 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-04-2011 12:28 | Damian Jozefczyk (731 punktów) | Koncepcja nieba
3 na 3 | Zacytuje ostatni wpis z mojego blogu. Poprawcie mnie prosze jesli sie myle. "Koncepcja nieba jest taka, że tam każdy musi być szczęśliwy. Jeśli nawet był(a)byś tam jedyną osobą, a cała Twoja rodzina i znajomi wylądowali by w piekle i tak będziesz szczęśliwy(a). Z tego wynika, że duszki przebywające w niebie nie mogą mieć wspomnień, bo wiązałoby sie to również z negatywnymi (smutnymi) uczuciami (np. tęsknota), które nie mogą tam występować. Te wspaniałe zaświaty do których tak dążą ludzie wierzący muszą być zatem przepełnione zombie, które nie są w stanie przeżywać żadnych innych uczuć. W czym więc koncepcja teistyczna jest lepsza od ateistycznego niebytu po śmierci? Gdyby okazało się jakimś cudem, że jest życie wieczne a mi dano by wybór to na pewno zdecyduję się na piekło. Wolę przeżywać prawdziwy smutek, niż sztuczne szczęście. Na tym polega właśnie racjonalizm - zamiast kolorowych bajek preferujesz prawdę choćby nie wiem jaka była."yatta-man.blogspot.com/Co o tym myslicie? Pozdrawiam Damian | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > tam każdy musi być szczęśliwy Ale co to jest szczęście? Szczęście to osiąganie dóbr. I tych materialnych - samochód, dom, pieniądze. I tych duchowych. Ukochana żona lub mąż. Kochające i kochane dzieci. A ponieważ Bóg jest Dobrem najwyższym, to przebywanie w niebie powoduje, iż osiągnąwszy to Dobro, nie potrzebujesz już innych, niższych, i jesteś szczęśliwy na maxa. Bo osiągnąłeś Dobro największe. Więc inne Ci są do szczęścia nie potrzebne. Jasne i proste jak konstrukcja cepa.
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >Ale co to jest szczęście? >Szczęście to osiąganie dóbr. I tych materialnych - samochód, dom, pieniądze. >I tych duchowych. Ukochana żona lub mąż. Kochające i kochane dzieci. >A ponieważ Bóg jest Dobrem najwyższym, to przebywanie w niebie powoduje, iż osiągnąwszy to Dobro, nie potrzebujesz już innych, niższych, i jesteś szczęśliwy na maxa. Bo osiągnąłeś Dobro największe. Więc inne Ci są do szczęścia nie potrzebne. >Jasne i proste jak konstrukcja cepa. > Wszystko ma swój początek i koniec.
Czyli w niebie kazdy pensjonariusz ma gdzies soja rodzine i znajomych. Obchodzi go tylko aby miec blisko swojego boga. Wlasnie o to mi chodzi - w koncepcji ateistycznej jest bardzo podobnie: nie zyjesz = nie ma Cie = nic nie czujesz & nic Cie nie ochodzi.
|
|
|  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Czyli w niebie kazdy pensjonariusz ma gdzies soja rodzine i znajomych. Obchodzi go tylko aby miec blisko swojego boga.Bingo! Ja nawet twierdzę, że aby np. matka, która na Ziemi dla synusia zrobi wszystko była wiecznie szczęśliwa wiedząc o wiecznych mękach piekielnych owego synusia musi mieć przemodelowany mózg. Musi być po prostu kimś innym, niż jest w życiu doczesnym. Trzeba być idiotą, aby starać się o życie wieczne dla kogoś innego, niż my obecni. Jedynym racjonalnym bodźcem jest piekło - kiedy trafimy do piekła nasze męki mogą być autentyczne skoro już będziemy wiedzieć na bank, że Bóg istnieje, i że bez niego jest źle bardzo. Proponuję zatem nową wersję zakładu Pascala: lepiej pracować na niebo dla kogoś, niż na piekło dla siebie. 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | > Proponuję zatem nową wersję zakładu Pascala: lepiej pracować na niebo dla kogoś, niż na piekło dla siebie.  Haha, dokladnie! Tez mialem wspomniec o zakladzie Pascala=]
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) |
>w niebie kazdy pensjonariusz ma gdzies soja rodzine i znajomych Oczywiście. Już Pan Jezus powiedział, że w niebie znikają związki rodzinne, jak się Go pytali czyją żoną będzie kobieta, która za życia miała kilku mężów. Jak byś miał maybacha, to gdzieś byś miał starego poloneza. Maybach to Bóg, a polonez to stary znajomy. Koncepcja ateistyczna jest gorsza bo nie jeździsz i nie masz maybacha, a w niebie masz!
