Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego wierzący nienawidzą ateistów.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
26-04-2011 15:05deili (1140 punktów)Dlaczego wierzący nienawidzą ateistów.
Ocena 15 na 15
Zastanawiałem się dlaczego ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, pomimo że religia (niemal każda) nakazuje kochać innych.
O ile rozumiem jakoś tam tłumaczenie nienawiści do innowierców, że wierzący nie chcą aby ktoś wywyższał innego boga, chcą aby to ich bóg był nr 1.
Ale dlaczego znacznie większą nienawiścią darzą ateistów ?
I chyba przez przypadek znalazłem odpowiedź. ZAZDROŚĆ !

Wyobraźmy sobie że jest jakiś byt oceniający ludzi po śmierci, jak życzył by sobie tego nie jeden wierzący. Naturalnym jest że może się obrazić ten "byt" że ktoś nie czci jego a czci inny "byt", ale niezależnie od tego który będzie prawdziwy to ateiści będą w mniejszości tych którzy nie czczą niewłaściwego !
Fakt nie czczą też tego właściwego, ale przynajmniej nie bluźnią czcząc niewłaściwego.
A jak by nie patrzyć, zakładając że nie wiemy czy jakiś istnieje, a jeśli istnieje to nie wiemy który, należy powiedzieć że większość ludzi czci niewłaściwego, poza wierzącymi z przypadku we właściwego tylko ateiści nie popełniają grzechu oddawani czci temu złemu.
Tak oto eliminujemy większość ludzi z wyścigu po nagrodę, zostaje garstka wierzących prawidłowo i ateiści.

Ale tu pojawia się problem, bo co to za sztuka robić dobrze jeśli robi się to licząc na nagrodę (wierzący właściwie) ?
Czy nie bardziej zasługującym na pochwałę jest fakt bycia dobrym człowiekiem bezinteresownie ?
Tak jak dziecko pomagające rodzicom, może pomagać licząc na nagrodę (loda, bilet do kina) a może pomagać zupełnie bez interesownie, chce robić dobrze.
Taką samą zasadę mamy z wierzącymi i ateistami, robią dobrze by dostać nagrodę, zbawienie.
A ateiści ?
Są dobrymi ludźmi bezinteresownie, nie liczą na żadną nagrodę, po prostu są dobrymi ludźmi.
Kto bardziej zasłuży na nagrodę jeśli okaże się że jakiś byt jednak istnieje ?

Nie dość że ateiści nie narażają się na gniew poprzez wyznawanie niewłaściwego boga to jeszcze ich chęć bycia dobrym ludźmi jest bezinteresowna.
Mnie na miejscu wierzącego też by krew zalała.
Panie Pascal, wal się pan ze swoim zakładem
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Lodowy (1486 punktów)
Mam wrażenie, że niedawno już coś podobnego to czytałem. Niektóre sformułowania są wręcz identyczne. Albo różne osoby piszą to samo albo raczej jedna osoba tworzy podobne wątki.
deili (1140 punktów)
>Mam wrażenie, że niedawno już coś podobnego to czytałem. Niektóre sformułowania są wręcz identyczne. Albo różne osoby piszą to samo albo raczej jedna osoba tworzy podobne wątki.

A możliwe że już ktoś coś podobnego napisał, nie twierdze że jestem niepowtarzalnym geniuszem, mój post proszę traktować jako odpowiedź na działania osób nawiedzających to forum ze swoimi "wielkimi filozofiami, takimi jak w tym wątku: www.racjonalista.pl/forum.php/s,414722

Sam nie zakładałem podobnego tematu, no chyba że mam amnezję
26-04-2011 21:31 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Mam wrażenie, że niedawno już coś podobnego to czytałem.

No co ty.
26-04-2011 22:17 
 Ocena 2 na 2
deili (1140 punktów)
>>Mam wrażenie, że niedawno już coś podobnego to czytałem.
>No co ty.

Poniekąd zgadzam się Sylwku z twoją opinią.
Jednak pragnę zauważyć że :

1) Forum stało się dość monotonne (zwłaszcza ten dział) wiele tematów zostało już wyczerpanych i starszym użytkownikom będzie się każdy temat nowy kojarzył z powieleniem już istniejącego.

2) Cały czas napływają tutaj różnego rodzaju ludzie "z poczuciem obowiązku do nawrócenia złych ateistów". więc skoro ciągle pojawiają się tematy jak ten www.racjonalista.pl/forum.php/s,414722 to dlaczego nie miały by się pojawiać inne ?

3) Ten temat napisałem w tonie nieco ironicznym, i co prawda nie jest on przesiąknięty dosadnym humorem to chyba jednak jego mało poważny charakter jest zauważalny.

Podobno niewinni się nie tłumaczą, więc niech ten post świadczy o moim niewielkim poczuciu winy
Hodża (11172 punktów)
>Mam wrażenie, że niedawno już coś podobnego to czytałem. Niektóre sformułowania są wręcz identyczne. Albo różne osoby piszą to samo albo raczej jedna osoba tworzy podobne wątki.

Jeśli chodzi o tę bezinteresowność, to pisałem też o tym, ale to byłem JA, Niepowtarzalny i Jedyny.


Bóg miłuje tych, którzy smurfują z radością.
Levans (9 punktów)
Jest jedna prosta przyczyna nienawiści katolików do ateistów: celowa propaganda kościelna, najczęściej pod postacią tzw. "kazań" niedzielnych.
Przeciętny katolik swoje poglądy dotyczące innych wyznań czerpie z kościelnej ambony, a stąd nienawiść płynie coraz szerszym strumieniem. Katoliccy duchowni widzą, w jakim kierunku podąża świat, toteż starają się (jak zawsze) postęp rozumu spowolnić poprzez wizualizację świata zsekularyzowanego jako świata pozbawionego wartości, przesiąkniętego złem i patologiami.
Z czasem tendencja ta moim zdaniem może się tylko pogłębić.
30-04-2011 23:46 
 Ocena 1 na 1
miyane (65 punktów)
>Jest jedna prosta przyczyna nienawiści katolików do ateistów: celowa propaganda kościelna, najczęściej pod postacią tzw. "kazań" niedzielnych.

Zainteresowały mnie te kazania. Nigdy nie słyszałem takiego, przyszło mi do głowy, że autor powyższej wypowiedzi zwyczajnie jest uprzedzony do kleru, który "prawi kazania wzywające do nienawiści ateistów". Postanowiłem więc poszukać czegoś więcej i oto, co znalazłem (fragnemt jednego z kazań z parafii Św. Krzyża w Warszawie):

"(...)Otóż pierwsze próby budowania świata 'tak jakby Boga nie było' wydawałyby się nadzwyczaj pomyślne. (...)coraz dokładniej widzimy, że konsekwentnie zbudowanie świata bez Boga jest czymś wewnętrznie niemożliwym. Bóg jest przecież realnie źródłem naszego istnienia i ostateczną podstawą wszelkiego sensu. I trzeba to jasno powiedzieć - że nigdy jeszcze tak jak dzisiaj nie zaistniała w ludzkiej historii tak ostra sprzeczność między społecznym pragnieniem zbudowania świata bez Boga i obiektywną niemożnością zbudowania takiego świata. Toteż nic dziwnego, że ówczesna cywilizacja staje się bardziej nieludzka, coraz intensywniej unosi się nad nami zapach niewinnej krwi.

