Racjonalista - Strona głównaDo treści
Mgła

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
10-03-2008 14:24ra-serafin (2786 punktów)Mgła
Chciałbym w tym wątku wysłuchać waszych opini na temat filmu science-fiction ,,Mgła,,. Film opowiada o tytułowej mgle które przez drzwi wymiarowe dostała się do naszego wymiaru razem z róznymi potworami. Cały film w moim odczuciu pokazuje że religia jest zła i co może zrobić z innymi. Prosze o opinie tylko tych którzy oglądali bo rozumieją o co chodzi.

Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
Nie widziałem tego filmu, ale widziałem inny, ktory pokazywał, jak religia jest dobra i co może zrobić innym dobrego. Tylko co z tego ma wynikać.
Adam Barycki
stilgar (7322 punktów)
>Nie widziałem tego filmu, ale widziałem inny, ktory pokazywał, jak religia jest dobra i co może zrobić innym dobrego. Tylko co z tego ma wynikać.
>Adam Barycki
>
jaki to film?
11-03-2008 08:19 
 Ocena 4 na 4
barycki (7788 punktów)
(zablokowany)
>jaki to film?
Dziennik TV
avenger (463 punktów)
>Chciałbym w tym wątku wysłuchać waszych opini na temat
>filmu science-fiction ,,Mgła,,. Film opowiada o tytułowej
>mgle które przez drzwi wymiarowe dostała się do naszego
>wymiaru razem z róznymi potworami. Cały film w moim
>odczuciu pokazuje że religia jest zła i co może zrobić z
>innymi. Prosze o opinie tylko tych którzy oglądali bo
>rozumieją o co chodzi.
No ale od kiedy to S.King zajmuje się fantastyką?Wracając do filmu King pokazał klasę uwielbiam jego filmy i książki to dla mnie prawdziwy mistrz horroru.Mgła jest po prostu świetna,jeśli chodzi o przesłanie anty religijne coś w tym jest choć w moim odczuciu przesada w żadną stronę nie jest dobra i chyba bardziej chodziło o pokazanie jak fanatyzm jest zły i ilu przywódców religijnych wykorzystując odpowiednio sytuacje zdobywają poparcie i władze.Wszystko jest dobre w odpowiednich proporcjach nawet faszyzm, komunizm ,anarchia jak i religia bo przypomina o pewnych kwestiach demokratycznemu rządowi. Film też pokazał jak ludzie zmieniają się w sytuacjach ekstremalnych i do czego są zdolni.Tak naprawdę najbardziej dramatyczne,nie oczekiwane było zakończenie.Pomyślałem sobie wtedy.Jak ten facet może teraz żyć.Ale to tylko moje zdanie i moje odczucia każdy ma prawo do własnych.
Nowak (459 punktów)
>No ale od kiedy to S.King zajmuje się fantastyką?Wracając do filmu King pokazał klasę uwielbiam jego filmy i książki to dla mnie prawdziwy mistrz horroru.

Dokładnie, a jeśli jeszcze reżyser wie jak zekranizować jego powieść, mamy świetny film

>Mgła jest po prostu świetna,jeśli chodzi o przesłanie anty religijne coś w tym jest choć w moim odczuciu przesada w żadną stronę nie jest dobra i chyba bardziej chodziło o pokazanie jak fanatyzm jest zły i ilu przywódców religijnych wykorzystując odpowiednio sytuacje zdobywają poparcie i władze.Wszystko jest dobre w odpowiednich proporcjach nawet faszyzm, komunizm ,anarchia jak i religia bo przypomina o pewnych kwestiach demokratycznemu rządowi. Film też pokazał jak ludzie zmieniają się w sytuacjach ekstremalnych i do czego są zdolni.Tak naprawdę najbardziej dramatyczne,nie oczekiwane było zakończenie.Pomyślałem sobie wtedy.Jak ten facet może teraz żyć.Ale to tylko moje zdanie i moje odczucia każdy ma prawo do własnych.

