Racjonalista - Strona głównaDo treści
prosta falsyfikacja STW

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
12-03-2014 19:47atto (627 punktów)
(zablokowany)
prosta falsyfikacja STW
Ocena -3 na 5
Wzór na aberrację gwiazd wg STW:

cosf' = (cosf - v/c)/(1 - v/c cosf);

gdzie: v - prędkość względna gwiazda - obserwator.

Zastosujemy to dla gwiazdy S2 w centrum Drogi Mlecznej:
en.wikipedia.org/wiki/S2_(star)

Maksymalna prędkość gwiazdy wynosi: v_max = 5000 km/s,
a minimalna jest z 20 razy mniejsza, i przeciwna;
chyba (1-e)/(1+e) razy mniejsza, co dla e = 0.88 daje 1/15, zatem:
v_min = -5000/15 = -330 km/s, co jest mało istotnie...

W każdym razie w przypadku kąta obserwacji f = 90 obserwowany
obraz gwiazdy powinien poruszać się po obszarze około 5000km/s /c radianów,
czyli niemal dokładnie cały 1 stopień = 2 x rozmiar Księżyca na niebie !

Obecnie obserwują tam orbitę o rozmiarach kątowych rzędu 0.1'' zaledwie,
czyli 36000 razy za małą w stosunku do przewidywań STW.

Błąd w procentach wynosi ponad 3 000 000 %, słownie: trzy miliony procent, hihi!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ebvalaim (2787 punktów)
>Wzór na aberrację gwiazd wg STW:
>cosf' = (cosf - v/c)/(1 - v/c cosf);
>gdzie: v - prędkość względna gwiazda - obserwator.
>Zastosujemy to dla gwiazdy S2 w centrum Drogi Mlecznej:
>en.wikipedia.org/wiki/S2_(star)
>Maksymalna prędkość gwiazdy wynosi: v_max = 5000 km/s,
>a minimalna jest z 20 razy mniejsza, i przeciwna;
>chyba (1-e)/(1+e) razy mniejsza, co dla e = 0.88 daje 1/15, zatem:
>v_min = -5000/15 = -330 km/s, co jest mało istotnie...
>W każdym razie w przypadku kąta obserwacji f = 90 obserwowany
>obraz gwiazdy powinien poruszać się po obszarze około 5000km/s /c radianów,
>czyli niemal dokładnie cały 1 stopień = 2 x rozmiar Księżyca na niebie !
>Obecnie obserwują tam orbitę o rozmiarach kątowych rzędu 0.1'' zaledwie,
>czyli 36000 razy za małą w stosunku do przewidywań STW.
>Błąd w procentach wynosi ponad 3 000 000 %, słownie: trzy miliony procent, hihi!
>
Tak to jest, jak się wzory stosuje bezmyślnie.

To mi przypomina twierdzenie Pitagorasa-Einsteina. Wiemy, że:
1. E = mc^2 - to od Einsteina
oraz
2. c^2 = a^2 + b^2 - tw. Pitagorasa
Stąd:
E = m(a^2 + b^2)

Sprawdź jeszcze raz, jakie są założenia wzoru na aberrację, a potem ładnie nam wypunktuj, dlaczego zastosowałeś go błędnie.
13-03-2014 01:02 
 Ocena 2 na 2
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Sprawdź jeszcze raz, jakie są założenia wzoru na aberrację, a potem ładnie nam wypunktuj, dlaczego zastosowałeś go błędnie.

Nie ma tu żadnych ekstra założeń poza tymi, na których bazuje STW, tz. zasada względności.
W tym przypadku znaczy to tyle, że aberracja gwiazd zależy od prędkości względnej:
danej gwiazdy - Ziemia.

Poza tym Einstein chyba zdołał zapoznać się z Pitagorasem:
E^2 = p^2 + m^2;
13-03-2014 10:15 
 Ocena 1 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>>Sprawdź jeszcze raz, jakie są założenia wzoru na aberrację, a potem ładnie nam wypunktuj, dlaczego zastosowałeś go błędnie.
>Nie ma tu żadnych ekstra założeń poza tymi, na których bazuje STW, tz. zasada względności.
>W tym przypadku znaczy to tyle, że aberracja gwiazd zależy od prędkości względnej:
>danej gwiazdy - Ziemia.
Problem w tym, że właśnie są. Zastanów się jeszcze raz.

>Poza tym Einstein chyba zdołał zapoznać się z Pitagorasem:
>E^2 = p^2 + m^2;
Akurat gdyby to było z Pitagorasa, to byłoby m^2 = E^2 + p^2, a mamy m^2 = E^2 - p^2. Jest pewna analogia, ale to nie jest dokładnie to samo.
Jacholek (5699 punktów)
Primo podane prędkości odnoszą się do ruchu gwiazdy względem Saggitariusa a nie względem Ziemi, secundo istotna jest orientacje tej orbity względem obserwatora więc kąt 90 stopni wybrany jest arbitralnie no i po trzecie rozmiar kątowy orbity podany jest po uwzględnieniu poprawek relatywistycznych, nie należy więc mówić HOP i głosić
błędność STW.
13-03-2014 01:44 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Primo podane prędkości odnoszą się do ruchu gwiazdy względem Saggitariusa a nie względem Ziemi, secundo istotna jest orientacje tej orbity względem obserwatora więc kąt 90 stopni wybrany jest arbitralnie

To nie ma tu znaczenia.
Obserwujemy zmiany kąta aberracji, a nie samą aberrację - chwilową, absolutną.
I właśnie dlatego trudziłem się wyliczając tę różnicę prędkości: v_max - v_min.

Można wybrać układ binarny gwiazd, i taki symetryczny, tz. podobne masy obu gwiazd, oraz ustawiony prostopadle do nas: f = 90.

I teraz obliczamy to wg wzoru STW - wyjdzie tu nawet taka zabawna ciekawostka.
Prędkości obu gwiazd są zawsze przeciwne: u i -u.

Potrzebujemy prędkości względnej, zatem uwzględniamy to:
v+/- = +/-u - V, gdzie V = orbitalna ziemi plus jakaś tam część stała...

f = 90 => cosf = 0

cosf1' = (cosf - v-/c)/(1 - v-/c cosf) = -v-/c = +u/c + V/c dla pierwszej
cosf2' = (cosf - v+/c)/(1 - v+/c cosf) = -v+/c = -u/c + V/c; dla drugiej

nas interesuje kątowa odległość pomiędzy tymi gwiazdami, rozmiary kątowe orbity, czyli różnica obu kątów, a to będzie to po prostu: ~2u/c, dla małych kątów, bo przecież te składniki V/c się odejmują i znikają, nieważne jakie one są w danej chwili!

Powiedzmy u = 180 km/s, i mamy kącik 240''.
I czy ten układ będzie 1pc stąd, czy też 1000pc obserwowana orbita pozostanie praktycznie tak samo wielka.

To jest właśnie ta ciekawostka: wg STW rozmiary kątowe układów binarnych są zawsze takie same - nawet binarnych z innych galaktyk.
Gdybyśmy tylko dali radę obserwować tak odległe gwiazdy, wówczas one latałby tam po całej galaktyce, albo i daleko poza jej granice.

> no i po trzecie rozmiar kątowy orbity podany jest po uwzględnieniu poprawek
> relatywistycznych, nie należy więc mówić HOP i głosić błędność STW.

W astronomii nie stosują STW.
Po prostu wiadomo od wieków, że orbity gwiazd binarnych, czy dowolne inne, widziane
w teleskopach nie są zdeformowane - w ogóle, w najmniejszym stopniu.

Aberracja gwiazd zależy jedynie od prędkości obserwatora, czyli od wielkości która nie istnieje w STW - tam są tylko względne (brak układu wyróżnionego).
Jacholek (5699 punktów)
Założenie kąta 90 stopni staje się coraz bardziej nieuzasadnione im bardziej oddalony jest obiekt obserwowany. De facto maleje ten kąt do zera gdy zaczyna dominować prędkość ucieczki wynikająca z ekspansji Wszechświata i wtedy względna zmiana kąta staje się proporcjonalna do wielkości v/c*sin(theta) czyli zmierza do zera nawet gdy v/c dąży do 1. Nie ma tu miejsca na hihi.
13-03-2014 14:36 
 Ocena 1 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Założenie kąta 90 stopni staje się coraz bardziej nieuzasadnione im bardziej oddalony jest obiekt obserwowany. De facto maleje ten kąt do zera gdy zaczyna dominować prędkość ucieczki wynikająca z ekspansji Wszechświata i wtedy względna zmiana kąta staje się proporcjonalna do wielkości v/c*sin(theta) czyli zmierza do zera nawet gdy v/c dąży do 1. Nie ma tu miejsca na hihi.
>
Masz niewątpliwie rację, że kąt ma znaczenie, ale to nie jest główny problem z tym, co pisze atto.

Według tego co on pisze, nawet jeśli mamy obiekt orbitujący wokół niewielkiego ciała daleko od nas, ale z dużą prędkością, to powinien przez aberrację biegać po całym niebie niezależnie od tego, jak małe są rozmiary kątowe jego orbity widzianej z Ziemi. To oczywiście bzdura, ale ciekaw jestem, czy zdoła sam znaleźć błąd w swoim rozumowaniu (szczerze powiedziawszy, podejrzewam, że nawet jeśli tak, to i tak się nie przyzna i dalej będzie podpuszczał innych - niewykluczone wręcz, że od początku sam dobrze wiedział, że pisze bzdury).
13-03-2014 15:51 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Według tego co on pisze, nawet jeśli mamy obiekt orbitujący wokół niewielkiego ciała daleko od nas, ale z dużą prędkością, to powinien przez aberrację biegać po całym niebie niezależnie od tego, jak małe są rozmiary kątowe jego orbity widzianej z Ziemi.

Tak mówi wzór z STW - wynika to wprost z zależność kąta aberracji od prędkości względnej źródło - odbiornik.

> To oczywiście bzdura, ale ciekaw jestem, czy zdoła sam znaleźć błąd w swoim rozumowaniu (szczerze powiedziawszy, podejrzewam, że nawet jeśli tak, to i tak się nie przyzna i dalej będzie podpuszczał innych - niewykluczone wręcz, że od początku sam dobrze wiedział, że pisze bzdury).

Nie ma błędu.
Sprawa jest znana od dawna, i są oczywiście różne tłumaczenia, wybiegi, próby naprawienia tej wady STW, ale tylko takie nieformalne - gadane, w których autorzy dochodzą ostatecznie do wniosku, że aberracja faktycznie zależy od prędkości odbiornika, a nie tej względnej, tz.: ruch źródła nie ma tu znaczenia.

Gdybyś chciał podważyć to co tam powyliczałem musiałbyś podać inną formułę na aberrację w STW, no ale to jest oczywiście niemożliwe.
13-03-2014 16:04 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Tak mówi wzór z STW - wynika to wprost z zależność kąta aberracji od prędkości względnej źródło - odbiornik.
Tak mówi wzór, który wynika z pewnych założeń, które w tym przypadku nie są spełnione.