Wszystko ma swój początek i koniec.
|
|
 | | muleombo (66 punktów) | >> tam każdy musi być szczęśliwy >Ale co to jest szczęście? >Szczęście to osiąganie dóbr. I tych materialnych - samochód, dom, pieniądze. >I tych duchowych. Ukochana żona lub mąż. Kochające i kochane dzieci. Zdobywanie dóbr materialnych nigdy nie da szczęścia, zawsze będziemy chcieć więcej od tego co już mamy. Choć wiadomo lepiej być bogatym i nieszczęśliwym, niż biednym i nieszczęśliwym. Zona, mąż? Często wszystko pięknie wygląda na początku, a pozniej proza życia. Jest taki żart. człowiek jest szczesliwy a potem się żeni/wychodzi za maż. Zycie to często pogon za wyimaginowanym szczęściem. Dlaczego po prostu nie być szczęśliwym tak po prostu? Często dopiero, kiedy wszystko stracimy uświadamiamy sobie jak niewiele do szczęścia potrzeba.
|
|
2 na 2 | DEmonizer (4893 punktów) | A czyż może nie lepsza od "koncepcji nieba" jest "antykoncepcja na niebo", coby nic się nie przedostało?  Przypadkowy stosunek i hop, mamy niechciane zapłodnienie, praktycznie jak gwałt. Po co przepełniać umysły emocjonalnym wampirem z Nazaretu? Ohydne pytanie: Czy bóg mnie kocha? Jest to tworzenie we własnym umyśle samonakręcającej się pętli refleksji nad niczym. Jakże łatwo w bagnie ugrzęznąć ... Pytać wytwór własnego umysłu, czy mnie kocha, czy może nie. Ciekawe czy on udzieli odpowiedzi.  Jaka ona będzie? Jak głęboką okaże się pułapką? Jakie z niej wynikną kolejne "filozoficzne" pytania? Rozwiązanie jest jeno: NIE PODEJMOWAĆ TEJ GRY. Nawet ateiści potrafią się wkręcić w tą paskudną wyliczankę na jakiś okres czasu (raczej krótki). To pasożyt poczucia bycia zwierzęciem stadnym oraz potrzeby poznawania rzeczywistości (ciekawości). Pozdrawiam
|
|
2 na 2 | Scarabaeus (2198 punktów) | >"Koncepcja nieba jest taka, że tam każdy musi być szczęśliwy. Jeśli nawet był(a)byś tam jedyną >osobą, a cała Twoja rodzina i znajomi wylądowali by w piekle i tak będziesz szczęśliwy(a). Z tego >wynika, że duszki przebywające w niebie nie mogą mieć wspomnień, bo wiązałoby sie to również z >negatywnymi (smutnymi) uczuciami (np. tęsknota), które nie mogą tam występować.
Ludzie wierzący bezwzględnie muszą w niebie posiadać pamięć i wspomnienia by być szczęśliwymi. Wynika to z tego, że swoje szczęście czerpać będą z wiedzy, że ci wstrętni ateiści jak i większość rodziny, która za życia zalazła im za skórę, będzie całą wieczność cierpieć nieskończone męki.To fundament ich wiary.
Wydaje mi się, że większość wierzących pokłada nadzieje nie w "życiu wiecznym" a w wiecznym cierpieniu innych.
|
|
 | | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > swoje szczęście czerpać będą z wiedzy, że ci wstrętni ateiści jak i większość rodziny, która za życia zalazła im za skórę, będzie całą wieczność cierpieć nieskończone męki.To fundament ich wiary. >Wydaje mi się, że większość wierzących pokłada nadzieje nie w "życiu wiecznym" a w wiecznym cierpieniu innych.
Tak właśnie widział wieczną szczęśliwość niejaki św. Augustyn.
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
6 na 6 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > Te wspaniałe >zaświaty do których tak dążą ludzie wierzący muszą być zatem przepełnione zombie, które nie są w >stanie przeżywać żadnych innych uczuć.
Jeśli matce będzie wszystko jedno, czy jej dzieci są z nią w niebie, czy w piekle, taka będzie szczęśliwa... Jeśli osoba uwielbiająca za życia muzykę, w niebie nawet o niej nie pomyśli... Jeśli koneserowi dobrego wina już nigdy nie będzie chciało się umoczyć warg...
