Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ameryka się budzi!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Świat
NapisanoAutorTytuł
30-03-2026 19:08reszta jest milczeniem (204 punktów)Ameryka się budzi!
Ocena 5 na 5
TRUMP MUST GO NOW!



Przebrała się miarka. Amerykanie podnoszą głowy i nie zamierzają już dłużej tolerować tego szaleństwa, które zaaplikował im i całemu światu Jego Wysokość Donald Trump Samochwała. Ok. 8 mln ludzi wzięło wczoraj udział w protestach pod wspólną nazwą NO KINGS w 3 tys. miast w USA. Jeszcze chyba żaden bodaj prezydent USA w połowie swojej kadencji nie spotkał się z takimi protestami skierowanymi przeciwko sobie.

Bruce Springsteen dla wielotysięcznego tłumu w Minneapolis, gdzie ICE zabiło w przeciągu dwóch tygodni dwóch protestujących obywateli USA, Renee Nicole Good i Alexa Prettiego, wykonał specjalnie skomponowaną przez siebie piosenkę pt. Street of Minneapolis (tytuł nawiązuje do słynnego hitu Springsteena Streets of Philadelphia z lat. 90':

x.com/Moll(*)tatus/2037984141094928445?s=20

Tak Bruce uwiecznił ich zbrodnie, które wkrótce wyjdą im bokiem:

www.youtube.com/watch?v=GDaPdpwA4Iw

www.youtube.com/watch?v=4z2DtNW79sQ

Gubernator stanu Tim Waltz nazwał Trumpa "aspirującym dyktatorem" i "pomarańczowym klaunem":
- Kiedy aspirujący dyktator w Białym Domu wysłał swoich niewyszkolonych, agresywnych bandytów, by wyrządzili szkody Minnesocie, to ty, Minnesoto, stanęłaś w obronie swoich sąsiadów, stanęłaś w obronie przyzwoitości, stanęłaś w obronie życzliwości.

www.onet.p(*)ilismy-rekord/y0z2n5x,79cfc278

Protesty, w których wzięły udział setki tysięcy ludzi, odbyły się również w największych miastach, w tym Bostonie, Nowym Jorku, Chicago, Filadelfii czy Houston:

x.com/Jame(*)tatus/2038005942185234701?s=20

Oczywiście, nie mogło zabraknąć Roberta de Niro, który był wraz z protestującymi na Manhatanie:

x.com/Scoo(*)tatus/2037959278728814951?s=20

A to Filadelfia:

x.com/krassenstein/status/2037936953652638094?s=20

Nawet na plaży w San Francisco ludzie ustawili się w ogromny napis: TRUMP MUST GO NOW!

x.com/BGOnTheScene/status/2037977995051442179?s=20

Biały Dom skomentował:

Jedyni ludzie, których interesują te sesje terapeutyczne ludzi cierpiących na zaburzenia na punkcie Trumpa, to reporterzy, którym płaci się za ich relacjonowanie.

Zobaczymy jak skomentują swoją porażkę w nadchodzących wyb. uzup. do Kongresu, w których stracą większość, która i tak już wisi na włosku w postaci kilku reprezentantów. Nawet w swoim dotychczasowym bastionie, na Florydzie, i do tego w okręgu Mar-a-Lago, w którym Trump ma swoją słynną rezydencję, Republikanie stracili niedawno dwa mandaty w nadzwyczajnych wyb. uzupeł. Irański reżim robi sobie żarty z Trumpa, że negocjuje sam ze sobą, bo wie, że w przeciwieństwie do niego ma poparcie większości narodu, który Trumpowi udało się jeszcze bardziej scalić wokół niego niecelowymi (tak przynajmniej są one tłumaczone) atakami rakietowymi na obiekty cywilne (jak ten na szkołę w Minabie, w którym zginęła ponad setka dzieci). Trumpa mógłby uratować już tylko cud, a nawet dwa: Putin kończy swoją wojnę rezygnując z żądań terytorialnych, a reżim ajatollahów oddaje władzę i zarządza demokratyczne wybory pod okiem międzynarodowych obserwatorów.

Trump gorszy od pandemii Covid-19

Zadowolenie z polityki gospodarczej Donalda Trumpa wśród Amerykanów spadło do poziomu niższego od tego, którym mógł się pochwalić Joe Biden po pandemii Covid-19 w czasie postpandemicznej inflacji, którego działania oceniało pozytywnie zaledwie 32 proc. Amerykanów. Politykę gospodarczą Donalda Trumpa pozytywnie ocenia na ten moment 29 proc. wyborców i jego notowania sukcesywnie spadają. Dla Amerykanów, tak jak dla każdego innego społeczeństwa, najważniejsze jest to, co się dzieje w ich własnym kraju, stan ich własnej gospodarki i ceny w dyskontach. Donald Trump obiecywał w kampanii wyborczej obniżenie kosztów życia, a póki co one jedynie coraz bardziej rosną, głównie w skutek jego własnej polityki.

Na jesieni wybory uzupełniające do Kongresu i nie zapowiada się na to, żeby Trumpowi udało się w tym czasie odwrócić ten trend. Musiałby z sukcesem zakończyć wojnę w Iranie i na Ukrainie, i powstrzymać wzrosty cen paliw. Władimir Putin i reżim ajatollahów mu jednak na to nie pozwolą.

businessin(*)-sondaz-nie-pozostawia/ed37n5s

Trumpexit

Wszystko wskazuje na to, że Republikanie zapłacą wkrótce za tą zawadiacką politykę Trumpa utratą większości w Izbie Reprezentantów, a to oznaczać będzie koniec monowładztwa Trumpa i początek końca jego prezydentury, która może zostać nawet przedwcześnie zakończona w skutek bardzo prawdopodobnego wówczas impeachmentu, trzeciego w jego karierze, bo dwa razy został poddany tej procedurze przez Demokratów mających większość w Kongresie za swojej pierwszej kadencji. Tym razem jest zupełnie inna sytuacja i Senat może już go nie uratować.

Orbanexit

Władza Wiktora Orbana również wisi na włosku i może się zakończyć już w połowie kwietnia w nadchodzących wyb. parl. Coraz więcej Węgrów jest zwyczajnie znudzona jego rządami a wywoływany cały czas przez niego i skorumpowane media państwowe strach przed wojną, w którą rzekomo pcha nas Ukraina i UE, przestaje działać i Orban może przegrać z ciekawością nowej władzy i zwyczajną chęcią zmiany. To już zupełnie inne nastroje i sytuacja, niż kilka lat temu, kiedy przedwyborcze notowania Orbana nie wskazywały na jego zwycięstwo, a jednak Węgrzy ponownie dali mu władzę. Tym razem ma przeciwko sobie silną opozycję ze zwyżkującą wyraźnie nad partią rządzącą w sondażach największą partią opozycyjną Petera Magyara, dołującą gospodarkę i lata afer korupcyjnych. Sytuacja jest więc bardziej porównywalna do tej u nas z 2023 r. i PiSu.


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

adidastank (1 punktów)
Large-scale protests, if accurately represented, usually signal that a significant portion of the population feels unheard or dissatisfied, but they're only one part of a much bigger picture. It's also important to approach claims (numbers, events, quotes, slope2game.io) critically and look at multiple sources before drawing firm conclusions.
Kautilja (7075 punktów)
>Przebrała się miarka. Amerykanie podnoszą głowy i nie zamierzają już dłużej tolerować tego szaleństwa, które zaaplikował im i całemu światu Jego Wysokość Donald Trump Samochwała. Ok. 8 mln ludzi wzięło wczoraj udział w protestach pod wspólną nazwą NO KINGS w 3 tys. miast w USA. Jeszcze chyba żaden bodaj prezydent USA w połowie swojej kadencji nie spotkał się z takimi protestami skierowanymi przeciwko sobie.

Czy to rzeczywiście Trump jest największym problemem Ameryki, czy może są nim wieloletnie zaniedbania wielu administracji co do amerykańskiej polityki wobec Chin?
Moim zdaniem nie możemy abstrahować od tego szerszego kontekstu.
01-04-2026 13:04 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52447 punktów)
.
>Czy to rzeczywiście Trump jest największym problemem Ameryki, ...
-
Moim zdaniem najmniejszym. USA po prostu gnije. Wszystkie wartości na jakich ten kraj został zbudowanym tracą w zastraszającym tempie znaczenie. To naród wybrał Trumpa. (Podobnie jak w Polsce Nawrockiego.)

>Moim zdaniem nie możemy abstrahować od tego szerszego kontekstu.
-
Całkowicie się z Panem tu zgadzam.
Trzeba widzieć znacznie szerszą perspektywę i rozumieć jaką mamy perspektywę, a to już trudno przychodzi.
.
01-04-2026 19:20 
 Ocena 2 na 2
niewidzialny latarnik (204 punktów)
>Moim zdaniem najmniejszym. USA po prostu gnije. Wszystkie wartości na jakich ten kraj został zbudowanym tracą w zastraszającym tempie znaczenie. To naród wybrał Trumpa. (Podobnie jak w Polsce Nawrockiego.)

Putina też wybrał naród rosyjski, tak samo jak Hitlera niemiecki. Wartościom, na których USA zostały zbudowane, głównie rękoma imigrantów, aktualna administracja prezydenta USA się właśnie sprzeniewierza. To niszczenie podstaw amerykańskiej kultury, potęgi gospodarczej i rozwoju, któremu nie zagrażają imigranci, legalni czy nie, wręcz przeciwnie, oni się do niego walnie przyczyniają od początku, ale rasizm, korupcja, autokratyczne rządy nie liczącej się z innymi uprzywilejowanej mniejszości bogaczy, łamanie prawa i Konstytucji głównie przez legalnych obywateli USA, którzy mają w tym kraju władzę.

>>Moim zdaniem nie możemy abstrahować od tego szerszego kontekstu.

To jest właśnie szerszy kontekst.

>Trzeba widzieć znacznie szerszą perspektywę i rozumieć jaką mamy perspektywę, a to już trudno przychodzi.

Otóż to.
01-04-2026 19:25 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (7075 punktów)
>.
>>Czy to rzeczywiście Trump jest największym problemem Ameryki, ...
>-
>Moim zdaniem najmniejszym. USA po prostu gnije. Wszystkie wartości na jakich ten kraj został zbudowanym tracą w zastraszającym tempie znaczenie. To naród wybrał Trumpa. (Podobnie jak w Polsce Nawrockiego.)

Gnije? Czy wie Pan kto tak mówi o Ameryce i tzw. kolektywnym zachodzie?

>>Moim zdaniem nie możemy abstrahować od tego szerszego kontekstu.
>-
>Całkowicie się z Panem tu zgadzam.
>Trzeba widzieć znacznie szerszą perspektywę i rozumieć jaką mamy perspektywę, a to już trudno przychodzi.
>.
Ja nie wymagam od każdego z kim rozmawiam by rozumiał w szczegółach i ogółach tematy związane z geopolityką czy stosunkami międzynarodowymi. Wystarczy, żeby rozmówca był kulturalny i ad rem zamiast ad personam. Ta szersza perspektywa dobrze jest ujęta w geopolityce.
01-04-2026 19:52 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52447 punktów)
.
.
>Gnije? Czy wie Pan kto tak mówi o Ameryce i tzw. kolektywnym zachodzie?
-
Nie wiem? Ja tak powiedziałem o obecnym USA i mam na to merytoryczne argumenty.

>Ja nie wymagam od każdego z kim rozmawiam by rozumiał w szczegółach i ogółach tematy związane z geopolityką czy stosunkami międzynarodowymi. Wystarczy, żeby rozmówca był kulturalny i ad rem zamiast ad personam. Ta szersza perspektywa dobrze jest ujęta w geopolityce.
-
I tu się różnimy nawet zasadniczo. Dla mnie grzeczność ma dalece wtórne znaczenie. Ja swoją kulturę wyniosłem z rodzinnego domu i jakoś mi wystarcza. Od rozmówców wymagam aby mieli choć podstawową wiedzę w problematyce, w której się wypowiadają. Różne perspektywy ujęte są w rożnych naukach, które trzeba znać nie tylko po ich nazwach. Zanim zaczniemy wypowiadać się o Ameryce trzeba poznać z rozumieć poniższe dwie elementarne pozycje. Tak to się zaczęło.

pl.wikipedia.org/wiki/O_demokracji_w_Ameryce

pl.wikiped(*)ucja_Stanów_Zjednoczonych
.
02-04-2026 07:10 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>.
>.
>>Gnije? Czy wie Pan kto tak mówi o Ameryce i tzw. kolektywnym zachodzie?
>-
>Nie wiem? Ja tak powiedziałem o obecnym USA i mam na to merytoryczne argumenty.

Zwykli tak mawiać Rosjanie. Np. Dugin.

>>Ja nie wymagam od każdego z kim rozmawiam by rozumiał w szczegółach i ogółach tematy związane z geopolityką czy stosunkami międzynarodowymi. Wystarczy, żeby rozmówca był kulturalny i ad rem zamiast ad personam. Ta szersza perspektywa dobrze jest ujęta w geopolityce.
>-
>I tu się różnimy nawet zasadniczo. Dla mnie grzeczność ma dalece wtórne znaczenie. Ja swoją kulturę wyniosłem z rodzinnego domu i jakoś mi wystarcza. Od rozmówców wymagam aby mieli choć podstawową wiedzę w problematyce, w której się wypowiadają. Różne perspektywy ujęte są w rożnych naukach, które trzeba znać nie tylko po ich nazwach. Zanim zaczniemy wypowiadać się o Ameryce trzeba poznać z rozumieć poniższe dwie elementarne pozycje. Tak to się zaczęło.
>pl.wikipedia.org/wiki/O_demokracji_w_Ameryce
>pl.wikiped(*)ucja_Stanów_Zjednoczonych
>.
>
Dokładnie tak się zaczęło. Aczkolwiek ta szersza perspektywa, którą tutaj wspominam to rywalizacja mocarstw. USA vs. Chiny, to według mnie definiuje dzisiaj sytuację, zarówno na świecie, jak i wewnątrz tych państw. I niczego w ten sposób nie chcę usprawiedliwiać.
02-04-2026 10:30 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52447 punktów)
.
>Gnije? Czy wie Pan kto tak mówi o Ameryce i tzw. kolektywnym zachodzie?

Nie wiem? Ja tak powiedziałem o obecnym USA i mam na to merytoryczne argumenty.

>Zwykli tak mawiać Rosjanie. Np. Dugin.
-
Już tu pisałem, iż w pojedynczych zdaniach to mogę zgodzić się z Hitlerem i Stalinem. Ponadto łatwo zauważyć, iż ja tu zupełnie o czymś innym mówiłem, już choćby dlatego, iż swoją wypowiedź tylko do Stanów Zjednoczonych ograniczyłem.

-
>Ja nie wymagam od każdego z kim rozmawiam by rozumiał w szczegółach i ogółach tematy związane z geopolityką czy stosunkami międzynarodowymi. Wystarczy, żeby rozmówca był kulturalny i ad rem zamiast ad personam. Ta szersza perspektywa dobrze jest ujęta w geopolityce.

Ja kulturę wyniosłem z rodzinnego domu i jakoś mi wystarcza. Od rozmówców wymagam aby mieli choć podstawową wiedzę w problematyce, w której się wypowiadają. Różne perspektywy ujęte są w rożnych naukach, które trzeba znać nie tylko po ich nazwach. Zanim zaczniemy wypowiadać się o Ameryce trzeba poznać z rozumieć poniższe dwie elementarne pozycje. Tak to się zaczęło.
pl.wikipedia.org/wiki/O_demokracji_w_Ameryce
pl.wikiped(*)ucja_Stanów_Zjednoczonych

-
>Dokładnie tak się zaczęło.
-
I coś z tego wynika. Przynajmniej dla inteligentnego czytelnika. Amerykanie w imię ideałów demokracji podporządkowywali sobie cały świat. Popełnili przy tym sporo zbrodni i co i teraz mają stać się jednym z państw faszystowskich. Chiny i Indie przez to, iż prezydentem jest Trump już dużo zyskały i zyskają przez jego głupotę jeszcze więcej. Europa, jak zdąży, to też zyska wiele. Czy o takie przemeblowanie świata Amerykanom chodziło?

>Aczkolwiek ta szersza perspektywa, którą tutaj wspominam to rywalizacja mocarstw. USA vs. Chiny, to według mnie definiuje dzisiaj sytuację, zarówno na świecie, jak i wewnątrz tych państw.
-
Tak jak już napisałem polecam:
pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Góralczyk
lubimyczytac.pl/autor/77164/bogdan-goralczyk

Profesor przynajmniej stara się być obiektywnym uczonym.

-
>I niczego w ten sposób nie chcę usprawiedliwiać.
-
Inteligent musi widzieć, iż na czele mocarstwa stanął kiepsko wykształcony i chory człowiek i jest to bardzo groźne dla całego świata. (Dodam, iż podobnie Nawrocki jest groźnym dla Polski.) Jeżeli ktoś tego nie widzi, to kiepsko z jego inteligencją i poziomem wiedzy lub mocno wierzy w prawicowe mity.

.
Thoter (6650 punktów)

>-
>Inteligent musi widzieć, iż na czele mocarstwa stanął kiepsko wykształcony i chory człowiek i >jest to bardzo groźne dla całego świata. (Dodam, iż podobnie Nawrocki jest groźnym dla Polski.) >Jeżeli ktoś tego nie widzi, to kiepsko z jego inteligencją i poziomem wiedzy lub mocno wierzy w >prawicowe mity.
>
>
Forbes: Szacuje majątek netto Trumpa na około 6,5 miliarda dolarów (stan na luty 2026 r.).
Bloomberg: Wycenia jego fortunę na około 7,08 miliarda dolarów.


Chciałbym być tak chory.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Chciałbym być tak chory.
-
Czytam tu Pańskie wypowiedzi i moim zdaniem niepotrzebnie Pan mu zazdrości.
.
02-04-2026 19:30 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>.
>>Gnije? Czy wie Pan kto tak mówi o Ameryce i tzw. kolektywnym zachodzie?
>Nie wiem? Ja tak powiedziałem o obecnym USA i mam na to merytoryczne argumenty.
>>Zwykli tak mawiać Rosjanie. Np. Dugin.
>-
>Już tu pisałem, iż w pojedynczych zdaniach to mogę zgodzić się z Hitlerem i Stalinem. Ponadto łatwo zauważyć, iż ja tu zupełnie o czymś innym mówiłem, już choćby dlatego, iż swoją wypowiedź tylko do Stanów Zjednoczonych ograniczyłem.

To prawda, to ja dorzuciłem resztę zachodu, jakoś tak mi się po prostu skojarzyło, ale związek ze sprawą to ma, co by nie mówić. Niemniej nie podzielam Pana zdania w tej sprawie. OK, co najwyżej kryzys, ale żeby od razu gnicie? Tego nie podzielam.

>-
>>Ja nie wymagam od każdego z kim rozmawiam by rozumiał w szczegółach i ogółach tematy związane z geopolityką czy stosunkami międzynarodowymi. Wystarczy, żeby rozmówca był kulturalny i ad rem zamiast ad personam. Ta szersza perspektywa dobrze jest ujęta w geopolityce.
>Ja kulturę wyniosłem z rodzinnego domu i jakoś mi wystarcza. Od rozmówców wymagam aby mieli choć podstawową wiedzę w problematyce, w której się wypowiadają. Różne perspektywy ujęte są w rożnych naukach, które trzeba znać nie tylko po ich nazwach. Zanim zaczniemy wypowiadać się o Ameryce trzeba poznać z rozumieć poniższe dwie elementarne pozycje. Tak to się zaczęło.
>pl.wikipedia.org/wiki/O_demokracji_w_Ameryce
>pl.wikiped(*)ucja_Stanów_Zjednoczonych
>-
>>Dokładnie tak się zaczęło.
>-
>I coś z tego wynika. Przynajmniej dla inteligentnego czytelnika. Amerykanie w imię ideałów demokracji podporządkowywali sobie cały świat. Popełnili przy tym sporo zbrodni i co i teraz mają stać się jednym z państw faszystowskich. Chiny i Indie przez to, iż prezydentem jest Trump już dużo zyskały i zyskają przez jego głupotę jeszcze więcej. Europa, jak zdąży, to też zyska wiele. Czy o takie przemeblowanie świata Amerykanom chodziło?

Nie jestem w stanie Panu udzielić odpowiedzi na to pytanie. Ale z tego co się orientuję to działania Amerykanów wykraczają swym zasięgiem zarówno poza jedną czy też dwie kadencję danej administracji, jak i poza kontynent amerykański, a to z tego powodu, że ich polityka opiera się między innymi na kontrolowaniu szlaków morskich. Tzw. przepływy strategiczne. USA to mocarstwo morskie, i bardzo wiele z tego wynika.

>>Aczkolwiek ta szersza perspektywa, którą tutaj wspominam to rywalizacja mocarstw. USA vs. Chiny, to według mnie definiuje dzisiaj sytuację, zarówno na świecie, jak i wewnątrz tych państw.
>-
>Tak jak już napisałem polecam:
>pl.wikipedia.org/wiki/Bogdan_Góralczyk
>lubimyczytac.pl/autor/77164/bogdan-goralczyk
>Profesor przynajmniej stara się być obiektywnym uczonym.

Pisałem do Pana z rana w innej odpowiedzi, że znam, lubię i szanuję Pana prof. Bogdana Góralczyka. To dobry ekspert od Chin i Węgier. I to nie jest tak Panie Andrzeju, że ja jestem jakimś "fanatykiem" prof. Wielomskiego. I dostrzegam różnice między obydwoma panami.

>-
>>I niczego w ten sposób nie chcę usprawiedliwiać.
>-
>Inteligent musi widzieć, iż na czele mocarstwa stanął kiepsko wykształcony i chory człowiek i jest to bardzo groźne dla całego świata. (Dodam, iż podobnie Nawrocki jest groźnym dla Polski.) Jeżeli ktoś tego nie widzi, to kiepsko z jego inteligencją i poziomem wiedzy lub mocno wierzy w prawicowe mity.
>.
>
Różnie to bywa. Inteligent według mnie musi też wiedzieć i to, że istnieją w polityce również i głębsze procesy, które na te politykę wywierają wpływ.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Inteligent musi widzieć, iż na czele mocarstwa stanął kiepsko wykształcony i chory człowiek i jest to bardzo groźne dla całego świata. (Dodam, iż podobnie Nawrocki jest groźnym dla Polski.) Jeżeli ktoś tego nie widzi, to kiepsko z jego inteligencją i poziomem wiedzy lub mocno wierzy w prawicowe mity.

>Różnie to bywa. Inteligent według mnie musi też wiedzieć i to, że istnieją w polityce również i głębsze procesy, które na te politykę wywierają wpływ.
-
Niech Pan je opisze? Jako politolog z podstawnego wykształcenia chętnie się o nich dowiem.

Uczono nas sporo, ale żaden z wykładowców nie powiedział nam, "że istnieją w polityce również i głębsze procesy, które na politykę wywierają wpływ. Róża Luksemburg traktowała ekonomię jako klucz do zrozumienia procesów politycznych, analizując kapitalizm nie tylko jako system gospodarczy, ale jako siłę napędową imperializmu i wojen. W jej ujęciu, akumulacja kapitału prowadzi do nieuchronnych konfliktów, a walka klasowa jest ściśle związana z ekonomicznymi warunkami produkcji.

Fakty to potwierdzają i ja się z tym zgadzam, iż największy i najgłębszy wpływ na politykę mają procesy ekonomiczne. Żaden z bogaczy nie powie, iż ma dość.

Może Pan myśli o wojnie służb specjalnych, które mają ogromny wpływ na politykę, a o których działalności dowiadujemy się po latach. Tak, te służby sięgają głęboko i jednoznacznie wykazują, iż kupić można wszystko. W ostatnich dekadach otrzymały też dobre narzędzie jakim jest internet.
-
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
W ostatnich dekadach otrzymały też dobre narzędzie jakim jest internet.

=
.
Ireneusz Lara

Zmierzch wolności w sieci: Algorytmy myślą za nas, przeprogramowują, a potem podtrzymują nasz pogląd.

Era prawdziwej wolności w internecie dobiegła końca. Sieć została zawłaszczona przez gigantów technologicznych - tzw. Big Tech. Dziś wystarczy jedno kliknięcie, by algorytmy zamknęły nas w szczelnej bańce informacyjnej. Platformy filtrują naszą rzeczywistość i nas segregują; uwięzieni w cyfrowych rezerwatach, mamy dostęp wyłącznie do tych treści, na które łaskawie pozwoli nam algorytm. Reszta świata staje się dla nas niewidoczna.

