 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-06-2010 11:47 | diogenes (42753 punktów) | Wewnętrzna maszyna
4 na 4 | Nawet wierzący w nieśmiertelność duszy używają do jej opisu metafor, które wskazywałyby na jej materialność. No bo ładuje się akumulatory (nabiera energii) lub pracuje na pełnych obrotach (beznamiętnie, szybko i skutecznie). Z kogoś uszło powietrze (oklapł w zapale), między nimi zaiskrzyło (miłość od pierwszego wejrzenia), coś wszystkich zelektryzowało, lub też doszło do spięcia (kłótni, konfliktu).
Czy to tylko metafory? Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna?
Czy zatrybiliście? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Nawet wierzący w nieśmiertelność duszy używają do jej opisu metafor... Nawet "wierzący"?
>Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna? Człowiek umiera, złom z niego zostaje.
>Czy zatrybiliście? Nie wiem - co z tym "(nie?)wierzącym"?
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >>Czy zatrybiliście? > Nie wiem - co z tym "(nie?)wierzącym"?
Nie zatrybiłem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | immune.ltd (1783 punktów) | Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna?
tak jak w każdym innym żywym organizmie obumierają komórki i kończy się okres w którym żył i się rozmnażał.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ten drugi okres kończy się zazwyczaj przed tym pierwszym, co ma swoje wyjaśnienie w ewolucji naszego gatunku. Babcie były zawsze potrzebne wnukom, którzy dorastają bardzo długo. A tak naprawdę babcia, która się już bardziej nie rozmnoży, ma w swoich wnukach ostateczną przepowiednię genetycznej przyszłości. Płodna młoda matka zawsze jeszcze może liczyć na kolejne dzieci.
|
|
 | | malgorzata106 (3 punktów) | >Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna? >tak jak w każdym innym żywym organizmie obumierają komórki i kończy się okres w którym żył i się rozmnażał. opakowanie czyli ciało zuzywa sie,jak wszystkie organizmy żywe w tej czasoprzestrzeni,ale ciało to nie cały człowiek?????
|
|
|  | | immune.ltd (1783 punktów) | opakowanie czyli ciało zuzywa sie,jak wszystkie organizmy żywe w tej czasoprzestrzeni,ale ciało to nie cały człowiek?????Proszę Cię jeśli to prowokacja w stylu dusza itd to ja mam kilka ważnych innych obowiązków w domu. Wolę już obejrzeć mecz
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >opakowanie czyli ciało ...
Na różne sposoby pomniejszano wartość cielesności. To platoński atawizm w naszym myśleniu (σῶμά ἐστιν ἡμῖν σῆμα - ciało jest grobem duszy). A przecież jest jedynym oknem na świat i być może jedynym światem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | immune.ltd (1783 punktów) | Platon poszedł w tym przypadku bardzo daleko. Mając na względzie nie wielki postęp w jego czasach traktuję to jako jedno z wielu dzieł i jako mieniący się człek rozumny, czekam na twarde wyniki badań i rzeczowe nie tendencyjne opisy naukowe.
|
|
| |  | | malgorzata106 (3 punktów) | > opakowanie czyli ciało zuzywa sie,jak wszystkie organizmy żywe w tej czasoprzestrzeni,ale ciało to nie cały człowiek?????Proszę Cię jeśli to prowokacja w stylu dusza itd to ja mam kilka ważnych innych obowiązków w domu. Wolę już obejrzeć mecz  nie masz na to wpływu,ze człowiek to byt złozony...a pojęcia dusza tez nikt nie zdefiniował,uważam też,że aby stać się człowiekiem nie wystarczy tylko żyć
|
|
| | |  | | immune.ltd (1783 punktów) | nie masz na to wpływu,ze człowiek to byt złozony...a pojęcia dusza tez nikt nie zdefiniował,uważam też,że aby stać się człowiekiem nie wystarczy tylko żyć  Każdy organizm można określić mianem bytu złożonego.
|
|
| | | |  | | malgorzata106 (3 punktów) | > nie masz na to wpływu,ze człowiek to byt złozony...a pojęcia dusza tez nikt nie zdefiniował,uważam też,że aby stać się człowiekiem nie wystarczy tylko żyć > Każdy organizm można określić mianem bytu złożonego.owszem,kazdy w swoim rodzaju
|
|
|  | 1 na 1 | orchidea78 (385 punktów) | Ciało ludzkie się zużywa.
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | . >Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna? La Mettrie się kłania. A ja myślałem, że od XVIII wieku zaszliśmy daleko dalej. Budowa organizmów żywych jest złożona i to znacznie bardziej niż myśleliśmy jeszcze w XX w. Badania najbardziej złożonego organu, jakim jest ludzki mózg, dotarła niewyobrażalnie daleko, uświadamiając nam jak ogromnie mało jeszcze wiemy o jego złożoności i funkcjach.
