 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-10-2010 09:56 | kowalska (18 punktów) | Bóg Einsteina
1 na 1 | Trafiłam na pewną książkę, która mnie zaintrygowała. Przeczytałam raz kilka miesięcy temu, teraz czytam po raz drugi. "Bóg Einsteina" Tadeusza Niwińskiego Znacie? Jeśli nie, to polecam. Według mnie to nowe spojrzenie na naturę podziałów ludzkości na tych "wierzących" i niewierzących". Autor w bardzo logiczny sposób wykazuje schemat tego podziału i jego sztuczność. Ukazuje jak łatwo jest manipulować za pomocą pseudo-faktów, dogmatów, i jak łatwo kłócić się zamiast szukać drogi do porozumienia. Bo w sumie obydwie strony walczą i wpadają ze skrajności w skrajność bez zastanowienia się nad celowością swych działań. Zauważyliście ile emocji jest wokół tego podziału? Ogrom energii, która jest wykorzystywana do wszelkiego rodzaju manipulacji, złośliwości, gniewu i manifestacji. A jaka pustka jest gdy zaczynamy szukać w tym zrozumienia i zwykłej myśli skierowanej do człowieka. Dlaczego tak się dzieje? Zwróciliście uwagę co napisał Albert Einstein ? "Chcę wiedzieć, jak Bóg stworzył ten świat. Nie interesuje mnie to czy inne zjawisko. Chcę znać Jego myśli, reszta to szczegóły." I jak to odebrać? "Głęboko wierzący ateista" ? TN pisze właśnie o tym. O poznaniu praw tego świata nie poprzez wymyślone dogmaty ale rozumem i w oparciu o fakty.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| drHaust (737 punktów) |  cytat: > Czy GPS zainstalowany w samochodzie nie jest sto razy inteligentniejszy od żony z mapą na kolanach?hm... oj! komuś życie niemiłe... 
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
5 na 5 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dawkins pisze o tym całkiem obszernie, znajdziesz też parę tekstów w biblioteczce Racjonalisty. W każdym bądź razie Einstein nie miał na myśli bogów znanych religiom i obiecujących zaświatowe hoteliki. Nie był nawet deistą, to znaczy nie uważał, iż za światem czycha jakiś wielki poruszyciel, nie śledzący oczywiście ludzkich losów i nie zainteresowany biblijną armią zombich. U Einsteina ten bóg to Natura, czyli piękne "wszystko co istnieje, wedle najpewniej eleganckich zasad". Gdy Einsteinowi zaczęła się pojawiać opozycja w formie fizyki kwantowej, wielki geniusz zaczął bronić swojego boga, zaś przenikliwość zadawanych przez niego pytań przyczyniła się paradoksalnie do rozwoju teorii kwantowej. Zatem Einstein z uwagi na emocjonalne przywiązanie do regularności i symetrii wszechświata był też jednym z głównych twórców "nie wprost" fizyki kwantowej. W sensie zafascynowania pięknem natury również Dawkins czuje się religijny. Ale nie ma to nic wspólnego z Bibliami, Koranami, Wedami etc. Po prostu żyjemy tutaj i tylko tutaj i jeśli kochamy to życie, oraz z pasją badamy nasz jedyny dom, podzielamy wtedy religię Einsteina i Dawkinsa. Ja ją podzielam
|
|
 | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) | ale na poważnie: w książkę warto kuknąć... choćby żeby się troszkę zastanowić  cytat: Dopóki nie oduczymy się prymitywnego nawyku uznawania swojej inteligencji jako wzorca, nie jesteśmy w stanie mówić o innej inteligencji.nieprawdaż  ? ja przepraszam, że tak pytaniem kończę, ale jakoś taki ostatnio urok... 
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Prawda, prawda... Ale to nie ma nic wspólnego z bogiem, którego tworzyły nasze inteligencje żyjące w epoce feudalnej.
|
|
 | 1 na 1 | kowalska (18 punktów) | > Po prostu żyjemy tutaj i tylko >tutaj i jeśli kochamy to życie, oraz z pasją badamy >nasz jedyny dom, podzielamy wtedy> religię Einsteina i Dawkinsa. Ja ją podzielam  Ja również. Dziękuję za Twoją wypowiedź. To mnie podtrzymało na duchu i utwierdziło, ze nie wszyscy jeszcze zwariowali lub zapatrzyli się w czubek własnego nosa. Ten świat jest zbyt piękny i ciekawy aby go "kroić" wymyślonymi podziałami. Pozdrawiam
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście, że nie wszyscy. Ja jestem dość zwariowany, ale Dawkins naprawdę super
|
|
 | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Dawkins pisze o tym całkiem obszernie, znajdziesz też parę tekstów w biblioteczce Racjonalisty.Można prosić jakiś przykład? > W każdym bądź razie Einstein nie miał na myśli bogów znanych religiom i obiecujących zaświatowe hoteliki.Skąd wiesz, co miał na myśli Einstein? > Nie był nawet deistą, to znaczy nie uważał, iż za światem czycha jakiś wielki poruszyciel, nie śledzący oczywiście ludzkich losów i nie zainteresowany biblijną armią zombich.Przesadzasz mocno. > U Einsteina ten bóg to Natura, czyli piękne "wszystko co istnieje, wedle najpewniej eleganckich zasad". Gdy Einsteinowi zaczęła się pojawiać opozycja w formie fizyki kwantowej, wielki geniusz zaczął bronić swojego boga, zaś przenikliwość zadawanych przez niego pytań przyczyniła się paradoksalnie do rozwoju teorii kwantowej. Zatem Einstein z uwagi na emocjonalne przywiązanie do regularności i symetrii wszechświata był też jednym z głównych twórców "nie wprost" fizyki kwantowej.Przywiązanie do symetrii stanowi o pięknie poszukiwań i chyba nie jest niczym złym? Taką obsesję ma wielu współczesnych uczonych, niezależnie od fizyki kwantowej. Warto np. zapoznać się ze specjalistą fizyki matematycznej, Stanisławem L. Woronowiczem. Ciekawej odpowiedzi udziela na pytanie z iloma ludźmi na świecie może poważnie porozmawiać o tym, czym się zajmuje. Odpowiada: "W Polsce jest ich około dwudziestu. A na świecie? Opowiem panu pewną historię. Kiedyś poleciałem na konferencję do Izraela i na lotnisku byłem przepytywany na tę okoliczność przez agentów Mosadu. To były dwie młode kobiety. W pewnym momencie spytały, czy mógłbym przedstawić najistotniejsze punkty referatu, z którym miałem wystąpić na konferencji. Powiedziałem uprzejmie, że nie, bo one i tak nic z tego nie zrozumieją. Jedna z nich rozsądnie spytała: a skąd pan wie? Wtedy odpowiedziałem: stąd, że znam osobiście wszystkich ludzi na świecie, którzy są w stanie to zrozumieć". Dodam, że cytat pochodzi z "Niezbędnika inteligenta", co do którego wyraziłeś opinię, że nie warto go czytać, skoro porusza sprawę Boga. A według mnie trzeba go przeczytać i to obowiązkowo. Wspaniałe wywiady. > W sensie zafascynowania pięknem natury również Dawkins czuje się religijny. Ale nie ma to nic wspólnego z Bibliami, Koranami, Wedami etc.A z Torą? Torę też odrzucasz? Tak tylko pytam, bo jestem w trakcie lektury. > Po prostu żyjemy tutaj i tylko tutaj i jeśli kochamy to życie, oraz z pasją badamy nasz jedyny dom, podzielamy wtedy religię Einsteina i Dawkinsa. Ja ją podzielam  A religii Polikinghorne'a nie podzielasz?
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Skąd wiesz, co miał na myśli Einstein? Bo sam o tym mówił. Poszukaj artykułu na ten temat w biblioteczce Racjonalisty. Czytałem go całkiem niedawno, ale nie chce mi się szukać linka. Przepraszam. Cytat:>> Nie był nawet deistą, to znaczy nie uważał, iż za światem czycha jakiś wielki poruszyciel, nie śledzący oczywiście ludzkich losów i nie zainteresowany biblijną armią zombich. >Przesadzasz mocno. Nie przesadzam. Przeczytaj Ez 37, 1 - 10. Swoją drogą w owym fragmencie widać doskonale, jak jakiś kapłan chce się przedstawić owieczkom jako ktoś wielce ważny. Bóg służy tu tylko za figuranta. Ale masz w tym fragmencie armię zombich, więc wiń za przesadę miliard kilkaset milionów ludzi wierzących w takie brednie (a wielu z nich układa sobie życie i swoim dzieciom nawet nie wiedząc w co wierzą - chyba jeszcze gorzej). Cytat:>Przywiązanie do symetrii stanowi o pięknieoszukiwań i chyba nie jest niczym złym? Taką obsesję ma wielu współczesnych uczonych, niezależnie od fizyki kwantowej. Żle mnie zrozumiałaś, nigdzie nie napisałem, iż zamiłowanie Einsteina do piękna i symetrii było głupie. Wcale nie wiadomo, czy ostatecznie nie miał racji. Na przykład teoria strun stara się "zwrócić honor" Einsteinowi i odebrać jego "bogu" kości (do gry, nie zombich, nie ten bóg  ). Mnie też Einsteinowskie poczucie symetrii jest bardzo bliskie, ale zdaję sobie sprawę z tego, iż rzeczywistość nie musi się liczyć z moim zmysłem estetyki  . Cytat:>A z Torą? Torę też odrzucasz? Tak tylko pytam, bo jestem w trakcie lektury. Oczywiście, że nie wierzę w Torę. Ale bardzo lubię poetyckość wielu starożytnych tekstów. W Biblii język nie jest zbyt dobry, poza niektórymi fragmentami, takimi jak Księga Psalmów, czy Pieśń nad Pieśniami. Ale na przykład Ramajana jest cudowna literacko, piękna jest też Mahabharata, uwielbiam stronę artystyczną wielu hymnów wedyjskich, niektóre sury Koranu są znakomitą poezją. Ale oczywiście nie wierzę w Mahometa, Surję, Ramę etc. Gdybym wierzył w Mahometa nie mógłbym docenić piękna Ramajany. A tak mogę. Nie ćpając żadnej religii tak naprawdę szanuję większość z nich bardziej niż ktoś religijny, zobowiązany częstokroć do obrony "swojej prawdy" przed prawdami konkurencji. Cytat:>A religii Polikinghorne'a nie podzielasz? > Nie wiem, co uważał i kim był Polikinghorne. Więc musisz objaśnić
|
|
| |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Cytat:>Skąd wiesz, co miał na myśli Einstein? > Bo sam o tym mówił. Poszukaj artykułu na ten temat w biblioteczce Racjonalisty. Czytałem go całkiem niedawno, ale nie chce mi się szukać linka. Przepraszam.Nie znajduję tego tekstu - proszę o link. Szołem Alejchem pisał: "Żeby nie przyszli inni ludzie, którzy sądzą, że człowieka znają, że wszystko o nim wiedzą i wymyślają niestworzone rzeczy... weź się wiec sam do tego, znasz się lepiej niż inni, i opowiedz, kim jesteś". Bardzo proszę byś odniósł się do mojego stwierdzenia: Albert Einstein był zainteresowany nauką. Nigdy nie chciał, by jego odkrycia stały u podstaw jakichkolwiek ideologii lub dogmatów. Religię stawiał poza nauką, ale nigdy otwarcie nie popierał dogmatu ateistycznego w postaci" Boga nie ma". PRAWDA TO CZY FAŁSZ? Po cholerę wszędzie chcesz wlepić komuś plakietkę ateisty, wbrew jemu samemu i jego poglądom na życie? > Nie przesadzam. Przeczytaj Ez 37, 1 - 10.Przeczytam, ale nie odniosę się do jednego fragmentu, bo takie podejście sprawia, że można zarówno wszystko obalić, jak i wszystko udowodnić. Doskonałość nie istnieje - Biblia nie jest tu wyjątkiem. > Swoją drogą w owym fragmencie widać doskonale, jak jakiś kapłan chce się przedstawić owieczkom jako ktoś wielce ważny.Podobnie czyni wielu wykładowców akademickich, którzy niewiele mają tak naprawdę do powiedzenia swoim studentom. Co za różnica? Znam mądrych kapłanów i mądrych wykładowców, znam też tępych kapłanów i tępych wykładowców. I co? Będziemy się licytować, których jest więcej? > Bóg służy tu tylko za figuranta.To już indywidualna sprawa komu za co służy Bóg lub Nie-Bóg  Nie obchodzi mnie to, dopóki ktoś nie przekracza pewnego dystansu. Jak próbuje to robić to wtedy zaczyna mnie interesować, co ma do powiedzenia. > Żle mnie zrozumiałaś, nigdzie nie napisałem, iż zamiłowanie Einsteina do piękna i symetrii było głupie. Wcale nie wiadomo, czy ostatecznie nie miał racji. Na przykład teoria strun stara się "zwrócić honor" Einsteinowi i odebrać jego "bogu" kości (do gry, nie zombich, nie ten bóg ). Mnie też Einsteinowskie poczucie symetrii jest bardzo bliskie, ale zdaję sobie sprawę z tego, iż rzeczywistość nie musi się liczyć z moim zmysłem estetyki .Rozumiem, ale czy nie wydaje Ci się, że jednak istnieją pewne normy estetyczne, które warto propagować. Postęp technologiczny trochę je spłyca na rzecz kultury masowej, ale przecież przyszłość to otwarta księga. > Oczywiście, że nie wierzę w Torę.Nie pytałam czy wierzysz w Torę, ale czy wiara wyznawana przez Żydów wydaje Ci się równie głupia, jak wiara katolików? Czy może istnieją religie, które potrafisz cenić wyżej niż inne? > W Biblii język nie jest zbyt dobry, poza niektórymi fragmentami, takimi jak Księga Psalmów, czy Pieśń nad Pieśniami. Ale na przykład Ramajana jest cudowna literacko, piękna jest też Mahabharata, uwielbiam stronę artystyczną wielu hymnów wedyjskich, niektóre sury Koranu są znakomitą poezją. Ale oczywiście nie wierzę w Mahometa, Surję, Ramę etc. Gdybym wierzył w Mahometa nie mógłbym docenić piękna Ramajany. A tak mogę.Nie mam takiej wiedzy jak Ty, bym w tej chwili mogła sobie pozwolić na polemikę. Może kiedyś. > Nie ćpając żadnej religii tak naprawdę szanuję większość z nich bardziej niż ktoś religijny, zobowiązany częstokroć do obrony "swojej prawdy" przed prawdami konkurencji.Z tym się zgadzam w 100%. Nadal jednak uważam, że można być człowiekiem wierzącym i szanować inne religie. Znam takich ludzi w każdym razie. > Nie wiem, co uważał i kim był Polikinghorne. Więc musisz objaśnić  Chodziło o Polkinghorne'a, a dokładniej o stwierdzenie, że człowiek może stanowić wartość dla siebie i dla innych, nawet jeśli jest wierzącym. Będąc wierzącym może być otwarty, tolerancyjny i mądry. To kwestia indywidualna.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Szołem Alejchem pisał: "Żeby nie przyszli inni ludzie, którzy sądzą, że człowieka znają, że wszystko o nim wiedzą i wymyślają niestworzone rzeczy... weź się wiec sam do tego, znasz się lepiej niż inni, i opowiedz, kim jesteś". Więc chrześcijanie, muzułmanie, judaiści etc., nie tylko "wiedzą" iż świat według określonych zasad kręci się wokół Jezusa/Allacha/Jahwe, ale też "wiedzą" że są lepsi od tych, którzy nie podzielają ich wiary. Jednocześnie wielu z nich "wie" iż tzw. "życie doczesne" jest niczym wobec zaświatowego hotelika. Swojej wiary nie weryfikują. Tacy się urodzili, starczy wierzyć. Potworność moim zdaniem. O przemocy, do której prowadzi wie każdy, kto zapoznał się z historią. Cytat:>Albert Einstein był zainteresowany nauką. Nigdy nie chciał, by jego odkrycia stały u podstaw jakichkolwiek ideologii lub dogmatów. Religię stawiał poza nauką, ale nigdy otwarcie nie popierał dogmatu ateistycznego w postaci" Boga nie ma". >PRAWDA TO CZY FAŁSZ? Po cholerę wszędzie chcesz wlepić komuś plakietkę ateisty, wbrew jemu samemu i jego poglądom na życie? Prawdą jest z pewnością, iż Einstein nie chciał, aby wyznawcy judaizmu, czy chrześcijaństwa powoływali się na niego jako na współwyznawcę (co jak wiemy czynią). >> Cytat:Nie przesadzam. Przeczytaj Ez 37, 1 - 10. >Przeczytam, ale nie odniosę się do jednego fragmentu, bo takie podejście sprawia, że można zarówno wszystko obalić, jak i wszystko udowodnić. Doskonałość nie istnieje - Biblia nie jest tu wyjątkiem. O to cię nie podejrzewałem, odwracasz kota ogonem, jak liczni misjonarze, którzy tu przybywają. Chciałaś wiedzieć, skąd wziąłem armię zombich, więc podałem źródło. To czego chcesz się tu odnosić? Biblia, jako tekst literacki, ma ładne fragmenty. Jako opis czegoś prawdziwego, jest kłamstwem, a nie niedoskonałością. Cytat:>>Swoją drogą w owym fragmencie widać doskonale, jak jakiś kapłan chce się przedstawić owieczkom jako ktoś wielce ważny. >Podobnie czyni wielu wykładowców akademickich, którzy niewiele mają tak naprawdę do powiedzenia swoim studentom. Co za różnica? Znam mądrych kapłanów i mądrych wykładowców, znam też tępych kapłanów i tępych wykładowców. I co? Będziemy się licytować, których jest więcej? Różnica jest w tym, co jest, a co nie jest naprawdę. Jahwe nie istnieje, geny istnieją. Gdy ktoś przekazuje ci wiedzę o genach, przekazuje ci prawdziwą wiedzę. Gdy ktoś mówi ci, abyś wierzyła w Jahwe - kłamie. Istnieje prawda, istnieje kłamstwo. Nie wszystko jest obojętne. Geny to nie tylko "warsztat". Mają znaczenie filozoficzne. Stanowią główny element procesu tłumaczącego nasze istnienie, a zwanego ewolucją naturalną. Cytat:> >Bóg służy tu tylko za figuranta.> To już indywidualna sprawa komu za co służy Bóg lub Nie-Bóg Nie obchodzi mnie to, dopóki ktoś nie przekracza pewnego dystansu. Jak próbuje to robić to wtedy zaczyna mnie interesować, co ma do powiedzenia.Czy człowiek religijny, uznając iż zna "Prawdę" w przeciwieństwie do innych ludzi, nie przekracza dystansu? Cytat:>Rozumiem, ale czy nie wydaje Ci się, że jednak istnieją pewne normy estetyczne, które warto propagować. Postęp technologiczny trochę je spłyca na rzecz kultury masowej, ale przecież przyszłość to otwarta księga. Moim zdaniem nauka nie przekłada się na kulturę masową. Wiele gwiazd pop to bardzo rozmodleni ludzie, a w ich piosenkach nie brakuje dewocji. Amerykańskie kościoły robią prawdziwe przedstawienia a la koncerty rockowe. Postęp technologiczny jest neutralny. W rękach głupców - ogłupia, mądrym służy. Religie korzystają na ewangelizacji przez internet etc. Terroryści mają świetny kontakt w obrębie swoich oddziałów. Cytat:>>Oczywiście, że nie wierzę w Torę. >Nie pytałam czy wierzysz w Torę, ale czy wiara wyznawana przez Żydów wydaje Ci się równie głupia, jak wiara katolików? Czy może istnieją religie, które potrafisz cenić wyżej niż inne? Wiara Żydów nie wydaje mi się mądrzejsza od wiary katolików. Wiara katolików nie wydaje mi się mądrzejsza od wiary muzułmanów. Buddyzm jako filozofia bywa ciekawy, ale nie kiedy staje się wiarą. Wtedy mamy Buddę - teistycznego boga i automatyczne mantry, oraz - nie tak rzadko - wiele przemocy i okrucieństwa, jak w innych teizmach. Nie wiem czy wiesz, co się działo w Tybecie gdy był wolny. Warto zainteresować się tym zagadnieniem. Staraj się znaleźć coś obiektywnego, albo zestawić dwa typy przegięć - za i przeciw. Cytat:>Z tym się zgadzam w 100%. Nadal jednak uważam, że można być człowiekiem wierzącym i szanować inne religie. Znam takich ludzi w każdym razie. W czasie pokoju. A w czasie wojny? Zauważ jak łatwo wielu Amerykanów poparło Busha po WTC. W Indiach zdarzają się częste pogromy muzułmańsko - hinduistyczne. Ci ludzie na codzień są zupełnie spokojni. Ale bywa, że trzeba walczyć o wiarę. I nie zakładaj, iż nie zobaczysz kogoś super tolerancyjnego, wspaniałego, jak podniecony swoją krucjatą polewa naprzykład wyznawczynię innej religii benzyną i podpala taką żywą pochodnię. W Europie mieliśmy choćby państwa byłej Jugosławii, gdzie w masakrach religie odgrywały ważną i "inspirującą" rolę. Cytat:>Chodziło o Polkinghorne'a, a dokładniej o stwierdzenie, że człowiek może stanowić wartość dla siebie i dla innych, nawet jeśli jest wierzącym. Będąc wierzącym może być otwarty, tolerancyjny i mądry. To kwestia indywidualna. Moim zdaniem tacy ludzie są wyjątkowi, a i tak nigdy nie wiadomo, jak się zachowują w trakcie krucjaty, dżihadu etc. Przyjaźnię się z ludźmi różnych religii ale wiem, iż gdyby była odpowiednia sytuacja, mogliby mi zrobić krzywdę w imię swoich wierzeń. W końcu wiara mówi, iż bóg jest ważniejszy od człowieka (zwłaszcza niewiernego). To nie zawsze są tylko słowa.
