Racjonalista - Strona głównaDo treści
Smoleńska katastrofa jako problem etyczny

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-07-2010 20:14Głąbiński (3538 punktów)Smoleńska katastrofa jako problem etyczny
Ocena 2 na 2
Sporządzenie posta zaczynającego ten temat mam utrudnione przez to, że - oględnie się wyrażając - mam wiele zastrzeżeń do b-ci Kaczyńskich, którzy są tu postaciami dominującymi. Otóż śmierć byłego prezydenta odbieram zarówno z pozycji człowieka współczującego podobnym do mnie istotom, jak i z pozycji obywatela państwa, którego najważniejszy (w aspekcie symbolicznym nie zaś praktycznym - obsadzonym przez premiera) przedstawiciel zginął w wypadku. Tak więc wstydził bym się sam wobec siebie, a także przed otoczeniem, gdybym musiał przyznać, że nie odczuwam współczucia dla okazujących żal po zmarłym, lub nie uszanowałem ich żałoby. Podobnie uważałbym za niemoralne dystansowanie się od żałoby oficjalnej, należącej osobie prezydenta. Natomiast nieetyczne byłoby z mojej strony twierdzenie wbrew moim racjom rozumowym, że w wyniku tej tragedii doznaliśmy szkody mającej wymiar materialny np. w postaci pogorszenia zarządzania. Jednak za nieetyczne uważam też, widoczne w mediach, wypowiadanie się w moim także imieniu, że takiego wymiaru stratę wszyscyśmy ponieśli.
Wracając do szacunku dla tych ludzi, którzy odczuwają głęboki żal, oczywiście nie mam prawa wymagać, by oznaki tego ukrywali, jednak potępiam ostentację, przesadę wskazującą na zamiar narzucenia innym formy żałoby, lub na reklamiarstwo, czego domyślam się w urządzeniu miejsca celebracji przed pałacem prezydenckim. Gdy staje się widoczne, że żałobnicy tamując ruch uliczny i zakłócając pracę urzędu okazują lekceważenie innym, powstrzymanie się od wyrażenia dezaprobaty dla tego rodzaju postępowania uważam za niemoralne.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

RITA (82 punktów)
>Sporządzenie posta zaczynającego ten temat mam utrudnione przez to, że - oględnie się wyrażając -
>mam wiele zastrzeżeń do b-ci Kaczyńskich, którzy są tu postaciami dominującymi. Otóż śmierć byłego
>prezydenta odbieram zarówno z pozycji człowieka współczującego podobnym do mnie istotom, jak i z
>pozycji obywatela państwa, którego najważniejszy (w aspekcie symbolicznym nie zaś praktycznym -
>obsadzonym przez premiera) przedstawiciel zginął w wypadku. Tak więc wstydził bym się sam wobec
>siebie, a także przed otoczeniem, gdybym musiał przyznać, że nie odczuwam współczucia dla
>okazujących żal po zmarłym, lub nie uszanowałem ich żałoby. Podobnie uważałbym za niemoralne
>dystansowanie się od żałoby oficjalnej, należącej osobie prezydenta. Natomiast nieetyczne byłoby z
>mojej strony twierdzenie wbrew moim racjom rozumowym, że w wyniku tej tragedii doznaliśmy szkody
>mającej wymiar materialny np. w postaci pogorszenia zarządzania. Jednak za nieetyczne uważam też,
>widoczne w mediach, wypowiadanie się w moim także imieniu, że takiego wymiaru stratę wszyscyśmy
>ponieśli.
>Wracając do szacunku dla tych ludzi, którzy odczuwają głęboki żal, oczywiście nie mam prawa
>wymagać, by oznaki tego ukrywali, jednak potępiam ostentację, przesadę wskazującą na zamiar
>narzucenia innym formy żałoby, lub na reklamiarstwo, czego domyślam się w urządzeniu miejsca
>celebracji przed pałacem prezydenckim. Gdy staje się widoczne, że żałobnicy tamując ruch uliczny i
>zakłócając pracę urzędu okazują lekceważenie innym, powstrzymanie się od wyrażenia dezaprobaty dla
>tego rodzaju postępowania uważam za niemoralne.

