 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-08-2010 19:20 | Beatus (2528 punktów) | Ateizm a homoseksualizm
4 na 6 | Z ateizmem skojarzona została tolerancja wobec związków homoseksualnych. Rozglądając się wokół zastanawiam się czy te dwa poglądy faktycznie mają ze sobą coś wspólnego? Narzuca się podejrzenie, że tolerancja dla homoseksualizmu jest związana nie tyle z przekonaniem o równowartości związków hetero i homo seksualnych, ale raczej z chęcią propagowania poglądów odmiennych od KK. A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Twój penis, Twoja sprawa.
Innymi słowy - dlaczego miałbym tego nie tolerować?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Beatus (2528 punktów) | >Twój penis, Twoja sprawa. >Innymi słowy - dlaczego miałbym tego nie tolerować? A tak w konkretach: Czy pójdziesz na tęczową demonstrację? Czy uważasz, że związki homoseksualne powinny być sankcjonowane prawnie? Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci? Czy zamieszkasz w domu bliźniaku z parą homoseksualną? Czy zatrudnisz do opieki nad swoim dzieckiem nianię lesbijkę? Czy nie widzisz przeciwwskazań aby homoseksualista był nauczycielem/wychowawcą w szkole?
|
|
|  | 3 na 3 | stilgar (7322 punktów) | >>Twój penis, Twoja sprawa. >>Innymi słowy - dlaczego miałbym tego nie tolerować? >A tak w konkretach: >Czy pójdziesz na tęczową demonstrację? >Czy uważasz, że związki homoseksualne powinny być sankcjonowane prawnie? >Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci? >Czy zamieszkasz w domu bliźniaku z parą homoseksualną? >Czy zatrudnisz do opieki nad swoim dzieckiem nianię lesbijkę? >Czy nie widzisz przeciwwskazań aby homoseksualista był nauczycielem/wychowawcą w szkole?
Nie, Tak, Tak, Może, Nie planuje mieć dzieci, Nie widze.
|
|
| |  | -2 na 2 | Vytautas (4394 punktów) | >>Czy pójdziesz na tęczową demonstrację? Po to, żeby poderwać tam jakiegoś pana, albo dać się poderwać? Może to i niezły pomysł, wszystkiego warto spróbować.
>>Czy uważasz, że związki homoseksualne powinny być sankcjonowane prawnie? Małżeństwa, czyli prawne usankcjonowanie związków, to umowy o 1° wzajemnym świadczeniu usług seksualnych, 2° wzajemnej pomocy przy wychowywaniu dzieci, 3° wspólnocie majątkowej. Związek homoseksualny spełnia tylko punkt 1° umowy, więc nie rozumiem, po co miałby być potrzebny, chyba, że ma na celu wychowanie dzieci.
>>Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci? Może ulegam rozpowszechnionemu fałszywemu sądowi, ale wydaje mi się, że chęć posiadania dzieci właściwa jest raczej kobiecej naturze, a więc para lesbijska spełniałaby się w roli mam, ale czy dwaj tatusiowie - geje byliby dobrymi ojcami? Wątpię.
>>Czy zamieszkasz w domu bliźniaku z parą homoseksualną? My home is my castle. Ich też.
>>Czy zatrudnisz do opieki nad swoim dzieckiem nianię lesbijkę? >>Czy nie widzisz przeciwwskazań aby homoseksualista był nauczycielem/wychowawcą w szkole? Żaden problem.
|
|
|  | 9 na 9 | CamelOT (915 punktów) | >A tak w konkretach: >Czy pójdziesz na tęczową demonstrację?
Ja? Nie, nie jestem gejem. Choć akurat w homofobicznej Polsce pójście tam może mieć taki sens, żeby pokazać swe poparcie dla normalizacji w naszym kraju. Niech większość odwali się od sposobu życia tej mniejszości, niech przestanie im ustawiać życie, mówić co mogą a czego nie. Nie ich sprawa.
>Czy uważasz, że związki homoseksualne powinny być sankcjonowane prawnie?
Powinny mieć takie same prawa, jak wszystkie inne (spadek, informacja w szpitalu, wspólny majątek, opodatkowanie).
>Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci?
Tak. Nie od orientacji seksualnej zależy jakość wychowania, którą dziecku zaoferuje dana jednostka.
>Czy zamieszkasz w domu bliźniaku z parą homoseksualną?
Oczywiście, że tak! Znam paru gejów i są bardziej kulturalni od przeciętnej w Polsce. Można liczyć na spokojne sąsiedztwo i brak awantur.
>Czy zatrudnisz do opieki nad swoim dzieckiem nianię lesbijkę?
Bez problemu. Ona jest lesbijką, to znaczy, że preferuje seks z kobietami. Co może grozić mojemu synkowi? A córeczce?
>Czy nie widzisz przeciwwskazań aby homoseksualista był nauczycielem/wychowawcą w szkole?
Absolutnie żadnych. Bo jakie można widzieć? Że zacznie gwałcić chłopców? A co z heteroseksualistami? Gwałcą dziewczynki?
|
|
| |  | -1 na 3 | Ocykan (3528 punktów) | >>Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci? >Tak. Nie od orientacji seksualnej zależy jakość wychowania, którą dziecku zaoferuje dana jednostka.
To nie wiesz, że dziecku w procesie wychowania potrzebny jest wzór matki i ojca? Wzór dwóch "ojców" tego nie zastąpi.
|
|
|  | 5 na 7 | Wojtek B. (509 punktów) | >Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci?
Jak mnie irytuje takie stawianie tego tematu! Najlepszy przykład zabierania się do problemu od d... strony.
Pytanie powinno brzmieć: Czy poprzesz umożliwienie dzieciom bycia adoptowanym niezależnie od uprzedzeń pracowników socjalnych?
|
|
| |  | 3 na 3 | Beatus (2528 punktów) | >>Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci? >Jak mnie irytuje takie stawianie tego tematu! Najlepszy przykład zabierania się do problemu od d... strony. >Pytanie powinno brzmieć: Czy poprzesz umożliwienie dzieciom bycia adoptowanym niezależnie od uprzedzeń pracowników socjalnych? To jest sensowne pytanie. Jeśli za czymś idzie prawo, to wola pracownika socjalnego zaczyna mieć małe znaczenie, jest przepis. Nawet jeśli jego wola na coś wpływa, masz możliwość odwołania się od decyzji powołując się na prawo. Dzieci, a szczególnie niemowlęta nie mogą decydować o tym kto je adoptuje.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Wojtek B. (509 punktów) | >To jest sensowne pytanie. Jeśli za czymś idzie prawo, to wola pracownika socjalnego zaczyna mieć małe znaczenie, jest przepis. Nawet jeśli jego wola na coś wpływa, masz możliwość odwołania się od decyzji powołując się na prawo.
Nie o to chodzi. Oboje pewnie myślimy o podobnych rozwiązaniach prawnych.
Chodzi o to, że w przypadku prawa do adopcji/prawa do bycia adoptowanym, nieporównywalnie większą wagę powinno się przykładać do interesów dziecka.
Twoje sformułowanie tego pytania sugeruje, że chodzi o poszanowanie praw homoseksualistów.
A ja na to: Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Jeśli okaże się, że lepiej dla dzieci, by siedziały w bidulach, niż wychowywały się w homoseksualnych rodzinach, to nic mnie nie obchodzi, czy niedoszli rodzice adopcyjni czują się dyskryminowani. Tak samo z rodzinami żydowskimi, rodzinami czarnoskórych, czy koszykarzy.
Jeśli dla dobra dziecka obojętne jest, czy pozostanie w bidulu, czy zostanie adoptowane przez rodzinę homoseksualną, to wtedy można wziąć pod uwagę interes potencjalnych rodziców.
Moje stanowisko jest takie: Jestem za prawem do bycia adoptowanym (na Twoje: "do adopcji") przez ("dla") homoseksualistów, bo jest to w interesie dzieci.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Aha, tak to rozumiesz. Faktycznie zrobiłam przeskok myślowy, zakładając, że moje doświadczenia są powszechne. Miałam okazję poznać nieco dzieci z biduli. Dzieci, które biorą Cię za rękę i proszą - "Weźmie mnie Pani? Będę grzeczny, będę Pani pomagał w domu i dobrze się uczył. Niech mnie Pani weźmie." I dzieci, które uciekają do swoich zapijaczonych rodziców, którym odebrano prawa opieki za znęcanie się nad nimi. Uciekają, potem wracają. Głodne, czasem pobite. Odeśpią, podjedzą i znów uciekają. Stąd moje przeświadczenie, że dzieci bardziej niż jedzenia potrzebują bliskości rodziny. Co do negatywnego wpływu wychowywania dzieci przez homoseksualistów nic nie wiem.
PS. Pytała Cię czemu postawiłeś mi minusa. Ciągle czekam na odpowiedz.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci? >>Jak mnie irytuje takie stawianie tego tematu! Najlepszy przykład zabierania się do problemu od d... strony. >>Pytanie powinno brzmieć: Czy poprzesz umożliwienie dzieciom bycia adoptowanym niezależnie od uprzedzeń pracowników socjalnych? >To jest sensowne pytanie. Jeśli za czymś idzie prawo, to wola pracownika socjalnego zaczyna mieć małe znaczenie, jest przepis. Nawet jeśli jego wola na coś wpływa, masz możliwość odwołania się od decyzji powołując się na prawo. Niestety - w Polsce przepisy ustawy regulują te sprawy w niewielkim zakresie, a to co regulują, często regulują "z grubsza". Reszta - to przepisy poszczególnych ośrodków adopcyjnych. I tak - w wielu ośrodkach jest przepis określający minimalny staż małżeński pary. Nie związku, nie wspólnego gospodarstwa, ale małżeństwa (cieszmy się, zwykle chodzi o prawny status, a nie ślub kościelny). I tak pomimo braku litery prawa możemy dowiedzieć się, że przed upływem 5 lat od daty ślubu. Spotykani są pracownicy, preferujący np. dom ze zwierzakami, bywa, że pies nie jest mile widziany. To przykłady. Spotkałam się z rodziną skazaną na próby in vitro do skutku, bowiem odrzucono ich w czasie weryfikacji z powodu zdiagnozowanej przed kilku laty depresji jednego z małżonków, powołując się na chorobę psychiczną. Pani z OAO w pytaniu o durnotę przepisu o 5 latach, odpowiedziała "co by małżeństwa powiedziały, gdyby musiały konkurować z parami nieślubnymi". Takie podejście mnie dość mocno zniesmacza, bowiem w tym momencie nie chodzi o dobro dziecka, ale o dobro małżeństw. Dla dziecka lepiej jest, aby więcej par konkurowało, a wybór padał na rodzinę, która ma najlepsze podejście do dziecka, największe szanse na stworzenie dla niego ciepłego domu. Oczywiście nikt nie mówi o odpowiednikach parytetów - na 100% adopcji 10% powinny stanowić adopcje do rodzin niesformalizowanych a 5% do rodzin homoseksualnych - to bzdura. Wybór powinien być najlepszy dla dziecka. Eliminacja rodzin na starcie nie jest podyktowana dobrem dziecka.
|
|
|  | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >>Twój penis, Twoja sprawa. >>Innymi słowy - dlaczego miałbym tego nie tolerować? >A tak w konkretach: >Czy pójdziesz na tęczową demonstrację?
Jak będzie piwo za darmo to pójdę!
>Czy uważasz, że związki homoseksualne powinny być sankcjonowane prawnie? Tzn.? Podatek od bycia gejem?
>Czy poprzesz umożliwieniem parom homoseksualnym adopcję dzieci? Moim zdaniem każdy powinien mieć prawo do opieki nad dzieckiem jeśli ma ku temu chęci i środki, bo wiadomo, że jest do dużo lepsze dla dziecka, niż przebywanie w jakimś ośrodku. Przy czym oczywiście dziecko powinno mieć ostateczną decyzję (nie tak, że wchodzimy i kupujemy o nam się podoba!), a w przypadku młodszych nad adopcją powinien sprawować pieczę psycholog.
>Czy zamieszkasz w domu bliźniaku z parą homoseksualną? A dlaczego nie? Prędzej nie zamieszkam obok kogoś, kto kosi trawę o 5tej rano.
>Czy zatrudnisz do opieki nad swoim dzieckiem nianię lesbijkę? Nie, bo jeszcze mi córkę zgwałci podwójnym dildo o_O oczywiście, że mnie g***o obchodzi co i z kim robi moja opieka do dzieci, jeśli jest dobra w opiekowaniu się dziećmi! Co mnie obchodzi, że ona jest lesbijką?
