Racjonalista - Strona głównaDo treści
Racjonalizm - męczeńskie noszenie krzyża prawdy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
13-09-2010 20:58Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)
Racjonalizm - męczeńskie noszenie krzyża prawdy
Ocena 1 na 5

To nie katolicy którzy zginęli za jezusa są męczennikami.
Prawdziwymi męczennikami są racjonaliści - oddający swoje całe życie w poszukiwaniu obiektywnej racjonalnej prawdy.
Czy może być dążenie do czegoś piękniejszego? Racjonaliści dążą do czystego umysłu pozbawionego fanatyzmu i pychy.

Wierzący dążą do swoich wiar religijnych w celach korzyści, opłaca im się wierzyć.
Niektórzy wierzący popadają w taką paranoję że wmawiają sobie że po śmierci mają niebo dlatego są w stanie zginąć dla jakiegoś jezuska.
Oni robią to tylko dla przyjemności doczesnej. Czyż nie jest pięknie żyć w świadomości że będziemy mieć WIECZNĄ przyjemność?
Zapewne jest to piękne dla wierzących, ale my racjonaliści widzimy w życiu coś więcej niż przyjemność.

Życie dla nas to pewien rodzaj misji, dążenie to prawdy, doskonałego umysłu, poświęcenie temu życia.
Tak, my też prowadzimy normalne życie, mamy rodziny, dzieci ale w tej codzienności pokonujemy wiele trudów dla prawdy.
Wierzący tworzą sobie dekalogi aby zrzec się odpowiedzialności moralnej. Mają swoje przykazania "nie zabijaj" bo tak jest najłatwiej widzieć wszystko czarno-biało. Przecież oni nawet po śmierci kategoryzują tak ludzi. To ich całe niebo i piekło to nic innego jak takie uproszczenie. Dla nich są tylko ludzie dobrzy i źli. Od skrajności do skrajności. Nie ma dla nich różnicy między złodziejem a seryjnym gwałcicielem niemowlaków - oni chcą tak widzieć świat bo tak jest najłatwiej.
Ale my racjonaliści nie możemy żyć w czymś tak okrutnym. Zapłacimy za to nawet cenę życia nieśmiertelnego. Zrezygnujemy, zbuntujemy się przeciw religii przeciw temu czarno-białemu widzeniu świata nawet kosztem zrezygnowania z życia w świadomości życia wiecznego.
Wolimy spędzić te nasze 80 lat życia w prawdziwym pięknym uczciwym świecie, takim prawdziwym niebie. Za to wierzący mają urojone życie wieczne nie bacząc na krzywdę jaką wyrządzają innym ludziom. Kategoryzują ludzi według dobra(czyli kiedy ktoś prezentuje ich światopogląd) i ogromnego zła(kiedy ktoś sprzeciwi się ich JEDYNIE SŁUSZNEGO GŁOSU). Niszczą, mordują innych ludzi dla swojej własnej przyjemności - życia w urojonym życiu nieśmiertelnym.

Na innej PODSTAWIE to wierzący są wyrachowani i okrutni a my racjonaliści jesteśmy naiwnymi rycerzami walczącymi w imię prawdy. Ale to jest właśnie w nas piękne, jesteśmy ESENCJĄ DOBRA.
To nie my wybraliśmy to dobro, to ono wybrało nas. Nasz kod genetyczny sprawił że jesteśmy wojownikami prawdy.
Jako że nie jesteśmy bezwzględni i okrutni jest nas mało, ale w niczym to nie przeszkodzi. Przezwyciężymy nikczemników naszą siłą, mądrością i dobrocią a szczególnie... PRAWDĄ.

WOJOWNICY PRAWDY nie zapomnijcie tego nigdy - MAMY MISJĘ PRAWDY DO WYKONANIA
BARDZO W WAS WIERZĘ I PRAGNĘ ABYŚMY KIEDYŚ ZMIENILI ŚWIAT NA LEPSZY
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MUZGOJAD (276 punktów)
Ok. Przystopuj.
Katolik Cię po prostu wyśmieje, a dla ateisty wszystko co napisałeś jest raczej oczywiste. Nie wiem jaki jest cel Twojego tematu. Jeśli rozpoczęcie dyskusji, to nie wiem o czym ma być.
zachaj (5239 punktów)
Za piękne żeby było prawdziwe.
13-09-2010 21:34
 Ocena 15 na 15
coreless (16088 punktów)

A ja twierdzę, że bycie ateistą i racjonalistą jest po prostu przyjemne!