Poza faktem, że zgadzam się z tym co Pan napisał, chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Otóż używa Pan zamiennie sformułowań - etyka i moralność. Rzeczywiście, wydawać by się mogło, że etyka = moralność, i odwrotnie.
Niestety są to dwa różne zagadnienia, które niewątpliwie w dużym stopniu zachodzą na siebie.
Moralność wiąże się ogólnie z powszechnie obowiązującą normą - na przykład "nie zabijaj", "nie kradnij".
Etyka natomiast opiera się bardziej na konkretnym, indywidualnym światopoglądzie, zasadach postępowania w określonych grupach zawodowych, czy też dziedzinach. Zasady etyczne mogą więc być przypisane pewnym zachowaniom, obowiązującym w pewnych grupach, tworząc całe kodeksy - np. kodeks etyki w biznesie, itp...
Moralność, to coś bardziej ogólnego, wypracowanego przez społeczeństwa. Oczywiście, bez wątpienia, bardzo często zasady etyczne prowadzą do tych samych zasad moralnych.
Dlatego też nie można stawiać znaku równości pomiędzy moralnością i etyką.
25-07-2010 21:11 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
Paragraf 25c
Prosimy wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
25-07-2010 22:28 
 Ocena 1 na 1
kogut59 (3090 punktów)

>Dlatego też nie można stawiać znaku równości pomiędzy moralnością i etyką.
Moralnosc przygarnął dla siebie Kościół katolicki na własność. Etykę uważamy za nasza.
setarkos (10757 punktów)

> Moralność wiąże się ogólnie z powszechnie obowiązującą normą (..) Etyka natomiast opiera się bardziej na konkretnym, indywidualnym światopoglądzie
Chyba odwrotnie. Nie ma ""Etyki Pani Dulskiej"". Ktoś na tym forum tłumaczył, że etyka zajmuje się opisem moralności, czyli jest ogólniejsza/chłodniejsza. Zdaje się, że wyborom moralnym podlegamy w praktyce a wybory etyczne podejmujemy umysłowo.

>Moralność, to coś bardziej ogólnego, wypracowanego przez społeczeństwa.
Raczej nie. Mówi się o etyce dziennikarskiej, etyce lekarskiej - ma ona właśnie 'umocowanie' w społeczności, choć dziennikarze czy lekarze mogą zachowywać się w sposób mniej lub bardziej moralny.
26-07-2010 00:24 
 Ocena-1 na 1
RITA (82 punktów)
>> Moralność wiąże się ogólnie z powszechnie obowiązującą normą (..) Etyka natomiast opiera się bardziej na konkretnym, indywidualnym światopoglądzie
>Chyba odwrotnie. Nie ma ""Etyki Pani Dulskiej"". Ktoś na tym forum tłumaczył, że etyka zajmuje się opisem moralności, czyli jest ogólniejsza/chłodniejsza. Zdaje się, że wyborom moralnym podlegamy w praktyce a wybory etyczne podejmujemy umysłowo.
>>Moralność, to coś bardziej ogólnego, wypracowanego przez społeczeństwa.
>Raczej nie. Mówi się o etyce dziennikarskiej, etyce lekarskiej - ma ona właśnie 'umocowanie' w społeczności, choć dziennikarze czy lekarze mogą zachowywać się w sposób mniej lub bardziej moralny.
>
Ależ nie. Nie zgadzam się.

Moralność jest nakazem bezwzględnie obowiązującym, ogólnym, kategorycznym. Etyka jest zbiorem zdań, a więc nie nakazów dotyczących moralności.
W związku z tym moralność nie jest nauką, i nie można mówić o moralności naukowej. Etyka niewątpliwie jest nauką, dziedziną inną niż moralność ale bardzo silnie z nią powiązaną.
Do etyki będą należały więc pytania, a zarazem dylematy etyczne typu:
- dlaczego istnieje obowiązek ratowania tonącego dziecka?
- co znaczy obowiązek?