Dostojewski pisał kiedyś: 'Wykreśl Boga, a wszystko ci będzie wolno'. Nastolatki mordują swoją rówieśniczkę dla pieniędzy, siedemnostoletni chłopcy mordują policjanta ... pojawiają się pierwsze próby budowania świata 'tak jakby Boga nie było'."


Całość: www.swkrzyz.pl/radio_open.php?plik=33_nowy.html

Rozumiem na podstawie tego fragmentu, że jeśli ludzie zaczynają żyć "tak, jakby Boga nie było", to prowadzi to do "degradacji moralnej" i to jest główna przyczyna przestępstw (w tym wypadku wśród młodzieży - nie wiem, dlaczego). Ateista żyje właśnie tak, jakby boga nie było, co jest chyba oczywiste. Wynika z tego, że ateiści są źli i popełniają przestępstwa. Proste myślenie, ale wielu ludzi w kościele właśnie tak może rozumować. Takich kazań pewnie jest więcej. To mogłoby częściowo wyjaśniać fakt uprzedzeń katolików do ateistów, a w skrajnych przypadkach - nienawiści.
01-05-2011 10:17 
 Ocena 7 na 7
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)
Pan Levans napisał:
Przeciętny katolik swoje poglądy dotyczące innych wyznań czerpie z kościelnej ambony, a stąd nienawiść płynie coraz szerszym strumieniem. Katoliccy duchowni widzą, w jakim kierunku podąża świat, toteż starają się (jak zawsze) postęp rozumu spowolnić poprzez wizualizację świata zsekularyzowanego jako świata pozbawionego wartości, przesiąkniętego złem i patologiami.

Pan pisze:
>Fragment jednego z kazań z parafii Św. Krzyża w Warszawie:
>"(...)Otóż pierwsze próby budowania świata 'tak jakby Boga nie było' wydawałyby się nadzwyczaj pomyślne. (...)coraz dokładniej widzimy, że konsekwentnie zbudowanie świata bez Boga jest czymś wewnętrznie niemożliwym. Bóg jest przecież realnie źródłem naszego istnienia i ostateczną podstawą wszelkiego sensu. I trzeba to jasno powiedzieć - że nigdy jeszcze tak jak dzisiaj nie zaistniała w ludzkiej historii tak ostra sprzeczność między społecznym pragnieniem zbudowania świata bez Boga i obiektywną niemożnością zbudowania takiego świata. Toteż nic dziwnego, że ówczesna cywilizacja staje się bardziej nieludzka, coraz intensywniej unosi się nad nami zapach niewinnej krwi.

A ja dołożę fragment jednego z artykułów opisujących sytuację w Polsce:
Warto zacytować wyimki z artykułu sprzed 80 lat - "Homo Neanderthalensis" H. L. Menckena - przywołane w tekście: "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki.

Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie".

Wiele osób w naszym kraju drwi z "moherowych beretów", uważając się za coś lepszego. Poprzez: formalne wykształcenie, poziom zamożności czy też odgrodzone miejsce zamieszkania uzasadniają swoje odcięcie się od plebsu. Dziś spokojnie można uważać się za inteligencką elitę, gdy błogo się łyka kit opakowany przez prezesów Dworaka, Waltera, czy Solorza, ale lekceważąc kit Ojca Rydzyka. Gorzej mają się ci, którym do intelektualnej strawy potrzeba czegoś więcej. W ofercie polskiej telewizji podstawą programową są, najczęściej na żenująco niskim poziomie, seriale i programy rozrywkowe, gęsto przetykane ogłupiającą reklamą. Książki w stosunku do naszych płac są przerażająco drogie. Prasa w swej masie kolorowo-ogłupiająca. Parę lat indoktrynacji i już inteligentowi wstyd publicznie czytać "Nie" lub nawet "Przegląd", ale nie jest wstydem publiczne czytanie "Faktu" czy "Super Expresu", nawet wówczas, gdy na jednej stronie pomieszane jest softporno z harddewocją.

Nie najlepiej o nas sądził kilka lat temu profesor Stefan Opara: "Żyjemy w kraju, w którym od lat często zdarzają się przypadki, gdy:
- ludzie głupi obdarzani są zaszczytami i wysokim stanowiskami; - czyny głupie są wychwalane i powszechnie aprobowane;
- głupi bohaterowie historyczni i literaccy stawiani są za wzór dla młodzieży".
A profesor Bronisław Łagowski widząc aktualne wydarzenia zauważa: "Do nieszczęścia dochodzi, gdy naród zostaje poddany takiemu praniu mózgów, że staje się dziwadłem w Europie. W tym praniu mózgów partia uchodząca za liberalną nie daje się wyprzedzić Radiu Maryja".


Gdyż nie do końca zgadzam ze stwierdzeniem, że Przeciętny katolik swoje poglądy dotyczące innych wyznań czerpie z kościelnej ambony, on czerpie ją z mediów. Głównie od telewizyjnych redaktorów celebrytów. Polski konserwatyzm i liberalizm(!) jest mocno powiązany z katolicyzmem. Tak jak Niesiołowski, Gowin, Mężydło z PO.
Nie, nie tylko Kościół Katolicki i PiS kształtuje nam światopogląd społeczny - czynione jest to masowo i nachalnie. Nawet z próbami wchodzenia na nasze forum.

@@@
.
01-05-2011 11:12 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>Pan Levans napisał:
>Przeciętny katolik swoje poglądy dotyczące innych wyznań czerpie z kościelnej ambony, a stąd nienawiść płynie coraz szerszym strumieniem. Katoliccy duchowni widzą, w jakim kierunku podąża świat, toteż starają się (jak zawsze) postęp rozumu spowolnić poprzez wizualizację świata zsekularyzowanego jako świata pozbawionego wartości, przesiąkniętego złem i patologiami.

Zgadzam się w pełni. Dostrzegam również tę cechę każdej religii, którą jest w gruncie rzeczy walka z niezależnym myśleniem. Z pewnością religie chętnie wykorzystują naukę, wiedzę, wtedy, kiedy mogą nad nią zapanować; kiedy odkrycia dokonują się na katolickich uniwersytetach, kiedy wybitni naukowcy deklarują, że odkrycia współczesnej nauki prowadzą do Boga itp. Natomiast zawsze wtedy, kiedy kościoły i inne religijne organizacje nie potrafią zapanować nad wolną myślą, zaczynają sączyć jad nienawiści prostego gminu przeciwko ludziom wykształconym.
A trzeba wiedzieć że, oprócz różnicy w statusie materialnym, to właśnie odczucie różnicy w statusie intelektualnym jest najsilniejszym źródłem nienawiści w społeczeństwach. No bo jak to jest, to ja niby jestem głupi, że chodzę do Kościoła?! Za kogo oni się uważają ?!?
To jest wielka wiedza, a umiejętność jej wykorzystania jest wielką sztuką; zaś duchowni są wybitnymi sztukmistrzami. Można powiedzieć, że ich dochody wynikają z ich profesjonalizmu.

