 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-09-2010 14:55 | Romański (2650 punktów) | Trzecia Płeć | Poruszony przez Ratatoskr problem Terapi transseksualistów przypomniał mi o słabo znanym w naszym kraju zjawisku "trzeciej płci". Istnienie osób transpłciowy www.racjonalista.pl/forum.php/s,358470/r,358470ch nie jest przecież specyfiką zachodu, ani, tym bardziej, tworem XX wieku. Jak świat światem a społeczeństwa ludzkie - ludzkimi społeczeństwami, różne systemy społeczno-kulturowe musiały rozwiązywać problem transseksualizmu. Próby te można podzielić generalnie na dwie kategorie - wykluczenie (tabu seksualne) i jakaś forma inkluzji społecznej ("trzecia płeć"). Z obserwacji wiemy, że pierwsze rozwiązanie jest elementem kultury zachodniej. Może utrzymywanie binarnego podziału płci wydaje nam się naturalne, lecz to tylko złudzenie. Antropologia kulturowa wykazała istnienie "trzeciej płci", którą my określamy jak "transpłciowość". W historii świata istnieją przykłady kulturowego uznania (wprowadzenia czy też inkluzji) osób "trans". By pokazać o co chodzi spójrzmy na Indyjskich Hidźra czy też Tajlandzkich Kathoey. Czy nie powinniśmy, w imię naszych praw człowieka, naszego liberalizmu (w definicji Rorty'ego - jako dążenia do zmniejszania cierpienia innych) przyjąć rozwiązań innych kultur? Dość powszechnie zgadzamy się, iż nie można uszczęśliwiać ludzi na siłę (na siłę z transseksualnego mężczyzny robić mężczyznę, z homoseksualisty - heteroseksualistę) czy nie powinniśmy zinstytucjonalizować "trzeciej płci" (wprowadzić jako kategorię prawną), skoro na zmianę mentalności (kultury) nie ma co liczyć? Zdaje sobie sprawę, iż zmiany prawa nie rozwiązują problemu - lecz może ułatwią osobą transpłciowym życie w społeczeństwie i sukcesywnie staną się zaczynem zmian kulturowych? Co o tym sądzicie? Czy możliwe są u nas wybory miss osób transpłciowych?. Problem jest póki co etyczny - dlatego postawiłem umieścić go w tym dziale. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Sylwek (15472 punktów) | "trzecia płeć" to nie to samo co transseksualizm. Zasadniczo, ten ostatni wynika z niezgodności identyfikacji płciowej (płeć psychiczna) z płcią fizyczną. "Trzeci płeć" zaś zazwyczaj podpada pod koncepcję genderu czyli płci kulturowej. Jej przedstawiciele mogą, ale wcale nie muszą być osobnikami transseksualnymi. Trzecią płcią są na przykład de facto geje - bo stanowią odrębny wzorzec kulturowy, inny od heteroseksualnych kobiet i mężczyzn. Transseksualni wcale jednak nie są. Crossdressing też mógłby podpadać pod tę kategorię, a nie musi mu towarzyszyć ani homoseksualizm ani transseksualizm.
|
|
 | | Romański (2650 punktów) | OK - mój błąd. Wystarczy jednak wprowadzić pojęcie transpłciowości, zgodnie z definicją podawaną na stronach transfuzja.org: Cytat:Termin 'transpłciowość' powstał po to, żeby podkreślić inną niż najczęstsza identyfikację płciową (czucie się kobietą lub mężczyzną) bądź brak identyfikacji z jakąkolwiek płcią. Ludzie określani mianem transpłciowych to głównie transseksualiści i transwestyci. Oprócz nich są także osoby czujące przynależność do obu płci oraz nie czujące przynależności do żadnej z płci.
W ten sposób obejmujemy całość zjawiska i otwieramy się na wolność jednostki w auto-definicji z jednej strony i, z drugiej, możemy prowadzić dalej dyskusję o trzeciej płci dla części osób transpłciowych.
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
 | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Uprzejmie chciałem się zapytać, co to jest ta płeć psychiczna i gdzie została naukowo zdefiniowana i potwierdzona?
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Uprzejmie chciałem się zapytać, co to jest ta płeć psychiczna i gdzie została naukowo zdefiniowana i potwierdzona?
Naukowo zdefiniowana?
Potwierdzona?
Powiedzmy, że jest to, jak zaznaczyłem, jedno z określeń na "identyfikację płciową" ("sex identity"). Jeśli ten termin jest dalej niejasny, cóż, google nie boli.
|
|
|  | 1 na 1 | coreless (16088 punktów) |
>Uprzejmie chciałem się zapytać, co to jest ta płeć psychiczna i gdzie została naukowo zdefiniowana i potwierdzona?
Poszukaj informacji o takich autorach, jak Terman i Miles, Sandra Lipsitz Bem, Brannon, Miluska, Kuczyńska, Lippa... Płeć psychologiczna ukrywa się często pod terminem psychologia rodzaju, rodzaj, gender.
Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
|
|
 | | Romański (2650 punktów) | >"trzecia płeć" to nie to samo co transseksualizm. Zasadniczo, ten ostatni wynika z niezgodności identyfikacji płciowej (płeć psychiczna) z płcią fizyczną. "Trzeci płeć" zaś zazwyczaj podpada pod koncepcję genderu czyli płci kulturowej.
Czy jednak da się płeć psychiczną oddzielić od wcześniejszych wobec jednostki kategorii genderowych? To kulturowe wzorce dot. płci, jej obowiązków, jej ról itp. wpływa na postawy jednostki. W tym kontekście - trzecia płeć jest tylko wytrychem, kulturowym kluczem, w ramach którego umieszcza się osoby nie podpadające w dwie pozostałe kategorie. A więc osoby transpłciowe (zgodnie z powyższą definicję) są przedstawicielami tejże "trzeciej płci" - nie ważne jak konkretnie ją kulturowo wydefiniujemy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Pozdrawiam.
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) | Oddzielić zupełnie nie. Ale nie zmienia to faktu, że zazwyczaj swobodnie dośc możemy poczynac sobei z wzorcami kulturowymi płci (gender) znacznie mniej swobodnie z "poczuciem" tego kim jesteśmy. Zwykle jest to nie dostrzegalne, bo płec w mózgu odpowiada płci ciała - ale własnie u osób transeksualnych płec mózgu (płeć psychiczna, identyfikacja płciowa) jest inna, ta niezgodnosc stanowi dla tych osób problem. To cos innego niz na przykład nierzystawalność homoseksualisty do kulturowych wzorców "prawdziwego mężczyzny" - ta ostatnia tak naprawde wynika z uprzedzeń otoczenia i przez zmianę otoczenia można ją usunąć (na przykład ustanawiając gender geja jako równorzedny i nie mniej wartościowy od genderu "zwykłego" mężczyzny). Zmiany nastawienia otoczenia nie pomogą osobom transeksualnym - one wciąż przezywac będa pewien wewnętrzny konflikt (dlatego, transeksualizm można w sposób uzasadniony traktowac jako chorobę, homoseksualizm nie bardzo).
Jeszcze uzupelniając - tak, w tradycyjnych kulturach takie osoby częst podapadają pod "trzecią płec" ale wlasnie dzięki operacjom korekcji płci fizycznej już nie muszą - mogą, jesli chca oczywiscie, wchodzić w stabilnie zdefiniowane wzorce genderu kobiety lub męzczyzny.
|
|
| |  | 1 na 1 | Romański (2650 punktów) | I tak i nie - osoby transpłciwe NIE wpadają w "stabilnie zdefiniowane wzorce genderowe", gdyż nie przeszły socjalizacyjnej tresury do tych ról. Mimo różnicy między płcią psychiczną a fizyczną - mogą jedynie jedynie grać te role, bez ich uprzedniej, poprawnej internalizacji w trakcie procesu socjalizacji pierwotnej. Czym innym jest wzorzec postrzegany a czym innym przeżywany - wiemy to, gdy kobiety zderzają swoje wyobrażenie mężczyzn z rzeczywistością i na odwrót.
Drugą sprawą jest uprzednia tresura kulturowa w ramach automatycznie przypisanej płci. Mimo subiektywnie odczuwanej niezgodności warunki zewnętrze wymagają internalizacji wzorców płci narzuconej, zgodniej z genderową definicją obowiązującą w danej kulturze. Nawet jeśli później dana osoba przeprowadzi operację zmiany płci - nie wyruguje z siebie efektów socjalizacji pierwotnej. Czyli nie będzie "w pełni" (cokolwiek miało by to znaczyć) np. kobietą. Będzie kimś pośrodku. Jedynym rozwiązaniem (choć nierealnym) była by socjalizacja osób transpłciowych w ramach płci psychicznej od początku. Inaczej będziemy mieli do czynienia z osobą pośrednią - albo mężczyzną o bardzo kobiecej psychice, lub męskiej kobiecie. Pełna konwersja, jeśli można tak powiedzieć, jest utopią. Pozdrawiam.
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
| | |  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >I tak i nie - osoby transpłciwe NIE wpadają w "stabilnie zdefiniowane wzorce genderowe", gdyż nie przeszły socjalizacyjnej tresury do tych ról. Mimo różnicy między płcią psychiczną a fizyczną - mogą jedynie jedynie grać te role, bez ich uprzedniej, poprawnej internalizacji w trakcie procesu socjalizacji pierwotnej. Czym innym jest wzorzec postrzegany a czym innym przeżywany - wiemy to, gdy kobiety zderzają swoje wyobrażenie mężczyzn z rzeczywistością i na odwrót.
Właśnie. Dlatego wszyscy gramy. Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę - to kwestia, czy spostrzeżemy, co w nas jest "nas" a co efektem "tresury". Faktem jest, że to rzeczy dużo trudniejsze do zrozumienia dla heteroseksualnej "normalnej" większości - ona zwykle nie przezywa (nie w takim stopniu) konfliktu między tym kim sa a czego oczekuje się od genderu do jakiego ich zaklasyfikowano.
