 |
Jakie są racjonalne argumenty za parytetem płci ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-11-2010 20:24 | konserwatysta2 (954 punktów) | Jakie są racjonalne argumenty za parytetem płci ?
7 na 7 | Ja takich argumentów nie widzę, przynajmniej w doborze składu osobowego jakiejkolwiek władzy, czy przy zatrudnianiu. Nie rozumiem, dlaczego władza ma być reprezentatywna i dlaczego akurat wg płci, a nie np. wg parytetu wieku, czy czegoś tam jeszcze. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie rozumiem, dlaczego władza ma być reprezentatywnaDostaniesz się pod moją, to zrozumiesz  .
|
|
 | 2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > >Nie rozumiem, dlaczego władza ma być reprezentatywna> Dostaniesz się pod moją, to zrozumiesz .Nie ważne, pod czyja władzą się jest - tylko gdzie w łańcuchu pokarmowym... (przepraszam za wulgaryzm: hm - czy się sra, czy się jest wysrywanym? tak to jakoś szło...)
|
|
2 na 2 | Medieval (3004 punktów) |
A jakie argumenty przemawiają za obowiązkiem szkolnym ?
Analogia jest oczywista.
|
|
 | | konserwatysta2 (954 punktów) | Ja nie widzę analogii pomiędzy jakimś przymusem (szkolnym), a zasadą wyłaniania władzy.
|
|
|  | 6 na 6 | Medieval (3004 punktów) | >Ja nie widzę analogii pomiędzy jakimś przymusem (szkolnym), a zasadą wyłaniania władzy.
A widzisz związek między analfabetyzmem a dyskryminacją kobiet ? Przyczyny i metody walki z tą zakorzenioną kulturowo patologią są bardzo zbliżone. W uproszczeniu metody te to edukacja społeczna, infrastruktura (szkoły, przedszkola itd.) i na koniec działania twarde - regulacje prawne i sankcje. Wszystko to razem może (ale nie musi) zadziałać, przyspieszając pewne pożądane procesy społeczne.
Te procesy społeczne normalnie trwają (działa np. edukacja) ale są zbyt wolne. Szkoda by było nie spróbować ich zdynamizować. Takim przykładem udanej próby przyspieszenia jest właśnie obowiązek szkolny. Choć działanie administracyjne to zawsze ryzykowne rozwiązanie (bo zignorowana władza traci autorytet), czasami się to jak widać udaje.
Dlaczego walka z dyskryminacją kobiet, w różnych jej obszarach jest społecznie pożądana? To temat na odrębny topic. W większym zaangażowaniu kobiet w sprawy społeczne, gospodarcze i polityczne tkwi ogromny potencjał naszego kraju. Jeden z ostatnich jakie mamy... Zwróć uwagę, kobiety są zaangażowane w wolontariat, organizacje pozarządowe i samorząd. Dlaczego nie ma ich tak wielu w tzw. wielkiej polityce ? Działają pewne atawizmy - nie zabieramy kobiet na polowanie, na statek, na naradę wojenną etc., etc. Kumple przy wódce, po piłce, po polowaniu ustalają kolejność na listach wyborczych i jak będą rozgrywali sprawy. Faceci wciągają w to swoich kumpli i a ci z kolei swoich i tak się to toczy od lat. A kobiety nie mają wejścia do tej męskiej szatni...
|
|
| |  | | spellbinder (8577 punktów) | > Te procesy społeczne normalnie trwają (działa np. edukacja) ale są zbyt wolne. Szkoda by było nie spróbować ich zdynamizować. Takim przykładem udanej próby przyspieszenia jest właśnie obowiązek szkolny.Wszystko fajnie, ale umówmy się, że nauka czytania to nieco inna rzecz niż odpowiedzialność za sprawne funkcjonowanie państwa. Nikt w końcu nie wymaga od ludzi po liceum pisania prac naukowych, z których uczyć się będą kolejne pokolenia  > Dlaczego walka z dyskryminacją kobiet, w różnych jej obszarach jest społecznie pożądana? To temat na odrębny topic. W większym zaangażowaniu kobiet w sprawy społeczne, gospodarcze i polityczne tkwi ogromny potencjał naszego kraju. Jeden z ostatnich jakie mamy... Zwróć uwagę, kobiety są zaangażowane w wolontariat, organizacje pozarządowe i samorząd. Dlaczego nie ma ich tak wielu w tzw. wielkiej polityce ?Po części dlatego, że wcale nie chcą. Jak ktoś do czegoś nie dąży, to tego nie osiąga. Stosunkowo mało kobiet najwyraźniej chce na siebie brać obowiązki przywódcze. > Działają pewne atawizmy - nie zabieramy kobiet na polowanieA ktoś im broni? Naprawdę ktoś kobietom broni wędkarstwa, latania na mrozie z dubeltówką i strzelania do dzików? Jaja sobie robisz? > na statek, na naradę wojenną etc., etc.Kobiety w wojsku są, ale rozumiem, że im się według Ciebie nic nie mówi, jak radzieckiemu poborowemu?
|
|
9 na 9 | diogenes (42753 punktów) | >Jakie są racjonalne argumenty za parytetem płci ?
