Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bóg nie stworzył Wszechświata - Hawking

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-09-2010 15:20zachaj (5239 punktów)Bóg nie stworzył Wszechświata - Hawking
Ocena 8 na 8
Stephen Hawking wypowiedział się dla brytyjskiego dziennika "The Times" odnośnie swojej najnowszej książki „The Grand Design”. Stwierdził jednoznacznie , że jego badania i najnowsze odkrycia innych naukowców , dowodzą o samoistnej kreacji wszystkiego tego co nazywamy Wszechświatem. Według niego istnienie takiego prawa jak grawitacja jest potwierdzeniem faktu powstania czegoś z niczego. Jeden z najwybitniejszych naukowców naszych czasów uważa , że "Bóg" nie istnieje i nie stworzył Uniwersum.

To niewygodny fakt dla wszystkich religii na naszej planecie , gdyż wszystkie twierdzą coś dokładnie odwrotnego. Ciekawy jestem jak zareagują. Czy dalej będą negować ten dorobek człowieka ? A może uderzą się w pierś i uwolnią więzione umysły ? Jak znam życie to i tak coś wymyślą...

Stephen Hawking : "Because there is a law such as gravity, the Universe can and will create itself from nothing. Spontaneous creation is the reason"

www.thetimes.co.uk/tto/news/

Ps. Ciekawe jak uporają się z tym religijni naukowcy ? Ciężki orzech do zgryzienia.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ania... (14138 punktów)
>To niewygodny fakt dla wszystkich religii na naszej planecie , gdyż wszystkie twierdzą coś
> Ciekawy jestem jak zareagują. Czy dalej będą negować ten dorobek człowieka ? A
>może uderzą się w pierś i uwolnią więzione umysły ? Jak znam życie to i tak coś wymyślą...
Już widzę, jak patriarchowie kościołów ogłaszają, że mylili się do tej pory i świat powstał sam z siebie. A bóg oczywiście istnieje, jest wielkim i niezawisłym sędziom...

Tu mi kaktus wyrośnie Równie prawdopodobne jest to, że Ojciec R zwróci wyłudzone renty

A swoją drogą - co ma wspólnego ojciec R i Ferdek Kiepski?

Obaj zabierają renty babkom

Kościół to instytucja finansowa. Nawet, jeśli dany proboszcz wierzy w to co robi i nie wyłudza kasy, to jego zwierzchnicy już tak. Nie zabiją kury znoszącej złote jajka, nawet, jeśli kura zdycha. Będą ją reanimować póki nie zgnije im pod respiratorem.
03-09-2010 08:32 
 0 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Tu mi kaktus wyrośnie Równie prawdopodobne jest to, że Ojciec R zwróci wyłudzone renty
Wszedł w ich posiadanie legalnie i nie musi zwracać. Poza tym osoby, które uważasz za jego ofiary, nie czują się pokrzywdzone.

>A swoją drogą - co ma wspólnego ojciec R i Ferdek Kiepski?
>Obaj zabierają renty babkom
Tak. Ale oskubane przez tego pierwszego są z tego powodu szczęśliwe

>Kościół to instytucja finansowa.
Wszystkie instytucje są finansowe.

>Nawet, jeśli dany proboszcz wierzy w to co robi i nie wyłudza kasy, to jego zwierzchnicy już tak.
A jak ma być finansowana tego typu instytucja? Osobiście byłbym rad, gdyby nawet wyłudzali (jak to nazywasz) dwa razy więcej od wiernych a odczepili się wreszcie od zakamuflowanych państwowych czy samorządowych dotacji.

P.S. Też mnie drażni KK ale nie lubię nonsensów ...
03-09-2010 10:57 
 Ocena 5 na 5
Ania... (14138 punktów)
>>Tu mi kaktus wyrośnie Równie prawdopodobne jest to, że Ojciec R zwróci wyłudzone renty
>Wszedł w ich posiadanie legalnie i nie musi zwracać. Poza tym osoby, które uważasz za jego ofiary, nie czują się pokrzywdzone.
Różnie bywa. Prowadzone są już sprawy osób, które czują się pokrzywdzone, jednak nie usłyszałam niusa o jakimkolwiek wyroku. A z legalnością też różnie bywa, wystarczy wspomnieć na nielegalnie zorganizowane zbiórki pieniędzy - nigdy nie rozliczone oficjalnie.
Sekty wyłudzające kasę są u nas tępione, a ta jedna nie...
>>A swoją drogą - co ma wspólnego ojciec R i Ferdek Kiepski?
>>Obaj zabierają renty babkom
>Tak. Ale oskubane przez tego pierwszego są z tego powodu szczęśliwe
Jak powiedziałam - różnie bywa.
>>Kościół to instytucja finansowa.
>Wszystkie instytucje są finansowe.
Ale nie wszystkie udają, że jest inaczej.
>>Nawet, jeśli dany proboszcz wierzy w to co robi i nie wyłudza kasy, to jego zwierzchnicy już tak.
>A jak ma być finansowana tego typu instytucja? Osobiście byłbym rad, gdyby nawet wyłudzali (jak to nazywasz) dwa razy więcej od wiernych a odczepili się wreszcie od zakamuflowanych państwowych czy samorządowych dotacji.
Z podatków osób, które zadeklarowały się jako wierzące danego kościoła. Podatnik deklaruje przynależność i z jego pensji pewna kwota jest pobierana na rzecz kościoła. I potem odpowiednio rozdzielana i dysponowana. Tak samo jak dzieje się z pielęgniarkami, nauczycielkami itd. Zbiórki "na ofiarę" w sensie skarbonki - do przyjęcia. Kasa za wykonywanie jego obowiązków (np. chrzest czy pogrzeb) wtedy byłaby nieuzasadniona.
03-09-2010 11:11 
 Ocena-1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>>>A swoją drogą - co ma wspólnego ojciec R i Ferdek Kiepski?
>>>Obaj zabierają renty babkom
>>Tak. Ale oskubane przez tego pierwszego są z tego powodu szczęśliwe
>Jak powiedziałam - różnie bywa.
"Chcącemu nie dzieje się krzywda". Z tego co wiem, chodzi o osoby dorosłe.

>>A jak ma być finansowana tego typu instytucja? (...)
>Z podatków osób, które zadeklarowały się jako wierzące danego kościoła. Podatnik deklaruje przynależność i z jego pensji pewna kwota jest pobierana na rzecz kościoła. I potem odpowiednio rozdzielana i dysponowana.
Po co te komplikacje ?

>Tak samo jak dzieje się z pielęgniarkami, nauczycielkami itd.
Ale ja jestem za rozdziałem kościołów od państwa.

>Zbiórki "na ofiarę" w sensie skarbonki - do przyjęcia. Kasa za wykonywanie jego obowiązków (np. chrzest czy pogrzeb) wtedy byłaby nieuzasadniona.
To są wewnętrzne problemy KK. Niech sobie pobierają opłaty nawet za usługę (czy tam sakrament) spowiedzi.
03-09-2010 14:49 
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)
>>>>A swoją drogą - co ma wspólnego ojciec R i Ferdek Kiepski?
>>>>Obaj zabierają renty babkom
>>>Tak. Ale oskubane przez tego pierwszego są z tego powodu szczęśliwe>Jak powiedziałam - różnie bywa.
>"Chcącemu nie dzieje się krzywda". Z tego co wiem, chodzi o osoby dorosłe.
Czyli nie uznajesz czegoś takiego jak oszustwo, wyłudzenie, celowe wprowadzenie w błąd itd. za problem ani prawny, ani etyczny?

>>>A jak ma być finansowana tego typu instytucja? (...)
>>Z podatków osób, które zadeklarowały się jako wierzące danego kościoła. Podatnik deklaruje przynależność i z jego pensji pewna kwota jest pobierana na rzecz kościoła. I potem odpowiednio rozdzielana i dysponowana.
>Po co te komplikacje ?
Po to, żeby wreszcie uzyskać realniejsze statystyki odsetka katolików w naszym kraju - chociażby. A troszkę po to, żeby ukrócić traktowanie tej instytucji jak świętą krowę. Za takim podatkiem powinno iść równe traktowanie również w obowiązkach, czyli bez zwolnień podatkowych itd.
>>Tak samo jak dzieje się z pielęgniarkami, nauczycielkami itd.
>Ale ja jestem za rozdziałem kościołów od państwa.
Taki układ doskonale funkcjonuje w wielu krajach i nie oznacza państwa kościelnego - przeciwnie. Kościoły w tych krajach są traktowane o wiele "surowiej" niż u nas.
03-09-2010 17:13 
 Ocena-1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Czyli nie uznajesz czegoś takiego jak oszustwo, wyłudzenie, celowe wprowadzenie w błąd itd. za problem ani prawny, ani etyczny?
Owszem, uznaję. Ale nie współczuję naiwniaczkowi, kiedy daje swoje pieniądze znanemu szemranemu typowi na jakieś podejrzane cele (najczęściej ignorując dobre rady otoczenia)

>>Po co te komplikacje ?
>Po to, żeby wreszcie uzyskać realniejsze statystyki odsetka katolików w naszym kraju - chociażby.
A po co to komu ? Reprezentujesz służby specjalne ?
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>>>Po co te komplikacje ?
>>Po to, żeby wreszcie uzyskać realniejsze statystyki odsetka katolików w naszym kraju - chociażby.
>A po co to komu ? Reprezentujesz służby specjalne ?
Co do tego nie powinieneś mieć żadnych wątpliwości. Dla każdego członka Rodziny Radia Maryja i dla każdego sympatyka Ojca Inkasenta oczywistym powinno być, że osoba głosząca takie poglądy jak Ania... jest agentem KGB (dziś dla niepoznaki zwanym FSB).


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
lukaszewicz (5674 punktów)
> Ania... jest agentem KGB (dziś dla niepoznaki zwanym FSB).[/color]
Jako znany feministka zauważę że Ania jest agentką, a nie agentem,
04-09-2010 02:22 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Od razu widać, żeś niezorientowany w dziedzinie agenturalnej.
Wtajemniczeni, czyli słuchacze RM, oglądacze TV Trwam i czytelnicy ND doskonale zdają sobie sprawę, że agenci KGB/FSB/UB/SB niejednokrotnie przyjmują "kobietobrzmiące" nicki na forach, aby wodzić na manowce forumowiczów.



Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
kognitywista (3391 punktów)
Nie ma nic bardziej fascynującego niż statystyka odsetka katolików w kraju. Pomijam już to, że byłaby to statystyka płacących podatki na Kościół, pozostająca w pewnej tylko korelacji z liczbą takich czy innych katolików. Zabawa dla biurokratów-amatorów.
07-09-2010 14:40 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>>Po co te komplikacje ?
>>Po to, żeby wreszcie uzyskać realniejsze statystyki odsetka katolików w naszym kraju - chociażby.
>A po co to komu ? Reprezentujesz służby specjalne ?
Nie, irytuje mnie wieczny argument o ponad 90% katolicyzmie narodu, gdzie doskonale wiem, że większość z tego to katolicy wyłącznie na papierze. Niektórzy również w święta i na ślubie. Własnym.
07-09-2010 14:50 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Nie, irytuje mnie wieczny argument o ponad 90% katolicyzmie narodu, gdzie doskonale wiem, że większość z tego to katolicy wyłącznie na papierze.
A gdyby się okazało, że jednak 90 % (albo 80, 70, 60) ? Czy wtedy zrezygnujemy z walki o świeckie państwo ? Czy dlatego domagamy się neutralności światopoglądowej, że prawdziwych katolików jest mało ?
07-09-2010 15:24 
 Ocena 1 na 1
Ania... (14138 punktów)
>>Nie, irytuje mnie wieczny argument o ponad 90% katolicyzmie narodu, gdzie doskonale wiem, że większość z tego to katolicy wyłącznie na papierze.
>A gdyby się okazało, że jednak 90 % (albo 80, 70, 60) ? Czy wtedy zrezygnujemy z walki o świeckie państwo ?
Nie, tego nie powiedziałam.
>Czy dlatego domagamy się neutralności światopoglądowej, że prawdziwych katolików jest mało ?
Tego też nie.

Powiedziałam - irytuje mnie argument o miażdżącej przewadze katolików. A to prosta i bezbolesna metoda na sprowadzenie miażdżącej przewagi na papierze do wartości rzeczywistych.
Metoda, która znakomicie sprawdziła się w innych krajach. Metoda, która pozwala na formalne ukrócenie samowoli wielu wyzyskiwaczy. Metoda, która sprowadza na organizacje kościelne prawa i OBOWIĄZKI typowe innym organizacjom.

Jeżeli uważasz, że to niepotrzebne i zbędne - to Twoja sprawa. Ja myślę, że byłaby to rzecz przydatna.
kognitywista (3391 punktów)
>Powiedziałam - irytuje mnie argument o miażdżącej przewadze katolików. A to prosta i bezbolesna metoda na sprowadzenie miażdżącej przewagi na papierze do wartości rzeczywistych.
>Metoda, która znakomicie sprawdziła się w innych krajach. Metoda, która pozwala na formalne ukrócenie samowoli wielu wyzyskiwaczy. Metoda, która sprowadza na organizacje kościelne prawa i OBOWIĄZKI typowe innym organizacjom.
>Jeżeli uważasz, że to niepotrzebne i zbędne - to Twoja sprawa. Ja myślę, że byłaby to rzecz przydatna.

Czy zdajesz sobie sprawę jakiej klasy problemem byłaby w skali kraju taka operacja podatkowo-dystrybucyjna i jakie byłyby koszty obsługi takiego systemu. Kto ustalałby kwoty odprowadzane z podatków na kościoły, zasady ich rewaloryzacji itd (już widzę te rozporządzenia i tabele). Znając polskie realia (czy unijne) powstałyby komisje i podkomisje do samego zaopiniowania i wdrożenia projektu itd.
A motywacją do wdrożenia tego wszystkiego jest ... irytacja pewnej sympatycznej Pani.
Mnie także irytuje to, o czym piszesz i też byłbym ciekawy, ileż to tych prawdziwych katolików mamy. Ale świadomość tego spodziewanego biurokratycznego horroru powstrzymuje moją ciekawość.
spray (5875 punktów)

>Wszedł w ich posiadanie legalnie i nie musi zwracać.
Czyżby? Jeśli nie zrealizował zadeklarowanych celów, to chyba nie bardzo - nosi to wszelkie znamiona wyłudzenia. Jeśli jest inaczej, niech to wykaże, kwity powinien mieć. A że nigdy się nie rozliczył z tej kasy i nie zamierza, samo w sobie jest nielegalne.

>Poza tym osoby, które uważasz za jego ofiary, nie czują się pokrzywdzone.
>Ale oskubane przez tego pierwszego są z tego powodu szczęśliwe>Kościół to instytucja finansowa.
Ciekawe, dlaczego inne sekty wyłudzające kasę od naiwnych za pomocą obietnic bez pokrycia uznawane są za nielegalne
05-09-2010 12:23 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Czyżby? Jeśli nie zrealizował zadeklarowanych celów, to chyba nie bardzo - nosi to wszelkie znamiona wyłudzenia. Jeśli jest inaczej, niech to wykaże, kwity powinien mieć. A że nigdy się nie rozliczył z tej kasy i nie zamierza, samo w sobie jest nielegalne.

Nie bronię Rydzyka a zdanie o nim mam jak najgorsze. Większość kasy, którą zbiera od swoich fanatycznych wyznawców jest zbierana legalnie i jawnie jako wsparcie Radia Maryja. Tak więc wart Pac pałaca ... Kwestią zbiórki na stocznię powinien oczywiście zająć się prokurator.
05-09-2010 14:01 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>Nie bronię Rydzyka a zdanie o nim mam jak najgorsze. Większość kasy, którą zbiera od swoich fanatycznych wyznawców jest zbierana legalnie i jawnie jako wsparcie Radia Maryja. Tak więc wart Pac pałaca ... Kwestią zbiórki na stocznię powinien oczywiście zająć się prokurator.
>
Co RM - zgoda, zbiera legalnie. Ale... www.ojciec-dyrektor.de/krol.htm
kognitywista (3391 punktów)
Świetny link. Dam to do przeczytania swojej teściowej. O co zakład, że nadal będzie wpłacać ?
spray (5875 punktów)
>Świetny link. Dam to do przeczytania swojej teściowej. O co zakład, że nadal będzie wpłacać ?
>
Nie zakładam się !!!
Wiem, jak to działa.
Ale czy to automatycznie rozwiązuje kwestię legalności działań tej mafii?
kognitywista (3391 punktów)
>Ale czy to automatycznie rozwiązuje kwestię legalności działań tej mafii?
Najgorsze w tym wszystkim jest właśnie to, że 90 % działań tej mafii jest legalne.
spellbinder (8577 punktów)
>>Tu mi kaktus wyrośnie Równie prawdopodobne jest to, że Ojciec R zwróci wyłudzone renty
>Wszedł w ich posiadanie legalnie i nie musi zwracać. Poza tym osoby, które uważasz za jego ofiary, nie czują się pokrzywdzone.

Tak jak dziewczynki, które tatusiowie od najmłodszych lat przyzwyczajają do seksu oralnego w pozycji "tylko nikomu nie mów".

Rydzyk manipuluje tymi ludźmi, nie tylko on z resztą, w końcu pierwsze kroki to była indoktrynacja w kk.
kognitywista (3391 punktów)
>>>Tu mi kaktus wyrośnie Równie prawdopodobne jest to, że Ojciec R zwróci wyłudzone renty
>>Wszedł w ich posiadanie legalnie i nie musi zwracać. Poza tym osoby, które uważasz za jego ofiary, nie czują się pokrzywdzone.
>Tak jak dziewczynki, które tatusiowie od najmłodszych lat przyzwyczajają do seksu oralnego w pozycji "tylko nikomu nie mów".
Coś w tym rodzaju ... Tyle tylko, że osoby dorosłe traktujemy inaczej niż dzieci. Zwłaszcza pod względem prawnym.

>Rydzyk manipuluje tymi ludźmi
Zgadzam się. I taka manipulacja zasługuje na potępienie. Natomiast nie podpada pod żaden artykuł kodeksu karnego. Chyba, że ewidentnie udowodnimy wyłudzenie, które jest formą oszustwa.
spellbinder (8577 punktów)

>Zgadzam się. I taka manipulacja zasługuje na potępienie. Natomiast nie podpada pod żaden artykuł kodeksu karnego. Chyba, że ewidentnie udowodnimy wyłudzenie, które jest formą oszustwa.
>

W sumie mogłaby podpadać. Tak jak ten numer ze staruszką i niby-wnuczkiem. Idzie chłopaczek do staruszki, udaje że jest wnusiem i że potrzebuje tysiaka. Babcia daje, bo wierzy, że koleś jest kimś innym, niż faktycznie jest.

Rydzyk też udaje, że jest posłańcem Boga. Księża biorą kasę, żeby się pomodlić za maturę zdaną, moja babcia tak dwa kafle utopiła, także powiedzmy sobie wprost, to jest oszustwo pierwszej wody.
zachaj (5239 punktów)

>Rydzyk też udaje, że jest posłańcem Boga. Księża biorą kasę, żeby się pomodlić za maturę zdaną, moja babcia tak dwa kafle utopiła, także powiedzmy sobie wprost, to jest oszustwo pierwszej wody.

To jest biznes.
spellbinder (8577 punktów)
>>Rydzyk też udaje, że jest posłańcem Boga. Księża biorą kasę, żeby się pomodlić za maturę zdaną, moja babcia tak dwa kafle utopiła, także powiedzmy sobie wprost, to jest oszustwo pierwszej wody.
>To jest biznes.

No fakt. Biznes można robić produkując nakrętki do butelek i licząc, że komuś się przydadzą. Albo informować ludzi, że te nakrętki ich odmłodzą, wygładzą skórę i zapewnią życie wieczne...
14-09-2010 04:45 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wiara to przeważnie prymitywny deal dotyczący nieśmiertelności. Nie przeszkadza być samozakłamanym "szlachetnym idealistą", który popełnia mniej metafizyczne deale. Te drugie, choćby cyniczne jak kopalnia cyny, i tak są mniej groźne od "szlachetnych ideałów wiary" w myśl których płonęły stosy i terkotały koła do łąmania kości. Powinniśmy przestać myśleć z szacunkiem o kimś kto "szczerze wierzy". Mniej groźni są oszuści. Przynajmniej nie okłamują samych siebie. Zawsze jedna ofiara mniej.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>Według niego istnienie takiego prawa jak grawitacja jest potwierdzeniem faktu
>powstania czegoś z niczego.
> (...)
>Ciekawe jak uporają się z tym religijni naukowcy ? Ciężki orzech do zgryzienia.
Proste: Bóg stworzył grawitację.
02-09-2010 16:08 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>>Ciekawe jak uporają się z tym religijni naukowcy ? Ciężki orzech do zgryzienia.
>Proste: Bóg stworzył grawitację.

Są wierzący naukowcy , którzy na poważnie szukają wszędzie boga. Paleo-datowanie powstania duszy to tylko jeden przykład tego absurdu. Będzie znowu wielkie poszukiwania dziury w której będzie można schować stwórcę.
lukaszewicz (5674 punktów)

>Są wierzący naukowcy

Masz jakiś przykład?
04-09-2010 00:45 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)
>>Są wierzący naukowcy
>Masz jakiś przykład?

George V. Coyne SJ - astrofizyk.

Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji.
Św. Tomasz z Akwinu
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Proste: Bóg stworzył grawitację.
No przecież. Wszak stworzył WSZYSTKO.

Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
catseye (1381 punktów)
>Stephen Hawking wypowiedział się ...
Przykro mi to pisać, ale taka jest prawda. Hawking utrzymuje się na medialnym topie TYLKO z powodu swojej makabrycznej choroby i tego, że żyje już chyba 10 razy dłużej niż przeciętnie udawało się to innym.
Wypowiedział się, bo to zwiększy "sprzedawalność" (ale już nie "czytalność") jego najnowszego dzieła.
02-09-2010 16:37 
 0 na 2
zachaj (5239 punktów)
>>Stephen Hawking wypowiedział się ...
>Przykro mi to pisać, ale taka jest prawda. Hawking utrzymuje się na medialnym topie TYLKO z powodu swojej makabrycznej choroby i tego, że żyje już chyba 10 razy dłużej niż przeciętnie udawało się to innym.

Nie prawda ! Hawking to jeden z największych naukowców na świecie , jego teorie wykładane są na wszystkich najbardziej prestiżowych uczelniach. Jak możesz pisać takie rzeczy ? Mylisz się i to bardzo.

>Wypowiedział się, bo to zwiększy "sprzedawalność" (ale już nie "czytalność") jego najnowszego dzieła.

Oczywiście. Tak się promuję naukę i motywuje ludzi do czytania w dzisiejszych czasach. Szokując. Jak powiedziałby o jakiejś gwieździe , to nawet byśmy o tym nie usłyszeli. Może ja bym się dowiedział bo często kupuję książki i wtedy napisałbym na forum. Ale żeby trafić do szerszej rzeszy czytelników to najlepszy sposób.
02-09-2010 19:23 
 Ocena-2 na 4
catseye (1381 punktów)
>Nie prawda ! Hawking to jeden z największych naukowców na świecie , jego teorie wykładane są na wszystkich najbardziej prestiżowych uczelniach. Jak możesz pisać takie rzeczy ? Mylisz się i to bardzo.
Polecam stronę www ccp14.ac.uk/ccp/web-mirrors/armel/www.cristal.org/1120physiciens.html.
Naukowców klasy Hawkinga jest dziś na pęczki. Produkują teorie równie i bardziej śmiałe i ciekawe, o których nikt nie słyszał, bo ich twórcy nie są medialni (znów mi przykro, że muszę to napisać - bo nie są makabrycznie chorzy).
Przy okazji: jakie teorie S.H. są wykładane na wszystkich najbardziej prestiżowych uczelniach? Poproszę o możliwie dokładne dane - najlepiej o sylabusy, nazwiska wykładowców, i oczywiście nazwy uczelni.
>>Wypowiedział się, bo to zwiększy "sprzedawalność" (ale już nie "czytalność") jego najnowszego dzieła.
>Oczywiście. Tak się promuję naukę i motywuje ludzi do czytania w dzisiejszych czasach. Szokując. Jak powiedziałby o jakiejś gwieździe , to nawet byśmy o tym nie usłyszeli. Może ja bym się dowiedział bo często kupuję książki i wtedy napisałbym na forum. Ale żeby trafić do szerszej rzeszy czytelników to najlepszy sposób.
To że ludzie kupują Hawkinga nie znaczy że go czytają. To nie jest żadna zgryźliwość - znam wiele takich przypadków. A Ty - czego dowiedziałeś się z "Krótkiej historii czasu"?
P.S. Tak na wszelki wypadek: jestem niewierzący.
03-09-2010 00:42 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>uczelniach? Poproszę o możliwie dokładne dane - najlepiej o sylabusy, nazwiska wykładowców, i oczywiście nazwy uczelni.

Oxford Cambridge Yale jego wkład w astrofizykę to cześć wiedzy jaki każdy młody naukowiec musi przyswoić. Na tym się opiera cała współczesna wiedza o kosmosie. Jak śmiesz to negować ?
03-09-2010 22:30 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>>uczelniach? Poproszę o możliwie dokładne dane - najlepiej o sylabusy, nazwiska wykładowców, i oczywiście nazwy uczelni.
>Oxford Cambridge Yale jego wkład w astrofizykę to cześć wiedzy jaki każdy młody naukowiec musi przyswoić. Na tym się opiera cała współczesna wiedza o kosmosie. Jak śmiesz to negować ?
Nie odniosłeś się do podanego przeze mnie linku. Nie podałeś nazwisk wykładowców ani sylabusów. I jak tu z Tobą rozmawiać? Zajrzyj na strony Oxford Cambridge Yale undergraduate i graduate studies i wskaż wykłady poświęcone osiągnięciom Hawkinga. Ja to zrobiłem
www physics.ox.ac.uk/teach/UGhandbooks/Course.pdf
www ox.ac.uk/admissions/postgraduate_courses/course_guide/astrophysics.html
www astro.yale.edu/academics/courses/graduate/all
hphysics.yale.edu/graduate-studies-courses
... i nie znalazłem, ale może Tobie się uda.
Mam mocne wrażenie, że twój stosunek do SW jest raczej emocjonalny niż merytoryczny. No i świetnie, ale próbujmy trzymać się faktów. Przyjmij proszę do wiadomości, że NIE PRACACH HAWKINGA opiera cała współczesna wiedza o kosmosie i NIE KAŻDY młody astrofizyk (a tym bardziej fizyk, a tym bardziej naukowiec) MUSI je sobie przyswoić. Owszem, Hawking ma swój wkład, całkiem przyzwoity - ale nie największy ani nawet jeden z największych.
Ponownie zachęcam do odwiedzenia linku z poprzedniego postu.
Minusy mnie nie zrażą - wprost przeciwnie: będę miał nielichą uciechę, obrywając od racjonalisty za ... fakty.
04-09-2010 12:43 
 Ocena 5 na 5
Fizyk (17637 punktów)
> Nie odniosłeś się do podanego przeze mnie linku.

