Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rafał Dutkiewicz - realista ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
17-07-2009 10:22dydymus (431 punktów)Rafał Dutkiewicz - realista ?
Ocena 3 na 3
W ostatnich dniach miałem okazję poznać bliżej znanego ze swoich sukcesów i bezpartyjności lokalnego polityka. Rafał Dutkiewicz Prezydent Wrocławia. Podczas gdy mój naczelny robił z nim wywiad usiadłem sobie i na spokojnie przysłuchiwałem się politycznej "paplaninie". Jako, że nie gustuję w tematyce politycznej, a społeczeństwo w sensie utylitarnym postrzegam raczej przez pryzmat ekonomii trudno wciągnąć mnie w ideologiczne dyrdymały.
Po kilku minutach zrozumiałem jednak, że siedzący przy stoliku jegomość opowiada o polityce w całkiem nowy i nieznany mi dotychczas sposób. Bardzo konkretnie, twardo i przy użyciu trudnych do podważenia argumentów. Ogólnie przyznam, że zrobił na mnie całkiem przyzwoite wrażenie. Znam jego profil zaledwie medialnie i trudno mi ocenić wartość polityczną jaką prezentuje. Jestem niezwykle ciekaw Waszych opinii na temat Rafała i nie ukrywam, że chciałbym się na nich wesprzeć w ostatecznej ocenie. Pozdrawiam.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Zella (1321 punktów)

>ciekaw Waszych opinii na temat Rafała i nie ukrywam, że chciałbym się na nich wesprzeć w ostatecznej
ocenie<.

Witaj!

Sporo o Rafale Dutkiewiczu mozna przeczytac w prasie wrocławskiej i posłuchać jego wypowiedzi, odpowiedzi w radio i TV.
Ja osobiście(także wrocławska rodzina i przyjaciele), mają o nim dobrą opinię. Polityk kulturalny, ładną polszczyzną ,zupełnie normalnym językiem, mówi do każdego. czy to, do innego polityka, czy dziennikarza, czy przypadkowego rozmówcy,spotkanego przy gospodarskiej wizycie gdzieś w mieście , czy poza miastem.
Jego poglądy polityczne są tylko dla mnie zagadką, bo jak nam wiadomo, są one spektakularne w zależności od sytuacji do kogo mówi, w jakich okolicznościach itp.Są to chyba poglądy w duchu najlepszych członków PO, chociaż ma z tym problemy. To są niuanse polityczne!Ma trzeźwy pogląd na sprawy o których mówi i którymi się zajmuje!
Na pewno jest uczciwym politykiem i administratorem. Tylko tyle mogę o nim napisać.
Na tle większości naszych polityków z pewnością jest godny zaufania. A to mnie wydaje się istotną cechą administratora , polityka społeczności lokalnej.W jakich wyborach zechce wziąć udział ,ma moje poparcie!
Pozdrawiam ! Zella
dydymus (431 punktów)
> Ja osobiście(także wrocławska rodzina i przyjaciele), mają o nim (...) opinię.

Takich właśnie opinii oczekuję. Media nie zawsze mimo, iż z założenia obiektywne, oddają wiernie rzeczywistość. Zebrałem już masę informacji jednak uzupełnieniem, a wręcz uwieńczeniem i możliwie wartościowym dopełnieniem są dla mnie takie właśnie jak Twoja wypowiedzi. Jestem wdzięczny i pozdrawiam.
17-07-2009 11:24 
 Ocena 5 na 5
Sledziu (1058 punktów)
>wyborach zechce wziąść udział ,ma moje poparcie!

Ludzie, bez jaj! "Wziąść"? Zlitujcie się, to jest "Racjonalista"...

Co do Dutkiewicza, to wierzę na słowo wrocławianom, że dobrze zarządza ich miastem. Niestety, nie wróżę mu szczególnych sukcesów w polityce ogólnokrajowej. Przede wszystkim, wydaje się on kandydatem zorientowanym na wysoce merytoryczną debatę, odbiegającą od polskiego standardu wzajemnych połajanek i gry medialnych osobowości. Tacy ludzie, niestety, nie uzyskują u nas wysokiego poparcia. Pouczający powinien być casus Andrzeja Olechowskiego, który co prawda odniósł w 2000 roku niemały sukces zajmując w wyborach prezydenckich drugie miejsce tuż za hołubionym przez naród Kwaśniewskim, jednak nigdy nie potrafił zbudować wizerunku polityka i przywódcy z prawdziwego zdarzenia.

Należy również pamiętać, że o sile pojedynczego kandydata decyduje popularność środowiska, z którego się wywodzi, a tu Dutkiewicz nie ma się czym pochwalić. Polska XXI-go wieku to przecież ugrupowanie składające się z samorządowców i przegranych polityków szczebla centralnego, w dodatku o centroprawicowym autoramencie, co nie pozwoli na zdystansowanie dość dobrze zadomowionej tym miejscu sceny politycznej Platformy.

PS: O ile mi wiadomo, Rafał Dutkiewicz jest z wykształcenia logikiem, a pracę magisterską napisał o szkole warszawsko-lwowskiej. Pewnie nie każdego to interesuje, ale we mnie ten profil wykształcenia budzi spory szacunek.

Pozdrawiam.
dydymus (431 punktów)
>PS: O ile mi wiadomo, Rafał Dutkiewicz jest z wykształcenia logikiem, a pracę magisterską napisał o szkole warszawsko-lwowskiej. Pewnie nie każdego to interesuje, ale we mnie ten profil wykształcenia budzi spory szacunek.

