Racjonalista - Strona głównaDo treści
Terroryzm nie ma religii?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-07-2011 09:12coreless (16088 punktów)Terroryzm nie ma religii?
Ocena 6 na 6

W swoim tekście, przytoczonym na łamach Racjonalisty, Tariq Alhomayed stawia tezę, że terroryzm "nie ma religii". Teza szczytna i psychologicznie nader wygodna, ale nieco rozmijająca się z faktami.
Wiele aktów terroru ma jednak silne podłoże religijne, czy to biorąc pod uwagę aktywność talibów i ekstremistów islamskich, czy zbrodnicze sekty, aktywność ruchu pro-life w USA itp.
Czy w procesie radzenia sobie z norweską traumą mamy zacząć udawać, że jest inaczej?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Piątkowski (5131 punktów)
Co by nie powiedzieć, czy napisać o terrorystach i tak obarczą za to winą Żydów i Masonów... wystarczy spojrzeć na wszelkie fora, gdzie są komentarze o zamachu w Oslo...
27-07-2011 10:03 
 Ocena 3 na 3
Ateusznik (405 punktów)
>wystarczy spojrzeć na wszelkie fora, gdzie są komentarze o zamachu w Oslo...
Wolę nie spoglądać na inne fora. Nie jestem wystarczająco spokojny.
finerbijk (17282 punktów)
>Czy w procesie radzenia sobie z norweską traumą mamy zacząć udawać, że jest inaczej?
Jeśli terroryzm byłby powodowany wyłącznie religią, to jak wytłumaczyć fakt, że większość obecnych zamachów w świecie islamu jest skierowanych przeciwko współwyznawcom, którzy najczęściej tym się tylko wyróżniają, że wg zamachowców dopuszczają się współpracy z "okupantem"? Co z terrorystycznymi ugrupowaniami lewackimi, w rodzaju dawniejszych "Czerwonych Brygad", albo separatystycznymi, jak ETA? Do tego dochodzą liczne akty terroru mające na celu wymuszenie określonych zachowań, jak zmiana polityki, zniechęcenie do udziału w różnych operacjach, uwolnienie więźniów, itd. Ataki neonazistów na imigrantów również nie bardzo podpadają pod tło religijne.

Religia może odgrywać pewną rolę ideologiczną, ale moim zdaniem rzadko bywa przyczyną pierwotną. Łatwiej myśleć, że tylko ona leży u podłoża wszelkich aktów terroru, bo to zwalnia z potrzeby analizowania głębszych przyczyn, jednak prawda jest zwykle bardziej złożona.
27-07-2011 10:06 
 Ocena 4 na 4
diogenes (42753 punktów)
>Łatwiej myśleć, że tylko ona leży u podłoża wszelkich aktów terroru, bo to zwalnia z potrzeby analizowania głębszych przyczyn...

Jasne. To taki sam wytrych intelektualny, jak bóg, który wyjaśnia wszystko, czyli nic.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
27-07-2011 10:41 
 Ocena 4 na 4
coreless (16088 punktów)

>Jeśli terroryzm byłby powodowany wyłącznie religią...

Jest to nadmierne uogólnienie, którego w swojej wypowiedzi nie używam. Terroryzm nie musi być powodowany wyłącznie religią, by mieć silne zaplecze religijne.
Oczywiście chodzi tu i o religię rozumianą jako pewien system wierzeń, ale również o religię zinstytucjonalizowaną i upolitycznioną.

>Jak wytłumaczyć fakt, że większość obecnych zamachów w świecie islamu jest skierowanych przeciwko współwyznawcom, którzy najczęściej tym się tylko wyróżniają, że wg zamachowców dopuszczają się współpracy z "okupantem"?

Breivik, jak twierdzi, nie działał sam. Terroryści islamscy również nie działają sami, korzystają z zaplecza - wspierają ich duchowni, państwa, grupy interesów, organizacje.
Istnienie tego zaplecza jest faktem, niezależnie od chciejstwa komentatorów z GW.

>Co z terrorystycznymi ugrupowaniami lewackimi, w rodzaju dawniejszych "Czerwonych Brygad", albo separatystycznymi, jak ETA?

Ten nie jest akurat umotywowany religijnie, co nie wyklucza istnienia terroryzmu silnie z religią powiązanego.

>Religia może odgrywać pewną rolę ideologiczną, ale moim zdaniem rzadko bywa przyczyną pierwotną.

Ciekawe, dlaczego islamskie organizacje terrorystyczne tak wiele inwestują w indoktrynację religijną dzieci i młodzieży?


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
27-07-2011 13:40 
 Ocena 1 na 1
finerbijk (17282 punktów)
>Ciekawe, dlaczego islamskie organizacje terrorystyczne tak wiele inwestują w indoktrynację religijną dzieci i młodzieży?
Pewnie, aby zwiększyć ich morale a dla chętnych zapewnić dodatkowy bonus w postaci statusu męczennika.
coreless (16088 punktów)

>Pewnie, aby zwiększyć ich morale a dla chętnych zapewnić dodatkowy bonus w postaci statusu męczennika.

Co nie ma żadnego związku z religią.


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
27-07-2011 13:00 
 Ocena 2 na 2
DEMONICON (4893 punktów)
Dla mnie wystarczający powód, aby określić religię jako zło, jest podatność ludzi religijnych na kontrolowanie ich przez manipulantów. Religia jest jedną z wielu idei o takim działaniu psychospołecznym.

Ojciec Dyrektor i jego wyznawcy.
ks. Natanek i pustelnia.
Hitler i sikający po nogach w podnieceniu tłum.
Mao i niewidzące świata poza KRLD stado zezwierzęconych ludzi.

Jedno słowo, jedno wojenne hasło i dzieje się Szanowni Państwo.

Pozdrawiam
27-07-2011 13:48 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>Jedno słowo, jedno wojenne hasło i dzieje się Szanowni Państwo.
Zgadza się. Każdy absolutystyczny kult, czy to religijny, dyktatorski, czy wiara w jedynie słuszną sprawę jest groźny, bo wyłącza u ludzi krytyczne myślenie.
perun (8610 punktów)

>Religia może odgrywać pewną rolę ideologiczną, ale moim zdaniem rzadko bywa przyczyną pierwotną. Łatwiej myśleć, że tylko ona leży u podłoża wszelkich aktów terroru, bo to zwalnia z potrzeby analizowania głębszych przyczyn, jednak prawda jest zwykle bardziej złożona.
Religia ma w sobie podłoże terrorystyczne bez wątpienia finerbijk . Może Ty nie doświadczyłeś będąc małym chłopcem religijnego terroru , ale ja tak , na własnej skórze . Njapierw od mamusi i babci ; jak nie pójdziesz do kościoła nie dostaniesz kieszonkowego , jak nie będziesz się modlił to bozia będzie się gniewać ( terror psychiczny ) itd itp. W szkole dzieci też doświadczają religijnego terroru jeśli np; dziecko nie chodzi na religie bo jest innego wyznania lub z rodziny ateistycznej , często terroryzują go koledzy np; I tak to leci do dorosłości . To tylko przykład niezbyt szkodliwego ? terroryzmu religijnego jakiego doświadcza wielu ludzi w swoim życiu .W szczególnych przypadkach końcowe efekty religijnego terroryzmu przybierają postać mordowania tych , którzy odstają od religijnej normy , i często dotyczy to współwyznawców ( np; mordy religijne w imie honoru kobiet itp )
finerbijk (17282 punktów)
>często dotyczy to współwyznawców ( np; mordy religijne w imie honoru kobiet itp )
W ten sposób, to każda przemoc fizyczna i psychiczna może podpadać pod terroryzm. Mowa była chyba o terroryzmie w pojęciu tradycyjnym - zamachy, bomby, itd., nie rozwlekajmy tematu na odebrane kieszonkowe
27-07-2011 21:32 
 Ocena 2 na 2
perun (8610 punktów)
>>często dotyczy to współwyznawców ( np; mordy religijne w imie honoru kobiet itp )
>W ten sposób, to każda przemoc fizyczna i psychiczna może podpadać pod terroryzm. Mowa była chyba o terroryzmie w pojęciu tradycyjnym - zamachy, bomby, itd., nie rozwlekajmy tematu na odebrane kieszonkowe
>
Chciałem tylko na tym przykładzie pokazać , że terroryzm w religii nie jest czymś niespotykanym , jest częścią religii .
Zaczyna się od terroryzowania dzieciaków bogiem , a kończy religijnym czubem , który gotów jest nie tylko zabrac dziecku cukierka , ale w pewnych przypadkach zabrać mu zycie .W końcu skąd dorosły człowiek ma wiedzeć , że terroryzm to cos złego jeśli od dziecka na nim był wychowywany .
Rigoletto (3891 punktów)
>W swoim tekście, przytoczonym na łamach Racjonalisty, Tariq Alhomayed stawia tezę, że
>terroryzm "nie ma religii". Teza szczytna i
>psychologicznie nader wygodna, ale nieco rozmijająca się z faktami.
>Wiele aktów terroru ma jednak silne podłoże religijne, czy to biorąc pod uwagę aktywność talibów i
>ekstremistów islamskich, czy zbrodnicze sekty, aktywność ruchu pro-life w USA itp.

