 |
Czy drobna osoba może śpiewać w operze? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-09-2014 21:26 | Selanos (12869 punktów) | Czy drobna osoba może śpiewać w operze? | Ta sprawa nie daje mi spokoju, a nawet wujek google nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć na moje pytanie.  Nie jestem znawcą opery, gatunek jednak lubię i zauważyłem, że śpiewacy operowi oseskami nie są. Największe gwiazdy opery są z reguły wysokie i/lub otyłe. Luciano Pavarotti miał ok. 1.80 m i przez znaczną część kariery był zdecydowanie okrągły, Placido Domingo ma prawie 1.90 m, ale wygląda na osobę z wagą jak najbardziej prawidłową. Tylko jeden z trzech tenorów był nieco drobniejszy, Jose Carreras ma ok. 1.70 i jest szczupły. Popularny Dmitri Hvorostovsky jest wysoki i dobrze zbudowany, Bryn Terfel, kolejny popularny baryton, ma ponad 1.90 m i do najszczuplejszych nie należy. Jeśli chodzi o kobiety w operze, to również nie kojarzę zbyt wielu filigranowych sylwetek. Jedna z największych śpiewaczek XX wieku, Maria Callas, miała dokładnie 1.73 m, czyli zdecydowanie powyżej średniej i była szczupła. Co ciekawe, czytałem opinie, że jej głos nie był już tak dobry po tym jak zdecydowała się schudnąć. Kolejna wielka śpiewaczka, Montserrat Caballe, przez większość kariery była (i jest nadal) zdecydowanie okrągła. Popularne dziś Elina Garanca i Anna Netrebko, są szczupłe i dość wysokie, obydwie mają powyżej 1.70 m. Stereotypowy śpiewak/śpiewaczka operowa to osoba otyła, ten stereotyp trafił nawet do języka potocznego: It ain't over till the fat lady sings. Stąd moje pytanie: czy wzrost i/lub waga mają wpływ na głos? Czy osoba o drobnej budowie ciała mogłaby bez problemu śpiewać w operze?Dość logiczne wydaje się to, że osoby wyższe mają nieco większą pojemność płuc (chyba że się w tej kwestii mylę) co ma wpływ na głos, jednak co z wagą? Szukałem w internecie, czytałem opinię, że dodatkowy tłuszcz wokół krtani sprawia, że głos jest ładniejszy (większa zdolność rezonansowa krtani). Nie wiem jak dokładnie miałoby to działać. Mnie uczyli na zajęciach z emisji głosu, że otyłość raczej przeszkadza, nie pomaga. Dr Peter Osin z Royal Marsden Hospital w Londynie twierdzi, że otyłość u śpiewaków operowych to efekt ich ponadludzkiego wykorzystywanie płuc. Otóż według pana doktora, wysiłek jakim poddawane są płuca śpiewaków operowych sprawia, że płuca wysyłają sygnał w postaci hormonów co ma zwiększać apetyt. Kolejna teoria mówi, że gwiazdy opery niekoniecznie są otyłe, a wyglądają na takie, ze względu na powiększoną klatkę piersiową. Źródłem tej teorii mają być badanie przeprowadzone w The National Voice Centre, University of Sydney (plik pdf.) Jestem właśnie w trakcie czytania. Inna teoria bazuje na tym, że dawniej było większe zapotrzebowanie na dużych śpiewaków. Kiedy nie było nagłośnienia a śpiewak o własnych siłach musiał śpiewać głośniej niż orkiestra, duża budowa ciała (czyli jak podejrzewam większa pojemność płuc) miała w tym pomagać. Podążając za trendem "im większy tym lepiej" otyłość również zaczęła być postrzegana jako przewaga. Czy ktoś zna odpowiedź na moje pytanie natury muzyczno-medycznej?  