Te pytania nie odgrywają żadnego znaczenia w świadomości kogoś - kto jest do czegoś moralnie zobligowany.
Z etycznego punktu widzenia na pytanie - dlaczego istnieje obowiązek ratowania tonącego dziecka?, można odpowiedzieć następująco: otóż ratuję je dla zachowania gatunku.
Natomiast gdyby człowiekowi, który ratuje tonące dziecko, ktoś powiedział, że robi to dla zachowania gatunku, ratownik zapewne krzyknąłby z oburzeniem, żeby mu głupotami głowy nie zawracano, gdyż on nie ratuje dziecka dla żadnego zachowania gatunku, tylko dlatego, że ma moralny obowiązek takiego zachowania ( nie mówiąc o zawodowym)
Do moralności należą natomiast nakazy:
- ratuj tonące dziecko
- masz takie, i takie obowiązki w zwiążku z tym i tym.
Można bardzo moralnie żyć, nie mając zupełnie kompletnie pojęcia o istnieniu moralności.
Etyka to filozofia, coś bardziej zindywidualizowanego, czasem narzucającego jakieś bardzo konkretne zachowania określonym grupom zawodowym.
O, może jeszcze taki przykład, nieco w drugą stronę. Mamy złodzieja, który kradnie, i według własnego przekonania czyni etycznie, ma jakieś swoje powody żeby kraść, tłumaczy swoje czyny indywidualnie, posługuje się jakąś swoją etyką, którą sam sobie stworzył i ustalił
Sylwek (15472 punktów)
Chyba dla każdego jest jasne, że moralność żadnego bezwzględnego obowiązywania nie wykazuje....
26-07-2010 00:44 
 Ocena 1 na 1
Myflowers (2721 punktów)
Króciutkie:
studioopinii.pl/

Opierając się na wykładni semantycznej Jarosława Kaczyńskiego, zastosuję szersze - potoczne - określenie zbrodni. W tym sensie parlamentarny zespól Antoniego Macierewicza jest organizacją zbrodniczą, gdyż jest zdarzeniem, które budzi głęboką odrazę. Grupa owa powołana wspólnie i w porozumieniu ma na celu dokonania zbrodni stanu, czyli ciężkiego przestępstwa politycznego polegającego na obaleniu najwyższych władz Rzeczypospolitej. Zastosowana od pierwszego zebrania metoda polega na rzucaniu oskarżeń bez pokrycia, insynuacji, pomówień i przeinaczania faktów. W zaistniałej sytuacji jawny zamiar popełnienia zbrodni oraz gromadzenie środków do jej popełnienia powinien być traktowany z całą powagą, jako bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa państwa.

Gdyby podobne wydarzenie zaistniało za czasów Józefa Piłsudskiego - inspirator i mocodawca oraz wykonawcy stanęliby przed sądem wojskowym. Usłyszeliby identyczny wyrok, jaki ongiś zakończył karierę polityczną Eligiusza Niewiadomskiego.
Aleksander J. Wieczorkowski: Zbrodnia stanu

(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
Głąbiński (3538 punktów)
>...
Cytowanie całej wypowiedzi jest szczególnie w tym wypadku bezzasadne. A przy okazji:
>Dlatego też nie można stawiać znaku równości pomiędzy moralnością i etyką.
Nic takiego nie twierdzę ani nie twierdziłem.

Stach M. G.
simo.hayha. (433 punktów)

Określenie swoich prawdziwych odczuć i wniosków po katastrofie przychodziło przeciwnikom politycznym braci Kaczyńskich z wielką trudnością. Z kolei popierający b. Kaczyńskich wysnuli wnioski w sposób bardzo prosty i jasny dla wielu. Mi, podobnie jak Tobie trudno było wycisnąć z siebie wielki żal po stracie prezydenta. I tutaj myślę, popełniamy błąd (powodowany przez media) skupianiu się wyłącznie na stracie L.Kaczyńskiego i jego małżonki. Otóż szereg urzędników państwowych, posłów, osób publicznych o różnych poglądach, najważniejszych ludzi wojska, również straciło życie, przez co oprawa żałoby oraz jej wymiar był jak najbardziej zrozumiały. Cały czas mówię o czasie tuż po katastrofie, czasie, w którym ludzie musieli w sposób spontaniczny się ustosunkować do zaistniałej sytuacji, zrozumieć w jak wielu dziedzinach administracji państwa doznaliśmy strat. Inną sprawą są perfidne próby wykorzystania katastrofy do własnych celów, narzucenia pewnego sposobu myślenia i podejścia do tej katastrofy (dla przykładu: A.Macierewicz: ''Trzeba wyjaśnić tę ZBRODNIĘ''), które mnie osobiście obrzydzają.
Reasumując, doznaliśmy straty materialnej w postaci jakości rządzenia, ale nie w tych obszarach jakie pokazują nam media (zarówno tvp i rzepa, jak i tvn i GW).

pozdrawiam.
Celtyk (3337 punktów)
   Z perspektywy upływającego czasu nabieram coraz głębszego przekonania, że Katastrofa samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem jest już głównie problemem politycznym choć ma również reperkusje finansowe.