No proszę...Kolejna, niezwykle cenna dla mnie wskazówka. Doktor nauk filozoficznych gustujący w logice. Teraz znacznie łatwiej będzie mi analizować jego tok myślenia. Śliczne dzięki.
17-07-2009 17:41 
 Ocena 1 na 1
DKnoto (982 punktów)
>>wyborach zechce wziąść udział ,ma moje poparcie!
>Ludzie, bez jaj! "Wziąść"? Zlitujcie się, to jest "racjonalista"...
Dla 15,74% wypowiedzi w sieci to poprawna forma
(google:776000/4930000)
17-07-2009 18:14 
 Ocena 1 na 1
dydymus (431 punktów)
>Dla 15,74% wypowiedzi w sieci to poprawna forma

(...)Nie ulega wątpliwości, że większość Polaków mówi "wziąść" przez analogię do takich czasowników, jak "siąść, usiąść, trząść, posiąść" (niektórzy nawet "wziąś", z głoską "ś" na końcu). Co gorsza, właśnie forma z wygłosowym "-ć" bywa odbierana przez te same osoby jako... niepoprawna! O osobliwościach morfologicznych omawianego czasownika nie wiedzą (sprawdziłem!) studenci filologii polskiej, nie umieją tego klarownie wytłumaczyć nauczyciele w szkołach. Coś tu nie gra(...)
/Maciej Malinowski/


Obiecuję, że wymyślę w przyszłości ciekawy temat w tej dziedzinie, a tymczasem wróciłbym do naszego Rafała, który jak już tu ktoś zauważył włada polszczyzną na przyzwoitym poziomie co potwierdzam.
17-07-2009 18:16 
 Ocena 1 na 1
lontri (16088 punktów)

To fajnie. Piętnasty centyl odcina też normę intelektualną od ociężałości umysłowej. Super!

"Wysokie są góry i ciemne doliny, skały czarne, ponure wąwozy."
Itarilde (149 punktów)
Chętnie wypowiem się na temat i dodam do beczki miodu łyżkę dziegciu.

Biorąc pod uwagę poziom polskiej polityki, Rafał Dutkiewicz bez wątpienia wyróżnia się na plus (odnośnie kultury i otwartości, zgadzam się z przedmówcami); samo miasto w ciągu ostatnich lat bardzo zmieniło się na plus i co więcej, ma dobrą prasę. Ostatnio jednak skonfliktował się z wrocławską PO, co sprawiło, że Wyborcza, do tej pory zachwycająca się Rafałem, zaczęła nagle na niego pluć.

Nie ukrywam jednak, że pierwsza kadencja prezydenta była dużo lepiej odbierana, niż druga; Dutkiewiczowi zarzucano odcinanie kuponów od sukcesu i szerzenie propagandy sukcesu. Jego ambicje polityczne i uwikłanie się w najbliższe wybory prezydenckie również mu sporo zaszkodziły - obecnie sprawa jest już nieaktualna, Dutkiewicz przyznał, że zostanie we Wrocławiu i kandyduje po raz trzeci.

Jednym z największych zastrzeżeń, jakie mam do obecnej polityki miejskiej, jest rozwój Wrocławia w stronę miejsca dla bogatych inwestorów - kosztem "zwykłych mieszkańców"; przykładem jest m.in. nadawanie komunikacji samochodowej coraz wyższego priorytetu przy jednoczesnym niedofinansowaniu i lekceważeniu komunikacji zbiorowej. Mam też sporo zastrzeżeń do estetyki miasta, ale to już bardziej działka plastyka miejskiego i pani konserwator zabytków.

Podsumowując, Rafał Dutkiewicz jest bez wątpienia pozytywną postacią i mimo pewnych "ale", nie widzę dla niego konkurencji na poziomie miasta czy nawet województwa. No i chwali mu się to, że nie wciska swojego wyznania do polityki, jak robi to całkiem spora rzesza działaczy
17-07-2009 20:43 
 Ocena 3 na 3
Sledziu (1058 punktów)
>odnośnie kultury i otwartości,

Daję plus za merytoryczny poziom posta, jednak ze smutkiem wychwyciłem drugi już w tym wątku błąd językowy, na szczęście nie tak rażący jak pierwszy. Mówimy "odnośnie do" czegoś, nie samo "odnośnie".

Ech... Mimo wszystko cieszę się, że pisuję właśnie na tym forum, a nie na innym. Tu wpadek jest stosunkowo niewiele, i każdy komu się je wytknie, dąży do ich wyeliminowania. Znam takie fora, gdzie za wypominanie błędów można bana dostać.

Pozdrawiam.
17-07-2009 21:12 
 Ocena 2 na 2
placownik (17853 punktów)

>Mówimy "odnośnie do" czegoś, nie samo "odnośnie".

poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=odnośnie&od=20

   Cały grad pytań do eksperta. Bodajże tylko jedno odnośnie do czegoś, olbrzymia większość odnośnie czegoś, co udzielający odpowiedzi eksperci bez mrugnięcia okiem akceptują. Jeszcze chwila i taka będzie norma.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
17-07-2009 22:06 
 Ocena 4 na 4
dydymus (431 punktów)
(...)Językoznawcy nie mają wątpliwości, że odnośnie czego jest kalką niemieckiego diesbezüglich mającą swój odpowiednik w rosyjskim otnositielno czego. Wyrażenie to rozpowszechniło się na gruncie polskim najpierw głównie w języku urzędowym, kancelaryjnym, następnie zaś przedostało do mowy potocznej, a nawet oficjalnej(...)
Moim zdaniem nie ma najmniejszych szans, żeby Polacy mówili i pisali odnośnie do czego. Można ich jedynie namawiać do tego, by odnośnie czego jak najczęściej zastępowali równoznacznymi wyrażeniami co do czego...; w sprawie czego...; ze względu na co...; co się tyczy... Chyba że pod wpływem uzusu językoznawcy skapitulują i uznają błędne odnośnie czego za normę(...)

