 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-07-2010 14:25 | orchidea78 (385 punktów) | wiara i dowody
-5 na 7 | Oczywiście, wiara nie wymaga dowodów i ludzie wierzą w to, w co chcą. Z czego to się bierze? Dlaczego niektórzy wierzą w sprawy, na które nie ma obiektywnych przesłanek.Wierzą jednak-nieracjonalnie? Wiara jest ,jednak, człowiekowi niezbędna do prawidłowego rozwoju, do planowania przyszłych poczynań-bez wiary w pozytywny rezultat, nie próbowałby osiągnąć celu. Dużo zależy od podejścia, chociaż "chcieć", nie zawsze oznacza "móc". Czasem to, co racjonalnie, wydaje się niemożliwe,jednak udaje się wprowadzić w czym. To "zbiegi okoliczności", tzw."szczęście", powodują optymistyczne zakończenie danej sprawy. Czasem tak "nieracjonalnie wychodzi"  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | >wiara nie wymaga dowodów i ludzie wierzą w to, w co chcą.
Bez kilku elementarnych rozróżnień tego rodzaju zdania są niemalże pozbawione sensu. O jaką wiarę chodzi? Bo czym innym jest wierzyć, że jutro wzejdzie słońce, czym innym jest wierzyć w boga, jeszcze czym innym wierzyć, że uda nam się jakieś przedsięwzięcie lub wiara w to, że za ścianą pokoju jest świat. Wiara, jej intensywność i złożoność, zależy też od wieku. Czym innym jest wiara dziecka, czym innym dorosłego człowieka, czym innym starca nad brzegiem grobu. Z pewnością ważne są i inne czynniki. Nawet fanatyczna dewotka zgodziła się ze mną, że np. wrażenia wzrokowe są czymś bardziej oczywistym niż zmartwychwstanie Jezusa, co ją samą wprawiło w zakłopotanie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | Zmysły, pamięć,nas oszukują. Każdy ma "swoją prawdę"
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Zmysły, pamięć,nas oszukują.
Nie na tyle, aby nie trafić łyżką strawy do ust. Kartezjańskie wątpienie było i jest grubo na wyrost.
>Każdy ma "swoją prawdę"
Wszyscy też ja mają.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | orchidea78 (385 punktów) | >> Zmysły, pamięć,nas oszukują. Czasem osoba np. po udarze mózgu, ma z tym problemy.
Pozdrawiam!
|
|
| | |  | 6 na 6 | Ania... (14138 punktów) | > >> Zmysły, pamięć,nas oszukują.> Czasem osoba np. po udarze mózgu, ma z tym problemy.Nie musimy mieć udaru. Wystarczy drobne zaburzenie neurofizjologii i już psychoza w pełni. Albo lek - np. lek hormonalny na przysadkę miewa czasem jako efekt uboczny "epizod psychotyczny". BTW - zrobiono eksperyment: zabrali grupki ludzi do Roswell, na wycieczkę w teren. Każda osoba miała zamontowaną na głowie kamerkę filmującą to, co się dzieje. W trakcie wycieczki spotkali żołnierza, który grzecznie poprosił o oddalenie się, bo to teren wojskowy. Nie miał w rękach broni - widzimy filmy tych osób. Ale filmy zaraz zabrali nasi badacze, a osoby mogły rozmawiać o tym dowoli. No i po 6 miesiącach... niemal każda osoba opowiadała badaczom coś innego, niż się wydarzyło. Żołnierz miał broń - najczęściej karabin - był agresywny, czasem uderzył kogoś, czasem wyzywał, groził aresztowaniem lub zastrzeleniem. Niekiedy zmieniła się pora dnia - akcja odbyła się w dzień, a pamietali że w nocy. Co ciekawe - każdy wiedział, że jest filmowany i wiedział, że jego kłamstwa mogą być zweryfikowane. Nie kłamali - naprawdę tak to pamiętali! Później szok, kiedy pokazywali im filmy. Okazuje się, że nasze wspomnienia są modyfikowane niemal dowolnie. To rzuca spore wątpliwości np. na znaczenie zeznań świadków zbrodni, szczególnie, jeśli od wydarzeń upłynął dłuższy czas. No i kwestie cudów. Ja nie sądzę, że świadkowie cudów kłamią świadomie. Sądzę, że ich ocena rzeczywistości została zmodyfikowana w oparciu o ich system wierzeń. Ciekawe np. dlaczego osoby wierzące w UFO raczej zobaczą UFO niż Marię, a osoby wierzące - odwrotnie. Żaden z nich natomiast nie zobaczy Sziwy, o ile nie jest hindusem
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Zmysły, pamięć,nas oszukują. >Każdy ma "swoją prawdę" > Troszkę mierzi mnie taka metafora. Prawda jest jedna. Każdy ma własny punkt jej postrzegania, jej ocenę - subiektywną. Nie jestem zwolennikiem "subiektywnych prawd".