W podobny sposób odebrałam ten film. Jestem pewna, że ludzie właśnie w taki sposób zachowywaliby się w sytuacji bez wyjścia. Film doskonale to okazuje. Wystarczy, że będą się bać a jeden fanatyk jest w stanie wpłynąć na nich. W takiej sytacji ujawnia się religijne zaślepienie, doszukiwanie się "znaków bożych" we wszystkim co się wokół dzieje - racjonalne myślenie zachowują nieliczni.
Co do zakończenia odebrałam je podobnie...
świerszcząca miksturka (87 punktów)
Mojego postu nie powinny czytać osoby, które nie znają końcówki Mgły.

Co Ty, to nigdy nie jest proste. Tam jest pewna histeryczka, która widać wiele w życiu nie osiągnęła i nienawidzi ludzi. Widać ile jej przyjemności sprawiło to, gdy nagle ktoś krzyknął, że ona ma rację, bo było tak jak przewidziała - w nocy potwory zaatakowały. Ale tam nie tylko jest histeryczka, ale też facet, który jej rzecze, że Paniusiu i ja wierzę w Boga, ale Ty przeginasz - lub coś w ten deseń. Histeryczka może uchodzić więc zatem za osobę, która opuściłem jasne i klarowne drogi któregoś z dużych kościołów czy religijnych systemów i oparła się na własnym rozumie, doprowadzając do skarlenia idei religijnych. Mówię Ci - to nie jest takie proste. A na dodatek Mgła kończy się upadkiem humanizmu świeckiego, kiedy grupa ludzi postanawia dopuścić się eutanazji, co w danym momencie jest bardzo racjonalne, a zaraz potem się okazuje, że gdyby poczekali dosłownie 3 minuty, przyszedłby ratunek. Mgła nie jest o fanatyzmie religijnym. Mgła to film który ma pognębić widza. W tym filmie ginie nadzieja - w całej rozciągłości i we wszystkich przejawach.


------
avenger (463 punktów)
>Mojego postu nie powinny czytać osoby, które nie znają końcówki Mgły.
>Co Ty, to nigdy nie jest proste. Tam jest pewna histeryczka, która widać wiele w życiu nie osiągnęła i nienawidzi ludzi. Widać ile jej przyjemności sprawiło to, gdy nagle ktoś krzyknął, że ona ma rację, bo było tak jak przewidziała - w nocy potwory zaatakowały. Ale tam nie tylko jest histeryczka, ale też facet, który jej rzecze, że Paniusiu i ja wierzę w Boga, ale Ty przeginasz - lub coś w ten deseń. Histeryczka może uchodzić więc zatem za osobę, która opuściłem jasne i klarowne drogi któregoś z dużych kościołów czy religijnych systemów i oparła się na własnym rozumie, doprowadzając do skarlenia idei religijnych. Mówię Ci - to nie jest takie proste. A na dodatek Mgła kończy się upadkiem humanizmu świeckiego, kiedy grupa ludzi postanawia dopuścić się eutanazji, co w danym momencie jest bardzo racjonalne, a zaraz potem się okazuje, że gdyby poczekali dosłownie 3 minuty, przyszedłby ratunek. Mgła nie jest o fanatyzmie religijnym. Mgła to film który ma pognębić widza. W tym filmie ginie nadzieja - w całej rozciągłości i we wszystkich przejawach.

Dla mnie ta histeryczka jest psychiczną fanatyczką a fanatyzm doprowadził tych ludzi do wydawania ludzi na pastwę potworom składanie ofiar że gdy już zostaną tylko sami wierzący czyści to potwory odejdą tak oni uważali dla mnie to fanatyzm.Na szczęście fanatyczka zostaje zabita jak dobrze pamiętam.Dlatego zostaje uratowany syn głównego bohatera a potem nastąpiła utrata nadziei w 3 minuty przed ratunkiem.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Mgła to film który ma pognębić widza. W tym filmie ginie nadzieja - w całej rozciągłości i we wszystkich przejawach.
świerszcząca miksturko polecam film równie, a może bardziej dołujący.
Czy oglądaliście 'Screamers'(polski tytuł 'Tajemnica Syriusza')?