A metafory, tak jak inne ludzkie stwory, zależą od pory. Czasem to aniołowie, a czasem upiory.
@@@ .
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >La Mettrie się kłania. >A ja myślałem, że od XVIII wieku zaszliśmy daleko dalej.
W takim razie mamy atawistyczną metaforykę.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >>La Mettrie się kłania. >>A ja myślałem, że od XVIII wieku zaszliśmy daleko dalej. >W takim razie mamy atawistyczną metaforykę. Tak, ale czy warto ją zmieniać? Metaforyka, to część naszej kultury, a więc i człowieczeństwa. "Życie jest formą istnienia białka, tylko w kominie czasem coś załka".
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>W takim razie mamy atawistyczną metaforykę. >Tak, ale czy warto ją zmieniać? Metaforyka, to część naszej kultury, a więc i człowieczeństwa.
A czy warto nie chodzić na mszę? To też część naszej(?) kultury, itd.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobra riposta. Tutaj też warto by się zastanowić nad tym, co rzeczywiście posiada zmysł myślenia, jak chyba najpracezyjniej można ująć świadomość. Czy zmysł myślenia pojawia się zaraz po wyjściu z łona matki u istoty ludzkiej? Ostatnio zostałem za to pytanie troszkę poturbowany, ale warto być konsekwentnym.
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >>>W takim razie mamy atawistyczną metaforykę. >>Tak, ale czy warto ją zmieniać? Metaforyka, to część naszej kultury, a więc i człowieczeństwa. >A czy warto nie chodzić na mszę? To też część naszej (?) kultury, itd. Myślę, że warto! Tylko ile razy można chodzić na ten sam spektakl. Częściej jak raz na kilka lat mnie nudzi. Natomiast byłem na nabożeństwach wielu religii i uważam to za poznawczo bardzo ciekawe. Niezależnie od tego czy nam się to podoba czy nie religia jest mocno związana z człowieczeństwem. Zresztą moim - w oparciu o lektury wielu badaczy - człowiek ze swej natury jest religijny, to ja nie potrzebując wiary do zrozumienia świata jestem dziwolągiem. Większym nota bene od ateistów.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| rexus (2343 punktów) | Tak. Ludzka dusza posiada skomplikowany układ napędowy. Ruscy naukowcy tworzą na jej wzór napęd antygrawitacyjny.
|
|
1 na 1 | Piątkowski (5131 punktów) | Człowiek, to wspaniały i skomplikowany robot-biochemiczny  , być może, ze względu na tak złożoną budowę, występuje tyle dziwnych "awarii" w tym systemie, jedne wychodzą nam na korzyść, inne są bardzo destrukcyjne dla populacji...nawet uczucia i świadomość są tylko narzędziem w walce o przetrwanie i przekazanie naszych genów (oprogramowania:P z upgrade`m od naszej drugiej połówki)
|
|
2 na 2 | ktośtam (650 punktów) | Wydaje mi się jednak, że te metafory nie odnoszą się w żaden sposób do duszy, niezależnie od tego, jaka jest interpretacja tego słowa: "dusza". Zmęczenie albo energię rozpierającą człowieka czuje się w mięśniach, w miłości potrzebna jest chemia, gniew i złość - to już od dawna zbadane - idą w parze z burzami hormonalnymi - które są ich przyczynami - i z objawami biologicznymi - czerwone twarze, szybsze bicie serca, wychodzące na szyi i czole żyły. Chyba nawet największe mohery są świadome tego, że ciało ma wpływ na świadomość, a już abstrahując od ogólnego pojęcia duszy i zostając przy religii chrześcijańskiej - Jezus, potem różni święci podkreślali, że ciało może wodzić na pokuszenie, a więc znaczny wpływ na tę duszę ma. Metafory odnoszące się bezpośrednio do ciała są więc jak najbardziej na miejscu
|
|
 | | kognitywista (3391 punktów) | >Wydaje mi się jednak, że te metafory nie odnoszą się w żaden sposób do duszy, niezależnie od tego, jaka jest interpretacja tego słowa: "dusza". Też tak sądzę. Wszyscy jako tako obeznani z nauką już dawno przerzucili większość fizycznych atrybutów na ciało a psychicznych na umysł. Dusza w ultranowoczesnym chrześcijaństwie pozostała jedynie mglistym nośnikiem nieśmiertelności. A dokładniej - "pragnienia nieśmiertelności".
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Dusza w ultranowoczesnym chrześcijaństwie pozostała jedynie mglistym nośnikiem nieśmiertelności.