/Maciej Malinowski/


Dziękuję Wam za dbałość o jakość dyskusji, a odnośnie do Rafała w odniesieniu do dyskusji o Nim odnoszę wrażenie, że tracimy powoli punkt odniesienia.
dydymus (431 punktów)
>Mam też sporo zastrzeżeń do estetyki miasta, ale to już bardziej działka plastyka miejskiego i pani konserwator zabytków.

Rozumiem, że masz na myśli głównie zabytkowe kamienice i stare blokowiska z okresu wczesny Wojtek. Pozwolę sobie zauważyć, że fontanna w okolicy zoo jest jedynym tego rodzaju widowiskiem w tej części Europy i jeżeli nie wpływa dodatnio na jakość starych elewacji z całą pewnością cieszy oko. Wyśmienite widowisko.

>No i chwali mu się to, że nie wciska swojego wyznania do polityki, jak robi to całkiem spora rzesza działaczy

Mam podobne odczucie.
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>społeczeństwo w sensie utylitarnym postrzegam raczej przez pryzmat ekonomii trudno wciągnąć mnie w ideologiczne dyrdymały.

No no, jakbym słyszała Kożuchowską w TV, ona tak samo odważnie uważa, że nie może się zgodzić z Norwidem, jak ty z Tatarkiewiczem. Jemu na sześciuset stronach Traktatu o szczęściu nie udało się go zdefiniować, a tobie poszło całkiem gładko, ty wiesz, co w sensie utylitarnym jest dyrdymałami, a co szczęściem. Jakże ja się, k..., raduję, że żyję w tak wspaniałych czasach, które obdarowały mnie takimi geniuszami. Z Dutkiewicza też się cieszę, oj k..., jak bardzo.

Aneta Dziwińska
18-07-2009 00:43 
 Ocena 3 na 3
dydymus (431 punktów)
>...a tobie poszło całkiem gładko, ty wiesz, co w sensie utylitarnym jest dyrdymałami, a co szczęściem.

Owszem wiem. Z całym poszanowaniem twórczości w/w, posiadam wystarczający zapas doświadczeń życiowych aby precyzyjnie przefiltrować treści dla mnie wartościowe, a odrzucić inne średnio przydatne lub śmieci. Szczęściem wielkim dla mnie jest np. fakt, że jestem tu i teraz wśród grupy wartościowych ludzi dzięki czemu wzbogacam swoją wiedzę i przy okazji świetnie się bawię. Kolejnym szczęściem dla mnie jest fakt, że nie muszę słyszeć Kożuchowskiej. Nie używam TV. Szczęśliwy k... jestem również, że ktoś w końcu uderzył w struny i ożywił dyskusję. Moje szczęście jest tym większe, że mogę podzielić je z Wami na forum. Gdybym był geniuszem byłbym mniej szczęśliwy, gdyż nie musiałbym pytać Was o zdanie i bez namysłu poczęstowałbym swoich potencjalnych czytelników stekiem usmażonym na ogniu mojego genialnego samozadowolenia.
Od jakiegoś czasu przyjaźnię się z tu i ówdzie mniej lub bardziej znanym poetą. Mógłby być co prawda moim ojcem ale gdy siadamy w małej francuskiej kawiarence w centrum pięknego rynku rozumiemy się bez słów. On rozmarzony i górnolotnie postrzegający świat staruszek i ja chłodny, śliski młody gad. Siedzimy i myślimy. On roztacza kolejne górnolotne wizje, a ja przeliczam ile można na tym zyskać lub stracić. Dwa absolutnie różne charaktery i dwa zupełnie odmienne toki myślenia. Siedzą i radzą. Wzajemna sympatia, szacunek i zrozumienie. Powiedz mi co takiego mądrego uradzilibyśmy gdybym ja także myślał w kategoriach marzeń?
Zgodzę się, że dyrdymały to być może za dużo powiedziane ale po latach zgłębiania "ideologii" głoszonych przez kolejne rządy z otwartego na dyskusję zapaleńca stałem się nieczuły na obietnice i żądam namacalnych efektów deklarowanych przed wyborami wizji.
Nie straciłem jednak intuicji i wrażliwości jako takiej. O definicji szczęścia chętnie porozmawiam w innym dziale, a najchętniej bez powoływania się na znanych autorów. Jestem tu i teraz i chcę poznać Twoje myśli na ten temat. Chcę rozmawiać z Tobą i z Wami. Chcę wiedzieć co według Was jest fajne a co nie. Chcę wiedzieć co was wkurza, a co troszkę irytuje. Akurat w tym konkretnym przypadku chcę dowiedzieć się dlaczego Rafał cieszy się takim poparciem. Czy jestem na tyle genialny by ocenić to bez Was?
18-07-2009 04:10 
 Ocena 4 na 4
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>dlaczego Rafał cieszy się takim poparciem. Czy jestem na tyle genialny by ocenić to bez Was?