Pozdrawiam

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
avenger (463 punktów)
>Witam.
> >Mgła to film który ma pognębić widza. W tym filmie ginie nadzieja - w całej rozciągłości i we wszystkich przejawach.
> świerszcząca miksturko polecam film równie, a może bardziej dołujący.
>Czy oglądaliście 'Screamers'(polski tytuł 'Tajemnica Syriusza')?
> Pozdrawiam
>
Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...


Jest rok 2078. Nowy Ekonomiczny Blok (w skrócie NEB) zarządza wydobyciem surowców naturalnych w znanych systemach słonecznych. Kiedy na jednej z planet, Syriuszu 6B, zostaje odkryte cenne złoże berytu, NEB rozpoczyna zakrojone na wielką skalę jego wydobycie. Ma to rozwiązać kryzys energetyczny na Ziemi. Niestety, po pewnym czasie okazuje się, że eksploatacja berytu wywołuje śmiertelne skażenie radioaktywne. Sojusz założony przez związek górników i naukowców postanawia wstrzymać dalsze prace wydobywcze. W konsekwencji tego NEB wypowiada Sojuszowi wojnę totalną. Zbrojny konflikt ogranicza się do Syriusza 6B. Zmasowane ataki korporacji dziesiątkują ludność tej pięknej planety. Ci, którzy przeżyli, ukrywają się w bunkrach, a ich jedyną bronią są automatyczne ostrza samobieżne, zwane potocznie wrzaskunami. Mija 10 lat. Oficer Sojuszu, Hendricksson, postanawia wyruszyć do bazy NEB, aby negocjować z ich dowództwem warunki rozejmu. Podczas tej ważnej misji odkrywa przerażającą prawdę, która zmienia bezpowrotnie przyszłe losy ludzkości...
Tylko co to ma wspólnego z Mgłą?
Wygląda mi to na jakąś tanią fantastykę.Natomiast mgła jest grozą o wyjątkowo mocnym przesłaniu.Przecież nie o zdołowanie chodziło ale o przesłanie anty religijne filmu,albo o światło ostrzegawcze w proponowanym tego nie widzę.
14-03-2008 19:40 
 Ocena 1 na 1
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

Od razu przyznam,że nie oglądałem 'Mgły'. Odniosłem się jedynie do słów o dołującym charakterze filmu.
Stąd przypomniałem sobie pesymistyczny w swej wymowie film 'Screamers'.
Obejrzyj, też daje do myślenia, chociaż nie dotyczy religii.

Pozdrawiam



Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
avenger (463 punktów)

>Obejrzyj, też daje do myślenia, chociaż nie dotyczy religii.
> Pozdrawiam
Tak zrobię obejrzę.Pozdrawiam.
fbsg (51 punktów)
Polecam "Cloverfield", a raczej "Projekt Monster",..

ege
Archi (547 punktów)
> W tym filmie ginie nadzieja - w całej rozciągłości i we wszystkich przejawach.

Dlatego myślę sobie, że film nie był do końca antyreligijny. Sądzę, że wg reżysera ateiści/racjonaliści/... nie mają czegoś co mają wierzący - nadziei wbrew wszystkiemu. Nie wiem czy to zaleta czy wada, choć w tym filmie ewidentnie opłacało się "mieć nadzieję wbrew nadziei".