>Czy nie widzisz przeciwwskazań aby homoseksualista był nauczycielem/wychowawcą w szkole? No i znowu głupie pytanie. A co to - uczyć w szkole nie może? Niby czemu? Oczywiście, że nie mam nic przeciwko bo nawet nie wiem, czemu miałbym mieć. Tyle że prędzej bym takiemu współczuł uczyć w szkole, gdzie na religii uczą, że homoseksualizm to choroba i grzech śmiertelny... Większość dzieciaczków przecież wierząca jest.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > A tak w konkretach:> Czy pójdziesz na tęczową demonstrację?Jeśli będzie się odbywać w pobliżu, a ja nie będę akurat czymś ważnym zajęta, to bardzo możliwe, że tak. > Czy uważasz, że związki homoseksualne powinny być sankcjonowane prawnie?Tak. > Czy poprzesz umożliwienie parom homoseksualnym adopcję dzieci?Tak. > Czy zamieszkasz w domu bliźniaku z parą homoseksualną?Tak. A dlaczego miałabym nie zamieszkać?  > Czy zatrudnisz do opieki nad swoim dzieckiem nianię lesbijkę?Czemu nie? Co to ma do rzeczy w zakresie kompetencji wychowawczych? Geja też bym zatrudniła. > Czy nie widzisz przeciwwskazań aby homoseksualista był nauczycielem/wychowawcą w szkole?Nie widzę. Żadnych.
|
|
|  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) | 6 x tak
|
|
 | -2 na 2 | Ocykan (3528 punktów) | > dlaczego miałbym tego nie tolerować?Np. z takiego samego powodu, z jakiego nie tolerujesz (zapewne) koprofilii. Ten powód to sprawa smaku. Tak, SMAKU! A może jednak tolerujesz? pl.wikipedia.org/wiki/Koprofilia
|
|
|  | 5 na 5 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Toleruję. Czy fakt, że mnie obrzydzają sprośne zabawy z kałem, ma być powodem, żeby tego innym ludziom zabronić? Uważam, że zabraniać należy tego, kiedy komuś dzieje się krzywda. Dlatego uważam, że nie powinno się eksponować pornografii w miejscach publicznych, ze względu na dzieci, które przypadkowo mogłyby się na to natknąć i na fakt, że jest to jednak w pewnym sensie sfera intymna, która wiadomo, podobnie jak inne tego typu rzeczy, nie powinny być ludziom narzucane.
Niektórzy ludzie o dużej tuszy też nie leżą w moim smaku i co? Mam ich nie tolerować? Bo oni gorsi jacyś, czy co? Bo mi się nie podobają?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | -2 na 2 | Ocykan (3528 punktów) | >Toleruję.
Ale chyba nie bezgranicznie? Sądzę, że nie powierzyłbyś wychowania dziecka parze koprofili...
>Czy fakt, że mnie obrzydzają sprośne zabawy z kałem, ma być powodem, żeby tego innym ludziom zabronić?
Konsekwencją braku akceptacji pewnych zachowań nie musi być ich zabronienie (zwłaszcza jeżeli zakaz jest nie do wyegzekwowania). Chyba nikt rozsądny nie postuluje penalizacji zachowań (a tym bardziej - skłonności) homoseksualnych? Co nie znaczy, że trzeba się z nimi afiszować...
|
|
| | |  | 6 na 6 | Sylwek (15472 punktów) | >Konsekwencją braku akceptacji pewnych zachowań nie musi być ich zabronienie (zwłaszcza jeżeli zakaz jest nie do wyegzekwowania). Chyba nikt rozsądny nie postuluje penalizacji zachowań (a tym bardziej - skłonności) homoseksualnych? Co nie znaczy, że trzeba się z nimi afiszować...
Widzisz, z debilizmem też nie należy się afiszować, ale jednak jeszcze bardziej niesmaczne jest odwodzenie od tego. No bo jak byś się poczuł, gdyby ktoś ci kazał zamilknąć?
BTW - tak, należy się "afiszować" z homoseksualnymi skłonnościami, w końcu to normalne, iż ludzie pokazują swoją seksualność. Dobrze też działa na "mózgi" zdebilałego prawactwa.
|
|
| | |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Chyba nikt rozsądny nie postuluje penalizacji zachowań (a tym bardziej - skłonności) homoseksualnych?Rozsądny - nie. Ale Watykan - i owszem  .
|
|
| | | |  | | Ocykan (3528 punktów) | >>Chyba nikt rozsądny nie postuluje penalizacji zachowań (a tym bardziej - skłonności) homoseksualnych? >Rozsądny - nie. Ale Watykan - [url=http://wyborcza.pl
A kto powiedział, że Watykan ma zawsze rację? Nieomylny jest tylko papież, a i to tylko wtedy, gdy mówi ex cathedra.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > A kto powiedział, że Watykan ma zawsze rację? Nieomylny jest tylko papież, a i to tylko wtedy, gdy mówi ex cathedra....jak powiedział Watykan już w 1870 roku  .
|
|
| | |  | 4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Ale chyba nie bezgranicznie? Sądzę, że nie powierzyłbyś wychowania dziecka parze koprofili...
Ja do dziś nie wiem co moi rodzice robią w sypialni. A jakie mają fantazje itd., po prostu z nimi nie rozmawiałem o tym. Moim zdaniem niezależnie od preferencji seksualnych opiekunów, jeśli nie kryją się oni ze swoją seksualnością, tak jak zwykła przyzwoitość nakazuje, to jest to szkodliwe dla dziecka. Ludziom się wydaje, że jak "lesbijki" to dziecko zamiast lalką, bawi się gumowym dildo, a mamusie wulgarnie liżą się przy kolacji. A przecież takie zachowanie nawet w przypadku hetero jest patologicznie niezdrowe. Normalni rodzice i opiekunowie przede wszystkim mają zapewnić dziecku warunki rozwoju i miłość. A to wiąże się z dojrzałością emocjonalną i równie często z pozycją finansową, a na pewno nie ma związku z seksualnymi preferencjami. Że niby jak facet lubi, jak jego dziewczyna zabawia się z nim analnie, to będzie gorszym ojcem?
Dlatego jestem przekonany, że koprofilia (o ile zamyka się za drzwiami sypialni, a nie jest jakąś maniakalną obsesją na punkcie kału, objawiającą się smarowaniem ścian mieszkania stolcem) jest mniej krzywdząca dla dziecka, niż rodzic abnegat. Poza tym jestem przekonany, że każdy koprofil, zdając sobie sprawę z stosunku ogółu społeczeństwa do jego fantazji erotycznych, nie umieści informacji o swoich preferencjach w CV. Ani nie będzie o tym pisał starając się o adopcje. Per saldo koprofil ma prościej niż homoseksualista.
Tak jak uważam, że homofobia itd. to wymyślone przez media zjawisko, tak też jestem przekonany, że zdrowe społeczeństwo powinno się oduczyć ksenofobii. To że ktoś robi coś co nasz obrzydza to nie znaczy, że taka osoba w jakiś sposób jest gorsza i nie jest w stanie wychować dzieci. Na nietolerancję i brak akceptacji zasługują, według mnie, takie zachowania, podczas których dzieje się krzywda drugiemu człowiekowi. Dlatego też np. toleruję nudystów, mimo że nie potrafię znaleźć ani krzty frajdy w opalaniu się nago, ale jestem przeciwko wszelkim ruchom pro-life, które chcą wmówić kobietom, że muszą ryzykować życiem i rodzić dzieci. Podobnie też nie popieram pedofilii, czy kradzieży, a tu szczególnie intelektualnej.
>Konsekwencją braku akceptacji pewnych zachowań nie musi być ich zabronienie (zwłaszcza jeżeli zakaz jest nie do wyegzekwowania). Chyba nikt rozsądny nie postuluje penalizacji zachowań (a tym bardziej - skłonności) homoseksualnych? Co nie znaczy, że trzeba się z nimi afiszować...
Znaczy się cenzura? Homoseksualiści nie zwierzają się ze swoich zachowań małym dzieciom, ale jeśli to opowiadają o tym ludziom, czy w programach, o których chcą słuchać. Ja nie podchodzę do pierwszej lepszej osoby na ulicy i nie rozpowiadam, co robię ze swoją dziewczyną. Więc nie chcesz - nie słuchaj. Prawo do przeprowadzenia parady równości w tym kraju mają nawet koprofile, a mnie na równi wkurzają wszystkie, łącznie z tymi, którzy zrobili kiedyś maturzyści przeciwko MEN, bo nie mogłem przez miasto przejechać. I wydaje mi się, że właśnie zabranianie komuś mówić o czymkolwiek to właśnie penalizacja zachowań.
Wszyscy narzekają, że mamy tu katoland, ale tak naprawdę każdy by czegoś zakazywał i się po sarmacku zgrywał, co to inni mogą, a czego nie mogą.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | | Wojtek B. (509 punktów) | >Tak jak uważam, że homofobia itd. to wymyślone przez media zjawisko (...)
W jakim sensie?
|
|
| | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >>Tak jak uważam, że homofobia itd. to wymyślone przez media zjawisko (...) >W jakim sensie?
Można mówić zapewne w psychologicznym ujęciu o homofobii tak jak o arachnofobii, ale teraz homofobem nazywa się każdego zawziętego opozycjonistę, który jest przeciwko przyznaniu praw homoseksualistom, występuje przeciwko paradom itp. To jest takie właśnie uderzanie ad personam. Bo na prawdziwą homofobię, czyli lęk przed homoseksualistami może cierpieć ledwie ułamek społeczeństwa.
Zresztą większość znanych mi osób (tak jak ja płci niepięknej) w myśl medialnego szumu powinna być raczej gejofobami, bo tak jak ja toleruje, a wręcz z zdrowym podnieceniem, reaguje na sceny erotyczne z męskim deficytem.
Dlatego wykreśliłbym to słowo z potocznego słownika, bo jestem przekonany, że u podstawy negatywnego stosunku do homoseksualizmu (czy tam tylko gejów, czy lesbijek) leży zwykły brak zrozumienia. Naprawdę, prościej się z czymś nie zgodzić, niż podjąć trud zrozumienia.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 6 na 6 | Sylwek (15472 punktów) | >Np. z takiego samego powodu, z jakiego nie tolerujesz (zapewne) koprofilii.
A co ma koprofilia do rzeczy?
No i to "zapewne", nie ma jak prawak... hi hi hi.
Ja na przykład toleruję debili, a niemniej oni nieestetyczni od koprofili, powiedziałbym wręcz, że bardziej, bo i ich niesmaczność dotyka sfery ważniejszej - ducha i intelektu.
|
|
| |  | -2 na 2 | Ocykan (3528 punktów) | >>Np. z takiego samego powodu, z jakiego nie tolerujesz (zapewne) koprofilii. >A co ma koprofilia do rzeczy?
Też jest zboczeniem, równie nieszkodliwym jak homoseksualizm i równie estetycznym.
>Ja na przykład toleruję debili,
Ja też, dlatego Ci odpowiem. Kiepska z Ciebie pomoc dla Arystypa. Jego argumenty (aczkolwiek mogę się z nimi nie zgadzać) są merytoryczne, Ciebie zaś stać tylko na inwektywy. I to nie ad rem lecz ad personam. Co za ubóstwo intelektualne!
|
|
| | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | >Też jest zboczeniem, Gwoli ścisłości - koprofilia to parafilia, nie zboczenie.
>równie nieszkodliwym jak homoseksualizm i równie estetycznym.
E, homoseksualizm jest nawet bardziej estetyczny od heteroseksualizmu...
>Ja też, dlatego Ci odpowiem. Kiepska z Ciebie pomoc dla Arystypa. Jego argumenty (aczkolwiek mogę się z nimi nie zgadzać) są merytoryczne, Ciebie zaś stać tylko na inwektywy. I to nie ad rem lecz ad personam. Co za ubóstwo intelektualne!
No a tu okazujesz, że nie tylko jesteś, hmm, innej orientacji umysłowej (skoro debil cię obraża), ale dodatkowo klinicznym hipokrytą, bo przecież bezpodstawne nazywanie czy porównywanie do koprofilii jest nie mniejszą obelgą od nazwania debilem. Z tym, że ty debilem jesteś, a homoseksualiści koprofilami są nie częściej od hetero.
|
|
| | |  | 7 na 7 | liliac (147340 punktów) | >>>Np. z takiego samego powodu, z jakiego nie tolerujesz (zapewne) koprofilii. >>A co ma koprofilia do rzeczy? >Też jest zboczeniem, równie nieszkodliwym jak homoseksualizm i równie estetycznym. >>Ja na przykład toleruję debili, >Ja też, dlatego Ci odpowiem. Kiepska z Ciebie pomoc dla Arystypa. Jego argumenty (aczkolwiek mogę się z nimi nie zgadzać) są merytoryczne, Ciebie zaś stać tylko na inwektywy.