Na tej liście nie ma co prawda Hawkinga, ale też nie ma Einsteina, Maxwella, Heisenberga, Diraca, Bohra, Plancka, ...

> [...] wskaż wykłady poświęcone osiągnięciom Hawkinga. Ja to zrobiłem... i nie znalazłem, ale może Tobie się uda.

Mnie się uda. Sam na wykładzie pokazywałem studentom jak policzyć entropię czarnej dziury.

> Owszem, Hawking ma swój wkład, całkiem przyzwoity - ale nie największy ani nawet jeden z największych.

Niewątpliwie jest w liczącej się czołówce.
04-09-2010 20:16 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Na tej liście nie ma co prawda Hawkinga, ale też nie ma Einsteina, Maxwella, Heisenberga, Diraca, Bohra, Plancka, ...
Jest. Pozycja 313. Poza tym proszę Cię, bez demagogii. Dobrze wiesz, dlaczego nie ma tam wymienionych przez Ciebie klasyków.
Zachaj - tak to przynajmniej zrozumiałem - uważa, że na wszystkich najbardziej prestiżowych uczelniach prowadzone są wykłady poświęcone teoriom Hawkinga a jego wkład w astrofizykę to część wiedzy jaką każdy młody naukowiec musi przyswoić ... (bo) ... na tym się opiera cała współczesna wiedza o kosmosie.
Przecież to po prostu nieprawda. Nawet jeśli źle zrozumiałem i chodziło tylko o to, że niektóre osiągnięcia Hawkinga znalazły się w programie studiów fizycznych i/lub astrofizycznych, nie świadczy to jego wyjątkowej wyjątkowości.
>> [...] wskaż wykłady poświęcone osiągnięciom Hawkinga. Ja to zrobiłem... i nie znalazłem, ale może Tobie się uda.
Plany studiów pod podanymi przeze mnie linkami przejrzałem. Nie znalazłem niczego, co wyraźnie "celowałoby" w Hawkinga. Ale oczywiście mogłem coś przeoczyć.
>Mnie się uda.
Proszę bardzo - chętnie przyznam się do przeoczenia.
> Sam na wykładzie pokazywałem studentom jak policzyć entropię czarnej dziury.
I tylko tyle z fizyki ostatniego półwiecza im pokazywałeś? Nie jestem złośliwy! Znów chodzi mi tylko o to, że osiągnięć wartych wspominania na wykładach było w owym czasie multum.
>> Owszem, Hawking ma swój wkład, całkiem przyzwoity - ale nie największy ani nawet jeden z największych.
>Niewątpliwie jest w liczącej się czołówce.
Jeżeli miejsce 313 jest liczącą się czołówką - to pełna zgoda . A na poważnie - współczesnych naukowców (fizyków i astrofizyków) merytorycznej klasy Hawkinga są setki. Chyba się z tym zgodzisz?
04-09-2010 22:36 
 Ocena 4 na 4
Fizyk (17637 punktów)
> Jeżeli miejsce 313 jest liczącą się czołówką - to pełna zgoda .

Ta lista jest listą najwyższych cytowań. Przeważają na niej dziedziny, w których pracuje najwięcej fizyków. Są to nauki stosowane: technologie, przemysł, inżynieria. Podstawowymi zagadnieniami zajmuje się stosunkowo niewielu naukowców.

> A na poważnie - współczesnych naukowców merytorycznej klasy Hawkinga są setki. Chyba się z tym zgodzisz?

Zgodzę się, jeżeli bierzemy pod uwagę także nauki stosowane. Ale jeżeli brać pod uwagę pogłębianie wiedzy podstawowej, to Hawking niewątpliwie mieści się w pierwszej setce żyjących naukowców.
04-09-2010 23:24 
 Ocena-1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie mam wiedzy o fizyce wykraczającej poza wykłady na politechnice sprzed kilkunastu lat, mimo to z lubością pochłaniam wszelkie informacje z tej dziedziny, bądź to w postaci informacji zamieszczanych w mediach, bądź w postaci książek tzw. popularnonaukowych.

Cieszę się, że pisujesz na forum R - większość twoich wpisów zawiera odnośniki do ciekawych tekstów, a i same wpisy są znakomite.

Mam do ciebie jedno pytanie - czy nie uważasz, że czasem rzucasz perły przed wieprze (jak choćby dyskutując z catseye)?


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
catseye (1381 punktów)
>Mam do ciebie jedno pytanie - czy nie uważasz, że czasem rzucasz perły przed wieprze (jak choćby dyskutując z catseye)?
Wjaśnij przystępnie, proszę, dlaczego dyskusję ze mną uważasz za rzucanie pereł przed wieprze.
05-09-2010 14:31 
 Ocena 2 na 4
Fizyk (17637 punktów)
Dziękuję za słowa uznania, choć większe należą się moderatorom za sprawne używanie Bazgrołów i Oślej Ławki.

> Czy nie uważasz, że czasem rzucasz perły przed wieprze?

Zajmuję się poszukiwaniem pereł. A ich rzucanie nic mnie nie kosztuje, bo perły wiedzy raz znalezione można powielać do woli.
catseye (1381 punktów)
>jeżeli brać pod uwagę pogłębianie wiedzy podstawowej, to Hawking niewątpliwie mieści się w pierwszej setce żyjących naukowców.
Ha! To już nie dyskutujemy o tym, czy SH to "jeden z największych naukowców na świecie" (cytat z Zachaja), tylko o tym, czy jest w pierwszej setce, czy w jednej z dalszych? I czy wśród naukowców w ogóle, czy wśród prowadzących badania podstawowe?
Nb. znów czuję się bity poniżej pasa. Najpierw tymi klasykami, teraz brakiem odpowiedzi na pytanie, co jeszcze z fizyki ostatnich 50 lat oprócz entropii czarnych dziur wykładałeś swoim studentom.
15-09-2010 01:14 
 Ocena 4 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
Masz przykład - spień się tak samo tylko dlatego, że ja uważam za największe autorytety naukowe Pape'a, Dahl'a i Juergensmeyer'a. Jako iż najprawdopodobniej nie masz na temat mojej dziedziny bladego pojęcia, nie siedzisz w niej ani się nie interesujesz - możesz się jedynie trochę posprzeczać, że mało wiesz na temat działalności naukowej wymienionych panów i jej znaczenia dla naukowca ich dziedziny.

Hawking jest znany. Popularyzuje wiedzę tak skomplikowaną, że mózg od niej momentami dostaje freeza. Pisze na tematy, o których Ty (i ja, i Zachaj, i jeszcze kilka innych osób...) nie możesz sobie nawet wyobrażać, że masz pojęcie. Stworzył teorie, które przydają się innym naukowcom, o których Ci naukowcy wciąż dyskutują. Działa naukowo - nadal - i najprawdopodobniej jeszcze się tej nauce przysłuży. Jego dzieła czytają (lub usiłują czytać.. ) tysiące ludzi. Jeżeli nie rozumiesz, że właśnie to czyni go jednym z największych naukowców na świecie, widzisz tylko biedaka na wózku, którego ludzie szanują i podziwiają z litości - cóż, trudno. Ślepemu się kolorów nie wytłumaczy.
Sugerowałaby zastanowienie się, czemu uparcie kwestionujesz dokonania naukowe kogoś, kto je bezsprzecznie ma.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
15-09-2010 12:23 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Hawking jest znany.
Niewątpliwie. Czy gdzieś to kwestionowałem?
> Popularyzuje wiedzę tak skomplikowaną, że mózg od niej momentami dostaje freeza. Pisze na tematy, o których Ty (i ja, i Zachaj, i jeszcze kilka innych osób...) nie możesz sobie nawet wyobrażać, że masz pojęcie.
Skąd wiesz, że nie mogę?
> Stworzył teorie, które przydają się innym naukowcom, o których Ci naukowcy wciąż dyskutują.
Skąd wiesz?
> Działa naukowo - nadal - i najprawdopodobniej jeszcze się tej nauce przysłuży.
Niewykluczone. Nb. czy gdzieś to kwestionowałem?
> Jego dzieła czytają (lub usiłują czytać.. ) tysiące ludzi.
To drugie, droga Elko, to drugie. A pewnie nawet nie usiłują, tak samo jak po kilku(nastu) stronach nie usiłowali czytać Ulissesa, którego wieeelu z nich nabyło , bo ... tak wypadało.
> Jeżeli nie rozumiesz, że właśnie to czyni go jednym z największych naukowców na świecie, widzisz tylko biedaka na wózku, którego ludzie szanują i podziwiają z litości - cóż, trudno. Ślepemu się kolorów nie wytłumaczy.
Gdzie napisałem, że z litości? Upieram się natomiast, że z medialności i tylko z medialności. Tak się składa, że wiem, iż współczesnych fizyków, astrofizyków i kosmologów klasy co najmniej Hawkinga jest wielu. A nikt o nich nie słyszał, bo nie są medialni. A dlaczego Hawking jest medialny, to już sama wiesz.
>Sugerowałaby zastanowienie się, czemu uparcie kwestionujesz dokonania naukowe kogoś, kto je bezsprzecznie ma.
Sugerowałbym dokładne przeczytanie moich postów i pomyślenie przez chwilkę. Mam nadzieję, że dojdziesz wtedy do wniosku, iż nie kwestionuję żadnych osiągnięć Hawkinga.
Mówię tylko, że w pojęciu konsumentów medialnych są WYOLBRZYMIONE. Takoż i jego dokonania popularyzacyjne.
>Masz przykład - spień się...
Zapewniam Cię - nie pieniłem i nie pienię się. Natomiast odnoszę wrażenie, że część moich adwersarzy reaguje nieco zbyt emocjonalnie.
> ... tak samo
To znaczy jak? Poproszę o konkretny przykład.
> ... tylko dlatego, że ja uważam za największe autorytety naukowe Pape'a, Dahl'a i Juergensmeyer'a. Jako iż najprawdopodobniej nie masz na temat mojej dziedziny bladego pojęcia, nie siedzisz w niej ani się nie interesujesz - możesz się jedynie trochę posprzeczać, że mało wiesz na temat działalności naukowej wymienionych panów i jej znaczenia dla naukowca ich dziedziny.
Rzeczywiście, nie mam pojęcia o dziełach w/w panów, ale dalej to już się mylisz. Sprzeczać się nie mam najmniejszego zamiaru.
03-09-2010 02:55 
 Ocena 4 na 4
niemier (13327 punktów)
>To że ludzie kupują Hawkinga nie znaczy że go czytają. To nie jest żadna zgryźliwość - znam wiele takich przypadków. A Ty - czego dowiedziałeś się z "Krótkiej historii czasu"?

Ja odpowiem na to pytanie, bo "Krótka historia czasu" to jedna z ważniejszych książek w moim życiu.

Każdy rozdział był pełen nowych dla mnie informacji (streszczać jej nie będę, bo chyba nie o to chodzi?). Mało tego- informacje były przedstawione w sposób bardzo przystępny, i to jest bardzo ważne! Miałam góra 14 lat, a z pasją zgłębiałam astrofizykę czy fizykę kwantową. Można się niczego nie dowiedzieć z "KHC" tylko jak jest się specjalistą z tych dziedzin (ale wtedy po co sięgać po książki POPULARNOnaukowe?).

A teraz wątek osobisty. "Krótka Historia Czasu" to książka, która bardzo ułatwiła mi zanegowanie dogmatów religijnych, wpajanych przez wszystkich dookoła. Bo nie wynikało z niej, że wszechświat potrzebuje stwórcy. Zostałam ateistą, a pod moim wpływem kilka kolejnych osób. Stąd mój wielki sentyment do tej książki.

Pozdrawiam!
Zuzu Niemier
03-09-2010 22:30 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Zostałam ateistą



M. jeszcze się nie zorientował???


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
03-09-2010 22:48 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
> informacje były przedstawione w sposób bardzo przystępny
Te o stożkach świetlnych też?
Nie, nie czepiam się, ale książka (jak prawie wszystkie popularnonaukowe) jest względem przystępności nierówna.
>A teraz wątek osobisty. "Krótka Historia Czasu" to książka, która bardzo ułatwiła mi zanegowanie dogmatów religijnych, wpajanych przez wszystkich dookoła. Bo nie wynikało z niej, że wszechświat potrzebuje stwórcy.
Zuzanno, cieszę się niezmiernie, ale żaden naukowiec, nawet Hawking nie udowodni, że stwórca nie jest potrzebny.
Nawet jeżeli istniejemy bo zafluktuowała próżnia będzie można zapytać - no dobrze, ale skąd się wzięła taka próżnia, która może fluktuować? Na wszelki wypadek powtarzam - jestem niewierzący i nie szukam stwórcy.
Gdybym miał się określić jednym słowem, wybrałbym "sceptyk".
> Zostałam ateistą, a pod moim wpływem kilka kolejnych osób.
Czyli jesteś pewna, że stwórcy nie ma? Znaczy jesteś wierząca
>Stąd mój wielki sentyment do tej książki.
Rozumiem - sam też darzę sentymentem kilka książek, co się we mnie na trwałe odcisnęły. Pozwól jednak, że zacytuję fragment z recenzji KHC. Po angielsku, ale chyba nie szkodzi? Wytłuszczenia moje.
A Brief History of Time is well written, but not better than other good popular science books. Among such books, Hawking's is perhaps the best seller of all, having sold more than 5 million copies. A Brief History of Time has the reputation of being the most bought, least read book. Why then should it sell so well?
The reason is Stephen Hawking himself.
He is a phenomenon. In his twenties, he contracted ALS, popularly known as Lou Gehrig's disease. As his motor neutrons decayed, he lost the movement of his legs and arms and became confined to a wheel chair. Eventually, his voice faded to a barely comprehensible monotone of noise. Today, unable to speak, his condition has stabilized but he can only move his eyes and a finger.
Pozdrawiam serdecznie,

03-09-2010 23:20 
 Ocena 2 na 2
niemier (13327 punktów)
>Te o stożkach świetlnych też?
Zaiste. Stożki świetlne zawsze były moje ulubione

>Zuzanno, cieszę się niezmiernie, ale żaden naukowiec, nawet Hawking nie udowodni, że stwórca nie jest potrzebny.

Nie mówię o dowodzie na "potrzebę stwórcy". Żeby postawić hipotezę, trzeba mieć do tego jakieś przesłanki.

>Czyli jesteś pewna, że stwórcy nie ma? Znaczy jesteś wierząca

Nie zawracam sobie głowy żadnymi stwórcami, bo żadna hipoteza czarodzieja, który nas wyczarował, nie wydaje się wystarczająco wiarygodna. Parafrazując znane powiedzonko, moim hobby jest nie grać w piłkę i nie zbierać znaczków.

Co do sentymentu, to zawsze jest on całkowicie subiektywny i nie przeszkadza mi, że ktoś się ze mną nie zgadza.

Pozdrawiam!
Marian (5438 punktów)
>[...] żaden naukowiec, nawet Hawking nie udowodni, że stwórca nie jest potrzebny.
   Podejrzewam, że chodzi Ci o to, że żaden naukowiec nie udowodni, iż Wszechświat nie posiada stwórcy. Bo naukowcem być wcale nie trzeba, by pokazać, że stwórca potrzebny nie jest. Wystarczy znaleźć choć jedną alternatywę. A mamy ich mnóstwo. Moja ulubiona: po prostu się zdarzył. Kto udowodni, że nie?
   Inna sprawa, że żaden teolog nie udowodni, że stwórca nie jest stwórcy potrzebny. I stwórcy stwórcy. Ad infinitum.

>Na wszelki wypadek powtarzam - jestem niewierzący i nie szukam stwórcy.
   Jak to możliwe, skoro stwórca jest potrzebny?

   Przepraszam, MSPANC Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
catseye (1381 punktów)
> Podejrzewam, że chodzi Ci o to, że żaden naukowiec nie udowodni, iż Wszechświat nie posiada stwórcy.
Będę brutalny i jeszcze raz szarpnę świętość. Chodzi mi o to, że z rozdętej przez media wypowiedzi Hawkinga wynika tylko tyle, że "reklama dźwignią handlu". Kropka.
Na koniec gorzkawa refleksja. Od racjonalistów oczekiwałbym umiejętności odróżniania faktów "medialnych" od zwykłych.
Kilkanaście minut później. Ćwiczenie w odróżnianiu jest w jednej z "Polityk".
Marian (5438 punktów)
>> Podejrzewam, że chodzi Ci o to, że żaden naukowiec nie udowodni, iż Wszechświat nie posiada stwórcy.
>Będę brutalny i jeszcze raz szarpnę świętość. Chodzi mi o to, że z rozdętej przez media wypowiedzi Hawkinga wynika tylko tyle, że "reklama dźwignią handlu". Kropka.
   No i z tym się zgodzę. Nie wiem jednakże, czy wina leży po stronie Hawkinga, czy raczej niedouczonych dziennikarzy, lubiących wyolbrzymiać i prezentować czytelnikom swoje kiepskie rozumienie problemu.

>Na koniec gorzkawa refleksja. Od racjonalistów oczekiwałbym umiejętności odróżniania faktów "medialnych" od zwykłych.
   Forum jest publiczne. Nie każdy, kto tu pisze jest racjonalistą, nie każdy się za takiego uważa (kto właściwie jest? ja tylko próbuję []).
   Opinie tutaj umieszczone przez dyskutantów są ich własne i nie powinny być łączone z portalem Racjonalista.pl czy racjonalizmem w ogóle (czy jakoś tak []).

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
19-09-2010 06:14 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Jaka reklama? Deklaracje ateistyczne wobec Homo sapiens to całkowita odwrotność zabiegania o popularność (ponad 90% całego gatunku ćpa wiarę z nadzieją na zmartwychwstanie (prosto, lub z przesiadką)). Zobacz o czym mówią politycy, "muzycy" popowi, albo gwiazdy telewizji. Deklarują się jako ateiści?
19-09-2010 10:19 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Jaka reklama? Deklaracje ateistyczne wobec Homo sapiens to całkowita odwrotność zabiegania o popularność (ponad 90% całego gatunku ćpa wiarę z nadzieją na zmartwychwstanie (prosto, lub z przesiadką)). Zobacz o czym mówią politycy, "muzycy" popowi, albo gwiazdy telewizji. Deklarują się jako ateiści?
Jacku, przecież nie o to chodzi. Chodzi o liczbę gazet, dzienników telewizyjnych i portali internetowych, które podały wiadomość odczytaną przez - lekko licząc - 95% odbiorców jako "wielki geniusz Hawking udowodnił, że Boga nie ma".
Ani wielki geniusz (bo naukowców klasy Hawkinga jest wielu, ale mimo całego uznania wielkim geniuszem nie nazwałbym żadnego z nich), ani dowiódł. I tylko o to chodziło mi od początku w tej dyskusji.
19-09-2010 14:15 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Miałem ostatnio wiele doczynienia z mediami a propos sprawy Parku Szczytnickiego we Wrocławiu. Nauczyłem się, że media bynajmniej nie przekazują informacji, lecz posługują się nią jako półproduktem dla wyrażenia własnych strategii. Tak więc za szał medialny nie winiłbym Hawkinga.

Masz rację, że jest pewna grupa naukowców równie dobrych, albo i lepszych. Niektórzy z nich zajmują się też popularyzacją nauki i robią to - z mojej perspektywy - lepiej. Niektórzy z nich są też astrofizykami. Tym niemniej Hawking należy do elit "ludzkiej myśli i inteligencji". Jego książki nie są wydawane tak, aby epatować jego kalectwem. Sięgałem po nie nie wiedząc jeszcze jak on wygląda. Jeszcze wcześniej czytałem powołania na jego twierdzenia w pracach innych autorów i zanim dowiedziałem się, że biedny Hawking ma aż taki problem ze zdrowiem, wiedziałem, że jest liczącym się autorytetem w dziedzinie kosmologii.
03-09-2010 08:59 
 Ocena 3 na 3
kognitywista (3391 punktów)
>Przy okazji: jakie teorie S.H. są wykładane na wszystkich najbardziej prestiżowych uczelniach?

Tutaj są wymienione jego naukowe dokonania (w ogromnym skrócie) będące trwałym wkładem do współczesnej kosmologii. Nie mówiąc już o jego zasługach dla popularyzacji tej trudnej do przyswojenia wiedzy. Ogromny szacunek dla jego osiągnięć (jak i determinacji w walce z fizyczną ułomnością) wykazują nawet osoby o innym światopoglądzie, jak chociażby ks. Michał Heller. Jest on specjalistą w tej samej dziedzinie i lepiej od nas wszystkich potrafi to ocenić.
catseye (1381 punktów)
>Tutaj są wymienione jego naukowe dokonania (w ogromnym skrócie) będące trwałym wkładem do współczesnej kosmologii.
Nie pytałem o listę osiągnięć SH, lecz o konkretne wykłady poświęcone na konkretnych uczelniach jego teoriom.
Zajrzyj proszę do moich dzisiejszych odpowiedzi Zachajowi i Zuzannie.
I rzuć proszę okiem na listę pod linkiem który dałem wczoraj Zachajowi.
Pozdrowienia
04-09-2010 11:58 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Nie pytałem o listę osiągnięć SH, lecz o konkretne wykłady poświęcone na konkretnych uczelniach jego teoriom.
Odkrycia Hawkinga to utrwalony wkład w podstawy kosmologii. Każdy student powinien mieć je przyswojone. Podobnie jak zasady dynamiki Newtona, których nikt przecież na uczelniach nie wykłada.
catseye (1381 punktów)
>Odkrycia Hawkinga to utrwalony wkład w podstawy kosmologii. Każdy student powinien mieć je przyswojone.
Każdy student? Nie chce mi się już powtarzać i wklejać linków - przejrzyj proszę plany studiów dla doktorantów
fizyki i astrofizyki w przywołanych przez Zachaja Oksfordzie, Cambridge i Yale. I gdzie tylko zechcesz.
> Podobnie jak zasady dynamiki Newtona, których nikt przecież na uczelniach nie wykłada.
A tu mnie baaardzo zaskoczyłeś. Jeszcze raz poproszę o przejrzenie planów studiów i sprawdzenie, czy rzeczywiście nie ma tam "classical mechanics".
04-09-2010 22:01 
 Ocena 1 na 1
kognitywista (3391 punktów)
>Każdy student? Nie chce mi się już powtarzać i wklejać linków - przejrzyj proszę plany studiów dla doktorantów
>fizyki i astrofizyki w przywołanych przez Zachaja Oksfordzie, Cambridge i Yale. I gdzie tylko zechcesz.
Ignorujesz fakt, że kosmologia jest specyficznym działem nauki, nawet przez wielu astrofizyków uważaną za bujanie w chmurach. Uprawianie tej dziedziny wiedzy jest czymś z pogranicza fizyki i filozofii, ale każdy, kto się do tego zabiera, musi się jakoś odnieść do dorobku Stephena Hawkinga. A czy na większości światowych uczelni wykłada się studentom fizyki teorię Hugh Everetta ? Albo Lee Smolina ? Ich też wyrzucamy do kosza, czy nie ?
catseye (1381 punktów)
>Ignorujesz fakt, że kosmologia jest specyficznym działem nauki, nawet przez wielu astrofizyków uważaną za bujanie w chmurach.
Nie ignoruję - właśnie dlatego wkurza mnie wrzawa wokół Hawkinga.
> Uprawianie tej dziedziny wiedzy jest czymś z pogranicza fizyki i filozofii, ale każdy, kto się do tego zabiera, musi się jakoś odnieść do dorobku Stephena Hawkinga.
Żeby wykazać nieprawdziwość tak silnie sformułowanego stwierdzenia wystarczy jeden przykład. Proszę:
Abhay Ashtekar, twórca "Loop Quantum Cosmology". Na życzenie podam inne.
>A czy na większości światowych uczelni wykłada się studentom fizyki teorię Hugh Everetta ? Albo Lee Smolina ? Ich też wyrzucamy do kosza, czy nie ?
Nigdzie nie mówiłem o wyrzucaniu Hawkinga do kosza. Przykro mi, ale to jest chwyt poniżej pasa.
Marian (5438 punktów)
>>Odkrycia Hawkinga to utrwalony wkład w podstawy kosmologii. Każdy student powinien mieć je przyswojone.
>Każdy student? Nie chce mi się już powtarzać i wklejać linków - przejrzyj proszę plany studiów dla doktorantów fizyki i astrofizyki
   Jeśli można. Ja miałem na pierwszym roku doktoranckich wykład na temat promieniowania Hawkinga i efektu Unruh (który jest z nim powiązany przez zasadę równoważności) na zaawansowanej mechanice kwantowej. Podejrzewam, że na astronomii mają tego więcej.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
05-09-2010 08:24 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>>>Odkrycia Hawkinga to utrwalony wkład w podstawy kosmologii. Każdy student powinien mieć je przyswojone.
>>Każdy student? Nie chce mi się już powtarzać i wklejać linków - przejrzyj proszę plany studiów dla doktorantów fizyki i astrofizyki
>Jeśli można. Ja miałem na pierwszym roku doktoranckich wykład na temat promieniowania Hawkinga i efektu Unruh (który jest z nim powiązany przez zasadę równoważności) na zaawansowanej mechanice kwantowej. Podejrzewam, że na astronomii mają tego więcej.
Zapytam Cię o to samo, o co pytałem Fizyka: Czy tylko to z fizyki ostatniego półwiecza miałeś na wykładach?
Jeszcze raz (który to już?) wyjaśniam: nie ujmuję Hawkingowi niczego oprócz merytorycznie niezasłużonej wrzawy medialnej. Nie mówię, że nic wartościowego nie zrobił - stwierdzam tylko, że równie (albo i bardziej) wartościowe rzeczy zrobiło wielu innych.
I dlatego nie mogę przejść obojętnie obok stwierdzeń w rodzaju "największy" i "bez niego nie ma kosmologii" (celowo trochę przejaskrawiłem).
05-09-2010 12:17 
 Ocena 2 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Jeszcze raz (który to już?) wyjaśniam: nie ujmuję Hawkingowi niczego oprócz merytorycznie niezasłużonej wrzawy medialnej.
Wrzawa medialna ma to do siebie, że kieruje się swoimi prawami i rzadko kiedy jest "zasłużona".

