 |
Medytacja, czy nie zabobon? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-05-2011 09:55 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Medytacja, czy nie zabobon?
5 na 7 | Moim zdaniem medytacja jest postawą parareligijną, swego rodzaju modlitwą, którą wielu chce kultywować w sytuacji, gdy znudziła ich, albo zniesmaczyła istniejąca w ich kręgu kulturowym tradycja religijna. Uważam, iż umysł może odpoczywać w lepszy sposób. Na przykład na spacerze, na koncercie, czy czytając książkę o lekkim charakterze. Piszę to z Indii, które są niejako uważane za stolicę medytacji. To smutne, jakie wypieki na twarzach przyjezdnych budzi słowo "joga" i smutny jest przemysł rozrywkowo - parareligijny rozkręcany przez to potężne zapotrzebowanie. A czy nie lepiej po prostu pojechać do Agry, udać się nad rzekę Jamunę i patrzeć na Taj Mahal? W tym wypadku mamy jeden z najdoskonalszych przejawów sztuki architektury. Estetyka jest odpoczynkiem dla umysłu, ale też odbiciem praw rzeczywistości. W wielkiej architekturze mamy zawsze wirtuozerię walki twórcy z grawitacją, a także jego intuicyjną świadomość działania na nasze odczucie piękna, które bierze się z naszych naturalnych instynktów i zostanie kiedyś wyjaśnione przez psychologię ewolucyjną.
Być może medytacja odpowiada na naszą genetyczną chyba potrzebę rytuału. Chcemy doznawać cudowności, no i oczywiście chcemy, aby ta cudowność była nasza i tylko nasza. Albo też, by odbywała się w klubie osób z odpowiednią hierarchią, skaczących w odpowiedni sposób rytualnie, z odpowiednio podwiniętymi nogawkami. Joga stanowi potężny klub osób, ale też daje złudzenie silnego indywidualizmu, który jest miły dla tych, którzy zerwali się ze smyczy masowych wierzeń. Lecz czy nie lepiej potraktować tak biologię ewolucyjną choćby? Mamy hierarchię uniwersytecką, różne niezwykłe artefakty, takie jak mikroskop, czy kolonia bakterii, wykopujemy z ziemi skamieliny, prawdziwie podniecające "skarby piratów".
Po co u licha marnować czas na medytację? Czemu ma ona tak dobrą prasę na Racjonaliście? Jeszcze raz dodam, iż za medytację uważam "akt medytowania". Jeśli ktoś zamyśli się na spacerze, lub patrząc na Taj Mahal, albo Wawel - ok, można to nazwać medytacją, ale ja dla potrzeb tego wątku zawężam to pojęcie do specjalnej czynności medytowania. To jest siadamy gdzieś, czy stajemy, czy kładziemy się, aby po prostu medytować. Nie by oglądać coś w spokoju, by coś przemyśleć, by się wyspać, ale by medytować. To uważam za mało racjonalne i za stratę czasu. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | finerbijk (17282 punktów) | > To uważam za mało racjonalne i za stratę czasu.Coś ty taki Natanek ateizmu?  Jeśli ludzie uprawiają medytację i czerpią z tego jakieś, nieważne czy subiektywne, czy też nie, korzyści, to w czym problem? A dlaczego jeździć na rowerze, kiedy można samochodem szybciej?
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Z perspektywy indyjskiej joga wygląda tak, wedle niektórych komentatorów. Otóż były sobie różne szkoły sanhhji, z których wiele odrzucało postulat bogów, choć nie reinkarnacji, uznane są przeto za ateistyczne. Medytacja jogiczna jest w tym świetle nawrotem do postaw teistycznych, gdyż w Indiach nie obywa się ona bez postaci iśwara, przewodnika jogi. Jest ona "potrzebna" bowiem osoba siedzi i jest sobie gdzieś ciągnięta przez urojonego guru - boga. Można powiedzieć, że to oni tak mają i nie musi tak być. Ale faktem jest iż u wielu joginów występuje silny dualizm "ja - rzekome złudzenie świata".
Oczywiście, każdy może sobie robić co chce. Można klepać różańce, można dbać o zabójstwa honorowe w rodzinie, można chodzić do kościoła, komponować hymny religijne - można różnie spędzać czas. Ale pytanie, czy medytacja jest rzeczywiście wartościowym i sensownym sposobem spędzania czasu. Czy jest najlepszą formą odpoczynku? Czy jest czymś więcej?
Z perspektywy buddyzmu, hinduizmu, a także niektórych odłamów chrześcijaństwa i islamu medytacja jest modlitwą. Człowiek silnie oddający się medytacji jest tam traktowany jako niejako funkcjonariusz religii. WIęc po co to ateistom choćby?
|
|
|  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Z perspektywy buddyzmu, hinduizmu, a także niektórych odłamów chrześcijaństwa i islamu medytacja jest modlitwą. Człowiek silnie oddający się medytacji jest tam traktowany jako niejako funkcjonariusz religii. WIęc po co to ateistom choćb? Na zachodzie joga i medytacja najczęściej funkcjonują w sferach pozareligijnych. Podobnie jak wschodnie sztuki walki, gdzie zamiast mistycyzmu koncentruje się na aspektach czysto psychofizycznych.
Wielu uprawia te dziedziny, bo łagodzą stres, pozwalają się oderwać od codzienności i poprawiają samopoczucie. Nie widzę w tym nic złego. Oczywiście ten sam cel można też osiągnąć wypijając parę piw, czy poprzez dłuższą przechadzkę i kontemplację sztuki czy natury - kwestia gustu. Natanek się obawia, że przez medytację człowiek może spotkać szatana. Nie podzielam jego obaw również w odniesieniu do możliwości spotkania boga.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale czas też jest cenny. Ile wspaniałych pomysłów powstaje, gdy inteligentni ludzie spotykają się w pubie! A jakże mało, gdy ktoś siedzi i myśli o niemyśleniu... Można odpoczywać mądrze i głupio.
|
|
| | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Ale czas też jest cenny. Ile wspaniałych pomysłów powstaje, gdy inteligentni ludzie spotykają się w pubie! A jakże mało, gdy ktoś siedzi i myśli o niemyśleniu... Można odpoczywać mądrze i głupio. Niektórzy twierdzą, że dzięki medytacji efektywniej i mądrzej pożytkują cały pozostały czas. Nie sposób udowodnić, czy to prawda - kwestia zbyt subiektywna. Inspiracje można czerpać i w pubie i w aszramie, kwestia osobistych preferencji.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem wartałoby przeprowadzić badania statystyczne. Jest wiele towarów na rynku, które są szkodliwe, lecz mają się dobrze dzięki świetnej reklamie. Joga ma dużo lepszą reklamę niż samochody marki Tata.
|
|
| | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Joga ma dużo lepszą reklamę niż samochody marki Tata.
Bo może nie tylko reklama się liczy, ale przede wszystkim zadowolenie użytkowników.
|
|
 | 2 na 2 |
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie jestem przekonany. Sen nie jest lepszy? Skąd niby w drodze ewolucji naszego mózgu, który zużywa ogromne ilości cennej energii, miałaby się rozwinąć przydatność cechy polegającej na marnowaniu tej energii? Z tego co wiem korzystne dla mózgu jest myślenie, tak jak gimnastyka dla ciała.
|
|
4 na 4 | AdamGr (3037 punktów) | >ja dla potrzeb tego wątku zawężam to pojęcie do specjalnej czynności medytowania. To jest siadamy gdzieś, czy stajemy, czy kładziemy się, aby po prostu medytować. Nie by oglądać coś w spokoju, by coś przemyśleć, by się wyspać, ale by medytować. To uważam za mało racjonalne i za stratę czasu.
Zawęziłeś i wypaczyłeś. Inny mógłby ci powiedzieć że "po co tracić czas na spacer i oglądanie horyzontu, nie lepiej pokopac w ogródku?".
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Medytujący jest w jakimś sensie wrogiem horyzontu. To raczej kopanie w ogródku, którego nie ma.
|
|
|  | | AdamGr (3037 punktów) | > Medytujący jest w jakimś sensie wrogiem horyzontu. To raczej kopanie w ogródku, którego nie ma.Myślenie też opeira sie na abstrakcjach,a mimo to coś jednak z tego wynika.
|
|
| |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Myślenie owszem. Ale celowe niemyślenie? Kosztem CZASU? Tej cennej, wspaniałej substancji?
|
|
5 na 5 | rhotax7 (3947 punktów) | Witam Cię Jacku ! Jak wiesz kiedyś już zdeprecjonowałem medytację jako ten który ćwicząc parę lat kung-fu oraz zajmując się technikami doskonalenia umysłu (Jose Silvy) i różnymi innymi technikami medytacji--kategorycznie stwierdziłem iż jest to strata czasu---za co (wiesz kto) dał mi minusa.
Osobiście rozmawiałem z paroma osobami uczącymi technik relaksacyjnych obecnie po mej ateizacji i racjonalizacji i stwierdzam że to ograniczeni ludzie którzy jedynie stracili czas swego życia na bezsens nauki oddychania od najlepszych w Indiach i krótko w Chinach. Co za idiota wymyślił naukę oddychania ? Jakbyśmy nie umieli ? Jedynie to ichnie oddychanie powoduje hiperwentylacje by wywołać odczucie niby mistyczne a będące po prostu reakcją organizmu na zbyt dużo tlenu we krwi--jak mniemam to me przypuszczenie. Ćwiczę obecnie na siłowni i wdech-wydech w odpowiedniej fazie ruchu ciężaru tu ma sens. W sztukach walki też miał duże znaczenie.
Natomiast po co ona ateistom ? Być może nie do końca są racjonalni i nie zrzucili zasłon zabobonu (tajnych mocy--tadaam!!!) i mistycznego zauroczenia mnichami Buddy czy joginami. Może być to też chęć wykazania się niby wyższością jako bardziej rozwiniętymi duchowo i intelektualnie --ale to pewnie jedynie pobudki niskiej samooceny są za to odpowiedzialne.
Byłem ze 3 lata temu na treningu metod medytacji (sponsorowanych przez Unię--Tak!!!) prowadził je 60 letni mężczyzna , który spędził właśnie te kilkanaście lat w Indiach i jeszcze gdzieś tam jeżdził . Wygadywał niezłe bzdury aż mu zwróciłem uwagę bo nie wytrzymałem gdy zaczął tłumaczyć że cząstki wody mają pamięć i przenoszą różne wibracje po całym świecie i takie tam anty-fizykalne tezy . Zaprotestowałem i sprostowałem. Facet stwierdził na to że są badania naukowców USA że woda ma pamięć zbiorową--kazałem mu zadzwonić na byle jaki wydział fizyki i powiedzieć o tym to może Nobla mu dadzą. Tenże nauczyciel ( z dyplomami, wyróżnieniami i będący wysoko rozwiniętym duchowo guru mający kasety z nagraniami treningów prowadzonych przez mistrzów i mający namaszczenie jakiś rządowych instytucji do prowadzenia zajęć za kasę z Unii ) opowiadał jako przykłady "mądrości" przypowieści prezentujące bezsensowne zachowania a prezentowane jako mające głębię . Żal mi się gościa zrobiło tu na portalu jego poglądy zostałyby błyskawicznie zmiażdżone i wyszydzone. Facet stracił czas na mrzonki i poszukiwania tego czego nie ma a nie nauczył się nawet krytycznego myślenia i tylko powielał bezsensy memu medytacji z całą otoczką "wiedzy i rozwoju".
|
|
 | 2 na 2 | Scarabaeus (2198 punktów) | Całkowicie się zgadzam.
Od siebie dodam, że czasem nachodzi mnie takie podejrzenie, że te wszystkie medytacje są najzwyczajniej szkodliwe dla umysłu. Wiem, że niedopuszczalnie upraszczam i generalizuję. Nie posiadam tez żadnego dowodu na takie twierdzenie. Nie potrafię jednak oprzeć się wrażeniu że wszelkiego rodzaju "monotonne" czynności takie ja odmawianie mantry, różańca czy medytacje w dłuższej perspektywie mają negatywny wpływ na funkcjonowanie umysłu. I mam tu na myśli faktyczne zmiany w jego funkcjonowaniu.
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Witaj! Namaste prosto z Delhi! W pełni się z tobą zgadzam! Nic dodać, nic ująć. Ja na swoim portaliku, niekiedy podstępem, walczę z recepcją Indii jedynie jako źródła takich dziwactw! O ile cenniejsi są od band tych wszystkich joginów są choćby mechanicy, którzy swoją ogromną pracą wciąż utrzymują przy istnieniu parowozy B obsługujące linię do Darjeeling (kocham tę herbatę, właśnie sobie popijam, świeżutką!), która to linia stała się zabytkiem UNESCO dzięki nim. A są też w Indiach programy kosmiczne i udaje się poczciwym Hindusom niekiedy przebić EAK, czyli nas! Trzymam za nich kciuki, żeby i NASA zadziwili! I to też są prawdziwe Indie - kraj naukowców ciekawych świata, oraz złotych rączek, które nawet ze śmieci zbudują poruszający się samochód (ile już ich widziałem!  ). Zatem zbytnie oczarowanie medytacją szkodzi dwóm, wspaniałym ludzkim cywilizacjom, zbliżającym się do siebie po okresie niezbyt partnerskich relacji... W Indiach napędza to potężny rynek guru i joginów. Symptomatyczne jest tu to, że średnia klasa indyjska często traci kompletnie zainteresowanie religią, lecz niektórzy z nich zpowrotem jej ulegają poprzez guru medytacyjnych i krisznaistów z... USA! Tak, tak - trudno w to uwierzyć, ale tak się dzieje w całkiem znaczącej ilości przypadków. Działa też kompleks niższości, tworzący częstą konstrukcję myślową tego typu - "skoro Zachodniacy lubią jogę, a wynaleźli pociągi i samochody, to w naszej jodze musi coś być, choć sądziłem że to bzdura". No i oczywiście wzmacniają się "argumenty" typu "Indie stolicą duchową świata", co jest identyczne z "Polską CHrystusem narodów", tylko na większą skalę i wynika z narodowych kompleksów. Indie oczywiście mają wielu guru Rydżyków, których wielu Hindusów krytykuje i szczerze nie lubi, ale jeszcze więcej szanuje. W Europie moda na jogę etc. nie pozwala nam poznać prawdziwych Indii. Ich odkryć w dziedzinie sztuki, nauki, zwykłych ludzi miliony razy ciekawszych od guru od oddechu. Za sprawą rzeczy takich, jak moda na jogę, mam wrażenie, iż z Indii do Europy i USA zapraszani są często bardzo mało wartościowi ludzie, zaś od nas przyjeżdżają tam często bandy nawiedzonych turystów, nakręcających to, co w tym kraju najgorsze. Rzekłbym, iż tak jak istnieje turystyka seksualna, która często wspomaga handel nieletnimi dziewczynkami i jest zła, tak istnieje niewiele lepsza (jeśli wogóle) "turystyka duchowa". Rzesze Amerykanów i Europejczyków, szukające guru od jogii gwałcą moje kochane Indie!!! Ratunku! Oczywiście nie wszyscy turyści tacy są, większość jest normalna, ale szaleńców jest za dużo.
|
|
1 na 1 | kognitywista (3391 punktów) | Nie wiem, czy nie wylewamy tu dziecka z kąpielą ... Nigdy nie medytowałem i chciałbym wiedzieć czym jest medytacja. Nie chodzi mi o definicję, która tak naprawdę nic istotnego o niej nie mówi. Chodzi mi o to, co czuje medytujący i jaki jest cel tego zajęcia. Jeśli przynajmniej w części jest co coś na kształt treningu autogennego to tak całkiem nie pozbawiałbym jej prawa bytu w racjonalnej przestrzeni. Całą ewentualną parareligijną transcendencję oczywiście odrzucam.
|
|
 | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Polecam Ci metody Jose Silvy z broszury "Samokontrola umysłu metodą Silvy". Na podstawie tego zlikwidowałem sobie odczuwanie bólu na pewien czas (co zaowocowało tym ze oblałem sobie rękę i rękaw wrzątkiem przy robieniu herbaty ( gdy nalewałem patrząc w TV ) a zorientowałem się jak poczułem po minutach że mam mokry rękaw i lekko zaczerwienioną rękę (dość niebezpieczna zabawa ból jest to potrzebny wskażnik by nie zrobić sobie krzywdy) , nauczyłem się też sterować częstością uderzeń serca w pewnym zakresie jedynie myśląc o tym. Jak miałem te 17-19 lat to był czas na poznawanie możliwości organizmu i egzotyczne metody. Obecnie żeby wprowadzić się w stan Alfa wystarczą okulary Sity czy wyregulowana samemu dioda do błyskania odpowiednią częstością--oraz jak ktoś chce parę ułatwiaczy chemicznych.