Bóg miłuje tych, którzy smurfują z radością.
Brzostowski (7067 punktów)
>Zastanawiałem się dlaczego ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, pomimo że religia (niemal
>każda) nakazuje kochać innych.
Wszyscy wierzący nienawidzą ateistów? To ważne pytanie, bo na swojej tezie opierasz cały wywód. Jeśli nie wszyscy to ilu? Procentowo oszacuj, jeśli możesz.
>O ile rozumiem jakoś tam tłumaczenie nienawiści do innowierców, że wierzący nie chcą aby ktoś
>wywyższał innego boga, chcą aby to ich bóg był nr 1.
Oni nie chcą, oni w to wierzą.
>Ale dlaczego znacznie większą nienawiścią darzą ateistów ?
Sprawa do udowodnienia, j.w.
>I chyba przez przypadek znalazłem odpowiedź. ZAZDROŚĆ !
Czytam dalej uważnie!
>Wyobraźmy sobie że jest jakiś byt oceniający ludzi po śmierci, jak życzył by sobie tego nie jeden
>wierzący. Naturalnym jest że może się obrazić ten "byt" że ktoś nie czci jego a czci inny "byt", ale
>niezależnie od tego który będzie prawdziwy to ateiści będą w mniejszości tych którzy nie czczą
>niewłaściwego !
>Fakt nie czczą też tego właściwego, ale przynajmniej nie bluźnią czcząc niewłaściwego.
>A jak by nie patrzyć, zakładając że nie wiemy czy jakiś istnieje, a jeśli istnieje to nie wiemy
>który, należy powiedzieć że większość ludzi czci niewłaściwego, poza wierzącymi z przypadku we
>właściwego tylko ateiści nie popełniają grzechu oddawani czci temu złemu.
>Tak oto eliminujemy większość ludzi z wyścigu po nagrodę, zostaje garstka wierzących prawidłowo i
>ateiści.
>Ale tu pojawia się problem, bo co to za sztuka robić dobrze jeśli robi się to licząc na nagrodę
>(wierzący właściwie) ?
Wyjaśnij mi co jest w tym złego, aby robić dobrze licząc na nagrodę?
>Czy nie bardziej zasługującym na pochwałę jest fakt bycia dobrym człowiekiem bezinteresownie ?
Nie wiem, wyjaśnij to, proszę.
>Tak jak dziecko pomagające rodzicom, może pomagać licząc na nagrodę (loda, bilet do kina) a może
>pomagać zupełnie bez interesownie, chce robić dobrze.
Aha, czyli z miłości?
>Taką samą zasadę mamy z wierzącymi i ateistami, robią dobrze by dostać nagrodę, zbawienie.
>A ateiści ?
>Są dobrymi ludźmi bezinteresownie, nie liczą na żadną nagrodę, po prostu są dobrymi ludźmi.
Wszyscy są dobrymi ludźmi? Jeśli nie określ procentowo, bo to dość ważne.
>Kto bardziej zasłuży na nagrodę jeśli okaże się że jakiś byt jednak istnieje ?
Ten, kto się owego bytu słuchał i żył wg jego wskazówek, a nie ten kto był bezintertesowny, bo niby dlaczego? Chrześcijaństwo, upraszczcając bardzo, opiera się na układzie: Ty żyj wg moich zasad, a Ja Cię zbawię (dam życie wieczne).
>Nie dość że ateiści nie narażają się na gniew poprzez wyznawanie niewłaściwego boga to jeszcze ich
>chęć bycia dobrym ludźmi jest bezinteresowna.
>Mnie na miejscu wierzącego też by krew zalała.
>Panie Pascal, wal się pan ze swoim zakładem
>

Istnieje jeszcze problem, co to znaczy być dobrym człowiekiem? W przypadku np chrześcijan, to dość proste - dekalog i już! A ateiści? Cholera wie ...
27-04-2011 18:18 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Istnieje jeszcze problem, co to znaczy być dobrym człowiekiem? W przypadku np chrześcijan, to dość proste - dekalog i już! A ateiści? Cholera wie ...

A ateiści dnia świętego nie święcą, najważniejsze przykazanie maja za nic, czyli, niedobrzy są.
Mamy odpowiedź!
27-04-2011 22:08 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>A ateiści? Cholera wie ...
>A ateiści dnia świętego nie święcą, najważniejsze przykazanie maja za nic, czyli, niedobrzy są.
>Mamy odpowiedź!
Chyba Ty masz. Chrześcijan określa dekalog, poza pierwszymi 3 przykazaniami są kolejne, one określają co powinien robić chrześcijanin, jak postępować. Jest to sprawa dość jasno określona, tymczasem kim jest ateista? Co określa, jeśli w ogóle jakim człowiekiem powinien być? Autor wątku twierdzi że wszyscy ateiści, albo przynajmniej statystyczny ateista (to moja interpretacja wypowiedzi autora wątku) to dobrzy ludzie. Pytam się zatem co to znaczy być dobrym człowiekiem - ateistą? Jak trzeba postępować aby być dobrym? Czy są jakieś reguły, zasady? Czy też róbta co chceta, oceniajta jak chceta, każdy dobry bo każdy ma swoje zasady? Pytam się! Chrześcijan określa dekalog, a ateistów? Cholera wie ... Jak wiesz to napisz!
28-04-2011 12:11 
 Ocena 1 na 1
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Poza pierwszymi 3 przykazaniami są kolejne, one określają co powinien robić chrześcijanin, jak postępować.
Kolejne to uniwersalne zasady współżycia społecznego, które religie próbują sobie uzurpować, a które wynikają z całkiem innych uwarunkowań.

>tymczasem kim jest ateista? Co określa, jeśli w ogóle jakim człowiekiem powinien być?
Nie określa tego, to chyba oczywiste.
Nie ma to zresztą znaczenia, ani ateiści ani teiści nie kierują się w swych wyborach dekalogiem. Wystarczy porównać statystyki przestępczości w krajach wyznaniowych i laickich, a z badań przeprowadzanych w Polsce wynikało że grubo ponad 50% (nie pamiętam dokładnej figury) katolików nie zna dekalogu.

Jeżeli o mnie chodzi (wszak tylko za siebie mogę mówić), z grubsza zgadzam się z "kolejnymi", za wyjątkiem pożądania żony bliźniego. Zastrzegam sobie mozliwość pożądania czego, kogo i kiedy chcę.
IllusiveMan (2786 punktów)
>> Poza pierwszymi 3 przykazaniami są kolejne, one określają co powinien robić chrześcijanin, jak postępować.
>Kolejne to uniwersalne zasady współżycia społecznego, które religie próbują sobie uzurpować, a które wynikają z całkiem innych uwarunkowań.

Warto tutaj zauważyć że większość katolików uważa że bez etyki chrześcijańskiej na świecie była by anarchia i ciągła przemoc, a nie dopuszczają możliwości że gdyby takiej etyki chrześcijanie nie ,,stworzyli" dawno temu to ludzie nie usiedli by razem i nie ustanowili podstawowych zasad etycznych między sobą. Wnioski wyciągnięte z wielu rozmów na ten temat z katolikami.

