Racjonalista - Strona głównaDo treści
Homoseksualizm jako niechoroba

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
17-03-2014 10:00chętnie racjonalistka (29094 punktów)Homoseksualizm jako niechoroba
0 na 6
W ciężko się otwierającym wątku n/t homoseksualizmu przeczytałam zdanie o treści

Homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy.

Zdanie to ma taką konstrukcję, że nie widać co jest przyczyną, a co skutkiem, co dobrze oddaje moje wobec statusu homoseksualizmu wątpliwości. Albowiem tu właśnie nie widać jasności, bo czy mamy sytuację, że

homoseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?

czy raczej

homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?

Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?

Czy nauka wykluczyła przyszłą możliwość odwracania orientacji seksualnych?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

expresso (51 punktów)
>...Bo tu właśnie nie widać jasności, bo czy mamy sytuację,
>że
>homoseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?
>czy raczej
>homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?
>Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest
>możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?
>Czy nauka wykluczyła przyszłą możliwość odwracania orientacji seksualnych?
>.
>
Ja osobiście patrzę na homoseksualizm jak na kolor włosów. Rodzisz się rudy, ale nikt nie uważa, że to patologia (przynajmniej nie obecnie). A jeśli będziemy mogli zmieniać orientację, to będzie to się nazywało zabieg czy coś w tym stylu, ale nie leczenie. Ale to tylko moje zdanie.
17-03-2014 10:37 
 Ocena 3 na 7
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
.
>Ja osobiście patrzę na homoseksualizm jak na kolor włosów. Rodzisz się rudy, ale nikt nie uważa, że to patologia
To absolutnie nie jest to samo, homoseksualista nie może czerpać przyjemności z płodzenia dzieci.

>to będzie to się nazywało zabieg czy coś w tym stylu, ale nie leczenie.
To załóżmy, że ów "nieleczniczy zabieg odwracający orientację" będzie można przeprowadzić jedynie w dzieciństwie, czyli o zmianie decydować musieliby za dziecko rodzice. To czy powinno im być wolno zrobić z dzieciaka heteroseksualistę na własny homofobiczny obstalunek? Czy nie wolno i mimo możliwości medycyny musi ono już na zawsze być pozbawione przyjemności płodzenia dzieci?
.
17-03-2014 13:47 
 Ocena 11 na 11
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>To absolutnie nie jest to samo, homoseksualista nie może czerpać przyjemności z płodzenia dzieci

Skąd pomysł, że płodzenie dzieci jest przyjemnością (pomijam sam akt z wykorzystaniem narządów odpowiednich)? Ja na przykład nie widzę żadnej przyjemności w rozmnażaniu się jako takim. Z tego, co kojarzę bycie gejem nie jest równoznaczne z niepłodnością, bo przecież homoseksualny mężczyzna pomimo swych upodobań wciąż fizycznie zdolny jest do zapłodnienia, choćby przez in vitro.

Czy "umożliwienie bycia szczęśliwym" nie odbierze innych przyjemności?
17-03-2014 14:37 
 0 na 6
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
.
>Skąd pomysł, że płodzenie dzieci jest przyjemnością (pomijam sam akt z wykorzystaniem narządów odpowiednich)?
Ten pomysł wziął się właśnie z odpowiedniości pomijanych przez Ciebie narządów.
.
17-03-2014 16:22 
 Ocena 6 na 6
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>.
>>Skąd pomysł, że płodzenie dzieci jest przyjemnością (pomijam sam akt z wykorzystaniem narządów odpowiednich)?
>Ten pomysł wziął się właśnie z odpowiedniości pomijanych przez Ciebie

Z Twojego posta nie wynikało ujęcie samego aktu seksualnego. W dzisiejszych czasach płodzenie nie ogranicza się do stosunku płciowego, heteroseksualnego jedynie. Jeśli o to chodzi to myślę, że kwestię dopasowania i czerpanej przyjemności należy zostawić samym zainteresowanym. Heteroseksualny stosunek po połknięciu kilograma hormonów i w gumowym kaftanie trudno nazwać płodzeniem, a przyjemności odmówić mu nie sposób. Podobnie jest z wykorzystaniem członków do rozrodu nie przeznaczonych celem sprawienia sobie lub komuś radochy. Z drugiej strony poród stymulowany "siłami natury" do rozrywkowych nie należy...
17-03-2014 19:32 
 Ocena-1 na 7
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
Pomimo istnienia innych niż płodzenie przyjemności, możliwości seksualnych nie powodujących spłodzenia oraz nierozkosznych aspektów prokreacji jest faktem, że przyjemność z aktu niewykluczającego spłodzenie jest przejawem dobrostanu organizmu zwanego zdrowiem, a zatem niemożność doznawania tak określonej przyjemności dowodzi uszczerbku na zdrowiu.
17-03-2014 19:45 
 Ocena 9 na 9
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Pomimo istnienia innych niż płodzenie przyjemności, możliwości seksualnych nie powodujących spłodzenia oraz nierozkosznych aspektów prokreacji jest faktem, że przyjemność z aktu niewykluczającego spłodzenie jest przejawem dobrostanu organizmu zwanego zdrowiem, a zatem niemożność doznawania tak określonej przyjemności dowodzi uszczerbku na zdrowiu.

Wydaje mi się, że przeceniasz trochę ten waginalny błogostan. Czy możesz - jeśli oczywiście możność taka istniej- wyłożyć mi jak krowie na rowie dlaczego dobrostan i zdrowie osiągnąć można tylko poprzez współżycie "niewykluczające zapłodnienia" (ale mi się to źle kojarzy...)? Czy są ku temu jakieś empiryczne przesłanki, czy to tylko Twój pogląd usprawiedliwiający przewagę Twojego fetyszu nad fetyszami innych?

Rozumiem, że celibat jest szkodliwy, ale nie znam przypadku czyjejś choroby spowodowanej niedoborem stosunków waginalnych względem innych, równie fajnych.
17-03-2014 20:40 
 Ocena 1 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>dlaczego dobrostan i zdrowie osiągnąć można tylko poprzez współżycie "niewykluczające zapłodnienia"
Nie przez współżycie, tylko przez możliwość satysfakcjonującego współżycia niewykluczającego zapłodnienia. Dlatego, że to element prawidłowego działania organizmu, co jest warunkiem zdrowia.
17-03-2014 20:58 
 Ocena 10 na 10
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Nie przez współżycie, tylko przez możliwość satysfakcjonującego współżycia niewykluczającego zapłodnienia. Dlatego, że to element prawidłowego działania organizmu, co jest warunkiem zdrowia.

Czyli zdrowy hetero jest zdrowy, bo ma możliwość, nawet jeśli nie chce, ale chory homo jest chory, bo nawet jeśli nie chce, to nie ma możliwości stosunkowania niewykluczającego zapłodnienia... Yyyy... chyba już pójdę spać.

A tak zupełnie serio, to hipotetyczne gdybania hipotetycznymi gdybaniami, ale zawoalowanemu trollowaniu podziękuję. Bez odbioru.
18-03-2014 11:30 
 Ocena-1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Czyli zdrowy hetero jest zdrowy, bo ma możliwość, nawet jeśli nie chce,
> ale chory homo jest chory, bo nawet jeśli nie chce, to nie ma możliwości
> stosunkowania niewykluczającego zapłodnienia... Yyyy... chyba już pójdę spać.

Oczywiście nie.
Po pierwsze po przyglądnięciu się bliżej temu "nie chce" wychodzą różne rzeczy.
Po drugie homoseksualiści czasem umawiają się ze znajomymi lesbijkami, aby "mieć możliwości" i to dla nich jakieś tam rozwiązanie.
I po trzecie - nie wiem jak to jest z mężczyznami, ale gdzieś czytałem, że kobieta jeśli nie urodzi przed trzydziestką, to prawdopodobieństwo zachorowania na raka się u niej zwiększa.
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
18-03-2014 11:54 
 Ocena 2 na 2
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)

>Oczywiście nie.
>Po pierwsze po przyglądnięciu się bliżej temu "nie chce" wychodzą różne rzeczy.

Np. jakie?

>Po drugie homoseksualiści czasem umawiają się ze znajomymi lesbijkami, aby "mieć możliwości" i to dla nich jakieś tam rozwiązanie.

Zerknij na moje wcześnejsze whpowiedzi, a wnet pojmiesz, że to nie mnie trzeba takie rzeczy tłumaczyć.

>I po trzecie - nie wiem jak to jest z mężczyznami, ale gdzieś czytałem, że kobieta jeśli nie urodzi przed trzydziestką, to prawdopodobieństwo zachorowania na raka się u niej zwiększa.

Raka czego? Nie bardzo roumiem co to wnosi do wątku...
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Np. jakie?

Np. lęki przed słabością polskiej służby zdrowia, przed lojalnością i wydolnością partnera (że w razie czego stanie na wysokości zadania zapewnienia dóbr i opieki). Przed podjęciem ryzyka ciąży (powikłania).

>Zerknij na moje wcześnejsze whpowiedzi, a wnet pojmiesz,
> że to nie mnie trzeba takie rzeczy tłumaczyć.

Rzeczywiście nie przeczytałem wszystkich. Zerknę.

>Raka czego? Nie bardzo roumiem co to wnosi do wątku...

Raka piersi. Napisałem to a propos Twojego, prowokacyjnego zdania "zdrowy hetero jest zdrowy, bo ma możliwość, nawet jeśli nie chce". Mówiąc wprost to nieprawda.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
18-03-2014 12:48 
 Ocena 1 na 1
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
Muszę tu sprostować, że godzina była późna, a ja usilnie starałem się odnaleźć logikę w wypowiedziach chętnie racjonalistki. Taki mocno nietrafiony sarkazm. Polecam lekturę wątku w szczególności zapoznane się z bardzo nieczywistym rozumieniem "choroby" tu zapezentowanym, gdyż może ono wpływać na zrozumienie i ocenę wypowiedzi.
18-03-2014 12:52 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Raka piersi.
Wpływ braku ciąży w porównaniu z innymi czynnikami ryzyka jest niewielki. Na przykład ja po 50. jestem 20 razy bardziej narażona na raka niż bezdzietna 35-latka.
24-04-2014 21:14 
 Ocena 1 na 1
pawel_wr (4297 punktów)

>Wpływ braku ciąży w porównaniu z innymi czynnikami ryzyka jest niewielki. Na przykład ja po 50. jestem 20 razy bardziej narażona na raka niż bezdzietna 35-latka.

A jakie jest prawdopodobieństwo nowotworu u bezdzietnej 50-latki ?
Wg. danych wyższe,niż u dzieciatej 50-latki ..........

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
18-03-2014 13:35 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
>I po trzecie - nie wiem jak to jest z mężczyznami, ale gdzieś czytałem, że kobieta jeśli nie urodzi przed trzydziestką, to prawdopodobieństwo zachorowania na raka się u niej zwiększa.

masz, oczywiście, na myśli raka piersi? Ale też kobiety, które zaczęły wcześniej menstruować lub te z późniejszym klimakterium częściej zapadają na raka piersi (informacje ze strony American Cancer Institute)
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>masz, oczywiście, na myśli raka piersi?

Tak.

> Ale też kobiety, które zaczęły wcześniej menstruować lub te
> z późniejszym klimakterium częściej zapadają na raka piersi
> (informacje ze strony American Cancer Institute)

Hm ciekawe, czy jest tego jakieś logiczne wytłumaczenie.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
18-03-2014 16:32 
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)
>> Ale też kobiety, które zaczęły wcześniej menstruować lub te
>> z późniejszym klimakterium częściej zapadają na raka piersi
>> (informacje ze strony American Cancer Institute)
>Hm ciekawe, czy jest tego jakieś logiczne wytłumaczenie.
wydaje się być związane z dłuższym wpływem estrogenu i progesteronu na organizm. Nie sprawdzałam danych, ale ACI mówi jedynie o nieznacznych różnicach z zachorowalności na raka piersi. BTW; dłuższe karmienie piersią też wydaje się mieć wpływ na zachorowalność, ale na razie nie jest wystarczająco dobrze potwierdzone przez zebrane dane, gdyż w Stanach długie karmienie piersią nie jest wystarczająco popularne by zebrała się duża grupa materiału badawczego.
17-03-2014 14:15 
 Ocena 15 na 15
DeeDee (822 punktów)
>.
>To absolutnie nie jest to samo, homoseksualista nie może czerpać przyjemności z płodzenia dzieci.

Argumentacja najwyższych lotów.... ten portal schodzi na psy
17-03-2014 15:16 
 0 na 2
paganus (731 punktów)
>>To absolutnie nie jest to samo, homoseksualista nie może czerpać przyjemności z płodzenia dzieci.
>Argumentacja najwyższych lotów.... ten portal schodzi na psy

Rzeczywiście, może jest to zbyt duże uproszczenie, ale argument nie do odparcia.
Ewolucja wyposażyła nas w narządy płciowe po to, abyśmy płodzili następców. Aby nas do tego zachęcić, dodała uczucie przyjemności.
Jeżeli stosunek płciowy-homoseksualny jest normą, to w takim razie wszystko jest normą i zbędne są jakiekolwiek dyskusje na ten temat.

ps.
psy nie uprawiają polityki i nie robią sobie na wzajem wody z mózgów.
Dlatego ich życie jest prostsze i są szczęśliwsze od nas.

Wiem, że nic nie wiem.
17-03-2014 16:33 
 Ocena 10 na 10
panTeista (6808 punktów)
> Ewolucja wyposażyła nas w narządy płciowe po to, abyśmy płodzili następców. Aby nas do tego zachęcić, dodała uczucie przyjemności.

Animizujesz ewolucję.
Ewolucja jest procesem, nie myśli. Skąd pomysł że ewolucja działa w jakimś celu (po to)? Skąd pomysł że ewolucja ma jakiś zamiar, cel (aby nas do tego zachęcić)?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
17-03-2014 16:39 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)
>ich (psów) życie jest prostsze i są szczęśliwsze od nas (ludzi).

Szczególnie szczęśliwe są te bezpańskie.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
17-03-2014 16:51 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>Szczególnie szczęśliwe są te bezpańskie.
Bezpański pies był kiedyś pański, więc czyja to wina, że teraz jest bezpański ?

>Animizujesz ewolucję.
Animizuję dla uproszczenia wypowiedzi.

>Ewolucja jest procesem, nie myśli. Skąd pomysł że ewolucja działa w jakimś celu (po to)? >Skąd pomysł że ewolucja ma jakiś zamiar, cel (aby nas do tego zachęcić)?
Wczoraj z nią rozmawiałem. Dzwoniła do mnie.




Wiem, że nic nie wiem.
17-03-2014 22:14 
 Ocena 4 na 4
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>>Animizujesz ewolucję.
>Animizuję dla uproszczenia wypowiedzi.

Animizacja ewolucji nie jest uproszczeniem, jest błędem.
Ewolucja uczyniła proces rozmnażania człowieka wyjątkowo ryzykownym (śmiertelność rzędu 10% - 20%) i bolesnym a jakoś nikt poza paroma religijnymi świrami nie upiera się, że to było "celowe" i nie wolno temu przeciwdziałać.
17-03-2014 22:31 
 0 na 2
paganus (731 punktów)
>>>Animizujesz ewolucję.
>>Animizuję dla uproszczenia wypowiedzi.
>Animizacja ewolucji nie jest uproszczeniem, jest błędem.
>Ewolucja uczyniła proces rozmnażania człowieka wyjątkowo ryzykownym (śmiertelność rzędu 10% - 20%) i bolesnym a jakoś nikt poza paroma religijnymi świrami nie upiera się, że to było "celowe" i nie wolno temu przeciwdziałać.

Do niczego sensownego nie dojdziemy, jeżeli będziemy chwytać się za słówka np. tak :

Ewolucja nie mogła niczego uczynić, bo nie jest żywą istotą.

Język polski jest plastyczną materią a nie stalowym kowadłem. Niemerytoryczne chwytanie za słówka sprowadza dyskusję na manowce, a ja po krzakach nie mam ochoty łazić.

Pa,pa.


Wiem, że nic nie wiem.
17-03-2014 23:32 
 Ocena 5 na 5
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Błąd nie polega na przypisaniu ewolucji możliwości działania a na doszukiwaniu się celowości tych działań. A już całkowicie nieuprawnione jest wyciąganie z tego jakichkolwiek wniosków etycznych.
Generalnie błąd polega na próbie zastąpienia słowa "bóg" słowem "ewolucja".
Stwierdzenie: "Bóg wyposażył nas w narządy płciowe po to, abyśmy płodzili następców." (a zatem inne ich wykorzystanie jest złem/błędem/grzechem) jest jak najbardziej sensowne przy założeniu, że bóg istnieje i wiemy o czym myśli. W przypadku wstawienia "ewolucji" już nie.

Swoją drogą to ewolucji nie wolno antropomorfizować. (animizowanie ujdzie)
18-03-2014 15:31 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Ewolucja nie mogła niczego uczynić, bo nie jest żywą istotą.

Do tego aby coś uczynić (zdziałać, spowodować) niekoniecznie potrzeba żywej istoty. Np. nie będący żywą istotą ruch płyt tektonicznych wypiętrza góry, fale morskie wytwarzają plaże, wiatry i rzeki nanoszą piasek.
Rzecz w tym że błędnie przypisujesz ewolucji celowość działania.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
paganus (731 punktów)
>>Ewolucja nie mogła niczego uczynić, bo nie jest żywą istotą.
>Do tego aby coś uczynić (zdziałać, spowodować) niekoniecznie potrzeba żywej istoty. Np. nie będący żywą istotą ruch płyt tektonicznych wypiętrza góry, fale morskie wytwarzają plaże, wiatry i rzeki nanoszą piasek.
>Rzecz w tym że błędnie przypisujesz ewolucji celowość działania.

Tak, przypisuję.
Wygrałeś.
17-03-2014 16:53 
 Ocena 7 na 7
panTeista (6808 punktów)
>>>homoseksualista nie może czerpać przyjemności z płodzenia dzieci.
>Rzeczywiście, może jest to zbyt duże uproszczenie, ale argument nie do odparcia.

Przyjemność jest ze współżycia i z bliskości emocjonalnej, nawet bez płodzenia dzieci.
Jeżeli ktoś ma większą przyjemność ze związku z osobą tej samej płci, to dlaczego mu to utrudniać?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
17-03-2014 23:33 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Jeżeli ktoś ma większą przyjemność ze związku z osobą tej samej płci, to dlaczego mu to utrudniać?
Kto wg Ciebie postuluje w tym wątku utrudnianie czegokolwiek homoseksualistom?
18-03-2014 14:04 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)
Nie ma potrzeby postulować- utrudnienia już są. Brak możliwości zawierania związków przez osoby tej samej płci, brak wspólnoty majątkowej i dziedziczenia.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
17-03-2014 12:18 
 Ocena-3 na 5
paganus (731 punktów)
>Ja osobiście patrzę na homoseksualizm jak na kolor włosów. Rodzisz się rudy, ale nikt nie uważa, że to patologia (przynajmniej nie obecnie).

Wybierając do porównania akurat kolor rudy, udowodniłeś (prawdopodobnie nieświadomie), że homoseksualizm jak i kolor rudy nie jest Ci tak obojętny, jak uważasz i piszesz.
Na świecie rude włosy występują u 1-2% (pl.wikipedia.org/wiki/Rude_włosy) populacji i tyleż samo jest osób homoseksualnych (pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm).
Te dwie grupy osób są zatem znikomą liczbą całej populacji.
Jest jednak między tymi dwiema grupami zasadnicza różnica. Kolor rudy jest wynikiem przystosowania do warunków środowiskowych, czego o homoseksualizmie stwierdzić nie można.
Kolor rudy jest nawet czasem pożądany o czym świadczyć może przebarwianie włosów przez kobiety. Nie słyszałem natomiast o nikim, kto czyniłby starania, aby stać się homoseksualistą.

"Poprawność polityczna" nie powinna paraliżować naszych myśli i wypowiedzi.

Wiem, że nic nie wiem.
17-03-2014 14:58 
 Ocena 10 na 10
expresso (51 punktów)
>Te dwie grupy osób są zatem znikomą liczbą całej populacji.
Z premedytacją wziąłem rudy za przykład, wiedząc jak nieliczną grupę stanowią.

>Jest jednak między tymi dwiema grupami zasadnicza różnica. Kolor rudy jest wynikiem przystosowania do warunków środowiskowych, czego o homoseksualizmie stwierdzić nie można.
Na jakiej podstawie stwierdzasz, że rudy jest wynikiem przystosowania do warunków środowiskowych? Jeśli przyjąć, że był to dryft genetyczny, wtedy rudy nie ma istotnego znaczenia dla przystosowania. Po prostu nic mu nie przeszkadzało istnieć. Podobnie może się mieć sprawa z homoseksualizmem. To nie jest cecha występująca jedynie u człowieka. Może jest to ewolucyjnie uzasadnione, że homoseksualizm się pojawia. Może pozwala przetrwać gatunkowi. Może jest z nim jak z zębami mądrości...

>Kolor rudy jest nawet czasem pożądany o czym świadczyć może przebarwianie włosów przez kobiety. Nie słyszałem natomiast o nikim, kto czyniłby starania, aby stać się homoseksualistą.

Kto wie, co będzie się ludziom podobało za 20, 50, 100 lat. Może gdy rozmnażanie przeniesiemy do laboratorium, to zostanie nam czysty seks, a wtedy każdy będzie sobie wybierał z kim chce się przytulać.
>"Poprawność polityczna" nie powinna paraliżować naszych myśli i wypowiedzi.
Absolutnie nie kieruję się poprawnością polityczną. Uważam (poprawność) za głupotę i kolejną formę cenzury. Tak zwyczajnie nie czuję odrazy do homoseksualistów. Poznałem w życiu kilka osób tej orientacji i stwierdziłem, że nic mi do tego z kim i jak chcą spędzać czas.
17-03-2014 16:05 
 Ocena-3 na 3
paganus (731 punktów)
>Z premedytacją wziąłem rudy za przykład, wiedząc jak nieliczną grupę stanowią.
Wg mnie porównanie homoseksualistów z rudymi jest mocno nietrafioną analogią.

>Na jakiej podstawie stwierdzasz, że rudy jest wynikiem przystosowania do warunków środowiskowych? Jeśli przyjąć, że był to dryft genetyczny, wtedy rudy nie ma istotnego znaczenia dla przystosowania.
Na takiej samej jak Ty twierdzisz, że jest to dryf genetyczny.

>Podobnie może się mieć sprawa z homoseksualizmem. Może jest to ewolucyjnie uzasadnione, że homoseksualizm się pojawia. Może pozwala przetrwać gatunkowi. Może jest z nim jak z zębami mądrości...
Chcesz mnie przekonać używając w każdym zdaniu partykuły wątpiącej?

>Kto wie, co będzie się ludziom podobało za 20, 50, 100 lat. Może gdy rozmnażanie przeniesiemy do laboratorium, to zostanie nam czysty seks, a wtedy każdy będzie sobie wybierał z kim chce się przytulać.
Gdybologia.

>Absolutnie nie kieruję się poprawnością polityczną. Uważam (poprawność) za głupotę i kolejną formę cenzury.
Tu się zgadzamy. Trudno jednaj otwarcie wyrażać swoje poglądy będąc pod ciśnieniem społecznym i promowaną aktualnie "poprawnością polityczną".

>Tak zwyczajnie nie czuję odrazy do homoseksualistów.
Nie chodzi tu o odrazę. Nie mogę się tylko pogodzić z tym, że (z różnych względów) tracimy umiejętność mówienia czarne na czarne.


Wiem, że nic nie wiem.
19-03-2014 11:07 
 Ocena 3 na 5
Sylwek (15472 punktów)

>Tu się zgadzamy. Trudno jednaj otwarcie wyrażać swoje poglądy będąc pod ciśnieniem społecznym i promowaną aktualnie "poprawnością polityczną".

Ty piszesz z zagranicy? Bo nie wiem o jakim promowaniu poprawności polityczne w Polsce mowa. Kto ją promuje? Pawłowicz? Ksiądz Oko? Pseudolewica spod znaku SLD i Palikota? PO? Media przeżarte kruchcianą moralnością?

O jakiej poprawności politycznej bełkoczesz?
19-03-2014 11:34 
 Ocena 4 na 6
mayolina (2278 punktów)
dodam też, że odmieniana przez wszystkie przypadki poprawność polityczna to niekoniecznie zło. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że jest jej miejscami za mało: może wtedy biskup nie mówiłby o betonie feministycznym, media zajęły by się stroną merytoryczną wypowiedzi pani minister miast komentować powiązania między kolorem jej marynarki a przedstawianym przez nią planom gdy w tym samym czasie plany pana ministra nie są komentowane w kontekscie koloru krawata, przemoc wobec kobiet traktowano by jako przemoc a nie zamach na tradycyjną rodzinę...i tak dalej..i tak dalej....
19-03-2014 13:53 
 0 na 2
paganus (731 punktów)
>O jakiej poprawności politycznej bełkoczesz?

