Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pierścień "palantów"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
16-04-2011 01:44Mariusz Agnosiewicz (moderator)Pierścień "palantów"
Ocena 18 na 18
Dziś na Poczcie natknąłem się na elegancką ulotkę jakiejś organizacji katolickiej poświęconą "Pierścieniowi Atlantów". Samotnie wisiała sobie na pustej tablicy ogłoszeń. Ulotka głosi, że pierścień jest bardzo niebezpieczny i okultystyczny. Nie mam pojęcia dlaczego ów pierścień tak bardzo rozpalił katolicką inkwizycję, że aż poświęciła mu swoją ulotkę ostrzegawczą z wielką czachą, ale trzeba przyznać, że nader pocieszne są te boje półinteligentnych pasterzy o umysły ćwierćinteligentnych owiec ("Pierścień palantów"; "Nie wierz amuletom, wierz Jezusowi!" itp hasełka



Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

coreless (16088 punktów)

Czachę umieszczono na ulotce nieprzypadkowo - to pewnie logo "Brainiaca".
Z niecierpliwością czekam na podobne ulotki w sprawie tzw. transsubstancjacji.


Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Meretseger (61860 punktów)
To bardzo ładny przedmiot. Jeśli do tego jest wykonany z należytą starannością, estetycznie i ze szlachetnego metalu, może być dobrym kawałkiem biżuterii. Srebro i czarna emalia - to byłoby to!

Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
zachaj (5239 punktów)
>Dziś na Poczcie natknąłem się na elegancką ulotkę jakiejś organizacji katolickiej poświęconą...

Ostatnio sporo czytałem na temat okultyzmu w Trzeciej Rzeszy. Może Kościół K. boi się podobnego obrotu spraw jakie miały miejsce za panowania nazistów. Mistycy, tacy jakim bez wątpienia był Himmler, bardzo łatwo zmieniali niemieckich katolików w fanatycznych wyznawców religii Ariów. Bo tak na prawdę gdy wierzy się w absurdalne dogmaty chrześcijaństwa, po odpowiednim szkoleniu, można szybko przekonać się do o innych tego typu irracjonalnych teorii.

Według nazistowskiej doktryny nawet Jezus należał do rasy Panów, więc gorliwi chrześcijanie mogli bez trudności zaakceptować to wszystko. "Atlantyda" występowała w aryjskich mitach o stworzeniu "nadczłowieka". Być może KK boi się tego typu mistycyzmu, gdyż odbiera mu najbardziej nawiedzonych wyznawców. A tacy jak wiadomo się przydają, napędzają oni kościelną machinę, tworząc historię o objawieniach, cudach i innych boskich działaniach.
16-04-2011 09:41 
 Ocena 4 na 4
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Ostatnio sporo czytałem na temat okultyzmu w Trzeciej Rzeszy.

Istnieje na ten temat sporo literatury pseudohistorycznej, w stylu: okultyści stworzyli nazistów. Myślę, że te opowieści kolportują głównie chrześcijanie, aby redukować odpowiedzialność swoich kościołów za kolaborację z nazizmem.
Demistyfikacji tego tematu poświęcam jeden z rozdziałów swojej książki "Kościół a faszyzm".
16-04-2011 10:07 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>>Ostatnio sporo czytałem na temat okultyzmu w Trzeciej Rzeszy.
>Istnieje na ten temat sporo literatury pseudohistorycznej, w stylu: okultyści stworzyli nazistów.

Faktem jest, że Himmler był okultystycznym mistykiem, a w szeregach SS mile widziane było zrezygnowanie z chrześcijaństwa. Nawet obrzędy ślubów czy pogrzebów odbywały się w ceremoniale nazistowskim, nie pod znakiem krzyża, tylko swastyki lub innych runicznych znaków. Oczywiście mam na myśli szeregi SS, bo już w Wermachcie sprawy wyglądały nieco inaczej. Nawet hierarchia w tej organizacji była wzorowana na wzrór zasad zakonu Jezuitów. SS to był pewnego rodzaju okultystyczny zakon. Może rzeczywiście niektórzy historycy próbują zawalić całą winę na bractwa okultystyczne działające w wielu miejscach nimieckojęzycznej części Europy. Jednak ja nie mieszałbym tego z kolaboracją Kościoła Katolickiego, gdyż miała ona wymiar o wiele szerszy niż nazistowski mistycyzm, pod względem politycznym, jak i światopoglądowym.
16-04-2011 10:19 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Faktem jest, że Himmler był okultystycznym mistykiem

No tak, różne wyznania trafiały się wśród nazistów. Faktem bardziej ogólnym jest to, że w statucie NSDAP jedyną religią wpisaną jako popieraną oficjalnie było "pozytywne chrześcijaństwo", żaden okultyzm, nawet jak już go Himmler nieco spopularyzował wśród nazistów. Faktem jest również, że w 1938 r. 22,7% członków SS było praktykującymi katolikami, nie skarżącymi się na nietolerancję dla ich obrządku.
16-04-2011 10:43 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>>Faktem jest, że Himmler był okultystycznym mistykiem
>...nie skarżącymi się na nietolerancję dla ich obrządku.

