Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wierzący i seks.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-09-2010 17:33prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Wierzący i seks.
Ocena 3 na 3
Wiem, że już dużo wątków związanych z seksem nawiązałam. I nawet zostałam określona przez jednego z moderatorów jako "zboczony mężczyzna". No trudno, tak już mam. Pisałam o celibacie księży, wieku tzw. zgody, homoseksualizmie etc. Teraz mnie wzięło na temat seksualnego życia wierzących. Przecież oni muszą mieć strasznie. Bo nikt nie jest w pełni zdolny spełnić wymagań wiary katolickiej odnośnie co do spraw płciowych.
Samogwałt, czyli onanizm. Powstrzymywanie się od współżycia do momentu ślubu. Seks osób homoseksualnych - wierzących. Jak Państwo myślą, ile osób nazywających się chrześcijanami przestrzega tychże przepisów etycznych? Moim zdaniem znikomy procent. A ci , którzy starają się to robić , czyli żyć zgodnie z nakazami Kościoła w sprawach seksualnych, dostają kota i zachowują się tak jak Cejrowski i Pospieszalski.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
> Bo nikt nie jest w pełni zdolny spełnić wymagań wiary katolickiej odnośnie
>co do spraw płciowych.
>Samogwałt, czyli onanizm.

Jezusmaria, nie przesadzaj. Samogwałt w katolicyzmie nie jest przecież obowiązkowy!

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
25-09-2010 18:07 
 Ocena 2 na 4
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Samogwałt w katolicyzmie nie jest przecież obowiązkowy!
No nie jest, ale jest potępiany. A ilu chłopców, a dziewczęta też, jest zdolnych się zastosować do wymagań kościelnych i powstrzymać się w imię wyznawanej wiary od onanizmu? Chodzi mi o to ,że wymagają od ludzi rzeczy nienaturalnych . A potem ich z tego rozliczają przy spowiedzi. A sami te grzechy popełniaja nagminnie.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
25-09-2010 22:25 
 Ocena 4 na 4
Jacek Tabisz (30006 punktów)
Masz rację. W anglikańskiej odmianie chrześcijaństwa miano (i pewnie nadal się ma) prawdziwą obsesję na tym punkcie. A efekt jest oczywisty. Młody mężczyzna onanizuje się zwykle gdy osiąga dojrzałość płciową. Jest wtedy w "trudnym wieku". Gdy robiąc coś naturalnego czuje się winny z uwagi na religię w której jest zatopiony, psychoza może zostać na całe życie, a w lepszych wypadkach psuje to humor przez wiele dni, tygodni, miesięcy. Idąc w drugą stronę, seks osób wyrosłych z kultury chrześcijańskiej bywa bardzo brutalny, sadomasochistyczny, lub celowo wulgarny. W kulturach, gdzie seks jest czymś zupełnie normalnym, dobrym, kojarzy on się ze słodyczą, niekiedy nawet bywa laurkowo kiczowaty. Nie łamie się żadnego tabu, nie przekracza jakichś "straszliwych granic" z wypiekami na twarzy. Oczywiście wszędzie się pojawiają zagadnienia dotyczące wierności małżeńskiej, ale to nieco inna sprawa. Chrześcijaństwo ingeruje też w seks małżeński.
25-09-2010 23:06 
 Ocena 6 na 6
spellbinder (8577 punktów)
>> Samogwałt w katolicyzmie nie jest przecież obowiązkowy!
>No nie jest, ale jest potępiany. A ilu chłopców, a dziewczęta też, jest zdolnych się zastosować do wymagań kościelnych i powstrzymać się w imię wyznawanej wiary od onanizmu? Chodzi mi o to ,że wymagają od ludzi rzeczy nienaturalnych . A potem ich z tego rozliczają przy spowiedzi. A sami te grzechy popełniaja nagminnie.
>
Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.


o to chodzi w religii katolickiej. Łatwo by było ludziom zabronić kopania się prądem po zębach, moczenia stóp w kwasie i spożywania surowych jajek w occie. Cały bajer z religią polega na tym, że zabrania się rzeczy naturalnych i przyjemnych.
Obżarstwo, onanizm, seks, oglądanie porno, wszystkie te małe rzecz, za zrobienie których trzeba się spowiadać. Ludzie myślący, że robią coś nie tak są bardziej skłonni do łożenia na tacę.
maciek666 (1053 punktów)
>Jezusmaria, nie przesadzaj. Samogwałt w katolicyzmie nie jest przecież obowiązkowy!
>
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

A w seminariach jest zabroniony chyba dopiero od piątego roku.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>>Jezusmaria, nie przesadzaj. Samogwałt w katolicyzmie nie jest przecież obowiązkowy!
>>
W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

A w seminariach jest zabroniony chyba dopiero od piątego roku życia.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
finerbijk (17282 punktów)
> Bo nikt nie jest w pełni zdolny spełnić wymagań wiary katolickiej odnośnie co do spraw płciowych.
Dlatego między innymi mają instytucję spowiedzi.

Poglądy kościoła w kwestiach seksu znajdują potwierdzenie w naukowych badaniach pani dr Półtawskiej z Krakowa (psychiatry, wieloletniej przyjaciółki JP II). W skrócie:
Antykoncepcja: "stosowanie antykoncepcji wywołuje stany neurotyczne; stosunek przerywany jest najbardziej naturalny, ale prowadzi do oziębłości, impotencji i tak dalej";
Masturbacja: "prowadzi do groźnych nerwic";
Związki homo: "to poważne zboczenie".

Wszystko to zostało zawarte w encyklice papieskiej "Humanae vitae". Nauka kościoła to skarbnica głębokiej mądrości i wiedzy.