Szanowny Sylwku, nie musi Pan wyznawać takich samych poglądów jak inni, ale to nie powód, żeby Pan był przy tym chamski.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,611485

Wiem, że nic nie wiem.
i. o. (1269 punktów)
Nie jest chorobą, bo nie spełnia warunków definicji pojęcia choroba. To, że coś można zmieniać nie znaczy, że jest chorobą. Zmieniać można kolor włosów, oczu, kształt nosa i całą masę innych rzeczy. Nie dlatego modelki zmieniają sobie rozmiar biustu z A do D, że mały biust to choroba. Niewykluczone, że w przyszłości i orientację seksualną też będzie można zmienić.
17-03-2014 17:05 
 Ocena 1 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie jest chorobą, bo nie spełnia warunków definicji pojęcia choroba.
Wg Wikipedii choroba to ogólne określenie każdego odstępstwa od pełni zdrowia organizmu, zaś zdrowie jest stanem pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu. Więc kto podążając za popędem nie reprodukuje się, pełni dobrostanu nie osiąga, nie jest zatem wg tych definicji zdrowy.

>Niewykluczone, że w przyszłości i orientację seksualną też będzie można zmienić.
To załóżmy, że zmianę orientacji będzie można przeprowadzić jedynie we wczesnym dzieciństwie. Czy w takim razie należy pozwalać rodzicom przerabiać dzieci na heteroseksualistów wg własnych homofobicznych zapatrywań, czy uznać, że są zdrowe i pozbawić je dobrostanu jakim jest przyjemność płodzenia dzieci?
17-03-2014 18:00 
 Ocena 8 na 8
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>czy uznać, że są zdrowe i pozbawić je dobrostanu jakim jest przyjemność płodzenia dzieci?

Czyli heteroseksualni ludzie w heteroseksualnym zwiazku, ktorzy nie maja dzieci sa pozbawieni dobrostanu? A ludzie, ktorzy maja tylko jedno dziecko i nie planuja miec wiecej? Tez sa pozbawieni tego mitycznego dobrostanu? Ja na przyklad czerpie przyjenmosc z aktu seksualnego a nie z faktu, ze moje plemniki moga zalodnic jajeczko.
17-03-2014 19:49 
 0 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>czy uznać, że są zdrowe i pozbawić je dobrostanu jakim jest przyjemność płodzenia dzieci?
>Czyli heteroseksualni ludzie w heteroseksualnym zwiazku, ktorzy nie maja dzieci sa pozbawieni dobrostanu? A ludzie, ktorzy maja tylko jedno dziecko i nie planuja miec wiecej? Tez sa pozbawieni tego mitycznego dobrostanu?
Nie jest pozbawiony dobrostanu ten, kto się go sam pozbawia, bo chcącemu nie dzieje się krzywda. Więc zależy czy wymienieni nie chcą płodzić, czy nie mogą. Homoseksualiści nie mają przyjemności z płodzenia z natury, nie z wyboru.
17-03-2014 19:58 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Nie jest pozbawiony dobrostanu ten, kto się go sam pozbawia, bo chcącemu nie dzieje się krzywda. Więc zależy czy wymienieni nie chcą płodzić, czy nie mogą. Homoseksualiści nie mają przyjemności z płodzenia z natury, nie z wyboru.

Czyli homoseksualizm jest naturalny?

A tak poza tym: czy fakt, ze plodzenie=przyjemnosc jest gdzies udowodniony czy to tylko Twoje prywatne zdanie? Istnieje gdzies dokument, wywiad czy opracowanie naukowe z ktorego jasno wynika ze plodzenie=przyjemnosc????
17-03-2014 20:54 
 0 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Nie jest pozbawiony dobrostanu ten, kto się go sam pozbawia, bo chcącemu nie dzieje się krzywda. Więc zależy czy wymienieni nie chcą płodzić, czy nie mogą. Homoseksualiści nie mają przyjemności z płodzenia z natury, nie z wyboru.
>Czyli homoseksualizm jest naturalny?
Naturalny (oczywisty) jest u homoseksualistów brak przyjemności z płodzenia.

>A tak poza tym: czy fakt, ze plodzenie=przyjemnosc jest gdzies udowodniony
Płodzenie nie zawsze = przyjemność. I vice versa oczywiście.
17-03-2014 21:09 
 Ocena 13 na 13
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Naturalny (oczywisty) jest u homoseksualistów brak przyjemności z płodzenia.
>>A tak poza tym: czy fakt, ze plodzenie=przyjemnosc jest gdzies udowodniony
>Płodzenie nie zawsze = przyjemność. I vice versa oczywiście.

Jesli plodzenie nie zawsze jest przyjemnoscia to istnieje prawdopodobienstwo, ze jesli homoseskualista stal by sie hetero to by rowniez nie mial przyjemnosci z plodzenia. Ergo bylby chory

Wydaje mi sie, ze z Ciebie racjonalistka jak z mysiej pipki torba a czytanie wlasnych wypocin i podniecanie sie wlasnym idiolektem sprawia Ci wieksza przyjemnosc niz plodzenie
17-03-2014 18:08 
 Ocena 14 na 14
mayolina (2278 punktów)
>Wg Wikipedii choroba to ogólne określenie każdego odstępstwa od pełni zdrowia organizmu, zaś zdrowie jest stanem pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu. Więc kto podążając za popędem nie reprodukuje się, pełni dobrostanu nie osiąga, nie jest zatem wg tych definicji zdrowy.

A więc twierdzisz, że do pełni zdrowia (którego? fizycznego, umysłowego czy społecznego? btw, zapomniałaś o zdrowiu duchowym) potrzebna jest reprodukcja? W takim razie osoby takiej jak ja, która nie chciała mieć dzieci, nie można uznać za całkowicie zdrową...Tymczasem uważam, że moje potrzeby fizyczne, umysłowe i społeczne zostały spełnione, gdyż mimo braku potomstwa jestem szczęśliwa. Ba, choć być może cierpię na niezdiagnozowaną niepłodność, to śmiem twierdzić, że jestem zdrowa i wydaję się być szczęśliwsza od przyjaciółek, które urodziły dziecko bo 'tak wypada', 'rodzice chcieli wnucząt', 'kto mi poda szklankę wody na starość'. Tak więc może jednak pojęcie zdrowia psychicznego, społecznego oraz duchowego to sprawa umowna i zależąca od oczekiwań jednostki, a te są kształtowane nie tylko przez fizjologię ale również kulturę.
17-03-2014 19:54 
 Ocena-1 na 7
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>A więc twierdzisz, że do pełni zdrowia (którego? fizycznego, umysłowego czy społecznego? btw, zapomniałaś o zdrowiu duchowym) potrzebna jest reprodukcja?
Do zdrowia - fizycznego, bo o nim mowa - potrzebna jest zdolność do reprodukcji, bezpłodni nie są zdrowi.
17-03-2014 20:20 
 Ocena 9 na 9
mayolina (2278 punktów)
>Do zdrowia - fizycznego, bo o nim mowa - potrzebna jest zdolność do reprodukcji, bezpłodni nie są zdrowi.
Tylko wcale nie znaczy że bycie homoseksualistą automatycznie równa się bezpłodności. Tak jak bycie hetero nie znaczy, że niepłodnym się nie jest.
18-03-2014 12:09 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Tylko wcale nie znaczy że bycie homoseksualistą automatycznie równa się bezpłodności. Tak jak bycie hetero nie znaczy, że niepłodnym się nie jest.
No pewnie.

Pytanie jednak, czy sam fakt płodności oraz satysfakcjonującego seksu wystarcza do osiągnięcia pełni dobrostanu przesądzającego o zdrowiu w zakresie płciowości. Otóż nie, bo niejednoczesność tych funkcjonalności powoduje każdorazowo deficyt w zakresie każdego z nich. Homoseksualista albo płodzi nie osiągając satysfakcji (o ile to pozamedycznie w ogóle możliwe), albo satysfakcjonuje się seksualnie w sposób wykluczający płodzenie.
18-03-2014 13:19 
 Ocena 7 na 7
mayolina (2278 punktów)
1. czy dobrostan stanu płodzenia wynika z potrzeb fizjologicznych czy też jest wynikiem wpływów kultury?
2. Cytat:
niejednoczesność tych funkcjonalności powoduje każdorazowo deficyt w zakresie każdego z nich

to zależy od nastawienia jednostki (zapewne wpływy kulturowe mają tu znaczenie), gdyż nie dla wszystkich możliwość zapłodnienia jest elementem podniecającym lub decydującym o satysfakcji ze stosunku płciowego, a więc zapewne też i samooceny dobrostanu, gdyż raczej tylko o samoocenie możemy mówić w przypadku zdrowia mentalnego.

3. sama definicja zdrowia, którą cytujesz za polską wiki (jeśli ktoś potrzebuje dowodu na ograniczoną wartość haseł w polskiej wersji wiki, to tu jest doskonały przykład) opierającą się na przyjętej, choć też i krytykowanej definicji WHO. Angielskojęzyczna wiki pisze o zdrowiu:
Cytat:
Health is the level of functional or metabolic efficiency of a living organism. In humans, it is the general condition of a person's mind and body, usually meaning to be free from illness, injury or pain (as in "good health" or "healthy").[1] The World Health Organization (WHO) defined health in its broader sense in 1946 as "a state of complete physical, mental, and social well-being and not merely the absence of disease or infirmity."[2][3] Although this definition has been subject to controversy, in particular as lacking operational value and because of the problem created by use of the word "complete," it remains the most enduring


Tłumaczę na prędce, jeśli ktoś ma ochotę doprecyzować, to be my guest): Cytat:
zdrowie to poziom funkcjonalnej i metabolicznej wydolności żyjącego organizmu. U ludzi jest to ogólny stan umysłu i ciała, za zwyczaj określający brak chorób, uszkodzeń i bólu (w znaczeniu 'w dobrym zdrowiu' lub 'zdrowy'). Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) w 1946 zdefiniowała szerzej zdrowie jako 'stan całkowitego fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu a nie tylko nieobecność choroby czy niesprawności'. Mimo że ta definicja jest kontrowersyjna, głównie z powodu braku mierzalnych wartości i z racji słowa 'całkowity', to jednak jest ona najbardziej popularna.

18-03-2014 14:10 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>1. czy dobrostan stanu płodzenia wynika z potrzeb fizjologicznych czy też jest wynikiem wpływów kultury?
Czyli pytasz czy bezpłodność jest chorobą, czy może tylko sobie tak ludzie gadają. Więc tak, tak zwana niepłodność jest sklasyfikowana jako choroba.

>to zależy od nastawienia jednostki
Fakt choroby nie zależy od nastawienia, taka bezpłodność czy inna np. hipolibidemia jest faktem obiektywnym.

>zdrowie to poziom funkcjonalnej i metabolicznej wydolności żyjącego organizmu.
Zdrowie nie jest poziomem czegokolwiek, bo zdrowie to pewien stan organizmu będący w opozycji do choroby. Więc zdrowie nie może być "poziomem wydolności", bo jest wydolności pełnią. I dopiero określając jaki jest poziom tej wydolności można wskazać na ile zdrowy jest osobnik. I podejrzewam, że o to w tekście chodziło, jeśli nie, to możliwe, że jest on logicznie wadliwy.

>jeśli ktoś potrzebuje dowodu na ograniczoną wartość haseł w polskiej wersji wiki, to tu jest doskonały przykład
Albo jest na odwrót, albo źle ów obcojęzyczny tekst zinterpretowałaś. Definicja zdrowia z polskiej Wikipedii, iż jest to "stan pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu" jest przynajmniej zgodna z logiką, by ją obalić nie wystarczy więc przytaczanie pierwszych lepszych obcojęzycznych źródeł, potrzeba wykładni.

Oczywiście możesz spróbować zmienić błędne Twoim zdaniem hasło w polskiej Wikipedii.
18-03-2014 14:35 
 Ocena 5 na 5
mayolina (2278 punktów)
jest też kawałek w angielskojęzycznej wiki, który mówi o zdrowiu jako braku chorób. I kwestionuje definicję WHO z racji braku definicji (i niewymierzalności) pojęcia 'całkowity'. Generalnie rzecz biorąc, bardziej cenię sobie hasła wyłuszczające niektóre elementy sporne, różnice opinii itd. a tego w polskiej definicji mi brakuje.
18-03-2014 15:01 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>jest też kawałek w angielskojęzycznej wiki, który mówi o zdrowiu jako braku chorób. I kwestionuje definicję WHO z racji braku definicji (i niewymierzalności) pojęcia 'całkowity'.
Pojęcie "poziom" w anglojęzycznej Wiki odniesione do zdrowia też na żadną konkretną skalę się nie powołuje, więc 1:1. Natomiast "ogólny stan umysłu i ciała, zazwyczaj określający brak chorób, uszkodzeń i bólu" to przecież "dobrostan" z polskiej Wiki.

> cenię sobie hasła wyłuszczające niektóre elementy sporne, różnice opinii itd. a tego w polskiej definicji mi brakuje.
W encyklopediach najcenniejsza jest precyzja, jednoznaczność i obiektywizm sformułowań, gdyż względem sporów mają one być za arbitra. A spory potrafię - w miarę swych potrzeb oczywiście - wywoływać sama.
18-03-2014 20:22 
 Ocena 6 na 6
mayolina (2278 punktów)
definicja zdrowia, niezależnie od przyjętej definicji nic nie zmienia faktu, że zdrowie psychiczne, społeczne i duchowe są trudne do zmierzenia, a więc ocena zdrowia będzie subiektywna, czyli wpływać na nią będą oczekiwania jednostki, na te wpływ będą miały uwarunkowania społeczne, kulturowe...itd..itd.

Wracając do tematu zdrowia lub niezdrowia homoseksualistów: udowodnij, że aspekt prokreacyjny i przyjemność seksualna muszą być jednoczesne by zaspokoić potrzeby wszystkich jednostek.
18-03-2014 21:06 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Wracając do tematu zdrowia lub niezdrowia homoseksualistów: udowodnij, że aspekt prokreacyjny i przyjemność seksualna muszą być jednoczesne
Występująca u homoseksualistów niejednoczesność przyjemności i prokreacji powoduje, że bez podejmowania działań wykraczających poza seksualną aktywność, czyli bez terapeutycznych działań przeciwdziałających niezreprodukowaniu się, są oni do reprodukcji niezdolni.
18-03-2014 21:35 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
>>Wracając do tematu zdrowia lub niezdrowia homoseksualistów: udowodnij, że aspekt prokreacyjny i przyjemność seksualna muszą być jednoczesne
>Występująca u homoseksualistów niejednoczesność przyjemności i prokreacji powoduje, że bez podejmowania działań wykraczających poza seksualną aktywność, czyli bez terapeutycznych działań przeciwdziałających niezreprodukowaniu się, są oni do reprodukcji niezdolni.

Skoro wybiegasz w przyszłość to przygotuj się na większy "szok". Gdy dzieci będą głównie z probówki i "może" nikt nie będzie łączył już sexu z "robieniem" dzieci.

Ludzie będą wpadać do lekarza i zamawiać sobie dzieci bo tak będzie bezpiecznie i dla nich dla tych dzieci.
18-03-2014 22:08 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Występująca u homoseksualistów niejednoczesność przyjemności i prokreacji powoduje, że bez podejmowania działań wykraczających poza seksualną aktywność, czyli bez terapeutycznych działań przeciwdziałających niezreprodukowaniu się, są oni do reprodukcji niezdolni.
>Skoro wybiegasz w przyszłość to przygotuj się na większy "szok".
Ten cytat nie dotyczy przyszłości i nie jestem w "mniejszym szoku", w żadnym zresztą.
18-03-2014 22:23 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

>>Skoro wybiegasz w przyszłość to przygotuj się na większy "szok".
>Ten cytat nie dotyczy przyszłości i nie jestem w "mniejszym szoku", w żadnym zresztą.

Twoje pytanie dotyczy przyszłości a reszta jest powiązana przynajmniej taki jest ciąg.
Nic nie pisałem o tym że jesteś w jakimś szoku.

Mam nadzieję że nie uważasz dzieci z próbówki za zbyt mało ludzkie. Nie wynikające z sexualnego aktu oczywiście poczęte po ślubie kościelnym.
19-03-2014 00:30 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>> Skoro wybiegasz w przyszłość to przygotuj się na większy "szok".
>>Ten cytat nie dotyczy przyszłości i nie jestem w "mniejszym szoku", w żadnym zresztą.
>Twoje pytanie dotyczy przyszłości a reszta jest powiązana przynajmniej taki jest ciąg.
>Nic nie pisałem o tym że jesteś w jakimś szoku.
Podkreśliłam Twoją sugestię.

>Mam nadzieję że nie uważasz dzieci z próbówki za zbyt mało ludzkie. Nie wynikające z sexualnego aktu oczywiście poczęte po ślubie kościelnym.
A ja mam nadzieję, że przestałeś bić swoją żonę. Oczywiście za to że zupa była za słona.
19-03-2014 07:14 
 Ocena 6 na 6
farmer (22440 punktów)
>>>> Skoro wybiegasz w przyszłość to przygotuj się na większy "szok".>>Ten cytat nie dotyczy przyszłości i nie jestem w "mniejszym szoku", w żadnym zresztą.
>>Twoje pytanie dotyczy przyszłości a reszta jest powiązana przynajmniej taki jest ciąg.
>>Nic nie pisałem o tym że jesteś w jakimś szoku.
>Podkreśliłam Twoją sugestię.

Gdzie? Ale nie ważne.

>>Mam nadzieję że nie uważasz dzieci z próbówki za zbyt mało ludzkie. Nie wynikające z sexualnego aktu oczywiście poczęte po ślubie kościelnym.
>A ja mam nadzieję, że przestałeś bić swoją żonę. Oczywiście za to że zupa była za słona.

Nie sugeruj się swoim życiem, tylko co to ma do rzeczy? Ja podkreślam brak związków które Ty łączysz. Jeśli sex to prokreacja, to dzieci tylko z brzucha. Nieprawdaż?



18-03-2014 22:31 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
>>Wracając do tematu zdrowia lub niezdrowia homoseksualistów: udowodnij, że aspekt prokreacyjny i przyjemność seksualna muszą być jednoczesne
>Występująca u homoseksualistów niejednoczesność przyjemności i prokreacji powoduje, że bez podejmowania działań wykraczających poza seksualną aktywność, czyli bez terapeutycznych działań przeciwdziałających niezreprodukowaniu się, są oni do reprodukcji niezdolni

nie oto pytam. Dlaczego, według ciebie musi zajść jednoczesność przyjemności aktu płciowego i działań reprodukcyjnych by nazwać to zdrowiem? Czy w przypadku kobiety heteroseksualnej, która przeszła klimakterium i która w przyczyn 'naturalnych' nie nie może uczestniczyć w prokreacji, ale nadal uprawia seks dla przyjemności, możemy mówić o dobrostanie, skoro brakuje jednego z niezbędnych jednoczesnych elementów?
19-03-2014 00:15 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>> Wracając do tematu zdrowia lub niezdrowia homoseksualistów: udowodnij, że aspekt prokreacyjny i przyjemność seksualna muszą być jednoczesne
>>Występująca u homoseksualistów niejednoczesność przyjemności i prokreacji powoduje, że bez podejmowania działań wykraczających poza seksualną aktywność, czyli bez terapeutycznych działań przeciwdziałających niezreprodukowaniu się, są oni do reprodukcji niezdolni
>nie oto pytam.
Ależ dokładnie o to, podkreśliłam Ci.

>Dlaczego, według ciebie musi zajść jednoczesność przyjemności aktu płciowego i działań reprodukcyjnych by nazwać to zdrowiem?
Dlatego, że niejednoczesność w tym względzie powoduje, że spłodzenie staje się zabiegiem terapeutycznym.

>Czy w przypadku kobiety heteroseksualnej, która przeszła klimakterium
Płodność nie dotyczy osób w każdym wieku.
17-03-2014 18:10 
 Ocena 10 na 10
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>[...] zdrowie jest stanem pełnego fizycznego, umysłowego i społecznego dobrostanu. Więc kto podążając za popędem nie reprodukuje się, pełni dobrostanu nie osiąga, nie jest zatem wg tych definicji zdrowy.

Czy spamowanie na forum zamiast rozmnażania się jest zdefiniowaną jednostką chorobową? Czy ewolucja udzieliła kiedykolwiek wywiadu, w którym stwierdza, że absolutnie każdy żywy organizm musi się reprodukować? Niby na tym polega "sens" życia z punktu widzenia genów, ale w przyrodzie to tak nie działa - nie wszystkie osobniki będą zdolne przekazać swe geny dalej. Czy osoby świadomie wstrzymujące się (mam tu na myśli konkretnie homo sapiens) od płodzenia potomstwa niezależnie od orientacji i przyczyn uważasz za równie "chore"? Z drugiej strony np. gej, który chce spłodzić potomka np. poprzez sztuczne zapłodnienie surogatki jest zdrowym gejem czy gejem mniej chorym.

Przyznam, że coraz bardziej fascynuje mnie fetyszyzacja możliwości płodzenia dzieci jako "dobrostanu". Czy mogłabyś oświecić mnie z jakiej przyczyny płodność otrzymała u Ciebie ten właśnie status?
17-03-2014 20:00 
 Ocena-1 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Czy osoby świadomie wstrzymujące się (mam tu na myśli konkretnie homo sapiens) od płodzenia potomstwa niezależnie od orientacji i przyczyn uważasz za równie "chore"?
Równie jak co? I gdzie piszę o "chorobie" w cudzysłowie?

>Czy mogłabyś oświecić mnie z jakiej przyczyny płodność otrzymała u Ciebie ten właśnie status?
A dlaczego pytasz?
17-03-2014 20:14 
 Ocena 6 na 6
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Równie jak co? I gdzie piszę o "chorobie" w cudzysłowie?
Równie jak homoseksualiści "chorzy" na brak przyjemności płodzenia potomstwa po bożemu. Używam cudzysłowu, bo nie uważam przedstawianych przez Ciebie "objawów" za "chorobę".

>A dlaczego pytasz?

Dlatego, że zdaje się to być dla Ciebie kryterium iście krytyczne, przyćmiewające wszystko inne. Twierdzisz, że jest to wyznacznik zdrowia jednostki. Po prostu jestem ciekaw dlaczego odsuwasz wszystkie inne czynniki, a ten konkretnie uważasz za decydujący.
17-03-2014 20:34 
 Ocena 8 na 8
i. o. (1269 punktów)
>Więc kto podążając za popędem nie reprodukuje się, pełni dobrostanu nie osiąga, nie jest zatem wg tych definicji zdrowy.

To pszczoły robotnice nie są zdrowe?
Kto powiedział, że każdy przedstawiciel homo sapiens został stworzony do celów reprodukcyjnych? Same statystyki mówiące, że w każdej społeczności jest 5-10% homoseksualistów, świadczą o tym, że ludzkie społeczności składające się z takiej a nie innej liczby homoseksualistów, miały przewagę ewolucyjną nad społecznościami, które były wyłącznie heteroseksualne, bądź w większym zakresie homoseksualne.
Nie mówiąc o tym, że homoseksualizm nie jest związany z bezpłodnością. Przy odrobinie poświęcenia, nawet homoseksualista może zostać biologicznym rodzicem.

>To załóżmy, że zmianę orientacji będzie można przeprowadzić jedynie we wczesnym dzieciństwie. Czy w takim razie należy pozwalać rodzicom przerabiać dzieci na heteroseksualistów wg własnych homofobicznych zapatrywań, czy uznać, że są zdrowe i pozbawić je dobrostanu jakim jest przyjemność płodzenia dzieci?

J.w. spłodzić dziecko zawsze można. A rodzicom nic do tego jaką dzieci mają orientację. Podejrzewam, że w czasach kiedy taka zmiana będzie możliwa, to orientacja seksualna nie będzie żadnym problemem, jaka by nie była. Zatem rodzicom takie cudo nawet do głowy nie przyjdzie.
17-03-2014 17:38 
 Ocena-1 na 1
paganus (731 punktów)
>Nie jest chorobą, bo nie spełnia warunków definicji pojęcia choroba.
To akurat nie problem. Alkoholizm (jeszcze stosunkowo niedawno) był uzależnieniem/nałogiem. Od pewnego jednak czasu, ze względów politycznych stworzono dla niego nową jednostkę chorobową po to, aby móc w świetle prawa finansować z budżetu działania związane z tym zjawiskiem.
Jak widać to, co wczoraj nie było chorobą, dziś już nią jest.

>Niewykluczone, że w przyszłości i orientację seksualną też będzie można zmienić.
W którą stronę i po co ?


Wiem, że nic nie wiem.
17-03-2014 19:21 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)
>ze względów politycznych stworzono dla niego (alkoholizmu) nową jednostkę chorobową po to, aby móc w świetle prawa finansować z budżetu działania związane z tym zjawiskiem.