W jednej z książek SF jakie dostałam w spadku był opis, jak rodzice pozorowali wypadki, aby nauczyć dziecko specjalnej umiejętności ratującej życie. Dla widza z Ziemi wyglądało to jak próby zabójstwa dziecka. Dla nich to był normalny proces wychowawczy. Ocena jest różna - ale prawda o zdarzeniu nadal jest jedna.
|
|
| |  | 2 na 2 | Głąbiński (3538 punktów) | >Prawda jest jedna. Każdy ma własny punkt jej postrzegania, jej ocenę - subiektywną. Nie jestem zwolennikiem "subiektywnych prawd". Jedna prawda, jako absolutna wiedza o wszystkim, być może istnieje. Nie możemy tego udowodnić, gdyż ograniczoność umysłu i narzędzi badawczych sprawia, że dostępna nam jest jedynie prawda cząstkowa, która bynajmniej nie musi być subiektywną, czyli zależną od naszych przyjętych założeń. Wiedza cząstkowa może spełniać wszelkie dostępne (uwaga niżej) warunki obiektywizmu, jednak ze względu na swoją niezupełność może różnić się (i rzeczywiście różni się) od podobnie ograniczonej prawdy równie starannie wypracowanej przez innego człowieka czy inną grupę ludzi. I jeszcze jedna uwaga: poznawana przez nas prawda nie może być w pełni obiektywna, gdyż dla naszych badań nie potrafimy znaleźć pozbawionej subiektywizmu podstawy. Dla sformułowania jakiejkolwiek teorii musimy przyjąć niemożliwe do doświadczalnego sprawdzenia założenia. Dotyczy to nie tylko geometrii (Euklides, Łobaczewski i in.), lecz każdej dziedziny poznania. Było wiele prób znalezienia takiego "punktu Archimedesa" (Arystoteles, Berkeley i inni), wszystkie nieudane. Wspomnę o cieszącym się przez pewien czas (mechanicyści i ich następcy) znacznym uznaniem przyjęciu za podstawę materii, co rozsypało się zupełnie, już w momencie gdy wyszło na jaw, że materia jest definiowana przez przestrzeń, która vice versa jest "produktem" materii, a tautologiczne zamieszanie potęguje tajemniczy składnik czasoprzestrzeni zwany czasem. Suma sumarum: obiektywnie poznać możemy jedynie powiązania między składnikami rzeczywistości, ich zaś istoty (kantowska rzecz sama w sobie) i tym bardziej prawdy całkowitej, poznać w obecnym stanie wiedzy nie możemy.
Stach M. G.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Prawda jest jedna. Każdy ma własny punkt jej postrzegania, jej ocenę - subiektywną. Nie jestem zwolennikiem "subiektywnych prawd". >Jedna prawda, jako absolutna wiedza o wszystkim, być może istnieje. Nie możemy tego udowodnić, gdyż ograniczoność umysłu i narzędzi badawczych sprawia, że dostępna nam jest jedynie prawda cząstkowa, która bynajmniej nie musi być subiektywną, czyli zależną od naszych przyjętych założeń. Wiedza cząstkowa może spełniać wszelkie dostępne (uwaga niżej) warunki obiektywizmu, jednak ze względu na swoją niezupełność może różnić się (i rzeczywiście różni się) od podobnie ograniczonej prawdy równie starannie wypracowanej przez innego człowieka czy inną grupę ludzi. Subiektywizm oceny oczywiście istnieje. Ale... czy naprawdę oznacza to, że nie ma nic pewnego? Naprawdę możemy mylić się co do tego, czy żyjemy, oddychamy, zużywając tlen, wydalamy mocznik? Czy możemy mylić się co do występowania różnic potencjałów elektrycznych, co do występowania magnetyzmu? Co do podstawowych praw fizycznych? Co do reakcji tlenu z wodorem? Jasnym jest, że każdy fakt obserwowany obarczony jest pewnym błędem wynikającym z subiektywnej oceny w oparciu o założenia badającego. Ale jeżeli tysiące różnych badających otrzymuje te same wyniki, to możemy z 99,99999999% pewnością stwierdzić, że taka jest prawda. A tak dokładnie działa nauka. Nie zadowalamy się pojedynczą obserwacją. Robi się tysiące powtórzeń i w miarę kontrowersji szuka się dalszych danych, które wyjaśnią kontrowersję.
