 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-07-2014 11:37 | Robert Sitarczyk (100 punktów) | Po co nam "Cuda " | Ostatnio tak się zastanawiałem , po co nam te cuda . Co one nam dają , po co są i do czego służą . Ludzie każdego dnia giną w wojnach a ingerencja Boga przejawia się tylko do ukazywania krwi lub uzdrowienia pojedynczych ludzi . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
16 na 16 | Meretseger (61860 punktów) | Nie wiem, po co WAM cuda; jeśli o mnie chodzi, nie są mi do niczego potrzebne i nawet nie nazywam ich "cudami", a po imieniu - oszustwami, bardziej lub mniej świadomymi. A tak ogólnie po co są? Po to, żeby olśnić, oczarować, onieśmielić i nastraszyć stado owiec (baranów?).
|
|
 | | Robert Sitarczyk (100 punktów) | Zgadzam się , ale chciałbym się dowiedzieć jak dla ludzi wierzących są postrzegane "te cuda".
|
|
|  | 12 na 12 | hamp (3461 punktów) | > Zgadzam się , ale chciałbym się dowiedzieć jak dla ludzi wierzących są postrzegane "te cuda".Trochę nie to forum, zapytaj tutaj na przykład: apologetyka.katolik.pl/forum/. Tak jak wszystko co jest miłe - przejaw nieskończonej bożej miłości. Natomiast wszystko co złe to wynik ludzkiego zła i sprzeniewierzenia się bogu. Haha, taka to religijna logika
|
|
| |  | | Robert Sitarczyk (100 punktów) | > Natomiast wszystko co złe to wynik ludzkiego zła i sprzeniewierzenia się bogu.> Haha, taka to religijna logika No taka . Mi bardziej chodzi jak oni ( katolicy ) to tłumaczą te cuda co im dają i jak się odnoszą do ingerencji Boga w cuda a obok giną ludzie w wojnach . "Nie czas żałować róż, kiedy płoną lasy"
|
|
| | |  | 14 na 16 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Mi bardziej chodzi jak oni ( katolicy ) to tłumaczą te cuda co im dają i jak się odnoszą do ingerencji Boga w cuda a obok giną ludzie w wojnach .Katolików jest sporo, a każdy ma własną wizję boga (co jest w sumie popierane przez Kościół, bo pozwala na własna rękę znaleźć jakąś wymówkę wobec takich pytań jak Twoje. Podstawowa zasada: nie zastanawiać się zbyt konsekwentnie i nie próbować połączyć ze sobą zbyt wiele faktów. To faktycznie wpajane metody radzenia sobie z dysonansem poznawczym. Jeśli wprost zapytasz jakiegoś mocno zaangażowanego katolika, uzyskasz odpowiedź wymijającą i ogólnikową (podobnych udzielają politycy zapytani wprost o spełnienie obietnic wyborczych). Przykładowe, znane mi typowe odpowiedzi w katolickiej nowomowie: - "wszystko jest elementem Bożego Planu Zbawienia, nie jesteśmy w stanie go ogarnąć rozumem, trzeba zaufać Bogu" - "Bóg dał ludziom wolną wolę, z miłości, a ludzi często wykorzystują ją w złym celu; trzeba się dużo modlić i dawać dobry przykład życia w zaufaniu Bogu" - "wiara w cuda nie jest "obowiązkowa" dla katolika; moja wiara jest głęboka i bez cudów, wystarczy mi pewność Odkupienia przez Chrystusa" - "nie martw się tym, Bóg sobie z tym poradzi!" (to ulubiona odpowiedź mojej żony) - "sam widzisz, jakie zło panowałoby na świecie, gdyby nie Święty Kościół Katolicki, modlitwy i wstawiennictwo świętych; Kościół tak wiele robi, by było więcej cudów i dobra na świecie..." - "zatruwasz sobie życie i pozbawiasz się radości, bracie, roztrząsając takie kwestie i wątpiąc w Miłość Zbawiciela. Takie wątpliwości to dowód na działanie Szatana, od którego pochodzi wszelkie zło, które tak cie trapi; będę się za ciebie modlić" Jak widzisz, jako były katolik, mam nieźle opanowaną nawijkę na dowolny temat (kiedyś dla zabawy sprawdzałem i jestem w stanie wygłosić natychmiast krótkie kazanie na podstawie dowolnego cytatu z jakiejkolwiek książki, nawet kucharskiej  .