A tak w ogóle to myślę, że o życie seksualne katolików najlepiej zapytać samych zainteresowanych. Tutaj ci owych na lekarstwo. Co tam o tym wiedzieć ma jeden ateista z drugim agnostykiem, co to się parzą jak małpy bonobo przy byle okazji, albo bez.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> co to się parzą jak małpy bonobo
No nie! Na rany Chrystusa! Już nie porównuj ateistów i agnostyków do małp bonbono. Ostatnio Dawkins przy okazji wizyty papieża w GB protestował przeciwko porównywaniu ateistów do nazistów.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
26-09-2010 02:04 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
> Już nie porównuj ateistów i agnostyków do małp bonbono.
No, jak nie stosujesz się do praw bożych to czego nie wolno? Na ludzkie u nas narzekać nie można, bo czy pieprzenie nieżony jest nielegalne?, pornografia, prostytucja, prezerwatywy - prawie wszystko na "p" jest legalne (z wyjątkiem pedofilii) - czyli bonbono.
Hulaj du..., piekła nie ma. Oczywiście jak masz ochotę i z kim.
Guzik (2020 punktów)
Hulaj du..., piekła nie ma. Oczywiście jak masz ochotę i z kim.

Takie hulanie musi mięć swoje ograniczenia w moralności ogólnoludzkiej, w uproszczeniu - nie krzywdzić bliźniego swego, (w czym kogo krzywdzi onanizm?)i w nauce, fizjiologii czowieka - nie małpy!
finerbijk (17282 punktów)
>Takie hulanie musi mięć swoje ograniczenia w moralności ogólnoludzkiej,
Nie ma czegoś takiego.

>nie krzywdzić bliźniego swego (w czym kogo krzywdzi onanizm?)
Pojęcie krzywdy zależy właśnie od wyznawanego systemu moralnego. Jeśli masz kobietę katoliczkę i cię przyłapie na duszeniu węża przy porno, to będzie dla niej krzywda, chociaż dla ciebie niekoniecznie.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> >Takie hulanie musi mieć swoje ograniczenia w moralności ogólnoludzkiej,
> Nie ma czegoś takiego.
Jest moralność ogólnoludzka, wspomina o niej mimochodem Richard Dawkins w swojej książce "Bóg urojony". Jest to moralność ,która rozwinęła się u homo sapiensa na drodze ewolucji.
> Pojęcie krzywdy zależy właśnie od wyznawanego systemu moralnego
Krzywda polega na sprawianiu drugiej żywej istocie bólu. Fizycznego lub psychicznego. Krzywda może być krótkotrwała, lub pociągać za sobą wieloletnie następstwa.
Krzywda fizyczna może ograniczyć się np. do pobicia, po którym ślady prędzej czy później znikają, ale może też, dajmy na to, dotyczyć trwałego okaleczenia ciała, nieusuwalnego do końca życia: jako to oślepienia, pozbawienia kończyny, władzy poruszania się itp.
Ponieważ istoty żywe są jednościami psychofizycznymi tak więc krzywda fizyczna zawsze też powoduje krzywdę psychiczną.
Czym zatem jest krzywda psychiczna? Jest też związana z cierpieniem - psychicznym. Jest to przeżywanie uczuć lub stanów emocjonalnych negatywnych, takich przede wszystkim jak strach, lęk, niepewność,smutek, wstyd, poczucie winy, utrata zaufania, nienawiść do siebie, obrzydzenie, poczucie małej wartości itp.
Należy jednak odróżniać krzywdę subiektywną od obiektywnej.
Osoby tzw. neurotyczne bardzo często odczuwają krzywdę. Wystarczy, że nie postępujesz tak jak one by sobie tego życzyły, a już czują się przez ciebie lekceważone i czują się tym skrzywdzone. Przestępcy też bardzo często czują się skrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości. Tak więc nie twierdźmy, że pojęcie krzywdy zależy od systemu moralnego bo popadniemy w nierozwikłane sprzeczności.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
27-09-2010 12:38 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Jest moralność ogólnoludzka, wspomina o niej mimochodem Richard Dawkins w swojej książce "Bóg urojony". Jest to moralność ,która rozwinęła się u homo sapiensa na drodze ewolucji.
Moralność jest jak guma, która niestety się nie rozciąga na całą ludzkość. Zwykle jest to moralność wewnątrz plemienna. Inna dla swoich inna dla obcych. Po to powstały między innymi religie i polityka, aby można zabijać, gwałcić i kraść z czystym sumieniem i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.

>przeżywanie uczuć lub stanów emocjonalnych negatywnych, takich przede wszystkim jak strach, lęk, niepewność,smutek, wstyd, poczucie winy, utrata zaufania, nienawiść do siebie, obrzydzenie, poczucie małej wartości itp.
Odczucia te niekoniecznie muszą być związane z poczuciem krzywdy. Mogą być wywołane przez różne czynniki, również wewnętrzne uwarunkowania psychiczne, niezależne okoliczności środowiskowe, społeczne, itd. Krzywda kojarzona jest z naruszeniem zasad sprawiedliwości, a ta bezpośrednio z ustalonymi zasadami postępowania w danym społeczeństwie. które są zmienne zależnie od kultury, środowiska, itd.