Pewnie, że możesz, to bardzo proste, przeprowadź śledztwo dziennikarskie. Zapytaj Rafała, jaką stratyfikację stosują podlegli mu urzędnicy przy wydawaniu zezwoleń na ekspozycję reklam, że udaje im się jednym podmiotom wydawać zgody, a innym, nie. Na pewno nie jest to stratyfikacja w ramach obowiązującego prawa.
Ja sobie też siedzę, dla odmiany, w bawarskiej kawiarence z moim przyjacielem, który z powodu obrzydzenia do Rafałowej stratyfikacji, zdecydował się na emigrację. Mogłabym przyjaciela porównać do wielkich naszych poetów, ale ich na emigrację wygnali zaborcy, a przecież teraz we Wrocławiu nie ma zaborców, a Rafał to przecież nie gubernator, a nasz prezydent ukochany.

>bez powoływania się na znanych autorów. Jestem tu i teraz i chcę poznać Twoje myśli na ten temat. Chcę rozmawiać z Tobą i z Wami.

A co ja k... z księżyca spadłam, przecież wszystko, co wiem, wiem od tych znanych autorów. A źródło twojej wiedzy to co, jakiś kamień filozoficzny?

Aneta Dziwińska
18-07-2009 10:59 
 Ocena 2 na 2
dydymus (431 punktów)
O ile nie jest to proste o tyle bez wątpienia oczywiste. Biorę pod lupę Rafała i śledzę. Śledząc błądzę po zakamarkach urzędniczego widzimisię, gdy nagle ktoś wyrywa mnie z dziennikarskiego snu i krzyczy: "Hej ty !, Śledczy ! Ślepy jesteś czy ci lupa zaparowała ? Zajmij się sprawą reklam. Dziękuję - odpowiadam, dziękuję i szerokim łukiem omijam rozjuszoną obywatelkę, gdyż gotowa mnie zlinczować za całe zło tego świata.
A tak serio zanotowałem to sobie i wrócę do tego tematu tu na forum lub będąc we Wrocławiu. Uporządkujmy zatem. W beczce miodu mamy już dwie solidne łyżki goryczy. Komunikacja miejska i przestrzeń reklamowa. Jak się domyślam mówimy o instalacjach typu billboard. Zobaczymy co będzie dalej.

>A co ja k... z księżyca spadłam, przecież wszystko, co wiem, wiem od tych znanych autorów. A źródło twojej wiedzy to co, jakiś kamień filozoficzny?

Słowo jako narzędzie, a jednocześnie tworzywo (surowiec) pozwala mi w mojej pracy korzystać z siebie w dowolny sposób. Nie ogranicza mnie ani też nie nakazuje wpadać w odpowiednie prądy myślowe. To ja decyduję o tym kiedy jak i gdzie z tej intelektualnej materii skorzystam. Nie ukrywam, że prace innych inspirują mnie lub czasem wręcz odwrotnie. Autora nazywamy twórcą właśnie dlatego, że odważył się myśleć. Myśleć samodzielnie i tworzyć. Ty stworzyłaś dla mnie interesującą informację, a nie był ci do jej stworzenia niezbędny Norwid. Ja być może przeprowadzę śledztwo, a jego wyniki opublikuję. Będzie to suma prac mojej, Twojej i forumowiczów. Napisałem wyżej, że spodziewam się tu być wśród ludzi wartościowych. Wartościowych ponieważ myślących. Nie wejdę w dyskusję czy moje narzędzia są lepsze bo importowane z Francji czy twoje importowane z Bawarii. Jak już pisałem słowo jest surowcem. Nie chcę ważyć tutaj dokonań uznanych za wielkich tego świata.
Jeśli zapytasz jednak o kamień filozoficzny odpowiem bezczelnie, że tak. Dlaczego ? Ponieważ jeśli tak zdecyduję tak właśnie będzie, chociaż jest to tylko zachcianka mojego wolnego od politycznych dyrdymałów umysłu. Wartościowe złudzenie pozwalające mi nabrać dystansu i obiektywniej ocenić rzeczywistość.

Witam i pozdrawiam. Mamy kolejny piękny letni dzień. Później jadę popływać i obiecuję, że będę uważał by nie przepaść jak filozoficzny kamień w wodę.

(Jeśli mimo wszystko masz życzenie porozmawiać o szczęściu w kategoriach opisywanych przez Norwida i Tatarkiewicza z przyjemnością to uczynię w oddzielnym wątku. Proszę jednak o czas abym zdążył przeczytać te sześćset stron i wyrobić sobie opinię. Obecnie staram się przegryźć przez inne dzieła. Treaty of Lisbon przyprawia mnie o prawdziwy zawrót głowy.)
18-07-2009 13:07 
 Ocena 2 na 2
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Jak się domyślam mówimy o instalacjach typu billboard.

Nie tylko.

>Zobaczymy co będzie dalej.

To samo.

>po zakamarkach urzędniczego widzimisię,

Trzeba mieć sporą dozę bezczelności i być tak zarozumiałym, żeby jak ty to mówisz - "obiektywniej ocenić rzeczywistość", aby strukturalne bezprawie eufemistycznie nazywać urzędniczym widzimisię. A tak poza tym - wspaniała retoryka współczesnego "dziennikarstwa".

>Ty stworzyłaś dla mnie interesującą informację, a nie był ci do jej stworzenia niezbędny Norwid.

Trafiłeś jak kulą w płot. Gdybyś kiedykolwiek poczytał Norwida, to byś wiedział, że właśnie wrażliwość społeczna była esencją jego twórczości. Bez Norwida prawdopodobnie tak samo jak ty uważałabym z absolutną pewnością, że obiektywnie oceniam rzeczywistość. Tak na marginesie, jesteś już kolejnym Zgorzelcowianinem, który mi mówi, że Norwid to już przeżytek. Czy to jakiś zgorzelecki folklor?

>czy moje narzędzia są lepsze bo importowane z Francji czy twoje importowane z Bawarii.

