 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-04-2008 22:55 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Śmieszne
1 na 1 | Witam! Przejdę od razu do sedna. Kiedyś uważałem po prostu, że ludzie są organicznie głupi. Organicznie w sensie, że to immanentna cecha bycia człowiekiem. Oczywiście osoba, którą najlepiej znam i na której analizie (wtedy) się opierałem byłem ja sam. Minęło trochę czasu. Wnikając w temat moje zdanie nieco się zmieniło. Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują. Nie mówię o tych myślach/uczuciach, które są bezpośrednią reakcją na w miarę silny bodziec. Cała reszta byłoby nieokreślonymi wrażeniami, gdyby nie kultura. Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? Jak człowiek się zagubi, to identyfikuje wzorzec kulturowy dotyczący sytuacji i bierze z niego nazwy tego, co czuje i myśli. Niekoniecznie identyfikacja sytuacji jest właściwa i niekoniecznie na prawdę to czuje i myśli. I koniec końców zadaje sobie pytanie, czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni? Doprawdy człowiek ma inwencje twórczą przy tworzeniu narzędzi. Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Kozak (140 punktów) | >Witam! >Przejdę od razu do sedna. >Kiedyś uważałem po prostu, że ludzie są organicznie głupi. Organicznie w sensie, że to immanentna >cecha bycia człowiekiem. Oczywiście osoba, którą najlepiej znam i na której analizie (wtedy) się >opierałem byłem ja sam. >Minęło trochę czasu. >Wnikając w temat moje zdanie nieco się zmieniło. Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują. >Nie mówię o tych myślach/uczuciach, które są bezpośrednią reakcją na w miarę silny bodziec. Cała >reszta byłoby nieokreślonymi wrażeniami, gdyby nie kultura. >Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? Jak człowiek się zagubi, to identyfikuje wzorzec >kulturowy dotyczący sytuacji i bierze z niego nazwy tego, co czuje i myśli. Niekoniecznie >identyfikacja sytuacji jest właściwa i niekoniecznie na prawdę to czuje i myśli. >I koniec końców zadaje sobie pytanie, czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni? >Doprawdy człowiek ma inwencje twórczą przy tworzeniu narzędzi. >Pozdrawiam
Na jakiej podstawie twierdzisz że, ludzie nie wiedzą co myślą i czują? "Wnikając w temat moje zdanie nieco się zmieniło. Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują." Cała >"reszta byłoby nieokreślonymi wrażeniami, gdyby nie kultura." Chcesz powiedzieć że ludzie którzy oficjalnie nie są kulturalni nie posiadają żadnych wrażeń? Następna myśl: "Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? Jak człowiek się zagubi, to identyfikuje wzorzec." I ta sentencja jest w twojej wypowiedzi najbardziej logiczna!! Ale nie do końca. Przecież człowiek nie jest kopią tego który stworzył tę kulturę w dosłownym znaczeniu. Każdy następca rozumie ją indywidualnie i odczuwa relatywnie, niezależnie od czynników kulturowych w tym czasie powszechnie akceptowanych. Stąd też rozkwit i upadek pewnych kultur. tej poniższej kwestii nie rozumie. "I koniec końców zadaje sobie pytanie, czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni?" Odpowiem pytaniem. A cobyśmy stworzyli gdybyśmy nie byli ułomni?? Celowo na to pytanie nie daję odpowiedzi. Amen.
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Na jakiej podstawie twierdzisz że, ludzie nie wiedzą co myślą i czują? Przyglądam się ludziom. Najlepiej spytaj kogoś z zaskoczenia, o czym myśli, jeśli akurat nie jest zmuszony zastanawiać się nad konkretną sprawą. Albo czy ma poglądy na sprawę X czy Y, a później sprawdź, czy to jego/jej poglądy, czy pożyczone. >"Wnikając w temat moje zdanie nieco się zmieniło. Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują." >Cała >>"reszta byłoby nieokreślonymi wrażeniami, gdyby nie kultura." >Chcesz powiedzieć że ludzie którzy oficjalnie nie są kulturalni nie posiadają żadnych wrażeń? Oficjalnie kulturalni? Nie chodziło mi o taką kulturę. Nie powiedziałem też nigdzie, że nie posiadają wrażeń, a tylko, że używają kultury do ich nazywania. >Następna myśl: >"Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? Jak człowiek się zagubi, to identyfikuje wzorzec." >I ta sentencja jest w twojej wypowiedzi najbardziej logiczna!! >Ale nie do końca. >Przecież człowiek nie jest kopią tego który stworzył tę kulturę w dosłownym znaczeniu. >Każdy następca rozumie ją indywidualnie i odczuwa relatywnie, niezależnie od czynników kulturowych w tym czasie powszechnie akceptowanych. >Stąd też rozkwit i upadek pewnych kultur. Ale mimo wszystko kultura jest niejednorodna i to, że wybierasz z niej wzorce mniej powszechne, nie znaczy,że z niej nie korzystasz. >tej poniższej kwestii nie rozumie. >"I koniec końców zadaje sobie pytanie, czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni?" >Odpowiem pytaniem. >A co byśmy stworzyli gdybyśmy nie byli ułomni?? >Celowo na to pytanie nie daję odpowiedzi. Pewnie niewiele. Pozdrawiam
|
|
| @ffe? (3233 punktów) | Ludzie wiedzą, co myślą i czują, tylko sobie tego nie uświadamiają. Kulturę stworzyliśmy, bo jesteśmy istotami społecznymi. Kultura jest metodą przekazywania między ludźmi tego, co myślą i czują.
