UWAGA! Zanim zaczniesz czytać ten temat bardzo proszę cię o włączenie
tego i słuchania w chwili czytania postu będę niezwykle wdzięczny.
Jak godzić słuchanie przepięknej muzyki poważnej której piękno nie zestarzało się ani o rok mimo wieku setek lat, rozważania sensu egzystencji, zachwycania się pięknem natury z popędem seksualnym?
Teraz rozumiem dlaczego tradycyjne chrześcijaństwo wykluczało seks wśród wyznawców(pewnie dlatego też nie przetrwało...).
Wizja człowieka wolnego od instynktów od przekłamań percepcji, człowieka pozbawionego dysonansu poznawczego
Ale jak to osiągnąć w takim świecie
Nie rozumiem jak można godzić bycie racjonalistą i jednocześnie oddawanie się popędowi seksualnemu
Bo mi się z tego racjonalizmu ubzdurało że życie jest takie mądre że można tyle osiągnąć że można poznać jak działa świat można wszystko
A te całe wasze i moje poglądy(które mi się wydaje że są sensem życia) to tylko element wielkiej gry o nazwie życie
Ludzie to tylko pojemniki na geny istniejemy po to aby geny się przekazały, wyprodukujemy dziecko wychowamy i zdychamy.
A ten mój amoralizm to tylko przykrywka, niszczę moje ego po to aby poznać czystą prawdę na temat świata i ludzi, a nie po to aby móc wyrządzać krzywdę bez wyrzutów sumienia
A kiedy już doszedłem do prawdy wszystko przestało mieć znaczenia nawet ta prawda i poszukiwanie prawdy cóż za analogia do biblijnego zerwania jabłka drzewa poznania dobra i zła
Ja zjadłem owoc prawdy
Jakie życie było piękne kiedy się było dzieckiem widziało się tylko dobro na świecie
pamiętam jakie były poglądy na temat miłości - wydawało mi się że kobietę się ma po to aby była przyjaciółką i aby ją wspierać ona ciebie przytulić w trudnych chwilach
a tymczasem okazuje się że chodzi w tym o seks o pożądanie, kobietą podobają się faceci którzy jej imponują seksualnie a nie szuka przyjaciela
a co dopiero z facetami im to już całkiem o seksy chodzi
dziewczyn się ma wiele w życiu a przyjaciela prawdziwego jednego na całe życie
a najbrzydsze mi się wydaje jak kobieta bierze penisa do buzi tzn.seks oralny to wydaje się być takim poniżeniem dla kobiety
niektórzy(szczególnie fanatyczni katolicy) widza seks jako coś brzydkiego, brudnego - a może oni mają część racji?
A ludzie się zbierają w pary poddają instynktowi seksą się potem rodzą dzieci a wiecie co potem?
A potem najlepsze, jak już zrodzili te dzieci i wychowali na tyle że dzieci dorosły to są już niepotrzebni dlatego umierają, zdychają
Trafiają do piachu tracą świadomość bo przekazali geny a są tylko przekazicielami genów
takie jest nasze miejsce we wszechświecie a ta kultura cała te poglądy twórczość wynalazki to wszystko efekt uboczny tego przekazicielstwa genów a raczej element jego
nie zgadzam się na to żebym był tylko śmieciem jednym z 40 a być może 400 miliardów ludzi (nie liczmy żyjących obecnie ale wszystkich ludzi)
kim ja jestem wobec tylu? śmieciem robakiem
a społeczeństwo żyje w pewnej grze udając że życie ma sens i ludzie są wartościowi
a najbardziej mnie śmieszy egocentryzm
każdemu rodzicowi wydaje się ze jego dziecko jest najważniejsze
każdemu mężczyźnie ze jego kobieta jest najważniejsza
a tymczasem wszystko gówno warte
Bo myślenie człowieka to proces w większości nieświadomy.
Nieświadomości nie interesuje czy świat ma sens czy bóg istnieje nie taki jest jej cel
nieświadomość ma nas doprowadzić do rozmnażania
nieświadomość oszukuje świadomość(patrz:dysonans poznawczy) robi wszystko aby tylko urodziło się dziecko wychowano go a na końcu zdechnięto
Nie interesuje mnie już ta wasza zabawa w życie. powoli odchodze od tej gry
Po co podejmować JAKIEKOLWIEK działania skoro i tak wszystko prowadzi do jednego: śmierci?
Jeśli mielibyście pstryknąć palcem aby uratować życie ludzkie albo pracować 50godzin bez przerwy w kamieniołomach aby uratować jedno to same życie to co byście zrobili? Pstryknęli palcem czy pracowali w kamieniołomach?
Tak samo z życiem po co się wysilać rodzić dzieci być mądrym skoro wszystko dąży do śmierci?
Bo mój problem polega na tym że ja źle zrozumiałem to życie, myślałem że to coś niezwykłego
a mózg człowieka to zwykły algorytm którego celem jest zapłodnienie kobiety i wychowanie dziecka
ja jestem algorytmem
nie mam wolnej woli
Teraz to wam wysyłam w chwili gdy nie mam dysonansu poznawczego mam czysty umysł ultra racjonalistyczny ale kryzys egzystencjalny zmusi mnie do wiary w boga
kiedyś to nastąpi
bo człowiek to prymitywne maszyna i wystarczy że będzie odpowiedni kryzys egzystencjalny a uwierzy nawet w boga żeby poczuć się lepiej, moja nieświadomość dokona wszelkich starań abym uwierzył bo to uchroni mnie przed śmiercią przed całkowitym zatraceniem
to nie jest takie straszne jak będę chodził do kościoła to będę słuchał pięknej muzyki kościelnej
ale to tylko przedłuży tą agonię o nazwie życie
w końcu i tak dosięgnę śmierci
na początku tematu pisałem o pięknej muzyce o pięknej naturze a tak naprawdę to zaspokaja te same zwierzęce potrzeby co seks tak samo gówno warte
najstraszniejsze jest to że wszystko jest gówno warte nie tylko świat i człowiek ale nawet nic, brak świata
A moje próby pełnego racjonalizmu zakończyły się fiaskiem nie potrafię wszędzie zastosować racjonalizmu bo trzyma mnie moja nieświadomość.
Jaki ma w ogóle sens że to tu pisze kogo to obchodzi każdy ma swoje problemy