>Nie ma błędu.
>Sprawa jest znana od dawna, i są oczywiście różne tłumaczenia, wybiegi, próby naprawienia tej wady STW, ale tylko takie nieformalne - gadane, w których autorzy dochodzą ostatecznie do wniosku, że aberracja faktycznie zależy od prędkości odbiornika, a nie tej względnej, tz.: ruch źródła nie ma tu znaczenia.
A to akurat nie ma sensu, bo z samej zasady względności wynika, że ruch źródła jest nieodróżnialny od ruchu odbiornika - przynajmniej, znowu, przy pewnych cichych założeniach... które znowu nie są tu spełnione, nawiasem mówiąc.

>Gdybyś chciał podważyć to co tam powyliczałem musiałbyś podać inną formułę na aberrację w STW, no ale to jest oczywiście niemożliwe.
Nie muszę, to jest bardzo dobry wzór (przynajmniej tak zakładam - bo szczerze mówiąc nie sprawdziłem, czy to faktycznie wzór zgodny z STW, ale to ma małe znaczenie), tylko błędnie zastosowany. Garbage in, garbage out.
13-03-2014 16:13 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Nie muszę, to jest bardzo dobry wzór (przynajmniej tak zakładam - bo szczerze mówiąc nie sprawdziłem, czy to faktycznie wzór zgodny z STW, ale to ma małe znaczenie), tylko błędnie zastosowany. Garbage in, garbage out.

Nie masz wyjścia: skoro ruch źródła w STW jest równoważny z ruchem odbiornika, no to już cześć, dobranoc i kaput.
13-03-2014 16:16 
 Ocena 2 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>>Nie muszę, to jest bardzo dobry wzór (przynajmniej tak zakładam - bo szczerze mówiąc nie sprawdziłem, czy to faktycznie wzór zgodny z STW, ale to ma małe znaczenie), tylko błędnie zastosowany. Garbage in, garbage out.
>Nie masz wyjścia: skoro ruch źródła w STW jest równoważny z ruchem odbiornika, no to już cześć, dobranoc i kaput.
>
A przeczytaj jeszcze raz co napisałem (hint: chodzi o tę część o niespełnionych założeniach).

Wbijamy sobie zatem do głowy:
Zanim zastosujemy wzór, sprawdzamy założenia.
Zanim zastosujemy wzór, sprawdzamy założenia.
Zanim zastosujemy wzór, sprawdzamy założenia.

Proponuję, żebyś to przepisał jeszcze kilka razy.

A o jakie założenia chodzi? Hint: zastanów się, skąd się bierze aberracja.
13-03-2014 15:27 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Założenie kąta 90 stopni staje się coraz bardziej nieuzasadnione im bardziej oddalony jest obiekt obserwowany.

Przestań improwizować - w STW nie ma żadnej ekspansji.

Poza tym w ramach Galaktyki nie ma ekspansji kosmologicznej,
podobnie jak w Układzie Słonecznym, a i nawet w grupach i gromadach galaktyk ta ekspansja nadal nie występuje.

Zatem gdzie ta ekspansja się zaczyna, tz. od jakiej odległości?
Nigdzie, bo tu prosta indukcja wystarczy żeby to wykazać formalnie!
No, zatem przy okazji sfalsyfikowaliśmy ekspansję, więc i Big Bang.
Jacholek (5699 punktów)
>No, zatem przy okazji sfalsyfikowaliśmy ekspansję, więc i Big Bang.
Coraz lepiej. Dodatkowo, by można było ten wzór stosować, omawiany obiekt emitujący światło musiałby się poruszać po swojej trajektorii (prosta prostopadła do linii łączącej Ziemię z punktem najmniejszej odległości) przynajmniej tak długo jak długo trwa podróż światła od tego obiektu do Ziemi, czyli około 27000 lat. Tymczasem ta gwiazda może wysyłać fotony tylko z obszaru obejmującego jej orbitę, stąd silne ograniczenia na kąt aberracji, nie przekraczający więc kątowe rozmiary orbity. Więc wzór wyjściowy poprawny tyle że niestosowalny do tej sytuacji.
13-03-2014 17:05 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
> Dodatkowo, by można było ten wzór stosować, omawiany obiekt emitujący światło musiałby się poruszać po swojej trajektorii (prosta prostopadła do linii łączącej Ziemię z punktem najmniejszej odległości) przynajmniej tak długo jak długo trwa podróż światła od tego obiektu do Ziemi, czyli około 27000 lat. Tymczasem ta gwiazda może wysyłać fotony tylko z obszaru obejmującego jej orbitę, stąd silne ograniczenia na kąt aberracji, nie przekraczający więc kątowe rozmiary orbity. Więc wzór wyjściowy poprawny tyle że niestosowalny do tej sytuacji.

Zgadza się.
To pierwsze to tzw. light-time correction, czyli zwyczajna zmiana kąta wynikająca z ruch względnego.
W praktyce ma to znaczenie tylko dla bliskich źródeł, w astronomii: Księżyc, planety.

I tego właśnie dotyczy ten wzór z STW, co można poznać po tym że tam v ma przeciwny znak.

W STW nie ma zjawiska aberracji światła, więc tam stosują ten jeden wzór także do aberracji odległych źródeł, i stąd te idiotyczne wyniki.
Nie ma medium dla światła, więc nie może być mowy aberracji!

Wzór na aberrację światła jest taki sam (pomijając ten znak +v, zamiast -v),
jedynie ta prędkość jest tam inna - odbiornika.

Jest jeszcze trzeci efekt i identyczny wzór: efekt reflektorowy, czyli to świecenie do przodu szybkich źródeł.

W sumie są tu trzy różne efekty, a STW ma jeden w ich miejsce!
Bardzo ubogi model... no ale takie są konsekwencje uproszczeń.
Jacholek (5699 punktów)
Dobre eksplikacje i komentarze do tego efektu można znaleźć np pod tym adresem
en.wikipedia.org/wiki/Stellar_aberration_(derivation_from_Lorentz_transformation)
14-03-2014 18:05 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Dobre eksplikacje i komentarze do tego efektu można znaleźć np pod tym adresem
>en.wikipedia.org/wiki/Stellar_aberration_(derivation_from_Lorentz_transformation)

Nie za dobre, bo tam wyprowadzili ten symetryczny efekt: light-time correction, a nie aberrację.

Przy aberracji mamy składanie prędkości, tj: c + v, co prowadzi do wzoru:
cosf' = (cosf + v/c)/(1 + v/c cosf)

No a light-time correction daje odwrotne przesunięcie:
cosf' = (cosf - v/c)/(1 - v/c cosf)

i takie coś tam właśnie wyprowadzają, tj. zwyczajne przemieszczenie kątowe obrazu w stosunku do rzeczywistej pozycji źródła, które wynika z czasu propagacji światła d/c - widzimy obiekt w miejscu z chwili t = -d/c, czyli z przeszłości.

S----S'
|
|
|../
|./
|/ f' < f = 90
O --> v

Po zastosowaniu do tego wzoru z STW otrzymujemy:
cosf' = (cos90 - v/c)/(1 - v/c cos90) = -v/c

nieprawidłowo, bo to idzie w przeciwnym kierunku: f'>f = 90

Poprawnie jest: cosf' = v/c, co otrzymamy z wzoru na aberrację, a nie na light-time correction.
cmos (1664 punktów)
A czy mógłbyś dołączyć mały rysunek pokazujący, co właściwie liczysz? Wiesz, układ, wektory prędkości i jak ta orbita miałaby się niby przemieszczać. Bo jakoś z tekstu nie łapię o co Ci chodzi.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>A czy mógłbyś dołączyć mały rysunek pokazujący, co właściwie liczysz? Wiesz, układ, wektory prędkości i jak ta orbita miałaby się niby przemieszczać. Bo jakoś z tekstu nie łapię o co Ci chodzi.

Tak to wygląda - poprawnie:

G -.....G' - i tu widać gwiazdę
|
|
...
...
|.../
|../
|./
|/ f'
O-----> u - prędkość obserwatora

f' - kąt na obraz, tj. G';
f = 90 - kąt na G - tam stoi faktycznie ta gwiazda.

Źródło G musi być bardzo daleko - tak właśnie jest w przypadku gwiazd.
Chodzi tu o to żeby źródło wisiało nam zawsze w tym samym miejscu na niebie.

Wtedy nie pomylimy kąta zwyczajnego przesuwu źródła, z powodu jego ruchu,
z poprawnym kątem aberracji światła, co czynią permanentnie w STW właśnie!
Ebvalaim (2787 punktów)
atto mimo żywej dyskusji chyba sam nie wykmini, gdzie robi błąd, więc czas na post z serii "a jak to jest naprawdę".

Otóż dopóki układ obserwatora jest układem inercjalnym (ciche założenie o którym zwykle się nie wspomina #1), aberracja to nic innego, jak obserwowanie ciała tam, gdzie było, zamiast tam, gdzie jest.

Co, jeśli układ obserwatora nie jest inercjalny? Można to łatwo uogólnić - aberracja polega na obserwowaniu tam, gdzie było, ale w układzie kowędrującym (czyli inercjalnym o prędkości względem obserwatora 0 w danej chwili).

I już.

Czemu gwiazda w centrum galaktyki nie lata po całym niebie mimo zmian prędkości względnej? Bo obserwujemy ją tam, gdzie była, a przecież nie latała po całej galaktyce.

Czemu z kolei zmiana prędkości względnej polegająca na tym, że to obserwator przyspiesza, może skutkować tak dużymi zmianami kąta? Bo zmieniamy układ odniesienia (na inny kowędrujący), tym samym kompletnie zmieniając współrzędne gwiazdy.

Innymi słowy - wzór bazuje na tym, że od momentu wysłania promienia do momentu jego zaobserwowania gwiazda przesunęła się względem obserwatora o v/c*r (gdzie r to odległość od gwiazdy) - to jest ciche założenie o którym zwykle się nie wspomina #2, właśnie to, które tutaj wszystko psuje.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Innymi słowy - wzór bazuje na tym, że od momentu wysłania promienia do momentu jego zaobserwowania gwiazda przesunęła się względem obserwatora o v/c*r (gdzie r to odległość od gwiazdy) - to jest ciche założenie o którym zwykle się nie wspomina #2, właśnie to, które tutaj wszystko psuje.

Problem w tym że to nie jest aberracja światła, lecz ta korekta z opóźnienia obrazu.

Aberracja światła to zwyczajny efekt sumowania: c + v, gdzie v - prędkość odbiornika.

W STW też można sumować c + v, tyle że taka operacja jest w tym modelu niewykonalna, bo v nie jest tu przecież prędkością względem gwiazdy.
14-03-2014 19:30 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Problem w tym że to nie jest aberracja światła, lecz ta korekta z opóźnienia obrazu.
To jest jeden i ten sam efekt. Sumowanie prędkości to tylko spojrzenie z drugiej strony.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>>Problem w tym że to nie jest aberracja światła, lecz ta korekta z opóźnienia obrazu.
>To jest jeden i ten sam efekt. Sumowanie prędkości to tylko spojrzenie z drugiej strony.