Rozumiem, że kwestie twojego prywatnego poczucia estetyki są elementem merytorycznym?
|
|
|  | 3 na 3 | MarcinK (9189 punktów) | > >dlaczego miałbym tego nie tolerować?> Np. z takiego samego powodu, z jakiego nie tolerujesz (zapewne) koprofilii. Ten powód to sprawa smaku. Tak, SMAKU! A może jednak tolerujesz?> pl.wikipedia.org/wiki/KoprofiliaW gastronomii to Ty chyba nie pracujesz?
|
|
10 na 10 | Wojtek B. (509 punktów) | >Z ateizmem skojarzona została tolerancja wobec związków homoseksualnych. Rozglądając się wokół >zastanawiam się czy te dwa poglądy faktycznie mają ze sobą coś wspólnego? Narzuca się podejrzenie, >że tolerancja dla homoseksualizmu jest związana nie tyle z przekonaniem o równowartości związków >hetero i homo seksualnych, ale raczej z chęcią propagowania poglądów odmiennych od KK. >A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Jedynym źródłem braku tolerancji dla homoseksualizmu, jaki dostrzegam, jest ideologia religijna, konformizm lub lenistwo intelektualne.
Wśród osób deklarujących się jako ateiści na pewno mniej jest osób przywiązanych do postaw promowanych przez Kościół, mniej jest konformistów i mniej jest osób, którym się nie chce myśleć.
I stąd kojarzenie ateizmu z tolerancją wobec mniejszości seksualnych.
W naszym kilkudziesięciomilionowym społeczeństwie na pewno są też ludzie, którzy deklarują się jako ateiści i homofobia Kościoła jest dla nich wystarczającym powodem, by być tolerancyjnym. Ale wydaje mi się, że ich liczba jest tak niska, że zupełnie nieistotna.
|
|
 | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Może jakieś słowo wyjaśnienia czemu postawiłeś mi minusa? >Jedynym źródłem braku tolerancji dla homoseksualizmu, jaki dostrzegam, jest ideologia religijna, konformizm lub lenistwo intelektualne. Ja bym ustawiła to nieco inaczej: na pierwszym miejscu brak wiedzy i doświadczenia, na drugim wpływ kultury i tu będzie między innymi religia, potem wpływ środowiska czyli twój konformizm. Generalnie mniejszy nacisk położyłabym na świadomą winę po stronie osób, a większą na nieświadomy i niekontrolowany wpływ otoczenia. >Wśród osób deklarujących się jako ateiści na pewno mniej jest osób przywiązanych do postaw promowanych przez Kościół, mniej jest konformistów i mniej jest osób, którym się nie chce myśleć. A to już inny temat. >I stąd kojarzenie ateizmu z tolerancją wobec mniejszości seksualnych. Ja bym raczej stawiała na z jednej strony antyklerykalizm z drugiej na tzw. humanizm.
|
|
-1 na 3 | Anarok (161 punktów) | Tak to już jest, że ateiści nie zgadzają się z doktryną KK. Nie zgadzają się, bo ich pojęcie etyki ma zgoła inne źródło. KK twierdzi, że związki homoseksualne są złe, bo takimi objawia je bóg. Geje i lesbijki to "dziwolągi", które zagrażają systemowi stworzonymi przez kościół. Dla mnie, jako człowieka, który próbuje racjonalnie myśleć pary homoseksualne nie są przeszkodą. To ich sprawa.
Inaczej ma się rzecz jeśli chodzi o relacje społeczne. Uważam, że homoseksualiści nie powinni mieć prawa do wychowywania dzieci, to samo tyczy się placówek wychowawczych i edukacyjnych (co najmniej tych niskiego szczebla). Niezależnie od swojego nastawienia do kleru i religii, uważam, że homoseksualizm to schorzenie.
Tak jak niemowa nie nauczy dziecka mówić, tak homoseksualista nie pokaże mu, co znaczy rodzina.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
 | 5 na 5 | Beatus (2528 punktów) | >Inaczej ma się rzecz jeśli chodzi o relacje społeczne. Uważam, że homoseksualiści nie powinni mieć prawa do wychowywania dzieci, to samo tyczy się placówek wychowawczych i edukacyjnych (co najmniej tych niskiego szczebla). Dlaczego? >Niezależnie od swojego nastawienia do kleru i religii, uważam, że homoseksualizm to schorzenie. Cóż, lekarze wycofali się z takiego poglądu. Na jakiej podstawie tak uważasz? >Tak jak niemowa nie nauczy dziecka mówić, tak homoseksualista nie pokaże mu, co znaczy rodzina. Kilka słów wyjaśnienia. Gdzie jest w szkole miejsce i czas w których dzieci uczone są co to znaczy rodzina? Może coś się zmieniło od moich czasów? Co to wg. Ciebie znaczy rodzina? Jak wysoko stoi na Twojej skali wartości?
------------ Moim celem nie jest propagowanie jakiegokolwiek poglądu, ani krytykowanie. Pytam ponieważ chcę wiedzieć, a nie oceniać.
|
|
|  | -1 na 1 | Anarok (161 punktów) | > >Inaczej ma się rzecz jeśli chodzi o relacje społeczne. Uważam, że homoseksualiści nie powinni mieć prawa do wychowywania dzieci, to samo tyczy się placówek wychowawczych i edukacyjnych (co najmniej tych niskiego szczebla).> Dlaczego?Ponieważ w placówkach wychowawczych opiekunowie mają zażyłe stosunki z dziećmi, które często przejmują od nich wzorce zachowań. Uważam, że każde dziecko, a szczególnie pochodzące z trudnej rodziny ma prawo do wychowywania się w odpowiednim dla siebie środowisku, a środowisko homoseksualisty takim nie jest. Dlaczego, o tym za chwilę. > >Niezależnie od swojego nastawienia do kleru i religii, uważam, że homoseksualizm to schorzenie.> Cóż, lekarze wycofali się z takiego poglądu. Na jakiej podstawie tak uważasz?Na podstawie tego, że człowiek jak każde zwierzę ma naturalny instynkt i potrzebę rozmnażania, celem przedłużenia gatunku. Partner homoseksualny tego nie umożliwia, a więc jeśli człowiek odczuwa do niego pociąg fizyczny, to jest to przejaw dysfunkcji. > >Tak jak niemowa nie nauczy dziecka mówić, tak homoseksualista nie pokaże mu, co znaczy rodzina.> Kilka słów wyjaśnienia. Gdzie jest w szkole miejsce i czas w których dzieci uczone są co to znaczy rodzina? Może coś się zmieniło od moich czasów?Miałem akurat tu na myśli wychowanie rodzicielskie, nie szkolne. To w domu dziecko uczy się tego jak wygląda relacja rodzinna, przyglądając się rodzicom utrwala pewne wzorce, które potem przenosi na dalsze relacje społeczne. > Co to wg. Ciebie znaczy rodzina? Jak wysoko stoi na Twojej skali wartości?Rodzina to grono najbliższych mi osób. W mojej skali wartości rodzina stoi wysoko, aczkolwiek nie tak wysoko jakbym tego chciał, ze względu na taką a nie inną sytuację. 
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| |  | 8 na 8 | Wojtek B. (509 punktów) | >Na podstawie tego, że człowiek jak każde zwierzę ma naturalny instynkt i potrzebę rozmnażania, celem przedłużenia gatunku. Partner homoseksualny tego nie umożliwia, a więc jeśli człowiek odczuwa do niego pociąg fizyczny, to jest to przejaw dysfunkcji.
Pytanie 1: Załóżmy, że: Jestem facetem, pociąga mnie pewna kobieta. W pewnym momencie dowiaduję się, że owa kobieta jest bezpłodna. Mimo to, mój pociąg nie mija. Czy jest to przejaw dysfunkcji?
Pytanie 2: Czy jeśli jestem facetem i pociąga mnie pewna kobieta po menopauzie, to jest to przejaw dysfunkcji?
Pytanie 3: Czy jeśli jestem bezpłodnym facetem i pociąga mnie ktokolwiek/cokolwiek, to jest to przejaw dysfunkcji?
|
|
| | |  | -1 na 3 | Anarok (161 punktów) | >Pytanie 1: >Załóżmy, że: Jestem facetem, pociąga mnie pewna kobieta. W pewnym momencie dowiaduję się, że owa kobieta jest bezpłodna. Mimo to, mój pociąg nie mija. >Czy jest to przejaw dysfunkcji?
Tak, to przejaw jej dysfunkcji. Twojej nie, ponieważ w tej kobiecie nie pociągają Cię jej jajniki, czy co tam zadecydowało o jej bezpłodności ale hormony. Kiedy ją poznałeś, nie miała napisane na czole "bezpłodna", a nawet gdyby, to nie miałoby żadnego znaczenia. Mężczyzna jest zaprogramowany na to, by odbyć stosunek płciowy z osobnikiem płci przeciwnej i tu się jego biologiczna rola kończy.
>Pytanie 2: >Czy jeśli jestem facetem i pociąga mnie pewna kobieta po menopauzie, to jest to przejaw dysfunkcji?
Jak wyżej. Z tego powodu z wiekiem spada libido. Kiedy ciało nie jest już zdolne do prokreacji, zanika także potrzeba rozmnażania.
>Pytanie 3: >Czy jeśli jestem bezpłodnym facetem i pociąga mnie ktokolwiek/cokolwiek, to jest to przejaw dysfunkcji?
Tak, jeśli jesteś bezpłodnym facetem, to ewidentnie jest to przejaw dysfunkcji.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Wojtek B. (509 punktów) | >Tak, to przejaw jej dysfunkcji. Twojej nie, ponieważ w tej kobiecie nie pociągają Cię jej jajniki, czy co tam zadecydowało o jej bezpłodności ale hormony. Kiedy ją poznałeś, nie miała napisane na czole "bezpłodna", a nawet gdyby, to nie miałoby żadnego znaczenia. Mężczyzna jest zaprogramowany na to, by odbyć stosunek płciowy z osobnikiem płci przeciwnej i tu się jego biologiczna rola kończy.
Ale przecież bezpłodny partner przeciwnej płci nie umożliwia rozmnażania/przedłużenia gatunku w takim samym stopniu, jak nie umożliwia tego partner tej samej płci.
Wcześniej uzasadniłeś, że homoseksualizm jest dysfunkcją bo: > człowiek jak każde zwierzę ma naturalny instynkt i potrzebę rozmnażania, celem przedłużenia gatunku. Partner homoseksualny tego nie umożliwia, a więc jeśli człowiek odczuwa do niego pociąg fizyczny, to jest to przejaw dysfunkcji.
Ale skoro pociąg do bezpłodnego partnera nie jest dysfunkcją, to coś się nie zgadza.
>>Pytanie 2: >>Czy jeśli jestem facetem i pociąga mnie pewna kobieta po menopauzie, to jest to przejaw dysfunkcji? >Jak wyżej. Z tego powodu z wiekiem spada libido. Kiedy ciało nie jest już zdolne do prokreacji, zanika także potrzeba rozmnażania.
Jak wyżej.
|
|
| | | | |  | -2 na 2 | Anarok (161 punktów) | > Ale przecież bezpłodny partner przeciwnej płci nie umożliwia rozmnażania/przedłużenia gatunku w takim samym stopniu, jak nie umożliwia tego partner tej samej płci.Tak, ale jak już powiedziałem przyciąga nas osobnik płci przeciwnej, bo w naturalnym stanie rzeczy jest on zdolny do rozmnażania. To, że nie jest w skutek choroby/innych zdrowotnych problemów to zupełnie inna para kaloszy. Brak płodności nie powoduje tego, że nie działa tzw. "chemia".  Jak napisałem wyżej, pociąg do bezpłodnego partnera płci przeciwnej dysfunkcją nie jest, nie wiem co tutaj się nie zgadza...
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | jkl; (5859 punktów) | >Jak napisałem wyżej, pociąg do bezpłodnego partnera płci przeciwnej dysfunkcją nie jest, nie wiem co tutaj się nie zgadza... Ani do bezpłodnego przeciwnej, ani płodnego własnej. Dysfunkcja to niemożność realizacji popędu, a nie jego ukierunkowanie.
|
|
| | | | | |  | | Wojtek B. (509 punktów) | >Jak napisałem wyżej, pociąg do bezpłodnego partnera płci przeciwnej dysfunkcją nie jest, nie wiem co tutaj się nie zgadza...