Zaprawdę, czym będą różnić się od ziemskich narkomanów, wiecznie przeżywających działanie ostatniej potężnej dawki narkotyku? Co z nich pozostanie, co tworzyć nadal będzie konkretną osobę?
Osoba wierząca odpowie zawsze: nie wiemy jak będzie, to wielka boska tajemnica, ale obiecali mi, że będzie superfajnie, więc jestem gotów sprzedać za tą obietnicę siebie i ciebie, joł!
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
| Rigoletto (3891 punktów) | > Co o tym myslicie?"Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co Bóg przygotował wiernym w Niebie" (czy jakoś tak). Skoro nawet świątobliwi mężowie nie wiedzą o tym co będzie w Niebie, to co możecie wiedzieć o tym Wy - apostaci i heretycy?
|
|
 | 2 na 2 | Ojciec Lesiotr (6102 punktów) | > "Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co Bóg przygotował wiernym w Niebie" (czy jakoś tak).Spotkałem się nawet kiedyś z koncepcją, że Jezus jest szatanem w przebraniu. W efekcie jego najwierniejsi czciciele trafiają do piekła zamiast do nieba (za kłanianie się niewłaściwemu bogu...). Byłoby to ślicznie przewrotne rozwinięcie wyżej cytowanej myśli 
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
|
|
-1 na 1 | rajcelem (383 punktów) | Szczęście nie zależy od tego, gdzie się jest i z kim się przebywa.
Niebo to prostu inne planety, z cywilizacją daleko bardziej rozwiniętą od naszej. Ta sama cywilizacja przyniosła życie na Ziemię.
Jak to wytłumaczyć człowiekowi sprzed tysięcy lat? Nie wiem, ale w Biblii zachowało się, jak odbierali takie informacje dawni ludzie.
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Niebo to prostu inne planety, z cywilizacją daleko bardziej rozwiniętą od naszej.No... a to są bogowie  > Ta sama cywilizacja przyniosła życie na Ziemię.Nie, to nie ta. To ta 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 1 na 1 | Damian Jozefczyk (731 punktów) | > >Niebo to prostu inne planety, z cywilizacją daleko bardziej rozwiniętą od naszej.> No... a to są bogowie  > >Ta sama cywilizacja przyniosła życie na Ziemię.> Nie, to nie ta. To ta  Hehe, ogladalem kiedys SG, fajny serial. Na kosmiczna cywilizacje, ktora zapoczatkowala zycie na Ziemi mamy tyle samo dowodow co na bogow=]
|
|
| |  | | rajcelem (383 punktów) | >Na kosmiczna cywilizacje, ktora zapoczatkowala zycie na Ziemi mamy tyle samo dowodow co na bogow=]
A na życie pozaziemskie ile mamy dowodów? Dlaczego wszyscy uznają taką możliwość, ale istnienie cywilizacji starszych od naszej jest czystą fantazją? Czy racjonaliści nie mogliby rozważyć tego, tak jak rozważają ogólnie istnienie życia pozaziemskiego?
|
|
| | |  | 1 na 1 | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >A na życie pozaziemskie ile mamy dowodów? Dlaczego wszyscy uznają taką możliwość, ale istnienie cywilizacji starszych od naszej jest czystą fantazją? Na zycie pozaziemskie TEZ nie mamy zadnych dowodow.
>Czy racjonaliści nie mogliby rozważyć tego, tak jak rozważają ogólnie istnienie życia pozaziemskiego? Ale ja nie twierdze, ze cywilizacje pozaziemskie nie istnieja. Twierdze jednak, ze nie mamy zadnych dowodow aby sadzic, ze zycie na Ziemi zostalo zapoczatkowane celowo.
|
|
| | | |  | | rajcelem (383 punktów) |
> Twierdze jednak, ze nie mamy zadnych dowodow aby sadzic, ze zycie na Ziemi zostalo zapoczatkowane celowo.
Nie mamy też jak sądzę dowodów na samoistnie powstanie życia. Mamy ciągle dziury w teoriach.
Filozof - fideista może rozważać obie te teoria i próbować je potwierdzić lub obalić?
|
|
| | | | |  | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >Nie mamy też jak sądzę dowodów na samoistnie powstanie życia. Mamy ciągle dziury w teoriach. >Filozof - fideista może rozważać obie te teoria i próbować je potwierdzić lub obalić?
