mieć potomstwo.
04-06-2010 11:18 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> i się zastanówcie, w który łeb się puknąć.
Ja się nie muszę w nic pukać. Ja po prostu zacytuję Desmonda Morrisa.
W 2000 roku wydawnictwo PRIMA wydało 3 tomowe dzieło D. Morrisa składające się z Nagiej Małpy, Ludzkiego ZOO oraz Zachowań Intymnych. W tej ostatniej pozycji na str. 106 Morris pisze:" Można by wręcz powiedzieć, że dzisiejszy człowiek dokonuje aktu kopulacji nie po to , by zapłodnić jajo, lecz by zapłodnić wzajemny związek.
04-06-2010 21:08 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>> i się zastanówcie, w który łeb się puknąć.
>Ja się nie muszę w nic pukać. Ja po prostu zacytuję Desmonda Morrisa.
>W 2000 roku wydawnictwo PRIMA wydało 3 tomowe dzieło D. Morrisa
Późno...
Ale lepiej, niż wcale.

>składające się z Nagiej Małpy, Ludzkiego ZOO oraz Zachowań Intymnych. W tej ostatniej pozycji na str. 106 Morris pisze:" Można by wręcz powiedzieć, że dzisiejszy człowiek dokonuje aktu kopulacji nie po to , by zapłodnić jajo, lecz by zapłodnić wzajemny związek.
Droga Grabowska , moiście-wy!
Przeczytajcie uważnie i ze zrozumieniem. Całość, nie szukane na alarm kawałki. Co również dotyczy ostatnich moich postów w tym wątku.
Wyjdzie Wam na to, że ja mniej więcej to samo Wam objaśniam. A jak Wy to rozumiecie, to juz nie moja wina!

Tak a propos: skoro ksiądz biskup kazał wyrzec się Dawkinsa, to czemu Morrisa oszczędził? Toć tego ostatniego Mater Ecclesia chyba polubiła tak samo, jak nie bardziej. Tyle, że ostatnio trochę o nim zapomniała, a Dawkins ciągle się przypomina. Bo jeszcze młokos.
Choć na Wasze usprawiedliwienie, Towarzyszko, należy przyznać, że Morris trochę bardziej familiarny w tłumaczeniu skomplikowanych pojęć maluczkim. I w tym bardziej podobny do nawiedzonych przez łosia... pardon! przez Boga, oczywiście, że przez Boga!
04-06-2010 14:36 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>>>> Przypomnę więc tylko, że głównym celem współżycia KAŻDEGO zwierzęcia, w tym również człowieka, jest prokreacja.
>Już Jan Paweł II przyznawał, że nie.

   Widzę, że różnym bóstwom palisz świeczki w swojej świątyni nauki. Jakąż to dyscyplinę nauki ten pan reprezentuje? Badacz seksualności? Teoretyk, czy może tylko niespełniony praktyk?


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-06-2010 14:49 
 Ocena-1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Jakąż to dyscyplinę nauki ten pan reprezentuje? Badacz seksualności? Teoretyk, czy może tylko niespełniony praktyk?
Napisał :"Miłość i odpowiedzialność". Teoretyk i praktyk. SB nagrywała go w Krakowie jeszcze zanim został bodajże arcy-biskupem ,jak odwiedzał pewną Panią. Na jednym z nagrań eksperci doszukują się odgłosów współżycia płciowego. Tak więc przyszły JPII wiedział co mówił. Był wybitnym teoretykiem a zarazem skromnym praktykiem.
04-06-2010 15:08 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tak więc przyszły JPII wiedział co mówił.
Kiedy jak mówił? Tak mi dobrze, tak mi rób. Czy jak był dosyć miernym etykiem na KUL-u.

>Był wybitnym teoretykiem a zarazem skromnym praktykiem.
W czym ta jego wybitna teoretyczność się przejawia? Może jakieś cytaty?
Moim zdaniem intelektualnie we wszystkim był skromnym. Aktorsko dosyć dobrym. A w "papieskiej chwale" na pograniczu geniuszu.

.
>
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>. Może jakieś cytaty?
1.A po maturze chodziliśmy na kremówki.
2.Kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie po to, aby inni nie byli samotni.
3.Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza
4.Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka.
04-06-2010 15:36 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>. Może jakieś cytaty?
>1.A po maturze chodziliśmy na kremówki.
>2.Kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie po to, aby inni nie byli samotni.
>3.Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza
>4.Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka.

Dziękuję wystarczy, już na podstawie tych cytatów można potwierdzić, że "był wybitnym teoretykiem"!

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

> Dziękuję wystarczy, już na podstawie tych cytatów można potwierdzić, że "był wybitnym teoretykiem"! @

A praktykiem? Przecież prawdopodobnie współżył płciowo z kobietą?
04-06-2010 23:14 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>> Dziękuję wystarczy, już na podstawie tych cytatów można potwierdzić, że "był wybitnym teoretykiem"! @
>A praktykiem? Przecież prawdopodobnie współżył płciowo z kobietą?
Prawdopodobnie.
No, to prawdopodobnie był praktykiem i - jak sama mówisz - skromnym.
Nadzwyczajnie
Na tyle skromnym, żeby być santo subito dla owieczek, które grzech interpretują zgodnie z nauką KK, oznajmianą ... ustyma ... samego zainteresowanego. Ale jaja!

Cytaty tez są dobre:
>. Może jakieś cytaty?
> 1.A po maturze chodziliśmy na kremówki.
Czas przeszły niedokonany?

> 2.Kapłan jest człowiekiem żyjącym samotnie po to, aby inni nie byli samotni.
To niech zalegalizuje konkubinat. Przynajmniej od czasu do czasu...

> 3.Miłość zmierza do jedności głęboko osobowej, która nie tylko łączy w jedno ciało, ale prowadzi do tego, by było tylko jedno serce i jedna dusza
Lepszy dowcip słyszałam o tym, czym się różni miłość od przyjaźni. Z tym, że ten dowcip był bliższy prawdy.

> 4.Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka.
To dlaczego Prawa Człowieka KK podważa?
Jak już, to już! A nie tylko tak trochę w ciąży.
apud (4399 punktów)

> Jeśli poza dniami płodności ludzie jednak ciągle myślą o seksie,

To powinni stanąc pod zimnym prysznicem i pomyśleć o konsekwencjach!
spray (5875 punktów)
>> Jeśli poza dniami płodności ludzie jednak ciągle myślą o seksie,
>To powinni stanąc pod zimnym prysznicem i pomyśleć o konsekwencjach!
>
Och... ja nie mówię o środkach antykoncepcyjnyc marki "Zamiast"!
Raczej o przyczynach tego, że środki anty w ogóle mamy, coraz skuteczniejsze. I wygodniejsze w użyciu, niż "Zamiast".
31-05-2010 21:05 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Przestarzałe instrumentarium to może być to, że etycy przyjmują jakieś przestarzałe poglądy i założenia. Np. uważają, że głównym celem pożycia płciowego jest prokreacja i z tego wyciągają wniosek, że homoseksualizm jest niemoralny. Albo zakładają, że zarodek nie jest człowiekiem, więc można go usunąć. Albo gwałcą logikę. Jako kryterium zezwalające na aborcję podają, że płód nie czuje bólu, albo nie ma świadomości biograficznej.

   Albo przynajmniej tak Ci się wydaje.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
31-05-2010 21:50 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Ale tu nie o nazwiska chodzi. Hartman, Hołówka, Środa, śp. Kołakowski, nśp. Skarga.

No cóż, jeśli tylko takie nazwiska znasz... A ja myślałam, że to ja tylko nieznacznie zgłębiłam temat. Nikogo więcej Wiki nie wypluła?

>Rażące bzdury według jednych, a słowa pełne mądrości wedle drugich. Dostaję dużo plusów. Nie wiem, może ktoś stawia te plusy na złość komuś innemu, a nie dlatego, że podziela moje poglądy, ale nie mnie to rozstrzygać.

Węszę Zbyszka, obrońcę trolli.

>Przestarzałe instrumentarium to może być to, że etycy przyjmują jakieś przestarzałe poglądy i założenia. Np. uważają, że głównym celem pożycia płciowego jest prokreacja i z tego wyciągają wniosek, że homoseksualizm jest niemoralny. Albo zakładają, że zarodek nie jest człowiekiem, więc można go usunąć. Albo gwałcą logikę. Jako kryterium zezwalające na aborcję podają, że płód nie czuje bólu, albo nie ma świadomości biograficznej. A co ma piernik do wiatraka? Etyka nie może już się rozwijać, bo już wszystko tam ustalono, w każdym z kierunków etycznych. I teraz każdy etyk, powołując się na kierunek który wyznaje, interpretuje rzeczywistość.
>

Oj, nie pogrążaj się już, Grabowska. Dawno, dawno temu, pacholęciem będąc, też tak rozumiałam koncepcję etyki (no może nie w aż tak uproszczony sposób, ale jednak), ale rozwinęłam się trochę od tego czasu i zapewniam cię- niektóre koncepcje współczesnej bioetyki są naprawdę zajmujące i wbrew pozorom (albowiem zdajesz się pod wpływem takowych znajdować) naprawdę nie dotyczą płodów i homoseksualizmu jedynie.
31-05-2010 23:17 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>naprawdę nie dotyczą płodów i homoseksualizmu jedynie.
Chętnie się dowiem czego jeszcze!
31-05-2010 23:58 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)
>>naprawdę nie dotyczą płodów i homoseksualizmu jedynie.
>Chętnie się dowiem czego jeszcze!

   No to do roboty!

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-06-2010 00:26 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>   No to do roboty!
Podziwiam waszą logikę. Rodem od księdza Rydzyka. Jak się o cokolwiek zapytać ojca dyrektora to on zawsze odpowiada: A co?to wy nie wiecie? Przecież to ONI są wszystkiemu winni. Ale jacy ONI? No jak to jacy oni. Przecież wszyscy wiedzą!
Ja się pytam konkretnie czego jeszcze dotyczą oprócz płodów i homoseksualizmu i oczekuję konkretnej odpowiedzi. Ale zamiast tego dostaję odpowiedź w stylu księdza Rydzyka.
01-06-2010 00:36 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Ujmę to obrazowo.

Gdyby istniała nauka o moralności, nauka w sensie analogicznym do biologii czy fizyki, to mogłaby jedynie stwierdzać, że pewni ludzie uznają za stosowne zabijać gejów, a inni dawać im śluby. Nie stwierdziłaby jednak, które podejście jest lepsze lub bardziej właściwe.

To co zajmuje się roztrząsaniem tych i podobnych kwestii - to właśnie etyka.
01-06-2010 05:56 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Nie stwierdziłaby jednak, które podejście jest lepsze lub bardziej właściwe.
>To co zajmuje się roztrząsaniem tych i podobnych kwestii - to właśnie etyka.

   A jaka dyscyplina, w tym przykładzie, zajmuje się roztrząsaniem: "które podejście jest lepsze lub bardziej właściwe" dla kogo?
   Nie mam na myśli prawa.
Sylwek (15472 punktów)
Marksizm-leninizm.
Adamiak (36436 punktów)
>Marksizm-leninizm.
    Słusznie + teologia...?
   A co proponujesz dla zupełnie niewierzących?
Sylwek (15472 punktów)
Nie wiem? Może to co tobie pozwoliło dojść, że dla płodów najlepiej jest być własnością matki?
01-06-2010 13:03 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Nie wiem? Może to co tobie pozwoliło dojść, że dla płodów najlepiej jest być własnością matki?

   Czyli znowu wszystko na mojej głowie - nic nowego, jak od 45 lat.
01-06-2010 12:27 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>To co zajmuje się roztrząsaniem tych i podobnych kwestii - to właśnie etyka.
I jedni etycy (homofobiczni) dochodzą do wniosku, że gejów można zabijać, tak jak można zabijać zygoty, a inni etycy dowodzą, że lepiej dawać im śluby.
A mówiąc poważnie, etyka chrześcijańska uważa, że homoseksualizm jest złem moralnym (nie mylić ze słowem grzech - bo tym teologia się zajmuje), a etyka świecka nie uważa homoseksualizmu za zło moralne. No i co Panie Sylwku kochany, ma Pan tu coś "roztrząśnięte"? Jest Pan mądrzejszy po przestudiowaniu odpowiedzi etyki
na temat kwestii homoseksualizmu?
01-06-2010 13:15 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>To co zajmuje się roztrząsaniem tych i podobnych kwestii - to właśnie etyka.
>I jedni etycy (homofobiczni) dochodzą do wniosku, że gejów można zabijać, tak jak można zabijać zygoty, a inni etycy dowodzą, że lepiej dawać im śluby.
Jestem za dawaniem ślubów zygotom, nawet jak są gejami.

>A mówiąc poważnie, etyka chrześcijańska uważa, że homoseksualizm jest złem moralnym (nie mylić ze słowem grzech - bo tym teologia się zajmuje).
Muszę sprawdzić, gdyż zło lub grzech czyni się świadomie, a słyszałem w TV zaperzonych katolików, którzy twierdzili, że homoseksualizm to wyleczalna choroba.

>No i co Panie Sylwku kochany, ma Pan tu coś "roztrząśnięte"? Jest Pan mądrzejszy po przestudiowaniu odpowiedzi etykina temat kwestii homoseksualizmu?
Dla inteligentnego wrażliwego człowieka homoseksualizm to poważny problem etyczny. Nawet wówczas, gdy w pełni akceptuje homoseksualistów.

Czytałem kilka rozpraw etycznych na ten temat - od starożytności po współczesność i pomimo że sam nie jestem gejem, to bardzo mnie one wzbogaciły.
Czy wszystko już zostało przemyślane i opisane? Geje twierdzą, że nie, a przecież to problem, który głównie ich dotyczy.

Są ludzie, którzy wszystko wiedzą, wszystko jest dla nich jasne i nawet bez matury zostają profesorami supernadzwyczajnymi, a inni przygłupiaści całe życie się uczą i umierając jeszcze narzekają, że tak mało się nauczyli.