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | |  | 2 na 4 | Sygnał (4252 punktów) | > Jak widzisz, jako były katolik, mam nieźle opanowaną nawijkę na dowolny temat (kiedyś dla zabawy sprawdzałem i jestem w stanie wygłosić natychmiast krótkie kazanie na podstawie dowolnego cytatu z jakiejkolwiek książki, nawet kucharskiej .Placek po zbójnicku poproszę.
|
|
| | | | |  | 22 na 22 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > >Jak widzisz, jako były katolik, mam nieźle opanowaną nawijkę na dowolny temat (kiedyś dla zabawy sprawdzałem i jestem w stanie wygłosić natychmiast krótkie kazanie na podstawie dowolnego cytatu z jakiejkolwiek książki, nawet kucharskiej .> Placek po zbójnicku poproszę.Wuala: Bracia i Siostry, Jakże proste są to słowa, które właśnie zacytowaliśmy: "Placek po zbójnicku poproszę". Proste i zwykłe - ale, jak wszyscy doskonale wiemy, właśnie przez takie proste i zwykłe słowa i rzeczy przemawia do nas Bóg. Mogłoby się zdawać, że są to słowa przypadkowo dobrane, ale musimy pamiętać, że nic i nigdy nie dzieje się przypadkiem. Wszystko, wszystko na tym świecie zawsze było i jest nadal częścia Bożego Planu Zbawienia. Nie zapominajmy o tym! Rozważmy więc głębiej, co Jezus chce nam przekazać przez te słowa, jaki chce dać nam Sygnał - bo możemy być pewni, że nawet nick autora tych słow nie jest przypadkowy. PLACEK. Pokarm dla ciała (ale czy tylko dla ciała?). Przaśnymi plackami (bo tak wtedy wyglądał chleb!) łamali się ludzie dobrej woli w Ziemi Świętej już w czasach Jezusa, nawet wcześniej. I dzielą się takimi plackami także dzisiaj. Nie tylko chrześcijanie, ale także Żydzi i muzułmanie. Tak właśnie Bóg codziennie napomina nas, że jesteśmy jednym ludem i wszyscy powinniśmy zjednoczyć się pod panowaniem Chrystusa. Nikt inny bowiem, tylko Chrystus, ofiaruje nam Siebie, w Komunii, właśnie pod postacią małego płatka chleba! PO ZBÓJNICKU. Groźne słowa, wybrane spośród tysięcy możliwych nazw potraw. Dlaczego właśnie one przyszły na myśl Sygnałowi? Możemy przypuszczać, że odzywa się w ten sposób splamione sumienie. Że jest to nieuświadomiony, lecz nie przypadkowy wyrzut sumienia osoby, która sama czuje się zbrukana, jak zbójnik, przez swoje grzechy. Lecz pamiętajmy o Sakramencie Pokuty, o tym darze miłosiernego Boga, dzięki któremu możemy znów stać się czyści! Bóg dał nam wolną wolę, możemy z tego sakramentalnego daru skorzystać dla oczyszczenia, lub nim wzgardzić i skazać swą nieśmiertelną duszę na wieczne potępienie. Warto przywołać tu tę chwilę, gdy Dwaj ukrzyżowani wraz z Chrystusem zbójnicy, wybrali swój los na wieczność. Tylko jeden znalazł się tego samego wieczora z Jezusem w niebie, gdyż w chwili rozpaczy zwrócił się do Boga. Drugi poszedł na wieczne zatracenie, gdyż od Boga się odwrócił. Przypominajmy o tym również własnym dzieciom, zwłaszcza w ten wakacyjny czas, gdy na dzieci czycha tak wiele niebezpieczeństw, niebezpieczeństw, które grożą nie tylko ciału, ale przede wszystkim dziecięcej, niewinnej duszy. POPROSZĘ. Znamienne słowo, które potrafi otwierać ludzkie serca, które zapewnia nam u ludzi i u BOGA wszystko to, co niezbędne zarówno dla ciała, jak dla duszy. "Proście, a będzie wam dane, kołaczcie, a otworzą wam". Tak Jezus nauczał nas dwa tysiące lat temu i tak naucza nas teraz, poprzez Kościół Katolicki. Nic się nie zmieniło, te słowa są wciąż aktualne i wciąż obecne w każdym chrześcijańskim języku. To też dobrodziejstwo chrześcijańskich korzeni naszej kultury. Jedno z wielu dobrodziejstw, które tę kulturę ugruntowuje i pozwala w ogóle dumnie nazywać kulturą. Dzięki temu prostemu słowu Jezus pokazuje nam jak powinniśmy budować pokój na świecie: przez proszenie o to co niezbędne, a nie przez dzikie żądania. Takie żądania i pożądania zatruwają sumienia ludzi którzy nie znają słowa "poproszę", ludzi, którzy nie znają dobrodziejstwa modlitwy. Bo modlitwa jest najczystszą postacią prośby - i podziękowania - kierowaną do Naszego Ojca. Polećmy więc naszego brata Sygnała opiece Chrystusa, niech jego łaknienie pokarmu i sprawiedliwości będzie nasycone. Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie! Amen.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| | | | | |  | 1 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | Dałem jednego plusa, bo więcej się nie da ale zapewnia, że ten był bardzo dorodny i dobrej jakości.