Wiele ma, a wiele nie ma. Źródłem terroryzmu jest zawsze frustracja, która może się uzewnętrzniać w różny sposób, w zależności od "przechylenia" ideowego sfrustrowanego osobnika. Stąd mamy terrorystów różnej maści - lewicowych i prawicowych, religijnych i niereligijnych.

>Czy w procesie radzenia sobie z norweską traumą mamy zacząć udawać, że jest inaczej?

Ja nie widzę tego "podłoża religijnego" u Andersa Breivika.
coreless (16088 punktów)

>Ja nie widzę tego "podłoża religijnego" u Andersa Breivika.

A u innych?


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
27-07-2011 11:12 
 Ocena 2 na 2
Rigoletto (3891 punktów)
>>Ja nie widzę tego "podłoża religijnego" u Andersa Breivika.
>A u innych?

To są bardzo złożone zależności, ale nie pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że religia jest główną przyczyną tzw. terroryzmu islamskiego. Terrorysta religijny ma więcej cech wspólnych z terrorystą niereligijnym, niż z "normalnym" wyznawcą religii na którą się powołuje.
27-07-2011 12:49 
 Ocena 1 na 1
DEMONICON (4893 punktów)
Każda "święta prawda" działa jak katalizator dla agresji. Religie zaliczają się do "świętych prawd", świeckich takowych także nie brakuje.

1.
24h/dobę kochajmy Pana ...
Myślmy o Panu ...
słuchajmy tych, którzy mówią językiem Pana ...

Z drugiej strony ...

2.
Moja idea (opracowana przeze mnie) jest święta, najprawdziwsza ...
Oddam za nią życie, zabiję za nią ...
Wszyscy po mojej stronie, albo martwi ...

1 kojarzy mi się z rozwiniętą "świętą prawdą", a 2 z raczkującą, niedawno narodzoną nową "świętą prawdą".

Pozdrawiam
diogenes (42753 punktów)
>terroryzm "nie ma religii"
>Wiele aktów terroru ma jednak silne podłoże religijne...

Wszystko zależy od tego, jak niezależną od innych rzeczywistości społecznych przypiszemy religii. Dla metodologii marksistowskiej sprawa była jasna: religia to pochodna od bazy, produkcji, stosunków własności. Słowem, jeśli zredukujemy religię do innych fenomenów, terroryzm okaże się zjawiskiem nie mającym nic wspólnego z religią, może tylko pewną frazeologię. Zamachowiec umiera z Allahem na ustach, ale to tylko pozór: chodzi o ropę, ziemię, wodę.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
coreless (16088 punktów)
www.washin(*)w5YI_blog.html?tid=sm_facebook

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
Koraszewski (82900 punktów)
Tłumacząc ten fragment sam zastanawiałem się co autor miał na myśli. Autor jest umiarkowanym muzułmaninem, więc można by sadzić, że chciałby odciąć religię od nielubianego terroryzmu. Z drugiej strony jest świadomy wykorzystywania religii i pisze o wykorzystywaniu religii przez ludzi namawiających do terroryzmu. Używa tu liczby pojedynczej - terroryzm nie ma (jednej) religii. Pisze o "chrześcijańskim dżihadyście". Myślę, że jest to dość pokręcone - jako wierzący chciałby zdjąć odium terroryzmu z wiary, jako człowiek oświecony doskonale zdaje sobie sprawę, że religia nie jest tu bez winy, stąd zdaje się wzywać do innego pojmowania religii, a to akurat daje się lubić.
coreless (16088 punktów)
Sądzę, że prawdziwym zakończeniem tekstu jest akapit:

Rządy i media na Zachodzie natychmiast odżegnały się od zbrodni, która miała miejsce w Norwegii, natomiast my widzimy wśród nas ludzi pod różnymi pretekstami usprawiedliwiających terroryzm .

Tym różni się kontekst, w jakim rozgrywa się terroryzm islamski, od kontekstu czynu Breivika.

Mnie osobiście odpowiada raczej logika krytyki wyrażonej w poniższym artykule:

spectator.(*)he-new-york-times-finds-its-p#


Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
27-07-2011 19:48 
 Ocena 1 na 1
Koraszewski (82900 punktów)
@Coreless - Dziękuję za link, bardzo ciekawy tekst, świetnie ilustrujący trwające od dłuższego czasu zjawisko manipulacji językowych, wypaczających rzeczywistość. Przetłumaczony przeze mnie tekst był w zamierzeniu próbką reakcji umiarkowanych i oświeconych muzułmanów, która wydaje mi się ważna. Natomiast tekst w Spectatorze jest ciekawszy, ponieważ jest to analiza reakcji ze strony mało umiarkowanych zamazywaczy rzeczywistości.
coreless (16088 punktów)

Retoryka jest królową, jak zawsze.
Na osłodę proponuję coś bardziej oświeconego:
www.theatl(*)i-jihadist-blogosphere/242533/

Transluminacja czaszki często daje wyniki fałszywie ujemne.
brzezińska43 (1294 punktów)
Terroryzm jest jednak z religią silnie skorelowany, tak jak przyczyn jego zaistnienia należy poszukiwać w nierówności dostępu do dóbr podstawowych..Wydaje się jednak, że odniesienia religijne (u Brejvika też) są ogromnym ulatwieniem dla werbowania kolejnych terrorystów.Każda z organizacji sięga do środków oddzialywujących na terenie jej funkcjonowania.Istotne jest chyba poczucie bezsilności, oraz chęć dzialania w warunkach zastanych.W państwach islamskich latwiej o odniesienia, gdyż tamtejsze nierówności spoleczne i poziom życia warstw ekonomicznie najslabszych znakomicie to ulatwia.Przypadek norweski jest jednak wyjątkowy i bliższy niemieckiej RAF, to kwestionowanie funkcjonowania państwa w ogóle.Terroryzm islamski bliższy jest ETA i to niezależnie od silnych korelacji z religią.Tak mi się wydaje.
DEMONICON (4893 punktów)
Można być terrorystą z bogiem.
Można być terrorystą bez boga.
Ale nie można być terrorystą bez obsesyjnej wiary w słuszność "Własnej Prawdy".
"Własna Prawda" nabiera kontekstu religijnego. Karabin, kult idei i motylki w brzuchu.

