Racjonalista - Strona głównaDo treści
wolna wola a wszechwiedza Boga

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
05-02-2011 21:05rajcelem (383 punktów)wolna wola a wszechwiedza Boga
Ocena -6 na 10
W wątku Leczenie a modlitwa pojawił się problem wolnej woli i wszechwiedzy Boga,
zapewne nie pierwszy raz na tym forum.

Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.

Nie jest to prawdą.
Przykład ziemskiego ojca i jego dzieci powinien wyjaśnić więcej.
Jeśli ojciec dobrze zna swoje dziecko, to potrafi przewidzieć co ono zrobi,
zwłaszcza gdy dziecko jest jeszcze małe.
Wiedza ojca w żaden sposób nie neguje wyboru dziecka.
Ojciec wie co zrobi dziecko - wybór dokonany przez nie pozostaje autentyczny.

Jeśli Ojciec jest wszechwiedzący to tym bardziej wie jakie działania podejmiemy,
a te działania są nadal naszymi wyborami.



Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

05-02-2011 21:30
 Ocena 13 na 13
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Różnica między podaną analogią, a bogiem jest taka, że bóg ma pewność tego, co się stanie, a człowiek przewiduje, ale pewności nie ma, bo nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego (u dziecka i okoliczności zdarzeń). Tym bardziej że, bóg przewidział wszystko już w momencie stworzenia, więc wolnej woli nie ma.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
05-02-2011 23:06 
 Ocena 2 na 2
Marcuch (664 punktów)
Czy fakt, ze wiemy co się stanie z bohaterem książki odbiera mu wolną wolę, przypisaną arbitralnie przez autora? A może bohaterowi nie da się przypisać wolnej woli? Dlaczego? Te pytania ujawniają pewną dwoistość perspektywy.

Z punktu widzenia Boga wiadomo co zrobię i nie mam wolnej woli. Jestem zaprogramowany. Z mojego punktu widzenia nie wiadomo - jestem tak zaprogramowany, że nie znam programu. Ale i nie mogę z niego wyjść. Nawet zupełna bierność i obojętność wobec losu jest konsekwencją pewnego mojego postanowienia.

Stąd niektórzy "zarzucają" Bogu ustanowienie bezsensownej gry, w której On "z góry zna wynik", a człowieka nieuczciwie "podpuszcza" i daje "złudzenie wolności". Ale wszak dla Boga nie ma żadnego "z góry", "z dołu" ani nic podobnego (można mówić, że "stworzył", że "stwarza", albo że "stworzy" historię - wychodzi jednakowy męt). Bóg może postrzegać sytuację w zupełnie niepojętym dla człowieka kontekście, w niepojętej perspektywie bez-czasowej, w której gra ma "sens", albo i nie jest grą. Łączenie słowa "Bóg" z czasownikami jest trochę jak gaworzenie niemowlęcia. Możliwe, że ma sens.

Dlatego quasi-twierdzenie, że Bóg coś tam "wie z góry." nie powinno mieć znaczenia dla naszego poczucia wolności - chyba, że będziemy udawać, że "rozumiemy" to quasi-twierdzenie.

Podejrzewam dalej, że nie ma tutaj znaczenia czy się wierzy w Boga, bo w odmianie ateistycznej powyższego wywodu można Go zastąpić "możliwością bytu", "formą świata", "obiektywnym opisem historii".
Innymi słowy, jeśli wierzymy, że istnieją trójkąty, to powinniśmy wierzyć, że istnieje opis naszego życia, a w każdym razie: jest możliwy. Continuum opisów fałszywych i jeden prawdziwy, przypominający, powiedzmy, opis przebiegu pewnego procesu fizycznego, dość skomplikowanego.
Kto opis przeczyta, ten niczym Bóg "wie z góry", co się z nami stanie. Jeśli kto wierzy, w dodatku, że ten opis ma sens sam w sobie (w co ateiści są skłonni wierzyć) to jest on (ten opis) paralelą Boga powyżej. Kto nie lubi słowa "opis" może użyć "informacja".

Generalnie, wielu ludzi podziela wiarę w istnienie informacji.
05-02-2011 23:47 
 Ocena 4 na 4
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
> Czy fakt, ze wiemy co się stanie z bohaterem książki odbiera mu wolną wolę, przypisaną arbitralnie przez autora? A może bohaterowi nie da się przypisać wolnej woli? Dlaczego? Te pytania ujawniają pewną dwoistość perspektywy.
Bohater książki nie ma wolnej woli! Każdy jego ruch wybiera pisarz!
Wolna wola oznacza, że wybór podejmowany jest w określonym momencie i przed tym momentem nie można z pewnością 100% stwierdzić, jaki on będzie.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
06-02-2011 20:54 
 Ocena 1 na 1
Marcuch (664 punktów)
>> Czy fakt, ze wiemy co się stanie z bohaterem książki odbiera mu wolną wolę, przypisaną arbitralnie przez autora? A może bohaterowi nie da się przypisać wolnej woli? Dlaczego? Te pytania ujawniają pewną dwoistość perspektywy.
>Bohater książki nie ma wolnej woli! Każdy jego ruch wybiera pisarz!

To jest dobry przykład mylenia perspektyw. "Wybiera" trzeba napisać w cudzysłowie, bo autor i bohater należą do dwóch różnych światów. Autor w pewnym specjalnym sensie "decyduje" o wyborze bohatera i opisuje ten wybór, który jednak może być sam w sobie ciągle wolny.

Uzasadnienie zacznę od banalnego spostrzeżenia: gdyby każdy bohater literacki był z istoty pozbawiony woli, to literatura upadłaby jako sztuka. Nie byłoby faktycznych bohaterów, nie byłoby żadnej dramaturgii, byłyby tylko kukły. Sformułowania typu "musiał podjąć decyzję" nie miałyby sensu - i to tylko z tego powodu, że autor napisał coś jeszcze dalej.
Tak na szczęście nie jest, bo jedyne determinacje jakie mogą zniszczyć wolność przedstawioną też muszą być składnikiem świata przedstawionego - do którego nie należy autor.

Uogólniając (na bazie stwierdzenia Bernarda Shawa, że "życie odzwierciedla sztukę" ) : determinizm transcendentny nie implikuje immanentnego. Dzisiaj jest zdaje się dobry żart o tym, na jedynce wieczorem, "Przypadek Harolda Cricka".
06-02-2011 21:55 
 Ocena 1 na 1
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Piszesz i piszesz, a spróbuj Ty napisać książkę, albo choćby opowiadanie, to zobaczysz, że bohater nie ma wolnej woli. Inna sprawa, że Czytelnik może ulec złudzeniu, że bohater ma wolę (wolną lub niewolną), ale bohater żadnemu złudzeniu ulec nie może. Przypisywanie przez autora woli bohaterowi to wybieg literacki mający na celu wywrzeć odpowiednie wrażenie na Czytelniku.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
07-02-2011 15:17 
 Ocena 3 na 3
Marcuch (664 punktów)
>Piszesz i piszesz, a spróbuj Ty napisać książkę, albo choćby opowiadanie, to zobaczysz, że bohater nie ma wolnej woli.
(...)
> Przypisywanie przez autora woli bohaterowi to wybieg literacki mający na celu wywrzeć odpowiednie wrażenie na Czytelniku.

"Mieć wrażenie", że bohater jest wolny, a zarazem wiedzieć, że nie jest? Nonsens.

"Opisać" wolny wybór nie znaczy przecież "zanegować" go. Inaczej cała debata o wolności woli byłaby zbędna, każda wypowiedź typu "Marian wybrał Marzenę." byłaby sprzeczna tylko z tego tytułu, że ma autora. Ale wszak Neo wybiera pigułkę i nie odczuwamy w tym żadnej sprzeczności. Nawet za drugim razem.

Albo takie ćwiczenie umysłowe. Skoro mówimy o wolnym wyborze, to pewnie jesteśmy na tyle rozumni, że potrafimy go sobie wyobrazić. Więc wyobraź sobie człowieka, który oto staje przed wyborem i coś sobie wybiera w sposób wolny, jakąś bułkę w sklepie.

Tadaaaam, wybór dokonany. Skoro już sobie to wyobraziłeś, to teraz powiedz - czy, w świetle tego, że Ty określiłeś wynik tego wyboru za pomocą wyobraźni, faktycznie był to wybór wolny ?
Jeśli nie, to znaczy, że nie potrafisz sobie wyobrazić wolnego wyboru, a więc nie wiesz o czym się tu dyskutuje.
Jeśli zaś tak, to potrafisz sobie wyobrazić wolny wybór, rozumiesz co to jest i na pewno potrafisz przełożyć swoje wyobrażenie na słowa - jak czynią to pisarze i jak ja to zrobiłem powyżej. Słowa można utrwalić na papierze nie zmieniając ich treści, a więc i podstawowego faktu intencjonalnego, iż opisywany przez nie wybór jest wolny.

Wynika z tego, po pewnych "trywialnych przekształceniach", ciekawy fakt: nawet gdybyśmy byli robotami funkcjonującymi deterministycznie, wciąż mielibyśmy możliwość rozprawiania o wolności. Po prostu słowo "wolność" miałoby w naszej świadomości inne znaczenie niż teraz - znaczenie określone stosownie do sterującego nami algorytmu.
07-02-2011 16:15 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)

> "Mieć wrażenie", że bohater jest wolny, a zarazem wiedzieć, że nie jest? Nonsens.
Doprawdy masz głębokie myśli - jak patrzysz przez przezroczystą szybę, to z jednej strony masz wrażenie, że jej tam nie ma, a z drugiej, wiesz, że tam jest.

Jeśli nie radzisz sobie z takimi sprawami, to ja kończę z Tobą dyskusję. Nuży mnie prostowanie "całych wypracowań" opartych o nieporozumienia lub błędy u swoich korzeni.

Pozdrawiam

... należy upraszczać najbardziej, jak to jest możliwe. Ale nie bardziej!
A. 1stein
07-02-2011 16:31 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Ale wszak Neo wybiera pigułkę i nie odczuwamy w tym żadnej sprzeczności.

No co ty? Przecież to tylko taki skrót myślowy- wszyscy wiemy, że to twórca scenariusza kazał Neo wybrać pigułkę Tylko dla dobra dyskursu zakładamy, że to Neo zrobił cokolwiek
06-02-2011 06:27 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie mieszaj pojęć. Autor topiku użył słowa ojciec, a nie "boga który nie gra w kości". Sądząc po jego wypowiedzi jest teistą, który uważa, iż bóg go kocha. Stąd ojciec.
06-02-2011 08:46 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> uważa, iż bóg go kocha. Stąd ojciec.
Nie każdy ojciec, niestety, kocha. Są tzw. wyrodni ojcowie, co nie kochają. I stąd się bierze ojcobójstwo.

" Syn ojca czajnikiem, ojciec syna nożem
Poniatowa w powiecie opolskim. Wczoraj wieczorem w jednym z mieszkań doszło do awantury domowej. Zaczęło się od uderzenia czajnikiem w głowę 63-latka. Ten zaś odpłacił się młodszemu, 34-letniemu mężczyźnie pięknym za nadobne, godząc go nożem w brzuch. Tak kłócił się ojciec z synem."


"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
06-02-2011 08:53 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Z punktu widzenia Boga wiadomo co zrobię i nie mam wolnej woli.
To, że Bóg wie co zrobisz, nie oznacza, że nie masz wolnej woli. Bo to Ty w ostateczności wybierasz co zrobisz. Bóg nie wpływa w żaden sposób na Twoje postanowienia i działania. Gdyby Cię zaprogramował jak robota to wtedy tak. A Bóg dał Ci dar wolnej woli. Tak przynajmniej rozumują katolicy. Bo nie wiedzą o odkryciach współczesnej nauki i wielu determinantach wpływających na nasze działanie, co niektórych uczonych doprowadza do wniosku, że wolnej woli nie ma.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
spellbinder (8577 punktów)
To może inna analogia. Widzisz kawałek zdarzenia. Facet jest na wysokości piątego piętra, leci w dół. Przewidujesz w tym momencie, że walnie o glebę... no walnął. Ale też nie miał innego wyjścia

Tak to właśnie wygląda, że jest ta pewność - to się musiało stać. Skoro się stać musiało, było zdeterminowane. A skoro było zdeterminowane, nie ma żadnej wolnej woli.
05-02-2011 22:52 
 Ocena 1 na 1
Atena (52 punktów)
>To może inna analogia. Widzisz kawałek zdarzenia. Facet jest na wysokości piątego piętra, leci w dół. Przewidujesz w tym momencie, że walnie o glebę... no walnął. Ale też nie miał innego wyjścia
>Tak to właśnie wygląda, że jest ta pewność - to się musiało stać. Skoro się stać musiało, było zdeterminowane. A skoro było zdeterminowane, nie ma żadnej wolnej woli.

To, że nie wierzę w boga też było(jest) zdeterminowane? Przez niego? Jeżeli nie mam wolnej woli, to jestem...niewinna...ufff


BW
06-02-2011 01:46 
 Ocena 6 na 6
CamelOT (915 punktów)
>To, że nie wierzę w boga też było(jest) zdeterminowane? Przez niego? Jeżeli nie mam wolnej woli, to jestem...niewinna...ufff

Bardzo ładne rozumowanie. Podobne do mojej odpowiedzi na pytanie dlaczego nie wierzę w Boga: to jest rola, jaką Bóg dla mnie wyznaczył/przewidział i nikt, kto w Boga wierzy, nie może się Jego decyzji opierać. Spróbujcie, pięknie zamyka usta niepełnosprawnym umysłowo a zapalonym ewangelizacyjnie wierzącym. Raz w Czerwieńsku poskromił nawet wycieczkę rydzykowych emerytek! Mocna rzecz
06-02-2011 15:36 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
>Spróbujcie, pięknie zamyka usta niepełnosprawnym umysłowo a zapalonym ewangelizacyjnie wierzącym.
Genialne będę padał ze śmiechu to mówiąc,wypróbuję to na Świadkach JHWH telefonicznie,zapytam też muftiego co na to Koran.
06-02-2011 19:12 
 Ocena 1 na 1
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>>Spróbujcie, pięknie zamyka usta niepełnosprawnym umysłowo a zapalonym ewangelizacyjnie wierzącym.
>Genialne będę padał ze śmiechu to mówiąc,wypróbuję to na Świadkach JHWH telefonicznie,zapytam też muftiego co na to Koran.

Ja już próbowałem na Mormonach. Uzywali tych samych teistycznych trikówm typu Bóg cie dobrze zna, itd itp.
06-02-2011 19:23Nie na temat 
rhotax7 (3947 punktów)
Skąd wygrzebałeś Mormonów?To muszą być przygłupy czytałem wiele o tej ich księdze i padałem ze śmiechu z okularów trójkątnych dzięki którym tylko założyciel widział księgę.Na żywca zobaczyć takiego dziwoląga to musi być czad!
06-02-2011 19:37 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
Onet ostatnio o misjonarkach mormońskich pisał.

Cytat:
Kościół mormoński zdobywa wiernych głównie poprzez pracę misjonarzy, którzy rozsiani są po całym świecie. Szacuje się, że w tej chwili na różnych kontynentach jest ich ok. 60 tys. z czego w Polsce około 80. Taki wyjazd to przywilej i nobilitacja. Praktykowany jest głównie przez młodych, choć mogą pojechać również emeryci. Kierunek wyjazdu określają władze Kościoła w Salt Lake City. Misjonarz przyjmuje decyzję z pokorą. Nie ma tu miejsca na niesubordynację. Mormon musi być mobilny, posłuszny i zaangażowany, tak jak siostra Bauther i siostra Hulme z USA, które od roku działają w Polsce. Obie mają po 22 lata i urodziły się za oceanem w wielodzietnych rodzinach mormońskich. Pierwsza z nich zaczynała nauczać w Katowicach, druga w Warszawie. Teraz obie szerzą swoją wiarę na ulicach Poznania.
rhotax7 (3947 punktów)
Dzięki. Już mam telefony do nich, to jajcarze chrzczą pośmiertnie i JP2 teraz jest w niebie Mormonów razem z Hitlerem. Ale wariaci. Jezus żył w USA-już ich lubię.
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
>Skąd wygrzebałeś Mormonów?To muszą być przygłupy czytałem wiele o tej ich księdze i padałem ze śmiechu z okularów trójkątnych dzięki którym tylko założyciel widział księgę.Na żywca zobaczyć takiego dziwoląga to musi być czad!

NIgdy nie widziałeś na ulicy młodych chłopakow w garniturach, z charakterystycznymi plakietkami? Są zazwyczaj Amerykanie ze stanu, Utah, mówiący nieźle po polsku.
Czy są przygłupami? Zazwyczaj są to studenci całkiem niegłupi, a co do ich wierzeń...-jeśli mają prane mózgi już od dzieciństwa, są z nimi oswajani tak jak my z katolicyzmem- to nic dziwnego, ze nie dostrzegają absurdów swojej wiary. NIe znasz żadnego, fajnego, inteligentnego katolika? Bo ja tak.
A katolicyzm taki mądry jest?
>
Marcuch (664 punktów)
> dlaczego nie wierzę w Boga: to jest rola, jaką Bóg dla mnie wyznaczył/przewidział i nikt, kto w Boga wierzy, nie może się Jego decyzji opierać. Spróbujcie, pięknie zamyka usta niepełnosprawnym umysłowo a zapalonym ewangelizacyjnie wierzącym. Raz w Czerwieńsku poskromił nawet wycieczkę rydzykowych emerytek! Mocna rzecz

Niewielkie to ambicje intelektualne przekonać do czegoś osobę niepełnosprawną umysłowo za pomocą taniej sofistyki.
Stanisław Jerzy Lec sformułował tę myśl kilkadziesiąt lat przed Tobą jako żartobliwy aforyzm. Żartobliwy. Dlaczego?
astrotaurus (12445 punktów)
>Bardzo ładne rozumowanie. Podobne do mojej odpowiedzi na pytanie dlaczego nie wierzę w Boga: to jest rola, jaką Bóg dla mnie wyznaczył/przewidział i nikt, kto w Boga wierzy, nie może się Jego decyzji opierać. Spróbujcie, pięknie zamyka usta niepełnosprawnym umysłowo a zapalonym ewangelizacyjnie wierzącym. Raz w Czerwieńsku poskromił nawet wycieczkę rydzykowych emerytek! Mocna rzecz

Tak to można sobie pogadać z lutrem jakowym, albo z całkiem ciemnym katolikiem, który nigdy nie myśli nad tym w co wierzy i co po księdzu powtarza.
A poszukiwać Boga?
A prosić Go o Łaskę wiary?
Coś mi się zdaje, że zaniedbałeś....


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Kali (195 punktów)
(zablokowany)
.
>To, że nie wierzę w boga też było(jest) zdeterminowane? Przez niego? Jeżeli nie mam wolnej woli, to jestem...niewinna...ufff

Kochana, to nie tak hop!!! Bóg w swojej wielkiej miłości tak Cię zaprogramował aby abyś była ateistką, a potem pójdziesz za te niewiarę do piekła... Tak przynajmniej rozumują kalwiniści
>
BW
06-02-2011 08:39 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nie ma żadnej wolnej woli
Otóż do wolnej woli człowiek musi być wychowany. Ludzie, jak pisał Erich Fromm mają tendencję, aby uciekać od wolności. Jego słynna książka: "Ucieczka od wolności".
A według mnie nawet psy mają wolną wolę. A co tam psy. Pantofelek też się porusza tam gdzie chce. W pewnym sensie oczywiście. Bo ucieka od złego, a dąży ku dobremu. Ku światłu i pożywieniu. Faceci też lecą na baby, albo na facetów. Czy to jest zdeterminowane? Może do pewnych spraw jesteśmy zdeterminowani, a inne zależą od naszej wolnej woli. Jak dziecko wychowasz w wolności, starając się, aby samo wybierało, uczyło się na błędach, wyciągało samodzielnie wnioski, nie będziesz mu wszystkiego narzucał wedle Twojej woli, to będzie tym samym przejawiało więcej własnej inicjatywy i wolnej woli.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
spellbinder (8577 punktów)
>Otóż do wolnej woli człowiek musi być wychowany.

I zobacz co z tego twierdzenia wynika - człowiek musi zostać zmanipulowany do tego, żeby mieć wolną wolę. Bez indoktrynacji by jej nie miał, a więc sama wolna wola jest wynikiem braku wolnej woli. Następnie - jego decyzje podejmowane w stanie wolnej woli są zdeterminowane.

>A według mnie nawet psy mają wolną wolę. A co tam psy. Pantofelek też się porusza tam gdzie chce.

Człowiek za to nie porusza się tam gdzie chce. Blokers nie zdecyduje nagle iść do biblioteki, żeby sobie poczytać książkę. Pójdzie na disko disko. Dlaczego? W toku uczenia się poznał tylko te rodzaje zachowań, a więc jego wybór jest również bardzo ograniczony - to by nie było nawet takie złe. Gorsze jest to, że dorastając dziecko przyswaja wzorce i dostosowuje się do nich. W życiu dorosłym dochodzi do tego wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom i potrzeba dopasowania się do swojej grupy - dlatego też, co wielokrotnie mogłem zaobserwować - jak tylko dwie, trzy koleżanki "zachodzą", zaczynają się u reszty ujawniać "instynkty".

Dochodzi do tego całe multum rzeczy, które wpływają na ocenę i na podejmowanie decyzji, ale są całkowicie nieuświadomione. Jak choćby wpływ nastroju na globalność/lokalność przetwarzania. Mała głupota, a diametralnie wpływa na wybory.

Wiele zachowań mamy zaprogramowanych, z czego nawet nie zdajemy sobie sprawy. To, że nie widzimy przyczyny danego zachowania nie znaczy, że jej nie ma. A jeśli przyczyna jest - nie można mówić o wolnej woli.

>W pewnym sensie oczywiście. Bo ucieka od złego, a dąży ku dobremu. Ku światłu i pożywieniu. Faceci też lecą na baby, albo na facetów. Czy to jest zdeterminowane?

Nawet jeśli orientacja jest nabyta, a nie wrodzona (opcja do której się skłaniam), to i tak wynikła z ciągu zdarzeń, które ukształtowały człowieka w taki a nie inny sposób. Jako, że nie miał na te zdarzenia wpływu, ani nawet nie jest sobie w stanie uświadomić ich istnienia, orientacja nie jest kwestią woli.

>Może do pewnych spraw jesteśmy zdeterminowani, a inne zależą od naszej wolnej woli. Jak dziecko wychowasz w wolności, starając się, aby samo wybierało, uczyło się na błędach, wyciągało samodzielnie wnioski, nie będziesz mu wszystkiego narzucał wedle Twojej woli, to będzie tym samym przejawiało więcej własnej inicjatywy i wolnej woli.

Owszem - ale z drugiej strony, dziecko wciąż będzie ulegało pewnym wzorcom. Zostanie ukształtowane, ulepione, a będąc istotą ludzką również skazane na uleganie zwykłym, ludzkim zachowaniom. Będzie wyciągać wnioski na podstawie stanów emocjonalnych, odtwarzać zachowania nabyte w toku warunkowania - nawet proszku do prania nie wybierze samodzielnie, tylko pod czyimś wpływem.
06-02-2011 11:02 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> proszku do prania nie wybierze samodzielnie, tylko pod czyimś wpływem.
Psychologowie piszą o tzw.ludziach wewnątrzsterownych i zewnątrzsterownych. Ja nie mówię, że człowiek jest całkowicie wolny pod względem woli. Wolna wola jest stopniowalna i od wielu czynników zależy. Jeden ma jaj mniej, a drugi więcej. Wewnątrzsterowni więcej.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
spellbinder (8577 punktów)
>> proszku do prania nie wybierze samodzielnie, tylko pod czyimś wpływem.
>Psychologowie piszą o tzw.ludziach wewnątrzsterownych i zewnątrzsterownych.

A ja nie mówię o wewnątrz, czy zewnątrzsterowności, bo ona tu do rzeczy wiele nie ma. Mówię o takich zabawnych tworach jak odporność na pobudzenie, zaprogramowane zachowania w stylu reguły wzajemności, potrzeba afiliacji itd., które to zmuszają człowieka do podejmowania pewnych działań.

>Ja nie mówię, że człowiek jest całkowicie wolny pod względem woli. Wolna wola jest stopniowalna i od wielu czynników zależy. Jeden ma jaj mniej, a drugi więcej. Wewnątrzsterowni więcej.

Zależy jak te "jaja" zdefiniujemy Nie może być tak, że z jednej strony mówimy "człowiek ma wolną wolę", a z drugiej uznajemy wpływ czynników zewnętrznych na większość jego wyborów, czy nawet na to jak jest ukształtowany. Wolna wola to albo całość, albo nic. Jeśli mowa o kawałkach, to można mówić o niepodatności na autorytety, umiejętność wystąpienia przeciwko grupie itd., ale nie o "wolnej woli".
rajcelem (383 punktów)
> Nie może być tak, że z jednej strony mówimy "człowiek ma wolną wolę", a z drugiej uznajemy wpływ czynników zewnętrznych na większość jego wyborów, czy nawet na to jak jest ukształtowany. Wolna wola to albo całość, albo nic. Jeśli mowa o kawałkach, to można mówić o niepodatności na autorytety, umiejętność wystąpienia przeciwko grupie itd., ale nie o "wolnej woli".

Dlaczego tak nie może być?
Człowiek ma wolną wolę, czyli wewnętrzną możliwość wyboru,
ale nie znaczy to, że ma losować co zrobić.
Ma "wiedzieć" co wybrać, a może to wiedzieć tylko na podstawie czynników zewnętrznych i tego co się nauczył wcześniej.
06-02-2011 12:54 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)
>Dlaczego tak nie może być?
>Człowiek ma wolną wolę, czyli wewnętrzną możliwość wyboru,
>ale nie znaczy to, że ma losować co zrobić.
>Ma "wiedzieć" co wybrać, a może to wiedzieć tylko na podstawie czynników zewnętrznych i tego co się nauczył wcześniej.

No więc jeśli to wie, i tak się nauczył, to jego zachowanie nie wynika z wyboru, a z warunkowania. Masz człowieka, który nauczył się różnych rzeczy. Nauczył się ich tak jak to człowiek się uczy, a więc wiążąc z określonym zdarzeniem określone pobudzenie. Jeśli pobudzenie jest pozytywne, zachowanie zostaje utrwalone. Jeśli negatywne, zachowanie będzie unikane. Jeśli w grę wchodzą dwa pobudzenia, człowiek wybiera to, które jest mniej "nieznośne". Tu nie ma miejsca na żadną "wolną wolę".

Ludziom się to nie podoba tak samo jak to, że nie mamy nieśmiertelnej duszy, czy to, że pochodzimy od małpy.
rajcelem (383 punktów)

>>Ma "wiedzieć" co wybrać, a może to wiedzieć tylko na podstawie czynników zewnętrznych i tego co się nauczył wcześniej.
>No więc jeśli to wie, i tak się nauczył, to jego zachowanie nie wynika z wyboru, a z warunkowania. Masz człowieka, który nauczył się różnych rzeczy. Nauczył się ich tak jak to człowiek się uczy, a więc wiążąc z określonym zdarzeniem określone pobudzenie. Jeśli pobudzenie jest pozytywne, zachowanie zostaje utrwalone. Jeśli negatywne, zachowanie będzie unikane. Jeśli w grę wchodzą dwa pobudzenia, człowiek wybiera to, które jest mniej "nieznośne". Tu nie ma miejsca na żadną "wolną wolę".

Jak byś zdefiniował byś te pobudzenia, w przypadku córki, która kupuje proszek?
Wydaje mi się, że niepotrzebnie zaniżasz poziom porównując wybory człowieka do zwierząt, nauka człowieka to inna jakość niż proste przyjemne - nieprzyjemne.
W szczególności to wybór dobra i zła, który może być całkowicie niezależny od tego typu zwierzęcych bodźców.
Wybieramy dobro, nawet wtedy, gdy nie jest to przyjemne.
07-02-2011 08:20 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Jak byś zdefiniował byś te pobudzenia, w przypadku córki, która kupuje proszek?

A w bardzo prosty sposób. Matka jest autorytetem. Naśladowanie jej powoduje pozytywne emocje, bo dziecko jest zazwyczaj za to chwalone. Co więcej - sama matka wyzwala pozytywne emocje.

>Wydaje mi się, że niepotrzebnie zaniżasz poziom porównując wybory człowieka do zwierząt, nauka człowieka to inna jakość niż proste przyjemne - nieprzyjemne.
>W szczególności to wybór dobra i zła, który może być całkowicie niezależny od tego typu zwierzęcych bodźców.
>Wybieramy dobro, nawet wtedy, gdy nie jest to przyjemne.

No a czym się niby różni człowiek od zwierząt w tym wypadku? Jak myślisz, jak działają procesy motywacyjne w korporacjach? Jest system nagród - w ten sposób utrwala się zachowania człowieka. Zrobi porządnie - dostanie więcej pieniędzy. Wywołuje się w ludziach wrażenie "dłużności", stąd choćby te samochody wypasione.

A widzisz - wybieranie dobra... no to zaraz to wyjaśnimy - na przykładzie może tłuściocha. Tłuścioch się pasie, uwielbia to, jedzenie dostarcza mu pozytywnych emocji. Jest zadowolony jak je, ale w pewnym momencie tłuścioch postanawia schudnąć, choć chudnięcie jest nieprzyjemne. No więc zdaje się, że wybrał coś nieprzyjemnego...

Nic bardziej mylnego. Bo otyłość dostarcza również wielu nieprzyjemnych bodźców. Jest poczucie wstydu, odrzucenia, braku akceptacji samego siebie. W tym momencie niejedzenie dostarcza więcej pozytywów, dając nadzieję na lepsze życie, niż zjedzenie czekoladki. Ponownie - tłuścioch wybiera marchewkę.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tam znajdziesz wierzących, tylko nie używaj na wstępie słów z twojej religii. Zamiast "dusza" pisz świadomość, zamiast Jahwe pisz "pararelna do natury substancja mentalna":

www.racjonalista.pl/forum.php/s,396033#w397467
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wolna wola to albo całość, albo nic.
Ja jednak nie byłabym tak radykalna. Uważam, że wolna wola w wypadku istot żywych jest stopniowalna. Pies ma wolną wolę w stopniu ograniczonym. Miałam psa (sukę) i wiem co mówię. Potrafiła ona wyrażać swoją wolę bo była chowana w wolności od szczenięcia. Nie chowałam jej na niewolnicę podległą woli Pani. Jak czegoś nie chciała to tego nie robiła. A gdybym ją wytresowała to by wolnej woli swojej miała mniej.
Tak samo wolna wola człowieka jest zależna od stopnia jego wykształcenia, od jego wychowania, doświadczeń życiowych itp. Bertrand Russel miał na pewno większy stopień wolnej woli niż jakaś moherowa babcia manipulowana przez Ojca Dyrektora. Chociaż też pewnie z tą tezą można polemizować.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
06-02-2011 18:07 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
>> Wolna wola to albo całość, albo nic.
>Ja jednak nie byłabym tak radykalna. Uważam, że wolna wola w wypadku istot żywych jest stopniowalna.

Na zasadzie "jestem trochę w ciąży"?

>Pies ma wolną wolę w stopniu ograniczonym. Miałam psa (sukę) i wiem co mówię.

Ja miałem kilka psów, też wiem o czym mówię

>Potrafiła ona wyrażać swoją wolę bo była chowana w wolności od szczenięcia. Nie chowałam jej na niewolnicę podległą woli Pani. Jak czegoś nie chciała to tego nie robiła. A gdybym ją wytresowała to by wolnej woli swojej miała mniej.

To nie jest tresowanie do wolności, a tresowanie do krnąbrności Poza tym sam fakt, że pies nie robi czegoś jak nie ma na to ochoty, czy to że komunikuje brak chęci robienia czegoś nie jest jeszcze oznaką wolnej woli. Wciąż bowiem zachowania psa są zdeterminowane przez zdarzenia z przeszłości. Mój pies nienawidził kąpieli. Nie chciał się kąpać i nie kąpał. No niby wolna wola - ale guzik, żadna wolna wola, gdyż jego niechęć do kąpieli była zdeterminowana tym, że w młodości był wykąpany w zimnej wodzie.

>Tak samo wolna wola człowieka jest zależna od stopnia jego wykształcenia, od jego wychowania, doświadczeń życiowych itp. Bertrand Russel miał na pewno większy stopień wolnej woli niż jakaś moherowa babcia manipulowana przez Ojca Dyrektora. Chociaż też pewnie z tą tezą można polemizować.