|
|
| | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> Więc chrześcijanie, muzułmanie, judaiści etc., nie tylko "wiedzą" iż świat według określonych zasad kręci się wokół Jezusa/Allacha/Jahwe, ale też "wiedzą" że są lepsi od tych, którzy nie podzielają ich wiary.Czy z ateistami nie jest podobnie? Też niektórym się wydaje, że są lepsi od innych, a już na pewno, że są lepsi od wszystkich wierzących. Nie zauważyłeś tej tendencji? Choć sporo zarzucam Friedmanowi to muszę zgodzić się z jego zdaniem, że "zapomnieliśmy tę podstawową prawdę, że największym zagrożeniem dla ludzkiej wolności jest koncentracja władzy, czy to w rękach rządu, czy kogolowiek innego". Dlatego ani kościół, ani nauka, ani ateizm nie ma prawa wyłączności na głoszenie swoich prawd, tym bardziej, że za każdą teorią stoją tylko ludzie, a Ci nie zawsze mają dobre intencje. > Jednocześnie wielu z nich "wie" iż tzw. "życie doczesne" jest niczym wobec zaświatowego hotelika.Lubisz się powtarzać. Nie rozumiem, co masz na myśli z tym hotelikiem - nie czuję tego porównania. > Swojej wiary nie weryfikują. Tacy się urodzili, starczy wierzyć.Przecież nauka też na tym się opiera. Nie sposób wiedzieć wszystko o wszystkim. Mam czasami taką obsesję i w ostatecznej wersji zawsze stwierdzam, że wychodzę z takich potyczek głupsza niż przed ich rozpoczęciem. Gdy w szkolę kazali wkuwać wzory i uczyć się regułek to nie dociekałam, skąd to wszystko się bierze, bo po prostu pewnych rzeczy nie jesteś w stanie ogarnąć w ciągu życia. Trzeba się z tym pogodzić i już. Chyba sprawa sprowadza się do zachowania dystansu do wszystkiego, co człowieka spotyka i czego się uczy - to ścieżka prawdy, którą bardzo trudno podążać. > Potworność moim zdaniem. O przemocy, do której prowadzi wie każdy, kto zapoznał się z historią.To nie religie są źródłem przemocy, ale ludzie, którzy nie weryfikują swojej wiedzy. > Prawdą jest z pewnością, iż Einstein nie chciał, aby wyznawcy judaizmu, czy chrześcijaństwa powoływali się na niego jako na współwyznawcę (co jak wiemy czynią). >>Ateiście też się na niego powołują. Moim zdaniem też wbrew jego intencjom. Aha - czekam nadal na linka do artykułu o tym, co myślał Einstein! Cytat:Nie przesadzam. Przeczytaj Ez 37, 1 - 10. >>Przeczytam, ale nie odniosę się do jednego fragmentu, bo takie podejście sprawia, że można zarówno wszystko obalić, jak i wszystko udowodnić. Doskonałość nie istnieje - Biblia nie jest tu wyjątkiem. > O to cię nie podejrzewałem, odwracasz kota ogonem, jak liczni misjonarze, którzy tu przybywają.Dobra. Przeczytałam cały rozdział. To metafora, więc nie wiem jaki wniosek mam z niej wysnuć i co autor miał na myśli. Jeśli miał na myśli możliwość wskrzeszenia umarłych to dzięki technologiom i nauce będzie to pewnie możliwe. Znów polecam "Niezbędnik intelektualisty" - jest o tym artykuł. > Chciałaś wiedzieć, skąd wziąłem armię zombich, więc podałem źródło. To czego chcesz się tu odnosić? Biblia, jako tekst literacki, ma ładne fragmenty. Jako opis czegoś prawdziwego, jest kłamstwem, a nie niedoskonałością.Metafory są kłamstwami? A zatem jaka jest Twoim zdaniem funkcja poezji? Opowiadanie kłamstw? > Różnica jest w tym, co jest, a co nie jest naprawdę. Jahwe nie istnieje, geny istnieją. Gdy ktoś przekazuje ci wiedzę o genach, przekazuje ci prawdziwą wiedzę. Gdy ktoś mówi ci, abyś wierzyła w Jahwe - kłamie. Istnieje prawda, istnieje kłamstwo. Nie wszystko jest obojętne. Geny to nie tylko "warsztat". Mają znaczenie filozoficzne. Stanowią główny element procesu tłumaczącego nasze istnienie, a zwanego ewolucją naturalną.Czym innym jest wiedza, a czym innym wiara. To jak próby udowadniania co jest lepsze: technologia czy poezja. Czy lepiej karmić hakera czy poetę? A Ty jak myślisz? Czyja miska żarcia zasługuje na większe poparcie?  > Czy człowiek religijny, uznając iż zna "Prawdę" w przeciwieństwie do innych ludzi, nie przekracza dystansu?Każdy, kto twierdzi, że zna prawdę absolutną przekracza dystans. Zarówno ateista, jak i wierzący. > Buddyzm jako filozofia bywa ciekawy, ale nie kiedy staje się wiarą. Wtedy mamy Buddę - teistycznego boga i automatyczne mantry, oraz - nie tak rzadko - wiele przemocy i okrucieństwa, jak w innych teizmach. Nie wiem czy wiesz, co się działo w Tybecie gdy był wolny. Warto zainteresować się tym zagadnieniem. Staraj się znaleźć coś obiektywnego, albo zestawić dwa typy przegięć - za i przeciw.To co napisałeś to jak propagowanie taoizmu. > W czasie pokoju. A w czasie wojny?Czym jest pokój, a czym wojna? Czy czas pokoju nie jest tylko pozorem, dywanem pod którym prowadzimy swoje gry?
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > Zauważ jak łatwo wielu Amerykanów poparło Busha po WTC.Co to ma do rzeczy. To strach i tylko strach. Ty się niczego nie boisz? Podobno człowiek, który nie odczuwa nigdy strachu to psychopata. > W Europie mieliśmy choćby państwa byłej Jugosławii, gdzie w masakrach religie odgrywały ważną i "inspirującą" rolę.To nie religie odgrywały ważną rolę, ale ludzie, którzy potrafili je wykorzystać dla swoich partykularnych interesów. Myślisz, że takich krucjat nie można prowadzić pod kołderką demokracji? Wystarczy poczytać Klein. > Moim zdaniem tacy ludzie są wyjątkowi, a i tak nigdy nie wiadomo, jak się zachowują w trakcie krucjaty, dżihadu etc.Żaden człowiek nie jest do końca przewidywalny. Z każdej strony podlegamy różnym naciskom, wpływom, manipulacjom. Dlatego ja wierzę, że ewolucja nie kończy się na człowieku, a podąża zgodnie z pewnym inteligentnym zamysłem, znajdującym się ponad ludźmi. Czymś, co człowieka przekracza, czego człowiek nie jest w stanie pojąć. Czymś, co sprawia, że świat może być rajem, jeśli tylko zechcemy. O tym zresztą mówi buddyzm. > Przyjaźnię się z ludźmi różnych religii ale wiem, iż gdyby była odpowiednia sytuacja, mogliby mi zrobić krzywdę w imię swoich wierzeń.Zatem nadużywasz słowa przyjaźń. Ja się przyjaźnię z jedną osobą, która nigdy by mi nie zrobiła krzywdy. A resztę mogę lubić lub szanować, a czasami za coś kochać  > W końcu wiara mówi, iż bóg jest ważniejszy od człowieka (zwłaszcza niewiernego). To nie zawsze są tylko słowa.Nie wiem, co masz na myśli.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>> Zauważ jak łatwo wielu Amerykanów poparło Busha po WTC. >Co to ma do rzeczy. To strach i tylko strach. Ty się niczego nie boisz? Podobno człowiek, który nie odczuwa nigdy strachu to psychopata. Na pewno 150 tysięcy poległych Irakijczyków cieszy się z tego, iż Amerykanie są zdrowi i nie są psychopatami. Cytat:>To nie religie odgrywały ważną rolę, ale ludzie, którzy potrafili je wykorzystać dla swoich partykularnych interesów. Myślisz, że takich krucjat nie można prowadzić pod kołderką demokracji? Wystarczy poczytać Klein. Jezus rzekł - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie", "a jeśli ktoś by we mnie nie wierzył, przyprowadźcie go i zabijcie na moich oczach". To religie odgrywały ważną rolę. Oczywiście ludzie uprawiają przemoc również z innych przyczyn, ale zdecydowanie religie są jedną z najważniejszych zachęt do przemocy. Cytat:>Żaden człowiek nie jest do końca przewidywalny. Z każdej strony podlegamy różnym naciskom, wpływom, manipulacjom. Dlatego ja wierzę, że ewolucja nie kończy się na człowieku, a podąża zgodnie z pewnym inteligentnym zamysłem, znajdującym się ponad ludźmi. Nic nie wskazuje na taki zamysł, a zwłaszcza ludzie którzy go szukają. Cytat:Czymś, co człowieka przekracza, czego człowiek nie jest w stanie pojąć. Czymś, co sprawia, że świat może być rajem, jeśli tylko zechcemy. O tym zresztą mówi buddyzm. Klasyczny buddyzm o niczym takim nie mówi. Nie mówi o boskim zamyśle. Cytat:> > Przyjaźnię się z ludźmi różnych religii ale wiem, iż gdyby była odpowiednia sytuacja, mogliby mi zrobić krzywdę w imię swoich wierzeń.> Zatem nadużywasz słowa przyjaźń. Ja się przyjaźnię z jedną osobą, która nigdy by mi nie zrobiła krzywdy. A resztę mogę lubić lub szanować, a czasami za coś kochać  Nie doceniasz mocy urojonych bogów. Ja też nie doceniałem, ale uczę się, że tak bywa. Widzisz, religijność mówi, iż należy kochać boga bardziej niż ludzi, bardziej niż rodziny, bardziej niż przyjaciół. Jezus o tym mówił bardzo wyraźnie. Styl życia mnichów buddyjskich też wskazuje na potrzebę zerwania więzi międzyludzkich, które przecież "są tylko Mają"... Czy nie mam racji? Cytat:>> W końcu wiara mówi, iż bóg jest ważniejszy od człowieka (zwłaszcza niewiernego). To nie zawsze są tylko słowa. >Nie wiem, co masz na myśli. > Jezus rzekł - "porzućcie swoje rodziny i idźcie za mną". Jezus rzekł - "kto nie jest ze mną, ten jest przeciwko mnie". Nie czytałaś Ewangelii??
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Cytat:>Czy z ateistami nie jest podobnie? Też niektórym się wydaje, że są lepsi od innych, a już na pewno, że są lepsi od wszystkich wierzących. Nie zauważyłeś tej tendencji? Dlatego ani kościół, ani nauka, ani ateizm nie ma prawa wyłączności na głoszenie swoich prawd, tym bardziej, że za każdą teorią stoją tylko ludzie, a Ci nie zawsze mają dobre intencje. Nie jest tak, że "każdy ma swoją prawdę". Jahwe, Allacha, boga Jezusa nie ma - to jest prawda. Cytat:>> Jednocześnie wielu z nich "wie" iż tzw. "życie doczesne" jest niczym wobec zaświatowego hotelika. >Lubisz się powtarzać. Nie rozumiem, co masz na myśli z tym hotelikiem - nie czuję tego porównania. Chrześcijaństwo jest najpopularniejszą religią na Ziemi. Jezus jest Obietnicą Zmartwychwstania. Msza powtórzeniem misterium tej obietnicy. Czy ty uważasz, iż będziesz żyć po śmierci? Pytam, bo bardzo często osoby kładące na to nacisk unikają tego tematu czując iż jest w tym pewien element transakcji, a poprzez to ich stanowisko w dyskusji nie jest bynajmniej bezinteresowne. Cytat:>> Swojej wiary nie weryfikują. Tacy się urodzili, starczy wierzyć. >Przecież nauka też na tym się opiera. Nie, nie rodzisz się chemikiem. Naukowiec, który wierzy, zamiast sprawdzać hipotezy nie jest pożądnym naukowcem. Cytat:Nie sposób wiedzieć wszystko o wszystkim. Wyznawcy różnych religii nie mają z tym żadnych problemów. Wiedzą skąd się wzięli i dokąd idą, wiedzą co jest dobre, a co złe. Wiedzą wszystko, co jest dla nich istotne, reszta to zajęcie dla zabicia czasu w oczekiwaniu na transendentną podróż. Odnoszę to przynajmniej do religii biblijnych. Buddyzm, hinduizm i reszta to mniejszość. Cytat:Mam czasami taką obsesję i w ostatecznej wersji zawsze stwierdzam, że wychodzę z takich potyczek głupsza niż przed ich rozpoczęciem. Gdy w szkolę kazali wkuwać wzory i uczyć się regułek to nie dociekałam, skąd to wszystko się bierze, bo po prostu pewnych rzeczy nie jesteś w stanie ogarnąć w ciągu życia. Trzeba się z tym pogodzić i już. Chyba sprawa sprowadza się do zachowania dystansu do wszystkiego, co człowieka spotyka i czego się uczy - to ścieżka prawdy, którą bardzo trudno podążać. Dystans to często obojętność na przemoc, ignorancję i tym podobne rzeczy. To, że nie miałaś cierpliwości do wzorów i regułek nie znaczy, iż nie mają one sensu. Poza tym wzory i regułki to tylko narzędzia w odkrywaniu rzeczywistości. Przydatne i cenne narzędzia, najlepsze jakie mamy. Ale zniechęcenie do wzorów i regułek nie powinno owocować relatywizmem typu - "każdy ma swoją prawdę", albo "liczą się tylko moje życiowe doświadczenia". Nie prawda, liczy się nasza wiedza o gwiazdach, o genach, o różnych gatunkach zwierząt, o historii. Cytat:>> Potworność moim zdaniem. O przemocy, do której prowadzi wie każdy, kto zapoznał się z historią. >To nie religie są źródłem przemocy, ale ludzie, którzy nie weryfikują swojej wiedzy. Jezus, Mahomet, Rama, prorocy żydowscy namawiali do przemocy i doczekali się wiernych. Nikt nie zniekształcał ich przekazu. Prawda objawiona oznacza przemoc, gdyż są ludzie, którym owa prawda bynajmniej się nie jawi. O nawoływaniu Jezusa do przemocy znajdziesz sporo dyskusji tutaj, opartych na cytatach z Ewangelii. Cytat:>> Prawdą jest z pewnością, iż Einstein nie chciał, aby wyznawcy judaizmu, czy chrześcijaństwa powoływali się na niego jako na współwyznawcę (co jak wiemy czynią). >>Ateiście też się na niego powołują. Moim zdaniem też wbrew jego intencjom. >Aha - czekam nadal na linka do artykułu o tym, co myślał Einstein! Proszę bardzo: www.racjon(*),Gleboko.religijny.niewierzacyInformacje o Einsteinie pojawiają się w połowie tego artykułu Dawkinsa. Zwróć uwagę, jak był traktowany przez judaistów i chrześcijan za swojego życia. Teraz o tym zapomnieli i podcierają się jego nazwiskiem. Skandaliczne! Cytat:Dobra. Przeczytałam cały rozdział. To metafora, więc nie wiem jaki wniosek mam z niej wysnuć i co autor miał na myśli. Jeśli miał na myśli możliwość wskrzeszenia umarłych to dzięki technologiom i nauce będzie to pewnie możliwe. Znów polecam "Niezbędnik intelektualisty" - jest o tym artykuł. Jeśli ludzie nadal będą wierzyć w takie brednie, może nadejść nowe średniowiecze i nauka nie będzie się dalej rozwijać. A wskrzeszenie tego samego zmarłego z kości nie będzie możliwe. Natomiast zapewne będzie można sklonować podobnego osobnika. Cytat:Metafory są kłamstwami? A zatem jaka jest Twoim zdaniem funkcja poezji? Opowiadanie kłamstw? Wybacz, ale czuję, że ściemniasz. CHrześcijanie nie wierzą w życie pozagrobowe? Traktują to jako metaforę? Naprawdę? Szczerze?????? Cytat:Czym innym jest wiedza, a czym innym wiara. To jak próby udowadniania co jest lepsze: technologia czy poezja. Czy lepiej karmić hakera czy poetę? A Ty jak myślisz? Czyja miska żarcia zasługuje na większe poparcie? Żyjemy w pięknej i jedynej rzeczywistości. To jest nasz dom. Wiary takie jak chrześcijaństwo, mówią, że to przedpokój niewiele wart wobec ich urojeń. Miska żarcia chrześcijan to nie żarcie, tylko mocne narkotyki przesłaniające rzeczywistość w której żyjemy i gardzące nią (znasz takie postacie, jak asceci chrześcijańscy?). Cytat:Każdy, kto twierdzi, że zna prawdę absolutną przekracza dystans. Zarówno ateista, jak i wierzący. Owszem, ale ja, jako ateista tak nie twierdzę. Być może istnieje jakiś bóg, jest to mało możliwe, ale nie można tego w pełni wykluczyć. Wiem natomiast z całą pewnością, że nie jest to bóg teistyczny, urządzający zmartwychwstanie i patrzący swym dziełom na genitalia. Jahwe, Allach, bóg Rama na pewno nie istnieją. Tak samo jak ty nie jesteś gumową kaczką, a ja głosem planety Mars. Natomiast wierzący zna prawdę absolutną. Zna Jahwe, krzywdzi tym swoje dzieci. Normalni ludzie zastanawiają się nad genezą świata, teiści to "wiedzą"... Normalni ludzie zastanawiają się nad istotą świadomości, teiści...
|
|
| | | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Owszem, ale ja, jako ateista tak nie twierdzę. Być może istnieje jakiś bóg, jest to mało możliwe, ale nie można tego w pełni wykluczyć. W takim razie nie jesteś ateistą.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Dawkins stworzył skalę angnostycyzmu od 1 do 7. On, mając 6, stwierdził iż praktycznie jest ateistą. Ja też jestem ateistą. Po prostu nie wykluczam na 100% jakiegoś deistycznego, nie znanego wierzącym chrześcijanom istota, gdyż nie pozwala mi na to w pełni szacunek do rachunku prawdopodobieństwa. Ale osobiście nie zakładam nic takiego.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Dawkins stworzył skalę angnostycyzmu od 1 do 7. On, mając 6, stwierdził iż praktycznie jest ateistą.
Chętnie przeniosę naszą dyskusję na portal myślmy, bo tutaj ilekroć coś napiszę pojawia się jedna fanatycznka, która czyta wszystkie moje wypowiedzi, tylko po to, by dawać im minusy. I wcale nie jest wierząca, o zgrozo! Niestety, ale na tym portalu posiadanie własnego zdania nie jest wskazane.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > Chętnie przeniosę naszą dyskusję na portal myślmy, bo tutaj ilekroć coś napiszę pojawia się jedna fanatycznka, która czyta wszystkie moje wypowiedzi, tylko po to, by dawać im minusy.Oj, nie kłam. Daleko nie wszystkie, i daleko nie za wszystkie są minusy, czego dowodem chociażby liczne niezminusowane wypowiedzi w tym wątku. Poza tym... Tak się minusami denerwować... Toż to niepoważne
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Ania... (14138 punktów) | >>Owszem, ale ja, jako ateista tak nie twierdzę. Być może istnieje jakiś bóg, jest to mało możliwe, ale nie można tego w pełni wykluczyć. >W takim razie nie jesteś ateistą. Dlaczego nie? A-teizm oznacza brak wiary. Ale nie oznacza 100% wiary / pewności w nieistnienie.
Słowem, można zakładać niewielką możliwość omyłki, dajmy na to 0,00001% szans, ale być ateistą, który swoje poglądy i życie układa bez hipotezy boga.
Czy wierzysz w istnienie krasnoludków? A jeśli nie, to czy możesz w 100% stwierdzić, że gdzieś we Wszechświecie nie ma istoty o wysokości 15 cm, z pokroju humanoidalnej, noszącej brodę i kubraczek? Nie możesz, bowiem nie zweryfikowałeś wszystkich możliwych lokalizacji tego krasnoludka. Czy zatem można stwierdzić, że jednak jesteś osobą niewierzącą w krasnoludki? Oczywiście - nie wierzysz bowiem w ich istnienie. A założenie możliwości błędu to chlubna sprawa - przekonanie o nieomylności jest tyleż absurdalne, co groźne. Znamy to skądś? Oczywiście!
|
|
| | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Czy wierzysz w istnienie krasnoludków?
1. Mogę istnieć takie wszechświaty. 2. Zależy co bierzesz. 3. Moja wiara - moja sprawa. 4. Czy to naprawdę tak ważne w co kto wierzy, jeśli jest przyzwoitym człowiekiem. 5. Za kolejnym minusem liliac czuję, że to strasznie bezkompromisowa osoba. Z takimi ludźmi nie ma o czym rozmawiać. Podobnie, jak z katolikami.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>Czy wierzysz w istnienie krasnoludków? >1. Mogę istnieć takie wszechświaty. >2. Zależy co bierzesz. >3. Moja wiara - moja sprawa. >4. Czy to naprawdę tak ważne w co kto wierzy, jeśli jest przyzwoitym człowiekiem. >5. Za kolejnym minusem liliac czuję, że to strasznie bezkompromisowa osoba. Z takimi ludźmi nie ma o czym rozmawiać. Podobnie, jak z katolikami.
Ja nie chcę rozmawiać o szczegółach Twojej wiary - raczej o sens definicji.