Skocz na cmentarz polski: inskrypcja Pokój jego/ jej duszy zamyka zdecydowaną większość biografii Polaków, z ateistami za życia włącznie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To pragnienie nieśmiertelności jest duuuużo silniejsze niż w średniowieczu. Wtedy wierzący nie musieli tyle kłamać...
|
|
2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | "(...) Śmierć dźgnął laskę palcem. Zatrzeszczała i iskry popełzły obscenicznie wzdłuż niej.
To dziwne, ale właściwie się nie złościł. Gniew to emocja, a do emocji potrzeba gruczołów. Z gruczołami Śmierć właściwie wcale nie miał do czynienia i naprawdę musiał się namęczyć, żeby się porządnie rozgniewać. (...)"
Terry Pratchett "Czarodzicielstwo" ISBN 83-7180-073-8
A'propos duch versus ciało.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| Guzik (2020 punktów) |
>Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna? >Czy zatrybiliście?
Są ludzie bezduszni - istne maszyny. Ich puls w emocjach nie podskoczy. Tacy zapewne ładują akumulatory, a ich mózg, działa bez większych emocji, jednak i on różni się od zwierzęcego od czasu gdy człowiek wykrzesał i obłaskawił ogień.
Ale symbolem czasu jest: Raczej cena niż wartość, i tytuł niż treść,[...] Liczy się kształt ucha...itd
Na szczęście słychać, jak w wierszu Szymborskiej, łomot maszyn, które mielą papier. Są wartości, które po nas zostaną. I nawiązując, tak jak Ty, Diogenesie, do chrześcijaństwa, powiem: Po owocach ich poznacie.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No więc chrześcijaństwa unikaj jak ognia...
Natomiast nie ma istot dusznych. Są tylko bezduszne i nic w tym złego. Nic tak bardzo nie zabija wrażliwości jak ułuda duszy. Chodzić z abstrakcyjną ideą pseudobogów i czasem dla niej zabijać i ginąć. Cóż może być bardziej okrutnego?
|
|
|  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Natomiast nie ma istot dusznych. Są, np. "....", oraz "......" i choćby "......", tak na szybko.
>Cóż może być bardziej okrutnego? Okrutnego?- A okrucieństwa, to nie ma.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Hm... Od kiedy przeczytałem okropny moim zdaniem wiersz Szymborskiej o cudzysłowiach, wydają mi się okrutne  Nie czytałem, ale nie wiem czy to powód braku okrucieństwa.
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Czy to tylko metafory?
A między ludźmi dochodzi do spięcia, czy konfliktu?
>Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna?
Raczej czy maszyna się psuje, czy umiera jak człowiek?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
1 na 1 | E.Strus (42 punktów) | Hej!
Jak juz idziemy w metafory to może jakieś nowocześniejsze? Maszyna to wiek XIX. Może komputer?
cytat: "ludzka komórka jest zaprogramowana do samozniszczenia"
Świstak
----------------------------------------------------------------- " Jak każdy o sobie pomyśli, o wszystkich będzie pomyślane"
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Jak juz idziemy w metafory to może jakieś nowocześniejsze?
Pojawiają się i metafory opisujące procesy psychiczne w terminach komputera. Można np. mieć zawiechę. To postęp w stosunku do - powiedzmy - pary, która z nas uszła.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >To postęp w stosunku do - powiedzmy - pary, która z nas uszła.
A gwizdek się śmieje.
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | >>To postęp w stosunku do - powiedzmy - pary, która z nas uszła. > A gwizdek się śmieje. Osobiście wolę jak śmieje się gwizdek, od tego jak się z gwizdka śmieją.
A gdy gwizdek się śmieje o poranku. to dobry dzień Ci wróży Panie Kochanku. Jak widać metafory zależą i od formy i od pory.
@@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | >Jak widać metafory zależą i od formy i od pory.
A pory zależą też od pory. Teraz pora na dżinsy.
|
|
| Bezdomny (621 punktów) | >Nawet wierzący w nieśmiertelność duszy używają do jej opisu metafor, które wskazywałyby na jej >materialność.
Ponieważ mamy jako społeczeństwo coraz bardziej materialny stosunek do świata. Widać to na każdym kroku, nie tylko jeśli chodzi o dusze, tę ważną kwestię rozumiałbym więc znacznie szerzej.
Chyba to Fromm poruszał chociażby aspekt coraz większego udziału rzeczowników w mowie.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Ponieważ mamy jako społeczeństwo coraz bardziej materialny stosunek do świata.
Skoro świat jest materią, jaki inny stosunek jest możliwy? Platoniczna miłość to miłość do własnego wyobrażenia, w sumie - forma narcyzmu. Podobnie jest z platonicznym stosunkiem do świata.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Bezdomny (621 punktów) | >>Ponieważ mamy jako społeczeństwo coraz bardziej materialny stosunek do świata. >Skoro świat jest materią, jaki inny stosunek jest możliwy?