|
|
| | | |  | | Głąbiński (3538 punktów) | >>>Prawda jest jedna. Każdy ma własny punkt jej postrzegania, jej ocenę - subiektywną. Nie jestem zwolennikiem "subiektywnych prawd". >>Jedna prawda, jako absolutna wiedza o wszystkim, być może istnieje. ... dostępna nam jest jedynie prawda cząstkowa ... >Subiektywizm oceny oczywiście istnieje. Ale... czy naprawdę oznacza to, że nie ma nic pewnego? Nie można mylić rozróżnienia między poznaniem subiektywnym i obiektywnym, z różnicą między prawdami absolutną i cząstkową. Prawdy absolutnej czy inaczej zupełnej, która, być może, jest jedna, poznać w obecnym stanie wiedzy nie możemy. Dostępna nam jest jedynie prawda cząstkowa, która zbadana metodami zapewniającymi maksimum obiektywizmu, nie pozwala na wyjaśnienie wielu wątpliwości, w tym nieznanej i przez to dopuszczającej liczne, wzajemnie sprzeczne interpretacje, odpowiedzi na podstawowe pytanie: czym jest badany przedmiot? Drążąc to pytanie dochodzimy bowiem do momentu, gdy stwierdzamy, że np. mamy do czynienia z materią, energią, kwantami, elementami przestrzeni o N wymiarach, polem itd. i zatrzymujemy się bezradni, gdyż kolejnego koniecznego wyjaśnienia - co to jest m., e., ... nikt podać nie jest w stanie. O ile w poprzedzających, makroskopowych etapach badania opieraliśmy się na obiektywnie sprawdzalnych metodach, to w wymiarach poniżej ok. 0,0000000001 m współczesna nauka jest bezsilna i nie ma to z kwestią subiektywny/obiektywny żadnego związku. Dodam jeszcze, że w wielu wypadkach dążąc do uzyskania pełnej (jedynej) wiedzy, brak możliwości dalszego obiektywnego poznania nie jest związany z rozmiarami (czarne dziury, czarna materia, inflacja itd.).
Stach M. G.
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Nie można mylić rozróżnienia między poznaniem subiektywnym i obiektywnym, z różnicą między prawdami absolutną i cząstkową. Prawdy absolutnej czy inaczej zupełnej, która, być może, jest jedna, poznać w obecnym stanie wiedzy nie możemy. Dostępna nam jest jedynie prawda cząstkowa, która zbadana metodami zapewniającymi maksimum obiektywizmu, nie pozwala na wyjaśnienie wielu wątpliwości, w tym nieznanej i przez to dopuszczającej liczne, wzajemnie sprzeczne interpretacje, odpowiedzi na podstawowe pytanie: czym jest badany przedmiot? Nie wnikajmy w filozofię. Nie wierzę w istnienie prawdy absolutnej. Mówię o prawdach cząstkowych. >Drążąc to pytanie dochodzimy bowiem do momentu, gdy stwierdzamy, że np. mamy do czynienia z materią, energią, kwantami, elementami przestrzeni o N wymiarach, polem itd. i zatrzymujemy się bezradni, gdyż kolejnego koniecznego wyjaśnienia - co to jest m., e., ... nikt podać nie jest w stanie. O ile w poprzedzających, makroskopowych etapach badania opieraliśmy się na obiektywnie sprawdzalnych metodach, to w wymiarach poniżej ok. 0,0000000001 m współczesna nauka jest bezsilna i nie ma to z kwestią subiektywny/obiektywny żadnego związku. Kiedyś nauka była bezsilna w określeniu przyczyny dżumy. A później nie była w stanie badać struktur subatomowych. Kwestia czasu. >Dodam jeszcze, że w wielu wypadkach dążąc do uzyskania pełnej (jedynej) wiedzy, brak możliwości dalszego obiektywnego poznania nie jest związany z rozmiarami (czarne dziury, czarna materia, inflacja itd.). Faktycznie. Jednak i tu nie możemy wiedzieć, czy jest to "niemożność" faktyczna, czy też tymczasowa.
|
|
|  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Zmysły, pamięć,nas oszukują. >Każdy ma "swoją prawdę" Znany polski filozof powiedział to dosadniej: Prawda jak dupa, każdy ma swoją, ale on też był autorem powiedzenia: Istnieją trzy prawdy: prawda, święta prawda i gówno prawda.
Wszyscy biednego człeka oszukują i dlatego wybrał sobie dwie drogi względnego poczucia bezpieczeństwa: wiarę i praktykę, do której zalicza się nauka wraz z jej metodologią. Pozostaje już tylko kwestia wyboru.