Ciekawe linki: www.thereg(*)23/the_odd_body_opera_singers/ www.e-teatr.pl/pl/artykuly/110932,druk.html | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Czy ktoś zna odpowiedź na moje pytanie natury muzyczno-medycznej?  Masz rację i jej nie masz zarazem, zwracając uwagę na ogólną posturę (jak rozumiem, zakładamy milcząco, że osoby te są wyposażone przez naturę w ładną barwę głosu, który można było rozwinąć no i rzecz jasna słuch, bez czego inne walory na nic). Cechy, na które zwracasz uwagę, rzeczywiście są w dużej mierze przypisane śpiewakom operowym. Ale co do samego śpiewania - nie są konieczne. Przykładem jest tu Edith Piaf, piosenkarka o mikrej posturze i potężnym głosie. Rzecz cała polega na tym, że muzyka operowa operuje często bardzo długimi frazami, arie czy recytatywy, z których składają się opery czy oratoria są dużo dłuższe, no i czas występu, który nie może być dostosowany do jednej osoby, ale toczy się wg scenariusza dla wszystkich aktorów, a który również obejmuje grę sceniczną, jest też w sumie większy (jak i więcej z reguły czasu poświęcają śpiewacy na przygotowania podczas prób i rozgrzewek, gdyż partie forte też są dłuższe), wszystko to wymaga iście atletycznej kondycji i wytrzymałości. Rzecz też nie bez znaczenia - piosenkarze posługują się mikrofonami i wzmacniaczami (jakkolwiek Piaf miała z natury potężny głos) - zatem więcej jest drobnych piosenkarek, które mają piękny, ale niezbyt silny głos, gdyż nie muszą, jak śpiewaczki operowe, zmagać się z akustyką pełnej widowni. No i rzecz ostatnia, ale w tym wszystkim równie ważna - aktor operowy musi być dobrze widoczny nawet z ostatnich rzędów Teatru Wielkiego.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | | Selanos (12869 punktów) | > Przykładem jest tu Edith Piaf, piosenkarka o mikrej posturze i potężnym głosie.Myślałem właśnie o Edith Piaf, jednak czy ona potrafiłaby zakrzyczeć orkiestę? Poza tym, Edith Piaf, jakby to nazwać, śpiewał wersami.  Chociaż jej głos był bardzo silny, to jej pojemność płuc już raczej nie. > wszystko to wymaga iście atletycznej kondycji i wytrzymałości.Atletyczna kondycja i wytrzymałość - ok, ale co z otyłością? Interesuje mnie to jak, jeżeli w ogóle, budowa wpływa na głos. Wątpię żeby np. pani Caballe miała atletyczną kondycję, a mimo 81 lat na karku i emerytury, nadal od czasu do czasu występuję. Nie ma już co prawda bardzo dobrego głosu ale nadal daje rade. W wieku 60-70 lat brzmiała jeszcze świetnie. > No i rzecz ostatnia, ale w tym wszystkim równie ważna - aktor operowy musi być dobrze widoczny nawet z ostatnich rzędów Teatru Wielkiego.Prawda, ostatnio jednak jest parcie na to, żeby również w operze wszyscy byli piękni, szczupli i jak najdłużej młodzi. Deborah Voigt została zastąpiona, ponieważ uznano, że jest za gruba.