@@@
.
01-06-2010 13:53 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Geje twierdzą, że nie, a przecież to problem, który głównie ich dotyczy.
Problem nie dotyczy gejów tylko tych, którzy mają problem z gejami. To właśnie jest ich problem. I to oni robią problemy gejom, więc dla gejów jest to problem wtórny.
>Muszę sprawdzić, gdyż zło lub grzech czyni się świadomie
Zło można czynić nieświadomie. A grzech jest to świadome obrażenie Pana Boga. Skoro zaś nie ma Pana Boga to i nie ma grzechu.
>słyszałem w TV zaperzonych katolików, którzy twierdzili, że homoseksualizm to wyleczalna choroba.
Mylili się. Ani wyleczalna ani choroba. Byli niedoinformowani lub kłamali.
> Dla inteligentnego wrażliwego człowieka homoseksualizm to poważny problem etyczny.
Gdzie tu Pan widzi problem? I to jeszcze poważny. I etyczny.
> Czytałem kilka rozpraw etycznych na ten temat i bardzo mnie one wzbogaciły.
W co wzbogaciły? Czy po ich przeczytaniu jest Pan za tym aby homoseksualiści mieli prawo adoptować dzieci?
01-06-2010 14:44 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Problem nie dotyczy gejów tylko tych, którzy mają problem z gejami. To właśnie jest ich problem. I to oni robią problemy gejom, więc dla gejów jest to problem wtórny.
Kobieto wytknij nos ze swojego grajdołka. Przeczytaj jakąś poważniejszą gazetę, bo o książce nie wspomnę. Tam czasem "inni" opisują swoje problemy. To są poważne sprawy i tylko dla prostaków są wtórne.

>>Muszę sprawdzić, gdyż zło lub grzech czyni się świadomie.
>Zło można czynić nieświadomie.
I za zło uczynione całkowicie nieświadomie ponosi się odpowiedzialność? Gdyż o odpowiedzialności tu mówiłem.

>A grzech jest to świadome obrażenie Pana Boga. Skoro zaś nie ma Pana Boga to i nie ma grzechu.
Średnio inteligentny człowiek mający mierne pojęcie o etyce, wie że grzech niezależnie od istnienia Boga stanowi poważny problem dla ludzi wierzących. Chyba, że przyjmiemy, iż wierzący nie są ludźmi.

>>słyszałem w TV zaperzonych katolików, którzy twierdzili, że homoseksualizm to wyleczalna choroba.
>Mylili się. Ani wyleczalna ani choroba. Byli niedoinformowani lub kłamali.
Bzdura, to była katolicka inteligencja - oczytana, poinformowana i nie kłamiąca. Oni tak samo jak Profesor Grabowska mieli własne silne przekonania oparte na ugruntowanej wierze.

>Czy po ich przeczytaniu jest Pan za tym aby homoseksualiści mieli prawo adoptować dzieci?
Nie sposób, ani nie mam ochoty opisywać tu wszystkich refleksji związanych z lekturą pism genialnych homoseksualistów. Zresztą byłyby to rozważania dla bardzo inteligentnych i tych którzy tą literaturę ze zrozumieniem przeczytali.
A czy po ich przeczytaniu uważam tak lub inaczej?
Odpowiem - po prostu i zgodnie z prawdą - nie wiem.

I tu właśnie jest ogromna różnica miedzy nami. Pani w większości wszystko wie, a ja ciągle nie wiem i stale poszukuję przybliżenia do optymalnej odpowiedzi, której najprawdopodobniej nigdy nie osiągnę.

@@@
.
>
01-06-2010 19:09 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> A czy po ich przeczytaniu uważam tak lub inaczej?
>Odpowiem - po prostu i zgodnie z prawdą - nie wiem.
Czyli, że nie warto ich było czytać, skoro po lekturze dalej nic się nie wie.
> "inni" opisują swoje problemy.
Ale te problemy stwarza im społeczeństwo, w którym przyszło im żyć. Jakaś baba, która wykrzykuje za nimi "pedały!". Jakiś durny minister, czy poseł, który chce im uprzykrzyć życie.
>oczytana, poinformowana i nie kłamiąca.
Skoro byli oczytani i poinformowani to dlaczego pieprzyli bzdury? No albo albo!
> Pani w większości wszystko wie, a ja ciągle nie wiem i stale poszukuję
Ja też nie wiem, dlatego pytam.
>poszukuję odpowiedzi, której najprawdopodobniej nigdy nie osiągnę.
Więcej wiary we własne możliwości. Jak Pan będzie tak pesymistycznie nastawiony to zadziała samospełniająca się przepowiednia i faktycznie będzie miał Pan sokratejskie poczucie, że wiem, że nic nie wiem.
01-06-2010 19:59 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>> A czy po ich przeczytaniu uważam tak lub inaczej?
>>Odpowiem - po prostu i zgodnie z prawdą - nie wiem.
>Czyli, że nie warto ich było czytać, skoro po lekturze dalej nic się nie wie.
>> "inni" opisują swoje problemy.
>Ale te problemy stwarza im społeczeństwo, w którym przyszło im żyć. Jakaś baba, która wykrzykuje za nimi "pedały!". Jakiś durny minister, czy poseł, który chce im uprzykrzyć życie.
>>oczytana, poinformowana i nie kłamiąca.
>Skoro byli oczytani i poinformowani to dlaczego pieprzyli bzdury? No albo albo!
>> Pani w większości wszystko wie, a ja ciągle nie wiem i stale poszukuję
>Ja też nie wiem, dlatego pytam.
>>poszukuję odpowiedzi, której najprawdopodobniej nigdy nie osiągnę.
>Więcej wiary we własne możliwości. Jak Pan będzie tak pesymistycznie nastawiony to zadziała samospełniająca się przepowiednia i faktycznie będzie miał Pan sokratejskie poczucie, że wiem, że nic nie wiem.

O Boże! O Jezusiczku! Ty to czytasz i nie grzmisz! Naprawdę trudno mi uwierzyć, że tacy ludzie istnieją. Nic do Pani nie dociera. Kaczki przy Pani są przesiąkliwe. Miłego wieczoru życzę.
@@@
01-06-2010 20:24 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Nic do Pani nie dociera.
No właśnie, nic a nic. Może gdyby był Pan bardziej konkretny i rzeczowy to by coś dotarło.
apud (4399 punktów)
>
>Średnio inteligentny człowiek mający mierne pojęcie o etyce, wie że grzech niezależnie od istnienia Boga stanowi poważny problem dla ludzi wierzących.

A co z prostakiem mającym doskonale pojecie o etyce? Z reszty tekstu nic konkretnego nie wynika.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>Średnio inteligentny człowiek mający mierne pojęcie o etyce, wie że grzech niezależnie od istnienia Boga stanowi poważny problem dla ludzi wierzących.
>A co z prostakiem mającym doskonale pojecie o etyce? Z reszty tekstu nic konkretnego nie wynika.
To była odpowiedź dla prof. Grabowskiej, a więc dla średnio inteligentnych i trudno mi zejść poniżej tego poziomu, aby wszystkim coś wynikało. Większość zdań wyrwanych z kontekstów może być skrytykowanych za niejasność. Prostacy jak sama nazwa wskazuje nadmiernie upraszczają problemy. Czyni tak prof. Grabowska w swoim wykładzie etyki z czym wielu forumowiczy, w tym ja, się nie godzi.

@@@
.
04-06-2010 10:34 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)

> Prostacy jak sama nazwa wskazuje nadmiernie upraszczają problemy. Czyni tak prof. Grabowska w swoim wykładzie etyki z czym wielu forumowiczy, w tym ja, się nie godzi.

Ty co?
Na wykłady nigdy nie chodziłeś czy jak???

Wykladowca jest do dupy, jak nie potrafi najtrudniejszej kwestii prosto i logicznie przedstawić.

A większość forumowiczów guzik rozumie co sie do nich pisze poza tym, ze jak wyczytają ze to od Grabowskiej to jak te psy...węszące? Pawlowa pyszcza.

Pyszczyć każdy moze, jeden lepiej drugi gorzej,
Ja liliaka nie chwale, liliak po prostu ma talent

A to dlatego, ze teraz to na studia bez egzaminu albo dyplom za pieniądze.
To i wykładowca moze byc do dupy.
Kiedys, to nawet z punktami za pochodzenie trza było zdać wstępny egzamin.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>A większość forumowiczów guzik rozumie co sie do nich pisze poza tym, ze jak wyczytają ze to od Grabowskiej to jak te psy...węszące? Pawlowa pyszcza.

>Pyszczyć każdy moze, jeden lepiej drugi gorzej,

>To i wykładowca moze byc do dupy.

Nie chwytam!
Dla mnie to jeszcze trudniejszy wykład, niż są wykłady prof. Grabowskiej.
Albo nie dostaje mi wiedzy, albo inteligencji.

@@@
.
apud (4399 punktów)

>Nie chwytam!
>Dla mnie to jeszcze trudniejszy wykład, niż są wykłady prof. Grabowskiej.
>Albo nie dostaje mi wiedzy, albo inteligencji.

Nil desperandum, albowiem tylko ubodzy duchem posiada królestwo niebieskie.
Amen
01-06-2010 19:26 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>A mówiąc poważnie, etyka chrześcijańska uważa, że homoseksualizm jest złem moralnym (nie mylić ze słowem grzech - bo tym teologia się zajmuje), a etyka świecka nie uważa homoseksualizmu za zło moralne. No i co Panie Sylwku kochany, ma Pan tu coś "roztrząśnięte"? Jest Pan mądrzejszy po przestudiowaniu odpowiedzi etykina temat kwestii homoseksualizmu?

Szukanie odpowiedzi na te pytania to właśnie etyka.

Przykładowo - kwestia człowieczeństwa zarodków jest wtórna dla zagadnienia prawa do aborcji, bo to czy ustalimy, że są lub nie ludźmi bezpośrednio nie pociąga żadnych wniosków co z nimi począć.

Nie ma naukowych przesłanek za czy przeciw zabijaniu jakichkolwiek ludzi. Nauka w ogóle nie odpowiada na te pytania - ściślej, nie da się sformułować teorii naukowych poruszających te zagadnienia.

Z kolei odrzucenie nie-nauki jako bełkotu samo w sobie jest nienaukowym (filozoficznym) postulatem, tezą, teorią czy jak.

Raz już tak robiono. Pozytywiści logiczni. Uznawali, że tylko twierdzenia naukowe są sensowne. Reszta to bełkot. Twierdzenia naukowe odróżniali od nienaukowych za pomocą kryterium weryfikowalności. I tak sobie radośnie tworzyli anty filozoficzne treści, do czasu, gdy ktoś zauważył (bodaj Popper pierwszy głośno), ze samo kryterium weryfikowalności jest twierdzeniem nieweryfikowalnym, metafizycznym, więc wedle własnych zasad - beztreściowym bełkotem.

Przykre.

Tak samo przykre są treści przez panią wypisywane.
01-06-2010 20:18 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Szukanie odpowiedzi na te pytania to właśnie etyka.
Etyka nie może rozstrzygać o moralności homoseksualizmu, ani aktów homoseksualnych, bo homoseksualizm nie podlega jej ocenom. To tak jakby próbować oceniać moralnie fakt zjedzenia na śniadanie jajka na miękko.
> czy ustalimy, że są lub nie ludźmi bezpośrednio nie pociąga żadnych wniosków co z nimi począć.
Pociąga. Bo ludzi nie mamy prawa zabijać. Nauka ustala, od kiedy jest człowiek. Natomiast to, że nie mamy prawa go zabić żadna nauka nie ustala. Jedynie de Sade twierdził, że dla natury jest obojętne czy skupisko atomów występuje pod postacią człowieka czy nawozu. Dlatego uważał, że można zamienić człowieka w nawóz, bo to dla natury wszystko jedno. Jednak w każdym normalnym umyśle tkwi przekonanie, że zabicie niewinnej istoty ludzkiej jest niewłaściwe. Nie znam kultury która by to popierała i twierdziła, że jest to ok. I to nie jest kwestia etyki, tylko raczej naszych wrodzonych ewolucyjnie instynktów. Prymitywne plemiona nie wytwarzają przecież etyki normatywnej w naszym rozumieniu. Kierują się bardziej instynktami właśnie. Więc może antropologia może być tą nauką.
01-06-2010 20:39 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Etyka nie może rozstrzygać o moralności homoseksualizmu, ani aktów homoseksualnych, bo homoseksualizm nie podlega jej ocenom. To tak jakby próbować oceniać moralnie fakt zjedzenia na śniadanie jajka na miękko.

Cóż, ewentualne wyłączenie homoseksualizmu, seksu czy jedzenia jajek z osądów moralnych samow sobie jest pewnym twierdzeniem czy postulatem etycznym.

>Pociąga. Bo ludzi nie mamy prawa zabijać.
A niby skąd pochodzi ten zakaz?

> Nauka ustala, od kiedy jest człowiek.
Nie. Tu wychodzi twoja rażąca niekompetencja z biologii z kolei. Jedyna naukowa definicja "człowieka" czy człowieczeństwa dotyczy biologicznej koncepcji gatunku, która to z kolei jedynie rozsądza czy organizmy należą lub nie do populacji o wsĻolnej puli genowej. Definicja ta (będąca zarazem pewną teorią, czy może nawet wiązką teorii) z kolei ma, jak każda teoria, ograniczoną stosowalność. Między innymi zakłada płodność rozpatrywanych organizmów.

Mówienie o zygotach-ludziach jest w najlepszym razem stosowaniem ukrytych w ogólnym, zdroworozsądkowym tle wiedzy definicji niespecjalistycznych i nienaukowych.
Gdy w debatach pojawia się kwestia człowieczeństwa automatycznie schodzą one na filozoficzne dociekania filozoficznie rozumianego człowieczeństwa.

>Natomiast to, że nie mamy prawa go zabić żadna nauka nie ustala.

W takim razie co?

> Jedynie de Sade twierdził, że dla natury jest obojętne czy skupisko atomów występuje pod postacią człowieka czy nawozu.

Nie jedynie.

>Dlatego uważał, że można zamienić człowieka w nawóz, bo to dla natury wszystko jedno.

Bo dla natury "to wszytko jedno". Lub ściślej, natura jako taka jako nie-umysł i nie-osoba, oraz nie-podmiot w ogóle nie może mieć zdania.

>Jednak w każdym normalnym umyśle tkwi przekonanie, że zabicie niewinnej istoty ludzkiej jest niewłaściwe.

Absolutny fałsz, do tego niezgodny z naukową (szczególnie psychoewolucyjną) wiedzą. To zabawnie pokazuje jak spójne jest twoje stanowisko.

> Nie znam kultury która by to popierała i twierdziła, że jest to ok.

Przepraszam, a Niemcy nazistowskie? A pogromy w Polsce (przypomnę cytat przytaczany przez Grossa: "Nie może być tak, żeby Polak nie miał odwagi uderzyć bezbronnego człowieka" - cytuję z pamięci, może być z błędami).