Wypadałoby dodać, że SS było jedynie dla ochotników, a wierność, bezwzględne posłuszeństwo i oddanie składano nie bogu, a osobiście Hitlerowi. To też nie było sprzeczne z chrześcijańską moralnością i wartościami. Czemu mnie to nie dziwi...

A tak poza tym, czy przypadkiem to nie "dobrotliwi" chrześcijanie wymyślili antysemityzm?

Teraz wszystko układa się w logiczną całość...
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
"Okultystyczne źródła nazizmu" - Nicolas Goodrick-Clark. Jak zapoznasz się z jego spojrzeniem na ten problem, to być może zmienisz zdanie. Na tą chwilę stwierdzam iż "buszujesz w zbożu".
zachaj (5239 punktów)
>"Okultystyczne źródła nazizmu" - Nicolas Goodrick-Clark. Jak zapoznasz się z jego spojrzeniem na ten problem, to być może zmienisz zdanie. Na tą chwilę stwierdzam iż "buszujesz w zbożu".

To może podzielisz się z nami czymś ciekawym na ten temat, zanim zapoznamy się z tą lekturą?
16-04-2011 11:56 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
Niedokładnie podałem nazwisko: Nicholas Goodrick-Clarke, W-wa 2001.
Katia (38 punktów)
Hmm, czy mi się wydaje, czy w tej ulotce pełno jest niekonsekwencji? Najpierw piszą o tym, że to "produkt komercyjny", a "dorobiona historia i ideologia nie mają pokrycia w wiedzy naukowej", by zaraz potem przedstawić swoją własną wersję ideologii (coś o "pozyskiwaniu tajemnych sił"). W sumie to nawet zabawne jest.
I w sumie to ta niekonsekwencja chyba nie powinna mnie już dziwić
szperacz (2861 punktów)
>Dziś na Poczcie natknąłem się na elegancką ulotkę jakiejś organizacji katolickiej poświęconą
>"Pierścieniowi Atlantów".

A może poszukują w ten sposób Władcy Pierścienia?
asmodai (2845 punktów)
>Dziś na Poczcie natknąłem się na elegancką ulotkę jakiejś organizacji katolickiej poświęconą
>"Pierścieniowi Atlantów".
Wy to znowu nic nie kapujecie, zostanie powołana drużyna pierścienia. Pierścień wrzucą do góry, i będzie po sprawie. Kościół tymi ulotkami zbiera chętnych, do drużyny. A Ty już śmichy chichy
Jak Cię Oko Saurona wyczai to zobaczysz
16-04-2011 10:53
 Ocena 25 na 25
Madman (7811 punktów)

Zezwalam na powielanie i rozpowszechnianie. Możecie drukować i wieszać na Poczcie.

Młot na czarowników
16-04-2011 15:51 
 Ocena 1 na 1
maruda (5550 punktów)

FAKTY

Pamiętaj że najważniejszym Boskim Przykazaniem jest byś składał hojne ofiary. Ważne byś składał ofiary rozumnie, nie na jakieś afrykańskie głodujące dzieci, ale na ręce swoich lokalnych pasterzy, proboszcza i biskupa. Tylko oni nominowani są przez Boga i tylko oni umieją odpowiednio zarządzać twoimi datkami.
16-04-2011 18:09 
 Ocena 3 na 3
DEmonizer (4893 punktów)
Cuda Ludzie, cuda widzę, cuda wszędzie i po trzykroć ...

Nasze cuda, to te właściwe, a obcych (ewentualnie wrogich) oczywiście są diabelskim narzędziem.

Jakże ja już paplaniem o bogach jestem zmęczony ...
Wczoraj sobie chciałem posiedzieć w spokoju wieczorkiem na ławeczce, poobserwować przyrodę, nacieszyć się nasilaniem się wiosny, a tu nagle ...
"Dobry Jezu, a nasz Panie ..."
Następnym razem biorę zatyczki do uszu ...
Jednak to już nie możliwość korzystania z wszystkich zmysłów ...

Pozdrawiam
neurosurgery (2484 punktów)
>a tu nagle ...
>"Dobry Jezu, a nasz Panie ..."

Rozbawiło mnie to! Ja wczoraj idę po swoim miasteczku ze słuchawkami na uszach, patrzę, a tu kolumna wiernych z krzyżem i sztandarami. Dzieci, młodzież i starszyzna - wszyscy śpiewają właśnie wspomniane "Dobry Jezu...".
Marian (5438 punktów)
   To zawsze zabawne, kiedy posługują się nauką tylko kiedy im wygodnie.

Cytat:
Wiara w moc pierścienia Atlantów jest bałwochwalstwem, fetyszyzmem i okultyzmem. [...] Jest również naganne noszenie amuletów.

   Ale chrześcijańskie krzyżyki, medaliki, różańce i relikwie są ok? Właściwie relikwie to najbardziej chory przykład amuletu, jaki znam.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
16-04-2011 22:43 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>(...)
>Cytat:
Wiara w moc pierścienia Atlantów jest bałwochwalstwem, fetyszyzmem i okultyzmem. [...] Jest również naganne noszenie amuletów.