>Nie mówię, że nic wartościowego nie zrobił - stwierdzam tylko, że równie (albo i bardziej) wartościowe rzeczy zrobiło wielu innych.
Tak już bywa. Einstein też został gwiazdorem spijając śmietankę z dokonań innych, a wcale nie był inwalidą. Widocznie obaj z Hawkingiem mieli "to coś".
Marian (5438 punktów)
>Zapytam Cię o to samo, o co pytałem Fizyka: Czy tylko to z fizyki ostatniego półwiecza miałeś na wykładach?
   Oczywiście, że nie.

>Jeszcze raz (który to już?) wyjaśniam: nie ujmuję Hawkingowi niczego oprócz merytorycznie niezasłużonej wrzawy medialnej. Nie mówię, że nic wartościowego nie zrobił - stwierdzam tylko, że równie (albo i bardziej) wartościowe rzeczy zrobiło wielu innych.
   To świetnie, widocznie odniosłem mylne wrażenie. Czyli się zgadzamy.

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
02-09-2010 23:42 
 Ocena 1 na 3
neurosurgery (2484 punktów)
>Przykro mi to pisać, ale taka jest prawda. Hawking utrzymuje się na medialnym topie TYLKO z powodu swojej makabrycznej choroby i tego, że żyje już chyba 10 razy dłużej niż przeciętnie udawało się to innym.
>Wypowiedział się, bo to zwiększy "sprzedawalność" (ale już nie "czytalność") jego najnowszego dzieła.

Proszę Cię, nie pisz takich głupot! Trochę szacunku dla Jego dokonań... Poczytaj jak wielki wkład w rozwój fizyki miał i ma Hawking. Myślisz, że głosi swoje teorie na prawo i lewo nie konsultując tego z innymi naukowcami? To, że jest na medialnym topie świadczy tylko o trafności jego przewidywań. Osobiście cieszę się, że tak mądry człowiek jak profesor Hawking postawił sobie cel i dzięki swojej niezłomności pomaga zrozumieć wszechświat. Twoje zarzuty są śmieszne, przykro mi.

Jeśli zaś chodzi o trudności w zrozumieniu tego o czym mówi Hawking, to mogę tylko wzruszyć ramionami w geście bezradności. Prawda jest taka, że jest pewna bariera, która dla normalnego człowieka jest nie do przejścia. Kto z nas mógłby patrząc na zapiski Einsteina zrozumieć ich sens? Trzeba się po prostu zdać na ludzi, którzy są najlepsi w tym co robią. Jeśli Hawking mówi, że "jego badania i najnowsze odkrycia innych naukowców , dowodzą o samoistnej kreacji wszystkiego tego co nazywamy Wszechświatem", to mu ufam. Ludzie tacy jak on poświęcają życie, aby udowodnić pewne przypuszczenia i nie sądzę, żeby robili to tylko dla medialnego szumu i pieniędzy.
03-09-2010 23:10 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Proszę Cię, nie pisz takich głupot! Trochę szacunku dla Jego dokonań...
Merytorycznie trochę, ale nie więcej niż trochę. Dokładnie tyle, ile setkom jemu podobnych. Natomiast pełnia szacunku za skuteczną walkę z chorobą.
> Twoje zarzuty są śmieszne, przykro mi.
Przecież mu nic nie zarzucam. Staram się tylko przywrócić właściwą miarę.
> Jeśli Hawking mówi, że "jego badania i najnowsze odkrycia innych naukowców , dowodzą o samoistnej kreacji wszystkiego tego co nazywamy Wszechświatem", to mu ufam.
Nauka się rozwija między innymi dlatego, że NIE UFA.
Przeczytaj proszę moje dzisiejsze posty do Zachaja i Zuzanny. I daj się namówić na przejrzenie strony pod linkiem,
który dałem Zachajowi wczoraj.
Pozdrowienia
04-09-2010 21:35 
 0 na 2
neurosurgery (2484 punktów)
>Przecież mu nic nie zarzucam. Staram się tylko przywrócić właściwą miarę.

"Naukowców klasy Hawkinga jest dziś na pęczki." - a to nie zarzut? Z Twojej wypowiedzi wynika, że Hawking jest 'znany z tego, że jest znany', a tak nie jest. Latami pracował na swoją pozycję w świecie fizyki i to nie przez to, że wysyła przez syntezator mowy bajki dla dzieci.

>Nauka się rozwija między innymi dlatego, że NIE UFA.

Tak, to prawda i nigdy tego nie negowałem. Chodziło mi o to, że MY musimy ufać wynikom tych badań, bo nie mamy możliwości tego sprawdzić. Na pewno pan profesor Hawking udostępniłby Ci wyniki swojej pracy, ale z całym szacunkiem nic byś zapewne nie zrozumiał, bo tylko garstka ludzi na świecie posługuje się tak skomplikowanym aparatem matematycznym. Podsumowując, rozumiem doskonale Twój punkt widzenia, ale chyba mija się on z prawdą. Nie wiem jaki sens miałoby dla człowieka z zanikiem mięśni staranie się o sławę i pieniądze. Poza tym, członkiem Royal Society nie zostaje się dlatego, że jest się jednym z wielu. Pozdrawiam.
04-09-2010 21:53 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>"Naukowców klasy Hawkinga jest dziś na pęczki." - a to nie zarzut?
Nie!!!!! Stwierdzenie faktu. Błagam (nic już mi innego nie zostaje) zajrzyj do linku wskazanego w jednym z moich postów do Zachaja albo przeczytaj moją odpowiedź Fizykowi. Błagam.
> Chodziło mi o to, że MY musimy ufać wynikom tych badań, bo nie mamy możliwości tego sprawdzić.
Ależ ufajmy, byle nie za pośrednictwem mediów.
> Na pewno pan profesor Hawking udostępniłby Ci wyniki swojej pracy
Są udostępnione dla wszystkich zainteresowanych.
> Nie wiem jaki sens miałoby dla człowieka z zanikiem mięśni staranie się o sławę i pieniądze. Poza tym, członkiem Royal Society nie zostaje się dlatego, że jest się jednym z wielu.
Parę postów wyżej jest link do artykułu w Polityce, o którym przypomniałem sobie z dużym opóźnieniem. Gorąco polecam.
Jeszcze raz: nie deprecjonuję osiągnięć Hawkinga. Staram się przywrócić im właściwą miarę, bo ta medialna jest BARDZO przesadzona.
Pozdrowienia
05-09-2010 12:02 
 0 na 2
kognitywista (3391 punktów)
>Jeszcze raz: nie deprecjonuję osiągnięć Hawkinga.
Tylko o to mi chodziło.

>Staram się przywrócić im właściwą miarę, bo ta medialna jest BARDZO przesadzona.
Owszem. Tutaj przyznaję Ci rację, ale to dotyczy wszystkich uznanych popularyzatorów nauki. Dawkins też nie jest jedynym świetnym ewolucjonistą, ale to nie powód by go detronizować.
Brzostowski (7067 punktów)
>Stephen Hawking wypowiedział się dla brytyjskiego dziennika "The Times" odnośnie swojej najnowszej
>książki "The Grand Design". Stwierdził jednoznacznie , że jego badania i najnowsze
>odkrycia innych naukowców , dowodzą o samoistnej kreacji wszystkiego tego co nazywamy
>Wszechświatem. Według niego istnienie takiego prawa jak grawitacja jest potwierdzeniem faktu
>powstania czegoś z niczego. Jeden z najwybitniejszych naukowców naszych czasów uważa , że "Bóg" nie
>istnieje i nie stworzył Uniwersum.

Rzeczywiście, racjonalizm i nauka dotarła aż tak daleko? Powstało COŚ z niczego? I to jest ten racjonalizm? Skoro są możliwe takie czary, że powstaje coś z niczego, to czemu nie jest możliwe że istnieją duchy, anioły, Bóg? Ich chociaż podobno ktoś widział/czuł! Ale czy ktoś widział/czuł jak coś powstaje z niczego? A jak to udowodnić, skoro o tym niczym nie wiemy nic, poza tym że tego nie było i zamieniło się w coś? I dalej, skoro coś powstało z niczego, to czemu nie jest możliwe, że w ramach tego "czegoś" powstał jakiś ułomny Bóg (no, znaczy takie nie całkiem "wszech" i niekoniecznie "naj", ale jakiśtam "mocny" czarownik?).

O ile prawdą jest że Hawking tak napisał, to wszystko jest możliwe, i duchy i czary i inne "dziwy", ale Bóg nie! Bo tak powiada racjonalista!

Ech... ten "racjonalizm".
02-09-2010 17:18 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
> skoro coś powstało z niczego, to czemu nie jest możliwe, że w ramach tego "czegoś" powstał jakiś ułomny Bóg (no, znaczy takie nie całkiem "wszech" i niekoniecznie "naj", ale jakiśtam "mocny" czarownik?).

A po co ci taki ułomny bóg nie całkiem wszhech i naj? Toć on ani doskonale miłosierny nie będzie, ani wszechwiedzący, ani nawet w pełni sprawiedliwy. Ot taki największy kozak na dzielnicy - pociesza cię jakoś taka wizja?

seksualnosc-kobiet.pl
02-09-2010 18:15 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>> skoro coś powstało z niczego, to czemu nie jest możliwe, że w ramach tego "czegoś" powstał jakiś ułomny Bóg (no, znaczy takie nie całkiem "wszech" i niekoniecznie "naj", ale jakiśtam "mocny" czarownik?).
>A po co ci taki ułomny bóg nie całkiem wszhech i naj? Toć on ani doskonale miłosierny nie będzie, ani wszechwiedzący, ani nawet w pełni sprawiedliwy. Ot taki największy kozak na dzielnicy - pociesza cię jakoś taka wizja?
>
seksualnosc-kobiet.pl


Mi taki ułomny Bóg nie jest do niczego potrzebny, ale skoro COŚ może powstać z NICZEGO, to wszystko jest możliwe, jak w bajkach i mitach. Po prostu CZARY!

Skoro zatem już sobie jako "racjonaliści" czarujemy, to dlaczego w ramach tych czarów nie uwzględnić Boga? Toż On tak samo jest możłiwy, jak to że COŚ powstało z NICZEGO!
02-09-2010 20:00 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
>skoro COŚ może powstać z NICZEGO, to wszystko jest możliwe, jak w bajkach i mitach. Po prostu CZARY!

A o cząstkach wirtualnych nie słyszał? Jakoś powstają z niczego i nikogo to nie boli.
pl.wikipedia.org/wiki/Cząstka_wirtualna

>Skoro zatem już sobie jako "racjonaliści" czarujemy, to dlaczego w ramach tych czarów nie uwzględnić Boga? Toż On tak samo jest możłiwy, jak to że COŚ powstało z NICZEGO!

No wiesz, to jest mniej więcej myślenie w stylu: skoro cząstki wirtualne mogą powstawać z próżni, to kto zaprzeczy samorództwu myszy i szczurów?
pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_samorództwa

seksualnosc-kobiet.pl
03-09-2010 16:22 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>skoro COŚ może powstać z NICZEGO, to wszystko jest możliwe, jak w bajkach i mitach. Po prostu CZARY!
>A o cząstkach wirtualnych nie słyszał? Jakoś powstają z niczego i nikogo to nie boli.

Wg osiągnieć nauki coś nie może powstać z niczego? Co Ty magik? Można powiedzieć, że nie wiemy jak się pojawiają, nie znamy mechanizmu, ale że z niczego coś powstało?
03-09-2010 22:39 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
A jaki masz stosunek do twierdzenia, że WSZYSTKO zostało stworzone z NICZEGO?


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
04-09-2010 19:03 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Wydaje mi się, że słowa Hawkinga są źle interpretowane. Świat istnieje spontanicznie taki jaki istnieje. Ponieważ prawo grawitacji to ludzka teoria, można wspomniane zdanie Hawkinsa sparafrazować tak, że właśnie te "prawa" są przyczyną istnienia. Ale nie chodzi tu o "prawa" spisane przez człowieka, tylko po prostu o to jak to działa.

Ciężko mi to wytłumaczyć, bo zwykliśmy myśleć (opresja Foucaulta!) o sile jako czymś co da się policzyć i narysować, kiedy to jest jedynie abstrakcja. Prawdziwe prawa wszechświata nie są gdzieś spisane. On po prostu istnieje, tak jak istnieje. Tak rozumując, odrzucając metafizykę na poziomie Anzelma, którą prezentujesz, Hawking klaruje najzdrowszy światopogląd, który można nazwać scjentyzmem czy materializmem (a może kwantowym materializmem?).

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Marian (5438 punktów)
   Mnie się wydaje, że jemu chodzi raczej o temat, o którym mówił swego czasu Brian Greene na TED (pod koniec). Mianowicie jeśli teoria strun okazałaby się poprawna, Wszechświat musiałby istnieć i to dokładnie taki, jaki jest.
   Problem w tym, że krajobraz fałszywej próżni teorii strun daje 10500 możliwości, więc który właściwie wszechświat?

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
19-09-2010 05:40 
 Ocena 1 na 1
apud (4399 punktów)

>Rzeczywiście, racjonalizm i nauka dotarła aż tak daleko?

Hawking nawet zapytał sie, jak isc na Północ stojąc na biegunie północnym. Wedle Naszego Dziennika, prof. Bartniak dostał takiego ataku śmiechu, ze do tej pory nie moze znaleźć odpowiedzi!
Marian (5438 punktów)
   Wypowiadam się z pozycji człowieka, który nie czytał ostatniej książki Hawkinga, a jedynie wiadomości w mediach.
   Pogląd o spontanicznym powstaniu Wszechświata nie jest wcale nowy. Od (może nawet dziesiątek?) lat rozważa się możliwość jego powstania z fluktuacji kwantowych. Mamy też inne hipotezy: Wielki Wybuch jako rezultat zderzenia dwóch bran, produkt czarnych dziur w innych wszechświatach, itd.
   O ile wiem, Hawking wysuwa swoje twierdzenia na postawie teorii strun (a dokładniej: M-teorii) — teorii, która mimo swojej 40-letniej historii, wciąż nie jest w stanie wyprodukować testowalnych rezultatów. To nie jest jeszcze pełnowartościowa teoria naukowa w znaczeniu, do którego przywykliśmy. To bardziej proto-teoria.
   Zatem twierdzenie, że nauka dowodzi nieistnienia bogów jest z pewnością zbyt mocne. Oczywiście, nauka czyni hipotezę boga niepotrzebną, oferując dobrze doinformowane alternatywy, oparte na obrazie świata przez nią oferowanym, ale to już wiemy od bardzo dawna.

   Pozdrawiam.

Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Stephen Hawking wypowiedział się dla brytyjskiego dziennika "The Times" odnośnie swojej najnowszej
>książki "The Grand Design". Stwierdził jednoznacznie , że jego badania i najnowsze
>odkrycia innych naukowców , dowodzą o samoistnej kreacji wszystkiego tego co nazywamy
>Wszechświatem. Według niego istnienie takiego prawa jak grawitacja jest potwierdzeniem faktu
>powstania czegoś z niczego. Jeden z najwybitniejszych naukowców naszych czasów uważa , że "Bóg" nie
>istnieje i nie stworzył Uniwersum. (...)
>Ps. Ciekawe jak uporają się z tym religijni naukowcy ?

Jak religijni naukowcy, to nie wiem...

>Ciężki orzech do zgryzienia.

...ale religijni popaprańcy na Frondzie radzą z tym sobie bez problemu . Warto rzucić okiem na ich dyskusję - dawno się tak nie ubawiłem .
04-09-2010 16:30 
 Ocena 3 na 3
Marian (5438 punktów)
>>Ciężki orzech do zgryzienia.
>...ale religijni popaprańcy na Frondzie radzą z tym sobie bez problemu .
   Heh, na Frondzie nie potrafią go nawet poprawnie zacytować z jego pierwszej książki.
Z Frondy:
Jeśli stworzymy spójną teorię, to będzie ostateczny triumf ludzkiego rozumu - do tego potrzebna jest znajomość rozumu Boga.
Krótką Historię Czasu czytałem lata temu (jakieś siedem-osiem), ale pamiętam dość wyraźnie
Cytat:
[...] wtedy poznamy umysł boga.
To było bodaj ostatnie zdanie tej książki; znaleźć nietrudno. A to przeinaczenie istotnie zmienia sens.
   BTW: Poczytałem trochę tych komentarzy, ale mnie one — szczerze mówiąc — nie bawią. Klęska polskiego systemu oświaty. Komentarze na temat związku z jego postępującą chorobą są w ogóle poniżej pasa. Ci ludzie w większości są zdrowi i nigdy nawet nie zbliżą się do jego poziomu. Może to ich gnębi.

   Pozdrawiam.


Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
Mariusz Pracki (436 punktów)
Nie mogłem się doczekać kiedy i ten Wielki Człowiek dołączy do ateistów. Trochę to dziwne było, że trwał w przekonaniu o możliwości istnienia boga, teraz jest wolny a my mamy kolejnego plusa.
+ 1000 do inteligencji


www.moherowo.pl
Iwona Przybyła (801 punktów)
Bardzo proszę o podanie źródła tej wypowiedzi, bo odniesienie prowadzi na główną stronę The Times, z której nic nie wynika.

Proszę o zacytowanie wypowiedzi profesora w oryginalne, w której twierdzi: "że "Bóg" nie istnieje i nie stworzył Uniwersum".
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Wszystkie portale chyba o tym pisały. Np. taki


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Wszystkie portale chyba o tym pisały. Np. taki
>
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"


Dziękuję.
catseye (1381 punktów)
>Wszystkie portale chyba o tym pisały.
No bo który portal nie napisze "Hawking mówi, że Boga nie ma"? No który?
04-09-2010 23:55 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Wszystkie portale chyba o tym pisały.
>No bo który portal nie napisze "Hawking mówi, że Boga nie ma"? No który?

Z mojej umiejętności czytania wynika, że Hawking powiedział, że Bóg nie stworzył Wszechświata, a nie że Boga nie ma. Ja znacznie bardziej wierzę w boską moc stwarzania niż w ludzką moc unicestwiania. Nie przepadam po prostu za ludźmi (czasami też za sobą).
05-09-2010 08:10 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>>>Wszystkie portale chyba o tym pisały.
>>No bo który portal nie napisze "Hawking mówi, że Boga nie ma"? No który?
>Z mojej umiejętności czytania wynika, że Hawking powiedział, że Bóg nie stworzył Wszechświata, a nie że Boga nie ma. Ja znacznie bardziej wierzę w boską moc stwarzania niż w ludzką moc unicestwiania. Nie przepadam po prostu za ludźmi (czasami też za sobą).
Tak, tak, ja też umiem czytać (przynajmniej tak mi się wydaje). Ale rozglądając się wokół i czytając różne wypowiedzi (w różnych miejscach) odnoszę wrażenie, że co najmniej ponad 2/3 konsumentów różnych mediów zrozumiało ten news krótko a treściwie - właśnie tak jak napisałem. I tu się spotykają nasze oceny pesymistyczne.
Pozdrowienia
07-09-2010 13:10 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Z mojej umiejętności czytania wynika, że Hawking powiedział, że Bóg nie stworzył Wszechświata, a nie że Boga nie ma.
Tak, są różnorodne szkoły czytania, a na wyższym stopniu - szkoły interpretacji i rozumieniu tekstów.

>Ja znacznie bardziej wierzę w boską moc stwarzania niż w ludzką moc unicestwiania.
Co do pierwszego to nie jest Pani jedyną, a odwrotnie należy Pani do zdecydowanej większości, a większość zawsze ma rację.
/Gówno jest smaczne - miliardy much nie mogą się mylić!/.
Co do drugiego, to myślę, że ludzka moc jest nieskończenie wielka, jeżeli ograniczymy ją dostępnym człowiekowi światem. /Wszechświata tak łatwo nie zniszczymy./

>Nie przepadam po prostu za ludźmi (czasami też za sobą).
Jako praktykujący ateista lubię ludzi, a niektórych to nawet kocham. Siebie - z trudem - ale też akceptuję.

@@@
.
07-09-2010 13:37 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>.
>>Z mojej umiejętności czytania wynika, że Hawking powiedział, że Bóg nie stworzył Wszechświata, a nie że Boga nie ma.
>Tak, są różnorodne szkoły czytania, a na wyższym stopniu - szkoły interpretacji i rozumieniu tekstów.

Rzeczywiście nie powinienem pisać , że bóg nie istnieje. Hawking stwierdził jedynie o samoistnym powstaniu wszechświata. Ale cóż jestem ateistą , więc wniosek jakoś samoistnie mi się nasunął...

Wybaczcie.
07-09-2010 15:27 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Rzeczywiście nie powinienem pisać , że bóg nie istnieje. Hawking stwierdził jedynie o samoistnym powstaniu wszechświata. Ale cóż jestem ateistą , więc wniosek jakoś samoistnie mi się nasunął...
>Wybaczcie.
A mogą nasunąć się inne wnioski?
Zdaje mi się, że Hawking, choć na stare lata złagodniał i nie chce zadzierać z fideistami, też tak samo wnioskuje. Tylko trzeba dokładnie czytać, co inni piszą i do czego to się odnosi.
Hawking napisał parę książek i paręset artykułów i w większości wynika tam jedno z drugiego.
Tak samo jak u znacznie mniejszego Bogusławskiego.

Pozdrawiam.

@@@
.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>.
>>Rzeczywiście nie powinienem pisać , że bóg nie istnieje. Hawking stwierdził jedynie o samoistnym powstaniu wszechświata. Ale cóż jestem ateistą , więc wniosek jakoś samoistnie mi się nasunął...
>>Wybaczcie.
>A mogą nasunąć się inne wnioski?
>Zdaje mi się, że Hawking, choć na stare lata złagodniał i nie chce zadzierać z fideistami, też tak samo wnioskuje.

Tak, ja też myślę, że Hawking pierwsze o czym pomyślał to:
- Cholera, nie chcę zadzierać z tymi wstrętnymi fideistami, muszę koniecznie zmienić poglądy. Teraz będą bardziej dojrzałe - zostanę ateistą! Tak jest!

>Tylko trzeba dokładnie czytać, co inni piszą i do czego to się odnosi.

A podobno ile ludzi, tyle opinii i sposób czytania nie ma tu nic do rzeczy. Niektórzy czytając Biblię widzą w niej samo zło, a inni poczucie humoru nieśmiertelnych.

>Hawking napisał parę książek i paręset artykułów i w większości wynika tam jedno z drugiego.

Nie liczy się to, co napisał. Ważne, że został ateistą. Wprawdzie nie powiedział, że jest ateistą, ale MY to już wiemy. Podobnie jak wiemy, że prof. Kołakowski był ateistą, a jego wiara to było takie poczucie humoru. Ech... co za bieda w tym kraju. Nikt poza nami nie umie czytać ze zrozumieniem. Ufff.... co za bieda!
zachaj (5239 punktów)

>- Cholera, nie chcę zadzierać z tymi wstrętnymi fideistami, muszę koniecznie zmienić poglądy. Teraz będą bardziej dojrzałe - zostanę ateistą! Tak jest!

Trzeba wybudować pomnik Hawkingowi przed Pałacem - najlepiej wielki obelisk.

Ps. A i obywatelstwo polskie.
08-09-2010 10:44 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tak, ja też myślę, że Hawking pierwsze o czym pomyślał to:
>- Cholera, nie chcę zadzierać z tymi wstrętnymi fideistami, muszę koniecznie zmienić poglądy. Teraz będą bardziej dojrzałe - zostanę ateistą! Tak jest!
A może, warto najpierw przeczytać co napisał, a później wymyślać co mógł przy tym myśleć. O swoim naturalizmie pisał już bardzo dawno, ale jak sądzę religijne żony /tak jak u Darwina/ i nie tylko żony, uczyniły wiele, aby na jego łagodność wpłynąć. Jak znam pisma jednego i drugiego swoich naturalistycznych poglądów nigdy nie zmienili, tyle że później bardziej dyplomatycznie je wyrażali.

>>Tylko trzeba dokładnie czytać, co inni piszą i do czego to się odnosi.
>A podobno ile ludzi, tyle opinii i sposób czytania nie ma tu nic do rzeczy. Niektórzy czytając Biblię widzą w niej samo zło, a inni poczucie humoru nieśmiertelnych.
Ale zasadniczym podziałem jest tu rozróżnienie na tych, którzy wierzą np. w nieśmiertelnych i tych, którzy w nic nie wierzą i na wszystko poszukują odpowiedzi w nauce.

>Nie liczy się to, co napisał. Ważne, że został ateistą. Wprawdzie nie powiedział, że jest ateistą, ale MY to już wiemy.
Czytając Hawkinga jakoś trudno jego ateizmu się doczytać. Moim zdaniem, ten wielki uczony był i jest naturalistą i koncepcja Boga nie jest mu do niczego potrzebną. I to bezpośrednio z lektury jego pism wynika. Wystarczy sobie poczytać, a później można sobie nawet pop....ć.
Kto co lubi?

>Podobnie jak wiemy, że prof. Kołakowski był ateistą,
Czy prof. Kołakowski był ateistą tego nie wiem, od dawna "robił" za katolickiego agnostyka.
Natomiast Leszek Kołakowski był ortodoksyjnym marksistowskim ateistą. Walczącym z religią i Kościołem Katolickim każdą dostępną mu mu bronią, czyli sporą wiedzą i inteligencją.
Pomimo późniejszej zmiany poglądów dla mnie teologiczne pytania Leszka Kołakowskiego ateisty pozostały nadal ważne. Oto jedno z najciekawszych /ostrzegam tylko dla inteligentnych/
zawarte w "Kluczu niebieskim": "Izaak odwrócił się i zobaczył ojca zastygłego ze wzniesioną bronią, z błyskiem brutalnej determinacji w oczach, z zaciśniętymi ustami i wyrazem zaciętej stanowczości na twarzy. Wydał przeciągły krzyk i upadł zemdlony. (...) Wszystko dobrze się skończyło i w rodzinie było dużo śmiechu. Izaakowi pozostała tylko drobna dolegliwość: od tej pory chwiał się na nogach i dostawał mdłości na widok ojca".