To żadne poświęcenie, to czysta rozkosz! Gdyby bycie ateistą mi się nie opłacało, to bym nim nie był.
Nie ma w tym nic złego, że coś jest fajne i przyjemne. Dosyć tych męczeńskich narracji! Zostawmy je fanatykom!
Ateiście może być dobrze i dobrze mi z tym!



Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
14-09-2010 15:14 
 Ocena 7 na 7
Vytautas (4394 punktów)
>A ja twierdzę, że bycie ateistą i racjonalistą jest po prostu przyjemne!To żadne poświęcenie, to czysta rozkosz! Gdyby bycie ateistą mi się nie opłacało, to bym nim nie był.
   Najlepiej się czuję, kiedy znajdę się w gronie katolików narzekających na zachłanność księży podczas kolęd, pogrzebów i ślubów. Słucham tych narzekań i tak się cieszę, że narzekać nie muszę, och, jak się cieszę...
coreless (16088 punktów)

Ja także dzielę z tobą tę radość!

Ponieważ nie ma najpierwszego początku i ostatecznego końca.
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)

Czy świadomość tego że po zdechnięciu będzie koniec ciebie koniec świata koniec wszystkiego jest przyjemniejsza od życia w świadomości że to życie to dopiero początek i kiedyś czeka nas wieczna przyjemność i dobro?
(napisałem o końcu świata ponieważ z perspektywy umierającego ateisty świat przestaje mieć znaczenie przestaje istnieć w jego umyśle)

Ateizm rzeczywiście jest przyjemny i opłacalny ale dla tych którzy i tak nie wierzyli w życie po śmierci, bo przynajmniej dzięki ateizmowi mogą się wyzbyć potrzeby bycia moralnymi i altruistycznymi ludźmi.
NdwZ (265 punktów)
Jak dla mnie to twoja wypowiedz jest w większości nacechowana właśnie pychą i fanatyzmem.
Gloryfikujesz racjonalizm i wywyższasz jako "jedyną słuszną drogę". Z czymś mi się to kojarzy...
Do tego mocno generalizujesz postawę wierzących. Takim wrzuceniem do jednego worka obrażasz nie jednego dobrego człowieka.
Zarzucasz wierzącym kontrastowe postrzeganie świata a sam przedstawiasz racjonalistów i wierzących jako doskonałe przeciwieństwa, doskonałych, wręcz boskich (o ironio) racjonalistów przeciwko demonicznym wierzącym. Wygląda to raczej jakbyś samemu zapomniał o odcieniach szarości i widział tylko to co czarne i białe. To wewnętrzna sprzeczność wypowiedzi mocno przyprawiona hipokryzją.

A po tym:

>WOJOWNICY PRAWDY nie zapomnijcie tego nigdy - MAMY MISJĘ PRAWDY DO WYKONANIA
>BARDZO W WAS WIERZĘ I PRAGNĘ ABYŚMY KIEDYŚ ZMIENILI ŚWIAT NA LEPSZY

To już mocno zacząłem się zastanawiać czy to czasem nie jakaś prowokacja.

Nie zapominajmy że przede wszystkim jesteśmy ludźmi. A ludzie są "szarzy". Nie ma nawet sensu dzielić nas na dobrych i złych bo zawsze jesteśmy gdzieś pomiędzy z większą bądź mniejsza skłonnością w kierunku jednej, bądź obu stronom medalu.
Sam jestem niewierzący ale daleko mi od nazywania siebie "dobrym" a wierzących "złymi". Co prawda przez mój naturalny kompas moralny staram się być raczej dobry niż zły ale jak to człowiekowi rożnie mi to wychodzi, raz lepiej raz gorzej.