Powiedz mi, czy jak zobaczysz ze cos kielkuje w Twoim ogrodku, czego tam sam nie posiales to od razu wysnowasz teorie, ze musialy to zrobic nadprzyrodzone istoty? Najprawdopodobniejszym wyjasnieniem zapewne bedzie, ze nasionko spadlo tam zupelnie przypadkowo i zaczelo rosnac w sprzyjacych warunkach. Nie bedziemy oskarzac sasiada, poki nie mamy dowodow prawda? Poza tym trwaja juz badania nad powstaniem zycia na mlodej Ziemi i miejmy nadzieje, ze wkrotce cos zacznie sie ruszac. Jednak jesli nawet nie, to nadal nie mamy dowodow, ze posial nas jakis bog.
|
|
-1 na 1 | nobodylikeyou (972 punktów) | Szkoda Damianie że nie poruszyłeś w tym kontekście także kwestii sensowności istnienia Piekła i Nieba jako formy nagrody i kary. Przypomnę; pośrednio mówimy tu o Bogu, a zatem mowa jest o istocie Wszechwiedzącej, która z natury rzeczy doskonale już przewidziała kto z nas znajdzie się "tam gdzie zawsze dobroć", a kto w drugim, mniej ciekawym miejscu. Doprawdy, nie byłoby prościej uczynić nas Wszystkich tymi wiecznie szczęśliwymi zombie od razu i umieścić w tym przybytku duchowej rozkoszy?  Ech przydałby się ktoś kto uporządkowałby te moje chaotyczne przemyślenia... Może rozwiniesz ten temat na swoim blogu?
|
|
 | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | > Szkoda Damianie że nie poruszyłeś w tym kontekście także kwestii sensowności istnienia Piekła i Nieba jako formy nagrody i kary. Przypomnę; pośrednio mówimy tu o Bogu, a zatem mowa jest o istocie Wszechwiedzącej, która z natury rzeczy doskonale już przewidziała kto z nas znajdzie się "tam gdzie zawsze dobroć", a kto w drugim, mniej ciekawym miejscu.> Doprawdy, nie byłoby prościej uczynić nas Wszystkich tymi wiecznie szczęśliwymi zombie od razu i umieścić w tym przybytku duchowej rozkoszy?  > Ech przydałby się ktoś kto uporządkowałby te moje chaotyczne przemyślenia...> Może rozwiniesz ten temat na swoim blogu?  Hej! Opis "rozmieszczenia" ludzi (i ich dusz) prze Ciebie podchodzi pod temat wolnej woli. Wierzacy nie zdaja sobie sprawy, ze albo maja wolna wole i bog nie wie co zrobia, albo zawsze zrobia to o czym on juz dawno wie. Po co wiec spowiadaja sie z grzechow i przepraszaja go za nie, skoro on pierwszy wiedzial ze tak sie stanie. Mozna by dlugo o tym pisac
|
|
-1 na 1 | Mirek1 (56 punktów) | >"Koncepcja nieba jest taka, że tam każdy musi być szczęśliwy. Jeśli nawet był(a)byś >tam jedyną osobą, a cała Twoja rodzina i znajomi wylądowali by w piekle i tak >będziesz szczęśliwy(a). Z tego wynika, że duszki przebywające w niebie nie mogą mieć >wspomnień, bo wiązałoby sie to również z negatywnymi (smutnymi) uczuciami (np. >tęsknota), które nie mogą tam występować. >Pozdrawiam >Damian
Mi się wydaje, ze można odczuwać smutek i tęsknotę w niebie, jako coś przejściowego, niedojrzałego, niepełnego. Być może tak jest zaraz po śmierci, ze człowiek jeszcze pamięta swoje życie. Z czasem może zapominać i już tylko żyć w chwale i szczęśliwości.
Żeby się opłacało żyć w niebie, to dusza musi doświadczyć czegoś tam "EXTRA", w przeciwnym wypadku lepiej by było znów się narodzić, by żyć na ziemi albo w jakimś innym lepszym, doskonalszym wszechświecie : D : >
|
|
 | 2 na 2 | maruda (5550 punktów) | > Byc moze tak jest zaraz po smierci, ze czlowiek jeszcze pamieta swoje zycie. Z czasem moze zapominac i juz tylko zyc w chwale i szczesliwosci.
