Wyszukiwarka google działa na prostej, ale skutecznej zasadzie. Strony, które są podlinkowane na innych stronach znajdują się wyżej w rankingu. Jeżeli o jakimś serwisie nikt nic nie wie, czyli tzw. robot google nie znajdzie odnośnika do takiej strony, to zwyczajnie nie ujrzymy jej w wynikach szukania, nawet gdyby zapytanie było dokładnie o treści z tejże strony. Analogicznie, strona, do której link znalazł się na wielu blogach/forach/itd. figuruje wysoko na liście wyników wyszukiwania. Ponieważ dzieje się to automatycznie nie widzę tu miejsca na jakieś cenzurowanie. To apropos zarzutu, że strony "pro life" mają cięższą drogę do przebicia się do użytkowników google. Co tu dużo mówić, więcej linków w internecie jest do stron porno niż religijnych  (choć tak naprawdę to większość tych stron porno manipuluje mechanizmem google i umieszcza setki linków na znalezionych forach i w komentarzach do blogów, stąd taki ich wysyp przy zwykłym szukaniu niepornograficznych treści. Taka mała dygresja  A co do samych reklam to z tego co wiem, google nie preferuje żadnych poglądów. Czysty kapitalizm, jeśli płaci organizacja szumnie nazwana w artykule "pro life" to pojawia się sponsorowany link do "pro life". Płacą z "pro choice", pojawia się "pro choice". Wielkie słowa o cenzurowaniu Internetu przez google to jedna wielka bzdura wg mnie.
|