Same efekty eksterioryzacji--wychodzenia z ciała(choć to jedynie projekcje umysłu ) są świetne (jak tu nie uwierzyć w duszę wręcz). Obecnie pewnie jest wiele lepszych technik ćwiczących różne zdolności naszego mózgu i sposoby ich kontroli. Ogólnie to bzdura i jedynie rozrywka--zainteresowałem tymi metodami i mistyką psychotroniki pewną dziewczynę i poszła biedna na studia pierwsze w kraju psychotroniczne w Łodzi straciła przeze mnie parę lat na zabawy w magię i medytacje. Ale o pracę po tym trudno sensowną--chyba ze powiela się te bzdury wróżąc z kart czy takich tam.
|
|
|  | | kognitywista (3391 punktów) | Jeśli chodzi o bio-feedback, autorelaksację i autohipnozę to nie tylko stosowałem te metody ale także prowadziłem zajęcia ze studentami. Nadal jednak nie wiem, czy to była medytacja
|
|
| |  | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | Medytacja w jednym systemie zgodnie ze słowem ją określającym będzie oznaczać namysł---tutaj śledzenie w myślach poszczególnych kilkunastu etapów syntezy jakiegoś skomplikowanego związku chemicznego będzie medytacją najwyższej próby i nowoczesnym do niej podejściem. A w innym systemie będzie nie-myśleniem (myśleniem o nie myśleniu--tak ja tłumaczyłem to ucząc kiedyś znajomych stanu alfa). Także mając dwie skrajne definicje można spokojnie umieścić każde działanie pomiędzy i nazwać je medytacją a nie popełni się błędu.
Wszelkiego rodzaju dziedziny wypełzłe z niewiedzy jej twórców i myślenia życzeniowego są tak właśnie zbudowane by zawsze móc uzurpować sobie prawo do uzyskania potwierdzenia swych racji i zastosowań do wszystkiego.
Om Mani Padme Hum...i Om razy miliard (albo i dwa).
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jakkolwiek by było, może lepiej poczekać na wyniki badań, zanim zacznie się medytować. Z moich doświadczeń wynika, iż wielu medytujących wciąga się w to za bardzo. Doznanie zapewne jest przyjemne, ale zabiera czas. Mamy więc tutaj też pewien rodzaj uzależnienia, które jest często szkodliwe, po zabiera czas potrzebny na inne rzeczy.
|
|
6 na 6 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jeśli zawęzić medytację do ćwiczeń, to masz rację, jest mnóstwo lepszych. Jeśli potraktować ją jako gimnastykę mózgu - skup się, uspokój, zrelaksuj (niekoniecznie w tej kolejności), to jest to jeden z różnych zestawów ćwiczeń mózgu. Konkluzja jest taka, że lepiej uprawiać dowolny (zdrowy) rodzaj aktywności ciała i mózgu niż żaden. Kto jaki uprawia zależy od gustu i możliwości. Natomiast rzeczywiście jeśli ktoś uważa medytację jako drogę religijną i dlatego ją uprawia, to ma problem - wystarczy przyjrzeć się historii Indii.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
 | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) |
>Natomiast rzeczywiście jeśli ktoś uważa medytację jako drogę religijną i dlatego ją uprawia, to ma problem - wystarczy przyjrzeć się historii Indii.
I to jest sedno, dorabiane "koralików do obracania". Jeśli w samochodzie wymeinić koła na kwadratowe to oznacza że ów pojazd jest z gruntu zły czy kierowca do D ?
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Możesz się wytłumaczyć, bo za bardzo nie wiem, o co Ci chodzi. A może nie znasz historii Indii?
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Historia jest zawsze taka sama, z nurtu filozoficznego zrobiono religię (z nadbudową), tu akurat buddyzm. Medytacje różnie można postrzegać,ale o ile wiem nie takie było pierwotne założenie, to nie jest (nie było) cześć jakiegoś kultu. Nie jest, ale zrobiono w odłamach lub tak się postrzega - bo obce, dziwne i z innej kultury. Medytacja jest sprawą ściśle indywidualną, nie ma reguł, jednemu to potrzebne innemu nie, lub w zupełnie innej formie. Zresztą jak się powie zaduma, albo kontemplacja to wzbudzi to zdziwienie i niezrozumeinie co do treści ? Będzie to stratą czasu ?
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |  Prawdę mówiąc miałem na myśli wcześniejsze czasy - medytacja była domeną władców i kapłanów w Indiach, a "zwykli" ludzie cierpieli i pracowali przez tysiące lat nie dorabiając się poważniejszych rezultatów. Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | A jakie rezultaty masz na myśli ? Kapłani medytowali po społu z władcami jak piszesz,a w przerwach prowadzili wojny ?  To chyba nie medytowali a drzemali
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Oj choćby sensowny ustrój kraju, wynalazki, nauka, udogodnienia. Cywilizacje basenu morza Śródziemnego były dużo młodsze, a i tak szybko przebiły Indie - i to bez medytacji.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | AdamGr (3037 punktów) | Z czegoś indywidualnego robisz państwowo-cywilizacyjne, masz zbyt wysokie oczekiwania. Nie ten kierunek.To tylko pewna technika, nic ponad to.INDYWIDUALNA. A czy stosując ją coś wygenerujesz myślowego i twórczego to rzecz zupełnie względna. Sosując ją masz na względzie sibie,własne "ja",a nie "patrie" czy cywilizacje jako taką. Poza tym ile % społeczęństwa stanowi elita intelektualna (nie na najwyższych szczeblach) ? Myślisz że medytacja zmeiniłaby w znaczący sposób ten udział jakby wszyscy zaczeli w pozycji lotosu wydobywać z siebie "ommmmmm"? - w większosci na siłę  Co do cywlizacji....to ona nie pojawiła się w tamtym rejonie z upadkiem meteorytu. Że szybiej się zaczeli rozwijac w tym basenie? Ale i warunki geopolityczne były zupełnie inne i inne się wytworzyły, tego nie bierzesz pod uwagę? Zatem porównywanie nie ma kompletnie sensu co kto lepiej lub szybciej. Z tej medytacji to raz się robi nadmuchany balon a raz demonizuje. Na pewno intryguje, jak jak każde "dziwne obce".
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Każdy pojedyńczy czlowiek żyje mając na względzie własne indywidualne "ja". Suma takich indywiduuw daje cywilizacje jeśli spaja ją sposób życia. Kapłani i władcy są kluczowi dla cywilizacji niskich poziomów. Zakładając, że w poczatkowych etapach rozwoju nauka jest nierozróżnialna od metafizyki, systemy metafizyczne kierujące wysiłki "użytkowników" na umysł i własne ciało, a odrzucające "zewnętrzny świat fizyczny" dojdą do wspaniałych rzeczy odnośnie umysłu i ciała (jogini potrafią po latach praktyki zadziwiająco kontrolować swój umysł i organizm), ale nie rozwiną fizycznej strony cywilizacji. Okazuje się, że rozwój zapyziałego plemienia nawet wymuszony wojnami prowadzi do lepszych warunków przeciętnego "użytkownika" cywilizacji niż system z Indii. Mam tu na myśli rozwój Imperium Rzymskiego.
Nie znaczy to, że traktuję medytację jak oszustwo. Przyglądałem się Zen, ponieważ szukałem czegoś, co pomoże mi spojrzeć na swój umysł i na to, jak działam. Bardziej mnie to wciągnąło niż Freud z id, ego, superego, czy jego następcy. Jak odrzuci się część metafizyczną mówiącą o dążeniu do nirwany czy podobnych celów, może to być ciekawe - o ile patrzy się krytycznie. Na końcu jest przecież, że każdy jeść musi - to i warto zatroszczyć się o rozwój rolnictwa, bo są głodujący na tym świecie, zanim całkowicie pogrążymy się w medytacji.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Ale ty znowu porównujesz nie dośc że dwie odmeinne kultury to jeszcze oddzielone od siebie eonami czasu i rozkwitu. Traktujesz obszar Europy jak coś oddzielnego oraz kulturowo lepszego. Tymczasem jakiej jesteś rasy i jaki jest prardzeń jezyków indoeuropejskich w tym łaciny i greki? To też wylądowało z meteorytem ? Kultura europejska ma jedną manię od setek lat: wywyższanie się ponad innych. Wystarczy że coś jest inne , moze być lepsze,ale z definicji jest gorsze i juz. Tu jest jeden wyjątek : chyba że amerykańskie, hot-dog nawet robiony z padliny jest lepszy od jedzenia domowego  A jaki popularny ! Wymień jakie to wynalazki europejskie stawiają nasz region na szczycie. (miałem zapytac już wcześniej).
|
|
| | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jeśli porównujesz starożytny Rzym i Indie, to drogi (brukowane), akwedukty, metalurgia.
Skoro napisałem o obszarze Morza Śródziemnego to o niego mi chodziło, nie o Europę. Arabowie też mieli swój czas rozkwitu - byli lepsi od Europy pod koniec Średniowiecza, szczególnie w Afryce północnej.
A że porównuje kultury - no pewnie! Dlaczego miałbym tego nie robić? Ważne bym przyjął sensowne kryteria. Moim kryterium jest średni poziom życia, czyli pytam ilu żyło w nędzy, niehigienicznie, bez porządnego domu, dostępu do ścieżki awansu społecznego, czy też kultury w sensie sztuki, oraz podmiotowego stosunku do prawa stanowionego przez władcow; oraz pytam ilu to wszystko miało. Na koniec pytam, dlaczego jedno było "gorsze" od drugiego.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | >Moim kryterium jest średni poziom życia, czyli pytam ilu żyło w nędzy, niehigienicznie, bez porządnego domu, dostępu do ścieżki awansu społecznego, czy też kultury w sensie sztuki, oraz podmiotowego stosunku do prawa stanowionego przez władcow; oraz pytam ilu to wszystko miało.
A zdajesz sobie sprawę KIEDY w tej materi w Europie sie poprawiło ?
Kiedy w Indiach tworzono Wedy i kształtowały się zaczątki sanskrytu, kiedy budowano pałace i tworzyły się zręby filozofii obecnej do dziasiaj ,stanowiące podstawy nowozytnych TO Europa jak wyglądała ? NA wschodzie rozkwitały państwa, tu plemiona ganiały i tez nie wiadomo nawet jakie celtyckie, a może słowiańskie, a moze inne. Co tam Europa...Egipt ledwie w rozwój wchodził, może Monojczycy coś tam już zaczęli, a co tu mowić o jakiejś Grecji jaką znamy "starą" i Rzymie. Europejczycy w jednym wielką sztukę rozwinęli : w kopiowaniu. A przy tym z nadęciem twierdzą że to oni "koło" wynaleźli. I taka jest prawda o tej całej Europie z jej dokonaniami na przestrzeni setek lat wchodząc w milenia.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wszystko to można odwrócić i postawić jako zarzut - wskazuję tu na ogromny okres stagnacji. Zakładając, że Europa, jaką ją znamy rozwija się od pl.wikipedia.org/wiki/Czarna_śmierć to pokazuje, że rozwój potrafi napędzać dalszy rozwój. Dla mnie ciekawą jest dywagacja, dlaczego przez tysiąclecia Indie były w stagnacji? Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) | Prawdopodobnie z tego samego powodu co Chiny i Japonia. Plus polożenie geograficzne. Europa ma dobry punkt i Wschód w zasięgu i Afryka i pośrednicy. A i tak też przezywała niebywałą stagnacje na włsne życzenie.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie wiem, czy eufemistycznie nie napisałeś: "ograbiliśmy słabsze ludu". Tylko taki plus widzę z "położenia geograficznego". Z Indii do Chin bliżej niż z Europy. A i do Egiptu blisko (czyli Afryki).
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | A jakie grabieże masz na myśli materialne czy naukowe ?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >A jakie grabieże masz na myśli materialne czy naukowe ? Materialne. Nie wiem, co to znaczy grabież naukowa.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > dlaczego przez tysiąclecia Indie były w stagnacji? To dotyczy nie tylko Indii, ale całej Azji. Afryki, obu Ameryk i Oceanii, czyli całego świata poza Europą. Należałoby postawić pytanie, dlaczego to Europa wyrwała się ze stagnacji?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >> dlaczego przez tysiąclecia Indie były w stagnacji? >To dotyczy nie tylko Indii, ale całej Azji. Afryki, obu Ameryk i Oceanii, czyli całego świata poza Europą. Afryka przez klimat - dlatego na przyklad Egipt nie mógł ruszyć dalej. Chociaż nie - mógł! W Egipcie odkryto aluminum, ale faraon bojąc się, że naruszy to ceny srebra (srebro było walutą) odkrywce zabił, technologię zniszczył, a sprawę odkrycia zatuszował. Nie miał takiego zmysłu, że mógłby aluminium handlować z innymi ludami i zbijać na nim majątek. Oceania klimat być może. Obie Ameryki, to nie wiem - zdaje się, że wyrosły tam całkiem ciekawe cywilizacje. Nie potrafię powiedzieć, co je zatrzymało. W Azji natomiast były Chiny, które wyprzedziły Indie. Zdaje się, że Japonia również wyprzedziła Indie.
>Należałoby postawić pytanie, dlaczego to Europa wyrwała się ze stagnacji? Nie wiem. Podejrzewałbym, że budownictwo to sprawiło. I metalurgia.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Nie wiem. Podejrzewałbym, że budownictwo to sprawiło. I metalurgia.
Mnie się wydaje, że chciwość, głód ziemi i technologia wojenna, a potem już zadziałała synergia, chociaż tak skrótowo ciężko powiedzieć.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Nie wiem. Podejrzewałbym, że budownictwo to sprawiło. I metalurgia. >Mnie się wydaje, że chciwość, głód ziemi i technologia wojenna, a potem już zadziałała synergia, chociaż tak skrótowo ciężko powiedzieć. W takim razie Mongołowie powinni byli podbić świat. Sam podbój nie wystarcza - potrzeba czegoś, co utrzyma podbite ziemie w całości.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | finerbijk (17282 punktów) | >Sam podbój nie wystarcza - potrzeba czegoś, co utrzyma podbite ziemie w całości.