|
|
|  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Atletyczna kondycja i wytrzymałość - ok, ale co z otyłością? Interesuje mnie to jak, jeżeli w ogóle, budowa wpływa na głos.Proces emisji głosu opiera się na tkankach innych niż tłuszczowa - ważne są rezonatory głowowe (kość), mięśnie (krtani, żuchwy, przepona), ale nie tkanka tłuszczowa. Mój nauczyciel śpiewu, tenor, był przez wiele lat śpiewakiem operowym a był dość niski (ok. 165 cm) i na pewno nie był otyły (chudy też nie). Tak że moim zdaniem nie ma takiej reguły. W przypadku kobiet może częściej występuje otyłość z racji innego metabolizmu i tego, że trudniej im przetrzymać spadek poziomu cukru we krwi, ale tu już niech się medycy wypowiadają. Na pewno zawodowe primabaleriny muszą dobrze pojadać z racji wysiłku, część z tego pewnie niestety ląduje "po bokach" 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| |  | | Selanos (12869 punktów) | Wielkie dzięki za odpowiedź
|
|
| | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Wielkie dzięki za odpowiedź OK. Edit - nie primabaleriny, tylko primadonny 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
1 na 1 |
 | | Selanos (12869 punktów) | > -A Freddie Mercury? Śpiewał właściwie jak chciał i co chciał. Gruby nie był..nie wiem ile miał wzrostu.Średni wzrost, podobno miał warunki do tego, żeby śpiewać w operze. Posłuchajmy jednak, jak brzmi śpiewając z gwiazdą opery, z Montserrat Caballe - www.youtube.com/watch?v=vrqsjEUrvKMMontserrat Caballe śpiewa bez wysiłku, jej głos jest znacznie głębszy. Freddie, który miał świetny głos, w parze z piosenkarką operową jednak nie brzmi już tak dobrze. Śpiewa z wysiłkiem, drżącym głosem. O Kiepurze mówi się, że był niski, nie mam pojęcia co do pozostałych. Ciężko mi oceniać Shapplin, ona właściwie nie śpiewa w operze. > A że raczej nie głodują...Różnie to bywa, nie są też gwiazdami pop, które sprzedają miliony płyt i mają dużo zer na koncie.
|
|
 | Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > -Może niektórzy ze śpiewaków są otyli, bo po prostu niewiele robią poza śpiewaniem, a im sławniejszy, tym więcej śpiewa i mnie się rusza. A że raczej nie głodują...  Śpiew operowy to jest spory wysiłek fizyczny. To nie jest tylko poruszanie ustami i wydalanie dwutlenku węgla pod większym ciśnieniem niż zwykle. A im się jest sławniejszym, tym bardziej trzeba się starać, bo z piedestału boleśnie się spada. Publiczność operowa jest bardzo krytyczna. Przedstawienie operowe dziś to nie barok, kiedy śpiewak stawał sobie na środku sceny, odśpiewywał swoje i schodził. Dziś trzeba grać - biegać, skakać, tańczyć, pojedynkować się na broń białą a czasem nawet jeździć konno. I śpiewać w tym czasie. Trzeba dbać o kondycję, co niekoniecznie oznacza szczupłość. Wysiłek nie mniejszy niż u rockowego artysty, a jeszcze trzeba trzymać fason, nie można się w trakcie recytatywy ocierać ręcznikiem ani zrzucać cięższych fragmentów kostiumu. Dlatego m.in Pavarotti nie występował na scenie, był śpiewakiem "estradowym". Po prostu nie miał odpowiedniej kondycji. Każdy chórzysta Ci powie, jaki człowiek jest zamęczony fizycznie po dwugodzinnej próbie. Po przedstawieniu operowym soliści lecą z nóg. A jak to Wagner, to prawie trzeba ich znosić ze sceny 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Sam odpowiedziałaś na swoje pytanie podając przykłady śpiewaczek/śpiewaków operowych, którzy ani nie są otyli, ani bardzo wysocy. PS. Próbujesz sugerować, że mężczyzna o wzroście 1,7 m jest kurduplem, a kobieta wzrostu 1,7+ jest gigantką?