>Natomiast nieetyczne byłoby z mojej strony twierdzenie wbrew moim racjom rozumowym, że w wyniku tej tragedii doznaliśmy szkody mającej wymiar materialny np. w postaci pogorszenia zarządzania.
   W wyniku tej katastrofy właśnie wszyscy doznaliśmy szkody materialnej w wymiarze społecznym. Wszystkie działania rządu podjęte w skutek katastrofy lotniczej zostały pokryte z naszych podatków. A więc określona suma pieniędzy mogłaby zostać przeznaczona na zupełnie inne cele - choćby pomoc ludziom, którzy ucierpieli w tegorocznej powodzi. To czy katastrofa odbiła się istotnie na funkcjonowaniu naszego państwa - śmiem w to powątpiewać choćby z tego powodu, że wybory te lub inne odbywają się co 4-5 lat (zależy, które). Jedni odchodzą, drudzy przychodzą ale kraj funkcjonuje nadal.

>Wracając do szacunku dla tych ludzi, którzy odczuwają głęboki żal, oczywiście nie mam prawa wymagać, by oznaki tego ukrywali, jednak potępiam ostentację, przesadę wskazującą na zamiar narzucenia innym formy żałoby[...]
   Każdy z nas w inny sposób odczuwa żal po utracie bliskich i okazuje im szacunek. Jest to sprawa wychowania, przywiązania do określonych zasad (choćby przynależność do określonego kościoła), czy wiele innych cech indywidualnych - i tu nikogo nie zamierzam tak oceniać jak i negować, bo to jego osobista sprawa.
Ale zgadzam się z Tobą, że "zamieszanie" związane z katastrofą zaczyna nabierać innego wymiaru społecznego niż tylko żałoba po tragicznej śmierci pary prezydenckiej i towarzyszących im osób. Mam nieodparte wrażenie, że ich śmierć tych ludzi staje się bezkompromisowym narzędziem walki na scenie politycznej.
Dla mnie osobiście ta katastrofa różniła się od wielu innych, które mają miejsce w takich czy innych środkach lokomocji listą nazwisk i funkcjami jakie pełnili tragicznie zmarli. Dlaczego tak a nie inaczej odebrałem tę katastrofę? Ponieważ nie zginął w niej nikt z kim byłbym w jakikolwiek sposób bliżej związany - nawet zwykła znajomość. Moje zainteresowanie (może trochę niezdrowe, a może wręcz przeciwnie...) wzbudził fakt, że zdarzyło się to Prezydentowi naszego kraju i osobom mu towarzyszącym. Czy nasza władza jest tak wewnętrznie zdezorganizowana? Czy pracują tam tak niekompetentni ludzie? Czy może był to owoc niezdrowej politycznej rywalizacji między Rządem a Prezydentem, bądź na odwrót?
   W tej chwili w tragedii smoleńskiej nie ma już miejsca na zagadnienia tak etyczne jak i moralne. Pozostała już tylko bezpardonowa walka polityczna, która nie przebiera zbytnio w środkach w drodze do osiągnięcia zamierzonego celu czyli zdobycia władzy.
Pozdrawiam

Szczęśliwe zakończenie to luksus na jaki może pozwolić sobie fikcja. *---*Trudi Canavan*---*
25-07-2010 22:47 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Jedni odchodzą, drudzy przychodzą ale kraj funkcjonuje nadal.

   Przerobię trochę na: jedni ludzie umierają, a drudzy funkcjonują nadal i mogę się podpisać.