Czy wierzysz w dowolną nieskończenie mało realną istotę. Lub przedmiot. Nazwijmy to X. Jeśli nie wierzysz, ale zakładasz mikroskopijną chociaż możliwość pomyłki - to nadal nie wierzysz. Agnostycyzm oznacza coś troszkę innego. Zakłada niemożność zbadania danej sprawy. Nie da się i już. A ja wcale nie jestem przekonana, że nie da się. Przeciwnie - uważam, że jeśli coś istnieje, to jakoś da się zmierzyć. Jak w rozmowie o aptekach homeopatycznych - jeśli istnieje, to działa, a to działanie musi dać się wykazać, nawet jeśli samo istnienie nam umyka. Jeśli nie działa, to nie istnieje. Bo po co nam bóg istniejący, ale bierny w 100%...
|
|
| | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >Jeśli nie działa, to nie istnieje. Bo po co nam bóg istniejący, ale bierny w 100%...
Ja wierzę w Boga, który nakazuje się rozwijać i dbać o zachowanie przyzwoitości. Ilekroć mi się to nie udaje, zawsze płacę za to wysoką cenę, więc sądzę, że to działa. Nigdy Bóg nie był dla mnie odniesieniem osobowym, a raczej utożsamiam go z dążeniem do poznania prawdy.
Uważam też, że nauka nie rozwiąże wszystkich naszych problemów i jestem za połączeniem rozwoju technologicznego z rozwojem duchowym, tj. takim państwem, gdzie to nie nauka i technologia stawia warunki, ale zdolność ludzi do podejmowania trudu budowy społeczeństwa istot rozumnych, przy czym dodam, że sama nie czuję się godna do reprezentowania takiego ludu, ale słuszny wydaje mi się ten kierunek.
Wiedza i mądrość szamanów są nie do pogardzenia, tym bardziej, że jak na razie w naszym rzekomo rozwiniętym społeczeństwie przybywa osób chorych psychicznie, a niektórzy z nich nawet są u szczytu władzy. Drażnią mnie akcje typy "ratujmy Afrykę", gdy tymczasem to my mamy wielką lekcję do odrobienia względem ludów, które uznaliśmy za prymitywne. Nie wiem, co niby możemy zaoferować ludom rzekomo prymitywnym prócz przedłużania im życia biologicznego? Nie wiem jaką niby frajdą miałoby być dłuższe życie, pozbawione obcowania z kulturą, a nastawione na konsumpcję i kulturę masową? Pytam nie dlatego, że czuję się jakaś szczególna, ale że sama borykam się z tą pętlą, w jaką wpadłam w społeczeństwie opartym na wyścigu szczurów. Ja w każdym razie momentami nie daję rady. Mam wrażenie, że coraz mniej rozumiem ludzi. Myślę, że nie jestem odosobnionym przypadkiem, bo kolejki na psychoterapie wskazują, że to jakaś plaga. Korporacje kochają tylko walczących, a gdy ktoś nie daje rady niech lepiej umiera, bo po co niby ma żyć. Do tego dążymy?
Dlatego też uważam, że człowiek musi zdawać sobie sprawę z istnienia Absolutu, pewnego drogowskazu życiowego, za którym powinien podążać, bez względu na konsekwencje. O tym pisał Einstein, ale też np. Kołakowski. Nazywanie ich ateistami, tj. zwolennikami dogmatu "Boga nie ma", to wielkie nadużycie i robienie z tych przyzwoitych ludzi polityków, którymi z pewnością nie byli.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Ja wierzę w Boga, który nakazuje się rozwijać i dbać o zachowanie przyzwoitości (...)
Bardzo ślicznie. Tylko, że takowy nie istnieje.
Sama piszesz, że masz dosyć wyścigu szczurów. Żaden bóg Ci nie pomoże, jeśli sama się z tej walki nie usuniesz. Wiem, że to smutne, ale im szybciej zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy zawsze sami, tym lepiej dla nas. A zachowanie przyzwoitości i rozwijanie się jest tylko i wyłącznie w Twojej gestii.
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Ja wierzę w Boga, który nakazuje się rozwijać i dbać o zachowanie przyzwoitości (...)> Bardzo ślicznie. Tylko, że takowy nie istnieje.Widocznie jestem idealistką. Nie zamierzam na razie tego zmieniać. > Sama piszesz, że masz dosyć wyścigu szczurów. Żaden bóg Ci nie pomoże, jeśli sama się z tej walki nie usuniesz.A Ty się usunęłaś? I nadal żyjesz? I na chleb masz? I w korporacji nie pracujesz? > Wiem, że to smutne, ale im szybciej zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy zawsze sami, tym lepiej dla nas.Nie jesteśmy sami. Jesteśmy powiązani. Równolegle. > A zachowanie przyzwoitości i rozwijanie się jest tylko i wyłącznie w Twojej gestii.Oczywiście. Dlatego popadanie w nihilizm mnie nie interesuje. Stanowi przeszkodę. Jeśli byli Bogowie - być może technologicznie rozwinięte cywilizacje, być może czyjeś wizje po ajachuasce to nie wiem dlaczego nie mieliby stanowić inspiracji dla innych, tym bardziej, że składają się na naszą tradycję. Jestem przeciwna zrywania z tradycją, na rzecz tzw. tu i teraz, choć pewnie jestem w mniejszości. Myślę, że można wierzyć ślepo, ale też można wierzyć mądrze, tj. szanując tradycję, kulturę, w której zostało się wychowanym, zadając sobie i innym pytania (czasami bolesne dla rodziny). Można wierzyć, czując, że jest się ważnym elementem jakiegoś większego planu, jakiejś koncepcji. Nawet Einstein pisał: "Życie niemal na pewno ma sens". Dla mnie to jest wyznanie wiary i ja taki rodzaj religijności preferuję. Jeśli ktoś to nazywa ateizmem - jego sprawa. Ja nazywam to moją wiarą. Mam prawo do własnego zdania czy nie? Ja wierzę w sposób sceptyczny - tj. bezdogmatyczny. > Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.W Iraku to się nazywało operacja "Szok i przerażenie"
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | > Mam prawo do własnego zdania czy nie? Każdy ma. > Ja wierzę w sposób sceptyczny - tj. bezdogmatyczny. Coś mi się wyklucza wiara w Boga ze sceptycyzmem, ale co ja tam wiem... > Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.> W Iraku to się nazywało operacja "Szok i przerażenie"  Nawet jeśli nie byłaś w Iraku, pomogę Ci.
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >Nawet Einstein pisał: >"Życie niemal na pewno ma sens". >Dla mnie to jest wyznanie wiary i ja taki rodzaj religijności preferuję. Ja też uważam, że życie ma sens. Nawet nie "prawie na pewno", a "na pewno". Moje życie, konkretnie, za innych się nie wypowiadam, każdy ma własny sens. I co, uważasz, że to wyznanie wiary? Że jestem religijna? No wybacz, ale to śmieszne. Nie rozszerzaj pojęcia religijności poza granice znanego Wszechświata, dobrze? Religijność, wiara religijna ma swoje ściśle określone znaczenie i tak niech zostanie.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ania... (14138 punktów) | >>Nawet Einstein pisał: >>"Życie niemal na pewno ma sens". >>Dla mnie to jest wyznanie wiary i ja taki rodzaj religijności preferuję. >Ja też uważam, że życie ma sens. Nawet nie "prawie na pewno", a "na pewno". Moje życie, konkretnie, za innych się nie wypowiadam, każdy ma własny sens. I co, uważasz, że to wyznanie wiary? Że jestem religijna? No wybacz, ale to śmieszne. Nie rozszerzaj pojęcia religijności poza granice znanego Wszechświata, dobrze? Religijność, wiara religijna ma swoje ściśle określone znaczenie i tak niech zostanie. Chyba nie da rady dojść do porozumienia, skoro konwersatorka tak wiele idei podpina pod jedno - wiara i religijność. Dążenie do wiedzy = wiara. Poczucie sensu istnienia = wiara dążenie do altruzimu = wiara Co za gniot. Religia to religia. Wiara to wiara. A ciekawość świata są tutaj zupełnie niezależne. I skoro pani Iwona pisze o sobie, to niech zejdzie z Einsteina, może dla niego sens istnienia nie był tożsamy z religią - jak dla 99,9999% społeczeństwa?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>Jeśli nie działa, to nie istnieje. Bo po co nam bóg istniejący, ale bierny w 100%... >Ja wierzę w Boga, który nakazuje się rozwijać i dbać o zachowanie przyzwoitości. Kurcze - a mi nakazuje się rozwijać zwykła ambicja, a przyzwoitość zachowuję, bo odczuwam taką wewnętrzną potrzebę. Ale widać, inni tak nie mają i muszą szukać siły sprawczej dla tych spraw...
>Dlatego też uważam, że człowiek musi zdawać sobie sprawę z istnienia Absolutu, pewnego drogowskazu życiowego, za którym powinien podążać, bez względu na konsekwencje. A jeśli nie chce, to co? Nie ładnie brzmią takie nakazy. >O tym pisał Einstein, Einstein pisał o wiedzy. Personifikował niekiedy naturę, ale BYŁ ateistą i to w pełnym tego słowa znaczeniu. O Kołakowskim się nie wypowiadam, bo nie znam jego poglądów na religię. >. Nazywanie ich ateistami, tj. zwolennikami dogmatu "Boga nie ma", to wielkie nadużycie i robienie z tych przyzwoitych ludzi polityków, którymi z pewnością nie byli. Przeciwnie - nadużyciem jest nazywanie Einsteina wierzącym. A poza tym - niewierzący często jest przyzwoitym człowiekiem. Przecież wiemy, że im bardziej religijne społeczeństwo, tym większy odsetek przestępstw na jednostkę. Wiemy, bo tak wychodzi ze statystyk. Wiemy też, że wiara nie chroni przed rozpadem małżeństwa - przeciwnie, statystyki są nieubłagane i rozwód zdarza się nieco częściej w rodzinie katolickiej niż ateistycznej. A więc stwierdzenie, że przyzwoita osoba jest z zasady wierząca to co najmniej nadużycie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>>Ja wierzę w Boga, który nakazuje się rozwijać i dbać o zachowanie przyzwoitości. >Kurcze - a mi nakazuje się rozwijać zwykła ambicja, a przyzwoitość zachowuję, bo odczuwam taką wewnętrzną potrzebę. Ale widać, inni tak nie mają i muszą szukać siły sprawczej dla tych spraw...
To nie jest szukanie siły sprawczej, ale unikanie dogmatyzmu. Rozumiesz różnicę?
>>Dlatego też uważam, że człowiek musi zdawać sobie sprawę z istnienia Absolutu, pewnego drogowskazu życiowego, za którym powinien podążać, bez względu na konsekwencje. >A jeśli nie chce, to co? >Nie ładnie brzmią takie nakazy.
NIEŁADNIE! To jedynie nakaz dla mnie. Ty sobie wybieraj, co Tobie pasuje.
>Einstein pisał o wiedzy. Personifikował niekiedy naturę, ale BYŁ ateistą i to w pełnym tego słowa znaczeniu.
Dlaczego wkładasz komuś w usta coś czego nigdy nie powiedział? Moim zdaniem Einsteina interesowała nauka i dlatego nie był zwolennikiem żadnego dogmatu! Ateizm wcale nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy.
>>. Nazywanie ich ateistami, tj. zwolennikami dogmatu "Boga nie ma", to wielkie nadużycie i robienie z tych przyzwoitych ludzi polityków, którymi z pewnością nie byli. >Przeciwnie - nadużyciem jest nazywanie Einsteina wierzącym.
Był człowiekiem głęboko religijnym i w tym sensie wierzącym.
>A poza tym - niewierzący często jest przyzwoitym człowiekiem.
Tak samo jak wielu wierzących to przyzwoici ludzie.
>Przecież wiemy, że im bardziej religijne społeczeństwo, tym większy odsetek przestępstw na jednostkę.
Religijne czy wierzące? Mylisz pojęcia.
>Wiemy, bo tak wychodzi ze statystyk. Wiemy też, że wiara nie chroni przed rozpadem małżeństwa - przeciwnie, statystyki są nieubłagane i rozwód zdarza się nieco częściej w rodzinie katolickiej niż ateistycznej.
A możesz wskazać na te statystyki rodzin ateistycznych? Skoro powołujesz się na statystyki to chyba nie będzie problemem podanie źródła?
>A więc stwierdzenie, że przyzwoita osoba jest z zasady wierząca to co najmniej nadużycie.
A gdzie ja coś takiego napisałam?
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > .. Ateizm wcale nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy. Zgrabne i trafne sformułowanie (gratulacje) - wypada jednak dodać, że wiara nie zapobiega rozpływaniu się w przestrzeniach niewiedzy.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >>>Ja wierzę w Boga, który nakazuje się rozwijać i dbać o zachowanie przyzwoitości. >>Kurcze - a mi nakazuje się rozwijać zwykła ambicja, a przyzwoitość zachowuję, bo odczuwam taką wewnętrzną potrzebę. Ale widać, inni tak nie mają i muszą szukać siły sprawczej dla tych spraw... >To nie jest szukanie siły sprawczej, ale unikanie dogmatyzmu. Rozumiesz różnicę? Rozumiem różnicę, ale nie widzę związku pomiędzy odpowiedzią, a moim postem. Unikaniem dogmatyzmu nazywasz dogmat o sile sprawczej? Troszkę dziwne.
>>>Dlatego też uważam, że człowiek musi zdawać sobie sprawę z istnienia Absolutu, pewnego drogowskazu życiowego, za którym powinien podążać, bez względu na konsekwencje. >>A jeśli nie chce, to co? >>Nie ładnie brzmią takie nakazy. >NIEŁADNIE! >To jedynie nakaz dla mnie. Ty sobie wybieraj, co Tobie pasuje. A więc nie "człowiek musi" a "ja muszę", i nie "religia wzmacnia altruizm", a "religia wzmacnia altruizm u mnie". Poproszę wypowiadać się jasno i albo mówić o sobie, albo stawiać ogólniki. Do tej pory, to jest pomieszanie z poplątaniem i obrażają się czytający.
>>Einstein pisał o wiedzy. Personifikował niekiedy naturę, ale BYŁ ateistą i to w pełnym tego słowa znaczeniu. >Dlaczego wkładasz komuś w usta coś czego nigdy nie powiedział? Moim zdaniem Einsteina interesowała nauka i dlatego nie był zwolennikiem żadnego dogmatu! Ateizm wcale nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy. Nic nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy. Ale Einstein wypowiadał swój stosunek do boga wielokrotnie i niegrzeczne jest udawanie, że tak nie było. Podobnie jak Darwin na przykład - kolejny wierzący? >>>. Nazywanie ich ateistami, tj. zwolennikami dogmatu "Boga nie ma", to wielkie nadużycie i robienie z tych przyzwoitych ludzi polityków, którymi z pewnością nie byli. >>Przeciwnie - nadużyciem jest nazywanie Einsteina wierzącym. >Był człowiekiem głęboko religijnym i w tym sensie wierzącym. Co za kołomyja.
"Nasze położenie na tej Ziemi wygląda osobliwie, każdy z nas pojawia się mimowolnie i bez zaproszenia, na krótki pobyt bez uświadomionego celu.
Nie mogę nadziwić się tej tajemnicy..." "Nie wierzę w osobowego Boga i nigdy temu nie przeczyłem, przeciwnie, mówiłem o tym wyraźnie... Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, a którego cele są wzorowane na naszych własnych - krótko mówiąc, Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości." "Doszedłem - będąc dzieckiem całkowicie niereligijnych (żydowskich) rodziców - do głębokiej religijności, która jednak miała swój nagły koniec w wieku lat dwunastu" "Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, a którego cele są wzorowane na naszych własnych - krótko mówiąc, Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. Ani też nie wierzę w przeżycie przez jednostkę śmierci jej ciała, chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu." Wystarczy? Czy mam podać kolejne cytaty?
>>A poza tym - niewierzący często jest przyzwoitym człowiekiem. >Tak samo jak wielu wierzących to przyzwoici ludzie. Nie widzisz związku z Twoją wypowiedzią? Szkoda. Ateizm nie czyni niemoralności - dlatego stwierdzenie o przyzwoitości wierzących jest bez znaczenia! Nie robi to różnicy. Zresztą - i tak byliby moralni, skoro ateiści też są. >>Przecież wiemy, że im bardziej religijne społeczeństwo, tym większy odsetek przestępstw na jednostkę. >Religijne czy wierzące? Mylisz pojęcia. Określające się jako wierzące.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
>Unikaniem dogmatyzmu nazywasz dogmat o sile sprawczej?
Nie. Unikaniem dogmatyzmu nazywam postawę: NIEMOŻNOŚCI USTALENIA PRAWDY i braku konieczności takiego ustalenia.
>>>>Dlatego też uważam, że człowiek musi zdawać sobie sprawę z istnienia Absolutu, pewnego drogowskazu życiowego, za którym powinien podążać, bez względu na konsekwencje. >>>A jeśli nie chce, to co?
To jego sprawa. Niech każdy podąża swoją drogą na drzewie życia i wtedy nic się nikomu złego nie stanie. Ważne, żeby iść. Zostać wędrowcem w życiu. Nie zatracić tego co najważniejsze: CIEKAWOŚCI. Pisał o tym Melchior Wańkowicz, a ostatnim powtarza to Amos Oz.
>>To jedynie nakaz dla mnie. Ty sobie wybieraj, co Tobie pasuje. >A więc nie "człowiek musi" a "ja muszę", i nie "religia wzmacnia altruizm", a "religia wzmacnia altruizm u mnie". >Poproszę wypowiadać się jasno i albo mówić o sobie, albo stawiać ogólniki. Do tej pory, to jest pomieszanie z poplątaniem i obrażają się czytający.
Wydaje mi się, że PISZĘ TYLKO W SWOIM IMIENIU. Zawsze i wszędzie. Boże broń, żeby ktokolwiek podążał za mną. Im mniej wyznawców mojej postawy, tym lepiej dla mojego rozwoju.
>>Dlaczego wkładasz komuś w usta coś czego nigdy nie powiedział? Moim zdaniem Einsteina interesowała nauka i dlatego nie był zwolennikiem żadnego dogmatu! Ateizm wcale nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy. >Nic nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy.
Ciekawość - oto gwarant!
>Ale Einstein wypowiadał swój stosunek do boga wielokrotnie i niegrzeczne jest udawanie, że tak nie było.
Stosunek do Boga? Jak mógł mieć stosunek do Boga, skoro jak twierdzisz w niego nie wierzył? Po co się ustosunkowywać do czegoś, co uważa się za fałsz! Einstein był człowiekiem religijnym, nigdy nie chciał, by ktoś zapewniał sobie poparcie polityczne, używając jego słów, a mam wrażenie, że w tym kierunku to zmierza. To tak, jak wybitni wynalazcy i ich wynalazki - gdyby Nobel wiedział, jak wykorzystamy dynamit, itp. Bez podejmowania prób interpretacji tego, co ktoś miał na myśli, ocalamy jego myśl. Mnie strasznie razi wciskanie Einsteinowi ateizmu - nic to nie ma wspólnego z jego wątpiącą postawą.
>Podobnie jak Darwin na przykład - kolejny wierzący?
Darwin na marginesie swojej książki napisał: NIGDY NIE UŻYWAĆ SŁÓW WYŻSZY I NIŻSZY. NIGDY. Potem urodził się Galton. Ateiści też mają zwyczaj podążania za Galtonem i uznawania, że są mądrzejsi od innych, bo posiedli jakąś niezwykła prawdę, a ograniczone umysły innych ludzi nie potrafią tego dojrzeć. To błąd. Nie ma ludzi bezwzględnie mądrych, mogą być jedynie specjaliści w swoich dziedzinach, mogą być ludzie oczytani, mogą być też osoby, które mają szczęście.
>"Doszedłem - będąc dzieckiem całkowicie niereligijnych (żydowskich) rodziców - do głębokiej religijności, która jednak miała swój nagły koniec w wieku lat dwunastu" >"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, a którego cele są wzorowane na naszych własnych - krótko mówiąc, Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. Ani też nie wierzę w przeżycie przez jednostkę śmierci jej ciała, chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu." >Wystarczy? Czy mam podać kolejne cytaty?
Wszystko zależy od interpretacji, a tych mogą być tysiące. Nigdy nie miałaś na lekcji języka polskiego zajęć poświęconych interpretacji? Ile wtedy za jednym cytatem może kryć się wskazówek. Ja uwielbiałam podejmować takie próby i dociekać, co temu komuś chodziło po głowie. Nigdy jednak nie uznawałam, że wiem o co mu chodziło. Przy okazji: można znaleźć tysiące cytatów, które potwierdzą jego wiarę. I co z tego? Po co komuś coś udowadniać? Czujesz się lepsza od innych?
>>Religijne czy wierzące? Mylisz pojęcia. >Określające się jako wierzące.