Chylę czoła, bo zaiste sztukę robienia kazań u Ciebie jest najwyższych lotów. Ten Ojciec na pewno nie duchowny?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Dałem jednego plusa, bo więcej się nie da ale zapewnia, że ten był bardzo dorodny i dobrej jakości.> Chylę czoła, bo zaiste sztukę robienia kazań u Ciebie jest najwyższych lotów. Ten Ojciec na pewno nie duchowny?Dzięki  Trzy córki mam, to i Ojciec ze mnie na pełny etat, a duchownym nigdy nie byłem (chociaż żonka moja nieraz podejrzliwie na mnie patrzy...)
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
-4 na 8 | Robert Sitarczyk (100 punktów) | Mam na imię Bożena. Miesiąc temu, w sobotę 17 listopada 2012 r., kolejny raz uczestniczyłam przez Internet w mszy św. i spotkaniu z modlitwą o uzdrowienie. Nie mogę osobiście być w Częstochowie na tych spotkaniach, ale włączam wtedy swój komputer i biorę udział tak, jakbym tam była - modlę się, klękam, śpiewam. 17 listopada szczególnie mocno polecałam Panu zdrowie trzech osób z mojej najbliższej rodziny. Jedną z nich jest moja mama. I to ją właśnie Bóg uzdrowił - uzdrowił ją z chronicznej, wieloletniej bezsenności.
Mama ma ponad 70 lat, od ok. 20 lat prawie w ogóle nie sypiała. Wiem, że to brzmi mało wiarygodnie - bo kto by tak wytrzymał przez ponad 20 lat... Ale proszę mi wierzyć, mama naprawdę nie sypiała! Jeśli raz na 4-5 dni udało jej się zasnąc po kilku godzinach leżenia w łóżku, i spać od pół do 1 godz., to było dobrze, to znaczy należało się cieszyć, że chociaż tyle snu udało jej się złapać... Mama była w stanie ciągłej depresji, miała w opłakanym stanie serce, była tak znerwicowana, że cierpiały na tym nasze wzajemne relacje. Ale za nic nie chciała pójść do lekarza, bo nigdy nie lubiła chodzić do żadnych lekarzy, moje przekonywanie jej do tego nic nie dawało, a siłą przecież nie da się zaciągnąć dorosłego człowieka do przychodni.
Mama czasem dostawała od swojej kuzynki jakieś silne tabletki nasenne, które kuzynce przepisywał okazyjnie lekarz - ale i te tabletki na mamę nie działały, najwyżej czasem, raz na tydzień, pozwalały przespać nie pół, ale 2 godziny. Mama miewała coraz częściej myśli samobójcze, bo, jak twierdziła, nie miała siły żyć - ale do lekarza nadal za nic nie dała się zaprowadzić.
Podczas tego ostatniego spotkania otwartego tak gorąco, jak nigdy dotąd, modliłam się, by Pan uzdrowił mamę z tej bezsenności chociaż dla mnie, skoro ona nie ma zamiaru spróbować jakiegoś leczenia - bo ja już, przykro to mówić, ale nie wytrzymywałam mamy takiej, jaką była: jej ciągłych napadów agresji słownej, jej niezrównoważenia nerwowego, jej uparcia się, że nie będzie się leczyć, jej pretensji do Boga o nieudane życie itp.