A sueno de la razon produce automatica secretaria
|
|
 | | Kozak (140 punktów) | >Ludzie wiedzą, co myślą i czują, tylko sobie tego nie uświadamiają. >Kulturę stworzyliśmy, bo jesteśmy istotami społecznymi. Kultura jest metodą przekazywania między ludźmi tego, co myślą i czują. > A sueno de la razon produce automatica secretaria >Ludzie wiedzą, co myślą i czują, tylko sobie tego nie uświadamiają. >Kulturę stworzyliśmy, bo jesteśmy istotami społecznymi. Kultura jest metodą przekazywania między ludźmi tego, co myślą i czują. > A sueno de la razon produce automatica secretaria Czyli ty pisząc na tym forum przekazujesz pewne myśli i odczucia nieświadomie. Drugie zdanie: "Kultura jest metodą przekazywania między ludźmi tego, co myślą i czują." Ta kultura jest przekazywana trwale i nieświadomie na nośnikach które wynalazcy odkryli nieświadomie w celu przekazania tych zapisów świadomie. Chyba mi sie poplątało. Gdybyś mógł to poplątanie odplątać nieświadomie bym był ci wdzięczny bardzo świadomie. Amen.
|
|
|  | | @ffe? (3233 punktów) |
>Czyli ty pisząc na tym forum przekazujesz pewne myśli i odczucia nieświadomie.
Oczywiście, jak wszyscy. Przekaz świadomy jest tylko niewielką częścią.
>Drugie zdanie: >"Kultura jest metodą przekazywania między ludźmi tego, co myślą i czują." >Ta kultura jest przekazywana trwale i nieświadomie na nośnikach które wynalazcy odkryli nieświadomie w celu przekazania tych zapisów świadomie. >Chyba mi sie poplątało. >Gdybyś mógł to poplątanie odplątać nieświadomie bym był ci wdzięczny bardzo świadomie. >Amen. >
Jak wyżej. Nie czuję się na siłach wyłożyć ci w kilku zdaniach kursu psychologii ewolucyjnej. Zwróć tylko uwagę, jak zinterpretowałeś moje drugie zdanie...
A sueno de la razon produce automatica secretaria
|
|
 | | MichaQ (1056 punktów) | >Ludzie wiedzą, co myślą i czują, tylko sobie tego nie uświadamiają.
Skoro sobie tego nie uświadamiają, to znaczy, że tego nie wiedzą. Jak można wiedzieć, ale sobie tego nie uświadamiać? To zdanie jest podobne do zdania ucznia, który zapytany przez nauczyciela odpowiada: wiem, ale zapomniałem. Być może uczeń mówi prawdę, ale formalnie rzecz biorąc nie uległ zmianie fakt, że nauczyciel nie uzyskał od ucznia wymaganej przez siebie informacji. Poza tym nie uwzględnił Pan w swoim komentarzu czegoś, co nazywa się podświadomością. Chociaż uwzględnienie podświadomości nie jest konieczne, o ile nie zakłada Pan, że ludzie znają wszystkie swoje myśli i odczucia.