Moje narzędzia nie są importowane, są stworzone przez cywilizację europejską i ja jestem również w Europie.

>To ja decyduję o tym kiedy jak i gdzie z tej intelektualnej materii skorzystam.

No no, jeszcze nie miałam okazji kontaktować się z bytem absolutnym, tylko one są wolne od relacji z otoczeniem. Uważam, że to jednak ta materia z ciebie korzysta i to w sposób okrutny, drwiąc sobie z ciebie twoją wiarą w obiektywizm twoich wyobrażeń. Obiektywne oceny są wolne od eufemizmów i wyobrażeń, a już oceny prawne wykluczają to absolutnie. "Urzędnicze widzimisię", toż to przecudnej urody perełka szczytu ignorancji.

>mamy kolejny piękny letni dzień. Później jadę popływać

Mam kolejny jesienny dzień. Później pójdę popływać w deszczu.
dydymus (431 punktów)
>>Jak się domyślam mówimy o instalacjach typu billboard.
>Nie tylko.
Nadal mam nadzieję, że dowiem się więcej...
>>Zobaczymy co będzie dalej.
>To samo.
Okaże się...
>>po zakamarkach urzędniczego widzimisię,
>Trzeba mieć sporą dozę bezczelności i być tak zarozumiałym, żeby jak ty to mówisz - "obiektywniej ocenić rzeczywistość", aby strukturalne bezprawie eufemistycznie nazywać urzędniczym widzimisię.
Nie brak mi tupetu ale daleki byłbym od bezczelności. Jeśli jednak uda mi się udowodnić, że urzędnik w podejmowaniu decyzji kieruje się swoim widzimisię będziesz mi winna francuską kawę z bawarską śmietanką nad brzegiem europejskiej rzeki w domu starego filozofa i koniecznie w deszczu. Zrobisz mi wykład o Norwidzie. Daję słowo, że wysłucham z wdzięcznością. Serio i bez sarkazmu. Zgoda?
>>Ty stworzyłaś dla mnie interesującą informację, a nie był ci do jej stworzenia niezbędny Norwid.
>Trafiłeś jak kulą w płot.
Ja kulą w płot, a ty słowem w sedno i za to właśnie dziękuję. Sprawdzę ten proceder. Jeśli nie osobiście to inaczej ale słowo się rzekło.
>>To ja decyduję o tym kiedy jak i gdzie z tej intelektualnej materii skorzystam.
>No no, jeszcze nie miałam okazji kontaktować się z bytem absolutnym...
Kobieto droga. Napisałem przecież, że mam świadomość ułudy takiego stanu umysłu. Dlaczego tak bezlitośnie chłoszczesz słowem. Błagam nie bij. Wytłumacz...
>Mam kolejny jesienny dzień. Później pójdę popływać w deszczu.
Dzięki złudzeniom świat bywa piękniejszy. Pływając w deszczu mam zwykle wrażenie, że woda jest cieplejsza niż w rzeczywistości.
18-07-2009 21:14 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
(...)
>Jeśli jednak uda mi się udowodnić, że urzędnik w podejmowaniu decyzji kieruje się swoim widzimisię (...)
Alez ! ...
Belvedere napisala :
"Zapytaj Rafała, jaką stratyfikację stosują podlegli mu urzędnicy przy wydawaniu zezwoleń na ekspozycję reklam, że udaje im się jednym podmiotom wydawać zgody, a innym, nie. Na pewno nie jest to stratyfikacja w ramach obowiązującego prawa.

Wprawdzie owo "widzimisie" nie wydaje sie nalezec w zaden sposob do kryteriow, ktorymi urzednik moze sie posluzyc w ramach prawa, ale ja bym za mocno "widzimisie" nie oddzielala od tego, co Belvedere nazywa niejasna/tajemnicza/dziwna startyfikacja.
Jesli sie urzednikowi cos widzi, raczej nalezy watpic, ze widza mu sie ladne oczy podmiotu zwracajacego sie do urzedu, nie urzednika. Chyba, ze podmiot gospodarczy wystepujacy z wnioskiem do urzedu jest uroczym dziewczeciem, a urzednik jest - jak raz ! - mezczyzna w stanie kryzysu wieku sredniego, albo cos innego tej proweniencji. Alec i taka stratyfikacja nie lezy w granicach prawa, a bywa, ze i pod prawo karne "podchodzi". Nawet gdy nie o duuuze niebieskie oczy chodzi, a na przyklad o czyjs nieodparty urok osobisty polegajacy na blyskotliwej inteligencji, mimo razacego braku urody, tez nie jest to stratyfikacja w ramach prawa, choc jeszcze "widzimisie", a juz raczej nie to, o co pyta Belvedere.
Tak jakby... nie wiadomo o co chodzi, nie ?

O co chodzi, ja nie wiem, bo nie jestem takim urzednikiem.
Mozliwe wyjasnienia sa dwa:
- albo prawo jest do dupy i pozwala urzednikowi w taki sposob je stosowac, ze zadecyduje jego "widzimisie" ( przy czym ponownie zaznaczam, ze nie wierze w skutek bez przyczyny),
- albo egzekucja prawa jest do dupy i urzednik czuje, ze bezkarnie moze sobie stosowac startyfikacje typu "widzimisie" ( pamietajmy o zwiazku miedzy skutkiem a przyczyna ).

>Dzięki złudzeniom świat bywa piękniejszy. Pływając w deszczu mam zwykle wrażenie, że woda jest cieplejsza niż w rzeczywistości.
Zaczynam Ci zazdroscic. Naprawde. Zawsze myslalam, ze uswiadomienie sobie wzglednosci rzeczy pozwala je lepiej rozumiec i tym samym "ostrzej" widziec.
Zawsze mnie przesladowalo przeswiadczenie, ze to jednak byt okresla swiadomosc.