Ale wciąż ulegał nieświadomym zachowaniom tożsamym dla każdego człowieka. Dlatego też nie miał wolnej woli. Był co najwyżej odporny na część wpływów, ale nie na wszystkie. A skoro nie na wszystkie, to guzik to była wolna wola.
06-02-2011 19:54 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Na zasadzie "jestem trochę w ciąży"?
Są rzeczy takie jak ciąża, że albo albo, ale są takie rzeczy jak orientacja seksualna, że można być w pewnym procencie zorientowanym na płeć przeciwną, ale też w pewnym procencie na płeć własną. Czyli pewne kontinuum.
Być może nie dogadaliśmy się, co rozumiemy przez wolną wolę. Dla mnie jest to możność wyrażania swego "chcę". To też psychologowie opisywali. Że są ludzie , którzy czegoś chcą, a są tacy, którzy muszą. Np. alkoholik pije bo musi, a pijak, bo chce. Ja u swojej suki wyraźnie widziałam jej charakter (charakterek). Biedaczka już nie żyje! Ona wyraźnie czegoś chciała, albo nie chciała. Niezależnie od tego co to "chcenie" bądź "nie chcenie " spowodowało. Weźmy małe dzieci. One nie są jeszcze niczym zdeterminowane. A wyraźnie objawiają swoją wolę, swoje "ja". One wiedzą czego chcą, a czego nie chcą. To my ,ewentualnie, potem psujemy ich zdrowy osąd, narzucając im nasze normy.
> Dlatego też nie miał wolnej woli.
Dlatego, że jest ona stopniowalna. Miał jej, być może, więcej, niż przeciętny człowiek.
Wolna wola też jest zależna od stopnia bogactwa. Jak masz dużo kasy to jesteś wolniejszy od tego co ma mało. Możesz sobie polecieć na Malediwy. Na przykład!

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
spellbinder (8577 punktów)
>Są rzeczy takie jak ciąża, że albo albo, ale są takie rzeczy jak orientacja seksualna, że można być w pewnym procencie zorientowanym na płeć przeciwną, ale też w pewnym procencie na płeć własną. Czyli pewne kontinuum.

Ale nie ma żadnego kontinuum w "woli". Wola albo jest, albo jej nie ma.

>Być może nie dogadaliśmy się, co rozumiemy przez wolną wolę. Dla mnie jest to możność wyrażania swego "chcę". To też psychologowie opisywali. Że są ludzie , którzy czegoś chcą, a są tacy, którzy muszą. Np. alkoholik pije bo musi, a pijak, bo chce.

Żart przedni, ale nijak nie ma się do sytuacji. Bo tu nawet nie chodzi o sam fakt picia, a o to, co owo picie spowodowało. Tu nie rozchodzi się o wybór piję/nie piję, a o ciąg zdarzeń i cech, które spowodowały, że picie jest w ogóle rozważane.

>Ja u swojej suki wyraźnie widziałam jej charakter (charakterek). Biedaczka już nie żyje! Ona wyraźnie czegoś chciała, albo nie chciała. Niezależnie od tego co to "chcenie" bądź "nie chcenie " spowodowało. Weźmy małe dzieci. One nie są jeszcze niczym zdeterminowane.

Otóż są. Od lat najmłodszych pewne substancje chemiczne, jak cukier, mają na nas wpływ. Cukier dobry, zjesz cukier i jesteś zadowolonym człowiekiem. Płaczesz, mamusia przyjdzie i utuli. Człowiek się "programuje" - każdy bodziec i każda na niego odpowiedź wpływa na człowieka, kształtuje go.

>A wyraźnie objawiają swoją wolę, swoje "ja". One wiedzą czego chcą, a czego nie chcą.

Przy czym to czego chcą jest zdeterminowane, nie jest wynikiem wolnej woli, a programowania. Windows też "chce" instalować aktualizacje i nawet potrafi się zrestartować, ale sam fakt sygnalizowania przez niego potrzeby nie jest równoznaczny z wolną wolą.

>Dlatego, że jest ona stopniowalna. Miał jej, być może, więcej, niż przeciętny człowiek.
>Wolna wola też jest zależna od stopnia bogactwa. Jak masz dużo kasy to jesteś wolniejszy od tego co ma mało. Możesz sobie polecieć na Malediwy. Na przykład!

Ale dlaczego akurat na Malediwy? Tu jest pies pogrzebany. Dlaczego właśnie tam, a nie gdzie indziej? Co zdeterminowało ten wybór? Oto jest pytanie.
06-02-2011 20:48 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ale dlaczego akurat na Malediwy?
Bo tak Ci się zachciało! Może nazwa Ci się podoba. Może gdzieś Ci się to obiło o uszy.
Może znajomy wspomniał. W ten sposób to wszystko może być zdeterminowane. Bo aby coś wybrać, musisz o tym wiedzieć, że jest do wyboru.
> Tu jest pies pogrzebany.
Jaki pies? Dupelek, czy Łyżew?
> nie ma żadnego kontinuum w "woli".
A dlaczego ma nie być? Skoro gdzie indziej jest? Możemy być bardziej ,lub mniej wolni w swoich wyborach. Reklama może na nas wpływać bardziej lub mniej. W zależności od tego, jak jesteśmy na nią podatni.
> Cukier dobry
Cukier krzepi! Taką reklamę Wańkowicz wymyślił. Ale się grubo pomylił. A może i cukier jest dobry? Ten trzcinowy zwłaszcza. Różnie mówią.


"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
spellbinder (8577 punktów)
>> Ale dlaczego akurat na Malediwy?
>Bo tak Ci się zachciało! Może nazwa Ci się podoba. Może gdzieś Ci się to obiło o uszy.
>Może znajomy wspomniał. W ten sposób to wszystko może być zdeterminowane. Bo aby coś wybrać, musisz o tym wiedzieć, że jest do wyboru. >

A może Malediwy, bo w przestrzeni społecznej są rozpoznawane jako bardziej luksusowe niż Chorwacja, a nasz bohater chce podświadomie oddzielić się od sąsiada - idioty, który właśnie do Chorwacji jeździ. Dążąc do bardzo ludzkiej potrzeby podkreślenia statusu społecznego i tego, że jest się lepszym, "wybiera" Malediwy.

>A dlaczego ma nie być? Skoro gdzie indziej jest? Możemy być bardziej ,lub mniej wolni w swoich wyborach. Reklama może na nas wpływać bardziej lub mniej. W zależności od tego, jak jesteśmy na nią podatni.

Reklama może skłonić do kupienia, wywołać pozytywne skojarzenie z marką, albo nie wywołać. Nie ma różnych poziomów kupienia produktu

>> Cukier dobry
>Cukier krzepi! Taką reklamę Wańkowicz wymyślił. Ale się grubo pomylił. A może i cukier jest dobry? Ten trzcinowy zwłaszcza. Różnie mówią.

Pomylił? Cukier w trudnej sytuacji życie może uratować, nie mówiąc, że mózg przyjmuje tylko glukozę
07-02-2011 12:32 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nasz bohater chce podświadomie oddzielić się od sąsiada
Dlatego pisałam, że wolna wola jest stopniowalna. Są ludzie ,jak nasz bohater, co jak owce biegną w stadzie i nie chcą (też nie "chcą" z lęku np.) odróżniać się od stada. A są tacy co mają to w nosie. Tzn. nasz bohater chce się odróżnić od sąsiada, ale z kolei chce być taki sam jak ci , co jeżdżą w egzotyczne miejsca. Ale tu już wchodzimy w psychologiczną kwestię motywacji. Zapewne nie mamy absolutnej wolnej woli, bo wpływa na nas szereg, często poza świadomych czynników, ale nie jest też tak, abyśmy byli jej całkowicie pozbawieni. Może to tak jest jak z inteligencją? Jedni mają jej więcej a drudzy mniej.
> Nie ma różnych poziomów kupienia produktu
Nie ma. Ale ktoś może być ogólnie bardziej podatny na reklamę,jak dzieci, że dają się łatwiej manipulować. A jak masz 10 rodzajów pasty do zębów, to podatni na reklamę wybierają np. tylko colgate. A ja wybieram małe pasty, bo jak wstawię dużą to mi się kubek do zębów przewraca i wszystko ląduje w kiblu. Więc w tym wypadku się reklamą nie kieruję.
> mózg przyjmuje tylko glukozę
A cukier to biała śmierć! Dlaczego tak mówią? I miodem zalecają słodzić. Zależy co mamy na myśli mówiąc cukier. Co do glukozy się zgadzam. Ale są jeszcze jakieś fruktozy, celulozy, maltozy, sacharozy.


"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
spellbinder (8577 punktów)
>Nie ma. Ale ktoś może być ogólnie bardziej podatny na reklamę,jak dzieci, że dają się łatwiej manipulować.

To nie jest tak, że dzieci dają się "łatwiej" manipulować. Dzieci DAJĄ się manipulować. Jedne tak, inne nie, ale średnio więcej jest odpornych na manipulację dorosłych, niż dzieci.

>A jak masz 10 rodzajów pasty do zębów, to podatni na reklamę wybierają np. tylko colgate. A ja wybieram małe pasty, bo jak wstawię dużą to mi się kubek do zębów przewraca i wszystko ląduje w kiblu. Więc w tym wypadku się reklamą nie kieruję.

No nie reklamą. Ale coś jednak spowodowało, że wstawiasz pastę do kubka. I stawiasz go koło kibla Musisz kupować małe pasty, bo coś zdeterminowało u Ciebie potrzebę wstawiania ich w kubek.

>A cukier to biała śmierć! Dlaczego tak mówią? I miodem zalecają słodzić. Zależy co mamy na myśli mówiąc cukier. Co do glukozy się zgadzam. Ale są jeszcze jakieś fruktozy, celulozy, maltozy, sacharozy.

Cukier to śmierć, ale brak cukru jeszcze szybsza śmierć...
rajcelem (383 punktów)
>>Otóż do wolnej woli człowiek musi być wychowany.
>I zobacz co z tego twierdzenia wynika - człowiek musi zostać zmanipulowany do tego, żeby mieć wolną wolę. Bez indoktrynacji by jej nie miał, a więc sama wolna wola jest wynikiem braku wolnej woli. Następnie - jego decyzje podejmowane w stanie wolnej woli są zdeterminowane.

Wolna wola istnieje w człowieku od początku, wychowanie, manipulowanie czy nauka pomaga człowiekowi podjąć decyzję co wybrać. Decyzje są zdeterminowane, ale nadal jest to wybór wolnej woli. Wychowujący może wtedy przewidzieć co zrobi wychowanek.
Gdy rozszerzymy to wychowanie czyli wpływ zewnętrznych czynników do wszystkiego z czym człowiek miał okazję się spotkać, to możemy przewidzieć już całkiem nieźle wybór tego człowieka.
Wszechwiedzący Bóg zna te wszystkie czynniki i jego możliwość przewidywania zamienia się w pewność. Decyzje są zdeterminowane, ale nadal jest to wybór wolnej woli nawet wtedy.

>>A według mnie nawet psy mają wolną wolę. A co tam psy. Pantofelek też się porusza tam gdzie chce.

Idąc tym tropem, można by stwierdzić, że atomy poruszają się gdzie chcą.
Trzeba gdzieś postawić granicę, co jest wolną wolą a co wynikiem działania praw fizyki. Gdzie?
Atomy, pantofelek, rośliny, pies, człowiek?
Jak dla mnie to dopiero człowiek ma wolną wolę.
I to dopiero wtedy, gdy jest w stanie odróżnić dobro od zła, gdzieś 4~6 lat
Tu pewnie zaraz będzie wątpliwość czy w ogóle istnieje obiektywne dobro i zło,
ale przyjmujemy w tym wątku, że tak, podobnie jak przyjmujemy, że istnieje wszechwiedzący Bóg i wolna wola.

> Człowiek za to nie porusza się tam gdzie chce ...
> nawet proszku do prania nie wybierze samodzielnie, tylko pod czyimś wpływem.

Mamy ograniczenia wyboru, proszek możemy wybrać tylko z tych co mamy w sklepie,
pójść możemy tylko tam gdzie jest przejście.
Jeśli mamy choć dwie możliwości, to już wolna wola może działać.
Wybór dobro - zło czy też prawda - fałsz jest sednem działania wolnej woli,
Nic poniżej człowieka nie ma możliwości takich wyborów, żaden pies, wilk
czy pantofelek nie jest świadomy istnienia tych możliwości.
To właśnie jest moralność, o której piszę w innych wątkach.
Wybór prawdy, dobra jest celem nauki i wychowania człowieka,
to jest właśnie zadanie do osiągnięcia.
Determinowanie wolnej woli tak by wybór zawsze był w stronę prawdy.
Nie zmuszanie wolnej woli do tego wyboru, a ćwiczenie jej w tym kierunku.
Potem już ten wybór jest nieświadomy, nastrój ma być zawsze taki, by człowiek wybierał dobro.
06-02-2011 12:17 
 Ocena 3 na 3
spellbinder (8577 punktów)
>Wolna wola istnieje w człowieku od początku, wychowanie, manipulowanie czy nauka pomaga człowiekowi podjąć decyzję co wybrać.

Zdefiniuj "pomaga". Czy to nie jest przypadkiem "wybiera za kogoś"?

>Decyzje są zdeterminowane, ale nadal jest to wybór wolnej woli. Wychowujący może wtedy przewidzieć co zrobi wychowanek.

Jeśli są zdeterminowane, to nie ma żadnej możliwości wyboru. Zrobi tak jak zrobi i koniec. Działanie jest wtedy konsekwencją nakładających się na siebie czynników, wpływających na wybór.

>Mamy ograniczenia wyboru, proszek możemy wybrać tylko z tych co mamy w sklepie,
>pójść możemy tylko tam gdzie jest przejście.
>Jeśli mamy choć dwie możliwości, to już wolna wola może działać.

hehe, ale nie uwzględniasz efektu, jaki na wolną wolę mają reklamy. Albo skojarzenia. Matka kupowała jakiś tam wizir, to córka też kupi i nawet nie będzie się zastanawiać.

>Wybór prawdy, dobra jest celem nauki i wychowania człowieka,
>to jest właśnie zadanie do osiągnięcia.

Skonstruowanie bomby atomowej było celem naukowym, ale do dobra nie posłużyło. Panowie się nawet zakładali, czy przypadkiem bomba ta Ziemi nie zepsuje. Dla naukowca dobro ma znaczenie niewielkie, liczy się zrobienie czegoś co działa.

>Potem już ten wybór jest nieświadomy, nastrój ma być zawsze taki, by człowiek wybierał dobro.

Jeśli jest nieświadomy, to nie jest wyborem.
rajcelem (383 punktów)
>>Wolna wola istnieje w człowieku od początku, wychowanie, manipulowanie czy nauka pomaga człowiekowi podjąć decyzję co wybrać.
>Zdefiniuj "pomaga". Czy to nie jest przypadkiem "wybiera za kogoś"?

Nie. Są czynniki typu reklama w tv czy kupowanie tego samego proszku co matka. Córka nadal musi sama wybrać: kupić ten sam czy inny.
Wybiera ten co matka, dopóki inny czynnik np reklama w tv nie zmieni tego.
Nadal wolna wola musi zadziałać, decyzja musi być podjęta przez córkę.
Gdy raz się dowie, jaki proszek matka kupuje, potem może już nawet robić to nieświadomie. Wybór został dokonany i potem jest robiony ten sam, raczej nazwałbym to podświadomie.
Matka wie, jaki proszek wybierze córka. Ma wszechwiedzę dotyczącą tego wyboru.
Jeśli wie też, jakie reklamy córka ogląda i co może ją zachęcić do kupna innego proszku, to będzie mogła to przewidzieć, w żaden sposób nie umniejszając wolnej woli córki

W komputerze odwrotnie. Nie ma wolnej woli, decyzja musiała być podjęta wcześniej.
To jest przypadek "wyboru za kogoś".
Za komputer wybierał wcześniej programista czy też pobranie liczby pseudolosowej
jest przerzuceniem decyzji na źródło losowości.

>>Decyzje są zdeterminowane, ale nadal jest to wybór wolnej woli. Wychowujący może wtedy przewidzieć co zrobi wychowanek.
>Jeśli są zdeterminowane, to nie ma żadnej możliwości wyboru. Zrobi tak jak zrobi i koniec. Działanie jest wtedy konsekwencją nakładających się na siebie czynników, wpływających na wybór.

Działanie jest konsekwencją czynników, ale wolna wola musi zadecydować
który czynnik jest decydujący. Na podstawie dostępnych czynników jedna wolna wola
wybierze to, druga co innego. To coś innego niż losowanie, coś innego niż z góry narzucona decyzja. To po prostu wolna wola, połączona z rozumem i pamięcią.
"Samo" się nie wybierze.

>Skonstruowanie bomby atomowej było celem naukowym, ale do dobra nie posłużyło. Panowie się nawet zakładali, czy przypadkiem bomba ta Ziemi nie zepsuje. Dla naukowca dobro ma znaczenie niewielkie, liczy się zrobienie czegoś co działa.

Dlatego też lepiej, żeby nauki ścisłe nie rozwijały się szybciej niż rozwój moralności, niż samoograniczenia ludzi w postaci wyboru dobra.
To naturalny hamulec, którego lepiej nie zwalniać, bo może z tego wyniknąć sporo zła, np w postaci zniszczenia Ziemi.
spellbinder (8577 punktów)
>Nadal wolna wola musi zadziałać, decyzja musi być podjęta przez córkę.
>Gdy raz się dowie, jaki proszek matka kupuje, potem może już nawet robić to nieświadomie. Wybór został dokonany i potem jest robiony ten sam, raczej nazwałbym to podświadomie.

Więc to nie jest żaden wybór. "Wybory" nieświadome nie istnieją, bo nie są wyborami. Powiesz mi jeszcze, że "wybór" dokonany pod wpływem bodźców podprogowych też będzie wyborem?

>Działanie jest konsekwencją czynników, ale wolna wola musi zadecydować
>który czynnik jest decydujący. Na podstawie dostępnych czynników jedna wolna wola
>wybierze to, druga co innego.

No nie do końca - bo nie bierzesz pod uwagę czynników wewnętrznych. Zewnętrzne są takie same, ale cechy osobowości się różnią, więc "wybór" również jest inny.

>Dlatego też lepiej, żeby nauki ścisłe nie rozwijały się szybciej niż rozwój moralności, niż samoograniczenia ludzi w postaci wyboru dobra.
>To naturalny hamulec, którego lepiej nie zwalniać, bo może z tego wyniknąć sporo zła, np w postaci zniszczenia Ziemi.

Powiedz mi lepiej - dlaczego wtedy zabicie ludzi przy pomocy wielkiej bomby miałoby być czymś "dobrym"? Toż to od 2000 lat wiadomo, że "nie zabijaj". A jakoś tej zasady człowiek się jeszcze nie nauczył.
rajcelem (383 punktów)
>>Nadal wolna wola musi zadziałać, decyzja musi być podjęta przez córkę.
>>Gdy raz się dowie, jaki proszek matka kupuje, potem może już nawet robić to nieświadomie. Wybór został dokonany i potem jest robiony ten sam, raczej nazwałbym to podświadomie.
>Więc to nie jest żaden wybór. "Wybory" nieświadome nie istnieją, bo nie są wyborami.

To jakbyś zaprogramował komputer - na początku decydujesz co komputer ma wybrać,
potem komputer wybiera "sam". Na początku musiał być wybór.

> Powiesz mi jeszcze, że "wybór" dokonany pod wpływem bodźców podprogowych też będzie wyborem?

Załóżmy że Wybór to możliwość wybrania 0 lub 1. Bez bodźców.
Gdy potraktujemy człowieka jak robota, który wybiera na podstawie bodźców,
to gdzieś tam w głębi programu musi być ostateczny czy też pierwszy wybór,
decydujące miejsce programu:
"jeśli coś, to wybieram 1, w przeciwnym przypadku wybieram 0"
Komputerowy robot będzie musiał wybrać, przechodząc przez ten kawałek programu.
Skąd weźmie to decydujące "coś"? Musi wziąć zewnątrz.
Oczywiście może też wybrać wcześniej, nie dochodząc do tego ostatecznego jeśli.

Człowiek ma to "wbudowane". To decydujące "coś" jest integralną częścią ludzkiej osobowości. To jest esencją wolnej woli. Nie musi sięgać po dane z zewnątrz.
Nad tym oczywiście człowiek ma mnóstwo innych instrukcji "jeśli",
działających na podstawie bodźców z zewnątrz.
Jednak jeśli bodźce będą niewystarczające, przy braku tych bodźców, robot się zatrzyma, pierwsze czy też ostateczne "jeśli" stoi i czeka na to "coś", czeka aż z zewnątrz przyjdzie odpowiedź.
Człowiek może podjąć decyzję na podstawie bodźców z zewnątrz, nie dochodząc do tego ostatecznego "jeśli" i o takiej sytuacji mówisz, gdy córka wybiera proszek na podstawie reklamy.
Ale w każdej chwili może też podjąć decyzję, na podstawie tego ostatecznego "jeśli coś", na podstawie wolnej woli.
Możliwość dokonywania takiego wyboru istnieje u ludzi.
Wybór nie na podstawie bodźców, a po prostu wybór bezprzyczynowy - wolna wola.

>Powiedz mi lepiej - dlaczego wtedy zabicie ludzi przy pomocy wielkiej bomby miałoby być czymś "dobrym"? Toż to od 2000 lat wiadomo, że "nie zabijaj". A jakoś tej zasady człowiek się jeszcze nie nauczył.

Naukowcy znaleźli sposób na wydobycie energii z materii.
Nie służy to tylko do konstrukcji bomby.
Są ludzie, którzy użyli tej metody do zabijania ludzi,
są też inni, którzy produkują energię elektryczną w ten sposób.
Właściwie o co pytasz?
Prawa fizyki są cały czas takie same, czy człowiek skorzysta z nich w sprawie dobra czy nie, to inny problem.
Człowiek nie nauczył się jeszcze wybierać dobra.
Ja się uczę, ty się uczysz, każdy powinien.
Jeśli jednak ktoś stwierdza, że jest kierowany bodźcami i nie ma wpływu
na swoje wybory, to coś tu jest nie tak.
07-02-2011 15:39 
 Ocena 1 na 1
spellbinder (8577 punktów)
Człowiek działa na zasadzie wmontowanych w niego, "zaprogramowanych" odpowiedzi na bodźce. Mamy "zaprogramowane" dążenie do wybierania działań budzących więcej pozytywnych emocji. Jesteśmy istotami społecznymi, a u podstaw zachowań społecznych leżą rzeczy znacznie bardziej skomplikowane niż tożsame dla każdej kultury emocje podstawowe. Choćby ta nieszczęsna reguła wzajemności.

Każdy "wybór" jest naznaczony istnieniem tychże "programów". Na człowieka wpływa wiele bodźców, ale mimo wszystko u podstawy zachowania leżą bardzo konkretne rzeczy. Nieuświadomione, z istnienia których zwykły człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy.

>Jeśli jednak ktoś stwierdza, że jest kierowany bodźcami i nie ma wpływu
na swoje wybory, to coś tu jest nie tak.

A co jest nie tak?
12-02-2011 22:56 
 Ocena 9 na 9
Ignorancja (4718 punktów)
Może najpierw słowem przywitalnym istotna uwaga. Wolna wola to pleonazm powstały z potrzeby partykularnych interesów grup religijnych usiłujących usprawiedliwić i wytłumaczyć nieskończenie dobrego i wszechmocnego boga, który stworzył kiepski świat i człowieka nie mniej kiepskiego. Nie uchodziło by nieskończenie dobry i wszechmocny byt coś spaprał.

Proponuję, by o tym nie zapominać w dyskusjach nad wolną wolą. Co innego wola. Zwykła wola, która znamionuje najzwyklejszą możliwość wyboru. I tu lecimy z proszkami marki wizir, tubkami malusimi past do zębów, etc. Ale osobom wierzącym nie wystarczyła wola, należało podkreślić jej dobrowolny aspekt, cholera wie po co. A skoro tak to wolną wolę należy zawsze i nierozerwalnie rozpatrywać w kontekście istotnego czynnika, czyli samej boskiej osoby, w dodatku wyposażonej we wszechmoc, czyli moc nieskończoną, no i dobrej tyż nieskończenie. I tu zachodzi rzecz niepojęta, gdy przydusza się osoby wierzące w nierozerwalność tych atrybutów i osadza w konkretnych realiach dogmatów... w efekcie zawsze trafia się na mur, poza którym istnieje już tylko jedno wytłumaczenie: niezbadany boski plan. Na dowód proponuję zapoznać się z dyskusją Andrzeja51 z niejaką Teresą (być może zakonnicą).

Założyciel wątku napisał był:

W komputerze odwrotnie. Nie ma wolnej woli, decyzja musiała być podjęta wcześniej.
To jest przypadek "wyboru za kogoś".
Za komputer wybierał wcześniej programista czy też pobranie liczby pseudolosowej
jest przerzuceniem decyzji na źródło losowości.


A to fascynujące co piszesz, bo widzisz, obecnie w dobie globalizacji i szwendania się białych podróżników, np. chrześcijańskich po różnych zakątkach globu trudno nam sobie już wyobrazić grupy ludzkie w całkowitej izolacji to jednak jeszcze z dwieście lat temu takich jednostek było od cholery. Kto w takim razie wybrał dajmy na to za Aborygenów australijskich ich smętny los, który pozbawił ich możliwości obcowania z takim "wybitnym" intelektualnym terminem jak wolna wola. Ba, Aborygeni pozbawieni łaski wiary żyli sobie spokojnie bez najmniejszych ciągot do wyobrażeń boga, jedynego boga i to w dodatku stwórcy. Dopiero teraz, gdy powoli rodzi się u nich hierarchia i różnicowanie społeczne to i zaczyna pojawiać się, jeszcze dosyć nieśmiało, potrzeba hierarchizacji w przestrzeni metafizycznej, czytaj: potrzeba szefa wśród bytów ontologicznych.

Tak więc miły bóg umieszczając Aborygenów w takim a nie innym miejscu i pozbawiając ich na długie lata szczęścia doświadczania myśli choćby chrześcijańskiej (muzułmanie też paplają o wolnej woli) zdeterminował ich życie.
Nie byłoby to jeszcze tragedią, albowiem miły bóg dysponuje zapewne miłością uniwersalną i będzie ich kochał i nagradzał za wybory jakich dokonują pod wpływem ich własnego i oryginalnego rozeznania: dobro-zło, wynikającego ze specyfiki wychowania. Pełnia szczęścia. Czyżby?

Otóż cały ten prześwietny gmach uniwersalizmu chwieje się jeśli pomyślimy o terrorystach dokonujących zamachów w imię boga, bo przecież na dobrą sprawę nie można ich w takim razie winić za czyny, w naszym pojęciu zbrodnicze. Tak zostali wychowani i ukształtowani. Są przeświadczeni o swoich moralnych racjach. Pieprzenie zatem o uniwersalnym dobrze i złu to bzdet. Definicje dobra i zła jednostki ludzkie kształtują przede wszystkim pod wpływem wychowania, są zatem owe definicje do gruntu zdeterminowane osobą wychowawcy. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że wystarczy, iż każdy zamachowiec jest przeświadczony o słuszności swych czynów i już jego akt nie powinien być przez boską istotę kwalifikowany jako moralnie naganny. Obserwując różnorodność ludzkich zachowań i wiarę przemożną w ich słuszność wypada stwierdzić, że bóg jest jak nieskończenie długa i rozciągliwa gumka od gaci - wszystko obejmie. Tylko po co? Ano niepojęta tajemnica wiary.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
12-02-2011 22:59 
 Ocena 8 na 8
Ignorancja (4718 punktów)
Ponadto miły dyskutancie, któryś zaszczycił tę stronę swoją osobą jest kilka faktów burzących zupełnie twoje rozumowanie o woli człowieczej nieskrępowanie wolnej. I nie mam tu na myśli żadnych filozoficznych bzdetów usiłujących jakoś wybrnąć z tego ambarasu: stwórca kiepskiego świata, trzęsień ziemi, głodu, ognia i wojny. Infantylnym wszak byłoby przypisywać to wszystko li tylko ludzkim grzechom, np. tsunami - kara za rozwiązłość, czy homoseksualizm szerzący się na Płw. Indochińskim. Albo jakiż grzech (zły wybór) może wynikać w sytuacji, gdy samiec ludzki powodowany instynktem i pędem do przekazania genów zaleca się do samicy, wprawdzie już zajętej, ale jedynej mu dostępnej i na dodatek chętnej? Mówisz moralność? Wolna wola? Srutu tutu. Podlegamy determinacji instynktom. I tak się składa, że ich wrodzoność i niezależność od naszej woli udokumentował szereg doświadczeń. Naturalnie możesz zakwestionować, że nie odnoszą się one do gatunku homo sapiens, bo zostaliśmy stworzeni nie na drodze ewolucji tylko z prochu za pstryknięciem boskich palców.

Ale przejdźmy do doświadczenia. Kogutka wyhodowano w całkowitej izolacji od pobratymców, u ptaków da się to zrobić łatwiutko (jajko ogrzewane sztuczną kwoką). Potem mu jak dorósł (też w całkowitej izolacji) otworzono czerep, a w mózgu umiejscowiono elektrody. Pobudzając odpowiednie rejony mózgu zaobserwowano, że nagle kogutek, choć na widoku nie było ponętnej kokoszki, zaczyna tokować w sposób w jaki zwykle tokują kogutki. Udowodniło to, że instynkty (z góry wgrane zachowania jakie zostaną uruchomione i odegrane w naturze pod wpływem bodźca) są wrodzone. Tak więc miły bóg, przyjmując, że to on jest stwórcą, zdeterminował swoje stworzątka, wyposażając je od urodzenia w instynkta. A instynkta rzecz straszna. I do straszności nieraz przywodząca.

Idźmy dalej. Stosunkowo niedawno, bo badania zakończyły się coś około roku temu, pewien amerykański neurolog (jak się uprzesz i mi przypomnisz za około 7 tyg. to ci podam personalia, teraz nie dam rady) skonstruował przewoźny i nieco zmodyfikowany tensor dyfuzji. Udał się następnie w wycieczkę po więzieniach z oddziałami oczekujących na karę śmierci. W wyniku badań odkrył, że mózgi psychopatów nie wykazują żadnego pobudzenia w trakcie oglądania drastycznych scen. Nie robi to na nich wrażenia. Ponadto są jeszcze prace Brytyjczyków:

www.rp.pl/artykul/347203.html

Palące pytanie. Po co dobry i wszechmocny bóg, troskliwy tata, stwórca doskonały obdarzył ludzkość osobnikami zdeterminowanymi do czynienia gwałtu i przemocy? Ano niepojęta tajemnica wiary.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
rajcelem (383 punktów)

>Palące pytanie. Po co dobry i wszechmocny bóg, troskliwy tata, stwórca doskonały obdarzył ludzkość osobnikami zdeterminowanymi do czynienia gwałtu i przemocy?

Odpowiedź już była: Bóg zdecydował, że da ludziom w pełni wolną wolę.
Niektórzy z niej korzystają wybierając zło.
Porównanie do przedszkola też już było, ale napiszę jeszcze raz:
dlaczego pozwalamy żyć dzieciom, które codziennie w przedszkolu wszczynają bójki?
Bo wierzymy, że nauczą się one w końcu jak postępować.
Bóg pozwala istnieć ludziom, którzy wybierają zło, bo jest kochającym Ojcem dla wszystkich i wierzy, że wszyscy w końcu nauczą się dobrze postępować.

Jeśli pytasz: dlaczego Bóg stworzył nas takimi niedoskonałymi,
że nie wiemy co jest dobrem, a co złem i czasem wybieramy zło,
zamiast od razu z tą wiedzą, to odpowiedź jest już trudniejsza.
Możemy się zastanawiać, co jest lepsze: nasz początek jako gotowe istoty, wszystko wiedzące i doskonałe czy lepiej jest urodzić się z czystą pamięcią i wszystko powoli poznawać. Mieć dzieciństwo, czy być od razu dorosłym.
Uczyć się co jest dobre i złe czy od razu wiedzieć.
Obie te drogi mają swoje zalety, a połączenie obu tych punktów widzenia daje pełniejszy obraz rzeczywistości.
My uczymy się od zera, poznajemy jak być doskonałym,
istoty doskonałe uczą się od nas: jak to jest być niedoskonałym,
jak to jest mieć dzieciństwo.
14-02-2011 15:09 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>Odpowiedź już była: Bóg zdecydował, że da ludziom w pełni wolną wolę.
>Jeśli pytasz: dlaczego Bóg stworzył nas takimi niedoskonałymi,
>że nie wiemy co jest dobrem, a co złem i czasem wybieramy zło,
>zamiast od razu z tą wiedzą, to odpowiedź jest już trudniejsza.

Czy z tego, że jesteśmy niedoskonali i nie wiemy co jest dobrem, a co złem, nie wynika przypadkiem również to, że nie możemy być za nasze decyzje karani? A więc gdzie tu wolna wola?