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >Ludzie wiedzą, co myślą i czują, tylko sobie tego nie uświadamiają. Czy nie ma w tym zdaniu sprzeczności? >Kulturę stworzyliśmy, bo jesteśmy istotami społecznymi. Bo była nam potrzebna czy dlatego, że mieliśmy taką fantazję? A może częściowo jedno i drugie? > Kultura jest metodą przekazywania między ludźmi tego, co myślą i czują. Znaczy, że bez niej byłoby nam to wszystko trudno przekazywać, jak rozumiem. Pozdrawiam
|
|
| JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > Witam!> Przejdę od razu do sedna.> Kiedyś uważałem po prostu, że ludzie są organicznie głupi. Organicznie w sensie, że to immanentna> cecha bycia człowiekiem.A ja w swojej immanentnej czy też permanentnej głupocie mam prośbę. Proszę oto o definicje głupoty. Ot tak, aby było wiadomo o czym mowa.  Pozdrawiam. JATO P.S. Zbysław Ś. w porywach pychy uważa się za idiotę. Szanuję jego wybór. Natomiast ja z pokorą uznaję się za głupca ale nie wiem co to oznacza. A już głupota organiczna jest dla mnie poza percepcją.  JT
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
> A już głupota organiczna jest dla mnie poza percepcją.  To taka, która jest wrodzona i nie można się od niej uwolnić. Pozdrawiam
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni? Mam taką definicję kultury wg której jest ona formą cywilizacji. Powstaje więc nieuchronnie przy okazji celowego tworzenia każdego materialnego dzieła. .
|
|
 | | Toma Cruz (390 punktów) | Kultura z pewnością jest odzwierciedleniem człowieka, jego myśli i uczuć, jest ona finałem jego działań, który w rzeczywistości bywa kontynuowany. Jest to urzeczywistnienie jego świadomego przekonania, co do własnych przeżyć i odczuć. Jest urzecztwistnieniem jego stanu wiedzy o otaczajacym go świecie, jego pragnień, itp. itd. Czyli jako twór materialny, który jest skutkiem pracy rak ludzkich, nie może byc przypadkowy, chyba, że tworzy go całkiem przyadkowa osoba. Moje myślenie powoduje tworzenie. Myślenie artysty powoduje tworzenie w określonej przez niego sferze. Czyż nie tak? Myślę, że jest to rozwinięcie Twojej definicji. Być może jest ono zbyt osobiste. Ale jest
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Myślę, że jest to rozwinięcie Twojej definicji. A ja unikam rozwinięć. Zakładając, że przemyślenia rozmówca może mieć własne, staram się dać mu gotową syntezę.
>Być może jest ono zbyt osobiste. Przy ustalaniu ogólnej reguły warto zdobyć się na obiektywizm. .
|
|
| |  | | Toma Cruz (390 punktów) | >>Myślę, że jest to rozwinięcie Twojej definicji. >A ja unikam rozwinięć. Zakładając, że przemyślenia rozmówca może mieć własne, staram się dać mu gotową syntezę. >>Być może jest ono zbyt osobiste. >Przy ustalaniu ogólnej reguły warto zdobyć się na obiektywizm. >. > Ja niestety takiej nie dostałem i dlatego pokusiłem się o swoją. Napisałem:"być może", więc co do tego nie jestem pewien w 100%. Nie znam całkowicie obiektywnego poglądu na tą sprawę.
|
|
| |  | | Kozak (140 punktów) | >>Myślę, że jest to rozwinięcie Twojej definicji. >A ja unikam rozwinięć. Zakładając, że przemyślenia rozmówca może mieć własne, staram się dać mu gotową syntezę. >>Być może jest ono zbyt osobiste. >Przy ustalaniu ogólnej reguły warto zdobyć się na obiektywizm. >. > Skoro uważasz że rozmówca ma swoje własne przemyślenia.!! To dlaczego starasz się mu dać swoją gotową syntezę. Na jakiej podstawie twierdzisz że ta synteza jest zgodna z jego przemyśleniami. Co to jest to "ono" Zakładam że jest to odczucie. Ale dlaczego twoje?? Innych odczuć nie ma, nie istnieją?? Amen.
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Skoro uważasz że rozmówca ma swoje własne przemyślenia.!! >To dlaczego starasz się mu dać swoją gotową syntezę. By mógł porównać rezultaty swoich przemyśleń z moimi i w razie rozbieżności ew. podjął dyskusję.
>Na jakiej podstawie twierdzisz że ta synteza jest zgodna z jego przemyśleniami. Nie twierdzę tak.
>Co to jest to "ono" Rozwinięcie. Rozwinięcie mojej definicji. (To z posta użytkownika Tomy Cruza: "Myślę, że jest to rozwinięcie Twojej definicji. Być może jest ono zbyt osobiste.") .
