 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-06-2010 12:30 | diogenes (42753 punktów) | Granice demokracji | Benjamin Lee Whorf (Język, myślenie, rzeczywistość) rozważa problem świata, w którym ludzie ze względu na fizjologiczny defekt wszystko widzieliby na niebiesko (podobnie jak Picasso w pewnym okresie twórczości). W takim świecie, sądzi, nikt nie zauważyłby niebieskiego koloru. W języku takich ludzi nie byłoby nawet słowa błękit.
Postawmy podobny problem: Jak wyglądałby świat, w którym każdy byłby artystą. Czy w takim świecie byłaby jeszcze sztuka?
Albo ten sam problem w wersji teologicznej: czy w świecie, w którym każdy wierzyłby w tego samego boga, ostałaby się religia? Czy totalny monoteizm byłby totalnym ateizmem?
Każdy, a więc nikt? Nikt, a więc każdy?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Czy totalny monoteizm byłby totalnym ateizmem? >Każdy, a więc nikt? >Nikt, a więc każdy?
Monoteizm nie mógłby być ateizmem, bo każda religia posiada pewne uwarunkowania (zasady moralne, obrzędy, itd.) w przeciwieństwie do ateizmu.
Zakładam, że nie tyle chodziło ci o monoteizm, a o jedną obowiązującą wszystkich religię, a to bywało nie raz w wyizolowanych społecznościach, które nie znały innych religii. Ateistami się przez to nie stali.
Jak dla mnie to ani zagadka, ani zabawa myślowa.
|
|
 | | diogenes (42753 punktów) | >a to bywało nie raz w wyizolowanych społecznościach...
Nie chodzi o wyizolowane grupki. Ten sam bóg dla wszystkich: spełnienie misji, np. apostolskiej. Religijna Coca Cola.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>a to bywało nie raz w wyizolowanych społecznościach... >Nie chodzi o wyizolowane grupki. Ten sam bóg dla wszystkich: spełnienie misji, np. apostolskiej. Religijna Coca Cola.
Czy "ten sam bóg dla wszystkich" oznacza "wszyscy wierzą w tego samego boga"? Jakieś totalne prawnie mózgów z usuwaniem zdolności do krytycznego myślenia u całej ludzkiej populacji?
Jeżeli to mają by osobniki homo sapiens sapiens a nie jakieś wyidealizowane istoty stworzone dla potrzeb tego ćwiczenia, to taka sytuacja jest niemożliwa - zawsze znajdzie się grupka która zapyta "a jakie są dowody, że ten bóg istnieje". Jak by nie była mała, nawet gdy to będzie jedna osoba, łamie założenie "ten sam bóg dla wszystkich".
Jest też wysoce prawdopodobne, że bez konkretnych danych o tym, jaki ten bóg jest (nie jakieś tam enigmatyczne biblie i inne korany - porządny, spójny, kompletny opis boga i jego wymagań wobec ludzie, dokładny spis zakazów i nakazów, żadnych dwuznaczności) znajdą się tacy, którzy sobie go będą wyobrażać inaczej niż mainstream. Bóg jest wytworem człowieka i jako taki jest niedoskonały, niespójny i niekonsekwentny a tym samy podatny na różne interpretacje.
Weź też pod uwagę że w skład tej ogólnej ludzkiej populacji wchodzą Polacy = trzech polaków, cztery opinie.
Rozważania, co by było gdyby, nie ma sensu, skoro założone "gdyby" nie ma szans zaistnieć w ludzkim społeczeństwie. Łysa małpa nie jest do tego odpowiednio skonstruowana psychicznie.
Można co najwyżej rozważać jedną religię - ale to nie jest tożsame z wiarą w jednego (takiego samego) boga.
No i oczywiście kwestia czy to byłby ateizm. Na zasadzie a-zeusizm, a-krisznizm, w-perunizm itp itd - owszem. Taki ateizm względny?
Ale bezwzględny wymaga, żeby za literą "a" postawić wszystkich bez wyjątku bogów.
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | >Nie chodzi o wyizolowane grupki. Nie chodziło mi też o małe grupki, ale takich np. Aborygenów, czy Japończyków w pewnych okresach.
Pytanie o przejście z monoteizmu na ateizm jest wewnętrznie sprzeczne.
To jakby zapytać: czy gdyby wszyscy jedli tylko wieprzowinę, to by zostali wegetarianami?
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Pytanie o przejście z monoteizmu na ateizm jest wewnętrznie sprzeczne.
Znika różnica, znika problem. Spór (a więc różnica) jest ojcem wszystkiego (Heraklit). Brak różnicy to zastój, stagnacja. Jeśli każdy wierzyłby w boga tak, jak oddycha, byłoby to ateistyczny teizm. Niektórzy, ale nie wszyscy, sadzą, że życie jest święte.