W STW na to wychodzi... no i dlatego to jest pełna falsyfikacja tego modelu.
Nie obserwujemy gwiazd latających po całej galaktyce, z zawrotnymi prędkościami przekraczającymi wielokrotnie c; dla S2 ta prędkość wynosiłaby 3 mln x 5000 km/s = 50000 c ! Piękny rekord świata.
14-03-2014 19:50 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>>>Problem w tym że to nie jest aberracja światła, lecz ta korekta z opóźnienia obrazu.
>>To jest jeden i ten sam efekt. Sumowanie prędkości to tylko spojrzenie z drugiej strony.
>W STW na to wychodzi... no i dlatego to jest pełna falsyfikacja tego modelu.
>Nie obserwujemy gwiazd latających po całej galaktyce, z zawrotnymi prędkościami przekraczającymi wielokrotnie c; dla S2 ta prędkość wynosiłaby 3 mln x 5000 km/s = 50000 c ! Piękny rekord świata.
>
No, nie obserwujemy. A STW nic takiego nie przewiduje, jak już pisałem wyżej. Jedyne co sfalsyfikowałeś to jakieś swoje wymysły.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>No, nie obserwujemy. A STW nic takiego nie przewiduje, jak już pisałem wyżej. Jedyne co sfalsyfikowałeś to jakieś swoje wymysły.

Mówiłem już: jeśli ten wzór jest niedobry, to podaj poprawny wzór na aberrację.

zależność typu:
a = a(v,r,p,q,z,t,f);
Niekoniecznie jawna postać, może być uwikłana...
14-03-2014 20:29 
 Ocena 1 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>>No, nie obserwujemy. A STW nic takiego nie przewiduje, jak już pisałem wyżej. Jedyne co sfalsyfikowałeś to jakieś swoje wymysły.
>Mówiłem już: jeśli ten wzór jest niedobry, to podaj poprawny wzór na aberrację.
>zależność typu:
>a = a(v,r,p,q,z,t,f);
>Niekoniecznie jawna postać, może być uwikłana...

przy założeniach:
- pomiar jest dokonywany w chwili 0 w początku układu współrzędnych
- kąt jest mierzony od osi x (czymkolwiek ona nie jest)
- r_z - położenie źródła
- t_em - czas emisji promienia, tj. ct_em = -|r_z(t_em)|

Przy założeniu, że w pewnym układzie inercjalnym gwiazda spoczywa, natomiast obserwator porusza się z prędkością v, ten wzór da się przedstawić dokładnie w formie, którą podałeś Ty (co mogę pokazać, jak sam sobie nie poradzisz z zobaczeniem tego).
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Mówisz o zwyczajnym opóźnieniu obrazu, i przesunięci kątowym pomiędzy tym obrazem a rzeczywistą - aktualną pozycją źródła.

Aberracja jest efektem natychmiastowym, tz. nie zależy od momentu emisji światła przez źródło - źródło może nie istnieć w chwili obserwacji.
Efekt dotyczy jedynie światła, stąd też i nazwa: aberracja światła.

Możesz to zweryfikować, zmieniają swoją prędkość w dowolnej chwili.
Zauważysz że kąt na gwiazdę, jak i rozkład wszystkich gwiazd na sferze, zmieni się momentalnie.
14-03-2014 22:12 
 Ocena 1 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Mówisz o zwyczajnym opóźnieniu obrazu, i przesunięci kątowym pomiędzy tym obrazem a rzeczywistą - aktualną pozycją źródła.
>Aberracja jest efektem natychmiastowym, tz. nie zależy od momentu emisji światła przez źródło - źródło może nie istnieć w chwili obserwacji.
>Efekt dotyczy jedynie światła, stąd też i nazwa: aberracja światła.
>Możesz to zweryfikować, zmieniają swoją prędkość w dowolnej chwili.
>Zauważysz że kąt na gwiazdę, jak i rozkład wszystkich gwiazd na sferze, zmieni się momentalnie.
Owszem - bo gdy zmieniasz prędkość o deltaV, w Twoim nowym układzie kowędrującym gwiazdy w momencie emisji były gdzie indziej - przesunięte o deltaV*t_em względem pozycji w starym układzie. Tym samym natychmiastowo zmienia się kąt, pod którym je widzisz.

Zmiana prędkości gwiazdy takiego wpływu nie wywiera, bo przyspieszanie gwiazdy nie zmienia tego, gdzie była w Twoim układzie kowędrującym.

Może się wydawać, że gdzieś tu zepsuliśmy zasadę względności, ale sytuacja jest analogiczna do tej w paradoksie bliźniąt - przyspieszenia psują symetrię.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Owszem - bo gdy zmieniasz prędkość o deltaV, w Twoim nowym układzie kowędrującym gwiazdy w momencie emisji były gdzie indziej - przesunięte o deltaV*t_em względem pozycji w starym układzie. Tym samym natychmiastowo zmienia się kąt, pod którym je widzisz.

Zatem podałeś niepoprawny wzór, bo z zależnością od jakiegoś czasu emisji, który tu nie ma znaczenia.

>Zmiana prędkości gwiazdy takiego wpływu nie wywiera, bo przyspieszanie gwiazdy nie zmienia tego, gdzie była w Twoim układzie kowędrującym.
>Może się wydawać, że gdzieś tu zepsuliśmy zasadę względności, ale sytuacja jest analogiczna do tej w paradoksie bliźniąt - przyspieszenia psują symetrię.

Po odrzuceniu zasady względności wpadasz prosto do klasyki, więc to nie jest już działka STW, lecz jakiś tam spartaczony wariant teorii Lorentza - z przypadkowo uprzywilejowanym układem, i z przypadkowymi (tz. oczekiwanymi) rezultatami.

Mówiłem już nie raz dlaczego podróżujący po zamkniętej pętli zmierzy mniej czasu od poruszającego się jednostajnie: v = const.

suma (v + ui)^2 >= v^2, dla: suma ui = 0 - warunek pętli.

Jest to ścisłe i formalne dowodliwe twierdzenie matematyczne,
w przeciwieństwie do nieformalnych improwizacji stosowanych do ratowania STW.

Każdy model ma ograniczone pole działania i trzeba o tym pamiętać.
Skończył się Ptolemeusz, potem nastał Kopernik, i też się skończył, no tak samo będzie z TW.
16-03-2014 16:56 
 Ocena 1 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>Zatem podałeś niepoprawny wzór, bo z zależnością od jakiegoś czasu emisji, który tu nie ma znaczenia.
Ma znaczenie o tyle, że zależy od niego kąt, pod którym przylatuje promień.

>Po odrzuceniu zasady względności wpadasz prosto do klasyki, więc to nie jest już działka STW, lecz jakiś tam spartaczony wariant teorii Lorentza - z przypadkowo uprzywilejowanym układem, i z przypadkowymi (tz. oczekiwanymi) rezultatami.
A kto mówi o odrzuceniu zasady względności? Po prostu jak któryś układ przyspiesza, to już z automatu sytuacja w nim wygląda inaczej, niż w układach inercjalnych i nie ma tu nic dziwnego ani przeczącego zasadzie względności.

>Mówiłem już nie raz dlaczego podróżujący po zamkniętej pętli zmierzy mniej czasu od poruszającego się jednostajnie: v = const.
>suma (v + ui)^2 >= v^2, dla: suma ui = 0 - warunek pętli.
>Jest to ścisłe i formalne dowodliwe twierdzenie matematyczne,
>w przeciwieństwie do nieformalnych improwizacji stosowanych do ratowania STW.
"Nie rozumiem STW, więc nazwę obliczenia na jej podstawie nieformalnymi improwizacjami."
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Ma znaczenie o tyle, że zależy od niego kąt, pod którym przylatuje promień.

Gwiazdy stoją ciągle praktycznie w tym samym miejscu na niebie - zwłaszcza te stałe, bo stąd ta nazwa.

Aberracja działa na dowolnie odległe obiekty - nawet nieskończenie odległe.
Twój wzór daje zero aberracji dla gwiazd, bo tam nie ma prędkości.

r/|r| = const; dla odległych źródeł - z samej definicji odległego obiektu.

Podaj wzór na aberrację, a nie na ruch styczny pary ciał.
16-03-2014 20:55 
 0 na 2
Ebvalaim (2787 punktów)
>Gwiazdy stoją ciągle praktycznie w tym samym miejscu na niebie - zwłaszcza te stałe, bo stąd ta nazwa.
>Aberracja działa na dowolnie odległe obiekty - nawet nieskończenie odległe.
>Twój wzór daje zero aberracji dla gwiazd, bo tam nie ma prędkości.
No i się znowu mylisz. Choć faktycznie zapomniałem doprecyzować w poście ze wzorem, że r_z to położenie źródła względem obserwatora. Prędkość więc pojawia się w ten sposób, że gdy obserwator się porusza względem źródła, to źródło porusza się względem obserwatora.

Zakładamy więc, że źródło w jakimś układzie spoczywa w punkcie (x,y), a obserwator odbiera promień w momencie t=0, poruszając się w punkcie (0,0) z prędkością v.

Mamy zatem zdarzenia:
A: wysłanie promienia: (t_em, x, y)
B: odebranie promienia: (0, 0, 0)
gdzie t_em = -sqrt(x^2 + y^2)/c

Względem obserwatora:
A: (gamma*(t_em - vx), gamma*(x - v*t_em), y) = (t'_em, x', y')
B: (0, 0, 0)

I teraz policz sobie cos f' zgodnie z moim wzorem. Zgadnij, co wyjdzie
atto (627 punktów)
(zablokowany)
O, facet... nie drażnij mnie - ile razy mam powtarzać że są znane od paru wieków astronomii i nie tylko, dwa zupełnie różne efekty:
1. zwyczajne przesuwnie - z ruchu stycznego
en.wikipedia.org/wiki/Light-time_correction

2. aberracja światła
en.wikipedia.org/wiki/Aberration_of_light
i tam sprawdź też: Planetary aberration.

Ty w sumie chyba mówisz o paralaksie, bo to wynika z przesuwania Ziemi o te 300 mln km w ciągu połowy roku.

Paralaksa wynosi 1'' dla 1 pc, a aberracja w tym czasie zmienia się o 40'' - i dla dowolnie odległej gwiazdy.
Paralaksa dla S2 wynosi chyba 1'' / 8000 - daleko poza zasięgiem współczesnej technologii.

Paralaksę mierzono dla gwiazd w odległości chyba gdzieś do 500 lat św.,
a błędy były aż z 10% i większe!
Astronomowie byli kompletnie zaszokowani, no i nadal są!

pl.wikipedia.org/wiki/Hipparcos
i tam na dole w Kontrowersje.

A to pewnie z powodu nieprawidłowego modelu pt. STW.
Oni uwzględniali tam tradycyjnie tylko aberrację roczną - to z orbity 30 km/s;
No, ale aberracja przecież jest taka:

cosf' = (cosf + v)/(1 + vcosf)

gdzie: v = V + 30 km/s * cos(wt), i V - jakaś tam prędkość Słońca, bo przecież ono raczej nie stoi w tej Galaktyce jak gwóźdź w stodole!

Zróżniczkuj to sobie i wylicz zależność aberracji od zmian prędkości: df'/dv...