Alkoholizm dla wielu zakończył się śmiercią.
Budżet pobiera od alkoholu akcyzę.

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
17-03-2014 19:28 
 Ocena 2 na 2
panTeista (6808 punktów)
>po co ?

Po to aby spełniać pragnienia ludzi. Tak jak nie zabrania się zmieniać płeć.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
17-03-2014 19:39 
 Ocena-2 na 2
paganus (731 punktów)
>>po co ?
>Po to aby spełniać pragnienia ludzi. Tak jak nie zabrania się zmieniać płeć.
A gdzie odpowiedź na pierwszą część pytania : w którym kierunku ?

>Alkoholizm dla wielu zakończył się śmiercią.
Homoseksualizm też (AIDS).

>Budżet pobiera od alkoholu akcyzę.
... natomiast ze związków homo, budżet nie ma żadnej korzyści.

Wiem, że nic nie wiem.
panTeista (6808 punktów)
>>>po co ?
>>Po to aby spełniać pragnienia ludzi. Tak jak nie zabrania się zmieniać płeć.
>A gdzie odpowiedź na pierwszą część pytania : w którym kierunku ?

W kierunku upragnionym przez zainteresowaną osobę.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
paganus (731 punktów)
>>>>po co ?
>>>Po to aby spełniać pragnienia ludzi. Tak jak nie zabrania się zmieniać płeć.
>>A gdzie odpowiedź na pierwszą część pytania : w którym kierunku ?
>W kierunku upragnionym przez zainteresowaną osobę.

Sprytnie próbujesz uniknąć oczywistej odpowiedzi.
Aby nie zaśmiecać tego wątku kolejnymi "pustymi" wpisami, odpowiem za Ciebie :
- oczywiście, że jeśli medycyna znajdzie sposób na zmianę orientacji seksualnej, to korekty odbywać będą się tylko i wyłącznie w kierunku homo -> hetero.
Dlaczego ? Ponieważ nie ma absolutnie żadnego powodu, aby zdrowa, heteroseksualna osoba pragnęła zostać homoseksualistą.


Wiem, że nic nie wiem.
17-03-2014 21:36 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)
>Sprytnie próbujesz uniknąć oczywistej odpowiedzi.

Czyżbym dorównał "Chętnie racjonalistka"?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
18-03-2014 18:40 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>Dlaczego ? Ponieważ nie ma absolutnie żadnego powodu, aby zdrowa, heteroseksualna osoba pragnęła zostać homoseksualistą.

Ja chciałbym być biseksualny, bo to wzbogaciłoby moje życie seksualne i nie ma absolutnie żadnego powodu, żebym miał nie chcieć.
18-03-2014 20:28 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Ja chciałbym być biseksualny, bo to wzbogaciłoby moje życie seksualne i nie ma absolutnie żadnego powodu, żebym miał nie chcieć.
Czy chodzi o to, że chociaż chcesz chcieć, to nie chcesz?

Może jesteś kryptohomofobem?
18-03-2014 22:50 
 Ocena 6 na 6
-jad- (18783 punktów)
>Czy chodzi o to, że chociaż chcesz chcieć, to nie chcesz?

Nie wiem, o co Ci chodzi.

>Może jesteś kryptohomofobem?

Może jestem papieżem
17-03-2014 21:28 
 Ocena 5 na 5
panTeista (6808 punktów)
>>Alkoholizm dla wielu zakończył się śmiercią.
>Homoseksualizm też (AIDS).

obawiam się, że masz jakieś przestarzałe dane. Już od ładnych paru lat większość nowych zakażeń HIV to tzw. "normalni" heteroseksualiści płci obojga. Piszę "normalni", bo nie chodzi tu o osoby z jakichś szczególnych grup ryzyka, tylko o zupełnie przeciętnych, prowadzących dość standardowe życie seksualne osobników. W tej chwili istotne są raczej modele zachowań seksualnych i skłonność do tzw. ryzykownych zachowań seksualnych niż orientacja.

Jeśli jednak nie cenisz rzetelnych statystyk i wolisz tzw. "dowód z powszechności" (którego bezsensowność wykazali już Tobie moi przedmówcy), to mogę Ciebie zapewnić, że w czasie blisko 20 lat pracy w szpitalu o profilu zakaźnym nie stwierdziłem bynajmniej, aby AIDS był chorobą homoseksualistów. Gdybym na podstawie własnych doświadczeń miał wskazać "modelowego" pacjenta z pełnoobjawowym AIDS, to wskazałbym raczej na osobę przyjmującą narkotyki drogą dożylną. www.racjonalista.pl/forum.php/s,603631#w603699

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
17-03-2014 22:22 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>obawiam się, że masz jakieś przestarzałe dane. Już od ładnych paru lat większość nowych zakażeń HIV to tzw. "normalni" heteroseksualiści płci obojga.

Rzeczywiście, mam przestarzałe dane bo z 2011r :
Według badań z roku 2011 w Polsce zakażenia wśród MSM ( mężczyzn utrzymujących kontakty seksualne z mężczyznami) stanowiły dwie trzecie wszystkich rozpoznanych zakażeń HIV, zakażenia na drodze kontaktów heteroseksualnych 20%, a w wyniku iniekcyjnego używania narkotyków - 12%.
W latach 2000-2010 liczba nowo wykrytych zakażeń IDU (dożylne przyjmowanie narkotyków) spadła o 90%, liczba zakażeń wzrosła o 345% wśród MSM !
(źródło : pl.wikiped(*)tego_niedoboru_odporności)

Może zaprezentujesz bardziej aktualne dane ?

ps.
należy zacząć obawiać się o chorych w waszym szpitalu.

Wiem, że nic nie wiem.
18-03-2014 00:33 
 Ocena 2 na 2
niestadny (2492 punktów)

>Rzeczywiście, mam przestarzałe dane bo z 2011r :
>Według badań z roku 2011 w Polsce zakażenia wśród MSM ( mężczyzn utrzymujących kontakty seksualne z mężczyznami) stanowiły dwie trzecie wszystkich rozpoznanych zakażeń HIV, zakażenia na drodze kontaktów heteroseksualnych 20%, a w wyniku iniekcyjnego używania narkotyków - 12%.
Wygląda na to, że poprawność polityczna i wyznawana ideologia(religia ateistyczna) każą bronić homoseksualistów nawet wbrew faktom. Czyżby na własną zgubę?


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
18-03-2014 01:12 
 Ocena 4 na 6
-jad- (18783 punktów)
>Wygląda na to, że poprawność polityczna i wyznawana ideologia(religia ateistyczna) każą bronić homoseksualistów nawet wbrew faktom. Czyżby na własną zgubę?

Wbrew jakim faktom? Że częściej zarażają się wirusem? Przecież tu nie ma winnych, chyba że uznamy HIV za karę boską.
18-03-2014 08:05 
 Ocena 2 na 2
niestadny (2492 punktów)
>>Wygląda na to, że poprawność polityczna i wyznawana ideologia(religia ateistyczna) każą bronić homoseksualistów nawet wbrew faktom. Czyżby na własną zgubę?
>Wbrew jakim faktom? Że częściej zarażają się wirusem? Przecież tu nie ma winnych, chyba że uznamy HIV za karę boską.
Na pewno częściej?
Już od ładnych paru lat większość nowych zakażeń HIV to tzw. "normalni" heteroseksualiści płci obojga.

Według badań z roku 2011 w Polsce zakażenia wśród MSM ( mężczyzn utrzymujących kontakty seksualne z mężczyznami) stanowiły dwie trzecie wszystkich rozpoznanych zakażeń HIV[...]]
To jak to w końcu jest? Jakie są fakty?

Dla niektórych, "zaczadzonych" ideologią fideistów maści wszelakiej, jeśli fakty nie pasują do ich Prawdy, tym gorzej dla faktów.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
18-03-2014 11:09 
 Ocena 7 na 7
mayolina (2278 punktów)
Polska mistrzem Polski? Zarzucasz wybiórcze traktowanie faktów, tymczasem twoje dane są takim samym wybieraniem wisienek (cherry picking)z pasujących ci faktów: w skali światowej na AIDS choruje 31-35 milionów ludzi i prawie po równo kobiet i mężczyzn oraz 3,4 miliona dzieci poniżej 15 roku życia. (Dla porównania: w Polsce chorych jest 20 tysięcy). Podlinkowany przez ciebie dokument podaje też oszacowane ryzyko zachorowań na AIDS na 10 tysięcy populacji. I tak bierny stosunek analny (dotyczy także kobiet) to 50 przypadków na 10 tysięcy, ale aktywny stosunek analny już 6,5 (powiedziałabym więc, że polskie 237 nowych zachorowań i ~160 wśród homoseksualistów na 38,358 milionów mieści się w tym szacunku), natomiast transfuzja to już 9000 i stosunek pochwowy 10 na 10,000.

Tak, wzrost zachorowań na AIDS w Polsce jest niepokojący, ale nie jako argument przeciw homoseksualizmowi, ale jako argument za prewencją i edukacją. BTW: dla porównania proponuję spojrzeć na dane (dokument w PDFie o chorobach zakaźnych)kile, rzeżączce i innych chorobach przenoszonych drogą płciową

Część danych o AIDS z angielskojęzycznej wiki, reszta z podlinkowanej przez ciebie polskiej wiki
niestadny (2492 punktów)

Nie są to "moje" dane.
Zacytowałem fragmenty dwóch postów:
panTeisty:"Już od ładnych paru lat większość nowych zakażeń HIV to tzw. "normalni" heteroseksualiści płci obojga."
oraz
paganusa: "Według badań z roku 2011 w Polsce zakażenia wśród MSM ( mężczyzn utrzymujących kontakty seksualne z mężczyznami) stanowiły dwie trzecie wszystkich rozpoznanych zakażeń HIV[...]" /wytł. - moje/
Nie widzisz sprzeczności?


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
18-03-2014 23:12 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
>Nie widzisz sprzeczności?
a więc jeśli PanTeista mówił o Polsce, to sprzeczność jest. Ale, z tego co widzę, PanTeista mówił ogólnie o epidemiologii AIDS (jego stwierdzenia - tu piszę z pamięci, nie zaglądając do postu - zdają się być potwierdzone przez statystyki epidemiologii AIDS), a Paganus podał dane z Polski. Więc jeśli mielibyśmy dyskutować o trendach i przyczynach zachorowań na AIDS to raczej posługiwałabym się danymi z analizy większej grupy (Polskie dane są statystycznie nieistotne biorąc pod uwagę ilość zachorowań), nie ekstrapolowałabym też danych z Polski na większy zbiór, a na pewno nie używałabym ich jako argumentu w dyskusji o AIDS jako chorobie związanej z homoseksualizmem.

PS: biorąc pod uwagę szacunki ryzyka powiedziałabym nawet, że mniejsze szanse na zachorowanie na AIDS ma statystyczny homoseksualny mężczyzna niż statystyczna heteroseksualna kobieta: wspomniane zakażenie w biernym stosunku analnym (50 na 10000) i poród, czyli drugi po transfuzji, 2500 na 10000, czyli wychodzi na to, że co czwarta rodząca kobieta może mieć AIDS. Chyba trzeba zabronić rodzenia

I jeszcze: na stronie Krajowego Centrum ds. AIDS (Agenda Ministerstwa Zdrowia) można znaleźć dokument o epidemiologii AIDS w Polsce na rok 2012. Na stronie 4 tego dokumentu jest wykres pokazujący, że tak, najwięcej ze zidentyfikowanych źródeł zakażenia stanowią MSM (n=229), natomiast największą liczebnie grupę stanowią niezidentyfikowane źródła zakażenia (n=559), a więc o czym mówimy?
18-03-2014 18:36 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)
>Na pewno częściej?

Nie wiem. Nawet nie chciało mi się zaglądać, do statystyk, bo mnie to bezpośrednio nie dotyczy i nie o to mi chodzi.

>Dla niektórych, "zaczadzonych" ideologią fideistów maści wszelakiej, jeśli fakty nie pasują do ich Prawdy, tym gorzej dla faktów.

Fakty są zawsze te same ale sposób ich interpretacji może być różny. "Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie"

Do rzeczy- chodzi mi o to, że nawet gdyby wirusem HIV zarażali się tylko homoseksualiści, to i tak nie uznałbym tego faktu za koronny dowód przeciw homoseksualizmowi tak jak podpierając się HIVem nie uznaję za szkodliwą transfuzję samą w sobie czy choćby seks pozamałżeński.
18-03-2014 21:21 
 Ocena 2 na 2
niestadny (2492 punktów)

>Do rzeczy- chodzi mi o to, że nawet gdyby wirusem HIV zarażali się tylko homoseksualiści, to i tak nie uznałbym tego faktu za koronny dowód przeciw homoseksualizmowi[...]
Nie mam nic przeciwko homoseksualizmowi. Chodzi o ustalenie stanu faktycznego/zgodę co do faktów.

stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
18-03-2014 22:00 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie mam nic przeciwko homoseksualizmowi. Chodzi o ustalenie stanu faktycznego/zgodę co do faktów.
Ano właśnie, na każdą próbę ustalenia czy homoseksualizm nie jest niedoborem o charakterze zdrowotnym przypisują człowiekowi homofobię i zwalczają jak antychrysta.
18-03-2014 22:20 
 Ocena 8 na 8
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Ano właśnie, na każdą próbę ustalenia czy homoseksualizm nie jest niedoborem o charakterze zdrowotnym przypisują człowiekowi homofobię i zwalczają jak antychrysta.

To nie zwalczanie a jedynie odpowiedz na idiotyczne watki. OD czasu do czasu jakis troll-idiota mysli sobie, ze musi uszczesliwic swiat subtelna i pierwszoligowa (w jego mniemaniu) ironia i napisac stek bzdur, ze homoseksualizm to choroba i ze pingwin-pedal to ne to samo co nieszczesliwy homoseksualista.

Policz sobie ile jest watkow "homoseksualizm to nie choroba" napisanych przez trzezwo myslacych ludzi a ile jest watkow "homoseksualizm to choroba" napisanch przez takich trolli jak Ty
18-03-2014 23:49 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Policz sobie ile jest watkow "homoseksualizm to nie choroba" napisanych przez trzezwo myslacych ludzi a ile jest watkow "homoseksualizm to choroba"
A to sobie policz ile milionów much nie myli się w innej sprawie.
19-03-2014 00:02 
 Ocena 8 na 8
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Policz sobie ile jest watkow "homoseksualizm to nie choroba" napisanych przez trzezwo myslacych ludzi a ile jest watkow "homoseksualizm to choroba"
>A to sobie policz ile milionów much nie myli się w innej sprawie.

To akurat strzal w Twoja stope
Bo jesli miliardy much nie maja racji, ze gowno jest smaczne to i miliardy nawiedzonych trolli i katolikow nie ma racji o tym jakoby homoseksualizm byl choroba
19-03-2014 01:50 
 Ocena 3 na 5
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>jesli miliardy much nie maja racji, ze gowno jest smaczne to i miliardy nawiedzonych trolli i katolikow nie ma racji o tym jakoby homoseksualizm byl choroba
Ja jestem ateistką. I nie widzę tych miliardów, uważających homoseksualizm za chorobę, sama bronię tej opcji.

Sądziłam, że obstawiana przez mnie opcja "homoseksualizm to choroba" przepadnie pod ciężarem argumentacji, tymczasem opozycji ma tyle co Ukraińców na Krymie, a argument to już żaden się nie ostał. To chyba faktycznie zostało już tylko kląć i mnie od trolli zwyzywać...

Dla przemądrzałych nietrolli mam na koniec taki eksperyment myślowy, mianowicie: masz do wyboru, albo zadecydujesz, że Twoje dziecko będzie heteroseksualne, albo będzie miało orientację nadaną z losowania, ale co zostanie wylosowane, z tym już zostanie. Losujesz?

Podpowiedź: choroba to nic moralnie złego...
19-03-2014 05:51 
 Ocena 9 na 11
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Dla przemądrzałych nietrolli mam na koniec taki eksperyment myślowy, mianowicie: masz do wyboru, albo zadecydujesz, że Twoje dziecko będzie heteroseksualne, albo będzie miało orientację nadaną z losowania, ale co zostanie wylosowane, z tym już zostanie. Losujesz?

To moze pojdzmy na calego i zadecydujmy za dziecko nie tylko jaka bedzie miala preferencje seksualna ale tez i inne wazne aspekty zycia.
Co z polityka? Wybieramy lewice, prawice czy jakas inna opcje? Co z leworecznoscia lub praworecznoscia? A co ze sportem? Pilka nozna czy skoki do wody?
Nie rozumiem czemu tylko preferencje seksualne sa wedlug Ciebie miernikiem szczescia i zdrowia. Co jesli dziecko bedzie nieszczesliwe z powodu pociagu do pilki noznej kiedy ja jako rodzic wiem, ze szczesliwsze i zdrowsze by bylo jak by mialo naturalny pociag do tenisa stolowego

Wiem, ze nadmiar wolnego czasu powoduje p*****lenie o szopenie i filozofowanie na poziomie pani Krysi z warzywniaka. Ale mogla bys sie opanowac i przestac pier...lic jak potluczona. Wiem, ze podnieca Cie czytanie na glos wlasnych wypocin ale wez sie w garsc i przestan lac wode
19-03-2014 08:37 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>>Dla przemądrzałych nietrolli mam na koniec taki eksperyment myślowy, mianowicie: masz do wyboru, albo zadecydujesz, że Twoje dziecko będzie heteroseksualne, albo będzie miało orientację nadaną z losowania, ale co zostanie wylosowane, z tym już zostanie. Losujesz?
>To moze pojdzmy na calego i zadecydujmy za dziecko nie tylko jaka bedzie miala preferencje seksualna ale tez i inne wazne aspekty zycia.
>Wiem, ze nadmiar wolnego czasu powoduje p*****lenie o szopenie i filozofowanie na poziomie pani Krysi z warzywniaka. Ale mogla bys sie opanowac i przestac pier...lic jak potluczona. Wiem, ze podnieca Cie czytanie na glos wlasnych wypocin ale wez sie w garsc i przestan lac wode

Eksperyment zaproponowany przez chętnie racjonalistkę jest jak najbardziej celowy i powinien dawać do myślenia. Do myślenia nad odpowiedzią, a nie nad obelgami. Niestety przyznanie się do przemyślanej odpowiedzi, wymaga czasem większej odwagi, niż wygłoszenie bluzgów i większej odwagi, niż politycznie poprawne ukrycie odpowiedzi za demagogią.

>Co z polityka? Wybieramy lewice, prawice czy jakas inna opcje? Co z leworecznoscia lub praworecznoscia? A co ze sportem? Pilka nozna czy skoki do wody?
Załóżmy, że mam lub będę miał dzieci.
Polityka? Jeśli uważam anarchosyndykalizm, za najlepszą opcję, będę dziecko do niej przekonywał. Mam na to wpływ
Sport? Jeśli zechcę, żeby moje dzecko ćwiczyło łyżwarswo figurowe, zawiozę je na trening, będę przekonywał motywował.. Mam na to wpływ.
Lewo/praworęczność? Nie mam na to wpływu, wolałbym praworęczne, wiele rozwiązań jest nieprzyjaznych leworęcznym.
Orientacje seksualna? Nie mam na to wpływu, pytanie chętnie racjonalistki dotyczy tego, co bym zrobił gdybym miał wpływ. Odpowiem: Gdybym miał wpływ na orietację seksualną dzieci, wybrałbym opcję heteroseksualną, bo taka opcja daje o wiele większe prawdopodobieństwo, że będą mogły jednocześnie stworzyć związek oparty na miłości i być rodzicami swoich biologicznych dzieci.
Opcja homoseksualna daje równie wysokie prawdopodobieństwo stworzenia związku opartego na miłości, ale szanse na biologiczne potomstwo redukuje do zera. Ponieważ chciałbym, żeby moje dzieci miały w życiu jak największe możliwości samodzielnego dokonywania wyborów, także w dziedzinie prokreacji, wybrałbym opcję hetero.
02-04-2014 10:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Gdybym miał wpływ na orietację seksualną dzieci, wybrałbym opcję
> heteroseksualną, bo taka opcja daje o wiele większe prawdopodobieństwo,
> że będą mogły jednocześnie stworzyć związek oparty na miłości i być rodzicami
> swoich biologicznych dzieci.

Racja. Dodatkowo ta opcja również minimalizuje prawdopodobieństwo zapadnięcia na AIDS.

> Opcja homoseksualna daje równie wysokie prawdopodobieństwo stworzenia związku
> opartego na miłości, ale szanse na biologiczne potomstwo redukuje do zera.

To fakt, choć w tym miejscu warto też uświadomić sobie, że to Ty cenisz możliwość posiadania biologicznego potomstwa, a tak wcale nie musi być w przypadku Twoich dzieci.

> Ponieważ chciałbym, żeby moje dzieci miały w życiu jak największe
> możliwości samodzielnego dokonywania wyborów, także w dziedzinie
> prokreacji, wybrałbym opcję hetero.

W zasadzie postąpiłbym podobnie. Po drugie statystycznie znaleźć sobie partnera hetero jest znacznie łatwiej, niż homo.
***

Z innej beczki: oglądałem ostatnio czeski film "Muži v naději" z 2011r. (polskie tłumaczenie tytułu "Naiwniacy")
Szczególnie Bolek Polívka zrobił na mnie wrażenie swoim kunsztem aktorskim , ale nie o tym.
Johannes, powiedz proszę, co sądzisz na temat przedstawionej tam koncepcji, że zdrada sprzyja szczęściu i harmonii w macierzystym związku.
Łącząc pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-04-2014 18:53 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>> Opcja homoseksualna daje równie wysokie prawdopodobieństwo stworzenia związku
>> opartego na miłości, ale szanse na biologiczne potomstwo redukuje do zera.
>To fakt, choć w tym miejscu warto też uświadomić sobie, że to Ty cenisz możliwość posiadania biologicznego potomstwa, a tak wcale nie musi być w przypadku Twoich dzieci.

Nie przypuszczam, aby ktoś nie cenił sobie możliwości, co najwyżej może nie chcieć mieć dzieci.

Para homoseksualna może nie mieć dzieci, może mieć dziec adoptowane, może mieć dzicko jednego z partnerów
Para heteroseksualna ma o jedną możliwość więcej. Pytanie dotyczyło "projektowania" orientacji seksualnej dziecka. Jeśli samo podejmie decyzję o trwałej rezygnacji z płodności, będzie to jego wybór w dorosłym życiu.

Mój wybór jest czysto hipotetyczny, ale kierowałbym się wyłącznie pragmatyzmem
18-03-2014 08:02 
 Ocena 10 na 12
Meretseger (61860 punktów)

>Homoseksualizm też (AIDS).
AIDS to jednostka chorobowa, która może, ale wcale nie musi łączyć się z homoseksualizmem. Heteroseksualni też chorują; mogą to być narkomani, mający kontakt z zakażonymi igłami, osoby, których partnerzy przeciwnej płci zetknęli się z wirusem w zupełnie dowolny sposób, na przykład przez transfuzję zakażonej krwi (najbardziej spektakularny przykład - amerykański tenisista Arthur Ashe, heteroseksualny, nie narkoman, zupełnie zwyczajny człowiek, sportowiec, który zachorował i wymagał przetoczenia krwi - niestety, krew okazała się trefna), to może być każdy człowiek, który w jakikolwiek sposób zetknie się z wirusem. Pisanie "homoseksualizm=AIDS" jest całkowicie nieuprawnione, nieracjonalne i zwyczajnie kłamliwe.
18-03-2014 08:11 
 Ocena-3 na 3
paganus (731 punktów)
>>Homoseksualizm też (AIDS).
>AIDS to jednostka chorobowa, która może, ale wcale nie musi łączyć się z homoseksualizmem. >Pisanie "homoseksualizm=AIDS" jest całkowicie nieuprawnione, nieracjonalne i zwyczajnie >kłamliwe.

Najpierw przeczytaj wszystkie wypowiedzi (także te z niewygodnymi dla Cibie statystykami), a potem dopiero stawiaj plusy i minusy.
Ta zasada dotyczy również Twoich komentarzy.
Masz za szybką rękę.

Demagogia jest tu wysoko oceniana jak widać. Nim nazwiesz mnie drugi raz kłamcą wskaż proszę, gdzie napisałem "homoseksualizm=AIDS" ?


Wiem, że nic nie wiem.
18-03-2014 12:37 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>Nim nazwiesz mnie drugi raz kłamcą wskaż proszę, gdzie napisałem "homoseksualizm=AIDS" ?
Po pierwsze, nie nazwałam Cię "kłamcą". Napisałam, że równanie homoseksualizm=AIDS jest kłamliwe. A gdzie stawiasz znak równości? A tu:
Cytat:
>Alkoholizm dla wielu zakończył się śmiercią.
Homoseksualizm też (AIDS).