   Bo ludzie bez "kraju" funkcjonować będą, ale "kraju" bez ludzi po prostu nie ma.
25-07-2010 23:42 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> .. ludzie bez "kraju" funkcjonować będą, ale "kraju" bez ludzi po prostu nie ma.

Podbiję piłeczkę:
Zwierzęta bez terytorium funkcjonować nie mogą, a ludzie bez wspólnego języka przestają być ludźmi (pokłócić by się zbyt nie umieli (lecz za to myśleć ..? też jednak nie)).
26-07-2010 00:20 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Zwierzęta bez terytorium funkcjonować nie mogą[..]
Uważam, że Adamiak ma rację, ale Ty również. Zwierzęta faktycznie potrzebują terytorium, ale wynika to z faktu zaspokojenia podstawowych życiowych (pożywienie, prokreacja).
>...ludzie bez wspólnego języka przestają być ludźmi
Ze wspólnym językiem nie rzadko też, czego przykładem jest zachowanie polityków w odniesieniu do tytułowej katastrofy.
Ludziom wspólny język powinien służyć do porozumiewania się. Natomiast do czego faktycznie służy to widać w codziennych wiadomościach. Do tego samego jest wykorzystywany "wspólny" kraj - to poróżniania ludzi między sobą.
   Człowiek w zależności od postępowania jest istotą rozumną i ssakiem bądź tylko ssakiem. Pierwszej cechy/zdolności ludzie potrafią się wyzbyć, drugiej na razie...
Pozdrawiam

Szczęśliwe zakończenie to luksus na jaki może pozwolić sobie fikcja. *---*Trudi Canavan*---*
26-07-2010 08:37 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Zwierzęta faktycznie potrzebują terytorium...
>Do tego samego jest wykorzystywany "wspólny" kraj - to poróżniania ludzi między sobą.

   Tutaj, myślę, tkwi clou naszej rozmowy, bo człowiek też jest zwierzęciem terytorialnym, ale bez tego terytorium dałby sobie doskonale radę, natomiast terytorium jakie (czasowo) zajmują ludzie, Władza nazwała "krajem".

   Bo z kolei Władza jest podgatunkiem zwierzęcia nie mogącym żyć bez "kraju", ba, bez "kraju" nawet nie zaistniałyby przesłanki dla tej Władzy bytu.

   I, jak słusznie prawisz, bez konkretnego kraju nie byłoby co dzielić między ludzi w celu ich skłócenia, stąd nieodłącznym atrybutem Władzy jest dzielenie. I tak powstały "dzielnice" skłóconych.

   Stąd wniosek, że "kraj" jest warunkiem istnienia Władzy, jak warunkiem istnienia abstynenta jest alkoholik.
Głąbiński (3538 punktów)
>W wyniku tej katastrofy właśnie wszyscy doznaliśmy szkody materialnej w wymiarze społecznym. Wszystkie działania rządu podjęte w skutek katastrofy lotniczej zostały pokryte z naszych podatków. ... To czy katastrofa odbiła się istotnie na funkcjonowaniu naszego państwa - śmiem w to powątpiewać ...
Pisałem o stratach wynikających wyłącznie z zaprzestania działalności urzędowej przez prezydenta Kaczyńskiego. W moim przekonaniu wykonywał on swoją funkcję tak źle, że nawet już samo jej przerwanie jest korzystne dla państwa. A do tego na podstawie znanych mi faktów wnoszę, że jego następca będzie lepszy (nie oznacza to oczywiście, że doskonały).


Stach M. G.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>Gdy staje się widoczne, że żałobnicy tamując ruch uliczny i zakłócając pracę urzędu okazują lekceważenie innym, powstrzymanie się od wyrażenia dezaprobaty dla tego rodzaju postępowania uważam za niemoralne.
Tamując ruch uliczny???, zakłócając pracę urzędu???- cholera, może pierwszego dnia, jak przechodziłem Krakowskim Przedmieściem z dwa tygodnie temu, to nic takiego nie zauważyłem. Zresztą, co to za urząd, co kilkanaście osób zakłóca mu pracę?
Pic na wodę... i z argumentami i całą sprawą. Eksploatujesz coś, co zostało wyeksploatowane przez polityków na wszystkie strony.