>Należy jednak odróżniać krzywdę subiektywną od obiektywnej.
Krzywda jest zawsze subiektywna. Weźmy karę chłosty jako przykład. Jeśli wychłostano winnego, który żałował swojego czynu i czuł, że zasłużył na tę karę - jest ból, cierpienie fizyczne i psychiczne poniżenie, ale nie ma nikt poczucia krzywdy. Jeśli wychłostano go niewinnie, będzie miał poczucie krzywdy, natomiast wymierzający karę jest przekonany o jej słuszności. Obiektywnie powiemy, że stała się krzywda. A może wcale nie? Bo jeśli ukarany planował jakiś występek, a chłosta go od tego odwiodła?
Czyli krzywdy raczej się nie da stwierdzić obiektywnie, jest to tylko subiektywne odczucie przeżywane w danej chwili.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Moralność jest jak guma, która niestety się nie rozciąga
To co to za guma? Jest moralność podstawowa, ta ewolucyjna, a na nią nakładają się te wewnątrz plemienne , religijne i polityczne. One mogą być wykrzywione interesem i poprawnością polityczną (casus aborcji).
> Krzywda kojarzona jest z naruszeniem zasad sprawiedliwości
Lecz naruszenie zasad sprawiedliwości powoduje cierpienie fizyczne bądź psychiczne.
> które są zmienne
Są i niezmienne. Kradzież, zdrada, zabójstwo, kłamstwo, oszustwo etc.
> jest to tylko subiektywne odczucie przeżywane w danej chwili
Dlatego rozróżnić należy krzywdę obiektywną od subiektywnej. Dziecko, któremu nie pozwolisz oglądać telewizji, subiektywnie może poczuć się skrzywdzone i przeżywać szereg nieprzyjemnych uczuć. Natomiast obiektywnie żadna krzywda mu się nie stała.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
finerbijk (17282 punktów)
>To co to za guma? Jest moralność podstawowa, ta ewolucyjna, a na nią nakładają się te wewnątrz plemienne , religijne i polityczne. One mogą być wykrzywione interesem i poprawnością polityczną (casus aborcji).
Moralność to wypadkowa nakazów, zakazów i tabu funkcjonujących w danym społeczeństwie. Aborcja jest przykładem relatywizmu moralności właśnie. Moralność również ewoluowała i ewoluuje, jednak jak widać nie u wszystkich i wszędzie równo.

>Dlatego rozróżnić należy krzywdę obiektywną od subiektywnej. Dziecko, któremu nie pozwolisz oglądać telewizji, subiektywnie może poczuć się skrzywdzone i przeżywać szereg nieprzyjemnych uczuć. Natomiast obiektywnie żadna krzywda mu się nie stała.
Wszystko zależy od kontekstu. Jeśli utarło się w rodzinie, że dziecko zawsze ogląda swoją bajkę na dobranoc, a któregoś wieczoru nie może, bo akurat tatuś ma mecz na innym kanale, to dziecko poczuje się skrzywdzone. Dostaje wyraźny przekaz - silniejszy rządzi i robi co chce. Więc obiektywnie też stała się krzywda dla jego psychiki.
Jeśli nie ogląda, bo przyniosło jedynkę ze szkoły i musi zakuwać, to chociaż zrazu może się pieklić, jednak prędzej czy później zrozumie, że tak było OK.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> a któregoś wieczoru nie może, bo akurat tatuś
To jest złamanie zasady sprawiedliwości, o czym mówiliśmy.


Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Gwarownik (18 punktów)
Cytat:
Przestępcy też bardzo często czują się skrzywdzeni przez wymiar sprawiedliwości.

Nie rozumieją biedacy, że jak zostali skazani, to są już przestępcami, nieważne co zrobili, czy nie zrobili.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> nieważne co zrobili, czy nie zrobili.
Mówię o tych co zrobili. Często mają postawę roszczeniową. Jest spory procent niewinnie skazanych, ale to inne zagadnienie.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Gwarownik (18 punktów)
Chyba zamotałeś się we własnej wypowiedzi, niesłusznie pozbawiając małpy prawa do nieskrępowanego onanizowania się.
diogenes (42753 punktów)
>Jak Państwo myślą...

Co tu myśleć. Lepiej pójść na pielgrzymkę i dać ciała wierzącym.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Lepiej pójść na pielgrzymkę i dać ciała wierzącym.
Ale jest to niezgodne z etyką seksualną katolicką. Pielgrzymka ma służyć wzbogaceniu duchowemu, a nie porubstwu.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
25-09-2010 19:51 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Ale jest to niezgodne z etyką seksualną katolicką.

Etyka to abstrakcja z faktycznych zachowań ludzi, a nie dyrdymały dekalogu.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Gwarownik (18 punktów)
Cytat:
Pielgrzymka ma służyć wzbogaceniu duchowemu, a nie porubstwu.


A ono przecież tak wzbogaca duchowo
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Cytat:
Pielgrzymka ma służyć wzbogaceniu duchowemu, a nie porubstwu.

>A ono przecież tak wzbogaca duchowo
Porubstwo nie wzbogaca. Miłość wzbogaca. Miłość to najpiękniejsza sprawa jak się może przydarzyć człowiekowi.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
apud (4399 punktów)

>Ale jest to niezgodne z etyką seksualną katolicką. Pielgrzymka ma służyć wzbogaceniu duchowemu, a nie porubstwu.

I rui tez!!!!
PS Jak sie pisze ruja czy ruia?
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)

>PS Jak sie pisze ruja czy ruia?
Oczywiście że ruja! To znaczy cieczka. Porubstwo to rozwiązłość seksualna. Oba te słowa, moim zdaniem, nie bardzo do siebie pasują, chociaż w zestawieniu ładnie brzmią i robią efekt.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
apud (4399 punktów)
>>PS Jak sie pisze ruja czy ruia?
>Oczywiście że ruja! To znaczy cieczka. Porubstwo to rozwiązłość seksualna. Oba te słowa, moim zdaniem, nie bardzo do siebie pasują, chociaż w zestawieniu ładnie brzmią i robią efekt.

