Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak wyjaśnić rodzinie, że nie cierpi się świąt ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
23-12-2009 22:34mateo3340 (16 punktów)Jak wyjaśnić rodzinie, że nie cierpi się świąt ?
Ocena 1 na 1
Witam, juz jutro Wigilia. Mnie na samą myśl o tym mdli. Rano, mama będzie panikować, czy na pewno ze wszystkim zdąży, będę cały dzień musiał łazić do sklepu, sprzątać itd. Potem przyjedzie rodzina i zacznie się... Wszyscy będą sztucznie uśmiechnięci i mili dla siebie. Ja postanowiłem, że nie będę się tak zachowywał. Mam zamiar być sobą i nie włazić wszystkim w tyłek. Tylko jak wyjaśnić rodzinie, że Boże Narodzenie jest dla mnie jak zwykłe dni i nie przywiązuję do nich żadnej wartości ?

Jestem ciekaw, jak wy spędzacie święta i czy otwarcie mówicie o tym , że ich nie lubicie ? A jeżeli tak, to jak rodzina na to reaguje ??

PS. I najgorszy fragment wieczoru - łamanie się opłatkiem. Czego mam życzyć osobom, których praktycznie nie znam i nawet nie bardzo lubię :/ Po prostu masakra !
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

une_autre (60 punktów)
Nawet nie wiesz jak Cię rozumiem


Carpe noctem, idę pić.
Gołębiewski (850 punktów)
>Witam, juz jutro Wigilia. Mnie na samą myśl o tym mdli. Rano, mama będzie panikować, czy na pewno
>ze wszystkim zdąży, będę cały dzień musiał łazić do sklepu, sprzątać itd. Potem przyjedzie rodzina i
>zacznie się...
Mamy tak mają to normalne

>Wszyscy będą sztucznie uśmiechnięci i mili dla siebie. Ja postanowiłem, że nie będę
Jeżeli ktoś jest niemiły cały rok a tylko w wigilię miły to i tak dobrze.

>się tak zachowywał. Mam zamiar być sobą i nie włazić wszystkim w tyłek. Tylko jak wyjaśnić rodzinie,
>że Boże Narodzenie jest dla mnie jak zwykłe dni i nie przywiązuję do nich żadnej wartości ?
>Jestem ciekaw, jak wy spędzacie święta i czy otwarcie mówicie o tym , że ich nie lubicie ? A jeżeli
>tak, to jak rodzina na to reaguje ??
Śpiewam kolędy, jem, rozmawiam z rodziną, do kościoła nie idę.Co w tym dziwnego, że świętuje się narodziny ( to że fikcyjnej postaci jest mało istotne), chodzi o sam fakt święto Życia, od 24.XII dni będą dłuższe, życie owns death!!

Cieszę się, że to nie wielkanoc, której nie znoszę, k***a święto śmierci, Nie do przyjęcia jest dla mnie celebrowanie wbijania gwoździ w łapę i w nogi, mdli mnie na widok krzyża.

>PS. I najgorszy fragment wieczoru - łamanie się opłatkiem. Czego mam życzyć osobom, których
>praktycznie nie znam i nawet nie bardzo lubię :/ Po prostu masakra !
Współczucia, jeżeli nie jesteś w stanie innym życzyć pomyślności to kiepska z Ciebie istota ludzka.
Meretseger (61860 punktów)
Spokojnie, wyobraź sobie, że to takie... no... urodziny
Ja też muszę na wigilię iść do mamy, ale mnie to nie boli. Nawet pomagam w przygotowaniach. Zresztą w mojej rodzinie nie ma tradycji latania jak kot z pęcherzem, bo święta. Przygotowuje się kilka potraw wigilijnych (barszcz z uszkami, ryba, kapusta z grzybami), a reszta to już wygląda normalnie. Sprzątanie jak co tydzień, żadnego trzepania dywanów i robienia z domu pobojowiska, mała choinka na stoliku, jedzenie jak zwykle, tylko dodatkowo ciasto.
Dziś na wigilii będzie tylko sześć osób (moi rodzice, ja, moja córka, brat mamy ze swoją córką), a jutro będzie normalny obiad, na który oprócz mnie i mojej córki przyjdzie moja siostra z rodziną (na wigilię idzie do teściów). Łamanie się opłatkiem też mnie w moją ateistyczną duszę nie gryzie. Święta są mi obojętne (te wielkanocne też), do kościoła iść nie muszę, a że swoją rodzinę lubię, to się po prostu cieszę ze spotkania i tyle
Aha. Na szczęście nikt mi nie każe śpiewać kolęd. To dobrze, bo pewnie by pouciekali
24-12-2009 13:50 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Dziś na wigilii będzie tylko sześć osób (moi rodzice, ja, moja córka, brat mamy ze swoją córką), a jutro będzie normalny obiad, na który oprócz mnie i mojej córki przyjdzie moja siostra z rodziną (na wigilię idzie do teściów).