Ponadto posługujesz się kryterium normy. Dla większości kultur i norm niewłaściwy i naganny jest broniony przez ciebie homoseksualizm.

>I to nie jest kwestia etyki, tylko raczej naszych wrodzonych ewolucyjnie instynktów.

Które czynią nas bezwstydnymi mordercami. Zresztą ewolucyjnych kuzynów - szympansy - też.

>Prymitywne plemiona nie wytwarzają przecież etyki normatywnej w naszym rozumieniu. Kierują się bardziej instynktami właśnie.

Zarzynają się w stopniu nieprawdopodobnym. Gdyby XX wieczne konflikty były równie barbarzyńskie jak wojny ludów prymitywnych zginęłyby w nich miliardy ludzi nie dziesiątki milionów.

>Więc może antropologia może być tą nauką.

Antropologia powie nam, że ludy prymitywne uważają, iż należy zabić sąsiadów płci męskiej i dzieci, a kobiety uprowadzić i wziąć jako łup seksualny. Albo, że mułłowie w Iranie za stosowne uznają powieszenie geja lub ukamienowanie kobiety bo zgwałcił ja sąsiad i zhańbiła się. Albo, że dla mieszkańców Zachodu wiedoklip muzyczny z lesbijskim więzieniem jest cool.

W żaden sposób nie powie ci, które z tych zachowań jest właściwe. Więcej nawet, nie pozwoli ci zadać tych pytań, bo dla nauki rzeczywistość po prostu jest. Nauka nie zajmuje się dociekaniem jaka ma być.
01-06-2010 22:40 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Cóż, ewentualne wyłączenie homoseksualizmu, seksu czy jedzenia jajek z osądów moralnych samo w sobie jest pewnym twierdzeniem czy postulatem etycznym.
W takim razie wszystko jest postulatem etycznym. Albo nic nie jest postulatem etycznym.
To że ludzie się mordują nie jest dowodem na to, że mordowanie się jest najlepszym sposobem na życie. Gdyby tak było jak mówisz to tytuł na pierwszej stronie Super Expressu brzmiałby: "Pedofil zgwałcił i zamordował 5 letnią dziewczynkę!" Prezydent Komorowski (vel Kaczyński) zamierza odznaczyć go Orderem Odrodzenia Polski. Prymas Kowalczyk wystąpił do papieża o zaliczenie go za życia w poczet błogosławionych.
01-06-2010 23:05 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>W takim razie wszystko jest postulatem etycznym. Albo nic nie jest postulatem etycznym.

Tak, każda wypowiedź oceniająca słuszność jakiejś rzeczy, zachowania, postępowania jest wypowiedzią z dziedziny etyki.

>To że ludzie się mordują nie jest dowodem na to, że mordowanie się jest najlepszym sposobem na życie.

Nie jest. Bo z faktów nie wypływają normy. Dlatego nauka (traktująca o faktach) nie dostarcza norm.
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Jednak w każdym normalnym umyśle tkwi przekonanie, że zabicie niewinnej istoty ludzkiej jest niewłaściwe.

   W zeszłym roku dwóch rabinów wydało orzeczenie, że zabijanie niemowląt nie-Żydów, nawet rozmyślne, czyli nie wynikające z okoliczności wojennych jest usprawiedliwione.

>Nie znam kultury która by to popierała i twierdziła, że jest to ok.

   Więc nie sądzę, szanowna prof. Grabowska, że Twój tytuł naukowy pochodzi z jesziwy.
Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
01-06-2010 13:58 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)
>>   No to do roboty!
>Podziwiam waszą logikę.

   Nas jest raz!

>Rodem od księdza Rydzyka.

   Rodem od księdza Rydzyka to jest Twoje pojęcie o bioetyce. Niezwykle zbieżne z treścią wypocin jednego z radiomaryjnych dyżurnych profesorów od wszystkiego.

>Jak się o cokolwiek zapytać ojca dyrektora to on zawsze odpowiada:

   Rydzyk jest ostatnią osobą, którą byłbym skłonny pytać o cokolwiek.

>Ja się pytam konkretnie

   Ty się najpierw przyznaj konkretnie, że nie wiesz o czym piszesz, choć za wszelką cenę strasz się sprawić wrażenie, że jest inaczej.

>oczekuję konkretnej odpowiedzi.

   Odpowiedzi możesz znaleźć bez trudu w literaturze przedmiotu. Nie znasz takiej? To napisz to wyraźnie.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
01-06-2010 16:17 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
> Ja się pytam konkretnie czego jeszcze dotyczą oprócz płodów i homoseksualizmu i oczekuję konkretnej odpowiedzi.

... bo sama nie mam rączek, pewnikiem obcięli mi je w ramach jakichś podejrzanych eksperymentów medycznych i "wyguglać" nie mogę

Twoje lenistwo intelektualne, Grabowska jest nieco żenujące. Nawet Wiki podaje pod hasłem bioetyka dłuższą listę zagadnień, aniżeli ty zdajesz sę znać Hasło etyka lekarska również pozwala "wyguglać" nieco obszerniejsze odpowiedzi.

Masz tu, żeby nie było, żeś, biedactwo, ignorowana link do spisu treści pierwszego z brzegu podręcznika zajmującego się etyką lekarską. Wikipedię, mam nadzieję, potrafisz odnaleźć sama.
01-06-2010 19:20 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
"To co dzisiaj nazywa się etyką, to jest ustosunkowanie się do dylematów stwarzanych przez rozwój np. medycyny. Sprawa in vitro,badań prenatalnych, terapii medycznej. Do zagadnień ekologii, praw zwierząt, manipulacji genetycznych, eutanazji."
Wymieniłam przecież w poście trochę zagadnień,a nie tylko aborcję i homo. A że nie zacytowałam spisu treści, bo nie o to chodziło.
placownik (17853 punktów)

>Wymieniłam przecież w poście trochę zagadnień,a nie tylko aborcję i homo. A że nie zacytowałam spisu treści, bo nie o to chodziło.

   Jeden nie wie, co drugi naklepał w klawisze? Weźcie się i trochę lepiej zorganizujcie. www.racjonalista.pl/forum.php/s,332808#w333851

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
04-06-2010 12:12 
 Ocena-1 na 1
apud (4399 punktów)

>Ja się pytam konkretnie czego jeszcze dotyczą oprócz płodów i homoseksualizmu i oczekuję konkretnej odpowiedzi. Ale zamiast tego dostaję odpowiedź w stylu księdza Rydzyka.

A czego niby innego sie spodziewasz?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Ja się pytam konkretnie czego jeszcze dotyczą oprócz płodów i homoseksualizmu i oczekuję konkretnej odpowiedzi. Ale zamiast tego dostaję odpowiedź w stylu księdza Rydzyka.
>A czego niby innego się spodziewasz?
Spodziewam się racjonalnej odpowiedzi. Rzeczowej, konkretnej, kompetentnej, uprzejmej.
04-06-2010 10:11 
 0 na 2
apud (4399 punktów)

>Węszę Zbyszka, obrońcę trolli.

o cholera, z psem mamy do czynienia?
03-06-2010 12:59 
 Ocena 1 na 3
apud (4399 punktów)

>>Czy troll na tym forum to ktoś kto ma czelność posiadać własne poglądy, odmienne od poglądów niektórych innych forumowiczów?
>Nie, ale niekiedy używa się tego pojęcia w stosunku do osób wypisujących rażące bzdury i wykazujących wyjątkowy brak kompetencji w tematach, które porusza, zwłaszcza zaś w przypadku osób, które takie zachowanie prezentują często i bez zauważalnej chęci poprawy (choćby w zakresie rzeczonych kompetencji).

Wisz co liliaku, przeczytaj raz jeszcze co napisałaś.
Ja jestem stara baba, wychowana w innym ustroju, gdzie w szkole uczyli co było w programie a na uczelniach dodatkowo uczyli uczyć sie i Myślec.
Krytycznie i przede wszystkim w odniesieniu do siebie.

Jak sadze, jesteś z nowego pokolenia,
które, jak mnie sie wydaje, wierzy tylko w to co mniej więcej potrafi zrozumieć i chce przyjąć do wiadomości.

Idea dyskusji jest tobie całkowicie obca.
Uczyć sie sama, nawet sprawdzając argumenty oponenta w dyskusji albo nie chcesz, albo nie umiesz albo uważasz, ze juz wszystko wiesz.

Argumentem dla ciebie i wielu podobnych do ciebie,
w braku innych argumentow
jest przyklejanie nalepki troll oponentowi. Plus trochę inwektyw.
Zupelnie jak PiSowiec w dyskusji.

No coz, moze to wynika z tego ze, umiesz juz czytać i pisać, ale nie umiesz jeszcze oceniać obiektywnie argumenty przeciwnika. Albo nie mozez zrozumieć ze dyskusja pozwala wszystkim dojść do lepszego zrozumienia problemu ewentualnie kompromisu co tez jest lepszym rozwiązaniem od....

Ja tu sama osobiście zauważyłam,
żenujący u niektórych zasób wiadomości, moim zdaniem podstawowych, do prowadzenia dyskusji w danym temacie. Oczywiście tylko w tematach o których ja cos wiem.

Przykladow moze byc kupa,
ale dla mnie najzabawniejsze jest cytowanie ni w piec ni w dziewięć jakiejś ostatnio przeczytanej Książki, mniej więcej podchodzącej pod temat dyskusji.

I traktowanie tej książki jako argumentu ostatecznego i wystarczającego na wszystko.
Ewentualnie argumentu, który tez jest ni w piec ni w dziewięć ale wedle cytującego powala oponenta na ziemie i ...juz.

Ja to nazywam syndromem "world famous in Poland" czyli światowej sławy (ale tylko) w Polsce, jak Mel Brook podsumował pewnego aktora (w tym wypadku polskiego) w swoim filmie "To Be or Not to Be".

Socrates dopiero starzejąc sie, doszedł do wniosku, ze nie wie nic.

A teraz przeproś Grabowska, i wykaz jej jakie bzdury ona wypisała.
No i przy okazji popatrz sama na siebie jak ty argumentujesz. I nie tylko ty.

Albo zorganizuj akcje banowania i minusowania Grabowskiej.

W ten sposób rasa racjonalistów oczyści sie z intelektualnie niedorozwiniętych forumowiczow

i dzisiaj forum racjonalisty a jutro cały swiat.
03-06-2010 15:16 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Wisz co liliaku, przeczytaj raz jeszcze co napisałaś.

Bądź łaskawa nie przekręcać mojego pseudonimu; nie zamieniać w nim literek i nie odmieniać go przez przypadki, gdyż jako że to wyraz obcojęzyczny, odmianie w naszym języku nie podlega.

>Ja jestem stara baba, wychowana w innym ustroju, gdzie w szkole uczyli co było w programie a na uczelniach dodatkowo uczyli uczyć sie i Myślec.

Jeśli tak "myśleć", jak Grabowska, to powinszować, powinszować

>Jak sadze, jesteś z nowego pokolenia,
>które, jak mnie sie wydaje, wierzy tylko w to co mniej więcej potrafi zrozumieć i chce przyjąć do wiadomości.

Rozumiem, że ty zwykłaś wierzyć zwłaszcza w to czego nie rozumiesz.

>Idea dyskusji jest tobie całkowicie obca.

Pozwolę sobie nie okazać głębi wdzięczności za twoją jakże wnikliwą ocenę

>Uczyć sie sama, nawet sprawdzając argumenty oponenta w dyskusji albo nie chcesz, albo nie umiesz albo uważasz, ze juz wszystko wiesz.

Dzięki, mamusiu Możesz mi wskazać te argumenty w wypowiedziach Grabowskiej, które warte są odpowiedzi? Póki co, mamy kilka deklaracji braku znajomości tematu, a z osobą, która tematu nie zna i nie wykazuje chęci jego zgłębiania, dyskutować nie warto. Chociaż podziwiam cierpliwość Sylwka

>Argumentem dla ciebie i wielu podobnych do ciebie,
>w braku innych argumentow
>jest przyklejanie nalepki troll oponentowi.

Oponentowi? Póki co, żenujące wypowiedzi Grabowskiej nie pozwalają na przyznanie jej tego miana.

>No coz, moze to wynika z tego ze, umiesz juz czytać i pisać, ale nie umiesz jeszcze oceniać obiektywnie argumenty przeciwnika.

Ty, jak widzę do etapu poprawnego gramatycznie użytkowania języka nie dotarłaś.

Widzisz, apud, w twoim wykonaniu wielu sensownych dyskusji na tym forum nie zaobserwowałam. Nie widziałam też, byś komukolwiek tutaj dostarczyła kiedyś większej ilości przydatnych informacji. Elementów rozrywkowych, a niekiedy sarkastycznych komentarzy tak, ale poza tym? Dlatego nie oczekuj, bym się przejęła twoją, mało zresztą merytoryczną, krytyką

PS
Swoje pogadanki pedagogiczne postaraj się w przyszłości umieszczać w jakimś bardziej ku temu odpowiednim wątku.
03-06-2010 20:09 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

   Masz trochę racji, a trochę jej nie masz. To się zdarza prawie każdemu. Nawet prof.Grabowskiej, choć ona o tym nie wie. Dlatego dobrze by było, gdybyś swój apel skierowała (choćby tylko pro forma) raczej do niej, a nie do liliac.

>A teraz przeproś Grabowska, i wykaz jej jakie bzdury ona wypisała.

   Uważasz, że to ma sens? Kto chciał ten czytał posty liliac wykazujące obszary pustki w wiedzy prof.Grabowskiej, co żadnego wrażenia na niej nie czyniło, dopingując jedynie do zwiększenia produkcji. Można, a nawet należy wykazywać wypisywane przez nią bzdury, ale nie jej, lecz niewinnym dziateczkom, które z lektury jej twórczości mogłyby wysnuwać błędne wnioski.

   A przepraszać? Niby za co? Za domniemane braki w sztuce argumentacji? Argumentować można, źle lub dobrze, w sferze interpretacji, ale nie w sferze faktów.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
apud (4399 punktów)

>   Pozdrawiam
>
Niech strój słów podkreśla urodę myśli


Ja tez. Pozdrawiam.
I se tak myśle, ze starej babie żaden strój urody nie podkreśli. Bo jej ni ma.
04-06-2010 14:18 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>I se tak myśle, ze starej babie żaden strój urody nie podkreśli. Bo jej ni ma.

