 |
Produkty Trybunału Konstytucyjnego, o których mało się mówi Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-06-2009 16:31 | Bożydar (2279 punktów) | Produkty Trybunału Konstytucyjnego, o których mało się mówi
3 na 3 | P 64/07 Komunikat prasowy po rozprawie dotyczącej wysokości kary z tytułu nielegalnego użytkowania obiektu budowlanego. Wysokie kary z tytułu nielegalnego użytkowania obiektu budowlanego są zgodne z konstytucją. 5 maja 2009 r. o godz. 9.00 Trybunał Konstytucyjny rozpoznał pytanie prawne Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczące wysokości kary z tytułu nielegalnego użytkowania obiektu budowlanego. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 57 ust. 7 zdanie drugie w związku z art. 59f ust. 1 ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane oraz załącznikiem do tej ustawy jest zgodny z zasadą sprawiedliwości społecznej wyrażoną w art. 2 konstytucji oraz z art. 32 ust. 1 konstytucji.
Polecam przeczytanie uzasadnienia wyroku na stronie Trybunału Konstytucyjnego. Na pierwszy rzut oka wyrok i jego uzasadnienie są akceptowalne, na drugi rzut oka pojawiają się wątpliwości, a na trzeci dziwne wydaje się, że ktoś może bronić tak barbarzyńskiego, korupcjonogennego, szkodliwego społecznie i niesprawiedliwego prawa.
W mojej opinii TK zignorował okoliczności prowadzące do jaskrawego naruszenia istoty prawa własności związanego z orzekaniem, o rzekomo nielegalnym użytkowaniu własnego budynku.
Zignorował fakt, że kara jest surowsza nawet od przewidzianej za bezprawne, nielegalne zajęcie grożącego zawaleniem pustostanu i że służy zupełnie innym celom, niż te wspomniane, doniosłe, polegające na ochronie życia i zdrowia.
TK często przypomina, cytuję: że z konstytucji wynika dla niego nakaz jednakowego traktowania podmiotów prawa w obrębie określonej klasy. Tak więc wszystkie podmioty prawa charakteryzujące się w równym stopniu daną cechą istotną powinny być traktowane równo. Moim zdaniem taka wykładnia sprowadza gwarantowaną dziś konstytucyjnie równość wobec prawa do starożytnego i średniowiecznego stylu interpretacji, gwarantując pozorną równość wobec prawa jaka przysługiwała niewolnikom i chłopom pańszczyźnianym.
Wspominam obecną urzędową interpretację równości wobec prawa dlatego, że odwracając tę świętą zasadę: orzeczenie generalnej możliwości stosowania równej kary wobec podmiotów prawa różniących się istotnie własną klasą, jak licznymi istotnymi własnymi cechami bez uwzględniania jakichkolwiek okoliczności, nawet tych wyłączających w ogóle odpowiedzialność karną, stawia pod znakiem zapytania podstawowe zasady praworządności, określone w 32 art. Konstytucji i jest sprzeczne nawet z tą głoszoną przez TK, rzekomo słuszną wykładnią.
TK odpowiadał na zapytanie Sądu Najwyższego, który również widział podstawy do kwestionowania prawa i tak ogromna różnica zdań wśród samych sędziów, jest również dość wymowna. Jest dla mnie niewyobrażalne jak TK mógł na tak ważne aspekty sprawy nie zwrócić w ogóle uwagi.
Trybunał Konstytucyjny słusznie zauważył, że z punktu widzenia celu penalizującej regulacji prawnej istotne znaczenie ma przede wszystkim niezawiadomienie właściwego organu o zakończeniu budowy lub nieuzyskanie ostatecznego pozwolenia na użytkowanie obiektu budowlanego, natomiast zignorował fakt że kara za użytkowanie budynku zostaje orzeczona najczęściej po dokonaniu takiego zgłoszenia przez inwestora i właśnie w trakcie próby uzyskania ostatecznego pozwolenia na użytkowanie obiektu budowlanego, na podstawie arbitralnych decyzji kontrolującego urzędnika.
Zignorowany został fakt, że wysokość kary niezależna jest od stopnia naruszenia prawa i niedostosowana do możliwości finansowych ukaranego, co nazwane wręcz zostało nieporównywalnie mniejszą wagą w kontekście wartości chronionych.