>Czy w procesie radzenia sobie z norweską traumą mamy zacząć udawać, że jest inaczej?

Powinniśmy skończyć udawać, bo właściwie to się robi, niestety. Poprawność polityczna, aby nikogo nie urazić.

Pozdrawiam
slik (20011 punktów)
>W swoim tekście, przytoczonym na łamach Racjonalisty, Tariq Alhomayed stawia tezę, że terroryzm nie ma religii

"Religia jest obrazą godności ludzkiej. Bez niej mamy dobrych ludzi czyniących dobre rzeczy i złych ludzi czyniących złe rzeczy. Żeby jednak dobrzy ludzie czynili złe rzeczy, potrzeba religii."

Stevene Weinberg, Laureat nagrody Nobla w dziedzinie fizyki.
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>W swoim tekście, przytoczonym na łamach Racjonalisty, Tariq Alhomayed stawia tezę, że
>terroryzm "nie ma religii".

Tekścik wydaje mi się co najmniej głupawy, a już passus:

(...) Zachód powinien powstrzymać się od wzmacniania stereotypu negatywnego obrazu islamu i muzułmanów.

Arabowie i muzułmanie muszą również powstrzymać się od wchodzenia w rolę ofiar i usprawiedliwiania działań niektórych ludzi z własnego społeczeństwa poprzez negację i racjonalizacje oraz twierdzenia, że różne wydarzenia w regionie podsycają terroryzm. To usprawiedliwianie, nawet jeśli jest w nim jakieś ziarno prawdy, ujawnia kulturę i niedostatki oświaty oraz zniekształca religię (...)


postrzegam jako do bólu idiotyczny, jednak główna teza, iż terroryzm nie ma religii wydaje mi się najzupełniej słuszna.
Tyle, że słusznością oczywistego banału - jeśli terroryzm uznać za jedną więcej metodę zbrojnej walki o realizację jakichś celów politycznych (ma ktoś inne propozycje jego rozumienia?).
Terroryzm nie ma religii w takim samym sensie jak nie ma jej np. blokada morska, ofensywa wojsk lądowych czy działania partyzanckie.

Interesujące wydaje mi się co innego - to mianowicie, czy jest w ogóle uzasadnione nazywanie Breivika terrorystą, bo mnie właściwsze wydaje się uznanie go za jednego więcej prywatnego bandytę.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
>Interesujące wydaje mi się co innego - to mianowicie, czy jest w ogóle uzasadnione nazywanie Breivika terrorystą, bo mnie właściwsze wydaje się uznanie go za jednego więcej prywatnego bandytę.
Prywatny bandyta, to może obrabować kiosk. Jeśli zamachy bombowe na cele rządowe i wystrzelanie ludzi z określonej grupy przez ideowca, mającego rozległe kontakty z różnymi ruchami o jednoznacznych poglądach to nie terroryzm, to ja nie wiem, co nim jest.
27-07-2011 14:29 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Interesujące wydaje mi się co innego - to mianowicie, czy jest w ogóle uzasadnione nazywanie Breivika terrorystą, bo mnie właściwsze wydaje się uznanie go za jednego więcej prywatnego bandytę.
>Prywatny bandyta, to może obrabować kiosk. Jeśli zamachy bombowe na cele rządowe i wystrzelanie ludzi z określonej grupy przez ideowca, mającego rozległe kontakty z różnymi ruchami o jednoznacznych poglądach to nie terroryzm, to ja nie wiem, co nim jest.

Widzę to z grubsza tak:
póki nie ma jednoznacznych dowodów, że Breivik działał z namaszczenia jakiejś stawiającej sobie polityczne cele grupy, póty przyjmować należy, że działał z motywów prywatnych.
Z jakichś tam swoich osobistych pokrzywień i frustracji.
Że jego pokrzywienia miały "koloryt" akurat polityczny niewiele tu zmienia, w gruncie rzeczy wyłącznie tym "kolorytem" różni się on od łomiarza atakującego staruszki, by mścić się na "kobiecości" w ogóle.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
>Że jego pokrzywienia miały "koloryt" akurat polityczny niewiele tu zmienia, w gruncie rzeczy wyłącznie tym "kolorytem" różni się on od łomiarza atakującego staruszki, by mścić się na "kobiecości" w ogóle.
W definicji terroryzmu nic nie ma o liczbie uczestników spisku. Powszechnie przyjmuje się, że jest to akt przestępczy mający na celu wywarcie określonego wpływu na społeczeństwo lub państwo. W Oklahoma City sprawców było dwóch i nikt nie miał wątpliwości, że to był terroryzm. Gdyby był jeden, to już by się kwalifikowało jako bandytyzm?
27-07-2011 16:31 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>W definicji terroryzmu

Już choćby wiki pokazuje, że z definicją terroryzmu to same problemy są - dlatego właśnie przypadek Breivika za interesujący uznałem.
Jeśli trzymać się proponowanego przez Ciebie ujęcia, to:

>nic nie ma o liczbie uczestników spisku.

gdy już mowa o spisku, rozumie się samo przez się, że do takowego minimum dwojga potrzeba.

>Powszechnie przyjmuje się, że jest to akt przestępczy mający na celu wywarcie określonego wpływu na społeczeństwo lub państwo.

Jednakowoż np. kiboli atakujących ciemnoskórych w imię Polski dla Polaków zazwyczaj jako terrorystów się nie kwalifikuje.

>W Oklahoma City sprawców było dwóch i nikt nie miał wątpliwości, że to był terroryzm. Gdyby był jeden, to już by się kwalifikowało jako bandytyzm?

Bardzo upraszczam oczywiście, ale zda mi się, że w ludzkim "czytaniu świata" między 1 a 2 zieje przepaść "jakościowa" znacznie bardziej doniosła niż przepaść czysto "ilościowa" pomiędzy 2 a 1 000 000.
Przepaść ta dzieli liczbę pojedynczą od mnogiej, wyjątek od reguły, indywiduum od grupy, "Jeruzalem" od "Aten", psychologię od socjologii etc. a wreszcie - moim zdaniem - tworzy jedno z kryteriów odróżniania bandytyzmu od terroryzmu.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
>gdy już mowa o spisku, rozumie się samo przez się, że do takowego minimum dwojga potrzeba.
No, tak. Trudno mówić o jednoosobowym spisku

>Jednakowoż np. kiboli atakujących ciemnoskórych w imię Polski dla Polaków zazwyczaj jako terrorystów się nie kwalifikuje.
Myślę, że tutaj chodzi o metody i środki. Rzucającego butami w Busha nikt nie nazwał terrorystą, ale gdyby rzucił granatem, to jak myślisz?

>Bardzo upraszczam oczywiście, ale zda mi się, że w ludzkim "czytaniu świata" między 1 a 2 zieje przepaść "jakościowa" znacznie bardziej doniosła niż przepaść czysto "ilościowa" pomiędzy 2 a 1 000 000.
>tworzy jedno z kryteriów odróżniania bandytyzmu od terroryzmu.
Mówimy o semantyce, a przy tej okazji dobrze sprawdzić, jak dany związek frazeologiczny znajdują inni. Do tego posłużyłem się google (oczywiście wynik nie przesądza o definicji) i j. angielskim (znaczenie słów terrorysta/bandyta podobne, a wynik o wiele bardziej reprezentatywny).
Dla "norway terrorist breivik" - nie w cudzysłowie 16,300,000 wyników; w cudzysłowie 15,800
Dla "norway bandit breivik" - nie w cudzysłowie 48,700 wyników; w cudzysłowie 0 (zero)
Myślę, że ta różnica o czymś świadczy.
29-07-2011 14:10 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Myślę, że tutaj chodzi o metody i środki.