Mi chodziło o cos innego. Po korekcji płci osoba transeksualna może dla siebie jak i dla świata przyjąć (odgrywać) wszelkie wzorce przypadle wybranemu genderowi/płci. To sytuacja z kolei zgoła inna niz u osób homoseksualnych, których fizjologia (ciało i psychika) stanowią integralna i uporządkowaną całośc, jednak stojąca w sprzecznosci z wyobrażeniami na temat genderu czyli społecznych rol płciowych.
Przynajmniej dopóty, dopóki te wyobrażenia nie ulegną zmianie, na przykąłd na skutek ruchów emancypacyjnych.
>Drugą sprawą jest uprzednia tresura kulturowa w ramach automatycznie przypisanej płci. Mimo subiektywnie odczuwanej niezgodności warunki zewnętrze wymagają internalizacji wzorców płci narzuconej, zgodniej z genderową definicją obowiązującą w danej kulturze. Nawet jeśli później dana osoba przeprowadzi operację zmiany płci - nie wyruguje z siebie efektów socjalizacji pierwotnej.
Tak, trauma bycia w innym ciele i bycia przymuszanym do dostosowania się do tego ciala może być problemem psychologicznym, ale to niekoneicznie to samo co wpadanie w kategorię "trzeciej płci" - t ajednak jest zazwyczaj dobrze zdefiniowana (w obźebie danej kultury) kategorią, tak jak fa'afafine na Samoa, hijra z subkontynentu Indyjskiego czy kathoey w Indiach lub ksanit w Omanie.
>Czyli nie będzie "w pełni" (cokolwiek miało by to znaczyć) np. kobietą.
Myślę, że to dyskusyjne. W najgorszym razie, będzie niepełną kobietą w takim sensie jak bezpłodna kobieta, która na przykąłd wyrosła w dysfunkcujnej rodzinie - operujemy wciąż w obrebie problemów natury głównie psychologicznej, kulturowa płciowośc jest tu tlem, tak mi się wydaje przynajmniej.
>Będzie kimś pośrodku. Jedynym rozwiązaniem (choć nierealnym) była by socjalizacja osób transpłciowych w ramach płci psychicznej od początku. Inaczej będziemy mieli do czynienia z osobą pośrednią - albo mężczyzną o bardzo kobiecej psychice, lub męskiej kobiecie. Pełna konwersja, jeśli można tak powiedzieć, jest utopią.
Jak wyżej, nie sądzę. ponadto, gdyby faktycznie wyrugowac uprzedzenia i zapewnić odpowiednie szkolenia, myslę, że uwazan obserwacja rozwoju psychoseksualnego dziecka pozowliłaby bardzo wcześnie wykrywać transeksualizm.
Ale jest jeszcze jedna rzecz - nie było by problemu, gdyby gender nie był postrzegany jako coś sztywnego i oniecznego. Wtedy zupełnie zniknął by problem osób homoseksualnych, a problem osób transpłciowych byłby sprowadzony do tego czym jest - niezgodnosci ciała i psychiki, bez dodatkowej presji ze straony społecznych oczekiwań.
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Romański (2650 punktów) | > Tak, trauma bycia w innym ciele i bycia przymuszanym do dostosowania się do tego ciala może być problemem psychologicznym, ale to niekoneicznie to samo co wpadanie w kategorię "trzeciej płci"Ok - zdaje sobie sprawę, że nie istnieje w naszej kulturze kategoria "trzeciej płci", nie jest ona definiowana kulturowo (chyba, że definiowana jest w kategoriach dewiacji, problemów psychicznych itp. - ale to inny temat). Jednocześnie istnieje problem (zjawisko?) coraz śmielszego szukania przez osoby transpłciowe (w szerokim rozumieniu - transseksualizm, transgenderyzm, transwestytyzm) swojego miejsca w społeczeństwie. Wprowadzenie kategorii "trzeciej płci" może otworzyć przed tymi ludźmi pole do auto-identyfikacji. Czyli przedefiniowania ("przekodowania") zastanych wzorców społecznych. O to mi chodzi.  > Myślę, że to dyskusyjne. W najgorszym razie, będzie niepełną kobietą w takim sensie jak bezpłodna kobieta, która na przykąłd wyrosła w dysfunkcujnej rodzinie - operujemy wciąż w obrebie problemów natury głównie psychologicznej, kulturowa płciowośc jest tu tlem, tak mi się wydaje przynajmniej.Nie mogę się zgodzić, przynajmniej nie do końca. Przede wszystkim - to kulturowe definicje płci wpływa na psychologiczne postrzeganie roli. Nie da się oddzielić odczuć psychicznych od kategorii w ramach których je wyrażamy, a które są elementem kultury. Dwa - te kategorie są internalizowane w ramach procesu