Nigdy nie myślałem, że tak spodoba mi się jakiś zwyczajny horror

P.s. Jak Pieronek sunął przez Mgłę to ziemia drżała

plus ratio quam uis caeca ualere solet
02-04-2008 23:58 
 Ocena 1 na 1
keymak (3379 punktów)
Wybrałem się na ten film po przeczytaniu recenzji M. Agnosiewicza.
Z reguły nie oglądam horrorów, ale recenzja mnie skusiła.
Dodatkowo zdecydowałem że obejrzę ten film w kinie, aby spokojnie zagłębić się w szczegóły.
Choć nieco ryzykowałem, bo ostatnio mam złe doświadczenia związane z kinem.
Pamiętam jakiś film, który przyszło mi oglądać w zwykłym stereo. Zawołałem obsługę kina i oni oczywiście uważali że jest wszystko w porządku .. Nie pamiętam już tytułu tego filmu, ale pamiętam że wybrałem się do kina tylko dlatego że można go obejrzeć z pełnym AC3.
Dzisiaj zaś stało się to co doświadczyłem już kilka razy. Facet od projektora pomylił coś i uciął część filmu, lub za wcześnie zmienił taśmy. Niewiele umknęło, ale wyraźnie czegoś brakowało ..
I jak tu chodzić do kina ?
Jak robią mnie w konia to ja też ich będę robić w konia ..
Wejdę do kina tylko wtedy, gdy zaciągnie mnie tam jakaś ładna kobieta

>W tym filmie ginie nadzieja - w całej rozciągłości i we wszystkich przejawach.
Ja jakoś inaczej odczytałem przesłanie tego filmu.
Wydaje mi się że nie chodziło o nadzieje a raczej o strach.

Starach potrafi zabijać. Strach może być przyczyną tragedii.

W końcowej scenie ludzie wydawałoby się myślący rozsądnie przestają tak myśleć właśnie z powodu strachu.
Choć muszę się przyznać że ta scena była przesadzona. Nie wierzę aby ludzie rozsądni tak postąpili. Mieli jeszcze wiele innych wyjść.
-Mogli zaczekać.
Ktoś powie, że to nic by nie dało, tylko niepotrzebnie by wydłużyło film. No no równie dobrze końcówka mogłaby wyglądać w ten sposób, że po przeczekaniu kilku dni przyciśnięci przez te potworki sami i tak by się pozabijali.
No ale wtedy byłoby to logiczniejsze i sama scena wyglądałyby zupełnie inaczej.
- Mogli wyjść z samochodu i trzymając się razem, strzelali do siebie tylko z konieczności.
Taka scena też by zupełnie inaczej wyglądała i co innego by z niej wynikało.

No ale reżyser chciał wyraźnie coś przekazać.
Według mnie chodziło właśnie o strach, który może zabijać nawet wtedy, gdy nic na to nie wskazuje. To swego rodzaju ostrzeżenie.
Strach zabija.

Ktoś w tej chwili może się nie zgodzić i powie: ale przecież ci którzy się nie bali zgineli jako pierwsi. OK, ale nie zabili ich inni ludzie !
To jest sytuacja nieporównywalna.
Życie można stracić z nawet najgłupszego powodu. Można poślizgnąć się na schodach i skręcić kark. Można wpaść w nocy do niezabezpieczonej studzienki ..
Czy to znaczy że mamy się bać chodzić ?
Nie wydaje mi się.
A sama śmierć ludzi których M. Agnosiewicz raczył nazwać sceptykami nie wynikała ze sceptycyzmu. Oni nie byli sceptykami. To byli ludzie prowadzeni przez obrażonego i egoistycznego człowieka. Nie nazwałbym ich sceptykami.
Tak czy siak ci ludzie w tym konkretnym przypadku stracili życie, ale tylko dlatego że nie potrafili właściwie ocenić sytuacji i tyle.
Nie powiedziałbym zaś że ludzie sceptyczni źle oceniają to co obserwują. Wątpię.
Sceptycyzm idzie z reguły w parze z rozsądkiem. Może nawet wynika z rozsądku.

No ale muszę jeszcze dodać to jak strach wykorzystują różni ludzi. Co dobrze widać w tym filmie. Niektórzy ludzie potrafią wykorzystać strach innych ludzi do własnych celów. Potrafią przy pomocy strachu tak manipulować ludźmi, że ci robią rzeczy obrzydliwe i wręcz nieludzkie. Potrafią w ludziach wywołać najniższe instynkty.
Zauważyłem ciekawy szczegół w filmie. W scenie w której zadźgano żołnierza. Fanatyczka religijna do tego doprowadziła, ale w chwili gdy pierwszy raz wbito nóż w brzuch żołnierza było wyraźnie widać na jej twarzy przerażenie.
Niby nic dziwnego. Jednak coś jeszcze ludzkiego zostało w tej kobiecie.
No ale dlaczego po chwili przeszła do sprawy jakby nic się nie stało ??
Dlaczego nie przerwała swego fanatycznego skowytu ?