Jeśli to nie ja decyduję, co chcę czytać, i nie ja oceniam, co jest mądre, a co głupie, z czym się zgadzam, a z czym nie - to o jakiej wolności mowa? Algorytmy dokonują swoistej "operacji" na naszych mózgach, formatując nasze postrzeganie rzeczywistości.

Czy tego chcemy? Zniewolonego własnego umysłu?

Technologia w służbie ideologii

Powszechnie wiadomo, że platformy należące do Elona Muska czy Marka Zuckerberga promują prawicowe treści polaryzujące. Często obserwujemy mechanizm, w którym zasięgi wpisów skrajnych prawicowych są windowane w kosmos, podczas gdy treści wyważone, liberalne czy demokratyczne bywają systemowo ograniczane. Algorytmy sprzyjające konkretnym opcjom politycznym - co widać chociażby na przykładzie ochrony wizerunku Donalda Trumpa. Sam miałem okazję to zaobserwować.

Zapomnijmy więc o bezstronności technologii.

Serwisy takie jak X (dawny Twitter), Instagram czy Facebook zaczynają przypominać cyfrowe ramiona komitetów wyborczych radykalnej prawicy.

Termin "liberalna demokracja" jest rugowany z przestrzeni publicznej jako zbyt atrakcyjny - zamiast tego serwuje się nam etykietę "lewactwa", by łatwiej było budować niechęć.
Przeciwko wolnemu myśleniu staje dziś nie tylko ignorancja czy "religia stosów" - będąca synonimem bezwzględnego dogmatyzmu - ale także potężna technologia w rękach miliarderów.

Zalew sztucznej inteligencji

Do tego dochodzi fala treści generowanych przez sztuczną inteligencję. AI produkuje odpowiedzi szybciej, niż ktokolwiek zdąży zadać pytanie, zalewając sieć masową ilością przetworzonych danych. Musimy mieć świadomość, że ten cyfrowy szum nie jest przypadkowy - algorytmy promują lub blokują określone poglądy zgodnie z interesami właścicieli platform.

W tym zgiełku jedyną bronią pozostaje świadomość. Chciałbym móc za Carlem Jungiem powtarzać do końca: "Nie jestem tym, co mi się przytrafiło. Jestem tym, czym zdecydowałem się zostać". Nawet jeśli algorytm ma na ten temat inne zdanie.
www.facebook.com/saved/?cref=28
.
04-04-2026 07:16 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>.
>Inteligent musi widzieć, iż na czele mocarstwa stanął kiepsko wykształcony i chory człowiek i jest to bardzo groźne dla całego świata. (Dodam, iż podobnie Nawrocki jest groźnym dla Polski.) Jeżeli ktoś tego nie widzi, to kiepsko z jego inteligencją i poziomem wiedzy lub mocno wierzy w prawicowe mity.
>>Różnie to bywa. Inteligent według mnie musi też wiedzieć i to, że istnieją w polityce również i głębsze procesy, które na te politykę wywierają wpływ.
>-
>Niech Pan je opisze? Jako politolog z podstawnego wykształcenia chętnie się o nich dowiem.

W tym zakresie polecam to:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,954022

>Uczono nas sporo, ale żaden z wykładowców nie powiedział nam, "że istnieją w polityce również i głębsze procesy, które na politykę wywierają wpływ. Róża Luksemburg traktowała ekonomię jako klucz do zrozumienia procesów politycznych, analizując kapitalizm nie tylko jako system gospodarczy, ale jako siłę napędową imperializmu i wojen. W jej ujęciu, akumulacja kapitału prowadzi do nieuchronnych konfliktów, a walka klasowa jest ściśle związana z ekonomicznymi warunkami produkcji.
>Fakty to potwierdzają i ja się z tym zgadzam, iż największy i najgłębszy wpływ na politykę mają procesy ekonomiczne. Żaden z bogaczy nie powie, iż ma dość.

Rozumiem. Ja z kolei nauczyłem się, że takie ujmowanie spraw to determinizm ekonomiczny. I o ile też doszedłem do wniosku, że ekonomia faktycznie ma fundamentalne znaczenie, o tyle obok niej funkcjonuje też czynnik strategiczny.
Proszę zauważyć, że dla każdego społeczeństwa grunt to bezpieczeństwo i dobrobyt. Za bezpieczeństwo odpowiada konkretna strategia, a za dobrobyt mądra ekonomia. One się też wzajemnie przenikają.

>Może Pan myśli o wojnie służb specjalnych, które mają ogromny wpływ na politykę, a o których działalności dowiadujemy się po latach. Tak, te służby sięgają głęboko i jednoznacznie wykazują, iż kupić można wszystko. W ostatnich dekadach otrzymały też dobre narzędzie jakim jest internet.
>-
>
To też. Ale poza tym kupowaniem służby specjalne to również przejmowanie kontroli. Kontrola nad umysłem oponenta. Tzw. zarządzanie refleksyjne czy dywersja ideologiczna, itd.
W tym temacie polecam to:
www.youtube.com/watch?v=lWIpFvGrNak&t=1s

Pozdrawiam
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Inteligent musi widzieć, iż na czele mocarstwa stanął kiepsko wykształcony i chory człowiek i jest to bardzo groźne dla całego świata. (Dodam, iż podobnie Nawrocki jest groźnym dla Polski.) Jeżeli ktoś tego nie widzi, to kiepsko z jego inteligencją i poziomem wiedzy lub mocno wierzy w prawicowe mity.

>Różnie to bywa. Inteligent według mnie musi też wiedzieć i to, że istnieją w polityce również i głębsze procesy, które na te politykę wywierają wpływ.

Niech Pan je opisze? Jako politolog z podstawnego wykształcenia chętnie się o nich dowiem.

>W tym zakresie polecam to:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,954022

>"Wielka strategia lub strategia wysoka to strategia państwa dotycząca tego, w jaki sposób środki (militarne i niemilitarne) mogą być wykorzystywane do promowania i osiągania interesów narodowych w perspektywie długoterminowej. [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ] Kwestie wielkiej strategii obejmują zazwyczaj wybór doktryny wojskowej , struktury sił i sojuszy , a także relacje gospodarcze, zachowania dyplomatyczne i metody wydobywania lub mobilizowania zasobów."

Przykro mi, ale jako politolog dalej nie rozumiem? Możliwość przygotowywania przez ekspertów różnych strategii uważa Pan za jakieś "głębsze procesy". Takie koncepcje są przygotowywane są wszędzie przynajmniej od XX wieku. Tylko niewiele z nich wynika, gdy np. wybiorą Trumpa na prezydenta. I Trump i Nawrocki zawsze wiedzą lepiej.
.
04-04-2026 12:10 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>Przykro mi, ale jako politolog dalej nie rozumiem? Możliwość przygotowywania przez ekspertów różnych strategii uważa Pan za jakieś "głębsze procesy". Takie koncepcje są przygotowywane są wszędzie przynajmniej od XX wieku. Tylko niewiele z nich wynika, gdy np. wybiorą Trumpa na prezydenta. I Trump i Nawrocki zawsze wiedzą lepiej.
>.
Mnie też jest przykro, że jako politolog Pan nie rozumie.
Spróbuję inaczej:
wielka strategia to strategia państwa dotycząca tego, w jaki sposób środki (militarne i niemilitarne) mogą być wykorzystywane do promowania i osiągania interesów narodowych w perspektywie długoterminowej.
Takie planowanie jest już takim "głębszym procesem".
Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu (tj. wewnątrzpaństwowego), co do kierunku takiej strategii, i niech Pan doda to, że taka strategia np. - naszego państwa - zderza się z innymi strategiami na poziomie międzynarodowym. W interakcji międzypaństwowej również zachodzi proces po którym następuje kompromis albo np. konflikt. Stąd też wojny.
Jeśli nadal Pan nie rozumie to polecam by porozmawiał Pan na ten temat np. z AI. Ona prawdopodobnie wyłoży to Panu jaśniej i w większych szczegółach, dokonując przy odpowiednio zadawanych pytaniach zgrabnej syntezy.
Thoter (6650 punktów)
> Stąd też wojny.
>

Wojny, prowadzone przez Żydów amerykańskich, to są gigantyczne operacje KREDYTOWE.
Jak się sytuacja ustabilizuje, to ci co im się wydaje, że wojnę wygrali, będą zaciągać
u Żydów amerykańskich gigantyczne kredyty.
Lepiej wojnę przegrać jak "wygrać" i się zadłużyć u Żydów amerykańskich.
Nadchodzi czas przeprowadzenia olbrzymich operacji kredytowych.
Kto, gdzie, ile i na jaki procent zaciągnie kredytu, żeby się ratować, po "wygranej" wojnie ??
Kto i komu będzie płacił reparacje wojenne ??
04-04-2026 13:29 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>> Stąd też wojny.
>>
>Wojny, prowadzone przez Żydów amerykańskich, to są gigantyczne operacje KREDYTOWE.
>Jak się sytuacja ustabilizuje, to ci co im się wydaje, że wojnę wygrali, będą zaciągać
>u Żydów amerykańskich gigantyczne kredyty.
>Lepiej wojnę przegrać jak "wygrać" i się zadłużyć u Żydów amerykańskich.
>Nadchodzi czas przeprowadzenia olbrzymich operacji kredytowych.
>Kto, gdzie, ile i na jaki procent zaciągnie kredytu, żeby się ratować, po "wygranej" wojnie ??
>Kto i komu będzie płacił reparacje wojenne ??
>
Nie potrafię odpowiedzieć na zadane tu przez Ciebie pytania.
Thoter (6650 punktów)

>>Lepiej wojnę przegrać jak "wygrać" i się zadłużyć u Żydów amerykańskich.
>>Nadchodzi czas przeprowadzenia olbrzymich operacji kredytowych.
>>Kto, gdzie, ile i na jaki procent zaciągnie kredytu, żeby się ratować, po "wygranej" wojnie ??
>>Kto i komu będzie płacił reparacje wojenne ??
>>

>Nie potrafię odpowiedzieć na zadane tu przez Ciebie pytania.
>

to może potrafisz odpowiedzieć na pytanie:
po co Żyd Morawiecki ściągnął do Polski banksterów z JP Morgan i im bezprawnie dał ponad 20 mln PLN ??
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Przykro mi, ale jako politolog dalej nie rozumiem? Możliwość przygotowywania przez ekspertów różnych strategii uważa Pan za jakieś "głębsze procesy". Takie koncepcje są przygotowywane są wszędzie przynajmniej od XX wieku. Tylko niewiele z nich wynika, gdy np. wybiorą Trumpa na prezydenta. I Trump i Nawrocki zawsze wiedzą lepiej.
.
>Mnie też jest przykro, że jako politolog Pan nie rozumie.

>Spróbuję inaczej:

>wielka strategia to strategia państwa dotycząca tego, w jaki sposób środki (militarne i niemilitarne) mogą być wykorzystywane do promowania i osiągania interesów narodowych w perspektywie długoterminowej.Takie planowanie jest już takim "głębszym procesem".
-
Zupełnie nie o to tu chodzi. Proszę napisać kto i na jakich materiałach takie strategie przygotowuje, a kto je wykonuje?
Jak ma się jedno do drugiego.

encyklopedia.revite.pl/articles/view/318
pl.wikipedia.org/wiki/Doktryna_Trumana
www.pism.p(*)ej-i-bezpieczenstwa-narodowego

-
>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu (tj. wewnątrzpaństwowego), co do kierunku takiej strategii, i niech Pan doda to, że taka strategia np. - naszego państwa - zderza się z innymi strategiami na poziomie międzynarodowym. W interakcji międzypaństwowej również zachodzi proces po którym następuje kompromis albo np. konflikt. Stąd też wojny.

-
O jakim kompromisie Pan mówi, kto z kim i na jakich zasadach go zawiera? Z kim ta doktryna www.bcc.org.pl/doktryna-trumpa/ została skonsultowana i jest wynikiem jakiego kompromisu?

-
>Jeśli nadal Pan nie rozumie to polecam by porozmawiał Pan na ten temat np. z AI. Ona prawdopodobnie wyłoży to Panu jaśniej i w większych szczegółach, dokonując przy odpowiednio zadawanych pytaniach zgrabnej syntezy.

-
Z AI jest tu ogromny problem, gdyż ona zawsze odpowiada zgodnie z poziomem inteligencji i wiedzy pytających. Pan, ja i każdy z interlokutorów będzie zadawał AI inne pytania i otrzyma inną syntezę. Można otrzymać z AI całkiem zgrabną syntezę całkowicie pustą. Dla potwierdzenia tej tezy to wystarczy rozejrzeć się po aktualnie prowadzonej dyskusji na forum Racjonalisty.pl.
.
04-04-2026 15:15 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>>Takie planowanie jest już takim "głębszym procesem".
>-
>Zupełnie nie o to tu chodzi. Proszę napisać kto i na jakich materiałach takie strategie przygotowuje, a kto je wykonuje?
>Jak ma się jedno do drugiego.

Według Pana nie o to tu chodzi. Według mnie wskazanie na Grand strategy to wskazanie tego głębszego procesu o które to Pan pytał. Przynajmniej ja to tak rozumiem. Grand strategy to nie jest mój wymysł, tylko zauważony czynnik kształtowania decyzji politycznej w praktyce. A praktyka ma to do siebie, że nie wszystko jest jawne. To co bywa uzewnętrznieniem tego procesu w całej procedurze oficjalnego prezentowania stanowiska w postaci dukumetnu to jest np. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, albo jakaś doktryna. To co Pan zalinkował.

>-
>>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu (tj. wewnątrzpaństwowego), co do kierunku takiej strategii, i niech Pan doda to, że taka strategia np. - naszego państwa - zderza się z innymi strategiami na poziomie międzynarodowym. W interakcji międzypaństwowej również zachodzi proces po którym następuje kompromis albo np. konflikt. Stąd też wojny.
>-
>O jakim kompromisie Pan mówi, kto z kim i na jakich zasadach go zawiera? Z kim ta doktryna www.bcc.org.pl/doktryna-trumpa/ została skonsultowana i jest wynikiem jakiego kompromisu?

Kompromis to uzgodnienie między różnymi grupami wpływu, różnymi siłami i stronnictwami. Różne interesy się ścierają i coś z tego musi wyniknąć. I wynika raz zgoda a raz konflikt. W polityce wewnętrznej na przykład wspólnym mianownikiem który łączy te różne wizje jest racja stanu. Natomiast w polityce międzynarodowej to będzie jakaś umowa, pakt, sojusz, lub prościej - zbieżność danego interesu narodowego z innym interesem narodowym, i stąd wspólne w czymś stanowisko jakichś państw.

>-
>>Jeśli nadal Pan nie rozumie to polecam by porozmawiał Pan na ten temat np. z AI. Ona prawdopodobnie wyłoży to Panu jaśniej i w większych szczegółach, dokonując przy odpowiednio zadawanych pytaniach zgrabnej syntezy.
>-
>Z AI jest tu ogromny problem, gdyż ona zawsze odpowiada zgodnie z poziomem inteligencji i wiedzy pytających. Pan, ja i każdy z interlokutorów będzie zadawał AI inne pytania i otrzyma inną syntezę. Można otrzymać z AI całkiem zgrabną syntezę całkowicie pustą. Dla potwierdzenia tej tezy to wystarczy rozejrzeć się po aktualnie prowadzonej dyskusji na forum Racjonalisty.pl.
>.
Ale AI pomaga na skróty. Dlatego to zaproponowałem.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Takie planowanie jest już takim "głębszym procesem".
-
Zupełnie nie o to tu chodzi. Proszę napisać kto i na jakich materiałach takie strategie przygotowuje, a kto je wykonuje?

Jak ma się jedno do drugiego?


-
>Według Pana nie o to tu chodzi. Według mnie wskazanie na Grand strategy to wskazanie tego głębszego procesu o które to Pan pytał. Przynajmniej ja to tak rozumiem. Grand strategy to nie jest mój wymysł, tylko zauważony czynnik kształtowania decyzji politycznej w praktyce. A praktyka ma to do siebie, że nie wszystko jest jawne. To co bywa uzewnętrznieniem tego procesu w całej procedurze oficjalnego prezentowania stanowiska w postaci dukumetnu to jest np. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, albo jakaś doktryna. To co Pan zalinkował.
-
Widzę, iż nijak nie zrozumiał Pan mojego pytania. Ja wiem, iż różne plany i strategie są przygotowywane i mają jakiś tam wpływ na decyzje decydentów. Ja pytam o wielkość tego wpływu na konkretnego decydenta? Tu Trumpa?
-
>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu

-
Używam tylko słów, których znaczenie rozumiem, a jak czegoś nie rozumiem, to mam słowniki i encyklopedie. Ja wiem co to znaczy kompromis. Pytam gdzie - pomiędzy kim a kim - te kompromisy zachodzą? Czy świadomość, iż wyżej własnego tyłka się nie podskoczy to kompromis? Nie dostrzegam żadnych kompromisów ze strony Trumpa. On ustępuje tylko wtedy gdy musi ustąpić, a nawet wtedy stara się coś utargować.

-
>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu (tj. wewnątrzpaństwowego), co do kierunku takiej strategii, i niech Pan doda to, że taka strategia np. - naszego państwa - zderza się z innymi strategiami na poziomie międzynarodowym. W interakcji międzypaństwowej również zachodzi proces po którym następuje kompromis albo np. konflikt. Stąd też wojny.

-
W naszym państwie naród oddał dużą cześć władzy człowiekowi o dużych niedostatkach intelektualnych i moralnych i od tego momentu nasze państwo nie ma żadnej strategii narodowej. Kompromitujemy się przed światem "wojną na miny" poezja.org(*)pojedynku_na_miny_w_Ferdydurke

To, iż Pan ma średnią znajomość prawa, to ma niewielkie znaczenie, ale gdy prezydent łamie prawo, począwszy od porządku konstytucyjnego, to znaczenie ma ogromne.

-
O jakim kompromisie Pan mówi, kto z kim i na jakich zasadach go zawiera? Z kim ta doktryna www.bcc.org.pl/doktryna-trumpa/ została skonsultowana i jest wynikiem jakiego kompromisu?

-
>Kompromis to uzgodnienie między różnymi grupami wpływu, różnymi siłami i stronnictwami. Różne interesy się ścierają i coś z tego musi wyniknąć. I wynika raz zgoda a raz konflikt. W polityce wewnętrznej na przykład wspólnym mianownikiem który łączy te różne wizje jest racja stanu. Natomiast w polityce międzynarodowej to będzie jakaś umowa, pakt, sojusz, lub prościej - zbieżność danego interesu narodowego z innym interesem narodowym, i stąd wspólne w czymś stanowisko jakichś państw.

-
I co i Pan wzorem prezydenta, który największym specjalistom od prawa tłumaczy jego znaczenie, będzie mi tłumaczył znaczenie kompromisu. Ja doskonale znam znaczenie tego słowa i dlatego widzę, iż we współczesnej polityce jest brak kompromisów. Tak w Polsce jak i w Stanach.

-
>Ale AI pomaga na skróty. Dlatego to zaproponowałem.
-
Chodzić na skróty można gdy zna się głębię - co Pan na początku zaproponował. Proszę więc o konsekwencję.
.
04-04-2026 16:29 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>.
>>Takie planowanie jest już takim "głębszym procesem".
>-
>Zupełnie nie o to tu chodzi. Proszę napisać kto i na jakich materiałach takie strategie przygotowuje, a kto je wykonuje?
>Jak ma się jedno do drugiego?

>-
>>Według Pana nie o to tu chodzi. Według mnie wskazanie na Grand strategy to wskazanie tego głębszego procesu o które to Pan pytał. Przynajmniej ja to tak rozumiem. Grand strategy to nie jest mój wymysł, tylko zauważony czynnik kształtowania decyzji politycznej w praktyce. A praktyka ma to do siebie, że nie wszystko jest jawne. To co bywa uzewnętrznieniem tego procesu w całej procedurze oficjalnego prezentowania stanowiska w postaci dukumetnu to jest np. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego, albo jakaś doktryna. To co Pan zalinkował.
>-
>Widzę, iż nijak nie zrozumiał Pan mojego pytania. Ja wiem, iż różne plany i strategie są przygotowywane i mają jakiś tam wpływ na decyzje decydentów. Ja pytam o wielkość tego wpływu na konkretnego decydenta? Tu Trumpa?

Dobrze Pan wie, że to zależy. Grand strategy USA polega między innymi na utrzymaniu prymatu. Trump choćby wyprowadził USA z NATO nijak nie odwróci jednego z głównych założeń strategii amerykańskiej. Co oczywiście nie oznacza, że nie można zmienić strategii. W jednej z odpowiedzi do Pana w innym wątku przytoczyłem argument o który Pan prosił, a był nim fakt, że zarówno Obama jak i Biden oraz Trump konsekwentnie zwiększali obecność wojsk amerykańskich m.in. w Polsce. Z czego to wynika według Pana i oczym to świadczy, jak nie o tym co ja tu twierdzę?

>-
>>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu
>-
>Używam tylko słów, których znaczenie rozumiem, a jak czegoś nie rozumiem, to mam słowniki i encyklopedie. Ja wiem co to znaczy kompromis. Pytam gdzie - pomiędzy kim a kim - te kompromisy zachodzą? Czy świadomość, iż wyżej własnego tyłka się nie podskoczy to kompromis? Nie dostrzegam żadnych kompromisów ze strony Trumpa. On ustępuje tylko wtedy gdy musi ustąpić, a nawet wtedy stara się coś utargować.

Ja też wiem co to jest kompromis, i to dlatego napisałem to co napisałem. Trump też się z kimś liczy, i temu nawet Pan nie powinien zaprzeczać.

>-
>>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu (tj. wewnątrzpaństwowego), co do kierunku takiej strategii, i niech Pan doda to, że taka strategia np. - naszego państwa - zderza się z innymi strategiami na poziomie międzynarodowym. W interakcji międzypaństwowej również zachodzi proces po którym następuje kompromis albo np. konflikt. Stąd też wojny.
>-
>W naszym państwie naród oddał dużą cześć władzy człowiekowi o dużych niedostatkach intelektualnych i moralnych i od tego momentu nasze państwo nie ma żadnej strategii narodowej. Kompromitujemy się przed światem "wojną na miny" poezja.org(*)pojedynku_na_miny_w_Ferdydurke

Nie podzielam Pana zdania w tej sprawie.

>To, iż Pan ma średnią znajomość prawa, to ma niewielkie znaczenie, ale gdy prezydent łamie prawo, począwszy od porządku konstytucyjnego, to znaczenie ma ogromne.

Zgoda.

>-
>O jakim kompromisie Pan mówi, kto z kim i na jakich zasadach go zawiera? Z kim ta doktryna www.bcc.org.pl/doktryna-trumpa/ została skonsultowana i jest wynikiem jakiego kompromisu?
>-
>>Kompromis to uzgodnienie między różnymi grupami wpływu, różnymi siłami i stronnictwami. Różne interesy się ścierają i coś z tego musi wyniknąć. I wynika raz zgoda a raz konflikt. W polityce wewnętrznej na przykład wspólnym mianownikiem który łączy te różne wizje jest racja stanu. Natomiast w polityce międzynarodowej to będzie jakaś umowa, pakt, sojusz, lub prościej - zbieżność danego interesu narodowego z innym interesem narodowym, i stąd wspólne w czymś stanowisko jakichś państw.
>-
>I co i Pan wzorem prezydenta, który największym specjalistom od prawa tłumaczy jego znaczenie, będzie mi tłumaczył znaczenie kompromisu. Ja doskonale znam znaczenie tego słowa i dlatego widzę, iż we współczesnej polityce jest brak kompromisów. Tak w Polsce jak i w Stanach.

Rozumiem pańskie rozczarowanie polityką prezydenta Nawrockiego i prezydenta Trumpa, ale mnie tu chodzi o coś co dotyczy między innymi lobby. Jak Pan myśli jakie lobby ma wpływ na obie te administracje?