socjalizacji pierwotnej. Wiem, że powtarzam to co już raz pisałem - ale chyba się wtedy nie zrozumieliśmy. Czym innym jest odgrywanie zinternalizowanej roli (każdy z nas to robi), nawet jeśli jest ona specyficznie określona (dewiacyjna - w kategoriach psychologii społecznej). Inaczej jest, jeśli rola ta jest dwukrotnie przefiltrowana (przez wyuczone kategorie genderowe i ich psychologiczną interpretację). Będzie grać rolę, której nie rozumie, a którą sobie wyobraża, gdyż nie musiała (tj. taka osoba) testować jej i dookreślać w ramach normalnych codziennych interakcji. Czyli zgadzam się, taka osoba będzie przypominać np. kobietę z dysfunkcjonalnej rodziny, ale nie będzie kobietą z dysfunkcjonalnej rodziny. Tak przynajmniej wynika z doświadczeń moich i moich znajomych, którzy spotkali takie osoby. > Jak wyżej, nie sądzę. ponadto, gdyby faktycznie wyrugowac uprzedzenia i zapewnić odpowiednie szkolenia, myslę, że uwazan obserwacja rozwoju psychoseksualnego dziecka pozowliłaby bardzo wcześnie wykrywać transeksualizm.Nie wiem. Może i tak. Ale nie wieżę, by jakikolwiek system wychowawczy był wstanie to zrobić. Mimo, iż dysleksja podlega bardzo skutecznej korekcji w młodym wieku, jest relatywnie łatwa w diagnozie - działania korekcyjno-diagnostyczne leżą i kwiczą. > Ale jest jeszcze jedna rzecz - nie było by problemu, gdyby gender nie był postrzegany jako coś sztywnego i koniecznego.Najpierw trzeba by nauczyć ludzi co to jest gender, później jak ta kategoria na nich wpływa, później...itp. Ludzie nie rozumieją mechanizmów działania wpływu społecznego, relacji grupowych, marketingu a Ty chcesz, by rozumieli delikatne i głęboko uwewnętrznione kategorie genderowe? Nie podzielam Twojego optymizmu.  Pozdrawiam serdecznie.
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > By pokazać o co chodzi spójrzmy na Indyjskich> Hidźra czy też Tajlandzkich> Kathoey.To ja może dorzucę jeszcze: indiańskich Berdache, meksykańskich Muxe, arabskich Khanith. W wielu miejscach na świecie fakt istnienia ludzi nie mieszczących się w kategoriach K/M przyjęto do wiadomości, zamiast udawać, że ich nie ma. seksualnosc-kobiet.pl
|
|
1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Może utrzymywanie binarnego podziału płci wydaje nam się naturalne, lecz to tylko złudzenie. Antropologia kulturowa wykazała istnienie "trzeciej płci", którą my określamy jak "transpłciowość". Jeżeli chodzi o płeć typowo genetyczną, to tutaj opcje są bezwzględnie dwie. Albo ktoś ma chromosom Y, albo nie. Może mnie ktoś poprawi, jeżeli się mylę, ale jeśli chodzi o hermafrodytów na przykład, to według mnie muszą mieć chromosom Y, są zatem genetycznie mężczyznami. Problem pojawia się w ekspresji genów podczas rozwoju, gdzie z takiego, czy innego względu pojawiają się organy obu płci. Ja rozumiem, że takie osoby mogą mieć problemy dotyczące tożsamości płciowej, i stąd bierze się chęć stworzenia osobnej kategorii, z którą można by się identyfikować, ale szczerze mówiąc, idea ta uderza mnie jako faktualnie fałszywa w obliczu wyżej wspomnianej płci genetycznej (i wiem jak bardzo politycznie niepoprawnie to brzmi). BTW: Jeśli ktoś nie czuje się komfortowo określając płeć w swoim profilu tutaj na forum, można ją wyeliminować prostym wywołaniem javascriptowym. javascript:{document.forms[2].plec.options[0].value="3";document.forms[2].submit();} Zrobiłem sobie tak dla zabawy  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | | Romański (2650 punktów) | > Ja rozumiem, że takie osoby mogą mieć problemy dotyczące tożsamości płciowej, i stąd bierze się chęć stworzenia osobnej kategorii, z którą można by się identyfikować, ale szczerze mówiąc, idea ta uderza mnie jako faktualnie fałszywa w obliczu wyżej wspomnianej płci genetycznej (i wiem jak bardzo politycznie niepoprawnie to brzmi).
Ale osoby transpłciowe (transwestyci, transseksualiści itp.) to nie hermafrodyci. Nie istnieją tu podwójne cechy płciowe - a niezgodność autoidentyfikacji psychologicznej z płcią przypisaną (zgodną z wyglądem fizycznym).