Nie wiem, co myśli ogół i mnie to nie interesuje. Niech sobie wierzą, jeśli są przyzwoitymi ludźmi. Po co im to odbierać?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>Dlaczego wkładasz komuś w usta coś czego nigdy nie powiedział? Moim zdaniem Einsteina interesowała nauka i dlatego nie był zwolennikiem żadnego dogmatu! Ateizm wcale nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy. >>Nic nie gwarantuje podążania ścieżką wiedzy. >Ciekawość - oto gwarant! A więc ciekawość. A jednak nie wiara? No i wreszcie się zgadzam. Ciekawość jest napędem do postępu, doskonalenie siebie i dowiadywania się. Ciekawość - tak. Ale to nie jest wcale wiara. >>Ale Einstein wypowiadał swój stosunek do boga wielokrotnie i niegrzeczne jest udawanie, że tak nie było. >Stosunek do Boga? Jak mógł mieć stosunek do Boga, skoro jak twierdzisz w niego nie wierzył? Po co się ustosunkowywać do czegoś, co uważa się za fałsz! Einstein był człowiekiem religijnym, nigdy nie chciał, by ktoś zapewniał sobie poparcie polityczne, używając jego słów, a mam wrażenie, że w tym kierunku to zmierza. To tak, jak wybitni wynalazcy i ich wynalazki - gdyby Nobel wiedział, jak wykorzystamy dynamit, itp. Bez podejmowania prób interpretacji tego, co ktoś miał na myśli, ocalamy jego myśl. Mnie strasznie razi wciskanie Einsteinowi ateizmu - nic to nie ma wspólnego z jego wątpiącą postawą. A więc pomimo, że sam określał siebie jako osobę niewierzącą, oraz pomimo, że wielokrotnie wyrażał swój pogląd o nieistnieniu życia po śmierci - Ty wiesz lepiej i i tak był wierzący... Słodkie w sumie. >>Podobnie jak Darwin na przykład - kolejny wierzący? >Darwin na marginesie swojej książki napisał: NIGDY NIE UŻYWAĆ SŁÓW WYŻSZY I NIŻSZY. NIGDY. Potem urodził się Galton. >Ateiści też mają zwyczaj podążania za Galtonem i uznawania, że są mądrzejsi od innych, bo posiedli jakąś niezwykła prawdę, a ograniczone umysły innych ludzi nie potrafią tego dojrzeć. To błąd. Nie ma ludzi bezwzględnie mądrych, mogą być jedynie specjaliści w swoich dziedzinach, mogą być ludzie oczytani, mogą być też osoby, które mają szczęście. Bzdura. To samo mogę powiedzieć o osobach wierzących - "oni nie wierzą, ale my wiemy lepiej, bo nam objawiono prawdę absolutną". >>"Doszedłem - będąc dzieckiem całkowicie niereligijnych (żydowskich) rodziców - do głębokiej religijności, która jednak miała swój nagły koniec w wieku lat dwunastu" >>"Nie umiem wyobrazić sobie Boga nagradzającego i karzącego tych, których stworzył, a którego cele są wzorowane na naszych własnych - krótko mówiąc, Boga, który jest jedynie odbiciem ludzkich słabości. Ani też nie wierzę w przeżycie przez jednostkę śmierci jej ciała, chociaż słabe dusze żywią takie myśli z powodu strachu lub absurdalnego egotyzmu." >>Wystarczy? Czy mam podać kolejne cytaty? >Wszystko zależy od interpretacji, a tych mogą być tysiące. Nigdy nie miałaś na lekcji języka polskiego zajęć poświęconych interpretacji? Ile wtedy za jednym cytatem może kryć się wskazówek. Ja uwielbiałam podejmować takie próby i dociekać, co temu komuś chodziło po głowie. Nigdy jednak nie uznawałam, że wiem o co mu chodziło. Te cytaty nie wymagają skomplikowanej interpretacji, mówią jasno i wyraźnie. >Przy okazji: można znaleźć tysiące cytatów, które potwierdzą jego wiarę. I co z tego? Po co komuś coś udowadniać? Czujesz się lepsza od innych? Nie - zwyczajnie nie lubię wypaczania faktów. Prawda jest taka, że wśród osób nauki ogromna większość to osoby niewierzące. W gronie noblistów odsetek ateistów sięga nawet 90%. To fakt i jako taki istnieje, jest. Nie musi być tworzony dla poprawienia czyjegokolwiek samopoczucia.
>>>Religijne czy wierzące? Mylisz pojęcia. >>Określające się jako wierzące. >Nie wiem, co myśli ogół i mnie to nie interesuje. Niech sobie wierzą, jeśli są przyzwoitymi ludźmi. Po co im to odbierać? Oczywiście. Tyle, że ich wiara nie skutkuje jednocześnie zakazem dyskutowania sensowności tez głoszonych przez ich wiarę. A tego by chciało wiele osób. Jeśli ktoś wierzy w bzdurę dowolnego kalibru - proszę bardzo. Ale jego wiara nie może powodować osłaniania tej bzdury parasolem ochronnym zakazującym weryfikacji tej bzdury.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) |
> A więc ciekawość. A jednak nie wiara?> No i wreszcie się zgadzam. Ciekawość jest napędem do postępu, doskonalenie siebie i dowiadywania się.> Ciekawość - tak. Ale to nie jest wcale wiara.Zgadzam się. Po prostu nie uważam, że wiara jest elementem wykluczającym ciekawość. Choć oczywiście może być. Kwestia indywidualnego podejścia. > A więc pomimo, że sam określał siebie jako osobę niewierzącą, oraz pomimo, że wielokrotnie wyrażał swój pogląd o nieistnieniu życia po śmierci - Ty wiesz lepiej i i tak był wierzący...> Słodkie w sumie.Moim zdaniem był religijny. Wydaje mi się nawet, że z jego miłością do świata, okazywaną poprzez naukę, widział świat jako realizację boskiego zamysłu, w myśl którego podążanie drogą prawdy, stanowi jedyną możliwą ścieżkę człowieka, który chce niejako przekroczyć człowieka. Chce odrzucić to, co w nim zwierzęce na rzecz zrównania się z bogami. Nie współgra mi to nijak z wojującym ateizmem, który raczej w obecnej wersji nawołuje do rewolucji. Ja nie jestem rewolucjonistką, choć względem samej siebie bywam buntownicza  > Bzdura. To samo mogę powiedzieć o osobach wierzących - "oni nie wierzą, ale my wiemy lepiej, bo nam objawiono prawdę absolutną".Dokładnie tak: dlatego oba dogmaty są dla mnie do przyjęcia. Wolę się kiwać niż za wszelką cenę wygrywać - tak bym to ujęła  > Te cytaty nie wymagają skomplikowanej interpretacji, mówią jasno i wyraźnie.Każda interpretacja jest z założenia zła i nigdy nie odzwierciedla stanu umysłu autora. Myślę, że Leo Strauss by się ze mną zgodził. > >Przy okazji: można znaleźć tysiące cytatów, które potwierdzą jego wiarę. I co z tego? Po co komuś coś udowadniać? Czujesz się lepsza od innych?> Nie - zwyczajnie nie lubię wypaczania faktów.Tylko, że fakty nie zawsze stoją po stronie prawdy. Prawda tworzy się tam, gdzie człowiek się rozwija. W kościele przestał się rozwijać - to fakt, ale nauka wcale nie gwarantuje, że nie popadnie w pokusę, np. zależności od nieuczciwych biznesów. Polkinghorne ciekawie pisze, że wielu naukowców to ludzie sfrustrowani, którzy całe życie nad czymś pracują, a zawsze ktoś ich wyprzedzi. Zresztą frustracje dotyczą każdego człowieka ambitnego. Łatwo wtedy zboczyć z drogi, którą się kroczyło. Nie jest wypaczaniem faktów, twierdzenie, że każdy cytat można zinterpretować na wiele możliwych sposób. Ty interpretujesz tak, jak Tobie wygodnie, więc tylko próbuję Cię przekonać, że można je zinterpretować całkiem inaczej. A jeszcze bardziej próbuję Cię przekonać, że nie warto interpretować wcale. Po co? > To fakt i jako taki istnieje, jest. Nie musi być tworzony dla poprawienia czyjegokolwiek samopoczucia.Tak, tylko, że nikt z noblistów nie jest raczej zainteresowany wywoływaniem rewolucji. > Oczywiście. Tyle, że ich wiara nie skutkuje jednocześnie zakazem dyskutowania sensowności tez głoszonych przez ich wiarę.Po co chcesz na ten temat z wierzącym dyskutować? Jaki masz cel poza wykazaniem swojej wyższości? > Jeśli ktoś wierzy w bzdurę dowolnego kalibru - proszę bardzo. Ale jego wiara nie może powodować osłaniania tej bzdury parasolem ochronnym zakazującym weryfikacji tej bzdury.Nawet naukowcy czasami uwierzą w jakąś bzdurę. Newton i Einstein z pewnością by nie mogli się ze sobą dogadać. I wcale nie jest tak, że naukowcy łatwo przeskakują z jednej głoszonej idei do innej. O nie. Potrafią nieraz tkwić w błędzie latami i bronić tego błędu. Właśnie zabieram się za Fredmana "Wolny wybór" - to właśnie o tym błędzie. A człowiek bardzo mądry
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > >A więc ciekawość. A jednak nie wiara?> >No i wreszcie się zgadzam. Ciekawość jest napędem do postępu, doskonalenie siebie i dowiadywania się.> >Ciekawość - tak. Ale to nie jest wcale wiara.> Zgadzam się. Po prostu nie uważam, że wiara jest elementem wykluczającym ciekawość. Choć oczywiście może być. Kwestia indywidualnego podejścia.No tak, ale dzięki tej dyskusji doszliśmy do tego, że jednak nie każda osoba ciekawa świata jest wierząca. Bowiem ciekawość świata to jedno, a wiara to coś innego. Czyli argumenty tego typu już odkładamy do lamuska. > >A więc pomimo, że sam określał siebie jako osobę niewierzącą, oraz pomimo, że wielokrotnie wyrażał swój pogląd o nieistnieniu życia po śmierci - Ty wiesz lepiej i i tak był wierzący...> >Słodkie w sumie.> Moim zdaniem był religijny. Wydaje mi się nawet, że z jego miłością do świata, okazywaną poprzez naukę, widział świat jako realizację boskiego zamysłu, w myśl którego podążanie drogą prawdy, stanowi jedyną możliwą ścieżkę człowieka, który chce niejako przekroczyć człowieka. Chce odrzucić to, co w nim zwierzęce na rzecz zrównania się z bogami.Czyli był wierzący bowiem był ciekawy świata? A co z tym, do czego doszliśmy, że to nie jest tożsame? A czy dla Ciebie wiara Einsteina to punkt honoru, na tyle ważny, że pomimo jego oczywistych (nie wymagających interpretacji) deklaracji, nadal z uporem maniaka przypisujesz mu inne motywacje? > Nie współgra mi to nijak z wojującym ateizmem, który raczej w obecnej wersji nawołuje do rewolucji. Ja nie jestem rewolucjonistką, choć względem samej siebie bywam buntownicza  Ateizm wojujący dąży do pewnego równouprawnienia. Może i niekiedy jest przejaskrawiony, ale to naturalny element tego procesu. Coś jak nieogolone emancypantki. > >Te cytaty nie wymagają skomplikowanej interpretacji, mówią jasno i wyraźnie.> Każda interpretacja jest z założenia zła i nigdy nie odzwierciedla stanu umysłu autora. Myślę, że Leo Strauss by się ze mną zgodził.Czyli nie ma zdań, które mają oczywistą interpretację, a ewentualne inne możliwości są tak mało prawdopodobne, że można je pominąć? Szkoda. Myślałam, że pisząc jak najstaranniej zdania moich publikacji, zawężam problem nieprawidłowej interpretacji do minimum. Jak w takim razie radzimy sobie w środowisku pisanym? Podręczniki, książki, wszystko to można o kant roztrzaść, skoro każde zdanie można dowolnie wypaczyć i nazwać to interpretacją? Nie zgadzam się i koniec. Jeśli ktoś pisze o sobie "od 12 roku życia jestem niewierzący" to nie ma innej interpretacji. > >>Przy okazji: można znaleźć tysiące cytatów, które potwierdzą jego wiarę. I co z tego? Po co komuś coś udowadniać? Czujesz się lepsza od innych?> Tylko, że fakty nie zawsze stoją po stronie prawdy. Prawda tworzy się tam, gdzie człowiek się rozwija.Nie - fakty są. Mylne może być nasze wyobrażenie o nich, ale nie zmienia to faktu, że fakty po prostu istnieją, lub może istniały, jeśli już nie istnieją. > Polkinghorne ciekawie pisze, że wielu naukowców to ludzie sfrustrowani, którzy całe życie nad czymś pracują, a zawsze ktoś ich wyprzedzi.Jeśli nie mówimy o publikacji zanim ja zdążę, to nie ma znaczenia. My tworzymy pewne dane, inni wykorzystują je i idą dalej. Nie rozumiem frustracji, ale może za 20 lat zrozumiem. Albo nie, bowiem moi nauczyciele nie mają z tym problemu. > Nie jest wypaczaniem faktów, twierdzenie, że każdy cytat można zinterpretować na wiele możliwych sposób. Ty interpretujesz tak, jak Tobie wygodnie, więc tylko próbuję Cię przekonać, że można je zinterpretować całkiem inaczej.Nie zgadzam się. Istnieją zdania w których doszukiwanie się alternatywnych znaczeń jest wypaczaniem. "Jestem kobietą" - jak inaczej niż stwierdzenie, że ja jestem kobietą możesz to zinterpretować? Einstein powiedział wprost "od 12 roku zycia jestem niewierzący" i "nie wierzę w życie po śmierci". Jak inaczej można to zinterpretować? > >To fakt i jako taki istnieje, jest. Nie musi być tworzony dla poprawienia czyjegokolwiek samopoczucia.> Tak, tylko, że nikt z noblistów nie jest raczej zainteresowany wywoływaniem rewolucji.Jesteś pewna? Każdy z nich robi rewolucję - pokazuje nam to, co wie o świecie. Wiedza to rewolucja. Np. Noblista określa w jaki sposób doszło do abiogenezy. Czy to nie jest rewolucja? I jak się to ma do sedna wypowiedzi? Z grona osób, które zaszły w nauce najdalej, większość to osoby niewierzące. A więc ciekawość świata i nauka nie wymaga religii, co więcej - zwykle wiąże się z ateizmem. > Po co chcesz na ten temat z wierzącym dyskutować? Jaki masz cel poza wykazaniem swojej wyższości?Dyskusja jest i będzie. Np. w sprawie in vitro. W sprawie religii i krzyży w szkole. W sprawie podatków i rozliczeń majątkowych kościoła, które okradają kraj. W sprawie legalizacji innych form związków niż małżeństwo. Takie dyskusje wymagają określenia pewnych założeń podstawowych. Jednym z założeń osób wierzących jest "bo ja tak wierzę, a o wierze nie dyskutuje się - jak o gustach". > Nawet naukowcy czasami uwierzą w jakąś bzdurę. Newton i Einstein z pewnością by nie mogli się ze sobą dogadać. I wcale nie jest tak, że naukowcy łatwo przeskakują z jednej głoszonej idei do innej. O nie. Potrafią nieraz tkwić w błędzie latami i bronić tego błędu. Właśnie zabieram się za Fredmana "Wolny wybór" - to właśnie o tym błędzie. A człowiek bardzo mądry  Oczywiście. Jednak żadnej z tych bzdur nie da się porównać do boga wysyłającego syna na kaźnię po to, aby przebłagać samego siebie, w dodatku wsadzonego do brzucha dziewicy, a istotne jest, że ta dziewica na zawsze musiała pozostać dziewicą.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | >3. Moja wiara - moja sprawa.
To po co się z nią obnosisz?
>5. Za kolejnym minusem liliac czuję, że to strasznie bezkompromisowa osoba. Z takimi ludźmi nie ma o czym rozmawiać. Podobnie, jak z katolikami.
A w czym przejawia się twój pęd do kompromisu? Niech zgadnę w: kompromis tak, ale na moich warunkach?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | >>3. Moja wiara - moja sprawa. >To po co się z nią obnosisz?
Jeśli kwestionowanie dogmatu "Boga nie ma" to obnoszenie się ze swoją wiarą, to gratuluję. Zabawne, bo wszyscy znajomi uważają mnie za ateistkę, a od Ciebie się dowiaduję, że obnoszę się ze swoją wiarą, tylko dlatego, że nie chcę uznawać jakiegokolwiek dogmatu? Straszne!
>>5. Za kolejnym minusem liliac czuję, że to strasznie bezkompromisowa osoba. Z takimi ludźmi nie ma o czym rozmawiać. Podobnie, jak z katolikami. >A w czym przejawia się twój pęd do kompromisu? Niech zgadnę w: kompromis tak, ale na moich warunkach?
A jakie są Twoje warunki? Chętnie się z nimi zapoznam. Mój warunek to: neutralność światopoglądowa państwa, ale nie jednostki. Neutralność to nie to samo, co ateizm. Przynajmniej w moim słowniku.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Ignorancja (4718 punktów) | > Jeśli kwestionowanie dogmatu "Boga nie ma" to obnoszenie się ze swoją wiarą, to gratuluję. Zabawne, bo wszyscy znajomi uważają mnie za ateistkę, a od Ciebie się dowiaduję, że obnoszę się ze swoją wiarą, tylko dlatego, że nie chcę uznawać jakiegokolwiek dogmatu? Straszne!Coś Ci przypomnę: Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI. Wolność jest możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej doprowadzimy świat do paranoi technologicznej.www.racjonalista.pl/forum.php/s,356072#w359859To zdaje się Ty wyprodukowałaś, więc bądź tak miłą i nie kłam. > A jakie są Twoje warunki? Chętnie się z nimi zapoznam.> Mój warunek to: neutralność światopoglądowa państwa, ale nie jednostki. Neutralność to nie to samo, co ateizm. Przynajmniej w moim słowniku.Mój warunek to przyzwoitość, którą sama postulowałaś w tym wątku. Kłamców i manipulatorów trudno uznać za ludzi przyzwoitych.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | > >Jeśli kwestionowanie dogmatu "Boga nie ma" to obnoszenie się ze swoją wiarą, to gratuluję. Zabawne, bo wszyscy znajomi uważają mnie za ateistkę, a od Ciebie się dowiaduję, że obnoszę się ze swoją wiarą, tylko dlatego, że nie chcę uznawać jakiegokolwiek dogmatu? Straszne!> Coś Ci przypomnę:> Bez Boga doszłam do muru, za którym nie ma nic, prócz zetknięcia się z własną świadomością. Z Bogiem wierzę, że nie jesteśmy zorganizowani hierarchicznie, ale że JESTEŚMY WOLNI. Wolność jest możliwa tylko z Absolutem, tj. z wzięciem pod uwagę istnienia jakiejś siły ponad nami, inaczej doprowadzimy świat do paranoi technologicznej.www.racjonalista.pl/forum.php/s,356072#w359859> To zdaje się Ty wyprodukowałaś, więc bądź tak miłą i nie kłam.A co niby jest tym kłamstwem, bo nie bardzo rozumiem? > >A jakie są Twoje warunki? Chętnie się z nimi zapoznam.> >Mój warunek to: neutralność światopoglądowa państwa, ale nie jednostki. Neutralność to nie to samo, co ateizm. Przynajmniej w moim słowniku.> Mój warunek to przyzwoitość, którą sama postulowałaś w tym wątku. Kłamców i manipulatorów trudno uznać za ludzi przyzwoitych.Nazywanie kogoś kłamcą i manipulatorem to Twoja przyzwoitość? Gratuluję! Pragnę też pogratulować robienia ze mnie jakiegoś potwornego, pozbawionego zasad człowieka. Nie wiem czy śmiać się czy płakać? Podłością jest doszukiwanie się w każdej mojej wypowiedzi złych intencji czy zamiarów, zamiast próby konstruktywnej dyskusji. Po liliac jesteś drugą osobą, której daję ignora. Nadal twierdzę, że to po prostu klon.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | Minus za tego klona. Reszta poza standardową pocieszność nie wykracza.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Ignorancja (4718 punktów) | >A co niby jest tym kłamstwem, bo nie bardzo rozumiem? No więc właśnie, z Tobą się nie da inaczej jak ad personam.
Twierdziłaś, że twoja wiara jest twoja sprawą. Spytałam: po co się z nia obnosisz? Odpowiedziałaś pokrętnie, może zapominając o swych poprzednich wpisach, że nie jest obnoszeniem się wiarą negowanie dogmatu o "nieistnieniu boga" (twoje słowa) Na to zacytowałam Ci twe własne słowa, w których nie negujesz bynajmniej "nieistnienia boga", tylko jak najbardziej jednoznacznie czynisz deklarację wiary, o którą Cię nikt nie prosił. Tak więc jest zasadnym stwierdzenie, że się z ową wiarą obnosisz. Koniec. Kropka. Normalni ludzie pamiętają co wypisują w tak istotnej kwestii jak światopogląd. Albo więc celowo zakłamujesz swoje wypowiedzi, bo tak ci akurat wygodnie, albo ... ktoś ci już kiedyś zasugerował, iż zachowujesz się jak ktoś z rozdwojeniem jaźni. Wybieraj, co ci bardziej pasuje. Albo szaleństwo, albo perfidna manipulacja. Innej alternatywy brak.
>Podłością jest doszukiwanie się w każdej mojej wypowiedzi złych intencji czy zamiarów, zamiast próby konstruktywnej dyskusji. Pierwej się zdeklaruj. Z szaleńcem nie będę dyskutować, bo i tak nie będzie odbioru. Z manipulatorem mogę chwilkę, potem są odpowiednie władze, by ograniczyć takie zapędy.
>Po liliac jesteś drugą osobą, której daję ignora. Nadal twierdzę, że to po prostu klon.
Prawda w oczka kole, zatem dostrzegasz coś z rzeczywistości. Wykluczamy szaleństwo? Cóż pozostaje? "Przyzwoitość" manipulatora?
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >A-teizm oznacza brak wiary. Ale nie oznacza 100% wiary / pewności w nieistnienie. Nieprawda. Ateizm stoi na stanowisku, że bogowie nie istnieją.
>Słowem, można zakładać niewielką możliwość omyłki, dajmy na to 0,00001% szans, ale być ateistą, który swoje poglądy i życie układa bez hipotezy boga. To już raczej jest agnostycyzm.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>A-teizm oznacza brak wiary. Ale nie oznacza 100% wiary / pewności w nieistnienie. >Nieprawda. Ateizm stoi na stanowisku, że bogowie nie istnieją. >>Słowem, można zakładać niewielką możliwość omyłki, dajmy na to 0,00001% szans, ale być ateistą, który swoje poglądy i życie układa bez hipotezy boga. >To już raczej jest agnostycyzm. > Agnostycyzm oznacza niemożność weryfikacji. Czyli - nie wiem, czy istnieje, bo tego wiedzieć nie można. Ja twierdzę, że można. Póki co, nie wykazano śladów aktywności bożej. Jak się coś zmieni - przewartościuję moją opinię.