>Możemy się zastanawiać, co jest lepsze: nasz początek jako gotowe istoty, wszystko wiedzące i doskonałe czy lepiej jest urodzić się z czystą pamięcią i wszystko powoli poznawać. Mieć dzieciństwo, czy być od razu dorosłym.

Ale skąd możemy wiedzieć, że osiągnęliśmy tę dokonałość? Jeśli dopiero na "tamtym świecie" to raczej trudno się dokonalić, nie wiedząc co powinniśmy robić aby osiągnąć doskonałość.

>Uczyć się co jest dobre i złe czy od razu wiedzieć.
>Obie te drogi mają swoje zalety, a połączenie obu tych punktów widzenia daje pełniejszy obraz rzeczywistości.
>My uczymy się od zera, poznajemy jak być doskonałym,

W jaki sposób? Gdzie można się dowiedzieć jak wygląda owa "doskonałość"?
14-02-2011 23:01 
 Ocena 4 na 4
Ignorancja (4718 punktów)
Odpowiedź już była: Bóg zdecydował, że da ludziom w pełni wolną wolę.Niektórzy z niej korzystają wybierając zło.(rajcelem)

Nie zrozumiales tekstu, czy udajesz?
Czy moze nie otworzyles linka?
Mowimy o patologii w budowie mozgu ktora determinuje do zachowan bestialskich. Gdzie tu miejsce na wolna wole?

Jeśli pytasz: dlaczego Bóg stworzył nas takimi niedoskonałymi,
że nie wiemy co jest dobrem, a co złem i czasem wybieramy zło,
zamiast od razu z tą wiedzą, to odpowiedź jest już trudniejsza.
(rajcelem)

A i owszem pytam, wiec moze wytlumaczysz nam na czym zasadzala sie boska potrzeba (oparta o wszechwiedze) tworzenia osobnikow z takim defektem?
Tylko nim odpowiesz to zrozum dokladnie o czym mowa.

Wszechwiedzacy bog (bo tak twierdzisz), a wiec zdajacy sobie sprawe od poczatku, co taki feler implikuje wiedziec musi od zawsze, ze z rozmyslem wpuszcza wilki (psychopatow) miedzy owce. Niewatpliwie wilki maja rozrywke, owce chyba takie rozrywanie malo bawi. Wilk (psychopata) byl, jest i bedzie wilkiem, jego zdeterminowana natura jest wilcza. Nie ma tu miejsca na wolna wole, choc psychopata ma wyobraz sobie zdolnosc do rozpoznawania nastepstw swoich czynow. Paradoks? Bynajmiej. Psychopata jest poczytalny, wie w odroznieniu od wariata, ze nastepstwem wypruwacia z kogos flakow jest zgon, a obiekt jego dzialan nie zmartwychwstanie po dniach trzech. Umyslowo chory takiego rozpoznania czyn-skutek nie rejestruje. Jednak mimo swiadomosci nastepstw psychopata ze wzgledu na budowe anatomiczna zostal zaprogramowany do takich, a nie innych poczynan.

Hmm, wyjaśnisz nieco więcej jak istnienie ludzi, którzy nazywają złem i dobrem swoje działania wiąże się z nieistnieniem uniwersalnego dobra i zła?
Jak można dojść do takiego wniosku?
Czy Aborygen nazywający swoje działania złem i dobrem,
też coś sugeruje o istnieniu uniwersalnego dobra i zła?
(znowu rajcelem)

Nie Aborygen nic takiego nie sugeruje, ty to sugerujesz, a nawet stwierdzasz:

Tu pewnie zaraz będzie wątpliwość czy w ogóle istnieje obiektywne dobro i zło,
ale przyjmujemy w tym wątku, że tak, podobnie jak przyjmujemy, że istnieje wszechwiedzący Bóg i wolna wola.
(ow)

A ja to po prostu wysmialam.
Notabene nie bardzo rozumiem dlaczego mamy przyjmowac na jakies potrzeby ramy jakie ty wyznaczasz. Jak sie domyslam w takim wypadku latwiej bedzie ci dowodzic twoich tez? Ale cie zmartwie. Gubisz sie nawet wsrod wlasnych poczynionych zalozen.

Gdy rozszerzymy to wychowanie czyli wpływ zewnętrznych czynników do wszystkiego z czym człowiek miał okazję się spotkać, to możemy przewidzieć już całkiem nieźle wybór tego człowieka.
Wszechwiedzący Bóg zna te wszystkie czynniki i jego możliwość przewidywania zamienia się w pewność. Decyzje są zdeterminowane, ale nadal jest to wybór wolnej woli nawet wtedy
(rajcelem)

Powyzszym wlasnie potwierdziles, ze uniwersalne kryteria dobro-zlo az takie uniwersalne nie sa, albowiem te uniwersalia i mozliwosc ich rozpoznawania oraz kwalifikacji sa ograniczone do (i tu cie zacytuje ponownie):

wszystkiego z czym człowiek miał okazję się spotkać (i tenze sam)

Czy teraz juz pojales moje powolanie sie na swiadomosc terrorysty, ze dziala w slusznej sprawie jako kluczowa dla bozego sadu nad nim?
Mozesz jeszcze ewentualnie wybrnac ze swoich nielogicznosci wprowadzajac kolejne zalozenie: bog do nas przemawia podprogowo (pomne jak taki jeden inny twierdzil, ze bog przemawia do nas w snach - czemu nie, mozna i tak). Dzeki bozemu przekazowi podprogowemu mamy w sobie zakodowane uniwersalia. Bedzie to jednak kolejne zalozenie wziete z sufitu (jakich u ciebie zreszta sporo), a majace jedynie na celu wesprzec cie w udowadnianiu swych wydumanych racji.


Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
15-02-2011 12:13 
 Ocena-1 na 1
rajcelem (383 punktów)
>Mowimy o patologii w budowie mozgu ktora determinuje do zachowan bestialskich. Gdzie tu miejsce na wolna wole?

Czyli mówimy o ludziach chorych? To rzeczywiście może nie być miejsca na wolną wolę.
Dlaczego Bóg stworzył świat, w którym ludzie chorują?
Bóg stworzył dobry świat, ludzie chorują, bo ktoś tam, kiedyś, wybrał zło,
wybrał drogę niezgodną z boskim planem utworzenia doskonałego świata.
Dlaczego Bóg pozwolił komuś wybrać zło, by ten mógł opóźnić tworzenie doskonałego świata?
Bo Bóg dał wszystkim prawdziwą wolną wolę i każdy może wybrać zło i spowodować cierpienie innych.
Takie zło jednak jest tylko krótkotrwałe,
tak jak krótkotrwałe są bójki dzieci w przedszkolu.

> Psychopata jest poczytalny, wie w odroznieniu od wariata, ze nastepstwem wypruwacia z kogos flakow jest zgon, a obiekt jego dzialan nie zmartwychwstanie po dniach trzech

Dlaczego nie bierzesz pod uwagę zmartwychwstania?
Jeśli Bóg istnieje, to nie jest ono niczym dziwnym.
Następstwa działania psychopaty nie będą jakościowo dużo gorsze niż bójka w przedszkolu. Poboli i przestanie.

> Jednak mimo swiadomosci nastepstw psychopata ze wzgledu na budowe anatomiczna zostal zaprogramowany do takich, a nie innych poczynan.

Skąd się bierze u psychopaty taka budowa anatomiczna?

>Hmm, wyjaśnisz nieco więcej jak istnienie ludzi, którzy nazywają złem i dobrem swoje działania wiąże się z nieistnieniem uniwersalnego dobra i zła?
>Jak można dojść do takiego wniosku?
> (...) A ja to po prostu wysmialam.

Właśnie. Po prostu wyśmiałaś moje próby zrozumienia o czym mowa.
Nie rozumiem jak dochodzisz do tych wniosków, więc albo mi to wyjaśnij,
albo darujmy sobie dalszą dyskusję.

>Gdy rozszerzymy to wychowanie czyli wpływ zewnętrznych czynników do wszystkiego z czym człowiek miał okazję się spotkać, to możemy przewidzieć już całkiem nieźle wybór tego człowieka.
>Wszechwiedzący Bóg zna te wszystkie czynniki i jego możliwość przewidywania zamienia się w pewność. Decyzje są zdeterminowane, ale nadal jest to wybór wolnej woli nawet wtedy
(rajcelem)

>Czy teraz juz pojales moje powolanie sie na swiadomosc terrorysty, ze dziala w slusznej sprawie jako kluczowa dla bozego sadu nad nim?

Terrorysta jest przekonany, że działa w słusznej sprawie.
Wyrobił sobie tą opinię na podstawie wszystkiego z czym się spotkał wcześniej.
Jak z tego wynika brak istnienia uniwersalnego kryterium dobra i zła?

Bóg zna te wszystkie czynniki, z którymi się spotkał wcześniej terrorysta
i jego sąd może uznać, że nadaje się on dalszej nauki, mimo że terrorysta podjął błędną decyzję. Kluczowa w sprawie nie jest sama świadomość terrorysty, choć może być czynnikiem łagodzącym karę.
Wszystkie te czynniki zewnętrzne, wszystko ma znaczenie do końcowej oceny.

>Mozesz jeszcze ewentualnie wybrnac ze swoich nielogicznosci wprowadzajac kolejne zalozenie: bog do nas przemawia podprogowo

Założenie jest inne: Bóg przemawia do nas otwarcie.
Podpowiada nam cały czas czy coś jest dobre czy złe.
Do tego dochodzą czynniki kulturowe i uwarunkowania genetyczne.
Na podstawie tych wszystkich zewnętrznych czynników wolna wola podejmuje decyzję,
prawidłową lub błędną, zgodną z absolutnym dobrem lub nie.
Choroba człowieka może zmniejszyć wrażliwość naszych umysłów na nasze wewnętrzne podpowiedzi co jest dobrem, może nawet całkiem je odciąć.
15-02-2011 12:25 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

>Następstwa działania psychopaty nie będą jakościowo dużo gorsze niż bójka w przedszkolu. Poboli i przestanie.

Wyśmienite
15-02-2011 14:29 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Dlaczego nie bierzesz pod uwagę zmartwychwstania?
>Jeśli Bóg istnieje, to nie jest ono niczym dziwnym.
Z punktu widzenia biologii zmartwychwstanie człowieka jest niemożliwe. Śmierć to zjawisko nieodwracalne.
>Następstwa działania psychopaty nie będą jakościowo dużo gorsze niż bójka w przedszkolu. Poboli i przestanie.
Osłabiasz mnie...
>Założenie jest inne: Bóg przemawia do nas otwarcie.
I znów: mów za siebie. Do mnie nie przemawia.
Dr. House: "Gdy ty mówisz do Boga, to jest religia. Gdy Bóg mówi do ciebie, to jest choroba psychiczna". Cytuję z pamięci, więc możliwie, że nie dosłownie, ale tak to szło.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-02-2011 08:32 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
My wierzymy, my możemy, my uczymy się...

WY, rajcelem?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
16-02-2011 19:24 
 Ocena 3 na 3
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
> My wierzymy, my możemy, my uczymy się...
> WY, rajcelem?
My, z proboszczem
15-02-2011 08:49 
 Ocena 4 na 4
Tibor (1012 punktów)
>My uczymy się od zera, poznajemy jak być doskonałym,
>istoty doskonałe uczą się od nas: jak to jest być niedoskonałym,
>jak to jest mieć dzieciństwo.
WOW - mnożą Ci się te doskonałe istoty jak lemingi, najpierw był doskonały bóg teraz są (w liczbie mnogiej) doskonałe istoty. Za chwilę będziemy mogli powiedzieć "rajcelem zawstydził Hindusów ma więcej bogów niż oni"
kwestia druga - zakładając istnienie "istot doskonałych", one nie mogą się niczego nauczyć przez fakt bycia doskonałymi, im niczego nie brakuje. Doskonały znaczy dokonany, skończony - to nie jest akt stawania się lecz fakt bycia.
Poza tym, po diabła im wiedza jak to jest być niedoskonałym? Przecież doskonałości taka wiedza nijak nie udoskonali. Kula się nie zrobi bardziej kulista.
Po raz kolejny używasz słów w znaczeniach, które one nie posiadają. Zacznij może od poznawania znaczenia słów, których zamierzasz używać.
rajcelem (383 punktów)
>WOW - mnożą Ci się te doskonałe istoty jak lemingi, najpierw był doskonały bóg teraz są (w liczbie mnogiej) doskonałe istoty. Za chwilę będziemy mogli powiedzieć "rajcelem zawstydził Hindusów ma więcej bogów niż oni"

Nigdy nie pisałem, że nie ma istot doskonałych.
Niektórzy pytają dlaczego Bóg nie stworzył ludzi jako doskonałych.
Ty sugerujesz, że Bóg stworzył tylko niedoskonałe.
Czy dopuszczasz myśl, że jednak Bóg stworzył i istoty doskonałe i niedoskonałe?
Może też takie, które są w połowie drogi?

>kwestia druga - zakładając istnienie "istot doskonałych", one nie mogą się niczego nauczyć przez fakt bycia doskonałymi, im niczego nie brakuje. Doskonały znaczy dokonany, skończony - to nie jest akt stawania się lecz fakt bycia.

Właśnie, tu są widoczne zalety bycia niedoskonałym: dzieciństwo, uczestnictwo w stawaniu się, nauka doskonałości w czasie i przestrzeni.

>Poza tym, po diabła im wiedza jak to jest być niedoskonałym? Przecież doskonałości taka wiedza nijak nie udoskonali.

Zastanawiam się nad tym też.
Ale dochodzę do wniosku, że może się jednak udoskonalić, a raczej może poznawać, doświadczać, może działać, a każde działanie może wprowadzać nowe jakości.
Poza tym, skoro Bóg stworzył też istoty niedoskonałe takie jak my,
to doskonałe istoty mają już cel tej wiedzy,
Na przykład, by nam pomóc dochodzić do doskonałości.
Muszą wtedy poznać nas, poznać niedoskonałość by mieć możliwość pomagania nam.

15-02-2011 13:12 
 Ocena 4 na 4
Tibor (1012 punktów)
>Czy dopuszczasz myśl, że jednak Bóg stworzył i istoty doskonałe i niedoskonałe?
Nie mogę takiej myśli dopuścić przy założeniu, że jest bóg. Doskonały znaczy skończony, pełny. Czy Ty używasz jakiegoś innego słownika j. polskiego niż ja? Takiego, w którym słowa mają inne znaczenie? Powtarzam doskonały skończony, pełny. Wg Twojej nomenklatury to bóg, wiec bóg tworzy bogów? A skoro jakiś tam bóg tworzy jakichś tam innych bogów to fakt tworzenia bogów jest niezaprzeczalny, ergo Twój bóg również został przez coś stworzony, więc w żadnym razie nie jest pierwszą przyczyną. A cała ta bajka trąci jakimś "bogoróbstwem".

>Ale dochodzę do wniosku, że może się jednak udoskonalić, a raczej może poznawać, >doświadczać, może działać, a każde działanie może wprowadzać nowe jakości.
Człowieku słownik, słownik. A biel stanie się bielsza, kula-"kulistsza", bóg-"bościejszy", raj-"rajszy" itd.
>>kwestia druga - zakładając istnienie "istot doskonałych", one nie mogą się niczego >>nauczyć przez fakt bycia doskonałymi, im niczego nie brakuje. Doskonały znaczy >>dokonany, skończony - to nie jest akt stawania się lecz fakt bycia.
>Właśnie, tu są widoczne zalety bycia niedoskonałym: dzieciństwo, uczestnictwo w >stawaniu się, nauka doskonałości w czasie i przestrzeni.
W tym fragmencie akurat nie rozważamy jak bardzo nas Twój doskonały bóg spierniczył, tylko to, że istoty doskonałe (o ile w ogóle są)są doskonałe i nie będą doskonalsze bez względu na to jak bardzo chciałbyś.
>Hmm, czy istnieje coś takiego jak ogólne dobro biorąc pod uwagę
>tylko naszą Ziemię?
>Czy filozofowie, religioznawcy i naukowcy mogliby wszyscy dojść do jednego >wspólnego stanowiska co jest dobre dla Ziemi i wypracować metody pozwalające na >osiągniecie tego celu?
>To może mogłoby być takim obiektywnym dobrem.
przykład - "1.1) fakt, obrazujący lub zgodny z twierdzeniem
(1.2) osoba (rzecz, fakt), reprezentujący pewną klasę osób (rzeczy, faktów)
(1.3) osoba (postępowanie) godne naśladowania" za Wiki
Ja Cię prosiłem o przykład a nie pseudointelektualne rozważania nad tym co mogliby różni ktosie wykoncypować. Posługujesz się, z maniackim uporem, określeniem "dobro absolutne", podaj więc proszę przykład tego stwora, żebym wiedział co do mnie rozmawiasz.
Język polski faktycznie jest dość trudnym językiem, ale jeśli chcemy się porozumieć musimy posługiwać się jednym słownikiem. Więc proszę o używanie słów zgodnie z ustalonymi znaczeniami. Nie jest tu ani miejsce ani czas na redefiniowanie znaczeń.
rajcelem (383 punktów)
>Ja Cię prosiłem o przykład a nie pseudointelektualne rozważania nad tym co mogliby różni ktosie wykoncypować.

Ziemia, na której żyją same istoty doskonałe,
idealne warunki do życia na tej Ziemi.
16-02-2011 08:18 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)
>Ziemia, na której żyją same istoty doskonałe,
>idealne warunki do życia na tej Ziemi.
Jak już ustaliliśmy - wg Twoich wierzeń istota doskonała jest jedna, bóg, chyba że nagle zostałeś politeistą. Więc ten samotny bóg żyjący sobie na planecie, którą nazwałeś ziemią funkcjonuje (jak już wcześniej ustaliliśmy) poza takimi pojęciami jak dobro i zło, bo jest sam, brak jakiegokolwiek punktu odniesienia jego dobroci lub zła.
Ziemia, Terra, Earth, 3-cia planeta od słońca - na niej panują idealne warunki do życia, czego dowodem jest istnienie życia, ale nie czyni to jej przykładem istnienia "obiektywnego dobra czy zła"
Chciałbym jeszcze raz zwrócić uwagę, że to nie jest przykład a jedynie mrzonka o świecie idealnym. Jeśli czytasz (i rozumiesz) wypowiedzi forumowiczów to powinieneś wiedzieć, że w definicji "przykładu", którą przytoczyłem zawarte jest słowo fakt.
"Fakt w rozumieniu potocznym jest to wydarzenie, które miało miejsce w określonym miejscu i czasie. W tym sensie faktem nie może być zdarzenie, które nie miało jeszcze miejsca,(...)
W sensie filozoficznym fakt jest to zaistniały stan rzeczy. Fakty to elementy składowe świata rzeczywistego." (znów za Wiki)
Miałem nadzieję (a jak wiemy ona umiera ostatnia) na jakiś realny przykład. I tak teraz oprócz "Gott ist tot" mam jeszcze "nadzieja ist tot"
rajcelem (383 punktów)
>Miałem nadzieję (a jak wiemy ona umiera ostatnia) na jakiś realny przykład. I tak teraz oprócz "Gott ist tot" mam jeszcze "nadzieja ist tot"

Zabiłeś też mnie.
Nie potrafię znaleźć odpowiedniego przykładu obiektywnego dobra.
Faktu, istniejącego dziś lub w przeszłości stanu rzeczy,
który można by nazwać obiektywnym dobrem.

Zastanawiam się czy w ogóle "dobro" istnieje?
Czy ktoś może podać przykład "dobra"?
Takiego faktycznego i rzeczywiście istniejącego?
17-02-2011 08:45 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)
>Nie potrafię znaleźć odpowiedniego przykładu obiektywnego dobra.
Wobec tego nie powinieneś używać słów czy zwrotów, których znaczenia nawet nie znasz ani nie potrafisz zdefiniować.
>Zastanawiam się czy w ogóle "dobro" istnieje?
A nie zastanawiasz się czy bóg - spersonifikowana dobroć istnieje, tylko zakładasz, że tak jest. Brak przykładów na istnienie obiektywnego dobra pozwala Ci przypuszczać, że być może dobro obiektywne nie istnieje, ale brak przykładów na istnienie boga nie wzbudza w Tobie podobnych wątpliwości. Dziwne
rajcelem (383 punktów)
> A nie zastanawiasz się czy bóg - spersonifikowana dobroć

Powiedziałbym raczej, że Bóg w każdej sytuacji wie co jest dobrem a co nie
i nigdy nie wybiera zła.
Coś takiego masz na myśli pisząc "spersonifikowana dobroć"?

Może ty mi odpowiesz:
w ogóle "dobro" istnieje?
Może dasz przykład, zgodny z twoimi warunkami?

Niezrozumiałe trochę dla mnie jest to, jak można chcieć by obiektywne dobro było wydarzeniem,
które miało miejsce w określonym miejscu i czasie.
Podaj przykład takiego zwykłego dobra, to może wtedy i ja wymyślę
"obiektywne dobro" do którego można dążyć, ale które już zaistniało.
17-02-2011 15:21 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>> A nie zastanawiasz się czy bóg - spersonifikowana dobroć
>Powiedziałbym raczej, że Bóg w każdej sytuacji wie co jest dobrem a co nie
>i nigdy nie wybiera zła.

A dlaczego Bóg nie mógłby wybrać zła? Nie posiada wolnej woli?

>Może ty mi odpowiesz:
>w ogóle "dobro" istnieje?

Dlaczego nie założyć, że "dobro" jest pojęciem subiektywnym, które każdy określa jak mu "w duszy gra"? Np. taki Dżyngis Chan, za najwyższe szczęście (a więc i dobro) w życiu człowieka uważał pokonanie wrogów i zdobycie należących do nich dóbr (w postaci złota, kobiet i koni). W sumie fajny system wartości, czyż nie? A co ważne, również wynikający, zdaniem Temudżyna, z woli niebios...
rajcelem (383 punktów)
>>Powiedziałbym raczej, że Bóg w każdej sytuacji wie co jest dobrem a co nie
>>i nigdy nie wybiera zła.
>A dlaczego Bóg nie mógłby wybrać zła? Nie posiada wolnej woli?

Ma wolną wolę i może robić co chce. Wybiera jednak zawsze dobro.

>>w ogóle "dobro" istnieje?
>Dlaczego nie założyć, że "dobro" jest pojęciem subiektywnym, które każdy określa jak mu "w duszy gra"?

Można tak zakładać i tak jak sądzę robią ateiści.
Ja zakładam, że Bóg istnieje i jest on właśnie źródłem obiektywnego, absolutnego dobra.
Innymi słowy - dobro to jest to, co wybrałby, co wybiera Bóg.
18-02-2011 13:29 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Ma wolną wolę i może robić co chce. Wybiera jednak zawsze dobro.
>Innymi słowy - dobro to jest to, co wybrałby, co wybiera Bóg.
No, no. Tylko podziwiać. Z Ciebie jest prawdziwy znawca boskiej natury.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
18-02-2011 13:42 
 Ocena 4 na 4
Rafaela (2059 punktów)
>Ja zakładam, że Bóg istnieje i jest on właśnie źródłem obiektywnego, absolutnego dobra.
Ja też to mogę zakładać i wcale nie muszę być wierzącą. W życiu wiele rzeczy zakładam często mylnie.
>Innymi słowy - dobro to jest to, co wybrałby, co wybiera Bóg.
Jeśli to co wybiera bóg jest, wg Ciebie, dobrem, to zazdroszczę Ci poczucia humoru i to czarnego.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
rajcelem (383 punktów)
>Jeśli to co wybiera bóg jest, wg Ciebie, dobrem, to zazdroszczę Ci poczucia humoru i to czarnego.

Ale dlaczego?
Bóg który wybiera zawsze dobro nie może istnieć?
Rigoletto (3891 punktów)
>>>Powiedziałbym raczej, że Bóg w każdej sytuacji wie co jest dobrem a co nie
>>>i nigdy nie wybiera zła.
>>A dlaczego Bóg nie mógłby wybrać zła? Nie posiada wolnej woli?
>Ma wolną wolę i może robić co chce. Wybiera jednak zawsze dobro.

No proszę. To inaczej niż ja - zawsze chciałbym wybrać dobro. Jednak nie zawsze mogę.

>>Dlaczego nie założyć, że "dobro" jest pojęciem subiektywnym, które każdy określa jak mu "w duszy gra"?
>Można tak zakładać i tak jak sądzę robią ateiści.
>Ja zakładam, że Bóg istnieje i jest on właśnie źródłem obiektywnego, absolutnego dobra.
>Innymi słowy - dobro to jest to, co wybrałby, co wybiera Bóg.

Odnieś się w takim razie do poniższego przykładu:
Jesteś przywódcą jakiejś grupy ludzi, objawia Ci się Bóg i mówi: "Tamci co mieszkają pod lasem, mi się nie podobają, bo mają brzydki kolor zasłon w oknach. Zwołaj swoich ludzi, weźcie kije i zmuście ich do zmiany zasłon, na zielone"! Co robisz? Do jakich zasad się stosujesz.
rajcelem (383 punktów)
>>>A dlaczego Bóg nie mógłby wybrać zła? Nie posiada wolnej woli?
>>Ma wolną wolę i może robić co chce. Wybiera jednak zawsze dobro.
>No proszę. To inaczej niż ja - zawsze chciałbym wybrać dobro. Jednak nie zawsze mogę.

Dlaczego nie możesz?
Nie zawsze wiesz co jest dobrem, ale wybrać możesz, nawet jeśli robisz to losowo.

>>Innymi słowy - dobro to jest to, co wybrałby, co wybiera Bóg.
>Odnieś się w takim razie do poniższego przykładu:
>Jesteś przywódcą jakiejś grupy ludzi, objawia Ci się Bóg i mówi: "Tamci co mieszkają pod lasem, mi się nie podobają, bo mają brzydki kolor zasłon w oknach. Zwołaj swoich ludzi, weźcie kije i zmuście ich do zmiany zasłon, na zielone"! Co robisz? Do jakich zasad się stosujesz.

Jeśli Bóg mi się objawi, to stosuję się do jego zasad.
W tym przykładzie wg mnie nie Bóg się objawił i nie zrobiłbym tego.
Tibor (1012 punktów)
>> A nie zastanawiasz się czy bóg - spersonifikowana dobroć
>Powiedziałbym raczej, że Bóg w każdej sytuacji wie co jest dobrem a co nie
>i nigdy nie wybiera zła.
>Coś takiego masz na myśli pisząc "spersonifikowana dobroć"?
miałem na myśli, uosobione w postaci Twojego boga "dobro obiektywne", coś na zasadzie bóg = dobro.
>Może ty mi odpowiesz:
>w ogóle "dobro" istnieje?
>Może dasz przykład, zgodny z twoimi warunkami?
Oczywiście, że dobro istnieje, naleśniki z serem są dobre, słoneczna, ciepła pogoda jest dobra, moja kotka jest dobra. Dlatego właśnie ciągle zaznaczam nieistnienie obiektywnego dobra. Dobro to odczucie subiektywne, to co dla mnie jest dobre nie musi takie być dla Ciebie i odwrotnie.
>Niezrozumiałe trochę dla mnie jest to, jak można chcieć by obiektywne dobro było wydarzeniem,
>które miało miejsce w określonym miejscu i czasie.
Niezrozumiałe jest dlatego, że obiektywne dobro to mrzonka.
>Podaj przykład takiego zwykłego dobra, to może wtedy i ja wymyślę
>"obiektywne dobro" do którego można dążyć, ale które już zaistniało.
Zjedzenie rzeczonego naleśnika było dobrem, które zaistniało (zeszły piątek, godz. 7.30)i do którego w przyszłości będę dążył (np. środa, godz. 18.30)
sądzę, że to zamyka kwestię "obiektywnego dobra" i istnienia dobra w ogóle.
rajcelem (383 punktów)
>>Może ty mi odpowiesz:
>>w ogóle "dobro" istnieje?
>>Może dasz przykład, zgodny z twoimi warunkami?
>Oczywiście, że dobro istnieje, naleśniki z serem są dobre, słoneczna, ciepła pogoda jest dobra, moja kotka jest dobra. Dlatego właśnie ciągle zaznaczam nieistnienie obiektywnego dobra. Dobro to odczucie subiektywne, to co dla mnie jest dobre nie musi takie być dla Ciebie i odwrotnie.

Przyjmijmy istnienie naszego wspólnego Ojca, o którym wiemy,
że jest mądrzejszy i bardziej doświadczony od nas, który o nas dba
i chce dla nas jak najlepiej.
Czy jeśli taki Ojciec powie: trzeba jeść szpinak,
to czy będzie to zbliżone do obiektywnego dobra dla nas obu?
To już nie będzie nasze subiektywne odczucia co jest dobre,
a stwierdzenie poparte wiedzą i mądrością, której my nie osiągniemy jeszcze przez długie lata.
Czy takie dobro, jako rady od kogoś mądrzejszego, można uznać za obiektywne dobro dla nas?

>>Podaj przykład takiego zwykłego dobra, to może wtedy i ja wymyślę
>>"obiektywne dobro" do którego można dążyć, ale które już zaistniało.
>Zjedzenie rzeczonego naleśnika było dobrem, które zaistniało (zeszły piątek, godz. 7.30)i do którego w przyszłości będę dążył (np. środa, godz. 18.30)

Hmm, to przykład Ziemi jako idealnego miejsca do życia, do którego dążymy
w przyszłości też będzie pasować.
03-03-2011 15:50 
 Ocena 2 na 2
maruda (5550 punktów)
>Przyjmijmy istnienie naszego wspólnego Ojca, o którym wiemy, że jest mądrzejszy i bardziej doświadczony od nas, który o nas dba i chce dla nas jak najlepiej.
Zapomniałeś powiedzieć że ten Ojciec jest Alkoholikiem awanturującym się po spożyciu. Ale masz rację Ojca trzeba szanować, niezależnie jaki by on nie był i absolutnie nie wolno go nigdy krytykować. Bo skoro Ojciec to chce dobrze, szkoda tylko że nie wychodzi mu po spożyciu.

>Czy takie dobro, jako rady od kogoś mądrzejszego, można uznać za obiektywne dobro dla nas?
Masz rację Pijany i Awanturujący się Ojciec powinien być dla nas przykładem i wszystkie jego słowa powinniśmy czcić, a nie bezbożnie analizować. Rozumienie nie wchodzi w zakres naszych obowiązków.

>Hmm, to przykład Ziemi jako idealnego miejsca do życia, do którego dążymy w przyszłości też będzie pasować.
Pozwól że zapiszę sobie ten cytat, i będę go głosił w chwili gdy będzie zbiliżała się do nas jakaś kometa, która zmiecie naszą doskonałą cywilizację, na naszej doskonałej do życia planecie.
07-03-2011 08:43 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)
>Czy jeśli taki Ojciec powie: trzeba jeść szpinak,
>to czy będzie to zbliżone do obiektywnego dobra dla nas obu?
nie, niestety nie będzie bo nadmiar szpinaku może spowodować nadmiar szczawianu wapnia w organizmie i doprowadzić do kamicy nerkowej.

>Hmm, to przykład Ziemi jako idealnego miejsca do życia.
Ależ Ziemia jest idealnym miejscem do życia czego dowodem jest samo życie, vide "strefa złotowłosej"

>Przyjmijmy istnienie naszego wspólnego Ojca, o którym wiemy,
>że jest mądrzejszy i bardziej doświadczony od nas, który o nas dba
>i chce dla nas jak najlepiej.
Jasne możemy przyjąć istnienie najbardziej idiotycznej hipotezy tylko po to by poparła nasze założenia, tylko po co? A co z brzytwą Ockhama?
A przyjmijmy dla odmiany i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, że nie mamy wspólnego ojca i ponosimy odpowiedzialność za nasze działanie, i nie możemy naszych "skurwysyństw" "zgonić" na tatę "bo mi kazał". Rozumiem, że to może być trudne ale nikt nie obiecywał, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie.
rajcelem (383 punktów)
>nie, niestety nie będzie bo nadmiar szpinaku może spowodować nadmiar szczawianu wapnia w organizmie i doprowadzić do kamicy nerkowej.

Niestety smażony naleśnik też nie jest zdrowy, więc nie nadaje się jako przykład dobra.

>Jasne możemy przyjąć istnienie najbardziej idiotycznej hipotezy tylko po to by poparła nasze założenia, tylko po co?

W tym przypadku, by zrozumieć czym może być obiektywne dobro.

> A co z brzytwą Ockhama?
Co ma być? Czytałeś uzasadnienie samego Ockhama?
"Nie wolno przyjąć niczego bez uzasadnienia, że ono jest, musi ono być oczywiste albo znane na mocy doświadczenia, albo zapewnione przez autorytet Pisma Świętego"

Jeśli porównamy istnienie Boga z możliwością istnienia wielu równoległych wszechświatów,
to właściwie ciężko powiedzieć co jest prostsze.