W czasie modlitwy, gdy ojciec Daniel poddał intencję modlitwy za tych, którzy modlą się przez Internet, wyciągnęłam ręce w tym kierunku, gdzie mieszka moja mama (a nie mieszkamy w tym samym mieście), zaczęłam modlić się językami, a potem powtarzać Imię Jezus, czułam się tak bezsilna, jak rzadko kiedy na modlitwie, ale to bardzo dobrze, bo dzięki temu doświadczyłam ogromnego zanurzenia się w Bogu i oparcia się tylko na Jego sile, a nie na mocy własnej modlitwy, własnych zdolności...
Po skończeniu spotkania poszłam spać, minęła niedziela, potem poniedziałek, i telefon do mamy. Mama jakas taka spokojna, radosna jak nigdy, mówi, że ostatnie dwie noce jakoś wyjątkowo dobrze jej się spało, że spała ... uwaga!: spała po 5-6 godzin! Tylu godzin nie przespała od ponad 20 lat! Ale, mówi dalej mama, to pewnie dlatego, że była albo pełnia księżyca albo nów, albo może gaz się gdzieś ulatniał i dlatego tak spała. Ja mamie wtedy jeszcze nie powiedziałam, że modliłam się o jej uzdrowienie z bezsenności, chciałam poczekać i zobaczyć, co będzie dalej (bo znam swą mamę i spodziewałam się nie najlepszje reakcji). Poczekałam jeszcze kilka dni i gdy okazało się, że mama CIĄGLE sypia po 4-6 godzin, opowiedziałam jej o mszach i spotkaniach w Częstochowie, i o mojej modlitwie za nią. Zareagowała, niestety, tak, jak się obawiałam: zaczęła płakać i złościć się, że po co ją Bóg z tego uzdrawia, ona przecież już nie chce żyć, ona nie potrzebuje tego uzdrowienia... Zaczęłam się bać, że mama odrzuci tę łaskę Boga, którą ją obdarzył, i od nowa zaczęłam się w domu modlić o to, by dobry Bóg chociaż dla mnie zostawił mamie to uzdrowienie, bo inaczej to ja już nie dam rady!
Co dwa dni do mamy dzwoniłam i na końcu rozmów pytałam nieśmiało, jak tam ze spaniem... I już coraz rzadziej mama się złościła, że... śpi nadzwyczaj dobrze, czyli 4-6 godzin (różnie to bywa), i że już nie ma rano napadów myśli samobójczych, że ma jakoś więcej siły na wszystkie zajęcia domowe, że już jej tak serce nie skacze jak oszalałe, itd. Zauważyłam sama, że mama zrobiła się spokojniejsza, ma mniej pretensji do życia, do mnie i do Boga, da się z nią normalnie rozmawiać, przestała być agresywna w tych rozmowach, po prostu: CUD!
Takich cudów , można znaleźć pełno w internecie , czy to są cuda to kolejne pytanie . Ale po co one są i co nam dają ? Po co Bóg się fatyguje , żeby uzdrowić pojedynczego człowieka a w wojnach każdego dnia giną dziesiątki ludzi . Podczas II wojny światowej zginęło około 60 milionów ludzi a Bóg nie kiwnął palcem .
|
|
 | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | > Mam na imię Bożena. ...Na przyszłość polecam otoczyć cytatem (jedna z funkcji w edycji), bo chyba czytelnicy potraktowali ten wpis, jako twoje własne przeżycia.
|
|
|  | 1 na 3 | Robert Sitarczyk (100 punktów) | A no racja , najwidoczniej tak traktują , bo same minusy dostaję . Ale po przeczytaniu do samego końca łatwo jest stwierdzić , że ja Robert to nie Bożena .
|
|
| |  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Ale po przeczytaniu do samego końca łatwo jest stwierdzić , że ja Robert to nie Bożena. Kto w dzisiejszych czasach czyta do samego końca? Nagłówka też nie czytali. Ja za pierwszym razem nie zwróciłam z kolei uwagi na punktację, dopiero później coś mnie tknęło. Może negatorzy jeszcze raz tu zajrzą i zlikwidują minusy, wstawiając plusy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | qerfy (677 punktów) | >Kto w dzisiejszych czasach czyta do samego końca? Nagłówka też nie czytali. Ja za pierwszym razem nie zwróciłam z kolei uwagi na punktację, dopiero później coś mnie tknęło.