>-
>>Ale AI pomaga na skróty. Dlatego to zaproponowałem.
>-
>Chodzić na skróty można gdy zna się głębię - co Pan na początku zaproponował. Proszę więc o konsekwencję.
>.
Jeżeli więc przytoczyłem to czym jest Grand strategy, to tylko z grzeczności nie zadałem Panu wielu pytań, które się z automatu nasuwają po tym co Pan do mnie w odpowiedzi napisał odnosząc się z zupełnym zignorowaniem wagi tematu jaki ów Grand strategy ze sobą niesie.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Takie planowanie jest już takim "głębszym procesem".
-
Zupełnie nie o to tu chodzi. Proszę napisać kto i na jakich materiałach takie strategie przygotowuje, a kto je wykonuje?

Jak ma się jedno do drugiego?


-
Proszę Pana ludzie wierzą w przeróżne rzeczy

>Według mnie wskazanie na Grand strategy to wskazanie tego głębszego procesu o które to Pan pytał. Przynajmniej ja to tak rozumiem.

-
Proszę Pana ludzie wierzą w przeróżne rzeczy. Pan może wierzyć, doktryny polityczne wskazują na "głębsze procesy". Ja bardzo lubiąc przedmiot "Doktryny polityczne i prawne" uważam, iż odgrywają w polityce rolę trochę większą niż literatura piękna. Całość ludzkich przemyśleń znajduje się w rękach konkretnych decydentów i to ich intelekt odgrywa tu zasadniczą rolę. Trump ma swoją "grand strategy" i inne ma wielkim poszanowaniu.
-

>Grand strategy to nie jest mój wymysł, tylko zauważony czynnik kształtowania decyzji politycznej w praktyce.

-

Widzę, iż nijak nie zrozumiał Pan mojego pytania. Ja wiem, iż różne plany i strategie są przygotowywane i mają jakiś tam wpływ na decyzje decydentów. Ja pytam o wielkość tego wpływu na konkretnego decydenta? Tu Trumpa?

>Dobrze Pan wie, że to zależy. Grand strategy USA polega między innymi na utrzymaniu prymatu. Trump choćby wyprowadził USA z NATO nijak nie odwróci jednego z głównych założeń strategii amerykańskiej. Co oczywiście nie oznacza, że nie można zmienić strategii. W jednej z odpowiedzi do Pana w innym wątku przytoczyłem argument o który Pan prosił, a był nim fakt, że zarówno Obama jak i Biden oraz Trump konsekwentnie zwiększali obecność wojsk amerykańskich m.in. w Polsce. Z czego to wynika według Pana i oczym to świadczy, jak nie o tym co ja tu twierdzę?
-
A co Pan twierdzi? Ja zrozumiałem, iż Pan twierdzi, iż obecna polityka USA realizowana przez Trumpa trzyma się wytycznych zapisanych w "grand strategy". Tyle tylko, iż Pan tego nigdzie nie wykazał, a dla mnie czyjaś wiara to o wiele za mało.

>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu
-
Używam tylko słów, których znaczenie rozumiem, a jak czegoś nie rozumiem, to mam słowniki i encyklopedie. Ja wiem co to znaczy kompromis. Pytam gdzie - pomiędzy kim a kim - te kompromisy zachodzą? Czy świadomość, iż wyżej własnego tyłka się nie podskoczy to kompromis? Nie dostrzegam żadnych kompromisów ze strony Trumpa. On ustępuje tylko wtedy gdy musi ustąpić, a nawet wtedy stara się coś utargować.

-
>Ja też wiem co to jest kompromis, i to dlatego napisałem to co napisałem. Trump też się z kimś liczy, i temu nawet Pan nie powinien zaprzeczać.

-
Przecież wyraźnie napisałem: Czy świadomość, iż wyżej własnego tyłka się nie podskoczy to kompromis? Nie dostrzegam żadnych kompromisów ze strony Trumpa. On ustępuje tylko wtedy gdy musi ustąpić, a nawet wtedy stara się coś utargować. Nie mam nic więcej tu dodania. Tak liczy się z innymi podobnie jak w Polsce Nawrocki z Tuskiem.

-
>Niech szanowny Pan to zestawi z procesem dochodzenia do wewnętrznego kompromisu (tj. wewnątrzpaństwowego), co do kierunku takiej strategii, i niech Pan doda to, że taka strategia np. - naszego państwa - zderza się z innymi strategiami na poziomie międzynarodowym. W interakcji międzypaństwowej również zachodzi proces po którym następuje kompromis albo np. konflikt. Stąd też wojny.
-
W naszym państwie naród oddał dużą cześć władzy człowiekowi o dużych niedostatkach intelektualnych i moralnych i od tego momentu nasze państwo nie ma żadnej strategii narodowej. Kompromitujemy się przed światem "wojną na miny" poezja.org(*)pojedynku_na_miny_w_Ferdydurke
-
>Nie podzielam Pana zdania w tej sprawie.

-
I stąd problem. Woli Pan zaprzeczyć faktom niż swojej wierze. Bardzo chętnie poznam się z Pańską obroną poczynań Nawrockiego?

-
O jakim kompromisie Pan mówi, kto z kim i na jakich zasadach go zawiera? Z kim ta doktryna www.bcc.org.pl/doktryna-trumpa/ została skonsultowana i jest wynikiem jakiego kompromisu?

-
>Kompromis to uzgodnienie między różnymi grupami wpływu, różnymi siłami i stronnictwami. Różne interesy się ścierają i coś z tego musi wyniknąć. I wynika raz zgoda a raz konflikt. W polityce wewnętrznej na przykład wspólnym mianownikiem który łączy te różne wizje jest racja stanu. Natomiast w polityce międzynarodowej to będzie jakaś umowa, pakt, sojusz, lub prościej - zbieżność danego interesu narodowego z innym interesem narodowym, i stąd wspólne w czymś stanowisko jakichś państw.

-
I co i Pan wzorem prezydenta, który największym specjalistom od prawa tłumaczy jego znaczenie, będzie mi tłumaczył znaczenie kompromisu. Ja doskonale znam znaczenie tego słowa i dlatego widzę, iż we współczesnej polityce jest brak kompromisów. Tak w Polsce jak i w Stanach.

-
>Rozumiem pańskie rozczarowanie polityką prezydenta Nawrockiego i prezydenta Trumpa, ale mnie tu chodzi o coś co dotyczy między innymi lobby. Jak Pan myśli jakie lobby ma wpływ na obie te administracje?
-
Ależ ja nie jestem rozczarowanym. Niczego innego po tym człowieku się nie spodziewałem. Myślę, iż lobby polskie ma większy wpływ na Nawrockiego niż lobby amerykańskie na Trumpa. Lobby amerykańskie ma podobny wpływ na lobby polskie jak lobby carskie miało wpływ na Targowicę.

-
>Jeżeli więc przytoczyłem to czym jest Grand strategy, to tylko z grzeczności nie zadałem Panu wielu pytań, które się z automatu nasuwają po tym co Pan do mnie w odpowiedzi napisał odnosząc się z zupełnym zignorowaniem wagi tematu jaki ów Grand strategy ze sobą niesie.
-
To tylko dowód, iż nie chce Pan lub nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nie ignorowałem Pańskiej ekscytacji grand strategy, ale potraktowałem Pańską ekscytację bardzo poważnie ukazując ją w świetle innych strategii.
.
04-04-2026 19:02 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>>Według mnie wskazanie na Grand strategy to wskazanie tego głębszego procesu o które to Pan pytał. Przynajmniej ja to tak rozumiem.
>-
>Proszę Pana ludzie wierzą w przeróżne rzeczy. Pan może wierzyć, doktryny polityczne wskazują na "głębsze procesy". Ja bardzo lubiąc przedmiot "Doktryny polityczne i prawne" uważam, iż odgrywają w polityce rolę trochę większą niż literatura piękna. Całość ludzkich przemyśleń znajduje się w rękach konkretnych decydentów i to ich intelekt odgrywa tu zasadniczą rolę. Trump ma swoją "grand strategy" i inne ma wielkim poszanowaniu.

Moim skromnym zdaniem Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.

>-
>>Grand strategy to nie jest mój wymysł, tylko zauważony czynnik kształtowania decyzji politycznej w praktyce.
>-
>Widzę, iż nijak nie zrozumiał Pan mojego pytania. Ja wiem, iż różne plany i strategie są przygotowywane i mają jakiś tam wpływ na decyzje decydentów. Ja pytam o wielkość tego wpływu na konkretnego decydenta? Tu Trumpa?
>>Dobrze Pan wie, że to zależy. Grand strategy USA polega między innymi na utrzymaniu prymatu. Trump choćby wyprowadził USA z NATO nijak nie odwróci jednego z głównych założeń strategii amerykańskiej. Co oczywiście nie oznacza, że nie można zmienić strategii. W jednej z odpowiedzi do Pana w innym wątku przytoczyłem argument o który Pan prosił, a był nim fakt, że zarówno Obama jak i Biden oraz Trump konsekwentnie zwiększali obecność wojsk amerykańskich m.in. w Polsce. Z czego to wynika według Pana i oczym to świadczy, jak nie o tym co ja tu twierdzę?
>-
>A co Pan twierdzi? Ja zrozumiałem, iż Pan twierdzi, iż obecna polityka USA realizowana przez Trumpa trzyma się wytycznych zapisanych w "grand strategy". Tyle tylko, iż Pan tego nigdzie nie wykazał, a dla mnie czyjaś wiara to o wiele za mało.

Wykazałem przytaczając, że liczba wojsk amerykańskich w Polsce wzrastała zarówno za prezydentury Obamy jak Bidena jak i Trumpa. Czego Pan z tego nie rozumie? To tu w tym właśnie punkcie twierdzę, że to dowód na ciągłość amerykańskiej myśli strategicznej. Czy Pan to rozumie?

>W naszym państwie naród oddał dużą cześć władzy człowiekowi o dużych niedostatkach intelektualnych i moralnych i od tego momentu nasze państwo nie ma żadnej strategii narodowej. Kompromitujemy się przed światem "wojną na miny" poezja.org(*)pojedynku_na_miny_w_Ferdydurke
>-
>>Nie podzielam Pana zdania w tej sprawie.
>-
>I stąd problem. Woli Pan zaprzeczyć faktom niż swojej wierze. Bardzo chętnie poznam się z Pańską obroną poczynań Nawrockiego?

Tu zupełnie się z Panem nie zgadzam. To nie jest kwestia mojej wiary tylko właśnie faktów. W interesie RP jest utrzymywać strategiczny sojusz z USA, bez względu na to kto za oceanem siedzi na tronie. Dobre stosunki z USA to konieczność bo USA jest naszym gwarantem i to są fakty, których Pan z racji Trumpa woli nie widzieć. Panie Andrzeju nie ma znaczenia ideologia liczy się racja stanu.

>-
>>Rozumiem pańskie rozczarowanie polityką prezydenta Nawrockiego i prezydenta Trumpa, ale mnie tu chodzi o coś co dotyczy między innymi lobby. Jak Pan myśli jakie lobby ma wpływ na obie te administracje?
>-
>Ależ ja nie jestem rozczarowanym. Niczego innego po tym człowieku się nie spodziewałem. Myślę, iż lobby polskie ma większy wpływ na Nawrockiego niż lobby amerykańskie na Trumpa. Lobby amerykańskie ma podobny wpływ na lobby polskie jak lobby carskie miało wpływ na Targowicę.

No i tu należy dodać, że lobby to nie tylko pieniądze. Jaki z tego wniosek?

>-
>>Jeżeli więc przytoczyłem to czym jest Grand strategy, to tylko z grzeczności nie zadałem Panu wielu pytań, które się z automatu nasuwają po tym co Pan do mnie w odpowiedzi napisał odnosząc się z zupełnym zignorowaniem wagi tematu jaki ów Grand strategy ze sobą niesie.
>-
>To tylko dowód, iż nie chce Pan lub nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nie ignorowałem Pańskiej ekscytacji grand strategy, ale potraktowałem Pańską ekscytację bardzo poważnie ukazując ją w świetle innych strategii.
>.
>
Powyższym zdaniem tylko mnie Pan utwierdza w przekonaniu, że Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.
04-04-2026 19:58 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Proszę Pana ludzie wierzą w przeróżne rzeczy. Pan może wierzyć, doktryny polityczne wskazują na "głębsze procesy". Ja bardzo lubiąc przedmiot "Doktryny polityczne i prawne" uważam, iż odgrywają w polityce rolę trochę większą niż literatura piękna. Całość ludzkich przemyśleń znajduje się w rękach konkretnych decydentów i to ich intelekt odgrywa tu zasadniczą rolę. Trump ma swoją "grand strategy" i inne ma wielkim poszanowaniu.

>Moim skromnym zdaniem Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.
-
Gdy Pan rozumie to nic prostszego niż wytłumaczyć.

>Grand strategy to nie jest mój wymysł, tylko zauważony czynnik kształtowania decyzji politycznej w praktyce.
-
Widzę, iż nijak nie zrozumiał Pan mojego pytania. Ja wiem, iż różne plany i strategie są przygotowywane i mają jakiś tam wpływ na decyzje decydentów. Ja pytam o wielkość tego wpływu na konkretnego decydenta? Tu Trumpa?

>Dobrze Pan wie, że to zależy. Grand strategy USA polega między innymi na utrzymaniu prymatu. Trump choćby wyprowadził USA z NATO nijak nie odwróci jednego z głównych założeń strategii amerykańskiej. Co oczywiście nie oznacza, że nie można zmienić strategii. W jednej z odpowiedzi do Pana w innym wątku przytoczyłem argument o który Pan prosił, a był nim fakt, że zarówno Obama jak i Biden oraz Trump konsekwentnie zwiększali obecność wojsk amerykańskich m.in. w Polsce. Z czego to wynika według Pana i oczym to świadczy, jak nie o tym co ja tu twierdzę?
-
A co Pan twierdzi? Ja zrozumiałem, iż Pan twierdzi, iż obecna polityka USA realizowana przez Trumpa trzyma się wytycznych zapisanych w "grand strategy". Tyle tylko, iż Pan tego nigdzie nie wykazał, a dla mnie czyjaś wiara to o wiele za mało.

-
>Wykazałem przytaczając, że liczba wojsk amerykańskich w Polsce wzrastała zarówno za prezydentury Obamy jak Bidena jak i Trumpa. Czego Pan z tego nie rozumie? To tu w tym właśnie punkcie twierdzę, że to dowód na ciągłość amerykańskiej myśli strategicznej. Czy Pan to rozumie?
-
Pan uważa, iż jest to argument, iż Trump się trzyma "grand strategy". Uważa Pan to swoje stwierdzenie za dowód trzymania się przez Trumpa amerykańskiej myśli strategicznej? Gratuluję wiary, ale ja niewierzący jestem.

-
W naszym państwie naród oddał dużą cześć władzy człowiekowi o dużych niedostatkach intelektualnych i moralnych i od tego momentu nasze państwo nie ma żadnej strategii narodowej. Kompromitujemy się przed światem "wojną na miny" poezja.org(*)pojedynku_na_miny_w_Ferdydurke
-
>Nie podzielam Pana zdania w tej sprawie.
-
I stąd problem. Woli Pan zaprzeczyć faktom niż swojej wierze. Bardzo chętnie poznam się z Pańską obroną poczynań Nawrockiego?

-
>Tu zupełnie się z Panem nie zgadzam. To nie jest kwestia mojej wiary tylko właśnie faktów.

-
Jakich faktów?

-
>W interesie RP jest utrzymywać strategiczny sojusz z USA, bez względu na to kto za oceanem siedzi na tronie. Dobre stosunki z USA to konieczność bo USA jest naszym gwarantem i to są fakty, których Pan z racji Trumpa woli nie widzieć.
-
I na ile jest to możliwe na tyle rząd polski stara się go utrzymać. Podobnie czyni większość państw Unii Europejskiej. Jest to trudne, gdy ma się do czynienia z człowiekiem chorym psychicznie. Trump już dawno przestał być gwarantem czegokolwiek, ale na szczęście Trump to nie Ameryka.

-
>Panie Andrzeju nie ma znaczenia ideologia liczy się racja stanu.
-
U Nawrockiego i Trumpa najważniejszą jest wiara (ideologia), a dopiero później racja stanu. Uważam, iż w Polsce Nawrocki powinien w przyszłości stanąć przed Trybunałem Stanu.

>Rozumiem pańskie rozczarowanie polityką prezydenta Nawrockiego i prezydenta Trumpa, ale mnie tu chodzi o coś co dotyczy między innymi lobby. Jak Pan myśli jakie lobby ma wpływ na obie te administracje?
-
Ależ ja nie jestem rozczarowanym. Niczego innego po tym człowieku się nie spodziewałem. Myślę, iż lobby polskie ma większy wpływ na Nawrockiego niż lobby amerykańskie na Trumpa. Lobby amerykańskie ma podobny wpływ na lobby polskie jak lobby carskie miało wpływ na Targowicę.

>No i tu należy dodać, że lobby to nie tylko pieniądze. Jaki z tego wniosek?
-
Może nie tylko, ale bez pieniędzy nie ma żadnego lobby.

>Jeżeli więc przytoczyłem to czym jest Grand strategy, to tylko z grzeczności nie zadałem Panu wielu pytań, które się z automatu nasuwają po tym co Pan do mnie w odpowiedzi napisał odnosząc się z zupełnym zignorowaniem wagi tematu jaki ów Grand strategy ze sobą niesie.
-
To tylko dowód, iż nie chce Pan lub nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nie ignorowałem Pańskiej ekscytacji grand strategy, ale potraktowałem Pańską ekscytację bardzo poważnie ukazując ją w świetle innych strategii.
-
>Powyższym zdaniem tylko mnie Pan utwierdza w przekonaniu, że Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.

-
Rozumiem, iż według Pana to jakaś "czarna magia" poza możliwościami zrozumienia dla normalnego człowieka? Przecież to bzdura. Jest to przygotowywana przez ekspertów ekspertyza stanu faktów i na podstawie tej ekspertyzy proponowany decydentom politycznym plan działań państwa. Takie strategie są przygotowywane przez wszystkie państwa. Trump do amerykańskiej strategii ma podobny stosunek jak Nawrocki do polskiej. Rozumiem, iż to Pana dziwi, ale my także mamy swoją "wielką strategię" przygotowana przez wielkiej klasy specjalistów.
.

Pozdrawiam i Wesołych Świąt Panu życzę, a dalszy ciąg jutro, chcę trochę pobałaganić w Pańskim umyśle aby Pan sam zrobił w nim porządki na nowo. To zawsze i każdemu się przydaje.

.
06-04-2026 17:49 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>>Wykazałem przytaczając, że liczba wojsk amerykańskich w Polsce wzrastała zarówno za prezydentury Obamy jak Bidena jak i Trumpa. Czego Pan z tego nie rozumie? To tu w tym właśnie punkcie twierdzę, że to dowód na ciągłość amerykańskiej myśli strategicznej. Czy Pan to rozumie?
>-
>Pan uważa, iż jest to argument, iż Trump się trzyma "grand strategy". Uważa Pan to swoje stwierdzenie za dowód trzymania się przez Trumpa amerykańskiej myśli strategicznej? Gratuluję wiary, ale ja niewierzący jestem.

Nie musimy się zgadzać. Rozumiem, że mój argument do Pana nie trafia.

>-
>To tylko dowód, iż nie chce Pan lub nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nie ignorowałem Pańskiej ekscytacji grand strategy, ale potraktowałem Pańską ekscytację bardzo poważnie ukazując ją w świetle innych strategii.
>-
>>Powyższym zdaniem tylko mnie Pan utwierdza w przekonaniu, że Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.
>-
>Rozumiem, iż według Pana to jakaś "czarna magia" poza możliwościami zrozumienia dla normalnego człowieka? Przecież to bzdura. Jest to przygotowywana przez ekspertów ekspertyza stanu faktów i na podstawie tej ekspertyzy proponowany decydentom politycznym plan działań państwa. Takie strategie są przygotowywane przez wszystkie państwa. Trump do amerykańskiej strategii ma podobny stosunek jak Nawrocki do polskiej. Rozumiem, iż to Pana dziwi, ale my także mamy swoją "wielką strategię" przygotowana przez wielkiej klasy specjalistów.
>.
>.
Nie, nie jest to według mnie żadna "czarna magia". Ale mam świadomość, że nie wszystko trafia do oficjalnego obiegu. I wynika z tego, że nie wszystko zapisane jest w oficjalnych dokumentach.
Skoro Pan już wspomina o polskiej wielkiej strategii to jakie jest jej główne założenie?
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Nie musimy się zgadzać. Rozumiem, że mój argument do Pana nie trafia.
-
Który argument? Nie zgadzam się z Pańską oceną wagi grand strategy w faktycznie realizowanej polityce Donalda Trumpa i to poważnie wieloaspektowo uargumentowałem. Czyżby Pan nie przeczytał, gdyż i tak wie lepiej?

--------------------------
To tylko dowód, iż nie chce Pan lub nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Nie ignorowałem Pańskiej ekscytacji grand strategy, ale potraktowałem Pańską ekscytację bardzo poważnie ukazując ją w świetle innych strategii.

-
>Powyższym zdaniem tylko mnie Pan utwierdza w przekonaniu, że Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.
-
Rozumiem, iż według Pana to jakaś "czarna magia" poza możliwościami zrozumienia dla normalnego człowieka? Przecież to bzdura. Jest to przygotowywana przez ekspertów ekspertyza stanu faktów i na podstawie tej ekspertyzy proponowany decydentom politycznym plan działań państwa. Takie strategie są przygotowywane przez wszystkie państwa. Trump do amerykańskiej strategii ma podobny stosunek jak Nawrocki do polskiej. Rozumiem, iż to Pana dziwi, ale my także mamy swoją "wielką strategię" przygotowana przez wielkiej klasy specjalistów.

-
>Nie, nie jest to według mnie żadna "czarna magia". Ale mam świadomość, że nie wszystko trafia do oficjalnego obiegu. I wynika z tego, że nie wszystko zapisane jest w oficjalnych dokumentach.

-
Zdecydowanie z mojej wiedzy historycznej i politologicznej wynika, iż nie wszystko trafia do aktualnego oficjalnego obiegu. Sporej części ukrytej polityki dowiadujemy się po latach - czasem nawet wielu latach. Polecam tu np. wprost porażającą książkę: lubimyczytac.pl/ksiazka/4816396/wladcy-umyslow Jest takich więcej.

Napisałem do Pana tu kilka postów licząc na Pańską inteligencję i ich własne przemyślenia, ale przecież może Pan zrobić z nimi co zechce i spokojnie je odrzucić nawet przed przeczytaniem ze zrozumieniem. Taka postawa jest teraz dosyć powszechną w Internecie.

>Skoro Pan już wspomina o polskiej wielkiej strategii to jakie jest jej główne założenie?
-
Nie znam jej, a nawet gdybym znał to bym go nie ujawnił:
www.pap.pl(*)-szkodliwe-nieodpowiedzialne-i

To co powinno być publicznie znane, to jest w mediach ujawniane.
www.gov.pl(*)egia-rozwoju-polski-do-2035-r-
-
www.gov.pl(*)wego-rzeczypospolitej-polskiej

Najgłupszym przypadkiem jest, iż w Polsce mamy dwie sprzeczne ze sobą strategie.

---------------
>Natomiast co do polityki. Ma ona według mnie kilka poziomów.
-
Dla mnie to oczywista oczywistość i starałem się to tu wykazać. Nie warto łykać propanowego kitu i to niezależnie od tego, kto by nam go wciskał.

-------------
> I tu się powtórzę, że grunt to bezpieczeństwo i dobrobyt.
-
I znowu banał powtarzany przez większość polityków przy większości okazji. Fatycznie to nic z takich deklaracji nie wynika. Wolę poznawać politykę po owocach. Wiem czego dokonała przez osiem lat populistyczna prawica i bacznie obserwuję to co teraz robi liberalna koalicja. Pomaga mi w tym moja wiedza i dlatego wiem, iż dla zrozumienia otaczającej nas rzeczywistości uczyć się warto.
.
06-04-2026 19:11 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>Napisałem do Pana tu kilka postów licząc na Pańską inteligencję i ich własne przemyślenia, ale przecież może Pan zrobić z nimi co zechce i spokojnie je odrzucić nawet przed przeczytaniem ze zrozumieniem. Taka postawa jest teraz dosyć powszechną w Internecie.
>-
Panie Andrzeju, przeczytałem to co Pan do mnie napisał ze zrozumieniem, i doceniam Pańskie zaangażowanie zarówno w ten temat jak i w te rozmowę. Przemyślę sprawę raz jeszcze, i gwarantuje Panu, że o moich przemyśleniach dowie się Pan na pewno bo to tematyka, która mnie zajmuje.
05-04-2026 11:06 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Powyższym zdaniem tylko mnie Pan utwierdza w przekonaniu, że Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.
-
To czy ja rozumiem jest naprawdę bardzo mało ważnym, ale ogromnie ważnym dla całego świata jest to czy ją rozumie Donald Trump - prezydent mocarstwa.