Po drugie - rozmowa toczy się na poziomie kategorii kulturowych lub/i etycznych a nie biologicznych. Czym innym jest biologiczna jednoznaczność a czym innym kulturowa-psychologiczna kategoria, w ramach której człowiek się postrzega. Prosty przykład - inaczej zachowuje się (i postrzega swoje role i obowiązki) mężczyzna wywodzący się z kultury zachodniej (np. najważniejsze jest bycie szczerym, samodzielnym, zaradnym, "męskim") a inaczej wywodzący się z kultury chińskiej (chce być pomocny, użyteczny dla grupy, odpowiedzialny za rodzinę [ród], "mądry" [mądrość życiowa]). Dokładnie to samo tyczy się osób transpłciowych. Rożne kultury wymyśliły różne metody radzenia sobie z takimi osobami. My nie - bo postrzegamy płeć jako binarną (jest taka na poziomie biologicznym - ale nie o tym jest ta rozmowa), zgodnie z Arystotelesowską zasadą wyłączonego środka nie postrzegamy, że może istnieć jakiś stan pośredni (w warstwie psychologicznej i społeczno-kulturowej). Inaczej rzecz się ma z przedstawicielami np. kultury Indyjskiej, gdyż tradycyjnie dopuszczają istnienie i nieistnienie na raz (podpadanie pod obie kategorie jednocześnie). Nie chodzi o wartość logiczną takiego stanowiska a jedynie o to, czy przypadkiem, dzięki błędowi logicznemu, nie zmniejszyli cierpienia osób transpłciowych. I czy nie powinniśmy starać się zrobić tego samego? Pozdrawiam.
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | > Ale osoby transpłciowe (transwestyci, transseksualiści itp.) to nie hermafrodyci. Nie istnieją tu podwójne cechy płciowe - a niezgodność autoidentyfikacji psychologicznej z płcią przypisaną (zgodną z wyglądem fizycznym). No właśnie. Zagadnienie „płci psychicznej” jest dla mnie zupełnie obce i niezrozumiałe. Moja płeć nie odgrywa dla mnie żadnej roli; to coś co mi się przytrafiło przypadkiem (w języku angielskim istnieje trudno przetłumaczalne określenie na to: "happen to be"). Po prostu mi to zwisa (dosłownie i w przenośni). To właściwość mojej „powłoki”, nie mnie per se. Ma takie samo znaczenie jak kolor mojej skóry, oczu, czy włosów — praktycznie żadne. Nie słyszałem nigdy o ludziach, którzy urodzili się biali, ale czuli się murzynami; albo urodzili się blondynami, ale czuli się psychicznie szatynami. Zupełnie to do mnie nie przemawia. Być może problem by zniknął, gdyby ludzie przestali zwracać taką wielką uwagę na swoją płeć, porzucili kulturowe programowanie i związany z nim seksizm na rzecz pełnej równości. > Po drugie - rozmowa toczy się na poziomie kategorii kulturowych lub/i etycznych a nie biologicznych. Nie sądzę aby rozsądne było rozdzielanie tych rzeczy. Płeć to jest zagadnienie biologiczne w końcu — stowarzyszone z biologiczną funkcją reprodukcji — więc wprowadzenie „trzeciej płci” z przemilczeniem biologii nasuwa uzasadnione skojarzenia z próbą zafałszowania obrazu świata fizycznego. Podobnie, jak nie można wyprowadzić ought z is, nie można tego również tego robić w przeciwnym kierunku — faktów z wartości. Jest to mylące, bo zapewne duża część ludzi słysząc o „trzeciej płci” pomyśli o znaczącym odkryciu i przełomie w biologii, a nie w psychologii czy etyce. (Prawdziwa gratka dla tych, co to twierdzą, że nauka nie potrafi się na nic zdecydować — do niedawna mieliśmy dwie płcie, a tu nagle naukowcy odkryli, że się mylą. Znowu!) Stąd moje obiekcje co do faktualnej fałszywości tego pojęcia. To jest właściwie ważniejsze niż to co napisałem wyżej, bo moje odczucia są subiektywne, ale świat, w którym żyjemy — nie. Pozdrawiam. PS. O tym jak faktycznie mógłby wyglądać świat trzech płci, polecam Isaac Asimov „Równi bogom”.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| |  | | Romański (2650 punktów) | > Być może problem by zniknął, gdyby ludzie przestali zwracać taką wielką uwagę na swoją płeć, porzucili kulturowe programowanie i związany z nim seksizm na rzecz pełnej równości.Ładnie i pięknie, szkoda, że w zupełności niemożliwe. Kultura to nasza nauka, pojęcia, kategorie w których myślimy, język, jakim się posługujemy (i który nas ogranicza) itp. Więc może wrócimy do rzeczywistości?  > Nie sądzę aby rozsądne było rozdzielanie tych rzeczy. Płeć to jest zagadnienie biologiczne w końcu — stowarzyszone z biologiczną funkcją reprodukcji — więc wprowadzenie „trzeciej płci” z przemilczeniem biologii nasuwa uzasadnione skojarzenia z próbą zafałszowania obrazu świata fizycznego. Podobnie, jak nie można wyprowadzić ought z is, nie można tego również tego robić w przeciwnym kierunku — faktów z wartości.Ale świat fizyczny jest zafałszowywany zawsze. Nie odbierasz świata fizycznego jako-takiego a poprzez kulturowe kategorie w ramach których go wyrażasz. Spróbuj pomyśleć o czymś poza pojęciami.  > Jest to mylące, bo zapewne duża część ludzi słysząc o „trzeciej płci” pomyśli o znaczącym odkryciu i przełomie w biologii, a nie w psychologii czy etyce. (Prawdziwa gratka dla tych, co to twierdzą, że nauka nie potrafi się na nic zdecydować — do niedawna mieliśmy dwie płcie, a tu nagle naukowcy odkryli, że się mylą. Znowu!)No i co z tego? To, że ludzie nie potrafią rozdzielić odkryć z dziedziny nauk społecznych od dziedziny nauk przyrodniczych to już problem osób, które tego nie potrafią. Czego się spodziewasz - przykrojenia aspiracji jednej dziedziny i podporządkowanie jej innej? Ja wolę pluralizm poglądów, także w nauce, jeśli realnie oddają różne metody i paradygmaty nauki. > Stąd moje obiekcje co do faktualnej fałszywości tego pojęcia. To jest właściwie ważniejsze niż to co napisałem wyżej, bo moje odczucia są subiektywne, ale świat, w którym żyjemy — nie.Świat nie jest subiektywny w tym sensie, że nie zależy od naszego postrzegania - ale subiektywne (lub też - kulturowo określone) są wszystkie zdania jakie możemy na jego temat powiedzieć. Pojęcie w tym kontekście nie jest "faktualnie" fałszywe. Jest dziwne w ramach naszych kategorii kulturowych. Faktycznie istnieją ludzie którzy odczuwają problemy z własną identyfikacją płciową - i tyle. To czy nazwiemy ich "nienormalnymi" czy "trzecią płcią", czy postanowimy ich leczyć, ignorować, czy znajdziemy im miejsce w naszym społeczeństwie to już kultura. > PS. O tym jak faktycznie mógłby wyglądać świat trzech płci, polecam Isaac Asimov „Równi bogom”.A ja polecam "Rzekę bogów" Iana McDonalda (Wydawnictwo MAG)
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
| | |  | | Marian (5438 punktów) | Świat fizyczny jest obiektywny w tym sensie, że co do jego właściwości jest w stanie zgodzić się każdy obserwator. Właściwie należałoby go zdefiniować w odwrotną stronę: świat fizyczny to zbiór wszystkich faktów. Fakty są z natury obiektywne, jak na przykład fakt, że dwa ciała posiadające masę, przyciągają się. Jednym z takich faktów jest to, że ludzie, podobnie jak i inne ssaki zresztą, rozmnażają się w sposób dwupłciowy, tj. potrzebnych jest dwoje osobników różnych płci, aby zainicjować akt prokreacji. Samica produkuje komórki jajowe, które są zapładniane przez plemniki samca; nie ma miejsca na „trzecią płeć”. Z pewnością nie trzeba osoby transgendrycznej do sfinalizowania takiego aktu, co zdaje się sugerować ten termin. Jak wspomniałem w odpowiedzi dla kognitywisty, to jest po prostu misnomer (przepraszam z zapożyczenie, ale nie znam odpowiedniego słowa w języku polskim). > Ładnie i pięknie, szkoda, że w zupełności niemożliwe. Tak, wiem. Przynajmniej nie teraz. A są powody, by przypuszczać, że nigdy. > A ja polecam "Rzekę bogów" Iana McDonalda (Wydawnictwo MAG) Dzięki za zwrócenie uwagi na tą pozycję; nie czytałem i (jeszcze) nie wiem w jaki sposób ma to związek z tematem. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | |  | | Romański (2650 punktów) | > Jednym z takich faktów jest to, że ludzie, podobnie jak i inne ssaki zresztą, rozmnażają się w sposób dwupłciowy, tj. potrzebnych jest dwoje osobników różnych płci, aby zainicjować akt prokreacji. Samica produkuje komórki jajowe, które są zapładniane przez plemniki samca; nie ma miejsca na „trzecią płeć”. Z pewnością nie trzeba osoby transgendrycznej do sfinalizowania takiego aktu, co zdaje się sugerować ten termin.
Nie wchodząc w zbędne szczegóły, tak twojego wywodu jak i problemów natury epistemologicznej (nie chce w nie wchodzić - bo to nie na temat) - jak jednak odniesiesz się do problemu ludzi, którzy mają problem z identyfikacją seksualną? Czy dla ich wygody, zdając sobie oczywiście sprawę z konwencjonalnego (relatywnego) charakteru tej kategorii, nie powinniśmy wprowadzić kategorii "trzeciej płci"? Podkreślam - nie w charakterze nowej kategorii biologicznej a jedynie jedynie kategorii kulturowej (np. w dowodzie). Pozdrawiam.