Sąd zignorował fakt kompletnej dowolności interpretacyjnej orzekającego urzędnika, która w skrajnym przypadku, ale całkowicie zgodnym z gramatyczną interpretacją przepisu, może uniemożliwić wykonanie jakiegokolwiek obiektu budowlanego w przeciętnych warunkach bez ponoszenia sankcji za rzekomo nielegalne użytkowanie budynku. Wystarczy tylko pozbierać zeznania kilku pokrzywdzonych, którzy za przykładową obecność szczoteczki do zębów w odbieranym budynku zapłacili kilka, lub kilkanaście tysięcy złotych, co nie jest odosobnionym i wziętym z sufitu przykładem. Fakt orzeczenia kary kilku tysięcy złotych za użytkowanie własnego budynku i udzielenie zgody na użytkowanie bez dalszych zastrzeżeń, stoi w zgodzie z obowiązującym prawem i w jaskrawej sprzeczności z sensem dla którego to prawo zostało rzekomo napisane.
Zagrożenie wysoką karą rzekomo nielegalnego użytkowania obiektu, jest celowym ograniczeniem własności obywatela i wbrew twierdzeniu sądu tylko w nielicznych przypadkach służy celom dla których rzekomo jest niezbędną regulacją.
Mając na uwadze wspominane przez TK doniosłe cele ochrony życia i zdrowia obywateli, wystarczyłoby karać za prowokowanie sytuacji autentycznie niebezpiecznych, zamiast penalizować generalnie, w sposób narażający ukarane podmioty na uszczerbek zdrowia psychicznego, oraz stwarzając wręcz system absolutnego poddaństwa obywatela pod decyzję urzędnika, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Nie jest dla mnie również jasne, jakimi wytycznymi ma kierować się hipotetyczny uczciwy urzędnik nadzoru budowlanego stwierdzający ślady użytkowania prawidłowo wykonanego obiektu, w przypadku gdy jest prawem teoretycznie zobligowany do orzeczenia kary ogromnej wysokości, na której wysokość nie ma jakiegokolwiek wpływu. Jedynym nasuwającym się wnioskiem jest wyzbycie się własnej uczciwości i ignorowanie nieistotnego uchybienia, albo formalistyczne działanie naruszające poczucie sensu i zgody z własnym sumieniem.
Istnieją też setki innych przypadków, w których użytkowanie obiektu było przez inwestora niezawinione i ustawodawca kompletnie takie przypadki zignorował. Swoboda w stosowaniu innych sankcji kodeksu karnego została zastąpiona niejasnością i możliwością podwójnego karania za ten sam czyn i istnieją dowody stosowania takich praktyk przez urzędników w celu uzyskiwania osobistych korzyści. Badając zgodność ustawy z artykułem 2 i 32 Konstytucji RP, sąd nie zadał sobie oczywiście trudu, żeby wziąć pod uwagę interpretację | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Bożydar (2279 punktów) | systemową i wziąć pod uwagę pozostałe artykuły Konstytucji RP i cele dla których należy stosować prawo oraz określić restrykcyjne granice w jakich prawo może być stosowane, wspominając fałszywie o dużej dowolności ustawodawczej w tym zakresie.
Kompletnie zignorowany został artykuł 64 ust 3 Konstytucji, który zabrania pozbawiania istoty prawa własności automatycznie na podstawie jakiejkolwiek ustawy. Konstytucja dopuszcza jedynie zbieranie danin na cele publiczne o czym mówi art. 84 Konstytucji. Z decyzji TK wynika, że środki pieniężne nie są traktowane jako przedmiot własności, względnie że własność nie jest bezwzględnie wartością chronioną i artykuł 21 nie jest również jednym z najważniejszych fundamentalnych zapisów Konstytucji.
Reasumując, uważam że wyrok TK przyczynia się tylko do dalszego tresowania obywateli przez całkowicie bezkarnych urzędników nadzoru budowlanego. Jeśli ktoś zapłaci 8000 PLN, to następnym razem będzie sprawdzać, czy jakiś robotnik mu nie zasnął w trakcie kontroli, czy zniknęły wszystkie ślady spożywania posiłków, czy narzędzia grzecznie rdzewieją poza budynkiem, a przede wszystkim o to, żeby pan urzędnik był przyjęty zgodnie z rangą społeczną, wynikającą z godności sprawowania własnego urzędu.
Przenoszenie przedmiotów z odbieranego budynku na zewnątrz, w celu ich ponownego umieszczenia w budynku po zakończeniu obowiązkowej kontroli nadzoru, jest w tym kontekście całkiem normalną procedurą w obywatelskim państwie prawa, realizującym zasady sprawiedliwości społecznej i chroniącym pracę i godność człowieka całkiem w duchu artykułów 30 i 24 Konstytucji.