Ha, człowiek sie uczy cale Zycie. Poraź pierwszy spotkałam sie z ww u Boya Żeleńskiego który w jakimś wierszyku dopytywał sie jak nazwać dwojga Polaków "obcowanie"...

PS
moja mama, kiedy zapytałam sie dlaczego jeden pies "siedzi" na drugim i to pod kościołem, objaśniła, ze ten "pierwszy" piesek oslepl a ten drugi popycha go do miski z jedzeniem. Ojciec wydal jakis dziwny dzwiek
Cehe (103 punktów)
Atakowani są chrześcijanie, więc wolał bym unikać słowa wierzący, gdyż to stawia w negatywnym świetle wszystkich wierzących w cokolwiek.
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Atakowani są chrześcijanie, więc wolał bym unikać słowa wierzący, gdyż to stawia w negatywnym świetle wszystkich wierzących w cokolwiek.

Nie chrześcijanie, a katolicy, nie każdy chrześcijanin jest katolikiem, ale każdy katolik jest chrześcijaninem. Każdy chrześcijanin jest wierzący, ale nie każdy wierzący jest chrześcijaninem. Każdy katolik jest wierzący, ale to już wynika z faktu, ze katolik jest chrześcijaninem, a chrześcijanie są wierzący, ale nie każdy wierzący jest katolikiem.
Teraz wszystko jest jasne.
   
26-09-2010 00:41 
 Ocena 5 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>każdy katolik jest chrześcijaninem.
Odważna teza!


Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> wszystkich wierzących w cokolwiek.
Zastanawiam się jak można wierzyć w cokolwiek? Po drugie wydaje mi się, iż nie atakuję chrześcijan, tylko stwierdzam, że mają ciężko pod względem seksu jeśli chcą żyć zgodnie ze swoją wiarą. Jeżeli zaś przyjmiemy, że wiara ( w cokolwiek) jest postawą irracjonalną, to taka postawa też stwarza określone trudności, nie seksualnej już może natury, lecz innej.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Cehe (103 punktów)
Wierze iż istnieją atomy, mimo iż żadnego nie widziałem, bądź w Tajwan, o którym tylko słyszałem.

Wiara w to nie odbiega tak bardzo od wiary w boga, który stworzył wszystko.
27-09-2010 16:51 
 Ocena 1 na 1
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Wiara w to nie odbiega tak bardzo od wiary w boga, który stworzył wszystko.
Odbiega i to bardzo. Atomy "widziało" bardzo wielu ludzi i Ty również mógłbyś je "zobaczyć" gdybyś się uparł. Tak samo z Tajwanem. Wystarczy wykupić bilet lotniczy i już jesteś na Tajwanie. Natomiast mało kto "widział" Boga. Tylko ten komu Bóg zechciał się objawić. A i to nie wiadomo do końca, czy ten ktoś był w pełni zdrowy na umyśle. Jak ja mówię do Boga to jest to modlitwa, ale jak Bóg mówi do mnie to jest to schizofrenia.


Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
26-09-2010 01:25
 Ocena 12 na 12
Kowalska (14008 punktów)
>Teraz mnie wzięło na temat seksualnego życia wierzących. Przecież
>oni muszą mieć strasznie. Bo nikt nie jest w pełni zdolny spełnić wymagań wiary katolickiej odnośnie
>co do spraw płciowych.

   Nie jest doprawdy aż tak strasznie. Budzisz się rano, wkładasz sobie termometr w pochwę, razem z mężem sprawdzacie temperaturę. Następnie otwierasz kalendarzyk i liczysz. Po czym idziesz do łazienki, żeby przygotować się do stosunku jeśli wyniki badań są pozytywne, oraz śluz jak trzeba. Jak wracasz męża już nie ma w domu. Do pracy wolał wyjść...

Wniosek? Seksu nie było, czyli grzechu też. Amen.

A teraz do garów. Bo co tu robić....

Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
26-09-2010 02:09 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Jak wracasz męża już nie ma w domu. Do pracy wolał wyjść...
>A teraz do garów. Bo co tu robić....
Nie do garów, ale do ksindza dobrodzieja z informacją, że mąż uchyla się od spełniania swoich obowiązków.
Teraz inicjatywa należy już do ksindza - może wyręczyć(?) wiarołomnego męża, może też owego męża pouczyć tet a tet, albo zgodnie z katolickim miłosierdziem, ogłosić z ambony, że nasz brat taki a taki (imię, nazwisko, adres zamieszkania) unika pokładania się ze swoją, przed Bogiem poślubioną, żoną.



Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
26-09-2010 08:49 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>    Nie jest doprawdy aż tak strasznie. Budzisz się rano, wkładasz sobie termometr w pochwę, razem z mężem sprawdzacie temperaturę. Następnie otwierasz kalendarzyk i liczysz. Po czym idziesz do łazienki, żeby przygotować się do stosunku jeśli wyniki badań są pozytywne, oraz śluz jak trzeba. Jak wracasz męża już nie ma w domu. Do pracy wolał wyjść...
>Wniosek? Seksu nie było, czyli grzechu też. Amen.
>A teraz do garów. Bo co tu robić....

Tak właśnie jest, Obywatelko Kowalska!

Bywa też, że żona przed seksem musi jeszcze wszystkie gary pomyć (bo jak nie jest czysto w kuchni, to ona się nie może skupić). I co się dziwić, że mąż woli się sam obsłużyć...

No i po sprawdzeniu temperatury, śluzu i dnia tygodnia - na wszelki wypadek zakładają jednak prezerwatywę...

