Fantastycznie! Teraz zostały jeszcze tylko samochody, sprzęt RTV, i mnóstwo innych.
To, co uprawia UE w związku z artykułami żywnościowymi to najzwyklejszy protekcjonizm. Ma on 3 podstawowe wady: 1. Powoduje obniżenie jakości produktów z powodu administracyjnego wyeliminowania konkurencji, 2. Z tego samego powodu powoduje wzrost cen (co się obserwuje w całej UE), 3. Państwa, z których można importować tańsze produkty "odwdzięczają się" tym samym, czyli nakładają cła lub idiotyczne regulacje na produkty unijne. Zdaje się, że - jak trafnie zauważył Robert Zawecki - ten trzeci punkt jest bodźcem do zmian.
Na opisanym powyżej procederze tracą wszyscy oprócz grupy objętej protekcją. W wypadku UE grupa chroniona to głównie francuscy i hiszpańscy rolnicy. Zapewne wielu forumowiczów nie wie o tym, że różne rodzaje subsydiów dla rolnictwa pożerają
ponad połowę rocznego budżetu UE! To jest jeden z powodów, dla którego jestem przeciwnikiem traktatu lizbońskiego. Dominująca pozycja Francji i Niemiec jest niebezpieczna dla innych krajów, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że już teraz organy rządzące UE łamią ustanowione przez siebie przepisy. O ile jeszcze np. rolnicy z Polski byliby w stanie konkurować z zagranicą, to już Francuzi nie mają szans.
Sylwek, Twój entuzjazm jest mam nadzieje ironią. Te regulacje można bowiem zastąpić zwykłymi cłami, które szkodzą tak samo, a na dokładkę nie są tak śmieszne. Dodatkowo:
Cytat:Utrzymane zostaną specjalne normy handlowe dla 10 produktów: jabłek, owoców cytrusowych, kiwi, sałaty, brzoskwiń i nektaryn, gruszek, truskawek, słodkiej papryki, winogron stołowych oraz pomidorów. Stanowią one 75 proc. handlu UE