I ja tak sądzę. Choć same metody i środki jeszcze terroryzmu nie czynią.

>Rzucającego butami w Busha nikt nie nazwał terrorystą, ale gdyby rzucił granatem, to jak myślisz?

Jednym z konstytutywnych elementów terroryzmu wydaje mi się użycie broni a przynajmniej wiarygodna groźba jej użycia.

>Mówimy o semantyce, a przy tej okazji dobrze sprawdzić, jak dany związek frazeologiczny znajdują inni. Do tego posłużyłem się google (...)
>Dla "norway terrorist breivik" - nie w cudzysłowie 16,300,000 wyników; w cudzysłowie 15,800
>Dla "norway bandit breivik" - nie w cudzysłowie 48,700 wyników; w cudzysłowie 0 (zero)
>Myślę, że ta różnica o czymś świadczy.

To fakt, że o Breiviku najczęściej jako o terroryście się mówi - ale to właśnie takie jego określanie budzi moje wątpliwości (wiele było już zresztą - i wciąż jest - problemów z kwalifikacją wydarzeń norweskich).
"Fenomenologicznie" bliżej Breivikowi do np. Cho Seung-huia niż, powiedzmy, Carlosa vel Szakala.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
>"Fenomenologicznie" bliżej Breivikowi do np. Cho Seung-huia niż, powiedzmy, Carlosa vel Szakala.
Mam co do tego wątpliwości, ten pierwszy to typowy frustrat-psychopata strzelający do kogo popadnie, Breivik, pomijając psychologiczne podłoże konieczne do popełnienia każdego podobnego czynu, to zimny i wyrachowany egzekutor działający w imię niewątpliwie politycznych motywów. Charakterystyczne jest to, że jego niektóre poglądy znalazły zrozumienie nawet u kilku europejskich polityków parlamentarnych, tzn. kilku się odważyło do tego przyznać

Rozumiem, że niektórym z wiadomych względów może być nie w smak nazywanie go terrorystą, szczególnie tym o poglądach konserwatywnych i antyislamskich, które rzekomo on również wyznawał. Jak dla mnie to sprawa drugorzędna, a słownik PWN podaje krótką definicję:
"terroryzm «działania pojedynczych osób lub grup usiłujących za pomocą aktów terrorystycznych wymusić na rządach państw określone ustępstwa»"
Pozostaje zatem tylko pytanie, czy i co chciał wymusić Breivik?
29-07-2011 15:14 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>"Fenomenologicznie" bliżej Breivikowi do np. Cho Seung-huia niż, powiedzmy, Carlosa vel Szakala.
>Mam co do tego wątpliwości, ten pierwszy to typowy frustrat-psychopata strzelający do kogo popadnie

Nie strzelał do kogo popadnie. Nie wyszedł po prostu na ulicę i nie walił na oślep w przypadkowych przechodniów ale udał się na uniwersytet i strzelał do tych (studentów i wykładowców - nie np. woźnych i sprzątaczek), których za swoje cierpienia obwiniał.

>których z Breivik, pomijając psychologiczne podłoże konieczne do popełnienia każdego podobnego czynu, to zimny i wyrachowany egzekutor działający w imię niewątpliwie politycznych motywów.

Jak sądzę, "polityczne" motywy Breivika były tylko przebraniem dla jego osobistych frustracji. Bazując na manifeście Cho Seung-huia można by przypisać onemuż motywacje religijne, ale jasne wydaje mi się, że i te były tylko przebraniem.

>Charakterystyczne jest to, że jego niektóre poglądy znalazły zrozumienie nawet u kilku europejskich polityków parlamentarnych, tzn. kilku się odważyło do tego przyznać

Każda potwora znajdzie swego amatora... Pewnie i wynurzeniach Cho niejeden by własne myśli odnalazł...

>Rozumiem, że niektórym z wiadomych względów może być nie w smak nazywanie go terrorystą, szczególnie tym o poglądach konserwatywnych i antyislamskich, które rzekomo on również wyznawał. Jak dla mnie to sprawa drugorzędna, a słownik PWN podaje krótką definicję:
>"terroryzm «działania pojedynczych osób lub grup usiłujących za pomocą aktów terrorystycznych

Idem per idem jakby...

>wymusić na rządach państw określone ustępstwa»"

Czy Breivik, nawet jako świr, mógłby się spodziewać wymuszenia na rządzie jakichkolwiek ustępstw?

>Pozostaje zatem tylko pytanie, czy i co chciał wymusić Breivik?

Jak wyżej.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
>Jak sądzę, "polityczne" motywy Breivika były tylko przebraniem dla jego osobistych frustracji.
Możemy sobie sądzić, co chcemy, ale na oko nie sprawiał wrażenia frustrata, ani nic nie wskazuje, że był nieprzystosowany, a wręcz przeciwnie. Jednak to tylko nasze gdybanie.

>>"terroryzm «działania pojedynczych osób lub grup usiłujących za pomocą aktów terrorystycznych
>Idem per idem jakby...
Mamy osobę (definicja określa, że nie musi być więcej, niż jedna), akty terrorystyczne i postulaty, nie wiem czego jeszcze brakuje, aby go uznać za terrorystę. Czy rzeczywiście wierzył, że coś w ten sposób osiągnie, trudno powiedzieć. Jedno, co możemy stwierdzić, to że był mniej szalony od islamskich desperatów, bo dał się dobrowolnie wziąć żywcem. Terrorysta, czy nie, niech sobie każdy nazywa jak lubi.
29-07-2011 18:01 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Możemy sobie sądzić, co chcemy,

Możemy .

>ale na oko nie sprawiał wrażenia frustrata, ani nic nie wskazuje, że był nieprzystosowany, a wręcz przeciwnie.

Teraz już wskazuje.

>>>"terroryzm «działania pojedynczych osób lub grup usiłujących za pomocą aktów terrorystycznych
>>Idem per idem jakby...
>Mamy osobę (definicja określa, że nie musi być więcej, niż jedna),

Dlatego ja - na własny użytek - tę definicję odrzucam.

>akty terrorystyczne i postulaty, nie wiem czego jeszcze brakuje, aby go uznać za terrorystę.

Breivik nie zgłaszał postulatów - to jedno. Drugie - że nie jest ustalone jakie mianowicie akty na miano terrorystycznych zasługują.

>Czy rzeczywiście wierzył, że coś w ten sposób osiągnie, trudno powiedzieć. Jedno, co możemy stwierdzić, to że był mniej szalony od islamskich desperatów, bo dał się dobrowolnie wziąć żywcem.

Dyskusyjne.

>Terrorysta, czy nie, niech sobie każdy nazywa jak lubi.

Hmmm...

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
>Dlatego ja - na własny użytek - tę definicję odrzucam.
Każdy może sobie tworzyć prywatne definicje czego chce, jeśli ktoś widzi w tym sens.

>Breivik nie zgłaszał postulatów
Przecież napisał całą agendę, co i jak trzeba zrobić. Rozdział jego "manifestu": "Solutions for Western Europe and how we, the resistance, should move forward in the coming decades". Czytać tego nie mam ochoty, ale zgłaszał pełno postulatów, z czego wybija się rozpoczęcie zbrojnego oporu w celu "oczyszczenia" Europy.

>Drugie - że nie jest ustalone jakie mianowicie akty na miano terrorystycznych zasługują.
W przeciwieństwie do przeprowadzania staruszek przez jezdnię, podkładanie ładunków wybuchowych to klasyka terroryzmu.
30-07-2011 19:22 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Dlatego ja - na własny użytek - tę definicję odrzucam.
>Każdy może sobie tworzyć prywatne definicje czego chce, jeśli ktoś widzi w tym sens.