U mnie troszkę inaczej. Wigilia oscyluje między 20 - 27 osobami, większość podstawowych potraw gotuję ja. Wszystkie w formie na wynos, bo wigilie odbywają się u dziadków, paręset kilometrów stąd. W tym roku odpadł mi piernik (staropolski, dojrzewający, o wadze 8 kg), więc było łatwiej, ale robiłam barszcz czerwony, grzyby w śmietanie, karkówki, sernik z mandarynkami, tort karmelowy, ciastka drożdżowe, sałatkę domową, łososia w ziołach, uszka (500 sztuk, mniej się nie da). Ciotki dopieką po cieście, Pan Ojciec zrobił szynki i kiełbasy, Wujek kaczki z jabłkami, karpia po przygotowaniu tutaj i przewiezieniu usmaży Babcia. Ironia losu. Ateistka główną kucharzycą.

>Łamanie się opłatkiem też mnie w moją ateistyczną duszę nie gryzie. Święta są mi obojętne (te wielkanocne też), do kościoła iść nie muszę, a że swoją rodzinę lubię, to się po prostu cieszę ze spotkania i tyle
>Aha. Na szczęście nikt mi nie każe śpiewać kolęd. To dobrze, bo pewnie by pouciekali

Mnie się nikt nie każe łamać ani niczego śpiewać, a to z tego powodu, że od dziesięciu lat mój udział w wigilii i innych obrzędach ogranicza się do ugotowania i posłania dużych ilości jedzenia w postaci haraczu. Od paru dni chodzę głównie dzięki kawie, śpię po 3-4 godziny, mam wykończone nogi, ale wolę to od męczenia się i tłumaczenia, czemu nie biorę opłatka, czemu się nie modlę, czemu nie idę do kościoła, czemu, czemu, czemu. Mam spokój, a przy okazji powyżywam się kulinarnie, a tak się składa, że to moje hobby.

Serdecznie polecam takie zamienniki

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
24-12-2009 20:50 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
O nie. Tylko nie kulinarnie. W kuchni dostaję wysypki na obu lewych rękach . To już wolę ten opłatek. Na szczęście nikt mnie o nic nie pyta
24-12-2009 21:13 
 Ocena 1 na 1
Autografka (10638 punktów)
>ale robiłam barszcz czerwony, grzyby w śmietanie, karkówki, sernik z mandarynkami, tort karmelowy, ciastka drożdżowe, sałatkę domową, łososia w ziołach, uszka (500 sztuk, mniej się nie da).

No i wpędziłaś mnie nie w kompleksy, ale w KOMPLEKSY!!!


Nie zawsze się traci, kiedy się zostaje pozbawionym czegoś. [Goethe]
25-12-2009 22:14 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>ale robiłam barszcz czerwony, grzyby w śmietanie, karkówki, sernik z mandarynkami, tort karmelowy, ciastka drożdżowe, sałatkę domową, łososia w ziołach, uszka (500 sztuk, mniej się nie da).
>No i wpędziłaś mnie nie w kompleksy, ale w KOMPLEKSY!!!