================================
Amerykański żołnierz:

Jak przegrać wojnę, której nikt nie chciał.
----------------------------------------------------------

Gdybym chciał przegrać wojnę, w ogóle bym jej nie zaczynał. Ale właśnie w takiej sytuacji się znajdujemy. Wojnie, o którą nikt nie prosił, prowadzonej przez administrację, która nie ma pojęcia, co robi. To nie tylko moja opinia. Przeczytajcie "The New York Times". Przeczytajcie "The Wall Street Journal". Znaki ostrzegawcze są wszędzie, a historia krzyczy do nas.

Słyszeliśmy to już wcześniej. Widzieliśmy to już wcześniej. Przywódca, który otacza się lojalnością zamiast kompetencjami. Przywódca, który podobno mówi, że chce generałów, którzy wykonują rozkazy bez zadawania pytań, jak w nazistowskich Niemczech. Tak nie działa armia Stanów Zjednoczonych. Nie po to walczyli i służyli mężczyźni i kobiety. Ale krok po kroku, decyzja po decyzji, obserwujemy, jak ta granica się zaciera.

Od 2025 roku ta administracja pozbyła się doświadczonych dowódców w wojsku, FBI i Departamencie Sprawiedliwości. Generałowie odeszli. Eksperci odeszli. Ludzie z dekadami wiedzy zostali odrzuceni, bo odważyli się kwestionować, doradzać, myśleć. To nie siła. To strach. A kiedy pozbywasz się doświadczenia w obliczu globalnego napięcia, nie robisz porządków, tylko demontujesz samą strukturę, która chroni ten kraj.

Teraz jesteśmy w konflikcie z Iranem. Nazywaj to po imieniu. Wojną. I wchodzimy w nią słabsi niż byliśmy wcześniej. Mniej przygotowani. Mniej poinformowani. Mniej osadzeni w rzeczywistości. Nie można pozbawić sieci wywiadowczych, osłabić zdolności antyterrorystycznych, a potem udawać, że nie ma ryzyka. Jeśli wierzysz, że nie ma żadnych zagrożeń, uśpionych sieci, żadnych konsekwencji, to znaczy, że nie zwracasz uwagi.

A kto płaci cenę za tę ślepotę? Nie ludzie podejmujący decyzje. To naród amerykański. To rodziny w kraju. To żołnierze i żołnierki rozsiani po całym świecie, którzy są proszeni o wykonywanie rozkazów bez pełnego wsparcia doświadczonego przywódcy.

Oto, co się dzieje, gdy lojalność zastępuje prawdę. Kiedy przywódcom wmawia się, że wszystko jest w porządku, bo nikt nie ma prawa twierdzić inaczej. Historia pokazała nam, jak niebezpieczne to jest. Kiedy rzeczywistość jest filtrowana, kiedy fakty są łagodzone, kiedy porażka jest ukrywana, koszt mierzy się w ludzkich życiach.

Już widzimy pęknięcia. Straty, które nie odpowiadają słowom płynącym z mównicy. Twierdzenia, że ​​wróg nie ma już potencjału, a potem dowody, które temu przeczą. Więc jak jest? Jaka jest prawda? Bo naród amerykański na to zasługuje. Mężczyźni i kobiety ryzykujący życie na to zasługują.

Nie da się prowadzić wojny opartej na iluzji. ​​Nie da się przewodzić narodowi, kierując się ego. I nie da się żądać ślepej lojalności bez konsekwencji.

To niebezpieczne. Nie tylko dla nas, ale i dla świata, który nas obserwuje. Szacunku się nie wymaga, trzeba na niego zapracować. A teraz go tracimy.

Przestańcie okłamywać Amerykanów. Przestańcie niszczyć doświadczenie, które ich chroni. Przestańcie udawać, że sytuacja jest pod kontrolą, skoro ewidentnie tak nie jest.

Bo tak właśnie przegrywa się wojnę. A co gorsza, tak traci się kraj.

Paweł M.
Pilot-Weteran
.
x.com/Ewa0909Ewa/status/2040308564170768451
-
www.facebook.com/reel/4399393530329525
.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Proszę Pana ludzie wierzą w przeróżne rzeczy. Pan może wierzyć, doktryny polityczne wskazują na "głębsze procesy". Ja bardzo lubiąc przedmiot "Doktryny polityczne i prawne" uważam, iż odgrywają w polityce rolę trochę większą niż literatura piękna. Całość ludzkich przemyśleń znajduje się w rękach konkretnych decydentów i to ich intelekt odgrywa tu zasadniczą rolę. Trump ma swoją "grand strategy" i inne ma wielkim poszanowaniu.

>Moim skromnym zdaniem Pan nie rozumie co to jest Grand strategy.
>Grand strategy to nie jest mój wymysł, tylko zauważony czynnik kształtowania decyzji politycznej w praktyce.
-
Widzę, iż nijak nie zrozumiał Pan mojego pytania. Ja wiem, iż różne plany i strategie są przygotowywane i mają jakiś tam wpływ na decyzje decydentów. Ja pytam o wielkość tego wpływu na konkretnego decydenta? Tu Trumpa?

>Dobrze Pan wie, że to zależy. Grand strategy USA polega między innymi na utrzymaniu prymatu. Trump choćby wyprowadził USA z NATO nijak nie odwróci jednego z głównych założeń strategii amerykańskiej. Co oczywiście nie oznacza, że nie można zmienić strategii. W jednej z odpowiedzi do Pana w innym wątku przytoczyłem argument o który Pan prosił, a był nim fakt, że zarówno Obama jak i Biden oraz Trump konsekwentnie zwiększali obecność wojsk amerykańskich m.in. w Polsce. Z czego to wynika według Pana i oczym to świadczy, jak nie o tym co ja tu twierdzę?
-
A co Pan twierdzi? Ja zrozumiałem, iż Pan twierdzi, iż obecna polityka USA realizowana przez Trumpa trzyma się wytycznych zapisanych w "grand strategy". Tyle tylko, iż Pan tego nigdzie nie wykazał, a dla mnie czyjaś wiara to o wiele za mało.

Pańskie rozumowanie zakłada coś, co nie jest oczywiste: że grand strategy realnie wiąże ręce decydenta. A to właśnie jest punkt sporny.

Nikt nie neguje, że istnieją dokumenty strategiczne czy pewna ciągłość instytucjonalna państwa USA. Pytanie brzmi jednak nie "czy istnieją", tylko jak bardzo determinują decyzje konkretnego polityka - w tym przypadku Donalda Trumpa.


--------------------------------
I tutaj problem z Pańską argumentacją jest taki, że miesza Pan dwie rzeczy:

ciągłość działań państwa (np. obecność wojsk w Polsce),
motywacje i sposób działania konkretnego prezydenta.

To, że pewne procesy trwają, nie oznacza jeszcze, że są efektem świadomego realizowania grand strategy przez Trumpa. Równie dobrze mogą wynikać z:

inercji instytucjonalnej (Pentagon, Kongres, zobowiązania sojusznicze),
decyzji aparatu państwowego, które prezydent tylko częściowo kontroluje,
presji politycznej i eksperckiej.

Natomiast jeśli spojrzymy na same decyzje Trumpa, to widzimy raczej coś przeciwnego do spójnej strategii:

podważanie sensu NATO i groźby wyjścia z sojuszu,
chaotyczne decyzje w polityce zagranicznej (np. nagłe wycofania wojsk),
personalizacja relacji międzynarodowych (relacje z przywódcami zamiast instytucji),
brak stabilnej linii wobec Chin, Rosji czy Bliskiego Wschodu.

To nie wygląda jak realizacja długofalowej strategii, tylko raczej jak:
reaktywność + intuicja polityczna + kalkulacja wewnętrzna.

Pański przykład (Obama-Trump-Biden i Polska) pokazuje raczej siłę aparatu państwa amerykańskiego niż konsekwencję Trumpa. Innymi słowy:
ciągłość polityki nie dowodzi istnienia sprawczości strategii na poziomie jednostki.

Dlatego moje pytanie pozostaje aktualne:
jaki był konkretny wpływ grand strategy na decyzje Trumpa - a nie na działania USA jako systemu?

Bo bez tego rozróżnienia mówimy o dwóch różnych rzeczach.

.
06-04-2026 18:36 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (7075 punktów)
>Pański przykład (Obama-Trump-Biden i Polska) pokazuje raczej siłę aparatu państwa amerykańskiego niż konsekwencję Trumpa. Innymi słowy:
>ciągłość polityki nie dowodzi istnienia sprawczości strategii na poziomie jednostki
>Dlatego moje pytanie pozostaje aktualne:
>jaki był konkretny wpływ grand strategy na decyzje Trumpa - a nie na działania USA jako systemu?
>Bo bez tego rozróżnienia mówimy o dwóch różnych rzeczach.
.
>
Rozumiem. Napiszę jak ja to pojmuję. Trump jest trybikiem w maszynie. Grand strategy to mechanizm, który wprawia w ruch te maszynę, i kieruje nią. Pan według mnie chce Trumpa wyabstrahować z systemu naczyń połączonych, który to system wygenerowany jest przez państwo amerykańskie. Wobec tego ja Panu nie jestem w stanie powiedzieć ile w działaniach Trumpa jest realizacji Grand strategy, a ile jest w tym postępowania będącego wynikiem braku pomysłu na dalsze kontynuowanie i dalsze rozwijanie myśli strategicznej, która opiera się przecież o logikę strategii mocarstwa morskiego.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Rozumiem. Napiszę jak ja to pojmuję. Trump jest trybikiem w maszynie. Grand strategy to mechanizm, który wprawia w ruch te maszynę, i kieruje nią. Pan według mnie chce Trumpa wyabstrahować z systemu naczyń połączonych, który to system wygenerowany jest przez państwo amerykańskie.
-
Ja widzę to inaczej. Nic lub bardzo niewiele Pan z moich wywodów zrozumiał i przedstawia tu własne projekcje na ten temat, a przecież nie jest aż tak trudno sięgnąć do cytatów. Ani Grand strategy nie jest mechanizmem, ani Trump w tym mechanizmie nie jest trybikiem. Właśnie uważam, iż tu trzeba się mocno trzymać logiki wypracowanej przez amerykański ustrój. Tak Trump (podobnie do Nawrockiego w Polsce) usiłuje się wyłamać z "systemu naczyń połączonych".

--------------------------
>Wobec tego ja Panu nie jestem w stanie powiedzieć ile w działaniach Trumpa jest realizacji Grand strategy, a ile jest w tym postępowania będącego wynikiem braku pomysłu na dalsze kontynuowanie i dalsze rozwijanie myśli strategicznej, która opiera się przecież o logikę strategii mocarstwa morskiego.
-
Odpowiedź jest prosta. Trump w swoich działaniach (w tym tych opartych na "systemie naczyń połączonych" oraz na grand strategy.) trzyma się tylko tyle ile musi. Logika to jest w amerykańskim ustroju czy zapisana grand strategy, ale nie w działaniach Trumpa. Ten chory człowiek jest w stanie zniszczyć całą naszą cywilizację.
.
06-04-2026 19:47 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>.
>>Rozumiem. Napiszę jak ja to pojmuję. Trump jest trybikiem w maszynie. Grand strategy to mechanizm, który wprawia w ruch te maszynę, i kieruje nią. Pan według mnie chce Trumpa wyabstrahować z systemu naczyń połączonych, który to system wygenerowany jest przez państwo amerykańskie.
>-
>Ja widzę to inaczej. Nic lub bardzo niewiele Pan z moich wywodów zrozumiał i przedstawia tu własne projekcje na ten temat, a przecież nie jest aż tak trudno sięgnąć do cytatów. Ani Grand strategy nie jest mechanizmem, ani Trump w tym mechanizmie nie jest trybikiem. Właśnie uważam, iż tu trzeba się mocno trzymać logiki wypracowanej przez amerykański ustrój. Tak Trump (podobnie do Nawrockiego w Polsce) usiłuje się wyłamać z "systemu naczyń połączonych".

Rozumiem, ja mam projekcje a Pan widzi sprawy takimi jakimi one są. Dodam tylko, że moje słowa można łatwo zweryfikować, i się przekonać o ich słuszności bądź nie. To, że Pan widzi to inaczej nie znaczy, że ja w tej sprawie opowiadam bajki. Wiem bowiem, że za moimi słowami stoi choćby szkoła realizmu politycznego.

>--------------------------
>>Wobec tego ja Panu nie jestem w stanie powiedzieć ile w działaniach Trumpa jest realizacji Grand strategy, a ile jest w tym postępowania będącego wynikiem braku pomysłu na dalsze kontynuowanie i dalsze rozwijanie myśli strategicznej, która opiera się przecież o logikę strategii mocarstwa morskiego.
>-
>Odpowiedź jest prosta. Trump w swoich działaniach (w tym tych opartych na "systemie naczyń połączonych" oraz na grand strategy.) trzyma się tylko tyle ile musi. Logika to jest w amerykańskim ustroju czy zapisana grand strategy, ale nie w działaniach Trumpa. Ten chory człowiek jest w stanie zniszczyć całą naszą cywilizację.
>.
>
Rozumiem. Przemyślę sprawę raz jeszcze, i na pewno dam Panu znać. Dodam na koniec, że mnie głównie nie tyle interesują dane ustroje państwowe ile działania strategiczne danego mocarstwa i skutki tego dla architektury bezpieczeństwa międzynarodowego.
Thoter (6650 punktów)
>mnie głównie nie tyle interesują dane ustroje państwowe ile działania strategiczne danego >mocarstwa i skutki tego dla architektury bezpieczeństwa międzynarodowego.

Rozumiesz co znaczy bezpieczeństwo, gdy o nim mówi ktoś, kto wydaje bilion dolarów
na swoje fabryki wojen ??
To jest "bezpieczeństwo" na zasadach silniejszego. Bandyta nie mozę gadać, że wydaje kasę
na obronę i bezpieczeństwo.
07-04-2026 11:27 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>Rozumiesz co znaczy bezpieczeństwo, gdy o nim mówi ktoś, kto wydaje bilion dolarów
>na swoje fabryki wojen ??
>To jest "bezpieczeństwo" na zasadach silniejszego. Bandyta nie mozę gadać, że wydaje kasę
>na obronę i bezpieczeństwo.
>
Rozumiem Twój sentyment do Ameryki i ogólną sympatię do Anglosasów, ale ja takiego podejścia nie podzielam, a to dlatego, że odróżniam "mocarstwa morskie" od "mocarstw lądowych". Powtórzę więc, że podzielam pogląd, który głosi, że "morze" kieruje się inną logiką strategiczną niż "ląd".
Ten rzekomy truizm, że chodzi o bezpieczeństwo i dobrobyt to tak naprawdę fundament, z którego wyrasta działanie strategiczne i ekonomiczne.
Thoter (6650 punktów)

>Ten rzekomy truizm, że chodzi o bezpieczeństwo i dobrobyt to tak naprawdę fundament, z którego >wyrasta działanie strategiczne i ekonomiczne.

Tylko, że u nas nic takiego nie wyrasta.
U nas fundamentem jest historia, z której jednak nie wyrasta działanie, tylko każdemu ślina z ryja cieknie, na widok sąsiada.
Kautilja (7075 punktów)
>>Ten rzekomy truizm, że chodzi o bezpieczeństwo i dobrobyt to tak naprawdę fundament, z którego >wyrasta działanie strategiczne i ekonomiczne.
>Tylko, że u nas nic takiego nie wyrasta.
>U nas fundamentem jest historia, z której jednak nie wyrasta działanie, tylko każdemu ślina z ryja cieknie, na widok sąsiada.

To jest antypolska narracja.
Jak najbardziej popieram hasło zero wrogów wśród sąsiadów, ale nie zapominam, że dwóch z nich to mocarstwa. Owszem różnią się one od siebie pod wieloma względami i różnie są one umocowane, ale każde mocarstwo dąży mniej lub bardziej do wielopoziomowej dominacji nad otoczeniem dlatego potrzebna jest zawsze taka siła, która to może przeciwważyć.
Dla Polski taką siłą jest między innymi atlantyzm. Dlatego stawiam tezę, że gdyby nie "siły morza" Polska do dziś nie odzyskałaby własnego państwa.
07-04-2026 09:40 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Ja widzę to inaczej. Nic lub bardzo niewiele Pan z moich wywodów zrozumiał i przedstawia tu własne projekcje na ten temat, a przecież nie jest aż tak trudno sięgnąć do cytatów. Ani Grand strategy nie jest mechanizmem, ani Trump w tym mechanizmie nie jest trybikiem. Właśnie uważam, iż tu trzeba się mocno trzymać logiki wypracowanej przez amerykański ustrój. Tak Trump (podobnie do Nawrockiego w Polsce) usiłuje się wyłamać z "systemu naczyń połączonych".

-
>Rozumiem, ja mam projekcje a Pan widzi sprawy takimi jakimi one są. Dodam tylko, że moje słowa można łatwo zweryfikować, i się przekonać o ich słuszności bądź nie. To, że Pan widzi to inaczej nie znaczy, że ja w tej sprawie opowiadam bajki. Wiem bowiem, że za moimi słowami stoi choćby szkoła realizmu politycznego.
-
Co za mną stoi to trochę Panu już napisałem. Mogę dodać, iż tak się złożyło, iż polscy politycy najwyższego szczebla po 1989 roku byli (i są) moimi prywatnymi znajomymi. Widziałem od wewnątrz kto i jak robi politykę. Uczestniczyłem w przygotowaniu "wielkiej strategii" politycznej i obserwowałem jej praktyczną realizację. Studia i książki są bardzo ważne, ale nie tylko one dają nam wiedzę o polityce.

-
>Rozumiem. Przemyślę sprawę raz jeszcze, i na pewno dam Panu znać. Dodam na koniec, że mnie głównie nie tyle interesują dane ustroje państwowe ile działania strategiczne danego mocarstwa i skutki tego dla architektury bezpieczeństwa międzynarodowego.
-
Mnie ten temat interesuje średnio. Zajrzałem tu ponownie aby zaproponować ludziom, których na tym forum poznałem i mam do nich wiele intelektualnego szacunku, moją książkę. Zauważyłem w Pańskim wpisie, iż choć Pan błądzi to stara się myśleć samodzielnie, a to już dużo. Tylko dlatego włączyłem się w rozmowę. Zrobi Pan z moimi przemyśleniami to co Panu będzie się chciało. Dla mnie może Pan spokojnie je wywalić do śmietnika.

Poniżej trochę tego co pisałem kiedy byłem tu aktywnym:

www.racjonalista.pl/forum.php/s,342849
www.racjonalista.pl/forum.php/s,658211
www.racjonalista.pl/forum.php/s,718809
www.racjonalista.pl/forum.php/s,691179#w691208
www.racjonalista.pl/forum.php/s,689513#w689842

Łatwo zauważyć jak bardzo w ocenach rzeczywistości się myliłem. A co do szkół to uznaję tylko swoją własną szkołę. Szkołę Andrzeja B. Izdebskiego. Jej podsumowanie znajduje się w polecanej tu książce.
.
04-04-2026 15:23 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Spróbuję inaczej:

Ja też:
.
Maciej Kawecki

Donald Trump ogłosił wczoraj, że rozważa opuszczenie NATO. Zapytałem największy znany mi autorytet w obszarze geopolityki, czy może to zrobić. Uzyskałem odpowiedź: tak.

Prof. Sarah Paine to w pełnej rozciągłości jedna z najwybitniejszych, współczesnych badaczek strategii politycznych i historii. Jest bezpośrednią potomkinią jednego z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych. Jej przodkiem był Robert Treat Paine. Człowiek, który podpisał Deklarację Niepodległości USA w 1776 roku. Jej rodzina wspierała Martina Luthera Kinga w jednej z najważniejszych rewolucji USA. Jest uznawana za jeden z ważniejszych naukowych głosów współczesnej historiografii, w zakresie ewolucji potęg morskich i kontynentalnych. Jej prace, takie jak The Wars for Asia, 1911-1949, redefiniują sposób, w jaki Zachód rozumie konflikty. Jest Kluczową postacią słynnego US Naval War College. Jej biegłość w języku chińskim, rosyjskim i japońskim pozwala na unikalną analizę. Wykłady Sary Paine oglądane są przez miliony osób na całym świecie. Jest najczęściej oglądanym geopolitykiem na świecie.

Chciałbym podzielić się tu z Wami tymi słowami.
www.facebook.com/reel/1947079629348525
.
04-04-2026 15:32 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>.
>>Spróbuję inaczej:
>Ja też:
>.
>Maciej Kawecki
>Donald Trump ogłosił wczoraj, że rozważa opuszczenie NATO. Zapytałem największy znany mi autorytet w obszarze geopolityki, czy może to zrobić. Uzyskałem odpowiedź: tak.
>Prof. Sarah Paine to w pełnej rozciągłości jedna z najwybitniejszych, współczesnych badaczek strategii politycznych i historii. Jest bezpośrednią potomkinią jednego z Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych. Jej przodkiem był Robert Treat Paine. Człowiek, który podpisał Deklarację Niepodległości USA w 1776 roku. Jej rodzina wspierała Martina Luthera Kinga w jednej z najważniejszych rewolucji USA. Jest uznawana za jeden z ważniejszych naukowych głosów współczesnej historiografii, w zakresie ewolucji potęg morskich i kontynentalnych. Jej prace, takie jak The Wars for Asia, 1911-1949, redefiniują sposób, w jaki Zachód rozumie konflikty. Jest Kluczową postacią słynnego US Naval War College. Jej biegłość w języku chińskim, rosyjskim i japońskim pozwala na unikalną analizę. Wykłady Sary Paine oglądane są przez miliony osób na całym świecie. Jest najczęściej oglądanym geopolitykiem na świecie.
>Chciałbym podzielić się tu z Wami tymi słowami.
>www.facebook.com/reel/1947079629348525
>.
>
Dziękuję za dobrą rekomendację. Od razu widać, że mamy do czynienia z "głębszym rozumieniem" tematu jaki tu poruszamy.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Uczono nas sporo, ale żaden z wykładowców nie powiedział nam, "że istnieją w polityce również i głębsze procesy, które na politykę wywierają wpływ. Róża Luksemburg traktowała ekonomię jako klucz do zrozumienia procesów politycznych, analizując kapitalizm nie tylko jako system gospodarczy, ale jako siłę napędową imperializmu i wojen. W jej ujęciu, akumulacja kapitału prowadzi do nieuchronnych konfliktów, a walka klasowa jest ściśle związana z ekonomicznymi warunkami produkcji.

Fakty to potwierdzają i ja się z tym zgadzam, iż największy i najgłębszy wpływ na politykę mają procesy ekonomiczne. Żaden z bogaczy nie powie, iż ma dość.

-
>Rozumiem. Ja z kolei nauczyłem się, że takie ujmowanie spraw to determinizm ekonomiczny.

Ciekawe jak Pan się tego nauczył? Proszę mi pokazać jeden przykład historii powszechne, w którym

"Determinizm ekonomiczny (gospodarczy) to pogląd, według którego czynniki ekonomiczne - takie jak sposób produkcji, własność i zasoby - bezpośrednio kształtują zachowania ludzi, struktury społeczne, kulturę oraz politykę."

Nie odgrywał zasadniczej roli?

-
>I o ile też doszedłem do wniosku, że ekonomia faktycznie ma fundamentalne znaczenie, o tyle obok niej funkcjonuje też czynnik strategiczny.
-
"Czynnik strategiczny to kluczowy element wewnętrzny (zasoby, kompetencje) lub zewnętrzny (otoczenie), który ma fundamentalny wpływ na długoterminową pozycję konkurencyjną, zdolność do osiągania celów oraz rozwój organizacji. Wyróżnia się m.in. wiedzę pracowników, technologie, strukturę organizacyjną oraz zaangażowanie zarządu ."

.
Nie rozumiem? Przecież ten "czynnik strategiczny" jest potwierdzeniem, a nie zaprzeczeniem "determinizmu ekonomicznego".

