 |
TEORIA EVERETTA, czyli nieśmiertelność Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-07-2010 17:10 | RITA (82 punktów) | TEORIA EVERETTA, czyli nieśmiertelność |
We wszechświecie Everetta, cały czas nieustannie pojawia się nowa, fizyczna możliwość, gdyż wszechświat ten ulega ciągłemu podziałowi w taki sposób, że w każdej jego części przebiega inny fragment tego samego zdarzenia. We wszechświecie Everetta występuje możliwość przeróżnych scenariuszy tego samego zdarzenia.
Przykład:
W pierwszym wszechświecie kierowca pędząc samochodem, cudem uniknął śmierci. W drugim wszechświecie ten sam kierowca jest ofiarą brawurowej jazdy - nie żyje. W trzecim wszechświecie ten sam kierowca po wielu tygodniach pobytu w szpitalu dochodzi do zdrowia.
Czy teoria Everetta ma sens? Nie mam pojęcia. Ale wydaje mi się, że świat musi wyglądać zupełnie inaczej z punktu widzenia pojedynczej kropli deszczu, a inaczej z perspektywy całej burzy...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | uxbridge (5980 punktów) | Na racjonalistycznym portalu nigdy dosyć przypominania różnicy pomiędzy faktem, teorią, a hipotezą. Otóż tu nie ma mowy o żadnej teorii. To raczej hipoteza, koncepcja, a właściwie propozycja interpretacji TEORII zwanej mechaniką kwantową. W przeciwieństwie do jakiejkolwiek teorii, interpretacji Everetta nie sposób potwierdzić ani zaprzeczyć (póki co). Jest natomiast całkowicie zgodna z obecnym stanem wiedzy, czym odróżnia się od koncepcji religijnych. Jako taka, koncepcja Everetta może jedynie podlegać ocenie filozoficzno - estetycznej. Niektórzy jej krytycy twierdzą, iż wiara w prawdziwość koncepcji wielu światów powinna skłaniać do grania w rosyjską ruletkę o duże stawki. W jednym z możliwych wszechświatów gracz przeżyje i będzie bogaty. Niespecjalnie się z tym zgadzam. Prawdopodobieństwo ustawienia się komory z nabojem naprzeciwko lufy nie jest raczej prawdopodobieństwem kwantowym i w tym sensie może być zdeterminowane. Również nieco żartobliwie, ale bardziej sensownie proponuje się przetestowanie interpretacji wielu światów przy pomocy tzw. pistoletu kwantowego. Jest to pistolet w którym pociągnięcie za spust powoduje uruchomienie pewnego procesu kwantowego który z bardzo dużym prawdopodobieństwem wyzwoli strzał. Tym samym, będzie również niewielkie prawdopodobieństwo niewypału. Osobnik chcący "testować Everetta" powinien przyłożyć sobie pistolet do głowy i nacisnąć spust. W efekcie, jego świadomość zawsze powinna odnotować niewypał, bo w innych wszechświatach (w których zginął) jego świadomości niczego nie rejestrują. Jeśli ma wątpliwości, powinien naciskać spust po wielokroć i zawsze przekonywać się, że pistolet nie strzela.
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wierząc Everetowi, wierzymy, że każde pociągnięcie spustu nas zabija. Po wielokroć.
Pozdrawiam
Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
|
|
 | | RITA (82 punktów) | > Na racjonalistycznym portalu nigdy dosyć przypominania różnicy pomiędzy faktem, teorią, a hipotezą.> Otóż tu nie ma mowy o żadnej teorii. To raczej hipoteza, koncepcja, a właściwie propozycja interpretacji TEORII zwanej mechaniką kwantową. Ależ, oczywiście  Myślę, że koncepcja Everetta może być jednym z przykładów czegoś co powstało, pojawiło się zbyt wcześnie ( opublikowana w latach 50 - tych ) - kiedy coś wyliczone na zwykłej kartce papieru i pokazane palcem odbija się od muru ludzkiego niezrozumienia, bo w olbrzymim stopniu nie pasuje do ogólnie panującego światopoglądu. Takie historie dzieją się, i mają miejsce cały czas. Przykładem może być historia z bakteriami, kiedy środowisko lekarskie dość długo ignorowało pomysły Listera - żeby dbać o antyseptyczność sal operacyjnych, dezynfekowanie narzędzi chirurgicznych, niezrozumienie wywoływały tłumaczenia o jakichś żyjątkach w powietrzu, które wywoływały zakażenie
|
|
 | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | >Otóż tu nie ma mowy o żadnej teorii. To raczej hipoteza, koncepcja, a właściwie propozycja interpretacji TEORII zwanej mechaniką kwantową. Nie wiem, czy przeczytałeś oryginalny artykuł Everetta "Relative state" formulation of quantum mechanics [Rev. Mod. Phys. 20, 454]; mi się z tego artykułu wyłania raczej rodzaj alternatywnego formalizmu. Formalizmu, w którym zamiast ansatzu von Neumanna, rzutowanie na stan własny podczas pomiaru jest własnością emergentną i, można by wręcz rzec, pozorną. Mówiąc szczerze, urzekła mnie prostota tego formalizmu i fakt, że ewolucją układu fizycznego rządzi wyłącznie jeden proces, ale daleki jestem oczywiście od stwierdzenia, że tak właśnie działa świat.