Jak Pani pisze:
>"podobno ile ludzi, tyle opinii i sposób czytania nie ma tu nic do rzeczy"
To dla Pani, dla mnie ma. Uważam, że wielką sztuką jest umiejętność czytania ze zrozumieniem.
Warto tak czytać i Biblię i Kołakowskiego.

@@@
.
zachaj (5239 punktów)

>Czytając Hawkinga jakoś trudno jego ateizmu się doczytać. Moim zdaniem, ten wielki uczony był i jest naturalistą i koncepcja Boga nie jest mu do niczego potrzebną.

Czy jest jakaś zasadnicza różnica między naturalistą a ateistą ? To jest ten sam typ sporu jak ateista i agnostyk. Moim zdaniem wszystkich tych którzy nie wierzą można wrzucić do jednego worka. Nawet tych gdybających bo według dogmatów wiary nie można wątpić , to grzech.
08-09-2010 14:13 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Czy jest jakaś zasadnicza różnica między naturalistą a ateistą?
Ponieważ uważam się za naturalistę ontologicznego /o czym już wielokrotnie pisałem i wyjaśniałem swoją postawę/to dla mnie różnica jest zasadnicza.
Ateizm przeczy istnieniu Boga, a naturalizm uważa, że absurdem jest przeczenie istnienia nieistniejącego. Naturalizm będący metodą naukową nie znajduje ani potrzeby, ani możliwości włączania nadnaturalnych wyjaśnień. Ontologiczny idzie o krok dalej i uważa, że jedynym istniejącym bytem jest materia. (Oczywiście w filozoficznym rozumieniu tego słowa). Ale praktycznie to jestem ateistą i zupełnie nie czuję się dotkniętym, gdy ktoś tak określa moje poglądy.

>To jest ten sam typ sporu jak ateista i agnostyk. Moim zdaniem wszystkich tych którzy nie wierzą można wrzucić do jednego worka.

Wrzucanie ludzi do jakiegokolwiek jednego wora jest niehumanistyczne, a nawet nie humanitarne. Całe szczęście, że się trochę różnimy, a niektórzy nawet bardzo. Każdy najlepiej sam wie jakie ma poglądy i do jakiej grupy chciałby być przypisanym i dopóki nie przeczy swoimi słowami deklarowanym poglądom - jak czyni tu jedna z dyskutantek - to proponuję każdemu pozostawić deklarowane określenie.
Oczywiście nie przeszkadza to próbom uporządkowania poglądów głoszonych przez ludzi i poniżej przedstawiam jedną z nich:

Ateizm i niewiara

Istnieniu boga zaprzecza ateizm, podczas gdy agnostycyzm twierdzi, iż ta hipoteza jest niemożliwa zarówno do udowodnienia, jak i do obalenia, i jako taka nie przedstawia wartości poznawczej. Ateizm można podzielić na teoretyczny i praktyczny (będący najczęściej indyferentyzmem, czyli obojętnością religijną).Współczesne rozumienie ateizmu teoretycznego oddaje bardzo dobrze Barbara Stanosz: Fałszywe są, zdaniem ateisty, mitologiczne i naiwne wersje tezy teizmu, które przedstawiają Boga czy bogów jako istoty cielesne; niezrozumiałe natomiast są jej wersje teologiczne i filozoficzne, które opisują Boga jako bezcielesny absolut, istnienie samoistne czy byt realny sam z siebie, a więc definiują go za pomocą wyrażeń, które same nie mają sensu.

Zadowalający dla ludzi religijnych podział na teistów, ateistów i agnostyków jest podziałem socjologicznie nieuzasadnionym. Tak naprawdę w tych kwestiach bardziej prawdziwym jest dychotomiczny podział na fideistów i afideistów. Wierzących - niezależnie od tego, w co wierzą (np. w to, że Bóg nie istnieje), oraz niewierzących (opierających swą wiedzę wyłącznie na nauce, ale nawet wobec niej sceptycznych).
Agnostycyzm najczęściej jest dyplomatyczną przykrywką dla konformistycznej postawy dążącej do nie ujawniania swoich poglądów. Narzucanie konieczności bezkrytycznego przyjęcia Boga u sceptyków wywołuje reakcję prowadzącą do ateizmu.
Nie ukrywam, że w tym kontekście bawi mnie spostrzeżenie, iż teistów od ateistów różni tylko konsekwencja. Teiści odrzucają prawie wszystkich, wśród znanych, jak i nie poznanych bogów, pozostawiając sobie jako przedmiot wiary wyłącznie wybrany panteon lub zaledwie kilku bogów, a nawet czasem wyłącznie jednego. Ateiści są konsekwentni i idą tylko o jeden krok dalej.
Wynika to zarówno z większych wątpliwości dotyczących możliwości ludzkiego poznania, jak i mniejszej pewności istnienia prawd ostatecznych znanych człowiekowi.


>
19-09-2010 06:17 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Ludzie tworzący sobie bogów łatwo unicestwiają innych ludzi.
Vytautas (4394 punktów)
>Według niego istnienie takiego prawa jak grawitacja jest potwierdzeniem faktu
>powstania czegoś z niczego.
   Toż tak właśnie twierdzą księża -- Bóg stworzył świat z niczego. W fizyce obowiązują zasady zachowania masy i energii.

>Jeden z najwybitniejszych naukowców naszych czasów uważa
   Czy niezłomna wiara w zdania autorytetów jest postawą godną racjonalisty? Niewątpliwy geniusz, Izaak Newton był zdania, że światło nie może mieć natury falowej.

>, że "Bóg" nie
>istnieje i nie stworzył Uniwersum.
   Mówiąc o Bogu cokolwiek, nawet to, że to nie on stworzył świat, mówimy, że Bóg istnieje. Nie da się udowodnić, że mleko nie dlatego skwaśniało, że krasnoludki do niego nocą nasikały.
05-09-2010 15:09 
 Ocena-4 na 4
Iwona Przybyła (801 punktów)

>   Mówiąc o Bogu cokolwiek, nawet to, że to nie on stworzył świat, mówimy, że Bóg istnieje. Nie da się udowodnić, że mleko nie dlatego skwaśniało, że krasnoludki do niego nocą nasikały.
>

Nawet jeśli przyjmiemy satanizm za słuszną ideologię, to i tak będzie stał za tym Bóg. Jak pisał prof. Kołakowski szatan został stworzony po to, by sobie z Bogiem grać.
Ważne, by wszyscy ludzie wiedzieli, że w tej grze nic im nie grozi i nie ma żadnego modelu, w którym człowiek przegrywa, bo jedyne miejsce, w którym przegrywamy odbywa się w holograficznych światach innych ludzi. Nawet "racjonalna" teoria gier nie jest w stanie mnie przekonać do swojej słuszności, choć oczywiście jest przydatna w zajmowaniu wysokich miejsc na planszy (jeśli ktoś ma takie ambicje).
Namawianie ludzi do ateizmu, podobnie jak namawianie do katolicyzmu jest taką samą propagandą. Człowiek powinien być wolny od jakiejkolwiek ideologii i dlatego ja znacznie bardziej jestem w stanie uwierzyć w Boga, niż w świat kreowany przez ludzi, w tym przeze mnie. Wydaje mi się, że człowiek jest istotą ułomną i dlatego nie jest godzien, by przypisywać sobie jakieś "boskie" właściwości, co nie oznacza, że nie powinien do nich dążyć.

Posiadanie jednak patentu na mówienie innym, co jest prawdziwe, to jakieś nieporozumienie? Nic nie jest prawdziwe, bo zawsze stoimy w tunelu poznania i zawsze idziemy w kierunku światła. Ważne, by nie wracać do jaskini - ot co. Tylko tyle i aż tyle wystarczy by dobrze żyć. Bez jakichkolwiek ideologii.

P.S. Jestem przekonana, że władza sprawowana przez ateistów z czasem stałaby się równie zyskowna, jak ta sprawowana przez Kościół.
05-09-2010 16:09 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>...Posiadanie jednak patentu na mówienie innym, co jest prawdziwe, to jakieś nieporozumienie?

Ale co do czego ? Musisz wiedzieć , że nauka to nie jest kwestia czyiś poglądów. Nauka to fakty , potwierdzone żmudnymi badaniami.

>Nic nie jest prawdziwe, bo zawsze stoimy w tunelu poznania i zawsze idziemy w kierunku światła.

Co to znaczy ? Nic nie znaczące , pseudofilozoficzne słowa.

>Ważne, by nie wracać do jaskini - ot co. ...

Oj tak.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>...Posiadanie jednak patentu na mówienie innym, co jest prawdziwe, to jakieś nieporozumienie?
>Ale co do czego ? Musisz wiedzieć , że nauka to nie jest kwestia czyiś poglądów. Nauka to fakty , potwierdzone żmudnymi badaniami.

Dobrze. Tylko, że ATEIZM TO WCALE NIE NAUKA, o czym świadczy chociażby lektura ateistycznego pisemka Fakty i Mity i jego poziom merytoryczny!

NAUKA wg mnie nigdy nie stwierdza, że coś jest pewne, ale że jest bardziej prawdopodobne!

Ateizm uznaje, że coś jest pewne!

To zupełnie dwie odmienne postawy, które ktoś na siłę próbuję łączyć. Po co? Ano po to, by dobrze na tym zarobić, bo świat jest polem walki marketingowej jednej idei przeciw innej.

Moim zdaniem prawda stoi poza ideologiami, poza nauką i poza religią. Racjonalizm i ateizm nie mają z nią nic wspólnego, choć próbują grać na tą modłę.
07-09-2010 13:16 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Dobrze. Tylko, że ATEIZM TO WCALE NIE NAUKA, o czym świadczy chociażby lektura ateistycznego pisemka Fakty i Mity i jego poziom merytoryczny!

Nie czytałem tego pisma więc się nie wypowiadam na jego temat.

Jeżeli ateizm to nie nauka , to co ? Nauka pozwala stwierdzić nam co jest bardziej prawdopodobne , a co mniej. Hipoteza Stwórcy jest tak mało prawdopodobna , że aż niemożliwa. To tak jakby w Twoim pokoju pojawiły się krasnoludki. Czy jesteś w stanie w 100% być pewna , że tak się nie stanie ? Otóż , nie. A jednak przyjmujesz , że tak się nie stanie bo to jest mało prawdopodobne.

Niektórzy mówią , że ateiści wypaczają obraz Boga. Poprzez wyśmiewanie brodatego dziadka siedzącego na chmurce. Mówią , że Bóg to coś więcej , to istota wyższa , władająca prawami natury naszego wszechświata. Ale jeżeli przyjąć taki tok rozumowania , to co tą istotę obchodzą jakieś prymitywne małpoludy ? To śmieszne , przyjmowanie , że "ktoś" kto stworzył wszechświat miałby integrować w życie na jakiejś planecie , zsyłając swojego syna , czyniąc cuda itd. Z drugiej strony jeżeli myśląc o Bogu mamy na myśli tylko kreatora , to już nie jest religia ani wiara. To pewien mało inteligentny pogląd , który jak się okazuję jest całkowicie błędny.

>NAUKA wg mnie nigdy nie stwierdza, że coś jest pewne, ale że jest bardziej prawdopodobne!
>Ateizm uznaje, że coś jest pewne!

Jedni są bardziej pewni , drudzy mniej. Nie generalizuj proszę. Mogę śmiało stwierdzić , że istnieją istoty , które są bardziej inteligentne od nas ale to nie znaczy , że wierzę w boga. Nie mylmy pojęć. Istnienie innych istot jest o wiele bardziej prawdopodobne niż istnienie Absolutu - nieskończonego i nieomylnego (widać ,że te cechy boga wymyślili ludzie , tak skończeni i omylni)

>Moim zdaniem prawda stoi poza ideologiami, poza nauką i poza religią. Racjonalizm i ateizm nie mają z nią nic wspólnego, choć próbują grać na tą modłę.

Racjonalizm to rzeczywiście nie ateizm. Ale ateizm jest racjonalny !

Ps. Czy jesteś osobą wierzącą ?
07-09-2010 15:13 
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Tylko, że ATEIZM TO WCALE NIE NAUKA,
A gdzie jest powiedziane, że ateizm to nauka lub kto tak powiedział?
Ateizm starożytny, to odrzucenie konkretnego boga, a współczesny nie uznawanie nadnaturalnej siły sprawczej czegokolwiek.
Ateizm jest bliski naturalizmowi, a więc podstawie metody naukowej wyjaśniającej rzeczywistość przyczynami naturalnymi, tłumaczący całość zjawisk działaniem praw przyrody. I stąd łączenie go ze stanowiskiem naukowym jest słusznym.

>o czym świadczy chociażby lektura ateistycznego pisemka Fakty i Mity i jego poziom merytoryczny!
Jak byłem małym chłopcem zobaczyłem na płocie napis: D U P A, z dziecięcą ufnością pogłaskałem i wbiłem sobie zadrę. Od tamtego czasu wątpię w to co napisane. Periodyk Fakty i Mity łączy i fakty i mity i nie może ani być do końca spójnym, ani na równym poziomie. Są tam różne artykuły areligijne i antyreligijne. Nie czytuje go, ale jak jakiś numer wpadnie mi ręce to nie odrzucam. Natomiast, gdy czytam Nasz Dziennik to .... - Nie, nic nie napiszę. Brzydkich słów używać nie należy.

>NAUKA wg mnie nigdy nie stwierdza, że coś jest pewne, ale że jest bardziej prawdopodobne!
NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.

Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych. W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych. Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.


>Ateizm uznaje, że coś jest pewne!
Jakieś źródła cytaty proszę.
Co prawda uważam się za naturalistę, a nie za ateistę, ale gdzie występuje moja ateistyczna pewność?
Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

Zgadzam się z twierdzeniem, iż obszary współczesnej wiedzy są tak wielkie, że większość naszych podstawowych przekonań musimy przyjmować "na wiarę". A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji". Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze. Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.
Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.


>To zupełnie dwie odmienne postawy, które ktoś na siłę próbuję łączyć. Po co? Ano po to, by dobrze na tym zarobić, bo świat jest polem walki marketingowej jednej idei przeciw innej.
O nie Droga Pani ateizm i nauka, to nie są odmienne postawy! Ateizm swoje przekonania wywodzi /opiera na/ z nauki, a więc jest światopoglądem naukowym, w przeciwieństwie do religii opierających swój światopogląd na fideizmie.

>Moim zdaniem prawda stoi poza ideologiami, poza nauką i poza religią.
Przy wyznawaniu takiej ideologii, to prawda leży, a nie stoi i prawdę mówiąc, to wszystko opada!

>Racjonalizm i ateizm nie mają z nią nic wspólnego, choć próbują grać na tą modłę.
To Pani zdanie i nie sądzę aby szybko Pani coś więcej z ateizmu i racjonalizmu potrafiła zrozumieć.
Racjonalizm i ateizm to poglądy nie na każdą głowę, dlatego stanowimy zdecydowaną mniejszość.

Miłego rozmyślania nad naszą wszetecznością i niedostatkami intelektualnymi.

@@@
.
07-09-2010 21:04 
 Ocena-1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>.
>>Tylko, że ATEIZM TO WCALE NIE NAUKA,
>A gdzie jest powiedziane, że ateizm to nauka lub kto tak powiedział?
>Ateizm starożytny, to odrzucenie konkretnego boga, a współczesny nie uznawanie nadnaturalnej siły sprawczej czegokolwiek.

Fajnie by było, gdyby tak było. Tylko, że jak już się zacznie na tym kręcić lody to trudno zatrzymać maszynkę.

>Ateizm jest bliski naturalizmowi, a więc podstawie metody naukowej wyjaśniającej rzeczywistość przyczynami naturalnymi, tłumaczący całość zjawisk działaniem praw przyrody. I stąd łączenie go ze stanowiskiem naukowym jest słusznym.

Teorie swoje, a społeczeństwo swoje.

>>o czym świadczy chociażby lektura ateistycznego pisemka Fakty i Mity i jego poziom merytoryczny!
>Jak byłem małym chłopcem zobaczyłem na płocie napis: D U P A, z dziecięcą ufnością pogłaskałem i wbiłem sobie zadrę.

Żeby na byle dupę tak reagować. Nie wiedziałam, że u Pana to taki poważny przypadek.

>Od tamtego czasu wątpię w to co napisane.

Ja też o dziwo! Wątpię też w to, że wątpię

> Periodyk Fakty i Mity łączy i fakty i mity i nie może ani być do końca spójnym, ani na równym poziomie. Są tam różne artykuły areligijne i antyreligijne. Nie czytuje go, ale jak jakiś numer wpadnie mi ręce to nie odrzucam.

Moja antyklerykalna babcia to kupuje. Po zaglądnięciu do ostatniego numeru i przeczytaniu świńskich dowcipów doradziłam jej, żeby lepiej kupon w Lotto wysłała. Może bardziej się opłaci.

> Natomiast, gdy czytam Nasz Dziennik to .... - Nie, nic nie napiszę. Brzydkich słów używać nie należy.

Mnie odrzuca i jego i drugie. Regularnie czytam "Kronosa", "Bluszcz" i czasami "Forum". "Krytyka polityczna" mnie już nie wzrusza - w spisie treści było o monogamii i dildo, więc można sobie darować. Wyzwolenie obyczajowe "po całości", że się tak wyrażę.

>[color=blue]NAUKA to wiedza gromadzona przez pokolenia, wiedza o rzeczywistości, poddana ustalonym wymaganiom treściowym i metodologicznym, spełniająca warunki prawdziwości. Tym samym terminem określa się też zbiór metod poznawczych i umiejętności praktycznych, którymi posługują się badacze przy zdobywaniu rzetelnej wiedzy, a także jej przekazywaniu.

To szlachetne z Pana strony, ale tak jak są różni katolicy, tak samo są różni ateiści, i różni badacze. Warto chyba wyjść nieco poza swoje schematy? Tak mi się przynajmniej wydaje.
NAUKA nie zawsze służy ludziom i nie zawsze zawiera wiedzę o rzeczywistości.

Zadam Panu konkretne pytania:
co to jest wiedza?
Co jest wiedzą?
Czy istnieje wiedza pozwalająca ustalić prawdę, tj. wiedza absolutna?

>Nauką nazywa się też działalność wyspecjalizowanych pracowników organizacji naukowych, dysponujących wciąż ulepszanymi narzędziami, instrumentami, podejmujących przedsięwzięcia badawcze, które powiększając zasoby wiedzy i umiejętności przyczyniają się do dalszego rozwoju nauki.

Tak. Szczególnie skutecznie okazało się to w wypadku szkoły chicagowskiej. Wyspecjalizowani pracownicy organizacji naukowych z doskonałymi narzędziami i instrumentami, podjęli wielkie przedsięwzięcie badawcze, które powiększyło zasoby ich wiedzy, a skończyło się katastrofą dla Boliwii. Warto dodać, że Ci sami naukowcy w latach 90. tworzyli biznesy w Polsce. Dodam, że nie są to absolwenci "jakiejś" szkoły, jak ja i mają więcej "latek" niż ja. To najwybitniejsze mózgi ekonomii amerykańskiej, będące na ustach całego świata! Wow! Nie ma jak zaufanie dla nauki!

Ja wierzę w CZŁOWIEKA! Po prostu - oto mój naturalizm.

>Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych.

Pan tak na poważnie czy to tylko kiepski żart?

>W nauce krytyka wpisana jest już w sam proces rodzenia się wiedzy i nie istnieje żadna krytyka naukowa dokonywana poza nauką. Bardzo utrudnione są dzisiaj oszustwa naukowe, praca naukowa bez odpowiednich kwalifikacji, plagiaty, ale z drugiej strony następuje wzrost ilościowy i wpływy na opinię publiczną różnych paranauk i pseudonauk, czy - występujących pod trudną do zrozumienia maską - nauk alternatywnych.

Bla, bla, bla... ależ Pan się tego nałykał. Chociaż skuteczne te proszki czy mają efekty uboczne?

>Dla mnie alternatywą dla nauki jest tylko nieuctwo, ale zapewne się mylę.

Z pewnością nie ma alternatywy dla głupoty: zarówno tej naukowej, jak i religijnej. Przy odpowiednim kapitale zawsze równowaga ustępuje chęci powiększania swoich wpływów za wszelką cenę. Większość płaci za to cenę zrujnowanego życia osobistego. Wg mnie nie warto, ale ja się zapewne mylę.

>Nie jestem teistą, ale też nie uważam się ani za ateistę, ani za agnostyka, bliską jest mi postawa racjonalno-empirycznego sceptycyzmu i dlatego z filozoficznego punktu widzenia zdecydowanie, dosłownie i precyzyjnie "w nic nie wierzę".

A w siebie?

>A idąc dalej, to język zwyczajnych rozmów oraz dyskusji różni się od języka dysput filozoficznych i w nich używam często zwrotu "wierzę w to" lub "wierzę w tamto". Ale przecież czynię tak tylko dlatego, że w codziennym języku trudno używać zwrotu "na podstawie posiadanych przesłanek jestem bardziej lub mniej przekonany o prawdziwości podawanej informacji".

To chyba Dawkins już wyjaśniał.

>Swoje przekonania staram się opierać na wiedzy naukowej, a nie na wierze.

A nie lepiej swoich przekonań opierać na swoim egoizmie, tj. na tym, co Panu przynosi radość i szczęście w życiu?

>Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji.

Trudno.
08-09-2010 15:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Fajnie by było, gdyby tak było. Tylko, że jak już się zacznie na tym kręcić lody to trudno zatrzymać maszynkę.
Nie znam się na "kręceniu lodów", gdybym się znał nie sadzę, że chciało by się mi na portalu Racjonalisty pisywać!

>Teorie swoje, a społeczeństwo swoje.
To już znam. "Chłop swoje a krowa swoje." Jestem niesprawiedliwy i w tej parze chłopu to przyznaję rację.

>Żeby na byle dupę tak reagować. Nie wiedziałam, że u Pana to taki poważny przypadek.
Dalej reaguję! Szczególnie jak fajna dupa, ale nigdy nie myli mi się dupa z głową.

>To szlachetne z Pana strony, ale tak jak są różni katolicy, tak samo są różni ateiści, i różni badacze. Warto chyba wyjść nieco poza swoje schematy? Tak mi się przynajmniej wydaje.
Każdy ma swoje schematy i swoje sterotypy. Nie wystarczy głosić w jakimś poście otwartość - tu warto zajrzeć co pisała Przybyła, a co nawypisywał Bogusławski.

>NAUKA nie zawsze służy ludziom i nie zawsze zawiera wiedzę o rzeczywistości.
>Zadam Panu konkretne pytania:
>co to jest wiedza?
>Co jest wiedzą?
>Czy istnieje wiedza pozwalająca ustalić prawdę, tj. wiedza absolutna?
Odpowiem bardzo konkretnie pisałem o tym bardzo niedawno wątkach, w których brała Pani bardzo aktywny udział.
Warto czytać trochę więcej jak własne posty i "po łepkach" polemiki z Panią.

>Tak. Szczególnie skutecznie okazało się to w wypadku szkoły chicagowskiej. Wyspecjalizowani pracownicy organizacji naukowych z doskonałymi narzędziami i instrumentami, podjęli wielkie przedsięwzięcie badawcze, które powiększyło zasoby ich wiedzy, a skończyło się katastrofą dla Boliwii. Warto dodać, że Ci sami naukowcy w latach 90. tworzyli biznesy w Polsce. Dodam, że nie są to absolwenci "jakiejś" szkoły, jak ja i mają więcej "latek" niż ja. To najwybitniejsze mózgi ekonomii amerykańskiej, będące na ustach całego świata! Wow! Nie ma jak zaufanie dla nauki!
Jak można mieć zaufanie do nauki, gdy jej się nie rozumie?
W 1953 roku powstał projekt sfinansowania eksperymentu neoliberalnego przez rząd USA. W ramach tego programu w latach 1957 - 1970 około 100 studentów chilijskich ukończyło studia w Chicago. W 1965 roku projekt został rozszerzony na inne kraje Ameryki Łacińskiej.
Opisuje to doskonale Naomi Klein w "Doktrynie szoku": " Indokrynacja studentów przybywających z Ameryki Łacińskiej stanowiła absolutny priorytet. Profesorowie prezentowali studentom mocno zideologizowane diagnozy gospodarek południowoamerykańskich, wyjaśniając, co ich zdaniem jest złe oraz proponując naukowe recepty, mające pomóc uzdrowić sytuację". To właśnie jest tak jak z tą dupą na płocie! To, że ktoś wciska nam ideologiczny kit, twierdząc, że są reprezentują najwybitniejsze "mózgi ekonomii amerykańskiej" i władają "doskonałymi narzędziami i instrumentami", to dla inteligentnego człowieka wcale nie musi być jeszcze prawdą.
>Ja wierzę w CZŁOWIEKA! Po prostu - oto mój naturalizm.
Pani naturalizm dla Pani bliskich może być fascynujący, definicje tego, ku któremu ja się skłaniam podają encyklopedie.

>>Uczeni przez wieki wypracowali stale doskonalące się metody eliminacji wiadomości fałszywych i teorii fantastycznych. Nauka dociera do prawdy obiektywnej. Już z założenia dokonuje się przez kompetentne gremia zespołowej kontroli nie tylko eksperymentów, lecz także poprawności metodologicznej i prawdopodobieństwa wyników wszelkich badań empirycznych, a w naukach abstrakcyjnych - akceptowalności systemów dedukcyjnych.
>Pan tak na poważnie czy to tylko kiepski żart?
Czy jechała Pani samochodem, pociągiem, leciała samolotem, rozmawiała przez telefon? Gdy tak, to proszę podziękować Bogu, że to dla Pani stworzył.

>Bla, bla, bla... ależ Pan się tego nałykał. Chociaż skuteczne te proszki czy mają efekty uboczne?
No, właśnie - muszę już kończyć z Panią rozmowę.
Nawet moje zrozumienia boskiej niesprawiedliwości przy podziale inteligencji ma swoje granice.
Na szczęście nie muszę! Zupełnie nie jestem z Pani "rodzinki"!

@@@
.
07-09-2010 21:05 
 Ocena-1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.

Niestety, ale bywa, że się opiera. Tym dogmatem są pieniądze.

>Na gruncie światopoglądowym wiara w absolut, czy istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności, do zrozumienia świata nie jest mi potrzebna, nawet odwrotnie czyni ten świat absurdalnym.