A na serio: katolickie życie erotyczne bywa dość podobne do rytuałów prokreacyjnych. Ciągłe zastanawianie się, czy to co w tej chwili robimy nie obraża jednak Chrystusa Ukrzyżowanego.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
Gwarownik (18 punktów)
Cytat:
Ciągłe zastanawianie się, czy to co w tej chwili robimy nie obraża jednak Chrystusa Ukrzyżowanego.

Tego po zmartwychwstaniu też?
drHaust (737 punktów)
>>Teraz mnie wzięło na temat seksualnego życia wierzących. Przecież
>>oni muszą mieć strasznie. Bo nikt nie jest w pełni zdolny spełnić wymagań wiary katolickiej odnośnie
>>co do spraw płciowych.
>    Nie jest doprawdy aż tak strasznie. Budzisz się rano, wkładasz sobie termometr w pochwę, razem z mężem sprawdzacie temperaturę. Następnie otwierasz kalendarzyk i liczysz. Po czym idziesz do łazienki, żeby przygotować się do stosunku jeśli wyniki badań są pozytywne, oraz śluz jak trzeba. Jak wracasz męża już nie ma w domu. Do pracy wolał wyjść...

ha... lub w druga stronę... mąż czeka, wiec do boju... a po boju okazuje się że obliczenia były blednę, bo wczoraj była sobota i pofolgowało się nieco alkoholizmowi więc chęci wzmożone...i?
i ... znów będzie trzeba becikowe na tacę oddać za darmowe usługi parafialne zaprzyjaźnionego proboszcza...


Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
Andro (1185 punktów)
      Droga prof. mówiąc o seksualności katolików popełnia daleko idące uogólnienie.
Zwracam uwagę, że w Kk jest wiele różnych nurtów nie tylko w zakresie polityki ale seksualności również.
Oczywiście oficjalna linia większości hierarchów jest dość ortodoksyjnie anty nastawiona do seksualności człowieka w ogóle, wietrząc wszędzie grzeszne podszepty szatana, który robi według nich wszystko by oderwać seks (bardziej akt płciowy) od prokreacji.
      Jest jednak duża rzesza księży, a zakonników szczególnie, którzy uprawiają coś w rodzaju orwellowskiego dwumyślenia. Mam na myśli np. wielu Dominikanów, którzy zdają się dystansować od przeceniania (przewartościowywania) znaczenia "grzechu" seksu przedmałżeńskiego czy onanizmu. Wielu idzie jeszcze dalej, przygotowując powoli grunt pod zniesienie celibatu duchownych, dopuszczenie prezerwatyw, przyjęcie na łono kościoła rozwiedzionych itp.
      Myślę więc, że sprawy seksualności katolickiej bardzo w ostatnim czasie się zmieniają, szczególnie wśród wykształconej młodzieży, zrzeszonej w duszpasterstwach akademickich itp.
Obserwując ten proces czasami mam wrażenia, ze na naszych oczach, choć w sposób prawie niezauważalny, dochodzi do seksualnej rewolucji w kościele - taka swoista aksamitna rewolucja.
      Moim zdaniem coraz więcej kleru ma świadomość, że kijem Wisły nie nawrócą i albo się dostosują do nowego podejścia wiernych do "tych" spraw, albo któregoś dnia zastaną puste świątynie. Dlatego powolutku doktryna ewoluuje, ale na tyle wolno, żeby nie zrazić moheru, kół różańcowych, a jednocześnie puszczać oko do katolickiej młodzieży.
Nie po raz pierwszy jesteśmy świadkami zmiany niezmiennej nauki Kościoła.


Bądź zimny albo gorący
letniego wypluję z ust moich
26-09-2010 12:23 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)

>Obserwując ten proces czasami mam wrażenia, ze na naszych oczach, choć w sposób prawie niezauważalny, dochodzi do seksualnej rewolucji w kościele - taka swoista aksamitna rewolucja.
>      Moim zdaniem coraz więcej kleru ma świadomość, że kijem Wisły nie nawrócą i albo się dostosują do nowego podejścia wiernych do "tych" spraw, albo któregoś dnia zastaną puste

Czyli, za ileś lat, papież będzie nauczał, że Kościół zawsze propagował wolność seksualną, antykoncepcję i seks przed ślubem? I tylko przeklęci liberałowie, faszyści i inni komuniści zabraniali tego ludziom?

To całkiem prawdopodobne.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
27-09-2010 01:17 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>      Jest jednak duża rzesza księży, a zakonników szczególnie, którzy uprawiają coś w rodzaju orwellowskiego dwumyślenia. Mam na myśli np. wielu Dominikanów, którzy zdają się dystansować od przeceniania (przewartościowywania) znaczenia "grzechu" seksu przedmałżeńskiego czy onanizmu. Wielu idzie jeszcze dalej, przygotowując powoli grunt pod zniesienie celibatu duchownych, dopuszczenie prezerwatyw, przyjęcie na łono kościoła rozwiedzionych itp.

   O tak... Dominikanie to szczwane lisy (choć w herbie (?) psa mają). Któż jak nie oni zasiadali w świętym oficjum i inkwizycją kierowali. Byli w tym wyborni. No i te białe habity... Tak... Dominikanie jak już coś wymyślą to, że tak powiem, lepiej spier.......


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
27-09-2010 09:20 
 Ocena 1 na 1
Psyk (14071 punktów)

>    O tak... Dominikanie to szczwane lisy (choć w herbie (?) psa mają). Któż jak nie oni zasiadali w świętym oficjum i inkwizycją kierowali. Byli w tym wyborni. No i te białe habity... Tak... Dominikanie jak już coś wymyślą to, że tak powiem, lepiej spier.......