Pozdrawiam.
|
|
 | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > ... przetestowanie interpretacji wielu światów przy pomocy tzw. pistoletu kwantowego.Mówiąc prościej: Doświadczenie uczy, że tylko inni umierają.
|
|
| LadyTilly (613 punktów) | Przykładowo tworzą się wtedy dwa różne światy : jeden, w którym idę w prawo, i drugi, w którym skręcam w lewo. Jest to zgodne z logiką, ale zawiera podstawowy błąd już w założeniu. Dlaczego kosmos ma tworzyć takie światy? Czy istoty żywe i ich wybory mają dla niego znaczenie? moim zdaniem teoria Everetta ma sens na poziomie kwantowym. Tworzą się wszechświaty, w których cząsteczki z poziomu subatomowego przyjmują każdą możliwą pozycję. Tylko czy dwa światy różniące się jedynie położeniem elektronu mogą być inne? Czy ma to jakikolwiek wpływ na decyzje podejmowane przez człowieka? poczytaj sobie co pisze Michio Kaku on określa wszechświaty równoległe ciut inaczej.
|
|
 | | Gites (-25 punktów) | >Przykładowo tworzą się wtedy dwa różne światy : jeden, w którym idę w prawo, i drugi, w którym skręcam w lewo. Jest to zgodne z logiką, ale zawiera podstawowy błąd już w założeniu. Dlaczego kosmos ma tworzyć takie światy? Czy istoty żywe i ich wybory mają dla niego znaczenie? moim zdaniem teoria Everetta ma sens na poziomie kwantowym. Tworzą się wszechświaty, w których cząsteczki z poziomu subatomowego przyjmują każdą możliwą pozycję. Tylko czy dwa światy różniące się jedynie położeniem elektronu mogą być inne? Czy ma to jakikolwiek wpływ na decyzje podejmowane przez człowieka? poczytaj sobie co pisze Michio Kaku on określa wszechświaty równoległe ciut inaczej.
Ja słyszałem, że jedna z przyczyn mutacji w DNA to zasada nieoznaczoności Heisenberga. To chyba byłby spory wpływ świata kwantowego na ten makroskopowy.
Michał ck
|
|
1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > We wszechświecie Everetta, cały czas nieustannie pojawia się nowa, fizyczna możliwość, gdyż >wszechświat ten ulega ciągłemu podziałowi w taki sposób, że w każdej jego części przebiega inny >fragment tego samego zdarzenia. > We wszechświecie Everetta występuje możliwość przeróżnych scenariuszy tego samego zdarzenia. > Przykład: > W pierwszym wszechświecie kierowca pędząc samochodem, cudem uniknął śmierci. > W drugim wszechświecie ten sam kierowca jest ofiarą brawurowej jazdy - nie żyje. > W trzecim wszechświecie ten sam kierowca po wielu tygodniach pobytu w szpitalu dochodzi do >zdrowia. > Czy teoria Everetta ma sens? Nie mam pojęcia. Ale wydaje mi się, że świat musi wyglądać zupełnie >inaczej z punktu widzenia pojedynczej kropli deszczu, a inaczej z perspektywy całej burzy... > > To by znaczyło, że to co się dzieje jest losowe, a nie jest. Nawet wybór "idę w prawo/idę w lewo" jest zdeterminowany. Mamy poziomy zdarzeń, coś się dzieje na poziomie elektronu, ale to nie znaczy, że nagle całość się zmieni. Tak to przynajmniej widzę. Natomiast hipotezy o różnych wszechświatach zawierających kopię danej jednostki są jedynie projekcją snu, marzenia o wieczności, o sukcesie, o byciu kimś innym. "Tu jestem niefajny, ale za to jest taki wszechświat, w którym jestem królem, o jak fajnie na samą myśl o tym".