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni? >Mam taką definicję kultury wg której jest ona formą cywilizacji. Powstaje więc nieuchronnie przy okazji celowego tworzenia każdego materialnego dzieła. Myszy i mnóstwo innych zwierząt kopią norki/nory w celu schronienia się przed zimnem. Ich dzieło jest materialne i celowe. Czy mają one kulturę? Pozdrawiam
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>>Mam taką definicję kultury wg której jest ona formą cywilizacji. Powstaje więc nieuchronnie przy okazji celowego tworzenia każdego materialnego dzieła. >Myszy i mnóstwo innych zwierząt kopią norki/nory w celu schronienia się przed zimnem. Ich dzieło jest materialne i celowe. Czy mają one kulturę? Jeśli to co tworzą można nazwać cywilizacją, to tak, mają. .
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą?
Raczej odwrotnie: protezą jest raczej tzw. natura: prawie się nie zdarza, abym zamiast młotka używał kamienia polnego. Nawet elementarna zmysłowość pojawia sie wyłącznie w kontekście kultury, języka, historii. Świat jest światem człowieka. Czysta natura jest fikcją jak wyspa Robinsona.
|
|
 | | MichaQ (1056 punktów) | >>Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? >Raczej odwrotnie: protezą jest raczej tzw. natura: prawie się nie zdarza, abym zamiast młotka używał kamienia polnego. Nawet elementarna zmysłowość pojawia sie wyłącznie w kontekście kultury, języka, historii. Świat jest światem człowieka. Czysta natura jest fikcją jak wyspa Robinsona.
Przyznam, że z taką tezą sie jeszcze nie spotkałem. Jeśli dobrze rozumiem słowo proteza, to jest to coś sztucznego. Czymś sztucznym, jest zazwyczaj coś, co jest wytworem. Kultura, jakkolwiek ją nie definiować, jest niewątpliwie wytworem człowieka. Kultura jest protezą wytworzoną przez ludzi w celu ułatwienia sobie życia. Pan, korzystając z młotka, korzysta jednocześnie z pewnego materialnego wytworu kultury. Młotki jako takie w przyrodzie samowolnie nie występują. Jeśli mówimy o czymś naturalnym, to zazwyczaj mamy na myśli te rzeczy, które nie są wytworem człowieka. Oczywiście po części się z Panem zgadzam, ponieważ całkowity powrót do stanu naturalnego oznaczałby cofnięcie się do stanu, gdy człowiek nie potrafił nawet wytwarzać narzędzi. Wytwarzanie narzędzi, opanowanie ognia, powstanie wierzeń magicznych i religijnych były pierwszymi elementami powstającej kultury.
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >>Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? >Raczej odwrotnie: protezą jest raczej tzw. natura: prawie się nie zdarza, abym zamiast młotka używał kamienia polnego.
Kiedy nie wziąłeś ze sobą młotka a musisz rozbić namiot raczej nie wbijasz śledzia gołą ręką tylko korzystasz z leżącego obok kamienia. Chyba, że się mylę.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>>Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? >>Raczej odwrotnie: protezą jest raczej tzw. natura: prawie się nie zdarza, abym zamiast młotka używał kamienia polnego.
>Kiedy nie wziąłeś ze sobą młotka a musisz rozbić namiot raczej nie wbijasz śledzia...
Napisałem: prawie się nie zdarza. Ale w gruncie rzeczy nie chodzi tu ani o młotek, ani o kamień, lecz o całą czynność rozbijania namiotu (czy też budowania domu): to ona w całości ma charakter kulturowy bez względu na to, czym jest wykonywana. Podobnie jest z rozniecaniem ognia: charakter kulturowy ma zarówno zrobienie tego krzesiwem jak i zapalniczką eltryczną. Pojęcie tzw. czystej natury zalatuje "rajem" (nawet w tzw. naukach przyrodniczych). Natura (przyroda) to taka sama fikcja jak bóg.
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? >Raczej odwrotnie: protezą jest raczej tzw. natura: prawie się nie zdarza, abym zamiast młotka używał kamienia polnego. Nawet elementarna zmysłowość pojawia sie wyłącznie w kontekście kultury, języka, historii. Świat jest światem człowieka. Czysta natura jest fikcją jak wyspa Robinsona. Stworzenie narzędzia, a używanie czegoś jako narzędzia, to dwie różne rzeczy. proteza to coś, co musisz stworzyć lub dostosować, by nadrobić własne niedostatki. Pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | > Stworzenie narzędzia, a używanie czegoś jako narzędzia, to dwie różne rzeczy.Narzędzie poza swoja funkcją jest niczym (np. samochód dla osła). Podobnie narzedzie N użyte w funkcji narzędzia M (jego przedefiniowanie) zmienia swoją "istotę": jeśli uda ci się umyć zęby młotkiem, to będzie to szczoteczka do zębów.