Wydaje mi się że przestraszyła się tego co może się stać w wypadku gdyby przyznała się że popełniła błąd. Przestraszyła się że gdyby się opamiętała, to ludzie skierowali by noże w jej kierunku.
Znowu strach ..
Strach zabija.

A teraz już całkowicie wyjdźmy poza sam film.
Co by się stało gdyby jakiś przywódca wielkiej religii wyszedł do ludzi i powiedział, że wszystko co głosi jego kościół to stek bzdur ?
Co wtedy by się stało ?
Co by się z nim i jego braćmi w wierze stało ?
..
Strach zabija.

Pozdrawiam.
Mariusz Agnosiewicz
Bardzo mocny antyreligijny film. Gorąco polecam. Nie jest to, jak niektórzy piszą w komentarzach, film pokazujący fanatyzm czy wypaczenia religii. To film mówiący o istocie religii (choć głównie o tym, że człowiek nie jest z natury dobry).
21-03-2008 23:17 
 Ocena 1 na 1
Kornowski (835 punktów)
Opowiadanie "Mgła" jeśli wierzyć autorowi zostało wymyślone podczas stania w kolejce w hipermarkecie. Biorąc pod uwagę "jakość" tego opowiadania jestem skłonny mu uwierzyć. Cóż, o ile nowele Stephena Kinga są (przeważnie) naprawdę ciekawe i wciągające, to jego opowiadania (podróbka Lovecrafta i Poe) za udane uważają jego najgorliwsi wyznawcy.

W tym ujęciu (twórca i bezkrytyczni fani) zarówno opowiadanie jak i film faktycznie można traktować jako studium powstawania religii.

Osoba wariatki z religijnym zacięciem powstała prawdopodobnie po to, aby reanimować zdychającą akcję opowiadania. Dość przypadkowo przy konwersji opowiadania na film stała się jedyną mocną postacią.

EDIT:
Opowiadanie mgła pojawiło się w kompilacji pt. "Szkieletowa załoga". Jednak zamiast czytać słabe opowiadania polecam genialny "Bastion" (koniecznie bez cenzury zwanej "skrótami") "Skazani na Shawshank", "Zielona mila" i kilka innych arcydzieł spod ręki tego pana.
Mariusz Agnosiewicz
Polecam moją recenzję filmu: www.racjonalista.pl/kk.php/s,5810
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
Moim zdaniem przesłanie filmy było jasne. Piękna scena, gdy główny bohater mówi o ludziach, którzy są cywilizowani, gdy działa komunikacja i w każdej chwili, w przypadku zagrożenia można zadzwonić na 112 wzywając pomoc. Jednak gdy wszystko zaczyna się walić popadają w szaleństwo i idą za tym, kto wskaże jakiekolwiek rozwiązanie - bez względu na to czy racjonalne, czy też nie - pójdą za tym, kto będzie chociaż trochę sprawiał wrażenie, że ma kontrolę nad sytuacją. Piękna definicja religii...
To właśnie niestety w ten sposób działa - masz ładny domek na przedmieściach, kochającą żonę i dzieciaki, jeździsz dobrym samochodem, korzystasz z szybkiego Internetu, a twoja lodówka jest pełna - działasz całkiem racjonalnie, w skrajnym wypadku wierzysz w kochającego Boga, będącego personifikacją wszystkiego, co najlepsze.
Jeśli jednak twój byt jest zagrożony, nie masz co do garnka włożyć i nie jesteś pewien, czy za tydzień będziesz żywy - będziesz w stanie iść na rynek i wysadzić się w imię jakiegoś fikcyjnego bohatera literackiego, zawistnego potwora opisanego w księdze z barbarzyńskich czasów...
Religii nie można dzielić na fanatyczną, umiarkowaną i liberalną. Fanatyzm to nie odmiana religii, to stan w jaki wchodzi religia, gdy cywilizacja zaczyna się chwiać ku upadkowi i zaburzony zostaje publiczny spokój.
W filmie ten mechanizm został pokazany w pierwszorzędny sposób, tutaj mieliśmy to podlane sosem SF - atak potworów, bestii (dzikich zwierząt?) z innego wymiaru, równie dobrze można by taką historię umiejscowić w czasie wojny, klęski żywiołowej itp. W pierwszorzędny sposób wpleciono w całość nienawiść względem nauki, charakterystyczną dla wielu fanatyków - motywowaną wtrącaniem się w prerogatywy bóstwa.