Europejskie imperia też się prędzej czy później rozpadły.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Sam podbój nie wystarcza - potrzeba czegoś, co utrzyma podbite ziemie w całości. >Europejskie imperia też się prędzej czy później rozpadły. Ale przynosiły postęp.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Właśnie. Była pewna ciągłość. Nawet po upadku Rzymu - z jaką manią wracano do jego "pogańskich" mitów.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Właśnie. Była pewna ciągłość. Nawet po upadku Rzymu - z jaką manią wracano do jego "pogańskich" mitów. Chodzi mi raczej o to, że spora część wynalazków i udogodnień cywilizacyjnych przechodziła dalej, a jeszcze do tego w następnym okresie wymyślano nowe.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Afryka przez klimat - dlatego na przyklad Egipt nie mógł ruszyć dalej. Chociaż nie - mógł! W Egipcie odkryto aluminum, ale faraon bojąc się, że naruszy to ceny srebra (srebro było walutą) odkrywce zabił, technologię zniszczył, a sprawę odkrycia zatuszował. Nie miał takiego zmysłu, że mógłby aluminium handlować z innymi ludami i zbijać na nim majątek. ??? Miedź, ołów, złoto, srebro, cyna, cynk (te dwa ostanie sprowadzane), żelazo... Ale aluminium? Pierwsze słyszę, zwłaszcza ten kryminał. Metodę uzyskania metalicznego aluminium opracowano, o ile mi wiadomo, dopiero w XIX wieku. Po co komu w starożytności kupka boksytu? Na marginesie - srebro nabrało właściwości waluty dopiero ok. 800 r. p.n.e., czyli strasznie późno. Wartość towarów mierzono wcześniej w złocie i miedzi, a jednostką obrachunkową był deben (w czasach Nowego Państwa 91 g). Walutą było też zboże i kamienie szlachetne.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Anegdotę o aluminium spotkałem kilka razy (w tym zdaje się raz u Lema). Szukałem jej w internecie, ale nie znalazłem. Poszukam jeszcze - jestem pewien, że tę informację słyszałem/widziałem z więcej niż jednego źródła i nie były to "głupie" źródła.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niemożliwe. Pozyskanie aluminium z boksytów było zbyt trudne technologicznie dla Egipcjan.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >Niemożliwe. Pozyskanie aluminium z boksytów było zbyt trudne technologicznie dla Egipcjan. Prawda. Dla każdego przed 1825 rokiem. Fakt, jakieś niewielkie ilości boksytów w Egipcie są. Chyba nawet się się je eksploatuje, ale na bardzo małą skalę. To teraz, nie w starożytności.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Niemożliwe. Pozyskanie aluminium z boksytów było zbyt trudne technologicznie dla Egipcjan. Ech. A co powiesz o budowaniu piramid? Też niemożliwe. Jednak dali radę. Nie martw się, znajdę w jakiejś książce tę informację, skoro w necie tego nie ma - tylko zajmie mi to więcej czasu.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Sceptymucho - to nie to samo! Paradoksalnie piramidy świadczą o słabo rozwiniętej technice budowlanej. Egipcjanie nie potrafili wtedy przesklepiać większych przestrzeni. Dlatego nakładali na siebie coraz mniejsze piętra litego materiału. Tego typu konstrukcje znajdziemy w wielu cywilizacjach, które chciały wznieść coś monumentalnego, a nie znały kolebki, sklepienia łukowego. Te ostatnie wprowadzili na szeroką skalę dopiero Rzymianie, rozwijając w nieprawdopodobnym wręcz zakresie skromną ideę Etrusków. Wciąż trwają spory, czy obok Rzymian niezależnymi odkrywcami tego nowoczensego typu sklepień nie byli też Persowie. Być może, lecz należy pamiętać, że mamy tu sąsiadów. Zatem to, że Egipcjanie budowali piramidy, świadczy o ich wytrwałości, dobrej organizacji pracy, ale zdecydowanie wbrew boksytom przetwarzanym na aluminium. Tu jeszcze mogę dodać, iż Egipcjanie długo nie dorobili się dla potrzeb rzeźby metalowych dłut i używali kamiennych, co też było ogromnie pracochłonne i ciężko aż uwierzyć, że doskonale, dokłatnie wyrzeźbione inskrypcje na obeliskach przez długie lata wyklepywano otoczakami! Ale gdzie tu boksyty i aluminium?!?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Boksyty są jak wpiszesz "aluminum egypt". Na źródła musisz niestety poczekać. Nie rozumiem dlaczego masz problem z aluminium pl.wikipedia.org/wiki/Stopy_aluminiumTu są temperatury topnienia i wrzenia. Najpewniej wytop z boksytów wymaga wyższych temperatur, co nie zmienia faktu, że kowalstwo w Egipcie istniało i rzecz jest technicznie możliwa. Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >kowalstwo w Egipcie istniało i rzecz jest technicznie możliwa. Nie spotkałam się nigdy z żadnym egipskim starożytnym wyrobem aluminiowym. Mało tego - nie widziałam nigdy żadnego starożytnego czy średniowiecznego wyrobu aluminiowego. Fakt, że się niespecjalnie metalami interesowałam, ale mam wrażenie, że przynajmniej o uszy by mi się obiło. Obecnie Egipt owszem, produkuje aluminium, widziałam hutę w Asuanie, nie wiem, czy gdzieś jeszcze jest. W starożytności wytop aluminium był nieznany.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jak znajdę źródła mojej wiedzy, to je umieszczę.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > Tego typu konstrukcje znajdziemy w wielu cywilizacjach, które chciały wznieść coś monumentalnego, a nie znały kolebki, sklepienia łukowego. Ha! Jak znajdziesz się gdzieś Jacku w pobliżu komputera  to napisz mi o Wolnomularzach i tych właśnie ich sklepieniach łukowych. Ponoć tylko oni znali tajemnicę utrzymania całej reszt nad tym łukiem...... Pozdrawiam 
"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Namaste Kowalska!
Wczoraj w Indiach padało i byli wolnomularze. Podziwiam ich nozdrza!
Pozdrowienia z serca chaosu!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > Namaste Kowalska! Wczoraj w Indiach padało i byli wolnomularze. Podziwiam ich nozdrza!> Pozdrowienia z serca chaosu! Aha. Pogoda ma wpływ. Rozumiem. Co do moich nozdrzy to nie mam zdania, gdyż mi już odpadły z powodu alergii. Ja też Cię pozdrawiam. Zaraz lunie, ślicznie stalowe niebo jest. 
"Historia przyznała rację papieżowi. Afryka doznała jedzenia."
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tu "lunąć" oznacza dostać w łeb wodospadem! Dosłownie! Jak jest pora deszczowa, to niekiedy kapuśniaczek zatrzymuje cały ruch na jezdniach. Później zaś w niektórych miastach można poruszać się raczej motorówkami niż samochodami. Najzabawniejszy jest deszczowy Mumbaj - gigantyczne miasto ściśnięte na wąskim cyplu nad oceanem! No ale ja jestem w Delhi. Też pozdrawiam  Ashirvad!
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Egipcjanie sporadycznie budowali konstrukcje odciążające, podobne do sklepienia pozornego, stosowanego w Mezopotamii i Persji (Persowie nie znali sklepienia właściwego). Jest przypadek sklepienia kolebkowego w Grecji, ale na szerszą skalę sklepienia budowali dopiero Etruskowie, wykorzystując klińce. To takie kamienne ciosy, szersze z jednej strony. Układano je węższym końcem do środka i tak powstawał łuk sklepienia. Rzymianie rozpowszechnili rozmaite sklepienia. >Egipcjanie długo nie dorobili się dla potrzeb rzeźby metalowych dłut i używali kamiennych Eeeee tam... Ludzie z doliny Rzeki znali miedź w 7 tysiącleciu p.n.e., w połowie 6. potrafili wyciągać miedziany drut, a w czasach budowy piramid to już nawet brąz się tu i ówdzie pokazywał, acz sporadycznie, bo cyny ani cynku nie posiadali. Mieli narzędzia miedziane, ale mówiąc prawdę, kamienne chyba były lepsze. Płaskorzeźby wykonywano w wapieniu, to problemu nie było, można było dłubać miedzią, ale wykuć z litej skały wielkie granitowe bloki, to miedzianym ciosłem raczej by się nie dało. Nawiercało się dziurki, wbijało kołeczki, polewało wodą i kamień sam pękał. Trzeba tylko było wiedzieć, jak, żeby pękł dokładnie tam, gdzie chcieli. Do szlifowania i wygładzania kamiennej powierzchni najlepszy jest kamień, taki sam lub ciut twardszy, niż obrabiany.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale tak poza tym nie chcę pomniejszać wspaniałego dorobku Egipcjan. Po prostu wszystko musiano kiedyś odkryć. Sceptymucha pokazał piramidę jako przykład egipskiego rozmachu umożliwiającego tak futurystyczne technologie, jak uzyskiwanie aluminiun. I tylko dlatego zaprotestowałem, wskazując na oczywisty w tak starożytnych czasach brak wiedzy o wszystkim, jak choćby o sklepieniu łukowym, tudzież kolebkowym, oraz o kopule. Nie jestem pewien owego aluminium, ale wydaje mi się, iż temperatura wytopu rudy jest wyższa niż w przypadku żelaza i była zbyt dużym wyzwaniem dla starożytnych pieców.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ech. A co powiesz o budowaniu piramid? Też niemożliwe. No jak to? Koło znali, dźwignię też, że o równi pochyłej nie wspomnę. Wypoziomowanie powierzchni pod budowę stanowiło bułkę z masłem, mieli wodę. Obrobienie wielkich bloków kamiennych to też żaden problem, mieli ludzi i czas.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 5 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Obrobienie wielkich bloków kamiennych to też żaden problem, mieli ludzi i czas.Tak sobie sprawdzali na timerze słonecznym ile jeszcze zostało do końca starożytności i wychodziło im, że spoko-majonez  .
Czas budować front walki przeciw agresji w polityce. (Bronisław Komorowski)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |  Ty nie twierdziłaś, że takie odkrycie (aluminium) za faraonów było niemożliwe. Jedynie, że o nim nie słyszałaś mimo swojej ogromnej wiedzy. Jacek stwierdził, że było niemożliwe. Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To jest ciekawe pytanie. Dotyczy zwłaszcza okresu od późnej starożytności do progu nowożytności. Część winy można zwalić na najazdy muzułmańskie, choć wszystko wskazuje na to, iż stagnacja zaczęła się wcześniej. Później Mogołowie wyrwali północną część Indii ze stagnacji, niestety, w połowie XVII wieku, również pod wpływem nietolerancji religijnej (cesarz Auranghzeb) znów zaczęło się dziać źle. Mało wiemy o walkach buddystów z hinduistami, a były one z pewnością krwawe, skoro w ich wyniku nie ostali się w Indiach buddyści (dla porównania na Sri Lance przeważają). Buddyzm rozpropagował (być może siłą, pomimo edyktów sławiących niezadawanie przemocy) cesarz Asioka w III w pne. Lecz po jego rządach jego imperium w zasadzie wyparowało.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wedy tworzono jakieś 1500 - 1300 lat pne. Tworzyły je proste plemiona pasterskie najeżdżające ówczesnych mieszkańców Indii. Mimo to owi pasterze (nie lepsi od cywilizacji Achajów) mieli ogromny talent poetycki i świetne techniki pamiętania, dzięki czemu wedy zachowały się do dzić. Zaczęto je spisywać około XI wieku ne, bo dopiero wtedy Hindusi zdecydowali się na używanie pisma poza administracją i handlem (to zawsze był pierwotny zakres użycia pisma). Wedy są wspaniałą poezją, pokazującą bardzo prostych ludzi mających jednak świetne zacięcie do filozofowania (podobnie jak filozofowie jońscy). Co ciekawe, niektóre wedy są areligijne, mimo to stały się podstawą hinduizmu, wcześniej tzw. braminizmu. Teraz idźmy dalej - nie sądzę, aby Grecy i Rzymianie byli mniej oryginalnymi twórcami cywilizacji niż Hindusi. Obydwie nacje kopiowały i modyfikowały dawniejsze odkrycia, ale też miały swoje pomysły. W Indiach nie pojawiło się tak wpływowe i długotrwałe imperium jak Rzym. Wielką wadą ich cywilizacji był brak użycia pisma w celach artystycznych. Dlatego też wiele tekstów zaginęło, zostały tylko te najważniejsze. Ze starożytności Greckiej i Rzymskiej mamy znacznie więcej literatury. Jeśli chodzi o zabytki kultury materialnej, to zwłaszcza Starożytny Rzym pozostawił ich po sobie więcej. Łacina pełniła podobną fukncję w porzymskiej Europie, jak sanskryt w średniowiecznych Indiach. Armie indyjskie były słabe, słabo rozwinięto sztukę strategii, więc pomimo pięknie wykonywanego uzbrojenia, najeźdźcy muzułmańscy przechodzili przez nie jak przez mgłę. I gdy podbiwszy wroga, używali jego formacji w swoich armiach (byli przeważnie dość tolerancyjni) nie były one cenione. Jeden turecki żołnierz na polu bitwy znaczył tyle co stu Hindusów. Nie była to tylko plotka - historia na to wskazuje. Inną wielką wadą cywilizacji indyjskiej byłą niechęć do morza. Tylko w jednym okresie hostorycznym zdołali oni podbić indonezję. Poza tym utrwaliło się, iż braminom nie wolno przepływać mórz.
Więc - starożytność europejska wcale nie była mniej wspaniała od indyjskiej. Sredniowiecze przyniosło upadek obydwu cywilizacji, spowodowany nowymi fanatycznymi ruchami religijnymi (purany indyjskie są świętymi księgami takich ruchów). Wchodzenie w nowożytność w przypadku Europy było dużo lepsze. Mieliśmy swój renesans. W Indiach elitą intelektualną stali się stosunkowo światli Mogołowie, którzy jednak nie zapewnili sobie stabilności rządów i równomiernego rozwoju różnych dziedzin gospodarki. W XVIII wieku armie mogolskie nie miały najmniejszych szans z Brytyjczykami, którzy wypracowali też lepszy, choć korzystny dla siebie system administracji. Później Rewolucja Przemysłowa zwiększyła niewyobrażalnie przewagę najeźdźców. System kastowy przeszkadzał Hindusom w ruchach niepodległościowych aż do załamania się Imperium Brytyjskiego pod wpływem innych potęg, niż indyjscy rewolucjoniści. Teraz Indie są wolne i trzymam za nich kciuki! Mam nadzieję, że będziemy budować nowoczesność wspólnie!
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Nie wiadomo kiedy Wedy tworzono w formie pisanej i kto to robił, czy plemiona czy już państwo. Dodatkowo przyjmuje się kilka set lat przekazów ustnych, co ma sens. Co najwyżej można datować egzemplarz który wskaże okres, ale czy Początek ?
>Inną wielką wadą cywilizacji indyjskiej byłą niechęć do morza.
To samo w Chinach, ale jest zasadniczy powód dlaczego było takie podejście. A Afrykanie ?
>armie mogolskie nie miały najmniejszych szans z Brytyjczykami, którzy wypracowali też lepszy, choć korzystny dla siebie system administracji
Chiny tez nie miały szans, ale kto miał w ogóle jakiekolwiek szane z formacjami europejskimi w OKRESIE (a to wazne) o którym piszesz. Wszak kto dokonał podbojów świata ? A jeśli chodzi o administracje jako taką to zdaje się że Chin niekt w tym względzie nie przebije, ale ponownie w jakim okresie ? Zatem zestawianie ze sobą cywilizacji i regionów i wyznaczanie jakieś supremacji mija się kompletnie z celem. Niemniej w ciągłości i stabilnosci (a co ma wpływ na rozój cywilizacyjny) na pewno nie przodujemy. Ba! Nawet fałszowaliśy ten obraz "jakoby" oraz na podstawie domniemanej wyższości religjnej : wierni i poganie których koniecznie trzeba nawracac przedtem wyciskając jak cytrynę. Takei podejście do świata zdecydowanie stawia nas in minus, niemal zawsze stawialiśmy podbój ponad handel i porozumienie. Czy to równiez zawiera się w tej supremacji kulturowej ?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dzięki pamiętaniu wed zachował się tak zwany język wedyjski, będący przed sanskrytem, a którego nie rozumieli sami pamiętający. Innym sposobem datowania jest zwrócenie uwagi na realia opisywane przez autorów wed. Jaki obszar był przez nich podbity, jaka była kultura materialna? Wedy najpewniej nie są archaizowane, ich autorzy nie mogliby też sobie pozwolić na stylizację aż tak mylącą dla współczesnych naukowców.