|
|
| |  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Stworzenie narzędzia, a używanie czegoś jako narzędzia, to dwie różne rzeczy.> Narzędzie poza swoja funkcją jest niczym (np. samochód dla osła).> Podobnie narzedzie N użyte w funkcji narzędzia M (jego przedefiniowanie) zmienia swoją "istotę": jeśli uda ci się umyć zęby młotkiem, to będzie to szczoteczka do zębów.>  Ale rzeczy 'naturalne' mają swoją funkcję, powiedzmy 'pierwotną' nie tożsamą z funkcją, jaką przyjmują, gdy ktoś używa ich jako narzędzia. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 1 na 1 | Kozak (140 punktów) | > >>Stworzenie narzędzia, a używanie czegoś jako narzędzia, to dwie różne rzeczy.> >Narzędzie poza swoja funkcją jest niczym (np. samochód dla osła).> >Podobnie narzedzie N użyte w funkcji narzędzia M (jego przedefiniowanie) zmienia swoją "istotę": jeśli uda ci się umyć zęby młotkiem, to będzie to szczoteczka do zębów.> >  > Ale rzeczy 'naturalne' mają swoją funkcję, powiedzmy 'pierwotną' nie tożsamą z funkcją, jaką przyjmują, gdy ktoś używa ich jako narzędzia.> PozdrawiamI stąd u ciebie te myszy. A czy one są białe??
|
|
| Beatus (2528 punktów) | >Wnikając w temat moje zdanie nieco się zmieniło. Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują. Trochę bym zmodyfikowała. Ludzie wiedzą co myślą i czują, ale nie wiedzą dlaczego tak się dzieje, nie potrafią też przewidzieć konsekwencji. Przez to ograniczają soją możliwość wyboru. >Nie mówię o tych myślach/uczuciach, które są bezpośrednią reakcją na w miarę silny bodziec. Cała >reszta byłoby nieokreślonymi wrażeniami, gdyby nie kultura. Jest w tym sporo racji. Czujemy indywidualnie, ale do nazywania i przekazywania uczuć używamy kodu zaczerpniętego z kultury. Robimy to na użytek komunikacji jak i na użytek własy. Wynika z tego sporo nieporozumień - Ona mówi, że go kocha, a On myśli, że Ona chce za niego wyjść. >Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? Jak człowiek się zagubi, to identyfikuje wzorzec Protezą nie, raczej wytworem, często narzędziem jak łopata. Czerpanie wzorców jest nieco inną, bardziej rozbudowaną sprawą. Wchodzi tu np. uczenie się na cudzych błędach, potrzeba akceptacji i naśladownictwo z tym związane, owa ograniczona głupota, która z braku własnego pomysłu każe korzystać z pomysłów innych, których nośnikiem jest kultura, itd. >I koniec końców zadaje sobie pytanie, czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni? Nie mieliśmy wyjścia. W pojedynkę nie przetrwalibyśmy na Ziemi. Życie grupowe (choćby w celach obronnych) wymaga komunikacji, współpracy, uczenia się itd. Pozdrawiam
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Wreszcie! Wreszcie mogę Cię powitać choć już straciłem wszelką nadzieję. Tak długo Cię nie było. > Ludzie wiedzą co myślą i czują, ale nie wiedzą dlaczego tak się dzieje, nie potrafią też przewidzieć konsekwencji. Przez to ograniczają swoją możliwość wyboru.Masz rację. Tak właśnie jest. Tylko dlaczego? > Czujemy indywidualnie, ale do nazywania i przekazywania uczuć używamy kodu zaczerpniętego z kultury. Robimy to na użytek komunikacji jak i na użytek własy. Wynika z tego sporo nieporozumień - Ona mówi, że go kocha, a On myśli, że Ona chce za niego wyjść.Ona stoi przed lustrem bo podziwia... lustro, a On się wścieka, że Ona spędza tyle czasu na kontemplacji własnej urody (Aronson). Problem tkwi w czymś innym. Myślenie schematyczne jest nam niezbędne do przetrwania. W sytuacji zagrożenia nie ma czasu na analizy, stosujemy schematy myślowe wypracowane przez innych w analogicznych sytuacjach. Współczesna cywilizacja (kultura) wytworzyła stosunki społeczne na tyle skomplikowane, że także jesteśmy w stanie permanentnego zagrożenia. Może właśnie tu należy szukać odpowiedzi na pytanie dotyczące stosowania schematów myślowych? > Protezą nie, raczej wytworem, często narzędziem jak