Homoseksualizm jako taki, nawet czynnie uprawiany, w przeciwieństwie do czynnie uprawianego alkoholizmu, nigdy nie kończy się śmiercią. Śmiercią czasem kończy się choroba, która również, ale niekoniecznie, dotyka homoseksualistów, ale jej przyczyną nie jest homoseksualizm (ani narkomania, dodam). Tymczasem przyczyną śmierci w wyniku poalkoholowego uszkodzenia narządów jest alkoholizm.
Po prostu masz uraz na punkcie homoseksualizmu. Nie wnikam.
>
Wiem, że nic nie wiem.

Ja też wiem.
18-03-2014 14:07 
 Ocena-1 na 1
paganus (731 punktów)
>>Nim nazwiesz mnie drugi raz kłamcą wskaż proszę, gdzie napisałem "homoseksualizm=AIDS" ?
>Po pierwsze, nie nazwałam Cię "kłamcą". Napisałam, że równanie homoseksualizm=AIDS jest kłamliwe. A gdzie stawiasz znak równości? A tu:
> Cytat:
>Alkoholizm dla wielu zakończył się śmiercią.
>Homoseksualizm też (AIDS).


Oczekiwałem od Ciebie rzetelnego wytłumaczenia. Otrzymałem tylko naciąganą, podszytą złośliwością (patrz ostatnie zdanie) odpowiedź, która mnie nie satysfakcjonuje, bo nie jest na temat.

Jeżeli nie widzisz różnicy między tymi dwiema wypowiedziami :
-(moją) Homoseksualizm też (AIDS) dla wielu zakończył się śmiercią,
,a
-(Twoją) "homoseksualizm=AIDS"

... to dalsza wymiana "poglądów" nie ma sensu.
Nie zapoznałaś się z zamieszczonymi przeze mnie statystykami, albo wypierasz fakty tam zawarte. Widać tam wyraźnie związek między kontaktami seksualnymi homo a zachorowaniami na AIDS. Kolejne Twoje eseje na temat alkoholizmu i homoseksualizmu nie zmienią statystycznych wyników.

>>Wiem, że nic nie wiem.
>Ja też wiem.


Wiem, że nic nie wiem.
18-03-2014 14:23 
 Ocena 7 na 7
mayolina (2278 punktów)
napisałeś, odpowiadając na czyjeś Alkoholizm dla wielu zakończył się śmiercią, stwierdzeniem Homoseksualizm też (AIDS). Tymczasem udowodniony jest szkodliwy wpływ alkoholu na organizm, tak jak udowodnione jest powiązanie raka płuc z paleniem papierosów, natomiast nie udowodniono szkodliwości stosunków homoseksualnych dla zdrowia (tu odsyłam do statystyk: bierny stosunek analny prawdopodobieństwo 0,5%, aktywny - 0,06%, stosunek waginalny: 0,1%, czyli tak w ogóle to powinniśmy swierdzić, że heteroseksualizm prowadzi do AIDS, gdyż stosunek waginalny i bierny analny jest praktykowany przez pary heteroseksualne
02-04-2014 10:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie udowodniono szkodliwości stosunków homoseksualnych dla zdrowia
> (tu odsyłam do statystyk (..)

Sam stosunek jako taki nie stwarza zagrożenia, AIDS to uaktywniony wirus a nie kara boska, ale drobiazgowe sprawdzanie czy partner nie jest nosicielem akurat w tej grupie jest b. ważne.
www.racjonalista.pl/forum.php/s,612237#w614363
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-04-2014 12:15 
 Ocena 3 na 3
mayolina (2278 punktów)
>> nie udowodniono szkodliwości stosunków homoseksualnych dla zdrowia
>> (tu odsyłam do statystyk (..)
>Sam stosunek jako taki nie stwarza zagrożenia, AIDS to uaktywniony wirus a nie kara boska, ale drobiazgowe sprawdzanie czy partner nie jest nosicielem akurat w tej grupie jest b. ważne.
>www.racjonalista.pl/forum.php/s,612237#w614363
>Pozdrawiam
Drobiazgowe sprawdzenie czy partner nie jest nosicielem wirusa AIDS jest bardzo istotne zarówno w związku homoseksualnym jak i heteroseksualnym, zwłaszcza przy upodobaniu do stosunku analnego. Tak samo pary homoseksualne powinny zwracać uwagę na pewne rodzaje żółtaczki (ale, o dziwo, nikt nie postuluje by żółtaczka była karą za grzechy....)
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Drobiazgowe sprawdzenie czy partner nie jest nosicielem wirusa AIDS
> jest bardzo istotne zarówno w związku homoseksualnym jak i heteroseksualnym

Tak, choć biorąc pod uwagę ryzyko, ale bez sprawdzania - nie jest po równo.

> zwłaszcza przy upodobaniu do stosunku analnego

Właśnie. Czyżby Pan Bóg w tamtą dziurkę sobie nie życzył?

> Tak samo pary homoseksualne powinny zwracać uwagę na pewne
> rodzaje żółtaczki (ale, o dziwo, nikt nie postuluje by żółtaczka była karą za grzechy....)

Z tym "nikt" bym uważał. Dziś już mało, ale kiedyś praktycznie wszystkie choroby były uważane za karę za jakies grzechy. W niektórych zapóżnionych środowiskach dalej się tak uważa.
Przykładem rak Christophera Hitchensa i naparzanka na niego przed śmiercią na chrześcijańskich forach internetowych.
Pozdrowienia
PS mayolina, z piesków na jesień w wymiarze 8 sztuk przeżyło 2 szt.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-04-2014 13:24 
 Ocena 1 na 1
mayolina (2278 punktów)
>Z tym "nikt" bym uważał.
masz rację, pisanie 'nikt' jest nadużyciem. Nie mniej jednak o AIDS jako karze za grzechy słyszy się o wiele częściej niż o żółtaczce typu B i C, choć i one, tak jak AIDS, są przenoszone drogą płciową.

>Tak, choć biorąc pod uwagę ryzyko, ale bez sprawdzania - nie jest po równo.
Oczywiście nie jest po równo, ale w drugą stronę. W świetle cytowanych w wątku danych wydaje się bardziej uzasadnione by przestrzegać kobiety przed stosunkiem płciowym z nieprzebadanym partnerem.Jak pisałam wcześniej, kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż mężczyzna w związku homoseksualnym.

>Właśnie. Czyżby Pan Bóg w tamtą dziurkę sobie nie życzył?
A jeszcze bardziej nie życzy sobie transfuzji krwi i spolegliwości (patrz wcześniej cytowane dane)

PS: piesków szkoda.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> ak pisałam wcześniej, kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny
> ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż mężczyzna w związku homoseksualnym.

Przepraszam, ale nie bardzo widzę to w faktach. Bierny stosunek analny (dotyczy także kobiet) to 50 przypadków na 10 tysięcy. Jak się domyślam, mniej-więcej po równo u kobiet i biernych mężczyzn.
Może gdzieś się mylę, ale mężczyzna homoseksualny (z którym kobieta się nie będzie kochać) jest nosicielem z prawdopodobieństwiem kilkakrotnie wyższym, niż mężczyzna heteroseksualny (z którym się będzie kochać).
Chyba, że rozgraniczasz role jednego i drugiego z homoseksualnych męskich partnerów (nigdy się nie zamieniają). Wtedy ten na stałe aktywny ma istotnie mniejsze szanase (odpukać).

Raczej więc powinnaś napisać: "kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż aktywny mężczyzna w związku homoseksualnym".

>A jeszcze bardziej nie życzy sobie transfuzji krwi i spolegliwości (patrz wcześniej cytowane dane)

Chulercia

>PS: piesków szkoda.

No szkoda. Wot, dobrór naturalny - Matka Natura grzeszyła tak przez miliardy lat...
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-04-2014 14:30 
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)
>Raczej więc powinnaś napisać: "kobieta heteroseksualna uprawiająca seks analny ma większe szanse na zarażenie się AIDS niż aktywny mężczyzna w związku homoseksualnym"
ano powinnam.
19-03-2014 18:43 
 Ocena 4 na 4
-jad- (18783 punktów)
>Najpierw przeczytaj wszystkie wypowiedzi (także te z niewygodnymi dla Cibie statystykami), a potem dopiero stawiaj plusy i minusy.

A Ty zastanowiłeś się nad moją wypowiedzią przed postawieniem minusa? Pytam, bo tematu nie podjąłeś.
02-04-2014 10:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> AIDS to jednostka chorobowa, która może, ale wcale
> nie musi łączyć się z homoseksualizmem.

Oczywiście homoseksualizm sam z siebie nie wytwarza wirusa AIDS, ale statystycznie w tej grupie znacznie więcej ludzi na tą chorbę zapada.
Sam homoseksualizm nie wiąże się ściśle z AIDS, jednak praktyki, które są obarczone większym ryzykiem zakażenia, są bardziej popularne wśród osób LGBT. W USA męscy homoseksualiści odpowiadają za około 50% zakażeń HIV ogółem i 67% wśród mężczyzn, przy czym w latach 2002-2007 wartość ta wynosiła 55%, następnie spadła do 47% i ponownie wzrosła do 51%.

"Ludzie, 70% nosicieli wirusa HIV w naszym kraju to homo- i biseksualiści. Nie możemy zaprzeczyć, że AIDS to choroba gejów. Musimy to przyznać i stawić temu czoła."
Działacz gejowski i lider organizacji The National Gay and Lesbian Task Force Matt Foreman
W całej UE udział męskich homoseksualistów w zakażeniach HIV wynosi 27%. W krajach Europy Zachodniej średnia wynosi ok. 30%, przy czym w Niemczech dochodzi do 70%, w Czechach do 52%.
W Europie Środkowej odsetek zakażeń jest kilkukrotnie mniejszy - w Polsce 12,8% zarażeń w latach 2004-2008 dotyczy kontaktów seksualnych między mężczyznami.

Źródło Wikipedia.
pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
17-03-2014 23:37 
 Ocena 3 na 3
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Alkoholizm nadal jest uzależnieniem o ile mi wiadomo. Od dość dawna uzależnienia natomiast są zaliczane do chorób.
klawik (759 punktów)
Widać, że nie rozmawiałaś na ten temat z osobą homoseksualną. Błąd. Od tego trzeba było zacząć. Nie. Oni nie są chorzy. Mają po prostu inną orientację seksualną. Medycyna stwierdziła to już dawno skreślając homoseksualizm z listy chorób. A Ty jakbyś nie chciała tego dostrzegać zdaje się. Jeśli są zdrowi i szczęśliwi to dlaczego ktoś miałby ich nawracać na heteroseksualizm ? Takie rzeczy to tylko u posłanki Pawłowicz czy jak jej tam.











17-03-2014 18:12 
 Ocena 2 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
> Medycyna stwierdziła to już dawno skreślając homoseksualizm z listy chorób. A Ty jakbyś nie chciała tego dostrzegać
Wątek jest polemiką z tym skreśleniem, a Ty jakbyś chciał tego nie dostrzegać.

>Jeśli są zdrowi i szczęśliwi to dlaczego ktoś miałby ich nawracać na heteroseksualizm ?
Ponieważ mają szczęśliwych heteroseksualnych rodziców, którzy pragną by w przyszłości płodząc potomstwo byli równie szczęśliwi.
17-03-2014 18:28 
 Ocena 10 na 10
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Ponieważ mają szczęśliwych heteroseksualnych rodziców, którzy pragną by w przyszłości płodząc potomstwo byli równie szczęśliwi.

Czyli jednak ostatecznie klasyczny argument z nieszczęśliwej mamusi. Co z tego, że np. moja mama coś tam ode mnie chce? Gdyby chciała bym rzucił obecną pracę i zaangażował się w naukę jodłowania tenorem by w tej dziedzinie zrobić karierę, stawiając na przeciwnej szali swoje prywatne i bardzo egoistyczne poczucie szczęścia, to myślę, że nadal pracowałbym tam, gdzie pracuję. Mamusia może dużo chcieć, ale niewiele może pod względem reprodukcji poradzić, poza oczywiście starym dobrym szantażem emocjonalnym i rodzinną dywersją. A teraz pomyśl nie o biednej, zapłakanej mamusi, tylko o tych hipotetycznych dzieciach, które zostaną spłodzone po to, by zaspokoić zachcianki starszej pani. Co z nimi potem? Pewnie nie będą mogły mówić, że przecież miały kochających rodziców, bo rodzice je "zrobili dla teściowej"... Argument do kosza moim zdaniem.

Czy następnym będzie "bo kto im szklankę wody na starość poda i kto na emerytury zapracuje"? Mam nadzieję, że nie...
17-03-2014 20:10 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
> Co z tego, że np. moja mama coś tam ode mnie chce?
W wątku dana jest hipotetyczna sytuacja z przyszłości, w której można odwracać homoseksualizm na heteroseksualizm, ale tylko w dzieciństwie, więc decyzję muszą podjąć rodzice. I pytanie czy im wolno im uszczęśliwiać dziecko heteroseksualizmem, czy zaniechanie będzie karygodnym pozbawieniem raz na zawsze małego homoseksualisty przyjemności płodzenia?
17-03-2014 20:19 
 Ocena 6 na 6
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>> Co z tego, że np. moja mama coś tam ode mnie chce?
>W wątku dana jest hipotetyczna sytuacja z przyszłości, w której można odwracać homoseksualizm na heteroseksualizm, ale tylko w dzieciństwie, więc decyzję muszą podjąć rodzice. I pytanie czy im wolno im uszczęśliwiać dziecko heteroseksualizmem, czy zaniechanie będzie karygodnym pozbawieniem raz na zawsze małego homoseksualisty przyjemności płodzenia?

Inni forumowicze, włączając moją skromną osobę zauważyli, że stosunek waginalny nie jest jedyną formą seksu ani jedyną drogą do zapłodnienia, dzięki osiągnięciom medycyny i nauki. Wybacz, że pozwalam sobie na odciąganie tematu od zamierzonego przez Ciebie kursu, ale to czy podejmują decyzję teraz czy za sto lat nie zmienia faktu, że mogą się sromotnie na tejże decyzji przejechać. Bo co jeśli uszczęśliwią małego jeszcze-nie-homoseksualistę na siłę ustalając jego seksualne preferencje za niego, a on później już jako zdrowy heteroseksualny osobnik zagra im na nosie rezygnując świadomie z rozrodu? Rozumiem, że to już nie będzie część omawianego przez Ciebie problemu hipotetycznego z przyszłości rodem, bo rozmawiać będziemy o hipotetycznym osobniku już-hetero zamiast jeszcze-homo?
17-03-2014 18:42 
 Ocena 10 na 10
klawik (759 punktów)
"Wątek jest polemiką z tym skreśleniem, a Ty jakbyś chciał tego nie dostrzegać."

Dla mnie to jak polemika z okrągłością Ziemii. Dużo bardziej wykształceni w tym kierunku ludzie stwierdzili, że to jednak nie choroba.

"Ponieważ mają szczęśliwych heteroseksualnych rodziców, którzy pragną by w przyszłości płodząc potomstwo byli równie szczęśliwi."

Poważnie? Uważasz, że człowiek powinien wyrzec się nawet własnego "ja", żeby zaspokoić pragnienia rodziców ?
sapiens (395 punktów)
Homoseksualizm jest chorobą, jeśli dana jednostka cierpi z powodu bycia homoseksualistą. Jednym z powodów cierpienia jest brak możliwości płodzenia potomstwa w sposób naturalny przez stosunek dopochwowy z kobietą. Wyłączny homoseksualista ma problemy z osiągnięciem erekcji na widok nagiej kobiety, nie osiąga satysfakcji seksualnej (co innego biseksualisci), zmusza się wtedy do czegoś co jest sprzeczne z jego naturą. Inne metody rozmnażania takie jak in-vitro nie rozwiązują problemu. W tym sensie psychicznie jest bezpłodny. Wciąż przecież istnieje bariera psychiczna, niechęć do kontaktów seksualnych z kobietami oraz problem w stworzeniu relacji romantycznej i emocjonalnej gwarantującej stabilny, szczęśliwy związek. Jeśli ktoś się za głębi w temat publikacje biologów wyjaśniające genezę homoseksualizmu to zauważy, że biolodzy zawsze określają je jako patologię. Czyli medycyna co innego mówi, biologia co innego. Ciekawe, ze nikt tego nie zauważa. I co należy podkreślić orientację seksualną można zmienić, ale nie u każdego. Jeśli przyczyna homoseksualizmu zostanie rozpoznana znów wróci on na listę chorób WHO, bo definiowanie choroby jest umowne, zależy od kultury a na kulturę wpływa nauka silnie.
17-03-2014 19:01 
 Ocena 10 na 14
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Homoseksualizm jest chorobą, jeśli dana jednostka cierpi z powodu bycia homoseksualistą. Jednym z powodów cierpienia jest brak możliwości płodzenia potomstwa w sposób naturalny przez stosunek dopochwowy z kobietą.

A ja mysle, ze glownym powodem cierpienia homoseksualisty sa tacy katolicy jak ty, ktorzy lepiej od homoseksualisty wiedza z jakiego powodu ten cierpi

Co by ten swiat k..a bez katolikow zrobil? Bez wszechwiedzacych i wszechchcacych katolikow
17-03-2014 20:23 
 Ocena-2 na 2
sapiens (395 punktów)
1. Po czym wnosisz, że występuje z pozycji katolika? Gdyby tak było pisałbym o obiektywnym, głębokim nieuporządkowaniu homoseksualizmu i odwoływał się do Biblii.
2. To biolodzy, a zwłaszcza genetycy, neurobiolodzy i endokrynolodzy roszczą sobie prawo do decydowania o tym, że procesy biologiczne wpływające na powstanie orientacji homoseksualnej są patologią. W ten sposób dochodzi do napięcia i sprzeczności: coś co w istocie dla wielu nie jest chorobą i patologią jest patologią dla badaczy. Czy nie jest najwyższy czas, żeby zamiast ciągle walić w katolików krytykujących homoseksualizm zacząć patrzeć na ręce biologom, którzy dokonują wartościujących sądów stając się ideologami? Sądów i ocen, które wpływają na postrzeganie homoseksualizmu i dotykają bezpośrednio osób homoseksualnych...
17-03-2014 20:36 
 Ocena 6 na 6
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>1. Po czym wnosisz, że występuje z pozycji katolika? Gdyby tak było pisałbym o obiektywnym, głębokim nieuporządkowaniu homoseksualizmu i odwoływał się do Biblii.
>2. To biolodzy, a zwłaszcza genetycy, neurobiolodzy i endokrynolodzy roszczą sobie prawo do decydowania o tym, że procesy biologiczne wpływające na powstanie orientacji homoseksualnej są patologią. W ten sposób dochodzi do napięcia i sprzeczności: coś co w istocie dla wielu nie jest chorobą i patologią jest patologią dla badaczy. Czy nie jest najwyższy czas, żeby zamiast ciągle walić w katolików krytykujących homoseksualizm zacząć patrzeć na ręce biologom, którzy dokonują wartościujących sądów stając się ideologami? Sądów i ocen, które wpływają na postrzeganie homoseksualizmu i dotykają bezpośrednio osób homoseksualnych...

Czy moglbys mi podac przyklad biologa-Nonpolaka, ktory twierdzi, ze homoseksualizm to patologia?
17-03-2014 20:30 
 0 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Homoseksualizm jest chorobą, jeśli dana jednostka cierpi z powodu bycia homoseksualistą.
Nie, on jest chorobą dlatego, że w homoseksualizmie nie ma pełni wynikającego z płciowości dobrostanu jakim jest czerpanie przyjemności z płodzenia; albo się płodzi, albo ma się satysfakcję.
sapiens (395 punktów)
Poczytaj o homoseksualizmie egodystonicznym - znajduje się na liście chorób WHO.
niestadny (2492 punktów)

>Albowiem tu właśnie nie widać jasności, bo czy mamy sytuację, że homoseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?
>czy raczej homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?
Co z pedofilią? Choroba psychiczna? Parafilia? Orientacja seksualna? Tu nie ma konsensusu.


stado czyni myślących bezmyślnymi
/Zbyszek Bryłowski/
sapiens (395 punktów)
Orientacja homoseksualna oznacza odczuwanie pożądania w stosunku do osób tej samej płci (i to samo w sobie nie podlega woli człowieka - nie jesteśmy w stanie wybrać sobie tego, kogo pożądamy), nie oznacza jednakowoż przymusu realizacji tych potrzeb (jak do niedawna sądzono). Pod tym względem różni się od parafilii (perwersji), w obszarze których do niedawna była lokowana, a które podyktowane są wewnętrznym, niemożliwym do opanowania impulsem.
domenazdro(*)czesny-poglad-na-zjawisko.html
Jan Res (4015 punktów)

>Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest
>możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?

Temat omawiany setki razy, a dyskusja na poziomie gimnazjalnym.
Ten portal zjechał na psy.
18-03-2014 08:34 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>Ten portal zjechał na psy.

Druga zasada termodynamiki.


Wiem, że nic nie wiem.
18-03-2014 11:11 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?
>Temat omawiany setki razy
Ale tym razem mamy przeciwne wnioski!

>dyskusja na poziomie gimnazjalnym.
Uczestnikom poziom nie sprawił trudności.
18-03-2014 16:09 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>Ale tym razem mamy przeciwne wnioski!

Owszem, co do treści wniosków, nie ma zgodności.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
lipschitz (1674 punktów)
>Czy nauka wykluczyła przyszłą możliwość odwracania orientacji seksualnych?

Kij ma dwa końce.

Na przykład oferta zmiany orientacji skierowana do skazanych na wieloletnie więzienia jakieś tam wzięcie by miała, a kto wie, być może byłaby nawet zalecana przez psychologów.

Jeśli taka możliwość kiedykolwiek zaistnieje będzie ona wykorzystywana w najprzeróżniejszy sposób, z możliwą opcją, że z różnych powodów przybędzie osób homoseksualnych. A gdyby operacja była odwracalna tego rodzaju biznes byłby pewnie jednym z najlepszych sposobów zarabiania na życie. Już widzę te blogi: "żyjąc 3 lata jako ... i 3 jako ... zdecydowałem/zdecydowałam się wybrać tę orientację"

Także temat osób homoseksualnych, które miałyby zostać hetero, w tej nowej rzeczywistości byłby raczej marginalny.
18-03-2014 16:31 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>oferta zmiany orientacji skierowana do skazanych na wieloletnie więzienia jakieś tam wzięcie by miała, a kto wie, być może byłaby nawet zalecana przez psychologów.
O penitencjarną satysfakcję seksualną psychologowie mogą się zatroszczyć już teraz występując o koedukację w więzieniach, jeśli tego nie robią dziś, czemu mieliby robić to w przyszłości?

>Jeśli taka możliwość kiedykolwiek zaistnieje będzie ona wykorzystywana w najprzeróżniejszy sposób, z możliwą opcją, że z różnych powodów przybędzie osób homoseksualnych.
Jak rozumiem sądzisz, że ludzie w przyszłości będą chcieli chcieć czegoś innego niż chcą. To mało przekonujące, bo niby co stoi na przeszkodzie by chcieli chcieć czegoś innego niż chcą już dziś?
18-03-2014 23:26 
 Ocena 3 na 3
lipschitz (1674 punktów)
>Jak rozumiem sądzisz, że ludzie w przyszłości będą chcieli chcieć czegoś innego niż chcą. To mało przekonujące, bo niby co stoi na przeszkodzie by chcieli chcieć czegoś innego niż chcą już dziś?
>
To akurat dosyć proste, gdyż obecnie nie mają takich możliwości. Myślę nawet, że moje wyobrażenia dotyczące tego, co wyniknie z nowych rozwiązań są mocno ograniczone, podobnie jak dla człowieka sprzed 20 lat ograniczone byłyby wyobrażenia tego, co może przynieść internet. Rzecz jasna niektórym do dzisiaj wystarcza tradycyjna poczta a filmy oglądają tylko w TV i kinie. Jeśli coś można zrobić, jest pewne, że znajdą się tacy, którzy to zrobią, choćby z samej ciekawości. Możesz sobie jednak dodać takie opcje kiedy będą to robić dla pieniędzy, na przykład reality show, dla zemsty - na przykład nieudane związki, dla przyjaźni - niektórzy lubią własne towarzystwo itd. Ale możesz uważać, że taka możliwość skupi się jedynie na wyciąganiu ludzi z "choroby" homoseksualizmu. Według mnie w Korei Północnej
19-03-2014 01:34 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
> obecnie nie mają takich możliwości.
Ludzie nie mają pragnień na obstalunek nauki, chcieli być piękni i jest chirurgia plastyczna, chcieli latać i są samoloty, chcieli zabijać wroga i jest broń palna - to potrzeba jest matką wynalazku, nie na odwrót.

> Jeśli coś można zrobić, jest pewne, że znajdą się tacy, którzy to zrobią, choćby z samej ciekawości.
Seksualna przyjemność zaczyna się od ukierunkowanego na określony obiekt libido, to wystarczy by nie chcieć w tym zakresie zmian.