@@@
>
|
|
| |  | 1 na 1 | apud (4399 punktów) |
>Znany polski filozof powiedział to dosadniej: >Prawda jak dupa, każdy ma swoją, >ale on też był autorem powiedzenia: >Istnieją trzy prawdy: prawda, święta prawda i gówno prawda.
O cholera, nie wiedziałam, ze Piłsudski byl filozofem!
|
|
| | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | . >O cholera, nie wiedziałam, ze Piłsudski byl filozofem! Ja to słyszałem od Tischnera, a Pani od Piłsudskiego. Może Józio splagiatował. Ale filozofia po góralsku dobra jest.
@@@ .
|
|
| | | |  | | apud (4399 punktów) | >. >>O cholera, nie wiedziałam, ze Piłsudski byl filozofem! >Ja to słyszałem od Tischnera, a Pani od Piłsudskiego. Może Józio splagiatował. Ale filozofia po góralsku dobra jest. >@@@ >. > Tischner tylko Góralska definicje spopularyzował. O dupie to Józio.
|
|
| | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >>. >>>O cholera, nie wiedziałam, ze Piłsudski byl filozofem! >>Ja to słyszałem od Tischnera, a Pani od Piłsudskiego. Może Józio splagiatował. Ale filozofia po góralsku dobra jest. >Tischner tylko Góralska definicje spopularyzował. O dupie to Józio. . Józio, a który? Jeden bardziej znał się na dupach, drugi na filozofii, ale obaj wiedzieli, że prawdę można i wielbić i wykorzystywać, tak jak to ze stosunkiem do kobiet u panów bywa.
@@@ >
|
|
| | | |  | 3 na 3 | spray (5875 punktów) | > .> >O cholera, nie wiedziałam, ze Piłsudski byl filozofem!> Ja to słyszałem od Tischnera, a Pani od Piłsudskiego. Może Józio splagiatował. Ale filozofia po góralsku dobra jest.> @@@> .> No i mamy małe qui pro quo  Bo o dupie - Piłsudski, o trzech prawdach - Tischner. I to wcale nie jest to samo - chyba , że w ujęciu szczególnym, hehe... A ta "Filozofia po góralsku" wcale taka dobra nie jest, moim zdaniem. Byłam na paru gościnnych wykładach Tischnera , parę Jego tekstów naprawdę świetnych, czytałam . I ostatecznie uważam, że ta cała filozofia po góralsku jest po prostu przereklamowana z powodu powszechnego uznania dla Tischnera. Szkoda tylko, że ta powszechność pochodzi, jak podejrzewam, z sakralizującej bliskości z Santo Subito. Co ciekawe : górale naprawdę to czytali. I gówno rozumieli. Sprawdziłam. Ale się zachwycali. Bo każdy ma swoja prawdę, jak dupę , hehe...
|
|
| |  | |
1 na 1 | Nowak (136 punktów) |
> Dużo zależy od podejścia, chociaż "chcieć", nie zawsze oznacza "móc".Racja, czasem chęci są całkowicie sprzeczne z możliwościami. Uważam jednak, że sama droga do osiągnięcia czegoś sprawia, że człowiek staje się lepszy, dlatego powinno się dążyć do spełniania wszelkich zachcianek. > Czasem to, co racjonalnie, wydaje się niemożliwe,jednak udaje się wprowadzić w czym.> To "zbiegi okoliczności", tzw."szczęście", powodują optymistyczne zakończenie danej sprawy.> Czasem tak "nieracjonalnie wychodzi" Właśnie, człowiek widząc, jak komuś dopisuje szczęście, chociaż nie miał właściwie szans na osiągnięcie sukcesu, motywuje się. Myśli sobie: No, jemu się udało, czemu w takim układzie mnie miałoby się nie udać? Oczywiście, pomijam tutaj wszelkie łapówki itp.  Myślę, że wiara w powodzenie jest niezwykle istotna. Ona nas napędza do działania. Oczywiście do wielu/wszystkich spraw można podejść racjonalnie, rozpatrzeć ewentualne problemy, przeszkody i przewidzieć, jaki będzie efekt pracy. Jednak wydaje mi się, że każdy "po cichu" wierzy w sukces  . Pozdrawiam 
Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści.
|
|
 | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > No, jemu się udało, czemu w takim układzie mnie miałoby się nie udać?
Adekwatnym odpowiednikiem w kategoriach religijnych byłoby: "Kowalski poszedł do Nieba, jest mu tam świetnie, dlaczego i ja nie miałbym żyć bogobojnie?". Jest oczywiste, że nie na tym wiara religijna polega. Upraszam zatem o unikanie ekwiwokacji. A najlepiej - całkowite unikanie słowa "wiara" w kontekstach pozareligijnych. Można przecież zawsze powiedzieć: "jestem przekonany", "mam nadzieję". Zostawmy wiarę wierzącym.