Toteż wcale się krępuję i upieram się, by za działanie terrorystyczne uznawać dopiero działanie grupowe (lub indywidualne na zlecenie czy też "w imieniu" grupy) - ale jednak nie biorę sobie tego arbitralnie z sufitu.
Uznaję, że terroryzm zasadza się na politycznych motywacjach, ale uznaję też zdolność tworzenia grupy za swego rodzaju przepustkę do polityki; innymi słowy - dopiero ktoś, kto potrafi kogoś innego przekonać do swoich politycznych racji (lub "racji") może zostać uznany za działającego w obszarze polityki. Jeśli nie - pozostaje tylko samotnym szaleńcem, nieważne przy tym, że jego wizje, na które się powołuje, mają akurat "polityczny", nie zaś np. religijny czy seksualny, koloryt.

>>Breivik nie zgłaszał postulatów
>Przecież napisał całą agendę, co i jak trzeba zrobić.

To nie to samo. Postulaty wysuwa się pod czyimś konkretnym adresem przyjmując, że adresat - przynajmniej teoretycznie - jest władny je spełnić. Pisać w kosmos, że powinno być prawdziwie, dobrze i pięknie to sobie każdy może do woli.

>>Drugie - że nie jest ustalone jakie mianowicie akty na miano terrorystycznych zasługują.
>W przeciwieństwie do przeprowadzania staruszek przez jezdnię, podkładanie ładunków wybuchowych to klasyka terroryzmu.

Samo działanie zbrojne jeszcze terroryzmu nie tworzy. Ładunki wybuchowe podkładał ostatnio jakiś wariat w Krakowie, a swego czasu warszawski rura-bomber ale terrorystami nazwać ich - mym zdaniem - się nie daje.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
> ale jednak nie biorę sobie tego arbitralnie z sufitu.
Wiemy już, że na pewno nie ze słownika.

>dopiero ktoś, kto potrafi kogoś innego przekonać do swoich politycznych racji (lub "racji") może zostać uznany za działającego w obszarze polityki. Jeśli nie - pozostaje tylko samotnym szaleńcem, nieważne przy tym, że jego wizje, na które się powołuje, mają akurat "polityczny", nie zaś np. religijny czy seksualny, koloryt.
Jeśli chodzi o Breivika, to wielu zdaje się podzielać jego poglądy (nawet na tym portalu ), aczkolwiek nie mogę stwierdzić czy również metody, jednak nie da się utrzymać tezy, że to była to tylko jego oryginalna szalona idea, która go doprowadziła do tego czynu.

>To nie to samo. Postulaty wysuwa się pod czyimś konkretnym adresem przyjmując, że adresat - przynajmniej teoretycznie - jest władny je spełnić. Pisać w kosmos, że powinno być prawdziwie, dobrze i pięknie to sobie każdy może do woli.
Jak dla mnie, postulaty islamistów o wyjściu USA i Izraela z Bliskiego Wschodu są tyle samo warte co postulaty tego Norwega o usunięciu muzułmanów z Europy, ale oczywiście możesz mieć swoje zdanie.

>Samo działanie zbrojne jeszcze terroryzmu nie tworzy. Ładunki wybuchowe podkładał ostatnio jakiś wariat w Krakowie, a swego czasu warszawski rura-bomber ale terrorystami nazwać ich - mym zdaniem - się nie daje.
No właśnie, a czego zabrakło? Polityki, może spójnego ideowego programu?
Jeśli nie uznajesz ogólnie przyjętych, to może po prostu napisz jaka jest Twoja definicja terroryzmu, aby można mieć jakiś punkt wyjścia.
06-08-2011 21:30 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> ale jednak nie biorę sobie tego arbitralnie z sufitu.
>Wiemy już, że na pewno nie ze słownika.

Aha. Definicje w rodzaju: terroryzm - działania (...) za pomocą aktów terrorystycznych raczej słabo do mnie przemawiają.

>Jeśli chodzi o Breivika, to wielu zdaje się podzielać jego poglądy (nawet na tym portalu ), aczkolwiek nie mogę stwierdzić czy również metody,

O tym, by ktoś metody Breivika jął naśladować, agencje jak dotąd milczą.

>jednak nie da się utrzymać tezy, że to była to tylko jego oryginalna szalona idea, która go doprowadziła do tego czynu.

A niby co innego?

>Jak dla mnie, postulaty islamistów o wyjściu USA i Izraela z Bliskiego Wschodu są tyle samo warte co postulaty tego Norwega o usunięciu muzułmanów z Europy

USA jak USA, ale zepchnięcie Izraela do morza wcale niewyobrażalne nie jest.
Skądinąd wątpliwe czy rzeczywiste cele polityczne terrorystów islamskich mają wiele wspólnego z deklarowanymi (tj. zwalczaniem Wielkiego i Małego Szatana).
To jednak - dla omawianej sprawy - mało ważne. Istotne jest, że terroryści islamscy są grupą (grupami), Breivik zaś (jak można sądzić) działał sam.

>ale oczywiście możesz mieć swoje zdanie.

Jakże się odwdzięczę?

>No właśnie, a czego zabrakło? Polityki, może spójnego ideowego programu?
>Jeśli nie uznajesz ogólnie przyjętych, to może po prostu napisz jaka jest Twoja definicja terroryzmu, aby można mieć jakiś punkt wyjścia.

Terroryzm uznaję za jedną z metod zbrojnego działania politycznego.
Od innych rodzajów zbrojnych działań politycznych (np. regularnej wojny, partyzantki, tłumienia rozruchów etc.) odróżniają go cechy takie jak: atakowanie celów niezwiązanych bezpośrednio z toczoną walką zbrojną, ograniczony (co wymuszone jest słabością terrorystów) charakter działań, doraźność i incydentalność ataków, działanie z zaskoczenia, dążenie do wpływania na wroga przez zastraszenie nie zaś np. niszczenie infrastruktury etc. - można by do tej listy jeszcze to i owo dopisać, tyle niech na razie wystarczy.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
finerbijk (17282 punktów)
>Aha. Definicje w rodzaju: terroryzm - działania (...) za pomocą aktów terrorystycznych raczej słabo do mnie przemawiają.
Definicje z natury rzeczy muszą być skrótowe, a nie opisowe i trudno w jednej zawrzeć wszystkie możliwe akty terroru.

>>jednak nie da się utrzymać tezy, że to była to tylko jego oryginalna szalona idea, która go doprowadziła do tego czynu.
>A niby co innego?
Nieśmiertelny duch szeroko pojmowanego nacjonalizmu, który obserwujemy już od XIX wieku.

>USA jak USA, ale zepchnięcie Izraela do morza wcale niewyobrażalne nie jest.
>Skądinąd wątpliwe czy rzeczywiste cele polityczne terrorystów islamskich mają wiele wspólnego z deklarowanymi (tj. zwalczaniem Wielkiego i Małego Szatana).
Nie wyobrażam sobie unicestwienia państwa posiadającego broń nuklearną i będącego najlepszym sojusznikiem USA. A co do tych celów, to jeśli nie walka z szatanami to co? Islamizacja świata?

>można by do tej listy jeszcze to i owo dopisać, tyle niech na razie wystarczy.
W zasadzie wszystko to pasuje do akcji Breivika, z wyjątkiem tego, że działał sam, ale jakoś mi się trudno przekonać do pomysłu, że terrorysta nie może być samotnym "bojownikiem".
12-08-2011 19:58 
 Ocena 3 na 3
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Definicje w rodzaju: terroryzm - działania (...) za pomocą aktów terrorystycznych raczej słabo do mnie przemawiają.
>Definicje z natury rzeczy muszą być skrótowe, a nie opisowe i trudno w jednej zawrzeć wszystkie możliwe akty terroru.

Nie idzie mi o skrót a o tautologię.