Mówiąc "do świata" miałem na myśli rzeczywistość. Chociażby idee nie są materią, rozwój także nią nie jest.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >idee nie są materią, rozwój także nią nie jest.
Poznawczą podstawą rozwoju jest uchwycenie różnicy dwóch stanów i zapamiętanie minionej fazy, oraz nałożenie na to jakieś skali preferencji. Tak więc rozwój to wyłącznie kategoria naszej świadomości. Jeśli świadomość określimy poprzez funkcję materii (stopień złożoności nie gra tu roli, jest kwestią etapu rozwoju nauki), rozwój jest również pewną oceniającą jej funkcją. Przyroda się nie rozwija, tylko różnicuje. Pojecie rozwoju to tylko arcyludzka sprawa.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W ogólnym różnicowaniu się przyrody pojawiają się niekiedy tendencje rozwojowe. A to wielokomórkowość, a to oczy, a to mózg istoty myślącej. Oczywiście w bardziej ogólnym sensie mózg istoty myślącej nie jest w żaden sposób "lepszy" od zwykłej bakterii. Ale jeśli stworzy się zbiór, w którym główną cechą będzie "widzieć", "poruszać się", "odczuwać otoczenie świadomie", możemy mówić o krótkofalowych tendencjach rozwojowych.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > W ogólnym różnicowaniu się przyrody pojawiają się niekiedy tendencje rozwojowe.Rozwój na ogół wiążemy z doskonaleniem, a tym samym z wartościowaniem, wchodząc tym samym na grząski grunt. W czym np. Wenus z Willendorfu jest piękniejsza od Wenus z Milo, czy Wenus S.Dali? Historia sztuki nie jest historią doskonałości. Myślę, że w wielu innych kontekstach lepsze można zastąpić innym. Organizm zaopatrzony w oko reaguje inaczej, niż pozwala na to fototaksja, ale tym niemniej obie te formy mają się dobrze.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Środkowa. Dali jest beznadziejny. Największej klasy dzieła sztuki są po prostu inne. Ani lepsze, ani gorsze od innych. Ale pewne elementy sztuki się rozwijają. Na przykład elipsoidalna kopuła - barok. Kopuła jako taka - Mimar Sinan, ale też Michał Anioł i Dienzenhoffer. Kolumnada - Starożytna Grecja. Kamienna konstrukcja szkieletowa - gotyk. Światłocień wczesny barok, późny renesans. Polifonia - Bach. Struktury mikrotonalne - Miyan Tansen. Związanie linii melodycznej z rytmem w obrębie monodii - Tyagaraja. Dramat - Kalidasa, Szekspir. Związek słowa z obrazem - być może zenga japońska, a może któryś z nurtów chińskich z VII wieku. Etc. I można tak ciągnąć, oczywiście uzupełniając te moje przykłady tak, aby były dużo bardziej precyzyjne.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Dali jest beznadziejny.
Jak każdy trup.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Drogi filozofie, z poetą nie wygrasz. W każdym wielkim dziele sztuki żyje jego twórca, nawet gdy nie pamiętamy już jego nazwiska. Za przykład podaję ci końcówkę "Metamorfoz" Owidiusza. Człowiek, który żył 2000 lat temu, mówi (w piękny, absolutnie genialny sposób) - "będziesz mnie czytał". A pomyśl sobie, że Owidiusz, rozgoryczony wyrokiem Augusta skazującym go na banicję zniszczył ten teks. Ale przyjaciele mieli nielegalne kopie... Później "Metamorfozy" przetrwały 1800 lat chrześcijańskiej demolki. Niemal wszystkie świątynie rzymskie i greckie zniszczono. Wybito wszystkich politeistów (niektórzy z nich wyjechali na przykład do Arabów (tak panie Koraszewski) i jeden (dosłownie) wrócił w dobie renesansu, więc gdy pisał o nimfach etc., szczerze w to wierzył - zupełnie niezwykła historia). No więc wybito wszystkich wyznawców Bogów Olimpijskich (ta pomijana skrzętnie przez "obiektywnych" historyków stuletnia rzeź wpłynęła na zmierzch Imperium Rzymskiego, być może była główną przyczyną). Swoją drogą dowiedziałem się też, iż "Żaby" Arystofanesa, najlepsza komedia wszechczasów, była pojmowana przez ostatnich politeistów Greko - Rzymskich jako księga objawiona, zaś groteskowa przyśpiewka Dionizosa zwięczana żaby "brekekeks" stanowiła swego rodzaju mahamantrę. Zgadzam się. Jeśli cokolwiek nadaje się na księgę objawioną, to zdecydowanie "Żaby". A kto je przeczyta, nigdy już nie powie, iż Szekspir czy Becket byli najlepszymi dramatopisarzami. Ale wracając do Owidiusza. Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy wrócili do średniowiecza, dzięki niemożności odrzucenia religijności (nawet ja wierzę w "Żaby" - źle jest  ). A wtedy, za jakiś czas być może, odwiedzą zgliszcza Ziemi (albo piękne ogrody Ziemi bez Homo sapiens) jacyś nasi sąsiedzi (którzy, zważywszy na ogrom wszechświata i popularność naszego składu chemicznego, raczej istnieją). A wtedy, jak mogę domniemywać, znajdą trochę przypadkowych przedmiotów. Fragment lufy od czołgu, klawisz od laptopa etc. Wśród tych rzeczy zapewne będą "Metamorfozy" (dlatego wpisałem jakiś mój wiersz na egzemplarz "Metamorfoz", może uda mi się przemycić). W wersji papierowej, albo jakimś cudem ocalałej pamięci kompa (wpisałem też na twardy dysk "Metamorfozy"). I ci kosmici, którzy będą, dajmy na to, czymś podobnym do wielorybów poruszającym się w specjalnych skafandrach, mającym inne zmysły, oddychającym czymś innym (ale duet tlen - ditlenek węgla, tak samo jak dwupłciowość całkiem możliwe, a jaszcze bardziej budowa komórkowa z czymś podobnym do pewnego stopnia do ziemskich DNA, replikator na 100% będzie, chyba, że będą Sztucznymi Inteligencjami). Oczywiście dla istot, które opracowały jakiś sposób zapisu danych, oraz z pewnością będą miały jakiś sposób komunikacji, zaś matematykę na sto procent identyczną z paradygmatami naszej matmy (chyba, że będą gośćmi z innego wszechświata, o ile te istnieją, ale to zdecydowanie utrudni wizytę). A więc owe wieloryby być może będą na tyle rozwinięte, iż zdołają przełożyć "Metamorfozy" na język swej planety (planet), gatunku i cywilizacji. No i Owidiusz znów do nich przemówi. Pewnie nigdy nie dojdą do tego, kim był ów Rzym, i co to znaczy "Metamorfoza", ale i tak tekst stanie się bestselerem. I o to chodzi drogi Diogenesie  A czy Owidiusz jako osoba coś na tym zyskał? Umarł i oczywiście z jego perspektywy nie ma znaczenia, czy czytamy jego dzieło, czy też nie. Ale jest też drugi Owidiusz, mem Owidiusza, coś zupełnie martwego, a jednak bardziej żywotnego niż niemal cały Antyczny Rzym. I nawet gdy Owidiusz jeszcze żył, ten drugi, zupełnie martwy Owidiusz, już czychał na te wszystkie wieki  . Oczywiście, wybrałem środkową rzeźbę, gdyż pierwsza to przypadkowy odprysk. To tak, jakby po nas została po tysiącach lat kopia, kopii, kopii "Słoneczników" van Gogha. Mam przeczucie, iż prehistoryczna rzeźba miała potężniesze siostry. Ot, taki polski gotyk, gdy francuski nie przetrwał. Natomiast w przypadku Dalego, inaczej niż u Owidiusza, to ten pierwszy Dali (żywy) zdominował tego drugiego (martwego mema). Mogę się mylić, ale gdy patrzę na Maxa Ernsta tam widzę bardziej zjadliwy surrealizm. Tak samo Magritte.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | > Drogi filozofie, z poetą nie wygrasz.Nie widzę konfliktu. > W każdym wielkim dziele sztuki żyje jego twórca,...Wyłącznie odbiorca, jeśli ktoś chce - konsument. > Jeśli cokolwiek nadaje się na księgę objawioną, to zdecydowanie "Żaby".A nie rechot żab? > kto je przeczyta, nigdy już nie powie, iż Szekspir czy Becket byli najlepszymi dramatopisarzami.Robienie ze sztuki konkurencji sportowej to nieporozumienie. Wielcy artyści to na słońcach swych przeciwne bogi, by nawiązać do Słowackiego > ...i Owidiusz znów do nich przemówi.Widzę, że po uszy tkwisz w historii. Ja też uwielbiam historię. Najbardziej wtedy, kiedy nie zostawia po sobie śladu. > Oczywiście, wybrałem środkową rzeźbę, gdyż pierwsza to przypadkowy odprysk. To tak, jakby po nas została po tysiącach lat kopia, kopii, kopii "Słoneczników" van Gogha.Nie musi zostać nic. Wystarczy, że ostanie się wola tworzenia, bo to ona, a nie dzieła i ich historie, są sednem sztuki. Dlatego nic specjalnego się nie dzieje, kiedy płoną muzea czy biblioteki. Cytat: There really is no such thing as Art. There are only artists.