>PRAGNĘ ABYŚMY KIEDYŚ ZMIENILI ŚWIAT NA LEPSZY

Ja też ale nie w ten sposób. Zbyt to przypomina metody organizacji religijnych (ochrzczony - cacy, poganin - be. Do tego - "my wiemy lepiej co dla was dobre").
Pamiętajmy że nie możemy uogólniać na zasadzie wierzy = zły, racjonalista = dobry, ani na odwrót.
Nie możemy narzucać innym swoich poglądów. Owszem możemy rozmawiać, nawet kłucić się (w granicach rozsądku oczywiście) i mieć nadzieję że rzucone przez nas nasionko wykiełkuje w podobną roślinkę ale musimy liczyć się też z tym że to nasionko może też okazać się świetnym nawozem dla obcej roślinki. Ale już nam nic do tego kto jakiego kwiatka sobie hoduje o ile nie są to chwasty w NASZYM ogródku.
13-09-2010 22:23 
 Ocena 1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
>Pamiętajmy że nie możemy uogólniać na zasadzie wierzy = zły, racjonalista = dobry, ani na odwrót.
Oczywiście, że możemy. Wolność słowa i poglądów. Mogę nazwać złym kogo mi się jawnie podoba.
Wszystkich wierzących, praktykujących, przekonanych co do swojej wiary ludzi uważam za "złych", jeśli chodzi o ich sposób rozumowania (bo w wypadku religii zawsze sprowadza się do tego samego - do czegoś co nie istnieje, czegoś wyimaginowanego). Nie znaczy to, że uważam, że takie osoby powinny stosować się do innych praw, niż reszta ludzi. Mają oni prawo jeść, pić, chodzić do kościoła i dawać na tacę, a nawet wychowywać swoje dzieci na katolików - o to też nie mam pretensji.
"Narzucać" poglądy też możemy, ale o tym już nie będę pisał, bo to akurat nie moja działka. Ludzi narzucającyh na siłę poglądy zakwalifikowałbym do ludzi złych, jeśli już rozumiesz o co mi chodzi.
NdwZ (265 punktów)
Racja. Źle się wyraziłem.
Nie powinniśmy.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Nie powinniśmy.
Prywatnie? Powinniśmy. Publicznie? Cóż, wolność słowa (przy zachowaniu kultury). Nie widzę nic złego w wypowiedzi autora wątku. Nie domaga się on przecież żadnych represji wobec wierzących, ani nie narzuca nikomu swoich poglądów, tak jak to sugerujesz w swoim poprzednim poście.
Mateusz (879 punktów)
>Ludzi narzucającyh na siłę poglądy zakwalifikowałbym do ludzi złych...

   Resocjalizacja. Tworzymy i finansujemy (jako społeczeństwo) instytucje, które zostały powołane by przymusowo "przebudowywać" jednostki, których poglądy - a zatem i czyny, nie przystają do naszych norm i wartości. Czy jesteśmy przez to źli?
14-09-2010 03:02 
 Ocena 1 na 1
Maciej Kielar (19 punktów)
>Czy jesteśmy przez to źli?

Uważam, że w ten sposób społeczeństwo broni się przed nieporządkiem. To działanie egoistyczne na nieco większą skalę. A egoizmu nie powinno się z góry oceniać jako złego czy niewłaściwego. Przynajmniej ja tak sądzę.

Jeśli chodzi o tekst autora wątku, to od siebie dodam tylko, że kojarzy mi się z sekciarską paplaniną. Bezkrytyczny czytelnik mógłby poczuć się po takiej lekturze jak członek jakiegoś "narodu wybranego".

Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.
14-09-2010 08:32 
 Ocena 3 na 3
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
Drodzy państwo, czy tak trudno poczytać inne wypowiedzi autora wątku?
Gdybyście poczytali, to zapewne zauważylibyście jaką ironią i sarkazmem jest ten wątek nasycony.
Moim zdaniem Stadninie nie o dyskusję w nim chodzi.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Gdybyście poczytali, to zapewne zauważylibyście jaką ironią i sarkazmem jest ten wątek nasycony.
Nawet jeśli wypowiedź jest fikcyjna, to zawsze możemy z góry przyjąć, że nie jest i prowadzić normalną dyskusję. Na pewno istnieją ludzie będący w stanie napisać taki post. Wiem to zresztą, bo takich spotykałem.
15-09-2010 07:42 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Gdybyście poczytali, to zapewne zauważylibyście jaką ironią i sarkazmem jest ten wątek nasycony.
>Nawet jeśli wypowiedź jest fikcyjna, to zawsze możemy z góry przyjąć, że nie jest i prowadzić normalną dyskusję. Na pewno istnieją ludzie będący w stanie napisać taki post. Wiem to zresztą, bo takich spotykałem.
Jeśli Cię to bawi lub rozwija... wolnoć Tomku w swoim domku.Ja już zbyt wiele Stadnin w swoim życiu spotkałem, by mieć tę pewność, że nie ze wszystkimi warto rozmawiać.
A ten wątek, dla tego usera, to nie dyskusja a zwykła prowokacja, być może dla wielu interesująca i intrygująca.Dla mnie jedynie jałowa.
MUZGOJAD (276 punktów)
>Czy jesteśmy przez to źli?
Chodziło mi po prostu o świadome, dobrowolne i jawne narzucanie poglądów w bezpośredniej wypowiedzi do osoby/grupy osób. Finansowanie instytucji, które to robią (czyli np. płacenie podatków) jest często nieuniknione. To już trochę inny temat.
14-09-2010 21:19 
 Ocena-1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
To nie jest inny temat. Wspieranie finansowe głosicieli "prawd" to to samo, co samodzielne głoszenie. Zaś zmuszanie innych, nie chcących owych "prawd" do ich popierania, to już przestępstwo. Na razie ciężko z nim walczyć.
MUZGOJAD (276 punktów)
>To nie jest inny temat. Wspieranie finansowe głosicieli "prawd" to to samo, co samodzielne głoszenie.
Nie. To nie to samo i dobrze o tym wiesz. Nie mam pojęcia co robisz na tym forum, głosząc takie bzdury.
Autor tematu nikogo do niczego nie zmusza, dlatego narzucanie poglądów nie powinno być tematem dyskusji.
14-09-2010 23:52 
 Ocena 1 na 1
Maciej Kielar (19 punktów)
>To nie jest inny temat. Wspieranie finansowe głosicieli "prawd" to to samo, co samodzielne głoszenie. Zaś zmuszanie innych, nie chcących owych "prawd" do ich popierania, to już przestępstwo. Na razie ciężko z nim walczyć.