Grow up or die - Bill Maher;
"We need a leader, and surround him with the brightest, the toughest, the deadliest allies we can find. The team will have to be strong, their resolve unquestionable." - The Illusive Man
28-04-2011 12:21 
 Ocena 4 na 4
Diomedes (85 punktów)
>Pytam się! Chrześcijan określa dekalog, a ateistów? Cholera wie ... Jak wiesz to napisz!
Cholera jestem, więc wiem! Ateiści starają się żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Przynajmniej ja. Bo tak naprawdę to nie ma przecież jakiejś uniwersalnej moralności do zastosowania w każdej sytuacji. Nie da się nawet w największej księdze spisać sytuacji w jakich może się znaleźć człowiek i wyborów jakich powinien dokonać. Nie można kurczowo trzymać się jakichś 10 punktów, bo może się okazać, że w pewnej konkretnej sytuacji dobrem będzie kradzież(np. by wykarmić rodzinę), zabójstwo(np. w obronie słabszych), itd. W zasadzie do każdego przykazania można znaleźć sytuację, gdy trzymanie się go będzie wręcz złem. Zresztą po to zeżarliśmy to jabłko, żeby móc samemu instynktownie rozpoznawać co dobre, a co złe.
Paweł Kowalski (40 punktów)
>Cholera jestem, więc wiem! Ateiści starają się żyć w zgodzie z własnym sumieniem. Przynajmniej ja.
Czyli tak jak to rozumie katolicyzm, gdzie o grzechu/nie grzechu decyduje właśnie sumienie (nawet Tomasz z Akwinu mówił, że jeżeli sumienie jest źle uformowane i nie widzi grzechu, wówczas grzechu nie ma. Tak samo jeżeli rozpoznaje grzech tam, gdzie go nie ma, wówczas podlega on pod rozgrzeszenie)

>Bo tak naprawdę to nie ma przecież jakiejś uniwersalnej moralności do zastosowania w każdej sytuacji.
Nie ma określonego sposobu reakcji, natomiast można określić wartości takie jak dobro/zło - tak jak i autor tego wpisu, który postępowanie ateisty nazywa "dobrym". Pozostaje pytanie w imię czego jest ono "dobre", a może "poprawne"...

>W zasadzie do każdego przykazania można znaleźć sytuację, gdy trzymanie się go będzie wręcz złem.
Jakby nie patrzeć to takie samo przesłanie jest w Ewangelii, vide nauczanie o szabacie, o kamienowaniu cudzołożnicy itp.
29-04-2011 22:43 
 Ocena 2 na 2
Diomedes (85 punktów)
>Czyli tak jak to rozumie katolicyzm, gdzie o grzechu/nie grzechu decyduje właśnie sumienie
Autor poprzedniego posta utrzymywał, że przestrzeganie przykazań. Należałoby najpierw ustalić wspólną definicję grzechu, zanim zacznie się wyznawać wspólną religię.
>(nawet Tomasz z Akwinu mówił, że jeżeli sumienie jest źle uformowane i nie widzi grzechu, wówczas grzechu nie ma. Tak samo jeżeli rozpoznaje grzech tam, gdzie go nie ma, wówczas podlega on pod rozgrzeszenie)
Zło można wyrządzić i nie zauważyć tego. Rozumiem, że grzechu wtedy nie ma, ale nadal jest czyjaś krzywda. To główne ryzyko nie stosowania się do odgórnie narzuconych zasad. Nie każdy potrafi być dostatecznie surowym dla samego siebie.
>Nie ma określonego sposobu reakcji, natomiast można określić wartości takie jak dobro/zło - tak jak i autor tego wpisu, który postępowanie ateisty nazywa "dobrym". Pozostaje pytanie w imię czego jest ono "dobre", a może "poprawne"...
No to już zależy od prywatnej definicji dobra, poprawności i zła. Mamy małżeństwo w którym jedno z partnerów jest nosicielem HIV. Gdy używają prezerwatywy to dla jednej osoby będzie to dobre, dla innej złe, dla innej poprawne.
>>W zasadzie do każdego przykazania można znaleźć sytuację, gdy trzymanie się go będzie wręcz złem.
>Jakby nie patrzeć to takie samo przesłanie jest w Ewangelii, vide nauczanie o szabacie, o kamienowaniu cudzołożnicy itp.
Powyżej masz przykład, że są osoby dla których do bycia dobrym wystarczy stosować się do pewnego regulaminu. Z wieloma tezami Biblii, nie tylko Ewangelii, trudno jest się nie zgodzić, co nie zmienia faktu, że:
a) Biblia jako zbiór zasad moralnych jest nie do przyjęcia ze względu na sprzeczność i niekompletność tychże zasad,
b) wierzący traktują zasady biblijne wybiórczo(co jest nieuniknione wobec a), przyjmując wiele z tych, które nie odpowiadają mojej prywatnej wizji dobra i zła,
c) jest wiele traktatów o moralności i etyce opisujących te zagadnienia znacznie lepiej niż Biblia
d) zasady z Biblii są często stosowane nieadekwatnie do prooblemu, bez pomyślunku lub w celu manipulacji, ze względu na mnogość możliwych interpretacji.
30-04-2011 16:07 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Można być życzliwym i pomocnym w imię niczego... Niepojęte dla osoby wierzącej, czyż nie? Jeśli pytasz o najbliższy bazar, z chęcią służę pomocą. Za darmo.
Paweł Kowalski (40 punktów)
>Niepojęte dla osoby wierzącej, czyż nie?

nie
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Accha...
30-04-2011 16:10 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cholera nie wie. Podstawowa etyka dziedziczona jest genetycznie przez odpowiednio rozwinięte zwierzęta stadne. Należymy do nich.
30-04-2011 16:41 
 Ocena 2 na 2
Rafaela (2059 punktów)
>Istnieje jeszcze problem, co to znaczy być dobrym człowiekiem? W przypadku np chrześcijan, to dość proste - dekalog i już!
Dekalog i już? I to pozwala być dobrym człowiekiem? Czy raczej to punkty postępowania katolika, które przez większość z nich nie są respektowane. Każdy może sobie takie napisać, także ateista, ale po co?

>A ateiści? Cholera wie ...
Powiem za siebie. Nie muszę mieć wypisanego w punktach czego robić nie powinnam lub co robić powinnam, bo jestem osobą światłą, żyjącą w określonym czasie i w określonym społeczeństwie, potrafiącą obserwować i wysnuwać wnioski, co w zupełności wystarcza mi na bycie człowiekiem tzw. dobrym. Co to znaczy? Wg mnie nic ponad to, że jestem wrażliwa na krzywdę drugiego, nie zadaję cierpienia fizycznego ani psychicznego, nie zamykam drzwi przed nosem potrzebującym pomocy, nie udaję, że czegoś nie widzę, gdy widzę, nie zabijam, jestem asertywna - gdy wymaga tego sytuacja, kocham najbliższych i potrafię szanować innych ludzi bez względu na majętność, wyznanie, gdy mogę wspieram akcje charytatywne. Brzydzę się osobami, które wykorzystują mniejszych i słabszych, i nie wyobrażam sobie, bym stanęła kiedykolwiek w obronie kogoś takiego. I pewnie mogłabym tak długo wymieniać, ale w zupełności wystarczy mi to, że mam to wszystko w głowie - na bieżąco dostępne, by móc zgodnie z tym postępować.


*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
01-05-2011 19:45 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52273 punktów)

>Wszyscy wierzący nienawidzą ateistów?
Zdecydowanie nie wszyscy, ale wystarczająco dużo.
Na przykład mnie - najbardziej interesują - ci, którzy wyrażają się na piśmie i pletą przerażające bzdury.

>To ważne pytanie, bo na swojej tezie opierasz cały wywód. Jeśli nie wszyscy to ilu? Procentowo oszacuj, jeśli możesz.
Nie, to zupełnie mało ważne pytanie. Wystarcza stosunek pasterzy propagowany skutecznie wśród wiernych.

>>A ateiści?
>Wszyscy są dobrymi ludźmi?
Nie, nie wszyscy.

>Jeśli nie określ procentowo, bo to dość ważne.
Nie, jest to mało ważne, ale socjologiczne badania pokazują, że religijność nie ma żadnego wpływu na moralność.