Ano nie zgadza się to, że pociąg do osoby tej samej płci ma być dysfunkcją, bo: > człowiek jak każde zwierzę ma naturalny instynkt i potrzebę rozmnażania, celem przedłużenia gatunku. Partner homoseksualny tego nie umożliwia, a więc jeśli człowiek odczuwa do niego pociąg fizyczny, to jest to przejaw dysfunkcji.
Stąd można wywnioskować, że każde zachowanie, które będzie podpadało pod ten schemat, należy wg Ciebie uznać za dysfunkcję. Podstawmy więc pociąg do bezpłodnego partnera:
> człowiek jak każde zwierzę ma naturalny instynkt i potrzebę rozmnażania, celem przedłużenia gatunku. Partner bezpłodny tego nie umożliwia, a więc jeśli człowiek odczuwa do niego pociąg fizyczny, to jest to przejaw dysfunkcji.
Ale jednak twierdzisz, że pociąg do bezpłodnego partnera dysfunkcją nie jest. Coś się tu nie zgadza.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | Anarok (161 punktów) | Pociąg do osobnika przeciwnej płci nie jest uzależniony od jej zdolności do prokreacji. Jesteśmy zaprogramowani do obcowania z kobietą, która ma naturalne uwarunkowania do urodzenia potomstwa. Jak już pisałem wcześniej, nikt nie ma na czole napisane "bezpłodny". Za to pociąg do przedstawiciela tej samej płci to anomalia, zaburzenie. Z tego jasno wynika, że dysfunkcją jest homoseksualizm, a odczuwanie pożądania wobec płci przeciwnej nie.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | Właściwie już całkiem skutecznie wykpiono twoja ignorancje pokazując słabość twojego wywodu od strony logicznej, wszelako dorzucić do tego można szokujący brak rozeznania w biologii, na która się powołujesz jako źródło dowodów na "dysfunkcjonalność" homoseksualizmu.
Po pierwsze - oczywiście każdy kto ma choć mgliste pojęcie o ewolucji i psychoewolucyjnych podstawach zachowań wie, że w rozmnażaniu nie chodzi o przedłużenie gatunku. Tym, co jest promowane to umiejętność maksymalnie wydajnego propagowania własnych genów. Jest całe mnóstwo organizmów, które się nie rozmnażają a mimo to nader skutecznie propagują swoje geny - robotnice mrówek są tu oczywistym przykładem.
Zagadnienie to wyjaśnianie jest przez teorię doboru krewniaczego - badania nad alokacją środków i zasobów wskazują dość wyraźnie, że przynajmniej męski homoseksualizm rozwinął się jako efekt doboru krewniaczego i odrębna strategia rozrodcza, która miast na zapładnianiu kobiet bazuje na wspomaganiu w wychowaniu spokrewnionych osobników.
Na przyszłość warto dogłębnie przemyśleć gdy chce się napisać coś głupiego i deprecjonującego ludzi ze względu na ich naturalne właściwości.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 4 | Anarok (161 punktów) | Jakoś nie czuję się intelektualnie obnażony. Według mnie to forum jest miejscem kulturalnego wyrażenia własnych opinii. Jeśli ktoś chce kpić, to jego problem.
A tak do rzeczy: nie jestem biologiem i nie posługuję się właściwym tej nauce językiem. Przedłużenie gatunku jest dla mnie wynikiem jak to mówisz "propagowania własnych genów".
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 3 | Sylwek (15472 punktów) | >A tak do rzeczy: nie jestem biologiem i nie posługuję się właściwym tej nauce językiem. Przedłużenie gatunku jest dla mnie wynikiem jak to mówisz "propagowania własnych genów".
Tjaaa, tylko, że nie bardzo ma sens mówienie o rozmnażaniu jak "naturalnej funkcji" po to by przedłużać gatunek, lub propagować geny, skoro to nie jedyna naturalna droga propagowania genów...
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 5 | liliac (147340 punktów) | >A tak do rzeczy: nie jestem biologiem i nie posługuję się właściwym tej nauce językiem. Przedłużenie gatunku jest dla mnie wynikiem jak to mówisz "propagowania własnych genów".
O pewnej niefrasobliwości świadczy prowadzenie rozmowy o funkcjach biologicznych bez rozumienia pojęć biologicznych.
|
|
| | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Zagadnienie to wyjaśnianie jest przez teorię doboru krewniaczego - badania nad alokacją środków i zasobów wskazują dość wyraźnie, że przynajmniej męski homoseksualizm rozwinął się jako efekt doboru krewniaczego i odrębna strategia rozrodcza, która miast na zapładnianiu kobiet bazuje na wspomaganiu w wychowaniu spokrewnionych osobników. Dałbyś radę pociągnąć to w stronę hipotez: Najlepszym wychowawcą jest homoseksualista. Rodzina składająca się z mamy i taty ma mniejszy potencjał ochrony genów od rodziny składającej się z mamy, taty i cioci lesbijki. ?
|
|
| | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Sylwek (15472 punktów) | Przede wszystkim: trzeba pamiętać, że ewolucja działa bez celu i wykorzystuje co ma. Dwa, jest po prostu obserwowalnym faktem, że w kulturach bez stygmatyzacji, męskie osobniki homoseksualne przykładają się do wychowywania nieswoich, ale spokrewnionych dzieci bardziej niż robią to osobniki nie-homoseksualne, ponadto, nie wykazują takich zachowań wobec dzieci nie swoich i niespokrewnionych. I to kwestia nie hipotez, ale zweryfikowanych obserwacji.
|
|
| |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ponieważ w placówkach wychowawczych opiekunowie mają zażyłe stosunki z dziećmi, które często przejmują od nich wzorce zachowań. Bzdura. Wzorzec publicznego zachowania homoseksualisty nie odbiega od wzorca zachowania osobnika heteroseksualnego (pomijam skrajności, ale skrajności zazwyczaj nie są nauczycielami i wychowawcami). >Uważam, że każde dziecko, a szczególnie pochodzące z trudnej rodziny ma prawo do wychowywania się w odpowiednim dla siebie środowisku, a środowisko homoseksualisty takim nie jest. Dlaczego, o tym za chwilę. No i dalej za chwilę nie wyjaśniłeś niczego. Napisałeś kilka obiegowych homofobicznych frazesów. Na jakiej podstawie uważasz, że rodzina homoseksualna nie jest odpowiednim środowiskiem do wychowywania dziecka? Czy na podstawie jakichś badań, czy też może na podstawie własnych uprzedzeń? Obawiam się, że to drugie. Tak sobie do głowy wbiłeś (albo ktoś Ci wbił) i tak już zostało. Uważaj. Następnym Twoim krokiem może być odmowa prawa do posiadania własnych biologicznych dzieci przez homoseksualistów i lesbijki, a takich dzieci już jest niemało... >Na podstawie tego, że człowiek jak każde zwierzę ma naturalny instynkt i potrzebę rozmnażania, celem przedłużenia gatunku. Partner homoseksualny tego nie umożliwia, a więc jeśli człowiek odczuwa do niego pociąg fizyczny, to jest to przejaw dysfunkcji. Nader pokrętne i nielogiczne. Poza tym "naturalne" instynkty rozmnażania zostały u człowieka stłumione na rzecz zupełnie innych doznań. Czy nigdy nie przyszło Ci do głowy, że akurat w temacie rozmnażania niektóre naczelne zasadniczo różnią się od innych zwierząt? Koty, psy, żyrafy, jelenie, nietoperze i inne stworzenia poza okresem płodności samic nie przejawiają aktywności seksualnej, bo jest ona w rozumieniu biologii bez sensu. Wyższe naczelne - a i owszem. Co oznacza, że ów instynkt przedłużania gatunku nie jest aż tak silny, jak potrzeba przyjemności. Współżyją ze sobą także pary, w których jedno bądź oboje partnerów dotyka bezpłodność. Tak, wiem, dla Ciebie pociąg do bezpłodnego partnera to "dysfunkcja". Ale może nie bądź takim zwierzakiem, bo do kota Ci daleko i zacznij myśleć trochę w kategoriach ludzkich. >To w domu dziecko uczy się tego jak wygląda relacja rodzinna, przyglądając się rodzicom utrwala pewne wzorce, które potem przenosi na dalsze relacje społeczne. I dlatego nie należy przyglądać się płciowości rodziny, tylko jej jakości. Patologiczna i dysfunkcyjna rodzina heteroseksualna może nauczyć dziecko o wiele gorszych rzeczy, niż normalna rodzina homoseksualna.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Anarok (161 punktów) | > >Ponieważ w placówkach wychowawczych opiekunowie mają zażyłe stosunki z dziećmi, które często przejmują od nich wzorce zachowań.> Bzdura. Wzorzec publicznego zachowania homoseksualisty nie odbiega od wzorca zachowania osobnika heteroseksualnego (pomijam skrajności, ale skrajności zazwyczaj nie są nauczycielami i wychowawcami).Placówka wychowawcza to specyficzne miejsce, w którym kontakt dziecka z opiekunem nie ogranicza się do "publicznych zachowań". Wychowawca zastępuje rodzica. > >Uważam, że każde dziecko, a szczególnie pochodzące z trudnej rodziny ma prawo do wychowywania się w odpowiednim dla siebie środowisku, a środowisko homoseksualisty takim nie jest. Dlaczego, o tym za chwilę.> No i dalej za chwilę nie wyjaśniłeś niczego. Napisałeś kilka obiegowych homofobicznych frazesów.> Na jakiej podstawie uważasz, że rodzina homoseksualna nie jest odpowiednim środowiskiem do wychowywania dziecka? Czy na podstawie jakichś badań, czy też może na podstawie własnych uprzedzeń? Obawiam się, że to drugie. Tak sobie do głowy wbiłeś (albo ktoś Ci wbił) i tak już zostało. Uważaj. Następnym Twoim krokiem może być odmowa prawa do posiadania własnych biologicznych dzieci przez homoseksualistów i lesbijki, a takich dzieci już jest niemało...Środowisko homoseksualne nie jest odpowiednie, bo uważam, że dziecko powinno posiadać ojca i matkę. To chyba nie jest homofobiczny frazes  I nie uważam tak na podstawie ani badań, ani uprzedzeń, tylko własnych przemyśleń. Jak już wcześniej powiedziałem, geje i lesbijki w niczym mi nie przeszkadzają. > Nader pokrętne i nielogiczne.Co konkretnie?  > Tak, wiem, dla Ciebie pociąg do bezpłodnego partnera to "dysfunkcja".Przeczytaj moje wcześniejsze posty, a zobaczysz, że nie masz racji. > >To w domu dziecko uczy się tego jak wygląda relacja rodzinna, przyglądając się rodzicom utrwala pewne wzorce, które potem przenosi na dalsze relacje społeczne.> I dlatego nie należy przyglądać się płciowości rodziny, tylko jej jakości. Patologiczna i dysfunkcyjna rodzina heteroseksualna może nauczyć dziecko o wiele gorszych rzeczy, niż normalna rodzina homoseksualna.Tematem dyskusji nie jest porównanie homoseksualnej rodziny do patologicznej heteroseksualnej ale homoseksualnej do pełnej rodziny heteroseksualnej.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
>Tematem dyskusji nie jest porównanie homoseksualnej rodziny do patologicznej heteroseksualnej ale homoseksualnej do pełnej rodziny heteroseksualnej. (pogrubienie moje - M.) Po pierwsze - "patologiczna" nie oznacza "niepełna". Rodzina tzw. niepełna nie jest z definicji rodziną patologiczną, rodzina pełna taką być może. No, ale mniejsza o to. Chciałabym, żebyś się wypowiedział na temat: czy dwie lesbijki mogą wychowywać biologiczne dziecko jednej z nich, przy czym ta druga je adoptuje, a po śmierci biologicznej matki wychowa sama? Czy takie dziecko wg Ciebie będzie gorzej wychowane? Będzie miało jakieś skazy? Jaka jest w takim wypadku różnica pomiędzy własnym dzieckiem osoby homoseksualnej a dzieckiem adoptowanym przez analogię do dzieci wychowujących się w rodzinach heteroseksualnych (własne - adoptowane)? Bo: 1. uważasz, że słuszne jest wychowywanie własnych dzieci przez rodziny heteroseksualne (pełne, niepatologiczne); 2. uważasz, że słuszne jest wychowywanie przez w/w rodziny dzieci adoptowanych; 3. co uważasz o własnych dzieciach homoseksualistów? 4. co uważasz o dzieciach adoptowanych, to już wiem...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Anarok (161 punktów) | >Chciałabym, żebyś się wypowiedział na temat: czy dwie lesbijki mogą wychowywać biologiczne dziecko jednej z nich, przy czym ta druga je adoptuje, a po śmierci biologicznej matki wychowa sama? Czy takie dziecko wg Ciebie będzie gorzej wychowane? Będzie miało jakieś skazy?