Pisząc swoją poprzednią wypowiedź, nie miałem na myśli jedynie instytucji kościelnych, żeby była jasność. Narzucaniem "prawdy" masom zajmuje się wiele innych grup: zakłady karne, media, szkoły i wiele innych. Każda grupa robi to na swój, opłacalny dla siebie sposób. Nie zapominajmy, że nawet taki twór jak państwowe prawo jest ustaloną "prawdą", która również może być obiektem refleksji.

Moja wypowiedź nie jest bezpośrednią odpowiedzią na zacytowany tekst, a jedynie wyjaśnieniem mojego punktu widzenia.

Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.
15-09-2010 02:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Z tym, że szkoła to nie to samo co zmuszanie wszystkich obywateli państwa do płacenia na Kościół. Szkoła jest obiektywnie potrzebna, a jak działa, to już inna sprawa. Sądzę, że nawet bardzo niedoskonałe szkolnictwo powszechne jest lepsze niż brak szkolnictwa. To samo dotyczy prawa, polityki zagranicznej, budowy dróg etc.

Dzięki temu, że mamy narzucające się naszej jednostkowości państwo mamy na przykład internet, alfabet i laptopy.
Maciej Kielar (19 punktów)
W pełni się zgadzam. To, co nazwałem narzucaniem prawd, jest konieczne dla prawidłowego funkcjonowania państwa i przynosi wiele korzyści. Ale mimo to uważam, że balans pomiędzy indywidualizmem a dostosowaniem do reguł społeczeństwa jest czymś potrzebnym.

Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)
>Jak dla mnie to twoja wypowiedz jest w większości nacechowana właśnie pychą i fanatyzmem.
Ale ta pycha jest uzasadniona, przedstawiłem argumenty.

>Gloryfikujesz racjonalizm i wywyższasz jako "jedyną słuszną drogę". Z czymś mi się to kojarzy...
Nie. Racjonalizm nei jest jedyną słuszną drogą. Ale racjonalizm jest dla ludzi dążących do prawdy, a religia ludzi dążących do przyjemności nawet kosztem innych ludzi.

>Do tego mocno generalizujesz postawę wierzących. Takim wrzuceniem do jednego worka obrażasz nie jednego dobrego człowieka.
Przedstawiłem na to argumenty.

>To już mocno zacząłem się zastanawiać czy to czasem nie jakaś prowokacja.
A gdyby była to co, przestałbyś czytać i nie odpisał?
Byłoby to głupotą, bo prowokacja to nierzadko doskonały sposób przedstawienia pewnego punktu widzenia, lepszy niż tradycyjne argumentowanie.

>Nie zapominajmy że przede wszystkim jesteśmy ludźmi. A ludzie są "szarzy". Nie ma nawet sensu dzielić nas na dobrych i złych bo zawsze jesteśmy gdzieś pomiędzy z większą bądź mniejsza skłonnością w kierunku jednej, bądź obu stronom medalu.
Ja nie po to napisałem to aby przedstawić wierzacych jako złych. Chciałem tylko przedstawić naszą misję w świecie normalnych ludzi(wierzących) i nasze poświęcenie dla prawdy.