>   Ale chrześcijańskie krzyżyki, medaliki, różańce i relikwie są ok? Właściwie relikwie to najbardziej chory przykład amuletu, jaki znam (...)

Są ok. Bo są to WŁAŚCIWE krzyżyki, medaliki, różańce.

Albo odwrotnie - są bałwochwalstwem, fetyszyzmem i okultyzmem...

Albo są po prostu kawałkiem metalu w zgrabnej formie.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Spory religijne, a tak przecież należy rozumieć tą ulotkę - jako element sporu natury religijnej - należy rozpatrywać przez pryzmat interesów religii i jej dogmatów. Jeśli ktoś wierzy w Jezusa i Szatana, w demony, anioły i całą resztę, to w świetle tych założeń ulotka jest jak najbardziej słuszna. A głupim jest ten, co nie widzi różnicy między demonicznym pierścieniem a np. różańcem w formie obrączki.

Logika i rozum obowiązują wszystkich. Zasadnicze różnice tkwią w przyjmowanych założeniach.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Amol (692 punktów)
>pierścień jest bardzo niebezpieczny i okultystyczny. Nie mam pojęcia dlaczego ów pierścień tak
>bardzo rozpalił katolicką inkwizycję, że aż poświęciła mu swoją ulotkę ostrzegawczą z wielką czachą

"Powrót do ciemnogrodu"

Pamiętam jak kiedyś siostra zakonna opowiadała na lekcji historię pewnego młodego okultysty. Jakiegoś młodego chłopaka, który zaczął się w to "bawić". Opowiadała jak to rodzice bali się wchodzić do jego pokoju, ponieważ przedmioty często unosiły się i latały samoistnie po pokoju. Światła często same się zapalały, okna otwierały itd. Chłopak miał moc "wychodzenia z ciała" i potrafił zwiedzać okolicę za pomocą wyjścia duszy z ciała. Miał ponadprzeciętną siłę dzięki okultystycznej mocy. Strasznie jednak cierpiał, ponieważ złe moce (szatan), starały się opanować jego umysł i ciało. Skończyło się to chyba tak, że poprosił Krk o pomoc i został "wyleczony" za pomocą egzorcyzmów, czy innych rytuałów.

Swoją drogą. Dlaczego w XXI w. musiałem słuchać takich pierdół w państwowej szkole, za które płacą tak prymitywnej osobie. Jeżeli AŻ TYLE jest przypadków "opętań", to dlaczego żadnego nie dadzą do "badań", żeby stwierdzić ich prawdziwość. Od kiedy pamiętam, moja styczność z okultyzmem i innymi głupotami, zawsze okazywała się farsą. Ktoś opowiadał, że wywoływał i widział duchy, natomiast kiedy chciałem się przyłączyć, to nagle wszyscy zapomnieli magicznej formułki do wywoływania duchów. Byłem w jednym pokoju z ponoć osobą opętaną i jedną "normalną", która powiedziała, że może wywołać u niej "atak". Zgodziłem się. Osoba "zdrowa" puściła jakieś "katolickie pianie" w radiu, ale zaraz wyłączyła. Skończyło się na tym, że powinienem w inny sposób poznać Boga, że nie chce mnie narażać na działania szatana etc. etc.

Dlaczego zawsze nie miałem szansy poznać, chociaż szczyptę spirytualistycznej części życia według Krk? Ponieważ to są BZDURY! Bliższy jestem naukowym wytłumaczeniom, tej farsy. Zgadzam się z artykułem Mariusza Agnosiewicza w Focusie.

Denerwuje mnie z jaką powagą podchodzą do takich bzdur ludzie. Jak zapytałem się zakonnicy, czy wieży w podział nieba, tak samo jak w podział piekła? Odpowiedziała żebym się tym nie interesował, ponieważ łatwo można się w to wkręcić, a potem są same poważne problemy. Ludzie jakie problemy, w co mam się wkręcić? Wypowiem jakąś formułkę i zaczną mi się same gasić światła? Napisze własną krwią, że wyrzekam się Jezusa Chrystusa i mnie diabeł napadnie? Przecież (przez pryzmat religii ), już dawno temu wyrzekłem się tych bzdur, o Jezusie jak i ciemnych mocach. Dlaczego nie jestem opętany? Niektórzy twierdzą, że ateiści są sługami szatana, więc nie muszą być opętani. Niektórzy religianci twierdzą, że ateiści są już opętani, ponieważ potrafią to u nich wyczuć. Według mnie ateiści są psychicznie najnormalniejsi spośród nich wszystkich. Jak kładę się spać, to nie odklepuje pięć "Ojcze nasz", żeby mnie szatan nie zaatakował, tylko po prostu kładę się spać i nie próbuje dopatrzyć się belzebuba w ciemnościach.