|
|
 | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Sam odpowiedziałaś na swoje pytanie podając przykłady śpiewaczek/śpiewaków operowych, którzy ani nie są otyli, ani bardzo wysocy.> PS. Próbujesz sugerować, że mężczyzna o wzroście 1,7 m jest kurduplem, a kobieta wzrostu 1,7+ jest gigantką?Z tego co wiem, to metr siedemdziesiąt z plusem to w wielu regionach świata trochę powyżej średniej u kobiet i trochę poniżej średniej u mężczyzn. Chodziło mi raczej o to, czy osoba postury Edith Piaf, czyli z metr pięćdziesiąt w kapeluszu i na szpilkach o wadze kilogramów czterdziestu pięciu, mogłaby zostać piosenkarką operową, oraz czy waga wyższa od prawidłowej, pomaga piosenkarzom operowym.  Wzrost Jose Carrerasa jest jak najbardziej zwyczajny, trochę poniżej średniej. Biorąc pod uwagę jego wiek, pewnie jak miał lat naście czy pierwsze dziesiąt, był uznawany za mieszczącego się w średniej, bo średnia wzrostu skoczyła do góry przez ostatnie dekady.
|
|
|  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >Sam odpowiedziałaś na swoje pytanie podając przykłady śpiewaczek/śpiewaków operowych, którzy ani nie są otyli, ani bardzo wysocy.> >PS. Próbujesz sugerować, że mężczyzna o wzroście 1,7 m jest kurduplem, a kobieta wzrostu 1,7+ jest gigantką?> Chodziło mi raczej o to, czy osoba postury Edith Piaf, czyli z metr pięćdziesiąt w kapeluszu i na szpilkach o wadze kilogramów czterdziestu pięciu, mogłaby zostać piosenkarką operową,Raczej nie. Piaf miała stosunkowo niski głos, chropowaty, zupełnie nie operowy. To był głos który wywoływał dreszcze u słuchaczy, ale nie wprawiał w drżenie kryształowych kieliszków. Na dodatek śpiew operowy to jest ciężki wysiłek fizyczny a warunki fizyczne Piaf były efektem dzieciństwa i młodości spędzonych w biedzie i momentami skrajnym niedożywieniu. Istnieje jednak szansa, ze gdyby od dziecka kształciła się w tym kierunku i na dodatek była dobrze odżywiana (i nie paliła od 13 roku życia), nie byłaby potem "wróbelkiem" z chrypką. Mogłaby być i wyższa i bardziej postawna i mieć czysty głos. Ale czy operowy? > oraz czy waga wyższa od prawidłowej, pomaga piosenkarzom operowym.  Śpiewakom! Nie ma w operze piosenkarzy. A czy waga pomaga? Może nie tyle sama waga co w ogóle budowa ciała i skłonność do nadwagi. Możliwe, że tak samo jak pomaga kulomiotom. Nie ma szczupłych, a przecież kula wcale dużo nie waży. Podsumowując - nie każdy dobry głos jest głosem operowym. Na dodatek do samego daru natury trzeba dołożyć lata treningu pod kierunkiem specjalistów. Samorodne talenty operowe są w historii znane, ale zwykle bardzo szybko "zrywały" sobie gardła przez nieprawidłową techniką. Chyba najsłynniejszy jest przypadek Jenny Lind, "szwedzkiego słowika", która była takim cudownym dzieckiem, zrobiła zawrotną karierę, jednocześnie w ciągu kilku lat tak nadwyrężając struny głosowe, że o mało nie straciła głosu i musiała się zacząć uczyć śpiewać od początku. Ktoś tu wyciągnął Freddiego Mercury - Freddie miał ogromny potencjał, jak na rocka miał niemal operowy głos, ale jak na operę, brakowało mu właśnie warsztatu. I w "Barcelonie" słychać to bardzo wyraźnie. Niemniej gdyby odpowiednio wcześnie zaczął się kształcić i poszedł w stronę opery... rock sporo by stracił 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| |  | | Selanos (12869 punktów) | > A czy waga pomaga? Może nie tyle sama waga co w ogóle budowa ciała i skłonność do nadwagi.