Jeśli można Cię spytać, dlaczego Ci ludzie, co przychodzili pod ten krzyż są niemoralni? Proszę o w miarę możliwości odpowiedź wprost.
I w jaki sposób są moralni ludzie po obu stronach tego sporu w odniesieniu do tego krzyża- Rydzyk, Kaczyński i Komorowski, Tusk- władni właściwie w każdej chwili podjąć działania zmierzające do usunięcia krzyża. Innymi słowy, od którego momentu tamten krzyż zaczął być niemoralny.

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
Głąbiński (3538 punktów)
>Tamując ruch uliczny? ... przechodziłem Krakowskim Przedmieściem ... nic takiego nie zauważyłem.
Nie bywam w Warszawie, jednak zdjęcia w prasie i relacje TV mają wymowę jednoznacznie wskazującą na zakłócenie ruchu, a twierdzenie, że zgromadzenie nie przeszkadza jednemu z najważniejszych urzędów administracji państwowej, jest naiwne tym bardziej, że jego pracowników przez osobę prezydenta wymowa polityczna wydarzeń bezpośrednio dotyka. A żadna choroba zakaźna do tego nic nie ma.
>Jeśli można Cię spytać, dlaczego Ci ludzie, co przychodzili pod ten krzyż są niemoralni? Proszę o w miarę możliwości odpowiedź wprost.
Przeczytaj uważniej mój post: za nieetyczne uważam wypowiadanie sądu niezgodnego z moim przekonaniem, gdybym nie wyraził swojej dezaprobaty dla omawianego zjawiska. Odpowiednio uczestnicy zgromadzenia byli by nieetyczni tylko wówczas, gdyby przybyli na miejsce motywowani nie żalem, lecz dążeniem do narzucania innym swojego poglądu, a ta kwestia dla obserwatora jest niedostępna. O niemoralności uczestników zgromadzenia nie pisałem.
>... Innymi słowy, od którego momentu tamten krzyż zaczął być niemoralny.
Polemizujesz z tezą, której nikt nie wyraził.

Stach M. G.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
>>Tamując ruch uliczny? ... przechodziłem Krakowskim Przedmieściem ... nic takiego nie zauważyłem.
>Nie bywam w Warszawie, jednak zdjęcia w prasie i relacje TV mają wymowę jednoznacznie wskazującą na zakłócenie ruchu,
W takim razie muszę Ci zwrócić uwagę, że ulica Krakowskie Przedmieście na odcinku od Placu Zamkowego do, powiedziałbym, pomnika Kopernika jest o tyle specyficzna, że nie ma tam normalnego ruchu- jeżdżą nią autobusy komunikacji miejskiej i sporadycznie auta (najczęściej dostawców do restauracji/pubów i taksówki)- przynajmniej tak to wygląda latem.
> a twierdzenie, że zgromadzenie nie przeszkadza jednemu z najważniejszych urzędów administracji państwowej, jest naiwne tym bardziej, że jego pracowników przez osobę prezydenta wymowa polityczna wydarzeń bezpośrednio dotyka. A żadna choroba zakaźna do tego nic nie ma.
Krzyż był w części turystycznej- nie było to tak, że konkretnie krzyż w tym miejscu coś ważnego zmieniał. Raczej sama idea krzyża dla śp LA Kaczyńskiego w ważnym publicznym miejscu wywiera tę presję.

>Przeczytaj uważniej mój post: za nieetyczne uważam wypowiadanie sądu niezgodnego z moim przekonaniem, gdybym nie wyraził swojej dezaprobaty dla omawianego zjawiska.
W takim razie źle zrozumiałem post. Ciekawe, co z tym zrobić? Znaczy się z politykami pletącymi w naszym imieniu bzdury.

>>... Innymi słowy, od którego momentu tamten krzyż zaczął być niemoralny.
>Polemizujesz z tezą, której nikt nie wyraził.
Ale pytanie jest ciekawe- w którym momencie władze/opozycja powinny się krzyżem zająć?