=
>Proszę zauważyć, że dla każdego społeczeństwa grunt to bezpieczeństwo i dobrobyt. Za bezpieczeństwo odpowiada konkretna strategia, a za dobrobyt mądra ekonomia. One się też wzajemnie przenikają.
-
Zauważam to i nie tylko to. Coś tam na tej politologii jednak nauczono.
.
04-04-2026 12:28 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>=
>>Proszę zauważyć, że dla każdego społeczeństwa grunt to bezpieczeństwo i dobrobyt. Za bezpieczeństwo odpowiada konkretna strategia, a za dobrobyt mądra ekonomia. One się też wzajemnie przenikają.
>-
>Zauważam to i nie tylko to. Coś tam na tej politologii jednak nauczono.
>.
A ja zauważam, że Pan bardzo dużo widzi, i ma Pan dużą wiedzę. Poleciłem Panu rozmowę z AI bo to droga na skróty, bo przyzna Pan, że polecanie Panu książek które ja sam przeczytałem i czytam do dziś to nie jest najwłaściwszy sposób by się Pan szybciej przekonał, że jest coś na rzeczy z tego co ja twierdzę. Ja sobie tego proszę Pana nie wymyśliłem.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>A ja zauważam, że Pan bardzo dużo widzi, i ma Pan dużą wiedzę.
-
To już bardzo dużo i dlatego staram się z Panem prowadzić poważną rozmowę.

>Poleciłem Panu rozmowę z AI bo to droga na skróty, bo przyzna Pan, że polecanie Panu książek które ja sam przeczytałem i czytam do dziś to nie jest najwłaściwszy sposób by się Pan szybciej przekonał, że jest coś na rzeczy z tego co ja twierdzę. Ja sobie tego proszę Pana nie wymyśliłem.

-
Zanim zadałem AI pierwsze pytanie, to przeczytałem całą bibliotekę. (W domu mam ponad pięć tysięcy tytułów. Większość to poważne dzieła, ale trochę nawiedzonych idiotów też mam. Książka książce jest nierówna...) Co ciekawe AI bardzo szybko moje oczytanie zauważyła i byle czego mi nie podsyła. Trzeba pamiętać, iż to my odpowiadamy za publikowane teksty, a nie AI.
.

To do czego Pana namawiam to samodzielne myślenie oraz sceptycyzm wobec wszystkiego. Nawet siebie samego, nie mówiąc już o innych.
.
04-04-2026 15:27 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>.
>>A ja zauważam, że Pan bardzo dużo widzi, i ma Pan dużą wiedzę.
>-
>To już bardzo dużo i dlatego staram się z Panem prowadzić poważną rozmowę.

Mam nadzieję, że moje starania też są widoczne.

>>Poleciłem Panu rozmowę z AI bo to droga na skróty, bo przyzna Pan, że polecanie Panu książek które ja sam przeczytałem i czytam do dziś to nie jest najwłaściwszy sposób by się Pan szybciej przekonał, że jest coś na rzeczy z tego co ja twierdzę. Ja sobie tego proszę Pana nie wymyśliłem.
>-
>Zanim zadałem AI pierwsze pytanie, to przeczytałem całą bibliotekę. (W domu mam ponad pięć tysięcy tytułów. Większość to poważne dzieła, ale trochę nawiedzonych idiotów też mam. Książka książce jest nierówna...) Co ciekawe AI bardzo szybko moje oczytanie zauważyła i byle czego mi nie podsyła. Trzeba pamiętać, iż to my odpowiadamy za publikowane teksty, a nie AI.

Rozumiem. W takim razie polecam Panu poniższe tytuły:

lubimyczyt(*)-potega-w-czasie-i-przestrzeni
lubimyczytac.pl/ksiazka/5121908/porzadek-swiatowy
lubimyczytac.pl/ksiazka/116923/wielka-szachownica
lubimyczytac.pl/ksiazka/4099381/dyplomacja
lubimyczyt(*)rii-stosunkow-miedzynarodowych

Jeśli je Pan czytał to wydaje mi się, że nie powinno Pana zaskakiwać to co do Pana piszę. Jeśli jednak Pan ich nie czytał to jeszcze raz polecam i zaznaczam, że tych pozycji jest dużo więcej.

>.
>To do czego Pana namawiam to samodzielne myślenie oraz sceptycyzm wobec wszystkiego. Nawet siebie samego, nie mówiąc już o innych.
>.
>
Przyjąłem do wiadomości i potraktuję to jak dobrą radę.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Zanim zadałem AI pierwsze pytanie, to przeczytałem całą bibliotekę. (W domu mam ponad pięć tysięcy tytułów. Większość to poważne dzieła, ale trochę nawiedzonych idiotów też mam. Książka książce jest nierówna...) Co ciekawe AI bardzo szybko moje oczytanie zauważyła i byle czego mi nie podsyła. Trzeba pamiętać, iż to my odpowiadamy za publikowane teksty, a nie AI.

Czy naprawdę Pan przeczytał powyższe zdanie przed udzieleniem mi poniższej odpowiedzi:

>Rozumiem. W takim razie polecam Panu poniższe tytuły:
>lubimyczyt(*)-potega-w-czasie-i-przestrzeni
>lubimyczytac.pl/ksiazka/5121908/porzadek-swiatowy
>lubimyczytac.pl/ksiazka/116923/wielka-szachownica
>lubimyczytac.pl/ksiazka/4099381/dyplomacja
>lubimyczyt(*)rii-stosunkow-miedzynarodowych
>Jeśli je Pan czytał to wydaje mi się, że nie powinno Pana zaskakiwać to co do Pana piszę. Jeśli jednak Pan ich nie czytał to jeszcze raz polecam i zaznaczam, że tych pozycji jest dużo więcej.

-
Czy naprawdę Pan wierzy, iż ją zrozumiał? Ja ją czytając ją bardzo wątpię. Chce Pan zrównać oczytanie w literaturze przedmiotu z przeczytaniem czterech książek polityków i jednej politologa.

Ponadto zalinkował Pan tu pięć książek, czy jak zalinkuję dziesięć, no niech będzie i pięćdziesiąt to czy to będzie dowód, iż jestem od Pana mądrzejszym? Dla mnie ważniejszym jest jakie wartości z tej literatury wydobyłem i co sobie przyswoiłem.
.

Książki nakładają się na siebie i aby poznać jakąś dziedzinę najlepiej zacząć od elementarza.

.
Kautilja (7075 punktów)
>.
>Zanim zadałem AI pierwsze pytanie, to przeczytałem całą bibliotekę. (W domu mam ponad pięć tysięcy tytułów. Większość to poważne dzieła, ale trochę nawiedzonych idiotów też mam. Książka książce jest nierówna...) Co ciekawe AI bardzo szybko moje oczytanie zauważyła i byle czego mi nie podsyła. Trzeba pamiętać, iż to my odpowiadamy za publikowane teksty, a nie AI.
>Czy naprawdę Pan przeczytał powyższe zdanie przed udzieleniem mi poniższej odpowiedzi:
>>Rozumiem. W takim razie polecam Panu poniższe tytuły:
>>lubimyczyt(*)-potega-w-czasie-i-przestrzeni
>>lubimyczytac.pl/ksiazka/5121908/porzadek-swiatowy
>>lubimyczytac.pl/ksiazka/116923/wielka-szachownica
>>lubimyczytac.pl/ksiazka/4099381/dyplomacja
>>lubimyczyt(*)rii-stosunkow-miedzynarodowych
>>Jeśli je Pan czytał to wydaje mi się, że nie powinno Pana zaskakiwać to co do Pana piszę. Jeśli jednak Pan ich nie czytał to jeszcze raz polecam i zaznaczam, że tych pozycji jest dużo więcej.
>-
>Czy naprawdę Pan wierzy, iż ją zrozumiał? Ja ją czytając ją bardzo wątpię. Chce Pan zrównać oczytanie w literaturze przedmiotu z przeczytaniem czterech książek polityków i jednej politologa.

Można przeczytać jedną i wiele zrozumieć. Np. "Książę" Machiavellego. przyzna Pan, że uczy ona politycznego rozumu. Poza tym ciekaw byłem czy Pan je czytał. Przyzna Pan, że można bardzo dużo czytać, ale nie sposób przeczytać wszystkiego. I jeszcze jedno, np. Kissinger i Brzeziński to byli praktycy, a ich wiedza jest według mnie bezcenną.

>Ponadto zalinkował Pan tu pięć książek, czy jak zalinkuję dziesięć, no niech będzie i pięćdziesiąt to czy to będzie dowód, iż jestem od Pana mądrzejszym? Dla mnie ważniejszym jest jakie wartości z tej literatury wydobyłem i co sobie przyswoiłem.

Zgoda. Myślę, że ja wiem gdzie, kiedy i w czym jestem głupi. Tutaj staram się wypowiadać tylko w temacie związanym ze stosunkami międzynarodowymi i geopolityką, bo uważam, że na tym trochę się znam. I nie uważam się za człowieka mądrzejszego od każdego z kim rozmawiam.

>.
>Książki nakładają się na siebie i aby poznać jakąś dziedzinę najlepiej zacząć od elementarza.
>.
>
Bez dwóch zdań ma Pan rację.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)

>Jeśli je Pan czytał to wydaje mi się, że nie powinno Pana zaskakiwać to co do Pana piszę. Jeśli jednak Pan ich nie czytał to jeszcze raz polecam i zaznaczam, że tych pozycji jest dużo więcej.
-
Czy naprawdę Pan wierzy, iż ją zrozumiał? Ja ją czytając ją bardzo wątpię. Chce Pan zrównać oczytanie w literaturze przedmiotu z przeczytaniem czterech książek polityków i jednej politologa.

>Można przeczytać jedną i wiele zrozumieć.
-
Tak twierdzą wierzący na przykład o Biblii, dla mnie oczytanie liczy się od kilkuset.

>Np. "Książę" Machiavellego. przyzna Pan, że uczy ona politycznego rozumu. Poza tym ciekaw byłem czy Pan je czytał.
-
Księcia wraz ze Starą baśnią czytałem w szkole średniej. Tyle tylko, iż powodu braku miejsca literaturę piękną oddałem, a Książe stoi sobie na półce.

-
>Przyzna Pan, że można bardzo dużo czytać, ale nie sposób przeczytać wszystkiego.
-
Nawet nie warto, ale wiele książek kupuję aby je mieć i móc w miarę potrzeby do nich zajrzeć.

>I jeszcze jedno, np. Kissinger i Brzeziński to byli praktycy, a ich wiedza jest według mnie bezcenną.
-
Dziwnym dla mnie jest, iż Pan nie potrafi się domyślić, iż ja wiem kim byli Kissinger i Brzeziński. Czy obecnie forum Racjonalisty.pl aż tak obniżyło poziom? Ponieważ słusznie Pan napisał, iż nie możemy przeczytać wszystkich książek, to wolę czytać specjalistów od danego tematu omawiających całość zagadnienia. Trochę studiowałem prawo, trochę ekonomię, aż skończyłem nauki polityczne. Tyle tylko, iż najbardziej interesował mnie problem wiary i skończyłem studia podyplomowe i doktoranckie z religioznawstwa. Ksiądz przyjaciel namówił mnie na podyplomowe studium teologiczne. Też się przydaje.

-
>Myślę, że ja wiem gdzie, kiedy i w czym jestem głupi.
-
Ja tam wolę jak oceniają mnie inni, ale nie konkretny polemista, ale całościowo przez wszystkich czytelników. Na naszym forum można to trochę stwierdzić przez punktację.

-
>Tutaj staram się wypowiadać tylko w temacie związanym ze stosunkami międzynarodowymi i geopolityką, bo uważam, że na tym trochę się znam.

-
A ja życzliwie pokazuję Panu dziury w tym co się Panu wydaje, iż się zna. Gorzej, iż ja teoretyczną wiedzę z tych tematów wyniosłem ze studiów i teraz moje zainteresowania są mniejsze, oparte głównie na mediach. Bardziej mnie interesują religie/ideologie i tu zarówno Nawrocki jak i Trump doskonale wpisują się w to moje zainteresowanie. Obaj są wyznawcami dziwnych własnych wyznań i wykorzystują wiarę innych do politycznego poparcia.

.
04-04-2026 19:37 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>>Jeśli je Pan czytał to wydaje mi się, że nie powinno Pana zaskakiwać to co do Pana piszę. Jeśli jednak Pan ich nie czytał to jeszcze raz polecam i zaznaczam, że tych pozycji jest dużo więcej.
>-
>Czy naprawdę Pan wierzy, iż ją zrozumiał? Ja ją czytając ją bardzo wątpię. Chce Pan zrównać oczytanie w literaturze przedmiotu z przeczytaniem czterech książek polityków i jednej politologa.
>>Można przeczytać jedną i wiele zrozumieć.
>-
>Tak twierdzą wierzący na przykład o Biblii, dla mnie oczytanie liczy się od kilkuset.

Ja dodam od siebie, że moim zdaniem jakość się liczy a nie ilość.

>>Np. "Książę" Machiavellego. przyzna Pan, że uczy ona politycznego rozumu. Poza tym ciekaw byłem czy Pan je czytał.
>-
>Księcia wraz ze Starą baśnią czytałem w szkole średniej. Tyle tylko, iż powodu braku miejsca literaturę piękną oddałem, a Książe stoi sobie na półce.

Machiavellego czytałem też Historie florenckie, Rozważania nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza, i O sztuce wojny. Dla mnie wykład realizmu jaki on dał w swoich dziełach to mistrzostwo świata.

>-
>>Przyzna Pan, że można bardzo dużo czytać, ale nie sposób przeczytać wszystkiego.
>-
>Nawet nie warto, ale wiele książek kupuję aby je mieć i móc w miarę potrzeby do nich zajrzeć.

Uwielbiam czytać, a z racji tego, że stary jeszcze nie jestem to wiele do przeczytania przede mną.

>>I jeszcze jedno, np. Kissinger i Brzeziński to byli praktycy, a ich wiedza jest według mnie bezcenną.
>-
>Dziwnym dla mnie jest, iż Pan nie potrafi się domyślić, iż ja wiem kim byli Kissinger i Brzeziński. Czy obecnie forum Racjonalisty.pl aż tak obniżyło poziom? Ponieważ słusznie Pan napisał, iż nie możemy przeczytać wszystkich książek, to wolę czytać specjalistów od danego tematu omawiających całość zagadnienia. Trochę studiowałem prawo, trochę ekonomię, aż skończyłem nauki polityczne. Tyle tylko, iż najbardziej interesował mnie problem wiary i skończyłem studia podyplomowe i doktoranckie z religioznawstwa. Ksiądz przyjaciel namówił mnie na podyplomowe studium teologiczne. Też się przydaje.

Oczywistym było dla mnie to, że Pan zna zarówno Kissingera jak i Brzezińskiego, ale przecież nie każdy kto ich zna czytał ich książki.

>-
>>Tutaj staram się wypowiadać tylko w temacie związanym ze stosunkami międzynarodowymi i geopolityką, bo uważam, że na tym trochę się znam.
>-
>A ja życzliwie pokazuję Panu dziury w tym co się Panu wydaje, iż się zna.

No będę uparty, i nie odpuszczę, bowiem wiem, że znam się zarówno na stosunkach międzynarodowych jaki na geopolityce. A dziury zawsze się znajdą, bowiem nie sposób wiedzieć wszystkiego, nawet mimo jakości ilości i np. intensywności nauki w danym temacie.

>Gorzej, iż ja teoretyczną wiedzę z tych tematów wyniosłem ze studiów i teraz moje zainteresowania są mniejsze, oparte głównie na mediach.

A i tak wykazuje Pan świadomość sytuacyjną.

>Bardziej mnie interesują religie/ideologie i tu zarówno Nawrocki jak i Trump doskonale wpisują się w to moje zainteresowanie. Obaj są wyznawcami dziwnych własnych wyznań i wykorzystują wiarę innych do politycznego poparcia.
>.
Rozumiem.

Pozdrawiam i Wesołych Świąt Panu życzę.
05-04-2026 10:04 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>A i tak wykazuje Pan świadomość sytuacyjną.
-
Polecił Pan pięć książek, to pięcioma się rewanżuję.

lubimyczytac.pl/ksiazka/290705/szalency-u-wladzy

lubimyczyt(*)politycznych-ostatnich-stu-lat

lubimyczyt(*)o-myslenia-na-dzieje-ludzkosci

lubimyczyt(*)ityczna-psychologia-nienawisci

lubimyczytac.pl/ksiazka/236724/mozg-polityczny

Zapewniam Pana, iż opisane w nich fakty mają większe znaczenie w polityce od wszelkich strategii przygotowanych przez największych mędrców. Takich opisów faktycznego uprawiania polityki jest znacznie więcej.

.
06-04-2026 18:02 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (7075 punktów)

>Zapewniam Pana, iż opisane w nich fakty mają większe znaczenie w polityce od wszelkich strategii przygotowanych przez największych mędrców. Takich opisów faktycznego uprawiania polityki jest znacznie więcej.
>.
Dziękuję za podanie mi ciekawych lektur. Dołączę je do tego co mam w planach.
Natomiast co do polityki. Ma ona według mnie kilka poziomów. I tu się powtórzę, że grunt to bezpieczeństwo i dobrobyt.
05-04-2026 10:22 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>W interesie RP jest utrzymywać strategiczny sojusz z USA, bez względu na to kto za oceanem siedzi na tronie. Dobre stosunki z USA to konieczność bo USA jest naszym gwarantem i to są fakty, których Pan z racji Trumpa woli nie widzieć.
-
I na ile jest to możliwe na tyle rząd polski stara się go utrzymać. Podobnie czyni większość państw Unii Europejskiej. Jest to trudne, gdy ma się do czynienia z człowiekiem chorym psychicznie. Trump już dawno przestał być gwarantem czegokolwiek, ale na szczęście Trump to nie Ameryka.

========
Mary Trump jest psychologiem klinicznym i córką jednego z braci prezydenta, Freda Jr., który zmarł w 1981 r. z powodu zawału serca spowodowanego alkoholizmem.

wiadomosci(*)im-idiotyzmu-7176344592292800a

-
plejada.pl(*)ityka-zarzuca-mu-wiele/tzngpmd

=
- Nie mogę dopuścić do tego, żeby zniszczył mój kraj - powiedziała Mary Trump o swoim znanym wujku Donaldzie i spisała swoje przemyślenia. Książka nosi mówiący wiele tytuł: "Too Much and Never Enough: How My Family Created the World's Most Dangerous Man", co po polsku można przetłumaczyć jako: "Za dużo i nigdy dość: Jak moja rodzina stworzyła najbardziej niebezpiecznego człowieka świata".
www.dw.com(*)rumpie-bestsellerem/a-54227875
.

Oczywiście zawsze można zamknąć oczęta i udawać, iż się nie widzi lub zostać zaślepionym ideologicznie, ale zawsze to się źle kończy.
.
05-04-2026 14:28 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)

>Przyzna Pan, że można bardzo dużo czytać, ale nie sposób przeczytać wszystkiego.
-
Nawet nie warto, ale wiele książek kupuję aby je mieć i móc w miarę potrzeby do nich zajrzeć.

>Uwielbiam czytać, a z racji tego, że stary jeszcze nie jestem to wiele do przeczytania przede mną.

To bardzo ważna i teraz bardzo rzadka postawa. Nie można być mądrym człowiekiem bez oczytania.

>Ja dodam od siebie, że moim zdaniem jakość się liczy a nie ilość.
-
Moim zdaniem najważniejszym jest zrozumienie i przemyślenie, a to jest niemożliwym bez książek wcześniejszych.
Ja zacząłem od "Wierszy dla dzieci" Tuwima i Tuwim został mi na całe życie. To on, w dużym stopniu, pokazał mi stosunek emocjonalny do życia. Stosunek intelektualny wskazał mi Lem. Nie od razu zacząłem od filozofii, choć przed 12 rokiem życia przeczytałem pierwsza kartkę podręcznika do gnoseologii, ale co normalne wtedy nic nie zrozumiałem. Poznane książki zbudowały moją postawę wobec rzeczywistości i skłoniły do dalszych lektur.

Taką postawę polecam też innym:

Politologia między nauką a ideologią - gdzie przebiega granica?
www.racjonalista.pl/forum.php/s,956486

.
Thoter (6650 punktów)

>Proszę zauważyć, że dla każdego społeczeństwa grunt to bezpieczeństwo i dobrobyt. Za bezpieczeństwo odpowiada konkretna strategia, a za dobrobyt mądra ekonomia. One się też wzajemnie przenikają.
>

Może gdzieś tak jest ale nie u nas.
My musimy płacić za "bezpieczeństwo" Żydom amerykańskim.
Płacimy im też za ich farmakochemię. Same koszty tego "bezpieczeństwa" i faszerowania nas ich farmakochemią pochłania połowę budżetu.
Konkretna startegia to jest strategia kolejnego używania Polski i narodu polskiego w proxy wojnach Żydów amerykańskich.
Mądra ekonomia nie przynosi DOBROBYTU. Dobrobyt Żydów amerykańskich wzrósł po zniszczeniu symbiozy Żydów niemieckich i Niemców i wykradnięciu ich dorobku.
Złodziej się dorobi a mądry nie. Złodziej nie dość, że się szybko dorabia na łupach, to jeszcze niszczy mądrych. Dzisiaj mądrym i bogatym Chińczykom zagrażają bandyci, których ojcowie i dziadkowie wymordowali Żydów niemieckich a ich projekt potężnej komunistycznej Europy zamienili w klęskę Europejczyków i Europy.
Europa stała się zasobem ludzkim eksploatowanym przez korporacje Żydów amerykańskich.
Jak skolonizowano demokratycznie Polskę, to Francuzi i Niemcy powiedzieli, że Amerykanie wprowadzili do Europy osła trojańskiego, który będzie o wszystkim donosił Amerykanom.

www.youtube.com/watch?v=YGA8udftyP4

"Osioł trojański". Polityk Razem nawołuje, by Polska odcięła się od USA
04-04-2026 15:42 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>>Proszę zauważyć, że dla każdego społeczeństwa grunt to bezpieczeństwo i dobrobyt. Za bezpieczeństwo odpowiada konkretna strategia, a za dobrobyt mądra ekonomia. One się też wzajemnie przenikają.
>>
>Może gdzieś tak jest ale nie u nas.

To akurat stwierdzenie podziela np. AI którą o to zapytałem.
Polecam:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,954022

>My musimy płacić za "bezpieczeństwo" Żydom amerykańskim.
>Płacimy im też za ich farmakochemię. Same koszty tego "bezpieczeństwa" i faszerowania nas ich farmakochemią pochłania połowę budżetu.
>Konkretna startegia to jest strategia kolejnego używania Polski i narodu polskiego w proxy wojnach Żydów amerykańskich.

Tako rzecze Thoter - kontynentalista.

>Mądra ekonomia nie przynosi DOBROBYTU. Dobrobyt Żydów amerykańskich wzrósł po zniszczeniu symbiozy Żydów niemieckich i Niemców i wykradnięciu ich dorobku.
>Złodziej się dorobi a mądry nie. Złodziej nie dość, że się szybko dorabia na łupach, to jeszcze niszczy mądrych. Dzisiaj mądrym i bogatym Chińczykom zagrażają bandyci, których ojcowie i dziadkowie wymordowali Żydów niemieckich a ich projekt potężnej komunistycznej Europy zamienili w klęskę Europejczyków i Europy.

Ja tego Twojego stanowiska nie podzielam. Dlaczego? To też już napisałem.

>Europa stała się zasobem ludzkim eksploatowanym przez korporacje Żydów amerykańskich.
>Jak skolonizowano demokratycznie Polskę, to Francuzi i Niemcy powiedzieli, że Amerykanie wprowadzili do Europy osła trojańskiego, który będzie o wszystkim donosił Amerykanom.

Tutaj też się nie zgadzam.
Thoter (6650 punktów)
> Ta szersza perspektywa dobrze jest ujęta w geopolityce.

Ja nie szukam szerszej perspektywy tylko faktów.
Fakty, które odkrywam i ujawniam nie świadczą dobrze o tym, w jaki to sposób Ameryka wywalczyła hegemonię. To była brutalna walka z twórcami potężnej Europy. Żydzi niemieccy opracowali genialny plan, pokonali cara Romanowa. Zdobyli dla Europy ogromną bazę surowcową i ogromy zasób ludzki, który broniłby i pracowałby dla wielkiej Europy. Co się okazało, nasi wielcy Żydzi zostali pokonani przez: rodaków ze Wschodu, Polaków, Brytyjczyków, Żydów amerykańskich, Watykan i to nie koniec.
Kto to opisał tą szerszą politykę w tej geopolityce ??
Czy on zapoznał się z naszą historią ??
Jeżeli ktoś dał się nabrać na na państwową wersję historii, nie powinien się
zajmować jakąkolwiek polityką ??
02-04-2026 07:39 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>> Ta szersza perspektywa dobrze jest ujęta w geopolityce.
>Ja nie szukam szerszej perspektywy tylko faktów.