Mogą, ale uważam, że nie powinny. Dlaczego? Bo rodzice to ojciec i matka.
>3. co uważasz o własnych dzieciach homoseksualistów?
Jeśli decydują się na posiadanie własnych dzieci to ich sprawa, ona zadecydują jak je wychować i jakie wartości przekazać. Co nie zmienia mojego poglądu, że wychowywać dzieci nie powinni.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Chciałabym, żebyś się wypowiedział na temat: czy dwie lesbijki mogą wychowywać biologiczne dziecko jednej z nich, przy czym ta druga je adoptuje, a po śmierci biologicznej matki wychowa sama? Czy takie dziecko wg Ciebie będzie gorzej wychowane? Będzie miało jakieś skazy? >Mogą, ale uważam, że nie powinny. Dlaczego? Bo rodzice to ojciec i matka.
A co ma bycie rodzicem do wychowania? Znam wielu rodziców, którzy dzieci szkolą i trenują, a nie wychowują, choć wydaje im się, że skoro mają kasę na najlepsze zabawki i wypasione przedszkole z trzema językami to są doskonałymi rodzicami. Nie myl zdolności rozmnażania (instynkt zwierzęcy) ze zdolnością do wychowywania (bycie istotą społeczną). Każdy z nas jest zwierzęciem, ale nie każdy jest drapieżnikiem (dbającym tylko o przetrwanie poprzez walkę), niektórzy już z tego wyrośli (dbają o przetrwanie poprzez edukację).
>Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
Mądre, nawet bardzo. Przeczytałam trzy razy.
|
|
| | | | | | |  | | Anarok (161 punktów) | > A co ma bycie rodzicem do wychowania?> Znam wielu rodziców, którzy dzieci szkolą i trenują, a nie wychowują, choć wydaje im się, że skoro mają kasę na najlepsze zabawki i wypasione przedszkole z trzema językami to są doskonałymi rodzicami.> Nie myl zdolności rozmnażania (instynkt zwierzęcy) ze zdolnością do wychowywania (bycie istotą społeczną).To słuszna uwaga, masz rację. W moim przeświadczeniu, biologiczni rodzice dziecka winni zająć się jego wychowaniem. Prawdą jest natomiast, że nie zawsze są do tego zdolni i należycie przygotowani. > Mądre, nawet bardzo. Przeczytałam trzy razy.Bardzo Ci dziękuję za te słowa. 
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >A co ma bycie rodzicem do wychowania?> >Znam wielu rodziców, którzy dzieci szkolą i trenują, a nie wychowują, choć wydaje im się, że skoro mają kasę na najlepsze zabawki i wypasione przedszkole z trzema językami to są doskonałymi rodzicami.> >Nie myl zdolności rozmnażania (instynkt zwierzęcy) ze zdolnością do wychowywania (bycie istotą społeczną).> To słuszna uwaga, masz rację. W moim przeświadczeniu, biologiczni rodzice dziecka winni zająć się jego wychowaniem. Prawdą jest natomiast, że nie zawsze są do tego zdolni i należycie przygotowani.Otóż to, a fajny, cierpliwy i łagodny chłopak z drugim miłym chłopakiem mogą przekazać odpowiednie wzorce. Przecież ludzie wyedukowani nie będą nikomu urządzać agitki, co do tego, który rodzaj seksu jest właściwy, a raczej powiedzą: my lubimy tą samą płeć, ale Ty możesz lubić coś całkiem innego. > >Mądre, nawet bardzo. Przeczytałam trzy razy.> Bardzo Ci dziękuję za te słowa.  Cała przyjemność po mojej stronie  Pozdrawiam.
|
|
| |  | 6 na 6 | stilgar (7322 punktów) |
> >>Niezależnie od swojego nastawienia do kleru i religii, uważam, że homoseksualizm to schorzenie.> >Cóż, lekarze wycofali się z takiego poglądu. Na jakiej podstawie tak uważasz?> Na podstawie tego, że człowiek jak każde zwierzę ma naturalny instynkt i potrzebę rozmnażania, celem przedłużenia gatunku. Partner homoseksualny tego nie umożliwia, a więc jeśli człowiek odczuwa do niego pociąg fizyczny, to jest to przejaw dysfunkcji.Tylko jeśli jesteś niewolnikiem własnych genów. Kiedy zauważysz, że interes twoich genów jest sprzeczny z twoim własnym, wyjdzie ci że lepiej jest w ogóle nie mieć partnerów i potomstwa. Powoływanie się na naturę jest dziwnym argumentem. Dlaczego miałoby mnie obchodzić jak ewolucja zaprogramowała moje życie? Nie wiem jak ty, ale ja nie zamierzam być zakładnikiem "dobra gatunku" i całkiem egoistycznie planuje po prostu robić w życiu to, co sprawia mi najwięcej szczęścia. Jeśli to dysfunkcja, to niech tak będzie, przynajmniej będzie mi się żyło lepiej od tych idealnych-naturalnych
|
|
| |  | 4 na 4 | spray (5875 punktów) | >>>Tak jak niemowa nie nauczy dziecka mówić, tak homoseksualista nie pokaże mu, co znaczy rodzina. >>Tak jak niemowa nie nauczy dziecka mówić, tak homoseksualista nie pokaże mu, co znaczy rodzina.
Czyli rodzina homoseksualna nie jest rodziną? A to ciekawe! Na jakich rewelacjach opierasz ten pogląd?
>To w domu dziecko uczy się tego jak wygląda relacja rodzinna, przyglądając się rodzicom utrwala pewne wzorce, które potem przenosi na dalsze relacje społeczne.
Jak wygląda relacja rodzinna?
>Rodzina to grono najbliższych mi osób.
W rodzinie homoseksualnej nie ma najbliższych osób?
|
|
| | |  | -1 na 1 | Anarok (161 punktów) | >Czyli rodzina homoseksualna nie jest rodziną? >A to ciekawe! >Na jakich rewelacjach opierasz ten pogląd?
Jest rodziną, ale niepełną. Mam tu na myśli rodzinę w sensie rodziców. Rodzice, to znaczy ojciec i matka.
>>To w domu dziecko uczy się tego jak wygląda relacja rodzinna, przyglądając się rodzicom utrwala pewne wzorce, które potem przenosi na dalsze relacje społeczne. >Jak wygląda relacja rodzinna?
W tym miejscu relacja rodzinna to relacja pomiędzy mężczyzną a kobietą, jako rodzicami dziecka.
>>Rodzina to grono najbliższych mi osób. >W rodzinie homoseksualnej nie ma najbliższych osób?
Są.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Dziękuję za odpowiedzi.
Przeczytałam rozmowę poniżej, taką Ci podam ciekawostkę. Seks nie służy li tylko do prokreacji. W odróżnieniu od zwierząt człowiek: - nie ma rui, w sensie może i zimą i latem - nie traci popędu mimo niezdolności do powicia/zapłodnienia - dojrzały osobnik jest w stanie doświadczać odpowiednich doznań z pominięciem narządów rozrodczych - homoseksualiści nie są jakąś nową mutacją, stanowią i stanowili zawsze jakąś tam część społeczeństwa, jak na ślepą ścieżkę ewolucji, dość trwała "anomalia" - ponoć, nie wiem czy wiarygodne są źródła, co 10 M i co 4 K, jest bi
Dawno, dawno temu, Watykan ogłosił iż seks jest do dzieci i do niczego więcej. Wzburzyło to wiele środowisk. Powstała wtedy praca zbiorowa naukowców, humanistów, filozofów. Po jej lekturze powstał aneks do zakazu zabezpieczeń, w którym wycofano się z wcześniejszych poglądów. Niestety nie wiem nic o dostępności tego dokumentu. Trzeba by poszukać. Sądzę jednak, że jeśli przekonał Watykan, podstawy musiał mieć mocne.
Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Anarok (161 punktów) | > Dziękuję za odpowiedzi.Cała przyjemność po mojej stronie  Jeśli uda Ci się dotrzeć do źródeł tej pracy, poproszę o link. Pozdrawiam serdecznie
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | |  | | Beatus (2528 punktów) | Widzę, że Cię pominusowali - zgaduję robota Wojtka. Taki chłopak impulsywny jest. Choć mam odmienne poglądy od Twoich, wydaje mi się, że mogę zrozumieć Twoją postawę. Popraw mnie, jeśli popełniam błąd. Piszesz o rodzinie i o tym, że jest ważna. Wnoszę więc, że dla Ciebie stanowi coś szczególnego. Dom, żona, dzieci, wnuki - pielesze, ciepło, bliskość krwi, która karze więcej wybaczać, więcej rozumieć. Jednocześnie, nie bez przyczyny zauważasz, że gro naszych zachowań i tendencji jest wyuczonych czy podpatrzonych w otaczającym środowisku. Duża, wielopokoleniowa rodzina może powstać dzięki posiadaniu dzieci. Co za tym idzie, każdy, choćby potencjalny czynnik, który może zagrażać takiemu właśnie ideałowi rodziny jest czymś czego chciałbyś uniknąć. Tak rozumiem Twoje obawy. >Jeśli uda Ci się dotrzeć do źródeł tej pracy, poproszę o link. Nie jest zbyt popularna w naszym kraju. Uczono mnie na studiach o tym, ale notatki dawno przepadły. Pamiętam, że nie było wtedy polskich tłumaczeń. Materiały były francuskojęzyczne. Może na jakichś stronach watykańskich? Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anarok (161 punktów) | I przyznam, że masz wiele racji. Rodzina jest dla mnie pewnym sacrum i mam wyrobiony obraz tego, jak winna wyglądać. Szanuję Twoje zdanie i cieszę się, że są osoby zdolne do dialogu. Życzę wszystkiego dobrego.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | Czytając rozmowę Twoją z Wojtkiem B odczuwam dziwny dysonans. Moje poglądy w zadanym temacie są zbieżne z poglądami Wojtka. Moja postawa życiowa wobec innych zbieżna z Twoją. Razi mnie Wojtkowe łura-bura, ale zgadzam się z nim co do sensu. Twoje poglądy jawią mi się jako krzywdzące ale pozostaję pod wrażeniem odwagi i spokoju pisania o nich do tego rodzaju oponenta. Ech. No i taka jestem rozdarta sosna.
|
|
| | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> No i taka jestem rozdarta sosna.Na rozdarte sosny najlepiej działa przytulanie się do brzozy lub sok z brzozy, jeśli masz bliżej do marketu niż do drzewa. Ja dziś w każdym razie piję, bo mi wątroba się oczyszcza. Polecam i Tobie
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > Popraw mnie, jeśli popełniam błąd. Słowo się rzekło, kobyłka u płotu! > [...] bliskość krwi, która karze [...]. [...], że gro naszych zachowań [...]. Ja Cię, Beatko, ukarzę, że Ci publicznie ukażę Twe błędy i każę poprawić, abyś w przyszłości gros takich wyrażeń pisała poprawną polszczyzną!  > Pozdrawiam. Ja również. 
Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
|
|
| | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | No tak, placownika ostatnio nie widać, IQ955 przestał bywać w ogóle - ino Ty stoisz na straży. Naprawdę i na pewno pamiętałam chyba z miesiąc ale znów mi się zaczyna kręcić. Serdeczności
|
|
 | 6 na 6 | Wojtek B. (509 punktów) | > Inaczej ma się rzecz jeśli chodzi o relacje społeczne. Uważam, że homoseksualiści nie powinni mieć prawa do wychowywania dzieci, to samo tyczy się placówek wychowawczych i edukacyjnych (co najmniej tych niskiego szczebla). Niezależnie od swojego nastawienia do kleru i religii, uważam, że homoseksualizm to schorzenie.> Tak jak niemowa nie nauczy dziecka mówić, tak homoseksualista nie pokaże mu, co znaczy rodzina.Czy jesteś świadom badań, które pokazują, że: - Orientacja rodziców (opiekunów) nie ma wpływu na orientację dziecka.
- Dzieci wychowywane w rodzinach homoseksualnych rozwijają się równie prawidłowo (a wychowywane przez lesbijki nawet lepiej).