Protest! Nie i jeszcze raz nie.
Ludzie są bardziej lub mniej urodziwi niezależnie od wieku, choć najczęściej specyficznie dla swojego wieku.
Starzy ludzie też mogą być piękni i właściwy strój tę urodę podkreśli.

.
>
apud (4399 punktów)
>.
>>I se tak myśle, ze starej babie żaden strój urody nie podkreśli. Bo jej ni ma.
>Protest! Nie i jeszcze raz nie.
>Ludzie są bardziej lub mniej urodziwi niezależnie od wieku, choć najczęściej specyficznie dla swojego wieku.
>Starzy ludzie też mogą być piękni i właściwy strój tą urodę podkreśli.
>.
>>
>
Doceniam podlizywanie sie, ale ja mam lustro. No i jest jeszcze Placownik
31-05-2010 20:22 
 Ocena 3 na 3
Wolnomyśliciel (7257 punktów)

>Czy troll na tym forum to ktoś kto ma czelność posiadać własne poglądy, odmienne od poglądów niektórych innych forumowiczów?
Trafiłaś w sedno!
To ktoś, kto nie ma racji(ergo - nie jest racjonalistą).

Pozdrawiam - Zbyszek Bryłowski

PS: Są oczywiście wyjątki, ale muszą zachowywać się ostrożnie(poprawnie) - inaczej zostaną błyskawicznie zdemaskowani przez czujne ideowo, racjonalistyczne inspekcje. Nie przejmuj się - ja także jestem trollem(wcześniej byłem członkiem PSR i moderatorem).


Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć. [Voltaire(?)]
31-05-2010 21:05 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Trafiłaś w sedno!

Tak? Trafił w sedno choć powiedział zdanie prowadzące do wniosku, że wszyscy są trollami?
31-05-2010 21:15 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Trafiłaś w sedno!
>Tak? Trafił w sedno choć powiedział zdanie prowadzące do wniosku, że wszyscy są trollami?

Już to chyba kiedyś mówiłam, ale powtórzę : teoria postaci z celtyckich legend zwanych trollami nie wydaje mi się właściwym materiałem do lansowania na forum osób mających ratio za przewodnika. Zostawmy trolle baśniom dla młodzieży lubiącej fantastykę. A jak ktoś ma własne zdanie, to należy go szanować, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy. A może zwłaszcza wtedy.
31-05-2010 21:44 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Już to chyba kiedyś mówiłam, ale powtórzę : teoria postaci z celtyckich legend zwanych trollami nie wydaje mi się właściwym materiałem do lansowania na forum osób mających ratio za przewodnika.

Póki trolle są traktowane poważnie li i jedynie. Można jednakowoż traktować je także jako pretekst tudzież materiał poglądowy; ewentualnie uznać za element rozrywkowo-dydaktyczny.

>Zostawmy trolle baśniom dla młodzieży lubiącej fantastykę.

Dorośli lubiący fantastykę się nie liczą?

>A jak ktoś ma własne zdanie, to należy go szanować, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy. A może zwłaszcza wtedy.

Nie gdy tapla się w bzdurach i jest z tego taplania dumny.
31-05-2010 21:49 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie liliac, mylisz się. Pamiętaj - należy rozdzielać osobę trolla od czynów trollingu. Do osoby trolla należy zawsze podchodzić z najwyższym szacunkiem i troską, to jedynie czyny trolla należy potępić.

Wtedy nawet Wolnomyśliciel nie będzie mógł mieć nic do zarzucenia.
liliac (147340 punktów)
>Nie liliac, mylisz się. Pamiętaj - należy rozdzielać osobę trolla od czynów trollingu. Do osoby trolla należy zawsze podchodzić z najwyższym szacunkiem i troską, to jedynie czyny trolla należy potępić.
>Wtedy nawet Wolnomyśliciel nie będzie mógł mieć nic do zarzucenia.

Pytanie czy traktować trolla jak osobę czy jako wirtualny konstrukt. Wirtualny szacunek dla wirtualnych konstruktów
Zresztą mój szacunek dla osoby jako takiej w formie bazowej (tzn. jako forma określana jako "uniwersalny szacunek dla osoby ludzkiej") nie jest chyba do końca tym, co usatysfakcjonowałoby Wolnomyśliciela.
31-05-2010 22:57 
 Ocena 3 na 3
Madame de Montsegur (1910 punktów)
> Pamiętaj - należy rozdzielać osobę trolla od czynów trollingu. Do osoby trolla należy zawsze podchodzić z najwyższym szacunkiem i troską, to jedynie czyny trolla należy potępić.

Dokładnie tak by to ujął rasowy posoborowy teolog katolicki.
31-05-2010 22:39 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A jak ktoś ma własne zdanie, to należy go szanować, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy. A może zwłaszcza wtedy.
>Nie gdy tapla się w bzdurach i jest z tego taplania dumny.

To, że jest dumny, to jego osobisty problem. Ale na uważne wysłuchanie zasługuje każdy. Tak myślę.
31-05-2010 23:12 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>A jak ktoś ma własne zdanie, to należy go szanować, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy.
   A dlaczego jakieś/czyjeś zdanie ma być powodem do szacunku do kogoś?

>A może zwłaszcza wtedy.
   Albo zwłaszcza?

>Ale na uważne wysłuchanie zasługuje każdy.
   Z jakiego powodu? Dlaczego?

>Tak myślę.
   Tak pytam.
31-05-2010 23:20 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>   A dlaczego jakieś/czyjeś zdanie ma być powodem do szacunku do kogoś?
Dlatego, że jak ma zdanie, to już jest gościu dobry

>A może zwłaszcza wtedy.
Jak wyżej.

>>Ale na uważne wysłuchanie zasługuje każdy.
>   Z jakiego powodu? Dlaczego?

Dlatego, że jak emituje dźwięki lub obrazy, to powinny trafić na odpowiedni odbiornik, w tym wypadku mózg. W końcu to jakiś rodzaj emitowanej energii . Nie lubię, jak ktoś marnuje energię.

>   Tak pytam.

Kto pyta, nie błądzi
31-05-2010 23:29 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   A dlaczego jakieś/czyjeś zdanie ma być powodem do szacunku do kogoś?
>Dlatego, że jak ma zdanie, to już jest gościu dobry

   A co to ma wspólnego z obligatoryjnym, w podtekście, szacunkiem?
   Dlaczego jeśli ktoś jest "dobry gościu, bo ma zdanie", to automatycznie zasługuje na szacunek?

>Dlatego, że jak emituje dźwięki lub obrazy, to powinny trafić na odpowiedni odbiornik, w tym wypadku mózg. W końcu to jakiś rodzaj emitowanej energii . Nie lubię, jak ktoś marnuje energię.

   Więc każdy zasługuje na wysłuchanie przez Ciebie, tak? To inaczej brzmi.

>>   Tak pytam.
>Kto pyta, nie błądzi
   Lubię pytać, ale i pobłądzić se lubię.
Madame de Montsegur (1910 punktów)

>   Więc każdy zasługuje na wysłuchanie przez Ciebie, tak?
Tak, każdy . Nawet głupiec. Może dzięki temu przestanie być głupcem.

>>>   Tak pytam.
>>Kto pyta, nie błądzi
>   Lubię pytać, ale i pobłądzić se lubię.

Też "se" lubię pobłądzić. I żeby mnie wtedy ktoś uprzejmie z błędu wyprowadził. Będę wdzięczna.
Adamiak (36436 punktów)
   Zapewne z przyczyn technicznych nie wkleiły się poprzednie pytania:

>>   A dlaczego jakieś/czyjeś zdanie ma być powodem do szacunku do kogoś?
>Dlatego, że jak ma zdanie, to już jest gościu dobry
   A co to ma wspólnego z obligatoryjnym, w podtekście, szacunkiem?
   Dlaczego jeśli ktoś jest "dobry gościu, bo ma zdanie", to automatycznie zasługuje na szacunek?

>>   Więc każdy zasługuje na wysłuchanie przez Ciebie, tak?
>Tak, każdy . Nawet głupiec. Może dzięki temu przestanie być głupcem.
   Czyli robisz to dla głupców?

>Też "se" lubię pobłądzić. I żeby mnie wtedy ktoś uprzejmie z błędu wyprowadził. Będę wdzięczna.
   Ja nawet dla samego błądzenia, bo czasami znajdują się zupełnie niespodziewane drogi, i wtedy mam frajdę. Coś, jak z grzybobraniem.

   A wdzięczności nie lubię, ani swojej ani czyjejś, bo najszybciej starzeje się wdzięczność właśnie, jak gadał Arystoteles.
01-06-2010 12:40 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>>   Więc każdy zasługuje na wysłuchanie przez Ciebie, tak?
>>Tak, każdy . Nawet głupiec. Może dzięki temu przestanie być głupcem.
>   Czyli robisz to dla głupców?

Nie odpowiem na to pytanie, bo właśnie się zorientowałam, że ta dyskusja to ślepy zaułek. Lepiej zawrócić niż kręcić się w kółko szukając dalszej drogi.

>>Też "se" lubię pobłądzić. I żeby mnie wtedy ktoś uprzejmie z błędu wyprowadził. Będę wdzięczna.
>   Ja nawet dla samego błądzenia, bo czasami znajdują się zupełnie niespodziewane drogi, i wtedy mam frajdę. Coś, jak z grzybobraniem.

A, jak z grzybobraniem, to rozumiem. Jestem fanatyczką grzybobrania.

>   A wdzięczności nie lubię, ani swojej ani czyjejś, bo najszybciej starzeje się wdzięczność właśnie, jak gadał Arystoteles.

A ja nie mam nic przeciwko wdzięczności, o ile nie przekłada się na wartości materialne. Wdzięczność to świadomość, że ktoś jest ci życzliwy, to przyjemne.
01-06-2010 12:58 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>A, jak z grzybobraniem, to rozumiem. Jestem fanatyczką grzybobrania.
   Aż tak, to nie, ale też mam resztki krótkoterminowego instynktu chomika.

>A ja nie mam nic przeciwko wdzięczności, o ile nie przekłada się na wartości materialne.
   A czym się różnią wartości materialne od niematerialnych? Zysk jest zyskiem.

>Wdzięczność to świadomość, że ktoś jest ci życzliwy, to przyjemne.
   Wdzięczność zawsze jest długiem, tak myślę.

PS Z Twojego milczenia mi wynika, że odpowiedzi na pytania:

Cytat:
A co to ma wspólnego z obligatoryjnym, w podtekście, szacunkiem?
Dlaczego jeśli ktoś jest "dobry gościu, bo ma zdanie", to automatycznie zasługuje na szacunek?

   ... się nie doczekam?
01-06-2010 13:16 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>PS Z Twojego milczenia mi wynika, że odpowiedzi na pytania:
> Cytat:
A co to ma wspólnego z obligatoryjnym, w podtekście, szacunkiem?
> Dlaczego jeśli ktoś jest "dobry gościu, bo ma zdanie", to automatycznie zasługuje na szacunek?

>   ... się nie doczekam?

Doczekasz się. Jak ktoś ma zdanie, to znaczy, że myśli albo przynajmniej próbuje. Taka osoba dla mnie zawsze zasługuje na szacunek.
A co do wdzięczności - może to i dług, ale i tak wolę dług wdzięczności niż kredyt w banku. Odsetki nie rosną i nieruchomości nie zajmuje.
01-06-2010 13:55 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)

>PS Z Twojego milczenia mi wynika, że odpowiedzi na pytania:

Co tam pytania....

Tobie, kochany Adamiaku i wszystkim innym dzieciom tu pisującym z okazji Dnia Dziecka
duzo zdrowia i usmiechow
zycze.
01-06-2010 09:19 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Ale na uważne wysłuchanie zasługuje każdy. Tak myślę.
Na pewno tak, ale gdy przekracza to wszystkie możliwości słuchającego. Gdy dostrzega więcej intelektualnej refleksji u innych prymatów, niż u tego konkretnego człowieka. Gdy odczuwa się, że cała rozmowa polega tylko na wysłuchaniu bełkotu nadającego, a twoje argumenty spływają po nim jak woda po kaczkach.
To też na wysłuchanie każdy zasługuje?

Mój szacunek do ogółu ludzi i samego siebie nie pozwala na wysłuchiwanie każdego steku głupot, a brak opanowania nie pozwala na podejmowanie polemiki z każdym niereformowalnym idiotą.

Tylko dlatego pisuję /jako jedynym/na naszym forum, że głupich tu stosunkowo mało, a inteligentnych i mądrych stosunkowo dużo. Większość naszych rozmów przynosi korzyści obu stronom. Gdyż pozwala na precyzowanie i weryfikację własnych przemyśleń.

@@@
.
01-06-2010 13:18 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Ale na uważne wysłuchanie zasługuje każdy. Tak myślę.
>Na pewno tak, ale gdy przekracza to wszystkie możliwości słuchającego. Gdy dostrzega więcej intelektualnej refleksji u innych prymatów, niż u tego konkretnego człowieka. Gdy odczuwa się, że cała rozmowa polega tylko na wysłuchaniu bełkotu nadającego, a twoje argumenty spływają po nim jak woda po kaczkach.
> To też na wysłuchanie każdy zasługuje?

Tak, bo żeby stwierdzić, że mamy do czynienia z bełkotem, trzeba najpierw tego wysłuchać. Wtedy możemy dokonać oceny faktu, a nie subiektywnych wrażeń słuchającego.

01-06-2010 15:55 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>> To też na wysłuchanie każdy zasługuje?
>Tak, bo żeby stwierdzić, że mamy do czynienia z bełkotem, trzeba najpierw tego wysłuchać. Wtedy możemy dokonać oceny faktu, a nie subiektywnych wrażeń słuchającego.


Madame, ale my tu Grabowskiej już od jakiegoś czasu mamy wątpliwą przyjemność słuchać.
01-06-2010 20:11 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Madame, ale my tu Grabowskiej już od jakiegoś czasu mamy wątpliwą przyjemność słuchać.

Rozumiem. Ale w jakiś sposób mi jej szkoda. Jak by nie patrzeć, nakręciła dyskusję.
apud (4399 punktów)
>>Trafiłaś w sedno!
>Tak? Trafił w sedno choć powiedział zdanie prowadzące do wniosku, że wszyscy są trollami?