>A przyjmijmy dla odmiany i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, że nie mamy wspólnego ojca i ponosimy odpowiedzialność za nasze działanie

Zganianie winy na Boga jest jedną z wielu wymówek, które ludzie stosują.
Jeśli Bóg istnieje to i tak nadal ponosimy odpowiedzialność za nasze działania.
07-03-2011 19:06 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>Zganianie winy na Boga jest jedną z wielu wymówek, które ludzie stosują.

   Otóż to. On nas tylko stworzył. Całe piekło to już wynalazek ludzkości. Nawet Bóg nie byłby bardziej kreatywny w wymyślaniu okropieństw, jakie potrafi zrobić człowiek drugiemu człowiekowi. Taak... Wolna wola to olbrzymi dar...

>Jeśli Bóg istnieje to i tak nadal ponosimy odpowiedzialność za nasze działania.

   Czyli nie jest miłosierny. A, i prosiłabym, żeby nie stosować formy przypuszczająco pytającej, jeśli idzie o istnienie Boga.

   Tak, ja myślę, że to jest słuszna koncepcja. Niewinny Bóg, który na klatę bierze cało zło ludzi, bo takich ich stworzył, czyli jest temu winny, a nie istnieje czyli jest niewinny.
.................

Mogę rzec z całym przekonaniem, że wiem już wszystko.


Dawkins jest moim idolem. I nieprawdą jest, że pinezki na krzesłach przed wykładami podkładam mu ja.
08-03-2011 08:55 
 Ocena 3 na 3
Tibor (1012 punktów)
>>nie, niestety nie będzie bo nadmiar szpinaku może spowodować nadmiar szczawianu wapnia w organizmie i doprowadzić do kamicy nerkowej.
>Niestety smażony naleśnik też nie jest zdrowy, więc nie nadaje się jako przykład dobra.
może i nie jest ale nie zmusza mnie do ich wpieprzania sadystyczny ojciec - chwytasz różnicę ?
>>Jasne możemy przyjąć istnienie najbardziej idiotycznej hipotezy tylko po to by poparła nasze założenia, tylko po co?
>W tym przypadku, by zrozumieć czym może być obiektywne dobro.
Ja Ci wytłumaczę czym może być obiektywne dobro - to takie, które dla każdego bez wyjątku i w każdej sytuacji będzie dobrem, które każdy obserwator i/lub uczestnik za dobre uzna.
>> A co z brzytwą Ockhama?
>Co ma być? Czytałeś uzasadnienie samego Ockhama?
>"Nie wolno przyjąć niczego bez uzasadnienia, że ono jest, musi ono być oczywiste albo znane na mocy doświadczenia, albo zapewnione przez autorytet Pisma Świętego"
Tak powiedział, tylko że zasada brzytwy w XVII w. "została oddzielona od swojego średniowiecznego kontekstu" i jako zasada ekonomii myślenia włączona została do współczesnej metodologii nauki. - to się nazywa postęp. Ra czy Helios jako wyjaśnienie wschodów i zachodów słońca też się przeżyli, podobnie jak Zeus czy Perun.
>Jeśli porównamy istnienie Boga z możliwością istnienia wielu równoległych wszechświatów,
>to właściwie ciężko powiedzieć co jest prostsze.
A jeśli porównamy te wieloświaty z wynikającą z istnienia boga angelologią to nawet tesserakt wydaje się być igraszką przedszkolaka.
>>A przyjmijmy dla odmiany i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, że nie mamy wspólnego ojca i ponosimy odpowiedzialność za nasze działanie
>Zganianie winy na Boga jest jedną z wielu wymówek, które ludzie stosują.
>Jeśli Bóg istnieje to i tak nadal ponosimy odpowiedzialność za nasze działania.
A jeśli nie istnieje "to i tak nadal ponosimy odpowiedzialność za nasze działania.",
więc "Sir, I have no need for that hypothesis"
rajcelem (383 punktów)
>może i nie jest ale nie zmusza mnie do ich wpieprzania sadystyczny ojciec - chwytasz różnicę ?

Skąd nagle bierzesz sadystycznego ojca?
Nie lubisz szpinaku?

>Ja Ci wytłumaczę czym może być obiektywne dobro - to takie, które dla każdego bez wyjątku i w każdej sytuacji będzie dobrem, które każdy obserwator i/lub uczestnik za dobre uzna.

Czyli idealna Ziemia w przyszłości, na której każdemu się dobrze żyje,
jest przykładem obiektywnego dobra?

>A jeśli porównamy te wieloświaty z wynikającą z istnienia boga angelologią to nawet tesserakt wydaje się być igraszką przedszkolaka.

Co masz na myśli? Ludzi jest 6 mld róznych rodzajów, aniołów nie może być tyle?

>A jeśli nie istnieje "to i tak nadal ponosimy odpowiedzialność za nasze działania.",
>więc "Sir, I have no need for that hypothesis"

Raczej w ten nie sposób nie udowodnimy istnienia Boga, ani w żaden inny.
Istnienie bytu takiego jak Bóg jest np potrzebne po to, byśmy mieli obiektywne dobro, do którego można dążyć.
09-03-2011 08:49 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)
>>może i nie jest ale nie zmusza mnie do ich wpieprzania sadystyczny ojciec - chwytasz różnicę ?
>Skąd nagle bierzesz sadystycznego ojca?
To ktoś kto dla swojej satysfakcji ogranicza moją wolność, narzucając swoją wolę. Użyłem słowa "sadystyczny" w jego potocznym rozumieniu (jako lubiący zadawać cierpienie) a nie jako definicji parafilii seksualnej.
>Nie lubisz szpinaku?
Co to ma do rzeczy? Nieważne czy lubię czy nie, ważne że jestem przymuszany, a jeśli jestem to ta "wolna wola", o której tak namiętnie tokujesz w tym wątku to "sześcionogie krasnale, których wszędzie pełno a jakoby ich nie było"
>>Ja Ci wytłumaczę czym może być obiektywne dobro - to takie, które dla każdego bez wyjątku i w każdej sytuacji będzie dobrem, które każdy obserwator i/lub uczestnik za dobre uzna.
>Czyli idealna Ziemia w przyszłości, na której każdemu się dobrze żyje,
>jest przykładem obiektywnego dobra?
Oczywiście - jeśli tylko potrafisz sobie wyobrazić ofiarę drapieżnika, której zawsze udaje się uciec i drapieżnika, który zawsze dopada swoją ofiarę.
>>A jeśli porównamy te wieloświaty z wynikającą z istnienia boga angelologią to nawet tesserakt wydaje się być igraszką przedszkolaka.
>Co masz na myśli? Ludzi jest 6 mld róznych rodzajów, aniołów nie może być tyle?
A skąd Ty wytrzasnąłeś tyle "różnych rodzajów" ludzi. O ile ja wiem jest tylko jeden rodzaj (gatunek) człowieka. Ale co ja tam wiem. Natomiast anioły, o tu to można puścić wodze fantazji
>>A jeśli nie istnieje "to i tak nadal ponosimy odpowiedzialność za nasze działania.",
>>więc "Sir, I have no need for that hypothesis"
>Raczej w ten nie sposób nie udowodnimy istnienia Boga, ani w żaden inny.
>Istnienie bytu takiego jak Bóg jest np potrzebne po to, byśmy mieli obiektywne dobro, do którego można dążyć.
Ależ Ty jesteś zawzięty, już ustaliliśmy, że obiektywne dobro nie istnieje, więc do czego chcesz dążyć? I wytłumacz mi jak istnienie (lub nieistnienie) porcelanowego imbryka, krążącego gdzieś na orbicie wokół np marsa przybliża nas do dobra (czymkolwiek to dobro miałoby być). Bóg - dobro "Antropomorfizacja może być przykładem zaburzeń myślenia, jest też naturalnym etapem rozwoju dziecka." Coś sobie z tego wybierz.
PanBuk (6257 punktów)
>"Antropomorfizacja może być przykładem zaburzeń myślenia, jest też naturalnym etapem rozwoju dziecka."
>
Bożego też? I czy te promocje się sumują?

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
Tibor (1012 punktów)
>>"Antropomorfizacja może być przykładem zaburzeń myślenia, jest też naturalnym etapem rozwoju dziecka."
>>
>Bożego też? I czy te promocje się sumują?
niestety promocje się nie sumują ale dorzucę czajniczek no i oczywiście szpilkę
rajcelem (383 punktów)
>To ktoś kto dla swojej satysfakcji ogranicza moją wolność, narzucając swoją wolę. Użyłem słowa "sadystyczny" w jego potocznym rozumieniu (jako lubiący zadawać cierpienie)

Jak to? Bóg chce być postępował dobrze,
a ty uważasz że to zadawanie cierpienia?

> Nieważne czy lubię czy nie, ważne że jestem przymuszany

Nie jesteś. Możesz robić co chcesz. Możesz posłuchać się Ojca albo iść własną drogą.

>A skąd Ty wytrzasnąłeś tyle "różnych rodzajów" ludzi.

Każdy człowiek jest inny.

>>Istnienie bytu takiego jak Bóg jest np potrzebne po to, byśmy mieli obiektywne dobro, do którego można dążyć.
>Ależ Ty jesteś zawzięty, już ustaliliśmy, że obiektywne dobro nie istnieje, więc do czego chcesz dążyć?

Ja wiem, że obiektywne dobro istnieje - źródłem tego dobra jest Bóg.

> I wytłumacz mi jak istnienie (lub nieistnienie) porcelanowego imbryka, krążącego gdzieś na orbicie wokół np marsa przybliża nas do dobra (czymkolwiek to dobro miałoby być).

Imbryk cię nie przybliża, osobowy Bóg, który ci podpowiada co robić owszem.
Tibor (1012 punktów)
>>To ktoś kto dla swojej satysfakcji ogranicza moją wolność, narzucając swoją wolę. Użyłem słowa "sadystyczny" w jego potocznym rozumieniu (jako lubiący zadawać cierpienie)
>Jak to? Bóg chce być postępował dobrze,
>a ty uważasz że to zadawanie cierpienia?
Naprawdę próba sprawienia żebyś zrozumiał podstawy to jak grochem o ścianę. Który bóg ten Twój kochający ojciec? Czy może setka innych mniej lub bardziej popierniczonych i dlaczego właśnie ten a nie inni?? Po raz kolejny sobie zaprzeczasz. Bo Twój niewidzialny przyjaciel mówi, że szpinak jest zajebiście smaczny i zdrowy powinno mi wystarczyć by zacząć się nim raczyć niczym królik i cierpieć z nienawiści do cholernego szpinaku??
>> Nieważne czy lubię czy nie, ważne że jestem przymuszany
>Nie jesteś. Możesz robić co chcesz. Możesz posłuchać się Ojca albo iść własną drogą.
>>A skąd Ty wytrzasnąłeś tyle "różnych rodzajów" ludzi.
>Każdy człowiek jest inny.
po raz kolejny - słowa, słowniki, znaczenie słów. Ktoś to już zdefiniował nie pisz j. polskiego od nowa. Każdy człowiek jest inny - ale nie każdy jest odrębnego rodzaju.
>>>Istnienie bytu takiego jak Bóg jest np potrzebne po to, byśmy mieli obiektywne dobro, do którego można dążyć.
>>Ależ Ty jesteś zawzięty, już ustaliliśmy, że obiektywne dobro nie istnieje, więc do czego chcesz dążyć?
>Ja wiem, że obiektywne dobro istnieje - źródłem tego dobra jest Bóg.
Skoro juz znasz źródło tego obiektywnego dobra to pewnie nie bedziesz miał większych problemów z podaniem przykładu tego dobra o którym masz jakąś wiedzę. Czy ta wiedza jest zbyt ezoteryczna czy w przypływie "braterskiej" miłosci zechciałbys mi przybliżyć tę wiedzę. Tylko zwróć uwagę, że proszę o przykłady możliwe do zweryfikowania, nie chcę się dowiedzieć, że słyszysz głosy, bo jeśli tak to jesteś skazany na łaskę NFZ.
>> I wytłumacz mi jak istnienie (lub nieistnienie) porcelanowego imbryka, krążącego gdzieś na orbicie wokół np marsa przybliża nas do dobra (czymkolwiek to dobro miałoby być).
>Imbryk cię nie przybliża, osobowy Bóg, który ci podpowiada co robić owszem.
Mi cholera jasna nic nie podpowiada, czy to znaczy, że mnie lubi mniej. Czy też co bardziej prawdopodobne nie dotknęła mnie przypadłość w niektórych kręgach zwana osobowością mnogą. I skąd wiesz, że imbryk nie przybliża? Jak nie przybliża, jak przybliża. I co ty wiesz o imbryku, człowieku małej wiary
rajcelem (383 punktów)
>Naprawdę próba sprawienia żebyś zrozumiał podstawy to jak grochem o ścianę.

Czy podstawa dla ciebie to przyjęcie, że Bóg nie istnieje?

> Który bóg ten Twój kochający ojciec? Czy może setka innych mniej lub bardziej popierniczonych i dlaczego właśnie ten a nie inni?? Po raz kolejny sobie zaprzeczasz.

Bóg jest jeden, ciągle to powtarzam, ale ty ciągle wyciągasz setkę innych i stąd wychodzi ci sprzeczność.

> Każdy człowiek jest inny - ale nie każdy jest odrębnego rodzaju.

Użycie słowa "rodzaj" w tym kontekście rzeczywiście nie było dobre.
Ty wyciągnąłeś angelologię jako przykład czegoś bardziej skomplikowanego
niż istnienie równoległych wszechświatów. Co miałeś na myśli?

>Skoro juz znasz źródło tego obiektywnego dobra to pewnie nie bedziesz miał większych problemów z podaniem przykładu tego dobra o którym masz jakąś wiedzę.

Mam przykład, ciągle ten sam: dążymy do stworzenia takich warunków na Ziemi,
by dla każdego było to miejsce idealne.
Jeśli zjedzenie naleśnika w środę o 18:30 jest dla ciebie dobrem, to ten przykład też się nadaje.

Dla ciebie nie może to być przykładem dobra, bo ludzie są drapieżnikami, zwierzętami i zawsze tacy pozostaną? Zawsze będą sobie skakać do gardeł?

>Mi cholera jasna nic nie podpowiada, czy to znaczy, że mnie lubi mniej.
Tobie też podpowiada, o wielu sprawach potrafisz powiedzieć czy są dobre albo złe.
Wiesz to częściowo z kultury, z wcześniejszych twoich doświadczeń,
ale mógłbyś też dojść do etycznego zachowania sam, żyjąc samotnie na wyspie.
Zwierzęta nigdy nie będą tego wiedziały, ani ruchy elektronów czy procesy chemiczne w twoim mózgu do takiej wiedzy cię nie doprowadzą.
10-03-2011 15:17 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)
>>Naprawdę próba sprawienia żebyś zrozumiał podstawy to jak grochem o ścianę.
>Czy podstawa dla ciebie to przyjęcie, że Bóg nie istnieje?
Podstawą jest nieprzyjmowanie niczego bez sprawdzenia, a tym bardziej czegoś czego istnienia nijak udowodnić się nie da.
>> Który bóg ten Twój kochający ojciec? Czy może setka innych mniej lub bardziej popierniczonych i dlaczego właśnie ten a nie inni?? Po raz kolejny sobie zaprzeczasz.
>Bóg jest jeden, ciągle to powtarzam, ale ty ciągle wyciągasz setkę innych i stąd wychodzi ci sprzeczność.
Bogów jest miliard, nie ma żadnego boga (niepotrzebne skreślić) - to co ja ciągle powtarzam jest równoważne Twojemu powtarzaniu ale nadal nic z tego nie wynika.
>> Każdy człowiek jest inny - ale nie każdy jest odrębnego rodzaju.
>Użycie słowa "rodzaj" w tym kontekście rzeczywiście nie było dobre.
>Ty wyciągnąłeś angelologię jako przykład czegoś bardziej skomplikowanego
>niż istnienie równoległych wszechświatów. Co miałeś na myśli?
Miałem na myśli to, że założenie jakiegoś hipotetycznie istniejącego bytu o jakichś tam magicznych właściwościach pociąga za sobą kolejne założenia o jeszcze bardziej dziwnych cechach i tak ad absurdum. Więc dla dobra wzajemnego zrozumienia powinniśmy założyć, że nie istnieją: bóg, Bóg, i setka innych, aniołowie, demony i więcej niż 4 wymiary.
>>Skoro juz znasz źródło tego obiektywnego dobra to pewnie nie bedziesz miał większych problemów z podaniem przykładu tego dobra o którym masz jakąś wiedzę.
>Mam przykład, ciągle ten sam: dążymy do stworzenia takich warunków na Ziemi,
>by dla każdego było to miejsce idealne.
>Jeśli zjedzenie naleśnika w środę o 18:30 jest dla ciebie dobrem, to ten przykład też się nadaje.
On jest dla mnie dobry, ale jeśli to był Twój naleśnik i na dodatek ostatni to mogło to być dla Ciebie całkiem niedobre.
>Dla ciebie nie może to być przykładem dobra, bo ludzie są drapieżnikami, zwierzętami i zawsze tacy pozostaną? Zawsze będą sobie skakać do gardeł?
Nie ma realnej możliwości doprowadzenia do stanu w którym wilk będzie syty i owca cała. Chyba, że uda nam się przekonać wilka do żarcia trawy i nawet jeśli będzie to robił wcale nie jest pewne, że to polubi.
>>Mi cholera jasna nic nie podpowiada, czy to znaczy, że mnie lubi mniej.
>Tobie też podpowiada, o wielu sprawach potrafisz powiedzieć czy są dobre albo złe.
o wszystkim potrafię powiedzieć czy jest dobre czy złe. A jeśli chodzi o właściwą ocenę to hmmm tak jak wiesz zależy tylko i wyłącznie od punktu widzenia.
>Wiesz to częściowo z kultury, z wcześniejszych twoich doświadczeń,
doceniam Twój misjonarski zapał, ale nic z tego nie będzie. Nie ma żadnych dowodów na to, że głosy w mojej głowie mogą być głosem boga.
Jak rozumiem teoria "wolnej woli" danej od boga jest dla Ciebie niezbędną zapchajdziurą by móc jakoś wytłumaczyć brakoróbstwo boga. On przecież jest dobry więc na pewno nic nie zepsuł, tylko zrobił nas tak zajebistymi, że sami potrafimy wszystko zepsuć.
W takim razie powiedz mi dlaczego ten globalny "podpowiadacz" różnym ludziom podpowiada co innego? Tobie podpowiada, że istnieje, i że jest fajny a mi, że nie istnieje, i ... że nie istnieje
I ta analogia do ziemskiego ojca zgadującego mój wybór kolorów. Ten założony przez Ciebie bóg jest wszechwiedzący, on nic nie zgaduje, on wie. Wie a nie dowiaduje się. Jego wiedza jest dla mnie czasem przeszłym, on to wiedział lub przynajmniej musiał wiedzieć eony temu, a tym samym wszystkie moje wybory są zdeterminowane jego wolą i wiedzą. To, że ja nie wiem co on tam wie niczego nie zmienia.
PanBuk (6257 punktów)
>Co masz na myśli? Ludzi jest 6 mld róznych rodzajów, aniołów nie może być tyle?

Mniemam, iż szacownego zdaniodawce bardzo skrzydła uwierają, co wiosna się zdarza. Jest to bowiem czas gdy nasi skrzydlaci bracia przemieszczają się, np: bociek przybywa z afryki a żuraw z magazynu - prosto na budowę. Na ten czas widzimy wiele żurawi w miastach. Bocianów mniej, bo porodówki i nfz je obarczają demagogią o niżu... co frustruje i siedzą na wsi.

dodam, iż portal nazywa się Racjonalista.pl a ja odpisuję w temacie "ile aniołów może być albo nie być".

proponuje:
hydrozagadka
przesłuchać i przemyśleć.

ludzi jest ok. 6,8 mld ale: sztuk, jednostek. Nie rodzajów. Rodzaje są trzy: żeński męski i nijaki... Przynajmniej pól wieku temu tak wmawiali nam w szkole na polskim. Ale wtedy komuna była. "BezGooglowa".

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
astrotaurus (12445 punktów)
>Przyjmijmy istnienie naszego wspólnego Ojca, o którym wiemy,
>że jest mądrzejszy i bardziej doświadczony od nas, który o nas dba
>i chce dla nas jak najlepiej.
...
>Czy takie dobro, jako rady od kogoś mądrzejszego, można uznać za obiektywne dobro dla nas?

A po co wymyślać jakieś niedoopisane sytuacje? Mało niedopowiedzeń w życiu?
Mądrzejszy i bardziej doświadczony nie znaczy jeszcze , że jest Bogiem, który wie wszystko. To, że chce najlepiej nie znaczy, ze można na tym do końca polegać i jesteśmy w punkcie wyjścia trzaskając dziobem po próżnicy.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
> Mądrzejszy i bardziej doświadczony nie znaczy jeszcze , że jest Bogiem, który wie wszystko. To, że chce najlepiej nie znaczy, ze można na tym do końca polegać

Otóż to, Bóg musi wiedzieć wszystko i możemy na nim polegać.
Inaczej nasz Bóg nie byłby bogiem.
09-03-2011 08:05 
 Ocena 3 na 3
PanBuk (6257 punktów)
>> Mądrzejszy i bardziej doświadczony nie znaczy jeszcze , że jest Bogiem, który wie wszystko. To, że chce najlepiej nie znaczy, ze można na tym do końca polegać
>Otóż to, Bóg musi wiedzieć wszystko i możemy na nim polegać.
>Inaczej nasz Bóg nie byłby bogiem.
>
Skoro ja jestem na jego obraz i podobieństwo - to - analogicznie też powinienem wiedzieć wszystko... a - i nie wiem - i - be - nie chce wiedzieć!
Jaki jest sens żeby wiedzieć wszystko? Po co?
Życie w niewiedzy jest dużo bardziej rozrywkowe...

Ciekawe czy Bóg naszego Boga też jest naszym Bogiem? tzn: waszego...


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
09-03-2011 08:18 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
I rzeczywiście możecie tak całkowicie polegać na waszym Bogu? Wspiera was? Pomaga, gdy macie problem? Czy tylko (w waszej wyobraźni) obiecuje gruszki na wierzbie, gdy będziecie posłuszni?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
09-03-2011 16:09 
 Ocena-1 na 1
rajcelem (383 punktów)
>I rzeczywiście możecie tak całkowicie polegać na waszym Bogu? Wspiera was? Pomaga, gdy macie problem?

Pewnie, że tak. Bóg jest jeden i wspiera wszystkich.

> Czy tylko (w waszej wyobraźni) obiecuje gruszki na wierzbie, gdy będziecie posłuszni?

Gdy ktoś kieruje się dobrem osiąga więcej.
09-03-2011 10:27 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Otóż to, Bóg musi wiedzieć wszystko i możemy na nim polegać.
>Inaczej nasz Bóg nie byłby bogiem.
Otóż co?
Jeśli Bóg ma wiedzieć wszystko, to po co ta zagadka z ojcem, który tylko wie nieco więcej, niż my?
I o jakim Bogu w ogóle mowa, żeby na nim polegać, bo np. Bóg z Biblii jest lekko niedorozwinięty, choć magiczne moce ma że ho ho!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-03-2011 16:22 
 Ocena-1 na 1
rajcelem (383 punktów)
>>Otóż to, Bóg musi wiedzieć wszystko i możemy na nim polegać.
>>Inaczej nasz Bóg nie byłby bogiem.
>Otóż co?

To, że jeśli przyjmujemy, że Bóg istnieje (aksjomat) i jest Pierwszą Przyczyną,
to trzeba też przyjąć, że wie wszystko, w tym co jest dobre dla nas.

>Jeśli Bóg ma wiedzieć wszystko, to po co ta zagadka z ojcem, który tylko wie nieco więcej, niż my?

Po to, by łatwiej zrozumieć czym jest Bóg - Ojciec,
Kieruje się on dobrem dla swoich dzieci, tak jak powinien biologiczny ojciec.
10-03-2011 08:36 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>To, że jeśli przyjmujemy, że Bóg istnieje (aksjomat) i jest Pierwszą Przyczyną,
>to trzeba też przyjąć, że wie wszystko, w tym co jest dobre dla nas.
Jeśli przyjmiemy aksjomat , że Bóg istnieje i jest Pierwszą Przyczyną, to nie ma obowiązku przyjmowania, że wie wszystko. Możemy to przyjąć, oczywiście, jako kolejny aksjomat, ale wtedy wolna wola idzie w krzaki.

>Po to, by łatwiej zrozumieć czym jest Bóg - Ojciec,
>Kieruje się on dobrem dla swoich dzieci, tak jak powinien biologiczny ojciec.
Uparłeś się porównywać nieporównywalne, bo Ci wmówili ten związek: Bóg-Ojciec. W dodatku ukształtowali Twoją umysłowość na głupich przypowiastkach adresowanych do emocji, a nie do rozumu i nie jesteś zdolny do rzeczowej rozmowy o konkretach.

Masz w głowie chaos, rajcelemie! Weź no , jak chłop krowie na granicy wytłumacz jak mogę wybrać białe, jeśli Bóg wie nieomylnie, że wybiorę czarne. Tu możesz posłużyć się porównaniem, przykładem. Byle jasno do celu!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>Jeśli przyjmiemy aksjomat , że Bóg istnieje i jest Pierwszą Przyczyną, to nie ma obowiązku przyjmowania, że wie wszystko. Możemy to przyjąć, oczywiście, jako kolejny aksjomat,

Trzeba to przyjąć, bo inaczej można pokazać sprzeczności, na przykład formułując pytanie:
"Ciekawe czy Bóg naszego Boga też jest naszym Bogiem?"
Jeśli przyjmiemy, że Bóg jest wszystkim i wie wszystko,
to mamy odpowiedź: Bóg naszego Boga to jest ten sam Bóg, nie ma potrzeby ich rozróżniania.

> Weź no , jak chłop krowie na granicy wytłumacz jak mogę wybrać białe, jeśli Bóg wie nieomylnie, że wybiorę czarne. Tu możesz posłużyć się porównaniem, przykładem. Byle jasno do celu!

Znowu posłużę się przykładem ojca, który wie, że lubisz kolor biały, i zwykle wybierasz biały. Ziemski ojciec nie wie tego na pewno, ale może zgadywać, że kolejnym razem też wybierzesz biały. Jeśli ojciec jest na tyle mądry, zna cię na tyle dobrze, że wie w jakich okolicznościach wybierzesz czarny, to nadal może to przewidzieć.
Zgadzasz się z tym?
Nawet jeśli chcesz na przekór wybrać kolor czarny, jeśli twój ojciec cię zna od wielu lat to będzie wiedział, kiedy stajesz się przekorny i nadal zgadnie co wybrałeś.
Może to poznać po twojej minie, po ruchach, po czymkolwiek.
To jaki kolor wybierzesz nie jest ustalone raz na zawsze, ale mimo to twój ojciec zawsze odgadnie co wybierzesz, jeśli wie o tobie wszystko.
15-02-2011 13:35 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Czy dopuszczasz myśl, że jednak Bóg stworzył i istoty doskonałe
Pewnie. Koty.
KOTY SĄ MIŁE.

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-02-2011 13:59 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)

i PSY - są też bardzo miłe


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
15-02-2011 14:09 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
Jak by nie patrzeć ludzie do kotów czy psów się nie umywają.
15-02-2011 14:14 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
>i PSY - są też bardzo miłe
O psach Śmierć nic nie mówił, ale pewnie masz rację

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
15-02-2011 14:13 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Wybacz żarcik w poprzednim poście teraz będzie poważnie.
>Ty sugerujesz, że Bóg stworzył tylko niedoskonałe.
mam wrażenie, że Tibor w ogóle nie sugeruje, by jakikolwiek bóg cokolwiek stworzył.
>Ale dochodzę do wniosku, że może się jednak udoskonalić, a raczej może poznawać, doświadczać, może działać, a każde działanie może wprowadzać nowe jakości.
Nie wiem, jak doskonałość może się udoskonalić. Oznaczałoby to, że jednak nie jest doskonała.
>doskonałe istoty mają już cel tej wiedzy,
>Na przykład, by nam pomóc dochodzić do doskonałości.
Kim tedy byłyby owe istoty doskonałe?
>Muszą wtedy poznać nas, poznać niedoskonałość by mieć możliwość pomagania nam.
Eeee... Arthur Clarke, "Koniec dzieciństwa"?


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
rajcelem (383 punktów)

>Nie wiem, jak doskonałość może się udoskonalić. Oznaczałoby to, że jednak nie jest doskonała.

Czy istota doskonała wie co to niedoskonałość?
Czy dowie się czegoś, gdy osobiście obserwuje istoty niedoskonałe,
czy też od razu to wie?
Czy doskonałość istoty to jest to samo co wszechwiedza istoty?
Doskonałość ma swoje paradoksy.

>>Muszą wtedy poznać nas, poznać niedoskonałość by mieć możliwość pomagania nam.
>Eeee... Arthur Clarke, "Koniec dzieciństwa"?

Co masz na mysli, Eeee?
15-02-2011 19:18 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Co masz na mysli, Eeee?
Lekturę Ci podrzuciłam

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
rajcelem (383 punktów)
>>Co masz na mysli, Eeee?
>Lekturę Ci podrzuciłam

Tyle to się domyśliłem, kolejka lektur u mnie spora.

Czy ci doskonali kosmici wiedzieli wszystko o nas na Ziemi
czy czegoś się nowego dowiedzieli?
rajcelem (383 punktów)
>Może najpierw słowem przywitalnym istotna uwaga. Wolna wola to pleonazm powstały z potrzeby partykularnych interesów grup religijnych usiłujących usprawiedliwić i wytłumaczyć nieskończenie dobrego i wszechmocnego boga, który stworzył kiepski świat i człowieka nie mniej kiepskiego.

Istnienie wolnej woli u ludzi świadczy o istnieniu czegoś więcej,
wpływów innych niż ruch atomów.
Do takiego wniosku doszli kiedyś ludzie i nazwali te wpływy bogami.

> Ale osobom wierzącym nie wystarczyła wola, należało podkreślić jej dobrowolny aspekt, cholera wie po co.

Zacytuję tutaj słowa pana Andrzeja Bogusławskiego:
"Wydaje się, że człowiek posiada ... "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym"
>Czy to "drugie piętro" można nazywać "wolną wolą"?
"Według prof. można próbować, ale ostrożnie."

Nie tylko osoby wierzące wyrażają taką opinię.

> Pieprzenie zatem o uniwersalnym dobrze i złu to bzdet.

Hmm, wyjaśnisz nieco więcej jak istnienie ludzi, którzy nazywają złem i dobrem swoje działania wiąże się z nieistnieniem uniwersalnego dobra i zła?
Jak można dojść do takiego wniosku?
Czy Aborygen nazywający swoje działania złem i dobrem,
też coś sugeruje o istnieniu uniwersalnego dobra i zła?

> Oznacza to ni mniej, ni więcej, że wystarczy, iż każdy zamachowiec jest przeświadczony o słuszności swych czynów i już jego akt nie powinien być przez boską istotę kwalifikowany jako moralnie naganny.

Jak czyjaś opinia, czyjeś przekonanie świadczy o tym, że ten ktoś ma rację?
Bóg nie może powiedzieć, że jakiś czyn jest naganny,
bo ktoś się upiera przy tym, że jego czyn jest właściwy?
15-02-2011 09:01 
 Ocena 2 na 2
Tibor (1012 punktów)
>Tu pewnie zaraz będzie wątpliwość czy w ogóle istnieje obiektywne dobro i zło,
>ale przyjmujemy w tym wątku, że tak,
Mógłbyś proszę podać przykład takiego obiektywnego dobra, nie odwołując się przy okazji do jakichś udziwnionych założeń typu byty doskonałe, wtórne absoluty, transcendentne źródła wolnej woli itp. Skoro chcesz byśmy coś przyjęli uzasadnij swoją prośbę.
rajcelem (383 punktów)
>Mógłbyś proszę podać przykład takiego obiektywnego dobra, nie odwołując się przy okazji do jakichś udziwnionych założeń typu byty doskonałe, wtórne absoluty, transcendentne źródła wolnej woli itp. Skoro chcesz byśmy coś przyjęli uzasadnij swoją prośbę.