>czy gdyby wszyscy jedli tylko wieprzowinę, to by zostali wegetarianami?
Nie, nie byliby: zniknąłby problem. Krowa żre tylko trawę. Ponieważ nie ma problemu z jedzeniem mięsiwa, nie jest nawet wegetarianką. To człowiek rozpoznaje różnicę, ma wybór, dylematy.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zawsze byliby mniej i bardziej dokładni w wierzeniu. W jednorodności maleńkie różnice stałyby się dostatecznie wielkie, aby nadal walczyć o wiarę. Nie wymyślam - tak nieraz bywało. Hiszpania, Bizancjum.
|
|
5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > W języku takich ludzi nie byłoby nawet słowa błękit.
Całkiem słusznie, no entity without identity.
> Postawmy podobny problem: Jak wyglądałby świat, w którym każdy byłby artystą.
Podobieństwo tych problemów jest mocno dyskusyjne. Czy w świecie, w którym każdy oddycha / je / śpi nie ma oddychania / jedzenia / snu?
> Czy totalny monoteizm byłby totalnym ateizmem?
No wybacz, ale to absurdalne pytanie. Jeśli wszyscy zaczną biegać do kościółka - nazwiesz to ateizmem? Namotałeś, diogenesie.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jeśli wszyscy zaczną biegać do kościółka - nazwiesz to ateizmem?
Nie byłoby potrzeby. Wszyscy biegamy do toalety i nie nazywamy tego wiarą w gówno.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ludzie mogą mieć różny stosunek emocjonalno - intelektualny do gówna. Natomiast wiara polega na tym, by myśleć tak samo.
|
|
4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie sądzę, aby totalny monoteizm stał się ateizmem. Posłużmy się przykładem. W kulturze chrześcijańskiej Europy bywały obszary objęte totalnym chrześcijaństwem, takie jak Hiszpania XVI i XVII wieku. Pewne analogie widać też na przykładzie wcześnośredniowiecznego Bizancjum. Gdy wszyscy już byli katolikami, pojawiały się naciski dotyczące DOKŁADNOŚCI i ŻARLIWOŚCI wiary. Niejeden Bizantyjczyk i Hiszpan skończył na kole tortur za to, że źle ustawił osoby Trójcy Świętej, albo nie skłonił się przed zbyt późnodostrzeżonym świętym wizerunkiem. Spóźnianie się do kościołów i cerkwi też wzbudzało podejrzenia. Mówienie obcym językiem. Przeprowadzanie doświadczeń. Podważanie jedynie słusznych orzeczeń. Krótko mówiąc, gdy religia misyjna nie ma z kim walczyć, tworzy własnych heretyków. Albowiem wśród różnych form pobożności nie może zabraknąć modlitwy kata (nawet, jeśli na swoje nieszczęście, może stosować tortury jedynie psychiczne) ani serdecznych łez rozlewanych nad ołtarzem przez rycerza wiary.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >kulturze chrześcijańskiej Europy bywały obszary objęte totalnym chrześcijaństwem,...
W ideologię chrześcijan wpisana jest doktrynalna inność: pogaństwo, wróg, miecz. O totalnej jedności można mówić chyba jedynie jako utopii, czyli niebie: to kraina samych swoich, gdzie różnice nie mają charakteru logicznego, a tylko pozorny - dlatego nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy w coś takiego.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Absolutna jednorodność monoteizmu jest zatem - jak sam ukazałeś, niemożliwa. Całkiem możliwe, że ludzie nie mogą być aż tak jednorodni w kwestii nie potwierdzonej, acz mocno promowanej hipotezy. Nie chodzi chyba o to, że sami się świadomie nie zgadzają, ale o kompletną sprzeczność "Jedynie Słusznej" doktryny z rzeczywistością. To tłumaczy także istnienie ateistów, kiedy jeszcze wogóle nie było nauki, ludzka wiedza o świecie była minimalna i w zasadzie wszystko można było temu światu wmówić. A jednak bywali ateiści.
|
|
2 na 2 | zachaj (5239 punktów) |
>Albo ten sam problem w wersji teologicznej: czy w świecie, w którym każdy wierzyłby w tego samego >boga, ostałaby się religia?
Pewnie , że by się ostała. Mało tego , doprowadziłoby to do całkowitego zniewolenia ludzi przez kler. Zanikłaby sztuka , nauka i piękno tego Świata , a na koniec jakiś szaleniec w sutannie , sprowadziłby na wszystkich atomową apokalipsę w imię boga.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo prawdopodobny scenariusz. Zdarzały się już upadki cywilizacji, gdzie dochodzono do "czystości wiary". W skali globalnej byłby to upadek nie tylko jednej cywilizacji, ale całej ludzkości. Bowiem nie byłoby już wtedy jakiś barbarzyńców, którzy mogliby budować na zgliszczach przegranego.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|