Tak samo nie wierzę w wiele innych rzeczy. Nie wierzę we wróżki zębuszki. Ale jak pojawią się zweryfikowane doniesienia o ich istnieniu i aktywności - zastanowię sie raz jeszcze. Z tym, że nawet co do wróżek zębuszek nie postawię głowy, że gdzieś na świecie - wszechświecie, nie pojawi się mała babcia płacąca za zęby... A nóż widelec... No, ale póki co, zakładam spokojnie że ich nie ma.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >>>Słowem, można zakładać niewielką możliwość omyłki, dajmy na to 0,00001% szans, ale być ateistą, który swoje poglądy i życie układa bez hipotezy boga. >>To już raczej jest agnostycyzm. >> >Agnostycyzm oznacza niemożność weryfikacji. Czyli - nie wiem, czy istnieje, bo tego wiedzieć nie można. >Ja twierdzę, że można. Jeżeli zakładasz choćby 0,00001% szans na jego istnienie to jednocześnie uznajesz niemożność weryfikacji tego faktu.
>Póki co, nie wykazano śladów aktywności bożej. Jak się coś zmieni - przewartościuję moją opinię. Wszystko zależy o jakim bogu rozmawiamy. Jeśli mówimy, jak zakładaja np. chrześcijanie, o Bogu który jest ponad ludzkim poznaniem to z samego założenia nie można zweryfikować jego istnienia metodami naukowymi.
>Tak samo nie wierzę w wiele innych rzeczy. Nie wierzę we wróżki zębuszki. Ale jak pojawią się zweryfikowane doniesienia o ich istnieniu i aktywności - zastanowię sie raz jeszcze. Może należy się zastanowić co oznacza słowo "wierzyć"? Czy wierzyć to być przekonanym, że coś istnieje, czy też być pewnym, mieć dowody? Czy wg Ciebie istnieje życie poza Ziemią?
|
|
| | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Logik (812 punktów) | Zwracam uwagę na kwestię, która bardzo często jest źle rozumiana:
otóż jest różnica pomiędzy stwierdzeniami: - dostanę 70% jabłek - jest 70%% prawdopodobieństwa, że dostanę jabłka
Pomimo pozorów, że i tu i tu mamy do czynienia z %, to PRAWDOPODOBIEŃSTWO dotyczy tylko drugiej wersji.
Jeżeli chodzi o kwestie istnienia lub nieistnienia Boga, to nie ma znaczenia, czy to prawdopodobieństwo określimy jako 0,000001%, czy też 99,9999999% - tak naprawdę stwierdzamy jedynie, że tego NIE WIEMY, a określenie liczbowe jest bez sensu i odzwierciedla jedynie subiektywne nastawienie emocjonalne.
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >Jeżeli chodzi o kwestie istnienia lub nieistnienia Boga, to nie ma znaczenia, czy to prawdopodobieństwo określimy jako 0,000001%, czy też 99,9999999% - tak naprawdę stwierdzamy jedynie, że tego NIE WIEMY, a określenie liczbowe jest bez sensu i odzwierciedla jedynie subiektywne nastawienie emocjonalne. Nie zgadzam się. W oparciu o wysokość prawdopodobieństwa układa się wszystko - plany, życie, poglądy. Interakcje międzyludzkie. Podejmuje sie czynności lub nie. Tak naprawdę większość naszych spraw opiera się na balansie ryzyka i szans.
Logika jest niezmiernie ważna. Ale nie logika zero-jedynkowa.
Dla przykładu: Istnieje środek transportu, który związany jest z ryzykiem wypadku i śmierci. (czyli normalka) Pytanie - uznajemy go za bezpieczny czy nie? Uważasz, że nie można go uznać za bezpieczny, nawet jeśli ryzyko wyniesie 0,0000001% szans na zgon? Czy też stwierdzisz, że nie można go uznać za bezpieczny? Jeśli nie uznamy go za bezpieczny, to NAPRAWDĘ nie widzisz różnicy porównując go z takim, gdzie ryzyko zgonu wynosi 30% albo 99,999%?
Oczywiście - nasze szacunki liczbowe są subiektywne - moje 0,00001% to był wyraz mojego stanowiska. Ale stanowisko to oparte jest na dowodach - obecność boga nie wychodzi w badaniach. Co więcej - nie wychodzi i w zwykłej analizie faktów.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Logik (812 punktów) | Oczywiście, jak to u "racjonalistów" bywa, kompletnie nie zrozumiałaś MOJEJ wypowiedzi ...
Nie pisałem o prawdopodobieństwo w kontekście podejmowania praktycznych decyzji życiowych, tylko w kontekście ZNACZENIA słowa "prawdopodobieństwo".
Czy widzisz różnicę między zdaniami: - w katastrofie zginęło 70% pasażerów - prawdopodobieństwo, że ktoś zginie w katastrofie wynosi 70%
Widzisz różnicę, czy nie ?
Jeżeli NIE, to ci POMOGĘ:
różnica polega na tym, że dopóki zdarzenie nie zostało "zrealizowane", to określenie prawdopodobieństwa nie ma znaczenie. A gdy już do niego dojdzie, to pasażer, który zginął nie może twierdzić, że on nadal żyje, tylko "w 70 procentach" ....
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >Oczywiście, jak to u "racjonalistów" bywa, kompletnie nie zrozumiałaś MOJEJ wypowiedzi ... >Nie pisałem o prawdopodobieństwo w kontekście podejmowania praktycznych decyzji życiowych, tylko w kontekście ZNACZENIA słowa "prawdopodobieństwo". >Czy widzisz różnicę między zdaniami: >- w katastrofie zginęło 70% pasażerów >- prawdopodobieństwo, że ktoś zginie w katastrofie wynosi 70% >Widzisz różnicę, czy nie ? >Jeżeli NIE, to ci POMOGĘ: Oczywiście że widzę, nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że oszacowywanie prawdopodobieństwa zajścia są bez znaczenia! >różnica polega na tym, że dopóki zdarzenie nie zostało "zrealizowane", to określenie prawdopodobieństwa nie ma znaczenie. No a moim zdaniem ma! Dlatego prowadzi się tego typu statystyki - powiedz agencjom ubezpieczeniowym, że ich podstawa działalności to nic nie warte bajdurzenia. >A gdy już do niego dojdzie, to pasażer, który zginął nie może twierdzić, że on nadal żyje, tylko "w 70 procentach" ....
I w kółko to samo. Nawiasem mówiąc - nie traktuj ludzi jak kretynów. Zarzucasz niezrozumienie różnicy, a sam chyba nie czytasz odpowiedzi do końca.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Zwracam uwagę na kwestię, która bardzo często jest źle rozumiana: >otóż jest różnica pomiędzy stwierdzeniami: >- dostanę 70% jabłek >- jest 70%% prawdopodobieństwa, że dostanę jabłka >Pomimo pozorów, że i tu i tu mamy do czynienia z %, to PRAWDOPODOBIEŃSTWO dotyczy tylko drugiej wersji. To oczywiste, a nawet trywialne. Tylko jak się to ma do pojęć ateizm - agnostycyzm.
>Jeżeli chodzi o kwestie istnienia lub nieistnienia Boga, to nie ma znaczenia, czy to prawdopodobieństwo określimy jako 0,000001%, czy też 99,9999999% - tak naprawdę stwierdzamy jedynie, że tego NIE WIEMY, a określenie liczbowe jest bez sensu i odzwierciedla jedynie subiektywne nastawienie emocjonalne. Stwierdzenie NIE WIEMY jest bliższe agnostycyzmowu niż ateizmowi.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >Stwierdzenie NIE WIEMY jest bliższe agnostycyzmowu niż ateizmowi. Ale stwierdzenie - nie wierzę, bo niemal na pewno nie ma, ale zakładam niewielką możliwość pomyłki w tej sprawie, niemniej uważam, że moja omyłka (o ile jest) jest niemal na pewno bez znaczenia - to już nie jest agnostycyzm.
Zwyczajnie - irytuje mnie podpinanie ateizmu pod agnostycyzm z powodu racjonalnego traktowania własnych poglądów (a więc brak zadufania i przekonanie, że tylko krowa nie zmienia poglądów, a my własne dostosowujemy do rzeczywistości) oraz faktycznie opieranie się na danych z otaczającego nas świata. Jestem ateistką. Czy jeśli otwarcie przyznam, że jeśli zaistnieją dowody, to zmienię zdanie, to przez to moje poglądy są inne?
Po za tym jeszcze raz i do znudzenia - agnostycyzm zakłada niemożliwość weryfikacji, a to coś innego niż stwierdzenie, że póki co nie ma dowodów.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Wojciech Hawryluk (784 punktów) | >Jeżeli chodzi o kwestie istnienia lub nieistnienia Boga, to nie ma znaczenia, czy to prawdopodobieństwo określimy jako 0,000001%, czy też 99,9999999% - tak naprawdę stwierdzamy jedynie, że tego NIE WIEMY, a określenie liczbowe jest bez sensu i odzwierciedla jedynie subiektywne nastawienie emocjonalne.
Żeby liczyć prawdopodobieństwo istnienia czegoś, co nazywasz słowem "Bóg", najpierw trzeba wskazać, co nazywasz tym słowem. Uogólniając, przynajmniej od Hume'a wiemy, że wiedza empiryczna jest tylko prawdopodobna, nigdy pewna. Gdy zamknę oczy nie mogę dać stuprocentowej gwarancji, że mój monitor dalej stoi na biurku przede mną. Ale czy mogę powiedzieć, że NIE WIEM, czy monitor stoi wciąż na biurku? Chyba lekka przesada. Ot, zabawy słówkami... Uważam, za Quine'em, że przede wszystkim liczy się skuteczność języka używanego do opisu świata. Jaką ma język religijny?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>>>Słowem, można zakładać niewielką możliwość omyłki, dajmy na to 0,00001% szans, ale być ateistą, który swoje poglądy i życie układa bez hipotezy boga. >>>To już raczej jest agnostycyzm. >>> >>Agnostycyzm oznacza niemożność weryfikacji. Czyli - nie wiem, czy istnieje, bo tego wiedzieć nie można. >>Ja twierdzę, że można. >Jeżeli zakładasz choćby 0,00001% szans na jego istnienie to jednocześnie uznajesz niemożność weryfikacji tego faktu. Oczywiście - ja zakładam możliwość weryfikacji, a dlaczego by nie? Nie wierzę w istnienia nieweryfikowalne. >>Póki co, nie wykazano śladów aktywności bożej. Jak się coś zmieni - przewartościuję moją opinię. >Wszystko zależy o jakim bogu rozmawiamy. Jeśli mówimy, jak zakładaja np. chrześcijanie, o Bogu który jest ponad ludzkim poznaniem to z samego założenia nie można zweryfikować jego istnienia metodami naukowymi. Istnienie, które jest nieweryfikowalne oznacza totalny brak interakcji z rzeczywistością weryfikowalną. Jeśli w jakikolwiek sposób te rzeczywistości oddziałują na siebie - można tą interakcję wykryć. Jeśli nie wykrywa się tego - zapewne to dlatego, że interakcji brak, a więc pewnie i tamtego istnienia. >>Tak samo nie wierzę w wiele innych rzeczy. Nie wierzę we wróżki zębuszki. Ale jak pojawią się zweryfikowane doniesienia o ich istnieniu i aktywności - zastanowię sie raz jeszcze. >Może należy się zastanowić co oznacza słowo "wierzyć"? Czy wierzyć to być przekonanym, że coś istnieje, czy też być pewnym, mieć dowody? >Czy wg Ciebie istnieje życie poza Ziemią? Według mnie pewnie tak - albo kiedyś istniało, albo zaistnieje. Dlaczego nie? Wszechświat jest tak niewyobrażalnie duży, że nie wierzę, aby nasza planetka miała być unikatem.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Lodowy (1486 punktów) | >Istnienie, które jest nieweryfikowalne oznacza totalny brak interakcji z rzeczywistością weryfikowalną. Jeśli w jakikolwiek sposób te rzeczywistości oddziałują na siebie - można tą interakcję wykryć. Jeśli nie wykrywa się tego - zapewne to dlatego, że interakcji brak, a więc pewnie i tamtego istnienia. Pisząc prosto zakładasz istnienie tylko tego co można zweryfikować. Fizycy posługuja się pojęciem n-wymiarów. Nigdy nie zweryfikujemy niczego poza 3 (ewentualnie 4 - czas) wymiarami. Nie dowiemy się czy istnieje 4 wymiar czy też jest to pojęcie stworzone na potrzeby modelu fizycznego. >>Czy wg Ciebie istnieje życie poza Ziemią? >Według mnie pewnie tak - albo kiedyś istniało, albo zaistnieje. Dlaczego nie? Wszechświat jest tak niewyobrażalnie duży, że nie wierzę, aby nasza planetka miała być unikatem. Innymi słowy wierzysz w istnienie życia poza Ziemią. Bo przecież nie ma na to dowodów, a majac na uwadze odległości we wszechswiecie i krótkotrwałość ludzkości, nie uda się nam tego zweryfikować.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | >>Istnienie, które jest nieweryfikowalne oznacza totalny brak interakcji z rzeczywistością weryfikowalną. Jeśli w jakikolwiek sposób te rzeczywistości oddziałują na siebie - można tą interakcję wykryć. Jeśli nie wykrywa się tego - zapewne to dlatego, że interakcji brak, a więc pewnie i tamtego istnienia. >Pisząc prosto zakładasz istnienie tylko tego co można zweryfikować. Fizycy posługuja się pojęciem n-wymiarów. Nigdy nie zweryfikujemy niczego poza 3 (ewentualnie 4 - czas) wymiarami. Nie dowiemy się czy istnieje 4 wymiar czy też jest to pojęcie stworzone na potrzeby modelu fizycznego. Oczywiście - póki co istnieją takie hipotezy, ale jeśli ich nie zweryfikowano, to nie oznacza, że są one faktycznie niemożliwe do weryfikacji. Może nie w tej pięciolatce, ale moim zdaniem mocno naciągane jest stwierdzenie, że na pewno ich weryfikacja jest niemożliwa. Możliwe, że nie znamy odpowiednich technologii.
>>>Czy wg Ciebie istnieje życie poza Ziemią? >>Według mnie pewnie tak - albo kiedyś istniało, albo zaistnieje. Dlaczego nie? Wszechświat jest tak niewyobrażalnie duży, że nie wierzę, aby nasza planetka miała być unikatem. >Innymi słowy wierzysz w istnienie życia poza Ziemią. Bo przecież nie ma na to dowodów, a majac na uwadze odległości we wszechswiecie i krótkotrwałość ludzkości, nie uda się nam tego zweryfikować. Owszem - zakładanie czegokolwiek można określić wiarą. Ale widzisz - moje założenie opieram na jednym przypadku, jaki znam, istniejącego życia we Wszechświecie.
Założenie jest inne - warunki istniejące na Ziemi mogły wystąpić i w innym miejscu Wszechświata. A z bogiem takiego wnioskowania nie można przeprowadzić, bowiem nie znamy ani jednego przypadku boga.
BTW - czy jeśli zbadasz kroplę wody i w niej znajdziesz pantofelka, to zakładasz, że w jeziorku, z którego pobrałeś wodę są pantofelki? Czy też musisz wyciągać każdego po kolei, aby to potwierdzić, bo może ten wyciągnięty to akurat ten jedyny / ostatni i już ich nie ma?
|
|
| | | | | |  | | Iwona Przybyła (801 punktów) | Jeszcze jedno na koniec mojej bytności na tym forum - stowarzyszającym ludzi tolerancyjnych i otwartych na dyskusje, nawet jeśli nie rozwijają się one po ich myśli:
"All religions, arts and sciences are branches of the same tree. All these aspirations are directed toward ennobling man's life, lifting it from the sphere of mere physical existence and leading the individual towards freedom." Albert Einstein
Życzę udanej podróży, zgodnie z intencjami Einsteina, bo był on wizjonerem i to wcale nie ateistycznym!
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | > Albert Einstein> Życzę udanej podróży, zgodnie z intencjami Einsteina, bo był on wizjonerem i to wcale nie ateistycznym!Hmm... Einstein był najpełniejszym ateistą, jakiego można sobie wyobrazić - nawiasem mówiąc
|
|
6 na 6 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Proszę o zmianę nicka, gdyż jest u nas na forum Kowalska, która zapewne nie życzyłaby sobie, aby ktoś ją utożsamiał z odgrzewanymi kotletami o "Bogu" Einsteina.
|
|
 | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | > Proszę o zmianę nicka, gdyż jest u nas na forum Kowalska, która zapewne nie życzyłaby sobie, aby ktoś ją utożsamiał z odgrzewanymi kotletami o "Bogu" Einsteina.
Faktycznie sobie nie życzę. I bardzo dziękuję za interwencję.
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
 | 1 na 1 | agnieszka.75 (8 punktów) | Sprawdziłam. użytkownik kowalska: Data zarejestrowania: 2008-01-12 www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,23350użytkownik Kowalska: Data zarejestrowania: 2009-04-24 www.racjonalista.pl/index.php/s,47/k,31547W związku z tym użytkownik o nicku "Kowalska" powinien wreszcie przestać podszywać się pod użytkownika o nicku "kowalska". Liczę na to, że moderatorzy podejmą stanowcze działania. Nie chciałabym kiedyś dowiedzieć się że jakaś "podróbka" śmie używać mojego nicka. Niech prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość sprawiedliwością jest.
|
|
|  | 2 na 2 | drHaust (737 punktów) |
> Liczę na to, że moderatorzy podejmą stanowcze działania. Nie chciałabym kiedyś dowiedzieć się że jakaś "podróbka" śmie używać mojego nicka.> Niech prawo znaczy prawo, a sprawiedliwość sprawiedliwością jest.> wow! zarejestrowana: 2008-01-12 a głos wydala 2010-10-15! hm, jakieś cuda nam się tu pojawiać zaczynają jak milcząca niewiasta  ?
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| |  | | agnieszka.75 (8 punktów) | > jakieś cuda nam się tu pojawiać zaczynają jak milcząca niewiasta ? Czyżby kolega Haust był seksistą, czy tylko usiłuje za dowcipnego uchodzić? Nieudolnie kolego. Nieudolnie.
|
|
| | |  | | drHaust (737 punktów) | >>Nieudolnie kolego. Nieudolnie. > oczywiście, że nieudolnie, ale widzę już talenty większe i oczekuje ciekawych przykładów!
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | |  | 1 na 1 ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | > > jakieś cuda nam się tu pojawiać zaczynają jak milcząca niewiasta ?> Czyżby kolega Haust był seksistą, czy tylko usiłuje za dowcipnego uchodzić?> Nieudolnie kolego. Nieudolnie.Ja absolutnie seksistą nie jestem, ale to, że kobiety dużo mówią, ma podobno znaczenie ewolucyjne. Mianowicie kobiety wychowywały dzieci i uczyły je mówić, stąd mają genetyczną potrzebę gadania dużo i nie zawsze na temat. Faceci mówią mniej, za to bardziej rzeczowo. Jest to oczywiście teoria stworzona przez mężczyznę (nie pamiętam autora).
|
|
| |  | 2 na 2 | kowalska (18 punktów) |
> zarejestrowana: 2008-01-12 a głos wydala 2010-10-15! hm, jakieś cuda nam się tu >pojawiać zaczynają jak milcząca niewiasta ?Widocznie cuda się zdarzają  Dlaczego milczę? Bo jestem obserwatorką. Czasami siedząc w ciszy i z boku więcej zobaczysz niż będąc w samym środku akcji... Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | |  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Nick nowej Pani kowalskiej został zmieniony. Od kolejnej wypowiedzi powinno się pojawiać wanda_kowalska. Dziękuję za współpracę i witam na forum.
|
|
| | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Miło
|
|
| | | |  | 3 na 3 | wanda_kowalska (18 punktów) | > Nick nowej Pani kowalskiej został zmieniony. Od kolejnej wypowiedzi powinno się pojawiać wanda_kowalska. Dziękuję za współpracę i witam na forum. Dziękuję  Błyskawiczna reakcja... podziwiam. Wanda
|
|
|  | 1 na 1 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Nowa-stara kowalska nie ma na forum "historii", więc ważniejsze tutaj jest zaistnienie w Racjonaliście a nie założenie konta. Do dziś kowalska zarejestrowana 12 stycznia 2008 miała 0 aktywności na koncie Racjonalisty. Dwa takie same funkcjonować nie mogą, bo będą forumowiczów wprowadzać w błąd.
|
|
|  | 3 na 3 | maruda (5550 punktów) | § 1. Uczestnikiem Forum Racjonalisty, zwanym dalej Forum, staje się każda osoba z chwilą umieszczenia pierwszej wypowiedzi na Forum.
Dura lex, sed lex
|
|
| setarkos (10757 punktów) | Tytuł brzmi zachęcająco. Co prawda omijam teksty zawierające "Boga", ale skoro w tytule, to może tylko marketing.. Jednak jeśli Einstein, autor czy czytelnik 'naprawdę' chcą znać boskie myśli, to lekturę porzucam. Pytania o boskość nieuchronnie kojarzę z sytuacją matematyka z jakiegoś żartu, który otoczywszy się 'z grubsza' granicą stwierdził, że teraz jest na zewnątrz świata (i będzie go badać). Fizyk nie zaczyna pracy od zawiłości logicznej, filozof zaś nie twierdzi, że jest tam gdzie go nie ma.
P.S. Czytałem kiedyś fragmenty korespondencji Einsteina i dyskusji z innymi uczonymi. Ciekawe czy zostały wydane w jednej pozycji - byłbym wdzięczny za informację.