Hehehehehe, moze za kilka dni do ciebie "dotrze", jak będziesz o tym rozmyślał.
31-05-2010 20:11 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Chodzi o to, że dzisiaj to wszystko czym zajmowała się dawniej filozofia i teologia wyjaśnia lub wyjaśniła już nauka. Więc obie te dyscypliny można odesłać do lamusa.
>Co ty nie powiesz, trollu "Grabowska"? A mnie się zdaje, że np. etyka wciąż się rozwija- wraz z rozwojem wiedzy świecie. I że w rozwoju tym obficie korzysta z innych dziedzin- chociażby z rozwoju biologii, medycyny, psychologii, by daleko nie szukać. Ale przede wszystkim wydaje mi się, Grabowska, że na współczesnej etyce znasz się mniej więcej tak, jak hipopotam na fizyce kwantowej
Pani Profesor Grabowska może zna się na teologii, gdyż o filozofii to nie ma pojęcia. Nawet tej z lamusa - nie mówiąc już o współczesnej.
>
31-05-2010 22:00 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Pani Profesor Grabowska może zna się na teologii, gdyż o filozofii to nie ma pojęcia. Nawet tej z lamusa - nie mówiąc już o współczesnej.
>>

Grabowska mnie o tyle przeraża, że dotąd ja uważałam, że nie bardzo się znam
31-05-2010 20:57 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>A co, może filozofia czymś różni się od teologii? W sensie merytorycznym. Proszę mi to zaprezentować!
>W sensie merytorycznym od samego początku filozofia poszukiwała krytycznego wyjaśnienia i/lub zrozumienia świata niezależnego od religijnej dogmatyki. Nie wiem jak można w tym kontekście wrzucać do jednego wora tak biegunowo różne dziedziny.

Dokładnie. Filozofia stawia pytania i poszukuje na nie odpowiedzi. Teologia " zna" odpowiedź, zanim postawi jakiekolwiek pytanie.
01-06-2010 12:45 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Teologia " zna" odpowiedź, zanim postawi jakiekolwiek pytanie.
W takim razie, skoro zna odpowiedź to po co stawia pytanie?
> Filozofia stawia pytania i poszukuje na nie odpowiedzi.
A gdzie i jak poszukuje odpowiedzi na te pytania? Filozof stawia pytanie "W jakiej temperaturze zamarza woda?" Siada w fotelu i spekuluje. Jeden mówi, że w tej temperaturze, a inny, że w innej. I się kłócą zażarcie. A naukowiec po prostu wystawia garnek z wodą na mróz i obserwuje. Dlatego odpowiedzi filozofów (jak i teologów) o kant wiadomo czego można potłuc.
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego odpowiedzi filozofów (jak i teologów) o kant wiadomo czego można potłuc.

Być może, być może... Twoje odpowiedzi można tam (wiadomo gdzie) sobie wsadzić bez uszczerbku dla meritum.
01-06-2010 20:29 
 Ocena-1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Być może, być może...
A więc jednak. Masz wątpliwości. A może jednak faktycznie odpowiedzi filozofów są nic nie warte.
01-06-2010 21:13 
 Ocena 3 na 3
Misiaczek (322 punktów)
(zablokowany)
>Masz wątpliwości.

Tylko... ty ich nie masz. Ja jestem normalny.

>A może jednak faktycznie odpowiedzi filozofów są nic nie warte.

Dla ciebie na pewno tak.
03-06-2010 13:40 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>A gdzie i jak poszukuje odpowiedzi na te pytania? Filozof stawia pytanie "W jakiej temperaturze zamarza woda?" Siada w fotelu i spekuluje. Jeden mówi, że w tej temperaturze, a inny, że w innej. I się kłócą zażarcie. A naukowiec po prostu wystawia garnek z wodą na mróz i obserwuje. Dlatego odpowiedzi filozofów (jak i teologów) o kant wiadomo czego można potłuc.
>
I tak i nie...
Ja juz tu popisywałam sie cytując Lema, ze filozofia jako taka traci racje bytu jako rozwijająca sie dziedzina nauki, a jej przyszłość to analiza językowa.

A co do nauczania, oto jest pytanie.
Moze dla specjalistów, aby wiedza o tym, jak filozofie wpływały na mentalność społeczeństw i jak sie one rozwijały?

Kwestia doboru podmiotów nauczania, żadna wiedza nie jest niepotrzebna. Tylko ilu specjalistów potrzeba i jak oni po dyplomie zarobią na Zycie.

W Końcu prof. Donda (znowu Lem heh ehe) programując wszystkie dostępne zaklęcia szamanów z Afryki, odkrył ze informacja ma masę, i ta masa ma wielkość krytyczna tez...(gorąco polecam, moje ulubione).

Z teologia to samo, ja z zainteresowaniem przeglądałam na tutejszym "cywilnym" uniwersytecie corniculum czyli program nauczania w School of Divinity...

Z grubsza, to magistry czy tez BA musza znać historie, archeologie, co najmniej dwa "martwe jezyki" do wyboru, opanowane w stopniu podstawowym (basic) plus jeden opanowany passive (biernie), doktryny religii, archeologie, zachowane texty itd.

Tu sie nie uczy wiary, tylko studiuje to co kiedyś powstało.

Czy to ma sens?
Moze ma, moze nie ma, zależy od tego jak rozumiemy naukę. I ile na to mamy forsy.

A jak znajdziesz gdzie paskudnie przetlumaczona na polski ksiazke Jezus Mezszczyzna, autorstwa Barbary Thiering, to bedziesz miala przyklad do jakich hipotez i interpretacji studiowanie teologii moze doprowadzic.
31-05-2010 08:30 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Wyśmiewacie się z teologii! A w czym lepsza jest filozofia, też obecna na uniwersytetach? Przecież to też tylko bicie piany i gadka o niczem, za publiczne pieniądze?

Pytaniami, założeniami, metodologią, o czym najgłupszy profesor humanistyki wie. Proszę zajrzeć do filozofii religii i teologii filozoficznej napisanych przez teistów i porównać je z teologią. Jeżeli się cokolwiek zrozumie, to się już bardzo dużo wyjaśni. A jak przejrzy się jeszcze historię filozofii napisaną przez Tatarkiewicza i uzupełni ją Gadaczem /obaj katolicy/ myślę, że już nigdy się takich bzdur nie napisze.
Pozdrawiam
@@@
.
31-05-2010 18:48 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Pytaniami, założeniami, metodologią, o czym najgłupszy profesor humanistyki wie.
Inicjator wątku uważa, że teologia jest na uniwersytetach niepotrzebna, a ja dorzuciłam jeszcze do tego filozofię, jako równą teologii gadkę o niczym. Można by jeszcze utworzyć wydział Ogólnej Teorii Smoków. Też można snuć bardzo pożyteczne rozważania i pisać doktoraty. O smokach.
31-05-2010 21:06 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Inicjator wątku uważa, że teologia jest na uniwersytetach niepotrzebna, a ja dorzuciłam jeszcze do tego filozofię, jako równą teologii gadkę o niczym. Można by jeszcze utworzyć wydział Ogólnej Teorii Smoków. Też można snuć bardzo pożyteczne rozważania i pisać doktoraty. O smokach.

Nie zgadzam się. Filozofia jest jak najbardziej nauką, a nie żadną "gadką". Zajmuje się fundamentalnymi zagadnieniami, jak teoria bytu czy teoria poznania. Ma przedmiot materialny i formalny, cele i metody. Moim zdaniem przyrównywanie jej do teorii smoków jest nieporozumieniem. Pozdrawiam.
31-05-2010 23:26 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Zajmuje się fundamentalnymi zagadnieniami, jak teoria bytu czy teoria poznania.
Jakiego u czorta bytu? Przecież fizyka już prawie wszystko wyjaśniła. Astronomia sięga początków wszechświata. Byt to wymyślił Arystoteles 2.5 tysiąca lat temu. Od tego czasu cóś się chyba zmieniło. Teoria poznania? Psychologia i kognitywistyka wszystko dziś wyjaśniają. Ogólna Teoria Smoków też ma przedmiot (smoki) cele i metody.
01-06-2010 11:45 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>> Zajmuje się fundamentalnymi zagadnieniami, jak teoria bytu czy teoria poznania.
>Jakiego u czorta bytu? Przecież fizyka już prawie wszystko wyjaśniła. Astronomia sięga początków wszechświata. Byt to wymyślił Arystoteles 2.5 tysiąca lat temu. Od tego czasu cóś się chyba zmieniło. Teoria poznania? Psychologia i kognitywistyka wszystko dziś wyjaśniają. Ogólna Teoria Smoków też ma przedmiot (smoki) cele i metody.
>
Średnio inteligentny człowiek interesujący się nauką zdaje sobie sprawę, że więcej pozostało do wyjaśnienia niż zostało wyjaśnione, ale może warto tu przytoczyć wyimki z artykułu sprzed 80 lat - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena:

"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki.
Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".

@@@
.
01-06-2010 12:14 
 Ocena-2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Średnio inteligentny człowiek interesujący się nauką zdaje sobie sprawę, że więcej pozostało do wyjaśnienia niż zostało wyjaśnione,
Ale to nadal nie usprawiedliwia istnienia na uniwersytetach wydziałów filozofii, teologii tudzież.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Ale to nadal nie usprawiedliwia istnienia na uniwersytetach wydziałów filozofii, teologii tudzież.

Veto ! Filozofia to królowa nauk. Ja bym je dała pierwszeństwo nawet przed matematyką, chociaż uwielbiam matematykę.
01-06-2010 13:12 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>"Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki.
>Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".

Na tych, którzy chodzą na skróty ( omijając rozum ), najlepiej zarabiają cyniczni twórcy owych skrótów. Jak ktoś woli być jeleniem niż homo sapiens, to cóż, szerokiej drogi.
01-06-2010 12:56 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>> Zajmuje się fundamentalnymi zagadnieniami, jak teoria bytu czy teoria poznania.
>Jakiego u czorta bytu?

"Byt - to, co istnieje, każda określona zdeterminowana w sobie treść " ( za : A. Stępień, "Wstęp do filozofii", wyd. Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 1995 )

>Przecież fizyka już prawie wszystko wyjaśniła.

Fizyka należy do nauk szczegółowych, nie jest w stanie dać odpowiedzi na pytania ogólne dotyczące całości wszechświata.

>Astronomia sięga początków wszechświata.

"Sięga " to dużo powiedziane. Stawia kolejne hipotezy. Na razie mamy niewiele ponad teleskop Hubble'a i teorię "big bang".

>Byt to wymyślił Arystoteles 2.5 tysiąca lat temu.

Przed Arystotelesem zajmował się tym Parmenides. Dla przypomnienia : prawo tożsamości i niesprzeczności bytu, przyzwoicie opisane nawet w Wiki.

>Od tego czasu cóś się chyba zmieniło.

Taaaa. Podróżuje się znacznie krócej i mieszka wygodniej niż za czasów Arystotelesa. Ale fakt istnienia lub nieistnienia czegoś wciąż jest ten sam.

>Teoria poznania? Psychologia i kognitywistyka wszystko dziś wyjaśniają.

Jasne. Zwłaszcza że przedmiotem psychologii jest coś, czego istnienia w ogóle nie da się stwierdzić, bo jak dotąd żaden geniusz medycyny nie odkrył jednoznacznie struktur w mózgu, gdzie mieści się to, co nazywają "psychiką".

>Ogólna Teoria Smoków też ma przedmiot (smoki) cele i metody.

No to życzę Nobla w tej dziedzinie.
Pozdrawiam.
01-06-2010 13:32 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> No to życzę Nobla w tej dziedzinie
A słyszała Pani, żeby dostał ktoś Nobla w "dziedzinie" filozofii, bo ja nie.
Camus dostał Nobla, ale za literaturę.
> Byt - to, co istnieje, każda określona zdeterminowana w sobie treść
Nie widzi Pani, że to jakiś bełkot? To tak jak "Bóg - to duch nieskończenie doskonały"
Po co nam ten bełkot skoro wiemy, z czego składa się wszechświat i każda rzecz. Z atomów, których budowę znamy i jeszcze w CERN coraz dokładniej poznajemy.
> "Sięga " to dużo powiedziane.
Czy chce Pani powiedzieć, że jałowe spekulacje filozoficzne mogą nam więcej o wszechświecie powiedzieć niż współczesne badania astronomiczne?
> gdzie mieści się to, co nazywają "psychiką".
Trwają prace nad AI(Artificial intelligence). Zagadnieniem świadomości zajmuje się nauka, neurologia itp. Prowadzone są eksperymenty. Filozofia ze swoimi dywagacjami nie ma tu nic do roboty. Do lamusa!! Do skansenu!! Najwyżej jako przedmiot pt. historia filozofii, czyli jak myśleli nasi przodkowie.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>A słyszała Pani, żeby dostał ktoś Nobla w "dziedzinie" filozofii, bo ja nie.

Nikt jeszcze nie osiągnął odpowiedniego poziomu w tej dziedzinie. Filozofia raczkuje od jakichś 4-5 tys. lat.

>> Byt - to, co istnieje, każda określona zdeterminowana w sobie treść.>Nie widzi Pani, że to jakiś bełkot? To tak jak "Bóg - to duch nieskończenie doskonały"

To nie bełkot. Wystarczy dobrze zrozmumieć każde słowo i dlaczego te słowa następują po sobie.

>Po co nam ten bełkot skoro wiemy, z czego składa się wszechświat i każda rzecz. Z atomów, których budowę znamy i jeszcze w CERN coraz dokładniej poznajemy.

Wiemy to za dużo powiedziane. Odkrywamy wciąż braki we własnej wiedzy. Wciąż nowe cząstki elementarne. To nie ma końca - czy to jeszcze jest nauka ?

>Czy chce Pani powiedzieć, że jałowe spekulacje filozoficzne mogą nam więcej o wszechświecie powiedzieć niż współczesne badania astronomiczne?

Tak. O ile coś odkryjemy.

>> gdzie mieści się to, co nazywają "psychiką".
>Trwają prace nad AI(Artificial intelligence). Zagadnieniem świadomości zajmuje się nauka, neurologia itp. Prowadzone są eksperymenty.

I nadal ani na krok nie wyszliśmy z fazy "prac i eksperymentów". Żadnych pewników. Podrap się w swoją psychikę, jak zobaczę sypiący się z niej łupież, to nazwę ją bytem.
01-06-2010 20:39 
 Ocena 1 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> >Czy chce Pani powiedzieć, że jałowe spekulacje filozoficzne mogą nam więcej o wszechświecie powiedzieć niż współczesne badania astronomiczne?