Pozdrowienia dla przewodniczącego sędziego TK Wojciecha Hermelińskiego
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | Abstrahując od wyroku TK - jestem zdania, że moja chałupa i mój łeb to moja sprawa, czy mi go moja chałupa przygniecie czy też nie. Budynki użyteczności publicznej i prywatne to różne sprawy - wystarczyłoby moim zdaniem, by budynki niepubliczne nie poddane odbiorowi budowlanemu oznaczać "wchodzisz na własne ryzyko" i tyle. Podobnież grożące zawaleniem pustostany.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 1 na 1 | Bożydar (2279 punktów) | jestem zdania, że moja chałupa i mój łeb to moja sprawa
Co z tego że masz dużo racji, piszę dużo, ponieważ łatwo wykazać, że całkowita dowolność nie jest niestety możliwa do tolerowania i właśnie ten fakt jest bez skrupułów przez złośliwego i cynicznego ustawodawcę wykorzystywany.
Nie jestem anarchistą, ale rzucam się, bo to co się teraz dzieje i to co stanowi podstawę w sensie racji stanu tego państwa, to nie jest dążenie do zapewnienia rozsądnych i niezbędnych regulacji, tylko działanie gangsterskie.
Zostajesz pozbawiony istoty prawa własności, obrabowany z możliwości dokonywania wyborów przez przywłaszczenie sobie całego rynku ( VAT, akcyza, itd. w połączeniu z prawem celnym, żebyś na głupie pomysły nie wpadał) Nawet produkowanie i rozdawanie za darmo też jest karalne, bo pozbawia źródła haraczu państwo! Prawo jest tak skonstruowane przez różnego rodzaju koncesje, że pozbawiony zostajesz przywileju z korzystania konkurencji na oligarchicznym rynku i sam również na nim nie możesz zaistnieć w każdym zakresie. Prawa gwarantowane konstytucyjnie w rodzaju prawa do dziedziczenia, polegają na tym że sobie takie prawo kupujesz płacąc podatek spadkowy. Płacąc podatek od czynności cywilnoprawnych kupujesz sobie według podyktowanych stawek to, co Tobie za darmo z oczywistych powodów wynikających z 1 i 2 art. Konstytucji przysługiwać powinno, albo to, do czego nie powinieneś być prawem w ogóle zmuszany. Podatek od własności istnieje również i Kartoflana myśli o wprowadzeniu nowego i ulepszonego. Dzień wolności podatkowej przesuwa się cały czas bliżej końca roku. Prawo jest zdominowane przez kompletnie pozaprawną i niekwestionowalną, dowolnie stosowaną doktrynę, co przyczynia się do takiej decyzji jak oceniana decyzja TK. Prawo jest celowo porozbijane na kodeksy, które funkcjonują w niepojęty dla mnie sposób i widzę tylko, że ich stosowanie uniemożliwia czasem z zasady sprawiedliwe rozstrzygnięcie.
Podaję przykład.
Kodeks karny zwalnia słusznie z odpowiedzialności w przypadku zasadnego działania z wyższej konieczności, podczas gdy orzeczona za zgodną z Konstytucją opłata za używania własnego budynku, która może wynieść nawet 150 000 PLN jeżeli to jest hotelik(co miało miejsce w Polsce o ile pamiętam), orzekana jest na podstawie prawa budowlanego, które takiego działania z wyższej konieczności nie przewiduje!
Pozwolenie lekarzowi na pracę w przypadku np. nagłego porodu we własnym budynku, który ma być oficjalnie odbierany jutro przez Swięty Nadzór Budowlany może kosztować 150000 PLN w całkowitym majestacie prawa i zrezygnowanie z tej opłaty przez urzędnika byłoby rażącym naruszeniem prawa.
Chyba reanimacja robotnika budowlanego pod dachem, też jest do jasnej ciasnej nielegalnym używaniem budynku, więc won, na podwórko z nim.
Taki absurd prowadzi do sytuacji w której rzetelnie stosując prawo można było zrechabilitować Kuklińskiego, dać mu nawet medal, uwolnić od zarzutów szpiegostwa, ale nie możliwe byłoby cofniącie nakazu rozbiórki za samowolę gdby taki został wydany albo opłata za używanie budynku orzeczona.
