Kwestia ta jest dla mnie >nurtująca. W związku z tym proszę o jakieś wskazówki na temat poglądów Locke'a oraz gdzie >ewentualnie znajdę odpowiedź na ten temat.
Z lektury "Dwu traktatów..." pamiętam jedynie, że Locke definiuje przestępstwo jako powrót do stanu natury spowodowany pogwałceniem przez przestępcę ustanowionych zasad umowy społecznej. Stąd wynika przyzwolenie Locke'a dla zabicia sprawcy przestępstwa, jeżeli i dopóki stanowi on zagrożenie dla życia i własności ofiary. Zasada ta jest realizowana, o ile tylko ofiara nie może w danym momencie odwołać się do pomocy ze strony państwa, czyli w prawie każdym przypadku. W przeciwnym razie powrót do stanu natury nie następuje i ofierze nie przysługuje prawo do zabójstwa napastnika.
Notabene: niezbyt precyzyjna ta zasada, bo gdybym np. został zaatakowany nożem na ulicy mając do dyspozycji broń palną i mogąc jej użyć, a kilkanaście metrów dalej stałby policjant, to miałbym prawo zastrzelić bandytę, czy nie? Jaka jest granica pomiędzy posiadaniem możliwości odwołania się do interwencji władz, a nieposiadaniem jej?
Pozdrawiam.
Lubię placki.
|