Coś z tych dawnych lat zostało im do dzisiaj, chociaż teraz nazywa się to "przeciwdziałaniem psychomanipulacji".
www.centrum.k.pl/


To, że sobie coś wymyśliłeś i chcesz za to umrzeć nie znaczy, że to wiesz.
Katolicyzm - to jest to co masz w głowie, kiedy sądzisz, że ślub jest czymś gorszym niż gwałcenie dzieci.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> puszczać oko do katolickiej młodzieży
Ogólnie wiadomo, że mało kto ściśle przestrzega nauk Kościoła w sprawach seksualnych, z samymi duchownymi włącznie, i w tej mierze panuje ogólna hipokryzja.
Bo gdyby ludzie wytycznych tych przestrzegali, nie starczyłoby seksuologów (już nie starcza) aby leczyć ich z wszelakiego rodzaju nerwic seksualnych i dysfunkcyj. Świat ewoluuje i prędzej czy później (raczej później) życie wymusi, nawet na Kościele, racjonalne podejście do tych spraw. Tymczasem jednak, przynajmniej jak widzimy to w Polsce, trwa festiwal odsądzania seksu od czci i wiary. Podręczniki do tzw. życia w rodzinie są tego najlepszym przykładem. Nadal przytacza się jakieś badania, że przedwczesny ( czytaj: przedmałżeński ) seks prowadzi młodzież do depresji i samobójstw. W Ameryce są ruchy na rzecz utrzymywania dziewictwa do ślubu, które przenoszą się do Polski. Wiem, że dzieci kiedyś przed przystąpieniem do I komunii świętej składały deklaracje, że do 18, czy któregoś tam roku życia, nie tkną papierosów i alkoholu. Nie dam głowy, czy wyrzeczenia te nie obejmowały też czasem grzechu nieczystości, czyli współżycia seksualnego.
Proszę zresztą zauważyć, że do dzisiaj ludzie uważają, mają to wpojone i wsączone do mózgów przez wieki kultury judeo-chrześcijańskiej, że seks jest czymś niewłaściwym, brudnym i złym. Potępiają w większości dziecięce zabawy w doktora, i uważają, że seks, tak jak papierosy i alkohol jest dostępny tylko dla dorosłych. Jakby to była jedna z wielu używek szkodliwych dla zdrowia. I tacy skrzywieni wchodzą w dorosłe życie. Oczywiście mówię tu ogólnie, jak jest, szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach. Bo są też rodzice i nauczyciele światli, którzy kupują dzieciom różne książeczki, rozmawiają z nimi i przedstawiają owe kwestie we właściwym świetle.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Przecież oni muszą mieć strasznie.

   Dowody poproszę, że mają "strasznie".

>Bo nikt nie jest w pełni zdolny spełnić wymagań wiary katolickiej odnośnie co do spraw płciowych.

   Dowody poproszę, że nikt.

>Jak Państwo myślą, ile osób nazywających się chrześcijanami przestrzega tychże przepisów etycznych? Moim zdaniem znikomy procent.

   A co to kogo obchodzi co Ty sobie myślisz? Jakie to ma walory poznawcze? Dokładnie żadne! Po co więc ten bełkot? Żeby po raz kolejny zaistnieć?

>A ci , którzy starają się to robić , czyli żyć zgodnie z nakazami Kościoła w sprawach seksualnych, dostają kota i zachowują się tak jak Cejrowski i Pospieszalski.

    To zdanie jest ordynarnym pomówieniem. Chyba, że jesteś w stanie udowodnić, że obaj wymienieni "starają się żyć zgodnie z nakazami Kościoła w sprawach seksualnych" i/lub że "dostają kota" w związku ze sprostaniem tym wymaganiom.

   Twoja bezdenna głupota, Grabowski, zaczyna być zwyczajnie groźna. Czy ktoś cię w porę powstrzyma?

Prawdziwa młodość - to przymiot, który zdobywa się z wiekiem.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Dowody poproszę, że mają "strasznie".
Na przykład facet rozwiedziony nie może współżyć ze swoją nową partnerką, którą kocha i pożąda ( i na odwrót) jeśli jest mocno wierzący, bo Kościół mu tego zabrania. Czyż to nie jest straszne? Albo zabrania się współżycia płciowego małżeństwu z powodu tego, że kobieta utraciła zdolność zachodzenia w ciążę, więc ich współżycie wg. księdza nie ma sensu, bo już dzieci się nie poczną, a dla samej rozkoszy to grzech. Czy to nie straszne?
> Dowody poproszę, że nikt.
Mało kto. A ten, kto usiłuje spełniać te wymagania popada w szaleństwo, dostaje kota, albo zapada na tzw.nerwicę eklezjogenną.
> A co to kogo obchodzi co Ty sobie myślisz?
Ja pytam co Państwo o tym myślą.
> Jakie to ma walory poznawcze?
Jedak profesor Baniak z Uniwersytetu w Poznaniu robi różne badania na temat seksualności księży. Seksuologowie też piszą o negatywnym wpływie wszelkich ideologii, w tym i religii, na życie płciowe człowieka. Więc stara Grabowska też może zadumać się nad ciężkim życiem seksualnym wierzących i im współczuć.

>Cejrowski i Pospieszalski
Są znani z niewybrednego i kłamliwego obrażania ludzi homoseksualnych.
> Chyba, że jesteś w stanie udowodnić, że obaj wymienieni "starają się żyć zgodnie z nakazami Kościoła w sprawach seksualnych"
Skoro publicznie deklarują swoją silną wiarę katolicką, przywiązanie do wartości chrześcijańskich i troskę o rodzinę, to nie wyobrażam sobie, aby nie starali się żyć zgodnie z nakazami swojej wiary co do spraw płciowych, chyba że publicznie okłamują ludzi, a naprawdę postępują wbrew zasadom swej wiary. Tak więc wydaje mi się, biorąc powyższe pod uwagę, że się starają żyć zgodnie z wymaganiem swojej wiary. Natomiast dostają kota, jak ktoś inny ośmiela się nie żyć z wymaganiami wiary katolickiej. Co skutkuje we wspomnianych już atakach na homoseksualistów, rozwodników, zwolenników związków partnerskich etc.


Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
maciek666 (1053 punktów)
>Na przykład facet rozwiedziony nie może współżyć ze swoją nową partnerką, którą kocha i pożąda ( i na odwrót) jeśli jest mocno wierzący
Jeżeli jest mocno wierzący, to przede wszystkim nie może się rozwieść.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> Jeżeli jest mocno wierzący, to przede wszystkim nie może się rozwieść
Teraz już łatwiej uzyskać tzw. rozwód kościelny, czyli unieważnienie małżeństwa . I wtedy oczywiście może wstąpić w ponowny związek ze wszystkimi jego konsekwencjami. Ale jeśli się tylko cywilnie rozwiedzie np. kobieta, której mąż pijak bił ją i dzieci i pokocha jakiegoś miłego i dobrego pana to jedynie może z nim żyć jak siostra z bratem. Bo jak będą mieli seks - to grzech i zakaz przystępowania do komunii świętej.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
27-09-2010 19:18 
 Ocena 1 na 1
maciek666 (1053 punktów)
>> Jeżeli jest mocno wierzący, to przede wszystkim nie może się rozwieść
>Teraz już łatwiej uzyskać tzw. rozwód kościelny, czyli unieważnienie małżeństwa
To nie jest nawet unieważnienie, lecz stwierdzenie, że małżeństwo nigdy nie zostało zawarte. A co ciekawe, dzieci z takiego związku są z prawego łoża.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> małżeństwo nigdy nie zostało zawarte
Zawarte pewnikiem zostało, bo był ślub, popijawa itp. Ale od początku było nieważne. A co te biedne dzieci są winne? To nie wiem.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
J.Szulc (5723 punktów)

Ostatnie zdanie ma wszelkie znamiona jawnej obrazy ludzi, których nie dość, że nie znasz, to jeszcze ośmielasz się ich obrażać.
Gdzie szanowna moderacja, która tak czuwa nad poprawnym poziomem wypowiedzi?
26-09-2010 12:53 
 Ocena 2 na 4
Sylwek (15472 punktów)
>Ostatnie zdanie ma wszelkie znamiona jawnej obrazy ludzi, których nie dość, że nie znasz, to jeszcze ośmielasz się ich obrażać.

Ryzykownym jest mówienie o "obrażaniu" Cejrowskiego i Pospieszalskiego. Niewielu zdolnych jest wyfantazjować coś, co nie byłoby prawdziwym opisem przywar tych kreatur a "obrazą"...
J.Szulc (5723 punktów)

E tam... Nie lubię cię, jak ty nie lubisz innych.
I to wszystko
26-09-2010 14:38 
 Ocena 4 na 4
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Ostatnie zdanie ma wszelkie znamiona jawnej obrazy ludzi, których nie dość, że nie znasz, to jeszcze ośmielasz się ich obrażać.
>Gdzie szanowna moderacja, która tak czuwa nad poprawnym poziomem wypowiedzi?

Częśc szanownej moderacji nazywa Radziszewską kretynką
www.racjonalista.pl/forum.php/s,361130#w361196

Ma Pani jeszcze jakieś pytania?
   
26-09-2010 16:48 
 Ocena 5 na 5
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Ostatnie zdanie ma wszelkie znamiona jawnej obrazy ludzi
Że dostają kota? To już trzeba być bardzo uraźliwym , aby się poczuć obrażonym. Pan Cejrowski w sposób dużo gorszy obraża homoseksualistów razem z Panem Pospieszalskim. A Pan Pospieszalski pokazuje jeszcze zmanipulowane materiały telewizyjne przedstawiające osoby homoseksualne jako koprofagów. Pan Cejrowski jeździ do puszczy Amazońskiej i ogląda gołych Indian i Indianki, ale wyśmiewa się w telewizji z nudystów, którzy robią to samo co on, tylko nie są takimi jak on hipokrytami. Można więc z tego wysnuć wniosek, że ci Panowie mają jakieś kłopoty z akceptacją ludzkiej seksualności w jej wszelkich przejawach, a biorąc pod uwagę ich nieskrywane zaangażowanie w wiarę katolicką, można domniemywać, że ta właśnie ich wiara powoduje takie ich postawy wobec seksu, nie mieszczącego się w jej kanonach.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Gwarownik (18 punktów)
Masz rację, pan Cejrowski jest lekko niekonsekwentny w swoich poglądach, przejmując wszystkie niekonsekwencje doktryny katolickiej, ale przynajmniej jest zwolennikiem najdzikszego kapitalizmu.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
>Masz rację, pan Cejrowski jest lekko niekonsekwentny w swoich poglądach, przejmując wszystkie niekonsekwencje doktryny katolickiej, ale przynajmniej jest zwolennikiem najdzikszego kapitalizmu.
Coś miał się przeprowadzić do Ekwadoru, aby tam folgować temu dzikiemu kapitalizmowi. Jednak został w Polsce, aby bronić krzyża.


Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Gwarownik (18 punktów)
Cytat:
Jak Państwo myślą, ile osób nazywających się chrześcijanami przestrzega tychże przepisów etycznych?