> Myślę, że wiara w powodzenie jest niezwykle istotna.
To się raczej nazywa "nadzieja". Za Wikipedią: "pragnienie spełnienia się czegoś". Na co tu jakaś "wiara"?
> Oczywiście do wielu/wszystkich spraw można podejść racjonalnie, rozpatrzeć ewentualne problemy, przeszkody i przewidzieć, jaki będzie efekt pracy. Jednak wydaje mi się, że każdy "po cichu" wierzy w sukces.
Nie "po cichu wierzy", tylko w warunkach niepewności dokonuje analizy ryzyka i na tej podstawie (w połączeniu z osobistą do tegoż ryzyka skłonnością/awersją) podejmuje daną akcję lub nie. Czym jest "wiara"? Podjęciem akcji bez dostatecznego uzasadnienia, opartego o taką racjonalną analizę. A w zasadzie: wbrew wynikowi racjonalnej analizy.
|
|
|  | | Nowak (136 punktów) | > > No, jemu się udało, czemu w takim układzie mnie miałoby się nie udać?> Adekwatnym odpowiednikiemWłaśnie, byłby to tylko religijny odpowiednik, jednak tutaj w ogóle nie porusza się kwestii religijnej, a tylko sytuacje codzienne. "Kowalski poszedł do Nieba, jest mu tam świetnie, dlaczego i ja nie miałbym żyć bogobojnie?". A może z innej strony... "Kowalski zagrał w Totto Lotka i wygrał sporą sumę pieniędzy, czemu więc ja nie mógłbym spróbować? Mało tego, rachunek prawdopodobieństwa mam w małym palcu". I tutaj zwracam uwagę na to, że wiara w sukces jest oczywiście poprzedzona wnikliwą oceną naszych szans. Podejmujemy odpowiednie działania w momencie, kiedy przeszkód jest na tyle mało, że dane przedsięwzięcie nam się opłaci. Jest oczywiste, że nie na tym wiara religijna polega. Upraszam zatem o unikanie ekwiwokacji. Ja piszę tylko o wierze we własne siły, swoje możliwości, ani razu nie zajęłam się tematyką religijną - nie używam więc ekwiwokacji. > > Myślę, że wiara w powodzenie jest niezwykle istotna.> To się raczej nazywa "nadzieja". Za Wikipedią: "pragnienie spełnienia się czegoś". Na co tu jakaś "wiara"?Czyli mamy wyuczyć się pojęć z Wikipedii, a wszystkie wcześniej przyswojone terminy tak po prostu wyrzucić z naszej pamięci? Wątpię, czy byłabym w stanie z kimś się dogadać, cytując encyklopedię. > > Oczywiście do wielu/wszystkich spraw można podejść racjonalnie, rozpatrzeć ewentualne problemy, przeszkody i przewidzieć, jaki będzie efekt pracy. Jednak wydaje mi się, że każdy "po cichu" wierzy w sukces.> Nie "po cichu wierzy", tylko w warunkach niepewności dokonuje analizy ryzyka i na tej podstawie (w połączeniu z osobistą do tegoż ryzyka skłonnością/awersją) podejmuje daną akcję lub nie. Czym jest "wiara"? Podjęciem akcji bez dostatecznego uzasadnienia, opartego o taką racjonalną analizę. A w zasadzie: wbrew wynikowi racjonalnej analizy.Zgadzam się (w tym miejscu to Pan popełnił ekwiwokację  ), że każdy dokonuje takiej właśnie analizy, nie tylko w chwilach niepewności. Ale wtedy to wiara nas motywuje do dalszego działania. Ja nie uważam, że tylko wiara zapewnni nam sukces, dopiero po zobaczeniu szansy na realizację zamierzonego celu, zaczynamy działać. Pozdrawiam.
Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści.
|
|
| Grimar (1210 punktów) | Obawiam się, że problem można rozwiązać przyjmując Wiliama Jamesa rozróżnienie na "belief" i "faith". W języku angielskim jest to bardziej wyraźnie.
|
|
1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Wiara jest, jednak, człowiekowi niezbędna do prawidłowego rozwoju, do planowania przyszłych poczynań - bez wiary w pozytywny rezultat, nie próbowałby osiągnąć celu.