Tak. O ile coś odkryjemy.
Ale jak odkryjemy? Filozoficznie, siedząc w fotelu i spekulując. Czy jednak wysyłając sądy kosmiczne, obserwując przez radioteleskopy, dokonując obliczeń.
Wydaje mi się, że nie orientuje się Pani w ogromnym postępie współczesnej nauki, a tkwi gdzieś w średniowieczu co najmniej, wraz z jego teologią i filozofią, z bytami, formami i materiami, monadami, substancjami, ideami, entelechiami i tym podobnymi banialukami.
01-06-2010 21:10 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Tak. O ile coś odkryjemy.
>Ale jak odkryjemy? Filozoficznie, siedząc w fotelu i spekulując. Czy jednak wysyłając sądy kosmiczne, obserwując przez radioteleskopy, dokonując obliczeń.
>Wydaje mi się, że nie orientuje się Pani w ogromnym postępie współczesnej nauki, a tkwi gdzieś w średniowieczu co najmniej, wraz z jego teologią i filozofią, z bytami, formami i materiami, monadami, substancjami, ideami, entelechiami i tym podobnymi banialukami.
>

Średniowiecze to kopalnia wiedzy. Tyle, że nie tej techniczno- praktycznej, która dziś determinuje nasze życie. Współczesny człowiek szuka swojej tożsamości w ekranie komputera, telefonie komórkowym lub aucie. Człowiek średniowieczny szukał jej w sobie. Podstawowym narzędziem filozofii jest rozum ludzki. Nie ma potrzeby wstawać z fotela, aby go używać. Pozdrawiam.
01-06-2010 23:21 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>Podstawowym narzędziem filozofii jest rozum ludzki.
Ale rozum bez narzędzi to tak jak nie uzbrojone w mikroskop oko. Dawnych filozofów nie obwiniam, bo nie wiedzieli, bo nauka nie była za ich czasów rozwinięta. Dlatego spekulowali bidactwa, no bo co im pozostało. Ale dzisiaj filozofia nie ma racji bytu. Ponieważ zastępuje ją nauka. Taka jest kolej rzeczy. Na pewno zna Pani prof. Gadacza. On naprawdę pięknie mówi (gada). O mądrości, o życiu itp. Ale to jest literatura piękna, którą lubię. Ale z nauką nie ma to nic wspólnego.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Ale rozum bez narzędzi to tak jak nie uzbrojone w mikroskop oko.

Nie zgadzam się . Rozum sam w sobie jest narzędziem. A jeśli chodzi o to, w co ma być "uzbrojony", to już doszliśmy do teorii poznania ( filozofia się kłania). Bo jeśli promujemy rolę nauk przyrodniczych i techniki jako głównego narzędzia rozumu, to znaczy że bezkrytycznie ( i być może naiwnie ) ufamy naszym zmysłom. A wystarczy przejrzeć koncepcje fenomenologiczne, aby to zaufanie do postrzegania zmysłowego już nie było takie oczywiste.

>Dawnych filozofów nie obwiniam, bo nie wiedzieli, bo nauka nie była za ich czasów rozwinięta. Dlatego spekulowali bidactwa, no bo co im pozostało. Ale dzisiaj filozofia nie ma racji bytu. Ponieważ zastępuje ją nauka. Taka jest kolej rzeczy.

Żadna nauka szczegółowa nie zastąpiła filozofii. Możemy dojść do poziomu, w którym rejsy turystyczne na drugi koniec galaktyki będą najbardziej popularnym sposobem spędzania urlopu dla klasy średniej, i tak dalej nie będziemy wiedzieli, skąd się wzięliśmy i po co żyjemy. Bo nauk szczegółowych takie pytania nie interesują. Ale interesują i będą interesować każdego z nas osobiście. Zawsze.

>Na pewno zna Pani prof. Gadacza. On naprawdę pięknie mówi (gada). O mądrości, o życiu itp. Ale to jest literatura piękna, którą lubię. Ale z nauką nie ma to nic wspólnego.

Literatura piękna ( której nie lubię, bo lubię tylko literaturę faktu ) to np. Norwid, a nie Gadacz. Gadacz to filozof. A w filozofii nie chodzi o to, żeby gadać, tylko o to, żeby rozumieć sens wypowiadanych słów, zrozumieć świat i człowieka. Tu raczej trzeba umieć słuchać i obserwować niż gadać. I on to umie.
02-06-2010 12:10 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> bezkrytycznie ( i być może naiwnie ) ufamy naszym zmysłom.
Berkeley uznał, że sama idea bytu obiektywnego jest błędna, bo nie można stwierdzić istnienia czegokolwiek w sposób obiektywny. Do takich właśnie bredni dochodzi się tylko spekulując.
> skąd się wzięliśmy i po co żyjemy
Skąd się wzięliśmy to wyjaśniła ewolucja. Zalecam lekturę książek R. Dawkinsa. A żyjemy po to aby geny mogły się powielać. Ja wiem, że to bardzo prozaiczne, ale prawdziwe. Filozofowie natomiast dorabiają do tego różne ideologie. Ale to tylko miła literatura, takie Harlequiny dla wyższych sfer.
> zrozumieć świat i człowieka.
Nauka i nauka jedyne pozwala zrozumieć świat i człowieka, literatura, do której zaliczam filozofię też pozwala zrozumieć człowieka, ale inaczej, bardziej psychologicznie np. piękne postacie odmalowane przez Tołstoja, czy analizy Prousta.
02-06-2010 12:28 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>> bezkrytycznie ( i być może naiwnie ) ufamy naszym zmysłom.
>Berkeley uznał, że sama idea bytu obiektywnego jest błędna, bo nie można stwierdzić istnienia czegokolwiek w sposób obiektywny. Do takich właśnie bredni dochodzi się tylko spekulując.

Bredni? A masz racjonalne argumenty czy tylko emocjonalne wytwory scjencystycznego fideizmu?

>Skąd się wzięliśmy to wyjaśniła ewolucja. Zalecam lekturę książek R. Dawkinsa. A żyjemy po to aby geny mogły się powielać.

Och doprawdy? Ja mam zupełnie w dupie powielanie swoich genów. Ba, nawet bilogicznie nie mam ku temu predyspozycji.

> Ja wiem, że to bardzo prozaiczne, ale prawdziwe. Filozofowie natomiast dorabiają do tego różne ideologie. Ale to tylko miła literatura, takie Harlequiny dla wyższych sfer.

To "dorabianie" jest kluczowe, bo gdybyś posiadała głębsze spojrzenie zuważyłabyś jego większy sens.

> Nauka i nauka jedyne pozwala zrozumieć świat i człowieka, literatura, do której zaliczam filozofię też pozwala zrozumieć człowieka, ale inaczej, bardziej psychologicznie np. piękne postacie odmalowane przez Tołstoja, czy analizy Prousta.

Nauka pozwala wyjasnic jak działa świat przedstawienia. To wszytko (i aż, zarazem).
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ba, nawet biologicznie nie mam ku temu predyspozycji.
To byłoby wtedy gdybyś był bezpłodny, bo nawet impotencja tzw. coeundi nie stanowi przeszkody.
> Bredni?
Kiedyś Berkeley uciekał przed szczekającym psem, a studenci się śmieli i wołali, panie profesorze, przecież tego psa nie ma, to tylko wrażenie psa.`
> głębsze spojrzenie - większy sens.
To takie właśnie ple ple. Głębsze spojrzenie. To chłopcu mogę głębiej spojrzeć w oczy.
> Nauka pozwala wyjaśnić jak działa świat przedstawienia.
Nie przedstawienia tylko realny. A świat realny jest poznawalny.
02-06-2010 21:08 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>> głębsze spojrzenie - większy sens.
>To takie właśnie ple ple. Głębsze spojrzenie. To chłopcu mogę głębiej spojrzeć w oczy.

Dobra rada - tylko nic do niego nie mów, bo zepsujesz wrażenie i ucieknie
02-06-2010 13:13 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)

>Skąd się wzięliśmy to wyjaśniła ewolucja. Zalecam lekturę książek R. Dawkinsa. A żyjemy po to aby geny mogły się powielać. Ja wiem, że to bardzo prozaiczne, ale prawdziwe. Filozofowie natomiast dorabiają do tego różne ideologie. Ale to tylko miła literatura, takie Harlequiny dla wyższych sfer.

Hehehehehe, to jest doskonale, podziwiam i żałuje serdecznie, ze min twoich adwersarzy nie mogę zobaczyć...
Tych co chociaż troszkę rozumieją co piszesz.

> Nauka i nauka jedyne pozwala zrozumieć świat i człowieka, literatura, do której zaliczam filozofię też pozwala zrozumieć człowieka, ale inaczej, bardziej psychologicznie np. piękne postacie odmalowane przez Tołstoja, czy analizy Prousta.

I tu sie zgadzam i nie.
Stasio Lem, juz dość dawno doszedł do wniosku ze przyszłością filozofii jest jedynie jezyk. Jako wykładnia/matryca ewolucji intelektu w danym środowisku i technologii.

Znajdz sobie stosowne Kawałki w Lemie, Ijon Tichy jako nogista, (od nogi) i nowa samouwspolczesniajaca (update) sie encyklopedia.

Z drugiej strony, w Wojnie i Pokoju to najlepsza była Natasza w wykonaniu Andre Hepburn.
Moja dusza tez niby słowiańska, ale Lew polowe Książki po francusku napisał, cholera a ja musiałam w ramach nauki tegoż Jeżyka pod okiem ojca porównywać czy tłumaczenie (polskie w stopce strony) zgadza sie i tak samo wychwytywać błędy Tołstoja i ojcu objaśniać).
Ktory tylko Boya uważał za godnego tłumacza francuskiej klasyki.
Moze dlatego poza filmem (amerykańskim) nie trawie Wojny i Pokoju.
02-06-2010 23:03 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>>Skąd się wzięliśmy to wyjaśniła ewolucja. Zalecam lekturę książek R. Dawkinsa. A żyjemy po to aby geny mogły się powielać. Ja wiem, że to bardzo prozaiczne, ale prawdziwe. Filozofowie natomiast dorabiają do tego różne ideologie. Ale to tylko miła literatura, takie Harlequiny dla wyższych sfer.
>Hehehehehe, to jest doskonale, podziwiam i żałuje serdecznie, ze min twoich adwersarzy nie mogę zobaczyć...
>Tych co chociaż troszkę rozumieją co piszesz.

Szanowna Apud, wprawdzie nie wiem, czy mnie zaliczasz do tych, co choc odrobinę rozumieją z tego, co wypisuje niejaka Grabowska, co sie profesor nazwała, ale odpowiem mimo tej niewiedzy.
Na mym licu wykwitło wielkie zdumienie, ba, osłupienie.

To jakże to. Pani Grabowska zdaje sie właśnie dokonała zrównania istot zwierzęcych z istotami ludzkimi, a przecież wcześniej, w innym wątku, sama podkreślała, że człowiek to coś wyjątkowego i wyższego od takich choćby małp, komarów i ich zygot, czy jaj. I dlatego jego życie, jako wyjątkowe jest koniecznością traktować w sposób szczególny.

Skoro sprowadzać egzystencję człowieka li tylko do powielania genów to ten sam mechanizm jest wspólnym i równorzędnym ze wszystkimi replikującymi się bytami.
Brak w takim razie przesłanek do jakiegokolwiek wyróżniania.

Mam nadzieję, że choć trochę dane mi było pokazać, jaką była ma mina po przeczytaniu
wniosków pani grabowskiej, profesor się nazwanej.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
02-06-2010 23:14 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.


Celne. Brawo.
02-06-2010 23:17 
 Ocena 1 na 1
Ignorancja (4718 punktów)
>>
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.

>Celne. Brawo.
Wiem, hehe, ta moja "skromność" kiedyś mnie zadusi


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Berkeley uznał, że sama idea bytu obiektywnego jest błędna, bo nie można stwierdzić istnienia czegokolwiek w sposób obiektywny.

I może coś w tym jest.

>Skąd się wzięliśmy to wyjaśniła ewolucja. Zalecam lekturę książek R. Dawkinsa. A żyjemy po to aby geny mogły się powielać.

Powielać w jakim celu? Dopóki można dalej stawiać pytania, nauki szczegółowe nie zdystansują filozofii. Prozaiczne, ale prawdziwe.

> Nauka i nauka jedyne pozwala zrozumieć świat i człowieka, literatura, do której zaliczam filozofię też pozwala zrozumieć człowieka, ale inaczej, bardziej psychologicznie np. piękne postacie odmalowane przez Tołstoja, czy analizy Prousta.

A to ciekawe. Jest tu ktoś, kto zrozumiał świat dzięki nauce ? Zakładając, że teoria wielkiego wybuchu przynajmniej częściowo prawdziwie wyjaśnia powstanie wszechświata, to jak zrozumieć, czemu ten wybuch w ogóle nastąpił ? Zawsze dochodzimy do granicy, za którą nauka nie jest w stanie już udzielić sensownej odpowiedzi. Tam amatorzy fantastyki szukają np. ingerencji boga, a filozofowie próbują dowiedzieć się prawdy, że bez powodzenia - cóż, na razie rejsy tusystyczne na drugi koniec galaktyki też nie są możliwe, więc pewnie wiele jeszcze odkryć przed nami.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Powielać w jakim celu?
Po prostu bez celu. Albowiem ewolucja nie ma żadnego celu. Ot, dzieje się, tak jak rzeka płynie bez celu. No bo jaki jest cel w tym, że płynie? Żeby płynąć. Oczywiście filozof zaraz by dorobił do tego ideologię. Powiedziałby, iż rzeka dlatego płynie albowiem jej wewnętrzna, bytowa wręcz, potencjalność realizuje się w ten sposób i uaktualnia w realności jej istoty. Itp. bla bla bla.

>czemu ten wybuch w ogóle nastąpił
Tego na pewno filozofia nie wyjaśni. Tylko ewentualnie nauka. Już teologia to sensowniej wyjaśnia, bo Duch Boży unosił się nad wodami. I rzekł Bóg - Niech się stanie światłość.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>> Powielać w jakim celu?
>Po prostu bez celu. Albowiem ewolucja nie ma żadnego celu. Ot, dzieje się, tak jak rzeka płynie bez celu. No bo jaki jest cel w tym, że płynie?

Jak bez celu, to i bez sensu. A filozofia pyta o sens właśnie.

>Już teologia to sensowniej wyjaśnia, bo Duch Boży unosił się nad wodami. I rzekł Bóg - Niech się stanie światłość.