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
| | | | |  | | Marian (5438 punktów) | Też nie chciałem wchodzić w szczegóły, dlatego potraktowałem część filozoficzno-poznawczą dość oględnie. Ja proponuję jako płeć podać np. brak, brak jednoznacznej, nieokreślona, czy coś takiego. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | | |  | | Sylwek (15472 punktów) | > Też nie chciałem wchodzić w szczegóły, dlatego potraktowałem część filozoficzno-poznawczą dość oględnie. > Ja proponuję jako płeć podać np. brak, brak jednoznacznej, nieokreślona, czy coś takiego.
Uhm, a co, gdy ktoś jednak posiada dokładnie określoną tożsamość seksualną, jakkolwiek nie podpada ona pod tożsamość męską i żeńską (która z kolei daleko wykracza i nie redukuje się do biologii, tak więc, z góry uprzedzając ten argument - wszystkie powyższe twoje uwagi są tu bez znaczenia).
Bo jest naprawdę arbitralną i konwencjonalną decyzja jako główny wyznacznik płciowości (szczególnie w kontekście tożsamości i seksualności) wybierać sobie płeć genetyczną.
|
|
| | | | | | |  | | Marian (5438 punktów) | Nie sądzę, aby taki dowód osobisty był dobrym miejscem do wpisywania swoich odczuć. > Bo jest naprawdę arbitralną i konwencjonalną decyzja jako główny wyznacznik płciowości (szczególnie w kontekście tożsamości i seksualności) wybierać sobie płeć genetyczną. Ponieważ, tak jak pisałem wyżej, problem „tożsamości płciowej” jest dla mnie zupełnie obcy i niezrozumiały, nie uważam tego za arbitralne. Płeć to dla mnie wyłącznie kwestia biologii. Na prawdę, osobiście nie czuję się ani mężczyzną ani kobietą. Zdarzyło mi się akurat urodzić mężczyzną i tyle. Czuję się po prostu sobą (co jest totalną tautologią, wiem) i nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak takie czucie się osobnikiem jakiejś płci miałoby wyglądać. Moja mała teoryjka jest taka, że ludzie mają pewne określone prekoncepcje na temat zbioru cech charakteryzujących mężczyznę czy kobietę i kiedy nie wpasowują się (bądź nie potrafią się wpasować) w te prekoncepcje i stereotypy, czują się z tym źle. Rozwiązaniem jest pozbycie się tych prekoncepcji, a nie stworzenie kolejnej kategorii z innymi prekoncepcjami, do której będą mogli pasować. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
 | 3 na 3 | kognitywista (3391 punktów) | > Jeżeli chodzi o płeć typowo genetyczną, to tutaj opcje są bezwzględnie dwie. Albo ktoś ma chromosom Y, albo nie. Może mnie ktoś poprawi, jeżeli się mylę, ale jeśli chodzi o hermafrodytów na przykład, to według mnie muszą mieć chromosom Y, są zatem genetycznie mężczyznami.Nie takie to proste. Jeśli chcemy używać określenia "hermafrodytyzm" w odniesieniu do człowieka, musimy sobie najpierw zdefiniować, o co nam chodzi. Najczęściej określamy tym terminem osoby o obojnaczych drugorzędowych cechach płciowych, a przyczyny tego mogą być nie tylko genetyczne ale także rozwojowe lub hormonalne (poza tym nie są to kategorie rozdzielne). Albo rzadki tzw. hermafrodytyzm prawdziwy, czyli obecność jednego jądra i jednego jajnika. Jeśli grzebiemy w genetyce, lepiej mówić o zaburzeniach determinacji płci. A tu sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana. Jedyne, czego możemy być w zasadzie pewni, to że XY-mężczyzna, XX-kobieta (genotypowo oczywiście i tego się trzymajmy) choć i z tym różnie bywa o czym poniżej. XXY, XXXY itd. to zespół Klinnefeltera - mocno sfeminizowani "mężczyźni" z licznymi wadami rozwojowymi. X0 - zespół Turnera, kobiety i też problem wad rozwojowych. Bywają też mozaiki np. XX/XXY gdzie nie można określić kariotypu, bo połowa komórek jest XX a druga np. XXY. Ale bezwzględnie najciekawszy jest zespół Morrisa : kariotyp XY i typowa z wyglądu kobieta bez żadnych męskich cech, za wyjątkiem jąder w miejscu jajników. Oczywiście bezpłodna. Przyczyną jest oporność tkanek na testosteron. To głównie te kobiety były ofiarami poronionych "czystek olimpijskich".
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | Moja wiedza w tym temacie jest typową wersją „Reader's Digest” — znacznie uproszczoną — więc dziękuję za uzupełnienie. Nie mam problemu z nieokreślonością płci w uzasadnionych przypadkach (a podejrzewam, że zwłaszcza wspomniane mozaiki XX/XY — o których istnieniu, przyznam, nie zdawałem sobie wcześniej sprawy — wpadałyby do tej kategorii), natomiast sądzę, że „trzecia płeć” to klasyczny misnomer. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > Problem jest póki co etyczny Jaki u diabła etyczny? Problem jest społeczny!