Co do ciągłości kultury, to czasem mam wrażenie, iż Indie składają się z mozaiki wciąż rozpadających się kultur. Ciągłe są rytuały, pewne sposoby zarządzania. Całą reszta zmieniała się szybciej i nie pozostawiała po sobie żadnego śladu, bardziej niż w Europie. Jeśli chodzi o Chiny, to nie jest to cywilizacja starsza od Europejskiej. Jeśli wziąć pod uwagę cywilizację Achajów i Minojską. W Chinach następowały gwałtowne zmiany władzy, były one podbijane przez najeźdźców. Faktem jest, że lepiej niż w Europie zachowywała się infrastruktura i główne toposy kulturowe. ALe jeśli patrzeć na Europę jako na przedłużenie cywilizacji Greko - Rzymskiej, jesteśmy rówieśnikami, u których zasada ciągłości była odmienna. Tym niemniej nigdy nie zrezygnowaliśmy w pełni z naszych antycznych języków, ani z pytań zadawanych przez naszych najdawniejszych filozofów. Tak naprawdę najstarszą cywilizacją mógłby być Iran, kontynuator Mezopotamii, ale tam ciągłość została zachowana bardzo reliktowo. Jeszcze gorzej ma się sprawa Egiptu (choć nie można nie wspomieć o wciąż istniejących reliktowo obrzędach i elementach tradycji ludowych sięgających Starożytnego Egiptu).
I jeszcze na zakończenie proponuję medytację nad słowem i pojęciem "atom". Mamy to ciągłość i to mądrą, czyż nie? (nawiasem dodam, iż Hindusi pomstują czasem, iż w ich języku mówi się "atom" a nie używa się słowa odsanskryckiego, choć mieli oni koncepcje atomistyczne, ale to my zachowaliśmy tu twórczą ciągłość - punkt dla Europy!)
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Wedyjski przetrwał w językach słowiańskich. Kiedyś widziałem takie naukowe zestawienie wyrazów,aby pokazać pokrewieństwo i źródło (rdzeń). Podśmiewałem się nawet że w zasadzie niewiele brakuje aby szybko nauczyć się tego Jeżyka, nie wiem tylko jak z gramatyką. A więc emigrowaliśmy i na pewno nie "boso". A to oznacza że cywilizacje jakie się wytworzyły na terenie Europy sa de facto spadkobiercami,a nie prekursorami. O ile mnei paięc nie myli pochodzenie całej naszej grupy na tym terenie jest wspólne i wskazuje na Indie, za wyjątkiem...Lapończyków.
Niestety z powodu neitrwałości mateiriałow pochodzenia biologicznego wszlekie datowania na podstawie zapisów leżą tylko w zakresie dywagacji. Nawet spisywanie esejów w kamieniu (Egipt i Majowie) zaczeło się dość póżno, to jednka więcej kosztuje i jest mniej użyteczne niż klasyczny przekaz na innych materiałach i to bardziej praktycznych.
Przykład : na terenie Polski wykopaliska naczyń i na tej podstawie nazywanie okresów istnienia pewneych kultur. Ale jakich ? Nie wiadomo. Inny przykład : kamienne kręgi (klasyka). W konsekwencji nie wiadomo czy były jakieś zapisy czy też nie, a wytrzymałosc okreśłonych materiałow poza kamieniem jest ściśle ograniczona. Można oczywiście wysnuć wniosek (i się wysnuwa) że nie znano pisma,ale...równie dobrze można powiedzić że owszem,ale się nie zachowało z oczywistych powodów. Oba twierdzenia sa tak samo prawdziwe, choć różnice sa w ich popularności i nauczaniu. Co mnie specjalnie nie dziwi wszak trzeba oprzeć wiedze na konkretach namacalnych, tylko że to powoduje również pewne zamknięcie się w teoriach jedynie słusznych - to tak na marginesie.
Osobiście uważam że cywilizacja na poziomie państwa (organizacji) jest znacznie starszym wynalazkiem niż się zakłada.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Raczej nie wedyjski. Najpewniej ludy indoeuropejskie startowały z Anatolii. Języki słowiańskie są bardzo zachowacze, mamy na ten przykład odmiany przypadkowe (hindi ma tylko dwie, francuski nie ma, niemiecki ma cztery itp). Mieliśmy zatem wspólnego przodka, któremu najbliżej było do języka Hetytów. Jednakże praprzodkowie Słowian nigdy nie mówili po wedyjsku, choć silny wpływ mogły mieć na nich ludy północno irańskie, których język był bliższym kuzynem wedyjskiego.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Zauważ że wedyjski wymarł na terenie Indii. Nawet sanskrytem posługują się tylko kapłani,a muszą chcąc odczytać księgi. Gdyby nie to, to wymarłby, zresztą i tak to nastąpi tak jak było w przypadku łaciny. Zatem hindii nie jest tu żadnym odnośnikiem, to inny język, podobnie łacinę zastąpiły inne. I wydaje mi się nawet że hindii nie ma nic wspólnego z wedyjskim (chyba że się mylę), a czego nie można powiedzieć o spuściźnienie jezykowej łaciny na terenie Europy. Nie wiadomo jak tam było z naszymi przodkami, jedynie przypuszczenia i to oparte na pewnym odtwarzaniu z zachowanych rdzeni "jakby to mogło być". Cokolwiek wirtualne, ale nic innego nie pozostaje. Jednak i to daje dowód choc skromy iż jesteśmy spadkobiercami,a nie kreatorami - w ogólnym pojęciu. I niestety wstyd nam samym przyznac się do tego i było wstyd, no bo co , jakieś tam Indie ze swoim systemm kastowym , ubustwem itp ? Wszak "sarmaci" brzmi o wiele dumniej
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, do czego zmierzasz. Wszyscy współcześni ludzie są spadkobiercami przodków, zaś cywilizacje dawniejszych cywilizacji.
Jeśli chodzi o hindi, to jest on mieszanką prakrytu, który wyrósł z sanskrytu (albo pokrewnego mu dialektu wiejskiego), oraz irańskiego, arabskiego i tureckiego. Obecnie na gruncie nacjonalizmu Hindusi starają się oczyścić hindi z tych ostatnich naleciałości, wprowadzając na nowo słowa sanskryckie, lub zbudowane na nich nowe słowa (tak jak nasza biologia zbudowana jest z greckich słów).
Jeszcze raz - w 1300 roku p.n.e Hindusi byli na poziomie Achajów. Jedni i drudzy mówili językami indoeuropejskimi, które pochodziły od przodka starszego co najmniej o tysiąclecie. Nie ma tu żadnych powodów do dumy, ani zawstydzenia. Słowianie nie wywodzili się ani od Greków, ani od ludów wedyjskich, choć tym ostatnim byli bardziej językowo pokrewni.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | > Nie ma tu żadnych powodów do dumy, ani zawstydzenia. Słowianie nie wywodzili się ani od Greków, ani od ludów wedyjskich, choć tym ostatnim byli bardziej językowo pokrewni.
Własnei do tego zmierzam.
Choc co do "ludów wedyjskich" to nie wiadomo kim byli aby miec pewneosc niepokrwieństwa.
Tak więc wszelkie rozpatrywania wyższosci i lepszości (porównania) sa niczym wiecej jak tylko przysłowiowym rostrzasaniem Swiąt Bożego Narodzenia na Świetami Wielkiej Nocy. I tyle.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Pokrewieństwo jest pewne! Przecież zarówno my, jak i Hindusi mówimy językami Indoeuropejskimi. Oznacza to, że jesteśmy spokrewnieni ze sobą bardziej niż z Chińczykami, czy ludem Hutu. Oczywiście, zdarza się, iż podbity lud przyjmuje język najeźdźcy. W Meksyku mamy mnóstwo Indian mówiących po hiszpańsku, choć genetycznie są od nas dalsi niż Arabowie na ten przykład. Również w Indiach ludy indoeuropejskie wymieszały się z drawidyjskimi. Zatem pokrewieństwo jest częściowe. Ale jest.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | AdamGr (3037 punktów) | Wiesz, pewne to masz DNA. A to tanie nie jest, jeszcze. Dzieki badaniom można całkiem wiele sznurków odnależc, czasami zaskakujących. Ja w każdym razie nie ma wątpliwosci co do korzeni. A propos, czy ktoś prowadził badania przy pomocy DNA dokładnie pod kątem pochodzenia słowian, czy może ogólnie rasy indo ? - tak z ciekawości.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, ale zauważ, iż zwróciłem uwagę na częściowe pokrewieństwo, byłem ostrożny. Choć oczywiście istnieje szansa, iż najeźdźców, którzy gdzieś tam narzucili swój język było znacznie mniej niż autochtonów (to jest autochtoni przechodzili na język najeźdźców stopniowo), po czym pula genetyczna najeźdźców niemal zupełnie znikła z mówiącej ich językiem populacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Rigoletto (3891 punktów) | >Jeszcze raz - w 1300 roku p.n.e Hindusi byli na poziomie Achajów. Jedni i drudzy mówili językami indoeuropejskimi, które pochodziły od przodka starszego co najmniej o tysiąclecie.
No, ba. Nawet bogów mieli podobnych - wedyjski bóg niebios Djaus, to odpowiednik greckiego Dzeusa. To wszystko wskazuje, że Ariowie i Grecy są spokrewnieni przynajmniej na zasadzie następstwa kultur (bo niekoniecznie stricte genetycznie).
>Nie ma tu żadnych powodów do dumy, ani zawstydzenia. Słowianie nie wywodzili się ani od Greków, ani od ludów wedyjskich, choć tym ostatnim byli bardziej językowo pokrewni.
Wedyjski jako stary język jest bardziej zbliżony do pierwotnego języka Indoeuropejczyków, a Słowianie długo przebywali w rejonach gdzie wpływy innych języków nie były tak silne (np. język grecki ukształtował się pod silnym wpływem języka/języków ludności przedachajskiej), więc i języki słowiańskie są bardziej "pierwotne" niż germańskie, romańskie, itd.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Witaj Rigoletto!  Całkiem możliwe, że języki słowiańskie i bałtyjskie, wśród żywych języków, są obecnie najbliższe pierwotnemu indoeuropejskiemu. Żeby było jeszcze zabawniej, mamy też stare naleciałości innych języków indoeuropejskich, na przykład zachowały się u nas gockie słowa - chleb i chlew, niemal bez zmian, kiedy to ludy germańskie zmieniły je nie do poznania... To w sumie jest zabawne, mówić i pisać tak archaicznym językiem jak polski!
|
|
| | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie była młodsza. Wedy są z około 1300, Achajowie też.
|
|
| | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | |
|
| | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | AKurat info o Indiach z wikipedii polskiej są pisane przez jakichś ignorantów. Wystarczy porównać z angielską. Idące za daleko w tył datowania związane są z indyjskim "im dawniej tym lepiej". Przypuszczam, iż polskie hasła do wikipedii pisały osoby sympatyzujące niezbyt obiektywnie z hinduizmem. Obecnie większość indologów zgadza się na 1500 - 1300, albo nawet 1300 - 1000. Jest to związane z zabytkami irańskimi choćby, oraz z Muhendżodaro. Nie da się datować cywilizacji Muhendżodaro zbyt wcześnie, a ona nie była interaktywna z twórcami wed.
|
|
| neti neti (30 punktów) | Napiszę najważniejszą rzecz jaką się da napisać w tym temacie - praktyki buddyzmu i hinduizmu to nie filozofie dla racjonalistów, którzy nie są w stanie wyśmiać samego siebie i uznać swoje argumenty za zwykłą zabawę w życie społeczne, a nie fakty naukowe i odzwierciedlenie "jedynej rzeczywistości". Posługując się takimi pojęciami jak "uważam", "smutne", "odpoczynek dla umysłu", "rzeczywistość", oddala się Pan jedynie od nauk Dharmy i przesłania praktyki medytacji. Nie chce mi się wierzyć, że pisze Pan z Indii. Co Pan robi na polskim forum, dyskutując o takich rzeczach? Proszę porozmawiać z guru, a nie obgadywać go za plecami.
>Jeśli ktoś zamyśli się na spacerze, lub patrząc na Taj Mahal, albo Wawel - ok, można to nazwać medytacją
"Jeśli ktoś skaleczy się w palec w pokoju gościnnym, lub oglądając telewizję, albo czytając gazetę - można to nazwać obieraniem ziemniaków". Proszę wyłączyć telewizor, odłożyć gazetę, iść do kuchni i zacząć obierać ziemniaki, uważając, żeby się nie skaleczyć.
|
|
 | 2 na 2 | rhotax7 (3947 punktów) | >praktyki buddyzmu i hinduizmu to nie filozofie dla racjonalistów A dlaczego nie ? Jakiś kodex Racjonalisty zakazuje zapoznania się z tego typu sposobami myślenia--choćby by móc je opisać naukowo i zapisać prawdziwy obraz obiektywny tych "mądrości"--tak jak to robi Jacek T.. >którzy nie są w stanie wyśmiać samego siebie Jestem racjonalistą (z każdym dniem bardziej) i potrafię śmiać się z siebie i rozbawiać innych. Także już moja osoba falsyfikuje Twoją tezę. >i uznać swoje argumenty za zwykłą zabawę w życie społeczne Ateizm i racjonalizacja postępowania przy kierowaniu się wyborami prowadzącymi do prawdy o świecie, sytuacji w kraju i gospodarce czy samego poprawnego rozumowania tak innego od tego prezentowanego przez większość populacji--to nie zabawa w życie społeczne a po prostu najnormalniejszy sposób kroczenia przez życie bez złudzeń. > oddala się Pan jedynie od nauk Dharmy i przesłania praktyki medytacji. Racjonalna obiektywna ocena to nie odwracanie się od nauk kogoś kto być może i był myślicielem ale żadnym nadzwyczajnym skoro jego filozofii się nie naucza na uczelniach a takich starożytnych Greków już tak a sposoby argumentacji zawarte choćby w Dialogach Platona są nadal aktualne. A Budda ? Zagiąłbym jego wywody błyskawicznie jeśli by tylko stanął przede mną. >Nie chce mi się wierzyć, że pisze Pan z Indii. Co Pan robi na polskim forum, >dyskutując o takich rzeczach? Proszę porozmawiać z guru, a nie obgadywać go za >plecami. Świetny txt. Szczególnie te "takie rzeczy" jakby to była ampułka krwi świętej kremówki --a to tylko powymyślane mądrości ludzi którzy nic nie wiedzieli o świecie i ludzkiej psychice i budowie mózgu i organizmu. A co robi Jacek T. na tym forum? Robi bardzo dobrą robotę racjonalnie opisując nam daleki egzotyczny świat i obnażając jego ułudy. Bo tam rządzi MARA/MAJA tylko ma inne postacie tak różne od naszego Katolizmu ale równie pożerające zasoby i czas. >"Jeśli ktoś skaleczy się w palec w pokoju gościnnym, lub oglądając telewizję, albo czytając gazetę - można to nazwać obieraniem ziemniaków". Nie nie można. Ale wyciszenie przy muzyce czy zawieszenie na kontemplacji dzieła sztuki czy też aktywna pełna koncentracja na wykonywanym ćwiczeniu i ruchu sztangi czy ciała w Tai-chi to już rodzaj medytacji.