Państwo myślą, że państwo nie mogą przestrzegać tego, czym się nawet nie interesują.
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
> państwo nie mogą przestrzegać tego, czym się nawet nie interesują.
Ja mówię o wierzących. Niewierzący robią co chcą.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
Kuba K. (3909 punktów)
>(...) Jak Państwo myślą, ile osób nazywających się chrześcijanami
>przestrzega tychże przepisów etycznych? Moim zdaniem znikomy procent.

Myślę, droga Pani Profesor, że tu by się jakiś nowy Malinowski Bronisław przydał i wznowienie jego słynnego dzieła uzupełnionego o kilka nowych rozdziałów. Bo skoro udało się rzeczonemu ująć w swej pracy całość zagadnień związanych z życiem seksualnym mieszkańców Wysp Trobriandzkich, to i chyba chrześcijanom dałby radę
Choć nie wiem, czy na ewentualnego badacza nie czekałyby pułapki o wiele groźniejsze niż w odległej Melanezji - tam mógłby być co najwyżej pożarty, a tu - nie dość że pożarcie przez opinię publiczną, to jeszcze ryzyko wiecznego potępienia...
LadyTilly (613 punktów)
>... dostają kota i zachowują się
>tak jak Cejrowski i Pospieszalski.
A mi się podoba ypowiedź Cejrowskiego - w odniesieniu do seksu np. tego przedmałżeńskiego. Sama nie jestem święta - przyznaję, ale mogę tak sobie lużno podywagować podobnie jak on tutaj www.onet.t(*)-jest-zly,5703155,5,klip.html# "Obeżre się przed obiadem konfitur... to po co wtedy ślub?" zdrowe podejście ma. Albo jak pojechał po Frytce video.goog(*)lay?docid=7775070075383965138# brawo dla tego pana . Nooooo ja na przykład w tym znaczeniu nie jestem kobietą wyzwoloną. Zniewoloną? może jestem w pewnym sensie
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
>"Obeżre się przed obiadem konfitur... to po co wtedy ślub?" zdrowe podejście ma.

Logika pro-rozwodowa w pełnej krasie
03-10-2010 15:25 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
>(...)"Obeżre się przed obiadem konfitur... to po co wtedy ślub?"(...)

W swojej naiwności sądziłem, że ślub, szczególnie w środowiskach religijnych, bierze się po to by ze sobą żyć, założyć rodzinę, dzielić trudy i radości dnia codziennego. Z miłości. A nie po to tylko, żeby podupczyć!

No, ale nie ma to jak wyższe ideały. Tudzież wyjątkowo pragmatyczne spojrzenie na kwestię kreowania przyrostu naturalnego.

Moim zdaniem to ładnie brzmiące i chwytliwe zdanie jest równie "piękne" jak zakład Pascala.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
prof. Grabowska (8446 punktów)
(zablokowany)
Mnie się ogólnie Cejrowski podoba. Ma fajne programy. Mówi dowcipnie i interesująco. Tylko ma ten jeden szkopuł.

Czasami diabeł mnie kusi, aby uwierzyć w Boga.
spellbinder (8577 punktów)
Ludzie są bombardowani rozmaitymi ideologiami, z każdej niemal strony. Widzą dla przykładu, że "piosenka" jakiegoś Murzyna rapującego o aksamitnym wnętrzu ust kobiety, oraz o tym co można z nimi robić ciekawego, nie jest w żaden sposób potępiana w ich środowisku. Mogą słuchać jej otwarcie, w ramach codziennego rytuału.

Seks wyziera zewsząd, z ust tzw. "autorytetów", jest opisywany w pismach młodzieżowych, atakuje z reklam śmietanowych produktów mrożonych. Jest codziennością.

Religia z kolei nie jest codziennością, a przynajmniej dla większości. Wprawdzie istnieje duża grupa ludzi, widoczna zwłaszcza w Internecie, którzy najwyraźniej nie myją się zbyt dokładnie, w obawie że jakieś niewłaściwe dotknięcie prącia namydloną ręką może spowodować rozkosz, ale większość "katolików" ma dość luźne kontakty z Bogiem.

Akceptują więc obydwa światopoglądy, miksują je w mieszaninie sprzecznej z jakimkolwiek racjonalizmem czy logiką, nie widząc że poglądy owe wykluczają się wzajemnie - ale nie zapominajmy, że wiara w duszki nie idzie w parze z rozwiniętym aparatem myślenia.
bret.2 (40 punktów)

Teraz mnie wzięło na temat seksualnego życia wierzących. Przecież
>oni muszą mieć strasznie. Bo nikt nie jest w pełni zdolny spełnić wymagań wiary katolickiej odnośnie
>co do spraw płciowych.
>Samogwałt, czyli onanizm.
Na jednym z forów leci watek "Moralność a religia" Nie mam na razie odpowiedzi na moje stwierdzenie ze religia nie ma nic wspólnego z moralnością. to postep cywilizacyjny umoralnił religie.Co Ty na to
Odezwałem się bo uważam ze to bardzo znaczacy watek w tuczącej się dziś dyskusji z K.K.
Pozdrawiam
24-10-2010 15:50 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
> Odezwałem się bo uważam ze to bardzo znaczacy watek w tuczącej się dziś dyskusji z K.K.

   Słuszna uwaga. Co jak co, ale tuczyć to klechy się potrafią jak nikt. A tuczące się decyzje to ich ulubione.


Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
bret.2 (40 punktów)
.
>    Słuszna uwaga. Co jak co, ale tuczyć to klechy się potrafią jak nikt. A tuczące się decyzje to ich ulubione.
>
Źle mi się potoczyło tuczenie.Nie wiedziałem ze Zajmujesz się również terapeutyka ortograficzna.Podaj adres chętnie się zgłoszę.Choć uważam to za lekka przesadę.

Pozdrawiam
bret.2 (40 punktów)
>.

>
?????????

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365