> Możliwe, że tak samo jak pomaga kulomiotom. Nie ma szczupłych, a przecież kula wcale dużo nie waży.Może to kwestia tego, że nie przeszkadza? Taka gwiazda opery formatu Pavarottiego - wszyscy wszędzie go chcieli, często koncertował, po długim koncercie obfita kolacja, mało ruchu, jedzenie z restauracji - no i mamy nadwagę. > Podsumowując - nie każdy dobry głos jest głosem operowym. Na dodatek do samego daru natury trzeba dołożyć lata treningu pod kierunkiem specjalistów. Samorodne talenty operowe są w historii znane, ale zwykle bardzo szybko "zrywały" sobie gardła przez nieprawidłową techniką.Zastanawiam się, jak skończą te tzw. śpiewaczki operowe z hamerykańskiego "Mam talent" w wieku lat 8-13. Czy (nieudana) próby śpiewania "O mio babbino caro" w czymś co ma przypominać głos charakterystyczny dla opery, nie skończy się po kilku latach ciężkim uszkodzeniem głosu? > Ktoś tu wyciągnął Freddiego Mercury - Freddie miał ogromny potencjał, jak na rocka miał niemal operowy głos, ale jak na operę, brakowało mu właśnie warsztatu. I w "Barcelonie" słychać to bardzo wyraźnie.Szczególnie w "Ensueño", bo reszta była tak zmontowana, że Freddie śpiewał po swojemu i było dobrze. W "Ensueño" słychać jak Freddie się męczy, żeby było go słychać przy Montserrat Caballe. A może mi się tylko wydaję, muzykę słucham i lubię, ale się nie znam  > Niemniej gdyby odpowiednio wcześnie zaczął się kształcić i poszedł w stronę opery... rock sporo by stracił  Prawda  Najbardziej lubię te pierwsze albumy, kiedy jeszcze zahaczali o rock progresywny. Robili wtedy naprawdę dziwne rzeczy
|
|
| | |  | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Zastanawiam się, jak skończą te tzw. śpiewaczki operowe z hamerykańskiego "Mam talent" w wieku lat 8-13. Czy (nieudana) próby śpiewania "O mio babbino caro" w czymś co ma przypominać głos charakterystyczny dla opery, nie skończy się po kilku latach ciężkim uszkodzeniem głosu?Niekoniecznie. To jest Hameryka, tam rodzice wynajmują profesjonalnych nauczycieli śpiewu dla swoich cudownych dzieci. Powiem szczerze, że jak czasem widzę takie dzieciaki śpiewające "operowym" głosem, to tam jest więcej techniki niż talentu. > Szczególnie w "Ensueño", bo reszta była tak zmontowana, że Freddie śpiewał po swojemu i było dobrze. W "Ensueño" słychać jak Freddie się męczy, żeby było go słychać przy Montserrat Caballe. A może mi się tylko wydaję, muzykę słucham i lubię, ale się nie znam  Nie wydaje Ci się, słychać. Caballe ma niesamowity "aparat wokalny" i na jej tle mało kto nie wypada słabo  To było trochę ryzykowne ze strony Freddiego, własnie dlatego, że chciał jej dorównać. Niemniej, nie wiem czy jakiś inny rockowy głos dałby lepszy albo nawet zbliżony efekt. Jednak Freddie było w swojej kategorii the best of the best. Caballe to po prostu zupełnie inny wymiar. ps. Puściłam sobie właśnie "Casta Diva" w wykonaniu Caballe, to moja ulubiona aria kobieca. Z takim głosem może sobie wyglądać nawet jak Barbapapa. 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
| | | |  | | Selanos (12869 punktów) | > Nie wydaje Ci się, słychać. Caballe ma niesamowity "aparat wokalny" i na jej tle mało kto nie wypada słabo To było trochę ryzykowne ze strony Freddiego, własnie dlatego, że chciał jej dorównać.Tym bardziej, że w tamtym okresie głos Freddiego był już trochę zużyty - lata śpiewania wyższym niż naturalny głosem i palenia zrobiły swoje. > Niemniej, nie wiem czy jakiś inny rockowy głos dałby lepszy albo nawet zbliżony efekt.Ronnie James Dio, on potrafił śpiewać.
|
|
1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> czy wzrost i/lub waga mają wpływ na głos? Ogólnie w przyrodzie widać zasadę, że małe stworzenia wydają słabsze odgłosy, a większe odzywają się donośniej. .
|
|
 | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >> czy wzrost i/lub waga mają wpływ na głos?Ogólnie w przyrodzie widać zasadę, że małe stworzenia wydają słabsze odgłosy, a większe odzywają się donośniej. >.