|
|
|  | | neti neti (30 punktów) | >>praktyki buddyzmu i hinduizmu to nie filozofie dla racjonalistów >A dlaczego nie ? Jakiś kodex Racjonalisty zakazuje zapoznania się z tego typu sposobami myślenia--choćby by móc je opisać naukowo i zapisać prawdziwy obraz obiektywny tych "mądrości"--tak jak to robi Jacek T.. Spróbuj, a sam się przekonasz. Mądrość i dobra rada nie muszą być dowodami. >>którzy nie są w stanie wyśmiać samego siebie >Jestem racjonalistą (z każdym dniem bardziej) i potrafię śmiać się z siebie i rozbawiać innych. Także już moja osoba falsyfikuje Twoją tezę. Musisz być bardzo komunikatywnym człowiekiem. >>i uznać swoje argumenty za zwykłą zabawę w życie społeczne >Ateizm i racjonalizacja postępowania przy kierowaniu się wyborami prowadzącymi do prawdy o świecie, sytuacji w kraju i gospodarce czy samego poprawnego rozumowania tak innego od tego prezentowanego przez większość populacji--to nie zabawa w życie społeczne a po prostu najnormalniejszy sposób kroczenia przez życie bez złudzeń. Nie jesteś zaoferować mi w stanie niczego poza złudzeniami. >> oddala się Pan jedynie od nauk Dharmy i przesłania praktyki medytacji. >Racjonalna obiektywna ocena to nie odwracanie się od nauk kogoś kto być może i był myślicielem ale żadnym nadzwyczajnym skoro jego filozofii się nie naucza na uczelniach a takich starożytnych Greków już tak a sposoby argumentacji zawarte choćby w Dialogach Platona są nadal aktualne. Definiujesz podświadomie słowa, nawet gdy wiesz dobrze, że ich nie rozumiesz. To kolejny głupi nawyk wielu z racjonalistów, przed czym właśnie przestrzegałem. Nie wiesz czym jest Dhamma. Od razu stwierdzasz, że filozofia Platona to znacznie lepszy wybór życia. To Twój teatrzyk. Niech tak pozostanie, nie musisz filozofii buddystów uznawać za "mniej nadzwyczajną", bo potrafią przyjąć to z uśmiechem na twarzy, dodając, że jest nudna i wyczerpująca. >A Budda ? Zagiąłbym jego wywody błyskawicznie jeśli by tylko stanął przede mną. Rzucasz słowa na wiatr. Czy to postanowienie? Czy na prawdę spróbujesz? Śmiało. >>Nie chce mi się wierzyć, że pisze Pan z Indii. Co Pan robi na polskim forum, >dyskutując o takich rzeczach? Proszę porozmawiać z guru, a nie obgadywać go za >plecami. >Świetny txt. Szczególnie te "takie rzeczy" jakby to była ampułka krwi świętej kremówki --a to tylko powymyślane mądrości ludzi którzy nic nie wiedzieli o świecie i ludzkiej psychice i budowie mózgu i organizmu. Uderzasz złością w znaczenie tego co mówię jak w dzwon, wprawiając wszystko w drganie. Obrona świętości siebie ani żadnej z nauk nie jest jednym z moich pragnień, a prawdziwej mądrości nie dostrzegam w "wymyślaniu", a jedynie w widzeniu tego, które pozostanie niepodważalne. Twoje oskarżenia to Twoja decyzja. Twoje uznanie dla anatomii i biologii również. Podążać za Dharmą to widzieć również powód swoich czynów. >A co robi Jacek T. na tym forum? Robi bardzo dobrą robotę racjonalnie opisując nam daleki egzotyczny świat i obnażając jego ułudy. Bo tam rządzi MARA/MAJA tylko ma inne postacie tak różne od naszego Katolizmu ale równie pożerające zasoby i czas. Życzę Tobie w takim razie wielu zasobów i wiele czasu. >>"Jeśli ktoś skaleczy się w palec w pokoju gościnnym, lub oglądając telewizję, albo czytając gazetę - można to nazwać obieraniem ziemniaków". >Nie nie można. >Ale wyciszenie przy muzyce czy zawieszenie na kontemplacji dzieła sztuki czy też aktywna pełna koncentracja na wykonywanym ćwiczeniu i ruchu sztangi czy ciała w Tai-chi to już rodzaj medytacji. Wyciszenie przy muzyce czy zawieszenie na kontemplacji dzieła sztuki czy też aktywna pełna koncentracja na wykonywanym ćwiczeniu i ruchu sztangi czy ciała w Tai-chi to nie rodzaj medytacji, a wyciszenie przy muzyce, zawieszenie na kontemplacji dzieła sztuki, aktywna pełna koncentracja na wykonywanym ćwiczeniu i ruchu sztangi lub ciała w Tai-chi. O prawdziwych formach medytacji polecam się nieco pouczyć. Alan Watts to całkiem miły umysł do zbadania w tym kierunku.
|
|
| |  | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | >Nie jesteś zaoferować mi w stanie niczego poza złudzeniami. Ależ nie oferuję i nie mam zamiaru nawracać ani zawracać z Drogi, Ścieżki, Autostrady czy co tam prowadzi--bo mnie mój umysł dla przeciw wagi prowadzi i pozwala omijać prawdy objawione , czy mądrości-oczywistości. Ułuda na świecie mi nie przeszkadza aż tak bardzo (choć zmniejszam jej stężenie w swym własnym małym zakresie wśród znajomych--by otaczali mnie jak najtrzeżwiej myślący ludzie).
>Definiujesz podświadomie słowa, nawet gdy wiesz dobrze, że ich nie rozumiesz. To >kolejny głupi nawyk wielu z racjonalistów, przed czym właśnie przestrzegałem. >Nie wiesz czym jest Dhamma. Holender, aż sobie sprawdziłem definicje, jak wół parę znałem i czas niewiele mi je zatarł a te których nie znałem a które Ty możesz mieć na myśli też podpadają pod nic nadzwyczajnego. >Od razu stwierdzasz, że filozofia Platona to znacznie lepszy wybór życia. O nie, nie że to wybór drogi życia, jedynie napisałem o sztuce argumentacji jaka tam jest zaprezentowana i godna uwagi. >Rzucasz słowa na wiatr. Czy to postanowienie? Czy na prawdę spróbujesz? Śmiało. Eeeee, dlaczego ? Z braku oryginału posłużę się jego akolitami--przy okazji jak spotkam jakiś. Mógłbym zrobić analizę jego txt. ale te się same nie obronią .....Cytacik z Wielkiego Buddy: "Gdy spotka się człowieka, który wskazuje błędy i gani, trzeba podążać za taką mądrą i rozumną osobą jak za drogowskazem ku ukrytemu skarbowi. Zawsze lepiej jest podtrzymywać taki związek, nigdy gorzej." Jestem pewien że podążyłby B. za mymi argumentami prostującymi jego wiedzę o świecie oraz o człowieku i priorytetach w dążeniu do jak najlepszego wykorzystania własnych predyspozycji. Oraz zapewne przekonałbym go o błędności jego poglądów w wielu kwestiach. Weżmy ten cytacik. Extra ,fajny , ale od razu można wskazać jego niedoskonałość---czyli założenie z góry o nieomylności ganiącego i wskazującego błędy--- załużmy że mnie gani za mój ateizm papież B-16 oraz pokazuje błędy życia mego które mnie do piekła prowadzą--i co mam lecieć za nim ? Nie, nie każdy ganiący i wskazujący błędy ma rację, nie wolno podążać na ślepo, najpierw podejść sceptycznie i przeanalizować tezy ganiącego i rozważyć jego argumentację. Wtedy odnieść się do nich tak jak na to zasłużyły.
>Uderzasz złością w znaczenie tego co mówię jak w dzwon, wprawiając wszystko w >drganie. Złością? Nie. Złość na znaczenia słów--odpada. Na przypisywane im świętości też odpada. Także nie waliłem w dzwon.
>Podążać za Dharmą to widzieć również powód swoich czynów. Jest to nie-spełnialne z wielu względów. Takie zamykanie się w jednym torze myśli Dharmy też jest ograniczeniem i powoduje stagnację oraz zahamowanie rozwoju. Ten system myślenia i widzenia siebie i świata przetrwał dzięki właśnie gotowym prawdom objawionym--trzeba je rozpatrzeć na nowo--obiektywnie i krytycznie co trafne zostawić a błędne lub nie dość dobre-rozwinąć.
>Życzę Tobie w takim razie wielu zasobów i wiele czasu. Dzięki, czas akurat dziś mam, ale jutro już gromadzenie zasobów wyłączy mnie na parę dni z tego super portalu.
>O prawdziwych formach medytacji polecam się nieco pouczyć. Alan Watts to całkiem miły umysł do zbadania w tym kierunku. Zobaczę co tam pisze ten Pan Alan. Jak każda forma działalności człowieka religijnio-podobna posiada podział na prawdziwe i jedynie słuszne odłamy będące herezjami dla innej "prawdziwej" i dla prawdziwszych zależy od guru i tego jaki kawałek niszy rynku medytacyjnego chce zagospodarować--jeden rozwinie a inny pójdzie w extremę. Dobra kończę i pozdrawiam i miłego poszukiwania/widzenia tego co niepodważalne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To prawda. U medytujących ile wlezie buddystów (na szczęśćie nie wszyscy tacy są), autorytet to osoba wyższa w hierarchii religijnej, a nie na przykład Dawkins. Nie ma tu żadnej różnicy wobec katolików podążających za papieżem Benedyktem którymś tam.
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:A co robi Jacek T. na tym forum? Robi bardzo dobrą robotę racjonalnie opisując nam daleki egzotyczny świat i obnażając jego ułudy. Bo tam rządzi MARA/MAJA tylko ma inne postacie tak różne od naszego Katolizmu ale równie pożerające zasoby i czas. Dziękuję za słowa uznania!  I to od mądrego człowieka! Mam nadzieję, że choć trochę mi się udaje to obnażanie! Druga rzecz, którą staram się robić, to pokazywanie, iż są też inne Indie, racjonalniejsze, bardziej ludzkie i wartościowe. Mieszkańcy tych Indii nie są zauważani przez większość ludzi z Zachodu, a to od nich właśnie możemy się czegoś nauczyć, jak od każdej mądrej i wartościowej osoby. Oczywiście, historia pokazuje, iż to nam udało się pierwszym trochę otrząsnąć z oparów religijnych narkotyków, ale wielu Hindusów też tego pragnie, a mieć miliard przyjaciół, którzy mają bank trochę innych spostrzeżeń, to wspaniała sprawa! Ateiści z Europy i Indii - łączcie się! Oto moja maksyma, a dziś spotykam się z indyjskimi ateistami.
|
|
| |  | 1 na 1 aspagnito (538 punktów) (zablokowany) | To nie praca, a sztuka czyni wolnym. Masz rację, że zachwyt nad pięknem jest o wiele bardziej pożyteczny dla umysłu, niż manipulowanie z umysłem... choć komuś, albo wielości komusiów frajdę może sprawiać taka manipulacja. Jeśli umysł odzwierciedla jakiś bardziej, lub mniej ułożony schemat, to zawsze można ten schemat podpsuć i mieć z tego ubaw.
Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy tę rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymać ją za jej radosną zgodą..
|
|
 | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | O, Neti Neti! Ja nie mam guru od medytacji, tak jak nie mam księdza spowiednika. W Indiach znajdziesz też ateistów, materialistów, i znalazłbyś ich i w czasach Buddy (zwalczał ich, z tego co wiemy). Rozmawiam z Hindusami i zwracam im uwagę na moje zastrzeżenia wobec medytacji. Z osobami, które są guru religijnymi nie mam o czym rozmawiać. Okazuję im swój dystans, a oni mi swój. Ja mam rację, a oni nie. Ale nie pomogę otrzeźwieć dorosłemu facetowi, który od dziesięcioleci robi kokosy (kasa, niezasłużone poważanie w oczach innych) na byciu super joginem etc.
Nie obrażaj Indii, lubię ten kraj i nie jest on aż tak rozmodlony, jak ci się zdaje! I nigdy nie był!
|
|
4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | > Moim zdaniem medytacja jest postawą parareligijną, swego rodzaju modlitwą,...Modlitwa na ogół zawiera element prośby (przyjdź królestwo twoje, bądź wola twoja,...). Jeśli w medytacji czy poprzez medytację chcesz coś osiągnąć, nie medytujesz, a jedynie utrwalasz swój egotyzm. > Piszę to z Indii, które są niejako uważane za stolicę medytacji.Tym niemniej jogin nie koncentruje się na Indiach, lecz na czubku nosa. Indie są tam, gdzie medytujesz, czyli wszędzie. > Medytacja, czy nie zabobon? Cytat:Przesąd, zabobon - bezpodstawna wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między danymi zdarzeniami. Medytacja nie jest zabobonem. Nie ma nic wspólnego z myśleniem w kategoriach przyczyny-skutku. Z europejskich myślicieli nawiązał do niej Schopenhauer, ale zawęził do doświadczenia estetycznego, które nie pyta dlaczego? po co?, a tylko delektuje się pięknem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >Medytacja nie jest zabobonem. Nie ma nic wspólnego z myśleniem w kategoriach przyczyny-skutku.
No jak to nie ma? Ludzie oczekują, że po medytacji będą szczęśliwsi, bardziej zrelaksowani. Pitolą o czakrach, których nikt nie widział, i o energii, której nikt nie zmierzył.
Medytacja ma niby regulować takie rzeczy jak ciśnienie krwi, odczuwanie bólu... Teraz pytanie - bo wiemy, że podana przez odpowiednią osobę tabletka z cukru też może u pewnej części pacjentów zatrzymać odczuwanie bólu - czy przypadkiem medytacja nie ma skuteczności na poziomie placebo?
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >No jak to nie ma? Ludzie oczekują, że po medytacji będą szczęśliwsi, bardziej zrelaksowani.
Medytacja to świadoma percepcja. Tyle. Nie ma nic wspólnego z zadowoleniem czy niezadowoleniem lub stanem zrelaksowania. Możesz medytować patrząc na agonię kogoś, kogo kochasz. W pewnym sensie robisz to zawsze, tylko obraz zakłócają fikcje przeszłości.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | Rafaela (2059 punktów) | >Uważam, iż umysł może odpoczywać w lepszy sposób. Na przykład na spacerze, na koncercie, czy czytając książkę o lekkim charakterze. Oczywiście, że może, ale niektórych rozpręża właśnie medytacja. To nasz wybór.
>Piszę to z Indii, które są niejako uważane za stolicę medytacji. To smutne, jakie wypieki na twarzach przyjezdnych budzi słowo "joga" i smutny jest przemysł rozrywkowo - parareligijny rozkręcany przez to potężne zapotrzebowanie. Wszędzie tam gdzie wkracza komercja - zysk bierze górę, a istota pozostaje na szyldzie i nie jest ważne jakiej tematyki dotyczy. Każdy chce wykorzstać swoje 5 minut.
>Joga stanowi potężny klub osób, ale też daje złudzenie silnego indywidualizmu, który jest miły dla tych, którzy zerwali się ze smyczy masowych wierzeń. Ja myślę, że częściowo z nudów ludzie poszukują, próbują czegoś dotychczas nieznanego, jedynie zasłyszanego, niedostępnego. To kusi. Nie bez znaczenia jest też moda.