Nie przesadzaj... To, że ja mam pecha i dużą, żartą rodzinę, nie znaczy, że masz wpadać w kompleksy.
Nie wpadaj, nie ma sensu


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
trebor (91 punktów)
>>>ale robiłam barszcz czerwony, grzyby w śmietanie, karkówki, sernik z mandarynkami, tort karmelowy, ciastka drożdżowe, sałatkę domową, łososia w ziołach, uszka (500 sztuk, mniej się nie da).
>>No i wpędziłaś mnie nie w kompleksy, ale w KOMPLEKSY!!!
>Nie przesadzaj... To, że ja mam pecha i dużą, żartą rodzinę, nie znaczy, że masz wpadać w kompleksy.
>Nie wpadaj, nie ma sensu
>
Atheism is a non-prophet organization.

>George Carlin
mnie zaproś, mnie !
dużo nie zjem , ale pomogę i potem wszystkiego spróbuję!
26-12-2009 14:42 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
>mnie zaproś, mnie !
>dużo nie zjem , ale pomogę i potem wszystkiego spróbuję!

Eeee...
Po pierwsze: gdzie mieszkasz, a jeśli daleko, to czy trzeba Cię nocować, a jeśli tak, to czy masz jakieś straszliwe wymagania.

Po drugie: ale z tego wszystkiego to już został kawałek karkówki, trochę barszczu czerwonego, trochę białego, dwa kawałki sernika, łyżka grzybów... You get the drift... Trzeba gotować od nowa...

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
stilgar (7322 punktów)
>Witam, juz jutro Wigilia. Mnie na samą myśl o tym mdli. Rano, mama będzie panikować, czy na pewno
>ze wszystkim zdąży, będę cały dzień musiał łazić do sklepu, sprzątać itd. Potem przyjedzie rodzina i

Panikujące mamy i masa porządków to standard.

>zacznie się... Wszyscy będą sztucznie uśmiechnięci i mili dla siebie. Ja postanowiłem, że nie będę
>się tak zachowywał. Mam zamiar być sobą i nie włazić wszystkim w tyłek. Tylko jak wyjaśnić rodzinie,
>że Boże Narodzenie jest dla mnie jak zwykłe dni i nie przywiązuję do nich żadnej wartości ?

A po co wyjaśniać? A jak idziesz do kogoś na urodziny, to mu mówisz, że tak naprawde, to on cie nie obchodzi, ale przyszedles do niego z grzecznosci?

>Jestem ciekaw, jak wy spędzacie święta i czy otwarcie mówicie o tym , że ich nie lubicie ? A jeżeli
>tak, to jak rodzina na to reaguje ??

Mi okres "jak ja nie lubie swiat" przeszedł jak przestałem być nastolatkiem. Nie powiem, zebym jakoś to lubił specjalnie, bo nie przepadam, ale bez marudzenia pomagam przy sprzątaniu czy nakrywaniu stołu, nie zamierzam też krzyczeć "nie bede sie modlił/łamał opłatkiem bo jestem agostykiem". Potraktuję to jak każdą inną imprezę z ciekawymi tradycjami i dostosuję się, jak zwykle.

>PS. I najgorszy fragment wieczoru - łamanie się opłatkiem. Czego mam życzyć osobom, których
>praktycznie nie znam i nawet nie bardzo lubię :/ Po prostu masakra !

"Wszystkiego najlepszego" i (po wysłuchaniu ich życzeń) "wzajemnie".

Strojąc fochy i rzucając wszystkim w twarz swoim światopoglądem niczego nie osiągniesz, a tylko zepsujesz atmosfere.
Matix (5786 punktów)
Też nie lubię tego pozerskiego święta obżarstwa i sztuczności. Mówię, że mam do groma nauki i rzeczywiście idę się uczyć, w międzyczasie pisuję na forum.