Jeśli tak, to czy uważasz, że popełniono przy nich jakiś błąd metodologiczny? I nawet gdyby dzieci wychowywane przez homoseksualistów same częściej przejawiały tę orientację, co w tym złego? Trzymając się Twojego rozumienia słowa "schorzenie", co złego jest w posiadaniu schorzenia? Kiedy nazwę marchewkę człowiekiem, nie każde zabicie człowieka będzie czymś złym. Dlaczego dwoje homoseksualistów na czele rodziny miałoby "nie pokazać, co znaczy rodzina"?
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | >>Orientacja rodziców (opiekunów) nie ma wpływu na orientację dziecka.[/li] >>Dzieci wychowywane w rodzinach homoseksualnych rozwijają się równie prawidłowo (a wychowywane przez lesbijki nawet lepiej).[/li]
Nie znam tych badań. Wskaż mi proszę źródło.
|
|
| |  | 4 na 4 | Wojtek B. (509 punktów) | > >>Orientacja rodziców (opiekunów) nie ma wpływu na orientację dziecka.[/li]> >>Dzieci wychowywane w rodzinach homoseksualnych rozwijają się równie prawidłowo (a wychowywane przez lesbijki nawet lepiej).[/li]> Nie znam tych badań. Wskaż mi proszę źródło.Kiedyś miałem podsumowanie kilkunastu takich badań. Teraz nie mogę tego znaleźć, wybacz. W przypisach do artykułu en.wikipedia.org/wiki/LGBT_parenting jest sporo źródeł na ten temat. Nie czytałem ich, ale wyniki powinny być takie same. Przeraża fakt, że wśród ludzi uznających się za racjonalistów, jest wielu, którzy dyskutują na temat możliwości wychowywania przez homoseksualistów dzieci, ale nie wiedzą o istnieniu takich badań. Nie to, żeby się z nimi nie zgadzali. Nawet nie wiedzą o zgodnych twierdzeniach naukowców na ten temat. To nie jest jakaś nowinka. Wyniki od kilkudziesięciu lat są takie same.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Mateusz (879 punktów) | >Przeraża fakt, że wśród ludzi uznających się za racjonalistów, jest wielu, którzy (...) Nawet nie wiedzą o zgodnych twierdzeniach naukowców na ten temat. To nie jest jakaś nowinka. Wyniki od kilkudziesięciu lat są takie same.
Racji racjonalistów jest sporo, a że żaden racjonalista nie lubi nie mieć racji, zaczynają się świadome, nieświadome kombinacje. Najłatwiej jest chyba mieć po prostu mało informacji na dany temat i wyciągać - niewinnie - fałszywe wnioski.
|
|
|  | | Anarok (161 punktów) | > Czy jesteś świadom badań, które pokazują, że:Orientacja rodziców (opiekunów) nie ma wpływu na orientację dziecka. Dzieci wychowywane w rodzinach homoseksualnych rozwijają się równie prawidłowo (a wychowywane przez lesbijki nawet lepiej).
Ani razu nie stwierdziłem, że orientacja seksualna opiekunów ma wpływ na orientację wychowanków. Takiej wiedzy nie posiadam, a jeśli Ty doszukałeś się tych informacji, poproszę o źródło, bo sam jestem ciekaw. Związek homoseksualny nie jest normalnym stanem, bo nie do tego dąży natura. Dziecko wychowywane przez "rodziców" jednej płci narażone jest na brak akceptacji ze strony środowiska, na to, że obca będzie dla niego relacja kobieta - mężczyzna. Nie twierdzę, że to uczyni z dziecka geja czy lesbijkę, albo zahamuje jego rozwój. Wiem za to, że z pewnością go nie ułatwi.
>I nawet gdyby dzieci wychowywane przez homoseksualistów same częściej przejawiały tę orientację, co w tym złego?
Ano to, że jak wynika z tego co napisałem wcześniej, jest to defekt - nie widzę więc powodu by go mnożyć.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| |  | 4 na 4 | Wojtek B. (509 punktów) | > Związek homoseksualny nie jest normalnym stanem, bo nie do tego dąży natura.
Ciekawe stwierdzenie. W takim razie, pisanie na tym forum nie jest normalnym stanem. Dożywanie emerytury nie jest normalnym stanem. Używanie dezodorantów nie jest normalnym stanem.
> Dziecko wychowywane przez "rodziców" jednej płci narażone jest na brak akceptacji ze strony środowiska,
I to rzeczywiście może być realne zagrożenie. Ale: 1. Nijak to się ma do pracy homoseksualistów w ośrodkach opiekuńczych. 2. Mimo to podejrzewam, że lepiej dla dziecka być w homoseksualnej rodzinie, niż w bidulu.
> na to, że obca będzie dla niego relacja kobieta - mężczyzna.
To też nijak się ma do pracy homoseksualistów w ośrodkach opiekuńczych. Poza tym nie zapominajmy o dzieciach, które w dorosłym życiu będą homoseksualne. One są w takim samym stopniu zagrożone, że obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta. A nawet bardziej, bo relację kobieta - mężczyzna można obserwować wszędzie, a tych pozostałych - nie.
> Nie twierdzę, że to uczyni z dziecka geja czy lesbijkę, albo zahamuje jego rozwój. Wiem za to, że z pewnością go nie ułatwi.
Sam fakt wychowywania w rodzinie heteroseksualnej też go nie ułatwia. I co w związku z tym?
>>I nawet gdyby dzieci wychowywane przez homoseksualistów same częściej przejawiały tę orientację, co w tym złego? >Ano to, że jak wynika z tego co napisałem wcześniej, jest to defekt - nie widzę więc powodu by go mnożyć.
Ale nie mówimy o mnożeniu tego "defektu" tylko o zapobieganiu mnożenia go. Dlaczego temu zapobiegać? Ja mogę równie dobrze uznać, że leworęczność jest defektem. W takim razie niektórym defektom nie trzeba stawać na drodze.
|
|
| | |  | | Anarok (161 punktów) | > Ciekawe stwierdzenie. W takim razie, pisanie na tym forum nie jest normalnym stanem. Dożywanie emerytury nie jest normalnym stanem. Używanie dezodorantów nie jest normalnym stanem.Nie. Nienormalnym stanem jest za to każda wada ograniczająca ludzki organizm. To porównanie jest kuriozalne. > > Dziecko wychowywane przez "rodziców" jednej płci narażone jest na brak akceptacji ze strony środowiska,> I to rzeczywiście może być realne zagrożenie. Ale:> 1. Nijak to się ma do pracy homoseksualistów w ośrodkach opiekuńczych.Jakie jest Twoje doświadczenie z pracą w ośrodkach wychowawczych? > 2. Mimo to podejrzewam, że lepiej dla dziecka być w homoseksualnej rodzinie, niż w bidulu.Tematem dyskusji nie jest wyższość małżeństw jednej płci nad bidulami  Zależy jaka rodzina i jaki ośrodek. > Poza tym nie zapominajmy o dzieciach, które w dorosłym życiu będą homoseksualne. One są w takim samym stopniu zagrożone, że obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta.W trosce o dzieci, które seplenią, zapewnijmy im towarzystwo innych sepleniących, bo w przyszłości obce im będzie wyraźne mówienie... Przepraszam za sarkazm  Trudno o sytuację, w której zdrowi ludzie mają dociągać do tych z problemami. > Sam fakt wychowywania w rodzinie heteroseksualnej też go nie ułatwia. I co w związku z tym?Z pewnością ułatwia bardziej niż rodzina homoseksualna. > >Ano to, że jak wynika z tego co napisałem wcześniej, jest to defekt - nie widzę więc powodu by go mnożyć.> Ale nie mówimy o mnożeniu tego "defektu" tylko o zapobieganiu mnożenia go. Dlaczego temu zapobiegać? Ja mogę równie dobrze uznać, że leworęczność jest defektem. W takim razie niektórym defektom nie trzeba stawać na drodze.Nie zgodzę się. Człowiek ma dwie, jednakowo wyposażone ręce. Leworęczna osoba nie ma żadnych przeszkód w spełnieniu swojego naturalnego zadania - homoseksualista tak.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Wojtek B. (509 punktów) | > >Ciekawe stwierdzenie. W takim razie, pisanie na tym forum nie jest normalnym stanem. Dożywanie emerytury nie jest normalnym stanem. Używanie dezodorantów nie jest normalnym stanem.> Nie. Nienormalnym stanem jest za to każda wada ograniczająca ludzki organizm. To porównanie jest kuriozalne.Dla takiego rozumienia "nienormalnego stanu", nienormalnym stanem jest jednak używanie dezodorantów (a także niektóre inne zabiegi higieniczne) oraz np. stosowanie środków antykoncepcyjnych. > >> Dziecko wychowywane przez "rodziców" jednej płci narażone jest na brak akceptacji ze strony środowiska,> >I to rzeczywiście może być realne zagrożenie. Ale:> >1. Nijak to się ma do pracy homoseksualistów w ośrodkach opiekuńczych.> Jakie jest Twoje doświadczenie z pracą w ośrodkach wychowawczych?argumentum ad hominem. Jeśli się nie zgadzasz, uzasadnij. > >2. Mimo to podejrzewam, że lepiej dla dziecka być w homoseksualnej rodzinie, niż w bidulu.> Tematem dyskusji nie jest wyższość małżeństw jednej płci nad bidulami  Od kiedy? > >Poza tym nie zapominajmy o dzieciach, które w dorosłym życiu będą homoseksualne. One są w takim samym stopniu zagrożone, że obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta.> W trosce o dzieci, które seplenią, zapewnijmy im towarzystwo innych sepleniących, bo w przyszłości obce im będzie wyraźne mówienie... Przepraszam za sarkazm Trudno o sytuację, w której zdrowi ludzie mają dociągać do tych z problemami.Z tego co wiem, większość homoseksualistów nie ma problemu ze swoją orientacją, więc porównanie zupełnie nietrafione. > >Sam fakt wychowywania w rodzinie heteroseksualnej też go nie ułatwia. I co w związku z tym?> Z pewnością ułatwia bardziej niż rodzina homoseksualna.To twierdzenie zostało sfalsyfikowane. Wielokrotnie. Uważasz, że w badaniach od kilkudziesięciu lat popełnia się jakiś błąd? > >>Ano to, że jak wynika z tego co napisałem wcześniej, jest to defekt - nie widzę więc powodu by go mnożyć.> >Ale nie mówimy o mnożeniu tego "defektu" tylko o zapobieganiu mnożenia go. Dlaczego temu zapobiegać? Ja mogę równie dobrze uznać, że leworęczność jest defektem. W takim razie niektórym defektom nie trzeba stawać na drodze.> Nie zgodzę się. Człowiek ma dwie, jednakowo wyposażone ręce. Leworęczna osoba nie ma żadnych przeszkód w spełnieniu swojego naturalnego zadania - homoseksualista tak.A jakież to zadania chcesz narzucić ludziom?
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Anarok (161 punktów) | > Dla takiego rozumienia "nienormalnego stanu", nienormalnym stanem jest jednak używanie dezodorantów (a także niektóre inne zabiegi higieniczne) oraz np. stosowanie środków antykoncepcyjnych.Czyli wg Ciebie używanie dezodorantu i środków antykoncepcyjnych to wady ograniczające ludzki organizm?? > argumentum ad hominem. Jeśli się nie zgadzasz, uzasadnij.Ośrodki wychowawcze to specyficzne miejsca, gdzie opiekun zastępuje rodzica i jego relacje z dzieckiem są bardzo bliskie. I dlatego nie można powiedzieć, że to co napisałem nijak się ma do pracy homoseksualistów. > >>2. Mimo to podejrzewam, że lepiej dla dziecka być w homoseksualnej rodzinie, niż w bidulu.> >Tematem dyskusji nie jest wyższość małżeństw jednej płci nad bidulami  > Od kiedy?Od kiedy rozmawiamy o tym, czy dziecko powinno być wychowywane przez gejów i lesbijki. To, że patologiczna rodzina hetero jest gorsza nie sprawia, że homo staje się lepsza. > >>Poza tym nie zapominajmy o dzieciach, które w dorosłym życiu będą homoseksualne. One są w takim samym stopniu zagrożone, że obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta.> >W trosce o dzieci, które seplenią, zapewnijmy im towarzystwo innych sepleniących, bo w przyszłości obce im będzie wyraźne mówienie... Przepraszam za sarkazm Trudno o sytuację, w której zdrowi ludzie mają dociągać do tych z problemami.> Z tego co wiem, większość homoseksualistów nie ma problemu ze swoją orientacją, więc porównanie zupełnie nietrafione.Skoro twierdzisz, że nie mają problemów, to dlaczego piszesz, że "obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta"? > >>>Ano to, że jak wynika z tego co napisałem wcześniej, jest to defekt - nie widzę więc powodu by go mnożyć.> >>Ale nie mówimy o mnożeniu tego "defektu" tylko o zapobieganiu mnożenia go. Dlaczego temu zapobiegać? Ja mogę równie dobrze uznać, że leworęczność jest defektem. W takim razie niektórym defektom nie trzeba stawać na drodze.> >Nie zgodzę się. Człowiek ma dwie, jednakowo wyposażone ręce. Leworęczna osoba nie ma żadnych przeszkód w spełnieniu swojego naturalnego zadania - homoseksualista tak.> A jakież to zadania chcesz narzucić ludziom?Przedłużenie gatunku.