Nie jest to prawda. Jest w angielskim jest takie powiedzenie: Hope for the best, plan for the worst (Licz na najlepsze, planuj na najgorsze). Wiara jest tu zbędna - tak jak i wszędzie indziej.
|
|
3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Oczywiście, wiara nie wymaga dowodów i ludzie wierzą w to, w co chcą.> Z czego to się bierze? Można wziąć z Wiki: ekwiwokacja.
|
|
 | 4 na 4 | marek milczewski (2335 punktów) | > > Oczywiście, wiara nie wymaga dowodów i ludzie wierzą w to, w co chcą.> >Z czego to się bierze?> Można wziąć z Wiki: ekwiwokacja.> Myślę, że sedno tkwi gdzie indziej. > > ludzie wierzą w to, w co chcą.chcieć to można zrobić kupę, albo napić się piwa. Wiara, a mówimy o wierze w boga, to stan umysłu, w którym coś piknęło. Ja, choćbym napinał się jak balon, nie uwierzę. Jak piknie - mamy wyznawcę. I oto idzie walka kościołów, by piknęło jak najwcześniej. Bo im wcześniej piknie, dla kościoła dłużej będzie piknie  . Reszta to bicie piany i wymądrzanie się głupio-mądrych filozofów. marek
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
|  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Jak piknie - mamy wyznawcę. Ciekawe, czy można zmierzyć siłę tego pikania? Pomiary można wykorzystać do werbunku pikniętych.
|
|
| |  | 4 na 4 | marek milczewski (2335 punktów) | > >Jak piknie - mamy wyznawcę.> Ciekawe, czy można zmierzyć siłę tego pikania? ilością ostrzyżonego runa z owieczek. Bo przecież:  I O TO CHODZI. Opikać i strzyc marek
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | |  | | orchidea78 (385 punktów) | odp. | Nie widzimy, jak mrugamy, bo trwa to ułamek sekundy ,a poza tym oko jest przysłonięte powieką.
|
|
| | | |  | 3 na 3 | marek milczewski (2335 punktów) | Odp: odp. | >Nie widzimy, jak mrugamy, bo trwa to ułamek sekundy ,a poza tym oko jest przysłonięte powieką. > Bardzo odkrywcze. To stań przed lustrem i baaardzo wolno mrugaj, też nie zauważysz. A tak na marginesie, człowiek, a szczególnie kobiety, nie mogą szybko kiwać głową przed lustrem z otwartymi szeroko ustami. Sprawdź.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | Odp: wiara i dowody | >... człowiek, a szczególnie kobiety, nie mogą szybko kiwać głową przed lustrem z otwartymi szeroko ustami. Sprawdź.
Sprawdziłem wczoraj na kobiecie - po pięciu minutach eksperymentu usłyszałem pytanie, czy nie za wolno otwiera usta.
Po dalszych dziesięciu...
Dziś kobieta poszła kupić nowe lustro.
Teraz czyta mi Racjonalistę na głos. Fragment wybrany. Starannie. W ramach terapii.
Jak mi zdejmą gips, to przestanę czytać Racjonalistę.
Wniosek z eksperymentu: kobiecie wszystko wolno. Zawsze.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) | |
|
| | | |  | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | Odp: odp. | > Nie widzimy, jak mrugamy, bo trwa to ułamek sekundy ,a poza tym oko jest przysłonięte powieką.> Czyli jak mrugnę zamykając oczy na pięć minut, to wtedy zobaczę? Nie widzimy mrugania, bo zbyt wolno podnosimy powieki. Trzeba postarać się podnieść je szybciej niż biegnie światło odbijające nasz obraz w lustrze. Ot i po problemie. 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
1 na 1 Zbigniew Modrzejewski (157 punktów) (zablokowany) | Odp: wiara i dowody | > Oczywiście, wiara nie wymaga dowodów i ludzie wierzą w to, w co chcą.> Z czego to się bierze? Dlaczego niektórzy wierzą w sprawy, na które nie ma obiektywnych> przesłanek.Wierzą jednak-nieracjonalnie? "Bóg urojony" to książka brytyjskiego biologa Richarda Dawkinsa. Dawkins zgadza się ze stwierdzeniem Roberta Pirsiga, że " jeżeli jedna osoba ma jakieś urojenia, nazywamy to szaleństwem. Jeżeli wiele osób cierpi na to samo urojenie, nazywamy to religią." > Wiara jest ,jednak, człowiekowi niezbędna do prawidłowego rozwoju, do planowania przyszłych> poczynań-bez wiary w pozytywny rezultat, nie próbowałby osiągnąć celu.Wiara jest ,jednak, człowiekowi niezbędna? Wiara w jedynego Boga Stwórcę?