Poprawność polityczna sprawia, że mój eksperyment myślowy jest torpedowany i zagadywany, byle nie odpowiadać wprost. To może spróbuj z takim: masz do wyboru, albo zadecydujesz, że Twoje dziecko będzie heteroseksualne, albo będzie miało orientację nadaną z losowania, ale co zostanie wylosowane, z tym już zostanie. Losujesz?
19-03-2014 02:03 
 Ocena 4 na 4
lipschitz (1674 punktów)
>> obecnie nie mają takich możliwości.
>Ludzie nie mają pragnień na obstalunek nauki, chcieli być piękni i jest chirurgia plastyczna, chcieli latać i są samoloty, chcieli zabijać wroga i jest broń palna - to potrzeba jest matką wynalazku, nie na odwrót.
>> Jeśli coś można zrobić, jest pewne, że znajdą się tacy, którzy to zrobią, choćby z samej ciekawości.
>Seksualna przyjemność zaczyna się od ukierunkowanego na określony obiekt libido, to wystarczy by nie chcieć w tym zakresie zmian.
>Poprawność polityczna sprawia, że mój eksperyment myślowy jest torpedowany i zagadywany, byle nie odpowiadać wprost. To może spróbuj z takim: masz do wyboru, albo zadecydujesz, że Twoje dziecko będzie heteroseksualne, albo będzie miało orientację nadaną z losowania, ale co zostanie wylosowane, z tym już zostanie. Losujesz?
>

Jeśli chodzi o pierwsze: z pewnością, tyle, że to nowe możliwości stworzą nowe potrzeby. Zastanawianie się co by tu jeszcze można było sobie udogodnić rozpocznie się w momencie zaistnienia danej okoliczności, a więc na przykład kiedy już loty staną się możliwe komuś przyjdzie do głowy, że mógłby podczas lotu zostać obsłużony posiłkiem, albo na przykład posiadać spadochron. Więc kiedy ludzie będą w stanie zmieniać orientację seksualną, wówczas podążając za matką wynalazków z pewnością to wykorzystają na swój oryginalny i raczej nieprzewidywalny do końca sposób.

Jeśli chodzi o drugie to... bez obrazy, ubawiłaś mnie . Fascynuje mnie ta konieczność zdefiniowania człowieka, wciśnięcia go w jakieś ramy i zarazem fakt niezrozumienia, że dla kogoś może to być całkowicie obojętne. Równie dobrze wyedukowana na musztardzie mogłabyś spytać się o zmianę preferencji na keczup
Grzegorz (5685 punktów)
> czy raczej homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?
Chorób nieuleczalnych też się nie leczy
Żeby nie prowokować dyskusji chodziło mi tu o nieścisłość wynikania, a nie o próbę podciągnięcia homoseksualizmu pod jednostkę chorobową.
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
A co z biseskualista? Czy majac stosunek z kobieta i mezczyzna w tym samym czasie jest raz zdrowy (penis w pochwie) a raz chory (penis w meskim odbycie)? Przeciez plodzenie w takiej konstelacji jest mozliwe (penis w pochwie) a w nastepnej chwili niemozliwe (penis w meskim odbycie).
19-03-2014 13:01 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>A co z biseskualista? Czy majac stosunek z kobieta i mezczyzna w tym samym czasie
Dzięki pozwalającemu na płodzenie heteroseksualizmowi wszystko z biseksem jest ok.
19-03-2014 13:16 
 Ocena 6 na 6
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>A co z biseskualista? Czy majac stosunek z kobieta i mezczyzna w tym samym czasie
>Dzięki pozwalającemu na płodzenie heteroseksualizmowi wszystko z biseksem jest ok.

Czyli nie sam akt seksualny jest wyznacznikiem twojego mitycznego dobra a jedynie teoretyczna mozliwosc plodzenia.
Czyli jak jakis homoseksualista Ci powie, ze jest biseseksualista ale jak na razie ma ochote tylko na mezczyzn, to nie odmowisz mu zdrowia bo dzieki siedzacemu w nim heteroseksualizmowi moglby plodzic? Wtedy byla bys spokojna i nie martwila bys sie o zdrowie obcych ludzi kontrolujac plec osoby w ktorej tkwi ich penis?
19-03-2014 13:46 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Dzięki pozwalającemu na płodzenie heteroseksualizmowi wszystko z biseksem jest ok.
>Czyli nie sam akt seksualny jest wyznacznikiem twojego mitycznego dobra a jedynie teoretyczna mozliwosc plodzenia.
Możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi zarówno jedno z kryteriów zdrowia, jaki i cel aktu seksualnego. Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.
19-03-2014 13:56 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>>>Dzięki pozwalającemu na płodzenie heteroseksualizmowi wszystko z biseksem jest ok.
>>Czyli nie sam akt seksualny jest wyznacznikiem twojego mitycznego dobra a jedynie teoretyczna mozliwosc plodzenia.
>Możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi zarówno jedno z kryteriów zdrowia, jaki i cel aktu seksualnego. Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.

To dziecko z probówki czym jest?
19-03-2014 14:09 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>> Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.
>To dziecko z probówki czym jest?
Kim, nie czym. Człowiekiem.
19-03-2014 14:26 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>> Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.>To dziecko z probówki czym jest?
>Kim, nie czym. Człowiekiem.

No faktycznie, wiem też że człowiekiem jest ktoś o innej orientacji. Tylko że Ty podważasz jego zdrowie jakoby nie spełniał określonych parametrów narzuconych przez naturę.
Tak jak dziecko nie powstałe ww sposób. A skoro nie to pytam czy je też uważasz za chore? Czy "bruzda" na czole ma dawać znak innym że nie urodził ( czytaj. sex+przyjemność+miłość=dziecko) się siłami natury to znakiem nie jest zdrowy.

www.tvn24.(*)-dzieci-z-in-vitro,308217.html
19-03-2014 16:16 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>człowiekiem jest ktoś o innej orientacji. Tylko że Ty podważasz jego zdrowie, jakoby nie spełniał określonych parametrów narzuconych przez naturę.
"Nie spełnianie określonych parametrów narzuconych przez naturę" to całkiem sensowna definicja choroby, i właśnie tak ma się rzecz z homoseksualistami.

>dziecko nie powstałe ww sposób. A skoro nie to pytam czy je też uważasz za chore?
A co to ma do rzeczy? Czego bym o dzieciach powstałych in vitro nie sądziła, kwestii homoseksualistów to nie zmieni.
19-03-2014 16:36 
 Ocena 3 na 3
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)

>"Nie spełnianie określonych parametrów narzuconych przez naturę" to całkiem sensowna definicja choroby, i właśnie tak ma się rzecz z homoseksualistami.

Uszy nie mają przez naturę narzuconej funkcji noszenia kolczyków. Nosisz kolczyki?
19-03-2014 18:19 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Uszy nie mają przez naturę narzuconej funkcji noszenia kolczyków.
Zgadza się.

>Nosisz kolczyki?
Dlaczego pytasz?
19-03-2014 20:17 
 Ocena 1 na 1
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Dlaczego pytasz?

Takie tam pytanie retoryczne. Nie kłopocz się nim.
19-03-2014 21:05 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Dlaczego pytasz?
>Takie tam pytanie retoryczne. Nie kłopocz się nim.
Nie jest mi nie na rękę, jest wbrew zasadom.
20-03-2014 14:09 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)
>jest wbrew zasadom.

A konkretnie jakiś paragraf regulaminu naruszył?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
19-03-2014 22:02 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>człowiekiem jest ktoś o innej orientacji. Tylko że Ty podważasz jego zdrowie, jakoby nie spełniał określonych parametrów narzuconych przez naturę.
>"Nie spełnianie określonych parametrów narzuconych przez naturę" to całkiem sensowna definicja choroby, i właśnie tak ma się rzecz z homoseksualistami.
>>dziecko nie powstałe ww sposób. A skoro nie to pytam czy je też uważasz za chore?
>A co to ma do rzeczy? Czego bym o dzieciach powstałych in vitro nie sądziła, kwestii homoseksualistów to nie zmieni.

Zakłóca Twoje wywody w ciągu. Pytam o dziecko nie poczęte w sposób naturalny. Skoro uznajesz że "homo" są chorzy to dzieci powstałe z in vitro też. Forsujesz argument o naturze ale gdy pytam o dzieci nie poczęte w sposób naturalny bronisz się nie swoimi argumentami.
19-03-2014 23:55 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>A co to ma do rzeczy? Czego bym o dzieciach powstałych in vitro nie sądziła, kwestii homoseksualistów to nie zmieni.
>Zakłóca Twoje wywody w ciągu.
Nieujawniony sąd niczego nie zakłóca.

>Skoro uznajesz że "homo" są chorzy to dzieci powstałe z in vitro też.
Ty tak uważasz? Ale to Twój problem. Ja się nie wypowiedziałam i wskazanego przez Ciebie wynikania nie widzę.

>Forsujesz argument o naturze ale gdy pytam o dzieci nie poczęte w sposób naturalny bronisz się nie swoimi argumentami.
Wcale się nie bronię, po prostu nie odpowiadam, bo nie jestem instytucją do opowiadania jakie to mam poglądy na każdy jaki Ci się zamarzy temat.

Postawiłam tezę, którą możesz obalać WYKAZUJĄC JEJ SPRZECZNOŚĆ, póki sprzeczności nie wykażesz, piłka jest po Twojej stronie, tak to się odbywa.

A jeśli jesteś ciekawy co sądzę o dzieciach z probówki, to załóż na ten temat wątek, może mnie zainteresuje, a wtedy może się wypowiem i może ten swój atrakcyjny pogląd ujawnię.
20-03-2014 06:28 
 Ocena 3 na 3
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Postawiłam tezę, którą możesz obalać WYKAZUJĄC JEJ SPRZECZNOŚĆ, póki sprzeczności nie wykażesz, piłka jest po Twojej stronie, tak to się odbywa.

To w końcu eksperyment myślowy czy teza? Bo jeśli teza, to (za słownikiem języka polskiego) jest to twierdzenie wymagające dowodu, a nie twierdzenie wymagające obalenia przez interlokutorów pod rygorem uznania za słuszność. Piłka wraca do Ciebie, a może od początku tam była?
20-03-2014 07:38 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>>Forsujesz argument o naturze ale gdy pytam o dzieci nie poczęte w sposób naturalny bronisz się nie swoimi argumentami.
>Wcale się nie bronię, po prostu nie odpowiadam, bo nie jestem instytucją do opowiadania jakie to mam poglądy na każdy jaki Ci się zamarzy temat.

Zagoniono Cię tyle razy w kozi róg że nie dziwię się tej postawie. Aczkolwiek należy liczyć się z tym że jak się zakłada temat to będą zadawane pytania. Idziesz uznaniowo w tym wątku ale nie jest mi to jakoś dziwne, nie oczekujesz zmiany swoich poglądów lub ich częściowej weryfikacji. Rozumiem że zadałaś pytanie na zasadzie manifestu, to postawa bliska rozmowom z apostołami na tym forum. Sama to zresztą podkreślasz o nie zmienieniu stanowiska w kwestii homoseksualizmu.

Ja rozumiem że nie jestem autorytetem w tej dziedzinie ale jak sądzę Ty też. W takim razie musisz się liczyć że Twoja opinia jest tyle samo warta co moja. Bazując na opiniach w tym temacie wypadasz blado.
19-03-2014 14:02 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>>Dzięki pozwalającemu na płodzenie heteroseksualizmowi wszystko z biseksem jest ok.
>>Czyli nie sam akt seksualny jest wyznacznikiem twojego mitycznego dobra a jedynie teoretyczna mozliwosc plodzenia.
>Możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi zarówno jedno z kryteriów zdrowia, jaki i cel aktu seksualnego. Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.

W ktorym miejscu i jakim sposobem natura odebrala homoseksualiscie mozliwosc plodzenia?? Czy natura czuje, ze penis nie tkwi w pochwie i w razie wytrysku sperma nie zawiera plemnikow?

Nadal nie rozumiem jaki racjonalny argument tlumaczy, ze homoseksualista jest pozbawiony teoretycznej mozliwosci plodzenia (poza Twoja projekcja pedal=tylko i wylacznie meski odbyt oraz pedal=pod zadnym pozorem nie wlozy penisa w pochwe).
19-03-2014 14:27 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.
>W ktorym miejscu i jakim sposobem natura odebrala homoseksualiscie mozliwosc plodzenia??
Natura odebrała homoseksualiście możliwość płodzenia nie popędzając go tam, gdzie do zapłodnienia mogłoby dojść. Jakim sposobem to zrobiła - nie wiem.

>jaki racjonalny argument tlumaczy, ze homoseksualista jest pozbawiony teoretycznej mozliwosci plodzenia
A jest?

>(poza Twoja projekcja pedal=tylko i wylacznie meski odbyt oraz pedal=pod zadnym pozorem nie wlozy penisa w pochwe).
To ma być moja projekcja?
19-03-2014 17:42 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Natura odebrała homoseksualiście możliwość płodzenia nie popędzając go tam, gdzie do zapłodnienia mogłoby dojść. Jakim sposobem to zrobiła - nie wiem.

A co z heteroseksualnym mezczyzna, ktory wspolzyje z kobieta, ktora z powodu operacji nie pasiada macicy? Czy taki mezczyzna jest zdrowy majac seks bez mozliwosci plodzenia?
19-03-2014 18:21 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>A co z heteroseksualnym mezczyzna, ktory wspolzyje z kobieta, ktora z powodu operacji nie pasiada macicy? Czy taki mezczyzna jest zdrowy majac seks bez mozliwosci plodzenia?
Tak, wszystko z nim wporzo, bo ma popęd nie wykluczający spłodzenia.
19-03-2014 18:40 
 Ocena 8 na 8
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>A co z heteroseksualnym mezczyzna, ktory wspolzyje z kobieta, ktora z powodu operacji nie pasiada macicy? Czy taki mezczyzna jest zdrowy majac seks bez mozliwosci plodzenia?
>Tak, wszystko z nim wporzo, bo ma popęd nie wykluczający spłodzenia.

Czyli ´chodzi Ci o nic innego jak o to, ze facet ma ruchac babke. Obojetnie czy babka to prostytutka, nieletnia czy trup. Najwazniejsze (dla Twojej definicji zdrowia) jest:

- facet musi produkowac sperme
- facet musi miec wytrysk w pochwie, zenskim odbycie, zenskich ustach (ogolnie wytrysk musi byc w/na/obok kobiety) aby zachowac mozliwosc zaplodzenia. Niewazne czy na penisie jest prezerwatywa a w kobiecie macica. Liczy sie tylko to, ze facet bzykajacy babke w tylek teoretycznie moglby zaplodnic zmieniajac miejsce pracy penisa?

Masz zamiar publikowac gdzies te Twoja definicje zdrowia czy poprzestaniesz na popierdoleniu sobie o tym na internetowym forum? Nie znudzilo Ci sie masturbowanie sie wlasna quasi-filozofia?
19-03-2014 19:51 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Czyli ´chodzi Ci o nic innego jak o to, ze facet ma ruchac babke.
Chodzi o homoseksualistę lub homoseksualistkę, więc niekoniecznie o faceta.

>Liczy sie tylko to, ze facet bzykajacy babke w tylek teoretycznie moglby zaplodnic zmieniajac miejsce pracy penisa?
Niekoniecznie, bo jeżeli cierpi na parafilię wskutek której może uprawiać tylko seks wykluczający zapłodnienie, to choćby był to seks z kobietą, nie jest z nim OK, tyle, że w tym wypadku z powodu parafilii.
19-03-2014 20:07 
 Ocena 9 na 9
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Niekoniecznie, bo jeżeli cierpi na parafilię wskutek której może uprawiać tylko seks wykluczający zapłodnienie, to choćby był to seks z kobietą, nie jest z nim OK, tyle, że w tym wypadku z powodu parafilii.

Czyli teraz tak na powaznie:

Gej ma seks z innym gejem bo taka maja nature. Ich mozgi sa szczesliwe bo natura tak je (te mozgi) ulepila, ze te dwa geje nie maja popedu do kobiet a seks miedzy soba daje im satysfakcje i szczescie. O dzieciach i plodzeniu nigdy nie mysleli i myslec nie beda bo natura ich tak skonstruowala, ze ich mozgi nie czuja takiej potrzeby.
Teraz przychodzisz Ty i mowisz im, ze sa chorzy bo nie czuja popedu do czegos, do czego ich mozg przez nature nie zostal stworzony. Nic im nie brakuje, czuja sie szczeliwi nie czuja potrzeby aby wkladac penisa do pochwy ale sa chorzy bo dla Ciebie zdrowie to miedzy innymi penis w pochwie

Slodka jestes
19-03-2014 20:27 
 Ocena 2 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Teraz przychodzisz Ty i mowisz im, ze sa chorzy bo nie czuja popedu do czegos, do czego ich mozg przez nature nie zostal stworzony. Nic im nie brakuje, czuja sie szczeliwi nie czuja potrzeby aby wkladac penisa do pochwy ale sa chorzy bo dla Ciebie zdrowie to miedzy innymi penis w pochwie
Tak samo heteroseksualista może nie mieć dzieci, nie pragnąć ich i być bez nich szczęśliwy. Ale jakoś nikt z tego powodu nie wykreśla niepłodności z listy chorób, ani nie uzależnia takiej klasyfikacji od planów czy pragnień tej czy innej bezpłodnej osoby. Ot, jest taka czy inna przyczyna, czegoś niedorozwój, niedrożność czy dowolna inna wada i chcesz czy nie, jesteś chory. Spełniasz kryteria po prostu.

W czym wg Ciebie gejom czy lesbijkom szkodzi być chorymi na homoseksualizm?
19-03-2014 20:42 
 Ocena 3 na 3
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>. Ale jakoś nikt z tego powodu nie wykreśla niepłodności z listy chorób, ani nie uzależnia takiej klasyfikacji od planów czy pragnień tej czy innej bezpłodnej osoby. Ot, jest taka czy inna przyczyna, czegoś niedorozwój, niedrożność czy dowolna inna wada i chcesz czy nie, jesteś chory. Spełniasz kryteria po prostu.

Niepłodność i bezpłodność nie są jednoznacznymi terminami. Niepłodność to objaw a nie choroba - gdy wyleczysz, bądź w inny sposób usuniesz schorzenie lub wadę powodującą niepłodność to możesz z pieśnią na ustach przystąpić do rozrodu. Bezpłodnośc jest nieodwracalna, najczęściej to po prostu brak gonad.
19-03-2014 20:54 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Tak samo heteroseksualista może nie mieć dzieci, nie pragnąć ich i być bez nich szczęśliwy. Ale jakoś nikt z tego powodu nie wykreśla niepłodności z listy chorób, ani nie uzależnia takiej klasyfikacji od planów czy pragnień tej czy innej bezpłodnej osoby. Ot, jest taka czy inna przyczyna, czegoś niedorozwój, niedrożność czy dowolna inna wada i chcesz czy nie, jesteś chory. Spełniasz kryteria po prostu.

Z tym, ze technicznie gej nie jest nieplodny. Weic nadal lejesz wode.

>W czym wg Ciebie gejom czy lesbijkom szkodzi być chorymi na homoseksualizm?

W tym, ze heteroseksualista bedac nieplodnym nie jest tym samym co gej, ktory jest plodny ale nie chce plodzic

Dla ciebie nieplodnosc (czyli choroba zwana nieplodnoscia)= homosesksualizm (czyli choroba polegajaca na swiadomej rezygnacji z plodzenia)???
19-03-2014 21:41 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Z tym, ze technicznie gej nie jest nieplodny. Weic nadal lejesz wode.
Gej nie może płodzić siłami natury.

>>W czym wg Ciebie gejom czy lesbijkom szkodzi być chorymi na homoseksualizm?
>W tym, ze heteroseksualista bedac nieplodnym nie jest tym samym co gej, ktory jest plodny ale nie chce plodzic
Pytałam o szkodę, nie o różnicę.

>Dla ciebie nieplodnosc (czyli choroba zwana nieplodnoscia)= homosesksualizm (czyli choroba polegajaca na swiadomej rezygnacji z plodzenia)???
Nie, dla mnie niepłodność = niepłodność bez względu na przyczynę.
19-03-2014 21:53 
 Ocena 8 na 8
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Gej nie może płodzić siłami natury.

Gej ma penisa, ma jadra i tymi urzadzeniami moze plodzic. To, ze bzyka faceta nie znacy, ze nie mze wsadzic penisa do pochwy i wywolac wytrysk. To, ze nie bedzie mu sie to podobalo nie znaczy ze nie moze tego zrobic bo natura mu w tym fizycznie jakas zapora w pochwie przeszkodzi.

>Nie, dla mnie niepłodność = niepłodność bez względu na przyczynę.

Czyli nieplodnosc ze wzgledu na brak macicy to to samo co nieplodnosc ze wzgledu na prezerwatywe na penisie?

´Wiesz co? Ja sie wylaczam bo ewidetnie nadajesz na wyzszym poziomie
20-03-2014 00:05 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>Gej ma penisa, ma jadra i tymi urzadzeniami moze plodzic.
Gej nie może ot,tak płodzić, bo on nie ma takiego popędu który by go pokierował na podatny do płodzenia grunt. W celu zapłodnienia gej musi podjąć specjalnie na płodzenie nastawione czynności, które wobec jego dotychczasowej nieskuteczności w zakresie płodzenia będą miały charakter terapeutyczny.

Więc nawet jeśli on się w celu spłodzenia spotka z panią, to nie będzie to podążanie za popędem, tak samo jak nie jest nim zapłodnienie in vitro.

>´Wiesz co? Ja sie wylaczam bo ewidetnie nadajesz na wyzszym poziomie
Dobra, wyłączaj się.
20-03-2014 14:23 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)
>jeśli on się w celu spłodzenia spotka z panią, to nie będzie to podążanie za popędem, tak samo jak nie jest nim zapłodnienie in vitro.

Płodzenie bez podążania za popędem, ma jakąś wadę?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
10-04-2014 17:08 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Płodzenie bez podążania za popędem, ma jakąś wadę?

Wadę nie. Może być np. nieprzyjemne.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
19-03-2014 14:17 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi zarówno jedno z kryteriów zdrowia, jaki i cel aktu seksualnego.

Tak? Celem jest mozliwosc? Kazdy akt seskualny ma za cel mozliwosc zaplodnienia? Nawet ten z prezerwatywa?? Przeciez zakladajac prezerwatywe eliminuje mozliwosc plodzenia?
19-03-2014 15:42 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi zarówno jedno z kryteriów zdrowia, jaki i cel aktu seksualnego.
>Tak? Celem jest mozliwosc?
No nie, nie możliwość, a spłodzenie, za duży skrót zrobiłam. Powinnam napisać "możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi jedno z kryteriów zdrowia, a spłodzeniu służy akt seksualny".

>Kazdy akt seskualny ma za cel mozliwosc zaplodnienia? Nawet ten z prezerwatywa?? Przeciez zakladajac prezerwatywe eliminuje mozliwosc plodzenia?
Spłodzenie prezerwatywą eliminujesz, ale potencjałem aktu seksualnego nadal jest płodzenie, oczywiście o ile spełnia on pozostałe niezbędne warunki jak np. wiek czy heteroseksualność.
19-03-2014 19:45 
 Ocena 6 na 6
PhallusAngelus (331 punktów)
>No nie, nie możliwość, a spłodzenie, za duży skrót zrobiłam. Powinnam napisać "możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi jedno z kryteriów zdrowia, a spłodzeniu służy akt seksualny".
Akt seksualny nie służy spłodzeniu, lecz rozładowaniu napięcia seksualnego wytworzonego przez popęd.

>Spłodzenie prezerwatywą eliminujesz, ale potencjałem aktu seksualnego nadal jest płodzenie, oczywiście o ile spełnia on pozostałe niezbędne warunki jak np. wiek czy heteroseksualność
Jednym ze skutków aktu seksualnego czasami bywa spłodzenie, ale co ma do tego orientacja seksualna? Jeśli ktoś chce spłodzić dzieci "naturalnymi metodami" - orientacja nie jest przeszkodą, lecz co najwyżej utrudnieniem. Nawet osoby aseksualne mogą płodzić potomstwo. Nie tylko kobiety, ale i mężczyźni (do erekcji, a potem ejakulacji nie jest wymagany popęd płciowy).
19-03-2014 20:15 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Akt seksualny nie służy spłodzeniu, lecz rozładowaniu napięcia seksualnego wytworzonego przez popęd.
A dzieci bocian przynosi.

>>Spłodzenie prezerwatywą eliminujesz, ale potencjałem aktu seksualnego nadal jest płodzenie, oczywiście o ile spełnia on pozostałe niezbędne warunki jak np. wiek czy heteroseksualność
>Jednym ze skutków aktu seksualnego czasami bywa spłodzenie, ale co ma do tego orientacja seksualna?
Orientacja ma to do spłodzenia, że może je wykluczyć, albowiem homoseksualna orientacja skłania do aktów seksualnych spłodzenie wykluczających.