A mnie ta szersza perspektywa jak najbardziej interesuje. Jeśli jednak widzę, że kogoś nie interesuje, to na siłę nikogo nie mam zamiaru namawiać na zmianę zdania.

>Fakty, które odkrywam i ujawniam nie świadczą dobrze o tym, w jaki to sposób Ameryka wywalczyła hegemonię. To była brutalna walka z twórcami potężnej Europy. Żydzi niemieccy opracowali genialny plan, pokonali cara Romanowa. Zdobyli dla Europy ogromną bazę surowcową i ogromy zasób ludzki, który broniłby i pracowałby dla wielkiej Europy. Co się okazało, nasi wielcy Żydzi zostali pokonani przez: rodaków ze Wschodu, Polaków, Brytyjczyków, Żydów amerykańskich, Watykan i to nie koniec.

Zgadzam się, że walka o władzę i wpływy to brutalna rzeczywistość, która nie ma nic wspólnego z często towarzyszącej jej narracją. Z drugiej strony nie można twierdzić, że wartości nie mają żadnego znaczenia bo wtedy i to będzie przesadą. Jakieś znaczenie one mają.

>Kto to opisał tą szerszą politykę w tej geopolityce ??
>Czy on zapoznał się z naszą historią ??
>Jeżeli ktoś dał się nabrać na na państwową wersję historii, nie powinien się
>zajmować jakąkolwiek polityką ??
>
To zależy kogo czytasz.
Thoter (6650 punktów)

>To zależy kogo czytasz.

Zebrałem fakty i przeanalizowałem to dopiero jak miałem całość.
Na nikim się nie wzoruję i nie powtarzam po kimś.
Mi nie zależy na tym żeby być historykiem i dostać jakąś nagrodę.
Dla mnie liczy się prawda. Ja nie badam tego, co dano innym do badania.
To już zostało zbadane i badacze zrobili na tym kasę.
Badaczom zadanego materiału podstawiono drabinę do robienia kariery.
Dostali kasę, są ustawieni i pilnują tego interesu.
Przyznasz, że dzięki mnie dowiedziałeś sie takich rzeczy, o których żaden
historyk nie wie, a jak wie, to ich nie rozumie.
02-04-2026 18:11 
 Ocena 2 na 2
Kautilja (7075 punktów)
>>To zależy kogo czytasz.
>Zebrałem fakty i przeanalizowałem to dopiero jak miałem całość.
>Na nikim się nie wzoruję i nie powtarzam po kimś.
>Mi nie zależy na tym żeby być historykiem i dostać jakąś nagrodę.
>Dla mnie liczy się prawda. Ja nie badam tego, co dano innym do badania.
>To już zostało zbadane i badacze zrobili na tym kasę.
>Badaczom zadanego materiału podstawiono drabinę do robienia kariery.
>Dostali kasę, są ustawieni i pilnują tego interesu.

Czytam głównie klasykę. Kissinger, Brzeziński, Morgenthau czy Kenneth Waltz itp.

>Przyznasz, że dzięki mnie dowiedziałeś sie takich rzeczy, o których żaden
>historyk nie wie, a jak wie, to ich nie rozumie.

Coś tam podałeś czego wcześniej nie wiedziałem, ale lwia część Twojego pisania to sprawa mocno dyskusyjna, żeby nie napisać dosadniej. Moim skromnym zdaniem główny problem to brak odpowiedzi lub jakiegokolwiek ustosunkowania się do pytań, które Ci się zadaje, a które to pytania nasuwają się same przez się. Twoje twierdzenie, że na te pytania powinniśmy sobie np. z szarleyem odpowiedzieć sami nie czyni rozmowy ani łatwiejszej ani tym bardziej poważniejszej.
02-04-2026 18:27 
 Ocena 1 na 1
szarley (54976 punktów)
> lwia część Twojego pisania to sprawa mocno dyskusyjna, żeby nie napisać dosadniej. Moim skromnym zdaniem główny problem to brak odpowiedzi lub jakiegokolwiek ustosunkowania się do pytań, które Ci się zadaje, a które to pytania nasuwają się same przez się. Twoje twierdzenie, że na te pytania powinniśmy sobie np. z szarleyem odpowiedzieć sami nie czyni rozmowy ani łatwiejszej ani tym bardziej poważniejszej.

Ja już zrezygnowałem z zadawania pytań (nawet wypowiedzi są dla mnie ukryte)

W XII 1918 I. Paderewski przyjechał do Poznania po czym zaczęło się powstanie *
thotciul twierdzi, że Bazaru przemówił Baruch, kazał Niemcom iść precz i sobie poszli

Nie jestem Polakiem, choć mieszkam w Polsce , ale pogarda thotciula dla Polaków jest dla mnie czymś co wywołuje

* Oczywiście to taka sama wersja chistorii jak wojna trojańska o jakąś Helenkę, czy spontaniczne powstanie na Śląsku w 1921

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
01-04-2026 19:14 
 Ocena 1 na 1
niewidzialny latarnik (204 punktów)
>>Przebrała się miarka. Amerykanie podnoszą głowy i nie zamierzają już dłużej tolerować tego szaleństwa, które zaaplikował im i całemu światu Jego Wysokość Donald Trump Samochwała. Ok. 8 mln ludzi wzięło wczoraj udział w protestach pod wspólną nazwą NO KINGS w 3 tys. miast w USA. Jeszcze chyba żaden bodaj prezydent USA w połowie swojej kadencji nie spotkał się z takimi protestami skierowanymi przeciwko sobie.
>Czy to rzeczywiście Trump jest największym problemem Ameryki, czy może są nim wieloletnie zaniedbania wielu administracji co do amerykańskiej polityki wobec Chin?
>Moim zdaniem nie możemy abstrahować od tego szerszego kontekstu.

To nie usprawiedliwia antyeuropejskiej, prorosyjskiej polityki Trumpa, która stanowi ehzystencjalne zagrożenie dla nas, o Ukrainie już nie wspomnę. Dochodzi jeszcze do tego kwestia rasistowskich prześladowań mniejszości narodowych i etnicznych pod pozorem walki z nielegalną imigracją. Imigranci zbudowali ten kraj, głównie nielegalni, bo zanim ich zalegalizowano musieli przybyć do USA, prawda? Trump odmawia uczciwym ludziom z całymi rodzinami dokończenia procesu legalizacji pobytu, łamie Konstytucję USA nagminnie na wszelkie sposoby, bo ta mówi wyraźnie, że urodzeni na terenia USA otrzymują z automatu obywatelstwo a ich rodzice mają prawo do ubiegania się o nie. W czasie tego mają tymczasowe prawo do pobytu na terenie USA. Zdecydowana większość z tych, których trumpiści wyrzucają z USA to nie przestępcy, ale uczciwie i ciężko pracujący ludzie, płacący również podatki w USA, ich dzieci chodzą do tamtejszych szkół etc.
02-04-2026 06:21 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>>Moim zdaniem nie możemy abstrahować od tego szerszego kontekstu.
>To nie usprawiedliwia antyeuropejskiej, prorosyjskiej polityki Trumpa, która stanowi ehzystencjalne zagrożenie dla nas, o Ukrainie już nie wspomnę.

Nie twierdzę, że to usprawiedliwia cokolwiek, twierdzę, że Trump działa w ramach logiki zachowania prymatu. Chodzi o hegemonię. USA bronią swojej pozycji hegemonicznej a pretendentem są Chiny. Stąd tzw. "amerykański piwot" na Pacyfik, który tyle oznacza dla Europy, że "uszczupla się" amerykańska "atencja strategiczna" w Europie.

>Dochodzi jeszcze do tego kwestia rasistowskich prześladowań mniejszości narodowych i etnicznych pod pozorem walki z nielegalną imigracją. Imigranci zbudowali ten kraj, głównie nielegalni, bo zanim ich zalegalizowano musieli przybyć do USA, prawda?

Prawda. Zupełnie nie chodzi mi o obronę trumpowskiej polityki.
10-04-2026 19:22 
 Ocena 1 na 1
niewidzialny latarnik (204 punktów)
>Nie twierdzę, że to usprawiedliwia cokolwiek, twierdzę, że Trump działa w ramach logiki zachowania prymatu. Chodzi o hegemonię. USA bronią swojej pozycji hegemonicznej a pretendentem są Chiny. Stąd tzw. "amerykański piwot" na Pacyfik, który tyle oznacza dla Europy, że "uszczupla się" amerykańska "atencja strategiczna" w Europie.

No cóż, ta logika go chyba zawodzi, bo póki co jedynie osłabia USA i ich wpływy. Atakuje swoich sojuszników ku uciesze pana na Kremlu i jego podnóżków uzależionych od dostaw gazu i ropy. Ostatnie wypadki na Bliskim Wschodzi, w Iranie, na to nejlepszym dowodem. Rozpoczął konflikt, którego nie potrafi i nie może zakończyć. Wzmocnił jeynie reżim ajatollahów i pogrzebał jakiekolwiek szanse na jego zmianę.

>>Dochodzi jeszcze do tego kwestia rasistowskich prześladowań mniejszości narodowych i etnicznych pod pozorem walki z nielegalną imigracją. Imigranci zbudowali ten kraj, głównie nielegalni, bo zanim ich zalegalizowano musieli przybyć do USA, prawda?
>Prawda. Zupełnie nie chodzi mi o obronę trumpowskiej polityki.

Aha.
11-04-2026 00:03 
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7075 punktów)
>>Nie twierdzę, że to usprawiedliwia cokolwiek, twierdzę, że Trump działa w ramach logiki zachowania prymatu. Chodzi o hegemonię. USA bronią swojej pozycji hegemonicznej a pretendentem są Chiny. Stąd tzw. "amerykański piwot" na Pacyfik, który tyle oznacza dla Europy, że "uszczupla się" amerykańska "atencja strategiczna" w Europie.
.
>No cóż, ta logika go chyba zawodzi, bo póki co jedynie osłabia USA i ich wpływy. Atakuje swoich sojuszników ku uciesze pana na Kremlu i jego podnóżków uzależionych od dostaw gazu i ropy. Ostatnie wypadki na Bliskim Wschodzi, w Iranie, na to nejlepszym dowodem. Rozpoczął konflikt, którego nie potrafi i nie może zakończyć. Wzmocnił jeynie reżim ajatollahów i pogrzebał jakiekolwiek szanse na jego zmianę.
.
Są też tzw. cele długofalowe, i nie zawsze wszystko widać od razu. Celem nadrzędnym działań USA w świecie są Chiny. Ale możesz mieć rację, że Trump zamiast wzmocnić pozycję USA to ją ostatecznie osłabi.
.
>>>Dochodzi jeszcze do tego kwestia rasistowskich prześladowań mniejszości narodowych i etnicznych pod pozorem walki z nielegalną imigracją. Imigranci zbudowali ten kraj, głównie nielegalni, bo zanim ich zalegalizowano musieli przybyć do USA, prawda?
>>Prawda. Zupełnie nie chodzi mi o obronę trumpowskiej polityki.
>Aha.
.
A co myślałeś, że ja trumpista?
.
Paolo Monstro (6146 punktów)
Nie zgadzam się z Twoją opnią.
Wg mnie, Trump jest tylko symptomem choroby, podobnie jak Fidesz/Orban czy PiS/Kaczyński, Front National/Le Pen i wiele innych partii, które pośrednio czy bezpośrednio wspiera Rosja.

Trump nie zachowuje się tak od końca lutego, gdy niewiadomo w jakim celu zaatakował Iran, tylko od zawsze odkąd funkcjonuje w polityce, a jednak został wybrany i to dwukrotnie.
Podobnie jest z Orbanem czy polskim PiSem.

Kłamstwa i bezczelność są obecne w polityce od zawsze, po II wojnie światowej w tzw cywilizacji zachodniej były jednak jakieś granice bezczelności. Politycy oszukiwali naród ukrywając fakty, a gdy fakty wyszły na jaw, próbowali szukać wymówek i usprawiedliwień. W tamtym okresie taktyka zaprzeczania łatwym w weryfikacji faktom była przez wyborców karana.
Istniała też zasada politycznej poprawności. Pewne zachowania, uważane za nieuprawnione, krzywdzące czy nieakceptowalne moralne były karane przez wyborców, nawet jeśli po cichu wielu w domach takie zachowania praktykowało. Nieakceptowalne było na przykład naśmiewanie się czyjegoś koloru skóry, wieku, choroby czy ułomności. Nieakceptowalne było promowanie czy śmianie sie z masowych mordów, prześladowań, gwałtów itd...
Lepper, który żartował ze zgwałconej przez jego kolegę prostytutki był uważany za prymitywa.

Od kilkunastu lat mamy jednak drastyczny zwrot reprezentowany przez Trumpa, Orbana, PiS, Le Pen itd ... Tzw. "Bullshitting" jest akceptowalny często przez większość społeczeństwa. Trump może na przykład twierdzić, wbrew danym, że wygrał wybory z Bindenem, czy strzelać zmyślonymi liczbami trywialnymi w weryfikacji. BREXIT przeszedł dzięki zmyślonym liczbom, Morawiecki opowiadał o polskim sukcesie w walce z COVIDem (mimo największej nadmiarowej śmertelności w UE po Bułgarii) czy spadającym zadłużeniu (mimo rosnącego długu nawet tego oficjalnego gdyż PiS wyprowadził dużą część długu poza kontrolę parlamentu), czy nawet zaprzeczał, że bank, którego był prezesem udzielał kredytów w CHF. Większość narodu to wszystko akceptowało. Nie mieli problemu z wynajmowaniem izraelskiego wywiadu do podsłuch polskich prokuratorów, uważali za przykład bezstronności fakt, że Pani Pawłowska osądzała swój własny wniosek w TK itd ... Zdecydowana większość Rosjan wierzy w trywialną w weryfikacje propagandę Putina, która jeśli ktoś włączy sobie Russia Today praktycznie nie różni się od TVPiS, TV Republika czy mediów Orbana.

Trump naśmiewa się z całych narodów, mówi, że 'śmierdzą', naśmiewa się z Bindena, że jest stary i potyka się na scenie, Kaczyński generalizuje, że uciekinierzy wojenni roznoszą wszy itd ... to wszystko jest teraz nagradzane przez wyborców.
Kiedyś, gdy ktoś mówił slangiem ulicznym czy językiem 12 letniego dziecka nie miał szans na wygranie wyborów, dzisiaj jest odwrotnie. Trump z wyrokami, kontaktami z pedolifami jest symbolem wartości chrześcijańskich promowanym w Radiu Maryja jako antidotum na 'stare lewackie czasy'. Podobnie jak Nawrocki, który jest cool dzięki ustawkom, oszustwie starszego człowieka na kawalerce, czy kumplom recydiwistom.

To jest wg mnie problem - a nie Trump czy Kaczyński.

Dlatego nie sądzę, że 'Ameryka się przebudziła'. Trump rządzi ostatnią kadencję a za 20 lat pewnie będzie na cmentarzu, mimo tego problem w USA i rosnący problem w wielu krajach Europy pozostanie. Nawet jeśli wygra inna partia społeczeństwo stopniowo zatraca zdolność do racjonalnego myślenia i tego odejście Trumpa nie zmieni.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
10-04-2026 19:25 
 Ocena 1 na 1
niewidzialny latarnik (204 punktów)
No cóż, moim zdaniem właśnie się z nią zgodziłeś. Tylko na swój sposób. Amerykanie zaczynają dostrzegać kłamstwa Trumpa i czują się oszukani. Już więcej na niego ani nikogo takiego nie zagłosują. Republikanie nie zgodzają się z nim coraz częściej i stawają mu na przekór. W tych głównych kwestiach Trump nic nie może zrobić. Ameryka przetrwa Trumpa i wróci na właściwe tory. To nie Rosja.
szarley (54976 punktów)
Kto wypchnął tych ludzi do władzy?

www.racjonalista.pl/forum.php/s,728621

Może nastąpiło zbyt znaczne rozwarstwienie społeczeństw, w których elita może ma rację, ale ma mniej głosów?

Może elity przestały dostrzegać "lud"?

Zauważ, kto w Polsce głosuje na partie nazywające się prawicowymi. Robotnicy, drobni rolnicy, emeryci..

To oni w swojej masie wybierają Nawrockich i Kaczyńskich
Przecież polityczną opcją, która powinna reprezentować ich interesy jest LEWICA !

Niestety w Polsce nie ma lewicy, jest "lewica" reprezentująca interesy innych grup społecznych niż te niziny.
Można napisać "głupole wybrali PiS" iw konsekwencji przegrać kolejne wybory, a można choć spróbować pozyskać głosy sklepowych, salowych, robotników na taśmie, zagrożonych zwolnieniami górników, robotników w cementowniach bojących się zielonego ładu...

Dyskusja o rozszerzeniu uprawnień PIP w zakresie śmieciówek została zauważona w gospodach w robotniczych osadach

Superbia graditur ante lapsum


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
02-04-2026 21:50 
 Ocena 3 na 3
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Niestety w Polsce nie ma lewicy, jest "lewica" reprezentująca interesy innych grup społecznych niż te niziny.
>Można napisać "głupole wybrali PiS" iw konsekwencji przegrać kolejne wybory, a można choć spróbować pozyskać głosy sklepowych, salowych, robotników na taśmie, zagrożonych zwolnieniami górników, robotników w cementowniach bojących się zielonego ładu...

Zgodzę się z Tobą, że kiepska komunikacja przyczynia się do porażek, ale wg mnie to nie jest decydująca przyczyna sukcesu Trumpów, PiSów czy Fideszów.

Zauważ, żę PiS, Orban, Trump itp nie wygrywają na tym, że troszczą się o 'biednych'.
Trump otwarcie szczyci się, że USA na historycznych rekordach ropy zarobi. USA w jego głowie = garstka multi-miliarderów posiadających udziały w firmach naftowych, lub zbrojeniowych. Dla nich skok ceny paliwa czy żywności o 25% czy nawet 100% niewiele zmienia, bo w ich koszyku zakupów te koszty są bliskie 0%. Skok akcji o 2% zarabia dla nich kolejne miliardy, a cała reszta społeczeństwa się na to zrzuci.

Trump, PiS, Fidesz używając żargonu militarnego, prowadzą wojnę asymetryczną z partiami opierającymi się na bardziej racjonalnych wyborcach. Wykrzyczeć ładnie brzmiące, pożądane kłamstwo jest łatwo. Często dużo trudniej jest to kłamstwo obalić, przy okazji stając się posłańcem złych wiadomości.
Politycy tego typu hackują narody - wykorzystują ich słabości na swoją korzyść, ze szkodą dla społeczeństw. Są jak handlarze narkotyków - uzależniają łatwym pozornym szczęściem. Zwycięstwo z takim przeciwnikiem jest bardzo trudne, nie wiem czy nawet możliwe.

Wspomniałeś zielony ład: PiS bierze tubę i wykrzykuje setki pozbawionych podstaw hasełek, żerując na emocjach. Krzyczy też, że Zielony Ład narzuciła Unia Europejska. Odkręcenie tego wszystkiego jest trudne. Trzeba wyjaśnić, że Unia Europejska to też Polska, że to Polska ustalała zasady - a konkretniej sam PiS, potem trzeba wyjaśnić co to jest tak naprawdę zielony ład, jakie są jego wady i korzyści. Trzeba wyjaśnić, że słynne ETSy nie mają takiego udziału w cenie jak PiS wykrzykuje, poza tym trafiają do budżetu państwa, w przypadku Polski zabieramy też od bogatszych państw (np. Niemiec) - a PiS te pieniądze przepił i to jest przyczyną wysokich cen dzisiaj. Trzeba wyjaśnić ludziom, że na przykład polski węgiel musi kosztować powyżej 4tys / tonę by biznes pt 'wydobywanie węgla' był opłacalny a to przełoży się na 2-3 krotne wzrosty kosztów produkcji energii z węgla, która i tak już jest znacznie droższa niż na przykład we Francji. Trzeba wyjaśnić, że to nie jest 'wina Tuska' tylko konksekwencja warunków geologicznych. Popatrz na przykład na tą infografię:



Większość ludzi wzruszy ramionami. A Morawiecki czy Nawrocki w czasie gdy Ty to będziesz tłumaczył wygenerują dziesiątki nowych kłamstw.

Świat jest skomplikowany - gdy chcesz odnosić sukcesy na arenie globalnej musisz uwzględnić wiele czynników nie tylko kontekst lokalny. Ludzie tego często nie są w stanie przeanalizować a często nie chcą nawet wiedzieć. Wolą (wielu) wierzyć, podążać za autorytetem, a autorytet dziś tworzy się przykładając karteczkę 'ekspert' w TV.

Morawiecki kłamał przez wiele lat, ale pokazywał ładne PowerPointy, duże papierowe czeki na miliony, dostawaliśmy komunikat, że będziemy milionerami, bo PiS 'inwestuje'. Gdy PiS odszedł okazało się, że zostały miliardy w obligacjach, które trzeba spłacić oraz błędne decyzje jak przegrana z Pfizerem wczoraj i brak inwestycji (tj działań, które przynoszą zwrot).

Spójrz na ten przykład: nie jestem w żadnym wypadku zwolennikiem Tuska, ale Tusk podjął nieliczną znaną mi słuszną decyzję: obserwując katastrofę demograficzną podniósł wiek emerytalny, by choć opóźnić upadek państwa. To jest prosta i łatwo weryfikowalna matematyka. Jaki był tego efekt: przegrał na tym wybory z PiSem, który natychmiast wiek emerytalny obniżył i wmówił, że głównym problemem Polski jest aborcja i Jezus Królem Polski.

Nikt nie chce przyjąć do wiadomości, że decyzja większości Polaków o nie posiadaniu dzieci implikuje wyższy wiek emerytalny i masę imigrantów. My nie chcemy mieć dzieci, ale jednocześnie nie chcemy imigrantów ani wyższego wieku emerytalnego - irracjonalne, ale przez kilka, kilkadziesiąt lat może to działać i PiS to wykorzystał.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
03-04-2026 09:41 
 Ocena 1 na 1
szarley (54976 punktów)
>Zgodzę się z Tobą, że kiepska komunikacja przyczynia się do porażek, ale wg mnie to nie jest decydująca przyczyna sukcesu Trumpów, PiSów czy Fideszów.

Zapewne jedna z przyczyn, ale z czego wynika ta kiepska komunikacja?
Przywołałem wpis o podniesieniu wieku emerytalnego. Przecież to MUSI być zrobione, czy tylko komunikacja zawiodła? a może cały edukacyjny system, który nie przewiduje nauczania podstaw ekonomii? Ale to przecież nie robotnicy odpowiadają za edukację.

>Zauważ, żę PiS, Orban, Trump itp nie wygrywają na tym, że troszczą się o 'biednych'.
Lewica przegrywa tym, że się o nich nie troszczy

>Trump otwarcie szczyci się, że USA na historycznych rekordach ropy zarobi. USA w jego głowie = garstka multi-miliarderów posiadających udziały w firmach naftowych, lub zbrojeniowych.

I chyba dopiero teraz to do amerykańskich nizin dotarło. Stąd milionowe protesty przeciwko "królowi"

>Trump, PiS, Fidesz używając żargonu militarnego, prowadzą wojnę asymetryczną z partiami opierającymi się na bardziej racjonalnych wyborcach.

Zarzut nieracjonalności wobec oponentów jest najprostszą drogą do wyborczej klęski.

>Politycy tego typu hackują narody - wykorzystują ich słabości na swoją korzyść, ze szkodą dla społeczeństw. Są jak handlarze narkotyków - uzależniają łatwym pozornym szczęściem. Zwycięstwo z takim przeciwnikiem jest bardzo trudne, nie wiem czy nawet możliwe.
Brak edukacji się

>Wspomniałeś zielony ład: PiS bierze tubę i wykrzykuje setki pozbawionych podstaw hasełek, żerując na emocjach. Krzyczy też, że Zielony Ład narzuciła Unia Europejska. Odkręcenie tego wszystkiego jest trudne. Trzeba wyjaśnić, że Unia Europejska to też Polska, że to Polska ustalała zasady - a konkretniej sam PiS, potem trzeba wyjaśnić co to jest tak naprawdę zielony ład, jakie są jego wady i korzyści.