>Istnieje jeszcze problem, co to znaczy być dobrym człowiekiem?
Zgoda istnieje tu poważny problem pomimo istnienia uniwersalistycznych zasad przyzwoitości.

>W przypadku np chrześcijan, to dość proste - dekalog i już!
A który dekalog? Czy tylko dekalog? Jak bardzo można go interpretować? Na przykład szóste przykazanie. A co z nakazami z Księgi kapłanów oraz Ewangelii.
Jak duży procent przestrzega dekalogu i czy ktokolwiek literalnie?
Czy spalenie czarownicy (heretyka) na stosie, czynione zgodnie z boskim nakazem i na jego chwałę było dobrym uczynkiem czynionym przez dobrych ludzi?
To tylko "proste pytania" a istnieje tysiące subtelności.

>A ateiści? Cholera wie ...
Właśnie powyższe pytanie świadczy o stosunku chrześcijan do ateistów.
Russel, Dawid, Kotarbiński, Witwicki, Infeld - można sprawdzić jak żyli.
Są też badania socjologiczne - wystarczy sięgnąć. (Polecam na przykład pracę zespołową pod redakcją księdza prof. Janusza Mariańskiego "Kondycja moralna społeczeństwa polskiego", czy jako wprowadzenie w problematykę "Socjologię religii" pod redakcją księdza prof. Franciszka Adamskiego, której część druga poświęcona jest ateizmowi.)

Kiedy możemy powiedzieć, że przez całe życie zachowywaliśmy się przyzwoicie?
Dla ateisty - pomimo starań - odpowiedź wcale nie jest prostą.
Katolikowi wystarcza "szczery żal".

Dlaczego wierzący nienawidzą sceptyków?
Bo zdają pytania, na które bardzo trudno odpowiedzieć.


@@@
.
Ruffo (484 punktów)
Przeciętny katolik myśli o islamiście - "on wierzy, tak naprawdę, w mojego Boga (jedynego prawdziwego!), tylko go inaczej nazywa". Item, o innych religiantach, jako też wiernych, a tylko semantycznie innych. Do ateistów takiej wolty zastosować nie można, więc trzeba ich nienawidzieć...
Verin (547 punktów)
Zastanawiałem się dlaczego ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, pomimo że religia (niemal każda) nakazuje kochać innych.

"Religia (niemal każda)" to nawołuje jedynie do miłości do ludzi wierzących w to samo.
Przykładem niech będzie "miłość" do homoseksualistów (oficjalne stanowisko Kościoła)
www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=836

Katolików szczują księża na mszach, a młodych dodatkowo na lekcjach religii (wiem, bo mam takich znajomych).
Dlaczego tak szczują? Ano dlatego, że są podli i taka manipulacja im się opłaca.
IllusiveMan (2786 punktów)
www.joemon(*)/Sprawdz_czy_jestes_szatanista

Jeżeli ktoś już to publikował to przepraszam za niedopatrzenie.

Z tego filmiku możecie się dowiedzieć co złego się z nami dzieje i dlaczego wierzący nas nienawidzą.


Grow up or die - Bill Maher
28-04-2011 13:27 
 Ocena 1 na 1
Ronja (626 punktów)
Już w pierwszych słowach kaznodzieja wspomniał o mnie
Paweł Kowalski (40 punktów)
no tak... ks. prof. Piotr Natanek... kiedyś wykładowca PAT, potem promotor Intronizacji Chrystusa na Króla Polski, a w reszcie zawieszony w pełnieniu czynności kapłańskich.
Kiedy widział, że jego pomysły nie znajdują posłuchu w kościele zaczął oskarżać biskupów o to, że są opętani... to co tutaj mówi, jak i cała reszta jest najłagodniej mówiąc... dziwaczne
AdamGr (3037 punktów)
Dlaczego wierzący nienawidzą ateistów ? - ogólnie kwestie ujmując

Odpowiedź jest banalnie prosta :

Zdecydowana większosc religii w tym przede wszystkim największe nie zajmują się tylko swoją własna filozofią pojmowania Boga, to jest margines spotykany jedynie w klasztorach.
Totalitaryzm religijny zawsze będzie posiadał błędy wszelkiej maści i to rażące, ktore bardzo łatwo pokazać i na ktore nie ma innych wytłumaczeń niż to że te błędy z premedytacją zostały wpisane w ideologie i czemuś służą.
A ponieważ służa od wieków dobrze i z takim samym skutkiem więc sa utrzymywane w "uświęceniu", czyli nienaruszalności.
Podstawą istnienia totalitaryzmów religijnych jest wtłoczenie do głów wiernych i ugruntowanie przekonania że Bóg bezwzględnie potrzebuje pośredników w osobach i instytucjach.
I tu zaczyna się biznes i polityka ,a konczy religia.
A biznes i polityka rządzi się zupełnie innymi prawami i potrzebam niż czysta filozofia religijna.
Te sprzeczności celow bardzo lątwo wykazać na realnych przykładach,a nienawiśc wynika z tego że po przemyśleniu taki oświecony wierny dojdzie do wniosku że ktos nie tylko z niego zrobił durnia ale i dobrał się do jego portfela.
Taka swiadomość wymusza pewne przemyślenia przed ktorymi nie da sie uciec.
Frustracja i najczęściej bezsilnośc.
A kto jest temu winny? Przeklęty ateista !
Zanim sie nie pojawił z wytknietym paluchem było tak sielsko i magicznie, a teraz tylko proza życia.
Ilirian (8 punktów)
Ludzie nienawidzą się, ponieważ agresja jest w nich wbudowana genetycznie, ukształtowana ewolucyjnie.
Agresja może być samoistna lub jest reakcją na strach.
Samoistna agresja może wymagać racjonalizacji. Jako przykład może służyć tzw. "gniew w słusznej sprawie". A więc ci niedobrzy, źli wrogowie, trzeba ich niszczyć.
Ale nie każda samoistna agresja potrzebuje racjonalizacji: pseudokibice biją się dla samej przyjemności bicia.
Może też być skutkiem strachu. Często odmienność i brak możliwości zrozumienia powoduje strach, który przekształca się w agresję. Może ona mieć postać łagodną np. wyśmiewanie się, poniżanie lub ostrą a więc agresja fizyczna.
W przypadku agresji samoistnej ludzkość musi nauczyć się ja kanalizować w formy pożyteczne( lub choćby nieszkodliwe) dla społeczeństwa np. sport lub debaty filozoficzne.
W przypadku strachu trzeba spróbować tłumaczyć ludziom, że nie ma się czego bać.
Ale jeśli już jest to kanalizować jak w przypadku agresji samoistnej.
Tłumienie agresji prowadzi do chorób, a potem i tak następuje wybuch jak w kotle parowym, który nie ma zaworu bezpieczeństwa.
Tak więc wierzący (i niewierzący również) nienawidzą innych od siebie ponieważ się ich boją. A ateiści różnią się bardziej od wyznawców religi niż ci między sobą, więc lęk jest większy.
Miłość nie może być zadekretowana, pojawia się naturalnie(automatycznie) dopiero wtedy gdy znika strach i agresja.
>Panie Pascal, wal się pan ze swoim zakładem
Powyższe to przykład agresji słownej.
>I chyba przez przypadek znalazłem odpowiedź. ZAZDROŚĆ !
Nie sądzę: każda ze stron sporu uważa, że ma rację i spogląda na tę drugą z poczuciem wyższości. Tak więc wierzący ( co na prawie każdym polskim forum oznacza katolików ) jak i niewierzący uważają, że mają monopol na prawdę i patrzą na drugą stronę z wyższością.
A Pascal, zgadzam się, nie ma racji w tym wypadku.
27-04-2011 13:20 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Ludzie nienawidzą się, ponieważ agresja jest w nich wbudowana genetycznie, ukształtowana ewolucyjnie.
>Agresja może być samoistna lub jest reakcją na strach.
>Samoistna agresja może wymagać racjonalizacji. Jako przykład może służyć tzw. "gniew w słusznej sprawie". A >Nie sądzę: każda ze stron sporu uważa, że ma rację i spogląda na tę drugą z poczuciem wyższości. Tak więc wierzący ( co na prawie każdym polskim forum oznacza katolików ) jak i niewierzący uważają, że mają monopol na prawdę i patrzą na drugą stronę z wyższością.