|
|
 | | RITA (82 punktów) |
"Natomiast hipotezy o różnych wszechświatach zawierających kopię danej jednostki są jedynie projekcją snu, marzenia o wieczności, o sukcesie, o byciu kimś innym. "Tu jestem niefajny, ale za to jest taki wszechświat, w którym jestem królem, o jak fajnie na samą myśl o tym". I właśnie z tego powodu koncepcja wielu światów bardzo mi się podoba  Jeszcze bym tylko do niej dorzuciła, że te światy mają na siebie zachodzić, albo się stykać na płaszczyznie sennej... Co do Everetta - to miał facet wyobraznię! A przecież w gruncie rzeczy nie był oderwanym od rzeczywistości fantastą. A propos: "Wszechświat rozszczepia się na tysiące wszechświatów równoległych w ciągu sekundy" Ciekawe jak to obliczyli...Dlaczego tysiące, a nie na przykład setki, albo setki tysięcy milionów?
|
|
 | 1 na 1 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > hipotezy o różnych wszechświatach zawierających kopię danej jednostki są jedynie projekcją snu, marzenia o wieczności, o sukcesie, o byciu kimś innym. "Tu jestem niefajny, ale za to jest taki wszechświat, w którym jestem królem, o jak fajnie na samą myśl o tym".No, przecież...
|
|
| Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | A jak ona wyjaśnia to, że w każdym momencie pojawia się gdzieś całkiem inny wszechświat? Tak o mają się pojawiać alternatywne z chęci istnienia? Bo jeśli one nie pojawiają się gdzieś nagle to przecież musiałoby ich istnieć więcej niż nieskończenie wiele od samego początku. Z drugiej strony dlaczego to dotyczy wszechświata, a nie ogółu wszechrzeczy? Tak, że jedne wszechświat powstaje w przestrzeni, a drugi nie powstaje w innej przestrzeni? Poza tym tych alternatywnych wszechświatów musiałaby istnieć nieskończona ilość, czyli nie do ogarnięcia. Przy czym należy jednak ze smutkiem zauważyć, że niektóre zdarzenia są nie do osiągnięcia, ponieważ ograniczają je prawa fizyki. Jeśli jednak miałby istnieć alternatywny świat, gdzie występują inne zdarzenia to przecież jest on dla nas niepoznawalny i istnieje gdzieś. Jak Bóg. Śmieszna jest ta teoria i najlepsze, że nie weryfikowalna. Ale fajną książkę SF można by na ten temat napisać 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | > A jak ona wyjaśnia to, że w każdym momencie pojawia się gdzieś całkiem inny wszechświat? Tak o mają się pojawiać alternatywne z chęci istnienia?Równie dobrze można przyjąć, że "od początku" istnieje nieskończona liczba alternatywnych wszechświatów, a kolaps funkcji falowej odzwierciedla ich różnicowanie się. > Bo jeśli one nie pojawiają się gdzieś nagle to przecież musiałoby ich istnieć więcej niż nieskończenie wiele od samego początku.J.w. > Z drugiej strony dlaczego to dotyczy wszechświata, a nie ogółu wszechrzeczy? Tak, że jedne wszechświat powstaje w przestrzeni, a drugi nie powstaje w innej przestrzeni?Wszechświat to wszechświat. Razem z przestrzenią i czasem. > Poza tym tych alternatywnych wszechświatów musiałaby istnieć nieskończona ilość, czyli nie do ogarnięcia.No generalnie każda nieskończoność jest nie do ogarnięcia, co nie przeszkadza nam się tym pojęciem posługiwać w dobrze określony sposób. > Śmieszna jest ta teoria i najlepsze, że nie weryfikowalna. Ale fajną książkę SF można by na ten temat napisać Jeszcze raz. TO NIE TEORIA. A czy śmieszna? Nie powiedziałbym. W porównaniu z innymi interpretacjami mechaniki kwantowej wyciąga maksymalnie konsekwentne wnioski z formalizmu matematycznego teorii.