>Jeśli ktoś chce spłodzić dzieci "naturalnymi metodami" - orientacja nie jest przeszkodą, lecz co najwyżej utrudnieniem.
Przeszkoda i utrudnienie to synonimy.
19-03-2014 20:33 
 Ocena 8 na 8
PhallusAngelus (331 punktów)
>>Akt seksualny nie służy spłodzeniu, lecz rozładowaniu napięcia seksualnego wytworzonego przez popęd.
>A dzieci bocian przynosi.
Dzieci, to dość rzadki skutek uboczny rozładowywania napięcia seksualnego za pomocą aktu płciowego. Bociany jakoś nie zasnuwają całego nieba nad Polską

>Orientacja ma to do spłodzenia, że może je wykluczyć, albowiem homoseksualna orientacja skłania do aktów seksualnych spłodzenie wykluczających.
Jeśli uważasz, że powinniśmy rozmnażać się jak króliki, to zgoda. Jeśli jednak u ludzi rodzicielstwo może (wg mnie POWINNO!) być świadome - homoseksualizm nie jest przeszkodą.

>Przeszkoda i utrudnienie to synonimy.
Synonimy to wyrazy bliskoznaczne. "Bliskoznaczne" robi subtelną, ale jakże istotną różnicę...
19-03-2014 21:20 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Dzieci, to dość rzadki skutek uboczny rozładowywania napięcia seksualnego za pomocą aktu płciowego.
Owszem, ale dzięki naszemu przemyślnemu przeciwstawianiu się naturze.

>Jeśli jednak u ludzi rodzicielstwo może (wg mnie POWINNO!) być świadome - homoseksualizm nie jest przeszkodą.
Zatem każda inna wada płodności nie powinna być przeszkodą. Niech więc zostaną usunięte z listy chorób przypadki heteroseksualnej bezpłodności, albo - niech homoseksualiście tę listę zasilą.

Bo czy to jakiś dyshonor?

>Synonimy to wyrazy bliskoznaczne. "Bliskoznaczne" robi subtelną, ale jakże istotną różnicę...
To może wykaż jak ta istotność różnicuje opcje z Twojego twierdzenia.
19-03-2014 22:12 
 Ocena 6 na 6
PhallusAngelus (331 punktów)
>Owszem, ale dzięki naszemu przemyślnemu przeciwstawianiu się naturze.
A natura, to przepraszam, jakiś bóg czy święta krowa? Natura to coś takiego, co próbuje nas pożreć zanim my zrobimy to pierwsi. Właśnie to nas odróżnia od pozostałych zwierząt, tzn. potrafimy się -świadomie- sprzeciwiać tej ślepej "dobrodziejce"

>Jeśli jednak u ludzi rodzicielstwo może (wg mnie POWINNO!) być świadome - homoseksualizm nie jest przeszkodą.
>Zatem każda inna wada płodności
To w końcu rozmawiamy o ludziach, czy królikach? Miałem nadzieję, ze chociaż to jedno ustaliliśmy...

>nie powinna być przeszkodą. Niech więc zostaną usunięte z listy chorób przypadki heteroseksualnej bezpłodności, albo - niech homoseksualiście tę listę zasilą.
>Bo czy to jakiś dyshonor?
To może sama dołącz do tej listy. To dla ciebie jakiś dyshonor?!

>>Synonimy to wyrazy bliskoznaczne. "Bliskoznaczne" robi subtelną, ale jakże istotną różnicę...
>To może wykaż jak ta istotność różnicuje opcje z Twojego twierdzenia.
W intuicyjnym, potocznym rozumieniu (wg mnie), "pokonanie przeszkody" to znaczne zakłocenie "naturalnego toku zdarzeń". Pokonanie "utrudnienia" wymaga tylko nieco większego wysiłku, bez "zakłócenia naturalnego toku".
Ot takie subtelności gradacji.
20-03-2014 00:31 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>A natura, to przepraszam, jakiś bóg czy święta krowa? Natura to coś takiego, co próbuje nas pożreć zanim my zrobimy to pierwsi. Właśnie to nas odróżnia od pozostałych zwierząt, tzn. potrafimy się -świadomie- sprzeciwiać tej ślepej "dobrodziejce"
A ta mowa o naturze to ma być niby w opozycji do jakiegoś mojego twierdzenia?

>To w końcu rozmawiamy o ludziach, czy królikach?
Ty wprowadziłeś temat królików.

>To może sama dołącz do tej listy. To dla ciebie jakiś dyshonor?!
Jakbym była homoseksualistką i homoseksualizm uznano by za chorobę, po prostu byłabym oficjalnie chorą osobą.

No i może gdyby uznano homoseksualizm za chorobę, medycyna próbowałaby zmienić coś w tej dziedzinie. O co warto zabiegać, gdyż jak w tym wątku sprawdziłam, nikt się nie pali, by mieć homoseksualnego potomka.

>wymaga tylko nieco większego wysiłku...
>Ot takie subtelności gradacji.
A tyle było hałasu o istotnej różnicy.
No i meritum nie przywołałeś.
20-03-2014 01:02 
 Ocena 3 na 3
PhallusAngelus (331 punktów)
>A ta mowa o naturze to ma być niby w opozycji do jakiegoś mojego twierdzenia?
Slepota w tym wieku, współczuję...

>>To w końcu rozmawiamy o ludziach, czy królikach?
>Ty wprowadziłeś temat królików.
Nie, ja tylko tak obrazowo nazwałem twój pogląd na temat ludzkiej seksualności wynikający z twoich wpisów.

>>To może sama dołącz do tej listy. To dla ciebie jakiś dyshonor?!
>Jakbym była homoseksualistką i homoseksualizm uznano by za chorobę, po prostu byłabym oficjalnie chorą osobą.
Ple?

>No i może gdyby uznano homoseksualizm za chorobę, medycyna próbowałaby zmienić coś w tej dziedzinie. O co warto zabiegać, gdyż jak w tym wątku sprawdziłam, nikt się nie pali, by mieć homoseksualnego potomka.
Sprawdziłaś?!
Nie dziwię się, że nikt sie nie pali. Skoro przekonujesz, zeby homoseksualistów zaliczać do chorych, bo.... "co to dla nich za ujma".

>A tyle było hałasu o istotnej różnicy.
>No i meritum nie przywołałeś.
Gdzie te hałasy oprócz twoich pisków? A meritum trzeba ci przypominać co wpis? Może czas obciążyć NFZ?
20-03-2014 01:42 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>sprawdziłam, nikt się nie pali, by mieć homoseksualnego potomka.
>Sprawdziłaś?!
Sprawdziłam.
20-03-2014 09:17 
 Ocena 3 na 3
PhallusAngelus (331 punktów)
>Sprawdziłam.
Kłamiesz.
20-03-2014 09:25 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Sprawdziłam.
>Kłamiesz.
Jakiś dowód?
20-03-2014 09:34 
 Ocena 2 na 2
PhallusAngelus (331 punktów)
>Jakiś dowód?
Owszem, ja na przykład się palę...
20-03-2014 09:43 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Jakiś dowód?
>Owszem, ja na przykład się palę...
Jakbyś się palił, to byś to na czas zadeklarował. Teraz tylko bronisz zaprzepaszczonej idei lub/i swojej złożonej bez pokrycia deklaracji.
20-03-2014 09:56 
 Ocena 5 na 5
PhallusAngelus (331 punktów)
>Jakbyś się palił, to byś to na czas zadeklarował. Teraz tylko bronisz zaprzepaszczonej idei lub/i swojej złożonej bez pokrycia deklaracji.
Nie wiedziałem, że trzeba było cos tu deklarować i to jeszcze na czas. Piszesz, że sprawdzałaś, a okazuje się to kłamstwem. Teraz tylko bronisz swojej złozonej bez pokrycia deklaracji.
20-03-2014 10:47 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie wiedziałem, że trzeba było cos tu deklarować
Dobra, serio.
Wszyscy zapytani czy pozwoliliby, by dzieci były homoseksualne mogąc zapobiec, nie zadeklarowali że tak. Jeden niepytany osobiście i nie piszący w wątku poza tym zadeklarował, że nie, chce dziecko hetero. Minusów mam od groma od osób nie piszących w wątku, więc czytają, ale oni też nie napisali że tak, jak najbardziej pozwolą dziecku być homo, bo to przecie bardzo zdrowo.

Ty napisałeś, ale dopiero z przekory, kiedy zapytałam o dowód. Za późno, nie liczy się.
20-03-2014 12:03 
 Ocena 14 na 14
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Wszyscy zapytani czy pozwoliliby, by dzieci były homoseksualne mogąc zapobiec, nie zadeklarowali że tak. Jeden niepytany osobiście i nie piszący w wątku poza tym zadeklarował, że nie, chce dziecko hetero. Minusów mam od groma od osób nie piszących w wątku, więc czytają, ale oni też nie napisali że tak, jak najbardziej pozwolą dziecku być homo, bo to przecie bardzo zdrowo.

Manipulujesz, jak zwykle. Byleby na twoim stanęło. Otwierasz sobie kolejne drzwiczki jak jesteś przyparta do ściany. Później kolejne. I tak bez końca wijesz się jak piskorz. Ta dyskusja nie ma sensu. To kolejny śmietnik prowadzony przez ciebie. Przez chwilę nawet był otwarty kolejny, na którego zdążyłem walnąć ci minusa, ale chyba go zlikwidowałaś(?).

Gdzieś w Szwecji byłbym za losowością, bo uważam, że różnorodność, odmienność, inność jest naturalna i jest nam absolutnie niezbędna. Jest rękojmią wzrostu, postępu, wrażliwości, szlachetności, humanizacji i ucywilizowania. Jestem absolutnym fanem zróżnicowania.
W zapyziałej Polsce ostrożność bierze górę i w klimacie CHOREJ homofobii wynikającej z nienawistnego katolicyzmu wybiorę dla swojego dziecka hetero. Nie dlatego, że inaczej byłoby chore (ku czemu ty manipulujesz), tylko dlatego, że wielu CHORYCH mogłoby mu zagrażać.
Pewnie jest mi też nieco łatwiej odgrodzić się od własnych emocji i popędów ego, gdyż mój nacisk chociażby na posiadanie przez ze mnie wnuków jest niewielki, właściwie żaden, i to samo dotyczy klasycznych wzorców rodzinno/małżeńskich, do których stosunek mam obojętny i nie determinuje to moich pragnień, marzeń, wartości i popędów. Jestem całkowicie otwarty na inne sposoby realizacji w świecie i życiu, byleby nie krzywdziły innych ludzi. Czy moje dziecko będzie żyło samo, z pięcioma innymi ludźmi, czy z osobą tej samej płci to dla mnie bez znaczenia. Oprócz jednego problemu. Że może być skrzywdzone przez CHORYCH, nienawistnych, głupich ludzi. Których w Polsce pełno. W normalnym kraju by mi to wisiało i tam skreślam "obojętne".
20-03-2014 18:34 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
Jak znowu będziesz się bał mojej odpowiedzi, to znowu zamiast normalnej wypowiedzi postaw takiego klocka - nie odpowiem.

Zaś co do meritum, to nie masz racji.
20-03-2014 12:31 
 Ocena 4 na 4
PhallusAngelus (331 punktów)
>Dobra, serio.
Dobra, to ja tez serio
Tak naprawdę - w ogóle nie chcę mieć dzieci. Jednak gdyby zdarzył mi się ten "dobrostan", to w przypadku dziecka starszego niż dwa lata, nic bym nie zmieniał. Bałbym się o jego zdrowie psychiczne.
W przypadku dziecka młodszego niz dwa lata, może bym się zastanowił nad zmianą jego orientacji, ale jedynie mieszkajac w tak homofobicznym kraju jak Polska. Na obecną chwilę wątpie jednak, abym się zdecydował.

Uważam, że to homofobia jest bliżej stanu chorobowego, niż homoseksualizm (szczególnie gdy widzę w akcji dyszących z nienawiści osobników typu p. Pawłowska).

Jesli miałbym jednak "projektować" swoje dziecko od zera i musiał ustalic z góry jego orientację seksualną - wybrałbym dla niego to co jest mi najbardziej znane i co najlepiej rozumiem, czyli hetero. To chyba oczywiste.

Lęk przed ostracyzmem w homofobicznym społeczeństwie i pewien dystans do tego co mniej znane, to wg mnie dwa główne powody, dla których ludzie nie deklaruja tu swego zapału do posiadania potomstwa o orientacji homo, a nie jak sugerujesz, że uwazają iż to choroba.
20-03-2014 18:35 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)

>wybrałbym [...] hetero. To chyba oczywiste
Oczywiste.

>Lęk przed ostracyzmem w homofobicznym społeczeństwie i pewien dystans do tego co mniej znane, to wg mnie dwa główne powody, dla których ludzie nie deklaruja tu swego zapału do posiadania potomstwa o orientacji homo, a nie jak sugerujesz, że uwazają iż to choroba.
Nie zajmuj się tym co i dlaczego napisałam ja i co napisaliby inni. Wyobraź sobie że mieszkasz w absolutnie tolerancyjnym wobec homoseksualistów świecie i napisz, że nawet gdybyś mógł własnemu dziecku bez żadnych skutków ubocznych zmienić orientację na heteroseksualną, nie zrobiłbyś tego, i pozwoliłbyś, żeby zostało homoseksualistą.
20-03-2014 20:01 
 Ocena 6 na 6
PhallusAngelus (331 punktów)
>>wybrałbym [...] hetero. To chyba oczywiste
>Oczywiste.
Naprawdę musisz się uciekać do takich infantylnych wycinanek?

>Nie zajmuj się tym co i dlaczego napisałam ja i co napisaliby inni.
No to, kurteczka na wacie, zdecyduj się w końcu...

>Wyobraź sobie że mieszkasz w absolutnie tolerancyjnym wobec homoseksualistów świecie i napisz, że nawet gdybyś mógł własnemu dziecku bez żadnych skutków ubocznych zmienić orientację na heteroseksualną, nie zrobiłbyś tego, i pozwoliłbyś, żeby zostało homoseksualistą.
Już piszę:
Gdybym mógł własnemu dziecku bez żadnych skutków ubocznych zmienić orientację na heteroseksualną, nie zrobiłbym tego i pozwoliłbym, żeby zostało homoseksualistą.
W tolerancyjnym świecie - g...uzik mi do orientacji seksualnej mojego dziecka.

Może wypadałoby tu jeszcze ci wyjaśnić, ze od czasów liceum, jednym z moich najlepszych przyjaciół jakich miałem w życiu, jest gej. A za młodu dość często bawiłem się na imprezach "gay party" w towarzystwie jego licznych znajomych "gej&les". Poznałem wtedy bardzo wiele osób homoseksualnych w różnym wieku (z tzw. przez nich "branży") i wiem, ze ich problemem nie była ich orientacja, tylko życie wśród homofobów-"heteryków".

Przepraszam, ale nie chcę już kontynuować tej dyskusji, bo wygląda to jak ganianie się z głupim dookoła drzewa. Raz ja jestem "berek", raz ty, a do niczego sensownego nas to chyba nie prowadzi - mam wrażenie, że ciągle kręcimy się w kółko.
Dziękuję za dyskusję.
Miłego wieczoru, pa
20-03-2014 20:33 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Naprawdę musisz się uciekać do takich infantylnych wycinanek?
Wyartykułuj o co masz pretensje zamiast uciekać się do infantylnych aluzji. Zaznaczyłam że cytat jest niepełny, sens wypowiedzi zachowany, zabieg uprawniony, więc jaki problem?

>>Nie zajmuj się tym co i dlaczego napisałam ja i co napisaliby inni.
>No to, kurteczka na wacie, zdecyduj się w końcu...
Na potrzeby eksperymentu przecież masz zapomnieć, kurteczka na wacie.

>Gdybym mógł własnemu dziecku bez żadnych skutków ubocznych zmienić orientację na heteroseksualną, nie zrobiłbym tego i pozwoliłbym, żeby zostało homoseksualistą.
Dziękuję bardzo i serdecznie Ci życzę żeby świat nie był homofobiczny i żeby Twoje dziecko urodziło się homoseksualistą.

>Miłego wieczoru, pa
Miłego.
20-03-2014 20:48 
 Ocena 3 na 3
PhallusAngelus (331 punktów)
>Dziękuję bardzo i serdecznie Ci życzę żeby świat nie był homofobiczny i żeby Twoje dziecko urodziło się homoseksualistą.
No przecież pisałem ci, że nie chcę mieć dzieci - to jednak źle mi życzysz
...Ale jak już, to niech to będzie homoseksualistka. Wolałbym mieć chyba córeczkę niż synka.

Cześć
20-03-2014 21:12 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Wolałbym mieć chyba córeczkę niż synka.
Przecież nie chcesz mieć dzieci...
(I pewnie będzie chłopczyk, bo nie można mieć wszystkiego.)

>Cześć
Cześć
PhallusAngelus (331 punktów)
>(I pewnie będzie chłopczyk, bo nie można mieć wszystkiego.)
...Ale wredna
No dobra, bo nas oboje do oślej ławki za spam...
Spadam definitywnie
20-03-2014 21:14 
 Ocena 12 na 12
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
Zaraz, może zdecyduj się w końcu czy stawiasz tezy do obalania, tezy do dowodzenia, rozmyślasz o hipotetycznych utopiach, gruszkach na wierzbie, czy może jeszcze coś innego. Zmieniasz podejście przy prawie każdym rozmówcy i piszesz te swoje zasady na kolanie, tak, by Tobie odpowiadały i dawały korzyść.

Rozpoczynasz wyrażeniem swoich
Cytat:
wobec statusu homoseksualizmu wątpliwości


Płynnie potem przechodzisz do rozważania
Cytat:
jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?


W międzyczasie decydujesz się wprowadzić dodatkowe kryterium:
Cytat:
To załóżmy, że zmianę orientacji będzie można przeprowadzić jedynie we wczesnym dzieciństwie. Czy w takim razie należy pozwalać rodzicom przerabiać dzieci na heteroseksualistów wg własnych homofobicznych zapatrywań, czy uznać, że są zdrowe i pozbawić je dobrostanu jakim jest przyjemność płodzenia dzieci?

Nawiasem pisząc ta wypowiedź jest wewnętrznie nieco sprzeczna, bo skoro motywem zmiany orientacji jest silna homofobia rodziców, to skąd się nagle wziął status homoseksualizmu jako choroby? Czyżby z lęku rodziców przed "obcym" czy społecznym ostracyzmem powodowanym spłodzeniem "odmiennego" potomka?

Arbitralnie stawiasz werdykt, że osoby homoseksualne nie mają "przyjemności płodzenia", przy czym termin ten jest mocno rozmyty, bo owa "przyjemność" jakoś kupy się nie trzyma, jeśli można mi tak rzec. Rzucasz potem jakiś ochłap w postaci biednych mamuś i teściowych, zatroskanych potencjalnym brakiem wnucząt (jakby takie rzeczy nie zdarzały się tu i teraz, szczególnie w kwestii naciskania na pary heteroseksualny). Ja dalej się głowię jak można skorelować akty seksualnie "niewykluczające" tego czy owego z "dobrostanem", czymkolwiek to cholerstwo jest.

Potem nagle
Cytat:
Mamy sytuację rodziców, którzy muszą zdecydować czy przeorientować swą małą i niczego nieświadomą latorośl na heteroseksualizm, czy pozostawić jak jest i dziecię nigdy nie będzie mogło płodzić z przyjemnością?

Jednocześnie bez żadnego uzasadnienia dla zmiany z "mogą zmienić" na "muszą zmienić". Po prostu muszą.
Cytat:
"Ja" tego dziecka będzie zmienione, heteroseksualne, zatem spoko, nie ma z tej strony krzywdy.

Tej światłej myśli nie podpierasz niczym, bo i po co. Przecież kiedy zmieniasz komuś orientację, która już w nim jest, bądź ma on ku niej skłonności to przecież nie zmieniasz jego "Ja", to oczywiste do tego stopnia, że aż nie trzeba tłumaczyć. W końcu z dziecka trzeba wyrwać geja jak nadgniły ząb, bo w przeciwnym razie nie będzie miał możliwości zajścia stosunku niewykluczającego spłodzenia dziecka, bo tak mówi Twoja szczególna interpretacja mglistej definicji.

Oczywiście to tylko poprawność polityczna napędza Twoich rozmówców, wszak tylko światli mają poglądy i tezy, maluczkim pozostaje poprawność polityczna i bluzgi, a ich pseudoargumenty nie mają żadnej wartości...

Następuje dalsze rozszerzanie "tezy"., przy czym dowiadujemy się, że "natura" ma różne chcenia, a
Cytat:
Nie spełnianie określonych parametrów narzuconych przez naturę" to całkiem sensowna definicja choroby, i właśnie tak ma się rzecz z homoseksualistami.


Potem są "zasady", które są "ogólne", dobrze Ci znane, oraz spychanie ciężaru dowodu na innych.

Zasady pozwalają Ci wprowadzić kolejne kryterium, jakim jest binarny wybór

A na koniec uspokajasz:
Cytat:
Nie zajmuj się tym co i dlaczego napisałam ja i co napisaliby inni. Wyobraź sobie że mieszkasz w absolutnie tolerancyjnym wobec homoseksualistów świecie i napisz, że nawet gdybyś mógł własnemu dziecku bez żadnych skutków ubocznych zmienić orientację na heteroseksualną, nie zrobiłbyś tego, i pozwoliłbyś, żeby zostało homoseksualistą.


Czyli znowu zmiana tematu, zmiana frontu, zmiana założeń i zmiana wszystkiego. Całkiem ładna ewolucja - od "tezy" i próby ustalenia" poprzez możliwość zmiany orientacji, przymus wynikający z homofobii, po prostu przymus, aż do wyobrażenia o cudownym świecie, w którym wszyscy są tolerancyjni, zatem nikomu nie powinno nic przeszkadzać, a lew powinien spocząć przy boku baranka, bo kurna jest tolerancyjny również...

Czasem mi się wydaje, że niektórym nie potrzeba towarzystwa do rozmowy, bo sami ze sobą dyskutują nie najgorzej...

Pozdrawiam.
19-03-2014 22:18 
 Ocena 8 na 8
panTeista (6808 punktów)
>>Dzieci, to dość rzadki skutek uboczny rozładowywania napięcia seksualnego za pomocą aktu płciowego.
>Owszem, ale dzięki naszemu przemyślnemu przeciwstawianiu się naturze.

Czyżby przeciwstawianie się naturze było czymś złym, niemoralnym, niepraktycznym?
Czy ubierając się nie przeciwstawiasz się naturze? Czy farbowanie włosów nie jest przeciwstawianiem się naturze? Czy budowanie zapór na rzekach nie jest przeciwstawianiem się naturze? Czy stosowanie lekarstw i operacji nie jest przeciwstawianiem się naturze? Czy przeciwstawianie się naturze jest objawem choroby?
Czy to co pragmatyczne ale nie naturalne jest gorsze od naturalnego?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
19-03-2014 14:18 
 Ocena 2 na 2
mayolina (2278 punktów)
>Możliwość płodzenia jest kluczowa, stanowi zarówno jedno z kryteriów zdrowia, jaki i cel aktu seksualnego. Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.
A można płodzić inaczej niż siłami natury?
19-03-2014 15:44 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>A można płodzić inaczej niż siłami natury?
Każde sztuczne zapłodnienie łącznie z aktem seksualnym dokonanym w celu spłodzenia omija siły natury.
19-03-2014 16:17 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
>>A można płodzić inaczej niż siłami natury?
>Każde sztuczne zapłodnienie łącznie z aktem seksualnym dokonanym w celu spłodzenia omija siły natury.
Wysiadam. Nawet do Szpilek mi się tego wysyłać nie chce bo mi ręce i klawiatura opadły.
19-03-2014 16:49 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Wysiadam. Nawet do Szpilek mi się tego wysyłać nie chce bo mi ręce i klawiatura opadły.
Szpilki przestały wychodzić 20 lat temu, więc nawet Twoje niepisanie do nich jakby z lekka chybione.
19-03-2014 17:17 
 Ocena 4 na 4
mayolina (2278 punktów)
>Szpilki przestały wychodzić 20 lat temu, więc nawet Twoje niepisanie do nich jakby z lekka chybione.
przepraszam, sądziłam, że aluzja do powiedzenia 'to się nadaje do Szpilek' jest czytelna. Wygląda jednak na to, że nie. Najwyraźniej sprawa pokoleniowa....
19-03-2014 16:31 
 Ocena 6 na 6
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>>A można płodzić inaczej niż siłami natury?
>Każde sztuczne zapłodnienie łącznie z aktem seksualnym dokonanym w celu spłodzenia omija siły natury.