>Po co u licha marnować czas na medytację? Czemu ma ona tak dobrą prasę na Racjonaliście? A jak podejść do medytacji jako nauki leczenia? W efekcie badań przeprowadzonych m.in. na Harwardzie uznano, że ta metoda łagodzi lub całkowicie leczy ludzi z niektórych chorób kardiologicznych (np. nadciśnienie, arytmia), z bezsenności, łagodzi depresje, choroby psychosomatyczne (np. choroba wrzodowa, nadczynność tarczycy) etc. Odrzucając religijny aspekt medytacji, czy jest coś złego w niej jeśli powoduje polepszenia stanu zdrowia, ogólnego samopoczucia? Wg mnie skoro komuś pomaga medytacja w odpowiednich miejscu i pozie, to czemu nie? Wszak efekt się liczy. Zatem czy to faktycznie strata czasu?
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
 | 1 na 1 | rhotax7 (3947 punktów) | Witam Cię Rafaelo ! Medytacja jeśli ma tak zbawienne działanie powinna zostać wprowadzona do szpitali przez NFZ jako tania i nie wymagająca refundacji ani dotacji ( no może miska ryżu dla guru ) i tak tam leżą pacjenci w szpitalach to mogliby się leczyć sami wspomagająco a nie narzekać na ceny leków , kolejki do zabiegów , łapownictwo i takie tam. Trzeba zadzwonić do izby lekarskiej co oni na to i do biura wyborczego Pani min. zdrowia i podać się za dziennikarza i poprosić o oficjalne stanowisko w tej sprawie Jej przed wyborami.
Właściwie to jeszcze bioenergoterapia też jest dość tania--jakby tak lekarze byli od razu pełni mocy bio to byśmy mieli tanią slużbę zdrowia.
A tak na marginesie to jak jest z chorobami serca w Indiach w populacji Joginów i mnichów ? Pewnie mają najzdrowsze serca i organizmy na świecie (choć na pierwszy rzut oka Jogini wyglądają na nie dożywionych i ogólnie ledwo żywe chuchra--mnisi już nie). Takie badania mogłyby dać ciekawe porównanie gdyby badano różne parametry wśród medytujących i nie w ich krajach.
|
|
|  | 6 na 6 | AdamGr (3037 punktów) | Ale NFZ wprowadził medytacje , siedzą po korytarzach i medytują w oczekiwaniu na lekarza tudzież zabieg. Niektórzy zdaje się już na poziomie guru, ponieważ medytują latami.
|
|
|  | 2 na 2 | Rafaela (2059 punktów) | > Witam Cię Rafaelo !Witam Cię! > Medytacja jeśli ma tak zbawienne działanie powinna zostać wprowadzona do szpitali przez NFZByć może  Zadzwoń do NFZ i zapytaj. Masz wprawę w tego rodzaju komunikowaniu się  > jako tania i nie wymagająca refundacji ani dotacji Tania? A gdzie jest to napisane? Wszystko zależy od 'medydatora', który sprzedaje swoje usługi i ustala cenę  Nie wszystko jest kontraktowane przez NFZ, a to wcale nie oznacza, że tego się nie stosuje. Poza tym zdarza się, że to co zakontraktowane przez NFZ jest 'gorsze' od tego samego co jest dostępne w gabinecie prywatnych. Jeśli ktoś ma pieniądze i chce zapłacić za coś co mu 'pomaga' to nie widzę nic złego w tym, zwłaszcza, że są jednak badania potwierdzające, że nie musi to być, kolokwialnie mówiąc, ściema. > A tak na marginesie to jak jest z chorobami serca w Indiach w populacji Joginów i mnichów ? Pewnie mają najzdrowsze serca i organizmy na świecie (choć na pierwszy rzut oka Jogini wyglądają na nie dożywionych i ogólnie ledwo żywe chuchra--mnisi już nie).Nie kpij. Gdy człowiek chory ma wolę życia/walki może pomóc mu coś co z punktu widzenia racjonalisty i medycyny pomóc nie powinno i wcale nie chodzi, by oddziaływało fizycznie, czasem wystarczy wyzwolić impuls psychiczny. Nie mówię, że medytacja jest złotym środkiem, ale może być pomocna, gdy ktoś potrzebuje być stymulowany takim środkiem, który dla Ciebie może być śmieszny, bezskuteczny.
*życie to moja pasja - nie boję się żyć*
|
|
3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | Nie wyrzucałabym dziecka z kąpielą. Nie potrzeba paranormalnych własności, żeby wyjaśnić mechanizmy medytacji. Wiem, że rozpoczęto już badanie tego zjawiska. Możemy spokojnie założyć, że nasz umysł generuje pewne procesy, które mogą wpływać na samopoczucie i nawet na resztę ciała. Możemy spokojnie założyć, że nasze zachowanie może wpływać na te procesy. Jeżeli medytacja jest takim sposobem, to dlaczego rezygnować z niej na rzecz "racjonalizmu" pojmowanego w sposób troszkę "na wyrost"?
|
|
 | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Możemy spokojnie założyć, że nasz umysł generuje pewne procesy, które mogą wpływać na samopoczucie i nawet na resztę ciała. Możemy spokojnie założyć, że nasze zachowanie może wpływać na te procesy. Jeżeli medytacja jest takim sposobem, to dlaczego rezygnować z niej na rzecz "racjonalizmu" pojmowanego w sposób troszkę "na wyrost"?No właśnie - wydaje się to pozytywne. Ale pozytywne nie jest. Medytacja to technika doskonała dla człowieka, którego jedynym zadaniem jest strzyżenie owiec na jakiejś górze. Ale dla człowieka będącego częścią sporego społeczeństwa... Złe samopoczucie jest przecież przez coś wywoływane. Człowiek ma np. problemy w pracy, w związku, z dzieckiem. Medytacja pomaga uwolnić się od myślenia o problemach, ale to nie znaczy, że problemy znikną. Zamiast koncentrować się na wyjściu ze stresogennej sytuacji, człowiek robi... no w sumie to nic nie robi. Siada i medytuje. Jak się ma złe samopoczucie, to lepiej pomyśleć o przyczynach tego złego samopoczucia, niż nie myśleć o niczym
|
|
|  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > >Możemy spokojnie założyć, że nasz umysł generuje pewne procesy, które mogą wpływać na samopoczucie i nawet na resztę ciała. Możemy spokojnie założyć, że nasze zachowanie może wpływać na te procesy. Jeżeli medytacja jest takim sposobem, to dlaczego rezygnować z niej na rzecz "racjonalizmu" pojmowanego w sposób troszkę "na wyrost"?> No właśnie - wydaje się to pozytywne. Ale pozytywne nie jest. Medytacja to technika doskonała dla człowieka, którego jedynym zadaniem jest strzyżenie owiec na jakiejś górze. Ale dla człowieka będącego częścią sporego społeczeństwa...> Złe samopoczucie jest przecież przez coś wywoływane. Człowiek ma np. problemy w pracy, w związku, z dzieckiem. Medytacja pomaga uwolnić się od myślenia o problemach, ale to nie znaczy, że problemy znikną. Zamiast koncentrować się na wyjściu ze stresogennej sytuacji, człowiek robi... no w sumie to nic nie robi. Siada i medytuje.Ale nigdzie nie powiedziałam, że skutkiem ma być cudowne rozwiązaniem problemów. A wpływ nie musi oznaczać tego. Wystarczy wpływ na pracę "biochemiczną" organizmu, np. zmniejszania bólu, negatywnych skutków stresu itd. Jeżeli są takie efekty, to należy je zweryfikować a później wykorzystać w sposób korzystny. Nie zamiatałabym całego procesu pod dywan, z myślą, że lepiej ni tykać, bo to śmierdzi ezoteryką. To coś jak z medycyną ludową. Czasem coś w tym jest, co medycyna wykorzystuje z powodzeniem, co nie oznacza, że należy odurnieć i leczyć się u znachora. > Jak się ma złe samopoczucie, to lepiej pomyśleć o przyczynach tego złego samopoczucia, niż nie myśleć o niczym Oczywiście. Ale niekiedy przyda się relaks, albo umiejętność zmniejszenia bólu n. u dentysty.
|
|
| |  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | >A wpływ nie musi oznaczać tego. Wystarczy wpływ na pracę "biochemiczną" organizmu, np. zmniejszania bólu, negatywnych skutków stresu itd.
O ile wpływ taki jest. Medytacja na wszystkich nie działa. Tak jak i placebo.
>Jeżeli są takie efekty, to należy je zweryfikować a później wykorzystać w sposób korzystny. Nie zamiatałabym całego procesu pod dywan, z myślą, że lepiej ni tykać, bo to śmierdzi ezoteryką.
Owszem - porządnie zbadać. Na większej próbie, a nie na kilku "mistrzach", którym akurat się udaje robić bajery z rytmem serca.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>A wpływ nie musi oznaczać tego. Wystarczy wpływ na pracę "biochemiczną" organizmu, np. zmniejszania bólu, negatywnych skutków stresu itd. >O ile wpływ taki jest. Medytacja na wszystkich nie działa. Tak jak i placebo.Tak jak i wiele leków. Clostilbegyt np. działa na ok. 40% kobiet. Co nie zmienia faktu,że jest lekiem. Po prostu próbuje się, czy działa. >>Jeżeli są takie efekty, to należy je zweryfikować a później wykorzystać w sposób korzystny. Nie zamiatałabym całego procesu pod dywan, z myślą, że lepiej ni tykać, bo to śmierdzi ezoteryką. >Owszem - porządnie zbadać. Na większej próbie, a nie na kilku "mistrzach", którym akurat się udaje robić bajery z rytmem serca. Oczywiście.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | "Lepiej pomyśleć o przyczynach" - to, moim zdaniem, znakomite motto dla osób uzależnionych od medytacji.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale w takim razie może poradzić medytującym wstrzymanie się i poczekanie na wyniki badań  Moim zdaniem jest dużo religijności w potrzebie medytacji. Być może dawni, indyjscy filozofowie, nie mając nic poza stosunkowo prostym życiem, w ten sposób starali się oderwać od prostoty egzystencji. Ale dziś mamy książki naukowe, możemy się uczyć milionów rzeczy. Szkoda czasu. A lecznicze właściwości? Być może jakieś są, siła autosugestii etc. Ale czy każdy jest chory? Poza tym, aby wyleczyć ból głowy, wolę wziąć Paracetamol niż siedzieć pół godziny bezproduktywnie...
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | > Ale w takim razie może poradzić medytującym wstrzymanie się i poczekanie na wyniki badań  A już na pewno powstrzymać bezpodstawne wychwalanie własności medytacji. Ja przyznaję, że nie tracę czasu na medytację, chociaż chodziłam swego czasu na jogę (wyłącznie w ramach fitness) i ten relaksik na koniec był całkiem miły. Tyle, że ja jestem wyjątkowo oporna na różne techniki relaksacyjne i kiedyś moją reakcją na próbkę "seansu", na którym mieliśmy sobie wyobrażać to co mówiła opiekunka, zwyczajnie zasnęłam. Kobieta powiedziała potem, że tu nie ma się co peszyć, bo to ponoć zdrowy objaw i osoby znerwicowane właśnie nie zasną w takiej sytuacji. Czy to oznacza, że zdrowy organizm woli zamiast medytować podrzemać sobie? W takim razie jestem zdrowa jak rydz!
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście joga, jako zestaw ćwiczeń ruchowych wprowadza coś ponad medytację. Podobnie wschodnie sztuki walki. Ja poruszyłem ten wątek, gdyż dawno już temu zauważyłem, iż na Racjonaliście medytacja dla samej medytacji cieszy się niejakim poważaniem. A dla mnie to jak homeopatia - owszem, u niektórych wywołuje efekt placebo, lecz czynienie z niej rzeczy godnej polecenia jest moim zdaniem dość przesadzone. Uważam też, iż można się od medytacji uzależnić, a wtedy jest to szkodliwe. Są naprawdę lepsze sposoby spędzania czasu, a mądry człowiek jest w stanie się uspokoić bez żadnych specjalnych technik w parę sekund. Oczywiście, zdarzają się schorzenia psychiczne, nerwicowe, lecz jestem przekonany, iż istnieją na to lepsze kuracje niż medytacja, czy modlitwa (bo i to się zaleca!). Zresztą, dla ludzi wschodu przeważnie medytacja jest modlitwą, to akt religijny budzący sprzeciw u osób nie szanujących dewocji.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Oczywiście joga, jako zestaw ćwiczeń ruchowych wprowadza coś ponad medytację. I to sporo, potwierdzam na własnym przykładzie, że to wygląda niewinnie, a zakwasy są.
>Są naprawdę lepsze sposoby spędzania czasu, a mądry człowiek jest w stanie się uspokoić bez żadnych specjalnych technik w parę sekund. No ba. >Oczywiście, zdarzają się schorzenia psychiczne, nerwicowe, lecz jestem przekonany, iż istnieją na to lepsze kuracje niż medytacja, czy modlitwa (bo i to się zaleca!). Zresztą, dla ludzi wschodu przeważnie medytacja jest modlitwą, to akt religijny budzący sprzeciw u osób nie szanujących dewocji. A i owszem. W ramach terapii prowadzone są różnego rodzaju techniki relaksacyjne, ale jako dodatek do terapii, a nie zastępstwo. I pod okiem specjalisty, a nie gościa, który odwiedził "ponoć" Indie.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Otóż to! Chociaż w wielu indyjskich powieściach znajdziesz też ostrzeżenie przed specjalistami. Wielu wykształconych Hindusów coraz lepiej zdaje sobie sprawę, iż być specjalistą od jogi to często tylko tyle, co mieć dobry PR, umieć wkręcić wielu naiwnych.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >siedzieć pół godziny bezproduktywnie
Jasne. Życie to produkcja, produkcyjna taśma. Być, to produkować.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Jak popatrzysz na to, co robi cały czas organizm, aby podtrzymać twoje rozmyślania (nawet te o niemyśleniu) przy życiu, to oczywiście tak!
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Jak popatrzysz na to, co robi cały czas organizm, aby podtrzymać twoje rozmyślania (nawet te o niemyśleniu) przy życiu, to oczywiście tak!