łopata.A czy nie miał racji Freud pisząc, że kultura jest "wynikiem tego, iż pewne wyobrażenia zostają wyparte w nieświadomość, lecz i tam domagają się swego uzewnętrznienia. Jednostka, żyjąc w społeczeństwie, nie może realizować wszystkich swych popędów, pożądań i pragnień ponieważ część z nich jest dla społeczeństwa szkodliwa, destrukcyjna, a zatem społeczeństwo będzie je zwalczać. W ten sposób rodzi się konflikt pomiędzy potrzebami jednostki a oczekiwaniami społecznymi co do jej osoby. [...] Moralność, religia, sztuka (zwłaszcza sztuka), jako pochodne kultury, to kompensaty dla stłumionych popędów. Żyjemy nimi nie mogąc żyć naturą. Chwalimy je za ich piękno i wzniosłość, ale tak naprawdę cenimy za coś innego: za to mianowicie, że - przynajmniej w zastępczy sposób - pozwalają nam wyładować nasze popędy. [...] Powinny zatem się wyładować, ale w postaci pośredniej, zastępczej, nieszkodliwej społecznie, uwznioślonej, czyli wysublimowanej. W takiej postaci nie są już niebezpieczne i nie napotykają oporu społeczeństwa." ( Patrz: Z. Freud - 1. Wstąp do psychoanalizy, tłum. S. Kempnerówna i W. Znaniecki, 2 wyd. (1958); 2. Nieukontentowanie w kulturze (fragmenty), tłum. H. Skwieciński w: Filozofia XX wieku, 2 wyd. (1965).) > Nie mieliśmy wyjścia. W pojedynkę nie przetrwalibyśmy na Ziemi.Święte słowa.  Pozdrawiam serdecznie ciesząc się z Twojego powrotu.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | >Wreszcie! Wreszcie mogę Cię powitać choć już straciłem wszelką nadzieję. Tak długo Cię nie było. I ciebie miło znów czytać. Moje ego czuje się mile połechtane tymi wyrazami sympatii. Faktycznie mam takie przerwy w racjonalizmie, ale zawsze wracam po jakimś czasie. >>Ludzie wiedzą co myślą i czują, ale nie wiedzą dlaczego tak się dzieje, nie potrafią też przewidzieć konsekwencji. Przez to ograniczają swoją możliwość wyboru. >Masz rację. Tak właśnie jest. Tylko dlaczego? Dlaczego? Może dlatego, że mieliby za dużo materiału do przerobienia. Jakby taka ja, albo taki ty dostał w łeb, zanim wykombinował by o co chodzi, skąd i dlaczego, napastnik by go zamordował. Reakcja instynktowna jest szybsza, a więc skuteczniejsza. Wiedza o budowie mózgu podpowiada, że ścieżka zmysły-libido biegnąca przez rdzeń kręgowy jest o wiele szybsza niż ta, która osiąga poziom szarych komórek. Cała ścieżka przyczyna-skutek, po co i dlaczego wymaga zaangażowania tego wolnego narzędzie jakim jest kora mózgowa. Nie zawsze wiemy dlaczego, ale dzięki temu jesteśmy skuteczniejsi. To tak biologicznie, dziedzictwo dzikich czasów i dziś w ciemnych zaułkach miasta całkiem przydatne. >Myślenie schematyczne jest nam niezbędne do przetrwania. W sytuacji zagrożenia nie ma czasu na analizy, stosujemy schematy myślowe wypracowane przez innych w analogicznych sytuacjach. No to chyba taki import praw mechanicznych organizmu na zasady korzystania z kultury. Można i tutaj dokonać analogicznej jak powyższa analizy. Odpowiedz na pytanie co jest dobrem a co złem, odpowiedz jednoznaczna i przez wszystkich akceptowana nie istnieje i nie sądzę aby miała szansę zaistnieć. Tym czasem w naszej powszedniości dnia nieustannie musimy decydować o kwalifikacji czynu do dobrych lub złych. Gdybyśmy zaczęli rozważać wszystkie za i przeciw, o których mowa na terenie choćby etyki, musielibyśmy powstrzymać się od działania i to na zawsze. Jest to więc wybór między działać mimo możliwości błędu, lub nie popełniać błędu ale działać. Życie bez podejmowania działań nie może ani się rozwijać, ani choćby istnieć. Więc chyba na jakimś nieświadomym poziomie, wybieramy z kultury definicje, kwalifikacje i oceny aby móc iść dalej. Intuicyjnie wiemy, że nie ma szans na rozwikłanie szeregu wątpliwości w granicach jednostki. Ten wybór nie jest świadomy, świadczy o tym choćby siła z jaką bronimy niektórych poglądów co do których sensu, pochodzenia i konsekwencji