|
|
1 na 1 | RITA (82 punktów) |
A gdyby na przykład zamiast istniejących równolegle wszechświatów Everetta ( i ciągle pączkujących, w wyniku ciągłych decyzji rozmaitych Kowalskich ) mamy jeden, który popychany jest ciągle przez wiecznych obserwatorów w rozmaitych kierunkach, a jego kształt ostateczny jest wypadkową oczekiwań tych wszystkich obserwatorów? Wtedy taki jasnowidz, nie byłby tym, który potrafi przyszłość odczytać, tylko tym, który pracą swojego mózgu potrafi pchnąć fragment świata - w takim kierunku w jakim mu się uroiło. Taki zezowaty demiurg, bo nie widzi, że swoim dociekaniem niewiadomego, te niewiadome właśnie uprawomocnia.
|
|
 | | entro (84 punktów) | Dalej nie mamy możliwości zaprzeczenia, ani zbadania takiej hipotezy. Poza tym, z tego co wiem, w fizyce kwantowej pojęcie "obserwatora" nie ma takiego znaczenia, jakie przypisuje mu ta hipoteza.
|
|
|  | | RITA (82 punktów) | >Dalej nie mamy możliwości zaprzeczenia, ani zbadania takiej hipotezy. >Poza tym, z tego co wiem, w fizyce kwantowej pojęcie "obserwatora" nie ma takiego znaczenia, jakie przypisuje mu ta hipoteza.
W gruncie rzeczy istnieje tyle wszechświatów - ilu jest Kowalskich, i wszystkie one składają się na jeden duży. Czasem bardziej czerwony, a czasem bardziej zielony - zależnie od mody na kolejne teorie jasnowidzów. Zawsze coś nowego staje się przedmiotem zainteresowań, a że mało jest takich Kowalskich zdolnych do "szerokiego postrzegania świata", i widzenia go z innych niż typowe dla reszty perspektyw - tak więc stanowią niezły punkt zaczepienia dla tego typu rozważań.
|
|
| Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Czy teoria Everetta ma sens? Nie mam pojęcia. Ale wydaje mi się, że świat musi wyglądać zupełnie> inaczej z punktu widzenia pojedynczej kropli deszczu, a inaczej z perspektywy całej burzy...> . Problem sprowadza się do: STANU ŚWIADOMOŚCI W MOMENCIE ŚMIERCI. Zasadnicze wydaje się tutaj pytanie: czy śmierć jest faktem w życiu? I dalej: jeśli śmierć nie jest faktem w życiu, to nie byłeś/ nie jesteś/ nie będziesz świadom istnienia innych wszechświatów - po prostu film Ci się urywa na kilka minut przed śmiercią, a reszta jest tylko hologramem przedstawianym innym umysłom (Twój umysł w tym "czasie" buduje już inny świat - wskakuje w równoległy świat, w którym żyjesz sobie dalej). Pozostają jedynie spekulacje o maszynie czasu w przyszłości - z punktu widzenia logiki są bezsensowne, choć z antropologicznego punktu widzenia jak najbardziej możliwe (gdy wkraczamy w obszar wierzeń). Spekulacje na temat pistoletu są bez sensu, bo nigdy nie wiemy w jakim momencie następuje zapisanie stanu wszechświata (tj. czy komputer kwantowy robi save'y non stop czy może strzela ślepakami, bo ma takie poczucie humoru). Wydaje mi się, że strzela, ale wynika to tylko i wyłącznie z moich ograniczeń umysłowych: tj. nie mieści mi się w głowie, by móc umrzeć w każdej chwili i w każdej chwili się odrodzić, dlatego nie strzelam do siebie z pistoletu  Chyba nawet można w ten sposób rozstrzygnąć problem bezzasadności samobójstwa  Wygląd świata z perspektywy kropli oraz z perspektywy burzy to problem wykraczający poza hipotezę Everetta, a wkraczający raczej w kwestie związane z brakiem równowagi stanu umysłowego. Wydaje mi się, że jeśli równowaga jest zachowana to zachowane są proporcje, a zatem ani kropla nie "zazdrości" burzy, ani burza kropli. Ani jedna, ani druga "nie zastanawiają się" jak może wyglądać świat z innej perspektywy. To stan bezwzględnej akceptacji, którego my ludzie możemy pozazdrościć przyrodzie.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|