Niebo pełne zombie bez pamięci. Skoro bez pamięci to i bez celu, piękna wizja, podoba mi się. Na dłużą metę w niczym nie różni się od zjedzenia przez robaki. Człowiek, czy szerzej człowieczeństwo jest w dużej mierze zdefiniowane na podstawie własnej pamięci, niby ulotnej i nietrwałej, ale jednak własnej.
|
|
|  | | Mirek1 (56 punktów) | >Niebo pełne zombie bez pamięci. Skoro bez pamięci to i bez celu, piękna wizja, podoba >mi się. Na dłużą metę w niczym nie różni się od zjedzenia przez robaki. Człowiek, czy >szerzej człowieczeństwo jest w dużej mierze zdefiniowane na podstawie własnej >pamięci, niby ulotnej i nietrwałej, ale jednak własnej.
To może być tak jak w życiu. Żyjesz, a nie wszystko ze szczegółami pamiętasz. Czujesz własną tożsamość, ale doświadczasz nowych wrażeń i tamte po prostu stają się drugoplanowe.
|
|
| |  | 1 na 1 | Damian Jozefczyk (731 punktów) | > To może być tak jak w życiu. Żyjesz, a nie wszystko ze szczegółami pamiętasz. Czujesz własną tożsamość, ale doświadczasz nowych wrażeń i tamte po prostu stają się drugoplanowe.Myslisz, ze kiedykolwiek Twoja rodzina i znajomi moga stac sie drugoplanowi? Moi bliscy nigdy! Dlatego wole po smierci zniknac niz ich nie pamietac
|
|
1 na 1 | Szarlej (11 punktów) |
Kiedy pytam się wierzących, jak wyobrażają sobie Niebo, odpowiadają najczęściej: "miejsce przepełnione szczęściem", nie lubią jednak zagłębiać się w ten temat, bo wcale nie jest łatwy. Jeżeli zaczniemy o tym rozmyślać, wizja Nieba będzie dla nas, ludzi, czymś okrutnym i strasznym. Dokładnie tak, tylko zombie pozbawione wspomnień, jak już pisaliście, mogłoby być szczęśliwe w Niebie. Gadanie: "nie wiemy, co nas czeka, ale Bóg jest wszechmocny i sprawi, że będzie nam tam dobrze" zazwyczaj mnie bawi. Dziwi także. Dlaczego człowiek chciałby żyć przez tysiące lat? Co w tym tak interesującego? Nie każdy wierzący jest bezgranicznie kochającym swego pana wyznawcą, bo fakt, że teraz kochamy, nie znaczy dla nas "na wieki". Chyba że ten defekt zostanie w potencjalnym, pięknym Raju, wyeliminowany  Szukałam nawet wypowiedzi samych wierzących, jako że Internet jest idealnym miejscem na wszelkiego rodzaju pytania i odpowiedzi na tego typu tematy. Przy okazji znalazłam szokującą stronę, która postanowiła "odpowiedzieć" w jednym z artykułów o tym, jakie jest Niebo. www.gotquestions.org/Polski/Jakie-jest-niebo.htmlWniosek autora jest następujący: "Niebo jest miejscem, gdzie "nie będzie" wielu rzeczy. Nie będzie tam łez, nie będzie bólu, nie będzie smutku (Księga Objawienia 21.4). Nie będzie już oddzielenia, gdyż śmierć nie będzie miała mocy (Księga Objawienia 20.6). Najwspanialszą kwestią dotyczącą nieba jest obecność naszego Pana i Zbawiciela (1 Jana 3.2). Będziemy twarzą w twarz z Barankiem Bożym, który nas umiłował i poświęcił samego siebie, abyśmy mogli cieszyć się wieczną społecznością z nim w niebie." Owszem, takie miejsce mogłoby być czymś wspaniałym, o ile nie trwałoby wiecznie! Kiedy sobie pomyślę, że przez dwa lata nie miałabym powodu do smutku, ogarnia mnie pewnego rodzaju niepokój. Cierpienie jest nieodłącznym uświadamianiem sobie, że wciąż jesteśmy ludźmi. Czując ból, zaczynamy doceniać jego brak. Takie chwile, kiedy doznajemy porażki, są bardzo istotne w naszym życiu, pokazują nam bowiem, jak wiele trzeba jeszcze zmienić. Bez konkretnego celu, siedząc sobie na trawie z Barankiem Bożym, powoli zamienimy się w obłudne, wypaczone istoty. Skoro nie ma tutaj bólu, a nam wcale nie jest przyjemnie w takich warunkach, to ten ból ktoś w nas zniweluje, prawda? Albo usunie. Wymaże informację, że było nam źle. Kiedy ponownie poczujemy, że czegoś nam brakuje (choćby zwykłego oglądania filmu), takie pragnienie zostanie zlikwidowane. Ostatecznie, jeżeli przyjmiemy teorię, że nasze wspomnienia przed