Ta roczna aberracja to tylko zmiany I-go rzędu, a nie wszystko.
Dla V = 300 - 500 km/s zmiany II-rzędu są w okolicach 0.001'', no i takie tam właśnie zaliczyli błędy.
17-03-2014 10:58 
 Ocena 1 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>O, facet... nie drażnij mnie - ile razy mam powtarzać że są znane od paru wieków astronomii i nie tylko, dwa zupełnie różne efekty:
>1. zwyczajne przesuwnie - z ruchu stycznego
>en.wikipedia.org/wiki/Light-time_correction
>2. aberracja światła
>en.wikipedia.org/wiki/Aberration_of_light
>i tam sprawdź też: Planetary aberration.
A ile razy ja mam powtarzać, że to jest ten sam efekt, tylko z różnych punktów widzenia? Masz to nawet w artykule o aberracji:
"Aberration is related to two other phenomena, Light-time correction, which is due to the motion of an observed object during the time taken by its light to reach an observer, and relativistic beaming, which is an angling of the light emitted by a moving light source. It can be considered equivalent to them but in a different inertial frame of reference. In aberration, the observer is considered to be moving relative to a (for the sake of simplicity[6]) stationary light source, while in light-time correction and relativistic beaming the light source is considered to be moving relative to a stationary observer."
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>A ile razy ja mam powtarzać, że to jest ten sam efekt, tylko z różnych punktów widzenia?
> Masz to nawet w artykule o aberracji:

Tylko w ramach STW tak musi być, i to jest sprzeczne z obserwacjami.

Twój wzór daje zerową aberrację gwiazd,
a ten z STW daje zależną od prędkości gwiazd, więc jeszcze gorzej wychodzi.
18-03-2014 20:39 
 Ocena 1 na 3
Ebvalaim (2787 punktów)
>>A ile razy ja mam powtarzać, że to jest ten sam efekt, tylko z różnych punktów widzenia?
>> Masz to nawet w artykule o aberracji:
>Tylko w ramach STW tak musi być, i to jest sprzeczne z obserwacjami.
>Twój wzór daje zerową aberrację gwiazd,
>a ten z STW daje zależną od prędkości gwiazd, więc jeszcze gorzej wychodzi.
No tak nieszczególnie sprzeczne z obserwacjami, zważywszy na to, że nie ma obserwacji przeczących TW.

Ja Ci już napisałem, jak otrzymać wzór na aberrację podany w Twoim pierwszym poście z mojego - jak się nadal upierasz, że mój daje zerową, to ja już nic nie jestem w stanie tu zrobić, bo zaczynasz się bawić w bezczelne ignorowanie tego, co rozmówcy piszą.
Zatem:

atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Ja Ci już napisałem, jak otrzymać wzór na aberrację podany w Twoim pierwszym poście z mojego - jak się nadal upierasz, że mój daje zerową, to ja już nic nie jestem w stanie tu zrobić, bo zaczynasz się bawić w bezczelne ignorowanie tego, co rozmówcy piszą.

Przestań. Aberracja nie zależy od odległości.

Można łatwo pokazać że muszą istnieć oba tej zjawiska, tj. aberracja i ten zjazd z opóźnienia, i dotyczy to dowolnych fal żeby nie było wątpliwości:

A---> v
|
|
|
B---> v

Jadą sobie tak równo i teraz A widzi B i odwrotnie, i z opóźnieniem oczywiście, no ale pomimo tego nie ma przesunięcia o ten kąt do tyłu, który wyliczasz, bo aberracja to kompensuje.

A'---A ---> v
|.../| -> tu wchodzi aberracja i B' jest w pozycji na aktualną poz. B
|../.|
|./c - tak sygnał musi biegnąć do B do A - nie prostopadle, lecz skosem
|/
B'---B
>v

Masz tu z aberracji: v/c, a z tego zwyczajnego opóźnienia: -v/c, i w sumie jest 0.

W STW masz tylko jeden efekt, zatem jak wg tego modelu powinno to wyglądać (możesz sobie założyć, że A i B jadą - są w układzie O', tradycyjnie)?
19-03-2014 09:41 
 Ocena 2 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Można łatwo pokazać że muszą istnieć oba te zjawiska, tj. aberracja i ten zjazd z opóźnienia, ...

W szczególnej teorii względności oba te zjawiska mają wspólne źródło: transformację Lorentza.

> ... żeby nie było wątpliwości:
> A---> v
> |
> |
> |
> B---> v

> W STW masz tylko jeden efekt, ...

Owszem: transformację Lorentza.

> ... zatem jak wg tego modelu powinno to wyglądać?

Po prostu wykonujesz transformację Lorentza dla czoła fali świetlnej i otrzymujesz wszystkie interesujące Cię wyniki. Zrobione to jest to tu.
19-03-2014 18:02 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Po prostu wykonujesz transformację Lorentza dla czoła fali świetlnej i otrzymujesz wszystkie interesujące Cię wyniki. Zrobione to jest to tu.

Nie widzę tam tego przypadku.
Tam jest znowu light-time correction, bo tylko to otrzymasz z tr. Lorentza,
i interpretowane tradycyjnie jako aberracja zależna od prędkości względnej, czyli układy binarne tańczą po całej Galaktyce.

Ewidentnie są tu konieczne dwa odrębne efekty, a nie tylko jeden.
19-03-2014 19:38Nie na temat 
 Ocena 4 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> Nie widzę tam tego przypadku.

Wiem, że nie widzisz, a raczej starasz się nie widzieć, i to od wielu lat, bo coś mi się wydaje, że wcześniej jako pluto a potem kombi usiłowałeś obalać teorię względności na tym forum.
20-03-2014 01:14 
 0 na 2
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Skasuj te swoje prymitywne wynurzenia niezwiązane z tematem.
R. Karwat (50 punktów)
>W każdym razie w przypadku kąta obserwacji f = 90 obserwowany
>obraz gwiazdy powinien poruszać się po obszarze około 5000km/s /c radianów,
>czyli niemal dokładnie cały 1 stopień = 2 x rozmiar Księżyca na niebie !
>Obecnie obserwują tam orbitę o rozmiarach kątowych rzędu 0.1'' zaledwie,
>czyli 36000 razy za małą w stosunku do przewidywań STW.
>Błąd w procentach wynosi ponad 3 000 000 %, słownie: trzy miliony procent, hihi!
>
Mógłbyś to jaśniej napisać?
Pozdrawiam

EDIT:
Dużo za późno dodane. Niestety internet słabo działa.
embe (1266 punktów)
Nie jestem fizykiem, ale z ciekawością przeczytałem informacje o aberracji światła gwiazd. Twój błąd w wykorzystaniu tego wzoru polega chyba na mylnym przyjęciu, że v to prędkość względna gwiazda - obserwator. Wzór został jednak wyprowadzony przy założeniu, że v jest prędkością układu obserwatora względem układu inercyjnego np. słońca, a nie względem układu obserwowanej gwiazdy.Innymi słowy, nasze Słońca może tańczyć po całym nieboskłonie obserwowane z gwiazdy S2, bo tam v jest na poziomie 5000km/s, ale nie będzie odwrotnie, bo nasza v względem słońca jest relatywnie niewielka.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Ależ skąd.
Wyprowadzamy to wprost z tr. Lorentza, co można znaleźć w setkach podręczników.

Potem wstawiamy tylko dane dla S2 i już masz orbitę
o rozmiarach Księżyca w odległości 27000 lat św.
Zatem takie coś przewiduje STW.

Prędkość orbitalna Ziemi w ogóle tu nie występuje... chyba że dla aberracji Słońca.
W STW mamy zawsze prędkości względne źródło - odbiornik.
embe (1266 punktów)
Pokazałem wprost niewłaściwe założenia, które poczyniłeś, a mianowicie, że nie odnosisz właściwych prędkości do właściwych inercyjnych układów odniesienia. Wygląda na to jednak, że musisz to to wszystko sam przetrawić, a pomocny do tego może być opis aberracji z wikipedii (en.wikipedia.org/wiki/Aberration_of_light). I pamiętaj, że układy związane z Ziemią i S2 nie są inercyjne.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Pokazałem wprost niewłaściwe założenia, które poczyniłeś, a mianowicie, że nie odnosisz właściwych prędkości do właściwych inercyjnych układów odniesienia. Wygląda na to jednak, że musisz to to wszystko sam przetrawić, a pomocny do tego może być opis aberracji z wikipedii (en.wikipedia.org/wiki/Aberration_of_light). I pamiętaj, że układy związane z Ziemią i S2 nie są inercyjne.

Kolejne nieformalne improwizacje.

Gwiazda porusza się w każdej osobnej krótkiej chwili, powiedzmy dt = 1s, jednostajnie i prostoliniowo.

Podobne insynuacje tworzono w odniesieniu do efektu Sagnaca, że to niby dotyczy tylko ruchu po okręgu.
Mogę bez problemu zrobić dwa proste odcinki - taki zapętlony taśmociąg, no i co?
Wynik będzie identyczny, tz. różnica pierwszego rzędu - v/c.

Przy okazji ostrzegam różnych amatorów STW, żeby się nie porywali na badanie problemu aberracji światła - to jest bardzo skomplikowana sprawa, wręcz niewyobrażalnie trudna!
Ebvalaim (2787 punktów)
>Pokazałem wprost niewłaściwe założenia, które poczyniłeś, a mianowicie, że nie odnosisz właściwych prędkości do właściwych inercyjnych układów odniesienia. Wygląda na to jednak, że musisz to to wszystko sam przetrawić, a pomocny do tego może być opis aberracji z wikipedii (en.wikipedia.org/wiki/Aberration_of_light). I pamiętaj, że układy związane z Ziemią i S2 nie są inercyjne.
>
No, akurat w STW nie ma czegoś takiego jak "właściwa prędkość" czy "właściwy układ odniesienia". Tym niemniej jak najbardziej trzeba uważać, co się liczy
14-03-2014 20:49 
 Ocena 1 na 1
embe (1266 punktów)
Właściwy układ to oznacza ściśle zdefiniowany układ inercyjny, a właściwa prędkość, to oznacza prędkość odniesione do ściśle określonego układu inercyjnego. Mnie oczywiście nie chodzi wyróżnianie układów inercyjnych, bo przecież w tym istota STW, żeby tego nie robić, tylko o złe podstawianie do wzoru i złą interpretację zakresu stosowalności wzoru.
Jeśli przy wyliczeniach kąta aberracji zakłada się, że układ inercyjny obserwowanej gwiazdy poruszą się z pewną prędkością względem innego układu inercyjnego, w którym obserwator porusza się z prędkością v, to układ związany z gwiazdą ma być inercyjny, w przeciwnym przypadku wzory przestają być poprawne.
To co robi Atto jest bardzo zbliżone do paradoksu bliźniaków, miawicie swobodne wiąże układy inercyjne do wszystkiego co się da. W rzeczywistości z S2 nie da się związać takiego układu, bo porusza się po orbicie, i dlatego wychodzą mu niepoprawne wyniki.
@Atto: sprawa nie jest aż tak trudna w tym przypadku, ot wystarczy sprawdzić czy założenia są spełnione.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Paradoks bliźniaków jest rozwiązywany tylko tak na niby - nieformalnie.
STW nie przewiduje różnic czasów, z prozaicznej przyczyny: zasada względności.