Katolicy mają to głupie powiedzenie: "Ty nie wierzysz w szatana, ale on wierzy w ciebie". Ja też mam swoje: "Weź spie..."
16-04-2011 12:35 
 Ocena 4 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wypowiem jakąś formułkę i zaczną mi się same gasić światła?
Teraz są takie szatańskie urządzenia, że wystarczy klasnąć w dłonie a światła same gasną, lub się zapalają.
> Dlaczego nie jestem opętany?
A chciałbyś być?
> Niektórzy twierdzą, że ateiści są już opętani, ponieważ potrafią to u nich wyczuć
To Kowalska to u mnie wyczuwa!
> nie próbuje dopatrzyć się belzebuba w ciemnościach.
"Belzebub, (hebr. בעל זבוב Ba'al Zebûb, Ba'al Zəbûb Ba'al Zəvûv - dosł.: pan much i komarów, popularnie: władca much"
Ale w lecie te komarzyska zsyłane przez Belzebuba. Ile ich lata w ciemnościach.


Wszystko ma swój początek i koniec.
16-04-2011 14:30 
 Ocena 6 na 6
Madman (7811 punktów)
>Pamiętam jak kiedyś siostra zakonna opowiadała na lekcji historię pewnego młodego okultysty. Jakiegoś młodego chłopaka, który zaczął się w to "bawić".
A czytałeś o demonicznych korzeniach techno?
www.milujc(*)emoniczne_korzenie_techno.html
Cytat:
[...]Pewnego zimowego poranka wpadłem na pomysł stworzenia akustycznego systemu, który miał za zadanie wprowadzić słuchacza w stan euforii, podobny do tego, jaki odczuwają ludzie po zażyciu niektórych narkotyków. Projekt był bardzo skomplikowany i kosztowny, więc pewien przyjaciel polecił mi kogoś kompetentnego, kto mógł, po zapoznaniu się z rozwiązaniami teoretycznymi, zaopiniować projekt. W ten sposób poznałem jednego z głównych ideologów ruchu techno. Już w trakcie pierwszego spotkania zauważyłem, że jest wyjątkową osobowością, człowiekiem o nieprzeciętnej inteligencji. Zaczęliśmy się spotykać i prowadzić wielogodzinne rozmowy. Po kilku miesiącach i zanalizowaniu mojego projektu powiedział, że bardzo długo szukał kogoś takiego i zaproponował współpracę. W tym czasie jednym z jego zajęć było tworzenie filmów, oddziałujących na podświadomość człowieka. Filmy te były wyświetlane podczas największych imprez techno. [...]
Około 1.00 w nocy zmienił się cały skład prowadzących. Za pulpitem muzycznym, przy świetle, laserach i animacjach video usiedli najbardziej doświadczeni i wypróbowani ludzie. Wtedy też i my zabraliśmy się do pracy. I w tę noc Walpurgii mój "mistrz", oddziałując na rozgrzanych wielogodzinnym tańcem ludzi, jednocześnie podawał tylko dla mnie zrozumiałe informacje. Dowiedziałem się, kim jest on i jego ekipa, co robią i dlaczego.
Informacje były podawane w metajęzyku, który był czytelny tylko jeżeli rozumiało się znaczenie używanych wcześniej symboli. Dla mnie były to sprawy oczywiste. W ciągu kilku godzin przekazał mi przerażającą wiadomość - współpracuje z satanistami, sługami tego, który chce zabić człowieka. Pod jego dyktando wyniszczają młodzież świata, po to, aby rozbić rodziny i, co za tym idzie, łańcuch wiary. I teraz, w tym właśnie momencie, wyjawiając mi to, zaproszono mnie do świadomego współdziałania w tym dziele. Kiedy to zrozumiałem, wpadłem w straszliwą rozpacz, myśląc, że nie ma już dla mnie odwrotu, nie ma ratunku. W jednej chwili, w przerażeniu i poczuciu niezgody na taką propozycję, padłem na kolana i zacząłem mówić "Ojcze nasz". Jak tylko wypowiedziałem pierwsze słowa modlitwy, zobaczyłem wewnętrznie Michała Archanioła, który zadał mi 3 krótkie pytania. - Czy wierzysz w Boga? Odpowiedziałem - Tak. - Czy zaprzeczasz szatanowi? - Tak. Czy chcesz z nim walczyć? - Tak. Zaraz potem usłyszałem - Wstań i idź w stronę światła.[...]
To jest dopiero paranoja. Facet podobno jeździ po kościołach i opowiada na rekolekcjach swoje "świadectwo". Lol.

Młot na czarowników
16-04-2011 18:31 
 Ocena-4 na 6
Kassjusz (-72 punktów)
Jako były ateista potwierdzam fakt istnienia demonów. To nie wymysł chorych umysłów. Niestety, nauka w tym przypadku jest bezradna. Nie ma odpowiednich instrumentów badawczych, które by potwierdziły istnienie zjawisk nadprzyrodzonych. Dlatego muszą nam wystarczyć świadectwa osób, które przeżyły atak demoniczny. Warto z odrobiną szacunku podejść do tematu, by samemu nie narazić się na podobny. Pycha i nadmierne zaufanie do "szkiełka i oka" to ślepy zaułek.
16-04-2011 18:35 
 Ocena 10 na 10
liliac (147340 punktów)
>Nie ma odpowiednich instrumentów badawczych, które by potwierdziły istnienie zjawisk nadprzyrodzonych. Dlatego muszą nam wystarczyć świadectwa osób, które przeżyły atak demoniczny.