Oczywiście, ponieważ tylko agnostycy są jedyną naprawdę światłą grupą pomiędzy dwoma fundamentalizmami! Dlatego zarówno teistów jak i ateistów, powinno się izolować w celu reedukacji!
IllusiveMan (2786 punktów)

>Oczywiście, ponieważ tylko agnostycy są jedyną naprawdę światłą grupą pomiędzy dwoma fundamentalizmami! Dlatego zarówno teistów jak i ateistów, powinno się izolować w celu reedukacji!
>

Muszę się z tym nie zgodzić ponieważ to jest dzielenie ludzi w stylu fanatyk-neutralny-fanatyk. Sądzę, że dobrym spojrzeniem na przypadek religii jest 7-stopniowa skala Dawkinsa. Najlepszą możliwą opcją jest właśnie agnostycyzm skierowany w stronę ateizmu czyli poziomy 5 i 6.

Grow up or die - Bill Maher;
"We need a leader, and surround him with the brightest, the toughest, the deadliest allies we can find. The team will have to be strong, their resolve unquestionable." - The Illusive Man
Rigoletto (3891 punktów)
>Muszę się z tym nie zgodzić ponieważ to jest dzielenie ludzi w stylu fanatyk-neutralny-fanatyk. Sądzę, że dobrym spojrzeniem na przypadek religii jest 7-stopniowa skala Dawkinsa. Najlepszą możliwą opcją jest właśnie agnostycyzm skierowany w stronę ateizmu czyli poziomy 5 i 6.

Nie, nie. Tylko "złoty środek" jest właściwy. 5 i 6 - myślę, że lekkie leczenie nie zaszkodzi. Elektrowstrząsy albo, co tam jest teraz na "topie" w psychiatrii...
darlove (2804 punktów)
>>Muszę się z tym nie zgodzić ponieważ to jest dzielenie ludzi w stylu fanatyk-neutralny-fanatyk. Sądzę, że dobrym spojrzeniem na przypadek religii jest 7-stopniowa skala Dawkinsa. Najlepszą możliwą opcją jest właśnie agnostycyzm skierowany w stronę ateizmu czyli poziomy 5 i 6.
>Nie, nie. Tylko "złoty środek" jest właściwy. 5 i 6 - myślę, że lekkie leczenie nie zaszkodzi. Elektrowstrząsy albo, co tam jest teraz na "topie" w psychiatrii...

Ze wszystkich prawd, tylko prawda naukowa potrafi się obronić.


Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
28-04-2011 20:32 
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)
>tylko agnostycy są jedyną naprawdę światłą grupą pomiędzy dwoma fundamentalizmami! Dlatego zarówno teistów jak i ateistów, powinno się izolować w celu reedukacji!

I jak by wyglądała taka izolacja: ładny, jasny budynek lecznicy z wiecznie uśmiechniętymi agnostykami w niepokalanej bieli przechadzający się sennie po parku, bacznie obserwowani przez muskularnych sanitariuszy, by nie podchodzili zbyt blisko do płotu za którym znajduje się cały ten zwariowany świat.


Bóg miłuje tych, którzy smurfują z radością.
Rigoletto (3891 punktów)
>>tylko agnostycy są jedyną naprawdę światłą grupą pomiędzy dwoma fundamentalizmami! Dlatego zarówno teistów jak i ateistów, powinno się izolować w celu reedukacji!
>I jak by wyglądała taka izolacja: ładny, jasny budynek lecznicy z wiecznie uśmiechniętymi agnostykami w niepokalanej bieli przechadzający się sennie po parku, bacznie obserwowani przez muskularnych sanitariuszy, by nie podchodzili zbyt blisko do płotu za którym znajduje się cały ten zwariowany świat.

No a owi muskularni sanitariusze to jakiej będą opcji? Zresztą chyba masz rację. Fanatyków zawsze będzie więcej niż tych neutralnych (przynajmniej wśród tych "muskularnych")...
neurosurgery (2484 punktów)
>Ale dlaczego znacznie większą nienawiścią darzą ateistów ?

Ludzie nie lubią zmian. Ktoś, kto się wychyla zawsze będzie narażony na strzały w tyłek za to, że w ogóle się wychylił. To typowo polskie - jak czegoś nie rozumiesz, to potępiaj.

>I chyba przez przypadek znalazłem odpowiedź. ZAZDROŚĆ !

O, to też! Każdy chciałby oszczędzić trochę grosza i na tacę nie dawać.

>Fakt nie czczą też tego właściwego, ale przynajmniej nie bluźnią czcząc niewłaściwego.

Moje ulubione zdanie!

>Czy nie bardziej zasługującym na pochwałę jest fakt bycia dobrym człowiekiem bezinteresownie ?

Trudno się nie zgodzić i jeżeli jesteś dobry bezinteresownie - chwała Ci!

>A ateiści ?
>Są dobrymi ludźmi bezinteresownie, nie liczą na żadną nagrodę, po prostu są dobrymi ludźmi.

Wstrzymałbym się z tak dalece idącymi wnioskami. Jak wiesz, a może i nie wiesz, każdy człowiek jest inny i z pewnością spotkasz 'złego' ateistę jak i 'dobrego' katolika.