Gombrich, The Story of Art.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | No proszę, a ja czytam język polski i nawet dobry gramatycznie i stylistycznie. Tyle w nich historii, przeobrażeń i ustaleń. A każde słowo ma swoją historię. Na przykład słowo "historia" nie było znane poczciwym Polanom a i zapewne Bolesław Chrobry go nie znał.
My, z naszymi genami i kształtem oczy, jesteśmy żywą historią naturalną. Mamy kość ogonową, historyczną pamiątkę po ogonie przodków. Uszy mamy ze skrzeli. Może gdybyśmy słuchali uszami z płetw, to muzyka brzmiałaby inaczej? Język jest też takim przeobrażającym się ciągiem na pograniczu historii naturalnej (język, jak oko, wytworzył się w trakcie ewolucji, a teraz różnicuje się dzięki ewolucji kultur). Więc co zwiesz wolą bez historii?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) | punkt za "Żaby".
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > W czym np. Wenus z Willendorfu jest piękniejsza od Wenus z Milo, czy Wenus S.Dali? W sobie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > >W czym np. Wenus z Willendorfu jest piękniejsza od Wenus z Milo, czy Wenus S.Dali?> W sobie.  Każda z osobna, czy wszystkie razem?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > >>W czym np. Wenus z Willendorfu jest piękniejsza od Wenus z Milo, czy Wenus S.Dali?> >W sobie.  > Każda z osobna, czy wszystkie razem? Poniekąd masz rację - w sobie, bo jak wszystkie razem. PS Po obiedzie w knajpie, kelner przynosi gościowi miseczkę z wodą. Gościu pyta: - Mam wypić, czy umyć w tym ręce? - Umyć ręce- odpowiedział kelner. - Hehe - zarechotał, będący już dawno po obiedzie, gość przy stoliku obok. - Jakie pytanie, taka odpowiedź - dorzucił.
|
|
| | | | |  | | apud (4399 punktów) |
>Historia sztuki nie jest historią doskonałości.
A właśnie ze jest.
|
|
| oportunista (1711 punktów) | Widzę to tak: Człowiek i każda żywa istota składa się z materii ukształtowanej przez kod genetyczny. Dwa czynniki, pierwszy będący strukturą atomów, drugim informacją co z czym i jak. Tego, czym jest dusza, tak dokładnie nikt nie śmiał nawet określić, osobiście skłaniam się do umieszczenia jej jako informacji w organizmach wszelakich. Nawet wierząc w Boga, rezerwowanie duszy tylko dla człowieka jest mało przekonywujące i nieakceptowane przez wielu. Wychodząc z takiego punktu widzenia, dusza jest namacalna choć niematerialna. To jacy jesteśmy w przeważającej mierze zależy od odziedziczonej po przodkach informacji, w trakcie naszego życia dokładamy, przy pomocy naszego ciała, swą drobinę i przekazujemy następnemu pokoleniu. Gdybyśmy do otrzymanej informacji wprowadzili błąd, to byśmy się psuli, gdy jednak następne pokolenia korzystają z pożytkiem z naszego dorobku, mimo śmierci cząstka nas dalej kształtuje rzeczywistość, a nasze ciało wykorzystały dla własnego pożytku robale. Często spotykam się z łączeniem duchowości z emocjami lub wytworami naszego mózgu, a dokładniej układu nerwowego, ja jednak uważam iż taka lokalizacja jest wsteczna i oderwana od nas jako całości. Stany naszego umysłu są determinowane genami i środowiskiem, duszą jest nasz zapis na twardym dysku genów. Umieranie jest procesem, śmierć jest stanem przejścia z oddziaływania bezpośredniego na środowisko poprzez własne ciało, do stanu oddziaływania poprzez przekazaną informację. Psująca się maszyna, po sobie zostawia złom, możemy go przerobić na cokolwiek, nie zachowa informacji o tym czym była kiedyś, podobnie rozpada się nasze ciało Nasze dzieci są do nas podobne, część naszej duszy w nich żyje.
|
|
2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Człowiek ma szansę zmienić się w trakcie swego życia z malucha na Bugatti. Bugatti nawet na złomowisku wygląda pięknie, choć nieco melancholijnie. Nie raz się zdarzało, że to właśnie na starość ludzie osiągali szczyt swoich możliwości. Przede wszystkim artyści - Bach, Monet, Rubinstein, Machaut i wielu, wielu innych. Najlepiej rozpaść się na ostateczny złom po napisaniu ostatnich kwartetów.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Najlepiej rozpaść się na ostateczny złom po napisaniu ostatnich kwartetów.