Wnikanie w głębię własnego umysłu i zadawanie sobie pytań, których się boimy... Przyznanie się do własnych słabości i walka z nimi lub umyślna ich akceptacja, ciągłe poszukiwanie i przede wszystkim świadomość, to esencja człowieczeństwa.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
> Przedłużenie gatunku.Już ci wyjaśniłem, czemu to zupełnie głupi i chybiony argument. Wymyślisz coś lepszego?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Wojtek B. (509 punktów) | > >Dla takiego rozumienia "nienormalnego stanu", nienormalnym stanem jest jednak używanie dezodorantów (a także niektóre inne zabiegi higieniczne) oraz np. stosowanie środków antykoncepcyjnych.> Czyli wg Ciebie używanie dezodorantu i środków antykoncepcyjnych to wady ograniczające ludzki organizm??Jest to ograniczanie ludzkiego organizmu. Jeśli dostarczysz kryterium pozwalające odróżnić wady od nie-wad, będzie można stwierdzić, czy są to wady ograniczające ludzki organizm. > >>>> Dziecko wychowywane przez "rodziców" jednej płci narażone jest na brak akceptacji ze strony środowiska,> >>>I to rzeczywiście może być realne zagrożenie. Ale:> >>>1. Nijak to się ma do pracy homoseksualistów w ośrodkach opiekuńczych.> >>Jakie jest Twoje doświadczenie z pracą w ośrodkach wychowawczych?> >argumentum ad hominem. Jeśli się nie zgadzasz, uzasadnij.> Ośrodki wychowawcze to specyficzne miejsca, gdzie opiekun zastępuje rodzica i jego relacje z dzieckiem są bardzo bliskie. I dlatego nie można powiedzieć, że to co napisałem nijak się ma do pracy homoseksualistów.W tym kontekście nic to raczej nie zmienia. Domyślam się, że chodziło Ci o dalszą część mojej wypowiedzi: > > na to, że obca będzie dla niego relacja kobieta - mężczyzna.> To też nijak się ma do pracy homoseksualistów w ośrodkach opiekuńczych.Jeśli dyskwalifikuje to homoseksualistów z pracy w ośrodkach wychowawczych, to tak samo dyskwalifikuje osoby samotne, zwłaszcza tzw. "singli", "stare panny", "starych kawalerów" i osoby duchowne. > >>Tematem dyskusji nie jest wyższość małżeństw jednej płci nad bidulami  > >Od kiedy?> Od kiedy rozmawiamy o tym, czy dziecko powinno być wychowywane przez gejów i lesbijki.Jeśli nie zgadzamy się na wychowywanie dzieci w rodzinach homoseksualnych, to część z nich będzie się wychowywać w rodzinach heteroseksualnych, część w rodzinach niepełnych, a część w bidulach. > >>>Poza tym nie zapominajmy o dzieciach, które w dorosłym życiu będą homoseksualne. One są w takim samym stopniu zagrożone, że obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta.> >>W trosce o dzieci, które seplenią, zapewnijmy im towarzystwo innych sepleniących, bo w przyszłości obce im będzie wyraźne mówienie... Przepraszam za sarkazm Trudno o sytuację, w której zdrowi ludzie mają dociągać do tych z problemami.> >Z tego co wiem, większość homoseksualistów nie ma problemu ze swoją orientacją, więc porównanie zupełnie nietrafione.> Skoro twierdzisz, że nie mają problemów, to dlaczego piszesz, że "obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta"?Może niezbyt jasno się wyraziłem. Miałem na myśli to, że większość homoseksualistów nie traktuje swej orientacji jako problem. Nie chciałem też sugerować, że "obca będzie dla nich relacja mężczyzna - mężczyzna lub kobieta - kobieta". Chodziło o to, że taka obawa jest uzasadniona, o ile uzasadniona jest analogiczna obawa w przypadku heteroseksualistów.
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > (a wychowywane przez lesbijki nawet lepiej).
Ciężko mi się z tym zgodzić. Te badania faktycznie wykazały lepsze przystosowanie dzieci, ale wydaje mi się, że największy wpływ miało na to przygotowanie do rodzicielstwa tych par. Matki, które brały udział w tych badaniach, bardzo długo oczekiwały na te dzieci i były bardzo dobrze ustawione również finansowo.
Dlatego wstrzymałbym się ze stwierdzeniem, że lesbijki są lepsze w wychowywaniu. Na pewno nie ma wpływu to kto opiekuje się dziećmi, ale te badania wykazują, że w przypadku tej konkretnie grupy lesbijek nie było mowy o "kaprysie posiadania dziecka", ale o bardzo dojrzałym podejściu do tematu rodzicielstwa.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Tak jak niemowa nie nauczy dziecka mówić, tak homoseksualista nie pokaże mu, co znaczy rodzina.Samotna matka nie nauczy dziecka co to rodzina, a mama bez rąk nie nauczy dziecka rysować. Logiczne. Rodzina to: mama + tata + (dziecko * n) + pies/kot[1] gdzie n to dowolna liczna naturalna >0 [1] niepotrzebne skreślić, osoby z alergią wykluczyć Ofc bez mamy, taty to już patologia wtedy!
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
5 na 5 | Madman (7811 punktów) | >Z ateizmem skojarzona została tolerancja wobec związków homoseksualnych. Z ateizmem skojarzone zostało także lewactwo, antyklerykalizm, hedonizm, nihilizm, amoralność... >Rozglądając się wokół zastanawiam się czy te dwa poglądy faktycznie mają ze sobą coś wspólnego? Nie. Ateizm to tylko i wyłącznie brak wiary w Boga. >Narzuca się podejrzenie, że tolerancja dla homoseksualizmu jest związana nie tyle z przekonaniem o równowartości związków hetero i homo seksualnych, ale raczej z chęcią propagowania poglądów odmiennych od KK. Jak mawiał Vilgefortz: "Mylisz niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu."
|
|
 | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > >Z ateizmem skojarzona została tolerancja wobec związków homoseksualnych.> Z ateizmem skojarzone zostało także lewactwo, antyklerykalizm, hedonizm, nihilizm, amoralność...Krótko mówiąc, same fajne i pozytywne rzeczy 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| setarkos (10757 punktów) | > .. poglądów odmiennych od KK. Nie jest jasne jakie poglądy KK propaguje. Z jednej strony deklaruje zgodność z naturą i uświęca związek kobiety z mężczyzną jako sakrament - z drugiej strony urzędnicy KK od związków z płcią odmienną się odżegnują, nie potwierdzając czynem słownych deklaracji w tym względzie. Jak się odnieść do takiego dysonansu między hasłami a praktyką? U źródeł religii leży chyba wskazanie: "po czynach ich poznacie". Wnioskować stąd można, że to właśnie zastępy kleru czy klasztorów jednopłciowość kultywują, izolację od płci odmiennej na co dzień praktykując.
>A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Realia są banalne - człowiek należy do organizmów płciowych (dokładniej: dwupłciowych) przynajmniej w sferze prokreacji, która nasze jestestwo biologiczne konstytuuje. Praktyki okołoseksualne, jako część nadbudowy kulturowej, wystają jednak poza swą bazę - większość bodaj czynności z seksem związanych następuje "nie gwoli rodzenia a gwoli swawoli". Niespecjalny widać tu związek z ateizmem - jeśli nieobyczajne obyczaje stawiać w opozycji do czegokolwiek, to chyba wobec natury - homoerotyzm jest anaturalny.
[Nienaturalność czy nawet sztuczność nie jest wadą ludzkiej cywilizacji - więcej - często bywa źródłem postępu kulturowego. Mnożenie sztuczności nie wydaje jednak automatycznie racjonalne - produkty rozumu, nowe techniki (w tym sposoby na seks) też mogą się okazać ślepymi uliczkami, których w dodatku może być więcej, niż zdołamy sobie uświadomić. Moim zdaniem erotyka należy do sfer intymnych a staje się tym mniej intymna, im bardziej upubliczniana. Może dlatego dyskusje o płci wydają się często mijać z logiką (chyba, że zajmują się nimi osoby uprawiające seks zawodowo).]
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Narzuca się podejrzenie Tak być może , ale tak być nie musi. Tolerancja, czy nawet akceptacja wobec homoseksualizmu, wiąże się z otwartością umysłową. A ponieważ racjonaliści- ateiści są bardziej otwarci umysłowo niż reszta społeczeństwa, to mogą być bardziej tolerancyjni wobec homoseksualizmu. Ale, niestety nie są otwarci tak do końca, co z niejakim żalem stwierdzam, jako skrajna racjonalistka.
Żyjmy tak, żeby po naszej śmierci nawet grabarz płakał.
|
|
 | 3 na 3 | Beatus (2528 punktów) | >A ponieważ racjonaliści- ateiści są bardziej otwarci umysłowo niż reszta społeczeństwa Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą. Dla mnie otwartość, to prezentować określony pogląd jednoczenie zachowując szacunek, wnikliwość i uwagę dla poglądów przeciwnych. Coraz częściej na tym forum za stwierdzenie "testem teistką" sypią się minusy, zaś za stwierdzenie "katole to banda debili" sypią się plusy. Czy to aby na pewno świadczy o otwartości? Lektura wielu wypowiedzi karze mi sądzić iż impulsem do przyjęcia poglądów ateistycznych dla wielu osób były złe doświadczenia z instytucją kościoła lub jego reprezentantami. Ksiądz żądający pieniędzy za posługi, sąsiadka z różańcem w prawicy goniąca sąsiada z widłami w lewicy, itp. Takie doświadczenia są brzemienne w skutki i nic w tym dziwnego. Jednak czy reakcja na nie w postaci przyjęcia poglądów przeciwnych niż te, które są propagowane przez osoby dające zły przykład, to już jest wielka otwartość, rozwaga itp? Wątpię. A ponieważ wątpię, zastanawiam się też nad źródłem poglądów pro homoseksualnych oraz nad faktycznymi poglądami ateistów na ten temat. Ludzkimi opiniami Kowalskiego, a nie prawomyślną ideą otwartego ateizmu. Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ja na przykład jestem zaciekłą przeciwniczką aborcji na tzw. życzenie, czemu na tym forum niejednokrotnie dawałam wyraz. Spotkałam się z atakami strasznymi. Wyzywano mnie od idiotek. Ale nie cofnęłam się ani o krok. Oczywiście też dostawałam minusy. Więc się nie przejmuj. > zastanawiam się też nad źródłem poglądów pro homoseksualnych Ja akurat piszę o homoseksualizmie na bazgrołach tzw. "Poradnik młodego homoseksualisty". Więc się polecam. Taka samo reklama. Są na pewno ludzie, którzy, aby na złość babci odmrozić sobie uszy, będą popierali ateizm i homoseksualizm, nie wiedząc dobrze dlaczego to robią. Ale można też popierać ateizm i homoseksualizm świadomie i racjonalnie. Proszę czytać mój "Poradnik"!!!
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
| |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > Oczywiście też dostawałam minusy. Więc się nie przejmuj.Nie przejmuję się. Nieźle musiałabym narozrabiać aby zostało mi -8. Napisałam o tym aby zwrócić uwagę na ideologiczne, niepodbudowane ani szczególną refleksją ani tym bardziej otwartością, zachowania. Minusy mi nie doskwierają. Smuci mnie powierzchowność i brak ciekawości innych poglądów i światów poza własnym. > > zastanawiam się też nad źródłem poglądów pro homoseksualnych> Ja akurat piszę o homoseksualizmie na bazgrołach tzw. "Poradnik młodego homoseksualisty". Więc się polecam. Taka samo reklama.ok
|
|
|  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >>A ponieważ racjonaliści- ateiści są bardziej otwarci umysłowo niż reszta społeczeństwa >Pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą.