Hmm, czy istnieje coś takiego jak ogólne dobro biorąc pod uwagę
tylko naszą Ziemię?
Czy filozofowie, religioznawcy i naukowcy mogliby wszyscy dojść do jednego wspólnego stanowiska co jest dobre dla Ziemi i wypracować metody pozwalające na osiągniecie tego celu?
To może mogłoby być takim obiektywnym dobrem.
15-02-2011 12:47 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Hmm, czy istnieje coś takiego jak ogólne dobro biorąc pod uwagę tylko naszą Ziemię?
>Czy filozofowie, religioznawcy i naukowcy mogliby wszyscy dojść do jednego wspólnego stanowiska co jest dobre dla Ziemi i wypracować metody pozwalające na osiągniecie tego celu?
>To może mogłoby być takim obiektywnym dobrem.

Wymarcie gatunku ludzkiego pasuje?
www.vhemt.org/plaboutvhemt.htm

Harahefet sh'eli mele'ah betzlofahim
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>W wątku Leczenie a modlitwa pojawił się problem wolnej woli i wszechwiedzy Boga,
>zapewne nie pierwszy raz na tym forum.
-Wszechwiedzy czego ?!

>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
-To Bóg jest fikcją

>Jeśli Ojciec jest wszechwiedzący to tym bardziej wie jakie działania podejmiemy,
>a te działania są nadal naszymi wyborami.

-Aha to takie jaja, zgrywa...a już miałem dyskutować na poważnie

wlodzimierz (49 punktów)
>W wątku Leczenie a modlitwa pojawił się problem wolnej woli i wszechwiedzy Boga,
>zapewne nie pierwszy raz na tym forum.
>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
>Nie jest to prawdą.
>Przykład ziemskiego ojca i jego dzieci powinien wyjaśnić więcej.
>Jeśli ojciec dobrze zna swoje dziecko, to potrafi przewidzieć co ono zrobi,
>zwłaszcza gdy dziecko jest jeszcze małe.
>Wiedza ojca w żaden sposób nie neguje wyboru dziecka.
>
Także to że wiem co robili w przeszłości inni ludzie, w żadnym razie nie ogranicza ich wolnej woli w tamtej chwili. Lub podobnie jeśli dopuścić możliwość podróży w czasie, w przyszłość, to by miało oznaczać ograniczenie wolnej woli żyjących obecnie, czy nieco później?
"Mimo to wierzę, że są możliwe podróże w czasie. Ale w przyszłość" (Hawking)
Wobec tego, że nie można wykluczyć takiej możliwości człowieka, tym bardziej jeśli istnieje inteligentny stwórca wszechświata, albo multiświata. Nie tylko może podróżować w przyszłość. Jest w wymiarze wyższym niż czasoprzestrzeń, którą obserwujemy. Już jednak powstał teoretyczny model fizyczny czasoprzestrzeni euklidesowej. Znika tu różnica między czasem i przestrzenią. Nie istnieje więc przyszłość i przeszłość w znanym sensie.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Kompletny nonsens. Ojciec biologiczny pod wieloma względami nie wie nic o swoim dziecku. Czasem jest w stanie przewidzieć jego zachowana. Przymiotniki, którymi obdarzany jest zmyślony bóg nie mają z tym nic do rzeczy. Wszechmoc oznacza widzenie tego, co się stanie za pięć lat. Widzenie dokładne, nie zaś przewidywanie. I tu, zwykły ojciec nie wie, iż karmiąc dziecko zwykłym chlebem skraca mu życie, bo nie może ono jeść choresterolu. Nie wie, że gdyby poszedł do lekarza o parę miesięcy wcześniej uratowałby życie dziecka. Wyimaginowany "bóg" wie, bo jest wszechmocny. "Wie" również o tym, iż gdyby kogoś zatrzymać w drzwiach minutę dłużej, to nie przejechałby go po chwili samochód.

A propos zaś wszechmocy "wyimaginowanego" boga, to mam nadzieję, że wiesz, iż słowo "ojciec" oznacza osobnika płci męskiej (ma penis) który rozmnaża się i ma całą gamę ewolucyjnych iinstynktów i przystosowań umożliwiających mu fizyczną i psychiczną rolę ojca. Skąd zatem niby "wszechmocny" niby "bóg" miałby być ojcem? I to w jakimkolwiek sensie, nie tylko wszechmocnego penisa, ale jakiejkolwiek chęci tworzenia, płodzenia, ekspansji. Tworząc wybierasz jedną z opcji i się w ten sposób ograniczasz. Żaden twórca nie może być wszechmocny, gdyż ogranicza go akt stworzenian (z czego świetnie zdali sobie sprawę myśliciele indyjscy w starożytności). My zaś wiemy, iż w przypadku prawdziwych ojców chęć tworzenia bierze się z instynktów zrodzonych podczas ewolucji naturalnej. Jakiej ewolucji naturalnej podlegał twój bóg?
06-02-2011 08:22 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ojciec biologiczny pod wieloma względami nie wie nic o swoim dziecku
Nawet nie wie, czy to jego dziecko! He! He! He! Pater semper incertus.
> gdyby kogoś zatrzymać w drzwiach minutę dłużej, to nie przejechałby go po chwili samochód.
Co ma wisieć, nie utonie. A może ten ktoś nie ma być przejechanym przez samochód tylko ma się wysadzić na lotnisku Domodiedowo (Домодедово).
> Jakiej ewolucji naturalnej podlegał twój bóg?
Po pierwsze już Benedykt XVI stwierdził, iż Bóg jest mężczyzną. A papież jest, qrwa, nieomylny. Poza tym Pan Bóg nie podlega żadnej owulacji bo jest pozaczasowy.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
Zgadzam się w zupełności, że nie jest to prawdą. Bo co ma piernik do wiatraka. Bóg dał człowiekowi wolną wolę i człowiek w związku z tym może nawet Boga odrzucić, jak robią to ateiści! Są tacy co obwiniają Boga o holocaust. A to nie Bóg, tylko człowiek zrobił, bo ma wolną wolę. Problem jednak nie w tym tkwi. Problem , a raczej pies (jaki pies?), pogrzebany jest w tym , że Pan Bóg jest bardzo, ale to bardzo, dobry. Jest wręcz samym Dobrem i Miłością. Dlaczego więc stworzył takiego człowieka, który niby to jest do niego podobny (w czym?) , a jest jednym z najbardziej drapieżnych i morderczych gatunków żyjących na Ziemi. Tygrys bengalski w porównaniu z człowiekiem ( homo sapiens) to przysłowiowy baranek. A czy nie mógł Pan Bóg stworzyć po prostu dobrego człowieka? Abraham Maslow opisywał takich ludzi o dojrzałej osobowości. Dobrych, wyrozumiałych, tolerancyjnych, nieagresywnych , współczujących, itp.itd. Co mu szkodziło takich ludzi stworzyć? Też by mieli wolną wolę i wybieraliby dobro. Bo zła podobno nie ma. Bo zło to brak dobra. A oni by dobro wybierali więc zła by nijak nie było. I dobrze by było. Więc dlaczego dobry Pan Bóg tak wszystko pokomplikował? Po co?

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
wlodzimierz (49 punktów)
> Dlaczego więc stworzył takiego człowieka, który niby to jest do niego podobny (w czym?) , a jest jednym z najbardziej drapieżnych i morderczych gatunków żyjących na Ziemi. Tygrys bengalski w porównaniu z człowiekiem ( homo sapiens) to przysłowiowy baranek. A czy nie mógł Pan Bóg stworzyć po prostu dobrego człowieka? Abraham Maslow opisywał takich ludzi o dojrzałej osobowości. Dobrych, wyrozumiałych, tolerancyjnych, nieagresywnych , współczujących, itp.itd. Co mu szkodziło takich ludzi stworzyć? Też by mieli wolną wolę i wybieraliby dobro. Bo zła podobno nie ma. Bo zło to brak dobra. A oni by dobro wybierali więc zła by nijak nie było. I dobrze by było. Więc dlaczego dobry Pan Bóg tak wszystko pokomplikował? Po co?
>
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.

Czy więc agresja jest zapisana w genach, czy jest kształtowana przez środowisko?
A jeśli, to w jaki sposób i czy także w czasie ewolucji gatunku. Jeżeli istnieją ludzie o tak różnym jej poziomie, a także przypuszczam pozbawieni takich instynktów, lub o znikomym ich poziomie. Czy nie jest ona w dużym stopniu, a może nawet całkowicie, nie wiadomo, czy we wszystkich przypadkach, wyzwalana, kształtowana przez otoczenie, a także przez wolę człowieka?
06-02-2011 10:09 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Czy więc agresja jest zapisana w genach, czy jest kształtowana przez środowisko?
To chyba nie ma większego znaczenia. Bóg mógł stworzyć ludzi pozbawionych agresji. A dowodem na to, że ich nie stworzył jest ewolucja. Bo człowiek, aby przeżyć musiał być agresywny.


"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
wlodzimierz (49 punktów)
>> Czy więc agresja jest zapisana w genach, czy jest kształtowana przez środowisko?
>To chyba nie ma większego znaczenia. Bóg mógł stworzyć ludzi pozbawionych agresji. A dowodem na to, że ich nie stworzył jest ewolucja. Bo człowiek, aby przeżyć musiał być agresywny.
>
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.

A może to i nie ma większego znaczenia, ale takie było pytanie: Cytat:
" Dlaczego więc stworzył takiego człowieka, który niby to jest do niego podobny (w czym?) , a jest jednym z najbardziej drapieżnych i morderczych gatunków żyjących na Ziemi."

Jeśli zaś Bóg stworzył człowieka pozbawionego agresji, to wobec tego ewolucja uczyniła go agresywnym.
Ale świadomy człowiek nie jest tylko biernym uczestnikiem ewolucji swojego gatunku.
06-02-2011 11:29 
 Ocena 3 na 3
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Jeśli zaś Bóg stworzył człowieka pozbawionego agresji, to wobec tego ewolucja uczyniła go agresywnym.
Zależy co wyznajemy. Albo Bóg stworzył Adama i Ewę(kreacjonizm). Pozbawionych agresji. Albo Bóg "stworzył" człowieka na drodze ewolucji ( teoria inteligentnego projektu), albo człowiek wyłonił się ze świata zwierzęcego na drodze przypadkowej ewolucji (ewolucjonizm). Jeżeli wierzymy, że Bóg "maczał palce" w stworzeniu człowieka to naturalnie rodzi się pytanie dlaczego nie skonstruował go tak, aby był on dobry. Wszystkie dzieła boże powinny być dobre, bo Bóg , który je stworzył jest Dobrem, Pięknem i Prawdą. Dobro nie może tworzyć zła. Może ktoś powiedzieć, że dobre dzieła stworzone przez Boga same się popsuły, jak dobra zabawka na początku potem się psuje. Ale jest to złe porównanie. Miód na przykład się nie psuje, nie kiśnie, nie pleśnieje, nie gorzknieje, nie gnije. Bo jest tak skonstruowany. To dlaczego człowieka Pan Bóg tak nie skonstruował. Jedynym wyjaśnieniem pytania dlaczego człowiek jest zły,jako gatunek, jest ewolucja. Erich Fromm napisał książkę "Anatomia ludzkiej destrukcyjności". Tam pewnie sporo znaleźć można wyjaśnień.


"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
06-02-2011 12:25 
 Ocena-2 na 2
rajcelem (383 punktów)
> Jedynym wyjaśnieniem pytania dlaczego człowiek jest zły,jako gatunek, jest ewolucja.

Człowiek nie jest zły z definicji. Może stać się zły poprzez swoje wybory.
Bóg stworzył człowieka i dał mu wolną wolę, w tym też możliwość wyboru zła.
Gdyby nie miał tej możliwości wolna wola byłaby fikcją.
To że jesteśmy wytworem ewolucji powoduje, że wielu uważa za najważniejsze zdobywanie pożywienia i reprodukcję, dążą do tego nie patrząc jakie zło
przynosi ich działanie. Nie obchodzi ich to. Nie są moralni.
06-02-2011 17:03 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Bóg stworzył człowieka i dał mu wolną wolę, w tym też możliwość wyboru zła.
Ale po co? Przecież nikomu to zło nie jest do niczego potrzebne. Ani Bogu, ani człowiekowi. Zło jest brzydkie i nieprzyjemne. Wygląda to tak jakby Pan Bóg nie mógł nad złem zapanować. Jakby zło Go przerastało. Jakby było od Niego niezależne. Silniejsze. Co by Mu szkodziło, gdyby mógł, stworzyć świat dobry, przyjazny ludziom, bez zła? Skoro takiego świata nie stworzył, to albo nie mógł, albo nie chciał. Skoro nie mógł ,to nie jest wszechmocny, a jeśli mógł, a nie chciał, to nie jest wszechdobry.
> Człowiek nie jest zły z definicji. Może stać się zły poprzez swoje wybory.
A dlaczego miałby wybierać zło? Czy Pan Bóg nie mógłby stworzyć takiego człowieka , który wybierałby dobro? Przecież mamy przykłady dobrych ludzi. A nie powiemy o nich, że nie mają wolnej woli. Mają wolną wolę , ale wybierają dobro, bo jest to dla nich naturalne. Tutaj się kłania kwestia Szatana. Po co go Pan Bóg stworzył. Kiedyś na ten temat pisałam. Można odszukać w wątkach.
> Nie są moralni.
Na temat moralności był osobny wątek. Nawet małpki makaki są moralne. W ogóle uważam, że zwierzęta są lepsze i moralniejsze od ludzi.
Pozdrawiam.


"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
06-02-2011 21:12 
 Ocena 2 na 2
rhotax7 (3947 punktów)
Co Ty Grabowska wypisujesz -że Bogu Zło nie jest potrzebne? A jak nazwiesz wymordowanie całego świata w potopie (tylko mi nie pisz że potopu nie było-wiem o tym ale wierzący nie) no jak nazwiesz? Dobrem?
Bóg wielbi zło-mordowanie narodów jak kazał w bibli i zamachy bombowe albo palenie na stosie czy też własnoręczne zniszczenie Sodomy i Gomory (że takich miast nie było też mi nie pisz-wiem ale wierzący nie wiedzą).

Dobry bóg stworzył szatana by inkwizycja kościoła świętego mogła nim zastraszać całe kraje i bezkarnie zaspokajać swoje sadystyczne żądze torturując i mordująć tysiące niewinnych oraz by egzorcyści mieli pracę.
No i żeby sataniści mieli o czym śpiewać w pięknych balladach zespołu Bathory chociażby.

Zwierzęta mają moralność cieszę się że to rozumiesz-wierzący nigdy tego nie zaskoczą bo przecież zwierz nie ma duszy i dalej będą katować i zadawać im ból.

Wogle ta cała wiara jest chora żrą ciało Chrystusa i popijają jego krwią przecież to kanibale i modlą się do symbolu śmierci.A jak by umarł na gilotynie to by się do gilotyny modlili.
06-02-2011 23:03 
 Ocena 1 na 1
rajcelem (383 punktów)
>A dlaczego miałby wybierać zło? Czy Pan Bóg nie mógłby stworzyć takiego człowieka , który wybierałby dobro?

Czyli taki człowiek z narzuconym z góry brakiem możliwości wyboru zła?
Wtedy wolna wola byłaby fikcją. Nie o takiego człowieka chodzi, mam nadzieję.

Jeśli miałbym zgadywać cele Boga, to powiedziałbym, że naszym celem jest nauka wyboru dobra. A człowiek uczy się na błędach, więc jakieś tam zło jest niezbędne do nauki.
Taki stworzony doskonały człowiek, który nie wie jak smakuje zło,
który nie miał takich doświadczeń, będzie "wiedział mniej",
będzie tak naprawdę "niedoskonały".
Czy jest możliwe stworzenie człowieka doskonałego, który wie co to niedoskonałość?
Poprzez rozwój w niedoskonałych warunkach jak my na Ziemi, to tak.

Mogę się wymądrzać, ale generalnie to nie wiem dlaczego Bóg nie stworzył samych dobrych ludzi. Nie sadzę, że ktokolwiek jest w stanie poznać cele Boga w całości.

> Tutaj się kłania kwestia Szatana. Po co go Pan Bóg stworzył.

Te same wnioski jak i dla człowieka.
07-02-2011 03:37 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Czy jest możliwe stworzenie człowieka doskonałego,
Nie musi być zaraz doskonały. Wystarczyło by jedynie aby: nie zabijał, nie kradł, nie kłamał, czcił ojca swego i matkę swoją i nie cudzołożył.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
rajcelem (383 punktów)
>> Czy jest możliwe stworzenie człowieka doskonałego,
>Nie musi być zaraz doskonały. Wystarczyło by jedynie aby: nie zabijał, nie kradł, nie kłamał, czcił ojca swego i matkę swoją i nie cudzołożył.

Generalnie tak jest, Bóg stworzył nas tak,
że nasze możliwości wyboru są ograniczone, w tym nie możemy wybrać dowolnego zła.
Ty chciałabyś, żeby tych rzeczy człowiek nie robił, ktoś inny wybierze inne.

Porównanie nas do dzieci może więcej wyjaśni.
Czy dziecku w przedszkolu można pozwolić by biło się z innymi dziećmi?
Dorośli - pani w przedszkolu, stara by się tak nie działo,
ale jednak bójki wybuchają co jakiś czas.
Czy takie dziecko należy od razu skreślić?
Jesteśmy na Ziemi jak w przedszkolu, nasze dziecięce zabawy nie mogą wyrządzić szczególnie dużego zła, podobnie jak bójka w przedszkolu.
Ocena tego zachowania pozostaje i wiadomo jak postępować z dziećmi,
które puścić wcześniej do szkoły, a które jeszcze musi się rok uczyć dłużej w przedszkolu.
08-02-2011 13:14 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Generalnie tak jest, Bóg stworzył nas tak,....
Czyli oprócz tego, że jest to absolut co JEST umiesz jeszcze to i owo o nim powiedzieć?
Np., że nas stworzył?
Jak wiele ten Bóg o którym mówisz ma wspólnego z biblijnym?

>Bóg stworzył nas tak, że nasze możliwości wyboru są ograniczone, w tym nie możemy wybrać dowolnego zła.
A co to by miało znaczyć? Jakieś formy zła Bóg przed nami utaił? Czy chodzi o fizyczne ograniczenia (że np. możemy kogoś napaść na ulicy, ale nie w locie z braku skrzydeł? albo że nie możemy zgwałcić kogoś w Mumbaju kiedy jesteśmy w Warszawie?)
Bo na pewno pierwsze nieudane twory biblijnego Boga (diabły) mają większe możliwości psocenia. Nam już przezornie nieudacznik nie dał takich możliwości (a i tak wyszło mu badziewie).

>Porównanie nas do dzieci może więcej wyjaśni.
A Ty znowu swoje! Porównanie nieporównywalnego wiedzie na manowce.
My nie umiemy nawet płci dziecka na 100% zaplanować, a Bóg-stwórca jednym kliknięciem mógł zmienić jasną dla niego (podobno) w chwili stwarzania całą przyszłość ludzkości.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>Czyli oprócz tego, że jest to absolut co JEST umiesz jeszcze to i owo o nim powiedzieć?
>Np., że nas stworzył?
Tak, Pierwsza Przyczyna wszystkiego oznacza że i nas stworzył.
Inni mówią, że jest naszym Ojcem, co doskonale pokazuje więź jaka jest między Bogiem a nami.

>Jak wiele ten Bóg o którym mówisz ma wspólnego z biblijnym?

Które cechy biblijnego Boga cię interesują?

>>Bóg stworzył nas tak, że nasze możliwości wyboru są ograniczone, w tym nie możemy wybrać dowolnego zła.
> Czy chodzi o fizyczne ograniczenia?

Coś w tym stylu. Nie mamy możliwości robienia wielu rzeczy.
Co jest w tym dziwnego?
Znowu przychodzi mi na myśl zwykła rodzina, w której rodzice nie pozwalają dziecku na wszystko.
10-02-2011 12:18 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Tak, Pierwsza Przyczyna wszystkiego oznacza że i nas stworzył.
No niekoniecznie. Pierwsza przyczyna wszystkiego sprzed niewiadomojakiego czasu (zwłaszcza przy światach cyklicznych) nie musi mieć jakiegokolwiek związku ze stworzeniem ludzi.

>Inni mówią, że jest naszym Ojcem, co doskonale pokazuje więź jaka jest między Bogiem a nami.
Inni mówią, że jest naszym Ojcem, co doskonale pokazuje jaki jest stan ich umysłów i nic więcej.

>Które cechy biblijnego Boga cię interesują?
Nie interesują mnie żadne. Interesują mnie cechy Twojego Boga, skoro z Tobą rozmawiam.
Zatem próbuję ustalić o czym/Kim mowa.

>Coś w tym stylu. Nie mamy możliwości robienia wielu rzeczy.
>Co jest w tym dziwnego?
Absolutnie nic dziwnego nie ma w fakcie, że nie możemy robić czegoś czego nie możemy robić. Tylko po co się nad tym rozwodzić?
Chodzi chyba o wolę robienia tego co możemy wybrać do robienia, a nie o wolę tego czego i tak nie możemy wybrać, bo to mogą być tylko mrzonki, a nie wola.

>Znowu przychodzi mi na myśl zwykła rodzina, w której rodzice nie pozwalają dziecku na wszystko.
A mnie znowu przychodzi na myśl zdziwienie, że kompulsywnie porównujesz nieporównywalne.
Bóg pozwala nam na wszystko.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-02-2011 15:55 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nasze dziecięce zabawy nie mogą wyrządzić szczególnie dużego zła,
W tym miejscu bym się nie zgodziła. Cały holocaust, wyrżnięcie Ormian przez Turków, wojny między Hutu i Tutsi, zagłada 2 milionów ludzi przez Czerwonych Khmerów i inne mordy i gwałty świadczą, że jednak nie znajdujemy się w przedszkolu. A człowiek wcale nie został stworzony na obraz i podobieństwo boże.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
rajcelem (383 punktów)
>> nasze dziecięce zabawy nie mogą wyrządzić szczególnie dużego zła,
>W tym miejscu bym się nie zgodziła. Cały holocaust, wyrżnięcie Ormian przez Turków, wojny między Hutu i Tutsi, zagłada 2 milionów ludzi przez Czerwonych Khmerów i inne mordy i gwałty świadczą, że jednak nie znajdujemy się w przedszkolu.

Gdy przyjmiemy istnienie Boga i możliwość dalszego życia po śmierci naszych ciał,
to wtedy łatwiej to zrozumieć.
Nasze krótkie życie na Ziemi, jest tylko pierwszym etapem.
W ciągu tych parudziesięciu lat wiele możemy się nauczyć,
ale gdy mamy możliwość życia kilkaset lat, to pierwsze lata są tylko przedszkolem.

Gdy przyjmiemy istnienie Boga, śmierć nie jest końcem, jest tylko zakończeniem pewnego etapu.
08-02-2011 18:39 
 Ocena 5 na 5
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Gdy przyjmiemy istnienie Boga i możliwość dalszego życia po śmierci naszych ciał
Ale dlaczego mamy przyjmować istnienie jakiegoś Boga? Nie ma po temu żadnych przesłanek. A sprzeczności wiary katolickiej jeszcze osąd ten wzmacniają. Jedną z tych sprzeczności jest, że dobry Bóg stworzył zły świat, w którym jest wiele cierpienia. Czy Pan Bóg jest sadystą, że bawiło go stworzenie takiego "przedszkola" , w którym "przedszkolaki" się nawzajem mordują i krzywdzą, chorują i umierają w cierpieniach na raka i 100 innych chorób, toną tysiącami w powodziach itp. Umierają z głodu. Gdzie cierpią zwierzęta męczone przez ludzi. Jeżeli ktoś przechodzi nad tym do porządku dziennego i mówi, że Pan Bóg to taki tatuś, który karci dzieci, aby przeszły jakiś etap, to winszuję takiego tatusia. Być może Tobie tak się wydaje bo siedzisz sobie w ciepłym mieszkanku w bamboszach. Ale dookoła cierpią miliony niewinnych ludzi! W Afryce, Azji, a nawet w Europie. Ja tylko wspomniałam o cierpieniach fizycznych. A czasami dużo gorsze są cierpienia psychiczne. Opuszczonych rodziców, zdradzanych żon lub mężów, bitych i poniżanych dzieci. Jeśli sądzisz, że ma to czemuś służyć , jakiemuś enigmatycznemu celowi , to, moim zdaniem się grubo mylisz. Czemu ma służyć to udręczenie ludzi? Trzeba być pozbawionym uczuć, aby uznawać to za coś dobrego i uszlachetniającego. To Matka Teresa tak sądziła i nie dawała lekarstw znieczulających cierpiącym, bo uważała, że to tak pięknie cierpieć dla Pana Boga. Bo Pan Jezus też cierpiał i ten cierpiący chory łączy się w cierpieniu swoim z cierpiącym Chrystusem. Nie uważasz, że to horror. Patrzeć na cierpiącego człowieka i mówić mu to tak pięknie, że cierpisz. Pan Bóg i Pan Jezus się cieszą i wielka cię czeka nagroda w niebie. Ale teraz sobie cierp i raduj się, że zostałeś wybrany do cierpienia, bo nie każdemu to jest dane.
A co niby ma żyć po śmierci naszych ciał? Nasze ciała jako Zombi? Pewnie powiesz, że dusza. Ale co to jest dusza? Są dwie główne koncepcje duszy, platońska i arystotelesowska. Platon sądził, że dusza jest czymś oddzielnym od ciała. Że w nie wstępuje albo je opuszcza. I może sobie fruwać samodzielnie i niezależnie, jak ptaszek. Arystoteles zaś sądził, a za nim św. Tomasz z Akwinu, że dusza jest formą ciała, że jest z nim ściśle i nierozerwalnie wręcz połączona. Dlatego ma nastąpić zmartwychwstanie, aby ciała mogły się połączyć z duszami i znowu stanowić jedność - człowieka. Bo dusza bez ciała jest niczym, tak samo jak ciało bez duszy. To tak to sobie filozofowie kiedyś wyobrażali, bo nic jeszcze nie wiedzieli o budowie mózgu i jego funkcjach. W tym - świadomości. I tak pojęcie duszy się przedawniło jak i inne koncepcje filozoficzne. Nie ma czegoś takiego jak dusza, bo nie wiadomo co to miało by być. Tak jak nie ma strzyg, wilkołaków i syren. Tylko ludzie niewykształceni wierzą jeszcze w dusze w czyśćcu bolejące, i że czosnek pomaga na wampiry. Świadkowie Jehowy rozdają czasopismo "Przebudźcie się!", ale to raczej oni powinni się przebudzić ze swoich dziecinnych marzeń.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
rajcelem (383 punktów)
>> Gdy przyjmiemy istnienie Boga i możliwość dalszego życia po śmierci naszych ciał
>Ale dlaczego mamy przyjmować istnienie jakiegoś Boga?

To tylko filozoficzne rozważania. Nikt cię nie zmusza do tego.
Sprzeczności są tylko dlatego, że nasze wyobrażenia Boga są niewłaściwe.

> Jedną z tych sprzeczności jest, że dobry Bóg stworzył zły świat, w którym jest wiele cierpienia. Czy Pan Bóg jest sadystą, że bawiło go stworzenie takiego "przedszkola" , w którym "przedszkolaki" się nawzajem mordują i krzywdzą,

Bóg dał nam wolną wolę, w tym możliwość wyboru zła.
Czy to w ogóle nie tłumaczy dlaczego niektórzy ludzie wybierają zło?
Czy wolałabyś, żeby zabrał nam tą wolną wolę?

Drugi powód to taki, że opiekun naszego przedszkola też wybrał zło,
stwierdził, że nie będzie się słuchał dyrektora i został usunięty.
Chwilowo nie mam pani, nie ma nikogo, kogo dzieci by widziały i się go słuchały.
Gdy jeden taki opiekun przyszedł w postaci dziecka, to inne przedszkolaki stwierdziły, że go nie chcą i go wyrzuciły.

Ale dyrektor czuwa i najwyraźniej uznał, że bójki i rozlana woda nie jest
problemem, który może nam poważnie zaszkodzić, chociaż niektóre przedszkolaki cierpią z tego powodu.

Teraz niektóre dzieci płaczą po kątach, tak jak ty, bo po przedszkolu panoszą się silniejsze i bardziej zwierzęce dzieci.
Co zrobiłaś by ich nauczyć dobra?
Siedzisz w środku przedszkolu, nie wierzysz, że w końcu pani przyjdzie,
ale nie zabraniaj innym w to wierzyć, dlaczego tak z tym walczysz?

>A co niby ma żyć po śmierci naszych ciał?

Dobry temat na nowy wątek.
Nasza pamięć może istnieć nadal po śmierci mózgu, tak jak da się przenieść pamięć w komputerze. Przedszkolak nie zrozumie jak to mogłoby się stać,
ale powinien zrozumieć, że taka opcja jest możliwa, chociaż nigdy nie widział widział dwóch komputerów z tą samą pamięcią.
09-02-2011 12:00 
 Ocena 7 na 7
Kowalska (14008 punktów)
>Sprzeczności są tylko dlatego, że nasze wyobrażenia Boga są niewłaściwe.

   To ja poproszę o te właściwe. Naprawdę. Jestem mega ciekawa tych właściwych.

>Bóg dał nam wolną wolę, w tym możliwość wyboru zła.

   Ten myk z wolną wolą, to jeden z najbardziej wiarygodnych argumentów za tym, że Boga(ów) nie ma.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
Vancalar (1804 punktów)

Cytat:
   Ten myk z wolną wolą, to jeden z najbardziej wiarygodnych argumentów za tym, że Boga(ów) nie ma.


    Jak to rozumiesz? Możesz rozwinąć ?

Pozdrawiam


Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
09-02-2011 13:59 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Sprzeczności są tylko dlatego, że nasze wyobrażenia Boga są niewłaściwe.
No właśnie - wyobrażenia! Każdy inaczej go sobie wyobraża. Każdy go inaczej tworzy. Bo "wiadomości" o nim są sprzeczne. Jedni mówią, że jest miłością. Ale ludzi w potopie potopił. Więc dziękuję za taką miłość. Drudzy mówią, że "my Żydzi jesteśmy narodem wybranym". A jak się spojrzy na historię żydów, to ja dziękuję za takie wybranie. Że jest sprawiedliwy, ale za zjedzenie owocu z niewłaściwego drzewa pokarał ludzkość okropnie. Więc ja dziękuję za taką sprawiedliwość.
> Czy wolałabyś, żeby zabrał nam tą wolną wolę?
Ale ja też mówię o takim złu jak choroby, kiedyś milionami zabijające ludzi, o tsunami, o trzęsieniach ziemi, huraganach i powodziach.
I powtarzam, że mógł stworzyć ludzi na swój obraz i podobieństwo wybierających dobro. To w takim razie Pan Bóg według Ciebie nie ma wolnej woli, bo przecież Pan Bóg nie może wybrać zła.
> Nasza pamięć może istnieć nadal po śmierci mózgu
Pamięć ma podłoże materialne w odpowiednich strukturach mózgu. Jak mózg się rozłoży, albo umieszczą go w słoiku z formaliną to pamięć znika. Tak samo u chorych na alzheimera. Choroba niszczy mózg i pamięć fiuuut! Ulata jak wata.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
Vancalar (1804 punktów)
Cytat:
Że jest sprawiedliwy, ale za zjedzenie owocu z niewłaściwego drzewa pokarał ludzkość okropnie. Więc ja dziękuję za taką sprawiedliwość.

   Zawsze mi się wydawało, że koncept drzewa wiadomości dobrego i ZŁEGO jest jednym z najłatwiejszych do zrozumienia. Gość stawia drzewo i ostrzega, że spożycie jego owoców prowadzi do poznania śmierci, chorób, trzęsień ziemi, ryzyka rozszarpania przez dzikie zwierzęta, strachu, wstydu, bólu itd, itp. "Ludzkość" w postaci Adama i Ewy żyjąc sobie bez tych wszystkich "upiększeń" w rajskim ogrodzie, decyduje, że chce poznać tę "ciemną stronę życia" i poznaje... Więc nie "pokarał ludzkości okropnie", tylko dał jej, czego chciała tak?
To gdzie ta niesprawiedliwość ?

Cytat:
>> Czy wolałabyś, żeby zabrał nam tą wolną wolę?
> Ale ja też mówię o takim złu jak choroby, kiedyś milionami zabijające ludzi, o tsunami, o trzęsieniach ziemi, huraganach i powodziach.

   Jak wyżej... Chcieliście - macie. Cóż, wybory rodziców wpływają na warunki, w jakich żyją ich potomkowie.

Cytat:
>I powtarzam, że mógł stworzyć ludzi na swój obraz i podobieństwo wybierających dobro. To w takim razie Pan Bóg według Ciebie nie ma wolnej woli, bo przecież Pan Bóg nie może wybrać zła.

   Pewnie, że może ale "może" a "chce" to dwie różne rzeczy. Oczywiście jest to jakieś "samoograniczenie", więc jeśli się powiedziało "A", to takie pojęcia jak "wszechmoc" zmieniają swoje znaczenie, bo jeśli ktoś zadeklarował, że daje ludziom wolność wyborów, to NIE MOŻE "skoczyć na dół" i uratować gwałconą trzynastolatkę.