Pozdrawiam

Jednakże wraz z lepszym poznaniem budowy i zjawisk mikroświata okazało się, że pole magnetyczne nie jest realnie istniejącym obiektem, a tylko teoretycznym tworem ułatwiającym opis zjawisk dokonujących się w zmiennym polu elektrycznym.
27-07-2010 10:40 
 Ocena 1 na 1
Głąbiński (3538 punktów)
>... w którym momencie władze/opozycja powinny się krzyżem zająć?
Sądzę, że to pytanie nie tylko wychodzi poza temat wątku, lecz nie dotyczy etyki. Ale zastanówmy się: krzyż nie był postawiony na terenie "neutralnym". W tym razie byłaby to zdecydowanie samowola dokonana na terenie będącym własnością miasta, które zatrudnia specjalistów odpowiedzialnych za estetykę i funkcjonalność zabudowy. Teren nie był jednak "niezagospodarowany" znajdowało się tam już morze zniczów, które określało charakter tego miejsca. Pytanie więc prowadzi nas do osoby, która pierwsza umieściła tam świeczkę, czy kwiaty i do tych, którzy zaczęli dołączać swoje symboliczne dodatki. Trudno kilka światełek i wianków nazwać zakłóceniem porządku budowlanego, funkcjonalnego lub estetycznego, natomiast w tym momencie otwiera się pole rozważań zagadnień etycznych.
Nie jest możliwe dowiedzieć się, czy ci pierwsi i ich następcy powodowani byli nienagannym odruchem potrzeby uczczenia pamięci poważanej przez siebie osoby (miejsce wskazuje, że chodziło wyłącznie o osobę prezydenta Kaczyńskiego), czy perfidny zamiar zamanifestowania swoich politycznych preferencji. Natomiast trudno mi uwierzyć w szczerość intencji rozgłaszających twierdzenie, że ew. przeniesienie symboli pamięci w inne miejsce jest nie tylko niewłaściwe czy niepotrzebne (takie przekonanie jest wraz z przeciwnym jemu normalnym przedmiotem dyskusji nad lokalizacją), lecz że kogoś czy coś znieważa, że jest przejawem złej woli, że jest świadectwem niemoralności sprawcy. Po prostu, w sytuacji gdy jedni opowiadają się za jedną decyzją, inni za drugą, a brak zdecydowanych argumentów, które mogły by rozstrzygnąć spór, decyzję należy pozostawić kompetentnym osobom, w tym wypadku dotyczy to - jak sądzę - prezydentów państwa (z jednej strony ogrodzenia) i miasta (w całości). Kwestionowanie takiego rozwiązania jest oczywiście normalne dla każdego posiadającego swój rozum, natomiast rozszerzenie tego na osąd moralny nad decydentem i czynienie z tego problemu politycznego należy potępić.

Stach M. G.
apud (4399 punktów)
A od kiedy jakakolwiek katastrofa jest problemem etycznym?

To nie ma sensu.
Tak samo jak np. problem etyczny koloru sera albo cos w tym rodzaju.
Głąbiński (3538 punktów)
>A od kiedy jakakolwiek katastrofa jest problemem etycznym?
Katastrofa problemem etycznym jest nie sama, bezpośrednio, lecz jako czynnik wywołujący podlegające ocenie etycznej postawy i czyny ludzi.

Stach M. G.
26-07-2010 14:07 
 Ocena 2 na 2
apud (4399 punktów)
>>A od kiedy jakakolwiek katastrofa jest problemem etycznym?
>Katastrofa problemem etycznym jest nie sama, bezpośrednio, lecz jako czynnik wywołujący podlegające ocenie etycznej postawy i czyny ludzi.

Poddaje sie.
A kto założy watek o problemie etycznym sera koloru żółtego? To na Początek, potem można przewałkować etykę Białych twarożków, mordoklejko i mojego ukochanego, śmierdzącego skarpetkami sera Limburskiego, który za komuny tak malowniczo ...pachniał.
26-07-2010 15:07 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>Katastrofa problemem etycznym jest nie sama, bezpośrednio, lecz jako czynnik wywołujący podlegające ocenie etycznej postawy i czyny ludzi.