Dlaczego przed kinami nikt nie protestuje? Odpowiedź jest prosta - film nie atakuje żadnej konkretnej religii bezpośrednio, mówi jedynie do jakiego szaleństwa potrafi doprowadzić ta instytucja w niespokojnych czasach. Do czasu, aż nie wymienisz konkretnej nazwy lub nie "sprofanujesz" konkretnego symbolu, możesz czuć się w miarę spokojnie, nawet jeśli zaczynasz kopać przy samym korzeniu. Za to jeśli tylko zasugerujesz w filmie, że kamienowanie kobiet za cudzołóstwo to zbrodnia lub przypomnisz o przypadkach gwałtów na nieletnich, jakich dopuszczali się przedstawiciele kleru, to możesz spodziewać się wybuchu gniewu...

To tyle odnośnie interpretacji wewnętrznej filmu. Z zewnątrz jest równie dobrze, nie wiem - może to dlatego, że Half Life był grą mojej wczesnej młodości? Miło zobaczyć, że jednak ludzie w USA potrafią zrobić horror sf w stylu Obcego, z "czymś" ukrytym w ciemności, cieniu lub mgle co tylko czeka, aby zaatakować, zamiast renderować coraz bardziej przerysowane monstra i coraz bardziej makabryczne sceny uśmiercania bohaterów. I tak w tym filmie najgorszym wrogiem okazuje się ludzka natura...
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

Obejrzałem, zgadzam się z recenzją Mariusza...

No właśnie - tylko to zakończenie. Dlaczego tak łatwo poddali się, dlaczego nie walczyli do końca, dlaczego postąpili nieracjonalnie?
Czy reżyser chciał pokazać, że brak wiary jest równie zgubny jak wiara fanatyków?
Moim zdaniem jest to naciągane, przecież człowiek racjonalnie myślący nie postąpiłby w ten sposób. Gdzie instynkt samozachowawczy i wola życia? Ci realiści okazują się w konsekwencji najsłabsi.

>Realiści to ludzie ostrożni, racjonalnie myślący, szukający najlepszych sposobów poradzenia sobie z problemem, najbardziej zatroskani o pomoc innym, niepozwalający zabić swego człowieczeństwa strachowi.
Jednak nie.
Aktor grający malarza - beznadziejny, sztuczny.

Pozdrawiam

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Czy reżyser chciał pokazać, że brak wiary jest równie zgubny jak wiara fanatyków?
>Moim zdaniem jest to naciągane, przecież człowiek racjonalnie myślący nie postąpiłby w ten sposób. Gdzie instynkt samozachowawczy i wola życia? Ci realiści okazują się w konsekwencji najsłabsi.

UWAGA - moja wypowiedź zawiera informacje o FABULE I ZAKOŃCZENIU. Proszę nie czytać, jeśli nie jest się absolutnie pewnym, czy chce się to zrobić.