A jeszcze lepiej w trakcie ostatniego. To tak medialnie brzmi: Kwartet niedokończony.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dobrze też skomponować jakąś fugę, która do niczego nie pasuje i ma pokręcony temat
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >pokręcony temat
Dla zakręconych krytyków.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | Guzik (2020 punktów) | >Człowiek ma szansę zmienić się w trakcie swego życia z malucha na Bugatti.
Tak... Jednostki się rozwijają, uczą się i do samej śmierci tworzą, ale w większości wypadków ludzie się uwsteczniają. A co do zamiany w lepszy model Jacku - to powiem, że nawet w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu !
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, o co ci chodzi. Istnieje możliwość harmonijnego rozwoju przez całe życie, niezależnie od tego, co uważasz o rynku zbożowym w Paryżu. Oczywiście ów rozwój może być pokrzyżowany przez chorobę (Alzhaimer itp.) (nie wspominam o wypadkach, bo to niejako wyklucza ewentualną starczą degrangoladę).
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | >Nie wiem, o co ci chodzi. Podejrzewam, że Guzik ma na myśli to, że choćbyś nie wiem przez ile pomnożył zero, wynik zawsze będzie taki sam - zero. Żeby się rozwijało, musi mieć co się rozwijać.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bardzo często zerowe osoby mają najsilniejszy instynkt przetrwania. Więc nie musimy się o nie martwic. Zazwyczaj realizują najprostszy program genetyczny - dużo dzieci, niekoniecznie starannie wychowanych, za to wyuczonych, by zająć się rodzicami na starość. Główny problem - dobrze zjeść. Dla mężczyzny - kobieta, która nie ma problemów z częstą ciążą i często gotuje. Dla kobiety - mężczyzna, który ma mięśnie i jest na tyle sprytny, by awansować. Wydaje mi się, że w przypadku zer kobieta pojmowana biblijnie się sprawdza.
Nie chciałbym być źle zrozumiany. Zera też są potrzebne, przynajmniej do momentu, kiedy nie można zastąpić całej pracy fizycznej maszynami, zaś porodów macicznych bardziej stechnicyzowanym podejściem, gdzie kobieta nie musi przez dziewięć miesięcy byc żywym inkubatorem (co nie dla każdej osoby płci przeciwnej jest niemiłe - nie jestem kobietą, ale sądzę, że to kwestia gustu. Z pewnością organizm kobiety ciężarnej dba o dobre samopoczucie, ciąża może być bardzo miłym doznaniem. Zdarza się też bardzo inteligentna i pełna pomysłów kobieta, która jednocześnie chce mieć 12 - oro dzieci i często siedzieć w domu, tak samo facet, który posunie się do najgorszego oszustwa dla dobra rodziny, da w zęby każdemu, kto stanie mu na drodze (słusznie, czy nie), a jednocześnie dokona rzeczy zupełnie niesamowitych).
|
|
| |  | 1 na 1 | Guzik (2020 punktów) | >Nie wiem, o co ci chodzi. Istnieje możliwość harmonijnego rozwoju przez całe życie, niezależnie od tego, co uważasz o rynku zbożowym w Paryżu. Oczywiście ów rozwój może być pokrzyżowany przez chorobę (Alzhaimer itp.) (nie wspominam o wypadkach, bo to niejako wyklucza ewentualną starczą degrangoladę).
O co mi chodziło? Na pewno nie wątpię w rozwój osobisty człowieka. Wiele osób się do końca życia doskonali, rozwija i to jest piękne. Znam też ludzi, wykształconych na uniwersytetach, którzy popadają we wtórny analfabetyzm, nie czytają... Niektórzy zaś nie rozwijają się, bo popadając w nałogi. Ale może to Jacku, moje zboczenie zawodowe. Widzę takie ludzkie wraki często i stąd ta moja uwaga. Do rozwoju trzeba mieć chyba dobre geny. Tak mi się wydaje.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Rozumiem  . Z pewnością do rozwoju trzeba mieć dobre geny, skrajnym przykładem są ciężkie choroby uniemożliwiające chorym osiągnięcie dojrzałości intelektualnej. Ale wydaje mi się, że osoby zdające sobie sprawę z możliwości rozwoju śmiertelników (jakimi jesteśmy), mają ogromną szansę się rozwijać aż do śmierci, chyba, że znów z uwagi na geny, dotknie ich choroba wieku starczego powodująca ogromne zmiany w mózgu. Może się też zdarzyć kalectwo w wyniku wypadku. Oczywiście wysokie IQ nie jest żadnym paszportem do mądrej starości. Gdy mówię o rozwoju, mam na myśli wszystkie nasze możliwości - wrażliwość, zamiłowanie do pracy fizycznej, w której też można stać się nie lada mistrzem, czy bycie wspaniałym dziadkiem, który natchnie wnuków. Oczywiście to ostatnie wdrażane jest do pewnego stopnia automatycznie, ale ulec naturalnym prawidłom można mądrze, lub głupio... ALe też w samym fakcie bycia dziadkiem nie ma nic wielkiego, to kwestia "jak i kto". Prawdopodobnie, wbrew temu co jest oficjalnie przyjęte, geny są tu jednak ważniejsze od wpływu otoczenia. Niektóre badania wskazują, iż po okresie bycia dzieckiem rodziców, nasz charakter zmienia się jeszcze raz gwałtownie i uaktywniają się cechy zapisane w genach, które były wyłączone w okresie dojrzewania. Wtedy wiele z wysiłków rodzicielskich traci rację bytu.