Dziwne spostrzeżenie. Swego czasu był taki objazdowy z firmą ARTOS tenor grecki Paulos Raptis. Nie wiem ile jego wzrost przekraczał 150 cm. Ale głos miał potężny. Wydaje mi się, że zainteresowania związkiem między siłą głosu a wzrostem ssaka, zwanego przez samego siebie człowiekiem, nie ma sensu. Niezwykły talent śpiewaczy pani Haliny Farbotnik z Inowrocławia (jedno lekkie przeziębienie w trakcie tournée we Włoszech spowodowało spadek atrakcyjności jej tembru głosu, mimo ukończenia wyższej szkoły muzycznej w Poznaniu) udowodnił brak związku siły głosu z wagą/wielkością osobnika. Tak było, że będąc jeszcze uczennicą szkoły średniej miała mnóstwo propozycji występów za granicą. Pani Halina miała chyba naciągane 160 cm wzrostu. Niemniej jak zaczęła śpiewać, to kurz osadzony na żyrandolach Teatru Miejskiego w Inowrocławiu zaczął opadać na słuchaczy (bez żadnych wzmacniaczy akustycznych). Tor przemyśliwań na ten temat jest ślepy. Także samo dotyczy to mówców. Pamiętam etatowego mówcę na uroczystościach oficjalnych w wojsku. Major o potężnym i donośnym basie, przy tym z nieskazitelną dykcją. Mógłby być speaker'em w radio. A chudy był jak przysłowiowa wypłata. Problem jest raczej inny. Co zrobić jak Romeo ma 155 cm a Julia 175 cm. To raczej farsa. Ale głosy mają piękne.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
|  | 3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > >> czy wzrost i/lub waga mają wpływ na głos?Ogólnie w przyrodzie widać zasadę, że małe stworzenia wydają słabsze odgłosy, a większe odzywają się donośniej.> >.> Dziwne spostrzeżenie. Swego czasu był taki objazdowy z firmą ARTOS tenor grecki Paulos Raptis.Taki on grecki jak polski. Ale ja nie o tym. Proponowałabym porównywać artystów podobnego formatu. A więc Paulosa Raptisa raczej w Wiesławem Ochmanem niż z Placido Domingo. Skłaniam się ku teorii, że pewne parametry fizyczne są niezbędne, żeby z klasy średniej wyższej przejść na operowy szczyt. Może to być tusza, ale może to być coś, czego tusza jest efektem ubocznym - takie fatum "chcesz być Pavarottim, oczekuj problemów z nadwagą". ps. Barry White to zagadka ewolucji 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | 1 na 1 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > > czy wzrost i/lub waga mają wpływ na głos?Ogólnie w przyrodzie widać zasadę, że małe stworzenia wydają słabsze odgłosy, a większe odzywają się donośniej.> .Tu się podepnę, bo tak się wylosowało. Coś co przeczy mojej teorii tusza=wysokie rejestry. Francuski kontratenor Philippe Jaroussky. Chociaż technika tego śpiewu jest specyficzna, z częściowo domkniętym gardłem, co daje efekt męskiego sopranu. Tutaj w składance arii barokowych, w większości komponowanych dla kastratów. www.youtube.com/watch?v=3glhy2V12MEMam silny dysonans poznawczy przy słuchaniu 
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
|  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> Tu się podepnę, bo tak się wylosowało.Bardzo mi miło.  > Francuski kontratenor Philippe Jaroussky.Osobliwość przyrodnicza, nie każdy mógłby. > Mam silny dysonans poznawczy przy słuchaniu Mnie lekkość z jaką wydobywa z siebie głos urzeka. .