Medyczna zmiana orientacji skeksualnej dziecka też nie jest zjawiskem naturalnym, zatem doprawdy nie rozumiem co "siły natury" mają do tego. Poród przez cesarskie cięcie nie jest naturalny, ten z nacięciem krocza również. Podobnie szczepienia i plomby w zębach.

A co powiesz o nieco bardziej przyziemnej sytuacji, gdy rodzi się dziecko obojnacze. Losujesz? Z tego co wiem takie dylematy zdarzają się tu i teraz, a nie dawno dawno temu w odległej galaktyce...
19-03-2014 18:11 
 Ocena 1 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Każde sztuczne zapłodnienie łącznie z aktem seksualnym dokonanym w celu spłodzenia omija siły natury.
>Medyczna zmiana orientacji skeksualnej dziecka też nie jest zjawiskem naturalnym, zatem doprawdy nie rozumiem co "siły natury" mają do tego.
Siły natury to mają do sztucznych przedsięwzięć, że są w nich ignorowane.

>Poród przez cesarskie cięcie nie jest naturalny, ten z nacięciem krocza również. Podobnie szczepienia i plomby w zębach.
No tak, nie wszytko jest naturalne. I co?

>A co powiesz o nieco bardziej przyziemnej sytuacji, gdy rodzi się dziecko obojnacze. Losujesz?
A co ewentualne losowanie płci obojnaka ma do sztucznego zapłodnienia?
19-03-2014 20:15 
 Ocena 2 na 2
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>>>Każde sztuczne zapłodnienie łącznie z aktem seksualnym dokonanym w celu spłodzenia omija siły natury.
>Siły natury to mają do sztucznych przedsięwzięć, że są w nich ignorowane.
>No tak, nie wszytko jest naturalne. I co?

Ano to, że skoro tyle rzeczy nienaturalnych nas otacza, to nie ma powodu by podkreślać niemożność homoseksualistów do naturalnego zapładniania, która i tak jest dyskusyjna.

>A co ewentualne losowanie płci obojnaka ma do sztucznego zapłodnienia?

Do zapłodnienia może nic, ale kilka postów wyżej pytałaś rozmówców czy byliby gotowi losować orientację swoich potomków bądź ją zmienić. Kwestia wyboru płci za dziecko ma tą "przewagę", że jest problemem podobnej natury a jednocześnie rozpoznanym w obecnej rzeczywistości, a nie w eksperymencie myślowym jedynie.
19-03-2014 21:03 
 Ocena 2 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>skoro tyle rzeczy nienaturalnych nas otacza, to nie ma powodu by podkreślać niemożność homoseksualistów do naturalnego zapładniania,
Jeśli mamy nie podkreślać niemożności homoseksualistów do naturalnego zapładniania, to czemu podkreślać tę niemożność u heteroseksualistów? No ale skoro ich nie wykreślono z listy chorych, to niechaj znajdą się tam wszyscy "płodzący inaczej".

Bo uznanie homoseksualistów za chorych w czym miałoby im uwłaczać?

>kilka postów wyżej pytałaś rozmówców czy byliby gotowi losować orientację swoich potomków bądź ją zmienić. Kwestia wyboru płci za dziecko ma tą "przewagę", że jest problemem podobnej natury a jednocześnie rozpoznanym w obecnej rzeczywistości, a nie w eksperymencie myślowym jedynie.
Mój eksperyment nie miał być bliżej rzeczywistości tylko bliżej problemu poruszonego w wątku. Konkretnie chciałam skłonić uczestników do namysłu nad ewentualnym homoseksualizmem potomka, by zorientowali się, że wcale nie jest on taką znowu neutralną cechą.

Moi przeciwnicy nie opowiedzieli się jednoznacznie, jedynej uzasadnionej wypowiedzi udzielił szarley, który uznał homoseksualizm za mniej pożądany. Pisze on tak:

"Gdybym miał wpływ na orietację seksualną dzieci, wybrałbym opcję heteroseksualną, bo taka opcja daje o wiele większe prawdopodobieństwo, że będą mogły jednocześnie stworzyć związek oparty na miłości i być rodzicami swoich biologicznych dzieci.
Opcja homoseksualna daje równie wysokie prawdopodobieństwo stworzenia związku opartego na miłości, ale szanse na biologiczne potomstwo redukuje do zera. Ponieważ chciałbym, żeby moje dzieci miały w życiu jak największe możliwości samodzielnego dokonywania wyborów, także w dziedzinie prokreacji, wybrałbym opcję hetero."


19-03-2014 22:21 
 Ocena 4 na 4
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Jeśli mamy nie podkreślać niemożności homoseksualistów do naturalnego zapładniania, to czemu podkreślać tę niemożność u heteroseksualistów? No ale skoro ich nie wykreślono z listy chorych, to niechaj znajdą się tam wszyscy "płodzący inaczej".
>Bo uznanie homoseksualistów za chorych w czym miałoby im uwłaczać?

Ty podkreślasz, a ja polemizuję. Daleki jestem od dyktowania co kto ma robić. A co do obraźliwości się nie wypowiem, bo różnych ludzi różne rzeczy urazić mogą, a ja nie mam czasu ni ochoty za innych się obrażać. Tak przy okazji czy mogę prosić o jakiś link do tego spisu chorób i numerek niepłodności na tymże?

>Mój eksperyment nie miał być bliżej rzeczywistości tylko bliżej problemu poruszonego w wątku. Konkretnie chciałam skłonić uczestników do namysłu nad ewentualnym homoseksualizmem potomka, by zorientowali się, że wcale nie jest on taką znowu neutralną cechą.

Ok, to twój eksperyment, ja mogę co najwyżej wyrażać swoje co do niego wątpliwości. A teraz, jeśli można coś dodać poza eksperymentem (o ile to nie narusza zasad) to przyjmując, że możliwości manipulacji orientacją seksualną u kogokolwiek nie mamy, a homoseksualizm występuje, to uzasadnij proszę jego nienaturalność. Polecam przy tym odwołać się do starego przysłowia, mówiącego "gdyby babcia miała wąsy...".

>Moi przeciwnicy
rozmówcy

>nie opowiedzieli się jednoznacznie, jedynej uzasadnionej wypowiedzi udzielił szarley, który uznał homoseksualizm za mniej pożądany. Pisze on tak:

To wybornie, że szarley Ci odpowiedział, jednak ja nie zamierzam, gdyż jako człek do płodzenia nieprzekonany takich rozterek nie mam i miał nie będę, nawet jeśli okoliczności przyrody i medycyny dopuszczą Twój scenariusz. Także musisz mi wybaczyć to moje niedostosowanue do zasad.
20-03-2014 01:40 
 Ocena 4 na 4
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Tak przy okazji czy mogę prosić o jakiś link do tego spisu chorób i numerek niepłodności na tymże?
pl.wikipedia.org/wiki/Niepłodność i po prawej stronie w tabelce te symbole ICD-10 i/lub N46 i N97 są linkami

>>Mój eksperyment nie miał być bliżej rzeczywistości tylko bliżej problemu poruszonego w wątku. Konkretnie chciałam skłonić uczestników do namysłu nad ewentualnym homoseksualizmem potomka, by zorientowali się, że wcale nie jest on taką znowu neutralną cechą.
>Ok, to twój eksperyment, ja mogę co najwyżej wyrażać swoje co do niego wątpliwości. A teraz, jeśli można coś dodać poza eksperymentem (o ile to nie narusza zasad) to przyjmując, że możliwości manipulacji orientacją seksualną u kogokolwiek nie mamy, a homoseksualizm występuje, to uzasadnij proszę jego nienaturalność.
Jeśli nie pisałam o nienaturalności homoseksualizmu - specjalnie zacytowałam wszystko, ale nie widzę - to taka prośba jest wbrew zasadom.

>>Moi przeciwnicy
>rozmówcy
Jedno drugiego nie wyklucza.

>To wybornie, że szarley Ci odpowiedział
To prawda, jestem mu wdzięczna.

>Także musisz mi wybaczyć to moje niedostosowanie do zasad.
Jakich byś nie podał przyczyn swojej powściągliwości wobec mojego testu, to jest faktem, że będąc w opozycji do mojej tezy, w przemilczeniu go masz interes. Co nie dziwi, bo argumentów jak na lekarstwo.
20-03-2014 06:46 
 Ocena 6 na 6
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>>Tak przy okazji czy mogę prosić o jakiś link do tego spisu chorób i numerek niepłodności na tymże?
>pl.wikipedia.org/wiki/Niepłodność i po prawej stronie w tabelce te symbole ICD-10 i/lub N46 i N97 są linkami

Dzięki Ci za to. Nigdy nie jest za późno by się dowiedzieć czegoś nowego.

>Jakich byś nie podał przyczyn swojej powściągliwości wobec mojego testu, to jest faktem, że będąc w opozycji do mojej tezy, w przemilczeniu go masz interes. Co ;nie dziwi, bo argumentów jak na lekarstwo.

Otóż jedynym moim interesem w rozpoczynaniu rozmowy z Tobą było niewłaściwe moim zdaniem twierdzenie, jakoby czynności seksulne wykluczające spłodzenie dziecka odbierały "przyjemność z płodzenia" czymkoliek miałaby ona być. Następnym razem, skoro jesteś dość płodnym- jeśli wolno mi tak rzec- forumowiczem, wypisz sobie swoje zasady w otwarciu wątku. Wtedy wszystko będzie prostsze.

I tutaj moja uwaga - albo sobie eksperymentujemy myślowo i wtedy muisz przyjąć od rozmówców argumenty natury równie hipotetycznej co pierwotne przypuszczenie, albo stawiasz tezę i bronisz jej operując argumentami ugruntowanymi w obecnej rzeczywistości. Bo wybieranie sobie raz tego, a innym razem drugiego jest chyba wbrew "zasadom", nieprawdaż?

Na koniec dodam, że odpowiedzi na Twoje przypuszczenia udzieliłem. Moja niechęć do posiadania potomstwa umacnia się z upływem czasu, zatem nawet jeśli jutro będzie możliwe grzebanie ludziom w głowach do tego stopnia, to trochę nieuczciwe z mojej strony byłoby określanie swoich pod tym względem preferencji, skoro ich nie posiada i nie będę posiadał.

PS.
> Jeśli nie pisałam o nienaturalności[...]

Stronę wcześniej przeczytałem "neutralną" jako"naturalną". Błagam o wybaczenie.
20-03-2014 07:41 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Następnym razem [...] wypisz sobie swoje zasady w otwarciu wątku.
Zasady są nie moje, lecz uniwersalne i wynikające z logiki, przypominałam tylko.

>I tutaj moja uwaga - albo sobie eksperymentujemy myślowo i wtedy musisz przyjąć od rozmówców argumenty natury równie hipotetycznej co pierwotne przypuszczenie,
A przecież nie odrzucam, widzisz to gdzieś?

Tyle, że hipotetycznej natury były tylko nieopozycyjne wobec mojej tezy argumenty szarleya, co wynika z faktu, że on jako jedyny na eksperyment odpowiedział. Natomiast Twój (zresztą nie tylko) brak odpowiedzi, bez względu na jego uzasadnienie, które oczywiście też ma charakter hipotetyczny, jest twardym faktem i tak został potraktowany.

>albo stawiasz tezę i bronisz jej operując argumentami ugruntowanymi w obecnej rzeczywistości.
I to się dzieje. Problemem okazały się odpowiedzi alogiczne, które oczywiście powinno się torpedować bezwzględnością logiki, co jednak w tym wypadku rozsądnie było z uwagi na ich ilość odpuścić. Gdyż prawem wobec logiki nadrzędnym jest, iż logika bez adresata nie działa, bo niby na kogo działać by miała?

>wybieranie sobie raz tego, a innym razem drugiego jest chyba wbrew "zasadom", nieprawdaż?
Nie zachodzi sugerowane wybieranie sobie.

>Moja niechęć do posiadania potomstwa umacnia się z upływem czasu, zatem nawet jeśli jutro będzie możliwe grzebanie ludziom w głowach do tego stopnia, to trochę nieuczciwe z mojej strony byłoby określanie swoich pod tym względem preferencji, skoro ich nie posiada i nie będę posiadał.
Nie kupuję Twojej całkowitej niemożliwości postawienia sobie zadanego przeze mnie dylematu u odpowiadającego na wątek. Albo się rozumie co i jak ja tu proponuję, albo nie, ale wtedy nie dochodzi do kliknięcia opcji "Odpowiedz", bo po co, żeby mi nawymyślać?

>przeczytałem "neutralną" jako"naturalną"
Tak też sądziłam i wybaczam.
20-03-2014 08:18 
 Ocena 5 na 5
Chemiczny_Rudolf (703 punktów)
>Nie kupuję Twojej całkowitej niemożliwości postawienia sobie zadanego przeze mnie dylematu u odpowiadającego na wątek. Albo się rozumie co i jak ja tu proponuję, albo nie, ale wtedy nie dochodzi do kliknięcia opcji "Odpowiedz", bo po co, żeby mi nawymyślać?

Nie jest ona na sprzedaż. Oczywiście mogę coś tu wymyślić, jednak trzymając się sztywno zaproponowanego przez Ciebie modelu odpowiedzi albo-tak-albo-tak-albo-wcale jestem w stanie jedynie wybrać coś z pozycji ślepca postawionego przed dylematem wybrania ulubionego kierunku malarskiego między impresjonizmem a neoklasycyzmem. Innymi słowy nie ma to żadnej wagi. A okoliczność rozbudowania naszkicowanego przez Ciebie problemu, np. zauważając, że w przyszłości nasza kultura może ewoluować w równie nieoczekiwanym kierunku co medycyna, budzi Twój sprzeciw. Należy też rozumieć co to "forum" zanim się użyje funkcji "utwórz nowy wątek"...
paganus (731 punktów)
Chce Ci się jeszcze ?

Wiem, że nic nie wiem.
20-03-2014 09:23 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Chce Ci się jeszcze ?
No - to nie całkiem jest zabawa.

Postawiłam tezę serio, więc póki będzie ślad sensu po stronie oponentów, będę odpowiadać. Rozmawiamy w sieci, ale czytają nas realni ludzie w realnym świecie. Jeśli przestanę odpowiadać, to znaczy że mnie szlag trafił, taki realny.
20-03-2014 09:33 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>Jeśli przestanę odpowiadać, to znaczy że mnie szlag trafił, taki realny.

To przestań, nim jeszcze Cię nie trafił. Byłaby szkoda.

Wiem, że nic nie wiem.
20-03-2014 14:17 
 Ocena 7 na 7
Grzegorz (5685 punktów)
>Homoseksualista nie jest zdrowy, bo nie może płodzić siłami natury.

Jak to nie może jak może? Przecież jest wiele znanych przypadków kiedy homoseksualiści żenili się, mieli rodziny i dzieci - i to w czasach kiedy można było to osiągnąć jedynie "siłami natury". Możesz co prawda od razu ich przekwalifikować na (mniej lub bardziej dobrowolnych) biseksualistów i mieć problem z głowy, ale wg mnie to już dzielenie włosa na czworo.
Sceptyk35 (291 punktów)

>homoseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?
>czy raczej
>homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?
---------------------------------------------
Sprawa jest bardzo prosta. Odpowiedź zależy od definicji choroby. W jednej ze swoich dalszych wypowiedzi Pani chętnie racjonalistka podała swoją (uproszczoną oczywiście) definicję choroby:
>Do zdrowia - fizycznego, bo o nim mowa - potrzebna jest zdolność do reprodukcji, bezpłodni nie są zdrowi.
Korzystając z tej definicji - homoseksualizm chorobą jest! (Na pewno dla Pani chętnie racjonalistki).
Pozostaje pytanie: Po co w takim razie Pani chętnie racjonalistka otworzyła ten wątek?
----------------------------------------------
P.S. Dla jasności: Ja korzystam z innej definicji choroby, wg której homoseksualizm chorobą nie jest. Oczywiście ta (moja) definicja może ulec zmianie i wtedy mogę zmienić zdanie w omawianej sprawie.
20-03-2014 16:12 
 Ocena 7 na 7
mayolina (2278 punktów)
>>Do zdrowia - fizycznego, bo o nim mowa - potrzebna jest zdolność do reprodukcji, bezpłodni nie są zdrowi.
>Korzystając z tej definicji - homoseksualizm chorobą jest! (Na pewno dla Pani chętnie racjonalistki).
Nie. Homoseksualizm chorobą nie jest, gdyż zdolność do reprodukcji zależy od produkcji plemników (w przypadku mężczyzny) i jajeczek (w przypadku kobiety). Badania lekarskie wykazać zaś mogą co jest powodem niepłodności (np: diagnoza mięśniaka macicy, zespół Turnera, zespół Klinefeltera - więcej tu), ale nie wydaje mi się by którakolwiek z chorób na liście związana była z orientacją płciową (lekarze, poprawcie, jeśli się pomyliłam). Zakładając - jak postuluje Chętnie Racjonalistka, że zdrowie to 0 lub 1, czyli rezygnując z definicji zdrowia jako poziomu funkcjonalnej i metabolicznej wydolności żyjącego organizmu (tłumaczenie z angielskojęzycznej wiki)dochodzimy do absurdów typu: osoby z nieznaczną wadą wzroku i osoby z ubytkiem w uzębieniu są chorzy.

EDIT: opis zdolności do reprodukcji jes mocno zawężony, ale że nie dyskutujemy tu o definicji niepłodności i bezpłodności, a jedynie o elementach potrzebnych do reprodukcji, więc pozostawiam tak jak jest
Maciej Motuk (415 punktów)
Homoseksualizm jako zjawisko jest uznawany za orientację seksualną, a tej z zasady się nie leczy.

Inaczej sprawa się ma, gdy jednostka nie akceptuje swojego homoseksualizmu. Wówczas mamy do czynienia z homoseksualizmem ego dystonicznym, który jest traktowany jako zaburzenie (w odróżnieniu od h. egosyntonicznego, akceptowanego przez jednostkę).
Nawet jednak w takich sytuacjach działania terapeutyczne skupiają się na doprowadzeniu pacjenta do stanu akceptacji swoich skłonności, a nie do ukierunkowania popędu seksualnego na płeć przeciwną.
Wynika to z faktu, iż dotychczasowe próby zmiany orientacji kończyły się porażką.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest
> możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?
> Czy nauka wykluczyła przyszłą możliwość odwracania orientacji seksualnych?

Nie wykluczyła. Swojego czasu, bodajże na jesień w 2011r. do Polski przyjechał dr Joseph Nicolosi - amerykański psycholog, członek APA (American Psychological Association), który zajmuje się leczeniem homoseksualizmu i pomaga osobom, które homoseksualizmu w sobie nie akceptują.
Środowiska homoseksualne wtedy wykład zablokowały. Jak pamiętam, organizatorzy przenieśli wykład w sobie znane miejsce, które nie było ogłoszone publicznie z obawy o kolejne pikiety.
Organizatorka wykładu podawała wtedy w TV, że nowe miejsce znają tylko osoby zainteresowane (zapisane na wykład, oraz te, które się nie zmieściły, a czekały na liście rezerwowej).
Wniosek? Badania nad przyszłą możliwością odwracania orientacji seksualnych są nadal prowadzone, bo jest na to popyt i nie sądzę, żeby w przyszłości zanikł.

Pytania, które tu stawiasz łączą się dla mnie z ciekawą kwestią, co dokładnie jest źródłem homoseksualizmu.
Czy to jakieś celowe działanie natury, czy jednak zakłócenie - któremu człowiek niejako wtórnie nadaje taki, czy inny sens.

Osoby akceptujące w sobie homoseksualizm widzą w tym sens i nic nie chcą zmieniać, a osoby nie akceptujące nie widzą i próbują go "na powrót" uzyskać, widzą sens tylko w zachowaniach hetero.
Pozdrowienia
PS sprawa z odwróceniem poiciągu płciowego zdaje się być trudna i to też jest dla jednych neutralna, innych tragiczna, a jeszcze innych ciekawa rzecz.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
10-04-2014 19:19 
 Ocena 3 na 3
panTeista (6808 punktów)
>> Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest
>> możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?

Dla tych którzy się ze swoją orientacją źle czują będzie to terapia, dla tych którzy ze swoją orientacją homoseksualną czują się dobrze, terapia będzie całkowicie zbędna.

>Czy to jakieś celowe działanie natury, czy jednak zakłócenie - któremu człowiek niejako wtórnie nadaje taki, czy inny sens.

Natura nie działa celowo, do celowego działania potrzebny jest mózg. W Naturze sprawy po prostu dzieją się, jako wypadkowa różnych okoliczności. Dopiero istoty żywe (w tym ludzie) wykorzystują to w różny sposób.

Pozdrawiam


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
10-04-2014 20:06 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Natura nie działa celowo
Mimo to używamy pojęcia choroba oznaczającego chybienie celu jakim jest zdrowie.
10-04-2014 21:03 
 Ocena 2 na 2
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>>Natura nie działa celowo
>Mimo to używamy pojęcia choroba oznaczającego chybienie celu jakim jest zdrowie.

Zależy, jak się rozumie zdrowie. Można to definiować w wieloraki sposób, np. poprzez stawianie warunków "współżycie niewykluczające zapłodnie jako warunek (element) prawidłowego działania organizmu". Bez warunku, ot po prostu "możliwość współżycia bez uwagi na konsekwencjie" lub jeszcze szerzej "wolne życie w aspektach, które są dla nas ważne".
Istotnie jest możliwe, że homoseksualista nagle poczuje się chory, bo uświadomi sobie, że nie może połączyć przyjemności współżycia z możliwością posiadania dzieci.
A ktoś inny odwrotnie, czuje się rześki i zdrowy, bo może cieszyć się seksem bez ryzyka posiadania dzieci (stosując antykoncepcję, będąc gejem / lesbijką).
Mam kolegę, który - o zgrozo! - był niezdrowo zdołowanych faktem, że jego współżycie z przypadkowo spotkaną osobą zaowocowało ciążą.

Ile osób i chwil w życiu - tyle możliwości zaistnienia stanu zdrowia lub choroby. Sprawę komplikuje fakt, że część procesów związanych ze zdrowiem, czy chorobą dzieje się poza naszą świadomością.
Pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
ślusarski (750 punktów)
>Homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy.

Jeśli homoseksualizm nie jest chorobą, to w jakiś sposób musi być korzystny dla populacji ludzkiej. Zastanawiali się nad tym ewolucjoniści, behawioryści i rozsądnym wydaje się tłumaczenie, że homoseksualizm pełni więziotwórczą rolę społeczną. W czasach paleolitycznych istniał ścisły podział ról na kobiece i męskie. Mężczyzna zwykle bywał myśliwym, gdzie za zwierzyną należało pokonywać dalekie wędrówki trwające wiele dni. Taka grupa kilku, lub kilkunastoosobowa musiała w sposób zorganizowany i w zgodzie współpracować. Cóż tu robić wieczorem w jaskini przy ognisku, kiedy hormony buzowały? Należało uprawiać zastępczy seks z przyjacielem wyprawy. Przecież nie będą zadowalać się zoofilią, kiedy zwierzyny brak.
Te utrwalone cechy przetrwały do dzisiejszych czasów i istnieją w niemałym procencie w każdym z nas, lecz nie zdajemy sobie z tego sprawy. Także nie ma stuprocentowych homoseksualistów, tylko mieszanina obu tych cech.
11-04-2014 16:17 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Jeśli homoseksualizm nie jest chorobą, to w jakiś sposób musi być korzystny dla populacji ludzkiej. Zastanawiali się nad tym ewolucjoniści, behawioryści i rozsądnym wydaje się tłumaczenie, że homoseksualizm pełni więziotwórczą rolę społeczną.
Tyle, że się to ździebko nie sprawdziło, bo równocześnie wykształciła się w ludziach do seksualnych odmieńców niechęć, wskutek której trzeba ludzi na siłę przekonywać, że homoseksualista go nie ugryzie, taka to jest obecnie więź.
11-04-2014 21:23 
 Ocena 1 na 1
ślusarski (750 punktów)

>Tyle, że się to ździebko nie sprawdziło, bo równocześnie wykształciła się w ludziach do seksualnych odmieńców niechęć, wskutek której trzeba ludzi na siłę przekonywać, że homoseksualista go nie ugryzie, taka to jest obecnie więź.

Homoseksualizm jest atawizmem, bo w dzisiejszych czasach jest nieprzydatny (w kategoriach rozrodczości), choć nadal może pełnić rolę więziotwórczą w swoim kręgu.
Natomiast homofobia jest wynikiem presji środowiska, politycznej, w zacofanych społeczeństwach.
11-04-2014 21:43 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Homoseksualizm jest atawizmem...
>Natomiast homofobia jest wynikiem presji środowiska...
Na odwrót, homofobia jest atawizmem, który presja środowiska pomaga zwalczyć, a homoseksualizm atawizmem być nie może, bo atawizm to cecha przodków ujawniona u odległego ewolucyjnie potomstwa, ale pra-homoseksualiści nie mogli niczego potomnym przekazać, bo umierali bezpotomnie.
11-04-2014 21:59 
 Ocena 2 na 2
ślusarski (750 punktów)

>Na odwrót, homofobia jest atawizmem, który presja środowiska pomaga zwalczyć

Po części jest, lecz wpływ środowiska ją pogłębia. A nawet tworzy u osobników wchodzących w okres dojrzewania, którzy nie spotkali się z inicjacją homoseksualną.