>>>jednak nie da się utrzymać tezy, że to była to tylko jego oryginalna szalona idea, która go doprowadziła do tego czynu.
>>A niby co innego?
>Nieśmiertelny duch szeroko pojmowanego nacjonalizmu, który obserwujemy już od XIX wieku.

Nacjonalizm z "natury" swej dąży do zbiorowego się przejawiania. Breivik działał (o ile wiadomo) sam.

>>USA jak USA, ale zepchnięcie Izraela do morza wcale niewyobrażalne nie jest.
>>Skądinąd wątpliwe czy rzeczywiste cele polityczne terrorystów islamskich mają wiele wspólnego z deklarowanymi (tj. zwalczaniem Wielkiego i Małego Szatana).
>Nie wyobrażam sobie unicestwienia państwa posiadającego broń nuklearną i będącego najlepszym sojusznikiem USA.

Dziś likwidację Izraela wyobrazić sobie trudno, niemniej czas na niekorzyść państwa żydowskiego pracuje:
1. przewaga demograficzna Arabów będzie prawdopodobnie rosnąć
2. izraelska bomba atomowa z czasem zrównoważona zostanie bombą atomową saudyjską, egipską czy inną arabską i/lub islamską
3. hegemonia USA prawdopodobnie będzie słabnąć.

>A co do tych celów, to jeśli nie walka z szatanami to co? Islamizacja świata?

Myślę, że pod populistycznym maksymalizmem (typu: zniszczyć Amerykę, Izrael, nawrócić świat na Prawdę Proroka, ustanowić Kalifat etc.) islamskiego terroru kryją się jednak cele dość realistyczne typu: przejąć władzę w każdym kraju islamskim, w którym się da, a potem się zobaczy.

>wszystko to pasuje do akcji Breivika, z wyjątkiem tego, że działał sam, ale jakoś mi się trudno przekonać do pomysłu, że terrorysta nie może być samotnym "bojownikiem".

Cóż - pozostaje spisać protokół rozbieżności - i tyle. Pozostaję przy swoim - tj. przy osądzie, iż działanie jednostkowe nie jest działaniem politycznym, a dopiero polityka pozwala określone działania jako terrorystyczne kwalfikować.


Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
28-07-2011 10:15 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>póki nie ma jednoznacznych dowodów, że Breivik działał z namaszczenia jakiejś stawiającej sobie polityczne cele grupy, póty przyjmować należy, że działał z motywów prywatnych.

Jego czyn nie spotkał się z powszechnym potępieniem. Byli i są tacy, którzy próbują go w jakiś sposób relatywizować:

wiadomosci(*)i_eurodeputowany_podziela.html

Być może dał wyraz niesformalizowanym tendencjom w kulturze i polityce.
Przeżyjemy - zobaczymy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
setarkos (10757 punktów)
>.. jeśli terroryzm uznać za jedną więcej metodę zbrojnej walki o realizację jakichś celów politycznych (ma ktoś inne propozycje jego rozumienia?).
Zdaje się, że rysem szczególnym metody terroru jest zastraszanie. Zwykle wiąże się to faktycznie z walką polityczną czyli zorganizowaną, bo wtedy pomimo ujęcia jednego sprawcy pozostaje strach przed jego naśladowcami.
Wypadki w Norwegii nie podpadają chyba pod określenie terroryzmu, bo nie są rodzajem szantażu - ot świr-zabójca.

W zasadzie terroryści nie muszą dysponować siłą fizyczną - wystarczy trochę ugruntowanej władzy popartej koligacją z niejasnym prawem, by mogli siać przestrach groźbą ekskomuniki czy innej kary boskiej - w tym sensie religie są potencjalnie (a może i praktycznie) nastawione terrorystycznie.

>
.. o Trójcy

Czy trójporozumienie można uznać za święte - czy ważność umów (o ile umowę uznać za wartość) wymaga więcej podmiotów?
[To takie lekkie wakacyjne pytanie, bo widziałem niedawno kościół o dwu wieżach w Piątnicy.]
27-07-2011 17:04 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Zdaje się, że rysem szczególnym metody terroru jest zastraszanie.

Nie sądzę. Zastraszaniem może być sama groźba użycia przemocy (np. ultimatum stawiane przez jedno państwo drugiemu), by zaś mówić o terroryzmie - na moją intuicję językową - musi dojść do faktycznego przemocy użycia.
Jeszcze inna sprawa, że np. zrzucenie bomb atomowych na Japonię służyło przede wszystkim zastraszeniu właśnie, było też i użyciem przemocy, jednak za akt terroryzmu uznawane nie jest.

>Zwykle wiąże się to faktycznie z walką polityczną czyli zorganizowaną,

Walka zorganizowana niekoniecznie jest walką polityczną. Ale skoro walk grup przestępczych ani kibolskich ustawek terroryzmem się zwykle nie nazywa, wydaje mi się, że aspekt polityczny dla określenia czegoś terroryzmem jest niezbędny.

>Wypadki w Norwegii nie podpadają chyba pod określenie terroryzmu, bo nie są rodzajem szantażu - ot świr-zabójca.

No, ale elementu szantażu nie było i w atakach na WTC i Pentagon.

>W zasadzie terroryści nie muszą dysponować siłą fizyczną - wystarczy trochę ugruntowanej władzy popartej koligacją z niejasnym prawem, by mogli siać przestrach groźbą ekskomuniki czy innej kary boskiej - w tym sensie religie są potencjalnie (a może i praktycznie) nastawione terrorystycznie.

Będę się jednak upierać, że dla terroryzmu par excellence rzeczywiste użycie przemocy jest konieczne, zaś np. terroryzm (czysto) psychiczny (ew. werbalny) to tylko metafora.

Istotne jest jednak, by język mówienia o Trójcy nie uległ chorobie abstrakcji i oderwania od życia. (kard. Joseph Ratzinger)
28-07-2011 00:53 
 Ocena 2 na 2
Ignorancja (4718 punktów)
>Będę się jednak upierać, że dla terroryzmu par excellence rzeczywiste użycie przemocy jest konieczne, zaś np. terroryzm (czysto) psychiczny (ew. werbalny) to tylko metafora.

Zgadzam się.
Mówienie o psychicznym terroryzmie jest zupełnym nieporozumieniem.
Psychiczny to terror.
Terroryzm ma zadanie niejako uwiarygodnić istnienie terroru, w tym psychicznego. Stworzyć go jednoznacznie namacalnym. Także dla tych, którzy na terror psychiczny z racji choćby światopoglądowych byli odporni.

Przy okazji. Ktoś wspomniał o sytuacji na innych forach. Teoria spiskowa goni teorie spiskową. Żydzi, masoni, katolicy, nawet Zakon Templariuszy pretenduje do roli mocodawcy.



Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Są dwa rodzeje terroryzmu:
1. Terroryzm jako machina zdobywania wpływów. Siedzący za kierownicą machiny wykorzystują tych niżej, by za pomocą terroru realizowali określone przez "wierchuszkę" cele.
2. Terroryzm wynikający z wewnętrznego szaleństwa jednostki, która ma potrzebę siania terroru. Rozkład osobniczy cech człowieka jest rozkładem normalnym, skąd wynika, że tacy ludzie z niebezpiecznymi dla społeczeństwa cechami, się kiedyś trafią. Wszyscy wierzymy, że proces socjalizacji pozwala im nauczyć się kontrolować lub wyłapuje ich.