Świata nie można zrozumieć i nikt nie jest go w stanie zrozumieć. I po co? Dlaczego po prostu nie akceptować go takim, jaki jest, nawet jeśli jest absurdalny czasami. Może on taki chce być, może świat, składający się z tylu różnych ludzi, tak wielu poglądów po prostu CHCE TAKI BYĆ. Chce być różnorodny, chce być przyjazny? Może nie chce być wyjaśniony, może lubi być czasami tajemniczy? Przecież świat to nasze odbicie: chciałby Pan, żeby każdy Pana rozumiał? Musi Pan wszystko rozumieć, żeby lepiej żyć?

>>Moim zdaniem prawda stoi poza ideologiami, poza nauką i poza religią.
>Przy wyznawaniu takiej ideologii, to prawda leży, a nie stoi i prawdę mówiąc, to wszystko opada!

Może u Pana opada, u mnie stoi

>>Racjonalizm i ateizm nie mają z nią nic wspólnego, choć próbują grać na tą modłę.
>To Pani zdanie i nie sądzę aby szybko Pani coś więcej z ateizmu i racjonalizmu potrafiła zrozumieć.

Znów mnie Pan obraża, ale widocznie jest Pan bardzo sfrustrowanym człowiekiem, więc wybaczam.

>Racjonalizm i ateizm to poglądy nie na każdą głowę, dlatego stanowimy zdecydowaną mniejszość.

i.pinger.p(*)01b68a44aec2347/dynia+mamy.jpg
Wolę normalne proporcje.

>Miłego rozmyślania nad naszą wszetecznością i niedostatkami intelektualnymi.

Nigdy tak nie pomyślałam. Raczej zastanawiam się nad Pana zaciętością i niedostatkiem czułości chyba, jeśli miałabym coś obstawiać.
08-09-2010 15:43 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Może u Pana opada, u mnie stoi
Jestem mężczyzną i nakazy niewiele mogą zdziałać, albo ktoś jest dla mnie podnietą /intelektualną oczywiście/, albo jest tak piękną /umysłowo oczywiście/, że wszystko przy nim / w tym przypadku przy niej/ opada. Tak, rozmowa z Panią prowadzi do intelektualnego pełnego zwisu? Nawet gdy Pani stoi.

>Znów mnie Pan obraża, ale widocznie jest Pan bardzo sfrustrowanym człowiekiem, więc wybaczam.
Każdy ma inne poczucie obrazy. Moim zdaniem wyrażałem Pani szacunek próbując polemizować, ale moja wytrzymałość ma też swoje granice. Więcej nie chce i nie mogę. Przepraszam więc za wszystko, gdzie poczuła się Pani urażona. Nie przebiję głową muru, i nie dostarczę nikomu umiejętności myślenia. Tego trzeba dokonywać na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Teraz to już niech się Pani o zdrowie i szczęście rodzinne modli.

>>Racjonalizm i ateizm to poglądy nie na każdą głowę, dlatego stanowimy zdecydowaną mniejszość.
>i.pinger.p(*)01b68a44aec2347/dynia+mamy.jpg
>Wolę normalne proporcje.
Ja też, ale mnie chodziło - w skrócie - o tak zwane "upakowanie". W komputerze też pudełko nie jest najważniejsze.

Neuron jest podstawowym i najważniejszym elementem składowym układu nerwowego. Komórki neuronowe różnią się od innych komórek. Nie zmieniają kształtu ani położenia i nie ulegają podziałowi. Poza rzadkimi wyjątkami, ginące wskutek różnorodnych przyczyn dojrzałe neurony nie są zastępowane nowymi. (Choć obecnie prowadzi się dosyć obiecujące doświadczenia pobudzające organizm do wytwarzania nowych, zastępujących ubytki.) W obrębie komórki nerwowej wyróżnia się: przypominające, trójwymiarowy kleks ciało komórki oraz dwa rodzaje wypustek: wypustkę długą (akson), która przy średnicy około 25 mikrometrów potrafi przekroczyć metr długości i liczne wypustki krótkie (dendryty), przypominające w swych rozgałęzieniach drzewo. Gałęzie i gałązki zakończone synapsami w liczbie od 500 do 20.000 nadają komórkom nerwowym charakterystyczny "kolczasty" kształt. Przybierają niezwykle różnorodne kształty i samych podstawowych kształtów jest ponad pięćdziesiąt. Duża ich część tworzy wyspecjalizowane grupy - sferyczne konglomeracje (jądra mózgowe) i płaskie arkusze (kory).

Neurony tworzą gęstą sieć połączeń przez synapsy, stanowiące złącza poszczególnych komórek. Wnętrze neuronu to prawdziwe laboratorium chemiczne, w którym podstawową rolę odgrywają jony sodu i potasu oddzielone od siebie błoną. Cały proces jest przemienny, chemiczno-elektryczny. Gdy na skutek impulsu z dendrytów jony zaczynają się przemieszczać, pojawia się sygnał elektryczny, który zostaje przekazywany aksonem przez synapsy do dendrytów innych neuronów. Już sama synapsa jest tworem wielce złożonym, aktywnie pośredniczącymi w przekazywaniu informacji. Dwa neurony nie stykają się bezpośrednio, między nimi jest przerwa (około 1/4 mikrometra szerokości). Iglica (impuls) biegnie wzdłuż aksonu i gdy dociera do błony presynaptycznej synapsy przez kanały jonowe uwalniane są porcje związków chemicznych zmagazynowane w pęcherzykach. Gdy jonowe wrota otwierają się, to możliwy jest przepływ obdarzonych ładunkiem elektrycznym jonów do wewnątrz lub na zewnątrz posynaptycznej strony synapsy. Proces ten - w większości przypadków, w ogólnych zarysach - przebiega następująco: elektryczność → chemia → elektryczność. Ponieważ te cząsteczki chemiczne są bardzo małe, to również bardzo niewielkie stężenia mogą ten proces zakłócać. W zależności od rodzaju substancji chemicznej pośredniczącej w przekazywaniu pobudzenia, wyróżnia się synapsy pobudzające i hamujące, wykorzystujące różne neuroprzekaźniki.

W mózgach mamy upakowane kilkadziesiąt (źródła podają od 15 do 150, ale za każdym razem jest bardzo dużo) miliardów neuronów. Oczywiście liczba połączeń między nimi idzie jeszcze parę rzędów wyżej. Aby to zobrazować, Susan Greenfield, autorka monograficznej pracy o mózgu, porównuje ten układ z liczbą drzew rosnących na 600 tysiącach hektarów dżungli amazońskiej. Gdyby każdemu drzewu odpowiadał jeden neuron, to połączeń (synaps) jest w przybliżeniu między nimi tyle, ile liści na owych drzewach. A jest to dopiero początkiem złożoności procesów, gdyż synapsy tworzą sieć wzajemnych połączeń na całe gamy sposobów i liczba możliwych połączeń jest właściwie nieskończona.

Mówiąc najprościej, mózg składa się z komórek nerwowych, które przewodzą i przekazują bodźce innym komórkom nerwowym. Każda z nich jest zdolna do przyjęcia i przewodzenia bodźca z jednego końca na drugi, gdzie uwalnia substancję chemiczną (neuroprzekaźnik) - stanowiącą bodziec dla drugiej komórki. A następnie ładuje się na nowo, przygotowując do przekazania następnego bodźca. W mózgu występuje około pięćdziesięciu neuroprzekaźników, z których najważniejsze to dopamina, adrenalina, noradrenalina, serotonina i acetycholina, a każdemu rodzajowi odpowiada specyficzny typ receptora. Dokładniej - kilka, każdy o odmiennej zdolności zapoczątkowania serii chemicznych i elektrochemicznych zdarzeń w komórkach odbierających sygnał.


>Nigdy tak nie pomyślałam. Raczej zastanawiam się nad Pana zaciętością i niedostatkiem czułości chyba, jeśli miałabym coś obstawiać.
Tak, traktowanie kobiety jak normalnego intelektualnego partnera, to brak czułości. Zgodzicie się z tym drogie Panie? Wydaje mi się, że przynajmniej niektóre zaprotestują. Tak jak ja zacięcie protestuję przeciwko głupocie, niezależnie od płci ją reprezentującej.

@@@
.
>
08-09-2010 18:45 
 0 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)
Albert Einstein: "Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć".

Ot subtelna różnica między geniuszem, a zwykłym polskim pospolitym nauczycielem, którego sarmackość w postaci słomy umysłowej jakże ładnie na wietrze powiewa.
09-09-2010 09:18 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Albert Einstein: "Większość nauczycieli traci czas na zadawanie pytań, które mają ujawnić to, czego uczeń nie umie, podczas gdy nauczyciel z prawdziwego zdarzenia stara się za pomocą pytań ujawnić to, co uczeń umie lub czego jest zdolny się nauczyć".
>Ot subtelna różnica między geniuszem, a zwykłym polskim pospolitym nauczycielem, którego sarmackość w postaci słomy umysłowej jakże ładnie na wietrze powiewa.
Daleko mi do Einsteina, ale po każdym roku zajęć, to mogę stopnie wpisywać w indeks nawet bez egzaminów, tym bardziej, że osobiście bardziej premiuję inteligencję od wiedzy. Dla mnie inteligencja to głównie zdolność uczenia się, a więc inteligentny i ciekawy świata człowiek, gdy będzie mu coś potrzebne, to się douczy. Gorzej z tłumokami: jak nie wykuje na blachę, to nie wyklepie, a po egzaminie i tak wszystko zapomni.
Mnie nauka dość łatwo przyszła, a więc najpierw staram się jak najprościej swoją wiedzę innym przekazać, a później bardzo tolerancyjnie podchodzę do umiejętności złożenia egzaminu. (Wszystkie postawione niedostateczne pamiętam, tak niewiele ich było i jestem pewien, że naprawdę więcej nie mogłem postawić.)

A co do "słomy" Miła Pani, to już napisałem, że nikt nas nie jest w stanie bardziej skompromitować niż uczynimy to sami, a cytologia oczytania nie zastąpi.
Jeżeli swoją wiedzą i poziomem kultury ktoś się kompromituję, to nasi czytelnicy zauważają i wyrażają swoją opinię.
Tak muszę przyznać, iż niektórzy podzielają Pani opinię na mój temat, ale tu jest jeszcze gorzej niż Pani myśli: wcale z tego powodu nie jest mi przykro.
Najczęściej nawet na to nie reaguję. Nie warto kopać się z koniem, a babranie się w nieczystościach też do przyjemności nie należy.
Natomiast miałem już tu polemistów mających zupełnie przeciwne moim poglądy, z którymi z satysfakcją podejmowałem nawet dosyć ostre polemiki, ale warto było i szanowałem ich, gdyż rozumieli, to co napisałem oraz to co sami piszą, a ponadto byli ludźmi oczytanymi o sporej merytorycznej wiedzy.

Panią na początku potraktowałem poważnie jako młodą osobę ciekawą świata i pragnącą poszerzyć swoją wiedzę i jest mi przykro, że okazała się Pani tylko pyskatą, agresywną smarkulą /niezależnie od Pani wieku/ starającą pokryć swoje niedostatki intelektualne tupetem. Pomimo to wierzę z Panią! Tylko niech Pani dla własnego dobra znacznie zmniejszy swoją aktywność na naszym forum - na rzecz głębszego przemyślenia swojego stanowiska wobec tematów, w których się Pani wypowiada.
Największą korzyść przyniesie to Pani, ale my skorzystamy na tym także.

Pozdrawiam.

@@@
.
09-09-2010 13:19 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Panią na początku potraktowałem poważnie jako młodą osobę ciekawą świata i pragnącą poszerzyć swoją wiedzę i jest mi przykro, że okazała się Pani tylko pyskatą, agresywną smarkulą /niezależnie od Pani wieku/ starającą pokryć swoje niedostatki intelektualne tupetem. Pomimo to wierzę z Panią! Tylko niech Pani dla własnego dobra znacznie zmniejszy swoją aktywność na naszym forum - na rzecz głębszego przemyślenia swojego stanowiska wobec tematów, w których się Pani wypowiada.
>Największą korzyść przyniesie to Pani, ale my skorzystamy na tym także.
>Pozdrawiam.

Ostro.

Dyskusja weszła już na jakieś personalne tory. Chyba rozmawialiśmy o Hawkingu i Bogu ?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Ostro.
Nie, bardzo delikatnie acz adekwatnie do treści tej wypowiedzi, do której się odnosiłem.
Przy ocenie warto wziąć pod uwagę całokształt.

>Dyskusja weszła już na jakieś personalne tory. Chyba rozmawialiśmy o Hawkingu i Bogu?
Chyba tak, ale w piśmie jest napisane: Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem.
Czuje się Pan upoważniony do tego rzutu? To wal Pan śmiało!

PS. Tak już zupełnie przy okazji może wprowadzić zakaz /zamiast zrozumiałego zalecenia/ odchodzenia od przedmiotu dyskusji oraz zakaz odpowiadania na treści poza przedmiot dyskusji wychodzących? Ciekawy eksperyment, ale czy nasze forum stałoby się też ciekawsze?

@@@
.
09-09-2010 16:42 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Czuje się Pan upoważniony do tego rzutu? To wal Pan śmiało!

Próbuję zrozumieć co to znaczy , że coś powstało z niczego. Poszperałem trochę i znalazłem :

www.youtub(*)lend=1&ob=4#p/u/15/7ImvlS8PLIo

Tu nie chodzi Hawkinga , który według swojego widzi mi się stwierdził o nieistnieniu boga.(właściwie o braku potrzeby jego istnienia jako kreatora) To współczesna astrofizyka tak twierdzi i ma na to konkretne dowody. Rzeczywiście wszystko na to wygląda , decydujące słowo będzie miał akcelerator , który jest na drodze ku temu.

Jeżeli dobrze zrozumiałem , wszechświat powstał z niczego i właśnie dlatego my istniejemy , razem z galaktykami i wszystkim innym. Próżnia jest wypełniona rożnego rodzaju cząsteczkami , które pojawiają się , znikają w ułamkach sekund i to właśnie one mają największą wagę. Wszechświat jest zanurzony w niewidzialnych obiektach , które decydują o jego charakterze. Możliwa nawet jest hipoteza o nieskończoności wszechświata i można to zrozumieć jedynie dzięki matematyce bo tylko ona posługuję się odpowiednimi wzorami i "słowami".

Według tych teorii wszechświat będzie się rozszerzał w nieskończoność i za kilkadziesiąt miliardów lat , będziemy widzieli jedynie gwiazdy w obrębie własnej galaktyki. Co ciekawe naukowcy , którzy hipotetycznie będą żyć w tych czasach , stwierdzą , że cały wszechświat jest statyczny i istnieje tylko jedna galaktyka - nasza , a otacza nas bezkresna pustka.

Hawking nie wymyślił czegoś przełomowego , on jedynie potwierdza FAKTY. Tak samo jak faktem jest ewolucja. Mało tego , można powiedzieć , że istnieje coś takiego jak dobór naturalny wszechświata , jest on dobrany tak abyśmy mogli w nim zaistnieć i go obserwować , w bardzo szczególnych i wyjątkowych czasach , w czasach kiedy jeszcze możemy zaobserwować , kiedy jeszcze widzimy jak się rozszerza.

Czyż to nie jest piękne ?
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Próbuję zrozumieć co to znaczy , że coś powstało z niczego.
Co to znaczy "Nic"?

>Hawking nie wymyślił czegoś przełomowego , on jedynie potwierdza FAKTY. Tak samo jak faktem jest ewolucja. Mało tego , można powiedzieć , że istnieje coś takiego jak dobór naturalny wszechświata , jest on dobrany tak abyśmy mogli w nim zaistnieć i go obserwować , w bardzo szczególnych i wyjątkowych czasach , w czasach kiedy jeszcze możemy zaobserwować , kiedy jeszcze widzimy jak się rozszerza.
>Czyż to nie jest piękne?

Zgadzam się co do urody, ale trzeba mieć świadomość, że Hawking na podstawie swojej ogromnej wiedzy spekuluje.
Nie wiemy jak było? Tak, jak nie wiemy co "nic" może znaczyć?


Osobiście jestem materialistą, a materia w uproszczeniu laika jest wszystkim co istnieje w fizycznej rzeczywistości i co daje się naturalnymi metodami /nawet tylko hipotetycznie/ potwierdzić /dane jest nam we wrażeniach/.
/Łącznie z formami w postaci energii, próżni i antymaterii stanowi filozoficzny "byt" i jako taka jest czystym tworem myśli i abstrakcją. Nie potrzebuje żadnej przyczyny swojego istnienia, gdyż jest wieczną, choć podlega przeróżnym przekształceniom - także anihilacji /materia korpuskularna przekształca się w polową/ jak i odwrotnie /kreacja/.

Materia za Wikipedią:

Cztery definicje

W różnych działach fizyki i innych nauk przyrodniczych używa się kilku różnych definicji materii.

W fizyce stosuje się termin materia na określenie, co najmniej, trzech różnych kategorii obiektów fizycznych (trzy definicje węższe):

z masą (spoczynkową), jako atrybutem - materia to wszystkie obiekty, o różnej od zera masie spoczynkowej (tzw. materia masywna),

bazująca na określeniu jej cząstek fundamentalnych - materia to wszystkie obiekty złożone z elementarnych fermionów (tzw. materia fermionowa]),

bazująca na częstości występowania w naszej okolicy Wszechświata - materia to wszystkie obiekty złożone z tej, z dwu (o identycznej masie i czasie życia, ale o przeciwnym znaku ładunku elektrycznego oraz wszystkich addytywnych liczb kwantowych), odmian cząstek elementarnych, która przeważa w naszej okolicy Wszechświata (tzw. koinomateria, według terminologii Alfvéna, w przeciwstawieniu do antymaterii),

oraz na określenie wszelkich (według obecnego stanu wiedzy fizycznej) obiektów fizycznych (definicja najszersza):
bazująca na zdolności do wytwarzania grawitacji - materia to wszystkie obiekty wytwarzające grawitację i jej podlegające, czyli o niezerowej energii.

Pierwsza, druga i trzecia definicja obejmują różne zakresy obiektów fizycznych (np. bozony oddziaływań słabych są materią według pierwszej definicji, ale nie drugiej), jedynie czwarta obejmuje wszystkie obiekty (przedmioty) fizyczne. Czwarta definicja nie daje się bardziej rozszerzyć, gdyż wszystkie posiadające energię obiekty fizyczne oddziałują najpowszechniejszym oddziaływaniem - grawitacyjnym, a brak energii uniemożliwiłby zaobserwowanie danego obiektu w jakikolwiek sposób, więc nie ma obserwowalnych obiektów fizycznych poza czwartą definicją.

Także, jedynie przyjmując czwartą definicję, można mówić o potwierdzeniu przez fizykę współczesną prawa zachowania materii, w postaci zasady zachowania energii (z dokładnością do zasady nieoznaczoności Heisenberga).
Przy przyjęciu pierwszej definicji, ze względu na niezachowanie np. w reakcjach jądrowych tradycyjnie rozumianego prawa zachowania masy, można mówić o znikaniu i pojawianiu się materii (deficyt masy, anihilacja, kreacja par).

****************************************************************

"Polityka" 11 września 2008
Karol Jałochowski

"Żeby materia wydała jęk"
Dlaczego małe cząstki trzeba badać za pomocą wielkich urządzeń? Rozmowa z prof. Janem Nassalskim z Instytutu Problemów Jądrowych im. Andrzeja Sołtana w Świerku i dr. hab. Leszkiem Zawiejskim z Instytutu Fizyki Jądrowej im. Henryka Niewodniczańskiego PAN w Krakowie.

Klocki lego mają dzieci, a fizycy - Model Standardowy, największe osiągnięcie nauk przyrodniczych XX w. Ta powszechnie akceptowana teoria opisuje świat za pomocą dwóch rodzajów fundamentalnych cząstek elementarnych: leptonów i kwarków (z których zbudowane są bardziej złożone obiekty materii). Cząstki te podlegają czterem oddziaływaniom, z których dwa (elektromagnetyzm i grawitację) poznaliśmy dość dobrze, a pozostałe dwa gorzej (wiążące jądra atomów w całość oddziaływanie silne oraz oddziaływanie słabe - warunkujące przebieg reakcji jądrowych w gwiazdach).

Niestety, jak każde dzieło człowieka, Model Standardowy jest ułomny. Zawiera wiele parametrów o zagadkowych wartościach. Nie wyjaśnia własności ciemnej materii i ciemnej energii, które stanowią aż 96 proc. Wszechświata. Nie opisuje pierwszego ułamka sekundy, w którym, w niewyobrażalnym wybuchu, z czegoś, czego nawet nie można nazwać niczym (bo żeby było nic, musi być coś), powstały przestrzeń i czas. Nie odpowiada też na ważkie pytania o masę. Bo czym właściwie jest masa? I skąd się wzięła? Model Standardowy sugeruje tylko, że jedna odpowiedź na te pytania jest bardziej prawdopodobna niż inne, a jest nią bozon Higgsa, higgs.

Istnienie pewnej fundamentalnej cząstki elementarnej, która nadaje masę (niektórym) innym cząstkom, zasugerował Peter Higgs (ur. 1929). Ten brytyjski fizyk wysunął hipotezę, że Wszechświat wypełnia pewne pole. Niektóre cząstki są niejako odporne na jego działanie. Inne zaś grzęzną w polu Higgsa jak muchy w smole, przez co nabierają masy (która jest miarą siły ich oddziaływania z tymże polem). Tylko dlaczego higgs jest taki ważny? Czyż żyć bez masy nie byłoby lżej? Ano, gdyby nie cząstka Higgsa, nie powstałyby żadne złożone struktury. Nie byłoby cieczy i ciał stałych. Płynów i rzeczy. Nie byłoby nas. Powtórzmy jednak - higgs to tylko hipoteza.


Takich niezbadanych hipotez jeszcze parę jest. W każdą taką dziurę w wiedzy uczeni np. Hawking/a ja za nimi/ - wkładają zwyczajne "nie wiem" - inni próbują wetknąć tam Boga.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
10-09-2010 10:53 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
> W każdą taką dziurę w wiedzy uczeni np. Hawking/a ja za nimi/ - wkładają zwyczajne "nie wiem" - inni próbują wetknąć tam Boga.

Właśnie do tego zmierzamy! Brawo!

"NIE WIEM" TO POSTAWA WĄTPIĄCA - AGNOSTYCYZM.

WIEM, ŻE BOGA NIE MA - TO POSTAWA STAWIAJĄCA NA PIEDESTALE EGO, A WIĘC ZE WSZECH MIAR ZŁA.

"Wiedza absolutna nie istnieje,a ci, którzy twierdzą, że jest inaczej, nie ważne, czy są naukowcami czy dogmatykami, otwierają drzwi tragedii"
Jacob Bronowski (Potęga wyobraźni)

PROPONUJĘ PRZECZYTAĆ JESZCZE RAZ, ZE ZROZUMIENIEM:

"Wiedza absolutna nie istnieje,a ci, którzy twierdzą, że jest inaczej, nie ważne, czy są naukowcami czy dogmatykami, otwierają drzwi tragedii"
Jacob Bronowski (Potęga wyobraźni)

I JESZCZE RAZ, JEŚLI TO NIC NIE ZMIENIA:

"Wiedza absolutna nie istnieje,a ci, którzy twierdzą, że jest inaczej, nie ważne, czy są naukowcami czy dogmatykami, otwierają drzwi tragedii"
Jacob Bronowski (Potęga wyobraźni)
10-09-2010 13:11 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Właśnie do tego zmierzamy! Brawo!
>"NIE WIEM" TO POSTAWA WĄTPIĄCA - AGNOSTYCYZM.
Absolutne "nie wiem", to postawa idioty. Wszystkiego "nie wiem" to postawa mędrca.
I pomiędzy tymi "nie wiem" cała ludzka wiedza się mieści.
Osobiście po się uczyłem po to aby poznać obszary własnej niewiedzy.
Są one ogromne, ale parę rzeczy dzięki nauce wiem z ogromną pewnością rzeczy.
Potwierdza je praktyka, która jest dla mnie zasadniczym kryterium prawdy.

>WIEM, ŻE BOGA NIE MA - TO POSTAWA STAWIAJĄCA NA PIEDESTALE EGO, A WIĘC ZE WSZECH MIAR ZŁA.
Poza dysputami polaryzującymi wypowiedzi mało kto twierdzi, że Boga nie ma.
Natomiast wielu /i ja do nich należę mówi, że na podstawie posiadanych przesłanek /naukowych/ można powiedzieć z pewnością prawie absolutną, że Boga najprawdopodobniej nie ma.

______________________________________________________________________________________

>"Wiedza absolutna nie istnieje,a ci, którzy twierdzą, że jest inaczej, nie ważne, czy są naukowcami czy dogmatykami, otwierają drzwi tragedii"
>Jacob Bronowski (Potęga wyobraźni)
>PROPONUJĘ PRZECZYTAĆ JESZCZE RAZ, ZE ZROZUMIENIEM:

Gdzie mi tam do Jacoba, a na dodatek Bronowskiego, ale zawsze twierdziłem, że do absolutu, to tylko Bóg pretenduje.
Człowiek jest istotą ograniczoną w wielu aspektach, ale tu najważniejszymi będą zmysły i ich możliwości przerobowe, czyli umysł wynikający z posiadania mózgu.
Należy szanować to co mamy, gdyż jest to jedyne narzędzie poznania świata i to co poza te możliwości /nawet tylko potencjalne/ wykracza nie jest dla nas interesujące.
(Myślę tu o nauce, a nie bajeczkach dla grzecznych i niegrzecznych dzieci, które też sobie cenię ogromnie. Może sobie Pani, tak jak każde z nas opowiadać je do woli. Jak ktoś będzie chciał, to może nawet w nie uwierzyć, ale nie pretendują one do nauki i na tym forum raczej z trudnością znajdą poklask).