dostaniem się do Nieba, nie są usuwane, w tymże "Niebie" z pewnością zostaniemy odarci z ludzkich uczuć, tak przecież niedoskonałych! Osobiście kocham te ułomności w człowieku, lecz nie mam na myśli żadnych niezdrowych dążeń, a zwykłe słabostki. Kiedy na Ziemi coś mi nie wyjdzie (a w doskonałym niebie taka sytuacja nie mogłaby się zdarzyć), czyż nie piękne jest pocieszenie, jakie dostajemy od drugiego człowieka? Albo te, z pozoru głupie, słowa: "łatwo nie jest, ale razem damy radę", które dla mnie więcej znaczą niż "jest idealnie i tak będzie zawsze". Skoro nic złego się nie stanie, a my nie musimy czuwać, martwić się czy nawet robić cokolwiek, dopadnie nas apatia. I - uwaga! - apatia nie ma prawa nas dopaść! To absolutnie nieidealny stan. Co zrobić z ludźmi, którzy po 20 latach (a wyobraźmy sobie, co by było po 3 tysiącach lat!) nie mają już ochoty na nic, bo wszystkiego już, czego tylko chcieli, dostali? Cóż, nie ma wyjścia - redukcja pamięci. Cofnięcie do czasów, kiedy jeszcze mieli na coś ochotę. I tak w kółko. Bo w Niebie nuda nie może istnieć. Nigdy nie chciałabym po śmierci znaleźć się w Niebie. Ach, tak, w Piekle też nie, ale w sumie nie ma to dla mnie znaczenia - obie opcje są równie odpychające. Miliony... nie, miliardy... nie, nie, co ja gadam: WIECZNOŚĆ cała spędzona w okrutnej rzeczywistości (Piekło czy Niebo - dla mnie nie ma różnicy) z myślą: "Boże! Prawdziwym błogosławieństwem byłoby, gdybyś nie istniał"  Dlatego ja osobiście cieszę się, że bogów nie ma - tak przynajmniej uważam, kto myśli inaczej, niechaj sobie tak myśli, oby był w tym myśleniu szczęśliwy Cytat:Gdyby okazało się jakimś cudem, że jest życie wieczne a mi dano by wybór to na pewno zdecyduję się na piekło. Wolę przeżywać prawdziwy smutek, niż sztuczne szczęście. Hm... Drogi Damianie, tak sobie myślę, że dla mnie chyba lepsza jest opcja Nieba, a to z tego względu, że w Piekle wciąż mielibyśmy własne "ja". W Niebie zaś po pewnym czasie, wszystko by zniknęło. Cóż, w Piekle pewnie też, ale po dłuższym cierpieniu  . Ja tam wolę się nie męczyć - skoro umarłam to finito, nie ma mnie i być nie powinno. W Niebie, aby człowiek był szczęśliwy, należy wymazać większość myśli (typu: "Ja wolę na Ziemię, tam miałem przynajmniej możliwość wyboru, a tutaj? Co za frajda żyć bez świadomości konsekwencji, jakie przyniosą nam dokonane wybory. Co za radość płynie z egzystencji, w której nie doceniamy każdej chwili, czasami nawet sekundy podarowanej nam przez los i to tylko ze względu na jej niepowtarzalność?)
W Niebie nie ma także oczekiwania na kolejny dzień. Nie ma żadnego "a może jutro umrę, więc lepiej wykorzystać ten czas?". To taka moja własna koncepcja nieba, chociaż oczywiście takie miejsce dla mnie nie istnieje. Rozpatrywałam tylko, jak mogłoby wyglądać, gdyby rzeczywiście istniało. Oczywiście, jeżeli ktoś pragnie wierzyć, niechaj wierzy  Nie ma nic złego w rozmyślaniu chrześcijanina o tym, jak wspaniały może być Raj. Jeśli sprawia mu to przyjemność, to dlaczego nie? Mi tam jest bardzo przyjemnie, kiedy myślę sobie, że Raj nie istnieje  Ja nie wierzę w niebo, ktoś inny wierzy. Najważniejsze, aby być szczęśliwym wraz z naszymi marzeniami i nie próbować na siłę "wciskać" ich innym
|
|
 | | Mirek1 (56 punktów) | >Kiedy pytam się wierzących, jak wyobrażają sobie Niebo, odpowiadają najczęściej: >"miejsce przepełnione szczęściem"
Wyobraź sobie wszystko to co szlachetne, zwielokrotnione i przeniesione na życie do nieba. Człowiek rodzi się niedoskonały, a w niebie może tej doskonałości zakosztować. Czyż to nie jest wystarczający powód, żeby w niebo wierzyć. Niebo lub coś podobnego do nieba musi istnieć ponieważ, wiara taka jest potrzebna do podejmowania słusznych wyborów moralnych, gdy jest źle, np. w czasie wojny, kryzysu, kataklizmów etc..