I szczescia mi to nie przynioslo. Nawet przeciwnie. No, i masz ! Na abarot !
Bo to trzeba , ze tak powiem , z dupy strony. Czyli : jak wyzej.

A... to nie prawda nas wyzwoli, tylko wiara ??

dydymus (431 punktów)Odp: Rafał Dutkiewicz - realista ? i urzędnicze WDZIMISIĘ
Jak wcześniej zauważyła moja rozmówczyni słówko WDZIMISIĘ jest częścią jakże znienawidzonej przez nią współczesnej złej dziennikarskiej retoryki. Mam ukrytą nadzieję, że uda mi się załagodzić ten spór o nic. Otóż słówko W* w potocznej dziennikarskie gwarze (powstanie i geneza słówka sięga kręgów politycznych) oznacza nic innego jak skorumpowanego, wrednego, podłego, nieczułego społecznie bandziora w białym kołnierzyku. Siedzi on na stołku i mając w nosie cały system prawny robi to na co ma ochotę. Nie ma szacunku dla nikogo bo czuje się bezkarny. Jeśli WIDZIMUSIĘ wziąć 10000 euro łapówki to weźmie, a jeśli mu SIĘ NIE WIDZI to nie weźmie. A czasem po prostu ma zły dzień i mając złe WIDZIMISIĘ podejmuje decyzje w sposób delikatnie mówiąc losowy. Lubię to określenie ponieważ oddaje ono stan umysłu rozpieszczonego małego dziecka, a ten stan właśnie w 100% pasuje do naszych urzędniczych bandytów. Tu zanznaczam, że nie mam wiedzy o nadużyciach we Wrocławiu i odnoszę swoją wypowiedź do ukaranych prawomocnymi wyrokami byłych urzędników, którym coś tam WIDZIAŁOSIĘ.

Proponuję tutaj aby podczas okresowych badań psychiatrycznych pokazywano urzędnikowi pluszowe misie i jeśli w rubryce WDZI wpisze MISIE jest obligatoryjnie zamykany w zakładzie.

>Zaczynam Ci zazdroscic. Naprawde. Zawsze myslalam, ze uswiadomienie sobie wzglednosci rzeczy pozwala je lepiej rozumiec i tym samym "ostrzej" widziec.

Aby dostrzec względność i zależności trzeba nabrać dystansu do obserwowanych obiektów i już dawno zdał sobie z tego sprawę Einstein. Widać mój ulubiony geniusz nie miał z tym większych problemów. Akurat on bazował na modelach. Budował modele i obserwował. Modele są martwe i łatwo je opisać matematycznie.

Aby zgłębić zagadki nieskończonej ilości relacji międzyludzkich trzeba nabrać dystansu o wartości nieskończonej. Jeśli zechcemy dokonać tego w sposób znany obecnie socjologom pozostanie nam statystyka. Nie będę tu cytował Stalina.
Wolę skoncentrować się na społeczeństwie od dołu. Na pojedynczym człowieku, który myśli i ma mi coś do powiedzenia. Tak też robię. Później aby zsumować nabytą tym sposobem wiedzę uciekam się to najrozmaitszych metod by ogarnąć w jednym spektrum całośc zdobytej informacji. Nie widzę w tym nic nieprzyzwoitego.

Nie stawiam się rzeczjasna w żaden sposób obok Alberta jednak lubię jego metody i sposoby rozwiązywania problemów.

* - chcąc dać wyraz szacunku jakim darzę tutaj rozmówców obiecuję od tej wypowiedzi nie używać w tym wątku wiadomego słowa w całości. Będę go nazywał SW-Syndrom "W". W skrócie W*
18-07-2009 22:59 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
>Jak wcześniej zauważyła moja rozmówczyni (...)
No, popatrz, to samo zauwazylismy. Ale trzeba bylo tyle miejsca na serwerze zmarnowac, zebys przyznal, ze to samo zauwazylismy ? Ech... wiesz, jak to sie nazywa?
Musisz wiedziec, bo widze w Tobie niezly material na polityka

> Proponuję tutaj aby podczas okresowych badań psychiatrycznych pokazywano urzędnikowi pluszowe misie i jeśli w rubryce WDZI wpisze MISIE jest obligatoryjnie zamykany w zakładzie.

>Aby dostrzec względność i zależności trzeba nabrać dystansu do obserwowanych obiektów i już dawno zdał sobie z tego sprawę Einstein. Widać mój ulubiony geniusz nie miał z tym większych problemów. Akurat on bazował na modelach. Budował modele i obserwował. Modele są martwe i łatwo je opisać matematycznie.
A zauwayles ten dystans? Tak tylko pytam...

>Aby zgłębić zagadki nieskończonej ilości relacji międzyludzkich trzeba nabrać dystansu o wartości nieskończonej. Jeśli zechcemy dokonać tego w sposób znany obecnie socjologom pozostanie nam statystyka. Nie będę tu cytował Stalina.
Ten dystans okresla srednica atomu wodoru 10 do potegi - 118.
(Przepraszam, nie wiem, jak z tej klawiatury to ladnie napisac).