mamy co kolwiek blade pojęcie. >Współczesna cywilizacja (kultura) wytworzyła stosunki społeczne na tyle skomplikowane, że także jesteśmy w stanie permanentnego zagrożenia. Może właśnie tu należy szukać odpowiedzi na pytanie dotyczące stosowania schematów myślowych? Nie zrozumiałam. W jakim sensie jesteśmy w stanie permanentnego zagrożenia? >A czy nie miał racji Freud pisząc, że kultura jest "wynikiem tego, iż pewne wyobrażenia zostają wyparte w nieświadomość,... Pamiętasz może, że sfera nieświadomości interesuje mnie szczególnie jednak z akcentem na Junga i pobłażaniem dla Freunda. Nie, nie uważam tak. Sądzę, że to co w nas niezgodne z kulturą jest swego rodzaju potencjałem, memem, indywidualną mutacją, przygotowaniem gatunku na zmiany. Wyobrażam to sobie tak - znakomita większość z nas jest w stanie zabić i co więcej zjeść bliźniego swego. Prawo tak państwowe jak i obyczajowe takich praktyk nie dopuszcza i piętnuje w sposób szczególnie mocny. Nie dotyczy to dzisiejszej Polski, ale tak naprawdę większości społeczeństw tak historycznych jak i współczesnych. Mimo to, owa "ciemna strona mocy" jest w nas i trwa. Wyobraźmy sobie teraz mega kataklizm, ginie cała materia ożywiona poza organizmami ludzkimi. Przetrwamy przynajmniej przez jakiś czas. To co jest wypaczeniem, może okazać się ratunkiem dla gatunku. Jest to drastyczny przykład, ale można znaleźć wiele pomniejszych, mniej rażących. Nie sądzę, że kultura jest wynikiem konfliktu id. Id jest raczej takim workiem rozwiązań kryzysowych. Indywidualny człowiek wcale nie dąży do otwarcia tej puszki Pandory. Mężczyźni bardzo często marzą sobie aby być Rambo. Bycie Rambo społecznie też jest aprobowane. Jednak nie wielu wybiera tą drogę. Co ich powstrzymuje? >Powinny zatem się wyładować, ale w postaci pośredniej, zastępczej, nieszkodliwej społecznie, uwznioślonej, czyli wysublimowanej. Fajne, choć dyskusyjne. Ileż to razy załamywano ręce nad nieobyczajnością sztuki, która ma przez to prowadzić do praktyki. Pobudzać żądze, które w innej sytuacji spałyby grzecznie w sferach nieświadomości.
Pozdrowienia równie serdeczne
>fides ex necessitate esse non debet atheos ex necessitate esse non debet
|
|
 | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Wnikając w temat moje zdanie nieco się zmieniło. Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują. >Trochę bym zmodyfikowała. Ludzie wiedzą co myślą i czują, ale nie wiedzą dlaczego tak się dzieje, nie potrafią też przewidzieć konsekwencji. Przez to ograniczają swoją możliwość wyboru. Wydaje mi się, że sytuację, o których piszesz, są rzadkie. Rzadko przeżywamy emocje na tyle silne by od razu je jednoznacznie zidentyfikować. Z jasnym myśleniem statystycznie jest chyba jeszcze gorzej. Zwykle jest tak, że korzystamy z wzorców kulturowych- jest się smutnym, bo wzorzec kulturowy mówi, że w tej sytuacji powinno się być. A myśli/przekonania to ludzie kradną, albo im wmawiają I co najgorsze nikt nie uczy, jak myśleć, by identyfikować rzeczy ważne i mniej ważne. >>Nie mówię o tych myślach/uczuciach, które są bezpośrednią reakcją na w miarę silny bodziec. Cała >>reszta byłoby nieokreślonymi wrażeniami, gdyby nie kultura. >Jest w tym sporo racji. Czujemy indywidualnie, ale do nazywania i przekazywania uczuć używamy kodu zaczerpniętego z kultury. Robimy to na użytek komunikacji jak i na użytek własny. Wynika z tego sporo nieporozumień - Ona mówi, że go kocha, a On myśli, że Ona chce za niego wyjść. Raczej chodzi mi o to, że ona mówi, że go kocha, bo emocje jakie czuje w danej sytuacji kultura określa jako miłość, choćby tak na prawdę cieszyła się, że pamiętał o jej imieninach i kupił jej kwiaty. >>Czy nie macie wrażenia, że kultura jest protezą? Jak człowiek się zagubi, to identyfikuje wzorzec >Protezą nie, raczej wytworem, często narzędziem jak łopata. Czerpanie wzorców jest nieco inną, bardziej