Cytat:
>Pamięć ma podłoże materialne w odpowiednich strukturach mózgu. Jak mózg się rozłoży, albo umieszczą go w słoiku z formaliną to pamięć znika. Tak samo u chorych na alzheimera. Choroba niszczy mózg i pamięć fiuuut! Ulata jak wata.

   Ta w komputerze, z którego Pani pisze też ma podłoże materialne, czy to oznacza, że jak raz umieści w nim Pani zdjęcie, to już "koniec" i po jego złomowaniu ono "znika" ?
   Prawda, znika i po to wymyślono pendrive'y, dyskietki, płyty CD/DVD, żeby sobie skopiować to co ważne, ZANIM odda się sprzęt na złom ...

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
09-02-2011 16:04 
 Ocena 2 na 2
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Gość stawia drzewo i ostrzega
O Matko Boska! O czym my gadamy!Przecież nie było żadnego drzewa! Ja wiem, że chciałeś mi udowodnić, że wdawanie się w dyskusje o drzewach i rajach do niczego nie prowadzi, bo to tak jakby dyskutować o smokach ujemnych i dodatnich.
> Chcieliście - macie
A kto chciał trzęsień ziemi? A Pan Bóg niby taki dobry i przyglądał się ze stoickim spokojem. To tak jakby Twój synek bawił się uzbrojonym granatem i go rozerwało. A Ty byś powiedział z satysfakcją ,chciałeś to masz! I dobrze ci tak gówniarzu! Ładna Bozia , nie ma co!
> "może" a "chce" to dwie różne rzeczy.
O tym mówię. Mógłby stworzyć takich ludzi, co by mogli wybrać zło, ale by go nie chcieli, więc by nie wybierali.
> NIE MOŻE "skoczyć na dół" i uratować gwałconą trzynastolatkę.
Więc się spokojnie przygląda i czeka do będzie dalej. Wyśmienite!!! Szczególnie jak gwałci jego sługa!
> żeby sobie skopiować to co ważne
A na co jest kopiowana ludzka pamięć. Na jakiego to pendrive`a?

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
rajcelem (383 punktów)

>A na co jest kopiowana ludzka pamięć. Na jakiego to pendrive`a?

Napisałem przecież, że przedszkolaki tego nie zrozumieją.
My ludzie, nie wiemy jak można by to zrobić,
ale sama idea przeniesienia pamięci do innego nośnika nie powinna być trudna do zrozumienia.
09-02-2011 22:26 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> przedszkolaki tego nie zrozumieją.
Nie rozumiem idei porównywania ludzi do przedszkolaków. A może zejdziemy do ludzi z zespołem Downa. Oni są jeszcze "głupsi" niż przeciętne przedszkolaki. A zauważyłam, że są bardzo wdzięcznym materiałem do indoktrynacji religijnej. Im głupszy tym bardziej podatny na brednie i zabobony.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
rajcelem (383 punktów)
>> przedszkolaki tego nie zrozumieją.
>Nie rozumiem idei porównywania ludzi do przedszkolaków.

Nie wiemy jak działa życie,pamięć czy samoświadomość człowieka,
podobnie jak dzieciak w przedszkolu nie wie jak działa komputer.
Takie porównania siebie do przedszkolaka powoduje pewne zrozumienie
spraw "dorosłych" czyli nie znanych nam dzisiaj.
Nie wiemy jak przenieść pamięć człowieka do innego nośnika,
ale "dorośli" mogą to wiedzieć.
Nie wiemy dlaczego Bóg pozwala na zło, ale pewnie dorośli mają swój powód by na to pozwolić, tak jak czasem pani musi wyjść z sali i dzieciaki zaczynają się bić.
Co mądrzejsze dziewczynki szukają bezpiecznego kąta
i zaczynają się zastanawiać:
dlaczego pani nas zostawiła? Czy pani w ogóle o nas dba?
Może pani specjalnie to zrobiła, by te niedobre chłopaki mogły na pobić?
Gdy pani długo nie ma, przychodzi myśl: może pani już nigdy nie wróci?
Po odpowiednio długim czasie i zakładając, że dzieci trafiają do przedszkola
już w czasie gdy pani jest nieobecna,
niektórzy mogą nawet dojść do wniosku: pani nie ma, nigdy nie było.
10-02-2011 13:27 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Nie wiemy jak działa życie,pamięć czy samoświadomość człowieka,
Mówcie za siebie, rajcelem...
>podobnie jak dzieciak w przedszkolu nie wie jak działa komputer.
A toś mnie ubawił. Niejeden dzieciak w przedszkolu wie to lepiej od jego rodziców.
>Nie wiemy jak przenieść pamięć człowieka do innego nośnika,
>ale "dorośli" mogą to wiedzieć.
To znaczy kto? Kosmici?
>Nie wiemy (...) pani nie ma, nigdy nie było.
Jesteś irytujący z tym swoim przedszkolem. Być może uważasz się za przedszkolaka, ale ja już dawno dorosłam i nie potrzebuję "pani".

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
Vancalar (1804 punktów)
>> Gość stawia drzewo i ostrzega
Cytat:
>O Matko Boska! O czym my gadamy!Przecież nie było żadnego drzewa!

   Skąd to wiesz? Objawienie?

Cytat:
Ja wiem, że chciałeś mi udowodnić, że wdawanie się w dyskusje o drzewach i rajach do niczego nie prowadzi, bo to tak jakby dyskutować o smokach ujemnych i dodatnich.

   Jakie znaczenie ma to, czy to drzewo "było", czy "nie było"? Jest jakaś historia przedstawiona w jakiejś tam książce. Ty stwierdziłaś: "okrutnie pokarał" i "dziękuję za taką sprawiedliwość", więc pytam, co w tym niesprawiedliwego a ty odpowiadasz, że takie dyskusje do niczego nie prowadzą...

Cytat:
>> Chcieliście - macie
>A kto chciał trzęsień ziemi?

   Czy trzęsienie ziemi razem z jego skutkami nie jest częścią możliwego do przeżycia doświadczenia? Właśnie przez to "jabłko" człowiek sam chciał poznać całe "spektrum" doświadczeń, nie tylko tych pozytywnych. Czy możesz zabronić komuś wkładania ręki do rozpalonego pieca?

Cytat:
A Pan Bóg niby taki dobry i przyglądał się ze stoickim spokojem. To tak jakby Twój synek bawił się uzbrojonym granatem i go rozerwało.
A Ty byś powiedział z satysfakcją ,chciałeś to masz! I dobrze ci tak gówniarzu!
Ładna Bozia , nie ma co!


   Jeśli Twój dorosły syn zechce się bawić granatem i go "rozerwie" to jak chcesz mu w tym przeszkodzić ? Zamkniesz go "profilaktycznie" w więzieniu lub zniewolisz w inny sposób? Coś mówiłaś o sprawiedliwości....

Cytat:
...niby taki dobry i przyglądał się ze stoickim spokojem. ... A Ty byś powiedział z satysfakcją... I dobrze ci tak gówniarzu! ...

   Mówisz o "sprawiedliwości" a jednocześnie sugerujesz, że nieistniejący wg Ciebie Bóg "ze spokojem" i "satysfakcją" patrzy na cierpienie ludzkości. Skąd to wzięłaś ?

Stąd: ?
"Jr 10:18-19
18. Albowiem to mówi Pan: Oto daleko odrzucę tym razem mieszkańców kraju. Sprowadzę na nich ucisk, by Mnie odnaleźli.
19. Biada mi z powodu mego nieszczęścia! Klęska moja jest nieuleczalna! A ja myślałem: To jest jedynie <mój> ból i mogę go znieść."

A może po prostu "tak sobie stwierdziłaś" ?

Cytat:
>> "może" a "chce" to dwie różne rzeczy.
>O tym mówię. Mógłby stworzyć takich ludzi, co by mogli wybrać zło, ale by go nie chcieli, więc by nie wybierali.

   Czyli takie zaprogramowane, pozbawione możliwości wyboru automaty? Jeśli z założenia by "nie chcieli" wybierać zła, to przecież by nie mogli...

Cytat:
>> NIE MOŻE "skoczyć na dół" i uratować gwałconą trzynastolatkę.
>Więc się spokojnie przygląda i czeka do będzie dalej. Wyśmienite!!!
Szczególnie jak gwałci jego sługa!

    Znów sugerujesz: "spokojnie", "Szczególnie jak gwałci jego sługa!", czyli przypisujesz komuś cechy i intencje, wynikające wyłącznie z Twojej niechęci i na tej podstawie go oskarżasz... Coś wspominałaś o sprawiedliwości?

Cytat:
>> żeby sobie skopiować to co ważne
>A na co jest kopiowana ludzka pamięć. Na jakiego to pendrive`a?

   A jakie to ma znaczenie? Chodzi o to, że informacja jest niematerialna.
Jeśli już rozmawiamy nawet hipotetycznie o mitologicznej lub nie postaci, która ma tyle intelektu, że tworzy wszechświaty to wybacz ale skopiowanie zawartości jakiejś pamięci na inny nośnik jest drobiazgiem, skoro nawet my to potrafimy robić.

Pozdrawiam

Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Ty stwierdziłaś: "okrutnie pokarał"
To nie ja stwierdziłam. Przyjęłam perspektywę człowieka wierzącego. Człowiek wierzący wierzy, że Pan Bóg wygnał z raju Adama i Ewę, za to tylko, że Go nie posłuchali i pożywali owoc z drzewa. To nawet nie była kradzież owoców z sadu. Po prostu zwykłe nieposłuszeństwo. Jeśli Pan Bóg (znowu przyjmuję perspektywę osoby wierzącej) jest naszym Ojcem, który nas kocha, to który ojciec wyrzuca dziecko z domu tylko dlatego, że było mu nieposłuszne? Ociec tyran, ociec psychopata. Ale to jakoś do osób wierzących nie dociera i uważają to za normalne postępowanie Ojca Niebieskiego.
> Właśnie przez to "jabłko" człowiek sam chciał poznać całe "spektrum" doświadczeń, nie tylko tych pozytywnych.
Człowiek nic nie chciał poznawać. Wyłonił się w trakcie ewolucji skazany już na to co go spotyka. Na choroby, trzęsienia ziemi, powodzie , pożary itp. Chyba, że dosłownie wierzysz w Adama i Ewę. Ale nawet jeśli tak jest, to Szatan ich zwiódł! Jak to się dzisiaj mówi, podpuścił ją. Więc ich "wina" jest jeszcze mniejsza. Bo zostali najzwyczajniej oszukani przez Węża. A byli naiwni i niewinni. Inaczej by było, gdyby Ewa była intelektualistką i zaproponowała mężowi - "Wiesz co, ten stary tetryk Bóg czegoś nam tu zakazuje. A jakim to prawem? A weźmy i zjedzmy owoc z zakazanego drzewa. I zobaczymy co się stanie." Ale tak nie było. "Winą" Ewy było, że dała się namówić. A Adam, jak to facet, uległ kobiecie. I to tak strasznie potem zaważyło. Że w pocie czoła pożywamy chleb, a kobiety w bólach rodzą.
> Jeśli Twój dorosły syn zechce się bawić granatem i go "rozerwie" to jak chcesz mu w tym przeszkodzić ?
Kopnąć go w jaja, żeby mu ten granat wypadł z ręki i mu go zabrać. Tak jak nachlanemu facetowi, co wsiada do samochodu, odebrałabym kluczyki. To chyba normalniejsza reakcja, niż się przyglądać bezczynnie.
> Sprowadzę na nich ucisk, by Mnie odnaleźli
Czyli, że chciałby, aby na siłę Go kochali?
> że tworzy wszechświaty
A tego właśnie nie wiemy, że tworzy. Na razie nic na to nie wskazuje.


"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
11-02-2011 08:29 
 Ocena 1 na 1
Tibor (1012 punktów)

>> Sprowadzę na nich ucisk, by Mnie odnaleźli
>Czyli, że chciałby, aby na siłę Go kochali?

i pomyślał bóg: "Ja wiem, ludzie nas (w trójcy...) nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo kochać, aż oni nas wreszcie pokochają. "
09-02-2011 15:39 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Sprzeczności są tylko dlatego, że nasze wyobrażenia Boga są niewłaściwe.
Miejcie zatem wyobrażenia właściwe, wolne od sprzeczności. Może warto zacząć wpierw od logiki zamiast nie móc jej później 'dorobić' do bezkrytycznie zakładanych życzeń..
>.. nie zabraniaj innym w to [przedszkole] wierzyć
Cóż to za miejsce wychowania początkowego, gdzie infantylna dyrekcja udaje zdziecinnienie z pozycji srogości?

[Co do tytułu wątku nie potrafię się wypowiedzieć z powodu nieznajomości "wszechwiedzy".]
rajcelem (383 punktów)
>>Sprzeczności są tylko dlatego, że nasze wyobrażenia Boga są niewłaściwe.
>Miejcie zatem wyobrażenia właściwe, wolne od sprzeczności. Może warto zacząć wpierw od logiki zamiast nie móc jej później 'dorobić' do bezkrytycznie zakładanych życzeń..

Tak właśnie staram się robić.
Na początek pewne założenia jednak trzeba przyjąć, potem dopiero można na ich podstawie budować dalsze logiczne wyobrażenia Boga.
Co być proponował przyjąć na początek jako prawdę niepodlegającą dyskusji?

Sądzę też, że spojrzenie z drugiej strony daje dopiero prawidłowy obraz:
Zakładamy, że Pierwsza Przyczyna wszystkiego istnieje.

>>.. nie zabraniaj innym w to [przedszkole] wierzyć
>Cóż to za miejsce wychowania początkowego, gdzie infantylna dyrekcja udaje zdziecinnienie z pozycji srogości?

infantylna? zdziecinnienie?
Skąd się wzięły te określenia, co masz na myśli?

>[Co do tytułu wątku nie potrafię się wypowiedzieć z powodu nieznajomości "wszechwiedzy".]

Wikipedia ma hasło. Możemy się oprzeć na definicji stamtąd?
Panu Bogusławskiemu nie śmiałem tego proponować.
10-02-2011 10:09 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>infantylna? zdziecinnienie?
>Skąd się wzięły te określenia, co masz na myśli?
Z Twoich porównań do tatusia-sadysty i karconych przezeń dzieci, do przedszkola... Komu chcesz uwłaczać takimi porównaniami? Mnie czy sobie?

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
rajcelem (383 punktów)
>Z Twoich porównań do tatusia-sadysty i karconych przezeń dzieci, do przedszkola... Komu chcesz uwłaczać takimi porównaniami? Mnie czy sobie?

Aaa, to nie do mnie było. Tatusia sadystę nie ja podaję jako przykład.
11-02-2011 11:04 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Aaa, to nie do mnie było. Tatusia sadystę nie ja podaję jako przykład.
W poście inicjującym wątek powołujesz się na relację ojciec-dzieci.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
rajcelem (383 punktów)
>>Aaa, to nie do mnie było. Tatusia sadystę nie ja podaję jako przykład.
>W poście inicjującym wątek powołujesz się na relację ojciec-dzieci.

Ale o tatusiu-sadyście nie ja pisałem.
11-02-2011 16:23 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>Ale o tatusiu-sadyście nie ja pisałem.
Zdaje mi się, że expressis verbis napisała to prof. Grabowska (jeśli się mylę, przepraszam Grabowską i autora). Ale czy to ważne, kto nazwał go po imieniu? Ja bym nie chciała mieć takiego ojca.


Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
10-02-2011 12:45 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Na początek pewne założenia jednak trzeba przyjąć, potem dopiero można na ich podstawie budować dalsze logiczne wyobrażenia Boga.
Tylko w przypadku kiedy początkowe założenia dotyczą "logicznego wyobrażenia Boga".
Gdybyś jako początkowe założenia przyjął chęć poznawania świata nigdy nie musiałbyś się borykać z takimi dziwolągami.

>Co być proponował przyjąć na początek jako prawdę niepodlegającą dyskusji?
A musi takie coś być?!
Popatrz jak Ty się musisz miotać, bo takie głupstwo umieściłeś u podstaw.

>Sądzę też, że spojrzenie z drugiej strony daje dopiero prawidłowy obraz:
>Zakładamy, że Pierwsza Przyczyna wszystkiego istnieje.
To znaczy z jakiej strony patrzysz i jaki to konkretnie daje obraz?
A jeśli nawet założymy sobie (roboczo, nie jako prawdę niepodlegającą dyskusji) istnienie Pierwszej Przyczyny Wszystkiego to jak dojść od tej PPW do np. księdza wyczarowującego z wafelka kawałki żywego penisa tej PPW?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>>Co być proponował przyjąć na początek jako prawdę niepodlegającą dyskusji?
>A musi takie coś być?!

Musi. Cała nauka jest oparta na takich prawdach.
Na przykład klasyczna matematyka na nieskończonej prostej.

>>Zakładamy, że Pierwsza Przyczyna wszystkiego istnieje.
>To znaczy z jakiej strony patrzysz i jaki to konkretnie daje obraz?

Od początków, czyli od Pierwszej Przyczyny.
A obraz na przykład taki: człowiek ma wolną wolę, niezależną od uwarunkowań kulturalnych i genetycznych.

>A jeśli nawet założymy sobie (roboczo, nie jako prawdę niepodlegającą dyskusji) istnienie Pierwszej Przyczyny Wszystkiego to jak dojść od tej PPW do np. księdza

Bóg istnieje -> ksiądz, który to mówi już nie jest niczym dziwnym.
Resztę tego pytania zignoruję, mam nadzieję, że z oczywistych powodów.
11-02-2011 10:25 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Musi. Cała nauka jest oparta na takich prawdach.
Mylisz pojęcia. Nauka nie jest oparta na prawdach niepodlegających dyskusji.
Nauka jest oparta na metodzie naukowej.

>Na przykład klasyczna matematyka na nieskończonej prostej.
Prosta jest jednym z podstawowych pojęć klasycznej geometrii (wszak wszystko co obejmuje świadomość musi być zdefiniowane), a nie niepodlegająca dyskusji prawdą.

>Od początków, czyli od Pierwszej Przyczyny.
>A obraz na przykład taki: człowiek ma wolną wolę, niezależną od uwarunkowań kulturalnych i genetycznych.
Ale to tylko kolejne wyznanie Twojej wiary pozbawione merytorycznej treści. Tak wierzysz - tak widzisz.
I nie potrafisz tego rozumnie wyłożyć.

>Bóg istnieje -> ksiądz, który to mówi już nie jest niczym dziwnym.
Ciągle wyznanie wiary i nic więcej.
Ja pytałem jak się do tego dochodzi.

>Resztę tego pytania zignoruję, mam nadzieję, że z oczywistych powodów.
Jasne że oczywistych! Każda religia pełna jest niedorzeczności, które służą wam do onanizmu umysłowego i psychicznego kiedy są opakowane w dętości. A jak was spytać co i jak konkretnie to się obrażacie.
A życie składa się z drobiazgów, tyle że w szczegółach tkwi... tak, tak: Diabeł!
Dlatego poruszcie się w w tych napuszonych dętościach, a konkretów unikacie jak ognia.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-02-2011 16:06 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Wystarczyło by jedynie aby: nie zabijał, nie kradł, nie kłamał, czcił ojca swego i matkę swoją i nie cudzołożył.

Albo żeby, jak to się już stanie, nie robił z tego powodu żadnych ceregieli. Niektórym marzy się taki porządek świata.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
08-02-2011 16:25 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>Człowiek nie jest zły z definicji.

O jakiej definicji myślisz? Weźmy np. klasyczną, arystotelesowską definicję człowieka jako zoon logon echon - zwierzę posiadające logos (rozum, język). Cokolwiek byśmy z tą definicją nie robili, zawsze wlec będziemy za sobą zwierzęcą naturę, a wraz z nią pewną dozą nieprzewidywalności nawet dla samych siebie. Nasza biologia sytuuje nas (tak jak i zwierzęta) poza dobrem i złem, poza moralnością. Z tej klasycznej definicji wynika raczej, że człowiek jest, jak tygrys lub pies, poza dobrem i złem. A to, że katuje się lub jest katowany moralnością to już inna sprawa.

>Bóg stworzył człowieka i dał mu wolną wolę,...

Ponieważ nie jest to sprawdzalne, nie traktujmy tego poważnie. Nic, co nie może zostać sprowadzone do zmysłowej oczywistości, nie zasługuje na poznawczą wiarygodność.

>Gdyby nie miał tej możliwości wolna wola byłaby fikcją.

Zwróć uwagę, że wolna wola zachowuje się podobnie do fotonów, które raz mają naturę falową, a innym razem - korpuskularną. Podobnie jest z człowiekiem: kiedy trafisz do sądu, założą o tobie, że masz wolną wolę i będę cię sądzić jako wolną osobę. Jeśli udowodnisz, że ktoś zmusił cię do przestępstwa, ujdzie ci ono na sucho. Ale jeśli trafisz do szpitala, również do psychiatryka, to założą, że jesteś kupą relacji przyczynowo-skutkowych i będą ci aplikować leki bez względu na to, czy masz, czy też nie masz wolnej woli.

>To że jesteśmy wytworem ewolucji...

Czy to dziwne, że przeszłość jest tylko w naszej pamięci?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rajcelem (383 punktów)
> Nasza biologia sytuuje nas (tak jak i zwierzęta) poza dobrem i złem, poza moralnością.

To próbuję ustalić np z panem Bogusławskim.
Wg profilu ma 99 lat i wydaje się, że wie o czym mówi.
Stwierdził on, że mimo iż nauka jeszcze tego nie potwierdziła,
to wydaje się, że człowiek jednak ma możliwość wyboru niezależnie od genów.
Czy jego słowa bardziej cię przekonują niż moje?

>Czy to dziwne, że przeszłość jest tylko w naszej pamięci?

Pamięć o przeszłości to nic dziwnego.
Jak to pytanie ma się do tej dyskusji?
09-02-2011 11:12 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>> Nasza biologia sytuuje nas (tak jak i zwierzęta) poza dobrem i złem, poza moralnością.
>To próbuję ustalić np z panem Bogusławskim.
>Wg profilu ma 99 lat i wydaje się, że wie o czym mówi.
Wolałbym być oceniany nie na podstawie wieku, a na podstawie poziomu wypowiedzi.
Człowiek - według mnie jest zwierzęciem. Fenomenalnym (płaty czołowe mózgu, kultura), ale zwierzęciem.
Nie wiem jakie definicje przyjął Pan Diogenes, ale opisane są w literaturze przedmiotu świadome działania altruistyczne u wyżej zorganizowanych zwierząt, a więc - coś, jakby - początki moralności.
Bogusławski uznaje, że mamy jeszcze ogrom pracy naukowej do poznania złożonej rzeczywistości i dlatego, tylko w niewielu przypadkach, gdy mówimy np o biologii możemy wydawać pewne twierdzenia.
Zawsze wolę: przypuszczam, wydaje mi się, z dużym prawdopodobieństwem i tylko dyskusyjna polaryzacja zdań wymusza czasem bardziej jednoznaczne stwierdzenia.

@@@
.
11-02-2011 10:16 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
A co z penisem boga? Dlaczego wy, teiście, nie zauważacie niektórych pytań? To nie jest złośliwe pytanie, wyznawcy Sziwy jako jedynego boga (i jako jednego wśród wielu) czczą wielkie lingamy, czyli penisy. Więc co z tym twoim ojcem? To nie jest żadne "złe, perwersyjne pytanie". Mówisz "ojciec" sugerujesz penisa. TY SUGERUJESZ, A NIE JA. Więc odpowiedz z łaski swojej.
wlodzimierz (49 punktów)
>Zależy co wyznajemy. Albo Bóg stworzył Adama i Ewę(kreacjonizm). Pozbawionych agresji. Albo Bóg "stworzył" człowieka na drodze ewolucji ( teoria inteligentnego projektu), albo człowiek wyłonił się ze świata zwierzęcego na drodze przypadkowej ewolucji (ewolucjonizm). Jeżeli wierzymy, że Bóg "maczał palce" w stworzeniu człowieka to naturalnie rodzi się pytanie dlaczego nie skonstruował go tak, aby był on dobry. Wszystkie dzieła boże powinny być dobre, bo Bóg , który je stworzył jest Dobrem, Pięknem i Prawdą. Dobro nie może tworzyć zła. Może ktoś powiedzieć, że dobre dzieła stworzone przez Boga same się popsuły, jak dobra zabawka na początku potem się psuje. Ale jest to złe porównanie. Miód na przykład się nie psuje, nie kiśnie, nie pleśnieje, nie gorzknieje, nie gnije. Bo jest tak skonstruowany. To dlaczego człowieka Pan Bóg tak nie skonstruował. Jedynym wyjaśnieniem pytania dlaczego człowiek jest zły,jako gatunek, jest ewolucja. Erich Fromm napisał książkę "Anatomia ludzkiej destrukcyjności". Tam pewnie sporo znaleźć można wyjaśnień.
>
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.

W zasadzie nie ma większego znaczenia co wyznajemy, skoro jedynym wyjaśnieniem dlaczego człowiek stał się zły jest ewolucja. Oznacza to, że obojętnie czy Bóg maczał w tym palce, czy nie, to człowiek w momencie powstania, czy jak chcą inni stworzenia nie był zły. Ponieważ jednak w trakcie dalszej ewolucji świadomie dokonywał określonych wyborów, tak też był jednym z elementów "sterujących" tym procesem. Miód się nie psuje, gdyż nie ma on żadnej możliwości wpływu na swój stan.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> człowiek w momencie powstania, czy jak chcą inni stworzenia nie był zły.
Tylko, że nie ma takiego "momentu". Proces uczłowieczania trwał setki tysięcy lat. Człowiek się stawał, i zapewne jeszcze do dzisiaj się staje człowiekiem. A czy był zły? Był zwierzęciem (i jest) stadnym. Nie jestem uczoną biolożką ani zoolożką. Małpy i psy też są zwierzętami stadnymi. Ale nie są takie złe jak człowiek. Nie wymyśliły cyklonu B, aby się eliminować. Nie ma wśród nich Michaiła Kałasznikowa.

"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.
wlodzimierz (49 punktów)
>> człowiek w momencie powstania, czy jak chcą inni stworzenia nie był zły.
>Tylko, że nie ma takiego "momentu". Proces uczłowieczania trwał setki tysięcy lat. Człowiek się stawał, i zapewne jeszcze do dzisiaj się staje człowiekiem. A czy był zły? Był zwierzęciem (i jest) stadnym. Nie jestem uczoną biolożką ani zoolożką. Małpy i psy też są zwierzętami stadnymi. Ale nie są takie złe jak człowiek. Nie wymyśliły cyklonu B, aby się eliminować. Nie ma wśród nich Michaiła Kałasznikowa.
>
"Pomagaj zawsze, nie czyń krzywdy - nigdy" Sai Baba.

Ten moment, to jest początek drogi, gdy człowiek oddzielił się się w drodze ewolucji, od swych zwierzęcych przodków. Nie musiał on trwać długo, gdyż różnica niekoniecznie leżała w istotnych zmianach budowy ciała, czy ukształtowania mózgu. Jakiś czas temu opublikowano na przykład teorię, że człowieka "stworzyła" mowa, która to umiejętność mogła powstać u młodych osobników. Jednak nie to jest ważne, ale rzeczywiste kumulowanie się złych wyborów i takiego złego postępowania w skrajnych przypadkach, do jakiego chyba żadne zwierzę nie jest zdolne. W każdym razie nie czyni tego świadomie. Pomijam, tu możliwości techniczne, mam na myśli patologiczne działanie umysłu zbrodniarzy.
06-02-2011 10:14Nie na temat
 Ocena 3 na 3
rhotax7 (3947 punktów)
Bóg jest fikcją.
W związku z tym jego przymioty są fikcją.
Nie mógł nas niczym obdarzyć bo jak powstawał nasz gatunek to jego jeszcze nie było.
Nie ma zatem bóg nic wspólnego z wolną wolą.

A najmniej wolnej woli mają wierzący przez ograniczenia narzucane przez mem ich wiary.

Najwięcej wolnej woli mają ateiści.
Są wolni od tabu i grzechowych następstw oraz nie obawiają się że nie pójdą do raju.
Rafaela (2059 punktów)
>Nie ma zatem bóg nic wspólnego z wolną wolą.
Ateista tak może sadzić.

>A najmniej wolnej woli mają wierzący przez ograniczenia narzucane przez mem ich wiary.
Niejeden wierzący powie, że właśnie wolna wola pozwoliła mu na przyjęcie wiary.

>Najwięcej wolnej woli mają ateiści.
Niejeden wierzący stwierdzi, iż bycie ateistą świadczy właśnie o ograniczeniu woli.

>Są wolni od tabu i grzechowych następstw oraz nie obawiają się że nie pójdą do raju.
Wierzący nie obawia się, że pójdzie do raju, lecz liczy na to, że tam się znajdzie.
...

Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. To co dla jednych jest słuszne, w odniesieniu do innych może być odwrotne, ale też to co dla jednych jest słuszne, takim samym może być dla innych pod warunkiem 'odpowiedniej' interpretacji. W dyskusjach światopoglądowych nie ma miejsca na kompromis, ale powinno być miejsce na szacunek do drugiego człowieka. To, że ja nie ironizuję na temat wiary nie wynika z tego, że nie jestem przekonana do własnych poglądów, lecz świadczy o tym, że też chcę być szanowana.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
rhotax7 (3947 punktów)
Na razie to mamy CENZURĘ czyli walkę wierzących z wolną wolą.
Wolnej woli wiara się przeciwstawia,paliła kiedyś na stosach i torturowała a dziś kamieniuje i wydaje wyroki śmierci za odstępstwo od wiary w Allaha.

Wiara ogranicza wolną wolę sprzeciwia się transfuzji krwi i in-vitro czy używania alkoholu do dezynfekcji w medycynie albo nie pozwala uczyć się o ewolucji lub ubierać się inaczej niż od stóp do głów jak w islamie albo zabrania prowadzić samochód kobietom.Wiara religijna to zło.Szanowanie zła i jego głupoty mija się z celem.
06-02-2011 14:29 
 Ocena 1 na 1
Rafaela (2059 punktów)
>Na razie to mamy CENZURĘ czyli walkę wierzących z wolną wolą.
>Wolnej woli wiara się przeciwstawia,paliła kiedyś na stosach i torturowała a dziś kamieniuje i wydaje wyroki śmierci za odstępstwo od wiary w Allaha.

Ty to wiesz, ja to wiem, wiele innych osób to wie i nie musisz nas w tym przekonywać, ale i tak jesteśmy w mniejszości i najprawdopodobniej zawsze w niej pozostaniemy. Prawda jest taka, że samym twierdzeniem, iż czegoś nie ma, albo coś jest, albo coś było i jest złe nie doprowadzisz do zmiany podejścia osoby religijnej do wiary. To tak jak z małym dzieckiem, gdy krzyczysz, że robi coś źle lub coś złego i tych rzeczy nie wolno robić, i ty o tym doskonale wiesz, to wcale nie znaczy, że dziecko uwierzy Ci na słowo i przestanie to robić. Musisz znaleźć odpowiedni sposób komunikowania, który pozwoli na dotarcie do jego świadomości i wtedy możesz osiągnąć fantastyczne rezultaty. Nauka wpływa tylko na niektórych. Oczywiście warto propagować prawdę, lecz prawda nie dla wszystkich jest taka sama.

*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
06-02-2011 14:39 
 Ocena 1 na 1
rhotax7 (3947 punktów)
Masz rację.
Znajdę argumenty i sposób tłumaczenia.Dotrę wtedy do wielu-nie do wszystkich.
Mam nadzieję że zdążę zanim zaleje nas Islam bo tamci to dopiero są idioci nawet nasze mohery się do nich nie umywają(przynajmniej się nie wysadzają).
Rafaela (2059 punktów)
>nawet nasze mohery się do nich nie umywają(przynajmniej się nie wysadzają).

Nie byłabym taka pewna, że 'dziwnych' ludzi u nas nie ma. Pamiętam, jak taka jedna znana z tv obrończyni krzyża krzyczała, iż oddadzą życie, by bronić krzyża.
Na marginesie - z uczuciem piszesz 'nasze mohery' - pięknie to brzmi


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
rhotax7 (3947 punktów)
Wiesz krzyczeć to sobie mogą ale odwagi na samobója to nie mają a przecież w obronie krzyża to expresem do raju by trafili.A taki allah-akbar ten to naprawdę wierzy że aż strach.
>Na marginesie - z uczuciem piszesz 'nasze mohery' - pięknie to brzmi
Dziękuję uczuciowy się robię.A ich wolną wolę determinuje bóg Ojciec Dyr..
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
>Nie jest to prawdą.