> W rzeczywistości z S2 nie da się związać takiego układu, bo porusza się po orbicie, i dlatego wychodzą mu niepoprawne wyniki.

Naprawdę w to wierzysz?

Wystarczy że dwie inercjalne gwiazdy mijają się w odległości 10au w punkcie X, w odległości 10000 ly od nas, z prędkościami po v = 5000 km/s - i co otrzymasz z STW?

Dwie gwiazdy zasuwające z prędkościami po 5000 c każda, które mijają się w odległości 10000 lat światła ?

Zatem gratuluję prześwietnego, racjonalnego i wiarygodnego modelu.
15-03-2014 13:07 
 Ocena 1 na 1
embe (1266 punktów)
Ja wiem, że trudno jest być autokrytycznym, ale miej litość nad osobami Tobie życzliwymi, przyłóż się i postaraj się trochę zrozumieć o czym się do Ciebie pisze. Skoro proste wyjaśnienia nie trafiają do Ciebie, to pozostaje mi już tylko odesłanie do innych stron (doceń, że znalazłem to dla Ciebie). Od zdania
Cytat:
Of course, it isn't necessary for the sources of light to be in uniform motion

opisany jest przykład obserwacji układu podwójnego. W szczególność interesujące dla Ciebie może być zdanie:
Cytat:
People sometimes mistakenly try to apply equation (1) with some varying relative velocity V but using the original base angle a, which is incorrect. The angle a in equation (1) is defined as the angle of the light path in terms of whatever reference frame we choose as our base.

gdzie (1) jest wzorem, który podałeś na wstępie, choć bez poprawki relatywistycznej, która dla twojego pomysłu falsyfikacji nie ma tak naprawdę żadnego znaczenia.
Przeczytaj, zastanów się, potem przeczytaj moje posty i naucz się, że nie STW wcale nie pozwala na bezkarne żonglowanie układami odniesienia. Dawno temu na studiach popełniałem podobne błędy, ale konieczność zaliczenia fizyki m.in. elementów STW, była dość motywująca do nauki..
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Tam jest najpierw błędne wyprowadzenie aberracji z Lorentza:



To jest wzór na light-time correction, a nie na aberrację.
W aberracji jest +v, nie -v, co już wcześniej pokazywałem.

No, a dalej on próbuje po prostu wyprodukować poprawny wynik, no i robi to bez problemu, udowadniając, że w STW aberracja światła w ogóle nie istnieje.

I to jest prawda!
W STW jest tylko ta korekta z opóźnienia obrazu, bo ten efekt zależy akurat od prędkości względnej.

Aberracji światła i efekt reflektorowy zależą natomiast tylko od prędkości samego odbiornika, lub źródła w drugim przypadku, więc jest oczywiste że to wykracza poza ramy STW.

Autor popełnia tam kilka innych poważnych błędów, przede wszystkim gdy mówi o wersji falowej. Stwierdza tam że front falowy nie ulegnie żadnej zmianie w układzie ruchomym, co jest drastycznie sprzeczne z zasadą Huygensa: można graficznie - konstrukcyjnie wyznaczyć poprawny obrót frontu falowego wprost z tej zasady.

I kolejny istotny błąd w sprawie teleskopu wypełnionego wodą, czy innym medium, gdzie jego zdaniem aberracja będzie inna niż w próżni.
Tu również można bardzo łatwo wykazać, że medium nie ma wpływu na aberrację, z powodu efektu unoszenia Fizeau, które tu dokładnie kompensuje tę odchyłkę z refrakcji.
Można zrobić także odwrotnie: wprost z kąta aberracji wyznaczamy współczynnik unoszenia Fresnela-Fizeau, i otrzymamy f = v(1-1/n^2), oczywiście!
embe (1266 punktów)
Masz zdumiewającą odporność na słowo pisane. Już mi się nie chce dyskutować innych spraw, ale o jej stopniu niech świadczy poniższe stwierdzenie
>I kolejny istotny błąd w sprawie teleskopu wypełnionego wodą, czy innym medium, gdzie jego zdaniem aberracja będzie inna niż w próżni.
Przecież to jest opis klasycznego doświadczenia Arago dotyczącego teorii Bradley'a i Younga nt. kąta aberracji. Bezpośredni cytat ze strony
Cytat:
However, the index of refraction of water is 1.33, so if we fill a telescope with water, we ought to observe (according to this theory) significantly more stellar aberration. Such experiments have actually been carried out, but no effect on the aberration angle is observed.

Widzisz to (according to this theory)? Dostrzegasz tryb warunkowy? Rozumiesz w ogóle po angielsku? Widzisz, że K.Brown po prostu nakreśla rys historyczny?Szkoda na Ciebie czasu atto.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Masz tam dalej:

Fresnel's model evidently requires a different ether for each frequency.

Autor wyraźnie nie odrobił lekcji.

Jest 'unoszenie' światła nie eteru - wyprowadzenie jest bardzo proste, i dokładny wynik jest taki:
c' = (c/n + v)/(1 + v/nc);
klasyczne efekt...

faktycznie tu współczynnik refrakcji się zmienia, czyli poprawnie należałoby tak zapisać:

c/n' = (c/n + v)/(1 + v/nc);
to jest transformacja wsp. n, a nie c.
setarkos (10757 punktów)
>Właściwy układ to oznacza ściśle zdefiniowany układ inercyjny, a właściwa prędkość, to oznacza prędkość odniesione do ściśle określonego układu inercyjnego. Mnie oczywiście nie chodzi wyróżnianie układów inercyjnych, bo przecież w tym istota STW, żeby tego nie robić
Jeśli wolno dopytać na marginesie (bo na fizyce znam się niespecjalnie, szczególnie na STW)..
Z wikipedii:
"Albert Einstein oparł swe rozumowanie na dwóch postulatach:
1.Zasadzie względności
Zasada głosząca, że prawa fizyki są jednakowe we wszystkich układach inercjalnych - musi obowiązywać dla wszystkich praw zarówno mechaniki jak i elektrodynamiki.
2. Niezmienność prędkości światła
Prędkość światła w próżni jest taka sama dla wszystkich obserwatorów, taka sama we wszystkich kierunkach i nie zależy od prędkości źródła światła."
Wgląda na to, że cała teoria była konstruowana w odniesieniu do układów inercyjnych.
Czy błędnie mi się zdaje, że takich układów w ogóle nie ma (chyba, że jako lokalne przybliżenie), bo nic (w szczególności żaden obserwator) nie pozostaje w spoczynku ani nie porusza się prostoliniowo i jednostajnie?
Może stąd wynikają rozbieżności interpretacyjne i rachunkowe w szczegółach STW - z tych nieszczęsnych układów inercjalnych, które podniesiono, by im zaprzeczyć?
20-03-2014 01:06 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Wgląda na to, że cała teoria była konstruowana w odniesieniu do układów inercyjnych.
>Czy błędnie mi się zdaje, że takich układów w ogóle nie ma (chyba, że jako lokalne przybliżenie), bo nic (w szczególności żaden obserwator) nie pozostaje w spoczynku ani nie porusza się prostoliniowo i jednostajnie?
>Może stąd wynikają rozbieżności interpretacyjne i rachunkowe w szczegółach STW - z tych nieszczęsnych układów inercjalnych, które podniesiono, by im zaprzeczyć?
Poniekąd faktycznie takich układów nie ma, ale w taki sam sposób, w jaki nie ma idealnych okręgów - co nie znaczy, że wiedza dotycząca okręgów nie nadaje się do zastosowania. Wszystko zależy od tego, jakiej potrzebujemy dokładności. Do większości celów np. układy w swobodnym spadku są wystarczająco dobrym przybliżeniem układów inercjalnych.
setarkos (10757 punktów)
> Poniekąd faktycznie takich układów [inercjalnych] nie ma, ale w taki sam sposób, w jaki nie ma idealnych okręgów
Obawiam się, że nie "w taki sam sposób"...
Modele okręgu (np. n-kąty foremne) choć nie są okręgami, to jednak z grubsza trzymają fason i w granicy zmierzają do rozsądnego (mimo że nieistniejącego) wzorca.
A jak wyglądają układy prawie inercjalne?
1. W układzie związanym z powierzchnią Ziemi mówi się np. u "sile" Corilisa, ale po przyjęciu układu niewirującego (obserwatora zewnętrznego) okazuje się ona tylko efektem geometrycznym - raz ta siła jest, a zaraz nie jest (przyjmuję, że nie jest).
2. W układzie związanym z Ziemią mówi się o ruchu Księżyca wokół niej, który powoduje np. pływy morskie, ale pływ powinien być jeden na dobę a są dwa - trzeba zatem przyjąć układ odniesienia związany ze środkiem masy układu Ziemia-Księżyc.
3. Planety krążą wokół Słońca, więc wypadałoby przyjąć układ odniesienia związany ze Słońcem (które poniekąd spoczywa), ale odpowiednio odległy obserwator zewnętrzny zauważy, że co ok. 11 lat ziemskich Słońce przesuwa się w te i we wte mniej więcej o rozmiar swej średnicy 'dygając w tańcu z Jowiszem' - lepszy będzie zatem punkt widzenia związany ze środkiem masy całego Układu Słonecznego.
4. Układ słoneczny porusza się wokół centrum Drogi Mlecznej (perturbacje ze strony sąsiednich gwiazd czy sąsiednich ramion galaktyki pomińmy), z kolei galaktyka należy do grupy galaktyk oddziałujących z sobą grawitacyjnie, więc w tej skali trzeba przyjąć jeszcze ogólniejszy (bliższy inercyjnemu?) układ odniesienia.
5. Gromady galaktyk grupują się w supergromady, te być może w jeszcze większe struktury, itd... Ale dokąd zmierzamy? Czy w końcu znajdziemy "środek świata", z którym zwiążemy prawdziwie inercjalne układy?

[Pewnie nie, bo wskazalibyśmy na anizotropowość.]

> co nie znaczy, że wiedza dotycząca okręgów nie nadaje się do zastosowania.
Nadaje się, nawet ośmiokąt czy 32-kąt daje niezłe przybliżenie. Nie widać natomiast sensownego zastosowania wiedzy o układach inercjalnych w kosmologii.

[P.S. Proszę darować nie dość skrótową formę wypowiedzi.]
20-03-2014 14:59 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>1. W układzie związanym z powierzchnią Ziemi mówi się np. u "sile" Corilisa, ale po przyjęciu układu niewirującego (obserwatora zewnętrznego) okazuje się ona tylko efektem geometrycznym - raz ta siła jest, a zaraz nie jest (przyjmuję, że nie jest).
Żadne spojrzenie nie jest lepsze. W układzie inercjalnym siły Coriolisa nie ma, w wirującym jest. W pewnym sensie pojawia się w wirującym układzie po to, żeby opis w tym układzie dawał takie same wyniki, jak opis w układzie inercjalnym

>2. W układzie związanym z Ziemią mówi się o ruchu Księżyca wokół niej, który powoduje np. pływy morskie, ale pływ powinien być jeden na dobę a są dwa - trzeba zatem przyjąć układ odniesienia związany ze środkiem masy układu Ziemia-Księżyc.
Nie trzeba, w każdym układzie wyjdą dwa. Rzecz wynika z faktu, że siła grawitacji zależy od odległości i jedna strona Ziemi jest dalej od Księżyca, niż druga.