Tak, tak, TAK !!!!!
Ale trzeba też zrobić wszystko, żeby ten zielony ład opłacał się biedocie.
Cóż stąd, że bogaty przedsiębiorca czy nawet dobrze zarabiający samodzielny specjalista mógł skorzystać z dotacji na fotowoltaikę i pompy ciepła, skoro nie mógł z tego skorzystać emeryt - właściciel starej chałupki, który boi się że nie kupi węgla bo zamyka się kopalnie

Górnikom po raz kolejny proponuje się łagodne odejście z kopalń, ale co z ich synami? Gdzie mają znaleźć pracę w Rybniku czy Wodzisławiu?

>Morawiecki kłamał przez wiele lat, ale pokazywał ładne PowerPointy, duże papierowe czeki na miliony, dostawaliśmy komunikat, że będziemy milionerami, bo PiS 'inwestuje'. Gdy PiS odszedł okazało się, że zostały miliardy w obligacjach, które trzeba spłacić oraz błędne decyzje jak przegrana z Pfizerem wczoraj i brak inwestycji (tj działań, które przynoszą zwrot).

Jeden warunek, to muszą tłumaczyć ludzie wiarogodni. Dziennikarz przyłapany na kłamstwie może pisać mądrości, a nikt mu nie uwierzy

>Spójrz na ten przykład: nie jestem w żadnym wypadku zwolennikiem Tuska, ale Tusk podjął nieliczną znaną mi słuszną decyzję: obserwując katastrofę demograficzną podniósł wiek emerytalny, by choć opóźnić upadek państwa. To jest prosta i łatwo weryfikowalna matematyka.
Jaki był tego efekt: przegrał na tym wybory z PiSem, który natychmiast wiek emerytalny obniżył i wmówił, że głównym problemem Polski jest aborcja i Jezus Królem Polski.

O tym właśnie pisałem w zacytowanym wątku.

>Nikt nie chce przyjąć do wiadomości, że decyzja większości Polaków o nie posiadaniu dzieci implikuje wyższy wiek emerytalny i masę imigrantów. My nie chcemy mieć dzieci, ale jednocześnie nie chcemy imigrantów ani wyższego wieku emerytalnego - irracjonalne, ale przez kilka, kilkadziesiąt lat może to działać i PiS to wykorzystał.

Zauważ jednak jak się rozkłada dzietność w Polsce (i nie tylko) Najmniej dzieci mają ludzie zamożni.
Ci biedni mają więcej dzieci a ich najbardziej boli wydłużenie wieku emerytalnego
Dziennikarz może pracować do 70-tki, a drwal?

>Pozdrawiam
>Paolo Monstro
Wzajem
Hanek


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-04-2026 11:26 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)
>Przywołałem wpis o podniesieniu wieku emerytalnego. Przecież to MUSI być zrobione, czy tylko komunikacja zawiodła? a może cały edukacyjny system, który nie przewiduje nauczania podstaw ekonomii? Ale to przecież nie robotnicy odpowiadają za edukację.

Mówimy o najprostszych podstawach typu popyt-podaż, które jakoś są wtłaczane w system edukacji.
Nigdy nie jest za mało edukacji, ale nie wiem czy to wiele zmieni?
W mechanizmach wyparcia, które ludzie w problemie emerytury czy cen energii stosują, nie chodzi to, że Ci ludzie tego nie wiedzą. Nie chodzi o to, że jest to trudna matematyka, czy trudna do przeanalizowania wiedza. Chodzi o lenistwo intelektualne. Chodzi o to, że analiza jest nieprzyjemnia, czasochłonna i trudniejsza niż wiara. Do tego rzeczywistość, która wyłania się z tej analizy jest nieprzyjemna, konsekwencje ludzkich działań i konieczność wysiłku są mnniej atrakcyjne niż bajka 'wyluzuj się, wszystko będzie dobrze gdy mnie wybierzesz'.

Podam kolejny przykład: odżywianie.
Problem otyłości dotyczy w znacznie większym stopniu ludzi, których określasz jako 'robotników' niż bogaczy. Zupełnie przeciwnie niż 100-200 lat temu, gdy biedak był wychudzony a bogacz 'wypasiony'. Przeprowadź obserwację w supermarkecie w Polsce i zobacz zachowania konsumentów. Niekoniecznie dojdziesz do wniosku, że problemem są nawet pieniądze/budżet. Podmiejskie rodziny 'bambrów', które operują znacznie większymi budżetami niż powiedzmy informatyk czy lekarz wywożą hektolitry słodzonych napojów gazowanych, wszelakich batoników, chemicznych bułeczek z chemicznymi słodkościami, karkóweczek i browarków na grila, różne chemiczne sosiki do tego, a po zakupach 'McDonalds'. Do tego abonamenciki na wszelakie systemy telewizji, gotowe potrawy do mikrofalówki i rodzina wychodzi uśmiechnięta! Jednym słowem trujące jedzenie i tryb życia, które uczynią z konsumentów kaleki w wieku 30-40 lat. Wszycy o tym wiedzą, ale czy wszyscy to biorą pod uwagę? Są nawet normy prawne nakazujące informowanie o tym na etykietach, a jednak miliony ludzi to robi.
Czy myślisz, że gdy zwiększymy 2x wielkość etykiet czy częstotliwość kampanii dotyczących zdrowego odżywiania - problem się znacząco zmniejszy?

Wg mnie, Trumpy, Orbany czy Kaczyńscy są potwierdzeniem 'teorii głupoty ludzkiej' Cipolli, która nie zależy nawet od wykształcenia. Tego rodzaju partie przyklaskują tej 'głupocie' nie próbują jej korygować, tylko zarabiają na niej, żywią się nią i powodują, że ludzie z entuzjazmem idą do katastrofy dając zarobić manipulatorom. PiSowcy 'eksperci', podobnie jak Trump, podważają dowolne fakty, typu problem ocieplenia klimantu czy demografię, PiS naśmiewa się nawet z joggingu twierdząc, że jest to niezdrowe.

Zgadzam się z Tobą, że lewica nie jest ani wiarygodna, ani lewicowa nawet, ale to, wg mnie, nie jest główną przyczyną sukcesów populistów. Nawet idealna lewica, która naprawdę powalczy o mieszkańca PGRowskiej wioski nie sprawi, że ten mieszkaniec zachowa się racjonalnie, w zgodzie z własnym interesem. Na pewno edukacja, uświadamianie itd .. są warte zachodu, ale obawiam się, że to nie zmieni trendu.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
03-04-2026 12:00 
 Ocena 1 na 1
szarley (54976 punktów)
>>Przywołałem wpis o podniesieniu wieku emerytalnego. Przecież to MUSI być zrobione, czy tylko komunikacja zawiodła? a może cały edukacyjny system, który nie przewiduje nauczania podstaw ekonomii? Ale to przecież nie robotnicy odpowiadają za edukację.
>Mówimy o najprostszych podstawach typu popyt-podaż, które jakoś są wtłaczane w system edukacji.
>Nigdy nie jest za mało edukacji, ale nie wiem czy to wiele zmieni?

Uważam, że zmieni. W Szwajcarii odbyło się referendum na temat "dochodu gwarantowanego" Każdy obywatel miał dostawać za sam fakt swojego istnienia ok. 8000 złotych miesięcznie

Większość Szwajcarów opowiedziała się przeciwko i, wg mnie, przyczyną jest tu ekonomiczna wiedza obywateli. Stąd populizm w tym kraju ma bardzo niewielkie poparcie

>Podam kolejny przykład: odżywianie.
>Problem otyłości dotyczy w znacznie większym stopniu ludzi, których określasz jako 'robotników' niż bogaczy. Zupełnie przeciwnie niż 100-200 lat temu, gdy biedak był wychudzony a bogacz 'wypasiony'. Przeprowadź obserwację w supermarkecie w Polsce i zobacz zachowania konsumentów.

Znów zawiodła edukacja.
1 Programy nauczania
2 Brak zaufania do edukacji

>Zgadzam się z Tobą, że lewica nie jest ani wiarygodna, ani lewicowa nawet, ale to, wg mnie, nie jest główną przyczyną sukcesów populistów. Nawet idealna lewica, która naprawdę powalczy o mieszkańca PGRowskiej wioski nie sprawi, że ten mieszkaniec zachowa się racjonalnie, w zgodzie z własnym interesem. Na pewno edukacja, uświadamianie itd .. są warte zachodu, ale obawiam się, że to nie zmieni trendu.

I tu się zleksza różnimy w ocenie.
(nie polemizuję z tym, z czym się zgadzam)

Ten mieszkaniec PGRowskiej wsi nie będzie głosował na kogoś, kto rządził, kiedy zlikwidowano mu PKS do miasta "bo się nie opłacał"

A będzie głosował na kogoś, kto zbuduje w Warszawie osiedle akademików, żeby jego dzieci mogły studiować

>Pozdrawiam
>Paolo Monstro
Wzajem
Hanek
>


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-04-2026 12:57 
 Ocena 2 na 2
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Uważam, że zmieni. W Szwajcarii odbyło się referendum na temat "dochodu gwarantowanego" Każdy obywatel miał dostawać za sam fakt swojego istnienia ok. 8000 złotych miesięcznie

>Większość Szwajcarów opowiedziała się przeciwko i, wg mnie, przyczyną jest tu ekonomiczna wiedza obywateli. Stąd populizm w tym kraju ma bardzo niewielkie poparcie
-
Czy aby na pewno?
pl.wikiped(*)runkowy_dochód_podstawowy

Mam duże wątpliwości czy "dochód gwarantowany" jest populizmem oraz czy opowiedzenie się przeciw niemu przez Szwajcarów wynika z ich wiedzy ekonomicznej?
.
szarley (54976 punktów)
>.
>>Uważam, że zmieni. W Szwajcarii odbyło się referendum na temat "dochodu gwarantowanego" Każdy obywatel miał dostawać za sam fakt swojego istnienia ok. 8000 złotych miesięcznie
>>Większość Szwajcarów opowiedziała się przeciwko i, wg mnie, przyczyną jest tu ekonomiczna wiedza obywateli. Stąd populizm w tym kraju ma bardzo niewielkie poparcie
>-
>Czy aby na pewno?
Tak. Zdecydowana większość Szwajcarów odrzuciła ten pomysł, choć wielu z nich zmieniłoby zdanie, gdyby ten dochód był znacząco niższy, tak przynajmniej wynika z moich osobistych obserwacji

Niemniej jest to melodia przyszłości. Szkoda, że jej nie dożyjemy. Pracują roboty, maszyny, jakaś sztuczna in...coś-tam. Wydajność pracy wzrasta na tyle, że wystarczy popracować godzinkę, dwie w tygodniu

Czytałem kiedyś przedruk z jakiejś warszawskiej gazety z lat 20-tych XX wieku
Fantasta pisał, że za 100 lat każdy będzie miał w kieszeni telefon. Oponent wyśmiewał plątawkę kabli na warszawskich ulicach. Fantasta się niewiele pomylił.

Oczywiście takich dyskusji nie można prowadzić całkiem serio przy dzisiejszym poziomie wiedzy.

>Mam duże wątpliwości czy "dochód gwarantowany" jest populizmem oraz czy opowiedzenie się przeciw niemu przez Szwajcarów wynika z ich wiedzy ekonomicznej?
Ekonomia jest nauczana w większości szwajcarskich średnich szkół. Podobnie jak w Polsce nie ma tam państwowej edukacji, ale inaczej niż w Polsce także programy nauczania są znacząco mniej scentralizowane, stąd i różnice w nauczaniu ekonomii, ale przeciętny Szwajcar ma moc większą wiedzę o ekonomii niż przeciętny Polak, który twierdzi "państwo mi daje"


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-04-2026 16:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
>Uważam, że zmieni. W Szwajcarii odbyło się referendum na temat "dochodu gwarantowanego" Każdy obywatel miał dostawać za sam fakt swojego istnienia ok. 8000 złotych miesięcznie

>Większość Szwajcarów opowiedziała się przeciwko i, wg mnie, przyczyną jest tu ekonomiczna wiedza obywateli. Stąd populizm w tym kraju ma bardzo niewielkie poparcie
-
Czy aby na pewno?

>Tak. Zdecydowana większość Szwajcarów odrzuciła ten pomysł,
-
Po zmanipulowaniu mojej wypowiedzi traci ona sens. Ja napisałem: Czy aby na pewno?

Mam duże wątpliwości czy "dochód gwarantowany" jest populizmem oraz czy opowiedzenie się przeciw niemu przez Szwajcarów wynika z ich wiedzy ekonomicznej?


-
>Czytałem kiedyś przedruk z jakiejś warszawskiej gazety z lat 20-tych XX wieku
>Fantasta pisał, że za 100 lat każdy będzie miał w kieszeni telefon. Oponent wyśmiewał plątawkę kabli na warszawskich ulicach. Fantasta się niewiele pomylił.
-
Pamiętam swoje prognozy w latach 60 i 70 XX wieku. Niewiele prawidłowo przewidziałem, ale nauczyło mnie to aby zbyt daleko nie prognozować. Nie mam zielonego pojęcia co w przyszłym tygodniu wymyślą Trump i Nawrocki.

>Ekonomia jest nauczana w większości szwajcarskich średnich szkół. Podobnie jak w Polsce nie ma tam państwowej edukacji, ale inaczej niż w Polsce także programy nauczania są znacząco mniej scentralizowane, stąd i różnice w nauczaniu ekonomii, ale przeciętny Szwajcar ma moc większą wiedzę o ekonomii niż przeciętny Polak, który twierdzi "państwo mi daje"
-
Z tego tylko wynika, iż na niewiele przydaje nauczanie ekonomii. (W Warszawie z jednej strony były budynki uniwersyteckie, a z drugiej wydziały filozofii i nauk politycznych oraz kościół i dlatego mawiano, iż z jednej strony się uczy, a z drugiej naucza.) Doświadczenia dowiodły, iż "dochód gwarantowany" na poziomie podstawowych kosztów utrzymania jest proinwestycyjnym. Niewielu ludzi satysfakcjonuje życie na takim poziomie i starają się podnieść swoje dochody.

Ponadto ja żyję w Polsce w Warszawie na dzielnicy Ursynów i jako człowiek w miarę wrażliwy nie mogę patrzeć gdy ludzie przychodzą do mięsnego aby popatrzeć lub odchodzą od aptecznej lady, gdyż nie stać ich na leki. Tak, to zaledwie kilka procent, ale ich widać i są oni świadectwem naszego człowieczeństwa. Uważam, iż stać nas na to aby każdy był ubranym stosownie do pory roku i nikt nie chodził głodnym. Powszechnie konieczne leki powinny być sprzedawane za symboliczne kwoty.
.
Thoter (6650 punktów)
> Nie mam zielonego pojęcia co w przyszłym tygodniu wymyślą Trump i Nawrocki.
>

To co "wymyślą" miało już miejsce w historii.
Dlatego warto samodzielnie poznawać historię lub z osobą, która sama zdobyła
ogromną wiedzę. Dokonuję porównań tego co się obecnie dzieje, z tym co już się wcześniej wydarzyło. Na razie wszystkie moje prognozy się spełniły.
szarley (54976 punktów)
>Mam duże wątpliwości czy "dochód gwarantowany" jest populizmem

Oczywiście zależy od okoliczności. Nawet średnio rozwinięte społeczeństwa przyjmowały zasadę "Nikogo nie zostawiamy za burtą" To jest coś co nie podoba mi się w ultraliberalizmie, że każdy MUSI sobie radzić sam. Czy innym jednak jest utrzymanie na minimalnym poziomie godności (nie egzystencji) a czym innym finansowanie jakiego np domaga się Hamerlik

>oraz czy opowiedzenie się przeciw niemu przez Szwajcarów wynika z ich wiedzy ekonomicznej?
Tu źródłem mojej wiedzy jest znajomość tego kraju i rozmowy z mieszkańcami

>>Czytałem kiedyś przedruk z jakiejś warszawskiej gazety z lat 20-tych XX wieku
>>Fantasta pisał, że za 100 lat każdy będzie miał w kieszeni telefon. Oponent wyśmiewał plątawkę kabli na warszawskich ulicach. Fantasta się niewiele pomylił.
>Pamiętam swoje prognozy w latach 60 i 70 XX wieku. Niewiele prawidłowo przewidziałem, ale nauczyło mnie to aby zbyt daleko nie prognozować. Nie mam zielonego pojęcia co w przyszłym tygodniu wymyślą Trump i Nawrocki.
Tego oni sami nie wiedzą. Choć ich mocodawcy kroją już być może jakieś plany
Mnie jednak chodziło o rozwój techniki i idące w ślad za tym zmiany w życiu ludzi

Kiedy Watt wymyślił swoją maszynę zastąpiła wielu ludzi, ubocznym skutkiem było niszczenie maszyn przez luddytów (także w Polsce, na Śląsku i na Morawie) Wielu chałupnych tkaczy straciło chleb, stąd pomysły jak np interwencyjne roboty (Droga chleba w Sudetach)

W przyszłości jednak, w mojej ocenie, nastąpi na tyle poważny wzrost wydajności pracy spowodowany przez jej umaszynowienie, że nastąpi jeden z dwóch scenariuszy: albo właściciele wartości dodanej wytworzonej przez te maszyny będą dzielili się ze wszystkimi (dochód gwarantowany) albo wrócą luddyci.

Jeśli właściciele fabryk, w których zatrudnionych będzie kilku ludzi (zamiast dziś tysięcy) pójdą ścieżką ultraliberalną, luddyci utną im głowy, choć będzie to tylko ucięcie głowy Hydrze, ale jednak stracą wszyscy. Jeśli postąpią racjonalnie, wszyscy zyskają

Już raz wykazali się rozsądkiem (a może strachem) , kiedy wściekły proletariat obalił Romanowów i właściciel zrozumieli, że albo robotnik będzie żył lepiej, albo do Hamburga czy Londynu też wejdzie Aurora

>Doświadczenia dowiodły, iż "dochód gwarantowany" na poziomie podstawowych kosztów utrzymania jest proinwestycyjnym.
Nie spotkałem się z taką opinią, ale też napisałem, że być może Szwajcarzy zagłosowaliby inaczej, gdyby ten proponowany gwarantowany dochód był inny.

>Niewielu ludzi satysfakcjonuje życie na takim poziomie i starają się podnieść swoje dochody.
To nie jest oczywiste. Zależy jaka część populacji zadowoli się życiem na minimalnym poziomie lub niewielką poprawą poziomu życia i jaki byłby ten gwarantowany dochód

>Ponadto ja żyję w Polsce w Warszawie na dzielnicy Ursynów i jako człowiek w miarę wrażliwy nie mogę patrzeć gdy ludzie przychodzą do mięsnego aby popatrzeć lub odchodzą od aptecznej lady, gdyż nie stać ich na leki.
Tego Pan pisać nie musiał.

>Tak, to zaledwie kilka procent, ale ich widać i są oni świadectwem naszego człowieczeństwa.
Jeśli jest to 1% to o 100% za dużo, ale tego zjawiska nie rozwiąże gwarantowany dochód. Nawet 10 000 złotych miesięcznie niektórym może nie starczyć na leki.

>Uważam, iż stać nas na to aby każdy był ubranym stosownie do pory roku i nikt nie chodził głodnym. Powszechnie konieczne leki powinny być sprzedawane za symboliczne kwoty.

Nikogo nie zostawiajmy za burtą! Dlatego, choć nie podobały mi się rządy PiSu w Polsce, to jednemu byłem rad - zasiłkowi na dzieci. Mam do niego moc zastrzeżeń, ale sama idea jest słuszna.

Jednak przemawia do mnie 2 Tes 3.10, ale kto pracuje, powinno go być stać na spełnienie wszystkich potrzeb, a kto pracować nie może, nie powinien chodzić głodny, bosy, bezdomny, pozbawiony medycznej opieki, prawa do edukacji dzieci.

Pozdrawiam

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-04-2026 19:17 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Po zmanipulowaniu mojej wypowiedzi traci ona sens. Ja napisałem: Czy aby na pewno?

Mam duże wątpliwości czy "dochód gwarantowany" jest populizmem oraz czy opowiedzenie się przeciw niemu przez Szwajcarów wynika z ich wiedzy ekonomicznej?


>Oczywiście zależy od okoliczności. Nawet średnio rozwinięte społeczeństwa przyjmowały zasadę "Nikogo nie zostawiamy za burtą" To jest coś co nie podoba mi się w ultraliberalizmie, że każdy MUSI sobie radzić sam. Czy innym jednak jest utrzymanie na minimalnym poziomie godności (nie egzystencji) a czym innym finansowanie jakiego np domaga się Hamerlik
-
Nie wiem co to znaczy ultraliberalizm, ale domyślam się, iż to to co w Polsce nazywamy neoliberalizmem. Dla mnie neoliberalizm, choć jest alternatywą dla komunizmu, jest jeszcze głupszym od niego i więcej zła dla większej grupy społeczeństwa niesie.

oraz czy opowiedzenie się przeciw niemu przez Szwajcarów wynika z ich wiedzy ekonomicznej?
-

>Tu źródłem mojej wiedzy jest znajomość tego kraju i rozmowy z mieszkańcami
-
Mam większe pojęcie o ekonomii niż o wiedzy i mentalności Szwajcarów, ale bardzo ciekawy jestem ich ekonomicznej motywacji? Z tego co wiem to pracowity i oszczędny w wydatkach naród. Oni mieliby wierzyć, iż jak ich pobratymcy wraz z nimi otrzymają jakieś tam minimum to zaraz rzucą robotę? Przecież to nieprawda, dalej by pracowali i swój dochód powiększali.

.
szarley (54976 punktów)
>Nie wiem co to znaczy ultraliberalizm, ale domyślam się, iż to to co w Polsce nazywamy neoliberalizmem.

Być może, proszę nie zapominać,że rozmawia Pan z człowiekiem dla którego polszczyzna nie jest ojczystym językiem.

Dla mnie neoliberalizm, choć jest alternatywą dla komunizmu, jest jeszcze głupszym od niego i więcej zła dla większej grupy społeczeństwa niesie.
>oraz czy opowiedzenie się przeciw niemu przez Szwajcarów wynika z ich wiedzy ekonomicznej?
>-
>>Tu źródłem mojej wiedzy jest znajomość tego kraju i rozmowy z mieszkańcami
>-
>Mam większe pojęcie o ekonomii niż o wiedzy i mentalności Szwajcarów, ale bardzo ciekawy jestem ich ekonomicznej motywacji? Z tego co wiem to pracowity i oszczędny w wydatkach naród. Oni mieliby wierzyć, iż jak ich pobratymcy wraz z nimi otrzymają jakieś tam minimum to zaraz rzucą robotę? Przecież to nieprawda, dalej by pracowali i swój dochód powiększali.

Znów odpiszę bazując nie na publikacjach, ale na wnioskach ze znajomości kraju
Szwajcarzy są narodem zamożnym, ale w ich zbiorowej pamięci jest nędza i głód. To był kraj, z którego emigrowano za najgorszą robotą, byle ta robota była. Uprawa pól w Alpach zapewniała niemal zawsze niedostatek przednówka. W polszczyźnie funkcjonowało słowo szwajcar jako ktoś, kto w hotelu otwierał drzwi za napiwek, w wielu wojnach walczyli szwajcarscy najemnicy za jurgielt. To praca, oszczędność i wspólne działania* uczyniły ich zamożnymi i ten kult pracy jest w nich do dziś (dlatego dobrze mi się z nimi współpracuje).
Drugim aspektem jest być może wpływ protestantyzmu, który także z pracy i oszczędności czynił cnotę, czego katolicy szwajcarscy musieli się nauczyć.
Trzecim, obawa przed zostaniem rajem dla cwaniaków, który ściągali by tu za socjalem, i ku mojemu zdziwieniu obawiano się nie przybyszów z Afryki czy Azji, ale Niemców, Francuzów i Włochów

Nie wiem ilu Szwajcarów porzuciłoby robotę, a ilu zmniejszyłoby wysiłek, ale spotkałem się też z opinią, że życiu bez pracy lub z minimalnym wysiłkiem może towarzyszyć efekt śnieżnej kuli. Takich ludzi według ich obaw może przybywać.