Pamiętaj, że wystarczyło wychylić się ze sklepu, żeby zostać pożartym (lub jeszcze gorzej skończyć jako żywy inkubator dla potomstwa któregoś ze stworzeń...), ledwie udało im się wyjść i dobiec do samochodu i to przy sporych stratach w ludziach. Jeep dawał im jako taką ochronę, jechali dosyć długo i wszystko wskazywało na to, że "inwazja" ma globalny charakter, po ludziach nie było ani śladu, za to ogromne stworzenie majestatycznie przemierzające okolicę musiało zrobić mocne i przygnębiające wrażenie. Paliwa zabrakło, kwestią czasu pozostawało, aż stworzenia natkną się na samochód, poza tym jedzenia nie było wiele, wyjście i próba podążania dalej pieszo też nie miała sensu - harlejowiec przeszedł ledwie 60m od sklepu i został pożarty... Pistolet dawał za to możliwość zakończenia życia bezboleśnie, szybko i w miarę godnie - lepsze to, niż zjedzenie żywcem...
Skąd główny bohater miał wiedzieć, że ratunek jest bliski?
BTW o ile mi wiadomo oryginał Kinga różni się od filmu jeśli chodzi o zakończenie.
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>Pamiętaj, że wystarczyło wychylić się ze sklepu, żeby zostać pożartym (lub jeszcze gorzej skończyć jako żywy inkubator dla potomstwa któregoś ze stworzeń...), ledwie udało im się wyjść i dobiec do samochodu i to przy sporych stratach w ludziach. Jeep dawał im jako taką ochronę, jechali dosyć długo i wszystko wskazywało na to, że "inwazja" ma globalny charakter, po ludziach nie było ani śladu, za to ogromne stworzenie majestatycznie przemierzające okolicę musiało zrobić mocne i przygnębiające wrażenie. Paliwa zabrakło, kwestią czasu pozostawało, aż stworzenia natkną się na samochód, poza tym jedzenia nie było wiele, wyjście i próba podążania dalej pieszo też nie miała sensu - harlejowiec przeszedł ledwie 60m od sklepu i został pożarty... Pistolet dawał za to możliwość zakończenia życia bezboleśnie, szybko i w miarę godnie - lepsze to, niż zjedzenie żywcem...
>Skąd główny bohater miał wiedzieć, że ratunek jest bliski?

Rozumiem Twoje argumenty, jednak mnie nie przekonują.
Wszystko w porządku, tylko czy Ty postąpiłbyś tak , jak oni?
Pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia.

Uważam, że reżyser chciał zachować równowagę między nawiedzonymi fanatykami ze sklepu a racjonalistami. Stąd to zakończenie. Właściwie postawił między nimi znak równości. Jedni okazali się warci drugich, a nawet racjonaliści wypadają gorzej. Nie mają oni oparcia w wierze i w ekstremalnej sytuacji poddają się.
Dziecko zostaje poświęcone na ołtarzu racjonalizmu.

Niestety zrobił to bardzo nieudolnie...
A może o to mu chodziło? Może film wcale nie jest antyreligijny? Może pokazuje, że racjonaliści są jeszcze gorsi?

Przypomina mi to niektóre wypowiedzi teistów z naszego forum: że nam współczują, że życie nie ma dla nas wartości, że będą się za nas modlić...
Wobec tego, co pokazano w filmie, może warto?

>BTW o ile mi wiadomo oryginał Kinga różni się od filmu jeśli chodzi o zakończenie.
I bardzo dobrze.

P.S: W tej sytuacji muszę zastanowić się nad początkową akceptacją interpretacji Mariusza.

Pozdrawiam serdecznie

Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>Dziecko zostaje poświęcone na ołtarzu racjonalizmu.

Wybacz, ale jest podstawowa różnica pomiędzy składaniem dziecka w ofierze dzikim bestiom, aby udobruchać demony a tym, co zrobił główny bohater. Dla nich było jasne, że niebawem zostaną odnalezieni i pożarci żywcem - widzieli to już kilka razy. Ojciec chciał oszczędzić tego swojemu dziecku (i pozostałym), wziął na siebie ciężar bycia zabójcą i zdecydował się jako jedyny z nich z konieczności zginąć bolesną śmiercią.
Zachowaniem ludzi ze sklepu kierowała prymitywna chęć przetrwania, uwalniana w zupełnie irracjonalny sposób. Ten ojciec natomiast nie myślał o sobie z całą pewnością...
Skąd miał niby wiedzieć, że ratunek jest blisko? WSZYSTKO wskazywało na to, że ludzie przegrali. Mnie przekonałby co do tego właśnie ten gigantyczny stwór, on był jasnym komunikatem - dla was tu już nie ma miejsca - my tu teraz władamy.