>3. Planety krążą wokół Słońca, więc wypadałoby przyjąć układ odniesienia związany ze Słońcem (które poniekąd spoczywa), ale odpowiednio odległy obserwator zewnętrzny zauważy, że co ok. 11 lat ziemskich Słońce przesuwa się w te i we wte mniej więcej o rozmiar swej średnicy 'dygając w tańcu z Jowiszem' - lepszy będzie zatem punkt widzenia związany ze środkiem masy całego Układu Słonecznego.
Znowu - nie "lepszy", co najwyżej wygodniejszy do pewnych zastosowań.

>4. Układ słoneczny porusza się wokół centrum Drogi Mlecznej (perturbacje ze strony sąsiednich gwiazd czy sąsiednich ramion galaktyki pomińmy), z kolei galaktyka należy do grupy galaktyk oddziałujących z sobą grawitacyjnie, więc w tej skali trzeba przyjąć jeszcze ogólniejszy (bliższy inercyjnemu?) układ odniesienia.
I znowu nie trzeba, co najwyżej można.

>5. Gromady galaktyk grupują się w supergromady, te być może w jeszcze większe struktury, itd... Ale dokąd zmierzamy? Czy w końcu znajdziemy "środek świata", z którym zwiążemy prawdziwie inercjalne układy?
>[Pewnie nie, bo wskazalibyśmy na anizotropowość.]
Wszystkie wymienione układy są inercjalne z jakąś dokładnością. Ziemia obraca się wolno, więc siła Coriolisa jest niewielka - dopóki nie potrzebujemy zbyt dużej dokładności, możemy ją zignorować. Podobnie wszystkie kwestie ze środkiem masy - jeśli wystarcza nam taka dokładność, możemy zignorować ruch Ziemi wokół środka masy układu Ziemia-Księżyc / ruch środka masy wokół Słońca / ruch Słońca wokół środka masy Układu Słonecznego / ruch środka masy US w galaktyce / itd. Te układy odniesienia są przybliżeniami układów inercjalnych, tak jak jakiekolwiek materialne koło będzie jedynie w przybliżeniu miało kształt idealnego, matematycznego koła.
setarkos (10757 punktów)
> W układzie inercjalnym siły Coriolisa nie ma, w wirującym jest. W pewnym sensie pojawia się w wirującym układzie po to, żeby opis w tym układzie dawał takie same wyniki, jak opis w układzie inercjalnym
Czy takie same? Jeśli wahadło Foucaulta obracałoby się pod wpływem "siły" Coriolisa, to powinno przyśpieszać - a nie przyśpiesza, więc siły nie ma.
> w każdym układzie wyjdą dwa [pływy na dobę].
Chyba nie - sama grawitacja ziemio-księżycowa (w układzie spoczywającej Ziemi) powodowałaby jeden garb oceaniczny (na kształt krzywki w wałku rozrządu), a drugi (przeciwległy) to wynik odśrodkowości w ruchu Ziemi wokół środka masy Ziemia-Księżyc.

> możemy zignorować ruch Ziemi wokół środka masy układu Ziemia-Księżyc / ruch środka masy wokół Słońca / ruch Słońca wokół środka masy Układu Słonecznego / ruch środka masy US w galaktyce / itd. Te układy odniesienia są przybliżeniami układów inercjalnych
Tyle się naprodukowałem, a tu można po prostu zignorować

Matematyka jest jednak bardziej niezawodna - definiuję okrąg, podaję przepis na liczbę pi i już. Prawdopodobnie w fizyce jest więcej niedomówień, bo jej konstrukcje są zależne od skali.

[O tym, że poszukiwanie układu inercjalnego nie jest sprawą tak banalną (jak konstrukcja okręgu)) świadczy choćby upatrywanie go w mikrofalowym promieniowaniu tła. Faktycznie to promieniowanie jest wszędzie i propaguje ze stałą prędkością c - jednakowoż niekoniecznie wzdłuż prostych euklidesowych.]
Ebvalaim (2787 punktów)
>Czy takie same? Jeśli wahadło Foucaulta obracałoby się pod wpływem "siły" Coriolisa, to powinno przyśpieszać - a nie przyśpiesza, więc siły nie ma.
Przyspieszać w jakim sensie? Nie rozumiem szczerze powiedziawszy.

>Chyba nie - sama grawitacja ziemio-księżycowa (w układzie spoczywającej Ziemi) powodowałaby jeden garb oceaniczny (na kształt krzywki w wałku rozrządu), a drugi (przeciwległy) to wynik odśrodkowości w ruchu Ziemi wokół środka masy Ziemia-Księżyc.
No właśnie nie. Pływy to efekt sił pływowych (duh ), które z kolei wynikają z niejednorodności pola grawitacyjnego. Jeśli umieścisz na orbicie cząstki ułożone w okrąg, zacznie się z niego robić bardzo ładna elipsa, wybrzuszająca się i w górę, i w dół, a nie wyłącznie asymetrycznie w dół.

>Matematyka jest jednak bardziej niezawodna - definiuję okrąg, podaję przepis na liczbę pi i już. Prawdopodobnie w fizyce jest więcej niedomówień, bo jej konstrukcje są zależne od skali.
Fizyka to matematyka zastosowana do opisu świata. Definiujesz model, liczysz jakie powinny być wyniki eksperymentów i albo się zgadza, albo nie. A jak się zgadza - to zawsze z jakąś dokładnością, bo eksperymenty nigdy nie są 100% dokładne.

>[O tym, że poszukiwanie układu inercjalnego nie jest sprawą tak banalną (jak konstrukcja okręgu)) świadczy choćby upatrywanie go w mikrofalowym promieniowaniu tła. Faktycznie to promieniowanie jest wszędzie i propaguje ze stałą prędkością c - jednakowoż niekoniecznie wzdłuż prostych euklidesowych.]
Poszukiwanie jakiegoś lokalnego układu inercjalnego jest proste - jak pisałem, pierwszy lepszy obserwator w swobodnym spadku jest ok. Trudne jest poszukiwanie uniwersalnego układu inercjalnego (i zasadniczo raczej niemożliwe ze względu na krzywiznę czasoprzestrzeni).
setarkos (10757 punktów)
> Przyspieszać w jakim sensie?
Wzrostu prędkości obrotu względem Ziemi (ale to nie siła powoduje efekt, tylko Ziemia wirując zmienia swe usytuowanie względem stałej płaszczyzny wahań wahadła).
> Jeśli umieścisz na orbicie cząstki ułożone w okrąg, zacznie się z niego robić bardzo ładna elipsa, wybrzuszająca się i w górę, i w dół, a nie wyłącznie asymetrycznie w dół.
Teraz ja z kolei nie rozumiem. Jeśli np. na wierzchołku pionowej tyczki zaczepić nić z kulką na końcu i rozpędzić wahadło stożkowe, to jak wpłynie kulka na kształt nadzianej wcześniej na tyczkę półpłynnej kuli? Czy taki sam efekt wystąpi dla podwójnego wahadła stożkowego (z kulki i półpłynnej kuli krążących w tę samą stronę w przeciwfazie)?

> eksperymenty nigdy nie są 100% dokładne.
Tak. O tym zawsze warto pamiętać.

>
21-03-2014 15:39 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Wzrostu prędkości obrotu względem Ziemi (ale to nie siła powoduje efekt, tylko Ziemia wirując zmienia swe usytuowanie względem stałej płaszczyzny wahań wahadła).
Tylko że to jest to samo. Z zewnątrz Ziemia obraca się pod wahadłem, natomiast dla osoby obracającej się razem z Ziemią ona stoi, za to na wahadło działa siła Coriolisa.

A czemu prędkość obrotu nie wzrasta? Siła Coriolisa nie zwiększa żadnej prędkości, jedynie zakrzywia tor (podobnie np. szprychy w kole rowerowym nie rozpędzą tego koła).

>Teraz ja z kolei nie rozumiem. Jeśli np. na wierzchołku pionowej tyczki zaczepić nić z kulką na końcu i rozpędzić wahadło stożkowe, to jak wpłynie kulka na kształt nadzianej wcześniej na tyczkę półpłynnej kuli? Czy taki sam efekt wystąpi dla podwójnego wahadła stożkowego (z kulki i półpłynnej kuli krążących w tę samą stronę w przeciwfazie)?
Grawitacja to nie nitka, więc analogia niestety niezbyt trafna. Musiałbyś mieć nitki przyczepione do każdego atomu półpłynnej kulki, i do tego różnie napięte.

Generalnie masz tak:
Ziemia jako całość podlega przyspieszeniu od Księżyca G*Mk/R^2 (R - odległość środka Ziemi od środka Księżyca).
Punkty najbliżej Księżyca podlegają przyspieszeniu G*Mk/(R-Rz)^2
Punkty najdalej: G*Mk/(R+Rz^2)

Czyli, zasadniczo, względem środka Ziemi, te najbliżej przyspieszają w kierunku Księżyca jak a_blisko = G*Mk*(1/(R-Rz)^2 - 1/R^2), a te najdalej jak a_daleko = G*Mk*(1/(R+Rz)^2 - 1/R^2)

Rz jest dużo (ponad 60 razy) mniejsze niż R, więc duża krzywda się nie stanie, jak zrobimy przybliżenie liniowe w Rz (popełnimy błąd rzędu Rz/R =~ 1,6%):
a_blisko =~ 2*G*Mk*Rz/R^3
a_daleko =~ -2*G*Mk*Rz/R^3

I co widzimy? Punkty bliżej Księżyca przyspieszają względem środka Ziemi w kierunku Księżyca, a punkty dalej... w kierunku od Księżyca. Powstają dwie wypukłości, a nawet się nie zająknęliśmy o tym, że cokolwiek się tu obraca.
21-03-2014 16:30 
 Ocena 1 na 1
uxbridge (5980 punktów)
Problem ze zrozumieniem tych zagadnień wynika chyba z tego, że ludzie nie obeznani z problematyką układów odniesienia zbyt często i bezwiednie "przemycają" koncepcję bezwzględnie nieruchomego/ruchomego układu. A gdy dochodzą do tego przyśpieszenia, wszystko dodatkowo się gmatwa, bo wtedy rzeczywiście są wyróżnione układy. Tyle że one w zasadzie nie wyróżniają się ruchem, a istnieniem sił pozornych/bezwładności.

Często nie zdajemy sobie sprawy, jakim "błogosławieństwem" jest założenie o braku bezwzględnego ruchu jednostajnego, czyli zasada względności. Prędkości są jedynie względne, nie trzeba zastanawiać się co się "naprawdę" porusza, a w przypadku obliczeń można swobodnie wybrać najwygodniejszy układ.
Wystarczy porównać to z koszmarem filozoficznym jakim jest ruch przyśpieszony. On jest najwyraźniej bezwzględny. Bezwzględny względem czego? Jak to się dzieje że jesteśmy go w stanie odróżnić (wiadro Newtona)? Tego do dziś nie wiadomo. Z ruchem jednostajnym nie ma takiego problemu. I dobrze.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Wystarczy porównać to z koszmarem filozoficznym jakim jest ruch przyśpieszony. On jest najwyraźniej bezwzględny. Bezwzględny względem czego? Jak to się dzieje że jesteśmy go w stanie odróżnić (wiadro Newtona)? Tego do dziś nie wiadomo. Z ruchem jednostajnym nie ma takiego problemu. I dobrze.