PS. Nie mam Bronowskiego pod ręką, ale prawie jestem pewien, pamiętając ogólnie idee, które starał się w swojej książce przekazać, że zacytowane przez Panią zdanie włożone z powrotem w kontekst, z którego Pani go wyrwała, zmieniło by w dużym stopniu znaczenie (i byłoby bardzo bliskie temu co na tym forum od dawna wypisuje Bogusławski).
Choć nie gustuję w powtarzaniu, to specjalnie dla Pani powtórzę swój akapit z tego wątku:
Istnieje dla mnie tylko rzeczywistość świata materialnego dostępnego ludzkim zmysłom i przekonują mnie tylko argumenty poddające się naukowej weryfikacji. Wiem, że aktualne przekonania mogą okazać się błędne, ale wtedy zmienię je, gdyż w przeciwieństwie do wiary, nauka nie opiera się na dogmatach.
Czy to tu co wyżej napisałem przeczy temu co pisał Bronowski, czy jest tylko innym wyrażeniem tej samej idei?

A zdania mędrców, to nie modlitwy, które trzeba, aż trzykrotnie powtarzać, aby doszukać się w nich sensu.
No chyba, że niektórym rozumowanie trudniej przychodzi.

@@@
.
12-09-2010 16:42 
 0 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Właśnie do tego zmierzamy! Brawo!
>>"NIE WIEM" TO POSTAWA WĄTPIĄCA - AGNOSTYCYZM.
>Absolutne "nie wiem", to postawa idioty.

Moim zdaniem za "NIE WIEM" nie kryje się żaden idiotyzm.
Za słowem ABSOLUTNIE za to - jak najbardziej. I to nie tylko idiotyzm, ale nawet chęć przejęcia władzy.

Dlatego wolę: NIE WIEM CZY BÓG ISTNIEJE, od ABSOLUTNIE WIEM, ŻE BÓG TO UROJENIE!

> Wszystkiego "nie wiem" to postawa mędrca.

Do mędrca dużo Panu brakuje. W każdym razie z pewnością "Uczta Ksenofonta" mogłaby rozjaśnić nieco sytuację.

>I pomiędzy tymi "nie wiem" cała ludzka wiedza się mieści.

Ludzka wiedza jest do dupy, że się tak wyrażę. Na szczęście "Bóg jako chce, tako tchnie", jak zwykł żartować prof. Kołakowski. Dzięki temu istnieją rzeczy ponad człowiekiem. Całe szczęście.

>Osobiście po się uczyłem po to aby poznać obszary własnej niewiedzy.

Ja się uczę po to, by być bardziej tolerancyjnym tak wobec siebie, jak wobec innych. Staram się tolerować zarówno głupotę (w tym własną), jak i mądrość (też własną). Wiedza jest zapisana w każdym człowieku i każdy ma rację. Celem nauki powinno być szukanie synchronizacji i zapoznawanie ludzi z tym zjawiskiem. Do tego dochodzi wiedza o częstotliwości i falach oraz o subtelności.

>Są one ogromne, ale parę rzeczy dzięki nauce wiem z ogromną pewnością rzeczy.

A co takiego Pan na pewno wie?

>Potwierdza je praktyka, która jest dla mnie zasadniczym kryterium prawdy.

Jaka praktyka?

>Nie mam Bronowskiego pod ręką, ale prawie jestem pewien, pamiętając ogólnie idee, które starał się w swojej książce przekazać, że zacytowane przez Panią zdanie włożone z powrotem w kontekst, z którego Pani go wyrwała, zmieniło by w dużym stopniu znaczenie (i byłoby bardzo bliskie temu co na tym forum od dawna wypisuje Bogusławski).

Tak się składa, że WYRWANY PRZEZE MNIE CYTAT, został też WYRWANY PRZEZ EDWARDA T.HALLA I WYBRANY ZA MOTTO ROZDZIAŁU JEGO KSIĄŻKI. Rozumiem, że ja mogę się mylić, boś Pan już ładnie mnie na tym forum epitetami obrzucił, ale prof. T. Hall też dla Pana za mały? Rozumiem, że on też WYRWAŁ ZDANIE Z KONTEKSTU I ZMIENIŁ W DUŻYM STOPNIU JEGO ZNACZENIE. WOW!

Ponadto Pan nigdy nie wyrywa nic z kontekstu i nie zmienia znaczenia. Za przykład Pana wybitnego cytowania można podać fragment książki Naomi Klein "Doktryna szoku". Klein CAŁĄ KSIĄŻKĘ NIEMAL POŚWIĘCIŁA UDOWODNIENIU IDEI, ŻE NAUKOWE POMYSŁY SZKOŁY CHICAGOWSKIEJ BYŁY BŁĘDNE I KOSZTOWAŁY MNÓSTWO LUDZI ŻYCIE.
NAOMI KLEIN DOWODZI, ŻE WINĘ ZA TO PONOSI..... SZKOŁA CHICAGOWSKA. O tym jest cała książka.
Tymczasem Pan wybrał sobie dwa zdania, twierdząc do tego, że za to co spotkało m.in. Boliwię odpowiadają nie wybitni uczeni z Chicago, ale ludzie, którzy wprowadzali w życie reformy. Żałosna spychologia!

>A zdania mędrców, to nie modlitwy, które trzeba, aż trzykrotnie powtarzać, aby doszukać się w nich sensu.

Czasami warto! Bo sens się zmienia, gdy zmieni się otoczenie!

>No chyba, że niektórym rozumowanie trudniej przychodzi.

Dlatego też specjalnie dla Pana powtórzyłam jego myśl trzykrotnie!
12-09-2010 16:53 
 Ocena 1 na 1
Ratatoskr (4439 punktów)
> Do tego dochodzi wiedza o częstotliwości i falach

Poprzecznych? Podłużnych?

> oraz o subtelności.

Aha

seksualnosc-kobiet.pl
13-09-2010 08:50 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
>Do mędrca dużo Panu brakuje.
>Ludzka wiedza jest do dupy, że się tak wyrażę.
>Ja się uczę po to, by być bardziej tolerancyjnym tak wobec siebie, jak wobec innych. Staram się tolerować zarówno głupotę (w tym własną), jak i mądrość (też własną). Wiedza jest zapisana w każdym człowieku i każdy ma rację. >Tak się składa, że WYRWANY PRZEZE MNIE CYTAT, został też WYRWANY PRZEZ EDWARDA T.HALLA I WYBRANY ZA MOTTO ROZDZIAŁU JEGO KSIĄŻKI. Rozumiem, że ja mogę się mylić, boś Pan już ładnie mnie na tym forum epitetami obrzucił, ale prof. T. Hall też dla Pana za mały? Rozumiem, że on też WYRWAŁ ZDANIE Z KONTEKSTU I ZMIENIŁ W DUŻYM STOPNIU JEGO ZNACZENIE. WOW!
>NAOMI KLEIN DOWODZI, ŻE WINĘ ZA TO PONOSI..... SZKOŁA CHICAGOWSKA. O tym jest cała książka.
>Tymczasem Pan wybrał sobie dwa zdania, twierdząc do tego, że za to co spotkało m.in. Boliwię odpowiadają nie wybitni uczeni z Chicago, ale ludzie, którzy wprowadzali w życie reformy. Żałosna spychologia!
>Dlatego też specjalnie dla Pana powtórzyłam jego myśl trzykrotnie!
______________________________________________________________
O wielki Wspaniały Boże, jak chcesz kogoś pokarać to mu rozum odbierasz!
I co Ci winną ta biedna dziewczynina?

________________________________________
Bóg mi świadkiem, że próbowałem i tak i siak, tu naprawdę nie o jakąkolwiek różnicę poglądów chodzi, nawet nie o złośliwy trolizm.
Ja już bezsilny kończę!
___________________________
Uważam, że Pani Iwona jest niesłychanie skuteczna w zawyżaniu poziomu intelektualnego naszego forum.
We wszystkim ma rację i konsekwentnie osiągnęła zamierzony skutek.
Może już Pani sobie wypisywać, co jej rozum na język przyniesie.
Żegnam Panią i dla mnie już Pani nie istnieje.


@@@
.
13-09-2010 10:51Nie na temat 
 0 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Uważam, że Pani Iwona jest niesłychanie skuteczna w zawyżaniu poziomu intelektualnego naszego forum.
>We wszystkim ma rację i konsekwentnie osiągnęła zamierzony skutek.
> Może już Pani sobie wypisywać, co jej rozum na język przyniesie.
>Żegnam Panią i dla mnie już Pani nie istnieje.
@@@

Przykro mi z tego powodu.
Tym bardziej, że w kalendarzu na następny miesiąc sobie zapisałam z czym się mam zapoznać, by podyskutować z Panem o inteligentnym projekcie.
Rozumiem jednak, że dla staruszka zdrowie jest w tej chwili najważniejsze (leżę i kwiczę)

Ani nie jestem mądrzejsza od Pana, ani głupsza. Czyli tak jak wszyscy ludzie na świecie: PRZECIĘTNOŚĆ.
zachaj (5239 punktów)
Proponuję zakończyć tą do niczego prowadzącą pyskówkę i tak daleko odbiegającą od tematu.
13-09-2010 15:14 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>Ludzka wiedza jest do dupy, że się tak wyrażę.

"Wiedza" niektórych ludzi rzeczywiście

>Celem nauki powinno być szukanie synchronizacji i zapoznawanie ludzi z tym zjawiskiem. Do tego dochodzi wiedza o częstotliwości i falach oraz o subtelności.

LOL LOL LOL (Chyba żaden komentarz lepiej powyższego nie podsumowuje)
10-09-2010 00:46 
 Ocena-1 na 3
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Ostro.
>Nie, bardzo delikatnie acz adekwatnie do treści tej wypowiedzi, do której się odnosiłem.
>Przy ocenie warto wziąć pod uwagę całokształt.

Panie Andrzeju...
Chciałam tylko zauważyć, że w myśl filozofii zen, która jest mi bliska, inni ludzie są tylko naszymi odbiciami, a więc widzimy w nich dokładnie to, co chcemy sami zobaczyć, a nie to co faktycznie istnieje.
Pan ma prawo do własnej oceny, ale mam nadzieję, że nie odmawia Pan tego prawa swoim rozmówcom. Dlatego też ja twierdzę, że jest Pan zapatrzonym w siebie sfrustrowanym człowiekiem, który na ostatniej prostej próbuje nadrabiać seksistowskimi uwagami i obrzydliwym wulgarnym zachowaniem.
Jeśli miałaby to przedstawić w formie obrazu, to gdy przeczytałam Pana "pseudointeligenckie" uwagi pod moim adresem od razu mam przed oczami jedną z postaci z filmu Lyncha "Blue Velvet":



Nie może, ale też się czasami wzrusza.

P.S. Proszę się nawet nie stawiać w jednym szeregu z Einsteinem, bo to był wspaniały i ciepły człowiek, który wierzył w rzeczy, o których istocie nie ma Pan nawet pojęcia.
10-09-2010 09:13 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>Panie Andrzeju...
>Chciałam tylko zauważyć, że w myśl filozofii zen, która jest mi bliska, inni ludzie są tylko naszymi odbiciami, a więc widzimy w nich dokładnie to, co chcemy sami zobaczyć, a nie to co faktycznie istnieje.
>Pan ma prawo do własnej oceny, ale mam nadzieję, że nie odmawia Pan tego prawa swoim rozmówcom. Dlatego też ja twierdzę, że jest Pan zapatrzonym w siebie sfrustrowanym człowiekiem, który na ostatniej prostej próbuje nadrabiać seksistowskimi uwagami i obrzydliwym wulgarnym zachowaniem.
>Jeśli miałaby to przedstawić w formie obrazu, to gdy przeczytałam Pana "pseudointeligenckie" uwagi pod moim adresem od razu mam przed oczami jedną z postaci z filmu Lyncha "Blue Velvet":
>Nie może, ale też się czasami wzrusza.
>P.S. Proszę się nawet nie stawiać w jednym szeregu z Einsteinem, bo to był wspaniały i ciepły człowiek, który wierzył w rzeczy, o których istocie nie ma Pan nawet pojęcia.

Czy potrzebny jest jakikolwiek komentarz?

@@@

PS. Do Pana Zachaja!
Pyta Pan czy nie za ostro i zarzuca mi odejście od tematu.
Przyznaję Panu rację, ale moje dobre wychowanie nakazuje odpowiadać kobiecie adekwatnie do tonu /np. nie można poważnie reagować na szczebiot i odwrotnie - sobie lekceważyć, gdy mówi poważnie/ oraz, że należy mówić na temat przez nią poruszony.
To nie jest żaden seksizm tylko kultura.

Pomimo że moje odpowiedzi były adresowane do Pani Iwony, to myślę, że każdy ciekawy problematyki związanej ze światopoglądem Hawkinga /ważnym w tym kontekście/ mógł się czegoś ciekawego dowiedzieć.
Starałem trzymać się tematu, ale nie zawsze można.

Poniżej wyimki z jednego postu Pani Iwony w tym wątku. Co Ją do takich reakcji zmusiło można tam i w postach wyżej umieszczonych w tym wątku sobie przeczytać.

_______________________________________________________________________________________

>Fajnie by było, gdyby tak było. Tylko, że jak już się zacznie na tym kręcić lody to trudno zatrzymać maszynkę.

>Teorie swoje, a społeczeństwo swoje.

>Żeby na byle dupę tak reagować. Nie wiedziałam, że u Pana to taki poważny przypadek.

>Ja też o dziwo! Wątpię też w to, że wątpię

>Moja antyklerykalna babcia to kupuje. Po zaglądnięciu do ostatniego numeru i przeczytaniu świńskich dowcipów doradziłam jej, żeby lepiej kupon w Lotto wysłała. Może bardziej się opłaci.

Poniżej bardzo merytoryczna wypowiedź na temat Hawkinga:

>Tak. Szczególnie skutecznie okazało się to w wypadku szkoły chicagowskiej. Wyspecjalizowani pracownicy organizacji naukowych z doskonałymi narzędziami i instrumentami, podjęli wielkie przedsięwzięcie badawcze, które powiększyło zasoby ich wiedzy, a skończyło się katastrofą dla Boliwii. Warto dodać, że Ci sami naukowcy w latach 90. tworzyli biznesy w Polsce. Dodam, że nie są to absolwenci "jakiejś" szkoły, jak ja i mają więcej "latek" niż ja. To najwybitniejsze mózgi ekonomii amerykańskiej, będące na ustach całego świata! Wow! Nie ma jak zaufanie dla nauki!

I dalej:

>Ja wierzę w CZŁOWIEKA! Po prostu - oto mój naturalizm.

>Pan tak na poważnie czy to tylko kiepski żart?

>Bla, bla, bla... ależ Pan się tego nałykał. Chociaż skuteczne te proszki czy mają efekty uboczne?

>A w siebie?

>To chyba Dawkins już wyjaśniał.

Powtórzę się.

Dużo zdrowia Pani Iwonko!

@@@
.
10-09-2010 11:12 
 0 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Czy potrzebny jest jakikolwiek komentarz?

Każdy sobie dopisuje taki komentarz, jaki usprawiedliwia jego prostackie zachowanie.

>@@@
>PS. Do Pana Zachaja!
>Pyta Pan czy nie za ostro i zarzuca mi odejście od tematu.
>Przyznaję Panu rację, ale moje dobre wychowanie nakazuje odpowiadać kobiecie adekwatnie do tonu /np. nie można poważnie reagować na szczebiot i odwrotnie - sobie lekceważyć, gdy mówi poważnie/ oraz, że należy mówić na temat przez nią poruszony.
>To nie jest żaden seksizm tylko kultura.

Moje zaś wychowanie nakazuje reagować na seksistowskie uwagi, niezależnie od tego ile mam lat i jaki jest poziom merytoryczny moich rozmówców (i także mój).
Jeśli taka jest Pana kultura to może zapoznanie się z dziełem życia Gaudiego, a szczególnie z jego kontekstem, jakoś wpłynie na Pana tok myślenia.

>Poniżej wyimki z jednego postu Pani Iwony w tym wątku. Co Ją do takich reakcji zmusiło można tam i w postach wyżej umieszczonych w tym wątku sobie przeczytać.

Skoro Pan tak lubi wyimki, to bardzo proszę:

>Panią na początku potraktowałem poważnie jako młodą osobę ciekawą świata i pragnącą poszerzyć swoją wiedzę i jest mi przykro, że okazała się Pani tylko pyskatą, agresywną smarkulą /niezależnie od Pani wieku/ starającą pokryć swoje niedostatki intelektualne tupetem.

>Jestem mężczyzną i nakazy niewiele mogą zdziałać, albo ktoś jest dla mnie podnietą /intelektualną oczywiście/, albo jest tak piękną /umysłowo oczywiście/, że wszystko przy nim / w tym przypadku przy niej/ opada. Tak, rozmowa z Panią prowadzi do intelektualnego pełnego zwisu? Nawet gdy Pani stoi.

>Dalej reaguję! Szczególnie jak fajna dupa, ale nigdy nie myli mi się dupa z głową.

> Nawet moje zrozumienia boskiej niesprawiedliwości przy podziale inteligencji ma swoje granice. Na szczęście nie muszę! Zupełnie nie jestem z Pani "rodzinki"!

> Miłego rozmyślania nad naszą wszetecznością i niedostatkami intelektualnymi.

>Co do pierwszego to nie jest Pani jedyną, a odwrotnie należy Pani do zdecydowanej większości, a większość zawsze ma rację. /Gówno jest smaczne - miliardy much nie mogą się mylić!/. Co do drugiego, to myślę, że ludzka moc jest nieskończenie wielka, jeżeli ograniczymy ją dostępnym człowiekowi światem. /Wszechświata tak łatwo nie zniszczymy./
10-09-2010 11:29 
 Ocena-1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
Ciekawe, że otrzymałam ostrzeżenie za post, który w 80% zawiera cytaty z Pana Andrzeja.
10-09-2010 11:34 
 Ocena 3 na 3
Alicja Duda (25557 punktów)
paragraf 25c a do całości Twoich wypowiedzi jeszcze f i g
10-09-2010 12:01 
 0 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)
> paragraf 25c a do całości Twoich wypowiedzi jeszcze f i g

Kontekst jest jednym ze sposobów patrzenia na świat. Nie zawsze opłaca się brać go pod uwagę, ale myślę, że byłoby to przyzwoite.
08-09-2010 10:06 
 Ocena 3 na 3
Vytautas (4394 punktów)
>Dobrze. Tylko, że ATEIZM TO WCALE NIE NAUKA, o czym świadczy chociażby lektura ateistycznego pisemka Fakty i Mity i jego poziom merytoryczny!
   Masz rację, ateizm nie jest nauką, tak jak łysina nie jest fryzurą, a niezbieranie znaczków nie jest hobby. Nauka twierdzi COŚ o świecie, a ateizm tylko, że NIE MA bogów, krasnoludków, glusia, ani kałapućka, ani innych bytów, których istnienie udowodnione jest doświadczalnie, lub teoretycznie.
   "Fakty i Mity" to nie jest czasopismo ateistyczne, tylko antyklerykalne. Większość antyklerykałów to ludzie wierzący, którzy uważają, że kler źle wypełnia rolę, której się podjął.
>NAUKA wg mnie nigdy nie stwierdza, że coś jest pewne, ale że jest bardziej prawdopodobne!
>Ateizm uznaje, że coś jest pewne!
   To religia jest pewna swoich twierdzeń. Ateizm o bytach nadprzyrodzonych nie mówi nic, bo nie można mówić niczego o bytach, do przyjęcia istnienia których nie zmusza doświadczenie, ani rozumowanie.
>To zupełnie dwie odmienne postawy, które ktoś na siłę próbuję łączyć. Po co? Ano po to, by dobrze na tym zarobić, bo świat jest polem walki marketingowej jednej idei przeciw innej.
   Marketingowy charakter działalności kościołów jest ewidentny, ale czy jest ktoś, kto zbija majątek na ateizmie? Mogłabyś podać przykłady?
>Moim zdaniem prawda stoi poza ideologiami, poza nauką i poza religią. Racjonalizm i ateizm nie mają z nią nic wspólnego, choć próbują grać na tą modłę.
   Hmm... Ani religia, ani nauka... Ciekaw jestem, co masz na myśli. Z chęcią zapoznam się z założeniami takiej ideologii. Jakie jest kryterium prawdy w tej Twojej teorii?
zachaj (5239 punktów)

>   Hmm... Ani religia, ani nauka... Ciekaw jestem, co masz na myśli. Z chęcią zapoznam się z założeniami takiej ideologii. Jakie jest kryterium prawdy w tej Twojej teorii?

Też jestem ciekaw. Skoro twierdzenie , że bóg nie istnieje to ideologia...
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>   Hmm... Ani religia, ani nauka... Ciekaw jestem, co masz na myśli. Z chęcią zapoznam się z założeniami takiej ideologii. Jakie jest kryterium prawdy w tej Twojej teorii?
>Też jestem ciekaw. Skoro twierdzenie , że bóg nie istnieje to ideologia...
>

Twierdzenie, że Bóg nie istnieje to jak sam mądrze zauważyłeś... twierdzenie. Widzenie w tym czegoś więcej i przekonywanie ludzi, by coś więcej zobaczyli to dorabianie ideologii.

Skoro nie było Bogów, to rozumiem, że w nieśmiertelnych też nie wierzysz? Tzn. uważasz, że gra zawsze się kończy przegraną?
20-09-2010 16:45 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Na pewno nie istnieje bóg, który by prowadził hotelik dla zmarłych Homo sapiens. To nie twierdzenie, tylko fakt. Skakanie nieśmiertelnej jaźni z główki do główki też nazywam myślą hotelikową. Wiadomo, że osoby ćpające zaświat nie sporządzają map. Na głodzie wpierw myśli się o dawce do wstrzyknięcia, a później ustala szczegóły.
zachaj (5239 punktów)
>Na pewno nie istnieje bóg, który by prowadził hotelik dla zmarłych Homo sapiens.

Nie odbieraj jej tego , niech się łudzi jak to pomaga...
zachaj (5239 punktów)

>Skoro nie było Bogów, to rozumiem, że w nieśmiertelnych też nie wierzysz? Tzn. uważasz, że gra zawsze się kończy przegraną?

Na nieśmiertelność trzeba zasłużyć , nie pomagasz sobie wierząc w zabobony.
06-09-2010 07:06 
 Ocena 2 na 4
Vytautas (4394 punktów)
>>   Mówiąc o Bogu cokolwiek, nawet to, że to nie on stworzył świat, mówimy, że Bóg istnieje. Nie da się udowodnić, że mleko nie dlatego skwaśniało, że krasnoludki do niego nocą nasikały.
>>
>Nawet jeśli przyjmiemy satanizm za słuszną ideologię, to i tak będzie stał za tym Bóg. Jak pisał prof. Kołakowski szatan został stworzony po to, by sobie z Bogiem grać.

   O Jezusie Najzaranski! Ja o logice, Ty o satanizmie, czy jesteś pewna, że to odpowiedź na moją wypowiedź?
07-09-2010 22:44 
 0 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)

>O Jezusie Najzaranski! Ja o logice, Ty o satanizmie, czy jesteś pewna, że to odpowiedź na moją wypowiedź?

Ateizm z satanizmem mają wiele wspólnego. Wiara w ego i kult nauki. Ku nadczłowiekowi.

Ja w nic nie wierzę: ani w Jezusa, ani w logikę, ani w ateizm.

Wierzę tylko w niektórych mądrych ludzi, jakich spotkałam na swojej drodze i niektórych miłych ludzi, z którymi zdarza mi się spotykać, aczkolwiek jestem raczej obiekt wyizolowany (nie przepadam za ludźmi).
07-09-2010 23:03 
 Ocena-1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Ateizm z satanizmem mają wiele wspólnego. Wiara w ego i kult nauki. Ku nadczłowiekowi.

Zgadzam się. Ateizm chce stworzenia nowego lepszego gatunku , wyższych istot , półbogów.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Ateizm z satanizmem mają wiele wspólnego. Wiara w ego i kult nauki. Ku nadczłowiekowi.
>Zgadzam się. Ateizm chce stworzenia nowego lepszego gatunku , wyższych istot , półbogów.

Czyli odkrycia tego, co już istnieje od dawna. Zabawne tylko, że te istoty raczej nie są ateistami - widocznie się nieco bardziej rozwinęły i porzuciły "naziemne" ideologie. Myślę, że daleko w tyle mają wszelkie doprawianie do czegokolwiek jakiejś światopoglądowej papki. Rozwijać się można niezależnie od poglądów, o ile są one mądre i ewoluują. Ateizm na modłę Faktów i Mitów lub tworzenia z Dawkinsa półboga nie ma z tym nic wspólnego
08-09-2010 07:24 
 Ocena 4 na 4
Vytautas (4394 punktów)
>Ateizm z satanizmem mają wiele wspólnego. Wiara w ego i kult nauki. Ku nadczłowiekowi.
>Ja w nic nie wierzę: ani w Jezusa, ani w logikę, ani w ateizm.
   Dobrze byłoby, gdybyś zastanowiła się, co to znaczy 'wierzyć w X'. Ja używam tego powiedzenia jako skrótu 'przyjmować bez dowodu, że X istnieje'.
-- 'Wierzyć w Jezusa' -- to wyrażenie ma sens, jeżeli Jezus to Jehoszua bar Jehosef isz Nezirat po zmartwychwstaniu. Udowodnić zmartwychwstania się nie da, więc ktoś, kto twierdzi, że Jezus istnieje, wierzy w to.
-- 'Wierzyć w logikę', to zdanie bez sensu. Logika istnieje, jest uprawiana przez niektórych ludzi zawodowo, a respektowana i stosowana przez tych, którzy nie chcą wychodzić na głupców. Wierzyć w nią nie trzeba, bo ona jest.
-- 'Wierzyć w ateizm' -- a cóż to ma znaczyć? Ateizm istnieje, na tym forum większość ludzi nie wierzy w Boga, ani innych bogów, a więc wierzyć w ateizm nie trzeba. On jest.
-- 'Wierzyć w ego' -- nie muszę. Łacińskie ego, to polskie ja. Nawet ci, którzy uznają świadectwo zmysłów za ułudę i nie uznają istnienia świata (solipsyści) -- myślą, a stąd wiedzą że istnieją. Wiedzą, nie wierzą, bo ich myślenie jest dowodem istnienia ich samych.
-- 'Wiara w kult nauki' -- być może są pomyleńcy, którzy kult nauki uprawiają. Ja nie słyszałem o takich, którzy modlą się do fizyki, czy biologii i stawiają im świątynie.
   Co ateizm na wspólnego z satanizmem -- nie pojmuję. Sataniści uprawiają kult Szatana, ateiści nie, bo nie wierzą w istnienie żadnych bytów nadprzyrodzonych.
08-09-2010 17:39 
 Ocena-2 na 2
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Sataniści uprawiają kult Szatana, ateiści nie, bo nie wierzą w istnienie żadnych bytów nadprzyrodzonych.

