Racjonalista - Strona głównaDo treści
Determinizm, przypadek, a może fatum?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-07-2010 22:47RITA (82 punktów)Determinizm, przypadek, a może fatum?
Ocena 1 na 1

Czasem wystarczy wsiąść do jakiegoś samochodu, pociągu, albo samolotu, i przyszłość może się diametralnie zmienić. Związek przyczynowo - skutkowy? Czy wszystko należy tłumaczyć, doszukując się racjonalnej przyczyny, a następnie jej skutku?
Osobiście, zawsze dobitnie twierdziłam, że wszystko ma swoją przyczynę, której następstwem jest określony skutek, i że absolutnie w przypadki nie wierzę.
Ale może jednak nie doceniamy roli przypadku w naszym życiu? A może to wcale nie determinizm, nie los, nie przypadek, nie żadne fatum...Może to najzwyczajniej prosta konsekwencja prawa wielkich liczb Bernoulliego? Przy odpowiedniej ilości zdarzeń, muszą wystąpić te nieprawdopodobnie szczęśliwe, i te wyjątkowo tragiczne. Ktoś zatem zabije się wychodząc do przepięknego, tonącego w słońcu ogrodu, ktoś inny natomiast przeżyje wyskakując z wieżowca...


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
> Czasem wystarczy wsiąść do jakiegoś samochodu, pociągu, albo samolotu, i przyszłość może się
>diametralnie zmienić. Związek przyczynowo - skutkowy? Czy wszystko należy tłumaczyć, doszukując się
>racjonalnej przyczyny, a następnie jej skutku?

Teza nie do potwierdzenia. Nie można "cofnąć" się w czasie i sprawdzić. Znane są przypadki ludzi, którzy spadli z samolotu i przeżyli, którzy jako jedyni ocaleli z kraksy autobusu - swoją drogą był nawet taki facet, który uniknął śmierci wiele razy.

> Osobiście, zawsze dobitnie twierdziłam, że wszystko ma swoją przyczynę, której następstwem jest
>określony skutek, i że absolutnie w przypadki nie wierzę.

I słusznie

> Ale może jednak nie doceniamy roli przypadku w naszym życiu? A może to wcale nie determinizm, nie
>los, nie przypadek, nie żadne fatum...Może to najzwyczajniej prosta konsekwencja prawa wielkich
>liczb Bernoulliego?
Przy odpowiedniej ilości zdarzeń, muszą wystąpić te nieprawdopodobnie
>szczęśliwe, i te wyjątkowo tragiczne. Ktoś zatem zabije się wychodząc do przepięknego, tonącego w
>słońcu ogrodu, ktoś inny natomiast przeżyje wyskakując z wieżowca...
>

Z dużego "oddalenia" można się bawić w teorie liczb, chaosu i czego tam jeszcze. Z bliska pociąg się rozwalił, bo pan Miecio zapił, zapił bo 10.000 lat temu nasi przodkowie trafili na krzaczek z owocami zawierającymi dużo cukru, który fermentując tworzył alkohol. Stąd smak pana Miecia do wódy. Poza tym w domu wszyscy pili i przekaz społeczny też nakłaniał. Itd.

Na poziomie liczb można coś oszacować i oznajmić, że to było losowe. W przybliżeniu widzimy, że musiało się skończyć w jeden sposób.
22-07-2010 01:21 
 Ocena 1 na 1
RITA (82 punktów)
>>
>Na poziomie liczb można coś oszacować i oznajmić, że to było losowe. W przybliżeniu widzimy, że musiało się skończyć w jeden sposób.

Może coś z Lema: "W blacie ogrodowego stołu tkwi główka gwozdzia - spróbujmy trafić w nią kroplomierzem z wysokości drugiego piętra. A przecież wystarczy solidny deszcz, aby w łepek gwozdzia uderzyło wiele kropli"

Czasem właśnie to co losowe - można porównać do kropli deszczu. Poszczególne krople deszczu może spotkać różny los, niewiarygodny los. Ale, czy dla deszczu ma to znaczenie?
22-07-2010 09:35 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
A więc jednak chaos deterministyczny ... z praktycznego punktu widzenia często jednoznaczny z przypadkowością, którą ogarnąć możemy jedynie prawdopodobieństwem. Dla mnie ciekawym zagadnieniem jest tu następująca kwestia: "Czy fakt, że zjawiska socjologiczne możemy śmiało poddawać obróbce statystycznej i dość trafnemu przewidywaniu - dowodzi nieistnienia fenomenu wolnej woli w takim sensie, jak to sobie czasem wyobrażamy, czyli w sensie absolutnym ?"
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
> "Czy fakt, że zjawiska socjologiczne możemy śmiało poddawać obróbce statystycznej i dość trafnemu przewidywaniu - dowodzi nieistnienia fenomenu wolnej woli w takim sensie, jak to sobie czasem wyobrażamy, czyli w sensie absolutnym ?"
Tak.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
pavvel (8272 punktów)

> swoją drogą był nawet taki facet, który uniknął śmierci wiele razy.