Z jakiej racji nazywasz to rozmyślaniami? Chodzi o prostą aktywność zmysłową, na tyle prostą, że nie angażujesz w niej procesów językowych. Możliwym ćwiczeniem jest tu jakiś sport ekstremalny, w którym jeśli zaczniesz myśleć, zginiesz (nie polecam): odpowiada to absolutnej reaktywności na to, co jest. Medytacja nie musi być siedzeniem. Zerknij do Sutry VI patriarchy, gdzie wykpił tylko siedzenie za życia, i tylko leżenie po śmierci.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | Kowalski4 (762 punktów) | Zapewne masz sporo racji. Ograniczę się do różnic zdań. Sprawa podrzędna -- joga. Joga to nie tylko medytacja. Można jogę potraktować jako zbiór ćwiczeń, powiedzmy 'relaksacyjnych'. Czy lepszy, czy gorszy od innych -- to już kwestia indywidualnego gustu. Sprawa nadrzędna -- 'parareligijność'. Czy to nie jest tak, że religia przejmuje pewne techniki i formy, które niekonieczne są religijne? Weźmy taki teatr -- przecież każda msza, czy nabożeństwo, to forma spektaklu. Czy jednak teatr uznamy za formę parareligijną, nawet jeśli mówimy czasem o 'wyznawcach teatru'? I nawet jeśli czasem przeżycia widza, mają wiele wspólnego z przeżyciami religijnymi? Jeśli więc miałbym odczytać Twój tekst, jako wezwanie by nie przeceniać medytacji, bo to tylko 'parareligijność', to się zgodzę. Ale gdyby go odczytać, jako: 'medytacja jest gorsza od spaceru, bo jest parareligijna', zgodzić się już nie mogę -- parareligijność nie jest miarą oceny medytacji, a jej wybór powinien być kwestią indywidualnego gustu. PS. Nie medytuję
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Teatr pełni wiele funkcji. Za pomocą teatru można nawet propagować naukę, można uczyć postaw społecznych, pokazywać ważne problemy (sytuacja kobiety w Indiach - wiele jest takich projektów). Czy ktoś, kto siedzi bezproduktywnie jedynie dla samego siebie robi coś równie wartościowego? Nie sądzę. Jest też estetyka - podziwiając artystów oddajemy się w ręce profesjonalistów. Medytacja to jak brzdąkanie na strunie gitary bez chęci wygrania jakiejś melodii. Samo brzdąkanie, to uspokaja, ale czy warto? Można się uspokajać na lepsze sposoby. Napić się piwa z przyjaciółmi - zawsze można wtedy wpaść na jakiś ciekawy pomysł...
|
|
| spellbinder (8577 punktów) | Medytacja zakorzeniła się w historii Anglii (a co za tym idzie i Europy) już w epoce wiktoriańskiej, z tego co kojarzę. Ludzie popadli w ten cały mistycyzm, wywoływanie duchów, a sporo tego szajsu buddyjsko-duchowego przyszło do nas z Chin w - jak ta "Ouigi Board", albo z Indii - jak ci nieszczęśni kuglarze cyrkowi wmawiający ludziom, że umiejętność leżenia na szpikulcach jest wynikiem ćwiczenia umysłu  Musiało wtedy powstać parcie związane z odejściem od idei romantyzmu, a wejściem w erę technologii. Medytacja (i inne zabobony) trafiła na podatny grunt po prostu. Tak samo dziś - w erze technologicznej część ludzi "ucieka" w duchowość. Reymont opisywał jak w Londynie wyglądało podejście do tych zagranicznych mistyków, owianych woalem tajemnicy. I do tej pory nam zostało. Buddyjscy mnisi do tej pory posiadają w naszej kulturze popularnej jakieś niestworzone moce zyskane drogą medytacji. Dalej są przedstawiani w ten sposób, mimo gigantycznego dostępu do informacji i możliwości porównania "skilla" tych cudownych medytatorów z niemedytatorami. > Moim zdaniem medytacja jest postawą parareligijną, swego rodzaju modlitwą, którą wielu chce kultywować w sytuacji, gdy znudziła ich, albo zniesmaczyła istniejąca w ich kręgu kulturowym tradycja religijna.Ja bym raczej powiedział, że to ma związek z postawą do życia, z wartościami. Na mojej uczelni była sobie grupa takich "buddystów", część to byli sataniści (jak wiemy średnia wieku satanistów to 17 lat), część ateiści, którzy nie potrafili dopasować się do społeczeństwa technologicznego, zorientowanego na nowinki i wokół nich organizującego sobie życie. > zostanie kiedyś wyjaśnione przez psychologię ewolucyjnąPsychologia ewolucyjna to taka zabawna gałąź, za pomocą której można wszystko udowodnić, ale niestety nic nie można pokazać  Takie tam filozofowanie, jak ktoś chce wytłumaczyć zachowanie człowieka bez danych pozwalających na wyciąganie wniosków.
|
|
 | 2 na 2 | deepshadow (15 punktów) | Jak widać, nie ma lepszego sposobu na uruchomienie lawiny nieporozumień niż szerokie sformułowanie tematu dyskusji  . Medytacja to worek, do którego można wrzucić wszystko, nawet kontemplację, o której pisze ojciec założyciel wątku. Skoro medytacja to doświadczenie, dyskusja o niej nie poprzedzona doświadczeniem nie ma większego sensu. Dlatego np. nie wypowiadam się o jodze medytacyjnej. Za to medytacja w znanych mi formach to skrajny racjonalizm, który kompromituje religie i wszystko co nadprzyrodzone lub wirtualne. Trudno o coś bardziej nierzeczywistego niż poczucie własnego ja. Ten byt nie istnieje w realnym świecie, a jak ktoś nie wierzy, to niech spróbuje opisać go kosmitom. Ego to uniwersalna religia, wyznawana namiętnie przez wierzących i ateistów. Stąd "egobójcza" medytacja jest formą bezlitosnego racjonalizmu, idącą o wiele dalej niż sam ateizm. To może tłumaczyć jej dobrą prasę wśród racjonalistów.  ( Sorry, za nieco mentorski ton, ale jestem tu nowy i dlatego wystąpiłem "w krawacie"  )
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Dlaczego zabijać ego - nie lepiej zrozumieć?
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| |  | 1 na 1 | deepshadow (15 punktów) | > Dlaczego zabijać ego - nie lepiej zrozumieć?> Pozdrawiam> Egoizm jest rodzajem algorytmu.Bo zrozumienie mamy już chyba za sobą, o czym świadczy Twoja trafna sentencja. deepshadow
|
|
| | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Masz plusa, bo sam robiłeś stronę - może przy pomocy Microsoft WebMatrixa sięgnąłeś po DotNetNuke?
Z mego zrozumienia nie zrodziła się chęć zabicia "ego" - nie wiem nawet, czy to możliwe. Na razie usiłuję dokładniej siebie zrozumieć.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | |  | | deepshadow (15 punktów) | > Z mego zrozumienia nie zrodziła się chęć zabicia "ego" - nie wiem nawet, czy to możliwe. Na razie usiłuję dokładniej siebie zrozumieć.> Egoizm jest rodzajem algorytmu.Słowa "zabić" użyłem niefortunnie, z lenistwa, bo jest krótkie. Oczywiście nie jest możliwe, chyba że ktoś jest aktualnym "mistrzem świata w medytacji transcendentalnej"  . Ale nawet krótkie chwile "bez ego" są fajne jak urwanie się z łańcucha. Nie przeceniałbym jednak tego doświadczenia. deepshadow
deepshadow
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Jak śpisz i nie śnisz to jesteś cały czas bez ego - nie widzę w tym nic fajnego.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | deepshadow (15 punktów) | >Jak śpisz i nie śnisz to jesteś cały czas bez ego - nie widzę w tym nic fajnego. >Pozdrawiam > Egoizm jest rodzajem algorytmu.
Będą martwym również. Medytacja jest tak samo przeciwieństwem snu, jak myślenia. To raczej nieszkodliwe ćwiczenie na koncentrację.
deepshadow
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >To raczej nieszkodliwe ćwiczenie na koncentrację.
Ćwiczenie? Czyli przygotowanie do czegoś, co wymaga koncentracji poza medytacją? Takie rozumienie medytacji jest tylko jedną z wielu konstrukcji ego.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | ALe jeśli ktoś medytuje więcej niż się koncentruje, to medytacja staje się chyba nałogiem. Czy nieszkodliwym? Mamy średnio jakieś 60 -70 lat życia. Jedną trzecią tego czasu przesypiamy. Musimy pracować (czasem chcemy, czego wszystkim życzę), nie starcza nam czasu na przyjaciół, na przekazanie dzieciom naszych doświadczeń, na odwiedzanie starych rodziców. Po co medytować? Posługujemy się w tym celu bardzo cenną substancją - czasem naszego życia.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >krótkie chwile "bez ego" są fajne jak urwanie się z łańcucha.
Dlaczego chwile? Chodzi o sposób rozumienia ego z chwili na chwilę.
>Nie przeceniałbym jednak tego doświadczenia.
To wracaj na łańcuch.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | deepshadow (15 punktów) | >>krótkie chwile "bez ego" są fajne jak urwanie się z łańcucha. >Dlaczego chwile? Chodzi o sposób rozumienia ego z chwili na chwilę. >>Nie przeceniałbym jednak tego doświadczenia. >To wracaj na łańcuch. > Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
a trochę jaśniej ?
deepshadow
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >chęć zabicia "ego"...
A toto żyje?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>chęć zabicia "ego"... >A toto żyje? Tak.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >A toto żyje? >Tak.
Chodzi o duchowego tasiemca?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>A toto żyje? >>Tak. >Chodzi o duchowego tasiemca? Raczej o coś podobnego do nerek czy żołądka i jelit, w ostateczności wyrostka robaczkowego. Ze względu na funkcje. Biologiczną podstawą są neurony.
W każdym razie to nie jest oddzielnym bytem, jakbyś chciał to przedstawić.
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Biologiczną podstawą są neurony.
To działa zawsze: niczego nie ma w umyśle, czego nie byłoby w neuronach, synapsach zwłaszcza. Tylko że ja w umyśle nie mogę doszukać się ego, a szukać cokół pod coś, czego nie ma, dziwnym byłoby zajęciem.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | | |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Nie rozumiem powyższego posta.
Głód istnieje - głód nie jest cześcią ego? Dlaczego zatem zaprząta nasze myśli?
Pozdrawiam
Egoizm jest rodzajem algorytmu.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To bardzo ciekawe, co napisałeś, choć podobają mi się też trzeźwe odpowiedzi Sceptymuchy. Rzeczywiście, niepodważanie swojego ego, nie spojrzenie na to zjawisko nigdy jako na pewną ewolucyjną konwencję, model, bardzo zubaża naszą wiedzę o rzeczywistości i sprawia, iż stajemy się religijni (dogmat "ja na tle świata"). Tym niemniej wiem, że bardzo dobrym sposobem na dowiedzenie się czegoś więcej o ego jest choćby "Samolubny gen" Dawkinsa, czy też prace psychologów umysłu. Jeśli ktoś umie się zastanowić nad tym co przeczytał, to dużo lepsze niż medytacja. Z drugiej strony, kiedy położyć kres medytacji, tak aby nie stała się tylko pasożytniczym uzależnieniem?
Z moich własnych doświadczeń mogę powiedzieć tyle, iż nigdy nie spotkałem osoby, która stwierdziła. "No wiesz, medytowałem, medytowałem, poczułem wyraźnie, że ego jest modelem i konwencją natury, no i osiągnąwszy ten wynik już nie miałem żadnej potrzeby dalej medytować"
Tak nie ma. Gdyż u celu dla większości medytujący stoi idea boga (dlatego Hindusi przeciwstawiają medytację filozofii ateistycznej, z której wyrosła, czyli głównym odłamom sankhji). No więc tego boga się goni, ździera się różne warstwy, i nic nie kładzie medytacji kresu poza śmiercią. Oczywiście boga się nie dogoni, bowiem on nie istnieje (deistów zapewniam, iż w świetle uczciwego deizmu medytacja nie ma sensu). Tymczasem narkotyczna gonitwa owocuje często silną megalomanią u osób uzależnionych od medytacji. Nie raz spotykałem i spotykam takie osoby. Są to wtajemniczeni wierzący, których ciała są często wychodzone od tych modlitewnych praktyk.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zgadzam się, aczkolwiek nie doceniasz psychologii ewolucyjnen. Nasza świadomość wyowoluowała i są w niej kości ogonowe, warstwy niezrozumiałe bez poznania drogi ich ewolucji - to wspaniała sprawa!!! Ale teraz, u początku rozwoju tej gałęzi nauki sporo jest strzelania w ciemno, to fakt.
Oczywiście kultury chińska i indyjska to nie tylko mistyczny szajs. To też wiele pięknych i inspirujących rzeczy. To też współcześni Hindusi i Chińczycy będący niekiedy znakomitymi naukowcami i wynalazcami.
Technika - to jest piękna sprawa! Zadziwiają mnie osoby niereligijne, które wolą od niej opary jogi. Ja na przykład siedzę sobie teraz w hotelu w Delhi i piszę do was jakby nigdy nic, a mogę robić to samo w pociągu, oglądając sceny rodem ze średniowiecza - wozy zaprzężone w woły, ludzi żyjących w zasadzie jak 500 lat temu. Ale i oni miewają często komórki! I ile im to daje!
Hindusi są dumni ze swojego kolejnictwa, które się sprawdza w tym wielkim, ale bardzo zaludnionym kraju. Kilka ich linii i dworców to zabytki UNESCO (zabytki techniki - są takie). Z drugiej strony całkiem szybko wprowadzają coraz nowocześniejsze rozwiązania. Ich pociąg Shatabdi jest całkiem futurystyczny nawet jak na mniej rozwinięte kraje Europy. A już trwają prace nad koleją magnetyczną.
|
|
2 na 2 | Ironhide (432 punktów) | Zgadzam się z autorem.
Medytacja to bzdurny wymysł, napędzany modą na wszystko, co orientalne.
Jak chcę zrelaksować mózg, to idę spać. A jak chcę go ćwiczyć, to gram w szachy.
Ignoramus et ignorabimus? Nonsense! Wir müssen wissen. Wir werden wissen!
|
|
 | | deepshadow (15 punktów) | > Zgadzam się z autorem.> Medytacja to bzdurny wymysł, napędzany modą na wszystko, co orientalne.> Jak chcę zrelaksować mózg, to idę spać. A jak chcę go ćwiczyć, to gram w szachy.> Ignoramus et ignorabimus? Nonsense! Wir müssen wissen. Wir werden wissen!A czym jest napędzana w Japonii, Chinach lub Indiach? Być może to bzdurny pomysł, ale zdradź, na jakich doświadczeniach opierasz swoją opinię? Inaczej trudno nam się do tego odnieść. deepshadow
deepshadow
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Być może jest napędzana religijnością. A długie oddawanie się dewocji (jak można też rozumieć medytację w świetle buddyjskich i hinduistycznych systemów wierzeń) jest szkodliwą stratą czasu, uzależnieniem mentalnym, narkotykiem, który sprawie, iż człowiek "chleje rytuał" zamiast poczytać książkę, pouczyć się czegoś, zrealizować jakiś dobry, owocny dla społeczeństwa pomysł.
|
|
| |  | | deepshadow (15 punktów) | >Być może jest napędzana religijnością. A długie oddawanie się dewocji (jak można też rozumieć medytację w świetle buddyjskich i hinduistycznych systemów wierzeń) jest szkodliwą stratą czasu, uzależnieniem mentalnym, narkotykiem, który sprawie, iż człowiek "chleje rytuał" zamiast poczytać książkę, pouczyć się czegoś, zrealizować jakiś dobry, owocny dla społeczeństwa pomysł.
Śmiało mógłbym się pod tym podpisać w większości przypadków. Rzecz w tym, że z punktu widzenia korzyści społecznych, wolę mieć do czynienia z religijnym naiwniakiem, niż z ćpunem. A trzeba pamiętać, że po te obydwa środki "uśmierzające" często sięgają ludzie z problemami. Nasze rozważania o tym co powinni robić, a co nie, są fajne, ale trochę "obok". Zgadzam się również, że do technik medytacyjnych przylepiła się masa religijnego g..a. To jednak nie jest regułą. Fakt, że pismo rozwinęli zakonnicy nie powstrzymuje nas od pisania. Nie lubię agitacji, więc nie podam przykładów, ale uwierz, że medytacja, to również czysto techniczna sztuczka, która nie ma nic wspólnego ani z wiarą, ani rytuałem.
deepshadow
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ciężko znaleźć w medytacji choć promil wartości wynalazku, jakim jest pismo...
|
|
| |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Być może jest napędzana religijnością. A długie oddawanie się dewocji (jak można też rozumieć medytację w świetle buddyjskich i hinduistycznych systemów wierzeń) jest szkodliwą stratą czasu, uzależnieniem mentalnym, narkotykiem, który sprawie, iż człowiek "chleje rytuał" zamiast poczytać książkę, pouczyć się czegoś, zrealizować jakiś dobry, owocny dla społeczeństwa pomysł.