>Co prawda przez mój naturalny kompas moralny staram się być raczej dobry niż zły ale jak to człowiekowi rożnie mi to wychodzi, raz lepiej raz gorzej.
Ale dla ciebie człowiek który zabił przypadkiem w obronie własnego życia a seryjny morderca dzieci to dwie skrajne moralnie osoby. Natomiast wielu wierzących wrzuca ich do jednego wora aby nie zawracać sobie głowy trudnym ocenianiem moralnym ludzi. Im jest najłatwiej stosować się prostych reguł dekalogu.
A prawda jest inna. Nie ma prostych recept "zabójca ZŁY", "ksiądz DOBRY". Żeby rzetelnie ocenić czyjeś postępowanie trzeba się bardzo wysilić a i tak można popełnić błąd.

>Nie możemy narzucać innym swoich poglądów.
Możemy, nie możemy. Nie wiem.
Lecz wiem że to nie miało by sensu. Wybrańcem racjonalizmu trzeba się urodzić. Trzeba byc naznaczonym przez naszego racjonalistycznego boga. Jesteśmy synami bożymi.
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem na ile szczera jest ta wypowiedź, ale odpowiem.
1. Kult bólu i męczeństwa związany jest z religią szczególnie nastawioną na zaświaty. Szczególnie z chrześcijaństwem. Materialny świat dla spragnionych zaświatów jest zły, więc należy cierpieć, aby nie wciągał. Dla normalnej osoby taka postawa jest absurdem.
2. Nie istnieje moim zdaniem dobro i zło jako "wartość absolutna", "platońska idea" etc. . Są tylko działania i ich ocena z danej perspektywy.
14-09-2010 21:59 
 Ocena-1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
>Dla normalnej osoby taka postawa jest absurdem.

Absurdem jest cieszenie się z tego, że nie ma boga. Każda "normalna osoba", mimo przekonania, że bóg nie istnieje chciałaby się mylić. Naturalnym jest więc bycie zmartwionym swoją sytuacją. Każdy chciałby, aby jego życie miało większą wartość.
Też nie wiem na ile szczerza jest ta odpowiedź autora. Może trochę przesadził, ale to jeszcze nie jest ascetyzm.
Z drugim punktem jak najbardziej się zgadzam.
15-09-2010 02:08 
 Ocena 2 na 2
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Nie wiem czy bycie zabawką w rękach sił wyższych dawałoby komukolwiek wyższą wartość. Albo niewolnictwo.
15-09-2010 20:16 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Absurdem jest cieszenie się z tego, że nie ma boga. Każda "normalna osoba", mimo przekonania, że bóg nie istnieje chciałaby się mylić.

Ale dlaczego właściwie tak sądzisz?
Może to kwestia zdefiniowania "normalnej osoby"

>Każdy chciałby, aby jego życie miało większą wartość.

To znaczy jaką na przykład?
MUZGOJAD (276 punktów)
>To znaczy jaką na przykład?
Taką, żeby w ogóle jakąś miało po śmierci.
>Ale dlaczego właściwie tak sądzisz?
Patrz wyżej.
16-09-2010 16:29 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>To znaczy jaką na przykład?
>Taką, żeby w ogóle jakąś miało po śmierci.

Ma. Wspomnieniową

>>Ale dlaczego właściwie tak sądzisz?
>Patrz wyżej.

A co ma bóg jakikolwiek do ewentualnej wartości pośmiertnej życia? Nawet, jeśli komuś marzą się zaświaty, wędrówki dusz, wieczne istnienie, etc, to bogowie nie są niezbędni do realizacji takich konceptów- możne je sobie wyfantazjować na innych podstawach.
16-09-2010 17:05 
 Ocena 1 na 1
MUZGOJAD (276 punktów)
>Ma. Wspomnieniową
Oczywiście. Dla innych ludzi. Chodziło mi o wartość dla Ciebie samej - oczywiście żadnej nie ma, bo po śmierci nie ma już Ciebie.
>A co ma bóg jakikolwiek do ewentualnej wartości pośmiertnej życia? Nawet, jeśli komuś marzą się zaświaty, wędrówki dusz, wieczne istnienie, etc, to bogowie nie są niezbędni do realizacji takich konceptów- możne je sobie wyfantazjować na innych podstawach.
Jasne, że nie są niezbędni. Napisałem akurat o bogu, bo każdy mniej więcej zna koncepcję biblijnego Boga. Nie będę wymyślał nowej religii na potrzeby jednego posta. Stwierdzam jedynie, że lepiej byłoby iść po śmierci do raju/innego niematerialnego miejsca, niż po prostu umrzeć. Oczywiście bynajmniej nie stwierdzam, że coś takiego jest możliwe - zdaję sobie sprawę, że nie jest i to mnie właśnie smuci. Nie wiem co w tym absurdalnego.
16-09-2010 19:28 
 Ocena 1 na 1
Stadnina Egzystencji (126 punktów)
(zablokowany)
>1. Kult bólu i męczeństwa związany jest z religią szczególnie nastawioną na zaświaty. Szczególnie z chrześcijaństwem. Materialny świat dla spragnionych zaświatów jest zły, więc należy cierpieć, aby nie wciągał. Dla normalnej osoby taka postawa jest absurdem.