Bardzo zabawne. Do tego:
- podpalają kościoły,
- składają ofiary z krwi,
- bezczeszczą groby.
Co by tu jeszcze wymyślić?

Nie słyszałam o satanistach uprawiających kult szatana. Chyba jakiś ksiądz Ci takich głupot naopowiadał.
09-09-2010 04:44 
 Ocena 1 na 1
Vytautas (4394 punktów)
>>Sataniści uprawiają kult Szatana, ateiści nie, bo nie wierzą w istnienie żadnych bytów nadprzyrodzonych.
>Bardzo zabawne. Do tego:
>- podpalają kościoły,
>- składają ofiary z krwi,
>- bezczeszczą groby.
>Co by tu jeszcze wymyślić?
>Nie słyszałam o satanistach uprawiających kult szatana. Chyba jakiś ksiądz Ci takich głupot naopowiadał.
   A ja myślałem, że to forum dla racjonalnie myślących.
10-09-2010 01:01 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>>Sataniści uprawiają kult Szatana, ateiści nie, bo nie wierzą w istnienie żadnych bytów nadprzyrodzonych.
>>Bardzo zabawne. Do tego:
>>- podpalają kościoły,
>>- składają ofiary z krwi,
>>- bezczeszczą groby.
>>Co by tu jeszcze wymyślić?
>>Nie słyszałam o satanistach uprawiających kult szatana. Chyba jakiś ksiądz Ci takich głupot naopowiadał.
>   A ja myślałem, że to forum dla racjonalnie myślących.

A co to znaczy myśleć racjonalnie?
Czy będąc w swoim ciele jesteś w stanie myśleć racjonalnie czy raczej kierujesz się emocjami?
Kiedy myślisz racjonalnie i czy przypadkiem nie jest to zależne od Twojej postawy, tj. gdy ktoś uzna coś innego za racjonalne, co nie mieści się w twoich wartościach, to już nie jest racjonalny?

Przykład - kto jest bardziej racjonalny?
1. Człowiek, który został wychowany w katolickiej rodzinie, a dziś jest agnostykiem. Szanuje religijne poglądy swojej rodziny, jako część tradycji i swojej kultury. Nie zamierza o nic walczyć, bo po prostu wyraża postawę wątpiącą, tj. wg mnie bliską stanowisku naukowemu.
2. Człowiek, który został wychowany w katolickiej rodzinie i za sprawą np. tego portalu oraz autorytetu Dawkinsa doszedł do wniosku, że Bóg nie odpowiada jego wyobrażeniom i Boga odrzuca. Nie może zaakceptować wiary religijnej swojej rodziny, więc po dokonaniu apostazji, ogranicza z nimi kontakty (nie ma wyboru jeśli nie chce słyszeć o Bogu).

Czy może jednak obie postawy mają rację bytu?
To jak to jest z tym racjonalizmem?
10-09-2010 05:26 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>>   A ja myślałem, że to forum dla racjonalnie myślących.
>A co to znaczy myśleć racjonalnie?
   Ratio to rozum po łacinie. Racjonalnie to znaczy rozumnie.

>Czy będąc w swoim ciele jesteś w stanie myśleć racjonalnie czy raczej kierujesz się emocjami?
   Człowiek ma dwie półkule mózgowe. Lewa jest racjonalna, a prawa uczuciowa.

>Czy może jednak obie postawy mają rację bytu?
   Obie.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>>   A ja myślałem, że to forum dla racjonalnie myślących.
>>A co to znaczy myśleć racjonalnie?
>   Ratio to rozum po łacinie. Racjonalnie to znaczy rozumnie.

Co to znaczy rozumnie?
Czy możliwe jest, że to co dla Ciebie jest rozumne, dla kogoś innego jest zupełnie irracjonalne?
Czy rozumne znaczy odrzucające Boga czy rozumne to wątpiące w sens jego powoływania?

>>Czy będąc w swoim ciele jesteś w stanie myśleć racjonalnie czy raczej kierujesz się emocjami?

>   Człowiek ma dwie półkule mózgowe. Lewa jest racjonalna, a prawa uczuciowa.

A skąd wiesz, która decyduje u Ciebie?

>>Czy może jednak obie postawy mają rację bytu?
>   Obie.

ufff.
19-09-2010 06:33 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Nawet jeśli przyjmiemy satanizm za słuszną ideologię, to i tak będzie stał za tym Bóg. Jak pisał prof. Kołakowski szatan został stworzony po to, by sobie z Bogiem grać.


Oczywiście, że będzie stał za tym bóg, w końcu obydwaj nie istnieją. Ludowa "mądrość" "prof." Kołakowskiego nazywana jest "wykształceniem". Niestety, jego "wspaniałe" aforyzmy istnieją.

Cytat:
Ważne, by wszyscy ludzie wiedzieli, że w tej grze nic im nie grozi i nie ma żadnego modelu, w którym człowiek przegrywa, bo jedyne miejsce, w którym przegrywamy odbywa się w holograficznych światach innych ludzi.


Na przykład - sięgnąwszy do historii - podczas łamania kołem przez inkwizycję, albo palenia wdów w Indiach na stosie żywcem z uwagi na siastry.

Cytat:
Nawet "racjonalna" teoria gier nie jest w stanie mnie przekonać do swojej słuszności, choć oczywiście jest przydatna w zajmowaniu wysokich miejsc na planszy (jeśli ktoś ma takie ambicje).


Jest jeszcze biologia z teorią ewolucji i wiele innych nauk przeczących pośmiertelnemu hotelikowi, do którego ma prowadzić "najwyższy".

Cytat:
Namawianie ludzi do ateizmu, podobnie jak namawianie do katolicyzmu jest taką samą propagandą. Człowiek powinien być wolny od jakiejkolwiek ideologii i dlatego ja znacznie bardziej jestem w stanie uwierzyć w Boga, niż w świat kreowany przez ludzi, w tym przeze mnie.


Nikt cię nie namawia do teorii ewolucji choćby. Masz geny w swoich komórkach i małpy kuzynki. Nikt cię do tego nie namawia. Tak po prostu jest. Twoja świadomość wynika w 100% z twojego śmiertelnego i materialnego mózgu. To nie jest żadna idea, lecz czysty fakt. Bogów kreują dość sadystyczni psychopaci. Ich ideologia nie jest niczym miłym.

Cytat:
Wydaje mi się, że człowiek jest istotą ułomną i dlatego nie jest godzien, by przypisywać sobie jakieś "boskie" właściwości, co nie oznacza, że nie powinien do nich dążyć.


Prawda? Więc chyba człowiek nie powinien stawiać zmyślonych przez siebie bogów (niekiedy tylko i wyłącznie w imię pośmiertnych hotelików) ponad ziemią, gwiazdami, zwierzętami i czasem.

Cytat:
Posiadanie jednak patentu na mówienie innym, co jest prawdziwe, to jakieś nieporozumienie? Nic nie jest prawdziwe, bo zawsze stoimy w tunelu poznania i zawsze idziemy w kierunku światła. Ważne, by nie wracać do jaskini - ot co. Tylko tyle i aż tyle wystarczy by dobrze żyć. Bez jakichkolwiek ideologii.


To czemu cenisz ideologię o bogu?

Cytat:
P.S. Jestem przekonana, że władza sprawowana przez ateistów z czasem stałaby się równie zyskowna, jak ta sprawowana przez Kościół.


Nie wiem o czym piszesz. Porównujesz dealerów narkotyków z uczciwymi ludźmi? Po co?
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Stephen Hawking : "Because there is a law such as gravity, the Universe can and will create itself
>from nothing. "

Czyli to co nie istnieje może wykonać czynność samopowstania i do tego z tego czego nie ma.

Oto do czego doprowadza ignorowanie logiki po to tylko aby tylko podtrzymać tezę: Boga nie ma.

Jeżeli ateiści uzasadniając swój światopogląd budują tego typu zdania jak SH , to jest to kompromitacja ateizmu.
zachaj (5239 punktów)
>>Stephen Hawking : "Because there is a law such as gravity, the Universe can and will create itself
>>from nothing. "
>Czyli to co nie istnieje może wykonać czynność samopowstania i do tego z tego czego nie ma.
>Oto do czego doprowadza ignorowanie logiki... . ...jest to kompromitacja ateizmu.

"Jeśli sądzisz, że rozumiesz mechanikę kwantową, to nie rozumiesz mechaniki kwantowej."

Richard Feynman

W takich sprawach Twoja logika na nic się zda. Gdyby racjonalizm mógł się skompromitować to nie nazywałby się racjonalizmem.

Ps. Jeszcze jeden niezły cytat Feynmana :

"Nie wydaje mi się, by ten fantastycznie cudowny wszechświat, ta ogromna przestrzeń istniejąca przez tyle czasu oraz różne gatunki zwierząt, wszystkie te rozmaite planety i atomy z wszystkimi ich ruchami, i tak dalej, aby ten cały skomplikowany świat był jedynie sceną stworzoną po to, by Bóg mógł obserwować ludzi walczących o dobro i zło - a taki jest właśnie pogląd religijny. Ta scena jest zbyt duża jak na ten dramat."
05-09-2010 20:35 
 0 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>W takich sprawach Twoja logika na nic się zda. Gdyby racjonalizm mógł się skompromitować to nie nazywałby się racjonalizmem.

Nie racjonalizm się skompromitował tylko SH i ateiści , którzy się SH zachwycają- racjonalizm bowiem kieruje się logiką a ateiści swoją doktryną.
19-09-2010 06:52 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie istnieje żadna doktryna ateistów. Ja przede wszystkim uważam, że z całą pewnością nie istnieje pośmiertny hotelik dla mnie, czy dla ciebie. Bogowie tworzeni w ramach dowodu na istnienie hoteliku też odpadają. A co do reszty - uczmy się, studiujmy rzeczywistość.
19-09-2010 12:06 
 Ocena-1 na 1
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Nie istnieje żadna doktryna ateistów.

Oto ona: nie ma Boga.

>Ja przede wszystkim uważam

Racjonalista nie uważa ale wyciąga wnioski na podstawie praw logiki i tym się różni od ateisty, który skupia się na obronie swojej doktryny ignorując przy tym często logikę np. :

chcąc uniknąć uznania Boga Kreatora materii , twierdzi ,że materia jest wieczna a więc bez przyczyny.
zachaj (5239 punktów)

>chcąc uniknąć uznania Boga Kreatora materii , twierdzi ,że materia jest wieczna a więc bez przyczyny.

Coś co nam wydaję się wieczne , w skali wszechświata może być chwilą. Tak naprawdę co to jest wieczność ? Co to jest cel czy przyczyna ? Myślę , że nie tędy droga....
19-09-2010 18:51 
 Ocena 1 na 1
catseye (1381 punktów)
>Coś co nam wydaję się wieczne , w skali wszechświata może być chwilą. Tak naprawdę co to jest wieczność ?
Odpowiedzią na to pytanie jest piękna przypowieść, podobno buddyjska (a na pewno z dalekiego wschodu).
Otóż gdzieś na północy jest ogromna góra z najtwardszego diamentu, której szczyt przebija najwyższe chmury.
Raz w roku na tym szczycie siada maleńki ptaszek, by wytrzeć o diamenty swój miękki dziobek. Kiedy ptaszek zetrze tę górę tak, że nie będzie po niej śladu, upłynie pierwsza sekunda wieczności.
zachaj (5239 punktów)
>>...upłynie pierwsza sekunda wieczności.

Ładne
19-09-2010 14:30 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
>>Nie istnieje żadna doktryna ateistów.
>Oto ona: nie ma Boga.


Dobrze. Słowo "ateista" to tylko słowo, jak każde inne. Powiem ci od siebie, co jest pewne i co nie jest rzadną doktryną.

Twierdzę z całą, 100% pewnością:

"Nie ma żadnego boga (absolutu, bogów) o którym (których, o czym) mówią ludzkie religie. Na 100% nie istnieje osoba (absolutna siła) zainteresowana dystrybucją pośmiertną ludzkich osobowości. Nie ma żadnej istoty, która by zbudowała hotelik pośmiertny dla Homo sapiens, lub też przenosiła "dusze, atmany etc." Homo sapiens w nowe ciała po ich śmierci. Co do innych zjawisk dotyczących źródeł wszechświata nie można być na 100% pewnym."

Mówię, iż jestem ateistą dlatego, iż nie spotykam teistów mówiących o bogu w oderwaniu od swojej chuci wiecznego istnienia.
19-09-2010 14:36 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Mówię, iż jestem ateistą dlatego, iż nie spotykam teistów mówiących o bogu w oderwaniu od swojej chuci wiecznego istnienia.

Jak niesamowici zachłanni i pyszni są ci którzy chcą żyć wiecznie. Jakim prawem się pytam ?

W sumie to nawet mogłoby się znudzić , po jakiś 200 latach każdy chciałby już odejść. Nuda to najgorsza kara.
19-09-2010 22:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Mam czasem wrażenie, że im ktoś jest nudniejszy i ma mniej do powiedzenia, tym bardziej trapi go chuć wiecznego istnienia. Nie raz spotykam ludzi spędzających długie godziny na podpisywaniu na klęczkach kontraktów z urojonym bogiem w świątyniach i zadziwia mnie fakt, iż nie czują się znudzeni swoim istnieniem. Widać ich strach dominuje nad wszystkim.
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Twierdzę z całą, 100% pewnością:
>"Nie ma żadnego boga (absolutu, bogów).

Na jakiej podstawie?
zachaj (5239 punktów)
>>Twierdzę z całą, 100% pewnością:
>>"Nie ma żadnego boga (absolutu, bogów).
>Na jakiej podstawie?

Właśnie to jest postawą tego wątku. Tam gdzie Ty nie widzisz podstaw , my widzimy je solidne. Zapytam inaczej. Na jakiej podstawie twierdzisz , że jest inaczej ? Jedyną drogą dla Was bogobojni jest podążanie i zaakceptowanie nauki , ewentualnie znalezienia dla niego jakiejś "wygodnej" luki aby go tam schować. Prawdopodobnie zawsze się takowa znajdzie więc bądź spokojny...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Najpierw przytocz całą wypowiedź.
19-09-2010 15:28 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
Człowiek wymyślił religię , bogów , wiarę i wszystkie konsekwencje , ingerujące w życie społeczne , związane z tym fenomenem. Badać to zjawisko jest także badaniem jakieś malutkiego fragmentu wszechświata. Można w ten sposób dowiedzieć się o naturze człowieka ale nic to nie mówi wielkoskalowych obiektach.

Badanie tychże makrostruktur mówi nam , że wszechświat działa na całkowicie na innych zasadach niż wszystko co znamy na naszej planecie. Wszechświat nie zna pojęcia dobra i zła , jest tak jak ta skała bez celu i bez przyczyny. Po prostu istnieje a to pozwala istnieć nam.
19-09-2010 22:18 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Dobrze powiedziane. Nawet inne zwierzęta na naszej planecie odbierają niekiedy rzeczywistość inaczej, mają inne zmysły. Czy takie na przykład obojniaki, gdyby miały szczęście (albo i nie) rozwinąć się w istoty kulturotwórcze i samoświadome, mówiłyby o matce boskiej, czy też tworzyły by dychotonię między chtonicznym seksem i świetlaną ascezą? A jakie to ważne w różnych bzdurnych religiach.
zachaj (5239 punktów)
>Dobrze powiedziane. Nawet inne zwierzęta na naszej planecie odbierają niekiedy rzeczywistość inaczej, mają inne zmysły. Czy takie na przykład obojniaki, ...

Powiem więcej , tylko małpa mogła stworzyć boga...
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Mówię, iż jestem ateistą dlatego, iż nie spotykam teistów mówiących o bogu w oderwaniu od swojej chuci wiecznego istnienia.

A nie spotkałeś się z ateistyczną koncepcją nieśmertelności?

Zgadzam się w 100% z Twoim zdaniem. Moje jest tożsame.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wybacz Iwono, ale nie wiem co o myśleć o twoich poglądach. Są dla mnie sprzeczne. Przecież na innych topikach prawisz o nieśmiertelności i doskonaleniu się wraz z biegiem wcieleń.
07-09-2010 22:47 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)

>"Nie wydaje mi się, by ten fantastycznie cudowny wszechświat, ta ogromna przestrzeń istniejąca przez tyle czasu oraz różne gatunki zwierząt, wszystkie te rozmaite planety i atomy z wszystkimi ich ruchami, i tak dalej, aby ten cały skomplikowany świat był jedynie sceną stworzoną po to, by Bóg mógł obserwować ludzi walczących o dobro i zło - a taki jest właśnie pogląd religijny. Ta scena jest zbyt duża jak na ten dramat."
>

Odróżniasz ludzi od ekstensji, które tworzą ludzie?
zachaj (5239 punktów)

>Odróżniasz ludzi od ekstensji, które tworzą ludzie?

Staram się.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Odróżniasz ludzi od ekstensji, które tworzą ludzie?
>Staram się.

W jaki sposób?
08-09-2010 16:00 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>Odróżniasz ludzi od ekstensji, które tworzą ludzie?
>
Hmmm... Nie wiem, czy dobrze rozumiem :
Twoim zdaniem Bóg stworzył To Wszystko, żebyśmy mieli dużą piaskownicę?
08-09-2010 17:41 
 Ocena-1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Twoim zdaniem Bóg stworzył To Wszystko, żebyśmy mieli dużą piaskownicę?

A nie mamy dużej piaskownicy?
Żaden Bóg - inteligentny projekt to nie Bóg!
08-09-2010 17:46 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)
>>Twoim zdaniem Bóg stworzył To Wszystko, żebyśmy mieli dużą piaskownicę?
>A nie mamy dużej piaskownicy?
To ona cała dla nas ... uff! Ulżyło mi.

>Żaden Bóg - inteligentny projekt to nie Bóg!
>
No, a ten projekt skąd?
Bo jak jest projekt, to najpierw musi być jakiś zamysł. Czyli cel.
Iwona Przybyła (801 punktów)

>>
>No, a ten projekt skąd?
>Bo jak jest projekt, to najpierw musi być jakiś zamysł. Czyli cel.

Dlaczego i po co?
spray (5875 punktów)
>>>
>>No, a ten projekt skąd?
>>Bo jak jest projekt, to najpierw musi być jakiś zamysł. Czyli cel.
>Dlaczego i po co?
>
No, toż właśnie pytam!
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>>>>>No, a ten projekt skąd?
>>>Bo jak jest projekt, to najpierw musi być jakiś zamysł. Czyli cel.
>>Dlaczego i po co?
>>
>No, toż właśnie pytam!

Wg mnie nie ma celu. Ja go nie potrzebuję.
11-09-2010 09:16 
 Ocena 4 na 4
spray (5875 punktów)
>>>>>>>No, a ten projekt skąd?
>>>>Bo jak jest projekt, to najpierw musi być jakiś zamysł. Czyli cel.
>>>Dlaczego i po co?
>>
>Wg mnie nie ma celu. Ja go nie potrzebuję.
>
Aha. To mamy taką sytuację:
Inteligentny Projekt nie ma celu i nie ma autora.
Skąd w takim razie wiesz, że w ogóle istnieje jakiś Projekt? Skąd pochodzi Projekt?
I dlaczego on się nazywa Inteligentny? Czy to nie zakłada istnienia jakiejś inteligencji, a więc stwórcy, który ma jakiś motyw, czyli cel?
11-09-2010 14:21 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>>>>>>>No, a ten projekt skąd?
>>>>>Bo jak jest projekt, to najpierw musi być jakiś zamysł. Czyli cel.
>>>>Dlaczego i po co?
>>>
>>Wg mnie nie ma celu. Ja go nie potrzebuję.
>>
>Aha. To mamy taką sytuację:
>Inteligentny Projekt nie ma celu i nie ma autora.

To, że ja nie potrzebuję celu i swoim ograniczonym umysłem nie jestem w stanie go pojąć i sobie wyobrazić to wcale nie oznacza, że on nie istnieje!
Być może jest cel i jest autor - NIE WIEM TEGO, WIĘC TO TYLKO HIPOTEZA.
A być może nie ma celu i autora - NIE WIEM TEGO, WIĘC TO TEŻ TYLKO HIPOTEZA.

Nie potrzebuję tej wiedzy i nie muszę mieć celu - ja, jako człowiek posługujący się niezwykle ograniczonym narzędziem, zwanym umysłem. Poza to narzędzie nie umiem wyjść, ale uważam, że to TYLKO narzędzie!

Narzędzia są po to, by ich używać i by tworzyć.
Kto stworzył narzędzie zwane umysłem? Może samo się stworzyło, a może ktoś/coś je stworzyło? Nie muszę tego wiedzieć, nie muszę widzieć stwórcy.

>Skąd w takim razie wiesz, że w ogóle istnieje jakiś Projekt? Skąd pochodzi Projekt?
>I dlaczego on się nazywa Inteligentny? Czy to nie zakłada istnienia jakiejś inteligencji, a więc stwórcy, który ma jakiś motyw, czyli cel?

Nie wiem. Wierzę. I dzięki temu idę i mam nadzieję wyrwać się z cyklu kolejnych wcieleń.
12-09-2010 10:53 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)

>Nie wiem. Wierzę. I dzięki temu idę i mam nadzieję wyrwać się z cyklu kolejnych wcieleń.
>










12-09-2010 10:59 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>
>
>
>
>
>






14-09-2010 04:39 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Lecz być może ta część umysłu, która w imię wiary ocenia inną część umysłu (tę racjonalną) jako niedoskonałe narzędzie jest jeszcze bardziej niedoskonała?
19-09-2010 22:24 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Uczucie wiary z pewnością jest dużo gorszym narzędziem niż słaby nawet umysł.

Cytat:
Wierzę. I dzięki temu idę i mam nadzieję wyrwać się z cyklu kolejnych wcieleń.


A to ma być niby pełna otwartość, którą deklarujesz?
Mówiłem, że wierzysz w hotelik po śmierci.
19-09-2010 22:42 
 Ocena-1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Uczucie wiary z pewnością jest dużo gorszym narzędziem niż słaby nawet umysł.

Mam jeszcze w zanadrzu kilka bardzo niebezpiecznych narzędzi: nadzieję i miłość. Normalnie - wcielenie zła.

> Cytat:
Wierzę. I dzięki temu idę i mam nadzieję wyrwać się z cyklu kolejnych wcieleń.

>A to ma być niby pełna otwartość, którą deklarujesz?
>Mówiłem, że wierzysz w hotelik po śmierci.

Ale ja nie wierzę w żaden hotelik. Cykl wcieleń wydaje mi się po prostu logiczny i sensowny. Zgodny z moją koncepcją inteligentnego projektu.
19-09-2010 22:52 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Ale ja nie wierzę w żaden hotelik. Cykl wcieleń wydaje mi się po prostu logiczny i sensowny. Zgodny z moją koncepcją inteligentnego projektu.

Dlaczego mi to robisz ? Nie masz litości.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Ale ja nie wierzę w żaden hotelik. Cykl wcieleń wydaje mi się po prostu logiczny i sensowny. Zgodny z moją koncepcją inteligentnego projektu.
>Dlaczego mi to robisz ? Nie masz litości.

Jak mnie przekonasz, że powinnam mieć litość to się jeszcze zastanowię
20-09-2010 03:24 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)

>Jak mnie przekonasz, że powinnam mieć litość to się jeszcze zastanowię

Sapiens - to zobowiązuje.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>Jak mnie przekonasz, że powinnam mieć litość to się jeszcze zastanowię
>Sapiens - to zobowiązuje.

Tak. Historia pokazuje, że to bardzo zobowiązuje. Więc walcz, Dinozaurze

Ja widocznie mam zobowiązanie wewnętrzne do bycia najgłupszą istotą na świecie, pośród morza inteligencji. Jak idę ulicę to normalnie się wstydzę tych rzesz wykształconych, oczytanych, światłych umysłów, które mnie mijają. Wszyscy mają "jakieś" szkoły i "jakieś" wykształcenie. Do tego jako Sapiens posiedli dar walki o przetrwanie za wszelką cenę. Ja się poddaję. Można mnie rozstrzelać. Niech zapanuje w świecie ład i porządek Sapiens.
zachaj (5239 punktów)

>...Ja się poddaję. Można mnie rozstrzelać.

Chciałabyś. Skazuję Cię na dożywotnie czytanie Hawkinga i Dawkinsa.
19-09-2010 23:20 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Mam jeszcze w zanadrzu kilka bardzo niebezpiecznych narzędzi: nadzieję i miłość. Normalnie - wcielenie zła.


Nadzieja na zaświaty i miłość do zaświatów to nic dobrego. Nadzieja na przeniesienie duchowe jaźni ponad biologiczną śmierć jest zła - dowodzi tego historia różnych religii. Na przykład w Indiach pozycja danego człowieka ustalona jest przez uczynki z poprzedniego wcielenia (co jest oczywiście bzdurą). W związku z tym w XVII wieku wdowa była zobowiązana spalić się żywcem ze zmarłym mężem, bowiem w ten sposób "zyskiwała" lepsze wcielenie na przyszłość (stawała się choćby "bytem lepszym", czyli mężczyzną). Gdyby ludzie widzieli wówczas, iż nasza świadomość jest w pełni związana z naszym śmiertelnym mózgiem nie byłoby mowy o paleniu wdów. Palenie wdów było złe i wynikało wprost z nieuzasadnionego przekonania o wędrówce dusz.

Cytat:
Ale ja nie wierzę w żaden hotelik. Cykl wcieleń wydaje mi się po prostu logiczny i sensowny. Zgodny z moją koncepcją inteligentnego projektu.


Wierzysz w nieśmiertelność swojej jażni, zaś teraźniejszość traktujesz jako drobny krok w wędrówce do zbawienia, którą hinduiści określają mianem mokszy, zaś buddyści nirwany. Moksza i nirwana to zaświatowy raj, stan obcowania z absolutem, podobny do tego, w który wierzą muzułmanie i chrześcijanie. To zaświat. Nie żyjesz tutaj, na tej ziemi. Żyjesz z myślą o narkotyku złudnego zbawienia.