DLACZEGO ISTNIEJE RACZEJ COŚ NIŻ NIC? www.zbigni(*)webs.com/parmenides_index.html.
|
|
 | 2 na 2 | orchidea78 (385 punktów) | do moderatorów-nie wiem, czy właściwie | Nie lubię siedzieć cicho, gdy czuję, że nie dzieje się dobrze-rację przyznam Stadninie Egzystencji.Też myślałam, że na tym forum, mogę liczyć na zrozumienie dla moich poglądów (może trochę źle przedstawionych , ale zamiast zwrócenia mi uwagi i wyjaśnienia w czym tkwił błąd, towarzyszy mi niezrozumienie. Jak mam się, zatem,nauczyć racjonalnego myślenia? Nie dla każdego błąd jest błędem  . Każdy myśli inaczej i należy szanować odrębne zdanie-tak myślę... Nie powinno się "iść za tłumem"-należy bronić swojego zdania (nawet jeżeli wiąże się to z utratą punktów  . Brak mi tu zrozumienia odmiennego punktu widzenia... Racjonaliści są ponoć otwarci...
|
|
| Witold Baryluk (630 punktów) | Odp: wiara i dowody | > Oczywiście, wiara nie wymaga dowodów i ludzie wierzą w to, w co chcą. Z tego zdania wynika raczej, że wiara istnieje MIMO dowodów nieprawdziwości ich założeń.
>Wiara jest ,jednak, człowiekowi niezbędna do prawidłowego rozwoju, do planowania przyszłych poczynań-bez wiary w pozytywny rezultat, nie próbowałby osiągnąć celu. Mylisz i mieszasz tutaj wiarę religijną z wiarą w znaczeniu potocznym.
A tak na marginesie. Nie nie jest niezbędna. Ja ( i miliony innych) obywamy się bez tej religijnej wiary znakomicie.
|
|
 | | orchidea78 (385 punktów) | nie mówię o wierze w Boga! | Wiara jest potrzebna.Wiara w siebie, w człowieka A odnośnie "mojej fatalnej interpunkcji", to,gdy towarzyszą mi emocje, takie szczegóły,jak prawidłowe postawienie przecinka, "umykają mi". Chodzi przecież o treść mej wypowiedzi, nie zaś o formę. Tak sądzę..
|
|
|  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | Odp: nie mówię o wierze w Boga! | > Wiara jest potrzebna. Jeśli chodzi ci o słowo "wiara", to jest tak samo potrzebne, jak wszystkie inne; jeśli o któreś ze znaczeń słowa "wiara", to pisz za siebie.
>Wiara w siebie, w człowieka Co to jest "wiara w siebie, w człowieka"?
|
|
| |  | | orchidea78 (385 punktów) | Wiara w ludzkie możliwości.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Wiara w ludzkie możliwości.
A co to jest: "wiara w ludzkie możliwości"...?
|
|
|  | 2 na 2 | marek milczewski (2335 punktów) | > Wiara jest potrzebna.Wiara w siebie, w człowieka >A odnośnie "mojej fatalnej interpunkcji", to,gdy towarzyszą mi emocje, takie szczegóły,jak prawidłowe postawienie przecinka, "umykają mi". >Chodzi przecież o treść mej wypowiedzi, nie zaś o formę. >Tak sądzę.. > To źle sądzisz!!! Przecinek jest wielki. Czytaj: "twoja stara piła jest w piwnicy" "twoja stara piła, jest w piwnicy"
widzisz różnicę? Teraz "naćkałaś przecinków ile wlezie". Może myślisz, że ilość pójdzie w jakość? I na koniec, po przecinku - spacja.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | 1 na 1 | marek milczewski (2335 punktów) | przypomniał mi się dowcip. Chłop do baby: - gdzie piła? - u sąsiada - czemu dała sąsiadowi? - bo byłam pijana  
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
| |  | | apud (4399 punktów) |
>To źle sądzisz!!! >Przecinek jest wielki.
Przecietny Polak jak nie zobaczy przecinka to tekstu nie zrozumie. Musi sam sobie własnymi słowami ten tekst opowiedzieć i doznaje chyba olśnienia. Bez przecinków oczywiście. Czyli nie wierzy w co widzi a wierzy w co usłyszy. Sama powyższe właśnie wyfilozofowałam. PS A mnie w szkole uczyli pisać krótkimi zdaniami. Ech, komuchy nieracjonalne!
|
|
| | |  | | spray (5875 punktów) |
>Przecietny Polak jak nie zobaczy przecinka to tekstu nie zrozumie. Przecinek czasem zmienia sens zdania, a nawet rozkazu decydujacego o życiu, jak w starym kawale. Dlatego może być wielki w wielkiej sprawie, w małej niekoniecznie. Ale ogonek... O!.... Ogonek jest jeszcze większy! Bez ogonka niektórzy puryści językowi tego rozkazu nawet odszyfrować nie potrafią! Bo się brzydzą...