|
|
|  | 2 na 2 | de Vill (1165 punktów) |
> Mam silny dysonans poznawczy przy słuchaniu Jakieś dwa lata temu, wieczorem, poskakałem po kanałach telewizyjnych i stanąłem na Mezzo. Było coś barokowego - Handel lub Vivaldi, chyba ten pierwszy - zostawiłem i zająłem się robotą na komputerze, od czasu do czasu zerkając na ekran. Po niespełna pół godzinie coś mi nie pasowało, raz i drugi słyszę kobietę, a widzę faceta i to nie jakiegoś kałboja Wojtusia podróżnika ze szczątkową zawartością testosteronu, a nieogolonego, łysego faceta z zarośniętą klatą i ramionami (odziany był w podkoszulek). Pomyślałem, że pewnie coś im się pochrzaniło i obraz się z głosem rozjechał... Zacząłem uważniej patrzeć i słuchać i błędu w transmisji nie było! Gdybym tego nie widział to dałbym sobie co nieco uciąć, że to śpiewa kobieta.  Gdy się skończyło zacząłem szukać kto zacz i znalazłem. To był Bejun Mehta. Prawdziwy dysonans to jest jak się jego ogląda i słucha.
|
|
| |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) |
> >Mam silny dysonans poznawczy przy słuchaniu > [...]> Bejun Mehta.> Prawdziwy dysonans to jest jak się jego ogląda i słucha.Zapewne jesteśmy przez naturę zaprogramowani na jednoznaczne kwalifikowanie każdego przedstawiciela własnego gatunku do jednej z dwóch płci. Ale to trochę inny temat. .
|
|
3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | To ja się podzielę obserwacją melomana i tym co zasłyszałam w czasach, kiedy chodziłam do szkoły muzycznej.
Z jakiegoś powodu panowało kiedyś przekonanie, że im wyższy głos tym większa postura.
Miałam w trakcie nauki w szkole muzycznej (skrzypce) taka fazę, że chciałam przejść na wokal. Przesłuchali mnie, obejrzeli i się dowiedziałam, że się nie nadaje bo jestem niewymiarowa. Tzn. oceniają ze mam alt/mezzosopran ale tzw. warunki fizyczne wskazują zdecydowanie na sopran (na ile to można ocenić u 12-latki? byłam wysoka jak na swój wiek, szerokie ramiona i klatka piersiowa).
Nie wiem czy to taki branżowy przesąd, ale jak sobie przypomnę starszych uczniów, to w wieku 15-16 lat sopranistki były dość postawne i już biuściaste a tenorzy wysocy i raczej pucułowaci.
I jak już podaje się tu przykłady rożnych sławnych śpiewaków o rożnych posturach, to jednak w samej czołówce ta zasada się sprawdza.
Alty i mezzosoprany, basy i barytony to zwykle przeciętnej budowy osoby. Mariusz Kwiecień, polski baryton światowej klasy, jest średniej budowy, podobnie Bernard Ładysz. Przeciętnej budowy, raczej szczupli, byli też barytoni wszechczasów - Fiodor Szalapin czy Ezio Pinza. Wygląda jakby niższe dźwięki paradoksalnie nie wymagały takiej masy i "pudła rezonansowego" jak wyższe. Faktem jest, że technika śpiewu także trochę się różni.
Ale kiedy zaczynamy się wspinać na sopran, sopran koloratura i tenor i kontratenor, śpiewacy zaczynają się rozrastać. I wszerz i wzdłuż.