Terroryzm typu drugiego nie potrzebuje właściwie religii. Potrzebuje sytuacji, która "pozwoli" zrzucić bestii płaszcz wychowania.
Terroryzm typu pierwszego potrzebuje religii lub etyki lub innej ideologii, która będzie kształtowała pojmowanie dobra i zła. Koślawiła umysły przyszłych terrorystów, aż staną się zdolni do popełniania zbrodni.
Czasem się zdarza, że dwa typy się zbiegają i mamy wówczas takie postacie, jak Hitler lub Stalin, lub tysiące innych dyktatorów i tyranów w historii, także tej współczesnej.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>terroryzm "nie ma religii"
Oczywiście, że wiele religii jest zaczątkiem do aktów terrorystycznych, jednak dziś rzeczywiście największe akty terrorystyczne są dyktowane nie przez religię (jak w przypadku islamu), a przez biurokrację, przez pogoń za pieniądzem (USA, Chiny, Fed. Rosyjska).
27-07-2011 21:05 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)

>Oczywiście, że wiele religii jest zaczątkiem do aktów terrorystycznych, jednak dziś rzeczywiście największe akty terrorystyczne są dyktowane nie przez religię (jak w przypadku islamu), a przez biurokrację, przez pogoń za pieniądzem (USA, Chiny, Fed. Rosyjska).
>
Podobno były czasy , gdy nie było pogoni za pieniądzem . To było w czasach przed wynalezieniem pieniedzy
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
>Podobno były czasy , gdy nie było pogoni za pieniądzem . To było w czasach przed wynalezieniem pieniedzy
Co nie usprawiedliwia działania.
27-07-2011 22:04 
 Ocena 1 na 1
perun (8610 punktów)
>>Podobno były czasy , gdy nie było pogoni za pieniądzem . To było w czasach przed wynalezieniem pieniedzy
>Co nie usprawiedliwia działania.
Nie usprawiedliwia. Napisałem tylko , że człowiek od zawsze za czymś gonił . Jak nie za jeleniem to za kobietą .Nature ciężko zmienić
27-07-2011 22:16 
 Ocena 1 na 1
fiedorek.t (5805 punktów)
>Nie usprawiedliwia. Napisałem tylko , że człowiek od zawsze za czymś gonił . Jak nie za jeleniem to za kobietą .Nature ciężko zmienić
Tylko maczugę zamienili na pasy z plastykiem.
perun (8610 punktów)

>Tylko maczugę zamienili na pasy z plastykiem.
>
Otóż to , zmieniły się tylko narzędzia
Piątkowski (5131 punktów)
Każdy duchowny/wierny (bez względu na wyznanie), będzie sugerował, że to nie wina religii, że to rasizm, fanatyzm itp, zapominają o tym, że dla takich świrów, właśnie religia jest katalizatorem, pozwala zagłuszyć sumienie, dokonać najpotworniejszych czynów, których nikt by nie dokonał, gdyby nie przekonanie, że działa w stanie wyższej konieczności i dla dobra swoich współwyznawców, a przede wszystkim w imieniu Boga.
Rigoletto (3891 punktów)
>Każdy duchowny/wierny (bez względu na wyznanie), będzie sugerował, że to nie wina religii, że to rasizm, fanatyzm itp, zapominają o tym, że dla takich świrów, właśnie religia jest katalizatorem, pozwala zagłuszyć sumienie, dokonać najpotworniejszych czynów, których nikt by nie dokonał, gdyby nie przekonanie, że działa w stanie wyższej konieczności i dla dobra swoich współwyznawców, a przede wszystkim w imieniu Boga.

Przypadek Breivika nie jest typowym przykładem terroryzmu. Wszystko wskazuje na to, że jest to jednoosobowy wybryk, któremu bliżej do "wyczynów" seryjnych morderców np. Mansona. Gość chciał być sławny i nie da się ukryć, że mu się udało. Stąd też przypisywanie temu przypadkowi pobudek religijnych wydaje się być zdecydowanie nieuprawnione.
28-07-2011 10:14 
 Ocena 3 na 3
Ignorancja (4718 punktów)
>Przypadek Breivika nie jest typowym przykładem terroryzmu. Wszystko wskazuje na to, że jest to jednoosobowy wybryk, któremu bliżej do "wyczynów" seryjnych morderców np. Mansona. Gość chciał być sławny i nie da się ukryć, że mu się udało. Stąd też przypisywanie temu przypadkowi pobudek religijnych wydaje się być zdecydowanie nieuprawnione.

I tak i nie.
Jakieś pobudki religijne jednak były. Świadczą o tym wypowiedzi samego bandziora.
Tyle, że on raczej traktuje religie, jako instytucje gwarantujące ład publiczny. Naturalnie podług jego standardów, czyli ład konserwatywny.
W jego przypadku natomiast typowa walka dla boga, czy w imieniu boga nie jest podkreślana.
To najprawdopodobniej wynik protestanckich korzeni. Ten od początku swego istnienia, choć oparty na wierze był jednocześnie ruchem społecznym, silnie powiązanym ze strukturami administracyjnymi. O ile w katolicyzmie podkreśla się odrębność kościoła (abstrahuję tu od tendencji do stawiania się na pozycji wyższej do władzy świeckiej) to w protestantyzmie odwrotnie. Stąd choćby królowie są jednocześnie zwierzchnikami kościołów protestanckich.
Zapewne z tego powodu tak wiele w tych jego wykwitach odniesień do uwarunkowań społecznych. Natomiast odnoszenie się do boga nie musiało być podkreślane, bo w jego przekonaniu jest zrozumiałym samo przez się, że wiara w boga to podstawowy i bezdyskusyjny warunek, jaki każdy człowiek musi spełniać.

Ja tak to odbieram.




Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
Rigoletto (3891 punktów)
>Jakieś pobudki religijne jednak były. Świadczą o tym wypowiedzi samego bandziora.

Brevik twierdzi również, że twórczość Miłosza miała dla niego duże znaczenie. Co przecież nie oznacza, że dokonał swojej zbrodni pod wpływem poezji.

>Zapewne z tego powodu tak wiele w tych jego wykwitach odniesień do uwarunkowań społecznych. Natomiast odnoszenie się do boga nie musiało być podkreślane, bo w jego przekonaniu jest zrozumiałym samo przez się, że wiara w boga to podstawowy i bezdyskusyjny warunek, jaki każdy człowiek musi spełniać.

Brevik używał sformułowania - "jeśli Bóg istnieje". Czyli sam nie ma zdecydowanego poglądu na sprawę istnienia Boga.
m.przybyłowska (374 punktów)