Tak, ten temat był już na naszym forum kilkakrotnie poruszanym i dlatego warto go uporządkować.

Całkowicie zdeterminowani, a jednak całkowicie wolni.
Chrześcijanin, katolik - Człowiek szuka Boga, kocha Boga, przywiązuje się do Boga poprzez swoją wolę. Ostatecznym, zatem szczęściem człowieka jest osiągnięcie ostatecznego celu, a ponieważ tym celem jest poznanie Boga, zatem ostateczne szczęście człowieka polega na akcie poznania Boga. Jak napisał Etienne Gilson, katolicki filozof dążący swą myślą za świętym Tomaszem, i dalej: Najwyższe dobro, jakim jest Bóg, jest przyczyną dobra we wszystkich dobrych rzeczach? Znaczy to, że jest ono dla wszystkich poszczególnych celów przyczyną tego, że są celami, ponieważ każda rzecz o tyle jest celem, o ile jest dobrem; konsekwentnie, Bóg jest najwyższym celem wszelkiego dążenia na świecie. (...) W człowieku nawet pożądanie zmysłowe jest częściowo kierowane rozumem, a samo pożądanie intelektualne, całkowicie zależne od poznania rozumowego, jest tak samo wolne jak sąd rozumu. Nie znaczy to jednak, że jest ono 'uniwersalnie wolne'. Nie zapominajmy, że nawet wola jest naturą; jako natura jest pożądaniem dobra poznanego rozumem. Jeśli zatem ludzka wola stanie dzięki rozumowemu poznaniu wobec absolutnie dobrego przedmiotu, prawdopodobnie nie może nie pragnąć go. Znaczyłoby to zatem, że wola jest całkowicie zdeterminowana, a jednak całkowicie wolna. Ale przy tym nie wolno zapominać, że Prawa więc autentycznej i miarodajnej interpretacji depozytu wiary nie udzielił Boski Zbawiciel ani poszczególnym wiernym, ani nawet samym teologom, lecz tylko Magisterium Kościoła, o czym mówi Pius XII w "Humani Generis" i o czym przypomina za II Soborem Watykańskim Jan Paweł II w "Redemptor hominis": - Odczuwamy głęboko zobowiązujący charakter prawdy, która została nam została nam objawiona przez Boga. Odczuwamy szczególnie wielką za tę prawdę odpowiedzialność. Kościół z ustanowienia Chrystusa jest jej stróżem i nauczycielem, obdarzonym szczególną pomocą Ducha Świętego, aby mógł tej prawdy pilnie strzec, aby mógł jej bezbłędnie nauczać, a więc "całkowita wolność" w ramach określonych katechizmem i papieskimi encyklikami.

Wolni czy zdeterminowani?
Czy posiadamy wolną wolę, czy jesteśmy wytworami łańcuchów przyczyn i skutków? Czy podlegając koniecznościom przyczynowym możemy być wolni i w jakim zakresie?
Philippe Meyer w "Złudzeniu koniecznym" napisał: Zdanie sobie sprawy z sił, którymi rozporządzamy, i sił, którym jesteśmy podporządkowani, prowadzi w sposób naturalny do poruszenia problemu wolności, a dokładniej wolności wyboru? Jaki margines swobody pozostaje każdej jednostce w kierowaniu własnymi działaniami po własnej myśli? Teraz, gdy w badaniach i dyskusjach naukowych wykazano, że zachowania ludzkie są po części sterowane genetycznie. (...) Rządy genów odznaczają się siłą i energią istoty żywej; przypadek ma w nich duży udział, natomiast fantazja - już nie, a tym mniej inicjatywa osobista. Na to nakłada się doniosła rola środowiska, które ingeruje w los ludzki już na etapie życia płodowego, przyswajania języka i formowania się świadomości. Rodzi się tu pytanie: Czy w głębinach ludzkiej osobowości zostało, choć trochę miejsca wolnego od podwójnej ingerencji: genów i środowiska; jakaś przestrzeń, w której człowiek dokonywałby wolnych wyborów? (...) Jaki margines swobody pozostaje każdej jednostce w kierowaniu własnymi działaniami po swojej myśli?
Wynika z tego, że w jakiś sposób nie jesteśmy całkiem wolni, a konsekwencją tego powinno być uznanie, że nie odpowiadamy za wszystko, co robimy. Tylko za w pełni wolną decyzję można ponosić pełne konsekwencje. Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności. Ludzie działający w określonej sytuacji - prawie zawsze - mają więcej niż jedną możliwość wyboru, i wraz dokonaniem wyboru ponoszą odpowiedzialność moralną za podjętą decyzję.
Inni uczeni i filozofowie próbują pogodzić uznanie wolnej woli z determinizmem. Ale ani nauka, ani historia nie dostarczają materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Wolność, to znaczy, że możemy działać zgodnie z naszą wolą i nie działać, gdy tego nie chce. Rozum jest korzeniem, źródłem, początkiem prawdziwej wolności. Wolność jest zdolnością wyboru racjonalnej woli, czyli przysługuje tylko ludziom. Nie przysługuje zwierzętom, nawet tym, które mogą robić, co chcą. Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym. Mamy taką możliwość, ale czy z niej korzystamy, to już inna historia.

Pozdrawiam.

@@@
rajcelem (383 punktów)
>Tak, ten temat był już na naszym forum kilkakrotnie poruszanym i dlatego warto go uporządkować.
>Całkowicie zdeterminowani, a jednak całkowicie wolni.
> Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym. Mamy taką możliwość, ale czy z niej korzystamy, to już inna historia.

Chyba rzeczywiście nie rozumiem słowa pisanego,
czy poniższe wnioski są zgodne z twoją wypowiedzią czy też ogólnie z poglądami?

1. wszechwiedzący Bóg nie jest sprzeczny z istnieniem wolnej woli
2. mamy wolną wolę, niezależną od DNA, choć nasze wybory są ograniczone
07-02-2011 09:12 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>>Tak, ten temat był już na naszym forum kilkakrotnie poruszanym i dlatego warto go uporządkować.
>>Całkowicie zdeterminowani, a jednak całkowicie wolni.
>> Wydaje się też, że człowiek jako jedyne ze zwierząt posiada - jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym. Mamy taką możliwość, ale czy z niej korzystamy, to już inna historia.
>Chyba rzeczywiście nie rozumiem słowa pisanego,
>czy poniższe wnioski są zgodne z twoją wypowiedzią czy też ogólnie z poglądami?
Mój poglad jest taki, że to poważne forum i każdy, kto w nim uczestniczy powinien znać podstawowe zasady pisania tekstu naukowego.
Tu są, dosyć wyraźnie - oddzielone kolorem, moje zdania od zdań cytowanych.
Gdy Pana interesują moje poglądy, to wyjaśniam, że nie mają nic wspólnego z pogladami fideistycznymi, a wiele wspólnego z poglądami naukowymi opisanymi w zakończeniu "porzadkującego" postu.

>1. wszechwiedzący Bóg nie jest sprzeczny z istnieniem wolnej woli
Nie wiem, co to znaczy "wszechwiedzący Bóg" i dlatego nie wiem z czym jest, lub nie, sprzecznym.
Z teologicznego "kręcenia" wynika jedno: "całkowita wolność" w ramach określonych katechizmem i papieskimi encyklikami.

>2. mamy wolną wolę, niezależną od DNA, choć nasze wybory są ograniczone
Tak, mamy duży zakres wolnej woli, choć jest zdeterminowana różnymi czynnikami przyrodniczymi i kulturowymi.
Od DNA też zależnymi. Gdyż tak, jak wyżej napisałem: uczeni i filozofowie próbują pogodzić uznanie wolnej woli z determinizmem.
Ale ani nauka, ani historia nie dostarczają materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia.


>Chyba rzeczywiście nie rozumiem słowa pisanego,
Niech się Pan nie zraża. Ja też trudniejsze teksty muszę więcej niż raz przeczytać i czasem zajrzeć do słownika.
Tu łatwo odtworzyć sobie poglady starszych forumowiczy, gdyż wszystko zostaje im zapisane.

Miłego dnia i dalszych refleksji nad złożonością świata.

@@@
.
rajcelem (383 punktów)
Dziękuję za wyjaśnienia, skróciłem nieco Pana posta,
mam nadzieję, że poniższe stwierdzenia nadal wyjaśniają Pana stanowisko:

Ani nauka, ani historia nie dostarczają materiału do ostatecznego rozstrzygnięcia.

Wydaje się, że człowiek posiada ... "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym
07-02-2011 21:03 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
>Dziękuję za wyjaśnienia, skróciłem nieco Pana posta, mam nadzieję, że poniższe stwierdzenia nadal wyjaśniają Pana stanowisko.
Tu, żadne nadal nie jest potrzebne. Mam takie stanowisko od wielu lat, a nie znane są mi nowe badania nad mózgiem i umysłem zmuszające mnie do jego zmiany.
Natomiast nie zgadzam się na skróty, gdyż to co poniżej, to też moje stanowisko:
Wynika z tego, że w jakiś sposób nie jesteśmy całkiem wolni, a konsekwencją tego powinno być uznanie, że nie odpowiadamy za wszystko, co robimy. Tylko za w pełni wolną decyzję można ponosić pełne konsekwencje. Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności.
Każdy człowiek jest indywidualnością, a każda decyzja zależy od wielu uwarunkowań.
Na przykład, czy podejmujemy ją na trzeźwo i czy nasi rodzice byli trzeźwi przy podejmowaniu decyzji o naszym powołaniu. Niby Bóg przy poczęciu najważniejszy, a jednak w praktyce to okazuje się, że mieszanka genów i chemia są jeszcze ważniejsze.

Interesuje Pana moralność, to może zamiast tracić tu swój cenny czas przeczytałby Pan sobie "O pochodzeniu cnoty" Matta Ridley'a i "Moralne zwierzę" Roberta Wright'a. Nie jest to co prawda Katechizm, ale też ciekawe i o "wolnej woli" też tam jest.

@@@
.
rajcelem (383 punktów)
>Wynika z tego, że w jakiś sposób nie jesteśmy całkiem wolni, a konsekwencją tego powinno być uznanie, że nie odpowiadamy za wszystko, co robimy. Tylko za w pełni wolną decyzję można ponosić pełne konsekwencje. Decyzje ludzkie podlegają przeróżnym świadomym i nieświadomym uwarunkowaniom, ale przecząc indeterministycznie rozumianej "wolność woli" determinizm nie pozbawia człowieka wszelkiej wolności.
>Każdy człowiek jest indywidualnością, a każda decyzja zależy od wielu uwarunkowań.

Dobrze powiedziane. Zgadzam się z tym.
Pozwoli Pan jednak, że będę dalej rozważał co wynika z poniższego Pana wniosku?
"Wydaje się, że człowiek posiada ... "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym"

Czy można Pana wniosek zamienić na takie stwierdzenie, czy są one równoważne:
Wydaję się, że człowiek posiada wolną wolę, czyli może decydować niezależnie od jakichkolwiek wpływów, bodźców i uwarunkowań.

Czy to "drugie piętro" można nazywać "wolną wolą" ?
To chyba tylko kwestia nazwy, ale wolę się upewnić.

> Nie jest to co prawda Katechizm, ale też ciekawe i o "wolnej woli" też tam jest.
Proszę mi też wyjaśnić w miarę możliwości:
to ironia, złośliwość, chęć sprawdzenia mnie?
W jakim celu porównuje Pan Katechizm do tych książek,
co chce Pan przez to osiągnąć?
09-02-2011 09:24 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)
.
>>Każdy człowiek jest indywidualnością, a każda decyzja zależy od wielu uwarunkowań.
>Dobrze powiedziane. Zgadzam się z tym.
>Pozwoli Pan jednak, że będę dalej rozważał co wynika z poniższego Pana wniosku?
>"Wydaje się, że człowiek posiada ... "drugie piętro", pozwalające nam na podejmowanie decyzji wbrew uwarunkowaniom genetycznym, środowiskowym i społecznym"
Napisałem wyraźnie:
jak to nazwał antropolog, profesor Tadeusz Bielicki - "drugie piętro",
z czego wynika, że określenie to należy do profesora Bielickiego, ale prof. napisał też: wydaje się.

>Czy można Pana wniosek zamienić na takie stwierdzenie, czy są one równoważne:
>Wydaję się, że człowiek posiada wolną wolę, czyli może decydować niezależnie od jakichkolwiek wpływów, bodźców i uwarunkowań.
Mnie się nie wydaje aby człowiek mogł decydować niezależnie od jakichkolwiek wpływów.

>Czy to "drugie piętro" można nazywać "wolną wolą"?
Według prof. można próbować, ale ostrożnie.

>To chyba tylko kwestia nazwy, ale wolę się upewnić.
To nie tylko kwestia nazwy: Według Paula Macleana mamy mózg trójjedyny, który tworzą kolejno nadbudowane na sobie - trzy mózgi. Najgłębsza, najstarsza i najbardziej prymitywna struktura, odpowiedzialna za zachowania instynktowne to mózg gadzi. Nad nim usadowiona jest struktura odpowiedzialna za emocje, szczególnie za agresję i seks - mózg starych ssaków z układem limbicznym. Zaś najwyżej położoną strukturą jest nowa kora, w niej zachodzą procesy myślowe i nazywana jest mózgiem wyższych ssaków. Wszystkie te struktury, nawet obecne tylko u człowieka, są ściśle powiązane i spójnie działają, bowiem niespójność staje się źródłem konfliktów z głęboko ukrytymi najbardziej archaicznymi elementami. Razem odpowiadają za sterowanie wszystkimi najistotniejszymi procesami naszego życia, a także za naszą umysłowość.
Może te artykuły rozjaśnią Panu problematykę:
www.racjon(*)/q,Na.poczatku.jest.mozg.gadzi
www.racjon(*)raba.slonia.a.posilkiem.zachwy
------------------------------------------------------------------------------------------------
>> Nie jest to co prawda Katechizm, ale też ciekawe i o "wolnej woli" też tam jest.
>Proszę mi też wyjaśnić w miarę możliwości:
>to ironia, złośliwość, chęć sprawdzenia mnie?
Na podstawie dostępnych mi Pańskich wypowiedzi.
Może to być i ironia i złośliwość i chęć sprawdzenia Pana.

>W jakim celu porównuje Pan Katechizm do tych książek, co chce Pan przez to osiągnąć?
Na przykład:
Katechizm (Jako nazwa pewnego rodzaju publikacji) udziela jednoznacznych i pewnych odpowiedzi, a nauka ciągle poszukuje i tylko w niewielu przypadkach może powiedzieć, że praktyka już zweryfikowała to twierdzenie. Proszę jeszcze raz przeczytać całą naszą rozmowę.

To portal dla inteligentnych, nie wszystko należy dosłownie wyjaśniać, ale gdy ktoś grzecznie pyta niegrzecznością byłoby odmówienie odpowiedzi. Sądzę, że odpowiedzią został Pan usatyfakcjonowany.

PS. Udzielam się na tym portalu z następujacych powodów:
aby się czegoś nauczyć,
aby zostać zainspirowanym,
aby zostawić trochę materiału do przemyślenia czytelnikom,
aby młodym, acz inteligentnym ludziom, przekazać pewne intelektualne inspiracje, z których podstawową jest -
jak najwięcej czytać!

Pozdrawiam.

@@@
.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Polecam "Ewangelię według Jezusa Chrystusa", a szczególnie fragment, kiedy Jezus rozmawia na łodzi z Bogiem. To jest dopiero chrześcijańska filozofia w swojej najlepszej postaci. Zresztą w ogóle książka jest genialna i perfidnie uwypukla wszelkie nieścisłości judaizmu i chrześcijaństwa właśnie dotyczące ich osobowych bogów.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
diogenes (42753 punktów)
>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.

W jakim sensie wiedza boska (a więc nie nasza) może być przyczyną naszych działań?


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rajcelem (383 punktów)
>>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
>W jakim sensie wiedza boska (a więc nie nasza) może być przyczyną naszych działań?

Na przykład: Bóg jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego,
więc też jest przyczyną naszych działań.
07-02-2011 08:54 
 Ocena 6 na 6
Kowalska (14008 punktów)
>Na przykład: Bóg jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego, więc też jest przyczyną naszych działań.

   Patrząc na historię ludzkości, po tym co napisałeś, ja na miejscu Boga nieźle bym się na Ciebie wqrwiła.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
rajcelem (383 punktów)
>>Na przykład: Bóg jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego, więc też jest przyczyną naszych działań.
>    Patrząc na historię ludzkości, po tym co napisałeś, ja na miejscu Boga nieźle bym się na Ciebie wqrwiła.

Wyjaśnisz więcej?
10-02-2011 15:38 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>>>Na przykład: Bóg jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego, więc też jest przyczyną naszych działań.

>>    Patrząc na historię ludzkości, po tym co napisałeś, ja na miejscu Boga nieźle bym się na Ciebie wqrwiła.

>Wyjaśnisz więcej?

Mogiem, czemu nie.

   Otóż siedzi sobie Pan Bóg na ganku swojego domku, patrzy, patrzy, a na tej ziemi wiecznie to samo. Nic nie robi, a ludzie wiecznie swoje. "Może znowu by tak do nich przemówić? E, i tak niczego nie zrozumieją. Tablice im dam nowe. Głupie, prędzej maila wyślę. Kto dziś tablice rozdaje. O, to krzaka spalę. Też bez sensu, nikt nie zauważy. Nowy potop? Możnaby, tylko że znowu będę musiał ich stwarzać, a za stary już jestem na to wszystko. Lepper już był, Kaczyński jest... O, znowu wojnę wywołali... Bosz... Co za ludzie.... "

Starczy czy wyjaśniać dalej?

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
11-02-2011 09:35 
 Ocena-2 na 2
rajcelem (383 punktów)

>    Otóż siedzi sobie Pan Bóg na ganku swojego domku, patrzy, patrzy, a na tej ziemi wiecznie to samo. Nic nie robi, a ludzie wiecznie swoje. "Może znowu by tak do nich przemówić? E, i tak niczego nie zrozumieją. Tablice im dam nowe. Głupie, prędzej maila wyślę. Kto dziś tablice rozdaje. O, to krzaka spalę. Też bez sensu, nikt nie zauważy. Nowy potop? Możnaby, tylko że znowu będę musiał ich stwarzać, a za stary już jestem na to wszystko. Lepper już był, Kaczyński jest... O, znowu wojnę wywołali... Bosz... Co za ludzie.... "
>Starczy czy wyjaśniać dalej?

Starczy. Czyli zlikwidować nieudany eksperyment?
Nie,myśli sobie Bóg, wina ludzi w tym wszystkim jest niewielka.
Są jak dzieci, które nie wiedzą co robić, ale dadzą sobie radę.
Może nawet wyjdą z nich lepsze, silniejsze osobowości gdy muszą już jako dzieci przechodzić przez to. A tym, którym się nie uda, dam drugą szansę jeszcze.
Miały pecha, ich opiekun zszedł na złą drogę, muszą poczekać, aż znajdę nowego,
bo miłosiernie jeszcze czekam, może zmądrzeje.

Przypuszczam, że takie wyjaśnienie cię nie przekonało?
Załóżmy jednak, że to prawda, czy wtedy jest trochę jaśniejsza sytuacja?
11-02-2011 10:26 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jasne jest, że twoim celem jest raj, a nie bóg. Po to wszystkich przekonujesz do dobrego ojca, by wyjść na swoje. Tymczasem rozejrzyj się po ludzkich ojcach i zastanów się, czy którykolwiek z nich jest równie okrutny jak twój bóg. Oczywiście wiem, to cię nie rusza. Będziesz służył urojonej idei boga, bo raj celem. Ale pooglądaj sobie konających ludzi, albo zastanów się, dlaczego różnimy się przy urodzeniu, niektórzy rodzą się kalekami. Albo dlaczego jest tak wiele religii? Co taki Hindus, wyznawca Sziwy gorszy jest od chrześcijanina? Dlaczego? "Dobry ojciec" testuje? Wiadomo - po co ci pytania - raj celem. Nie bóg.
11-02-2011 13:18 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Starczy. Czyli zlikwidować nieudany eksperyment?

   Jaki eksperyment? Jaki nieudany? Jak Ty sobie wyobrażasz, że Bóg wszechmogący mógł popełnić coś nieudanego?

Do reszty się nie odniosę, bo to bełkot.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
11-02-2011 15:32 
 Ocena-3 na 3
rajcelem (383 punktów)
>>Starczy. Czyli zlikwidować nieudany eksperyment?
>    Jaki eksperyment? Jaki nieudany? Jak Ty sobie wyobrażasz, że Bóg wszechmogący mógł popełnić coś nieudanego?

Zapętliliśmy się. To pytanie już było, a odpowiedź brzmiała:
Bóg dał nam wolną wolę, każdy może wybrać zło.
Świat nie jest nieudany,
tylko Bóg pozwala istnieć ludziom, którzy wybierają zło.

>Do reszty się nie odniosę, bo to bełkot.

Wymyśliłem podobny do twojego.
11-02-2011 18:30 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Zapętliliśmy się.

   "My"?

>To pytanie już było, a odpowiedź brzmiała: Bóg dał nam wolną wolę, każdy może wybrać zło. Świat nie jest nieudany, tylko Bóg pozwala istnieć ludziom, którzy wybierają zło.

   Po co pozwala istnieć takim ludziom? Ku swojej rozrywce, z nieróbstwa, bo nie chce mu się jednostek szkodzącym innym zlikwidować czy dlatego, że go nie ma?

>>Do reszty się nie odniosę, bo to bełkot.

>Wymyśliłem podobny do twojego.

   Panie rajcelem (fajny cel, tak btw), powiem tak. Można bełkotać i bełkotać. Można pomalować oczy niebieskim cieniem i zrobić trwałą, a można też nie malować się wcale.

"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
11-02-2011 19:47 
 Ocena-3 na 3
rajcelem (383 punktów)

> Po co pozwala istnieć takim ludziom? Ku swojej rozrywce, z nieróbstwa, bo nie chce mu się jednostek szkodzącym innym zlikwidować czy dlatego, że go nie ma?

Z tego samego powodu, dla którego my nie likwidujemy dzieci, które codziennie wszczynają bójki.
11-02-2011 20:30 
 Ocena 3 na 3
Kowalska (14008 punktów)
>> Po co pozwala istnieć takim ludziom? Ku swojej rozrywce, z nieróbstwa, bo nie chce mu się jednostek szkodzącym innym zlikwidować czy dlatego, że go nie ma?

>Z tego samego powodu, dla którego my nie likwidujemy dzieci, które codziennie wszczynają bójki.

   Już to mówiłam na forum, ale powtórzę. Nienawidzę jak ktoś porównuje rzeczy nieporównywalne.


"Internet jest takim nieco przerażającym zapisem zdygitalizowanego, zbiorowego ego ludzkości. Jest tam wszystko, co się w ludzkim umyśle lęgnie-to, co najwznioślejsze, i to, co najbardziej podłe". W. Eichelberger.
07-02-2011 17:52 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>>>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
>>W jakim sensie wiedza boska (a więc nie nasza) może być przyczyną naszych działań?
>Na przykład: Bóg jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego,
>więc też jest przyczyną naszych działań.

Bez ceregieli przechodzisz od wiedzy boga (bóg wie, co zrobimy...) do boga (jako przyczyny). Wypadałoby najpierw zastanowić się tęgo nad (ewentualną) różnicą między bogiem a wiedzą boga. Oświeć mnie, albo przynajmniej oświetl.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
rajcelem (383 punktów)
>Bez ceregieli przechodzisz od wiedzy boga (bóg wie, co zrobimy...) do boga (jako przyczyny). Wypadałoby najpierw zastanowić się tęgo nad (ewentualną) różnicą między bogiem a wiedzą boga. Oświeć mnie, albo przynajmniej oświetl.

Dla mnie Bóg to pierwotna jedność, pierwotny absolut. (buddyzm, itp)
Nie można oddzielić w nim wiedzy od niego samego,
nie można powiedzieć czy jest aktualny czy potencjalny,
nie da się stwierdzić czy osobowy czy nieosobowy.
Jedyne co można powiedzieć, to że ten Absolut JEST.
Dodatkowo trzeba mu nadać atrybut wolicjonalności.

Więc nie ma różnicy między Bogiem a jego wiedzą w takim sensie
filozoficznego JESTEM.
08-02-2011 12:57 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Dla mnie Bóg to pierwotna jedność, pierwotny absolut. (buddyzm, itp)
A dla mnie postać z opowieści religijnych, niemająca odniesienia do realu.
A co to jest "pierwotna jedność" i "pierwotny absolut"?
Pierwotne wobec czego? Jest jakaś "wtórna jedność" czy "wtórny absolut"?
A jak uwzględnimy moja sygnaturkę to jak by to było z ta definicją?

>Nie można oddzielić w nim wiedzy od niego samego,
Jego wiedzy od niego czy wiedzy w ogóle od niego? Bez niego żadnej wiedzy by nie było?

>nie można powiedzieć czy jest aktualny czy potencjalny,
>nie da się stwierdzić czy osobowy czy nieosobowy.
>Jedyne co można powiedzieć, to że ten Absolut JEST.
No mówiłeś jeszcze, że jest wszechwiedzący, choć nie do końca wyjaśniłeś co to znaczy w relacji do naszych poczynań (z wolna wolą czy bez niej).

>Dodatkowo trzeba mu nadać atrybut wolicjonalności.
Trzeba? Masz taka potrzebę, czy jest taka konieczność?

>Więc nie ma różnicy między Bogiem a jego wiedzą w takim sensie
>filozoficznego JESTEM.
Wow!

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>A co to jest "pierwotna jedność" i "pierwotny absolut"?
>Pierwotne wobec czego? Jest jakaś "wtórna jedność" czy "wtórny absolut"?

Pierwotne wobec wszystkiego.
Są wtórne absoluty.

>>Dodatkowo trzeba mu nadać atrybut wolicjonalności.
>Trzeba? Masz taka potrzebę, czy jest taka konieczność?

Taka jest konieczność, by filozoficzny opis nie miał sprzeczności.
10-02-2011 12:31 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>>A co to jest "pierwotna jedność" i "pierwotny absolut"?
>>Pierwotne wobec czego? Jest jakaś "wtórna jedność" czy "wtórny absolut"?
>Pierwotne wobec wszystkiego.
>Są wtórne absoluty.
Wygląda na to, że gubisz się w nieokreślonościach. O ile jeszcze "pierwotna jedność" i "pierwotny absolut" są do przełknięcia, bo absolut może być sobie jednością lub wielością po uważaniu, to wtórność absolutu już mi zeruje mózg, bo jest sprzeczna z definicją absolutu.
Skąd się biorą te wtórne absoluty?
Ile absolutów pierwotnych czy wtórnych mieści się na ostrzu szpilki nie ograniczając siebie wzajemnie?

>Taka jest konieczność, by filozoficzny opis nie miał sprzeczności.
I co? Jest jakiś filozoficzny opis Boga pełny i bez sprzeczności?
A jakikolwiek związek z rzeczywistością potrafisz wskazać?
To dział "Religie", a nie "Filozofia". Z Bogiem filozofów nie mam problemu. Problemem są wyznawcy Bogów religii.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>>Są wtórne absoluty.
>Wygląda na to, że gubisz się w nieokreślonościach. O ile jeszcze "pierwotna jedność" i "pierwotny absolut" są do przełknięcia, bo absolut może być sobie jednością lub wielością po uważaniu, to wtórność absolutu już mi zeruje mózg, bo jest sprzeczna z definicją absolutu.
>Skąd się biorą te wtórne absoluty?

Absolut pierwotny jest powiedzmy takim "absolutem absolutów", jest taki we wszystkich możliwych aspektach.
Wtórne absoluty nie są już absolutne we wszystkim.
Pierwotny absolut "rozdzielił się", sprawił by dawało się coś o nim więcej powiedzieć przez stworzenie, wydzielenie z siebie "podrzędnych" absolutów dotyczących tylko niektórych aspektów.
Lepiej ten Absolut pierwotny nazywać po prostu: Pierwsza Przyczyna,
a te wtórne niech mają nazwę: absoluty.

>>Taka jest konieczność, by filozoficzny opis nie miał sprzeczności.
>I co? Jest jakiś filozoficzny opis Boga pełny i bez sprzeczności?

Stworzyć niesprzeczną teorię czy filozoficzny opis jest bardzo łatwo.
Pełny opis nieskończoności jest niemożliwy do wyrażenia w skończonych terminach.

>A jakikolwiek związek z rzeczywistością potrafisz wskazać?
>To dział "Religie", a nie "Filozofia". Z Bogiem filozofów nie mam problemu. Problemem są wyznawcy Bogów religii.

Bóg filozofów to ten sam Bóg, co wyznawców religii. Pierwsza przyczyna z fizyki jest też tym samym Bogiem.
Teraz już widać ten związek z rzeczywistością.
11-02-2011 10:51 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Wtórne absoluty nie są już absolutne we wszystkim.
Aha! No to mamy już ciemną jasność!

Dopiero co pisałem o onanizmie umysłowym. To jest kolejny jego wykwit.
Ludzie cywilizowani posługują się jakimś uzgodnionym aparatem pojęciowym dla sensowności komunikacji.
Ludzie religijni robią pojęciowy śmietnik, żeby podbijać bębenek swego ego i nic do rzeczy nie powiedzieć.

>Lepiej ten Absolut pierwotny nazywać po prostu: Pierwsza Przyczyna,
>a te wtórne niech mają nazwę: absoluty.
Lepiej nie. Lepiej jest nazywać rzeczy po imieniu.
Rzeczy po imieniu.
A u Ciebie już jest imię Pierwsza Przyczyna nieprzypisane do żadnej rzeczy. I jeszcze Ci mało! Jeszce chcesz gromady wtórnych absolutów bez rzeczy.

>Stworzyć niesprzeczną teorię czy filozoficzny opis jest bardzo łatwo.
Przypominam jedynie, że filozofia to nie teologia. Ona nie jest oderwana od rzeczywistości. Jasno określa co ma odniesienie do rzeczywistości, a co jest w dziedzinie rozważań.
Poza tym ciągle temat nie dotyczy Boga filozofów, tylko Boga religii.

>Pełny opis nieskończoności jest niemożliwy do wyrażenia w skończonych terminach.
Amen, proszę księdza, amen!
Nie rozumiem co i po co mówisz i założę się, że Ty też nie.

>Bóg filozofów to ten sam Bóg, co wyznawców religii.
Nie, zwracam uwagę na to już kilkakroć. Filozofia jak i nauka nie tworzy dogmatów. One są podstawą religii.

>Pierwsza przyczyna z fizyki jest też tym samym Bogiem.
Nie ma w fizyce Pierwszej Przyczyny, ani Boga.

>Teraz już widać ten związek z rzeczywistością.
To tylko kolejne wyznanie wiary.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>Nie rozumiem co i po co mówisz

Niestety, a ja nie potrafię ci tego wyjaśnić
12-02-2011 14:57 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>>Nie rozumiem co i po co mówisz
>Niestety, a ja nie potrafię ci tego wyjaśnić
Człowieku małej wiary, czemuś zwątpił?
Przecież sam tego idiotyzmu nie wymyśliłeś, bo umiałbyś coś o nim powiedzieć. Powtarzasz po kimś jak papuga i przecie w Twojej mocy jest spytać tego po kim powtarzasz. Wiesz co to jest internet, możesz zamejlować do rozlicznych uczelni katolickich i poznać wyjaśnienie.
Nie ma pośpiechu, gramy wszak o wieczność, a raj celem.
Skup się zatem, rajcelem, i wyjaśnij jednak co i po co mówisz. Przypominam dziwoląga:
Pełny opis nieskończoności jest niemożliwy do wyrażenia w skończonych terminach.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>Skup się zatem, rajcelem, i wyjaśnij jednak co i po co mówisz. Przypominam dziwoląga:
> Pełny opis nieskończoności jest niemożliwy do wyrażenia w skończonych terminach.

To była odpowiedź na twoje pytanie:
"Jest jakiś filozoficzny opis Boga pełny i bez sprzeczności?"