>Wolę skoncentrować się na społeczeństwie od dołu. Na pojedynczym człowieku, który myśli i ma mi coś do powiedzenia. Tak też robię. Później aby zsumować nabytą tym sposobem wiedzę uciekam się to najrozmaitszych metod by ogarnąć w jednym spektrum całośc zdobytej informacji. Nie widzę w tym nic nieprzyzwoitego.
>Nie stawiam się rzeczjasna w żaden sposób obok Alberta jednak lubię jego metody i sposoby rozwiązywania problemów.
> * - chcąc dać wyraz szacunku jakim darzę tutaj rozmówców obiecuję od tej wypowiedzi nie używać w tym wątku wiadomego słowa w całości. Będę go nazywał SW-Syndrom "W". W skrócie W*
A wiesz, co ?
Ten Twoj deklarowany szacunek wydaje mi sie podejrzany.
A wiesz chociaz, z jakiej przyczyny?
Pewnie nie. To juz Ci mowie: nie ufam ludziom, ktorzy uwielbiaja sluchac siebie samych.
Rozumiesz, czy mam wylozyc?
dydymus (431 punktów)
>No, popatrz, to samo zauważyliśmy
Zauważyłem natychmiast ale nie sądziłem, że ktoś może, aż tak serio potraktować i obrazić się na mówienie o korupcji w kategoriach *W - dlatego uwierz - szacunek (red text) jest autentyczny, a moich sympatii lingwistycznych nie naruszył wcale..
>A zauważyłeś ten dystans? Tak tylko pytam...
A niby wobec czego? - wobec garstki niepotwierdzonych i niepełnych informacji? - to tylko forum - rozmawiamy - padnie słowo, dwa trzy. Poczekam sobie tutaj. I gdy doczekam się sensownych argumentów pójdę do samotni swej i może nabiorę dystansu, a może i nie będę go tym razem potrzebował. Może mnie dla odmiany olśni. Zawsze mogę też zostać oświecony przez xB lub natchnięty przez xDŚ. - Tak tylko odpowiadam...
>>Nie stawiam się rzecz jasna w żaden sposób obok Alberta jednak lubię jego metody i sposoby rozwiązywania problemów.
Napisałem to jedynie dlatego, że wyżej widać komuś nie pasuje moje "nadymane ego" - uprzedzam fakty, a stosowana metoda jest tak banalna, że stosują ją nawet małpy wspinając się na drzewo. A niby z drzewa zeszliśmy.
>Rozumiesz, czy mam wyłożyć?
Nie musisz - lubię siebie wystarczająco by czytać lub słuchać samego siebie - z tym uwielbieniem jednak bym nie przesadzał. Starałem się wyżej skierować rozmowę na temat tego wątku ale bezskutecznie więc wątpię w swoje polityczne ukryte talenty. Widzę, że z Tobą również mógłbym chyba zamienić kilka słów w formacie A4. Proszę dajmy spokój i poczekajmy na wypowiedzi czytelników. Nadam czekam na opinie o Rafale Dutkiewiczu.

Teraz mam miły letni wieczór i popływam tym razem w ciepłej wodzie. Pomyślę o Archimedesie i zapomnę na chwilę że jestem. Pozdrawiam.
19-07-2009 00:10 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)

>>Rozumiesz, czy mam wyłożyć?
>Nie musisz - lubię siebie wystarczająco by czytać lub słuchać samego siebie - z tym uwielbieniem jednak bym nie przesadzał. Starałem się wyżej skierować rozmowę na temat tego wątku ale bezskutecznie więc wątpię w swoje polityczne ukryte talenty. Widzę, że z Tobą również mógłbym chyba zamienić kilka słów w formacie A4. Proszę dajmy spokój i poczekajmy na wypowiedzi czytelników. Nadam czekam na opinie o Rafale Dutkiewiczu.
>Teraz mam miły letni wieczór i popływam tym razem w ciepłej wodzie. Pomyślę o Archimedesie i zapomnę na chwilę że jestem. Pozdrawiam.
>
Mam niejasne odczucie, ze nie na moje slowa odpowiadales...A jesli tak, to tylko w niewielkiej czesci, czyli o cos zupelnie innego chodzilo.
Ale to nic. Ja sie dopiero wynurzam z Gold Coast i strasznie trudno mi wrocic do... do rzeczywistosci... do Europy... do pracy... ale nie na dlugo, wiec jeszcze dzis nie umieram !
Zostawmy to wiec do jutra.
dydymus (431 punktów)
Błagam wrócmy do tematu...
18-07-2009 23:08 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
(...)
>Nie stawiam się rzeczjasna w żaden sposób obok Alberta (...)
No... obok Sokratesa i Michelangelo ja tez sie nie! nie stawiam - choc tak bardzo bym chciala...

No... nie... ja zaraz zdechne ze smiechu!

Eeee... albo nie ? Po co ? Jakos... ja... akos mi lepiej.
18-07-2009 23:30 
 Ocena 2 na 2
spray (5875 punktów)
Zupelnie na marginesie i tylko do Ciebie:

Wszystkie Twoje wypowiedzi maja cudowne futerko, urocze oczka i wymowne gesty.
Ciemny lud to bierze. Tu tez znajdziesz entuzjastow, ale krzywa normalna Gaussa ma tylko takie wlasciwosci, jakie wynikaja z definicji...
Moge sie, oczywiscie, mylic...
dydymus (431 punktów)
Przemyślę to...
19-07-2009 11:15 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Przemyślę to...

Nie ma co myśleć, w łaskawości mojej obdarowuję cię przywilejem książęcym, wyciągaj fiuta i sikaj. Ciekawe czy twój chłopski kompleks pozwoli ci na to?

Aneta Dziwińska
dydymus (431 punktów)
Wszystko jednak sprowadza się do zazdrości o penisa jak widzę. O ile kobieta pozostaje dla mnie zagadką o tyle Zygmunt jest chyba najbliższy jej rozwiązania. Dobrze, że nie ma w jego pracach nic na temat zazdrości o futerko bo nasza rozmówka nie miałaby końca.