W jakimś sensie intuicja starożytnych nie była zła. Za rzeczywistą formę reinkarnacji, której domyślali się na drodze obserwacji, można uznać genetykę. Rzeczywiście, po śmierci kota nadal wyrastają z genów umarłych kocich pokoleń nowe koty. Zatem geny rzeczywiście reinkarnują. Ale nie twój mózg i nie twoja jaźń. Twoje dzieci nie mają (lub nie będą miały) twojego wrażenia jaźni.
20-09-2010 00:14 
 Ocena-1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Cytat:
Mam jeszcze w zanadrzu kilka bardzo niebezpiecznych narzędzi: nadzieję i miłość. Normalnie - wcielenie zła.

>Nadzieja na zaświaty i miłość do zaświatów to nic dobrego.

Litości. Jakie zaświaty?

> Nadzieja na przeniesienie duchowe jaźni ponad biologiczną śmierć jest zła - dowodzi tego historia różnych religii. Na przykład w Indiach pozycja danego człowieka ustalona jest przez uczynki z poprzedniego wcielenia (co jest oczywiście bzdurą). W związku z tym w XVII wieku wdowa była zobowiązana spalić się żywcem ze zmarłym mężem, bowiem w ten sposób "zyskiwała" lepsze wcielenie na przyszłość (stawała się choćby "bytem lepszym", czyli mężczyzną). Gdyby ludzie widzieli wówczas, iż nasza świadomość jest w pełni związana z naszym śmiertelnym mózgiem nie byłoby mowy o paleniu wdów. Palenie wdów było złe i wynikało wprost z nieuzasadnionego przekonania o wędrówce dusz.

Bardzo ciekawe.

>Wierzysz w nieśmiertelność swojej jażni, zaś teraźniejszość traktujesz jako drobny krok w wędrówce do zbawienia, którą hinduiści określają mianem mokszy, zaś buddyści nirwany. Moksza i nirwana to zaświatowy raj, stan obcowania z absolutem, podobny do tego, w który wierzą muzułmanie i chrześcijanie. To zaświat. Nie żyjesz tutaj, na tej ziemi. Żyjesz z myślą o narkotyku złudnego zbawienia.

Nie wierzę w zaświatowy raj. Nie wydaje mi się, by obcowanie z absolutem było kwestią przebywania w zaświatach. Nie wyobrażam sobie życia wiecznego i nie chciałabym zostać skazana na taki los. Śmierć i starość ma w sobie piękno - piękno przemijania.
Uważam, że w życiu możemy doświadczyć absolutu, poprzez podążanie drogą prawdy, i choć nigdy nie dotrzemy do celu, to warto iść.

>W jakimś sensie intuicja starożytnych nie była zła. Za rzeczywistą formę reinkarnacji, której domyślali się na drodze obserwacji, można uznać genetykę. Rzeczywiście, po śmierci kota nadal wyrastają z genów umarłych kocich pokoleń nowe koty. Zatem geny rzeczywiście reinkarnują. Ale nie twój mózg i nie twoja jaźń. Twoje dzieci nie mają (lub nie będą miały) twojego wrażenia jaźni.

Próbujesz mi coś wmówić. Ja po prostu uważam, że warto podążać drogą ludzi mądrych, niezależnie od ich wyznania. W ten sposób doświadczamy przeniesienia świadomości z kogoś na nas. To bardzo piękne uczucie i doznanie, poczuć, że ktoś jest nieśmiertelny, bo my swoim działaniem go wskrzeszamy, podejmując trud podążania za jego przykładem. Oto cała moja wiara w inteligentny projekt.
20-09-2010 03:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Cytat:
Próbujesz mi coś wmówić. Ja po prostu uważam, że warto podążać drogą ludzi mądrych, niezależnie od ich wyznania. W ten sposób doświadczamy przeniesienia świadomości z kogoś na nas. To bardzo piękne uczucie i doznanie, poczuć, że ktoś jest nieśmiertelny, bo my swoim działaniem go wskrzeszamy, podejmując trud podążania za jego przykładem. Oto cała moja wiara w inteligentny projekt.


Od czasu do czasu wrzucasz dość pewnie brzmiące zdania o reinkarnacji. Być może cię nie rozumiem. Zadam więc proste pytanie.

Umierasz. Czy uważasz, że twoja jaźń wędruje do innego bytu, czy też tak nie uważasz?
Iwona Przybyła (801 punktów)

>Od czasu do czasu wrzucasz dość pewnie brzmiące zdania o reinkarnacji. Być może cię nie rozumiem. Zadam więc proste pytanie.
>Umierasz. Czy uważasz, że twoja jaźń wędruje do innego bytu, czy też tak nie uważasz?

Uważam, że moja jaźń "przeskakuje", a nie wędruje do innego bytu. Dlatego tak ważne jest, by robić za życie co w naszej mocy, by rozwijać swoją świadomość, a także wiedzę.

Uważam też, że są takie momenty w życiu, w których następuje przeskok i wtedy w równoległym świecie rodzi się nowy człowiek. Na swoje potrzeby nazwałam to udaną podróżą astralną.

Niezależnie od tego, co bym nie przeczytała i czego się nie dowiedziała twierdzę, że i tak zawsze istnieją RZECZY, a nie BYTY, o których się nie śniło nawet filozofom.
20-09-2010 16:27 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem sama się okłamujesz. Skakanie to nie jest rodzaj wędrówki? Gdy idę do sklepu i skoczę nad kałużą to już robię coś innego? Masz materiali mózg. Skacze ci z niego ciało astralne, transcendentalne, nie mające nic wspólnego z trwałością materii (w tym twojego mózgu). Wierzysz w zaświaty podobnie jak chrześcijanie.
Iwona Przybyła (801 punktów)
Nie wierzę w zaświaty, ale jak widzę Ty wiesz lepiej w co wierzę. To już nie mój problem.
20-09-2010 16:57 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Proste pytanie. Uważasz, że twoja jaźń jest śmiertelna? Że nie będzie cię za 200 lat? Że nie będzie jakiegokolwiek wrażenia istnienia z twojej strony? - to mam na myśli. I znam odpowiedź. Udzieliłaś już jej kilkanaście razy.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Proste pytanie. Uważasz, że twoja jaźń jest śmiertelna? Że nie będzie cię za 200 lat? Że nie będzie jakiegokolwiek wrażenia istnienia z twojej strony?

Z mojej strony? JASNE, ŻE Z MOJEJ STRONY NIE BĘDZIE WRAŻENIA ISTNIENIA!
To nie będę JA.

> to mam na myśli. I znam odpowiedź. Udzieliłaś już jej kilkanaście razy.

Umysł ma taką niepokojącą tendencję to widzenia wszędzie odpowiedzi, nawet tam, gdzie ich nie ma.
zachaj (5239 punktów)

>To nie będę JA.

Tak , to będą robaki.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>To nie będę JA.
>Tak , to będą robaki.

Ja w formie milionów robaczków, a każdy z nich z cząstką mojego ciała. Wspaniale będzie być pożywieniem dla takiej ilości stworzonek, tym bardziej, że sami wzięliśmy się na tej ziemi będąc przed milionami lat tylko maleńkimi robaczkami.
Nie widzę nic złego w śmierci. Po prostu wg mnie nie jest faktem w życiu i zupełnie nie rozumiem dlaczego ludzie tak się nią przejmują.
My Żydzi czujemy inaczej
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Czyli uważasz się za istotę śmiertelną. Witam w klubie . A swoją drogą to, co piszesz o reinkarnacji naprawdę jest sprzeczne na tle tego, co teraz napisałaś. Nie dziw się, że niektórzy się w tym gubią (o ile tym razem się zrozumieliśmy).
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Czyli uważasz się za istotę śmiertelną.

Tak, ale jednocześnie uważam, że śmierć nie jest faktem w życiu. Myślę, że śmierć przekracza pojęcie przyczyny i skutku. Moja opinia o śmierci jest zbieżna z tym, co przeczytałam ostatnio u Kępińskiego: "klasycznym przykładem takiego pojęcia, trudnego do naukowego zdefiniowana, jest życie, którego nikt jeszcze nie potrafił określić bez zastrzeżeń. Starość jest fazą życia końcową, po niej przychodzi tylko śmierć. W konsekwencji brak definicji życia przekreśla możliwość zdefiniowania jednego z jego okresów w sposób bezdyskusyjny".

> Witam w klubie . A swoją drogą to, co piszesz o reinkarnacji naprawdę jest sprzeczne na tle tego, co teraz napisałaś.

W innym wątku podejmowaliście próbę stworzenia spisu treści do podręcznika dotyczącego etyki. Jednym z zagadnień, jakie zostały zaproponowane było tworzenie WŁASNEGO SYSTEMU FILOZOFICZNEGO. Myślę, że tak określiłabym moment, w którym się znajduję i pewnie będę znajdować do końca życia. Traktuję wszystkie pojęcia jako względne i mam swoją opinię na temat reinkaracji, choć trudno mi na razie wyrazić ją w formie jasnej definicji. Za namową Pana Bogusławskiego staram się precyzować swój język, choć wychodzę z założenia, że i tak wiele rzeczy z "mojego" świata nie zostanie zrozumianych w "innym" świecie. Nie wykluczone, że cierpię na rodzaj światopoglądowej schizofrenii, ale mam nadzieję, że uda mi się przejść przez ten stan - stanowi wartościowe, acz bolesne doznanie.

> Nie dziw się, że niektórzy się w tym gubią (o ile tym razem się zrozumieliśmy).

Rozumiem. Nie dziwię się tym, co się gubią, dziwię się tym, co nie podejmują próby zrozumienia, choć wydaje im się, że mają umysł lotny ponad przeciętną, wyłącznie z tego powodu, że są ateistami.

> Myślę, że po prostu wątpię w wiele rzeczy. Gdy czytam niektóre wypowiedzi

Ja także. Na tym chyba polega otwartość umysłu. I bardzo dobrze, że tak jest.
20-09-2010 16:49 
 Ocena 2 na 2
zachaj (5239 punktów)
>>Od czasu do czasu wrzucasz dość pewnie brzmiące zdania o reinkarnacji. Być może cię nie rozumiem. Zadam więc proste pytanie.

>>Umierasz. Czy uważasz, że twoja jaźń wędruje do innego bytu,...

moje atomy wędrują do organizmów bakterii gnilnych
20-09-2010 16:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moje też!
setarkos (10757 punktów)
>moje atomy
Podobno co kilkanaście miesięcy wymieniane są wszystkie(!) atomy ciała. Podobno każde z nas nosi węgiel pochodzący z moczu Leonarda da Vinci (oraz od innych mniej lub bardziej znanych osób). Trudno w takiej sytuacjo zdefiniować pojęcie "moje atomy"..
Logik (812 punktów)
nie co kilkanaście miesięcy tylko co około 7 lat ...

a poza tym to określenie "wymiana wszystkich atomów" nie powinno być rozumiane dosłownie, to tylko taka przenośnia i mówi o wymianie większości KOMÓREK. Natomiast konkretne atomy mogą istnieć w nas całe życie ...

... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Iwona Przybyła (801 punktów)
> Natomiast konkretne atomy mogą istnieć w nas całe życie ...

Niedobrze, oj niedobrze
zachaj (5239 punktów)
Czemu cytujesz całe fragmenty ? Należy Ci się ban , ostrzeżenia już były.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Czemu cytujesz całe fragmenty ? Należy Ci się ban , ostrzeżenia już były.

Jak uważasz. Jeśli nic nie wnoszę do dyskusji to bardzo proszę. I tak nie wierzę w wolność słowa.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Tylko mam nadzieję, że nie czujesz się "obrończynią wolności słowa"? Po prostu wierzysz twardo w zaświaty, w to że świadomość może przeżyć śmierć mózgu, ale kombinujesz jak koń pod górkę. Aby było mgliście zamiast normalnej wędrówki ducha po śmierci wymyślasz sobie skakanie ducha za życia. Ale oczywiste jest - i żałosne - że spodziewasz się, iż przed śmiercią twojego mózgu twoja jaźń "sobie gdzieś skoczy". Z lubością też powtarzasz słowo "nieśmiertelność".

Nikt nie atakuje wolności słowa - pisz co chcesz. Ale odnoszę wrażenie, iż chcesz tylko, aby inni pomogli ci w samooszustwie, gdyż masz wpojone wrażenie iż twoja śmiertelność oznacza bezsens. Sens człowieczeństwa nie polega na nieśmiertelności jaźni (nie mógłby polegać na tym, gdyż coś takiego nie zachodzi).
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Tylko mam nadzieję, że nie czujesz się "obrończynią wolności słowa"? Po prostu wierzysz twardo w zaświaty, w to że świadomość może przeżyć śmierć mózgu, ale kombinujesz jak koń pod górkę.

Wydaje mi się, że Ty lepiej ode mnie wiesz w co ja wierzę.

> Aby było mgliście zamiast normalnej wędrówki ducha po śmierci wymyślasz sobie skakanie ducha za życia. Ale oczywiste jest - i żałosne - że spodziewasz się, iż przed śmiercią twojego mózgu twoja jaźń "sobie gdzieś skoczy".

Przed jaką śmiercią? Ja nie wierzę, że śmierć jest faktem w życiu!

> Z lubością też powtarzasz słowo "nieśmiertelność".

Nawet ateiście mają swoją koncepcję nieśmiertelności. Ja też ją mam, a przyjęłam ją za prof. Nowickim - bardzo mi się spodobało jego podejście. Oczywiście na razie jestem nieśmiertelnym niewiele wartym, ale trudno.

> Ale odnoszę wrażenie, iż chcesz tylko, aby inni pomogli ci w samooszustwie, gdyż masz wpojone wrażenie iż twoja śmiertelność oznacza bezsens. Sens człowieczeństwa nie polega na nieśmiertelności jaźni (nie mógłby polegać na tym, gdyż coś takiego nie zachodzi).

Uważam, że sens polega na poszerzaniu spektrum swoich możliwości i przeskakiwaniu myśli na zasadzie rozgałęziającego się drzewa: z jednego człowieka na drugiego. Nie uważam, że jakiekolwiek gałęzie obumierają, ale rozwijają się w zupełnie inne wszechświaty.
20-09-2010 09:45 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> .. Zgodny z moją koncepcją inteligentnego projektu.

Zapewne nie cierpi Pani przez nadmiar samokrytycyzmu ..
Iwona Przybyła (801 punktów)
>> .. Zgodny z moją koncepcją inteligentnego projektu.
>Zapewne nie cierpi Pani przez nadmiar samokrytycyzmu ..

A na co Ty cierpisz?
zachaj (5239 punktów)
Polecam wszystkim znającym język angielski :

www.youtube.com/watch?v=JQvnQD9_l1c
07-09-2010 22:48 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Polecam wszystkim znającym język angielski :
>www.youtube.com/watch?v=JQvnQD9_l1c

To ten sam kanał, co publikował sztuczki Browna?
zachaj (5239 punktów)

>To ten sam kanał, co publikował sztuczki Browna?

To kanał "Richard Dawkins Channel".
Logik (812 punktów)
No więc MYLICIE się ...

Oto, JAK JEST:

1. Hawking nie jest Bogiem ... on może mówić COKOLWIEK, tak samo, jak 6 miliardów innych ludzi na świecie ... Nie rozumiem, dlaczego miałbym bardziej słuchać Hawkinga, niż jakiegoś księdza ?

2. Wszechświat oczywiście MÓGŁ powstać sam ... Ale mógł też zostać stworzony. Na dzisiaj nie mamy żadnych podstaw, aby to stwierdzić ...

3. Tezę o istnieniu Boga (i stworzeniu świata) postawili nie księża i nie kościoły i nie religie, lecz LUDZIE. A "infrastruktura" kościelno-religijna powstała jako ODPOWIEDŹ na popyt !!!

4. Jesteście przeciwko religii, bo religia (według was) okłamuje ludzi). Dlaczego więc nie jesteście przeciwko oglądaniu filmów w kinach (przecież tam też nie mówi się prawdy). Dlaczego nie jesteście przeciwko politykom, którzy ewidentnie kłamią i to wiadomo, w jakim celu ...

5. MOIM zdaniem religie wnoszą pewną wartość do życia ludzi (tak, jak oglądnięcie filmu w kinie). Dlaczego chcecie ludziom zabronić robić tego, co sprawia im przyjemność ? (bez względu na to, czy to jest "prawda" czy "bajka")

6. Czy socyalizm nie był bardziej niebezpieczną bajką od religii ? (a mimo to wielu "racjonalistów" popierało ten chory ustrój)

To są takie MOJE luźne uwagi do przemyślenia ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>2. Wszechświat oczywiście MÓGŁ powstać sam ...

Czy może to co nie istnieje wykonać jakąkolwiek czynność a w szczególności czynność powstawania z niczego?

Jako Logik stosuj logikę!
12-09-2010 16:23 
 Ocena 1 na 1
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>2. Wszechświat oczywiście MÓGŁ powstać sam ...
>Czy może to co nie istnieje wykonać jakąkolwiek czynność a w szczególności czynność powstawania z niczego?

Nazywa się to ŚWIADOMOŚĆ.
Parys (592 punktów)
(zablokowany)

>>Czy może to co nie istnieje wykonać jakąkolwiek czynność a w szczególności czynność powstawania z niczego?
>Nazywa się to ŚWIADOMOŚĆ.
>

Świadomość to objaw życia- bo to co nie żyje świadomości nie ma , czyż nie?

Zatem świadomość nie jest z niczego, bez przyczyny - poprzedza ją bowiem życie.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>>Czy może to co nie istnieje wykonać jakąkolwiek czynność a w szczególności czynność powstawania z niczego?
>>Nazywa się to ŚWIADOMOŚĆ.
>>
>Świadomość to objaw życia- bo to co nie żyje świadomości nie ma , czyż nie?

Nie wiem. Wg mnie wszystko ma świadomość, ale nie wszystko chce to wziąć pod uwagę.

>Zatem świadomość nie jest z niczego, bez przyczyny - poprzedza ją bowiem życie.

Tego nie zrozumiałam.
14-09-2010 04:35 
 Ocena 3 na 3
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie sądzę, aby wszystko miało świadomość. Z pewnością materia nieożywiona jej nie posiada, zaś wśród tej znanej nam ożywionej większość zwierząt i chyba wszystkie rośliny nie mogą się pochwalić tą cechą. Jednocześnie nie uważam, iż na Ziemi świadomość posiada jedynie człowiek. Najprawdobniej niektóre ssaki i być może niektóre głowonogi posiadają ją w mniejszym niż Homo sapiens stopniu. Sądzę, że np. szympans jest do pewnego stopnia świadomy, co oznacza, iż czuje iż istnieje. Motyl, bakteria, czy szympansie i ludzkie noworodki nie mają takiej impresji. Są maszynkami realizującymi program "napisany" przez ewolucję. Również my, będąc już świadomymi, większość czynności wykonujemy mechanicznie (trawienie, dokładne obliczanie sposobu chodzenia, rzucania czymś, oddychania, wpadania w te czy inne stany emocjonalne etc.). Nawet my jesteśmy świadomi od czasu do czasu i nigdy w pełni (każdą komórką, mięśniem, odcinkiem jelita, mechanizmem pamięci etc.).
Logik (812 punktów)
pisząc "sam" MAM na myśli "bez ingerencji istoty świadomej" ...

A żeby powstał "sam" muszą istnieć do tego pewne prawa natury pozwalające na taki 'samoistny proces" ... Tak więc nadal "kręcimy się w kółko" a Hawking nie posunął sprawy ani o milimetr do przodu ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Parys (592 punktów)
(zablokowany)

>A żeby powstał "sam" muszą istnieć do tego pewne prawa natury pozwalające na taki 'samoistny proces"

Czyli kolejność jest wg ciebie następująca:

-najpierw jest natura (nie wiadomo z jakiego powodu)
-natura stwarza (jak .?) prawa
-następuje samoistny (czyli bez przyczyny) proces zgodny z tymi prawami
-pojawia się skutek tego procesu: Świat

Ale inna nazwa natury to przecież Świat !

Jak na logika to chyba za dużo błędów logicznych, nieprawdaż? - mam wrażenie, że szybciej piszesz niż myślisz.
Logik (812 punktów)
Słusznie: nie ma możliwości określenia, co było "pierwsze" ...

Ale to właśnie wy, racjonaliści, zdajcie się lepiej "wiedzieć", jak jest ...

JA jedynie zwracam uwagę, ze nie ma żadnych poszlak bardziej uprawdopodobniających waszą tezę ...

Nie twierdzę, że nie macie racji ... Ale wobec faktu istnienia ŚWIADOMOŚCI wasze racje są jakby mizerne ...

Bo jeżeli miałbym wybierać, co jest PIERWSZE: świat czy ŚWIADOMOŚĆ, to wybieram ŚWIADOMOŚĆ, a jako coś wtórnego - świat i prawa natury ...

Ale powtarzam - nie mamy na dzisiaj żadnych podstaw do jakichkolwiek jednoznacznych twierdzeń ...


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
zachaj (5239 punktów)

>Ale to właśnie wy, racjonaliści, zdajcie się lepiej "wiedzieć", jak jest ...

Wybacz. Tak musi być , a wy religijni ludzie nie zdołacie tego zmienić.
19-09-2010 15:40 
 Ocena-2 na 2
Parys (592 punktów)
(zablokowany)
>Słusznie: nie ma możliwości określenia, co było "pierwsze" ...

Dlaczego?

Ponieważ absurdem jest twierdzenie, że materia jest wieczna(bez przyczyny) lub sama siebie stworzyła czyli że przyczyną materii jest ona sama , wnioskujemy logicznie , że przyczyna materii jest niematerialna i zgodnie z tradycją nazywamy ją Bogiem a ty ŚWIADOMOŚCIĄ.

Zatem ludzie religijni są racjonalii a ateiści nie.
12-09-2010 16:45 
 Ocena 1 na 1
zachaj (5239 punktów)
>No więc MYLICIE się ...
>Oto, JAK JEST:
>1. Hawking nie jest Bogiem ... on może mówić COKOLWIEK, tak samo, jak 6 miliardów innych ludzi na świecie ... Nie rozumiem, dlaczego miałbym bardziej słuchać Hawkinga, niż jakiegoś księdza ?

Czy Einsteinowi , Newtonowi , Curie - Skłodowskiej też nie wierzysz i wolisz słuchać księdza ?

Panie Logik ?
Iwona Przybyła (801 punktów)
>>No więc MYLICIE się ...
>>Oto, JAK JEST:
>>1. Hawking nie jest Bogiem ... on może mówić COKOLWIEK, tak samo, jak 6 miliardów innych ludzi na świecie ... Nie rozumiem, dlaczego miałbym bardziej słuchać Hawkinga, niż jakiegoś księdza ?
>Czy Einsteinowi , Newtonowi , Curie - Skłodowskiej też nie wierzysz i wolisz słuchać księdza ?

Tyle ma ksiądz do Boga, co Einstein do ideologicznego ateizmu.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Wydaje mi się, że wielu księży ma bardzo wiele do zmyślonego boga i nie czyni ich to szlachetniejszymi od chciwych władzy cyników.
Iwona Przybyła (801 punktów)
>Wydaje mi się, że wielu księży ma bardzo wiele do zmyślonego boga i nie czyni ich to szlachetniejszymi od chciwych władzy cyników.

Ostatnio tendencja jest odwrotna: na ateizmie można rozkręcić niezły biznes. Im więcej wyznawców, tym lepiej dla biznesu.
13-09-2010 10:44 
 Ocena 1 na 1
Logik (812 punktów)
Czy Einstein twierdził, że Boga nie ma ?

A co do twojego pytania: JA wierzę jedynie w LOGIKĘ.

Ktokolwiek coś mówi, powinien być przynajmniej NIESPRZECZNY Z SAMYM SOBĄ ...

A co do księdza: zależy, o czym ksiądz mówi. Jeżeli ksiądz mówi o fizyce jądrowej i mówi to logicznie bo zna się na tym, to dlaczego miałbym księdzu nie wierzyć ?

Choć słowo "wiara" nie jest tu najlepsze. Jedyne, co mogę zrobić, to powiedzieć, czy jego wypowiedzieć jest SPÓJNA WEWNĘTRZNIE.

Jeżeli ksiądz mówi: "Bóg istnieje" to nie jest to coś, w co JA mógłbym wierzyć, lub nie wierzyć !!! Jeżeli jakiś ksiądz tak mówi, to świadczy jedynie o tym, co ON SAM MYŚLI ... (a raczej co chce, żebym JA myślał, że on myśli, żeby być ścisłym)


... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Bardzo się cieszę, gdy wybitni naukowcy mówią nam szczerze jak wygląda świat, nie zaś owijają prawdę w bawełnę źle zrozumianej politycznej poprawności. Ludzie religijni wcale nie są tak subtelni, choć nie mają racji (może właśnie dlatego? ).
Jay-G (178 punktów)
W ogóle to bardzo zabawne jest to nagłe zainteresowanie poglądami Hawkinga. Wygląda to trochę tak, jakby wielki naukowiec wreszcie wyszedł z ukrycia i wyraził swoje poglądy na kwestie religijne, bądź też wręcz zrewolucjonizował poglądy swoje dotychczasowe.

Cóż, pewnie nie jestem pierwszym i nie ostatnim na tym forum ale i w ogóle, wśród wszystkich, którzy zetknęli się nie dawno z tą sensacją, czytelnikiem, który w swojej domowej biblioteczce ma już kilka nawet dośc starych świetnych publikacji angielskiego naukowca. Toteż z całą stanowczością podkreśle, że to bardzo utalentowany i wyrafinowany pisarz, a na pewno narrator matematyczny spisujący ją prozą. Ale też zaznaczę znany powszechnie wśród jego czytelników fakt, iż teraźniejsze rewelacje na temat jego religijnych obiekcji wobec Stwórcy jakby nie są nowe.
Prof. Hawking niemal z każdej swojej książce popularnonaukowej, w której poruszał kwestie początku wszechświata, zawsze w jakiś subtelny i wysublimowany sposób donosił, że koncepcja Boga stwórcy niespecjalnie jest tutaj w czymkolwiek potrzebna. Jednak zaznaczę co najważniejsze w tym wszystkim - był to raczej jeden z mniej istotnych akapitów, któremu wielki fizyk nie poświęcał zbytnio wiele uwagi, bo myślę, że nie warto... co jest w pewnym sensie konkluzją całego wątku . Myślę, idąc za Hawkingiem, że dywagacje na temat początków wszechświata na drodze weryfikowalnych analiz i doświadczeń, jest zajęciem wysoce bardziej ciekawszym i intelektualnie donoślejszym, wartym poświecenia przecież nieabsolutnego swojego czasu

Nothing in biology makes sense, except in the light of Evolution

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365