Ojej. To zupełnie jak z "rękoma, które leczą", homeopatią, irydologią, leczeniem raka ciecierzycą, porwaniami przez kosmitów, rozmowami z zaświatami i "Jaszczurami, Które Są Wśród Nas". Też muszą nam wystarczyć świadectwa.
16-04-2011 20:07 
 Ocena 3 na 3
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Jako były ateista potwierdzam fakt istnienia demonów.

Proponuję udać się do dobrego lekarza. Jest wiele skutecznych neuroleptyków.
16-04-2011 21:51 
 0 na 2
sztejkat (4743 punktów)
>>Jako były ateista potwierdzam fakt istnienia demonów.
>Proponuję udać się do dobrego lekarza. Jest wiele skutecznych neuroleptyków.

Moim zdaniem tego typu uwagi nie przynoszą chluby temu forum.

Jasne... Każdy kto ma odmienne zdanie - do lekarza.

Coś mi się widzi, że to taka współczesna odmiana stosu. Wówczas było podobnie, jeno inni stali u władzy i mieli nieco więcej zdecydowania w swoich działaniach. Inaczej gada, w boga nie wierzy - na stos!

Albo: na Sybir.

Albo: do lekarza. (vide psychuszka) Oj, wraca nowe?

Ludzie mają prawo do swoich wizji, fantazji, przekonań nawet wówczas, jeśli są sprzeczne z rozumem. Co kto uważa, co kto mówi i co ze sobą robi nie powinno być przedmiotem oceny. Jego ciało, jego umysł (a może i... dusza) - jego sprawa.

Wreszcie: może CHCE być chory?

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
16-04-2011 21:59 
 Ocena 5 na 5
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>Moim zdaniem tego typu uwagi nie przynoszą chluby temu forum.

Każdy, kto cierpi na omamy niemal na pewno jest chory. W zakładach psychiatrycznych są całe tabuny widzących zjawy. Nie znaczy to, że każdy kto ma omamy musi być zamknięty w zakładzie zamkniętym. Ma jednak prawo do racjonalnej informacji. Uważam, że znacznie mniej chluby racjonalnemu forum przynosi pseudodyskusja z kimś kto cierpi na omamy.
16-04-2011 22:09 
 0 na 2
sztejkat (4743 punktów)
>>Moim zdaniem tego typu uwagi nie przynoszą chluby temu forum.
>Każdy, kto cierpi na omamy niemal na pewno jest chory. (...)

W swoim czasie niektórzy cierpieli na pewne specyficzne omamy: widzieli komunizm złym. Cóż, ewidentny omam i halucynacja, o czym każdy zdrowy na umyśle mógł zaświadczyć. Omam jako taki leczony psychiatrycznie.

>(...)Uważam, że znacznie mniej chluby racjonalnemu forum przynosi pseudodyskusja z kimś kto cierpi na omamy.

Czy nie jest wówczas zalecanym: "Nie karmić troli"?

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
16-04-2011 22:14 
 Ocena 5 na 5
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>W swoim czasie niektórzy cierpieli na pewne specyficzne omamy: widzieli komunizm złym.

Mieszasz pojęcia. Dyskusja nie ma sensu.
17-04-2011 10:56 
 Ocena-4 na 6
Kassjusz (-72 punktów)
To wręcz zabawne. Wszyscy zadeklarowani ateiści jako przyczynę zjawisk paranormalnych wskazują chorobę psychiczną.W koło, panie Macieju, to samo. Uciekanie się do tak skrajnej oceny zjawiska [zresztą bardzo emocjonalnej]świadczy tylko o jednym: panicznie boicie się, że demony [a więc i Bóg]istnieją. Jak krucha jest ta wasza konstrukcja światopoglądowa, jeśli kilka zdań potrafi wywołać w was taką wściekłość i nienawiść. A może udzielacie głosu właśnie demonom, bo to ich retoryka: celują w mistyfikacji.
17-04-2011 11:05 
 Ocena 5 na 5
Amol (692 punktów)
>To wręcz zabawne. Wszyscy zadeklarowani ateiści jako przyczynę zjawisk paranormalnych wskazują chorobę psychiczną.W koło, panie Macieju, to samo. Uciekanie się do tak skrajnej oceny zjawiska [zresztą bardzo emocjonalnej]świadczy tylko o jednym: panicznie boicie się, że demony [a więc i Bóg]istnieją. Jak krucha jest ta wasza konstrukcja światopoglądowa, jeśli kilka zdań potrafi wywołać w was taką wściekłość i nienawiść. A może udzielacie głosu właśnie demonom, bo to ich retoryka: celują w mistyfikacji.

Być może niektóre wypowiedzi są zbyt emocjonalne, ponieważ trudno jest ścierpieć taką głupotę. Mam się bać jakiegoś diabła? Dlaczego istnienie diabła jest bardziej prawdopodobne, niż istnienie elfa czy gnoma? Jakim trzeba być ignorantem, by wierzyć w złe moce? Naoglądał się pan filmów o duchach? Czy może horrorów? Irytuje mnie i frustruje pana podejście do tematu, ale nie czuję nienawiści do pana. Jedyne co czuję, to litość.
17-04-2011 16:03 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>panicznie boicie się, że demony [a więc i Bóg]istnieją.
I kto tu mówi o lęku - ten, co się panicznie boi, że go diabeł na widły nadzieje i do piekła porwie.
Zastanów ty się nad sobą, człowieku.
Czarnego kota też się boisz?
BUUUUU!!!




Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
17-04-2011 11:47 
 0 na 2
Hodża (11172 punktów)
>>Moim zdaniem tego typu uwagi nie przynoszą chluby temu forum.
>Każdy, kto cierpi na omamy niemal na pewno jest chory. W zakładach psychiatrycznych są całe tabuny widzących zjawy.

Muszę potwierdzić fakt istnienia demonów. Jak pisałem w innym miejscu na Forum, kiedyś, dość dawno temu, interesowałem się chemią i to zainteresowanie niepotrzebnie zboczyło na obszary fascynacji narkotykami.
Otóż nazajutrz po zażyciu jednego z nich miałem omam, bardzo intensywny, związany z poczuciem obecności "czarnego ducha", co doprowadzało mnie do stanu nieomal paniki, nad którą jedynie z największym trudem zdołałem zapanować, modląc się do Boga o wybawienie. Dodam, że ulgę wręcz fizyczną sprawiała mi myśl o tym, że mogę przecież się zawsze zabić i nie odczuwać tego potwornego, nie dającego się wyrazić ludzkim językiem strachu. To było coś, co... kazało mi się bać własnego istnienia.
Niestety, wejrzałem w coś, co może dać przyczynek do badań psychiatrii nad przyczynami samobójstw.
Również zmuszony jestem dać świadectwo temu, że modlitwa do Boga w tamtej sytuacji również przyniosła skutek w postaci odczucia łaski ukojenia. I tego też nigdy nie wyrzucę z pamięci.

Wiem, jakie są mechanizmy tych zjawisk i proszę mnie nie wciągać w dyskusję o Bogu, bo tak naprawdę, nie o nim mowa. Mowa o diable.
Otóż ja go zsyntetyzowałem w postaci chemicznej.

Dla jednych jest to tylko pewien związek chemiczny o określonych właściwościach, mogący wywoływać różne (i tu następuje lista) skutki psychotyczne.
Mój stosunek do tej substancji, niestety, nie jest już tylko naukowy, chociaż zdaję sobie sprawę z prawdziwości takiego podejścia. Jest również osobowy.
17-04-2011 12:25 
 Ocena 3 na 3
Amol (692 punktów)
>Wiem, jakie są mechanizmy tych zjawisk i proszę mnie nie wciągać w dyskusję o Bogu, bo tak naprawdę, nie o nim mowa. Mowa o diable.

Narkotyki to osobny wątek. Znałem kiedyś kilka osób, które po zażyciu pewnej substancji, czuły czyste zło, lub obecność demona. Widziałem kiedyś osobę, która po zaaplikowaniu sobie pewnego legalnego "dopalacza", przeniosła się myślami do piekła. Normalnie poruszała się jak zombi i myślami była w piekle. Nie wiem jakie stricte substancje to powodują, ale nie jet to dowód na obecność chrześcijańskiego diabła. Jest to dowód, na szkodliwe działanie narkotyków i ich wpływ na psychikę człowieka.
Hodża (11172 punktów)
>Jest to dowód, na szkodliwe działanie narkotyków i ich wpływ na psychikę człowieka.

Też tak to rozumiem. Jeśli mówię o wrażeniu "osobowym", to właśnie jest to tylko ślad bardzo silnego przeżycia, które, oczywiście, mogę do pewnego stopnia zracjonalizować, ale jego istota pozostaje niezmiennie irracjonalna.
17-04-2011 09:33 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Ludzie mają prawo do swoich wizji, fantazji, przekonań nawet wówczas, jeśli są sprzeczne z rozumem. Co kto uważa, co kto mówi i co ze sobą robi nie powinno być przedmiotem oceny. Jego ciało, jego umysł (a może i... dusza) - jego sprawa.

Czy ktoś tu kwestionuje czyjeś prawo do swoich własnych itp.?
W sferze prywatnej.
Jeśli ktoś jednak publicznie wyrywa się głosić idiotyzmy, od których skóra się ludziom rozumnym na plecach marszczy powinien nauczyć się, że może zostać poddany krytyce. Że w cywilizowanych środowiskach nie można wedle widzimisię wygrażać "substytutem pomnika".


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
sztejkat (4743 punktów)
>>(...)
>Czy ktoś tu kwestionuje czyjeś prawo do swoich własnych itp.?
>W sferze prywatnej.
>Jeśli ktoś jednak publicznie wyrywa się głosić idiotyzmy, (...)

Właśnie: PUBLICZNIE. O ile się nie mylę z punktu widzenia prawa wygląda to tak, że poglądy niesprzeczne z prawem wolno głosić zarówno prywatnie jak i publicznie. Natomiast obrażać publicznie już raczej nie wolno. Przy czym należy pamiętać, że miejscem publicznym jest miejsce, do którego dostępu nie broni się ludziom "z przypadku". To forum można czytać bez konieczności logowania, więc wypowiedzi tu zamieszczone są wypowiedziami w miejscu publicznym.

