Zauważyłem że obecnie wiele spraw sądowych w związku z naruszeniem zakazów w epoce kowidowej ludzie wygrywają wbrew jednoznacznym przepisom - zakazom, które łamali, naruszyli.
Chodzi o ograniczenia: prawa do zgromadzeń, np. pogrzeby, śluby, a nawet i: dyskoteki, kluby rozrywki, w tym zwyczajne siłownie (do ćwiczeń) i wszelkie inne.
Wszystko wydaje się super - zdrowy rozsądek wygrywa znowu...
Zatem w czym problem?
A w tym że te rozmaite zakazy, nakazy, w tym i maseczki, szmateczki, itd. były tak tak strasznie... konieczne!
a teraz jakby mniej, w zasadzie kompletnie bez znaczenia.
I to mnie martwi: ta zasrana ludzka słabość, skłonność do podporządkowywania się opinii (jakiejkolwiek opinii - nieważne jakiej!),
i to jest ten słynny konsensus naukowy - w ekstremalnej postaci, w super erekcji... hehe!
co to jest miernota? ślimak w galopie.
No, cóż - kolejny dowód że obecne władze to kryminaliści - kryminał wciąż rządzi.
|