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
 | | Romański (2650 punktów) | > Jaki u diabła etyczny? Problem jest społeczny!Każdy problem społeczny jest etycznie (i politycznie) uwikłany. Tak jak każda etyka - jest społeczna i polityczna jednocześni. Tak mi się przynajmniej wydaje. 
Natura dała nam jeden język, a dwoje uszu po to, ażebyśmy słuchali dwa razy więcej, niż mówimy - Zenon z Kition
|
|
|  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Ale co ma etyka wspólnego z transseksualizmem? Nie wiem nawet czy transseksualizm uznać za zaburzenie, chociaż za takie się go uznaje, albowiem sprawia kłopot osobie transseksualnej i to w inny sposób niż np. osobie homoseksualnej jej homoseksualizm. Politycznie też nie widzę uwikłania. Nikt na transseksualizmie nie chce zyskiwać głosów wyborców tak jak na homoseksualizmie i pedofilii. To problem czysto urzędniczy, może prawny. Nie chce im się zmieniać dowodów i babrać w aktach urodzenia. Wolą wypić kawusię.
Tylko krowa nie zmienia poglądów.
|
|
| |  | | Ratatoskr (4439 punktów) | > Ale co ma etyka wspólnego z transseksualizmem? Politycznie też nie widzę uwikłania. Nikt na transseksualizmie nie chce zyskiwać głosów wyborcówSą tacy, którzy uważają, że ma: "Kościół mówi o naturze istoty ludzkiej jako mężczyzny i kobiety oraz żąda żeby ten porządek stworzenia był respektowany (...) W rzeczywistości jest to wiara w Stwórcę i słuchanie słowa stworzenia, których lekceważenie oznaczałoby samo-zniszczenie rodzaju ludzkiego, a zatem niszczenie dzieła Bożego. To, co jest często wyrażane i rozumiane przez słowo "gender" oznacza w rzeczywistości uniezależnienie się rodzaju ludzkiego od stworzenia i Stwórcy". - B XVI za: transfuzja(*)ranshumanizm_media_pisza_o.htm seksualnosc-kobiet.pl
|
|
| | |  | prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | > B XVI Obawiam się, że BXVI ma kłopoty ze swoją płciowością. Coś tak się dziwnie uśmiecha i lubuje się w różnych fatałaszkach. Ostatnio ojciec Mela Gibsona wręcz stwierdził, że BXVI jest homo.
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
|
|
| | |  | | Gosia (9452 punktów) |
> W rzeczywistości jest to wiara w Stwórcę i słuchanie słowa stworzenia, których lekceważenie oznaczałoby samo-zniszczenie rodzaju ludzkiego, a zatem niszczenie dzieła Bożego.W swoich "Rocznikach" Jan Długosz pod rokiem 1297 zanotował opowieść o dwóch rycerzach zakonnych pojmanych przez Litwinów i skazanych na śmierć w płomieniach, w ofierze pogańskim bóstwom. A kiedy stos podłożony zapalili(...) ponad krzyżowcem rozwarło się niebo i zstąpiła z góry jasność niebieska, która rozdzielając płomień na różne strony, ochraniała ciało krzyżowca, tak iż pozostało nietkniętym. Potem jasność ta wróciła do nieba z którego wyszła a z nią razem uniosło się ciało krzyżaka w postaci urodnej dziewicyWygląda na to, że Stwórca lekceważy sam siebie 
Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji. Św. Tomasz z Akwinu
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | Mamy modę - to pierwsza rzecz. W różnych okresach różni ludzie preferowali różne sposoby ubierania się, makijażowania itd, służące po części do określenia klasy społecznej. Działa to na zasadzie naśladownictwa. Dziś wzorców mamy więcej niż kiedykolwiek wcześniej ze względu na rozwój technologii telekomunikacyjnych, a i sam ubiór służy również do identyfikowania się z jakimiś wartościami.
Druga rzecz - preferencji seksualnych jest wiele. Ludzi podniecają rozmaite rzeczy, od wsadzania sobie grzebienia, przez słoiki, po smarowanie się ekskrementami czy krwią. Ludzi podniecają nieboszczyki w zaawansowanym stadium rozkładu, podniecają ich akty przemocy, w tym i morderstwo. Na końcu - kopulacja ze zwierzętami. Jednym odpowiada bardziej piesek, innym konik. Inni chcą się żenić ze swoim osłem.
Sposobów osiągnięcia podniecenia seksualnego jest mnóstwo, choć nie są dostępne dla każdego. Także w obrębie kontaktów "normalnych". Są ludzie, których podniecają laski bez nogi np.
Tylko po co wyjeżdżać od razu z jakimiś trzecimi płciami? To jest zwyczajne nakładanie się dwóch różnych rzeczy. 1 - szukanie tożsamości społecznej. 2 - szukanie preferowanych stymulatorów seksualnych.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|