>Jeżeli zaczniemy o tym rozmyślać, wizja Nieba będzie dla nas, ludzi, czymś okrutnym i >strasznym.
Za bardzo się dołujesz i nie dajesz sobie szansy. Człowiek z natury wierzy w swój sukces i także to że życie nie kończy się tylko na życiu ziemskim (ok.80lat).
|
|
|  | 1 na 1 | Damian Jozefczyk (731 punktów) | >Wyobraź sobie wszystko to co szlachetne, zwielokrotnione i przeniesione na życie do nieba. Człowiek rodzi się niedoskonały, a w niebie może tej doskonałości zakosztować. Czyż to nie jest wystarczający powód, żeby w niebo wierzyć. Niebo lub coś podobnego do nieba musi istnieć ponieważ, wiara taka jest potrzebna do podejmowania słusznych wyborów moralnych, gdy jest źle, np. w czasie wojny, kryzysu, kataklizmów etc..
Na pewno super zakosztowac doskonalosci, ale z takiego bonusa nie mialbys zadnej satysfakcji bo nie dochodzisz do tego sam, a dostajesz go gratis. To tak jak nowa zabawka, ktora dostanie dziecko - bawi sie przez jakis czas i jest "w niebo wziete", ale po pewnym czasie zabawka sie nudzi, a dziecko szuka innych przyjemnosci. Przewlekla przyjemnosc po pewnym czasie przestaje byc interesujaca i moze zaczac irytowac. No sproboj sobie wyobrazic, ze masz wszystko, wszystko! Jestes idealny! Do czego wtedy dazysz, po co istniejesz skoro Twoja sytuacja juz NIGDY sie nie poprawi bo jest juz na najwyzszym poziomie.
|
|
|  | 2 na 2 | Szarlej (11 punktów) |
Cytat:>Wyobraź sobie wszystko to co szlachetne, zwielokrotnione i przeniesione na życie do nieba. Człowiek rodzi się niedoskonały, a w niebie może tej doskonałości zakosztować. Czyż to nie jest wystarczający powód, żeby w niebo wierzyć. Wyobraziłam sobie  I - niestety - nie chciałabym tak żyć. Dla mnie człowiek, który nie zakosztuje zła, nie zrozumie, jak piękne jest dobro. Niewielu docenia swoje życie, kiedy nie wie, że może je nieodwracalnie stracić. Tak, owszem, taka wiara jest potrzebna tym, co wierzą. Dla tych, którzy nie wierzą, o wiele bardziej cudowne wydaje się życie, które jest WYJĄTKOWE. Jest tak krótkie i niesamowite, że chcę wykorzystać każdą chwilę, dzielić się nią z innymi. Cytat:wiara taka jest potrzebna do podejmowania słusznych wyborów moralnych, gdy jest źle, np. w czasie wojny, kryzysu, kataklizmów etc. Dodajmy jeszcze, że jest potrzebna, kiedy ludzie popełniają samobójstwa, wysadzając się wśród ludzi innej wiary, aby tylko zabrać ich do Piekła, a samemu przy okazji dostąpić chwały w Niebie. Tak, tak, potrzebna jest do WOJNY, bo gdyby żołnierze nie wierzyli, że Niebo istnieje, to kto chciałby walczyć w zamian za ból z powodu ran, pozostawienie swoich rodzin oraz krótsze życie? "A wypchaj się z tą swoją wojną i sam idź walczyć" - uznaliby zgodnie, woląc korzystać z życia, które zostało im dane  Nie traktuj tego jako jakąś obrazę, ale nie jestem pewna, czy w całości przeczytałeś mój wpis, a jeśli tak, to czy go zrozumiałeś. Można też uznać, że to ja niezrozumiale się wyraziłam, pewnie i tak było, mniejsza o to, ale czy wg Ciebie doskonałością jest fałszywe przekonanie o szczęściu? Brak wspomnień lub ciągłe ich usuwanie? Bo jak inaczej tłumaczysz sobie miejsce, w którym panuje jedynie to, co szlachetne, a co z czyjąś myślą, że lepiej byłoby na Ziemi? Nie mogłaby przecież istnieć, bo czyniłaby z tej osoby kogoś niezupełnie szczęśliwego z pobytu w Niebie. Cytat:>Za bardzo się dołujesz i nie dajesz sobie szansy. Człowiek z natury wierzy w swój sukces i także to że życie nie kończy się tylko na życiu ziemskim (ok.80lat). Ja właśnie się nie dołuję. Korzystam z życia. Szanuję je, bo wiem, że po nim nic nie ma. Jestem z tego powodu szczęśliwa  "Człowiek z natury..." - Cóż, najwyraźniej, skoro ja nie wierzę, to nie jestem "z natury"  . Może być i tak. Oczywiście nie wiem, na jakiej podstawie tak twierdzisz, ale to już mniej istotne. Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie uraziłam, a przynajmniej nie takie były moje intencje.