Przeczytałem ostatnie linijki
>Po co Bóg się fatyguje , żeby uzdrowić pojedynczego człowieka a w wojnach każdego dnia giną dziesiątki ludzi . Podczas II wojny światowej zginęło około 60 milionów ludzi a Bóg nie kiwnął palcem .
i dałem plusika, bo to dobre pytanie.
"Nic nas tak bardzo nie okłamuje, jak nasz własny osąd"
|
|
| | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >>... Podczas II wojny światowej zginęło około 60 milionów ludzi a Bóg nie kiwnął palcem . >i dałem plusika, bo to dobre pytanie. Tym bardziej, jeśli część zmarła w torturach, na przykład po pseudomedycznych testach, o czym rozmawialiśmy w innym wątku.
|
|
| |  | 4 na 4 Harpun (167 punktów) (zablokowany) | >A no racja , najwidoczniej tak traktują , bo same minusy dostaję . Ale po przeczytaniu do samego końca łatwo jest stwierdzić , że ja Robert to nie Bożena . > Sitarczyk dawać minusy dobrze, Sitarczyk dostawać minusy źle?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Robert Sitarczyk (100 punktów) | E tam , nie jest ze mną tak źle , jak dostane minusa to nie robię z tego dramatu , zastanawiam się dlaczego ale żeby rozpaczać to nie
|
|
4 na 6 Harpun (167 punktów) (zablokowany) | >Ostatnio tak się zastanawiałem , po co nam te cuda . Co one nam dają , po co są i do czego służą . -Do niczego nie służą bo cudów nie ma. Są tylko takie w znaczeniu niezwykle rzadkiego zjawiska, niesamowitego zbiegu okoliczności.
|
|
 | -1 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >cudów nie ma. Są tylko takie
Coincidentia oppositorum...
bembergiem w berg
|
|
|  | 8 na 8 Harpun (167 punktów) (zablokowany) | >>cudów nie ma. Są tylko takie >Coincidentia oppositorum...
-Sirdum pirdum
|
|
ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Cuda są podstawowym dowodem istnienia boga (bogów). Jeżeli istnieje jakakolwiek wyższa inteligencja obdarzona mocą sprawczą i zainteresowana losem ludzi to jej działania powinny być wyraźnie widoczne właśnie w postaci cudów. A że wszelkie dowody na istnienie cudów są naciągane jak guma w starych kalesonach to hipotezę zerową należy utrzymać.
|
|
3 na 3 |
| DyktaFon (9281 punktów) | > Ostatnio tak się zastanawiałem , po co nam te cuda . Co one nam dają , po co są i do czego służą .Cuda są jak najbardziej potrzebne! Kto by wierzył w jakiegoś Zeusa, Jezusa, Manitu czy innego Jahwe, gdyby nie wyraźny znak dany od boga? Jeszcze wierzyć, to by może wierzył, ale kto by zechciał oddać cały majątek tylko pod wpływem gadania? A cuda są żywym dowodem, że bzdurne słowa są świętą prawdą. Cuda to zasadniczy, namacalny dowód istnienia... czegokolwiek, co się da wytłumaczyć właśnie cudem. I co wymaga ofiary (kiedyś rzeczowej, dziś pieniężnej - ale rzeczowe też są w cenie...). Cuda wcale nie muszą być religijne  Cuda potwierdzają także bzdurne obietnice zupełnie nie związane z jakimkolwiek bogiem. Ludzie lubią cuda  Np. zwycięstwo w meczu, którego obiektywie nie dało się wygrać... to cud osiągnięty przez trenera, zawodnika itp. A cud - wzrost gospodarczy, gdy rząd zasadniczo tylko psuł rynek? To cud! Rząd jest super!  Ldzie lubią takie zdarzenia i ich przypadkowość wcale im nie przeszkadza. Wprost przeciwnie: jeśli coś jest mało prawdopodobne, a się zdazyło - to tym lepiej dla cudu i jego przyczyny. Często wcale nie związanej z cudem (ale tego to już nikt nie zauważy, starczy mu wytłumaczenie, które ktoś spreparował).
|
|
 | 1 na 1 | Robert Sitarczyk (100 punktów) | Bardzo mądrze napisane.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|