Nie ma. Nie da się stworzyć pełnego opisu nieskończoności używając skończonej ilości słów.
Bóg jest nieskończony - nie da się podać pełnego jego opisu.
Nikt, kto ma skończony umysł nie jest w stanie zrozumieć całości Boga.
15-02-2011 20:01 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)
>Nie ma. Nie da się stworzyć pełnego opisu nieskończoności używając skończonej ilości słów.
>Bóg jest nieskończony - nie da się podać pełnego jego opisu.
>Nikt, kto ma skończony umysł nie jest w stanie zrozumieć całości Boga.
Czy Ty nie rozumiesz, że nie jesteś na forum modlitewnym i Twoje zaklęcia świadczą tylko na Twoja niekorzyść?
Operujesz pojęciami, które nic nie znaczą tylko dlatego, że wielebne cwaniaki wpajają swoim podopiecznym taki system pustosłowia służącego do onanizmu umysłowego. Przestań opowiadać niedorzeczności o czymś czego nie ogarniasz, tylko zacznij mówić jak człowiek rozumny o tym co ogarniasz.
Nie masz żadnych narzędzi, aby wyrokować o istnieniu i jakichś innych cechach czegoś co jest, jak sam mówisz, niepoznawalne. Dopóki nie masz żadnych danych na temat istnienia i funkcjonowania jakiegoś umysłu nieskończonego to może nie używaj pojęcia umysłu skończonego, co?
I to tylko przykład z całej masy bełkotu produkowanego masowo przez ludzi religijnych. Nielogicznego, bezsensownego bełkotu, którego nie potrafisz w żaden sposób wyjaśnić.

Jeśli nie jesteś w stanie tego zrozumieć to chociaż spróbuj przyjąć do wiadomości, że żałosnymi wypocinami w stylu
>Doskonałość ma swoje paradoksy.
wystawiasz jak najgorsze świadectwo sobie , swoim nauczycielom, swojemu Bogu...
Nadawanie sobie pozoru wielkości obcowania z niesłychanościami przez klepanie bzdur, które nie trzymają się kupy jest dla religijnych charakterystyczne, ale nie świadczy to o istnieniu Boga, który tak niedorzeczne rzeczy w swoim geniuszu "rozumie", tylko świadczy o Twoim braku krytyki wobec siebie, że sam bezwstydnie pleciesz androny, których sam nie rozumiesz.

Posłuchaj rad dobrych ludzi i zacznij studiować normalne słowniki i encyklopedie, bo kościelni ze wszystkiego robią karykaturę. Nie po to ludzie przez dzieje całe ustalają i uściślają definicje pojęć przeróżnych, żeby je wszystkie zabełkotać na potrzeby kościelnego zaciemniania .


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>Nie masz żadnych narzędzi, aby wyrokować o istnieniu i jakichś innych cechach czegoś co jest, jak sam mówisz, niepoznawalne. Dopóki nie masz żadnych danych na temat istnienia i funkcjonowania jakiegoś umysłu nieskończonego to może nie używaj pojęcia umysłu skończonego, co?

Matematyka mówi o nieskończoności. Wiem, że istnieje.
Mogę mówić, że coś jest nieskończone, nawet jeśli nie wiem nic więcej o tym.
Wiem też, że są rzeczy skończone. Mogę tą cechę nadawać dowolnemu pojęciu
i porównywać je.
Nieskończoność to cecha Boga - tak ja to widzę, ty nie musisz,
ale nie ja pierwszy o tym piszę.
Nasze umysły są skończone, to też tylko mój pogląd, nikt nie musi się ze mną zgadzać, ale jest wielu którzy tak sądzą.

Niekończony Bóg jest czymś nieskończenie większym od naszych skończonych umysłów,
nie możemy go poznać w całości.

Pytałeś czy jest pełny opis Boga. Nie ma. Nie da się go stworzyć.
Przepraszam, że używam pojęcia nieskończoności do tego.
Nie wiedziałem, że to będzie dla ciebie powód do zdenerwowania się na mnie.
Pewnie, że niewiele z tego rozumiem.
Próbowałem jak najlepiej umiem, szkoda że nie udało mi się wyjaśnić,
albo że nie zrozumiałem o co ci chodzi.

Tworzę sobie filozoficzny opis Boga i przedstawiam go tutaj do oceny przez racjonalistów. Ale jeśli głównym argumentem jest: Boga nie ma, więc bez sensu jest go opisywać, to trudno.
To tylko opis, tak budowany by nie miał sprzeczności.
Zupełnie jak w matematyce.
Niektórzy podają swoje argumenty na nielogiczność i sprzeczność tego opisu i cieszy mnie to.
Argument: Bóg nie istnieje, niczego nowego już nie wnosi.
19-02-2011 10:42 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Matematyka mówi o nieskończoności. Wiem, że istnieje.
Istnieje, nawet niejedna. W matematyce.
Nie jest to odpowiedź na mój zarzut, że nie masz narzędzi do poznawania niepoznawalnego - to tylko kolejny dziwoląg w rodzaju niedoskonałej doskonałości.

>Mogę mówić, że coś jest nieskończone, nawet jeśli nie wiem nic więcej o tym.
Jeśli to o tym wiesz, to możesz mówić. Jeśli tylko zmyślasz, albo się domyślasz, to powinieneś mówić o zmyślaniu czy domyślaniu.

>Wiem też, że są rzeczy skończone. Mogę tą cechę nadawać dowolnemu pojęciu i porównywać je.
Nie dowolnemu, tylko skończonemu. Porównywać możesz.

>Nieskończoność to cecha Boga - tak ja to widzę, ty nie musisz,
Przymus jest, choć jakby go nie było.
Poczytaj moją sygnaturkę - żyjemy na jednym świecie , dysponujemy podobnymi narzędziami poznawczymi, powinniśmy umieć uzgodnić nasze interpretacje świata. Z Bogiem czy bez niego.
Zatem: co to jest Bóg i jak przypisujesz temu cechę nieskończoności?

>ale nie ja pierwszy o tym piszę.
Gdybym chciał rozmawiać z tymi, którzy przed Tobą, obok Ciebie czy po Tobie o tym pisali to wiedziałbym jak tego dokonać. Tu rozmówcą jesteś Ty i Ty powinieneś powiedzieć o czym mówisz, bo na razie w dorobku kulturowym ludzkości jest ogromnie wiele definicji Boga sprzecznych wzajemnie czy nawet wewnętrznie i w dodatku żadna nie odnosi tego pojęcia do świata rzeczywistego - poza wyobrażeniami.

>Nasze umysły są skończone, to też tylko mój pogląd, nikt nie musi się ze mną zgadzać, ale jest wielu którzy tak sądzą.
No to już mamy coś uzgodnione! Mała rzecz, a cieszy.

>Niekończony Bóg jest czymś nieskończenie większym od naszych skończonych umysłów,
>nie możemy go poznać w całości.
O Boga, jego nieskończoność i niepoznawalność już pytałem...
To "poznanie w całości" jest tego samego rodzaju jak to przez które nie możemy poznać w całości np. ewolucji?

>Pytałeś czy jest pełny opis Boga. Nie ma. Nie da się go stworzyć.
Eeee tam! Da się, tylko trzeba wyeliminować z niego sprzeczności i niedorzeczności.

>Przepraszam, że używam pojęcia nieskończoności do tego.
Nie przepraszaj, tylko nie rób źle.

>Nie wiedziałem, że to będzie dla ciebie powód do zdenerwowania się na mnie.
No i chyba się nie dowiedziałeś, bo się nie zdenerwowałem.
A ogólniej: dopóki jakiekolwiek emocje nie zakłócają treści to nie ma z nimi problemu. Z płaczem czy ze złością - byle do rzeczy.

>Tworzę sobie filozoficzny opis Boga i przedstawiam go tutaj do oceny przez racjonalistów.
Gdybyś powiedział to w poscie tytułowym, w dziale Filozofie... byłoby inaczej.
Na potrzeby dowolnej dyskusji można przyjąć dowolne założenie, także takie o istnieniu Boga choćby nie wiem jak nieokreślonego.
Poza tym.... może nie śledzę uważnie wątku, ale jawi mi się tu raczej Twoje usiłowanie stworzenia teologicznego, a nie filozoficznego opisu Boga.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
rajcelem (383 punktów)
>Zatem: co to jest Bóg i jak przypisujesz temu cechę nieskończoności?

Bóg istnieje - to aksjomat. Jest Pierwszą Przyczyną wszystkiego.
Tą cechę jak i nieskończoność przypisuję tak samo jak w matematyce jest
przypisana do prostej.

>To "poznanie w całości" jest tego samego rodzaju jak to przez które nie możemy poznać w całości np. ewolucji?

Raczej mam na myśli niemożliwość włożenia nieskończoności
do skończonego pojemnika. Jakikolwiek skończony opis, który będzie możliwy do upchnięcia, będzie tylko przybliżeniem całości.

>>Pytałeś czy jest pełny opis Boga. Nie ma. Nie da się go stworzyć.
>Eeee tam! Da się, tylko trzeba wyeliminować z niego sprzeczności i niedorzeczności.

To będzie tylko przybliżenie. Pewnych rzeczy w takim przybliżeniu nie da się pokazać, będą się wydawały paradoksami, sprzecznościami.

>>Tworzę sobie filozoficzny opis Boga i przedstawiam go tutaj do oceny przez racjonalistów.
>Gdybyś powiedział to w poscie tytułowym, w dziale Filozofie... byłoby inaczej...
>Poza tym.... może nie śledzę uważnie wątku, ale jawi mi się tu raczej Twoje usiłowanie stworzenia teologicznego, a nie filozoficznego opisu Boga.

Opis Boga lepiej umieścić w religiach, a nie w filozofii,
bo jeśli jest wszystkim, to musi być także osobą, z którą druga osoba może nawiązać kontakt.
Nie może być niczym mniejszym niż człowiek.
11-02-2011 10:34 
 Ocena 5 na 5
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Buddyzm często nie zna pojęcia boga. Radzi zabić te pojęcie. Buddyści na Lance nie są wpuszczani do meczetów, gdyż wszyscy wiedzą iż są... ateistami. Więc nie pisz bzdur. Piszesz gdzie indziej o jakimś bogu - ojcu. A tu o buddyzmie. Dlaczego nie poczytasz książek i nie zaczniesz interesować się czymś mądrym, zamiast wierzyć w rajcelem? Nie osiągniesz celu, którego nie ma.
rajcelem (383 punktów)
>Buddyzm często nie zna pojęcia boga.

Ale zna pojęcie pierwotnej jedności, pierwotnego absolutu.
11-02-2011 16:48 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z pewnością to coś nie było, zdaniem Buddy, niczyim dobrozło tatusiem. Ani "panem" z penisem.
11-02-2011 15:39 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Buddyzm często nie zna pojęcia boga.

Kiedy Buddę pytał o istnienie boga teista - odpowiadał, że bóg jest. Kiedy pytał go ateista - odpowiadał, że go nie ma. Zarówno teistów jak i ateistów Budda sklasyfikował jako ludzi pozbawionych wiedzy i pasji poszukiwania. Uwikłani są oni jedynie w swe przesądy, co świadczy po prostu o dogmatyzmie. Budda reprezentował raczej drogę milczenia, braku przed-sądów, stanowisko, które we współczesnej filozofii bliskie byłoby wstępnym procedurom poznawczym fenomenologii (ja widziałbym tu opis fenomenologiczny zmysłowości i fikcyjnym charakterem wszelkich abstrakcji, teoretycznych również). Podobnie problem ten widział Wittgenstein z okresu Traktatu (teza 7. o mowie i milczeniu).

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wziąłeś to z jakichś w miarę starych tekstów buddyjskich? Bo mnie się to jakoś nie wydaje, może się mylę. Pamiętaj, że to pytanie o boga z wódką absolut, a nie o wesołą gromadkę z Indrą na czele.
rajcelem (383 punktów)
>Kiedy Buddę pytał o istnienie boga teista - odpowiadał, że bóg jest. Kiedy pytał go ateista - odpowiadał, że go nie ma.

Taka właśnie jest pierwotna Jedność - Pierwsza Przyczyna wszystkiego.
Nie można o niej powiedzieć, że jest osobowa czy nie,
aktualna czy potencjalna, dobra czy zła, istnieje czy nie istnieje.
11-02-2011 20:46 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ale można powiedzieć, że raju, pośmiertnego miejsca dla Homo sapiens nie ma...
astrotaurus (12445 punktów)
>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
>Nie jest to prawdą.
>Przykład ziemskiego ojca i jego dzieci powinien wyjaśnić więcej.
>Jeśli ojciec dobrze zna swoje dziecko, to potrafi przewidzieć co ono zrobi,
>zwłaszcza gdy dziecko jest jeszcze małe.

Taaaa...., najfajniej jest porównać nieporównywalne, bo wtedy można sobie wymyślić wniosek dowolny.
Porównać zwykłego, ziemskiego ojca, który może nawet nie wiedzieć czy rzeczywiście jest ojcem i Niezwykłego, Nieziemskiego Ojca, który stwarzając Adama Rajskiego wiedział co rajcelem wklepie w klawiaturę....?!
Horrendum!

>Jeśli Ojciec jest wszechwiedzący to tym bardziej wie jakie działania podejmiemy,
>a te działania są nadal naszymi wyborami.
Wszechwiedzący, czy wszechdomyślającysię?
Bo jeśli jednak wszechwiedzący to po prostu nie znasz wszystkich swoich uwarunkowań klepiąc w klawiaturę to co od zawsze wiadomo, że wklepiesz.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Marcuch (664 punktów)
>Jeśli Ojciec jest wszechwiedzący to tym bardziej wie jakie działania podejmiemy,
>a te działania są nadal naszymi wyborami.

Te pozorne absurdy na temat wolności biorą się głównie z tego, że bezzasadnie absolutyzuje się jednocześnie Boga i wolność - i w końcu nie wiadomo, Co Kogo przewyższa, ogarnia i umożliwia i które pisać z większej litery. Nie chodzi tylko o taki klops, że niby "wiedza boska na temat naszej przyszłości neguje wolność naszą" ale i taki knefel, że "skoro Bóg ma karać człowieka stosownie do jego wolnych postępków, to znaczy, że pewne boskie posunięcia nie są wolne". Bóg uzależniony od człowieka??

Powyższe absurdy wynikają z nieświadomego założenia istnienia jakiejś wspólnej przestrzeni wolnego działania, ogarniającej i Boga, i człowieka. Przestrzeń tę, absolutną Wolność, mieliby sobie teoretycznie Bóg i człowiek wzajemnie odbierać poprzez wywieranie wzajemnego wpływu na swoje postępowanie. Jest to błąd formalny.
Wolność ludzka rozciąga się w innym wymiarze (w stworzeniu) i jakkolwiek Bóg może niekiedy ingerować w ten wymiar i odbierać nieco wolności człowiekowi (np. incydent z Abrahamem), to sama Jego "znajomość przyszłości" ulokowana jest przecież poza tym co stworzone i nic nam do niej, nie wiemy co to jest. W jeszcze innych ramach rozciąga się wolność zwierzęca, wyobrażona, wolność fikcyjnych postaci itd. Działania istot z różnych dziedzin nie interferują, więc i nikt nikogo nie ogranicza.

Mierzi mnie przy tym obecne gdzieniegdzie na forum upieranie się przy Bogu, jako jedynej metafizycznej możliwości i wywodzenie z tego jakichś bzdurnych antyreligijnych sloganów. To nie musi być Bóg. Mogą to być inne "Alfa": Prawa Natury, Język, Różnia, Tarot, Absolutny Czajnik czy jeszcze inne neutrum, wedle upodobań.
Ogłoszenie się ateistą nie oznacza żadnego wyzwolenia, lecz raczej zobowiązuje do wykrycia i nazwania metafizycznych warunków własnej wolności.

A więc, formalnie uogólniając, Alfa generuje pewną przestrzeń wolnego działania, do której sama "siłą faktu" (jak mówił mój wuefista) nie należy. Jak generuje? - może to być "akt stworzenia", "emergencja z chaosu", "w oparciu o immanentną nieokreśloność kwantową", lub "niejednoznaczność uwarunkowań genetycznych". Człowiek (konkretny) działa w tej przestrzeni i przestrzeń tę może sobie eksplorować, badać czy jest duża czy mała, krzywa czy trójkątna - w sposób racjonalny, badając po prostu ile wolności oferuje mu rzeczywistość - w porównaniu z innymi ludźmi, zwierzętami itp., ale przecież nie w porównaniu z Alfą!
Chyba lepiej działać tak, niż dociekać na około przez jakąś metafizykę czy teologię mętną "Ile mamy wolności my, skoro Alfa ma wolności tyle a tyle?" ("skoro Bóg jest mega totalnie zarządzający", "skoro świat jest sam w sobie [nie]zdeterminowany") ?
astrotaurus (12445 punktów)
>Nie chodzi tylko o taki klops, że niby "wiedza boska na temat naszej przyszłości neguje wolność naszą" ale i taki knefel, że "skoro Bóg ma karać człowieka stosownie do jego wolnych postępków, to znaczy, że pewne boskie posunięcia nie są wolne". Bóg uzależniony od człowieka??
No to rzeczywiście klops!
Do absurdu wszechwiedza vs wolność dodałeś absurd sprawiedliwość vs miłosierdzie!

Ale masz rację, że
>bezzasadnie absolutyzuje się jednocześnie Boga i wolność - i w końcu nie wiadomo, Co Kogo przewyższa, ogarnia i umożliwia i które pisać z większej litery.
To wynik bezprzykładnej pychy wierzących, którym nie wystarcza zwyczajny bóg! Oni muszą mieć Boga i to takiego wszech i ach!

> Wolność ludzka rozciąga się w innym wymiarze (w stworzeniu) i jakkolwiek Bóg może niekiedy ingerować w ten wymiar i odbierać nieco wolności człowiekowi (np. incydent z Abrahamem), to sama Jego "znajomość przyszłości" ulokowana jest przecież poza tym co stworzone i nic nam do niej, nie wiemy co to jest.
Wolność to nie jest pełna anarchia. Jeśli człowiek porusza się w gęstym morzu ograniczeń (nawet takich stawianych bezpośrednio przez Boga, jak w przypadku Abrahama), to zawsze decyzja może być jego własna.
Tylko co z tą "znajomością przyszłości"? Jeśli przyszłość jest znana to gdzie wolna wola?
Wybór dowolnego koloru pod warunkiem, że to będzie kolor czarny?

>W jeszcze innych ramach rozciąga się wolność zwierzęca, wyobrażona, wolność fikcyjnych postaci itd. Działania istot z różnych dziedzin nie interferują, więc i nikt nikogo nie ogranicza.
Mógłbyś coś bliżej rzec na temat rozbieżności dziedzin człowieka i Boga?

>Ogłoszenie się ateistą nie oznacza żadnego wyzwolenia, lecz raczej zobowiązuje do wykrycia i nazwania metafizycznych warunków własnej wolności.
Och, ogłoszenie się ateistą oznacza choćby wyzwolenie od ograniczeń teizmu i ja na przykład czuję się tylko luźno zobowiązany do tego co mówisz... choć pewnie jako teista nie musiałbym wcale, mając gotowe odpowiedzi na wszystko.

>Człowiek (konkretny) działa w tej przestrzeni i przestrzeń tę może sobie eksplorować, badać czy jest duża czy mała, krzywa czy trójkątna - w sposób racjonalny, badając po prostu ile wolności oferuje mu rzeczywistość - w porównaniu z innymi ludźmi, zwierzętami itp., ale przecież nie w porównaniu z Alfą!
Żebyż tę Alfę dało się pominąć w eksploracji swej przestrzeni to może czemu nie? Ale jeśli Alfa wszystko wie o moich ruchach to ja mam zajmować się głupstwami, a badanie i eksplorację Alfy zostawić doktorowi Rydzykowi?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-02-2011 17:44 
 Ocena 2 na 2
Marcuch (664 punktów)
>>bezzasadnie absolutyzuje się jednocześnie Boga i wolność - i w końcu nie wiadomo, Co Kogo przewyższa, ogarnia i umożliwia i które pisać z większej litery.
>To wynik bezprzykładnej pychy wierzących, którym nie wystarcza zwyczajny bóg! Oni muszą mieć Boga i to takiego wszech i ach!

Owszem, jest taka ewentualność. Ale podejrzewam, że każdy posiada Coś, co jest wszech i ach, czasem potajemnie.

>Tylko co z tą "znajomością przyszłości"? Jeśli przyszłość jest znana to gdzie wolna wola?

No właśnie. Pal sześć relacje Bóg-człowiek, ale przecież Bóg jako wszechwiedzący powinien "znać" również swoją przyszłość - cokolwiek to znaczy, hehe. I w tym sensie nie jest "wolny", logicznie rzecz biorąc, nie może nic "wybierać". Niezły zonk! Jest od groma teologicznych paradoksów, wynikających z antropomorfizacji Boga i niezręcznego używania języka. Bóg nie jest "większy", On jest w ogóle jakiś Inny... Wielu głębokich teologów głęboko to zgłębiało i ja nie czuję się kompetentny. (Więc też nie mówię, że rozwiązania nie ma!)

>Mógłbyś coś bliżej rzec na temat rozbieżności dziedzin człowieka i Boga?

Zapuściłem tu wcześniej taką metaforę "autora (książki) i bohatera". Jak ją sobie kto ekstrapoluje na "Boga i człowieka" - za to nie odpowiadam - ale czuję, że ten obrazek daje jakąś namiastkę rozeznania i otuchy. Przynajmniej widać w nim, że transcendentne zdeterminowanie książki nie implikuje immanentnego determinizmu opisanego w niej świata, a to już coś.

Po pierwsze, przyjmuję na fenomenologiczną modłę dwie rozłączne dziedziny istnienia: realną, w której istnieje autor i intencjonalną, fikcyjną, do której należy bohater. Autor nie może znaleźć się w książce i stać się bohaterem (boskości Jezusa nie akceptuję). Bohater nie może pisać książki, to oczywiste. Treść książki i rzeczywistość to nie dwa obszary jakiejś przestrzeni, to dwie dziedziny bytu, między którymi nie ma przejścia przestrzennego, mają też niezależne wymiary czasowe. Jest to założenie metafizyczne i dlatego nie każdy musi się z nim zgadzać.
Autor pisze: "Heniek wybrał śledzia. Nie wiedział jakie to pociągnie skutki." - i nikt nie śmie podważyć słów autora, że zaiste był to [wolny] wybór. Heniek nie może przyjąć perspektywy autora i zajrzeć do ostatniego rozdziału - jest to niemożliwość logiczna (a nie brak wolności), absurd, sprzeczność z założeniem o dwóch rozłącznych dziedzinach istnienia.

My, w twierdzeniu, że "Bóg wszystko wie do przodu" rzucamy się beznadziejnie właśnie na "perspektywę autora". Udajemy przed samymi sobą, że dziedzina istnienia Boga jest nam poznawczo dostępna i lecimy na tym rowerze prosto w chaszcze paradoksów. Zaczyna się od tego, że niby "wizualizujemy" sobie naszą przyszłość z Jego perspektywy i konstatujemy, że jaka by nie była, to na pewno jest "jakaś", jest jednoznacznie określona i jest taka już "teraz" (?)... Oszukuje nas tutaj coś, co nazwałbym "wyobraźnią logiczną" i nieumiejętność pomyślenia dwóch różnych czasów. Nie mamy przecież pojęcia Jego perspektywy i nie możemy nawet "gdybać" w tym względzie! Nie mamy prawa twierdzić, że w ogóle "są" jakieś dalsze rozdziały, jako bohaterowie nie wiemy o żadnych "rozdziałach", ani "częściach", możemy równie zasadnie twierdzić, że nie istnieją. I to jest furtka.

Pytanie do psychiatry: dlaczego więc to ustawicznie robimy, dlaczego się tak beznadziejnie rzucamy na jakąś nieznaną transcendentną wiedzę?? Bo, za przeproszeniem, wpieprza nas istnienie tajemnicy. Wielbiciel rozumu tajemnic nienawidzi.

"Wyjścia" są przynajmniej trzy. 1) Przyjąć, że Alfa (Bóg, Intuicja, Nauka, Towarzystwo Strażnica, Elohim, Tarot, Dziadek Czas) to jedyny, nieskończenie dobry depozytariusz tajemnej wiedzy o przyszłości, którego trzeba spróbować pokochać i się uspokoić. 2) Przyjąć, że Boga nie ma i nie ma żadnej Osoby, żadnej władzy, żadnych transcendentalnych prognoz, "autora", żadnej absolutnej Nauki, Porządku, żadnej "Matki Natury" i się uspokoić (trudne). 3) Przyjąć, że być może autor istnieje, ale jest to tak mętne i nieodgadnione, że może lepiej dać spokój z takimi pytaniami, nie angażować się zanadto emocjonalnie, zająć się czymś skromniejszym i może bardziej pożytecznym.

Gwoli usprawiedliwienia metodologicznego: to jest metafizyka, trochę poezja, a nie racjonalne wywody. Są tu intuicyjne sformułowania, metafory. Przyjmuję np. nader osobliwą perspektywę próbując wyrokować coś o samym Bogu. Jednak celem moim jest przedstawienie możliwie spójnego logicznie obrazu, w oparciu o intersubiektywnie zrozumiałe pojęcia-modele, który daje poczucie rozumowego oswojenia się ze sprawą. Obraz nigdy nie będzie wyjaśnieniem czysto rozumowym. Stosuję go, bo myślę, że to są sprawy całościowo przekraczające rozum, chociaż pojmowalne w skończonych wycinkach. I tak jak pewne skończone wyobrażenia dają nam jak gdyby "poczucie rozumienia" nieskończoności, tak i ten obraz powinien dać poczucie zrozumienia czegoś, co poza-ń wykracza. Tak czy siak, trzeba umieć zaakceptować pewien niewielki margines tajemnicy, kontrolowaną dawkę zabobonu.


>to ja mam zajmować się głupstwami, a badanie i eksplorację Alfy zostawić doktorowi Rydzykowi?

Rydzyk rozkminiając Alfę prawdopodobnie się zawiesi.

Zresztą rozkminka jednej Alfy zakłada, wytwarza inną Alfę. Neopozytywiści rozkminiając tradycyjną metafizykę (zarzucając niedefiniowalność pewnych terminów metafizycznych jak "Bóg") stworzyli nową metafizykę: opartą na zabsolutyzowanym Języku.
astrotaurus (12445 punktów)
> Zapuściłem tu wcześniej taką metaforę "autora (książki) i bohatera". Jak ją sobie kto ekstrapoluje na "Boga i człowieka" - za to nie odpowiadam - ale czuję, że ten obrazek daje jakąś namiastkę rozeznania i otuchy.
Rzeczywiście, trudno o celniejszą paralelę!

> My, w twierdzeniu, że "Bóg wszystko wie do przodu" rzucamy się beznadziejnie właśnie na "perspektywę autora".
Chciałbyś zasugerować, że to nie Bóg, tylko my jesteśmy napisani....?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
darlove (2804 punktów)
Programowi komputerowemu tez by sie moglo wydawac, ze ma wolna wole... Algorytmy sztucznej inteligencji wciaz sa rozwijane.
rajcelem (383 punktów)
>Programowi komputerowemu tez by sie moglo wydawac, ze ma wolna wole... Algorytmy sztucznej inteligencji wciaz sa rozwijane.

Niestety euforia związana z tymi algorytmami dawno minęła.
To są tylko matematyczne funkcje, które nadal nie potrafią się zbliżyć
do działania żywych organizmów.
Raczej nigdy nie będą mogły symulować prawdziwej wolnej woli.
10-02-2011 17:21 
 Ocena 2 na 2
darlove (2804 punktów)
>Raczej nigdy nie będą mogły symulować prawdziwej wolnej woli.

Raczej... czlowiek nie potrafil sobie wyobrazic, jak to mozliwe, aby tony zelastwa unosily sie w powietrzu jak ptaki...

Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
rajcelem (383 punktów)

>Raczej... czlowiek nie potrafil sobie wyobrazic, jak to mozliwe, aby tony zelastwa unosily sie w powietrzu jak ptaki...

To nie ja wymyśliłem, to ogólnie przyjęta za prawdę opinia wśród ludzi zajmujących się tematem: wszystkie znane dziś matematyczne algorytmy sztucznej inteligencji nigdy nie będą mogły symulować wolnej woli, wszystkie nadal da się sprowadzić do prostej maszyny Turinga.
Potrzebujemy nowej jakości, na którą na razie się nie zanosi,
trwają badania czy w ogóle prawa fizyki pozwalają na skonstruowanie takich maszyn silniejszych od maszyny Turinga.
11-02-2011 10:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
My też działamy dzięki algorytmom, tylko bardziej złożonym. To wszystko. Ciężko odtworzyć miliardy lat ewolucji przez kilkadziesięcioleci istnienia elektroniki. Ale to się stanie, chyba że ludzie religijni wrócą ludzkość do nowego średniowiecza w imię "rajcelem".
Tibor (1012 punktów)
Często w tym wątku przewija się "zło i dobro" jako opcje do wyboru co zawdzięczamy (wybór) wolnej woli.
@ autor - proszę o zdefiniowanie dobra i zła.
Bo jeśli zakładasz istnienie boga ojca kochającego itp. To wynika z tego że mamy innych ojców. Nie wiem jak Twój ale mój to kawał ch... zrobił mnie i spierniczył. Nikt go od tamtej pory nie widział, nawet pocztówek mi na urodziny nie wysyła.
Z drugiej jednak strony jeśli bóg jest najwyższym dobrem i celem samym w sobie to zło jako takie nie istnieje. Wybuch wulkanu - tysiące ludzi zginęło - ale to przecież było dobre poszli do tatusia, skrzywdzono dziecko, które nie może się sprzeciwić - super "błogosławienie cisi...". Zabiłem 20 osób - zrobiłem samo dobro wysłałem ukochane jego dzieci do tatusia, powinienem dostać nagrodę za to jak bardzo się o ludzi troszczę.
napisałeś, w którymś z postów, że nie chcesz rozważać obiektywności dobra i/lub zła. Ale niestety moim zdaniem nie da się od tego uciec. Wolna wola jako możliwość wyboru dobra i zła wymaga zdefiniowania obydwu by wiedzieć co tak naprawdę wybieramy i od tego imo trzeba było zacząć.
Marcuch (664 punktów)
>W wątku Leczenie a modlitwa pojawił się problem wolnej woli i wszechwiedzy Boga,

No dobra, zostawmy na chwilę nasze ulubione problemy teologiczne i zanalizujmy przykład czysto medyczny. Elektrody odczytują aktywność mojego mózgu i kiedy chcę podnieść rękę, a nawet z wyprzedzeniem dajmy na to jednej sekundy, zapala się czerwona lampa. Jest to technicznie wykonalne i np. dla Bernarda Korzeniewskiego wniosek z tego eksperymentu dotyczący wolności jest jednoznaczny (mały podp zachęcający młodzież do myślenia, "Od neuronu do samoświadomości", książka nadźgana błędami).

Pan laborant mówi na dokładkę: jak zobaczysz czerwone światło, nie możesz nic robić! Spróbuj teraz podnieść rękę, frajerze, he he he...
I jak tylko pomyślę o podniesieniu ręki zapala się ta wredna lampa.

Czy podnoszę rękę w sposób "wolny"? Co się w ogóle dzieje z moją wolą w tym eksperymencie?
PanBuk (6257 punktów)
>W wątku Leczenie a modlitwa pojawił się problem wolnej woli i wszechwiedzy Boga,
>zapewne nie pierwszy raz na tym forum.
>Skoro Bóg wie co zrobimy, to znaczy że nasza wolna wola jest fikcją.
>Nie jest to prawdą....

ech, jak połączymy wiedzę ojca plus syna - bom i ojciec i syn... a i skoro ktoś jest ojcem, kiedyś musiał być synem? bo jak jest synem to niekoniecznie musi być ojcem?
no chyba że TR?
...nawet duch tego nie udźwignie...

no ale skoro ojciec wie, że Jasio zabierze Małgosi cukierka to fakt bezczynności znaczy, że nie kocha Małgosi? A może chce aby Jaś dostał w ryłko i się naumiał? No ale czy wtedy kocha Jasia jak Małgosie?
No ale wie, że Małgosia impulsywna dziewuszka... czy pochował widelczyki?

widzę, że powolutku wiosna zaczyna gościć i na Racjonaliście!
ślicznie!


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
rajcelem (383 punktów)
>no ale skoro ojciec wie, że Jasio zabierze Małgosi cukierka to fakt bezczynności znaczy, że nie kocha Małgosi?

Dlaczego bezczynności? Jasio dobrze wie, że zabieranie cukierka to niedobry pomysł.
Może nawet wkrótce wymyśli, że warto poprosić.
09-03-2011 08:01 
 Ocena 1 na 1
PanBuk (6257 punktów)
>>no ale skoro ojciec wie, że Jasio zabierze Małgosi cukierka to fakt bezczynności znaczy, że nie kocha Małgosi?
>Dlaczego bezczynności? Jasio dobrze wie, że zabieranie cukierka to niedobry pomysł.
>Może nawet wkrótce wymyśli, że warto poprosić.
>
Przez 30 lat żaden Jaś nie pomyślał a zabierał zawsze - skąd ten optymizm? wiosna?
Jaś to wojownik. Nie intelektualista. Żądny krwi. Jak Bóg wszechmogący!
Znaczy się : ma to po tacie...


Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365