Uwaga! Już po wigilii alem się uśmiał! Wszyscy do wspólnej modlitwy, po domu roznosi się echo zdrowasiek itd. moja dwuletnia chrześniaczka beczy i rzuca się po podłodze jak wariatka. Hahaha wybaczcie, ale śmiech mnie łapie do tej pory, bo tylko wyobraźcie sobie jak to wyglądało, chóralna modlitwa ma taki dźwięk jak jakieś sekciarskie obrzędy i to właśnie chrześniaczkę wnerwiło, najzwyczajniej się bała, jakby nagle całą rodzinę coś opętało, stoją i mówią wszyscy razem to samo wpatrzeni w obraz, a u ich stóp dziecko rzuca się po podłodze. Normalna sekta. Jak to mówią dzieci potrafią wyczuć zło. Ale ci.... ksiądz zapewne powiedziałby, że to z dzieckiem coś nie tak i że potrzebuje egzorcysty. Ech jak ja bym chciał żebyście to widzieli... opisać tego nie potrafię tak żeby dać pełny obraz, mam nadzieję że sobie wyobrażacie. Kupa śmiechu.
24-12-2009 21:29 
 Ocena 1 na 1
Yakubu21 (1653 punktów)
To doprawdy uwłaczające ludzkiej godności.

Ludzie zachowują się jak roboty i to w dodatku wadliwe - a wszystko na wyraźne życzenie sadystycznej sekty. Nie do opisania, racja.


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
Ania... (14138 punktów)
Nie mówię, bo ja akurat lubię Wigilię. Lubię moją rodzinę, może nie każdego tak samo, ale tą najbliższą - tak, bardzo. To dla nas jedna z nielicznych okazji, kiedy możemy usiąść do stołu w komplecie. Wspominamy to i owo, tych, których już z nami nie ma, śmiejemy się. Śpiewamy kolędy, chociaż w tym roku mama zagrała na akordeonie nie tylko kolędy, również zwykłe przyśpiewki i poszło na wesoło.

Myślę, że problem nie polega na tym, że nie lubi się świąt, tylko na tym, że nie lubi się tych, z którymi wypada świętować. Ja sam piszesz "niemal ich nie znasz".

Wydaje mi się, że każda okazja, aby spędzić miło czas jest dobra. Nie każda tradycja jest do bani tylko dlatego, że oparta jest na religijnej przypowieści. I - jako zdeklarowana ateistka - dzieliłam się opłatkiem, bo nie chodzi mi o jego świętość, a o życzenia, które naprawdę chciałam im złożyć, śpiewałam kolędy, bo są zwyczajnie ładne, zawsze je lubiłam śpiewać. Nie widzę żadnego zakazu wynikającego z mojego ateizmu, abym sobie podśpiewywała je i teraz.
Mariusz Pracki (436 punktów)
Jedyna tradycja, w której biorę udział to łamanie się opłatkiem, kolację jem bo jeść trzeba, ale bez misterium. Co więcej nie mam żadnych wyrzutów sumienia, że jako ateista bawię się w katolickie zabobony, bo jak dobrze wiadomo całe te święta, kolacja, opłatek i choinka to pogańskie zwyczaje.

Choinkę w domu mam, bo moja kobieta lubi. Chciała ubrać malutką sztuczną, ale kupiłem jej prawdziwą, bo sam lubię zapach świerku. Poza tym nie ma nic lepszego na świecie niż wdzięczna kobieta uszczęśliwiona niespodzianką. Hmmm dla tej wdzięczności to ja jej mogę świeżą choinkę dzień w dzień przywozić.


www.moherowo.pl
25-12-2009 23:36 
 Ocena 1 na 1
i.czaplicka (5782 punktów)
A ja, cholera siedzę w lesie, śnieg mnie zasypuje(za oknem na szczęście) sama, bo mnie świńska grypa męczy...i tak bym jakieś podłogi pomyła, ciasta popiekła, głupiego gadania rodziny posłuchała...oczywisty atawizm.jakby mnie co poniektóre osoby z tego forum nie rozśmieszały, to bym chyba zdechła.Oczywiście 100% abstynencja-wątroba wzięła sobie wolne.
MociumPan (744 punktów)
Mi wigilia jakoś przeleciała, cały dzień (tzn. 24.12.09) przespałem w najlepsze
Tak jak wróciłem z roboty o 7 rano po 24h maratonie w pracy, tak się położyłem spać i wstałem o 1 w nocy 25-tego -
...ja to mam szczęście co nie ?

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365