|
|
| |  | | orchidea78 (385 punktów) | zaczynam się przyzwyczajać | Dlaczego tak się przyczepiłeś do interpunkcji? Bardzo mnie to ciekawi...
|
|
| |  | | orchidea78 (385 punktów) | muszę BARDZO uważać;) | I starać się, aby moja interpunkcja była "bez zarzutu". Wiem, bowiem, kto "jest zawsze w pogotowiu", aby mi wytknąć brak uwagi. Obiecuję, że postaram się nie dopuścić, do podobnej sytuacji  . Naprawdę!
|
|
|  | | apud (4399 punktów) | Odp: nie mówię o wierze w Boga! |
>A odnośnie "mojej fatalnej interpunkcji", to,gdy towarzyszą mi emocje, takie szczegóły,jak prawidłowe postawienie przecinka, "umykają mi". >Chodzi przecież o treść mej wypowiedzi, nie zaś o formę. >Tak sądzę.. > Nie sadźcie abyście nie byli sadzeni!
A tak mawiał kardynał Armand Jean du Plessis de Richelieu. I miał racje!
|
|
|  | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Wiara jest potrzebna.Wiara w siebie, w człowiekaWiara jest potrzebna jak ktoś jej potrzebuje. Bo jak jej nie potrzebuje, to wtedy potrzebna nie jest. > A odnośnie "mojej fatalnej interpunkcji", to,gdy towarzyszą mi emocje, takie szczegóły,jak prawidłowe postawienie przecinka, "umykają mi".Uwierz w siebie, skoncentruj się i zrelaksuj. Prawidłowa interpunkcja i poprawna budowa zdania jest co najmniej tak potrzebna jak wiara. > Chodzi przecież o treść mej wypowiedzi, nie zaś o formę.Forma wpływa na treść. Forma kuleje to treść się potyka 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
4 na 4 | marek milczewski (2335 punktów) | Odp: wiara i dowody |
> Wiara jest ,jednak, człowiekowi niezbędna do prawidłowego rozwoju...niezauważając twojej fatalnej interpunkcji - znam jednego, któremu jest ona naprawdę niezbędna. To znany i lubiany Tadzio Grzybek   
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Tysiąclecia rozwijania filozofii i wszystko na marne.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Oczywiście, wiara nie wymaga dowodów i ludzie wierzą w to, w co chcą.> Z czego to się bierze? Dlaczego niektórzy wierzą w sprawy, na które nie ma obiektywnych> przesłanek.Wierzą jednak-nieracjonalnie?> Wiara jest ,jednak, człowiekowi niezbędna do prawidłowego rozwoju, do planowania przyszłych> poczynań-bez wiary w pozytywny rezultat, nie próbowałby osiągnąć celu.> Dużo zależy od podejścia, chociaż "chcieć", nie zawsze oznacza "móc".> Czasem to, co racjonalnie, wydaje się niemożliwe,jednak udaje się wprowadzić w czym.> To "zbiegi okoliczności", tzw."szczęście", powodują optymistyczne zakończenie danej sprawy.> Czasem tak "nieracjonalnie wychodzi" Sorry, ale wiara w to, że odnoszę dajmy na to sukcesy bo w moich uszach mieszkają białe, sklonowane myszki i szepczą mi co mam robić, oczywiście po mysiemu, bo moja podświadomość rozumie mysi, to umówmy się, że gdybym zaczął o tym mówić żarliwie i otwarcie, to by mi pomogli, ale u czubków. Poza tym umówmy się, że jak się bierze pięciolatka i mu się opowiada o piekle, w którym to będzie się dziecko smażyło więcej miesięcy niż to dziecko jest w stanie na palcach policzyć, to niezupełnie bym powiedział, że "wierzą w to, w co chcą". Wiara jest potrzebna... cóż, z tym bym się akurat kłócił. Wiara w "może się jakoś uda zdać ten egzamin bez przygotowania", wiara w to, że "pytania będą łatwe". Są ludzie, którzy wiedzą, że zdadzą, bo się do diabła uczyli - i są ludzie leniwi, którzy wolą się łudzić, mieć wiarę, że może się uda, bo mają 100 lepszych rzeczy do roboty od nauki. Debile się łamią na deskorolkach, bo wierzą że im się uda, zabijają się samochodami, bo "może mnie nie złapie policja z alkomatem". Bez wiary... cóż, bez wiary nie byłoby idiotów.
|
|
4 na 4 | pavvel (8272 punktów) |
> Czasem tak "nieracjonalnie wychodzi" Bo jak mawiał Terry Pratchett: Sytuacje możliwe w jednym przypadku na milion zdarzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|