|
|
|  | | diogenes (42753 punktów) | >w większości wypadków ludzie się uwsteczniają.
Globalnie jednak ewoluują, tak jakoś spiralnie, bo wciąż wokół tych samych spraw.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | Iwona Przybyła (801 punktów) |
Nie od dziś wiadomo, że z punktu widzenia ewolucji jesteśmy maszynami przetrwania. Określając naszą strukturę jako sieć powiązań należałoby dostrzec, że mężczyźni swoim sposobem myślenia i postrzegania rzeczywistości tworzą szufladki wypełnione informacjami, a kobiece postrzeganie wypełnione jest bardziej emocjami i intuicją, a więc tworzy rodzaj nici łączących różne szufladki. Dzięki temu świat męski i kobiecy dopełniają się wzajemnie.
Czy się psujemy? Czy zużywamy? Hmm... nie dysponuję żadną wiedzą na temat wykorzystania potencjału intelektualnego umysłu człowieka. Zastanawiam się czy już istnieją osoby na takim poziomie ewolucji, który umożliwia im korzystanie z pełni władz umysłowych. Już Leo Strauss pisał o wspólnocie obywateli, połączonych rodzajem telepatii. Nie mam takich zdolności, ale wierzę, że podświadomość jest ważnym narzędziem poznania. Oczywiście mam nadzieję, że Ci mądrzy ludzie są na tyle odpowiedzialni, że służą ludzkości w jej rozwoju.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > z punktu widzenia ewolucji jesteśmy maszynami przetrwania.Maszyny coś produkują, wytwarzają. Jeśli nie, to raczej staja się dziełami sztuki. Otóż czym jest owo przetrwanie? Mija kolejny dzień i efektem maszynerii mojego ciała byłoby to, że mogę o sobie powiedzieć przetrwałem? Kartezjusz traktował maszynerię ciała jako coś totalnie niezależnego od umysłu. Bycie było dla niego przede wszystkim myśleniem( cogito, ergo sum). W ewolucyjnym sensie można by powiedzieć: maszyna mojego ciała funkcjonuje, więc jestem. Czy to nie za mało? > mężczyźni swoim sposobem myślenia i postrzegania rzeczywistości tworzą szufladki wypełnione informacjami, a kobiece postrzeganie wypełnione jest bardziej emocjami i intuicjąCzy emocja nie informuje o niczym? Czy jest poznawczo zupełnie pusta? Jeśli zakochałem się od entego spojrzenia, czy to znaczy, że niczego się nie dowiedziałem? Emocje informują podobnie jak zmysły i umysł. > ...świat męski i kobiecy dopełniają się wzajemnie.Jasne: Na dobrą sprawę podział świata na męski i żeński to tylko intelektualny zabieg. Wydaje mi się, że świadomość (podobnie jak układ scalony komputera) nie ma płci. W przyszłości obejdziemy się bez niej.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | Wydaje mi się, że idealne proporcje zostały pokonane przez subtelność. Przynajmniej w dziedzinie pojmowania piękna.
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Wydaje mi się, ...
Możesz jaśniej?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) | >>Wydaje mi się, ... >Możesz jaśniej?
Co bierzecie?
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >>Wydaje mi się, ...> >Możesz jaśniej?> Co bierzecie?Ja biorę czasami lekcje jogi i medytuję, ale nieregularnie
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | >Nawet wierzący w nieśmiertelność duszy używają do jej opisu metafor, które wskazywałyby na jej >materialność. No bo ładuje się akumulatory (nabiera energii) lub pracuje na pełnych >obrotach (beznamiętnie, szybko i skutecznie). Z kogoś uszło powietrze (oklapł w zapale), >między nimi zaiskrzyło (miłość od pierwszego wejrzenia), coś wszystkich >zelektryzowało, lub też doszło do spięcia (kłótni, konfliktu). >Czy to tylko metafory? >Czy człowiek umiera, czy się psuje jak maszyna? >Czy zatrybiliście?
Ciekawe spostrzeżenie. Widać już wcześniej komuś istota ludzka zaczęła kojarzyć się z maszyną. "zaiskrzyć" jednak bym do tego nie wciągał.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|