Dokładnie.
Dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego to racjonaliści dążą do prawdy za wszelką cenę nawet kosztem zrezygnowania z życia wiecznego.
Natomiast wierzący to wbrew pozorom "zimne s*******ny" które wierzą bo im się opłaca a robią to co im się opłaca.
Ateiści to naiwni niedorośli ludzi którym za młodu wpajano że prawda to cnota.

>2. Nie istnieje moim zdaniem dobro i zło jako "wartość absolutna", "platońska idea" etc. . Są tylko działania i ich ocena z danej perspektywy.
Zgadzam się. Nie można dojść do niezbitej "prawdy". Ale z pewnością ktoś kto próbuje do niej dojść(racjonaliści) jest jej bliżej niż ludzie którzy celowo wierzą w nieprawdę(wierzący którzy kierują się czarno-białymi zasadami jak np.dekalog).
Dudii (129 punktów)
WODZU!

> Życie dla nas to pewien rodzaj misji, dążenie do prawdy..

Oglądam telewizję i słyszę hasło "kod genetyczny" po czym .. (nie, to zbyt nierealne, w telewizji nie mówi się o kodzie genetycznym, to takie nie na topie, phi! kod genetyczny, jakaś tam reguła odczytywania informacji genetycznej wspólna niemal wszystkim istotom żywym, godniejszy uwagi jest kolor tipsów Dody w tym tygodniu) tak więc napotykam gdzieś hasło "kod genetyczny". Postanawiam wybrać się do biblioteki, aby zapoznać się z tym terminem (niektórym tu obecnym też bym to proponowała ). Wgłębiam się w temat, oceniam wiarygodność dowodów na istnienie owego tajemniczo brzmiącego "kodu genetycznego". Dumam czy dać temu "wiarę" czy nie. I tyle. Wielce mi MISYJA.

> ..w tej codzienności pokonujemy wiele trudów dla prawdy.

I to jak wiele. Począwszy od nadludzkiego wysiłku zdobycia książki traktującej o spojrzeniu na świat współczesnej fizyki, chemii, biologii, po morderczy wysiłek przewertowania kartek i przeczytania lektury. Nie zapominajmy oczywiście, że przeczytania po uprzednim równie morderczym wysiłku nauki prehistorycznego języka, w którym naukowcy swe książki zapisują.
Mateusz (879 punktów)
> Nie zapominajmy oczywiście, że przeczytania po uprzednim równie morderczym wysiłku nauki prehistorycznego języka, w którym naukowcy swe książki zapisują.

   Nigdy się nie spotkałem z czymś takim. Naukowcy raczej przeciwnie, używają często języka bardzo żywego, nie stroniącego od zapożyczeń i neologizmów, gdyż tego wymaga właśnie specyfika ich pracy.

   Daj przykład takiej, niedawno napisanej, archaicznej pod względem językowym książki naukowej.
14-09-2010 18:34 
 Ocena 1 na 1
Dudii (129 punktów)
Pisząc "język archaiczny" miałam na myśli język archaiczny. Nie język staroświecki, nudny, czy posługujący się archaizmami, a język archaiczny. Książki od stóp do głów napisane w języku prehistorycznym. Moja rada: Przeczytaj uważnie moją wypowiedź. I od razu uprzedzę kolejną Twoją prośbę. Nie, nie podam tytułu książki naukowej napisanej niedawno w języku archaicznym. Moja rada: Poczytaj o zabiegu zwanym ironią. I znów przeczytaj uważnie moją wypowiedź.
Mateusz (879 punktów)
>Pisząc "język archaiczny" miałam na myśli język archaiczny.