W klasie operowej średniej i nawet górnej średniej, ta zasada wagowa nie obowiązuje tak ściśle, mamy śpiewaków, bardzo dobrych śpiewaków, bardzo różnej budowy i tuszy ale na sam szczyt górnych rejestrów wspinają się niemal wyłącznie "grube ryby". Akurat Carreras jest tu akurat wyjątkiem, ale kiedy posłucha się koncertów trzech tenorów, ma on z całej trójki najsłabszy głos. I widać ze wkłada w śpiew sporo więcej wysiłku niż Pavarotti i Domingo (niech nikogo nie zmylą strumienie potu Pavarottiego, on się męczył z tą tuszą samym staniem, nie śpiewaniem, no i z taką wagą człowiekowi jest ciągle gorąco,)
Lubie Carrerasa, bo z wielkiej trójki ma, moim zdaniem, głos o najprzyjemniejszym brzmieniu (niektórzy uważają, że zbyt płaski, ale to kwestia gustu), ale odrobinę za słaby. Lepiej niż na koncertach wypada na płytach.
A propos Marii Callas - miała większą cześć życia problemy z nadwagą i śpiewała jak anioł - kiedy się dużym wysiłkiem odchudziła (nadwaga poważnie zagrażała jej zdrowiu), głos jej się zmienił, w opinii większości jej wielbicieli, na gorsze.
Na koniec: Raczej nie porównywałabym Montserrat Caballe z panią Halina z Inowrocławia. Nie umniejszając talentu pani Haliny, to jest jednak zupełnie inna półka.
Anna Netrebko nie jest otyła, ale do szczupłych nie należny (jak to mówią, ma czym oddychać), Elina Garance to mezzosopran. Możliwe zresztą że młodsze śpiewaczki (i śpiewacy także) bardziej dziś dbają o linię niż ci starszego pokolenia. Dziś poza perfekcyjnym wydawaniem z siebie dzięków i wprawianiem kryształowych żyrandoli w niebezpieczne wibracje trzeba jeszcze ładnie się prezentować na okładce płyty a i same przedstawienia często są nagrywane a kamera dodaje kilogramów.
Nigdy się nie dowiemy, czy szczupły Pavarotti śpiewałby tak samo bosko, czy tak samo trzęsłyby się ściany, kiedy kończył arię. Niemniej na razie nie widać następcy tej klasy.
ps. Największe śpiewaczki jazzowe to zwykle kobiety o dużych gabarytach. Chyba coś jest na rzeczy.
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Ale kiedy zaczynamy się wspinać na sopran, sopran koloratura i tenor i kontratenor, śpiewacy zaczynają się rozrastać. I wszerz i wzdłuż.
Chyba zbyt duże uogólnienie. Kiri Te Kanawa czy Yma Sumac to ścisła czołówka, obie były szczupłe, również z tych tenorów czy sopranów, które miałem okazję słuchać osobiście w operze osoby otyłe zdarzyły się raz czy dwa - to oczywiście nie jest światowa czołówka, ale mam wątpliwości, na czym opierasz swój sąd. Jeśli przejrzy się biogramy i zdjęcia najwybitniejszych tenorów czy sopranów XX wieku, nie zobaczysz wielu "słoni", że to tak ujmę.
>Przesłuchali mnie, obejrzeli i się dowiedziałam, że się nie nadaje bo jestem niewymiarowa.
Kształcenie głosu u 12-latki? A to ciekawe.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
1 na 1 | Kowalski K. (26 punktów) |
Ponieważ jesteśmy na portalu, na którym liczy się racjonalne podejście do wszelkich zagadnień, to z tego właśnie punktu widzenia bardzo mnie razi użycie słowa "teoria" w Twoim tekście. W powyższym kontekście powinieneś użyć słowa "hipoteza". Poprzez używanie słowa "teoria" zamiast "hipoteza" deprecjonuje się go. W następstwie takiego użycia w powszechnym odczuciu teoria to jest coś niepewnego, niesprawdzonego (np. niektórzy mówią pogardliwie "to tylko teoria ewolucji", czyli coś jeszcze wątpliwego).
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|