Pozdrawiam
|
|
 | ancykryst przegrzeszony (526 punktów) (zablokowany) | >Czytałem kiedyś fragmenty korespondencji Einsteina i dyskusji z innymi uczonymi. Ciekawe czy zostały wydane w jednej pozycji - byłbym wdzięczny za informację. >Pozdrawiam ,,Einstein w wypowiedziach i cytatach'', czy jakoś tak. Wydawcy ani autora nie pamiętam.
|
|
1 na 1 | apud (4399 punktów) | >Trafiłam na pewną książkę, która mnie zaintrygowała. Przeczytałam raz kilka miesięcy temu, teraz >czytam po raz drugi. "Bóg Einsteina" Tadeusza Niwińskiego >Znacie? Jeśli nie, to polecam. Według mnie to nowe spojrzenie na naturę podziałów
Kowalska, ile razy tłumaczyłem tobie ze po pijaku zawsze łapiesz sie za jakieś głupoty?
|
|
 | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | Ale to nie jest prawdziwa Kowalska. Prawdziwa Kowalska właśnie z rexusem o arbuzach rozprawia.
|
|
|  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Ale to nie jest prawdziwa Kowalska. Prawdziwa Kowalska właśnie z rexusem o arbuzach rozprawia.
Dokładnie. Szczęście chociaż, że ja przez "K", no i ilość punktów widać. Bosz.... Że ludziom się tak chce...
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Trafiłam na pewną książkę, która mnie zaintrygowała. Przeczytałam raz kilka miesięcy temu, teraz >czytam po raz drugi. "Bóg Einsteina" Tadeusza Niwińskiego >Znacie? Jeśli nie, to polecam. Spotykają się dwie koleżanki. - Słuchaj Adam ma imieniny, trzeba by coś mu kupić. - Może książkę? - Książkę to on już ma.
Miła Pani Kowalska, książek o Einsteinie, a w tym o wielce wątpliwym dopuszczaniu, przez niego, ingerencji zewnętrznej inteligencji wobec rzeczywistości dostępnej ludziom napisano już wiele i mam ogromne wątpliwości, czy Niwiński odkrył Amerykę. Oczywiście do polecanej pozycji zajrzę, ale już to co Pani o niej napisała zdecydowanie do tego zniechęca. Ludzie zdecydowanie dzielą alternatywnie na wierzących lub nie. Einstein należał do niewierzących.
Tak, trochę dla żartu. Jestem zdecydowanym bezbożnikiem - "Głeboko wierzącym ateistą". Proszę zajrzeć do historii moich wypowiedzi na naszym forum ile tam razy boskie imię przywoływałem. Jak Boga kocham, było tego co najmniej kilkadziesiąt razy.
Na Rany Boskie, kulturalny człowiek, gdy mu kamień na nogę spadnie to woła Jezus-Maria, a nie ku_wa mać i nie staje się przez to bardziej religijny. Uduchowiony poeta wcale w duszę wierzyć nie musi.
Tak, Pani Kowalska już dawno zwróciliśmy uwagę na to co napisał Albert Einstein.
@@@ .
|
|
 | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Tak, Pani Kowalska już dawno zwróciliśmy uwagę na to co napisał Albert Einstein. @@@
Odpowiadaj według nicka. Nie odpowiadałeś Pani Kowalskiej (czyli mnie), tylko Pani kowalskiej.
Niech Moderacja coś z tym zrobi... Plissss...
Pomoc terapeutyczna oraz psychologiczna - całodobowo.
|
|
 | 4 na 4 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uważam, że nie powinno się wołać "Jezus Maria". Trzeba dbać o ateistyczne przekleństwa. Ja już się wyrobiłem. Niekiedy (jako, że nie mam nic przeciwko prostytutkowm) wołam na przykład "Na Dżeusa!", gdyż w niego nikt nie wierzy. Dobre są chińskie przekleństwa. Na przykład - "nasikaj i przejrzyj się w tym". W słowie oznaczającym męski członek też nie ma nic wulgarnego tak naprawdę, bo co mnie obchodzi iż dla transcendentnych chrześcijan seks jest czymś straszliwym? Hindus z kolei przekleństwa dotyczące członka wziąłby za dobrą monetę, gdyż Sziwa jest megaczłonkiem. Więc nie mógłbym w ten sposób też skląć Hindusa. Jeśli chodzi o zakrzyknięcie "Rany (boskie)", to wywołuje się mękę pańską na krzyżu i osoba, która mówi "rany!" kojarzy mi się z mszą świętą. Zatem warto sobie opracować zestaw przekleństw i zakrzyknięć. Bez "Rany!", "Jezus Maria!", "Dzizus!" etc. Ludzie w Indiach powiadają, iż świat trzeba zacząć zmieniać od siebie. Te wszystkie "Rany" i "Jezusmarie" to trochę jak krzyże w laickich (z założenia szkołach). Czasem testuję purnonsensowne zakrzyknięcie "Na wszystkich bogów ateizmu!" (zamiast "Jezus Maria"). Oznacza przyznanie się do własnej wpadki, fajnie też działa na osoby mniej lub bardziej teizujące, których w Europie nie brakuje (90%?). Już sama liczba mnoga słowa "bóg" fajnie działa
|
|
2 na 2 | Kuba Śruba (3184 punktów) | Autor na swojej stronie ( www.tadeuszniwinski.pl/) tak reklamuje książkę: Cytat:"Bóg Einsteina" jest najnowszą publikacją Autora wydaną przez Wydawnictwo Złote Myśli. Stanowi ona niezwykłe i kontrowersyjne dla wielu spojrzenie na kwestie związane z wiarą, religią, jej wpływem na sukces i rozwój każdego człowieka. Skierowana jest do ludzi otwartych, ambitnych i czujących, że coś w ich życiu jest "nie tak". oraz Cytat:Tak! Zamawiam publikację "Bóg Einsteina", dzięki której odkryję wpływ religii na rozwój osobisty i samodzielnie wybiorę własną ścieżkę, która doprowadzi mnie do prawdziwego sukcesu. Wygląda to na polski "Sekret" czy "Alchemika", a nie rzetelną analizę poglądów Einsteina
Jak mogę uwierzyć w Boga, gdy właśnie w zeszłym tygodniu mój język wkręcił się w wałek elektrycznej maszyny do pisania? - W. Allen
|
|
 | 2 na 2 | wanda_kowalska (18 punktów) |
> Wygląda to na polski "Sekret" czy "Alchemika", a nie rzetelną analizę poglądów >EinsteinaTo nie jest analiza poglądów Einsteina, to są poglądy Pana Niwińskiego  Pozdrawiam Wanda
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Niestety, tak to jest, jak nieopatrznie używa się słów, których najczęstsze znaczenie jest zupełnie sprzeczne z wolą używającego... Ja uwielbiam te teksty o bogu Einsteina, zwłaszcza "bóg nie gra w kości". Ale namieszał nimi zdrowo. Myślę, że ogromna większość odbiorców jest przekonana, iż w związku z tym iż Einstein, jeden z największych naukowców jakich miała ludzkość, plótł o bogu, połączenie Biblii (jej właśnie!  ) z nauką jest nie tylko możliwe, ale wręcz "zalecane przez najmądrzejszych znawców tematu".
|
|
| |  | | wanda_kowalska (18 punktów) | >Niestety, tak to jest, jak nieopatrznie używa się słów, których najczęstsze znaczenie >jest zupełnie sprzeczne z wolą używającego...
Rozumiem. Sęk w tym, ze ta książka nie jest o Einsteinie. Autor opisuje w niej swoje przemyślenia, zwraca uwagę na schematy myślenia i na trudności jakie sprawia ich pokonanie. Że w sumie walka jest nie o to, kto ma jakie poglądy i dlaczego, ale o podział. I to w dodatku bezsensowny - każdy w coś wierzy. A tutaj mamy wyraźnie podział ludzkości na tych "wierzących" i "niewierzących". A przecież słowo bóg jest tylko symbolem. Czy nie prościej zacząć dyskusję od uzgodnienia kto i co rozumie poprzez ten symbol/słowo? A dopiero potem rozmawiać dalej, opierając się na faktach? I ich zrozumieniu?
Pozdrawiam
Wanda
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Uważam, iż ważnym kryterium jest zaświatowy hotelik. Jeśli ktoś uważa, że żyje w przedpokoju i czeka na przejście do transcendencji i z uwagi na to układa sobie (I INNYM!) rzeczywistość, to jest podział i to istotny.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | wanda_kowalska (18 punktów) | >Uważam, iż ważnym kryterium jest zaświatowy hotelik. Jeśli ktoś uważa, że żyje w przedpokoju i czeka na przejście do transcendencji i z uwagi na to układa sobie (I INNYM!) rzeczywistość, to jest podział i to istotny.
Jest. Zauważ, co piszę - o faktach i ich zrozumieniu. Nie o wymyślonych bajkach bez pokrycia. Na tym warto się skupić i pod tym względem zwyczajnie umówić się, że w oparciu o fakty dyskutujemy. Dlatego ta książka tak mnie "ruszyła". Zwróciłam uwagę na prostą logikę , ze trzymając się właśnie tej linii zrozumienia, nie bezsensownej wiary w dogmaty, mamy szansę na porozumienie i może nawet współpracę. Bo jak inaczej? Albo "rozpirzymy" ten świat w drobny maczek w imię bezsensownych podziałów, albo zaczniemy używać głowy do logicznego myślenia.
Pozdrawiam
Wanda
|
|
| | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Płaszczyzną porozumienia musi się stać krytyczne myślenie, bez rzeczy przyjmowanych na wiarę, bo wiele jest tych wiar, każda inna i dla wierzących - jedyna.
|
|
| | | | | |  | | wanda_kowalska (18 punktów) | >Płaszczyzną porozumienia musi się stać krytyczne myślenie, bez rzeczy przyjmowanych na wiarę, bo wiele jest tych wiar, każda inna i dla wierzących - jedyna.
Hmm, tak. Pytanie co dalej? Obserwuję dyskusje i się trochę dziwię jakim torem idzie. To ma jakiś cel? Te wypowiedzi, czy tylko dla samego pogadania i udowodnienia kto ma większą elokwencję? Co każdy z rozmówców chce udowodnić???
Pozdrawiam
Wanda
|
|
| | | |  | 2 na 4 | Logik (812 punktów) | nikt nie układa nikomu życia z uwagi na jakiś "hotelik" ...
Cele istnienia religii na świecie osą OCZYWISTE i związane są one z walką o przetrwanie NA ZIEMI. Nie można było stworzyć silnego państwa bez wiary członków tego państwa w kogoś, kogo można by nazwać "ARBITREM". Jedynym SKUTECZNYM arbitrem okazał się być BÓG ... I nie ważne jest, czy on istnieje czy nie, religia oparta na wierze w jego istnienia dawała ludziom SIŁĘ do walki z przeciwnikami. Bez tej siły luźna grupka filozofujących "racjonalistów" zostałaby WYMORDOWANA (mówię o głupich mężczyznach, którzy odrzuciliby wiarę w Boga), a kobiety zostałyby zgwałcone i zmuszone do rodzenia dzieci tym mężczyznom, którzy wiarę w Boga wyznawali ... Ateiści i racjonaliści nie mieli najmniejszych szans przetrwania ... Oczywiście kobiety "racjonalistki" w ogóle nie istniały. Kobiety były motorem rozwoju wiary i to one same wpajały wiarę w Boga (koniecznie Boga-mężczyznę !!!) swoim dzieciom po to, aby te dzieci je potem chroniły i żeby przetrwały w tej niekończącej się Wojnie Światowej ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Wojciech Hawryluk (784 punktów) | Oczywiście, jest w tym, co piszesz pewna racja: religia jako element konsolidujący grupy społeczne. Czy nie uważasz jednak, że ta kwestia coraz bardziej staje się przeszłością? W czasach gdy coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z tego, że ich (i cudzy) bogowie jednak należą tylko do sfery opowieści mitycznej...
|
|
| | | | | |  | | Logik (812 punktów) | nie dość, ze nie staje się "przeszłością", to nabiera coraz większego znaczenia ... Konkretne religie ulegają ewolucji i przestają być naiwnymi bajeczkami dla dzieci i kobiet, ale tego rodzaju idee CO DO ZASADY nie tylko nie znikają, ale dopiero pokażą swoją siłę ... Przykładowo: zauważ, jak niewiele trzeba kibicom piłkarskim, żeby zdemolowali centrum miasta albo się pozabijali na noże ...
"racjonaliści" nie mogą zrozumieć jednego, że ludzie są EMOCJONALNI i te emocje MUSZĄ znaleźć swoje ujście. Zamiast religii katolickiej i krzyży, będziecie mieli scjentologów, albo innych idiotów, tyle, że tysiące razy groźniejszych, niż ci starzy, poczciwi katolicy ... Walczycie z komarem, a za wami stoi lew ...
W dodatku walczycie w sposób komiczny, bo kłócicie się trochę na zasadzie: "a właśnie, że krasnoludki nie istnieją, bo one tak naprawdę nie mają czerwonych czapeczek !!!"
Jeżeli uznajecie, że Biblia to zwykłe bajki, to dlaczego nie zwalczacie czytelników "Czerwonego Kapturka" lub "Misia Puchatka" ?
Tak naprawdę, jako racjonaliści nie powinniście w ogóle zajmować się sferą emocjonalną ludzi ... no, ale wy jesteście "racjonalistami" ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Emocje też biorą się z umysłu i regulują myślenie logiczne. Poznajemy je i wydaje mi się, że nasza wiedza o emocjach będzie w stanie usunąć to, o czym - przyznam ciekawie - piszesz. Ludzie z wiarą i subiektywnymi emocjami stawianymi na pierwszym miejscu w końcu przegrają tę wojnę. Nawet jeśli wiara pozwalała konsolidować niektóre cywilizacje, to ten czas się kończy. Pojawiły się technika i nauka, przeczące wiarom. Konflikt zachcianek przywiązanych do wiary ludzi, z ich rzeczywistym otoczeniem narasta. Jeśli ludzie nie wyrosną z wiary, przegrają.
|
|
| | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | Zdajesz się nie zauważać ogromnego wzrostu nacjonalizmów oraz fanatyzmów religijnych. W dodatku ten wzrost fanatyzmu fałszywie jest kojarzony z "brakiem wiedzy" ... Tak naprawdę ludzie CHCĄ wierzyć, bo chcą mieć przeczucie, że ich życie ma jakieś znaczenie, że realizują jakąś "wielką ideę" ... Gdy islamiści przestaną wierzyć w Allacha, to znajdą sobie w to miejsce coś innego. To nawet nie musi być Bóg ...
Dałem przykład kibiców piłkarskich. Dodam, że premieru Donaldu Tusku też jest zapalonym graczem piłkarskim, i w trosce o te chore emocje "sportowe" zadłuży nasz kraj na kilka miliardów zł tylko po to, aby właśnie te chore emocje w 2012 troku mogły eksplodować ...
Ale zadajmy sobie pytanie, co by było, gdyby racjonalistom UDAŁO SIĘ wykorzenić wszelką wiarę i wszelkie przesądy. Wszyscy ludzie byliby poprawnymi racjonalistami, humanistami itp. Nie byłoby w nich nawet nienawiści do kleru i kościoła, tylko ze zrozumieniem pochylaliby się nad "błędami przeszłości" tłumacząc to sobie "koniecznym etapem rozwoju" ...
Pozornie na horyzoncie nie byłoby ani chmurki, brak jakiegokolwiek zagrożenia, tylko "świetlana przyszłość" wyedukowanej ludzkości ...
Ale wtedy by się okazało, jak wielkie znaczenie miała dla nas idea "ARBITRA" oraz nadzieja na życie po śmierci. Skończył by się altruizm, a zostałaby tylko pełna INTERESOWNOŚĆ ludzi. Na dodatek ludzie przestaną ryzykować własnym życiem, co może być groźne, gdyby jakaś grupa ludzi przestałą się bać śmierci i postanowiła "zrobić porządek" ... Utrata "sensu życia" przez nielicznych nie jest groźna, ale przez większość ludzi - już tak ...
I na pewno nie uda się zastąpić "sensu życia" racjonalizmem i nauką ...
Zwracam też uwagę, ze źródła wiary tkwią w umysłach kobiet i dzieci. Dla kobiet istnienie Boga jest bardzo ważne, gdyż stabilizuje ich związki rodzinne (a to jest dla nich najważniejsze), a dzieci są podatne na wiarę, bo ich umysły nie wszystko potrafią sobie logicznie wytłumaczyć.
Zobacz też, jak wiele kobiet korzysta z usług wróżek, wierzy w horoskopy itp. Ile jest programów w TV na ten temat (wręcz dedykowanych kanałów).
Podsumowując:
emocjonalizm i poszukiwanie sensu życia będą ciągle dominować na rozumem ... Taki jest nasz umysł, i to nam się opłaca ewolucyjnie ... A to, że ze szkodą dla "nauki" - a jakie to ma znaczenie ? Celem życia nie jest odkrycie nowej planety, tylko posiadanie i wychowanie dzieci ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Tylko widzisz, Ziemia się przeludnia i posiadanie dzieci bez rozwoju nauki (na przykład kolonizacja Marsa) staje się coraz bardziej irracjonalne. Jeśli będziemy schlebiać swoim atawistycznym emocjon, doprowadzimy się w końcu do zagłady, cały czas będąc sobą. Niejedna kobieta chce mieć masę dzieci, w miejscu gdzie większość dzieci umiera z głodu. Bynajmniej nie szanuję wtedy jej chciejstwa i mówią mi to też emocje. Emocje, tak samo jak myśli, można kształtować. Można być "takim jakim się jest" przez całe życie, można też pomyśleć o tym, czy to co intuicyjnie atrakcyjne ma jakikolwiek związek z prawdą, czy ze szczęściem najbliższych.
Ale całkiem fajnie pokazujesz różne aspekty tego rodzaju spraw!
|
|
| | | | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | Mylisz się ...
gęstość zaludnienia na Ziemi wynika z jednej strony z dostępnych zasobów, a z drugiej strony z AKCEPTOWALNEGO POZIOMU ŻYCIA. Jeżeli w pewnym momencie ludzie stwierdzają, że ważniejsza dla nich jest zabawa, niż kolejne dziecko, to przestają mieć dzieci i system sam się wyrównuje.
W związku z postępem technologicznym potrafimy coraz lepiej wykorzystywać dostępną przestrzeń na Ziemi. Potrafimy zapewnić sobie wysoką jakość życia pomimo coraz większej liczby ludzi. Wyobraź sobie, że dzisiaj przestrzeń życiowa indywidualna (czyli mieszkanie, domek, ogródek) stanowią mniej, niż 1 promil ogólnej powierzchni zajętej przez cywilizację (tory, drogi, lotniska, magazyny, zakłady przemysłowe, oczyszczalnie ścieków, wysypiska, hałdy, porty, parkingi itp.). W przyszłości cała ta infrastruktura przeniesie się pod ziemię lub nie będzie potrzebna, do tego dodajmy możliwość zamieszkania dotychczas bezludnych terenów oraz oceanów, to w efekcie okazuje się, że całkiem spokojnie można sobie wyobrazić, że Ziemię zamieszkuje 1 trylion ludzi ... a już na pewno tysiąc razy więcej, niż jest nas obecnie ...
************* UWAGA !!! Przykład: wyobraź sobie, że każdy dom jest podziemną kapsułą, do której wchodzi się poprzez właz na środku swojego ogródka/działki. Domy nie muszą zajmować powierzchni !!! ************
Natomiast mrzonką jest myślenie, że przeniesienie ludzi na Marsa cokolwiek pomoże. Jeżeli na inną planetę przeniesiesz 1000 ludzi (czyli NIC w skali problemów przeludnienia), to oni za kilka pokoleń stworzą kolejny problem demograficzny, a luka po ich wyjeździe zniknie NATYCHMIAST.
I zarówno na Marsie jak i na Ziemi gęstość zaludnienia osiągnie NAJWIĘKSZY AKCEPTOWALNY POZIOM ... Przy czym ciekawostka: wyobraź sobie, że masz 100 ludzi na mini planecie o maksymalnej chwilowej gęstości zaludnienia 100 osób. Z tych 100 osób 10 akceptuje większą gęstość zaludnienia (np. 200), a reszta toleruje właśnie te 100, to w kolejnym pokoleniu przybędzie tych, którzy akceptują WIĘKSZĄ GĘSTOŚĆ !!! Po kilku pokoleniach planetę zasiedlą już wyłącznie ci, którzy genetycznie są w stanie zaakceptować większą gęstość !!! Ale jeżeli wśród tych 200 osób będzie 10, które akceptują gęstość 300 osób ... itd.
Po jakimś czasie ta maksymalna akceptowalna gęstość wzrośnie do maksymalnej BEZWZGLĘDNEJ gęstości, która wynika z cech czysto biologicznych (przy okazji dojdzie prawdopodobnie do zmniejszenia wymiarów ciała i metabolizmu).
Podsumowując: skolonizowanie wszystkich dostępnych planet i księżyców a nawet budowa sztucznych planet NIE ROZWIĄŻĄ PROBLEMU ani o milimetr, a walkę ewolucyjną wygrają ci, którzy akceptują największą możliwą fizjologicznie gęstość ...
Zresztą efekty działania tej "teorii gęstości" już widzimy w Europie Zachodniej ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. Skończył by się altruizm, a zostałaby tylko pełna INTERESOWNOŚĆ ludzi. Tzn. sugerujesz, że dzięki wierze ludzie stają się bezinteresowni?
> .. przestaną ryzykować własnym życiem (...) Utrata "sensu życia" przez nielicznych nie jest groźna, ale przez większość ludzi - już tak ... Tzn., że ludzie przestają ryzykować życiem, gdy tracą poczucie sensu?
|
|
| | | | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | 1. Tak, uważam, że wiara (oczywiście średnio) zwiększa poziom altruizmu (pomijam kwestie motywacji)
Zauważ, ze w czasach Jezusa, gdy nawet Żydzi w Biblii mieli opisy, jak "ich" Bóg zabija i niszczy obce plemiona, On głosił coś zupełnie innego: miłość obcych ludzi, poświęcenie itp. To było w tamtych czasach czymś zupełnie wyjątkowym ... I to trafiało do zwykłych, prostych ludzi ...