Myślę, że już na tyle znamy mechanizmy ewolucji, iż nie powinniśmy się martwić tym jak spędzają wolny czas nasi, nie ukrywajmy, konkurenci do ograniczonych zasobów. Jeśli ktoś wycofuje się z rywalizacji wewnątrzgatunkowej poprzez takie bezowocne praktyki, tym lepiej dla nas. Jeśli jednak medytacja może dawać jakieś przewagi, to warto rozważyć czy samemu nie skorzystać z takiego wsparcia.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Bierność nie daje przewagi. Nie jesteśmy roślinami, a ideą doskonałego jogina jest "być jak kwiat lotosu".
|
|
| | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Bierność nie daje przewagi. Nie jesteśmy roślinami, a ideą doskonałego jogina jest "być jak kwiat lotosu".
No więc trzeba medytację propagować jak najszerzej!
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale nie brać dla siebie? O to ci chodzi?
|
|
| | | | | |  | | Rigoletto (3891 punktów) | >Ale nie brać dla siebie? O to ci chodzi?
Właśnie tak.
|
|
1 na 1 Profesor_wykładowca (317 punktów) (zablokowany) | >Uważam, iż umysł może odpoczywać w lepszy sposób
Jak kto woli proszę Pana,ja nagrywam w lesie ptaki na dyktafon i odsłuchuję w domu.
>medytacja jest postawą parareligijną
Bez dwóch zdań nie ma o czym medytować proszę Pana.
|
|
1 na 1 | Ruffo (484 punktów) | Medytacja jest jedną z wielu metod wprowadzania mózgu w stan paranormalny, weryfikowalny za pomocą np.encefalogramu i opisywany przez medycynę. Podobne stany mogą być wywoływane przez specyficzny, powtarzalny ruch (wirowanie derwiszy, kołysanie, tai-chi, nawet bieganie), modlitwę, spożywanie używek i.t.d. Pozostaje rozstrzygnięcie, kiedy i w jakim stopniu jest to korzystne, a kiedy wręcz przeciwnie. Nie jest to zadanie trywialne! Przyrównywanie medytacji do zabobonu, jest nieporozumieniem.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Moim zdaniem każdy stan mózgu jest normalny... Być może ów stan jest nietypowy, niecodzienny, lecz czy stan umysłu osoby przeżywającej pierwszą miłość jest typowy? Też nie, bo przez większość swojego życia nie doświadcza takiego stanu. Czy więc medytacja nie jest w tym świetle onanizowaniem się mentalnym, do którtego każdy ma oczywiście prawo. Ale może lepiej przespać się z prawdziwą kobietą (mężczyzną) i zacząć studiować biologię, matematykę, czy malarstwo, zamiast tracić czas na medytację?
|
|
|  | | Ruffo (484 punktów) | Nie rozumiemy się. Medytacja, napicie się wódki, wypalenie zioła - pozwala szybko osiągnąc odmienny stan świadomości. Mnóstwo ludzi to robi, niektórzy bardzo sobie chwalą. Podobno wiele dzieł sztuki nie powstałoby bez tego typu dopalaczy. Dla niektórych, to sposób na relaks, dla innych, odwrotnie, na ekstazę. Dla mnie, to strata czasu, marnowanie zdrowia i w pełni się zgadzam, że jedna noc z piękną kobietą warta jest wielu lat medytacji! Mój sprzeciw dotyczył jedynie klasyfikacji medytacji jako zabobonu - w tej samej szufladzie, co wiara w wilkołaki, przechodzenie pod drabiną, leczenie pacierzami itd. Medytacja, to nie wiara, ale metoda wpływania na psychikę.
|
|
| |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | W jakimś sensie kieliszek wina jest lepszy - nie wymaga tyle czasu. Poza tym, gdy szuka się używki wprowadzając się w stan letargu, otwiera się znacznie szersze pole do rozmyślania o celu takich praktyk. A jaki jest cel używki sam w sobie - otóż nie pasuje nam chwilowo rzeczywistość taką jaka jest. Szukamy drogi na skróty. Nie na skróty wystarczy pomyśleć - muszę pogadać z Z. i pogadać, albo Dawkins napisał książkę "x" a ja jeszcze jej nie czytałem - pójść i czytać. A gdy ktoś siedzi i myśli sobie o niemyśleniu to jednocześnie jest mocno i silnie nastawiony na niemyślenie. To zły PR dla naszych mózgów. Wino wpływa w nie bez takiego PR.
|
|
1 na 1 | father Tucker (99 punktów) | No dobra, dobra, przecież medytacja została już przebadana naukowo i pomijając oczywiste bzdury typu "czerpanie energii wszechświata" ma swoje medyczne zalety. Oto niektóre z nich:
1. zwiększa utlenienie mózgu 2. usuwa ból głowy, migreny 3. zmniejsza napięcie mięśniowe 4. pomaga obniżyć ciśnienie krwi, jest zalecana dla nadciśnieniowców 5. pomaga w atakach paniki, stanach depresyjnych 6. pomaga w kłopotach z koncentracją i zapamiętywaniem 7. uczy prawidłowego oddechu, pomaga astmatykom 8. reguluje cykle snu, pomaga z bezsennością 9. ogólnie podwyższa samopoczucie i poczucie własnej wartości
Oczywiście, WSZYSTKIE te efekty można osiągnąć innymi sposobami, ale jak ktoś woli taki sposób, to czemu nie? Ogólnie to nie zaszkodzi. Sam znam ludzi medytujących od lat i ogólnie są dużo pogodniejszymi i spokojnymi osobami niż polska przeciętna. O ile medytacje są prowadzone poprawnie to widzę same zalety. Oczywiście cała ta moda na "mądrość ze Wschodu" jest strasznie naiwna i łatwo wpaść w łapy jakiegoś nawiedzonego guru, dla którego medytacje są tylko narzędziem prania mózgów i portfeli. Ogólnie nie widzę problemu, czemu racjonalista/ateista nie miałby medytować. O ile potraktuje to jako formę zwykłych ćwiczeń ciała i umysłu, a nie "zlewania się z Wiecznością"
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Chodzi mi o czas, skończony czas naszego życia, który poświęcamy albo na sen, albo na pracę, albo na książkę, albo na siedzenie bez ruchu. Czy warto go poświęcać na medytację? Cytat:>1. zwiększa utlenienie mózgu Można szybciej oddychać czytając książkę. Można grać na flecie. Cytat:>2. usuwa ból głowy, migreny Paracetamol pożera mniej czasu. W przypadku przewlekłych migren są inne lekarstwa. Cytat:>3. zmniejsza napięcie mięśniowe Lepiej oddać się w łapska wyspecjalizowanego masażysty. Hindusi opracowali znakomite techniki masażu z olejkami ziołowymi. Cytat:>4. pomaga obniżyć ciśnienie krwi, jest zalecana dla nadciśnieniowców Racjonalna dawka piwa, lub dłużej parzona herbata zapewnia podobny efekt. Popijając można czytać książkę, oglądać ciekawy film, czy rozmawiać z przyjaciółmi, albo nawet ćwiczyć grę na fortepianie. Cytat:>5. pomaga w atakach paniki, stanach depresyjnych I w tym momencie z pewnością prowadzi do postaw parareligijnych. Gorąco odradzam! Patologiczne ataki paniki wymagają pomocy psychiatry, lub psychologa. Normalne racjonalizacji problemu, medytacja go nie usuwa. Cytat:>6. pomaga w kłopotach z koncentracją i zapamiętywaniem Byleby mieć później czas na inne rzeczy, do których potrzebna jest koncentracja i zapamiętywanie. A doba ma tylko 24 godziny. Ja się bardzo staram, ale nie wyobrażam sobie, abym miał jeszcze tracić choćby 30 minut dziennie na bezczynność. Cytat:>7. uczy prawidłowego oddechu, pomaga astmatykom Lepiej śpiewać, grać na instrumentach dętych, chodzić po górach. Cytat:>8. reguluje cykle snu, pomaga z bezsennością Ale jeśli ktoś jest aktywny, to przede wszystkim nie ma kiedy spać. A tu jeszcze ciach - 30 minut na medytację. Cytat:>9. ogólnie podwyższa samopoczucie i poczucie własnej wartości Sztucznie. Bo cóż jest wielkiego w straceniu 30 minut swojego życia każdego dnia?
|
|
1 na 1 | PanBuk (6257 punktów) | >Po co u licha marnować czas na medytację?
Ale co złego jest "zatrzymaniu aktywności umysłu"? W "nic nie myśleniu"? Po całym dniu w gwarze, wśród ludzi i ich masie problemów?
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kurzące się książki? Dobra komedia czekająca na półce?
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Ale co złego jest "zatrzymaniu aktywności umysłu"?
To samo, co w zatrzymaniu się na chodniku, drodze, autostradzie: zawadzasz.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | ...i giniesz... (zabijasz czas w dosłownym tego porzekadła znaczeniu)
|
|
|  | | PanBuk (6257 punktów) | > >Ale co złego jest "zatrzymaniu aktywności umysłu"?> To samo, co w zatrzymaniu się na chodniku, drodze, autostradzie: zawadzasz.Zgoda: takie zatrzymanie tak, ale w swoim mieszkaniu, o 23?  chyba ze sąsiadce wtedy Radio Ma_Ryja zaczyna trzeszczeć, a to wtedy przepraszam  chylę głowę i myślę tylko o D.. Maryni!  To zapewne wzmocni transfuzję mocy 
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Zgoda: takie zatrzymanie tak, ale w swoim mieszkaniu, o 23?
To, co robimy, ma bliższe i dalsze konsekwencje, wykształca w nas pewne dyspozycje, zmienia nasze ciało i umysł. Kiedyś w jednostkach specjalnych US Army wprowadzono techniki medytacji zen. Przez jakiś czas było wszystko ok. Żołnierze stawali się bardziej opanowani, wytrzymali, odporni. Ale po jakimś czasie zauważono, że mają kłopoty z wykonywaniem rozkazów: program wycofano. Dyskutujemy tu o medytacji: chodzi raczej o coś, co nazwałbym racjonalną filozofią indywidualnego życia, ruchu, poruszania się, oddychania, gestu(ów), myślenia, poznania, odczuwania, o racjonalną dietę, itd. Nasze zachowanie (tzn. działanie w odpowiedzi na sensoryczne doświadczenie) zapośredniczone jest przez umysł i mózg. Tradycja (np. joga, sport, wf) odgrywa w nim ważną rolę, ale nie determinuje nas w sposób jednoznaczny. Nie można dać się zwieść ani przesadzie życia hiperaktywnego (kretyn w pogoni za sukcesem finansowym, sportowym, medialnym czy innym), ani przesadzie życia eremity. Medytacja jest uwagą skierowaną na to,c o jest, i adekwatną odpowiedzią na to. Niektóre wątki współczesnej filozofii dają tu pewne wskazówki. Myślę np. o przedpredykatywnym (a więc przedjęzykowym, wolnym od tradycji takiej czy innej księgi) doświadczeniu fenomenologów (por. np. Ingarden O uzasadnianiu), zastosowanym (jako metoda) do szerszego kontekstu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Zapewne znasz filozofię Krishnamurtiego. Jest ładna, lecz prowadzi donikąd. Założeniem takiej medytacji jest to, że wszystko już jest i nie ma nic do odkrycia. Miotanie się tylko czyni nieszczęśliwym. Więc lepiej dać sobie spokój. A tymczasem odkrywamy pozaziemskie planety. Nie dzięki medytacji.
|
|
| | | |  | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > Zapewne znasz filozofię Krishnamurtiego. Jest ładna, lecz prowadzi donikąd. Założeniem takiej medytacji jest to, że wszystko już jest i nie ma nic do odkrycia. Miotanie się tylko czyni nieszczęśliwym. Więc lepiej dać sobie spokój. A tymczasem odkrywamy pozaziemskie planety. Nie dzięki medytacji.Jacku, kapitalna wypowiedź!! Trudno sie z nią nie zgodzić. Czyli - hinduskie systemy filozoficzne (przyznaję, że mało je znam  ) nie doprowadziły do niczego. Sprawiła to dopiero europejska nauka, nauka białego człowieka, który zdobył się na to, by odrzucić WŁASNE dogmaty religijne. Bo przecież nie dzięki tzw. ,,medytacji'' odkrywamy nowe systemy planetarne...
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Kraina indyjskiej filozofii jest przebogata. Jedne nurty stworzyły zero i algebrę, gramatykę porównawczą, której my dziś używamy (odrzuciliśmy Arystotelesa na rzecz indyjskiego Paniniego - mało kto o tym wie...) i wiele innych ciekawych, ważnych do dziś rzeczy. Inne nurty pogrążyły Subkontynent w oparach mistycznego opium, choć nie aż tak gęstych, jakimi się wydają wielu Europejczykom. Oczywiście - nauka to jest to i cieszę się, że Hindusi zaczynają się coraz bardziej rozkręcać. Nasze, europejskie zasługi są póki co w tym względzie największe i każdy rozsądny Hindus to przyznaje. Nierozsądni wogóle nie lubią nauki, wolą medytować. Ale nie ma ich znów aż tak wielu...
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Zapewne znasz filozofię Krishnamurtiego. Jest ładna, lecz prowadzi donikąd.
Pewne jej wątki są interesujące, zwłaszcza odrzucenie dogmatyzmu (idea nieobca nauce), a więc i naśladowania Krishnamurtiego.
>A tymczasem odkrywamy pozaziemskie planety. Nie dzięki medytacji.
Skupienie potrzebne do tych i innych odkryć jest formą medytacji. Zerknij np. do Patańdżalego. Proponuje różne ćwiczenia skupienia świadomości, by wreszcie zakończyć: lub przez kontemplację czegokolwiek zgodnie z upodobaniem. To może być logika, astronomia czy sztuka. Cokolwiek, co kochasz. Kreacja, również naukowa, potrzebuje skupienia. Podobnie jak koan. Jednym wystarczy chwila, inni potrzebują więcej. Jeszcze inni chodzą w kieracie bez końca.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | deepshadow (15 punktów) | > >Po co u licha marnować czas na medytację?> Ale co złego jest "zatrzymaniu aktywności umysłu"? W "nic nie myśleniu"?> Po całym dniu w gwarze, wśród ludzi i ich masie problemów?> Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.Jacek i Diogenes mają rację. Medytację uprawiasz w przestrzeni publicznej i to przez 24 godziny na dobę. Nie wiem czy już zacząłeś wyczuwać, że krzywdzisz nie tylko siebie ale i społeczeństwo. Może już czas, by to jakoś uregulować prawnie... 
deepshadow
|
|
|  | | PanBuk (6257 punktów) | > Jacek i Diogenes mają rację. Medytację uprawiasz w przestrzeni publicznej i to przez 24 godziny na dobę.Zgadzam, tylko w przestrzeni publicznej  - tak czynie  ale bynajmniej z medytacją nie ma to nic wspólnego... > Nie wiem czy już zacząłeś wyczuwać, że krzywdzisz nie tylko siebie ale i społeczeństwo. Może już czas, by to jakoś uregulować prawnie...  jeszcze nie krzywdzę, bo mnie to dopiero interesuje, ale naumieć się nie mogę... Aczkolwiek, skoro Jacek tak mówi  zgoda...
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował. Marek T.
|
|
| deepshadow (15 punktów) | Cytat:Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. Diogenes, bardzo mi się podoba Twoja strategia. Widziałem to już u wróbli: trzeba szybko na..ać na parapet i spylać w popłochu, zanim gospodarz otworzy okno. Zanim upstrzysz całe forum, poddaję Twoją twórczość pod rozwagę Moderatora. Szacuneczek! deepshadow
deepshadow
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|