Czy oceną etycznej postawy jest określenie jaką etyką się ktoś kieruje?
Głąbiński (3538 punktów)
>Czy oceną etycznej postawy jest określenie jaką etyką się ktoś kieruje?
Poruszasz kwestię pasującą do innego wątku, wartą jednak przemyślenia.
Sądzę, że istnieje wiele zestawów zasad określających etykę, chociaż - również przypuszczam, że po dokładnym, przerastającym możliwości nin. forum, zbadaniu okazało by się, że są elementy, które były przyjmowane przez wszystkie społeczności, jakie istniały w całej historii rodzaju ludzkiego (coś w rodzaju prawa naturalnego). Obecnie dominującą na świecie pozycję osiągnęły wskazania etyki, która ukształtowała się w ramach wpływem cywilizacji wywodzącej się z chrześcijańskiej Europy przy dających się zauważyć wpływach wschodnich. Ten zbiór zasad, tą etykę można nazwać obowiązującą - przynajmniej w naszym kraju.
To że istnieje jakaś jedna ogólnie uznana etyka, nie oznacza, że wszystkie sprawy z jej zakresu są jednoznacznie uregulowane. I nie chodzi tu o fakt, że przestępowanie zasad jest powszechnie praktykowane przy werbalnym, deklaratywnym ich uznaniu. Jest oczywiste, że każdy ma swoją etykę własną, zgodną w ogólnych zarysach ze wspomnianym wzorcem, ale różną w szczegółach i wykładniach interpretacyjnych. I tę odmienność trzeba uszanować podobnie, jak uznajemy wolność przekonań. Po prostu tak, jak ograniczoność naszego umysłu nie pozwala poznać nam prawdy jednej i absolutnej, to samo dotyczy etyki. Uważam, że sądzić można jedynie, czy ktoś postępował zgodnie z własną etyką, czy nie. A ponieważ tego rozstrzygnąć nie potrafimy (trudno jest dokonać tego nawet wobec samego siebie), przyjęto, że sądzić należy nie moralność, lecz czyny. A za podstawę sądzenia (oceny) należy przyjmować nie wskazania etyki, lecz jednakowo obowiązujące wszystkich prawo.

Stach M. G.
spray (5875 punktów)

>Katastrofa problemem etycznym jest nie sama, bezpośrednio, lecz jako czynnik wywołujący podlegające ocenie etycznej postawy i czyny ludzi.
Oj, to się zamotałeś!
Czynnik etycznie obojętny staje się przez swoje skutki etycznie nieobojętny?
Przecież to był wypadek, nie zamach.
Chyba, że faktycznie Putin sztuczną mgłę puścił kaczorowi w nos, a radiolatarnie do Moskwy przezornie wywiózł, hehe..
Głąbiński (3538 punktów)
>Chyba, że faktycznie Putin sztuczną mgłę puścił ...
Nie chodzi o czyny poprzedzające katastrofę (co ew. zmajstrował Putin), lecz te, które z niej wynikały i które, niezależnie od intencji sprawców, prowadzą do koneksji z walkami o władzę oznaki żałoby i zastrzeżenia do ich formy.

Stach M. G.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> tamując ruch uliczny i zakłócając pracę urzędu
Ee tam. Nie tamują żadnego ruchu, ani niczego nie zakłócają. Ja bym tam ich olała. Po pewnym czasie, jakby się nimi nikt nie interesował sprawa by sama wygasła. Ale jak wszystkie reflektory zwrócone są na krzyż, to im w to graj. Po pierwsze to pismaki podkręcają sprawę krzyża, dla kasy oczywiście. Rzygać mi się chce jak patrzę na te różne Olejniki i Pohanki wałkujące tę sprawę z poważnymi minami, jakby to była kluczowa sprawa Polski. Jak papież potępił Browna za "Kod Leonarda" to nakład poszybował w górę. A tutaj im więcej będzie dyskusji i deliberacji tym bardziej te oszołomy spod krzyża będą szalały i dadzą się pokroić przed kamerami TV. Nie dla krzyża oczywiście, tylko aby ICH pokazali w telewizji. I to jest problem moralny.

Ene due rike fake torba borba kosme smake
Głąbiński (3538 punktów)
>... jakby się nimi nikt nie interesował sprawa by sama wygasła.
Twierdzenie wątpliwe. Może by "wygasła", a może nie. Jednak nawet gdyby tak się stało, to zanim to nastąpiło, szkody byśmy odnieśli, w sejmie, w kształtowaniu opinii publicznej, w działaniu urzędu prezydenckiego itp. Niemniej wiele racji w twoim postcie jest.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365