Nie mam żadnych obiekcji co do krytyki. Odsyłanie do lekarza jednak uważam za obraźliwe i - jak to ładnie się mówi - "ad personam". Co zdaje się powinno być podstawą do usunięcia wypowiedzi przez moderatorów. Tym bardziej, że odesłanie do lekarza jest to JEDYNYM zdaniem w krytykowanej przeze mnie wypowiedzi. Co więcej, sugestia odesłania do lekarza ewidentnie sugeruje, że takie poglądy są niewłaściwe niezależnie od tego, czy prywatne czy publiczne.

Och, oczywiście popieram prawo do nazwania idioty idiotą. Ale, no cóż zawsze jest jakieś ale, nie uważam tego za chwalebne.

Z drugiej jednak strony, może się mylę. Może pan Mariusz w rzeczywistości kierował się głęboką troską o zdrowie interlokutora? Jeśli tak to PRZEPRASZAM.

Pozdrawiam,

Tomasz Sztejka
17-04-2011 16:10 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)

>Z drugiej jednak strony, może się mylę. Może pan Mariusz w rzeczywistości kierował się głęboką troską o zdrowie interlokutora?

Również odesłałbym do lekarza osobę skarżącą się na opętanie demoniczne, w trosce o jej zdrowie. Schizofrenia nie ma względu na osobę, atakuje również byłych ateistów.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
17-04-2011 16:48 
 Ocena 5 na 5
Madman (7811 punktów)
>Odsyłanie do lekarza jednak uważam za obraźliwe
Czy zasugerowałbyś wizytę u psychologa komuś, kto rozmawia ze swoim zmarłym przed dwoma laty ojcem? A gdy ktoś rozmawia ze zmarłym przed dwoma tysiącami lat prorokiem? Skoro osoby widzące Elvisa traktujemy z przymrużeniem oka, to czy powinniśmy podchodzić z respektem do osób widzących Maryję?
Dlaczego urojeń religijnych nie traktować jako urojenia?

Młot na czarowników
23-04-2011 21:11 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
>>Odsyłanie do lekarza jednak uważam za obraźliwe
>Czy zasugerowałbyś wizytę u psychologa komuś, kto rozmawia ze swoim zmarłym przed dwoma laty ojcem?

Nie.

A w szczególności - nie w miejscu publicznym.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
Madman (7811 punktów)
>>Czy zasugerowałbyś wizytę u psychologa komuś, kto rozmawia ze swoim zmarłym przed dwoma laty ojcem?
>Nie.
Dlaczego?
>A w szczególności - nie w miejscu publicznym.
Jeżeli ktoś w miejscu publicznym przyznaje, że ma omamy, to nie widzę przeszkód w publicznym zalecaniu konsultacji z lekarzem.

Młot na czarowników
25-04-2011 14:58 
 Ocena 1 na 1
sztejkat (4743 punktów)
Ze względu na to, jak odbierana jest sugestia choroby psychicznej. To raz. Dwa - zakładam, że osoba ta mi ufa, a taka sugestia (choć wiele zależy od tego jak się ją złoży) daje wyraźny komunikat: "nie wierzę Ci".

No, ale to już bardzo daleko od tematu.

Przypomnę jedynie, w kwestii formalnej fragment regulaminu forum:
Cytat:

§ 27. Zabrania się...)
(...)g) inicjowania wątków i wypowiedzi, których główną zawartość stanowią uwagi ad personam(...)


Zestawiwszy to z jednozdaniową wypowiedzią, którą kwestionuję:

Cytat:
Proponuję udać się do dobrego lekarza. Jest wiele skutecznych neuroleptyków.

....
Jak sądzisz, jest to wypowiedź zgodna z regulaminem, czy nie zgodna?

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
26-04-2011 01:25 
 Ocena 2 na 2
Madman (7811 punktów)
>Ze względu na to, jak odbierana jest sugestia choroby psychicznej.
Ale to nie chodzi od razu o chorobę psychiczną. Od tego jest psychiatra. Psycholog pomaga wielu ludziom, którzy niekoniecznie od razu muszą być chorzy.
Ale z drugiej strony - stwierdzenie, że demony istnieją, to nie jest problem omamów, tylko niewłaściwego wnioskowania, błędów logicznych w rozumowaniu, itp. Gdy ktoś twierdzi, że WIDZI DEMONY, to już naprawdę potrzebuje pomocy lekarza.
>To raz. Dwa - zakładam, że osoba ta mi ufa, a taka sugestia (choć wiele zależy od tego jak się ją złoży) daje wyraźny komunikat: "nie wierzę Ci".
Ja wiele razy spotkałem się z podobnym problemem. Kiedy bliska mi osoba opowiada o różdżkarstwie i bioenergoterapii, to też mam lekkie opory przed oznajmieniem wprost, że to są bzdury. Dlaczego mamy bać się przyznać otwarcie, że nie wierzymy w tego typu rewelacje? Ile to ja się nasłuchałem o bilokacji Padre Pio, stygmatach, realnym istnieniu szatana i tak dalej... Mimo wszystko w takich sytuacjach staram się dawać wyraźny komunikat "nie wierzę Ci".
>Jak sądzisz, jest to wypowiedź zgodna z regulaminem, czy nie zgodna?
Niezbyt.