Pozdrawiam /nie socjotechniczne/ szczerze i serdecznie pozdrawiam.
19-07-2009 11:41 
 Ocena 1 na 1
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>jak widzę.

Ja też miałam złudzenie, że coś widzę, a tu proszę, oba ślepce.

Aneta Dziwińska
19-07-2009 11:07 
 Ocena 3 na 3
belvedere (5304 punktów)
(zablokowany)
>Wszystkie Twoje wypowiedzi maja cudowne futerko, urocze oczka i wymowne gesty.

A to wszystko ze wstydu, że jednak sika w Wersalu, nie to, co my, my za przykładem rosyjskiego księcia bierzemy sobie chłopów, żeby nam wszystko obsikali. Tylko w oparach uryny unosi się duch prawdy.

Aneta Dziwińska
21-07-2009 21:52 
 Ocena 1 na 1
dydymus (431 punktów)
>Ciemny lud to bierze. Tu tez znajdziesz entuzjastow, ale krzywa normalna Gaussa ma tylko takie wlasciwosci, jakie wynikaja z definicji...
Ten ciemny lud to moi rozmówcy nie wiem czy zauważyłaś. Nie szukam entuzjastów swojej osoby lecz w tym konkretnym przypadku jedynie próbuję się czegoś dowiedzieć. Krzywa Gaussa jeśli nawet ma tu zastosowanie to nie powiem jakie. Chętnie rozwinę temat ale nie w tym wątku.

Bywaj zdrowa...
21-07-2009 22:27 
 Ocena 1 na 1
spray (5875 punktów)
>>Ciemny lud to bierze. Tu tez znajdziesz entuzjastow, ale krzywa normalna Gaussa ma tylko takie wlasciwosci, jakie wynikaja z definicji...
>Ten ciemny lud to moi rozmówcy nie wiem czy zauważyłaś. Nie szukam entuzjastów swojej osoby lecz w tym konkretnym przypadku jedynie próbuję się czegoś dowiedzieć. Krzywa Gaussa jeśli nawet ma tu zastosowanie to nie powiem jakie. Chętnie rozwinę temat ale nie w tym wątku.
>Bywaj zdrowa...
>
Bywam
I nie musisz mowic, jakie zastosowanie ma tu krzywa Gaussa, czyli rozklad normalny. Lepiej nie
dydymus (431 punktów)PROSZĘ O WYPOWIEDZI NA TEMAT RAFAŁA DUTKIEWICZA
Inne też są mile widziane jednak nie obiecuję, że na nie odpowiem. Dziękuję.
19-07-2009 11:21 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Odp: PROSZĘ O WYPOWIEDZI NA TEMAT RAFAŁA DUTKIEWICZA
>Inne też są mile widziane jednak nie obiecuję, że na nie odpowiem. Dziękuję.
>
Dla kogo pracujesz?
dydymus (431 punktów)
>Dla kogo pracujesz?
Dla siebie i dlatego tak bardzo zależy mi na powrocie do tematu. Proszę...
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Dla kogo pracujesz?
>Dla siebie i dlatego tak bardzo zależy mi na powrocie do tematu. Proszę...

To, że dla siebie wiadomo, ale na czyje zlecenie?
dydymus (431 punktów)
Nie ma tu niczyjego zlecenia albo tajemniczego badania opinii publicznej lub czegoś w tym albo podobnym rodzaju. Jest sobie skromny pismak, który chciałby porozmawiać z ludźmi na temat polityka. Miast jednak o polityku prawić pismak musi się ludziskom z tego i owego gęsto tłumaczyć. Pismak ma już dość uff...
21-07-2009 22:59 
 Ocena 1 na 1
placownik (17853 punktów)

>Jest sobie skromny pismak, który chciałby porozmawiać z ludźmi na temat polityka.

   Polityk jest najczęściej widziany przez ludzi tak, jak go opisują pismacy.

tinyurl.com/nbhqcw

   Chcesz się dowiedzieć czegoś więcej o polityku? Spróbuj dowiedzieć się ile kosztowało to badanie i jakie obejmowało pytania.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
19-07-2009 11:47 
 Ocena 3 na 3
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Inne też są mile widziane jednak nie obiecuję, że na nie odpowiem. Dziękuję.

To ja panu coś powiem- prawdziwym realistą to był Gustave Courbet.
dydymus (431 punktów)
>To ja panu coś powiem- prawdziwym realistą to był Gustave Courbet.
Pięknie jeśli pozwolimy sobie postrzegać dokonania polityka jako swoistą twórczość w tym przypadku malarską. Stawiając pytanie (...realista ?) odwołuję się jednocześnie do namacalnych dokonań polityka i jego zdroworozsądkowej (takie odnoszę wrażenie) polityki. Mam świadomość, że tekst wprowadzający sugeruje moje pozytywne nastawienie ale w pewien pokręcony (przewrotny) sposób wynika to z uczciwości wobec rozmówców. Nie jestem wolny od wątpliwości dlatego też proszę o rzeczową dyskusję.
19-07-2009 14:46 
 Ocena 4 na 4
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

W każdym człowieku drzemie bohater. Są tacy, którzy Dutkiewicza maja za bohatera. Jednak w mojej wyobraźni bohaterem jeszcze nie jest tzn. nie zaistniał w niej jako bohater a jeno istnieć może w moim rozumie jako polityk kierujący się zdrowym rozsądkiem.
Moim bohaterem jest Jacek Kuroń i takich polityków (heroicznych) mi brakuje.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365