2. OCZYWIŚCIE, że TAK !!! Przykład: kamikaze - oni atakowali dlatego, że widzieli w tym sens. Tak samo dzisiejsi islamiści-samobójcy.
Nie wiedziałeś o tym ?
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. widzieli w tym sens. Zatem pisząc o "sensie życia" nie masz na myśli życia własnego, lecz raczej życie idei (narodu, Państwa, itd..) - jak to się ma do wizji wolnego rynku (w rozumieniu Smith'a) opartej na własnym interesie?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 | Logik (812 punktów) | Oto MOJE zdanie:
1. Wolny Rynek opisuje METODY działania (a więc każdy decyduje o swoim losie, bez wnikania w SENS tych działań, np. zasada "chcącemu nie dzieje się krzywda"). Innymi słowy Wolny Rynek mówi, ze nie ważne, co ludzie robią, ważne, żeby sami podejmowali decyzje dotyczące ich samych i ponosili za to konsekwencje.
2. Sens życia to coś, co jest bardzo subiektywne, ale jeżeli się dobrze nad tym zastanowimy, to można trochę to poszukiwanie sensu ZOBIEKTYWIZOWAĆ: - sensem życia na pewno nie jest gromadzenie dóbr dla nich samych. Gromadzimy je po to (mam na myśli MĘŻCZYZN !!!), aby zdobyć kobietę (lub kobiety). Z tego powodu nie jest ważne, czy mamy 100 zł czy miliard zł, tylko ważne jest, czy mamy o 1 zł więcej, niż nasz konkurent ... (oczywiście zdajemy sobie sprawę z dużego uproszczenia, ale ważna jest ZASADA, a nie szczególiki)
Z kolei zdobycie kobiety powoduje, że mamy możliwość zapłodnienia jej i posiadania dzieci, a to z kolei pozwala na propagację naszych genów. Tak więc działania, które pomagają w osiągnięciu tego celu są WAŻNE, a te, które nie pomagają, można porzucić.
Ale teraz pytanie, czy to nada już naszemu życiu sens ? Być może tak. W końcu umierając w otoczeniu rodziny, dzieci (które mają już swoje dzieci) widzimy, że nasze życie nie było bez sensu. Ale pozostaje jednak pewien problem: otóż jest to dla nas KONIEC. Niezależnie od tego, jak wiele dzieci mamy i ile kobiet mieliśmy ...
I wtedy wkracza religia, która mówi nam, że nasze życie, nasze uczynki mają jeszcze jeden wymiar. Być może to jest nieprawda, ale dla wielu ludzi jest to NADZIEJA, która pozwala im odejść z tego świata w poczuciu, że "nie wszystek umarłem" ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) |
> Z kolei zdobycie kobiety powoduje, że mamy możliwość zapłodnienia jej i posiadania dzieci,ho ho - cóż za obycie  gratulacje! zastanawiam się... > a to z kolei pozwala na propagację naszych genów.czy propagujesz geny? > Tak więc działania, które pomagają w osiągnięciu tego celu są WAŻNE, a te, które nie pomagają, można porzucić.bo chwilami jednak myślę, ze "Królestwo Twoje nie jest z tego świata"... mylę się? > Niezależnie od tego, jak wiele dzieci mamy i ile kobiet mieliśmy ...?a u Cejrowskiego deklarujesz ze stąpiłeś tu aby nas denerwować? taka ściema dla "starych towarzyszy"? jak na razie - Ty świetnie się tu czujesz a my bawimy. Prawie symbioza! > I wtedy wkracza religia, która mówi nam, że nasze życie, nasze uczynki mają jeszcze jeden wymiar. Być może to jest nieprawda,WOW! Czy TY to czytałeś przed zatwierdzeniem? > ale dla wielu ludzi jest to NADZIEJA, która pozwala im odejść z tego świata w poczuciu, że "nie wszystek umarłem" ...pomimo ironii - bardzo zastanawia mnie Twoja postawa... no i myślenie....
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | twoja wypowiedź jest bardzo "impresjonistyczna", w związku z tym trudno MI się do niej odnieść. Ponów ją pisząc WPROST ...
p.s. zauważyłem, ze już 13 osób MNIE ignoruje ... Nie wiem, kto to jest i dlaczego tak robią, ale w ten sposób sami wyrządzają sobie krzywdę.
Zaapelujcie do nich, aby przestali MNIE ignorować i podjęli otwartą przyłbicę !!!!!
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) | >twoja wypowiedź jest bardzo "impresjonistyczna", w związku z tym trudno MI się do niej odnieść. Ponów ją pisząc WPROST ... o nie nie kochanieńki - troszkę trza popracować czasem i impresjonistycznie! działajmy - nie marudźmy! >p.s. zauważyłem, ze już 13 osób MNIE ignoruje ... Nie wiem, kto to jest i dlaczego tak robią, ale w ten sposób sami wyrządzają sobie krzywdę. no ludzie tacy są... bądź wyrozumiały! >Zaapelujcie do nich, aby przestali MNIE ignorować i podjęli otwartą przyłbicę !!!!! ho ho - a ja myślałem ze to walka na kaptury... no no... czyżby Darwinowska ewolucyja?
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | taka ciekawa obserwacja:
z godzin, w których postawiono mi minusy wynika, że w wybiórczej mają nocne dyżury ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | drHaust (737 punktów) |
>Odkąd zstąpiłem na to forum, aby szerzyć wiedzę, ANI RAZU nie byłem "nielogiczny", więc nie wiem, o czym piszesz ...
no cóż... może to początek?
>taka ciekawa obserwacja: >z godzin, w których postawiono mi minusy wynika, że w wybiórczej mają nocne dyżury ...
nocne dyżury są też w innych miejscach... pamięć jak widzę zawodzi...
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | kto by pomyślał, że w brukowcach tak ciężko pracują ...
no, ale trzeba, bo inaczej wyleci się NA BRUK !!!
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | drHaust (737 punktów) | >kto by pomyślał, że w brukowcach tak ciężko pracują ... >no, ale trzeba, bo inaczej wyleci się NA BRUK !!! ach mój drogi... troszkę błądzisz ale mniemam, iż to po tym "kwantowym winie"...
>Oryginalny eksperyment myślowy Schrodingera zmodyfikowano, gdyż kot martwy czy też tylko potencjalnie martwy nie bardzo byłby przydatny do rozmaitych późniejszych zastosowań.
zgadzając się z powyższym... pozwolę sobie poczekać z ostatecznością...
>gdyż kot martwy czy też tylko potencjalnie martwy nie bardzo byłby przydatny do rozmaitych późniejszych zastosowań.
>Klar!!!???
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ignorancja (4718 punktów) | >1. Tak, uważam, że wiara (oczywiście średnio) zwiększa poziom altruizmu (pomijam kwestie motywacji) >Zauważ, ze w czasach Jezusa, gdy nawet Żydzi w Biblii mieli opisy, jak "ich" Bóg zabija i niszczy obce plemiona, On głosił coś zupełnie innego: miłość obcych ludzi, poświęcenie itp. To było w tamtych czasach czymś zupełnie wyjątkowym ... I to trafiało do zwykłych, prostych ludzi ...
Nie będę się z tobą wdawać w zbytnie dyskusje, bo twe niedouczenie mnie mierzi. Polecę ci jedynie, zresztą wzorem Big Zyda, jeszcze jedną pozycję, z która powinieneś koniecznie się zapoznać: "Zarys dziejów religii". Nie będziesz wtedy chrzanił o wyjątkowości nauk i prekursorstwie Jezusa. Pochyl się ze szczególną uwagą nad choćby Zaratusztrą, albo właśnie Buddą. A i coś z filozofii starożytnej liznąć by się przydało.
A tu masz miłość obcych ludzi w praktyce:
W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. (Jan 2: 14-17)
P.s. Dalej "ładnie" o kobietach piszesz... tylko w inne miejsce na forum się przeniosłeś po ostatnim kopaniu tyłka. Strategiczne ulotnienie się. Fajna metoda. Akurat dobra dla słabeuszy. Pozdrawiam nieustająco.
Myślę, że gdyby chrześcijanom opowiedzieć o ich kultowej postaci ukrywając do kogo odnoszą się opisy zapałaliby nie mniejszym oburzeniem, aniżeli w zderzeniu z relacją o sekcie Moona.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >1. Tak, uważam, że wiara (oczywiście średnio) zwiększa poziom altruizmu (pomijam kwestie motywacji) Hmm... a czemu statystyki pokazują coś odwrotnego? Założenie jest podstawą wiary wbrew dowodom? To się nazywa myślenie życzeniowe.
|
|
| | | | | | |  | | apud (4399 punktów) | > nie dość, ze nie staje się "przeszłością", to nabiera coraz większego znaczenia ...> Konkretne religie ulegają ewolucji i przestają być naiwnymi bajeczkami dla dzieci i kobiet, ale tego rodzaju idee CO DO ZASADY nie tylko nie znikają, ale dopiero pokażą swoją siłę ... Przykładowo: zauważ, jak niewiele trzeba kibicom piłkarskim, żeby zdemolowali centrum miasta albo się pozabijali na noże ...> "racjonaliści" nie mogą zrozumieć jednego, że ludzie są EMOCJONALNI i te emocje MUSZĄ znaleźć swoje ujście. Zamiast religii katolickiej i krzyży, będziecie mieli scjentologów, albo innych idiotów, tyle, że tysiące razy groźniejszych, niż ci starzy, poczciwi katolicy ... Walczycie z komarem, a za wami stoi lew ...> W dodatku walczycie w sposób komiczny, bo kłócicie się trochę na zasadzie: "a właśnie, że krasnoludki nie istnieją, bo one tak naprawdę nie mają czerwonych czapeczek !!!"> Jeżeli uznajecie, że Biblia to zwykłe bajki, to dlaczego nie zwalczacie czytelników "Czerwonego Kapturka" lub "Misia Puchatka" ?> Tak naprawdę, jako racjonaliści nie powinniście w ogóle zajmować się sferą emocjonalną ludzi ... no, ale wy jesteście "racjonalistami" ...No widzisz logiku, czytając apudę i resztę wreszcie zaczynasz rozsądnie choć, nielogicznie pisać. Plus. PS zastanow sie gdzie jesteś nielogiczny
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Logik (812 punktów) | Odkąd zstąpiłem na to forum, aby szerzyć wiedzę, ANI RAZU nie byłem "nielogiczny", więc nie wiem, o czym piszesz ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | apud (4399 punktów) | >Odkąd zstąpiłem na to forum, aby szerzyć wiedzę, ANI RAZU nie byłem "nielogiczny", więc nie wiem, o czym piszesz ...
No to widać tym razem laska pańska na ciebie zstąpiła. Jak nie wiesz o czym pisze to sie ciesz punktem zarobionym ode mnie. Kapujesz, kura, niewidoma, ziarna itd.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | >Odkąd zstąpiłem na to forum, aby szerzyć wiedzę, ANI RAZU nie byłem "nielogiczny", więc nie wiem, o czym piszesz ...
Może lepsze byłoby sformułowanie " nawiedziłem"?
|
|
| | | | | | | | |  | | drHaust (737 punktów) | >Odkąd zstąpiłem na to forum, aby szerzyć wiedzę, ANI RAZU nie byłem "nielogiczny", więc nie wiem, o czym piszesz ...
zstąpienie na to forum było nielogiczne o BOSKI! reszta to już tylko konsekwencja tego... >Klar!!!???
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Alicja Duda (25557 punktów) | Wycinaj niepotrzebne cytowania poprzednika
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Iwona Przybyła (801 punktów) | >nie dość, ze nie staje się "przeszłością", to nabiera coraz większego znaczenia ... >Konkretne religie ulegają ewolucji i przestają być naiwnymi bajeczkami dla dzieci i kobiet,
Rozumiem, że mężczyźni są odporni na wiarę.
> ale tego rodzaju idee CO DO ZASADY nie tylko nie znikają, ale dopiero pokażą swoją siłę ... Przykładowo: zauważ, jak niewiele trzeba kibicom piłkarskim, żeby zdemolowali centrum miasta albo się pozabijali na noże ...
Tak, czynią to bez jakiejkolwiek wiary, za to zgodnie z logiką: silniejszy wygrywa.
>"racjonaliści" nie mogą zrozumieć jednego, że ludzie są EMOCJONALNI i te emocje MUSZĄ znaleźć swoje ujście.
Emocje znajdują ujście w kulturze. Co ma do tego religia? Może niszczyć - to fakt, ale może też inspirować - to też fakt.
>Zamiast religii katolickiej i krzyży, będziecie mieli scjentologów, albo innych idiotów, tyle, że tysiące razy groźniejszych, niż ci starzy, poczciwi katolicy ... Walczycie z komarem, a za wami stoi lew ...
Otóż to. Walka nie ma z założenia sensu, a tylko zwiększa rzesze wierzących, którzy się bronią przed tym, czego nie rozumieją, a co my nazywamy inną religijnością, umiejscowioną poza przepowiedniami z różnych świętych ksiąg.
>W dodatku walczycie w sposób komiczny, bo kłócicie się trochę na zasadzie: "a właśnie, że krasnoludki nie istnieją, bo one tak naprawdę nie mają czerwonych czapeczek !!!"
I dlatego są tak samo komiczni jak zacietrzewieni katolicy. Czasami ten komizm jest nawet niebezpieczny, przynajmniej mi się wydaje groźny. Zresztą ja alergicznie reaguję na wszystkie transparenty i marsze ku pokrzepieniu serc, zarówno wiernych, jak i niewiernych.
|
|
| | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | 1. Tak, w takim stopniu, w jakim są bardziej odporni na horoskopy, taroty i wróżki - czyli mniej więcej miliard razy bardziej odporni ...
2. nie rozumiesz kwestii: co ich do tej walki pcha ? Pcha ich siła JEDNOŚCI, wiary w to samo (w tym przypadku klub, barwy, ale to są szczegóły bez znaczenia: potrzebują JEDNOLITEJ IDENTYFIKACJI). Jak im zabierzesz wiarę w Boga, wymyślą sobie kolorowe szaliki ...
A to, że "silniejszy wygrywa" jest chyba NORMALNE. A co, słabszy ma wygrywać ??? Czy najlepszy sprinter biegnie na 100 m tyłem, żeby dać wygrać słabszemu ???
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | |  | | Wojciech Hawryluk (784 punktów) | Ja rozumiem, że człowiek jest emocjonalny, na przykład gdy czytam Twoje słowa o "walce"... Po co tak wojownicze słowa? A ja wciąż naiwnie myślę o poszukiwaniu prawdy i takie tam. Powstają nacjonalizmy, islam to jeszcze odrębna półka, ale patrząc wstecz na Europę, to jednak idzie ku laicyzmowi, nawet w Polsce. Ale nie chcę bawić się w prognozowania. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | Jakiej prawdy !!!??? Człowieku !!!??? Jest WOJNA !!!! A ty się pochylasz nad prawdą ???
Ty myśl o sobie, swojej rodzinie i swoich dzieciach, żeby miał ich ktoś bronić, bo jak do Europy na dobre zawitają "inni", to się z rozumem nie pozbierasz !!! Z tymi "innymi" moherami naprawdę trudno się rozmawia ...
Gdyby doszło do prawdziwej wojny, to pierwsza polegnie armia złożona z urzędników ZeSRE oraz racjonalistów ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | |  | 9 na 9 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Qurwa, Logik, jak Ty co palniesz... > Cele istnienia religii na świecie osą OCZYWISTEDoprawdy? > i związane są one z walką o przetrwanie NA ZIEMI.Czemu więc najbardziej religijni są Ci, którzy najmizerniejsze widoki na przetrwanie mają, jak np. babcie-moherówy? > Nie można było stworzyć silnego państwa bez wiary członków tego państwa w kogoś, kogo można by nazwać "ARBITREM".Czemu więc religia istniała i istnieje w społecznościach zbieracko-łowieckich, którym tworzenie państwa w życiu nie przyszłoby do głowy? > Jedynym SKUTECZNYM arbitrem okazał się być BÓG ...A jego skuteczność w czym się wyrażała? > religia oparta na wierze w jego istnienia dawała ludziom SIŁĘ do walki z przeciwnikami.Armia Czerwona w Imię Boże Hitlera rozgromiła? > Bez tej siły luźna grupka filozofujących "racjonalistów" zostałaby WYMORDOWANA (mówię o głupich mężczyznach, którzy odrzuciliby wiarę w Boga),W świecie starożytnym filozofowie z reguły w spokoju starości dożywali. > Ateiści i racjonaliści nie mieli najmniejszych szans przetrwania ...Ciekawe, że połowa ludzkości żyje w kulturach, w których nie istnieje idea Boga osobowego. > Oczywiście kobiety "racjonalistki" w ogóle nie istniały.pl.wikipedia.org/wiki/Aglaonikepl.wikipedia.org/wiki/Teano_(filozofka) www.logonia.org/content/view/504/2/> Kobiety były motorem rozwoju wiaryTiaaa? A której? > i to one same wpajały wiarę w Boga (koniecznie Boga-mężczyznę !!!) swoim dzieciom po to, aby te dzieci je potem chroniły i żeby przetrwały w tej niekończącej się Wojnie Światowej ...Gdy dzieci podrosły na tyle, by móc kogokolwiek chronić, ich matek przeważnie nie było już wśród żywych.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Logik (812 punktów) | 1. Tak, cele są oczywiste:L konsolidacja władzy państwowej
2. Chodzi o przetrwanie genetyczne, a nie osobnicze ...
3. Słowo "państwo" należy rozumieć tu umownie: chodzi o STRUKTURĘ SPOŁECZNĄ. Żeby starszy plemienia nie musiał młodych gówniarzy przywoływać do porządku słowami "nie gwałćcie tych kobiet, bo ja tak powiadam", lecz "nie gwałćcie tych kobiet, bo Bóg wam zabrania !!!". W przypadku użycia pierwszej frazy oberwałby po mordzie, a tak, to go posłuchali, bo przecież "wczoraj były grzmoty i błyskawice, gdy coś nabroiliśmy" ...
Ale oczywiście religia dopiero w przypadku prawdziwego państwa pokazywała prawdziwą swą potęgę ...
4. Skuteczność wyrażała się w tym, że ludzie nie kontestowali wyroków władzy, a tych pojedynczych, którzy się przeciwko nim buntowali, wywozili na gnoju za wioskę ... i był SPOKÓJ ...
5. Armia Czerwona nic by nie zrobiła, gdyby Hitler nie popełnił jednego, prostego błędu oraz gdyby Alianci nie pomagali Stalinowi. Ale nie o to chodzi: Armia Czerwona walczyła o RELIGIĘ, a to, że była to "religia bez Boga" nie ma tu znaczenia. Bogiem był Stalin, Lenin, Komunizm ... Zauważ też, że i Niemcy wierzyli w swoją "religię" - był np. "Zakon SS". Były Parteitagi niczym nie różniące się od uroczystości religijnych ....
6. Słusznie zauważyłeś: "z reguły". Gdyby się sprzeciwiali uznawanym wówczas wartościom, to by zginęli ...
7. Kwestia, w ilu osobach istnieje Bóg jest sprawą wtórną, chodzi o sam fakt odwoływania się do ARBITRA, który jest poza zasięgiem. A więc władca mówi: "TAK BÓG CHCE" (albo "TAK BOGOWIE CHCĄ") i jest koniec dyskusji ...
8. Nie mają znaczenia pojedyncze wyjątki. JA piszę o ZASADZIE, a nie o wyjątkach ...
9. KAŻDEJ wiary. Gdyż to dla kobiet religie miały największą wartość wprowadzając STABILNOŚĆ w życie rodzinne. Zauważ, ze dla mężczyzny, który może zapłodnić 1000 kobiet najlepszy system społeczny, to "róbta co chceta". Dla kobiet lepszą strategią jest jeden mąż dla jednej kobiety ....
10. To te dzieci broniły inne kobiety, siostry itp.. Chodzi o ZASADĘ ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ale to już coraz mniej działa. Ziemia nie jest nieskończona, stabilna strategia rozrodcza jest gatunkowym samobójstwem.
A poza tym, odnosząc się do głównej treści twojego wywodu. Ludzka etyka nie jest związana z "bojaźnią bożą". Ewoluowaliśmy jako zwierzęta stadne. Intuicyjnie wzbraniamy się przed niektórymi rzeczami (oczywiście nie każdy i nie każdy w tym samym stopniu). Wszystko wskazuje, iż nasza moralność zawarta w genach jest silniejsza od zasad narzucanych nam z zewnątrz.
Do funkcjonowania większych społeczeństw potrzebne było i jest prawo. Ale tak naprawdę, im mniej religijne było państwo (Rzym, Chiny), tym lepiej to prawo funkcjonowało. W religiach cnotą jest być poza prawem, gdyż transcendentalny kontatk z urojonym bogiem stoi dla odpowiednio naćpanych poza światem (i prawem). Rzymianie na przykład zakazywali ekstatycznych kultów, idących w tę stroną, w jaką poszło na przykład chrześcijaństwo.
Możesz powiedzieć, że dla Rzymian główną religią było prawo. To prawda, ale była to religia świecka, w zasadzie bezbożna i nieskora do metafizyki. Ja też nie uważam, iż nie powinniśmy wierzyć w rzeczy sensowne i słuszne. Chciałbym na przykład, abyśmy wierzyli w odkrywanie kosmosu, w kolonizację Marsa, w badania nad psychologią ewolucyjną. Wtedy do spokojnych rozważań dodalibyśmy motywację płynącą z emocji. Wierzyć można w różne rzeczy i na różne sposoby. Wiara wierze nie równa. Oczywiście dobrze by było, aby nasza wiara w te bądź inne idee naukowe i możliwości technologiczne nie była bezkrytyczna. To też potrafimy - umiemy o czymś marzyć i w razie potrzeby, rezygnować z marzenia. Chyba, że ćpamy opium "Jezus" czy inne, wtedy nie umiemy weryfikować swoich emocji. Niekiedy pomocne obracają się przeciwko nam.