To od dawna wiadomo.
Jedno i drugie może być względne jak i bezwzględne.

Pomijanie bezwzględnych prędkości to tylko uproszczenie.
setarkos (10757 punktów)
> na wahadło działa siła Coriolisa.
Pozostaję przy zdaniu, że ta "siła" nie istnieje. Mam nadzieję, że nie głoszę w ten sposób herezji, lecz co najwyżej tkwię w półprawdzie.
> Grawitacja to nie nitka
Oj nie - tyczka i nitka to tylko osprzęt, a chodziło o oddziaływanie grawitacyjne między miedzy kulkami.
> Punkty bliżej Księżyca przyspieszają względem środka Ziemi w kierunku Księżyca, a punkty dalej... w kierunku od Księżyca.
Wolne żarty - "odpychanie grawitacyjne" w układzie inercjalnym?
22-03-2014 17:34 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>> Punkty bliżej Księżyca przyspieszają względem środka Ziemi w kierunku Księżyca, a punkty dalej... w kierunku od Księżyca.
>Wolne żarty - "odpychanie grawitacyjne" w układzie inercjalnym?
Ta woda (od strony, gdzie nie ma Księżyca) jest najsłabiej przyciągana przez układ Ziemia + Księżyc, dlatego się oddala od powierzchni Ziemi.
Tak to zrozumiałem przynajmniej.
setarkos (10757 punktów)
> Ta woda (od strony, gdzie nie ma Księżyca) jest najsłabiej przyciągana przez układ Ziemia + Księżyc, dlatego się oddala od powierzchni Ziemi.
Jak jest słabiej przyciągana, to się mniej zbliża, ale nie oddala (przynajmniej w układzie ze "spoczywającą" Ziemią).
Oddala się w wyniku ruchu Ziemi wokół środka masy układu Ziemia-Księżyc.
Barbiel (1106 punktów)
>Jak jest słabiej przyciągana, to się mniej zbliża, ale nie oddala (przynajmniej w układzie ze "spoczywającą" Ziemią).
To może zgódźmy się na: Jak jest słabiej przyciągana to znajduje się dalej od ziemi.
Chodziło mi o to, że gdyby nie Księżyc, to byłaby bliżej.
Dlatego byłaby bliżej, że poziom wody byłby wyrównany.

Według mnie to są tylko obliczenia, nie ma odpychania bo w wyniku obliczeń wychodzi przyciąganie. W przeciwnym razie woda by nam uciekła.
22-03-2014 19:39 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Ta woda (od strony, gdzie nie ma Księżyca) jest najsłabiej przyciągana przez układ Ziemia + Księżyc, dlatego się oddala od powierzchni Ziemi.

Jaka znowu woda?
Grawitacja działa tak samo na wszystkie ciała.

A te fale pływowe obserwowane na brzegach mórz - do kilka metrów a nawet kilkunastu, to zwyczajne spiętrzenia płynącej wody na przeszkodach.

Deformacje pływowe Ziemi to jakieś 50cm z Księżyca i plus Słońce z 20cm, i nikt tego nawet zauważa - cała gleba się tak odkształca, i w skali tysięcy km.
27-03-2014 07:41 
 Ocena 2 na 2
Wenancjusz (16441 punktów)
>>Ta woda (od strony, gdzie nie ma Księżyca) jest najsłabiej przyciągana przez układ Ziemia + Księżyc, dlatego się oddala od powierzchni Ziemi.
>Jaka znowu woda?
>Grawitacja działa tak samo na wszystkie ciała.
>A te fale pływowe obserwowane na brzegach mórz - do kilka metrów a nawet kilkunastu, to zwyczajne spiętrzenia płynącej wody na przeszkodach.

Bzdura. Właśnie oddziaływanie masy Księżyca powoduje tzw. pływy przyciągające płynną część masy Ziemi (najbardziej uległej sile grawitacji) w sposób dość gwałtowny, co powoduje jak gdyby "przelewanie" wód w zależności od wzajemnej pozycji układu Ziemia-Księżyc wywołując zmiany poziomu wód. To nie jest wynik przeszkód (no bo jakie masz przeszkody na oceanach?).

>Deformacje pływowe Ziemi to jakieś 50cm z Księżyca i plus Słońce z 20cm, i nikt tego nawet zauważa - cała gleba się tak odkształca, i w skali tysięcy km.

Atto. To jakie tysiące kilometrów sobie wyobrażasz? Wydaje mi się, że się rozpędziłeś nie sprawdzając przedtem hamulców. Grawitacja działania Księżyca wywołuje pływy, które są efektem tego samego "przyciągania" się mas, tyle że różnego wynikającego z średnicy planety Ziemia. To właśnie woda (ok 70% powierzchni Ziemi) jest jak gdyby formą tworzącą równowagę. Napisałeś tak dramatycznie jakby Ziemia była już blisko teoretycznej(?) strefy Roche'a (jest to sytuacja, że ciało niebieskie zostaje rozerwane właśnie z powodu różnicy przyciągania przez inne ciało). Jak już zaszalałeś, to wspomnij o tym, że efekt stałego zwrotu Księżyca tą samą półkulą do Ziemi (bo Ziemia spowodowała ten efekt rotacji "związanej" z powodu wiele większej masy) jak i stałej ucieczki Księżyca (oddala się ok. 5 cm rocznie) wynika z drugiej zasady termodynamiki (rozpraszania energii) jak i prawa zachowania momentu pędu. Księżyc spowalnia obrót Ziemi jak i ze wzajemnością Ziemia spowodowała stan rotacji związanej. W czasach gdy na Ziemi żyły dinozaury (ok. 250 mln. lat temu) doba ziemska trwała ok. 22 godz. a Księżyc krążył w odległości mniejszej jak 200 tys. km wokół naszej planety. To właśnie grawitacja Księżyca spowalnia obrót Ziemi. Ale zawsze zachowana jest zasada tego samego momentu pędu. Inaczej byłaby kosmiczna katastrofa lub ucieczka naszego naturalnego satelity. Wtedy by nie było pływów i kto wie jakby powstało życie na lądzie, które jak się zgadzamy, wyszło z morza. To właśnie pływy spowodowały, że na przestrzeni przeogromnego czasu, w pojęciu ludzkim, powstawały warunki do adaptacji pewnych zwierząt morskich do czasowego przebywania na lądzie w oczekiwaniu na następny przypływ i stopniowego ich adaptacji do życia bez potrzeby ciągłego kontaktu z wodą. A siła grawitacyjnego oddziaływania jest zależna od kwadratu odległości. Jak jesteś taki dobry to sobie wylicz znając średnicę Ziemi i masę Księżyca jak mocno jest przyciągana woda od strony Księżyca i jak po stronie przeciwnej (masę wody znasz). Więc właśnie pływy są przyczyną spowalniania obrotu Ziemi. Dodaj do tego ruchy mas wody w powietrzu (chmury) i masz powód zwalniania obrotu Ziemi. No tak, ale nie o tym mowa. Tematem jest aberracja. Pozdrawiam.


Ich bin besser als mein Ruf
atto (627 punktów)
(zablokowany)
> Właśnie oddziaływanie masy Księżyca powoduje tzw. pływy przyciągające płynną część masy Ziemi (najbardziej uległej sile grawitacji) w sposób dość gwałtowny, co powoduje jak gdyby "przelewanie" wód w zależności od wzajemnej pozycji układu Ziemia-Księżyc wywołując zmiany poziomu wód. To nie jest wynik przeszkód (no bo jakie masz przeszkody na oceanach?).

Przeszkodami są tu lądy.
Gdyby nie było lądów, lecz jeden ocean o głębokości z 5km powiedzmy,
wtedy nie byłoby tu kilkumetrowych przypływów.

I gdybyśmy jakoś żyli na takiej Ziemi, jak w tym filmie... nie pamiętam tytuła,
wtedy nie wiedzielibyśmy nic o pływach - nie byłoby tego widać,
jedynie precyzyjne pomiary z orbity mogłyby to ujawnić;

Deformacje z 50cm, zatem nie wiem czy w ogóle udałoby się to zmierzyć z powodu falowania oceanu... no ale czy taki globalny ocean falowałby w ogóle? Chyba tylko z powodu wiatrów... no ale czy byłby wtedy wiatry?

> To jakie tysiące kilometrów sobie wyobrażasz?

Tysiące, dokładniej jakieś 6370 km, bo taki jest promień Ziemi, a te deformacje pływowe polegają na rozciąganiu całej Ziemi wzdłuż, oraz ściskaniu w poprzek:
wydłużona elipsoida - jajo się robi ze sfery.

W przypadku dodatkowej rotacji Ziemi - tej dobowej, sytuacja się nieco komplikuje: taki globalny ocean byłby chyba istotnie głębszy na równiku... ale o ile?
Ebvalaim (2787 punktów)
>Pozostaję przy zdaniu, że ta "siła" nie istnieje. Mam nadzieję, że nie głoszę w ten sposób herezji, lecz co najwyżej tkwię w półprawdzie.
Kwestia punktu widzenia. W obracającym się układzie odniesienia coś zakrzywia tory ciał, czyli jest niezerowe przyspieszenie, a że F = ma, to i jakaś siła. W inercjalnym układzie odniesienia siły nie ma i to wyłącznie efekt obracania się układu "pod torem ciała". Ten punkt widzenia nie jest jednak w żaden sposób bardziej prawdziwy.

>> Punkty bliżej Księżyca przyspieszają względem środka Ziemi w kierunku Księżyca, a punkty dalej... w kierunku od Księżyca.
>Wolne żarty - "odpychanie grawitacyjne" w układzie inercjalnym?
Nie ma odpychania. Wszystkie fragmenty Ziemi są przyciągane, tylko niektóre silniej, a niektóre słabiej. Jak od wszystkiego odejmiemy średnią siłę przyciągania, to wyjdzie rozkład [siła grawitacji] = [średnia grawitacja] + [siły pływowe]. Siła grawitacji dalej od Księżyca jest mniejsza niż w środku Ziemi, a ta znowu mniejsza niż bliżej Księżyca - co daje, że blisko Księżyca kawałek [siły pływowe] jest dodatni, a dalej od Księżyca - ujemny.
25-03-2014 03:31 
 0 na 2
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma odpychania. Wszystkie fragmenty Ziemi są przyciągane, tylko niektóre silniej, a niektóre słabiej. Jak od wszystkiego odejmiemy średnią siłę przyciągania, to wyjdzie rozkład [siła grawitacji] = [średnia grawitacja] + [siły pływowe]. Siła grawitacji dalej od Księżyca jest mniejsza niż w środku Ziemi, a ta znowu mniejsza niż bliżej Księżyca - co daje, że blisko Księżyca kawałek [siły pływowe] jest dodatni, a dalej od Księżyca - ujemny.