>Panie Pascal, wal się pan ze swoim zakładem

AMEN!
Anna Salman (16360 punktów)
Ogólnie rzecz biorąc nie zgadzam się z tezą, że ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, zwłaszcza ateistów. To, co nazywamy zazwyczaj nienawiścią to widoczne dla nas agresywne zachowania, podłożem których jest zazwyczaj strach. Dopiero "podbudowana ideologicznie" agresja może przekształcić się w trwałą, negatywną emocję, dającą się określić jako nienawiść. Ponieważ ludzie mają genetycznie i kulturowo wmontowaną obawę przed "innością" stają się podatni na różnego rodzaju manipulacje mające na celu przekonanie ich, że jest ona odpowiedzialna za wszelkie obecne oraz potencjalne niepowodzenia. I tą słabość wykorzystują ideolodzy, tak świeckiej jak i duchownej prominencji, aby nakierować agresję tłumu na zewnątrz - z reguły odwracając uwagę od swoich, często nieuczciwych bądź też zwyczajnie nieudolnych działań przywódczych.
Można zauważyć, że wszelkiego rodzaju teorie spiskowe, wskazujące winnych zanim jeszcze udowodniono jakąkolwiek winę, pojawiają się w sytuacjach kryzysowych, gdy istnieje ryzyko, że pokrzywdzeni w sposób racjonalny znajdą przyczyny takiego stanu rzeczy. Podsuwa im się wówczas kozła ofiarnego, na którym będą mogli wyładować gniew. W przypadku nałożenia się wielu sytuacji kryzysowych, tych kozłów powinno być odpowiednio więcej, aby można było skuteczniej odwracać uwagę od spraw rzeczywiście istotnych.
W przypadku osób należących do tzw. "wspólnot religijnych", na chęć odwetu za niezawinione nieszczęścia nakłada się jeszcze zjawisko konformizmu, czyli dostosowania do zachowań grupy. Postawy agresywne bardzo szybko się udzielają, ponieważ budowane są na silnej i bardzo pierwotnej emocji, jaką jest strach. Nie oznacza to jednak, że u wszystkich agresja przekształca się w nienawiść. Dlatego też niektórzy ideolodzy dbają o podtrzymywanie tego negatywnego stanu pobudzenia, dążąc do jak najczęstszej liczby kontaktów wiernych. W tym celu wykorzystuje się nie tylko miejsca modlitw, lecz również media dające możliwość interakcji. W ten sposób regularnie podsycane nastroje, z jednej strony strachu przed własną, niepewną sytuacją życiową, z drugiej obawy i niechęci do "inności" stanowią dobry grunt dla rozpowszechniania i utrwalania uczucia nienawiści.
Nie jestem optymistką w kwestii możliwości odwrócenia trendu "pogrążania się w nienawiści", czy też raczej wzmacniania postaw agresywnych przez pewne środowiska, poprzez tłumaczenie, uspokajanie, kształcenie itd. Należy mieć na uwadze, że takiej manipulacji podlegają ludzie dorośli, być może niedojrzali emocjonalnie, ale z już utrwalonymi przekonaniami. To w wychowaniu prawdopodobnie można znaleźć klucz do postaw zachowawczych, ślepego posłuszeństwa wobec arbitralnie narzuconych autorytetów, czy niechęci do samodzielnego myślenia przy jednoczesnym podporządkowaniu się zachowaniom grupowym. Nacisk należałoby położyć raczej na eliminację warunków zewnętrznych, sprzyjających uciekaniu w irracjonalizm i radykalizacji nastrojów. To jednak jest niemożliwe dopóki możliwości te znajdują się w rękach osób, którym zależy na antagonizowaniu społeczeństwa. I dlatego, niezależnie od stopnia hipokryzji, jaki w swoim zakładzie zaprezentował pan Pascal, ateistom (zwłaszcza żyjącym w państwie wyznaniowym) pozostaje tylko żyć w zgodzie ze swoimi zasadami, wierząc że prawidłowa postawa życiowa spotka się z szacunkiem i życzliwością u wszystkich myślących ludzi, niezależnie wyznawanych przekonań. Bo przecież, jak pisał jeden z największych myślicieli nowożytnych - "prawo moralne we mnie".
scepter (106 punktów)
>Zastanawiałem się dlaczego ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, pomimo że religia (niemal
>każda) nakazuje kochać innych.
Na pewno nie czyni tego Chrześcijaństwo, Judaizm czy Islam, które dla niewiernych mają kary prosto od boga, ale także i od wiernych.
finerbijk (17282 punktów)
>O ile rozumiem jakoś tam tłumaczenie nienawiści do innowierców, że wierzący nie chcą aby ktoś
>wywyższał innego boga, chcą aby to ich bóg był nr 1.
>Ale dlaczego znacznie większą nienawiścią darzą ateistów ?
Czasami jednak wyżej się ceni ateistów od innowierców, nawet pomimo, że ci ostatni mogą być teoretycznie bliżsi. Przykład - Izrael; Żyd ateista może dostać obywatelstwo, Żyd chrześcijanin, czy buddysta już nie (o ile się nie zdeklaruje jako judaista lub ateista).
30-04-2011 15:57 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Narody wybrane, czyli Żydzi i Parsowie, rzeczywiście tak mają. Ale to bardzo wyjątkowe zjawisko...
30-04-2011 16:44 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Narody wybrane,
Raczej chodzi o wyznaniowość państwa (połączenie religii i władzy cywilnej to najgorsza mieszanka).
>to bardzo wyjątkowe zjawisko...
Wyjątkowe w prawie, ale w życiu nie zawsze bliższy inny wyznaniowiec, niż ateista. Zapytaj np. katolików na Zachodzie, czy wolą za sąsiada ateistę, czy muzułmanina?
30-04-2011 19:15 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wielu woli muzułmanina, lecz tylko przy ateiście.
SoBizarre (36 punktów)
Dlaczego wierzący nienawidzą ateistów? Jeśli miałbym odpowiedzieć tylko jednym zdaniem, to powiedziałbym że ludzie karmiący się złudzeniami nie lubią gdy im się te złudzenia próbuje odbierać.

Pozdrawiam,
SB
orchidea78 (385 punktów)Ironiczna wizja, ale nie do końca
Uważam, że wierzący w Stwórcę, powinni współczuć ateistom, którzy nie wiedzą co dla nich dobre.
Ateiści powinni zmienić swój sposób myślenia ,powinni podążyć za innymi wiernymi.I zamiast "służyć mamonie" i hołdować świeckim przyjemnościom ,odprawiać pokuty oddawać swoje ciężko zarobione pieniądze kościołowi.

Nie ma się jednak co łudzi - upadek kościoła,jeżeli w ogóle nastąpi,to na pewno nie za naszego życia.
Wiara zawsze istniała i miała swoje miejsce w przestrzeni publicznej.
I istnieć będzie, ponieważ jest ludziom potrzebna. "Od zawsze" ludzie potrzebowali bytu transcendentnego, wymyślali jego dzieje, określali jego ingerencję w życie "szarego człowieka.
W zależności od kultur, bogowie byli różni, odpowiedzialni za odmienne sfery życia ludzkiego.
Walczyć możemy o jak najmniejszą ingerencję kościoła w życie obywateli danego państwa.
I dobrze wybierać władze - na wybór prezydenta,premiera zawsze mamy jakiś wpływ...
01-05-2011 08:57 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dlaczego wierzący nienawidzą ateistów.
Ja widzę to tak: "Chciałabym, a boję się".
Uriel_ (360 punktów)
>Zastanawiałem się dlaczego ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, pomimo że religia (niemal
>każda) nakazuje kochać innych.

Polski piso-szczujo-katolicyzm? OD KIEDY ?

>Ale dlaczego znacznie większą nienawiścią darzą ateistów ?
>I chyba przez przypadek znalazłem odpowiedź. ZAZDROŚĆ !

Chyba sam nie wierzysz w to co piszesz ? Chodzi Ci o przedstawienie zabawnego wywodu, którego teoretyczny adresat (tzw "wierzący") nawet nie zrozumie. On nienawidzi bo jest zmanipulowanym prostakiem intelektualnym zanurzonym w toksycznym środowisku polskiego religianctwa, które generuje nienawiść.

Przepraszam jeśli szczerością i prawdomównością psuję zabawę ale dzisiaj rano w sklepie byłem świadkiem religijnych wynurzeń pewnej dewoty, która również ubolewała nad tym, że jutro do jej rodzinnego miasta przyjedzie "morderca" Tusk. Tylko fakt, że tym "bytem", któremu ja jako ateista oddaje cześć jestem Ja sam - nie wyrzuciłem jej na zewnątrz bijąc po zakutym łbie. Moje wewnętrzne Prawo Moralne zabrania mi takich zachowań.