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 | Logik (812 punktów) | 1. Gdyby było tak, jak piszesz, to religie by nie powstały, albo stanowiłyby peryferia życia społecznego. Jednakże religie nie tylko są bardzo ważne, ale wręcz NAJWAŻNIEJSZE i DECYDUJĄCE o tworzeniu się państwowości i dlatego zajmowały tak ważne miejsce ...
A inne czynniki były jedynie SUPLEMENTACYJNE względem religii ...
2. Strategi rozrodcza nie jest samobójstwem. Mylisz życie osobnicze z życiem gatunkowym. Już obok napisałem, że o strategii rozrodczej decyduje osobnicza akceptowalność gęstości zaludnienia. Ci, którzy wymagają większej gęstości, szybciej przestają się rozmnażać, ale inni, którzy akceptują większą gęstość szybko wypełniają lukę po "frajerach". W efekcie żyje na świecie coraz więcej ludzi akceptujących coraz większą gęstość zaludnienia.
3. Jedni Rzymianie zakazywali, a inni nie ... To w końcu Rzymianie z chrześcijaństwa zrobili religię państwową. I nie zrobili tego z pobożności, tylko z wyrachowania urzędników państwowych ...
4. Nie potrzebnie rozróżniasz religie "świeckie" i "boskie" ... różnicy NIE MA. Przykład: Niemcy Hitlera, ZSRR Stalina, Korea Kim Ir Sena, Rumunia Słońca Karpat ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >1. Tak, cele są oczywiste:L konsolidacja władzy państwowej
Oczywisty nonsens. 1. Religia istnieje o wiele dłużej niż jakakolwiek władza państwowa. 2. Religia może władzę państwową wzmacniać, ale może ją i osłabiać. 3. Pełno jest w historii przykładów nieźle skonsolidowanych państw wobec religii obojętnych, gdzie w najlepsze kwitła tolerancja i pluralizm religijny - od Imperium Rzymskiego po Stany Zjednoczone.
>2. Chodzi o przetrwanie genetyczne, a nie osobnicze ...
W jaki sposób starcza dewocja miałaby sprzyjać przetrwaniu genów?
>3. Słowo "państwo" należy rozumieć tu umownie: chodzi o STRUKTURĘ SPOŁECZNĄ.
Strukturę społeczną mają też mrówki, lwy czy pawiany świetnie bez religii się obywające.
>Żeby starszy plemienia nie musiał młodych gówniarzy przywoływać do porządku słowami "nie gwałćcie tych kobiet, bo ja tak powiadam", lecz "nie gwałćcie tych kobiet, bo Bóg wam zabrania !!!". W przypadku użycia pierwszej frazy oberwałby po mordzie, a tak, to go posłuchali, bo przecież "wczoraj były grzmoty i błyskawice, gdy coś nabroiliśmy" ...
Jest to nieco bardziej skomplikowane.
>4. Skuteczność wyrażała się w tym, że ludzie nie kontestowali wyroków władzy, a tych pojedynczych, którzy się przeciwko nim buntowali, wywozili na gnoju za wioskę ... i był SPOKÓJ ...
Do tego religia nie jest koniecznie potrzebna.
>5. Armia Czerwona walczyła o RELIGIĘ, a to, że była to "religia bez Boga" nie ma tu znaczenia. Bogiem był Stalin, Lenin, Komunizm ... Zauważ też, że i Niemcy wierzyli w swoją "religię" - był np. "Zakon SS". Były Parteitagi niczym nie różniące się od uroczystości religijnych ....
Armia Czerwona, jak każda normalna armia, walczyła o zwycięstwo, nie zaś o ideowe mrzonki.
>6. Słusznie zauważyłeś: "z reguły". Gdyby się sprzeciwiali uznawanym wówczas wartościom, to by zginęli ...
Co z religią nie ma wiele wspólnego.
>7. Kwestia, w ilu osobach istnieje Bóg jest sprawą wtórną, chodzi o sam fakt odwoływania się do ARBITRA, który jest poza zasięgiem. A więc władca mówi: "TAK BÓG CHCE" (albo "TAK BOGOWIE CHCĄ") i jest koniec dyskusji ...
W buddyzmie, taoizmie, konfucjanizmie czy w bardziej wyrafinowanych wersjach hinduizmu żadnego czegokolwiek chcącego arbitra nie ma.
>8. Nie mają znaczenia pojedyncze wyjątki. JA piszę o ZASADZIE, a nie o wyjątkach ...
Zasada jest taka, że kobiet celowo nie dopuszczano do edukacji, i tyle.
>9. KAŻDEJ wiary. Gdyż to dla kobiet religie miały największą wartość wprowadzając STABILNOŚĆ w życie rodzinne.
Ani religia wcale w życie rodzinne stabilności koniecznie nie wnosi, ani dla kobiet wcale stabilność życia rodzinnego najkorzystniejszą strategią być nie musi. Dla interesów kobiety najkorzystniejsze było podpięcie się pod aktualnie odpowiednio możnego samca. Także kosztem stabilności życia rodzinnego, jeśli trzeba.
>Zauważ, ze dla mężczyzny, który może zapłodnić 1000 kobiet najlepszy system społeczny, to "róbta co chceta".
Przeciwnie - w odróżnieniu od kobiety, mężczyzna nie może być pewny, że dzieci są jego. Dlatego ma interes w tym, by możliwości reprodukcyjne innych możliwie zmniejszyć. Ja i tylko ja robię, co chcę, a innym wara.
>Dla kobiet lepszą strategią jest jeden mąż dla jednej kobiety ....
Najlepszą byłaby swoboda wymiany partnera na lepszy model, ale społeczeństwa rządzone przez mężczyzn tak są pomyślane, by kobietom ograniczać możliwości realizowania tej strategii.
>10. To te dzieci broniły inne kobiety, siostry itp.. Chodzi o ZASADĘ ...
Do tego nie jest niezbędna religia, skoro potrafią to i owady.
|
|
| | | | | | | |  | -2 na 2 | Logik (812 punktów) | 1. Co nie znaczy, że państwo nie mogło wykorzystać religii. Kamień istnieje o wiele dłużej od powstania ludzkości, ale nie znaczy to, że ludzkość nie mogła wykorzystać kamienia ...
Ja nie twierdzę, że państwa stworzyły religie, JA twierdzę, że państwa WYKORZYSTAŁY RELIGIĘ (a konkretnie WIARĘ i zmieniły ją w religię) ...
2. Jeżeli w jakimś przypadku religia osłabiała państwo, to to państwo UPADAŁO. Przykład: Indianie, których wiara mówiła o przybyciu Boga, białego, z brodą ...A to byli tylko Cortes i Pizarro ...
3. Nie jest ważne, co było WERBALNIE, lecz co było w ISTOCIE. USA były ufundowane na "In God we trust" ... Imperium Rzymskie przez całe swoje dzieje (republika i cesarstwo) oparte było na religii.
Tak na marginesie: dwie zasady rzymskiego (CYWILNEGO !!!) prawa: - chcącemu nie dzieje się krzywda - prawo nie działa wstecz są dzisiaj powszechnie łamane przez lewicowe, interwencjonistyczne kraje. Są też łamane przez tzw. "racjonalistki" na tym forum, które wyznają ideologię feministyczną, która z kolei stoi w całkowitej sprzeczności z ZASADAMI i LOGIKĄ ...
4. Zwierzęta nie mają struktury "społecznej" tylko BEHAWIORALNĄ, wynikającą z genetyki. Zwierzę nie ma Wolnej Woli i w związku z tym nie działa z wyrachowania, jak człowiek. Dlatego w przypadku człowieka, aby nad nim zapanować, trzeba stworzyć odpowiednik instynktu u zwierząt. I religia to zadanie właśnie spełnia ... (powtarzam: RELIGIA, a nie WIARA !!!)
5. To rozwiń ten "skomplikowany" problem ... Wszyscy "racjonaliści" czekają na to z zapartym tchem ...
6. Ale jest PRZYDATNA bardziej, niż cokolwiek innego ...
7. Armia Czerwona .... Oczywiście, że o zwycięstwo, ale o zwycięstwo IDEI. Ty naprawdę nie masz pojęcia o historii ...
8. Jak najbardziej ma wiele wspólnego: otóż wtedy ludzie mieli IDEE, tak jak teraz a religia jest jednym z rodzajów idei (w dodatku mająca tą przewagę nad innymi ideami, że ARBITER jest poza zasięgiem poznawalności i weryfikacji)
Zauważ, że ci filozofowie zginęli by dlatego, że sprzeciwiliby się idei nawet, gdyby mieli rację ...
9. BÓG TAK CHCE można powiedzieć w każdej religii i tak się mówi. Mówią o tym ZASADY tamtych religii, które, wbrew temu, co tobie się naiwnie wydaje, są bardzo ZASADNICZE ...
10. W dawnych czasach NIKOGO nie dopuszczano do edukacji, a mimo to było tak, jak JA piszę ...
11. BZDURA !!! Kobieta nie miała się szans "podpiąć" pod samca, bo to nie ona decydowała. Będąc tylko jedną z kobiet nie miała gwarancji, ze jej DZIECKO będzie utrzymywane przez tego samca ... Dopiero gwarancja ze strony tego jednego dawała jej pewność ...
Zauważ, że śmierć jednego, ze 100 dzieci mężczyzny ma mniejszy skutek dla jego genów, niż śmierć jednego z 5 dzieci konkretnej kobiety ...
12. MOJA uwaga dotyczyła wszystkich mężczyzn, a nie tylko tych, którzy akurat są tym dominującym ...
13. Kolejna BZDURA: system, społeczny jest dostosowany do interesów KOBIET, a nie mężczyzn !!! Ale oczywiście słowa "interes" nie należy rozumieć osobniczo, tylko GENETYCZNIE ... Fakt, że kobiety są znacznie słabsze fizycznie od mężczyzn powoduje, że kobiety były przez mężczyzn gwałcone. To z kolei powodowało, że kolejne generacji cechowała coraz większa siłą mężczyzn (silny łatwiej mógł zgwałcić), a kobiety coraz mniejsza siła fizyczna (im słabsza, tym łatwiej było ją zgwałcić). Z kolei, aby uniknąć zwykłego zabicia przez mężczyzn w czasie kłótni przy ognisku, kobiety upodabniały się do dzieci i nabierały łagodnego charakteru. Te, które były zbyt podobne do mężczyzny lub miały kłótliwy charakter szybko ginęły od ciosów pięściami ...
14. Religia była istotnym czynnikiem, choć nie twierdzę przecież, że jednym ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > 1. Co nie znaczy, że państwo nie mogło wykorzystać religii. Kamień istnieje o wiele dłużej od powstania ludzkości, ale nie znaczy to, że ludzkość nie mogła wykorzystać kamienia ...Tiaaa... wykorzystuje też powietrze, ogień i wodę a nawet czas i przestrzeń. Zgodnie z Twym "rozumowaniem" - czasoprzestrzeń też państwo wymyśliło? Przypomnę, coś powypisywał: Cele istnienia religii na świecie osą OCZYWISTE i związane są one z walką o przetrwanie NA ZIEMI. Nie można było stworzyć silnego państwa bez wiary członków tego państwa w kogoś, kogo można by nazwać "ARBITREM". Jedynym SKUTECZNYM arbitrem okazał się być BÓG...> Ja nie twierdzę, że państwa stworzyły religie,Aha. Ale celem istnienia religii jest, wg Ciebie, siła państwa. Kto je zatem stworzył? Jacyś anarchiści-frajerzy? > JA twierdzę, że państwa WYKORZYSTAŁY RELIGIĘ (a konkretnie WIARĘ i zmieniły ją w religię) ...Ahaaaaa  . To wzięły WIARĘ (wyjaśnisz, jak ją odróżniasz od religii?) i zmieniły ją w religię (to w końcu stworzyły religię - poprzez przemianę WIARY, czy nie - panie Logik?) > 2. Jeżeli w jakimś przypadku religia osłabiała państwo, to to państwo UPADAŁO.Katolicyzm niewątpliwie osłabiał Hiszpanię czy Portugalię utrzymując je w zacofaniu, a jednak obie istnieją do dzisiaj. > Przykład: Indianie, których wiara mówiła o przybyciu Boga, białego, z brodą ...To akurat legenda zrodzona już po konkwiście. > A to byli tylko Cortes i Pizarro ...Twym zdaniem tę samą religię Aztekowie i Inkowie wyznawali? > 3. Nie jest ważne, co było WERBALNIE, lecz co było w ISTOCIE.Jak to nie?  Za chwilę się przecie do czysto werbalnej - kompletnie przy tym fałszywej - argumentacji odwołasz:  > USA były ufundowane na "In God we trust"Se poczytaj, ignorancie: The motto IN GOD WE TRUST first appeared on the 1864 two-cent coin, followed in 1866 by the 5 cent nickel (...). It did not become the official U.S. national motto until after the passage of an Act of Congress in 1956.Na początku  wypowiedziano posłuszeństwo Jerzemu III, Z Bożej Łaski Królowi Anglii. Małe cytaciki (na żądanie podam więcej) obrazujące poglądy wszystkich trzech autorów Deklaracji Niepodległości: Thomas Jefferson: Chrześcijaństwo jest najbardziej zdeprawowanym systemem, w jakim kiedykolwiek przyszło żyć człowiekowi.Benjamin Franklin: Latarnie morskie są znacznie pożyteczniejsze od kościołów.John Adams: Byłby to najwspanialszy ze wszystkich możliwych światów, gdyby nie było na nim religii.> ... Imperium Rzymskie przez całe swoje dzieje (republika i cesarstwo) oparte było na religii.Gdzie tam. Oparte było na sile i prawie. Religia - aż do Konstantyna - stanowiła dekoracyjny ornament. > Tak na marginesie:Na marginesie, Logiku, na marginesie - te brednie słusznie pozostaw. > 4. Zwierzęta nie mają struktury "społecznej" tylko BEHAWIORALNĄ, wynikającą z genetyki.A Ziemia płaska jest. > Zwierzę nie ma Wolnej WoliCzytałem Twe "przemyślenia" o Wolnej Woli. Starczy mi. > w związku z tym nie działa z wyrachowania, jak człowiek.Owszem, działa. Jest na ten temat obfita literatura. > Dlatego w przypadku człowieka, aby nad nim zapanować, trzeba stworzyć odpowiednik instynktu u zwierząt. I religia to zadanie właśnie spełnia ... (powtarzam: RELIGIA, a nie WIARA !!!)Miodzio  . Wcześniej stwierdziłeś, że RELIGIĘ (na bazie WIARY) stworzyły państwa. Zatem w okresie między zaprzestaniem kierowania się instynktem a wytworzeniem przez państwo religii ludzie po prostu NA WIARĘ sobie radzili?    > 5. To rozwiń ten "skomplikowany" problem ... Wszyscy "racjonaliści" czekają na to z zapartym tchem ...Już to na Forum robiłem. Se poszukaj w moich wypowiedziach - mnie się nie chce. > 6. Ale jest PRZYDATNA bardziej, niż cokolwiek innego ...Bardziej niż siła?  > 7. Armia Czerwona .... Oczywiście, że o zwycięstwo, ale o zwycięstwo IDEI.O Zwycięstwo Idei Armia Czerwona ostatni raz walczyła może aż w 1921. Potem już była zwykłą armią państwową. > Ty naprawdę nie masz pojęcia o historii ...  > religia jest jednym z rodzajów idei (w dodatku mająca tą przewagę nad innymi ideami, że ARBITER jest poza zasięgiem poznawalności i weryfikacji)To, Twoim zdaniem, przewaga jest?  > Zauważ, że ci filozofowie zginęli by dlatego, że sprzeciwiliby się idei nawet, gdyby mieli rację ...Bzdura. > 9. BÓG TAK CHCE można powiedzieć w każdej religii i tak się mówi. Mówią o tym ZASADY tamtych religii, które, wbrew temu, co tobie się naiwnie wydaje, są bardzo ZASADNICZE ...Zrobisz, Logiku, tak: udasz się do biblioteki, gdzie w Trudzie i Znoju przestudiujesz (na początek) Dzieła następujące: 1. Sarvepalli Radhakrishnan Filozofia indyjska, t. I-II, Instytut Wydawniczy PAX, Warszawa 1958. 2. Feng Youlan Krótka historia filozofii chińskiej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2001. 3. Hajime Nakamura Systemy myślenia ludów Wschodu. Indie Chiny Tybet Japonia, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005. Gdy Wykonanie Zadania mi Zameldujesz, być może najdzie mnie kaprys pochylić się nad Twymi wyobrażeniami o religiach Wschodu. > 10. W dawnych czasach NIKOGO nie dopuszczano do edukacji, a mimo to było tak, jak JA piszę ...Ciebie do dziś, jak widzę, nie dopuścili - i co z tego? > 11. BZDURA !!! Kobieta nie miała się szans "podpiąć" pod samca, bo to nie ona decydowała.Obserwowałeś kiedyś w życiu kobietę? > ... Dopiero gwarancja ze strony tego jednego dawała jej pewność ...Albo mężczyznę? ... dobra - tam. Znudziło mi się  .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | 1. Tak napisałem, i MAM w tym rację. A ty jak uważasz ? (bo nie postawiłeś żadnej tezy, tylko zacytowałeś MNIE) ...
2. Religie powstawały jako kontynuacja WIARY, a wiara powstawała w sposób naturalny jako wyjaśnienie świata. Ci, którzy szybko i sprawnie SKODYFIKOWALI wiarę i zrobili z niej OBOWIĄZUJĄCĄ religię, ci zwyciężali ...
3. WIARA - osobnicze przekonanie na temat "sił natury" Religia: skodyfikowanie wiary, obrzędy, zasady, prawa, często stosowane PRZYMUSOWO, a w każdym razie jako coś, co musi wyznawać grupa ludzi.
4. Są różne stopnie upadku ... Poza tym religie nie decydują o wszystkim nawet, gdy mają znaczenie decydujące ...
5. Nie napisałem, że Indianie wyznawali jedną religię ....
6. USA: to jest tylko twoje chciejstwo. USA nie pozbyły się, jak wiesz, religii ani odniesień do niej, a do dzisiaj prezydenci przysięgają na Biblię. Prywatne przekonania paru polityków nie mają żadnego znaczenia. USA de facto były i są nadal państwem religijnym ...
7. Nie dekoracyjny, tylko KLUCZOWY. Prawo i władza wywodzone były od Boga (Bogów), gdyż tak było łatwiej rządzić ludźmi, niewolnikami itp.
8. Wiara - BREDZISZ: ludzie radzili sobie nie "na wiarę", tylko tak, aby sobie poradzić. Nikt z definicji nie zakładał: musimy wymyślić wiarę/religię, aby przetrwać. A to, że w efekcie okazało się, że ci, którzy stworzyli sobie system wierzeń i utrwalali go w więzach społecznych, mieli WIĘKSZE SZANSE, aby przetrwać ...
Reszta odpowiedzi - jutro ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Reszta odpowiedzi - jutro ...Daruj sobie, Logiku - naprawdę nie jestem ciekaw  .
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Logik (812 punktów) | ale z pewnością wielu uczestników forum będzie oczekiwało na MOJĄ wypowiedź - nie mogę ich zawieść ...
... bo kto nie wyjdzie z domu swego, by socyalizm znaleźć i z oblicza Ziemi zgładzić, do tego socyalizm sam przyjdzie i stanie przed obliczem jego ...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > ale z pewnością wielu uczestników forum będzie oczekiwało na MOJĄ wypowiedź - nie mogę ich zawieść ...Aaa, chyba, że tak  . Nie krępuj się tedy  .
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | drHaust (737 punktów) | >ale z pewnością wielu uczestników forum będzie oczekiwało na MOJĄ wypowiedź - nie mogę ich zawieść ...
możesz - pomyśl, że dziś dzień dziecka i nie musisz iść do szkoły! >KLAR!!!??? ale ząbki myj! bez przesady z tym lenistwem! i nie zapominaj że jeden obiekt nie może być właściwie opisany bez uwzględnienia drugiego!
Dla Ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją
|
|
4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > I jak to odebrać? "Głęboko wierzący ateista"?Raczej ateista panteista. (Wbrew nazwie jedno drugiemu nie przeczy. Jak wszystko jest bogiem to go nie ma.  )
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To nie do końca chyba tak. Mam wrażenie, że są ogromne ilości odmian panteizmu. Ta Einsteina i Dawkinsa jest mi bliska, ale tak naprawdę nazwałbym ją "miłością do Natury" i już
|
|
|  | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Mam wrażenie, że są ogromne ilości odmian panteizmu.
Panteizm to chyba jedyna religia, która nie kłóci się ze współczesną wiedzą. A co do różnych odmian panteizmu, to wystarczy machnąć brzytwą Ockhama i pozostaje tylko to o czym Einstein mówił.
|
|
| halszka31 (30 punktów) | Różnymi drogami dochodzimy do prawdy. Przeczytam polecaną książkę , a to z tego powodu, że sama zaczęłam dociekać dlaczego właśnie we mnie nie ma tej wiary, którą tak wielu ma pod dostatkiem.
Pomyślałam, że znajdę odpowiedż w publikacjach ks. M.Hellera. Duchowny i jednocześnie naukowiec. Wiara i poznanie. W jakich proporcjach? W jakim natężeniu?
Nie uzyskałam jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje się, że jest w tym samym punkcie drogi co Einstein, więc i ja pewnie muszę poszukać swojej osobistej ścieżki...
i to jest pewnie najwłaściwsza droga.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|