rozbudowaną sprawą. Wchodzi tu np. uczenie się na cudzych błędach, potrzeba akceptacji i naśladownictwo z tym związane, owa ograniczona głupota, która z braku własnego pomysłu każe korzystać z pomysłów innych, których nośnikiem jest kultura, itd. Nad narzędziem panujesz, a proteza sztucznie zastępuje ci część ciebie. >>I koniec końców zadaje sobie pytanie, czy stworzyliśmy kulturę, bo jesteśmy ułomni? >Nie mieliśmy wyjścia. W pojedynkę nie przetrwalibyśmy na Ziemi. Życie grupowe (choćby w celach obronnych) wymaga komunikacji, współpracy, uczenia się itd. Pomyślę nad tym zdaniem. Ani to potwierdzenie, ani zaprzeczenie. Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | >Wydaje mi się, że sytuację, o których piszesz, są rzadkie. Rzadko przeżywamy emocje na tyle silne by od razu je jednoznacznie zidentyfikować. Z jasnym myśleniem statystycznie jest chyba jeszcze gorzej. E tam. Jeśli cię zapytam jak się czujesz tu i teraz, co odczuwasz, na co masz ochotę a czego nie lubisz? Nie sądzę abyś miał problemy z odpowiedzią. Umiemy określać stan faktyczny inna sprawa, że nie ma potrzeby ciągłego nazywania swoich odczuć. Jeśli jednak zapytam dlaczego tak się czujesz, jakie to będzie miało skutki na dziś, jutro, na resztę życia? No tutaj odpowiedzi mogę nie otrzymać wcale. >Zwykle jest tak, że korzystamy z wzorców kulturowych- jest się smutnym, bo wzorzec kulturowy mówi, że w tej sytuacji powinno się być. Sądzę, że zapytanie o samopoczucie odpowiemy - jestem smutna, ponieważ to co czujemy identyfikujemy z słowem "smutny", które zapożyczamy z kultury. Konformizm to już działanie celowe i nastawione na określony rezultat, więc chyba nie o to chodzi. > A myśli/przekonania to ludzie kradną, albo im wmawiają I co najgorsze nikt nie uczy, jak myśleć, by identyfikować rzeczy ważne i mniej ważne. Oj, obawiam się że wręcz przeciwnie. Za wielu tych nauczycieli dookoła. Nie ma wręcz jak i kiedy wyrazić własnego zdania. >Raczej chodzi mi o to, że ona mówi, że go kocha, bo emocje jakie czuje w danej sytuacji kultura określa jako miłość, choćby tak na prawdę cieszyła się, że pamiętał o jej imieninach i kupił jej kwiaty. Uściślę - bo emocje jakie czuje w danej sytuacji zakwalifikowała jako to, co kultura określa mianem miłość. I tu wyłania się przyczyna dla której warto bezustannie wykonywać wysiłek definiowania pojęć na użytek własny jak i rozmów z innymi. >Nad narzędziem panujesz, a proteza sztucznie zastępuje ci część ciebie. Mam takie dziwne wrażenie, że kultura jest częścią mnie, ale nie na mocy protezy ale bytu integralnego, realnego. Nie jest czymś obcym ani dodanym. >Pozdrawiam Ja również pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Toma Cruz (390 punktów) | >Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują. Jeśli nie wiesz, co myślisz, to jak to mogłeś napisać, co napisałeś?
|
|
 | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | >>Ludzie po prostu nie wiedzą, co myślą i co czują. >Jeśli nie wiesz, co myślisz, to jak to mogłeś napisać, co napisałeś? Doprawdy zdarzyła mi się sytuacja, w której miałem silne wrażenie, że ludzie nie wiedzą co czują i co myślą pod jej bezpośrednim wpływem napisałem powyższy wątek. Pozdrawiam
|
|
|  | | Toma Cruz (390 punktów) | > Doprawdy zdarzyła mi się sytuacja, w której miałem silne wrażenie, że ludzie nie wiedzą co czują i co myślą pod jej bezpośrednim wpływem napisałem powyższy wątek.> Pozdrawiam  Dobre sobie  również pozdrawiam
|
|
| |  | | Kozak (140 punktów) | > >Doprawdy zdarzyła mi się sytuacja, w której miałem silne wrażenie, że ludzie nie wiedzą co czują i co myślą pod jej bezpośrednim wpływem napisałem powyższy wątek.> >Pozdrawiam> Dobre sobie również pozdrawiamProszę cię o więcej takich wątków które nas zmuszają do myślenia. Za ten wątek serdecznie ci dziękuję. Kozak Bogdan.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|