Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mechanika dyskusji oczami informatyka - kto jest wiarygodny?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
17-08-2014 09:54Damian Kamiński (216 punktów)Mechanika dyskusji oczami informatyka - kto jest wiarygodny?
Ocena 2 na 2
Witam,

Jak już wspominałem, jestem informatykiem, i zawodowo zamieniam "życie nie jest czarno-białe" na zestawy "czarnych" zer i "białych" jedynek.

Gdy już baaardzo potrzebuję szarego, czegoś pomiędzy 0 a 1, radzę sobie dalej używając 0 i 1, tyle że sprytniej.

dec - bin - znaczenie
0 - 00 - "zero" / czarne
1 - 01 - trochę więcej niż "zero" / ciemno szare
2 - 10 - prawie "jeden" / jasno szare
3 - 11 - "jeden" / białe

gdy to za mało, zawsze można iść dalej 000, 001, 010, 011, 100, 101 itd

Mam z tym styczność tak długo, że naprawdę mocno wierzę, że prawie wszystko da się skwantyfikować, można oczywiście szukać dziury w cały, sęk w tym .. że to zwyczajnie działa i to zaskakująco dobrze.

Te całe wyliczenia to silny dowód na to, w co wierzę równie mocno.

"Jeżeli w logicznym rozumowaniu wnioski nie są jednoznaczne, to znaczy że jest coś co ma wpływ a pomijasz w swojej dyskusji".

Prosty przykład

Dla osoby A,
[0]0 i [0]1 to czarny
[1]0 i [1]1 to biały

Ale jest świadoma tylko 1 pozycji bo taka jest jej perspektywa, i można jej światopogląd uprościć do
0 - czarny
1 - biały

Dla osoby B
0[0] i 0[1] to czarny
1[0] i 1[1] to biały

Jej perspektywa po pozycja 2 czyli mówiąc o kolorach powiedziała by
"Nie widzę związku między wartościami 0 i 1 a kolorem, bo raz wychodzi czarny a raz biały".

No i najciekawsze jest to że oboje mają rację i oboje są w błędzie.

Problem wynika z generalizacji/abstrakcji (szarych do białego lub czarnego), perspektyw i kontekstów (kolumny na które patrzą).

Nawet gdyby oboje byli mistrzami świata w logice i racjonalnym myśleniu, bez poszerzania perspektywy, świadomości kontekstów, i rozsądnego poruszania się w poziomach abstrakcji, nie dojdą do ładu.

Takich przykładów można przytoczyć tysiące.

Wracając jednak do sedna, do samej "mechaniki" dyskusji, z moich doświadczeń / obserwacji wynika kilka prostych prawideł:
- dyskutant musi być spójny w poglądach, inaczej dyskusja zakończy się fiaskiem
- należy dyskutować na tym samym poziomie abstrakcji, inaczej rozmijają się perspektywy, każde uproszczenie to wejście poziom wyżej, każde skupienie się na konkrecie to zejście poziom niżej z abstrakcją, gdzie nie należy kategoryzować który poziom jest lepszy
- należy precyzyjnie definiować do czego się odnosi, czarny a prawie czarny to nie to samo, choć w wielu przypadkach można by to pominąć, jednak jeżeli szukamy spójnej reguły, to będzie ona na tyle dobra na ile precyzyjne będą nasze definicje

Idąc dalej, świadome mijanie się z tymi prawidłami, może oznaczać 2 rzeczy, niezrozumienie problemu, ale częściej, manipulację i niechęć do racjonalnej dyskusji.

Będę wdzięczny za Państwa przemyślenia w tym temacie.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jamci (4752 punktów)
(zablokowany)
Idę kupić Panadol.
hamp (3461 punktów)
Bardzo ciekawe ujęcie problemu, gratuluję analogii