* ciekawe i na bardzo wysokim poziomie były dyskusje na temat spółdzielczości, w Szwajcarii bardzo mocno rozwinięta jest spółdzielczość spożywców, a ja (jak Pan zapewne wie) uważa spółdzielczość za alternatywę dla bogacenia się wyłącznie bogatych, jak też nadmiernej roli państwa



Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-04-2026 19:36 
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Doświadczenia dowiodły, iż "dochód gwarantowany" na poziomie podstawowych kosztów utrzymania jest proinwestycyjnym.
-
>Nie spotkałem się z taką opinią, ale też napisałem, że być może Szwajcarzy zagłosowaliby inaczej, gdyby ten proponowany gwarantowany dochód był inny.

Niewielu ludzi satysfakcjonuje życie na takim poziomie i starają się podnieść swoje dochody.
-
>To nie jest oczywiste. Zależy jaka część populacji zadowoli się życiem na minimalnym poziomie lub niewielką poprawą poziomu życia i jaki byłby ten gwarantowany dochód
-
Na to wskazują dokonane doświadczenia oraz to, iż większość emerytów chciałaby pracować.

Ponadto ja żyję w Polsce w Warszawie na dzielnicy Ursynów i jako człowiek w miarę wrażliwy nie mogę patrzeć gdy ludzie przychodzą do mięsnego aby popatrzeć lub odchodzą od aptecznej lady, gdyż nie stać ich na leki.
-
>Tego Pan pisać nie musiał.
-
Ale mnie to faktycznie przeszkadza, a nawet i boli. Czasem gdzieś się dorzucę, ale też mam środki ograniczone i ci najbiedniejsi wstydzą się przyjąć.

-
>Nikogo nie zostawiajmy za burtą!
-
W Polsce, a jeszcze więcej w Stanach, za burtą zostają tysiące i miliony.

-

>Dlatego, choć nie podobały mi się rządy PiSu w Polsce, to jednemu byłem rad - zasiłkowi na dzieci. Mam do niego moc zastrzeżeń, ale sama idea jest słuszna.

-
No właśnie, jak bardzo przeszkadza mi ekonomiczne wykształcenie. Jestem przeciwnikiem dodatku dla dzieci. Natomiast w każdym przedszkolu i w każdej szkole powinno być drugie śniadanie i obiad za darmo lub za złotówkę. Powinny być świetlice z podwieczorkiem. W każdej szkole powinien być dostępnym stomatolog i lekarz. Powinny być przeprowadzane badania przesiewowe. Itp. itd.

>Jednak przemawia do mnie 2 Tes 3.10, ale kto pracuje, powinno go być stać na spełnienie wszystkich potrzeb, a kto pracować nie może, nie powinien chodzić głodny, bosy, bezdomny, pozbawiony medycznej opieki, prawa do edukacji dzieci.
-
Inna motywacja, ale myślimy tu tak samo.

.
szarley (54976 punktów)
>>To nie jest oczywiste. Zależy jaka część populacji zadowoli się życiem na minimalnym poziomie lub niewielką poprawą poziomu życia i jaki byłby ten gwarantowany dochód
>-
>Na to wskazują dokonane doświadczenia oraz to, iż większość emerytów chciałaby pracować.

Ja sam pracuję mimo emerytury, ale pracuję przy komputerze, spokojnie, na swoim, przy przekładach. Ilu robotników ma takie możliwości? Ja mam ten komfort, że pracuję kiedy chcę, ale:
1 przez niemal całe życie pracowałem w kopalniach, i nie wyobrażam sobie, że dziś zjechałbym na dół
2 jak takie podejście zmieniłoby podejście do dyscypliny pracy?
3 Ilu z tych emerytów pracuje choć nie chce, ale emerytura nie wystarcza na leki?

>Ponadto ja żyję w Polsce w Warszawie na dzielnicy Ursynów i jako człowiek w miarę wrażliwy nie mogę patrzeć gdy ludzie przychodzą do mięsnego aby popatrzeć lub odchodzą od aptecznej lady, gdyż nie stać ich na leki.
>-
>>Tego Pan pisać nie musiał.
>-
>Ale mnie to faktycznie przeszkadza, a nawet i boli. Czasem gdzieś się dorzucę, ale też mam środki ograniczone i ci najbiedniejsi wstydzą się przyjąć.
Wiem i dlatego tego Pan pisać nie musiał
Znam Pańską społeczną wrażliwość. Znam i w pełni rozumiem

>>Dlatego, choć nie podobały mi się rządy PiSu w Polsce, to jednemu byłem rad - zasiłkowi na dzieci. Mam do niego moc zastrzeżeń, ale sama idea jest słuszna.

>No właśnie, jak bardzo przeszkadza mi ekonomiczne wykształcenie. Jestem przeciwnikiem dodatku dla dzieci. Natomiast w każdym przedszkolu i w każdej szkole powinno być drugie śniadanie i obiad za darmo lub za złotówkę. Powinny być świetlice z podwieczorkiem. W każdej szkole powinien być dostępnym stomatolog i lekarz. Powinny być przeprowadzane badania przesiewowe. Itp. itd.
Niewielkie jest pole sporu
Do pańskiej listy dorzuciłbym jeszcze czesne w muzycznym ognisku, bezpłatne bilety do zoo i kina, a przede wszystkim system stypendiów, który umożliwi zdobycie wykształcenia zdolnej młodzieży
Niemniej lepsze 500+ niż nic

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
03-04-2026 23:06 
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)

>Ten mieszkaniec PGRowskiej wsi nie będzie głosował na kogoś, kto rządził, kiedy zlikwidowano mu PKS do miasta "bo się nie opłacał"

Tutaj mieszkaniec PGRowskiej wsi, nawet patrząc tylko na swój lokalny problem, zachowa się racjonalnie nie głosując na partacza, który podjął taką decyzję.

Likwidacja PGRów, a potem praktycznie odcięcie tych ludzi od miast i możliwości zarobkowania to był katastrofalny błąd ekpiy Solidarnościowej począwszy od Wałęsy, który 'był przeciwnikiem PGRów'. To był błąd, który kosztował Polskę i Polaków znacznie więcej niż dotacje do transportu, nawet jeśli większość tych ludzi po cichu umierała nie rozbijając W-wy, jak to robili górnicy, czy nie paląc torów, jak to robili stoczniowcy.

Wg mnie historia PGRowskich wsi to najbardziej przemilczana tragedia i największy błąd ekonomiczny III RP. Solidarność zamykała wszystko - PGRy, Spółdzielnie Rolnicze, nie patrząc czy te przedsiębiorstwa przynoszą zyski, nie patrząc na bilans zysków i strat i nie mając żadnego planu ani strategii. W PGRach pracowało w dniu likwidacji ok 2mln ludzi, z rodzinami daje to min. 6 mln Polaków. Jakieś 15% społeczeństwa. Wielu z tych ludzi przedwcześnie zmarło, wielu żyje na marginesie społeczeństwa, a reszta (młodsi) skorzystała z UE i uciekła za granicę.

Ta decyzja dyskfalifikuje zarówno Tuska jak i Kaczyńskiego, oraz wszystkie partie Solidarnościowe a niewykluczone, że część ludzi z PGRów głosowała na jedną z tych partii. Żadna partia lewicowa też nigdy się o tych ludzi nie upomniała.

>A będzie głosował na kogoś, kto zbuduje w Warszawie osiedle akademików, żeby jego dzieci mogły studiować
Na pewno ktoś tak zrobi, jednak zdecydowana większość PGRowców po cichu wymarła, lub właśnie wymiera. PGRowskie wioski nie mają prawie dzieci, problem studiów jest marginalny niestety.

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Lolek_Salambek (2673 punktów)
Tutaj mieszkaniec PGRowskiej wsi, nawet patrząc tylko na swój lokalny problem, zachowa się racjonalnie nie głosując na partacza, który podjął taką decyzję.

Likwidacja PGRów, a potem praktycznie odcięcie tych ludzi od miast i możliwości zarobkowania to był katastrofalny błąd ekpiy Solidarnościowej począwszy od Wałęsy, który 'był przeciwnikiem PGRów'. To był błąd, który kosztował Polskę i Polaków znacznie więcej niż dotacje do transportu, nawet jeśli większość tych ludzi po cichu umierała nie rozbijając W-wy, jak to robili górnicy, czy nie paląc torów, jak to robili stoczniowcy.

Wg mnie historia PGRowskich wsi to najbardziej przemilczana tragedia i największy błąd ekonomiczny III RP. Solidarność zamykała wszystko - PGRy, Spółdzielnie Rolnicze, nie patrząc czy te przedsiębiorstwa przynoszą zyski, nie patrząc na bilans zysków i strat i nie mając żadnego planu ani strategii. W PGRach pracowało w dniu likwidacji ok 2mln ludzi, z rodzinami daje to min. 6 mln Polaków. Jakieś 15% społeczeństwa. Wielu z tych ludzi przedwcześnie zmarło, wielu żyje na marginesie społeczeństwa, a reszta (młodsi) skorzystała z UE i uciekła za granicę.

Ta decyzja dyskfalifikuje zarówno Tuska jak i Kaczyńskiego, oraz wszystkie partie Solidarnościowe a niewykluczone, że część ludzi z PGRów głosowała na jedną z tych partii. Żadna partia lewicowa też nigdy się o tych ludzi nie upomniała.

---------------

Paolo Monstro - powiedz mi, czemu po raz kolejny się z Tobą zgadzam?

PS.
Paolo Monstro - Twoj nick - czy chodzi o wieloryba Monstro z Pinokia czy o cos innego / o co?







S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Thoter (6650 punktów)

>Likwidacja PGRów, a potem praktycznie odcięcie tych ludzi od miast i możliwości zarobkowania to >był katastrofalny błąd ekpiy Solidarnościowej począwszy od Wałęsy, który 'był przeciwnikiem >PGRów'. To był błąd.

Operacja CIA pod kryptonimem QRHELPFUL, wspierana przez Watykan, polegała na otumanieniu prymitywnych roboli "zachodnią wolnością", która dzisiaj okazała się formą ekonomicznego poddaństwa.
CIA stworzyła tzw. solidarność i napuściła roboli na swoich dobroczyńców. CIA i Watykan do przeprowadzenia ataku użyli nienawiści, którą prymitywnym robolom wstawili, mordując fałszywego księdza Popiełuszkę.
Prymitywny Wałęsa nie byl niczego zwolennnikiem ani przeciwnikiem. Użyto prymitywa, który niczego nie był w stanie pojąć. Można go porównać do afrykańskiego kacyka, który za parę świecidełek, oddał swoich rodaków białym kolonialistom w niewolę. Jego łeb nie był w stanie racjonalnie myśleć, wyciągać wnioski i widzieć przyszłość. Zrobiono nam z idioty kolejnego "wielkiego" Polaka, pasującego do kontynuacji wersji historii, dla opłacanych funkcjonariuszy oświatowych.
MIeliśmy "wielkiego" Polaka Wałęsę przez chwilę. Dzisiaj tylko on wierzy w to, że nas wyzwolił i jeszcze paru z FR. Nie udało się dołączyć Wałęsy do panteonu "wielkich" Polaków z tzw. "niepodległej" II RP.
szarley (54976 punktów)
>Likwidacja PGRów, a potem praktycznie odcięcie tych ludzi od miast i możliwości zarobkowania to był katastrofalny błąd ekpiy Solidarnościowej począwszy od Wałęsy, który 'był przeciwnikiem PGRów'. To był błąd, który kosztował Polskę i Polaków znacznie więcej niż dotacje do transportu, nawet jeśli większość tych ludzi po cichu umierała nie rozbijając W-wy, jak to robili górnicy, czy nie paląc torów, jak to robili stoczniowcy.

Błędem było utworzenie PGRów. Reszta to konsekwencja. Choć też błędna. Może w tamtych czasach potrzebna była reforma na wzór tej z 1944 i rozdział tej ziemi między pracowników? Może utworzenie spółdzielni?

>Ta decyzja dyskfalifikuje zarówno Tuska jak i Kaczyńskiego, oraz wszystkie partie Solidarnościowe a niewykluczone, że część ludzi z PGRów głosowała na jedną z tych partii. Żadna partia lewicowa też nigdy się o tych ludzi nie upomniała.

To właśnie dowodzi, że w Polsce od czasów likwidacji PPS w 1948 nie było i nie ma znaczącej lewicowej partii

>>A będzie głosował na kogoś, kto zbuduje w Warszawie osiedle akademików, żeby jego dzieci mogły studiować
>Na pewno ktoś tak zrobi, jednak zdecydowana większość PGRowców po cichu wymarła, lub właśnie wymiera. PGRowskie wioski nie mają prawie dzieci, problem studiów jest marginalny niestety.

Problem jest też w innym miejscu
Wybudowanie osiedla dla 50 000 studentów w Warszawie spowoduje spadek cen najmu mieszkań, a jest (tu się częściowo zgadzam z Hamerlikiem) spora grupa ludzi, którzy żyją z posiadania. Część z nich mieszkania kupiła, ale są w śród nich i tacy, którzy dostali je za darmo (!) i
teraz mają świetne zyski.
Ten, kto wymyśli budowę akademików, ich głosami przegra każde wybory


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby
Lolek_Salambek (2673 punktów)
>......
>Podam kolejny przykład: odżywianie.
>Problem otyłości dotyczy w znacznie większym stopniu ludzi, których określasz jako 'robotników' niż bogaczy. Zupełnie przeciwnie niż 100-200 lat temu, gdy biedak był wychudzony a bogacz 'wypasiony'. Przeprowadź obserwację w supermarkecie w Polsce i zobacz zachowania konsumentów. Niekoniecznie dojdziesz do wniosku, że problemem są nawet pieniądze/budżet. Podmiejskie rodziny 'bambrów', które operują znacznie większymi budżetami niż powiedzmy informatyk czy lekarz wywożą hektolitry słodzonych napojów gazowanych, wszelakich batoników, chemicznych bułeczek z chemicznymi słodkościami, karkóweczek i browarków na grila, różne chemiczne sosiki do tego, a po zakupach 'McDonalds'.
>......

--------------

Paolo Monstro - ciekawe jest to co napisałeś 😊 ale mam jedno pytanie: co znaczy dla Ciebie słowo
"bambro"
?

Czy ma być to prostak, ktoś niewychowany, nieobyty czy też masz na myśli inne znaczenie tego słowa / jakie
?






S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Lolek_Salambek (2673 punktów)
>Zgodzę się z Tobą, że kiepska komunikacja przyczynia się do porażek,
>ale wg mnie to nie jest decydująca przyczyna sukcesu Trumpów, PiSów czy Fideszów.

--------------

Paolo Monstro - mam takie pytanie: jak sądzisz jaki wpływ na wyniki PIS-u wyborach w roku 2019 miały takie działania jak:
* wprowadzenie 500+
* 13-t oraz 14-te renty i emerytury
* cofnięcie wydłużenia wieku emerytalnego, którego wcześniej dokonała PO

?







>Nikt nie chce przyjąć do wiadomości, że decyzja większości Polaków o nie posiadaniu dzieci implikuje wyższy wiek emerytalny i masę imigrantów. My nie chcemy mieć dzieci, ale jednocześnie nie chcemy imigrantów ani wyższego wieku emerytalnego - irracjonalne, ale przez kilka, kilkadziesiąt lat może to działać i PiS to wykorzystał.
------------------

Odnosząc się do Twoich słów jak powyżej chciałbym przekazać ci następujące informacje:
utworzyłem na FR następujący wątek:
Ekologia i tkzw. "kryzys demograficzny".
www.racjonalista.pl/forum.php/s,950949

Zawarłem tam między innymi zapis, wyrażający moje (jak mniemam mocno unikatowe) stanowisko do perspektywy spodziewanego tak zwanego "kryzysu demograficznego".

Cytat:
Można zadac pytanie: jaki związek z tkzw. "kryzysem demograficznym" maja omówione przeze mnie powyzej zjawiska?

Otoz związek jest moim zdaniem bardzo szeroki.

A mianowicie .


W mojej ocenie jesteśmy obecnie jako spoleczenstwo bardzo mocno straszeni tym tkzw. "kryzysem demograficznym" - straszenie ze strony politykow, mediów, socjologow oraz statystyków.

A wszystko to przy przemilczanym zalozeniu:

systemu emerytalno/rentowego nie można wzmocnić finansowo "przesuwając" niejako zasoby wytwórcze ulokowane w produkcje na przykład takich terenowych/quasi terenowych aut, o których pisałem wyżej.

To zgola hedonistyczne i konsumpcyjne zalozenie; ze najważniejsze jest co najmniej utrzymanie poziomu konsumpcji na obecnym lub wyższym poziomie niż obecnie.


Można zadawać sobie dalsze pytania.
Czy obywatele dobrze i średnio zasobni musza jedzic autami terenowymi/quasi terenowymi wyposażonymi w nascie albo więcej gadzetow elektronicznych? Nie można jezdzic autem w standardzie Fiat 126P albo (co jeszcze bardziej pro-ekologiczne) komunikacja publiczna (oczywiście wcześnie w odpowiedni sposób ja rozbudowując)?

Innymi slowy: czy naprawdę niezbędne jest jezdzenie do pracy autem terenowym z wlaczona klimatyzacja gdy na dworze jest 38 stopni Celcjusza i sluchac przez radio o "kryzysie demograficznym"?

Może jednak lepiej byłoby ograniczyć efekt cieplarniany kosztem swiadomego i zaplanowanego obniżenia poziomu konsumpcji etc?

I wtedy może wizja tak zwanego "kryzysu demograficznego" nie bylby taka straszna?








S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

03-04-2026 18:50 
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>Zgodzę się z Tobą, że kiepska komunikacja przyczynia się do porażek,
>>ale wg mnie to nie jest decydująca przyczyna sukcesu Trumpów, PiSów czy Fideszów.
>--------------
> Paolo Monstro - mam takie pytanie: jak sądzisz jaki wpływ na wyniki PIS-u wyborach w roku 2019 miały takie działania jak:
>* wprowadzenie 500+
>* 13-t oraz 14-te renty i emerytury
>* cofnięcie wydłużenia wieku emerytalnego, którego wcześniej dokonała PO
>?
Nie mam danych by odpowiedzieć na to pytanie, ale 'z palca uważam', że wydłużenie wieku emerytalnego przez PO było jednym z głównych powodów utraty władzy i przejęcia jej przez PiS. Pisałem o tym zresztą w tym wątku jako przykład irracjonalości narodu, gotowego popepłnić ekonomiczne samobójstwo.

500+ też jest przykładem naiwności narodu, którą wykorzystał PiS. 500+ było przecież przedstawiane jako sposób na odwrócenie kryzysu demograficznego - miało się więcej dzieci rodzić. Bez żadnej wiedzy ekonomicznej można było od razu zauważyć, że był to projekt głupi. Podstawowa wiedza z zarządzania projetami mówi bowiem, że konieczna jest analiza problemu rozwiązywanego przez projekt. Tego nie było. PiS 'strzelił z palca' 500 PLN/dziecko jako poprawę demografii i zgodnie z racjonalnymi oczekiwaniami problem nie został rozwiązany.

Potem, gdy projekt okazał się porażką, zmieniono jego cele (dokładnie tak samo jak Trump w Iranie) i okazało się, że jest pomocą dla dzieci.

I tutaj też jest to porażka z 3 powodów:
1. Pomoc powinna być adresowana do ludzi, którzy tej pomocy potrzebują. Danie 1600 PLN na dzieci Kulczykowi nic nie zmienia. Jednym słowem gdyby pomoc byłą adresowana, do tych, którzy jej potrzebują, to byłaby większą pomocą.

2. 500 a teraz 800+ było wypłacane do 18 roku życia. A więc do momentu, w którym dziecko wymaga mniejszych inwestycji. Biedni ludzie, dzięki tej 'pomocy' nie będą w stanie dzieci wykształcić.

3. W żadnym państwie środki finansowe nie pochodzą od rządu. PiS a teraz KO te pieniądze biorą z kredtów na obywateli (z obligacji). O ile w 2015 Polska po latach walki z inflacją miała niskie odestki od kredytu, o tyle pod koniec rządów PiS, oprocentowanie kredytów (obligacji) skoczyło do dużo wyższych poziomów. Sam koszt obsługu długu był porównywalny z wypłacaną pomocą! Dodam, że obligacje są rolowane, na przyszłe pokolenia, a więc te dzieci, które dostały 500, czy 800 będą to musiały zwyczajnie oddać z odsetkami. Będą też musiały utrzymać zdecydowanie większą liczbę staruszków co oznacza dramatyczne ograniczenie wydatków na inne cele, w tym na pomoc biednym.

Podsumowując - obydwa te pomysły są ekonomiczną i managerską porażką, od samego początku, 'by design' a jednak naród to kupił ...

Pozdrawiam
Paolo Monstro
Lolek_Salambek (2673 punktów)
>> Paolo Monstro - mam takie pytanie: jak sądzisz jaki wpływ na wyniki PIS-u wyborach w roku 2019 miały takie działania jak:
>>* wprowadzenie 500+
>>* 13-t oraz 14-te renty i emerytury
>>* cofnięcie wydłużenia wieku emerytalnego, którego wcześniej dokonała PO
>>?
>Nie mam danych by odpowiedzieć na to pytanie, ale 'z palca uważam', że wydłużenie wieku emerytalnego przez PO było jednym z głównych powodów utraty władzy i przejęcia jej przez PiS. Pisałem o tym zresztą w tym wątku jako przykład irracjonalości narodu, gotowego popepłnić ekonomiczne samobójstwo.
>500+ też jest przykładem naiwności narodu, którą wykorzystał PiS. 500+ było przecież przedstawiane jako sposób na odwrócenie kryzysu demograficznego - miało się więcej dzieci rodzić. Bez żadnej wiedzy ekonomicznej można było od razu zauważyć, że był to projekt głupi. Podstawowa wiedza z zarządzania projetami mówi bowiem, że konieczna jest analiza problemu rozwiązywanego przez projekt. Tego nie było. PiS 'strzelił z palca' 500 PLN/dziecko jako poprawę demografii i zgodnie z racjonalnymi oczekiwaniami problem nie został rozwiązany.
>Potem, gdy projekt okazał się porażką, zmieniono jego cele (dokładnie tak samo jak Trump w Iranie) i okazało się, że jest pomocą dla dzieci.
>I tutaj też jest to porażka z 3 powodów:
>1. Pomoc powinna być adresowana do ludzi, którzy tej pomocy potrzebują. Danie 1600 PLN na dzieci Kulczykowi nic nie zmienia. Jednym słowem gdyby pomoc byłą adresowana, do tych, którzy jej potrzebują, to byłaby większą pomocą.
>2. 500 a teraz 800+ było wypłacane do 18 roku życia. A więc do momentu, w którym dziecko wymaga mniejszych inwestycji. Biedni ludzie, dzięki tej 'pomocy' nie będą w stanie dzieci wykształcić.
>3. W żadnym państwie środki finansowe nie pochodzą od rządu. PiS a teraz KO te pieniądze biorą z kredtów na obywateli (z obligacji). O ile w 2015 Polska po latach walki z inflacją miała niskie odestki od kredytu, o tyle pod koniec rządów PiS, oprocentowanie kredytów (obligacji) skoczyło do dużo wyższych poziomów. Sam koszt obsługu długu był porównywalny z wypłacaną pomocą! Dodam, że obligacje są rolowane, na przyszłe pokolenia, a więc te dzieci, które dostały 500, czy 800 będą to musiały zwyczajnie oddać z odsetkami. Będą też musiały utrzymać zdecydowanie większą liczbę staruszków co oznacza dramatyczne ograniczenie wydatków na inne cele, w tym na pomoc biednym.
>Podsumowując - obydwa te pomysły są ekonomiczną i managerską porażką, od samego początku, 'by design' a jednak naród to kupił ...

-----------------

Paolo Monstro - pełna zgoda

(niestety ☹ ! )







S pozdravem

Zwierzęta podobnie jak ludzie mają bardzo silny instynkt życia oraz odczuwają cierpienia fizyczne

Dzień bez GPT to dzień stracony.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
KrytykaPolityczna.pl

Przemysław Kmieciak

"Bolszewizmem nazywa się w Ameryce wszystko to, co nie idzie na rękę kapitalistom"

krytykapol(*)e-idzie-na-reke-kapitalistom/?
.
Stare dzieje, ale gdy myślimy dzisiejszych Stanach, to trudno nie brać tego pod uwagę.
.
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52447 punktów)
.
Trump: Za 48 godzin rozpocznie się w Iraku piekło.

Czy takie?

16 marca 1968 roku, amerykańskie piekło działo się w Wietnamie.



.

Wróć do listy wątków działu Świat 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365