>A może o to mu chodziło? Może film wcale nie jest antyreligijny? Może pokazuje, że racjonaliści są jeszcze gorsi?

Nie, nie gorsi. Film pokazuje w pewien sposób również problem eutanazji - bo tak można nazwać to, co zrobił główny bohater.
Na dobrą sprawę to tam nikt nie miał racji i wszyscy będą musieli żyć z piętnem zabójców. Ludzie ze sklepu m.in. za żołnierza, tamten mężczyzna ze swojego syna i pozostałą trójkę.

Niemniej ja będąc w takiej sytuacji i mając pistolet nie zabiłbym innych, ale sam przystawiłbym go sobie do głowy. Lepsze to, niż bycie żyjącym, świadomym przedmiotem uczty dzikich bestii.

>>BTW o ile mi wiadomo oryginał Kinga różni się od filmu jeśli chodzi o zakończenie.
>I bardzo dobrze.

IMO twórcy chcieli zrobić mocne zakończenie, które pozostawi widza z lekkim szokiem po wyjściu z kina zamiast kolejnego, mdłego happy endu.
Po drugie zapewne obawiali się skojarzeń z alternatywnym zakończeniem "I am Legend".
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)
Witam.

>>Dziecko zostaje poświęcone na ołtarzu racjonalizmu.
>Wybacz, ale jest podstawowa różnica pomiędzy składaniem dziecka w ofierze dzikim bestiom, aby udobruchać demony a tym, co zrobił główny bohater.
To była metafora.
Może należało napisać, że dziecko zostaje poświęcone na ołtarzu wątpliwego racjonalizmu. Dlatego uważam, że reżyser wcale nie trzyma tu z racjonalistami, a raczej stawia na równowagę.

>Zachowaniem ludzi ze sklepu kierowała prymitywna chęć przetrwania, uwalniana w zupełnie irracjonalny sposób.
Ta prymitywna chęć przetrwania jest w każdym z nas... Każdy posiada instynkt samozachowawczy, prawda? Ojciec też chciał przetrwać i uratować dziecko. Dlatego walczył.

>Nie, nie gorsi. Film pokazuje w pewien sposób również problem eutanazji - bo tak można nazwać to, co zrobił główny bohater.
Ale eutanazji nie dokonuje się na zdrowych(jeszcze).
Na tę eutanazję był jeszcze czas. Po prostu nie walczyli do końca. Poddali się.
Z tej perspektywy patrząc, JPII miał rację, mówiąc o "cywilizacji śmierci" - a reżyser tylko to potwierdził.
Racjonaliści nie wypadają tu dobrze w odbiorze widza. Warto byłoby zrobić ankietę na ten temat(może na forum?)

>Na dobrą sprawę to tam nikt nie miał racji i wszyscy będą musieli żyć z piętnem zabójców. Ludzie ze sklepu m.in. za żołnierza, tamten mężczyzna ze swojego syna i pozostałą trójkę.
Zgadzam się.
Zwróć uwagę na jeszcze jeden moment w filmie. Zachowanie kierującej grupą wierzących, kiedy siada na niej ten owad. Poddaje się woli boga. Zachowuje się biernie...i zostaje oszczędzona. Czy to nie daje jej podstaw, by sądzić, że bóg darował jej życie z powodu jej wiary? Czy nie umacnia przekonania o swojej racji?

>Niemniej ja będąc w takiej sytuacji i mając pistolet nie zabiłbym innych, ale sam przystawiłbym go sobie do głowy. Lepsze to, niż bycie żyjącym, świadomym przedmiotem uczty dzikich bestii.
Ja nie zostawiłbym swojego dziecka bez ojca.
Strzelić można w ostatniej chwili, kiedy bestie nadchodzą.

>IMO twórcy chcieli zrobić mocne zakończenie, które pozostawi widza z lekkim szokiem po wyjściu z kina zamiast kolejnego, mdłego happy endu.
To prawda, dlatego właśnie dyskutujemy. Można analizować z różnych punktów widzenia. Uważam, że jest w nim wiele niejednoznaczności.


Pozdrawiam


Niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie...

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365