Tu się właśnie z Tobą Beatusie zgadzam. Nieuzasadnione uogólnienie. Ateista może mieć postawę umysłową bardziej otwartą niż średnia, ale wcale nie musi. "Ja tam swoje wiem i nic mnie nie przekona" występuje po obu stronach barierek na chodniku.
>Lektura wielu wypowiedzi karze mi sądzić
A to jest jak nożem po szybie! -
|
|
4 na 4 | Scorp (5381 punktów) | >... czy te dwa poglądy faktycznie mają ze sobą coś wspólnego?
Chyba tylko statystycznie istotnie częściej mają wspólnych nosicieli.
> tolerancja dla homoseksualizmu jest związana nie tyle z przekonaniem o równowartości związków hetero i homo seksualnych, ale raczej z chęcią propagowania poglądów odmiennych od KK.
Wspólna podstawą jest racjonalizm albo po prostu rozsądek, który skłania zarówno do niechęci wobec KK jak i do dystansu wobec wszelkiej nietolerancji. -
|
|
 | -3 na 3 | rhotax7 (3947 punktów) | Osobiście nie przeszko mi to że ktoś jest homo .Ba to nawet dobrze-bo nie poderwie tej samej pani co ja (a jedynie jej męża).Jestem ateistą i członkiem Mensy Baaaardzo wykształconym i cynikiem bawiącym się nietolerancją. Także można być Ataistą (i to takim który od wiary odciągnął już wiele dusz)i być tolerancyjnym wobec Homo-coś-tam=ów.Pozdrawiam
|
|
|  | 7 na 7 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Jestem [...] Baaaardzo wykształconym >Także można być Ataistą (i to takim[brak przecinka] który od wiary odciągnął już wiele dusz)[brak spacji]i być tolerancyjnym wobec Homo-coś-tam=ów. Tak więc można być Baaaardzo wykształconym i pisać jak wtórny analfabeta.
Wielką jest zaiste mądrością umieć znosić głupotę innych - Pitagoras
|
|
|  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > i członkiem MensyTeż się chciałam zapisać, ale składki trzeba płacić. Jako gospodarna pani domu, nie znalazłam racjonalnego uzasadnienia dla tego wydatku.
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > >i członkiem Mensy> Też się chciałam zapisać, ale składki trzeba płacić. Jako gospodarna pani domu, nie znalazłam racjonalnego uzasadnienia dla tego wydatku.> Taaa, jasne. Po prostu nie jesteś Baaaardzo wykształcona i tyle.
Wielką jest zaiste mądrością umieć znosić głupotę innych - Pitagoras
|
|
 | | Beatus (2528 punktów) | >>... czy te dwa poglądy faktycznie mają ze sobą coś wspólnego? >Chyba tylko statystycznie istotnie częściej mają wspólnych nosicieli. To pewnie tak. >Wspólna podstawą jest racjonalizm albo po prostu rozsądek, który skłania zarówno do niechęci wobec KK jak i do dystansu wobec wszelkiej nietolerancji. Chyba nie. Bardziej skłonna jestem przypuszczać, że homoseksualiści są zwyczajnie odrzucani ze społeczności KK, przyjmują więc poglądy sprzeczne z tą doktryną. Mechanizm obronny. Znałam jednego gaya, który był bardzo wierzący. Postanowił, że skoro jest jaki jest, musi tę próbę przejść zgodnie z wskazaniami kościoła. Próbował żyć z kobietami. Niestety nie dał rady. Postanowił więc żyć w celibacie. Straciliśmy kontakt więc nie wiem co się dalej stało.
|
|
|  | | Scorp (5381 punktów) | >>Wspólna podstawą jest racjonalizm albo po prostu rozsądek, który skłania zarówno do niechęci wobec KK jak i do dystansu wobec wszelkiej nietolerancji. >Chyba nie. Bardziej skłonna jestem przypuszczać, że homoseksualiści są zwyczajnie odrzucani ze społeczności KK, przyjmują więc poglądy sprzeczne z tą doktryną. Mechanizm obronny.
To zapewne prawda, ale w temacie wątku jest to argument - wybacz - nieco od rzeczy, jako że pytałaś o tolerancję dla homoseksualizmu (a nie o sam homoseksualizm, czy poglądy gejów) i ja na to pytanie starałem się odpowiedzieć. -
|
|
| |  | | Beatus (2528 punktów) | > To zapewne prawda, ale w temacie wątku jest to argument - wybacz - nieco od rzeczy, jako że pytałaś o tolerancję dla homoseksualizmu (a nie o sam homoseksualizm, czy poglądy gejów) i ja na to pytanie starałem się odpowiedzieć.Słusznie, nieco od rzeczy.  Powinnam raczej wpisać to: www.racjonalista.pl/forum.php/s,355313#w355339
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | > A jakie jest wasze zdanie na ten temat?> Jest różnie, kwadratowo i podłużnie, trójkątnie i owalnie ... Są tacy ateiści, którzy wyrażają przekonanie o równowartości związków hetero i homo seksualnych, są tacy którzy łączą to tylko z antyklerykalną postawą, są też ateiści - przeciwnicy związakóh homo, są teiści, którzy mają w d...pie, co homoseksualiści robią pod kołdrą, są teiści, którzy mają tamże to, co robi KK, no różnorodnie jest! Cieszmy się
|
|
4 na 4 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Z ateizmem skojarzona została tolerancja wobec związków homoseksualnych. Rozglądając się wokół >zastanawiam się czy te dwa poglądy faktycznie mają ze sobą coś wspólnego? Narzuca się podejrzenie, >że tolerancja dla homoseksualizmu jest związana nie tyle z przekonaniem o równowartości związków >hetero i homo seksualnych, ale raczej z chęcią propagowania poglądów odmiennych od KK. >A jakie jest wasze zdanie na ten temat?
Nie rozumiem, jak seks uprawiany z tą samą płcią może być przyjemny, ale nie muszę rozumieć. Jak ktoś ma takie upodobania to jego sprawa. Niech się kochają, bo w życiu nie ma ważniejszej rzeczy niż miłość. Na manifestację chodzić nie zamierzam, bo nie lubię żadnych masowych spendów, poza koncertami. Ewentualnie mogłabym zagłosować za prawami dla gejów w internecie. Nie przeszkadzałoby mi, gdyby geje czy lesbijki wychowywali dzieci czy też moje dzieci (jeszcze nie mam), o ile będzie to wychowanie oparte na zabawie, a nie agitowaniu. Przeszkadzałoby mi, gdyby moje dzieci wychowywała radiomaryjna babcia.
|
|
| smallsun (5 punktów) | ...a co ze stereotypami w tym temacie rządzącymi polskim społeczeństwem?
|
|
 | | Beatus (2528 punktów) | >...a co ze stereotypami w tym temacie rządzącymi polskim społeczeństwem? Stereotypu rządzą każdym społeczeństwem jak i jednostką. To zwyczajnie nieekonomiczne zastanawiać się nad wszystkim. A w tym temacie? Im mniejsza możliwość indywidualnego doświadczenia, tym większa szansa na stereotyp. Nic więc dziwnego, że na temat homoseksualistów jak i wszelkich mniejszości wypowiadamy się w oparciu o stereotypy.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Ateistom przyczepia się wiele łatek, chociażby poglądy lewicowe. Podobne spekulacje są nieuzasadnione praktyką, Jako mniejszość szukają często sprzymierzeńców w walce o akceptację społeczną. Nie zadawali by się z byle kim gdyby popierała ich duża siła, tyle że wtedy nie byliby w mniejszości, to wiele zmienia.
|
|
| Nowak (136 punktów) | Uważam, że chodzi raczej o tradycję. W szkołach zawsze była religia i większość z nas na nią uczęszczała. Nie wiem, jak było w Waszych domach, ale ja byłam wychowywana raczej wg zasad religijnych i był nawet taki okres czasu, że z rodzicami wieczorem przed snem się modliliśmy (ale do momentu, kiedy nam wszystkim to się nie znudziło  . Natomiast ateizm jest dla Kościoła czymś bardzo złym, tak samo zresztą jak homoseksualizm. I dopiero nasze pokolenie zaczyna je tolerować. Zauważcie, że niektórzy nasi rodzice (zwłaszcza ojcowie, ciekawe dlaczego?) w ogóle nie potrafią zaakceptować homoseksualizmu, a to dlatego, ze zostali tak wychowani i to w czasach, kiedy był większy nacisk na religijność wśród dzieci i wszelkie odstępstwa od reguły były zwalczane. I myślę, że właśnie tu jest związek między ateizmem i homoseksualizmem. Pozdrawiam.
Głupstwo jest wielkie jak morze, wszystko w sobie pomieści.
|
|
 | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Uważam, że chodzi raczej o tradycję. W szkołach zawsze była religia i większość z nas na nią uczęszczała. Nie jest to prawda. Przez całe lata 60., 70., 80. religii w szkole nie było (zresztą świat się od tego nie zawalił i podejrzewam, że gdyby i teraz religii w szkołach nie było, stałby nadal wbrew czarnym proroctwom niektórych hierarchów katolickich i pokaźnego grona fanatyków). Kto chciał, chodził na religię do salek katechetycznych przy parafiach. Co do większości wypowiadać się nie będę, ja nie uczęszczałam. >I dopiero nasze pokolenie zaczyna je tolerować. To również nie jest prawdą. Tolerancja być może statystycznie jest związana z wiekiem, tzn. więcej młodych ludzi jest tolerancyjnych wobec homoseksualizmu, niż starych, ale to nie jest reguła działająca w każdym przypadku. >Zauważcie, że niektórzy nasi rodzice (zwłaszcza ojcowie, ciekawe dlaczego?) w ogóle nie potrafią zaakceptować homoseksualizmu, "Nasi"? Podejrzewam, że jestem starsza od Twoich rodziców, co oznacza jeszcze większą różnicę wiekową między Twoimi i moimi rodzicami, a moi jakoś bezboleśnie homoseksualistów akceptowali. >a to dlatego, ze zostali tak wychowani i to w czasach, kiedy był większy nacisk na religijność wśród dzieci i wszelkie odstępstwa od reguły były zwalczane. No, nie, moja droga. Nawet moi rodzice nie wychowywali się w XVII wieku... >I myślę, że właśnie tu jest związek między ateizmem i homoseksualizmem. Jak rozumiem, użyłaś skrótu myślowego. Prawdopodobnie statystycznie rzecz biorąc masz rację. Młodsi są bardziej tolerancyjni niż starsi. Ale tylko statystycznie i możliwe, że te różnice nie są aż tak duże. Wystarczy popatrzeć na racjonalistów i frondystów. >Pozdrawiam. Pozdrawiam PS. Wciąż masz 16 lat?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 1 na 1 | Wojtek B. (509 punktów) | >Prawdopodobnie statystycznie rzecz biorąc masz rację. Młodsi są bardziej tolerancyjni niż starsi. Ale tylko statystycznie i możliwe, że te różnice nie są aż tak duże. Wystarczy popatrzeć na racjonalistów i frondystów.
A to ciekawe zagadnienie. I wcale tak nie musi być. Wydaje mi się, że: * w grupie wiekowej 15-25 jest zadziwiająco dużo fanatyków, zwłaszcza religijnych (ciekawe, jaki wpływ na to może mieć właśnie obecność religii w szkołach); * później im ludzie starsi, tym bardziej otwarci... * ...aż do wąskiego przedziału wiekowego u schyłku życia, w którym znów sporo fanatyków (teraz już prawie wyłącznie religijnych).
Powyższe nie ma żadnego poważnego uzasadnienia. Ot, taki mój domysł oparty na kilku hipotezach i obserwacjach.
|
|
| |  | 2 na 2 | stilgar (7322 punktów) |
> Powyższe nie ma żadnego poważnego uzasadnienia. Ot, taki mój domysł oparty na kilku hipotezach i obserwacjach.Ludzie po studiach i przed emeryturą nie mają czasu na zajmowanie się pierdołami, bo muszą pracować. Młodzi i starzy mają za to dość wolnego czasu na fanatyzm
|
|
| PiotrPęciak (634 punktów) | Nie wiem czy homoseksualizm jest racjonalny. Jest masa argumentów za i przeciw, rozpatrując zagadnienie w sposób naukowy. Natomiast z pewnością racjonalnym jest stwierdzenie "rób i myśl co chcesz". Na tym forum niestety ta postawa jest rzadka, biorąc pod uwagę znęcanie się nad Katolami. Bo jeśli za racjonalizm uznamy jedynie życie zgodnie zgodne z wiedzą naukową to dojdziemy do zdania pierwszego - nie wiem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|