Pozdro
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Religia to narkotyk mentalny. Działa mocniej, gdy jest ćpana zespołowo. W pewnych sytuacjach znacznie lepiej jest ćpać z innowiercą, niż obok trzeźwego "psuja". Oczywiście po wyćpaniu tego i owego, księżyców, omów i krzyży, może nadejść czas na walkę religijną, co też sprzyja naćpaniu tych co przeżyją.
AdamGr (3037 punktów)
Przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl odnośnie powodów : brak rzeczywistego rozdzielenia państwa od dominującej religii i od religii w ogóle.
Sama deklaracja demokracji, równouprawnienia etc...id, nic jeszcze nie oznacza w praktyce.Papier wszystko przyjmie.
W państwach gdzie występuje taki rygor (warto się zastanowić dlaczego rygor) jakoś trudno o społeczne ekscesy na tym tle, nawet jeśli sa to marginalne i nietrwałe.
A więc to możliwości tak naprawde generują zachowania, mozliwości posuwania się za każdym razem o krok dalej przy braku reakcji ze strony państwa z jego narzedziami porządkowymi.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> znalazłem odpowiedź. ZAZDROŚĆ !
Raczej LĘK!
Boją się, że a nuż, widelec ,ateista może mieć rację.

Wszystko ma swój początek i koniec.
Ilirian (8 punktów)
>Raczej LĘK!
>Boją się, że a nuż, widelec ,ateista może mieć rację.
Może nie tyle, że mają rację, a raczej, że można się tym zarazić.
Lęk przed zmianą poglądów jest powszechny w społeczeństwie. Wielu ludzi modli się o to, aby nie stracić wiary. Może nawet nie chodzi o samą zmianę poglądów, ale o obawę przed ostracyzmem po tejże zmianie?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> że można się tym zarazić
Czyli,w sumie,przyznać rację.
> Lęk przed zmianą poglądów jest powszechny w społeczeństwie.
I zawsze się dziwię dlaczego? Ja na stare lata zostałam ateistką. Czyli,że jednak zmieniłam, dosyć radykalnie, poglądy. Ale zmusiły mnie do tego ,niejako, argumenty wysuwane przez ateistów (Dawkinsa - przyznam się) no i własne, skromne, przemyślenia.
> obawę przed ostracyzmem po tejże zmianie
Obawę, czyli też rodzaj lęku.
Próbowałam dyskutować o pewnej sprawie z młodym narybkiem seksuologów. Ale oni też mają lęk przed zmianą poglądów. Lęk do tego stopnia, że w ogóle boją się jakiejkolwiek wymiany zdań. Zachowują się identycznie jak wierzący. Jak podważasz ich przekonania reagują lękiem i agresją.


Wszystko ma swój początek i koniec.
Piotr K. (307 punktów)
Kiedyś ten problem bardzo mnie nurtował. Analizując go spotkało mnie kilka bardzo ciekawych zaskoczeń.
Kiedy myślimy o wierzących - my, tu w Polsce - mamy zazwyczaj na myśli różne sekty chrześcijańskie lub w ostateczności islam. W tych świetnie zorganizowanych religiach opierających się na spisanych prawach i równie mocno spisanych interpretacjach tych praw (np. katechizm) odstępstwo od wiary uznawane jest za przestępstwo. Chrześcijaństwo u swego zarania było równie chętne krwi innowierców, heretyków, odstępców od wiary co dzisiejszy islam - lecz (co ciekawe!) judaizm (ten "nowoczesny", bo oczywiście historyczny czy ortodoksyjny mają co do tego skrajnie inne zdanie... Jeden z rabbinów twierdził nawet że ateizm forma wiary - gdyż pomaga usunąć wszelkie fałszywe wyznania), hinduizm (ateizm jako jedna z duchowych ścieżek) czy konfucjanizm stanowiąc bardziej doktrynę intelektualną niż "wiarę" przedstawiają odwrotne niemal do ateizmu podejście.
Owa "nienawiść" nakierowana na innowierców i ateistów ma w mojej opinii podstawy bardzo zbliżone do nienawiści względem innych nacji, plemion, czy (bądźmy na czasie) kibiców innej drużyny. Głównym wykroczeniem ateisty jest jego inność - która, wydaje się, jest naturalnym czynnikiem powodującym agresję (być może ten rodzaj agresji jest naturalny, wrodzony człowiekowi, gdyż ewolucyjnie może być to pozytywne). Odstępca od wiary jest zazwyczaj na początku namawiany do powrotu "na łono", potem szykanowany, a na koniec - "czasami" - eliminowany fizycznie (W islamie, ortodoksyjnym judaizmie, chrześcijaństwie - jedyna metoda postępowania z odstępcami!). Ciekawostką jest to że podobnie traktowani są odszczepieńcy od plemienia. Ci którzy "bratają się z obcymi", czy powszechna (dość) niechęć do pana Kloze czy Podolskiego.
Poważnym niedopatrzeniem było by pominięcie roli wszelkiej maści "pasterzy" w podburzaniu owieczek przeciw "bezbożnikom". Katolicyzm definiuje ateizm jako zbrodnie przeciw pierwszemu przykazaniu. Bardzo często w formie bezpośredniej - stawiając ateizm razem ze zgnilizną i innymi katastrofami - lub pośredniej - wzywając owieczki do "modlitwy za" - jad ścieka z ust pracowników tej czy innej organizacji "religijnej". Bo i - jak się domyślam - nie jeden pracownik tych firm śni o ateistach w swoich najgorszych koszmarach. Ludzie którzy nie tylko nie potrzebują go, ale też nie potrzebują niczego co on stara się sprzedać. Świat bez boga - to świat bez księży, imamów, rabbich. Samych tylko księży mamy w Polsce około 30 tysięcy. Ci ludzie żyją z boga. Ci ludzie - podobnie jak górnicy - łatwo swojego miejsca pracy nie oddadzą!

Dla czego więc teista szczerzy często kły na ateistę? Z tego samego powodu dla którego pies goni kota. Wcale nie leży to w naturze ani jednego, ani drugiego - obu do tego przyuczono od najmłodszych lat. Od obu "społeczeństwo" wymaga takiego zachowania (owa "presja społeczna").
Ot, kolejny argument do rozważań "dla czego większość ludzi to niewolnicy z wyboru"...

Pozdrawiam serdecznie.


hawat.pl
Mirek1 (56 punktów)
>Zastanawiałem się dlaczego ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, pomimo że religia (niemal każda) nakazuje kochać innych.

Ateiści też wierzą, tylko wierzą w nicość. Ateista wierzy że po śmierci nic nie ma, jak to może sprawdzić? To jest jak ze światem dwuwymiarowym i trójwymiarowym. Ktoś, kto żyje w 2D, nigdy nie będzie świadomy tego że może być 3D. hehe
10-05-2011 20:11 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Zastanawiałem się dlaczego ludzie wierzący nienawidzą innych ludzi, pomimo że religia (niemal każda) nakazuje kochać innych.
>Ateiści też wierzą, tylko wierzą w nicość.
Jeśli nie wierzysz w Zeusa, to wierzysz w nicość?
Wierzący nie wierzy w 99% opisanych bogów. Ateista poszedł o jednego boga więcej.

>Ateista wierzy że po śmierci nic nie ma, jak to może sprawdzić?
A to argument jakiś?
A wierzący wierzy, że jest. Jak może to sprawdzić?
>To jest jak ze światem dwuwymiarowym i trójwymiarowym. Ktoś, kto żyje w 2D, nigdy nie będzie świadomy tego że może być 3D. hehe
Jasne, a Ty jesteś świadomy...

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365