To żadne wyjaśnienie. To biblijny poemat o stworzeniu. Formgeschichte i Redaktiongeschichte się kłania.
02-06-2010 15:29 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Skąd się wzięliśmy to wyjaśniła ewolucja.
Mam wątpliwości czy wyjaśniła wszystko do końca - pomimo jej spójności i weryfikowanej niezaprzeczalności.

>Zalecam lekturę książek R. Dawkinsa.
>A żyjemy po to aby geny mogły się powielać. Ja wiem, że to bardzo prozaiczne, ale prawdziwe.
Cholera, pomimo lektury wszystkich jego książek, nie godzę się na takie uproszczenie.
A w ostatniej z jego książek wydanych po Polsku "Najwspanialsze widowisko świata" w rozdziałach: "Tobie to zajęło dziewięć miesięcy" str. 263 - 314 i "Z tak prostego początku" (str. 504 - 512) możemy poczytać, że on też tego tak prosto nie widzi i dosyć łopatologicznie wyjaśnia kwestię roli genów i białek.

***********************************************************************************

Ewolucjonizmowi - uznanemu przez Dawkinsa - nie przeczą nowe badania genetyczne wykazujące możliwość embrionalnej sterowności odziedziczonymi genami. "W rzeczywistości cząsteczka DNA jest nieustannie sondowana, szturchana, dźgana, zaginana i otwierana (jak zamek błyskawiczny) przez rozmaite enzymy białkowe." /A.Wiggs Ch.Wynn/. Ale opisy ich procesu "powielania"znakomicie komplikują.

Ewolucji nie zaprzeczają też nowe teorie wynikające z "Teorii Chaosu" oraz emergencyjna niewiadoma "dlaczego i jak wśród chaotycznych turbulencji pojawia się deterministyczna stabilizacja w postaci nieintegrowanego fraktala z jednej strony, a drugiej nieanalizowanej holonii." /J.Trąbka/

"Samoporządkowanie się układów chaotycznych i naturalność wyłaniania się porządku z bezładu wyjaśnia procesy samoorganizacji się materii. Niepotrzebny jest żaden czynnik witalny mający znaczenie w procesie powstawania życia z materii nieożywionej (abiogenezy). Wskazanie na pierwotne tworzywo rzeczywistości jakim jest dynamiczna fluktuująca materia sugeruje materializm". I dalej: "Tym samym redukcjonizm ontologiczny otrzymuje nowe wsparcie. A zgodnie z nim wszystko, co istnieje, czyli byt najogólniej pojęty, ma jedną i tą samą naturę materialną". /M.Waszczyk/.

Ale to wcale nie jest takie prościutkie i żaden z nas pociąg dla "samolubnych genów", to jest o wiele bardziej złożone i przydaje się wsparcie filozoficzne:

Teorie naukowe oparte o redukcjonizm ontologiczny /naturalizm/ odnoszą sukces, gdyż oferują lepsze wyjaśnienie danych niż teorie rywalizujące i jak bardzo nie byłby skomplikowany świat wraz z występującymi na nim ewolucyjnymi procesami, to wiekuistość i jedyność materii /bytu/ wraz z brakiem jakichkolwiek przesłanek na istnienie inteligentnego czynnika wpływu jest stale potwierdzanym przez naukę faktem.

@@@
.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> i jak bardzo nie byłby skomplikowany świat wraz z występującymi na nim ewolucyjnymi procesami, to wiekuistość i jedyność materii /bytu/ wraz z brakiem jakichkolwiek przesłanek na istnienie inteligentnego czynnika wpływu jest stale potwierdzanym przez naukę faktem.
Amen!
01-06-2010 20:43 
 0 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Oczywiście chodzi o SONDY KOSMICZNE A NIE O SĄDY
Sylwek (15472 punktów)

>Uważam, że warto się zastanowić czy teologia jest nauką i jaka jest jej rola na świeckich
>/państwowych/ uczelniach oraz czy i ile dzięki temu nasze uczelnie zyskują na światowej reputacji
>naukowej.

Pytanie jeszcze jaką nauką? Nauką przyrodniczą? Nie, bo nie spełnia kryterium falsyfikowalności.

Nie ma nad czym się zastanawiać.
31-05-2010 22:47 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>>Uważam, że warto się zastanowić czy teologia jest nauką i jaka jest jej rola na świeckich
>>/państwowych/ uczelniach oraz czy i ile dzięki temu nasze uczelnie zyskują na światowej reputacji
>>naukowej.
>Pytanie jeszcze jaką nauką? Nauką przyrodniczą? Nie, bo nie spełnia kryterium falsyfikowalności.
>Nie ma nad czym się zastanawiać.

Hmmm. Teologia nie jest nauką i nawet sama ma tego świadomość , tzn. jej adepci. A jej rola na świeckich/państwowych uczelniach może być chyba tylko historyczna. Była jednym z podstawowych wydziałów pierwszych średniowiecznych uniwersytetów, obok medycyny i nauk wyzwolonych. Ukończenie jej dawało tytuł doktora, podobnie jak ukończenie medycyny,co do dziś pokutuje zwracaniem się pacjentów do lekarzy per "panie doktorze". Była więc wówczas prestiżowym kierunkiem kształcenia. Dziś widziałabym dla teologii miejsce na uczelniach świeckich w nieco zmodyfikowanej formie - jako dział historii. Po prostu.
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Była więc wówczas prestiżowym kierunkiem kształcenia. Dziś widziałabym dla teologii miejsce na uczelniach świeckich w nieco zmodyfikowanej formie - jako dział historii.
Muszę powiedzieć, że nie rozumiem? Dział historii? Czyli historia teologii? A historię magii (ma wielkie niezaprzeczalne zasługi dla początków nauki) też wprowadzić?
Pozdrawiam.
@@@
.
01-06-2010 13:06 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Muszę powiedzieć, że nie rozumiem? Dział historii? Czyli historia teologii? A historię magii (ma wielkie niezaprzeczalne zasługi dla początków nauki) też wprowadzić?

Historia Kościoła po prostu. I jego bazy ideologicznej, czyli teologii. Siły propagandowej wspierającej władzę Kościoła. To naprawdę niezły kawał historii. Z powodu tej ideologii toczono wojny, popełniano zbrodnie, ale też i tworzono dzieła sztuki, budowano cuda architektury. Wciąż poruszamy się w uniwersum pojęć wygenerowanych przez teologię. Używamy ich nieświadomie na co dzień. Niebo, piekło, świętość, zbawienie itp. funcjonują dziś w języku potocznym w całkowitym oderwaniu od spraw wiary, ale wszyscy kojarzą je bezbłędnie, bo wszyscy na nich wyrośli, i to od pokoleń. Dlatego warto znać teologię. Moim zdaniem - w aspekcie historii.
01-06-2010 14:01 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Muszę powiedzieć, że nie rozumiem? Dział historii? Czyli historia teologii? A historię magii (ma wielkie niezaprzeczalne zasługi dla początków nauki) też wprowadzić?
>Historia Kościoła po prostu. I jego bazy ideologicznej, czyli teologii. Siły propagandowej wspierającej władzę Kościoła. To naprawdę niezły kawał historii. Z powodu tej ideologii toczono wojny, popełniano zbrodnie, ale też i tworzono dzieła sztuki, budowano cuda architektury. Wciąż poruszamy się w uniwersum pojęć wygenerowanych przez teologię. Używamy ich nieświadomie na co dzień. Niebo, piekło, świętość, zbawienie itp. funcjonują dziś w języku potocznym w całkowitym oderwaniu od spraw wiary, ale wszyscy kojarzą je bezbłędnie, bo wszyscy na nich wyrośli, i to od pokoleń. Dlatego warto znać teologię. Moim zdaniem - w aspekcie historii.

Oczywistym jest dla mnie, że warto znać historię Kościoła Katolickiego, a nawet całego judeo-chrześcijaństwa wraz z jego ideologiami. Na ile mogłem intelektualnie na tyle starałem się tą wiedzę sobie przyswoić. Łudziłem się, że to choć trochę znać.

Natomiast warto starać się o bycie komunikatywnym i moje pytanie dotyczyło tylko niezrozumienia Pani postulatu.
>
@@@
.
01-06-2010 20:24 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Natomiast warto starać się o bycie komunikatywnym i moje pytanie dotyczyło tylko niezrozumienia Pani postulatu.

Będę się starać. To wszystko przez to, że znacznie szybciej myślę niż piszę i czasem coś mi umyka.
01-06-2010 15:16 
 Ocena 3 na 3
placownik (17853 punktów)

>Wciąż poruszamy się w uniwersum pojęć wygenerowanych przez teologię.

   To universum tworzy mitologię chrześcijańską

>Dlatego warto znać teologię.

   Znajomość teologii nie jest tożsama ze znajomością mitologii. Teologię postrzegam raczej jako kuchnię, w której powstają, a następnie są stale przekształcane zręby tej mitologii. Obserwacja i historyczna analiza tego procesu mogą być pasjonującym zajęciem, a wnioski z tego płynące - niezwykle pouczające.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
lipschitz (1674 punktów)
A ja odnoszę wrażenie, że teologia istnieje jedynie po to, aby nie wysunąć podstawowego żądania - udowodnienia, że ktoś rzeczywiście reprezentuje boga. Bo jak się okazuje, nie tylko powinniśmy wierzyć w boga, ale także w to, że ci często konkretni ludzie mają z nim jakąś formę porozumienia, przy czym ten drugi wątek jest według mnie zdecydowanie ważniejszy od pierwszego.
Boscy przedstawiciele czują się jak ryby w wodzie, kiedy przed zgromadzeniem zaczynają rozprawiać nad bogiem i niezbyt pewnie, kiedy muszą uzasadnić konieczność wiary w ich pośrednictwo. Im więcej będziesz snuł wątków, więcej rozprawiał, filozofował tym większa jest szansa, że nikt nie zada podstawowych, najważniejszych pytań, a jeśli nawet zada, to łatwo będzie je utopić, w tym przypadku w teologicznej głębinie. Powiedziałbym - bóg być może istnieje, ale czy brałeś pod uwagę, że reprezentują go zwyczajni naciągacze?
Jakoś nie przemawia do mnie, że część z nich reprezentuje boga w dobrej wierze, gdyż wewnętrzna uczciwość wymaga, aby odpowiedzieć sobie na proste pytanie - czy rzeczywiście mam jakiś, jakikolwiek kontakt z bogiem, czy tylko wierzę innym, że oni go mieli, ale nawet jeśli mieli, to nadal nie czyni mnie to upoważnionym do reprezentowania, bo pewności nigdy mieć nie będę. Jak można podawać się za kogoś nie mając czarno na białym, że tym kimś się rzeczywiście jest? I co, będą się potem jak dzieci tłumaczyć się przed bogiem - bo on mi powiedział, że mogę być pasterzem ludzi? W takich chwilach zaczynam myśleć, że jeśli komuś rzeczywiście zależy na nieistnieniu boga, to są to przede wszystkim jego przedstawiciele, tylko w ten sposób uda im się zakończyć uprawianie procederu bezkarnie.
01-06-2010 18:16 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>A ja odnoszę wrażenie, że teologia istnieje jedynie po to, aby nie wysunąć podstawowego żądania - udowodnienia, że ktoś rzeczywiście reprezentuje boga. /.../ Powiedziałbym - bóg być może istnieje, ale czy brałeś pod uwagę, że reprezentują go zwyczajni naciągacze?
>Jakoś nie przemawia do mnie, że część z nich reprezentuje boga w dobrej wierze, gdyż wewnętrzna uczciwość wymaga, aby odpowiedzieć sobie na proste pytanie - czy rzeczywiście mam jakiś, jakikolwiek kontakt z bogiem, czy tylko wierzę innym, że oni go mieli, ale nawet jeśli mieli, to nadal nie czyni mnie to upoważnionym do reprezentowania, bo pewności nigdy mieć nie będę. /.../

Przepraszam, ale za najlepszy komentarz do tego postu uważam wprowadzenie do wątku Darlove pt. Grabienie Polski przez czarnych. Dlatego zacytuję go tu w całości:

"Od ponad 20 lat działalności Komisja Majątkowa [...] pod płaszczykiem zwrotu zagrabionego przez komunistów mienia dzieli i rządzi, przyznając Kościołowi oraz kościelnym osobom prawnym intratne grunty i nieruchomości. Efekty swojej pracy członkowie KM trzymali w głębokiej tajemnicy. Nikomu dotąd nie udało się ustalić, jaki majątek zagrabił Kościół państwu. Sławomir Kopyciński, świętokrzyski poseł SLD, złamał tabu i napisał do KM tak: W związku z faktem, że KM ma wkrótce zakończyć swoją działalność, która i tak trwała wiele lat więcej, niż początkowo zakładano, opinia publiczna winna poznać ostateczne efekty i podsumowanie jej działalności. Tym bardziej że nie uniknięto przy przeprowadzaniu postępowania regulacyjnego podejmowania decyzji kontrowersyjnych, których zgodność z prawem i interesem społecznym bywa słusznie kwestionowana. Poseł nękał Komisję tak długo, aż w końcu dostał odpowiedź sygnowaną przez jej współprzewodniczącego Józefa Różańskiego. Oto do czego przyznała KM: >>W toku postępowań regulacyjnych kościelne osoby prawne otrzymały ok. 60 tysięcy hektarów gruntów.<< To oznacza, że Kościół łyknął tereny odpowiadające powierzchni, jaką łącznie zajmują na przykład Warszawa i Kielce. Jaka jest ich wartość? Do tego się Komisja nie przyznała. Przyjmując zatem (bardzo skromnie, biorąc pod uwagę, że kościelni wybierali najdroższe, najlepiej położone grunty) średnią rynkową cenę 100 zł za metr kwadratowy, otrzymamy kwotę 60 miliardów złotych. Do tego należy dorzucić: 107,5 milionów złotych, które państwo wypłaciło tytułem rekompensat i odszkodowań w wyniku stwierdzenia niemożności dokonania regulacji poprzez przyznanie nieruchomości, oraz 490 nieruchomości zabudowanych. W tym m.in.: 9 przedszkoli, 8 szkół podstawowych, 18 szkół ponadpodstawowych, 8 domów dziecka, 10 domów pomocy społecznej, 19 szpitali, 15 zakładów opieki zdrowotnej, 3 muzea, 2 teatry, 2 biblioteki, po jednym budynku: Izby Skarbowej, prokuratury, operetki, sądu rejonowego, dworca PKS, browaru oraz 45 obiektów związanych z wykonywaniem kultu religijnego: kościołów, plebanii, kaplic (pełna lista oraz szacunkowa wartość tych obiektów w najbliższych numerach FiM). Na oczach wiernych dokonuje się czwarty rozbiór Polski, a mimo to żadna instytucja nie czuje się powołana do pilnowania interesów państwa. Poza jawną grabieżą, Kościół dokonuje też ordynarnych przekrętów. Dowód? Kilka zaledwie wybranych publikacji FiM: elżbietanki z Poznania w ramach rekompensaty za grunty utracone w Wielkopolsce dostały 47 ha ziemi w warszawskiej Białołęce. Dokładnie tych, na których władze dzielnicy planowały wybudować przychodnie, szkoły, przedszkola i boiska. Według rzeczoznawców Kościoła, tereny były warte 30 mln zł (i właśnie do tej wyceny przychyliła się Komisja); według władz dzielnicy Białołęka: co najmniej 240 mln zł. Elżbietanki, 2 miesiące po odzyskaniu niby-utraconego mienia, opchnęły całość Stanisławowi M., milionerowi z Pomorza; Kraków: tutaj już niewiele pozostało niekościelnej ziemi, m.in. po tym jak ostatnio (wcześniej było dużo więcej takich przypadków) KM podarowała cystersom ponad 3 ha działek (nigdy nie należały do zakonu) o wartości rynkowej 24 mln zł. Kolejne 12 hektarów gruntów w Bronowicach Małych Komisja ofiarowała bazylice Mariackiej, nie zważając na to, że przekazuje ziemię wraz z budynkami, w których mieszkają ludzie. Bazylika grunty wraz z ludźmi sprzedała; Zabrze: w rękach Kościoła znajduje się niemal jedna dziesiąta część miasta. Archidiecezja Katowicka w wyniku decyzji KM dostała tu ponad 900 ha atrakcyjnych gruntów. Najbardziej strategiczne dla rozwoju miasta tereny biskup zgodził się miastu odsprzedać. Za ponad 40 mln zł (ponad 10 proc. rocznego budżetu Zabrza); Piaseczno: ojcowie bonifratrzy z siostrami dominikankami dostali parcelę (10,2 ha) po byłej zajezdni trolejbusowej i autobusowej. Wartość według KM: nie więcej niż 40 milionów złotych..."

"To jest urywek artykułu z FiM, nr 21 (533) 21 - 27 V 2010 r."

>
01-06-2010 23:05 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
> Przepraszam, ale za najlepszy komentarz do tego postu uważam wprowadzenie do wątku Darlove pt. Grabienie Polski przez czarnych. Dlatego zacytuję go tu w całości:"Od ponad 20 lat działalności Komisja Majątkowa [...] pod płaszczykiem zwrotu zagrabionego przez komunistów mienia dzieli i rządzi, przyznając Kościołowi oraz kościelnym osobom prawnym intratne grunty i nieruchomości. Efekty swojej pracy członkowie KM trzymali w głębokiej tajemnicy. Nikomu dotąd nie udało się ustalić, jaki majątek zagrabił Kościół państwu. Sławomir Kopyciński, świętokrzyski poseł SLD, złamał tabu i napisał do KM tak: W związku z faktem, że KM ma wkrótce zakończyć swoją działalność, która i tak trwała wiele lat więcej, niż początkowo zakładano, opinia publiczna winna poznać ostateczne efekty i podsumowanie jej działalności. Tym bardziej że nie uniknięto przy przeprowadzaniu postępowania regulacyjnego podejmowania decyzji kontrowersyjnych, których zgodność z prawem i interesem społecznym bywa słusznie kwestionowana. Poseł nękał Komisję tak długo, aż w końcu dostał odpowiedź sygnowaną przez jej współprzewodniczącego Józefa Różańskiego. Oto do czego przyznała KM: >>W toku postępowań regulacyjnych kościelne osoby prawne otrzymały ok. 60 tysięcy hektarów gruntów.<< To oznacza, że Kościół łyknął tereny odpowiadające powierzchni, jaką łącznie zajmują na przykład Warszawa i Kielce. Jaka jest ich wartość? Do tego się Komisja nie przyznała. Przyjmując zatem (bardzo skromnie, biorąc pod uwagę, że kościelni wybierali najdroższe, najlepiej położone grunty) średnią rynkową cenę 100 zł za metr kwadratowy, otrzymamy kwotę 60 miliardów złotych. Do tego należy dorzucić: 107,5 milionów złotych, które państwo wypłaciło tytułem rekompensat i odszkodowań w wyniku stwierdzenia niemożności dokonania regulacji poprzez przyznanie nieruchomości, oraz 490 nieruchomości zabudowanych. W tym m.in.: 9 przedszkoli, 8 szkół podstawowych, 18 szkół ponadpodstawowych, 8 domów dziecka, 10 domów pomocy społecznej, 19 szpitali, 15 zakładów opieki zdrowotnej, 3 muzea, 2 teatry, 2 biblioteki, po jednym budynku: Izby Skarbowej, prokuratury, operetki, sądu rejonowego, dworca PKS, browaru oraz 45 obiektów związanych z wykonywaniem kultu religijnego: kościołów, plebanii, kaplic (pełna lista oraz szacunkowa wartość tych obiektów w najbliższych numerach FiM). Na oczach wiernych dokonuje się czwarty rozbiór Polski, a mimo to żadna instytucja nie czuje się powołana do pilnowania interesów państwa. Poza jawną grabieżą, Kościół dokonuje też ordynarnych przekrętów. Dowód? Kilka zaledwie wybranych publikacji FiM: elżbietanki z Poznania w ramach rekompensaty za grunty utracone w Wielkopolsce dostały 47 ha ziemi w warszawskiej Białołęce. Dokładnie tych, na których władze dzielnicy planowały wybudować przychodnie, szkoły, przedszkola i boiska. Według rzeczoznawców Kościoła, tereny były warte 30 mln zł (i właśnie do tej wyceny przychyliła się Komisja); według władz dzielnicy Białołęka: co najmniej 240 mln zł. Elżbietanki, 2 miesiące po odzyskaniu niby-utraconego mienia, opchnęły całość Stanisławowi M., milionerowi z Pomorza; Kraków: tutaj już niewiele pozostało niekościelnej ziemi, m.in. po tym jak ostatnio (wcześniej było dużo więcej takich przypadków) KM podarowała cystersom ponad 3 ha działek (nigdy nie należały do zakonu) o wartości rynkowej 24 mln zł. Kolejne 12 hektarów gruntów w Bronowicach Małych Komisja ofiarowała bazylice Mariackiej, nie zważając na to, że przekazuje ziemię wraz z budynkami, w których mieszkają ludzie. Bazylika grunty wraz z ludźmi sprzedała; Zabrze: w rękach Kościoła znajduje się niemal jedna dziesiąta część miasta. Archidiecezja Katowicka w wyniku decyzji KM dostała tu ponad 900 ha atrakcyjnych gruntów. Najbardziej strategiczne dla rozwoju miasta tereny biskup zgodził się miastu odsprzedać. Za ponad 40 mln zł (ponad 10 proc. rocznego budżetu Zabrza); Piaseczno: ojcowie bonifratrzy z siostrami dominikankami dostali parcelę (10,2 ha) po byłej zajezdni trolejbusowej i autobusowej. Wartość według KM: nie więcej niż 40 milionów złotych..."
>"To jest urywek artykułu z FiM, nr 21 (533) 21 - 27 V 2010 r."

Czarna armia, biała mafia. Taka organizacja potrzebuje zaplecza ekonomicznego, więc je konsekwentnie buduje. Nie przebierając w środkach.
Sylwek (15472 punktów)
uhm, nie warto by wyciąć nadmiar cytowania?
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>uhm, nie warto by wyciąć nadmiar cytowania?

Może i warto, ale wtedy mógłby się zagubić sens komentarza.
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)
>Poseł nękał Komisję tak długo, aż w końcu dostał odpowiedź sygnowaną przez jej współprzewodniczącego Józefa Różańskiego.

   Słyszałem o Różańskim co to krwawo umacniał PRL, teraz czytam o Różanskim szczodrze obdarowywującym Kościół i się zastanawiam: czy to przykład elastyczności dynastii Różańskich, czy przypadkowa zbieżność nazwisk?

Pozdrawiam

Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
01-06-2010 23:02 
 Ocena 1 na 1
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Jakoś nie przemawia do mnie, że część z nich reprezentuje boga w dobrej wierze, gdyż wewnętrzna uczciwość wymaga, aby odpowiedzieć sobie na proste pytanie - czy rzeczywiście mam jakiś, jakikolwiek kontakt z bogiem, czy tylko wierzę innym, że oni go mieli, ale nawet jeśli mieli, to nadal nie czyni mnie to upoważnionym do reprezentowania, bo pewności nigdy mieć nie będę.

Tak jest. Jedyna uczciwa odpowiedź na jakiekolwiek pytania o boga brzmi : nie wiadomo.

>W takich chwilach zaczynam myśleć, że jeśli komuś rzeczywiście zależy na nieistnieniu boga, to są to przede wszystkim jego przedstawiciele, tylko w ten sposób uda im się zakończyć uprawianie procederu bezkarnie.

Widok piekła,jeśli ono istnieje, może zaskoczyć wszystkich. Prawdopodobnie będzie tam czarno i purpurowo.
02-06-2010 11:08 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Widok piekła, jeśli ono istnieje, może zaskoczyć wszystkich. Prawdopodobnie będzie tam czarno i purpurowo.
A fiolecików zabraknie, to wielka szkoda. Trochę bieli też by się zdało. A habitki wszak są kolorowe.
Dawne wyobrażenia piekła i nieba z dzisiejszej perspektywy są żenujące. A współczesne wyobrażenia Boga Miłości zsyłającego tam biednych ludzi przerażające. Trzeba mieć siłę, aby odrzucając intelekt rzucić się w objęcia wiary. Chyba, że nasz umysł wygląda już tak, jak stopy Chinek po latach ich kształtowania.

@@@
>



@@@
.
02-06-2010 23:26 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
>Trzeba mieć siłę, aby odrzucając intelekt rzucić się w objęcia wiary. >.

To dokładnie parafraza z Kierkegaarda : " z punktu widzenia rozumu wiara jest szaleństwem". Tyle, że biedny Soren zakonkludował, iż warto rzucić się w otchłań tego szaleństwa. Nie będziemy go naśladować.
03-06-2010 11:49 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>>Trzeba mieć siłę, aby odrzucając intelekt rzucić się w objęcia wiary. >.
>To dokładnie parafraza z Kierkegaarda : " z punktu widzenia rozumu wiara jest szaleństwem". Tyle, że biedny Soren zakonkludował, iż warto rzucić się w otchłań tego szaleństwa. Nie będziemy go naśladować.

No proszę, jak studiowanie filozofii się przydaje.
Choć mnie akurat przyszedł do głowy Ojciec Kościoła, sławny Tertulian z jego:
"I umarł Syn Boży, co wręcz dlatego jest wiarygodne, że jest niedorzeczne. I złożony w grobie zmartwychwstał - to jest pewne, bo niemożliwe" oraz już nie przytoczę, gdyż musiałbym poszukać, jakieś tam nauki z nowicjatu dla jezuitów.
Czyli studia starożytnych myślicieli religijnych też przydatne.

Pozdrawiam.

@@@
.
03-06-2010 18:40 
 Ocena 2 na 2
Madame de Montsegur (1910 punktów)
> No proszę, jak studiowanie filozofii się przydaje.

Mnie się przydaje studiowanie wszystkiego co tylko nie jest sprzeczne z rozumem.

>
Choć mnie akurat przyszedł do głowy Ojciec Kościoła, sławny Tertulian z jego:
>"I umarł Syn Boży, co wręcz dlatego jest wiarygodne, że jest niedorzeczne. I złożony w grobie zmartwychwstał - to jest pewne, bo niemożliwe"

I to jest właśnie jeden z koronnych argementów teologii fundamentalnej. Jak również, że " Jezus jest bogiem, gdyż sam o sobie tak powiedział " . Zawsze mnie to inspirowało do wygłaszania ekscentrycznych twierdzeń o sobie
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>> No proszę, jak studiowanie filozofii się przydaje.
>Mnie się przydaje studiowanie wszystkiego co tylko nie jest sprzeczne z rozumem.
>>
Choć mnie akurat przyszedł do głowy Ojciec Kościoła, sławny Tertulian z jego:
>>"I umarł Syn Boży, co wręcz dlatego jest wiarygodne, że jest niedorzeczne. I złożony w grobie zmartwychwstał - to jest pewne, bo niemożliwe"
>I to jest właśnie jeden z koronnych argumentów teologii fundamentalnej. Jak również, że " Jezus jest bogiem, gdyż sam o sobie tak powiedział " . Zawsze mnie to inspirowało do wygłaszania ekscentrycznych twierdzeń o sobie
>
Dziekuję!
Utrzymuje mnie Pani w dobrym humorze i w stałej gotowości intelektualnej.
Warto studiować rzeczy nie sprzeczne z rozumem, ale czasem warto też postudiować paradoksy.

@@@
.
Madame de Montsegur (1910 punktów)
> Dziekuję! Utrzymuje mnie Pani w dobrym humorze i w stałej gotowości intelektualnej.
>Warto studiować rzeczy nie sprzeczne z rozumem, ale czasem warto też postudiować paradoksy.

Zgadzam się. I poironizować warto. Na sposób Sokratesa.
Jacek Cieślicki (1555 punktów)
(zablokowany)

>Choć mnie akurat przyszedł do głowy Ojciec Kościoła, sławny Tertulian z jego:
>"I umarł Syn Boży, co wręcz dlatego jest wiarygodne, że jest niedorzeczne. I złożony w grobie zmartwychwstał - to jest pewne, bo niemożliwe" oraz już nie przytoczę, gdyż musiałbym poszukać, jakieś tam nauki z nowicjatu dla jezuitów.
> Czyli studia starożytnych myślicieli religijnych też przydatne.

   Ooo, to teraz wiem kto był pierwszym "spin doktorem"!
Dziękuję i pozdrawiam


Tęsknię za Tobą, Dalal'o Al-Mughrabi!
sw1. (37 punktów)
Zwłaszcza teologia moralna, która znajduje piękne odzwierciedlenie, jako jedyna prawda i dobro w ludzkiej egzystencji.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365