Wieczność jest za nami już, wieczność jest przed nami tuż
Luxtorpeda
Sygnał (4252 punktów)
Jest to prawidłowe ujęcie sytuacji, ale trzeba zaznaczyć, że najważniejszym krokiem jest dokładne komunikowanie drugiej stronie na jakim poziomie abstrakcji aktualnie działamy i jaki jest nasz słownik/terminologia. Wszystko to w celu minimalizacji niedomówień.
Marlena (596 punktów)
>- dyskutant musi być spójny w poglądach, inaczej dyskusja zakończy się fiaskiem
Tu wydaje mi się, że być może właśnie przeciwnie. Czy w ogóle można mieć spójne poglądy, czy tylko wyobrażenie jako takie.
Bo wyobrażenie o własnych spójnych poglądach ma każdy na wiele tematów, jako np. wyczerpujące, albo jedynie słuszne oparte na własnym unikalnym doświadczeniu, albo wierze w prawdziwość argumentów i dowodów.
Z takimi osobami dyskusja bywa niemożliwa, są impregnowani na każdy kontrargument, mało krytyczni wobec własnych przekonań, zbyt emocjonalni wobec cudzych, dyskusja kończy się fiaskiem, bo nie potrafią spojrzeć głębiej, poza czubek własnego nosa , posługują się informacjami, których nie udaje się im, oraz wcale nie chcą przełożyć na realne doświadczenia życiowe, bo czują że nie wytrzymają one tej próby.
Wiarygodny jest ten, który broniąc własnych poglądów potrafi przyznać się do pomyłki, czyli wyznaje zasadę, że nie chodzi w dyskusji co i czyje na wierzchu, lecz o osiągnięcie porozumienia w temacie dyskusji, no i oczywiście o 'prawdę', na ile da się ją ustalić.
Należałoby więc od rozmówców wymagać także jakiegoś poziomu etycznego, co jest postulatem tyle naiwnym, co nieżyciowym.
Pozostaje więc gadka samego ze sobą .
Damian Kamiński (216 punktów)
Odkąd pojawiłem się na tym forum, jedna rzecz lawinowo rzuca mi się w oczy.

Jest to głębokie i wszędobylskie przeświadczenie o tym że wszystko jest naszym subiektywnym odczuciem, na nic nie mamy wpływu, nic nie jest pewne itd itd.

Zgodził bym się z tym gdyby nie fakt że praktyka pokazuje coś innego, pewne prawidła działają zawsze (gdzie jako zawsze mam na myśli każdy przypadek który wydarzył się dotąd od zarania dziejów).

Zawsze oczywiście można powiedzieć że tylko nam się tak wydaje i pewności nie mamy. Można też powiedzieć że wszyscy bez wyjątku mamy grupowe urojenie.

To ta zła strona filozofii poprzez którą dla statystycznego Kowalskiego, filozofia to pitolenie o niczym i bez celu.

To tyle co do dygresji

Co do spójności, oczywiście że można mieć spójne poglądy, a czy są one pełne i obejmują dokładnie wszystkie aspekty istnienia to już osobny temat.

Jeżeli nasze poglądy odnoszą się do jakiegoś wycinka rzeczywistości, to w tym wycinku rzeczywistości mogą być w pełni spójne.

Pozostaje pytanie czy ten wycinek jest odpowiedniej wielkości, by z tych spójnych poglądów wynikało cokolwiek konkretnego.

To jak ze statystyką, by można było się nią podpierać, analizowana grupa musi być odpowiednio dobrana.

Co do reszty, pozostaje mi się zgodzić, miło by było by dyskutanci byli etyczni w każdym tego słowa znaczeniu, i oczekiwanie to jest naiwne, tu też się zgadzam.

Natomiast czy pozostaje gadka sama z sobą ?
Będę wracał w nieskończoność do przykładów typu
- rodzic - dziecko
- współmałżonkowie
- pracownik - pracodawca

To dla mnie sytuacje w których nie można odpuścić dyskusji gdy pojawiają się problemy. To sytuacje w których niejednokrotnie najefektywniej było by zwyczajnie ustalić winnego i rozliczyć. Problem w tym że w takich sytuacjach często pojawia się manipulacja, przeinaczanie faktów i uciekanie od odpowiedzialności.

Dlatego też szukam jakiejś obiektywnej i uniwersalnej normy, na którą można było by się powołać, i w oparciu o którą uznać, kto rację ma a kto nie.

Pozdrawiam

Chcę zrozumieć rzeczywistość ...
Chcę być dobrym człowiekiem ...
Chce by moje dzieci były lepsze niż ja ...

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365