|
|
 | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | > Owszem, takie miejsce mogłoby być czymś wspaniałym, o ile nie trwałoby wiecznie!Gdy ogladalem Matrix'a nie rozumialem przeslania, ze "ludzie nie chcieli byc caly czas szczesliwi". Teraz wiem, ze maszyny  mialy racje. Jesli masz wszystko to nie masz jak tego docenic, bo nie mozesz porownac stanu gorszego. Jak ktos kto juz wszystko wiem, wszystkiego doswiadczyl i posiada wszystko o czym sobie pomarzy moze sie z tego cieszyc? Zdobywa to bez zadnego wysilku, wiec nie czuje satysfakcji, nie moze byc szczesliwy. Szczescie to tylko stan okreslajacy polepszenie sie sytuacji. Jesli wiec sytuacja caly czas jest idealna nie ma mowy o szczesciu - jest normalnie, jalowo. Nie mozna tak trwac, aby zycie bylo ciekawe musimy doswiadczac roznych uczuc i stanow. Co do wyboru niebo/pieklo to ja nadal wolabym byc soba w piekle niz wyzutym z uczuc robotem w niebie.
|
|
|  | 2 na 2 | Szarlej (11 punktów) | Cytat:Jesli wiec sytuacja caly czas jest idealna nie ma mowy o szczesciu - jest normalnie, jalowo. Nie mozna tak trwac, aby zycie bylo ciekawe musimy doswiadczac roznych uczuc i stanow. Dokładnie Cytat:Co do wyboru niebo/pieklo to ja nadal wolabym byc soba w piekle niz wyzutym z uczuc robotem w niebie. Ja myślę, że gdyby Niebo istniało i nagle bym się tam znalazła, to umarłabym tego samego dnia: ja, jako człowiek. Jako osoba, którą jestem. Zniknęłyby wszelkie przyziemne myśli, wszelkie proste pragnienia, moje marzenia. Zniknęłyby też moje myśli o bogu, bo - skoro nie wierzę - nie mogłabym czegoś takiego przechowywać w umyśle w Raju. Zniknęłyby także myśli odnośnie miłości - nie ma przecież miłości bez pragnienia dzielenia bliskości z drugim człowiekiem. Wiele, oj, wiele myśli by zniknęło. I tak oto, tego samego dnia, umarłabym w tym cukierkowo-idiotycznym Niebie. A skoro bym umarła, to by mnie już nie było, więc jakiś "wyzuty uczuć robot" mógłby sobie istnieć, nie byłabym to ja  Gorzej, gdyby Niebo dopuszczało te myśli, wszystkie myśli, wtedy musiałabym żyć jako ja, udając szczęście przez wieczność  To byłoby okropne... Ale pewnie zostałabym z tego Nieba wyrzucona
|
|
| |  | | Damian Jozefczyk (731 punktów) | > Ja myślę, że gdyby Niebo istniało i nagle bym się tam znalazła, to umarłabym tego samego dnia: ja, jako człowiek. Jako osoba, którą jestem. Zniknęłyby wszelkie przyziemne myśli, wszelkie proste pragnienia, moje marzenia.Bardzo ladnie powiedziane (napisane) - jak najbardziej sie zgadzam!
|
|
Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Osobiście niebo widział bym mniej więcej tak jak w czasie mocnego upalenia. Całkowity brak choćby cienia złych myśli, po prostu maksymalny chill. Czysta radość z bycia. A, że raczej się nieba po śmierci nie doczekamy, zafundujmy je sobie czasami tu na ziemi
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|