Oczywiście w Polsce ktokolwiek rzetelnie, a Trybunał Konstytucyjny w szczególności prawa nie stosuje i wszystko jest z zasady w najlepszym porządku prawnym, podobnie jak to było zawsze w Związku Zdradzieckim.
Nawet takie ocenianie, powiązane z powzięciem wątpliwości i negatywną krytyką jest niebezpieczne i może być represjonowane.
|
|
| |  | | sztejkat (4743 punktów) | W pełni rozumiem Twoje zgorzknienie i podzielam wściekłość.
Cytując za bohaterką książek Pilipiuka: "Urzędnik to gnida, którą trzeba rozgniatać bez litości".
Jest wiele innych rzeczy, które mi się nie podobają, ba wielkiego sensu nie mają. A mimo to wszystko jakoś się kręci i jedynie z rzadka zgrzyta i mieli kogoś w swoich trybach.
Nie powiem, fajne i bezpieczne toto nie jest.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
1 na 1 | Smith (10069 punktów) | > Nie jest dla mnie również jasne, jakimi wytycznymi ma kierować się hipotetyczny uczciwy urzędnik nadzoru budowlanego stwierdzający ślady użytkowania prawidłowo wykonanego obiektu, w przypadku gdy jest prawem teoretycznie zobligowany do orzeczenia kary ogromnej wysokości, na której wysokość nie ma jakiegokolwiek wpływu. Jedynym nasuwającym się wnioskiem jest wyzbycie się własnej uczciwości i ignorowanie nieistotnego uchybienia, albo formalistyczne działanie naruszające poczucie sensu i zgody z własnym sumieniem.To jest moim zdaniem skutek tego, że nasze prawo zamiast ograniczyć się do faktów kodyfikuje ich interpretacje dodatkowo pozostawiając jeszcze jej interpretację władzy wykonawczej i sądowniczej. Co tworzy chorą sytuację. Teoretycznie kto znajdzie więcej art. z interpretacją potwierdzającą jego interpretacje ten wygrywa i nie ma tu dużo miejsca na zdrowy rozsądek. A lobby prawnicze nie pozwoli na jakąś racjonalną zmianę bo ta kwadratura koła przynosi im wymierne korzyści nie zmuszając do wysiłku intelektualnego i użycia stale "czystego sumienia". Czystego ze względu na brak okazji do zabrudzenia bo odpowiedzialność spada na ustawodawcę czyli reprezentanta narodu więc idąc dalej na naród, który w "wolnych wyborach" go wybrał. Jak wybrał to ma czego chciał. Nie jestem prawnikiem i chętnie przeczytałbym jakąś opinię eksperta, bo w wypadku rozmowy z takowym następuje błyskawiczna zmiana tematu albo stwierdzenie, że nie będzie dyskutował z kimś kto nie ma pojęcia o logice prawa itp.
|
|
 | 2 na 2 | Bożydar (2279 punktów) | Dokładnie tak. Oni udają tylko że ktoś nie z branży nie jest partnerem do rozmowy, tak jakby prawo było pisane dla nich, a nie dla nas. Dopiero czytając, jakąś interpretację, albo wyrok, odkrywa się, że często stoi za tym wyłącznie samowola piszącego w jaskrawej sprzeczności z prawem. Piszesz o zbieraniu ilości artykułów popierajcych jakąś tezę. Mam wrażenie, że oni zbierają do kupy i równoważą artykuły zabraniające czegoś tymi aprobującymi, tak jakby jeden zabraniający artykuł nie rozstrzygał sprawy na rzecz jej nielegalności. Czytając w każdym razie wyroki skazujące sądu, dotyczące obywateli, w uzasadnieniu których jest napisane że nie ma powodu dla wyrozumiałości i nawet minimalne naruszenie prawa zasługuje na surowe represje, podczas gdy wiem, że jakiekolwiek prawie naruszenie prawa przez urzędnika jest bezkarne, kwiczę z rozbawienia.
A wspomniany wyrok dotyczył nakazu rozbiórki(rozbiórki, a nie poprawienia) dla małej wiaty, do postawienia której łobywatel miał prawo bez zezwolenia, gdyby nie oparł jednego jej boku o istniejący własny budynek, co z niezrozumiałych już dla mnie powodów było według sądu be.
|
|
|  | | Smith (10069 punktów) | > Oni udają tylko że ktoś nie z branży nie jest partnerem do rozmowy, tak jakby prawo było pisane dla nich, a nie dla nas.A uważasz, że nie jest?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|