Niedawno zmarł Japończyk, który przeżył dwie bomby atomowe. Szczęściarz czy pechowiec?
orchidea78 (385 punktów)
To pytanie przestało mnie już "dręczyć"-czasem, po prostu, tak wychodzi...
Zakładając, że na wszystko mamy wpływ, że potrafimy się zachować w każdej sytuacji, że potrafimy przewidzieć wszelkie wypadki, oszukujemy się (często nieświadomie).
Ale uwierzyć w przeznaczenie-też niedobrze.
"Los tak chciał"-w ten sposób wyjaśniamy sobie zdarzenia nie do wyjaśnienia.
Istnieją zbiegi okoliczności-czasem dla nas korzystne , a czasem nie-gdybyśmy znali przyszłość, nie popełnilibyśmy wielu błędów,nie działalibyśmy zbyt spontanicznie.
Konsekwencje ,bywają różne...
Skłaniam się ku stwierdzenie, że nasze życie składa się z przypadków.
Pomimo tego, że bardzo byśmy chcieli, nie wszystko da się zaplanować i przewidzieć.
Działamy racjonalnie, a czasem wychodzi nie tak, jakbyśmy chcieli.I to nie z naszej winy..
Tak bywa...
kognitywista (3391 punktów)
> Istnieją zbiegi okoliczności-czasem dla nas korzystne , a czasem nie-gdybyśmy znali przyszłość, nie popełnilibyśmy wielu błędów,nie działalibyśmy zbyt spontanicznie.
Gdybyśmy znali przyszłość, oznaczałoby to jej dla nas niezmienność. Takie życie byłoby nieznośne, trudno nawet je sobie wyobrazić.

> Skłaniam się ku stwierdzenie, że nasze życie składa się z przypadków.
Na pewno mają one na nasze życie duży wpływ, ale nie przesadzajmy.
orchidea78 (385 punktów)nie przesadzam
Zdarza się tak, że jednym ruchem, przekreślamy swoją przyszłość.
Wszystko zależy od punktu widzenia.
Przykładowo: ktoś skacze na główkę i zostaje całkowicie sparaliżowany.
Wszystko ulega w jego życiu zmianie- podaję to, jako przykład,ale takie "nieszczęśliwe wypadki", się zdarzają...

Pozdrawiam!
kognitywista (3391 punktów)Odp: nie przesadzam
>Przykładowo: ktoś skacze na główkę i zostaje całkowicie sparaliżowany.
> Wszystko ulega w jego życiu zmianie- podaję to, jako przykład,ale takie "nieszczęśliwe wypadki", się zdarzają...
... albo coś przerywa randkę naszych rodziców i nie udaje nam się nawet zaistnieć ...
Nie przeczę, że często przypadek ma ogromny wpływ na nasze życie, ale nie oznacza to, że składa się ono wyłącznie z przypadków.
22-07-2010 13:01 
 Ocena 1 na 1
orchidea78 (385 punktów)racja
Jeżeli by zakładać różne niepomyślne zdarzenia, to cudem istniejemy !
Albo "pomyślne", tylko, że "bez nas"...
kognitywista (3391 punktów)Odp: racja
> Jeżeli by zakładać różne niepomyślne zdarzenia, to cudem istniejemy !
To akurat prawda
THG303 (370 punktów)
> Jeżeli by zakładać różne niepomyślne zdarzenia, to cudem istniejemy !
>Albo "pomyślne", tylko, że "bez nas"...
>

Dokładnie! Sięgając wstecz o miliony lat, wystarczyło by, żeby jeden z naszych przodków umarł przed rozmnożeniem się, a prawdopodobnie teraz na naszym miejscu byłby ktoś inny. Albo trochę bliżej - mój dziadek (nim jeszcze nawet został ojcem) przeżył egzekucję w wykonaniu hitlerowców. Zemdlał ze strachu. Znalazł się pod kilkoma ciałami. Niemcy uznali, że nikt nie przeżył i go zostawili. Wrócili za godzinę, na nieszczęście dziadek się ocknął. Cudem (o ile można to napisać, acz jednak go nie zabili) dostał się do obozu na Radogoszczu. Miał być rozstrzelany. Cudem uniknął śmierci. Na dzień przed egzekucją, ktoś zarządził wysłanie go do Niemiec, do Dachau. Przeżył 5 lat tortur. W tym czasie 2 razy miał być rozstrzelany.

Subiektywnie - cud!
Obiektywnie - przypadek, zbieg okoliczności, który wydaje się niezwykły, bo przecież żyjemy! Wystarczy pomyśleć, ilu ludzi się jeszcze nie urodziło, albo pomyślmy o tych, "na których miejscach jesteśmy". Wtedy wszystko okazuje się być jedynie przypadkiem.
RITA (82 punktów)Odp: Determinizm, przypadek, a może fatum?

Istnieje jeszcze kwestia PRÓBY, próbowania czegoś wielokrotnie - aż do uzyskania zamierzonego skutku, efektu, celu.Wiele prób, podejść, może zakończyć się zupełnym fiaskiem, niepowodzeniem, ale czasem ta jedna, jedyna, może w końcu odmienić los. Czy doceniamy rolę, znaczenie próby?
Swietnie oddaje to Lem w "Katarze":

"Wyobrażmy sobie strzelnicę, po której latają muchy. Strzelamy z odległości 200 m do znaczka królowej brytyjskiej. Wyobrazmy sobie, że jedna z much zrobiła bobek dokładnie na czole królowej. Nawet najlepszy strzelec w ten bobek nie trafi, po prostu go nie widzi. Ale wystarczy postawić wystarczająco dużą ilość kiepskich strzelców i kazać im strzelać dostatecznie długo, a na pewno któryś w tę kropkę trafi. Więcej, znajdzie się taki, który trafiając w tę kropkę zestrzeli jednocześnie 5 much"

Dla tego strzelca to tylko niewiarygodne, niezamierzone zdarzenie - ale tak naprawdę to tylko kwestia ilości prób.



Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365