TRAGEDIA W NORWEGII

Niestety potwierdziła się ocena kondycji mentalnej gatunku ludzkiego zaobserwowana przez Christophera Hitchensa. W książce "Bóg nie jest wielki" pisze,że prawie wszystkie wojny,które są na świecie są tak naprawdę wojnami religijnymi .Więc nie wojna serbsko-chorwacko-muzułmańska (wzmianka o religii padała,gdy dotyczyła muzułmanów) tylko prawosławno-katolick-muzułmańska.Lub np. w Iraku sunnicko-szyicko-kurdyjska. Zamieszki w Ulsterze nie między anglikami,a irlandczykami lecz katolikami ,a protestantami. Konflikt na bliskim wschodzie palestyńsko-izraelski faktycznie judaistyczno-islamski itd....
Anders Breivik -zamordował niewinne dzieci,aby w ten sposób zaprotestować przeciw rosnącemu w siłę w jego kraju islamowi. W jednym z ostatnich artykułów w"Rzeczpospolitej' jakiś publicysta pisze,że media szybko okrzyknęły Breivika fundamentalistą chrześcijańskim bo to bardzo chwytliwe i wygodne. Dalej pisze,że nie ma czegoś takiego jak fundamentalizm chrześcijański ponieważ ta religia z założenia nie prowadzi "świętej wojny".Otóż oficjalnie teraz już nie,bo wyprawy krzyżowe czyli święta wojna przeciw innowiercom jak pamiętamy zaczęła się od apelu papieża Urbana II w XI w.,aby zbrojnie zdobyć Jerozolimę .Mało tego ów papież uznał,że na wojnę muszą iść również dzieci,bo ponoć tylko istoty niewinne mogą wyzwolić ziemię świętą. Z powodu chorób, wycieńczenia,tęsknoty za rodziną i ogólnie rzecz biorąc tego co nazywa się piekłem wojny zginęły wszystkie dzieci biorące udział w "szczytnej kampanii".Proszę zauważyć terrorysta z Norwegii również uznał,że dzieci muszą mieć jakiś udział w "krucjacie religijnej". Obecnie wszystkie religie w sposób zakamuflowany przekazują wiernym,że ich religia jest jedyną i prawdziwą, inni nie należące do danej wspólnoty są kimś gorszym( stąd taki ostry protest apologetów przeciw nauczaniu historii porównawczej religii) i jeżeli nie dadzą się nawrócić należy im się potępienie..Misje są dalej wyprawami krzyżowymi XX i XXI w .Jeżeli nie,to dlaczego pomoc humanitarna dla biednych krajów musi zawsze w przypadku misji wiązać się z przyjęciem nowej ,obcej religii dla tubylców .Dlaczego nie można pozostawić tych ludzi przy własnych wierzeniach,a edukację zacząć od nauczania podstaw nauki?
Kraje skandynawskie w tym Norwegia wcale nie są tak jak nam się przedstawia krainą "mlekiem i miodem "płynącą o czym wiemy chociażby z rozbudowanych wątków obyczajowych tzw .szwedzkich kryminałów. W odcinku powieści Camilii Lackberg "Niemiecki bękart" mamy wątki silnych ruchów neonazistowskich w Skandynawii i nie rozliczenie się mentalne Norwegii z nazizmem z okresu II wojny światowej .Co ciekawe tamtejsze,ruchy neonazistowskie też mają swoją religie-sięgają do korzeni ,czczą boga Wikingów -Odyna .I tak łańcuszek się zamyka. Wg badań ,które przytacza Ch. Hitchens osoby ,które dokonały poważnych przestępstw pytane, czy wierzą w jakąś religię w 98% odpowiadały,że tak.
Ludzkie dramaty są wszędzie,a kraj który oficjalnie ze względu na polityczną poprawność każe udawać,że ich nie ma zmierza w kierunku orwellowskiej tragifarsy .Mogła się o tym niedawno przekonać polska rodzina,która musiała wykraść własne dziecko(przy pomocy polskiej firmy detektywistycznej) umieszczone wbrew własnej woli i woli rodziców z rodzinie zastępczej,ponieważ dziewczynka nie wykazywała odpowiednio dużo radości życia w stosunku do regulaminowej poprawności politycznej.
Myślę,że przynajmniej częściowo problem wojen religijnych można wyciszyć,lecz niezbędna będzie współpraca międzynarodowa rządów państw .Na razie można by zacząć od Unii Europejskiej.
Proponuję po pierwsze:wprowadzić do szkół wszystkich szczebli jako obowiązkowy przedmiot nauczania historię porównawczą religii zamiast lekcji religii i etyki .Jeżeli młody człowiek dowie się,że historyjki powiastek religijnych są bardzo podobne we wszystkich religiach i różnią się tylko smaczkiem kulturowym,dojdzie do wniosku,że jego religia wcale nie jest wyjątkowa. To już byłoby dużym osiągnięciem w walce z fundamentalizmem. Podobno takie rozwiązania są w australijskich szkołach(słyszałam od znajomych,których dzieci uczyły się w Australii).Na religię dzieci oczywiście mogą uczęszczać fakultatywnie. Najlepiej gdyby odbywały się przy przy parafiach.
Po drugie rządy państw nie powinny wyrażać zgody na budowę nowych świątyń obojętnie czy będzie to kościół ,synagoga czy meczet. W ten sposób nie będzie pretekstu do kolejnych walk religijnych. Nie będzie problemu czy na ruinach Word Trade Center może powstać meczet czy też nie,a może kościół. Mniejszości narodowe nie będą mogły domagać się pod pretekstem wolności religijnej umacniania swojej nacji w państwie dla nich gościnnym. Religia powinna być sprawą osobistą a nie państwową a miejsc kultu religijnego jest już wystarczająco dużo. Te, które mają wartość zabytkową należy na konserwacje łożyć z budżetu państwa tak jak na każdy zabytek. Wystarczy bez uszczerbku dla realizacji kultu przez wiernych,a jednocześnie wytrąci kartę przetargową fundamentalistom.
Po trzecie: wszystkie mniejszości narodowe bez względu na wyznawaną religię, jeżeli decydują osiedlić się w innym kraju automatycznie godzą się na prawodawstwo i obyczaje tam panujące. Tak więc nie będzie żadnych problemów z chustami dla arabskich dziewcząt w szkołach lub na ulicach. Jeżeli naprawdę chcą je nosić tak jak podają muzułmanie, to mogą zakładać je w domu,na uroczystościach rodzinnych itd. .Jeżeli uczeń i jego rodzice nie akceptują wymogów szkoły co do stroju,po prostu zmieniają szkołę,a nie zmuszają dyrekcję do zmiany wizerunku placówki .Wyznawca np. religii animistycznej mógłby zażyczyć sobie w szkole lub miejscu pracy np. strój Ewy lub Adama, bo w takich klimatach się wychował i nie można ograniczać wolności wyznania.
Po czwarte:zlikwidować szkoły wyznaniowe .Dzieci bez względu na nacje i wyznanie muszą być nauczane standardów myślenia naukowego bez względu na przynależność narodową,etniczną,czy wyznawaną religię. Niedopuszczalne ,aby pozwalano (jak nies
Grzegorz (5685 punktów)
>W swoim tekście, przytoczonym na łamach Racjonalisty, Tariq Alhomayed stawia tezę, że
terroryzm "nie ma religii". Teza szczytna i psychologicznie nader wygodna, ale nieco rozmijająca się z faktami.

Oczywiście że terroryści zdarzają się (chyba) we wszystkich religiach, a co gorsza niekiedy są przez nie motywowani. Ciekawe byłoby zrobienie statystyk... obawiam się że teza p. Alhomayeda byłaby wtedy nie do utrzymania. Może wyjdę na ksenofoba, ale w ciemno obstawiam że islam miałby najistotniejszą korelację z różnego rodzaju wybrykami terrorystycznymi.
hubin (2274 punktów)
>W swoim tekście, przytoczonym na łamach Racjonalisty, Tariq Alhomayed stawia tezę, że
>terroryzm "nie ma religii". Teza szczytna i
>psychologicznie nader wygodna, ale nieco rozmijająca się z faktami.

Czy nie lepiej powiedzieć, że terroryzm jest oparty o zbrodniczą ideologię?
Mieści nam się tu zarówno terroryzm islamski, anarchistyczny, jak i każdy inny, czyn Brevika chyba wręcz idealnie. Tak religia monoteistyczna jest potencjalnie zbrodniczą ideologią. Z miejsca też dostajemy materiał ostrzegawczy, każda ideologia która swoje przekonania nad życiem innych jest potencjalnie źródłem terroru.

Celowo nie podaję statystyk, bo podają one ekscesy głównie marksistów i zielonych w europie, bez uwzględnienia działalności sekt religijnych...

"Walka o krzyż" to był przykład terroryzmu religijnego, który nie był uwzględniony w rankingach.

Edit: Tak w kwestii wyjaśnienia ideologię obwiniam nie ze względu budowy pojemniejszej definicji, tylko dlatego że faktyczne do takich wniosków dochodzę.
W gruncie rzeczy można nawet pokusić się o oskarżenie ideologi jako takiej, z definicji skazanej szkodliwość.


Parafrazując: Ideologia śmierdzi!

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365