>...pra-homoseksualiści nie mogli niczego potomnym przekazać, bo umierali bezpotomnie.

Nie tak do końca umierali bezpotomnie, gdyż czysty homoseksualizm jest rzadkością. Zwykle są to skłonności utrwalone przez praktyki homoseksualne. Najczęściej homoseksualiści są bi.
12-04-2014 13:19 
 Ocena 3 na 3
Domestos z Bidetu (6257 punktów)

>Natomiast homofobia jest wynikiem presji środowiska, politycznej, w zacofanych społeczeństwach.
>

Politycznej, być może i często ale chyba - moje zdanie - częściej: religijnej(wyznaniowej).

Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
ślusarski (750 punktów)

>Politycznej, być może i często ale chyba - moje zdanie - częściej: religijnej(wyznaniowej).

Nieraz słyszałem w sejmie o sianiu niechęci i straszeniu homoseksualizmem, jednak ma to wymiar polityczny. Oczywiście to głosiły partie z religią powiązane.
12-04-2014 21:46 
 Ocena 1 na 1
paganus (731 punktów)
>Te utrwalone cechy przetrwały do dzisiejszych czasów i istnieją w niemałym procencie w >każdym z nas, lecz nie zdajemy sobie z tego sprawy.

Lubię czasem dowiedzieć się czegoś nowego o sobie. Dziękuję. Moja żona jednak nie.

Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>W ciężko się otwierającym wątku n/t homoseksualizmu przeczytałam zdanie o treści
>Homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy.

No, nie jest, bo na to jest inny termin - zboczenie.

>Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji homoseksualnej na heteroseksualną jest możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?

Jakaś tam rola tego fenomenu pewnie istnieje w ramach populacji, więc to uśrednienie - standaryzacja będzie pewnie szkodliwa dla kondycji tej populacji.
selfishgene (102 punktów)
Spróbuj takie o to ćwiczenie myśleniowe jeszcze:

heteroseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?
czy raczej
heteroseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?
Bo jeśli w przyszłości okaże się, że odwracanie orientacji heteroseksualnej na homoseksalną jest
możliwe, to czy w tej przyszłości nie zechcemy owego odwracania nazwać leczeniem?

Czy nauka wykluczyła przyszłą możliwość odwracania orientacji seksualnych?

Czy pierwsze spontaniczne złamanie symetri jest chorobą? Przecież to anomalia!
22-04-2014 07:17 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Spróbuj takie o to ćwiczenie myśleniowe jeszcze:
>heteroseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?
>czy raczej
>heteroseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?
W postcie inicjującym pytam o kierunek zależności zasugerowanej w podlinkowanym tam twierdzeniu, a ono dotyczy homoseksualizmu.
24-04-2014 04:49 
 Ocena 3 na 3
selfishgene (102 punktów)
Nie jestem zawodowym logikiem, jeśli tu jest taki to proszę o pomoc w sprostowaniu.

Pierwsze zdanie jest myślę prawdziwe jednak.
>Homoseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest chorobą

Drugie zdanie zawiera zaprzeczenie wewnętrzne.
>Homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?

Uznajemy, że leczymy zjawiska, które najpierw uznajemy za chorobliwe, a nie odwrotnie.
Jeśli rozpoznajemy stan chorobowy, potem szukamy metody leczenia.
Proces przyczyna - działanie działa w jednym kierunku. Najpierw powstała choroba potem medycyna, nie odwrotnie.

Zastanawiające jest jednak to, że nasz zmysł moralny wciąż sugeruje nam rozważanie homoseksualizmu w kategoriach choroba/lekarstwo.
Jest to ewidentny archaizm, który powinniśmy byli już dawno porzucić.

Dylematy moralne jednak pozostaną zawsze i są ważne.
Ponieważ realizm moralny istnieje, wiec odpowiedzi mogą być słuszne lub błędne, niezależnie od tego czy dylemat jest arbitralny.

Czy mając wiedzę i możliwość powinniśmy zmienić genotyp dziecka tak aby:
1. dziewczynka jako dorosła kobieta miała duży atrakcyjny biust?
2. dziecko, którejkolwiek płci, nie było rude?
3. zmieniasz zestaw genów, który powoduje zmianę płci
4. dziecko którejkolwiek płci nabyło wyjątkowe zdolności muzyczne lub matematyczne
5. zmieniasz pewnien zestaw genów dowolny, który powoduje, że ten człowiek będzie szczęśliwy.

Na wszystkie te dylematy (z wyjątkiem 5 jak wierzę,chyba, że zdarzy ci się żyć w społeczeństwie, które jako imperatyw uważa poczucie szczęścia jako zło) można dawać odpowiedż: tak lub nie w zależności od okoliczności.

-1. teoretycznie i empirycznie da się zmierzyc, że duży, atrakcyjny biust jest słuszną rzeczą na maksymalizowanie poczucia szczęścia, kobiety i mężczyzny.
-2. Kolor rudy włosów może maksymalizować, ale może również być przyczyną tragedi jeśli znajdzie się nieszczęśnikowi żyć wśród rudofobów.
-3. rokowania poziomu szczęścia będą inne dla dziewczynki w Chinach, Afganistanie a inne będą w Holandi czy powiedzmy w Czechach.
-4. To samo może to być maksymalizacja,ale żyjąc w kulturze, gdzie matematyka i muzyka jst utożsamiana z siłami zła, będzie tragedią.

Zdecydowanie bardziej fascynującym tematem może być szukanie ewolucyjnych korzeni homoseksualizmu a jeszcze bardziej przyczyny homofobi. I w takich kategoriach przyczynowości powinno się tą tematykę badać, gdyż w takiej perspektywie jest to najbardziej pouczające i zarazem można sobie uzmysłowić, że przyczynowość zjawisk jest dużo głębiej zakorzeniona niż nam może się wydawać.
24-04-2014 16:35 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>leczymy zjawiska, które najpierw uznajemy za chorobliwe, a nie odwrotnie.
I homoseksualizm za takie "zjawisko chorobliwe" uchodził!
Podjęto nawet próby jego leczenia.
Te próby się jednak nie powiodły.
Wtedy ogłoszono, że homoseksualizm jest nieuleczalny.
A w końcu uznano, że homoseksualizm nie jest chorobą...

Więc tak się zastanawiam, czy nie zadziało się dwakroć odwrotnie, niż napisałeś: po pierwsze nie leczymy, po drugie nie najpierw. A z tytułem wątku powinnamod razu iść na całość i zatytułować go "Nieheteroseksualizm jako niechoroba."
24-04-2014 17:19 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>I homoseksualizm za takie "zjawisko chorobliwe" uchodził!
>Podjęto nawet próby jego leczenia.

W niektorych warstwach spolecznych leworecznosc do dzis postrzegana jest jako choroba i poddawana jest "leczeniu". Kazdy srednio rozgarniety czlowiek wie, ze "leczenie" leworecznosci moze skutkowac dysleksja, dysortografia lub dysgrafia ale pomimo to sa osobniki, ktore chca mankutow "leczyc".

Dzis zaden powazny czlowiek nie powie, ze leworecznosc to choroba pomimo, ze ewidentnie da sie te "chorobe" "wyleczyc".

Poza tym sa choroby, ktorych sie nie leczy. Krotkowidz zaklada okulary i zyje sobie szczesliwy pomimo swojej choroby. Gej wklada penisa w obcy meski odbyt i zyje sobie szczesliwy pomimo swojej "choroby".
24-04-2014 19:09 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Poza tym sa choroby, ktorych sie nie leczy.
Skoro są choroby, których się nie leczy oraz zdarzają się leczone niechoroby, powraca pytanie jak należy rozumieć podlinkowane zdanie z posta inicjującego ten wątek.
24-04-2014 19:19 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Skoro są choroby, których się nie leczy oraz zdarzają się leczone niechoroby, powraca pytanie jak należy rozumieć podlinkowane zdanie z posta inicjującego ten wątek.

Masz na mysli wypowiedz Meretseger? A co w tym zdaniu jest niejasne?
Homoseksualizm to taka sama "choroba" jak leworecznosc i jest z tych samych powodow "leczona" - z powodu ostracyzmu tepej czesci spoleczenstwa.
Tepa czesc spoleczenstwa zarowno na mankuta jak i na geja patrzy sie krzywo wiec probuje sie te "choroby" dla dobra tepej czesci spoleczentwsa "leczyc".
24-04-2014 19:57 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Skoro są choroby, których się nie leczy oraz zdarzają się leczone niechoroby, powraca pytanie jak należy rozumieć podlinkowane zdanie z posta inicjującego ten wątek.
>Masz na mysli wypowiedz Meretseger? A co w tym zdaniu jest niejasne?
Jaki sens ma stwierdzenie "homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy", skoro - jak twierdzisz - choroby których się nie leczy istnieją, a także zdarza się leczenie tam, gdzie choroby nie ma?
24-04-2014 20:10 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Jaki sens ma stwierdzenie "homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy", skoro - jak twierdzisz - choroby których się nie leczy istnieją, a także zdarza się leczenie tam, gdzie choroby nie ma?

Tak samo jak remis nie oznacza meczu bez goli.

Sa choroby, ktorych sie nie leczy - czy to dlatego, ze nie sa uciazliwe czy to dlatego, ze sa nieuleczalne.

Ty chcesz koniecznie stwierdzic, ze dlatego, ze homosksualizmu sie nie leczy nie przestaje on byc choroba.

Tak jak juz podalem w moim przykladzie: leworecznosc byla uwazana za chorobe i do niedawna byla "leczona". Teraz ani nie jest choroba ani sie tego nie "leczy". I co teraz?? Wedlug Twojej logiki co? Jest choroba pomimo tego, ze lekarze twierzda inaczej? Powinno sie leworecznosc leczyc? Nie powinno sie leczyc choc choroba jest? Nie powinno sie leczyc bo nie jest choroba? Powinno sie leczyc pomimo, ze choroba nie jest? Powinno sie leczyc bo choroba jest?
24-04-2014 20:37 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Jaki sens ma stwierdzenie "homoseksualizm nie jest chorobą, tego się nie leczy", skoro - jak twierdzisz - choroby których się nie leczy istnieją, a także zdarza się leczenie tam, gdzie choroby nie ma?
>Tak samo jak remis nie oznacza meczu bez goli.
Nie widzę analogii, to inny stopień złożoności.

>Ty chcesz koniecznie stwierdzic, ze dlatego, ze homosksualizmu sie nie leczy nie przestaje on byc choroba.
Ja? Przecież to Ty dawałeś przykłady chorób, których się nie leczy!

>Tak jak juz podalem w moim przykladzie: leworecznosc byla uwazana za chorobe i do niedawna byla "leczona". Teraz ani nie jest choroba ani sie tego nie "leczy". I co teraz?? Wedlug Twojej logiki co?
Posłużyłam się logiką Meretseger i Twoją.

>Jest choroba pomimo tego, ze lekarze twierzda inaczej?
Jak chcesz powiedzieć, że nie ma choroby dlatego, że lekarze twierdzą, że jej nie ma, to zrób to w innym wątku. W tym takie postawy jak uleganie medycznym modom i ślepa wiara w autorytet lekarzy są podważane.
24-04-2014 20:56 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Jak chcesz powiedzieć, że nie ma choroby dlatego, że lekarze twierdzą, że jej nie ma, to zrób to w innym wątku. W tym takie postawy jak uleganie medycznym modom i ślepa wiara w autorytet lekarzy są podważane.

Skupmy sie na moim przykladzie i Twoim zdaniu:

Leworecznosc to:

a) choroba bo sie ja leczy
b) nie choroba a jednak sie ja leczy
c) choroba ale sie nie leczy
d) nie choroba i sie nie leczy
e) leczy sie i dlatego jest choroba
f) nie leczy sie i dlatego nie jest choroba
g) leczy sie ale to nie znaczy, ze to choroba
h) nie leczy sie ale to nie znaczy, ze to nie choroba

Dla mnie prawidlowa odpowiedzia jest d.
Przy czym musze dodac, ze dla tepej czesci spoleczenstwa (ktora nie ma problemu z wytykaniem innosci i z dyskryminowaniem tej innosci) prawidlowa odpowiedzia jest mieszanka z c, e, h.

I analogicznie jest z homoseksualizmem: dla mnie i dla Meretseger homoseksualizm choroba nie jest. Kropka. Nie potrzebujemy dywagowac czy homoseksualizmu nie leczy sie bo to nie choroba czy nie choroba bo sie nie leczy.
Tak jak zdrowe zeby nie sa choroba i sie ich nie plombuje tak samo homoseksualizm sie jest choroba i sie go nie leczy.
25-04-2014 00:53 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Skupmy sie na moim przykladzie i Twoim zdaniu:
Jakim moim zdaniu?

>Leworecznosc to:
>a) choroba bo sie ja leczy
>b) nie choroba a jednak sie ja leczy
>c) choroba ale sie nie leczy
>d) nie choroba i sie nie leczy
>e) leczy sie i dlatego jest choroba
>f) nie leczy sie i dlatego nie jest choroba
>g) leczy sie ale to nie znaczy, ze to choroba
>h) nie leczy sie ale to nie znaczy, ze to nie choroba
>Dla mnie prawidlowa odpowiedzia jest d.
He he, ale sobie wykombinowałeś, jedyna nieabsurdalna opcja jest wyzuta ze związku przyczynowo-skutkowego, żeby pasowała pod mereciny szablon...

Czyżbyś nie wiedział dlaczego się leworęczności nie leczy?

Otóż "leworęczności się nie leczy, bo to nie jest choroba".
25-04-2014 01:01 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Jakim moim zdaniu?

Tym

Cytat:
homoseksualizmu się nie leczy, gdyż nie jest on chorobą?

czy raczej

homoseksualizm nie jest chorobą, gdyż się go nie leczy?

>Czyżbyś nie wiedział dlaczego się leworęczności nie leczy?
>Otóż "leworęczności się nie leczy, bo to nie jest choroba".

Zupelnie tak jak homoseksualizmu
25-04-2014 01:44 
 Ocena 6 na 6
selfishgene (102 punktów)

No cóż historia nauki i medycyny pamięta wiele pomyłek i błędów myślowych. Ten opisany przez ciebie jest/będzie jednym z nich.

Homoseksualizm jak wszystko inne należy poprostu traktować jako fenotyp. Cechę organizmu lub gatunku, która wyewoulowała z takich czy innych przyczyn.

Chciałbym przypomieć o przykrej histori z USA XIX w. Pewien wpływowy lekarz, Cartwright zajmował się badaniem czarnych niewolników i ich zachowniem. Jako reultat jego wieloletnich badań udało sie zdiagnozować co najmiej dwa stany chorobowe: drapetomania oraz dysaethesia aethiopica.

Drapetomania opisywana była jako choroba psychiczna objawiająca się niezadowoleniem, buntem, a nawet w skrajnych przypadkach mogła prowadzić do szaleństwa i ucieczki.
Dysaethesia aethiopica (potocznie łajdactwo) opisana była jako lenistwo, prymitywizm otępienie umysłowe i brak poszanowania etyki.

W obu przypadkach zalecano chłostę jako dobrze rokujące leczenie.

Z łatwością można sobie wyobrażić, że w tamtym czasie istniał pewien znikomy procent społeczeństwa (postępowców-sceptyków), którzy też prowadzili dyskusję idenyczną jak my teraz. Czy drapetomania jest chorobą, którą się leczy i tym podobne intelektualne wygimasy, które nam tutaj przedstawiono.

Dżiś już nie mamy wątpliwości, że tragedia tamtych czasów nie wynikała z niewłaściwego ocenienia dylematu choroba/niechoroba. Cały system myślowy był w błędzie! Wyobrażenie natury ludzkiej było błędne.

To, że ktoś inteligentny potrafi złozyć zdanie gramatycznie poprawne i zmusza do myślenia, nie oznacza automatycznie, że dylemat ten ma jakiś sens.

Ta dyskusja jest dokładnie tym samym co już było i czym więcej ludzi to dostrzeże i czym szybciej, tym lepiej będzie dla tego gatunku.
selfishgene (102 punktów)
Czytając wcześniejsze wpisy wielu forumowiczów odnoszę wrażenie, ze wielu popełnia pewien błąd myślowy w rozumieniu ewolucji.

Niektórzy wypowiadając sie o ewolucji homoseksualizmu czy heteroseksualizmu odnoszę wrażenie, że przyjmują jakiś wzór czy kierunek w jakim ewolucja się odbywała czy nawet w jakim kierunku powinna się odbywać. Błąd.

Innym błędem jest ciche założenie, że udowodnienie adaptacyjności zachowania sprawia, że to zachowanie powinno być jakoś bardziej porządane. Na jakiej zasadzie?

Nasze wybory moralne powinny być wolne i niezależne od tego czy pewna cecha jest uznana jako adaptacja czy powiedzmy jest produktem ubocznym lub wynikiem neutralnego dryfu genetycznego.

Chcę przypomieć, że fenotypy ewoulują, ponieważ mogą

Badanie cechy jako wynik adaptacji z punktu patrzenia dzisiejszego środowiska może być błędne z co najmiej dwóch powodów:

1. W jednym okresie i środowisku mogą być adaptacyjne (częstotliwość będzie wzrastać) a w innym czasie i otoczeniu ta sama cecha może być neutralna lub częstotliwość będzie maleć. Jednocześnie trzeba załozyć, że w każdym momencie dobór naturalny może faworyzować coś innego.
2. Warunki, w których ewoluowała cecha były inne niż obserwowane teraz i nie ma pewności jakie one były.

Wiemy, że geny są plejotropowe. Czyli jeden wyodrębiony gen może mieć wiecej niż jeden skutek, czyli może powodować wiele cech fenotypowych. Np jedna z tych cech może być adaptacyjna, jedna neutralna a inna szkodliwa. Jeśli koszty szkodliwego działania nie przewyższają korzyści, częstotliwość występowania genu będzie wzrastać.

Reasumując: Dla ochłodzenia entazjazmu adaptacjonistów, którym ja też jestem. Trzeba brać pod uwagę pewne prawdopodobieństwo, że homoseksualizm wyewoluował ponieważ mogł być adaptacyjny w warunkach, które istniały kiedyś, a których nie widzimy dżiś, bo one przestały istnieć.
05-05-2014 15:56 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Trzeba brać pod uwagę pewne prawdopodobieństwo, że homoseksualizm wyewoluował
Raczej można niż trzeba, tylko pytanie po co, jeśli nie prowadzi to do obalenia tezy tego wątku. Poprawność pod jednym względem nie wyklucza błędu w innym miejscu.
11-05-2014 21:57 
 Ocena 1 na 1
selfishgene (102 punktów)
>>Trzeba brać pod uwagę pewne prawdopodobieństwo, że homoseksualizm wyewoluował
>Raczej można niż trzeba, tylko pytanie po co, jeśli nie prowadzi to do obalenia tezy tego wątku. Poprawność pod jednym względem nie wyklucza błędu w innym miejscu.
>
W Twoim wątku ciężko dostrzec tezę, którą można "obalać".

Twój wątek składa się z pytań.

Padło wiele trafnych wypowiedzi ( i ja też się dołączyłem) próbujących wykazać, że homoseksualizm jest pseudoproblemem o tyle prawdziwym tylko, że o nim dyskutujemy.

Swego czasu rozprawiając o rasizmie napotkałem się na trywialną, ale jednak dającą do myślenia wypowiedźią pewnego antropologa, który powiedział, że "problem rasizmu zniknąłby, gdyby wszyscy przestaliby o nim mówić".

Dżisiejsza nauka sugeruje raczej, że jest to naiwne i nieprawdziwe, gdyż istnieją spójne logicznie próby tworzenia teori ewolucyjnego pochodzenia rasizmu. Więc samo zaprzestanie mówienia o czymś co jest częścią naszej biologicznej natury nie może okazać się wystarczające, aby coś zniknęło.

Patrząc w historię nauki odnieść można wrażenie, że za każdym razem dopóki jakieś zjawisko nie zostaje wyjaśnione i opisane w satysfakcjonującym stopniu i ogólnie akceptowany sposób, to zawsze prowokuje ono do filozoficznych rozważań i niemądrych pytań, o czym przekonujemy się post factum. Tak było zawsze, bo tak to działa. Problem prądu elektrycznego, problem eteru, siły życia, natury ognia, itp.
Dżiś takie rozważania tych zjawisk mogą być powodem do zawstydzenia. Za każdym razem okazuje się, że jest dużo ciekawiej a filozoficzne dywagacje mijały się z prawdziwym sensem rozważanego zjawiska.

Podobnie jest teraz z homoseksualizmem. Nie mamy jeszcze zadowalającego, satysfakcjonującego i ogólnie akceptowanego wyjaśnienia homoseksualizmu. Stąd też może się to przyczyniać do tej obsesji, którą przejawia wielu ludzi na ten temat.

Jednak każdemu i Tobie również polecam takie o to opracowania, które zachaczają o temat homoseksualizmu i problemu natury ludzkiej bez uprzedzeń. Są pouczające i przedstawiają wiele niesamowitych koncepcji:

"O pochodzeniu cnoty" Matt Ridley
"Wojna plemników" Robin Baker
"Tabula Rasa" Steven Pinker
"Czerwona Królowa" Matt Ridley
i kontrowersyjna "Na początku był seks. Prehistoryczne żródła nowoczesnej seksualności" praca zbiorowa

Pozdrawiam serdecznie.
12-05-2014 11:42 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>W Twoim wątku ciężko dostrzec tezę, którą można "obalać".
Piszący w wątku moi opozycjoniści nie mieli z tym problemu.

>dopóki jakieś zjawisko nie zostaje wyjaśnione [...] prowokuje ono do filozoficznych rozważań i niemądrych pytań
A że stawianie pytań wywołuje poszukiwanie odpowiedzi, czyli wyjaśnień, zgódźmy się pytanie jest mądre.

>Nie mamy jeszcze zadowalającego, satysfakcjonującego i ogólnie akceptowanego wyjaśnienia homoseksualizmu.
Stąd ten wątek, który jest właśnie próbą wyjaśnienia.

>Jednak każdemu i Tobie również polecam takie o to opracowania...
Gdyby zaproponowane opracowania miały istotną dla naszej dyskusji wartość, nie poradziłabym sobie z Twoją argumentacją z taką łatwością.
adamcopper (64 punktów)
(zablokowany)

chodzi o to ze nie jest choroba gdyz skreslono homosexualizm z listy zboczen sexualnych czyli wlasnie chorob (psychicznych), jakby sie uprzec to jednak mozna wpsiac homosexualizm na liste chorob genetycznych, ktore, byc moze w przyszlosci beda leczone za pomoca terapii genowych

tylko niby po co komus wmawiac na sile ze jest chory jesli sie takim nie czuje?zeby moc go leczyc za grube pieniadze u psychiatry?czy zeby mu przyznac rente chorobowa?

osobiscie nie bardzo wiem do czego te wszystkie dyskusje o homosexualizmie maja zmierzac?dzieci nie musza oni adoptowac gdyz poprostu zrobia je sami, nie sa bezplodni, dziedziczyc moga po sobie, wystarczy ze napisza testament, odwiedzac w szpitalu sie moga, wystarczy ze napisza upowaznienie ze zezwalaja na wizyty, a slub sie zawiera przed Bogiem a nie przed ksiedzem, wiez zezwolenie duchownych jest im zbedne
21-05-2014 08:33 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>slub sie zawiera przed Bogiem a nie przed ksiedzem, wiez zezwolenie duchownych jest im zbedne
Chodzi o sformalizowanie związku wg prawa państwowego, nie mieszaj do sprawy bytów urojonych, mowa o realiach.
I postaraj się może jakoś nieco czytelniej pisać, ok?
22-05-2014 11:40 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>nie jest choroba gdyz skreslono homosexualizm z listy [...] jakby sie uprzec to jednak mozna wpsiac homosexualizm na liste chorob
Fakty dokonane i upór to nienaukowe kryteria, w połączeniu wręcz katastrofalne.

>tylko niby po co komus wmawiac na sile ze jest chory jesli sie takim nie czuje?
Kto cokolwiek komuś wmawia? Nawet trędowaty może się mieć za zdrowego, wolno mu.

>nie bardzo wiem do czego te wszystkie dyskusje o homosexualizmie maja zmierzac?
M.in. do tego, żeby komuś wytknąć, że nie wie, po co w takiej dyskusji wypowiada.

>dzieci nie musza oni adoptowac gdyz poprostu zrobia je sami, nie sa bezplodni,
Tylko że homoseksualnie nie wyprodukuje się dziecka, musi zajść relacja hetero.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365