Moja rada: Przeczytaj swój post i wskaż mi gdzie tak napisałaś

>Moja rada: Poczytaj o zabiegu zwanym ironią.

Wiesz, czasami, nawet na tym forum trudno określić - czy ktoś kpi, czy jest zwyczajnym debilem, zwłaszcza gdy ten ktoś wcześniej się na forum nie udzielał.

Ale jednak:

Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina...

Dudii (129 punktów)
> Począwszy od nadludzkiego wysiłku zdobycia książki traktującej o spojrzeniu na świat współczesnej fizyki, chemii, biologii, po morderczy wysiłek przewertowania kartek i przeczytania lektury. Nie zapominajmy oczywiście, że przeczytania po uprzednim równie morderczym wysiłku nauki prehistorycznego języka, w którym naukowcy swe książki zapisują.

O tu o, w tej o wypowiedzi jest napisane jak byk "Język prehistoryczny użyłam w znaczeniu dosłownym."
Bo tak oto.. Początkowo ma miejsce nadludzki wysiłek zdobycia książki. Po czym następuje przeczytanie lektury. Jednakże następnie wspominam, że przed czytaniem lektury ma miejsce mozolna nauka języka, w którym książka została przez naukowca/ naukowców napisana. Liczyłam na to, że członkowie forum po przeczytaniu, że ktoś uczy się pewnego języka, aby przeczytać pewną książkę, domyślą się, że nie jest ona napisana w języku, który jest temu komuś znany. Wywnioskują, że jest to język archaiczny, a nie- znany, nudny, ze staroświeckimi wyrażeniami.. Twoja interpretacja skłania mnie do przyjęcia do grona porzekadeł, którymi się w życiu kieruję ludowego zalecenia "Umiesz liczyć- licz na siebie."

> Wiesz, czasami, nawet na tym forum trudno określić - czy ktoś kpi, czy jest zwyczajnym debilem, zwłaszcza gdy ten ktoś wcześniej się na forum nie udzielał.

Jakieś to tłumaczenie chybione. Przejrzyj wątek "Życie po życiu w nowym życiu".

Synu, odpuszczam Ci Twoje grzechy.
W ramach pokuty nie grzesz więcej pobieżnym czytaniem moich postów.
Gołębiewski (850 punktów)
>To nie katolicy którzy zginęli za jezusa są męczennikami.
>Prawdziwymi męczennikami są racjonaliści - oddający swoje całe życie w poszukiwaniu obiektywnej
>racjonalnej prawdy.
>Czy może być dążenie do czegoś piękniejszego? Racjonaliści dążą do czystego umysłu pozbawionego
>fanatyzmu i pychy.
>Wierzący dążą do swoich wiar religijnych w celach korzyści, opłaca im się wierzyć.
>Niektórzy wierzący popadają w taką paranoję że wmawiają sobie że po śmierci mają niebo dlatego są w
>stanie zginąć dla jakiegoś jezuska.
>Oni robią to tylko dla przyjemności doczesnej. Czyż nie jest pięknie żyć w świadomości że będziemy
>mieć WIECZNĄ przyjemność?
>Zapewne jest to piękne dla wierzących, ale my racjonaliści widzimy w życiu coś więcej niż
>przyjemność.
>Życie dla nas to pewien rodzaj misji, dążenie to prawdy, doskonałego umysłu, poświęcenie temu
>życia.
>Tak, my też prowadzimy normalne życie, mamy rodziny, dzieci ale w tej codzienności pokonujemy wiele
>trudów dla prawdy.
>Wierzący tworzą sobie dekalogi aby zrzec się odpowiedzialności moralnej. Mają swoje przykazania
>"nie zabijaj" bo tak jest najłatwiej widzieć wszystko czarno-biało. Przecież oni nawet po śmierci
>kategoryzują tak ludzi. To ich całe niebo i piekło to nic innego jak takie uproszczenie. Dla nich są
>tylko ludzie dobrzy i źli. Od skrajności do skrajności. Nie ma dla nich różnicy między złodziejem a
>seryjnym gwałcicielem niemowlaków - oni chcą tak widzieć świat bo tak jest najłatwiej.
>Ale my racjonaliści nie możemy żyć w czymś tak okrutnym. Zapłacimy za to nawet cenę życia
>nieśmiertelnego. Zrezygnujemy, zbuntujemy się przeciw religii przeciw temu czarno-białemu widzeniu
>świata nawet kosztem zrezygnowania z życia w świadomości życia wiecznego.
>Wolimy spędzić te nasze 80 lat życia w prawdziwym pięknym uczciwym świecie, takim prawdziwym
>niebie. Za to wierzący mają urojone życie wieczne nie bacząc na krzywdę jaką wyrządzają innym
>ludziom. Kategoryzują ludzi według dobra(czyli kiedy ktoś prezentuje ich światopogląd) i ogromnego
>zła(kiedy ktoś sprzeciwi się ich JEDYNIE SŁUSZNEGO GŁOSU). Niszczą, mordują innych ludzi dla swojej
>własnej przyjemności - życia w urojonym życiu nieśmiertelnym.
>Na innej PODSTAWIE to wierzący są wyrachowani i okrutni a my racjonaliści jesteśmy naiwnymi
>rycerzami walczącymi w imię prawdy. Ale to jest właśnie w nas piękne, jesteśmy ESENCJĄ DOBRA.
>To nie my wybraliśmy to dobro, to ono wybrało nas. Nasz kod genetyczny sprawił że jesteśmy
>wojownikami prawdy.
>Jako że nie jesteśmy bezwzględni i okrutni jest nas mało, ale w niczym to nie przeszkodzi.
>Przezwyciężymy nikczemników naszą siłą, mądrością i dobrocią a szczególnie... PRAWDĄ.
>WOJOWNICY PRAWDY nie zapomnijcie tego nigdy - MAMY MISJĘ PRAWDY DO WYKONANIA
>BARDZO W WAS WIERZĘ I PRAGNĘ ABYŚMY KIEDYŚ ZMIENILI ŚWIAT NA LEPSZY