I tak głupoty tworzysz, bo opisujesz jakiś niefizyczny przypadek zawieszenia w grawitacja.

Poprawne obliczenia tych deformacji uwzględniają tzw. potencjały odśrodkowe, a nie tylko grawitacyjne.
26-03-2014 12:45 
 Ocena 1 na 1
Ebvalaim (2787 punktów)
>Poprawne obliczenia tych deformacji uwzględniają tzw. potencjały odśrodkowe, a nie tylko grawitacyjne.
>
Ja tu nie dążę do poprawnych obliczeń realnej sytuacji, tylko do pokazania, że nie potrzeba siły odśrodkowej do wyjaśnienia pływów - wystarczy gradient natężenia pola grawitacyjnego (choć oczywiście w opisie w układzie nieinercjalnym bez uwzględnienia sił bezwładności się nie obejdzie).
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Ja tu nie dążę do poprawnych obliczeń realnej sytuacji, tylko do pokazania, że nie potrzeba siły odśrodkowej do wyjaśnienia pływów - wystarczy gradient natężenia pola grawitacyjnego (choć oczywiście w opisie w układzie nieinercjalnym bez uwzględnienia sił bezwładności się nie obejdzie).

A to też niedobrze, bo być może popełniasz gruby błąd.

Jaka byłaby wielkość deformacji Ziemi z samej tylko grawitacji Księżyca,
a jaka z uwzględnieniem także odśrodkowej z krążenia ziemi
po okręgu o promieniu, chyba z 4000 km?
setarkos (10757 punktów)
> Wszystkie fragmenty Ziemi są przyciągane, tylko niektóre silniej, a niektóre słabiej.
Tak.
> Siła grawitacji dalej od Księżyca jest mniejsza niż w środku Ziemi, a ta znowu mniejsza niż bliżej Księżyca
Tak.
> blisko Księżyca (..) jest dodatni, a dalej od Księżyca - ujemny.
Nie. Skoro "wszystkie fragmenty Ziemi są przyciągane" w jedną stronę, to nie pojawia się siła o znaku przeciwnym.

[Twój błąd polega chyba na tym, że przyjmujesz spoczywający środek Ziemi (jakby był przyczepiony do tyczki) i jednocześnie, że na środek Ziemi nie działa siła ku-księżycowa (bo przecież Ziemia nie zbliża się do Księżyca). Tymczasem Ziemia dlatego zachowuje dystans względem Księżyca, pomimo że "wszystkie fragmenty Ziemi są przyciągane", bo swobodnie orbituje wokół środka masy układu (przyśpieszenie grawitacyjne równoważy się z przyśpieszeniem wynikłym z tego ruchu).]
Ebvalaim (2787 punktów)
>[Twój błąd polega chyba na tym, że przyjmujesz spoczywający środek Ziemi (jakby był przyczepiony do tyczki) i jednocześnie, że na środek Ziemi nie działa siła ku-księżycowa (bo przecież Ziemia nie zbliża się do Księżyca). Tymczasem Ziemia dlatego zachowuje dystans względem Księżyca, pomimo że "wszystkie fragmenty Ziemi są przyciągane", bo swobodnie orbituje wokół środka masy układu (przyśpieszenie grawitacyjne równoważy się z przyśpieszeniem wynikłym z tego ruchu).]
Dla celów tego, o czym piszę, Ziemia mogłaby nawet spadać na Księżyc, to nie ma tu znaczenia i o to mi właśnie ciągle chodzi. Jakby się nie okrążały, tylko po prostu na siebie spadały, też by się rozciągnęła przez siły pływowe i też w obie strony (tyle że dość szybko problem pływów stałby się mało znaczący, a bardziej znaczący polegałby na tym, że Ziemia i Księżyc się zderzają).

Aczkolwiek fakt, że to moje odejmowanie średniej siły grawitacji można potraktować jako uwzględnienie siły bezwładności w układzie związanym z Ziemią.
26-03-2014 13:26 
 Ocena 1 na 1
setarkos (10757 punktów)
> Jakby się nie okrążały, tylko po prostu na siebie spadały, też by się rozciągnęła przez siły pływowe i też w obie strony
Oczywiście.
[Tyle że wtedy nie ma mowy o układach 'spoczywających lub poruszających się jednostajnie i prostoliniowo'.]

> odejmowanie średniej siły grawitacji można potraktować jako uwzględnienie siły bezwładności
Komplikujesz sprawę wprowadzając "siłę" bezwładności zamiast zwykłej siły odśrodkowej.
Bezwładność widziałbym raczej jako (bezsilną) cechę mas.
21-03-2014 03:18 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Wgląda na to, że cała teoria była konstruowana w odniesieniu do układów inercyjnych.

Nie ma większego znaczenia w praktyce.
Zwalnianie zegarów i kontrakcja zależą jedynie od prędkości,
a przyspieszenie nic tu nowego nie wnosi - przecież to tylko zmiana prędkości.

To jest tak samo jak z Newtonem: F = ma.
i niektórzy studenci strasznie się martwią że Newton zapomniał uwzględnić zmiany przyspieszenia, zmiany tych zmian, itd.

Newton nie zapomniał o tym - to jest już uwzględnione w tym równaniu.

>Może stąd wynikają rozbieżności interpretacyjne i rachunkowe w szczegółach STW - z tych nieszczęsnych układów inercjalnych, które podniesiono, by im zaprzeczyć?

Rozbieżność bierze się z uproszczeń oraz z konwencji, np. synchronizacja Einsteina nie sprawdzi się gdy prędkość się zmienia, bo wtedy oba zegary zarejestrują różne dylatacje, a metoda zakłada że one są jednakowe w każdym momencie czasu, czyli że prędkość nie zmienia się, bo dylatacja tylko od tego zależy (w czasie tej wymiany sygnałów pomiędzy zegarami).

Dlatego w GPS stosują normalną synchr. - klasyczną.
Ta jest zawsze pewna - niezawodna, nie wymaga żadnych konwencji, no ale jest też trudna do realizacji.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
OK. Jak widać falsyfikacja jest jednak nie do podważenia.

Dziękuję za uwagę.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Jeszcze trochę innych ciekawych wzorów z astronomii.

en.wikipedia.org/wiki/True_anomaly

Jak widać tam jest identyczny wzór z aberracją światła:


W przypadku aberracji mamy mimośród: e = v, oraz półoś elipsy: a = gamma c.

Wzory Lorentza to tylko równanie zwyczajnej elipsoidy, a nie jakieś tam matematyczne transformacje czasu i przestrzeni.

A przy okazji mamy wyjaśnienie pomiarów Michelsona.
Dla elipsy jest zależność: r1 + r2 = 2a = const,
no i coś takiego właśnie on mierzył - suma czasów przelotu światła,
tam i z powrotem w dowolnym kierunku jest taka sama.
Wenancjusz (16441 punktów)

>Wzory Lorentza to tylko równanie zwyczajnej elipsoidy, a nie jakieś tam matematyczne transformacje czasu i przestrzeni.

Można to i tak interpretować jednak jest mi przykro stwierdzać, że to jednak jest wyjaśnienie nie tyle transformacji (w moim pojęciu transformacja to przemiana- porównaj nazewnictwo z transformatorem prądu. Prąd ten sam tyle, że wchodzi do transformatora inne napięcie i prąd, a wychodzą z transformatora inne wartości prądu i napięcia) co opis zjawiska. W chwili kiedy go tworzył był szybszy jak Einstein. Einstein to równoważność energii i masy gdzie współczynnikiem była prędkość światła (już znana bo pomierzona) podniesiona do kwadratu. Wzór Lorentza określał pewne zależności między masą i czasem, co dało asumpt do rozważań Einstainowi o istocie grawitacji i zakrzywieniu przestrzeni przez fizyczną masę, z czego wywnioskował (jak na to wpadł do dziś nie wiadomo), że grawitacja jest "zakrzywieniem" przestrzeni a nie jak mówimy po Newtonie "siłą" przyciągania. Właściwość pisana każdej masie. Każda masa zakrzywia przestrzeń. Nawet Ty i ja. Zakrzywia tak, że nie czujemy tego, niemniej można to wyliczyć (polecam dociekliwemu). Z rozważań Lorentza wynika także ciekawostka. Gdyby nie było we Wszechświecie masy to nie byłoby czasu. Ba... nie byłoby wtedy Wszechświata i nie byłoby Wszechświata. Wobec tego jak ten nasz Wszechświat powstał? Do dziś zastanawia się ludzkość przez swoich mądrych przedstawicieli jak to się stało. Swoją drogą teoretyczne rozważania nie powinny takich obrazów tworzyć, bo ludzie (społeczności) zaraz się tego boją panicznie (a to już kwestia religii, która nie uczy ale każe wierzyć w każdą bzdurę). Więc czas, nie dobrze zdefiniowana sprawa, którą posługuje się fizyka, jest zależny od masy. Masa i czas są nieodłącznymi partnerami w naszym Kosmosie. Do tego dochodzi prędkość. Tyle, że prędkość poruszania się (przemieszczania w przestrzeni) też wpływa na masę i wymiary obiektu, jak i na względny upływ czasu, który potrafi przemieszczać się z prędkością bliską prędkości fali świetlnej oczywiście dla obserwatora. Jest to fascynujące. To opisywał Lorentz. Einstein tylko to wziął do kupy i wynalazł prawo zakrzywienia przestrzeni przez masę (masa-pojęcie używane w fizyce). Lorentz nie opisywał elipsoidy. Elipsoida jest tylko sugestywnie podobna do elipsy. Elipsoida ma bardziej skomplikowany wzór jak elipsa. Lorentz opisał to prosto wykazując zależności bez elipsoidycznych komplikacji.


Ich bin besser als mein Ruf
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Można to i tak interpretować jednak jest mi przykro stwierdzać, że to jednak jest wyjaśnienie nie tyle transformacji (w moim pojęciu transformacja to przemiana- porównaj nazewnictwo z transformatorem prądu. Prąd ten sam tyle, że wchodzi do transformatora inne napięcie i prąd, a wychodzą z transformatora inne wartości prądu i napięcia) co opis zjawiska. W chwili kiedy go tworzył był szybszy jak Einstein.

To nie jest interpretacja.
Te równania dotyczą sferycznego frontu falowego światła, z punktu widzenia ruchomego obserwatora.

On zarejestruje elipsoidę nie sferę, z powody tej kontrakcji - on sam jest skrócony, więc to, co nie jest skrócone będzie dla niego wydłużone!
Proste?

My nie mierzymy czasu, bo to jest pojęcie abstrakcyjne - taki ogólnik, coś jak liczba... dokładnie.
Nie ma liczb w sensie dosłownym.
Są tylko liczby czegoś: długość liny wyrażona w metrach, ilość ziarenek piasku, itd.

Tak samo jest z czasem: mamy czas trwania tego, czy tamtego, ale nigdy sam czas.

Podobne pojęcia abstrakcyjne: kolor, smak, wszystko, nic, przestrzeń, ...
te sprawy jako samodzielne byty nie istnieją.

No a grawitacja nie jest krzywizną, a jedynie jest ona wyrażona poprzez pojęcie krzywizny w pewnym modelu matematycznym.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365