Młot na czarowników
16-04-2011 21:52 
 Ocena 5 na 5
Madman (7811 punktów)
>Jako były ateista potwierdzam fakt istnienia demonów. To nie wymysł chorych umysłów. Niestety, nauka w tym przypadku jest bezradna. Nie ma odpowiednich instrumentów badawczych, które by potwierdziły istnienie zjawisk nadprzyrodzonych. Dlatego muszą nam wystarczyć świadectwa osób, które przeżyły atak demoniczny.
Ja jako były teista potwierdzam fakt, że Bonaparte żyje. To nie wymysł chorych umysłów. Nauka niestety nie ma odpowiednich narzędzi badawczych, jest bezradna. Dlatego muszą nam wystarczyć świadectwa osób, które rozmawiają z Napoleonem.

Młot na czarowników
16-04-2011 22:03 
 Ocena 3 na 3
sztejkat (4743 punktów)
>Jako były ateista potwierdzam fakt istnienia demonów. (...)

Pozwól, że z ciekawości zapytam: na jakie wyznanie żeś się nawrócił? Z twoich postów wynikają pewne sugestie ale, że z ateistami nigdy nie wiadomo, zapytam.

>(...)Pycha i nadmierne zaufanie do "szkiełka i oka" to ślepy zaułek.(...)

Pycha i zadufanie rzeczywiście może prowadzić do błędnych ocen i fatalnych skutków. Dotyczy to nie tylko szkiełka i oka. Szczerze mówiąc to właśnie wręcz odurzająca dogmatyczność religii (szczególnie katolickiej) jest tym, co stanowi wobec niej największy zarzut. Prawdziwe szkiełko i oko, prawdziwie naukowe podejście, zawsze stawia na pierwszym miejscu weryfikację doświadczeń i metod badawczych. Owszem, jest w tym pewna pycha i zadufanie: przyjęta pewność, że usilnie badając zjawisko w coraz to inny sposób ostatecznie uda się je zrozumieć, powtórzyć, zmierzyć, opanować. Nauka rzeczywiście - niemalże dogmatycznie - stoi na stanowisku, że nie ma rzeczy niepoznawalnych, a poznanie jest kwestią czasu i włożonego wysiłku.

Jeśli idzie o demony: stoję mniej więcej na stanowisku Amol'a - dajcie do badań! Wywołać demona pod "szkiełkiem i okiem" - cóż to by był za postęp, cóż za wiedza! Spora część nauki wymagałaby zmiany! Jakie perspektywy się otwierają, jakie możliwości. Ile nowej wiedzy, ile zmian.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
16-04-2011 22:42 
 Ocena 1 na 1
Ag-nes (2295 punktów)
>Jako były ateista potwierdzam fakt istnienia demonów.

Diagnozuję przedawkowanie horrorów gotyckich.
17-04-2011 09:26 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)
>Jako były ateista potwierdzam fakt istnienia demonów. To nie wymysł chorych umysłów. Niestety, nauka w tym przypadku jest bezradna. Nie ma odpowiednich instrumentów badawczych, które by potwierdziły istnienie zjawisk nadprzyrodzonych. Dlatego muszą nam wystarczyć świadectwa osób, które przeżyły atak demoniczny.
Gdybyś miał choć blade pojęcie o tym czym jest nauka może nie byłbyś byłym ateistą.
Choćby psychiatria zajmuje się badaniami w związku ze zjawiskami nadprzyrodniczymi. Nauka nie ma problemu z opieraniem się na świadectwach tam gdzie świadectwa są jedynym dostępnym materiałem badawczym. Ale przyjmować bezkrytycznie takie świadectwa za prawdę to już może tylko bezrozumna religia, nie nauka.

>Warto z odrobiną szacunku podejść do tematu, by samemu nie narazić się na podobny.
Ze względu na tradycję i masowość zjawiska urojenia religijne nie są diagnozowane jako jednostka chorobowa, ale nie czyni to ich obiektem szacunku.

>Pycha i nadmierne zaufanie do "szkiełka i oka" to ślepy zaułek.
Ślepy zaułek to zaufanie do nieuków żerujących na Twojej łatwowierności.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
17-04-2011 10:00 
 Ocena 2 na 2
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Demon sraczki atakuje najbardziej zaciekle w czwartki, na pamiątkę ostatniej wieczerzy pana Jezusa.
I jak tu nie być ateistą?

Pozdrawiam

Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
diogenes (42753 punktów)
>natknąłem się na elegancką ulotkę jakiejś organizacji katolickiej

Od ulotki do jakiejś organizacji droga daleka.
Może to jakiś wielebny drukuje je na HP?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
neurosurgery (2484 punktów)
Jakaż to ironia losu - ganić coś, za co samemu można być ganionym. Brawo dla twórcy ulotki!

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365