Ach ten dział filozofia, zawsze można liczyć na jakąś wyrachowaną metaforę w zestawie ze zgadywaniem co autor miał na myśli.

No więc mój strzał jest taki:

autor pokazuje jak prosto skorumpować dobrą ideę, wątkiem męczeństwa.

Pudło?
Alicja Duda (25557 punktów)

Zdaję sobie sprawę, że post "Stadnina Egzystencji" jest powalający ale proszę pamiętać o paragrafie 25c regulaminu.
Gołębiewski (850 punktów)
> Zdaję sobie sprawę, że post "Stadnina Egzystencji" jest powalający ale proszę pamiętać o paragrafie 25c regulaminu.
>

Oj najmocniej przepraszam.

Na usprawiedliwienie powiem, że to pierwszy raz jak punkt $25c w tak rażący oko sposób pogwałciłem.
15-09-2010 00:31 
 Ocena 1 na 1
Maciej Kielar (19 punktów)
>Ach ten dział filozofia, zawsze można liczyć na jakąś wyrachowaną metaforę w zestawie ze zgadywaniem co autor miał na myśli.

W takim razie kontynuujmy zabawę:
Zgaduję, że autor zamierzał swoją wypowiedzią wywołać u "racjonalistów" autorefleksję na temat pychy, która ogarnęła ich po przeczytaniu tekstu.

Ciekawi mnie, ile osób (jeśli w ogóle) w pierwszym momencie rzeczywiście poczuło w sobie racjonalistyczno-mesjańskie powołanie, a dopiero potem opamiętało się i sensownie ustosunkowało się do tekstu

Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.
Dudii (129 punktów)
>Zgaduję, że autor zamierzał swoją wypowiedzią wywołać u "racjonalistów" autorefleksję na temat pychy, która ogarnęła ich po przeczytaniu tekstu.

Skruszona wyznaję, że mój racjonalistyczny umysł w pierwszym momencie poczuł się nie lada kontent po przeczytaniu poniższego stwierdzenia:

> Jesteśmy ESENCJĄ DOBRA.

Maciej Kielar (19 punktów)
>Skruszona wyznaję, że mój racjonalistyczny umysł w pierwszym momencie poczuł się nie lada kontent

Nie pozostaje nic innego, jak tylko zastanowić się nad sobą - i nie tylko w tej kwestii! Spokojnie, Dudii, nie mówię wyłącznie do Ciebie, sam zastosuję się do powyższego.

Ewentualnym czytelnikom zepsuję zabawę - "esencja dobra" to tylko puste hasło, bo do niczego się nie odnosi. Istnieją zachowania, które przez określonych ludzi są nazywane dobrymi. Ale to wszystko jest subiektywne.


Twoje życie nie ma sensu... dopóki mu go nie nadasz.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365