Bo samcom nie wychodzi.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>Jakie są racjonalne argumenty za parytetem płci ? >Bo samcom nie wychodzi.
...gdzieś na radziecki (rosyjskich?) stronach pisało, że wszystko przez soję! ale nie mogę się tego dogrzebać... tam dopiero kwitnie merytoryka!
|
|
 | 2 na 2 | kognitywista (3391 punktów) | >>Jakie są racjonalne argumenty za parytetem płci ? >Bo samcom nie wychodzi. Czy nie lepszy więc byłby zakaz kandydowania dla mężczyzn ? Bo inaczej będą przeszkadzać ...
|
|
2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wszystkie niereprezentatywne systemy upadły i odeszły do lamusa historii. Dobry argument?
Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
|
|
 | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Wszystkie niereprezentatywne systemy upadły i odeszły do lamusa historii. >Dobry argument? Nie bardzo. Być może ten reprezentatywny system upadnie jeszcze szybciej.
Podobnie jak PRL, gdzie dbano jednak o reprezentatywność grup zawodowych. Argumenty "za" były wtedy dość podobne.
|
|
|  | 1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>Podobnie jak PRL, gdzie dbano jednak o reprezentatywność grup zawodowych. Argumenty "za" były wtedy dość podobne. Ej no, nie wmawiaj mi - reprezentatywność na wiecu nie jest tym samym, co reprezentatywność w Sejmie czy rządzie lub samorządzie.
>>Wszystkie niereprezentatywne systemy upadły i odeszły do lamusa historii. >Nie bardzo. Być może ten reprezentatywny system upadnie jeszcze szybciej. Chętnie bym to sprawdził.
Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
|
|
7 na 7 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | Społeczeństwo dzieli się naprawdę w wielu innych płaszczyznach nie tylko tej związanej z płcią. Nawet gdyby istniały tylko dwie partie kobiet i mężczyzn to jedna z nich wygrywając wybory musiałaby zdobyć większość aby mieć możliwość rządzenia. Władza i równość to co innego, a równe prawo dostępu do władzy zapewnia konstytucja. Można się też spodziewać że po feministkach inne grupy zamiast angażować się w politykę, wybory, budowanie zdrowej demokracji zaczęły by się po prostu domagać swojego uczestnictwa w rządzeniu państwem. Geje, lesbijki, dalej mniejszości wszelkiej maści, może według wyznań katolicy, prawosławni, ateiści, nie zapominajmy o niepełnosprawnych podzieliliby procentowo mandaty według liczby osobników i z głowy chodzenie po lokalach wyborczych. Kompetencje, wykształcenie, elokwencja, dykcja, prezencja staną się zupełnie niepotrzebne. Niektórzy mieliby nawet problem gdzie przynależeć lub z jakiej listy startować np. niepełnosprawna lesbijka z mniejszości niemieckiej. Robi się kompletny nonsens. Nie można traktować miejsc w parlamencie jak łupu wojennego, to ma być miejsce pracy wynajętych przez społeczeństwo ludzi, najlepiej fachowców różnych branż, do zarządzania pieniędzmi pochodzącymi z podatków. Od tego zależy poziom życia, stopa życiowa, wartość pieniądza, to na co nas stać i co nam wolno i nie ma to nic wspólnego z płcią i procentowym rozłożeniem podziału stanowisk. Niekompetentny urzędnik dowolnej płci powinien być zastąpiony lepszym bez zaglądania mu pod ogon. Bo liczy się to co w głowie, a nie miedzy nogami.
|
|
 | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > Społeczeństwo dzieli się naprawdę w wielu innych płaszczyznach nie tylko tej związanej z płcią.No tak a jakby tak stworzyć program łączenia społeczeństwa? Choć nie po to Bóg na podzielił żebyśmy się łączyli...  > Nawet gdyby istniały tylko dwie partie kobiet i mężczyzn toprzez cztery lata z sexu nici... > nie zapominajmy o niepełnosprawnychjak o nich zapominać kiedy rządzą non stop! > Nie można traktować miejsc w parlamencie jak łupu wojennego, to ma być miejsce pracy wynajętych przez społeczeństwo ludzi,no ale to jakby żołnierze, a żołnierze to i łupy... > najlepiej fachowców różnych branż, do zarządzania pieniędzmi pochodzącymi z podatków.i tak jest: meliorant-finansista-teolog wypompowywuje kasę z Polski do bliżej nie znanego raju podatkowego... amen
|
|
2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > Ja takich argumentów nie widzę, przynajmniej w doborze składu osobowego jakiejkolwiek władzy, czy> przy zatrudnianiu. Nie rozumiem, dlaczego władza ma być reprezentatywna i dlaczego akurat wg płci, a> nie np. wg parytetu wieku, czy czegoś tam jeszcze.Cóż, jak zauważył "diogenes", samcom rządzenie jakoś ostatnio nie wychodzi, więc może by tak spróbować innej opcji?  A odkładając żarty na bok, przyznam, że w sprawie parytetów i ja mam nieco mieszane uczucia. Z jednej strony to, co wyprawiają politycy płci męskiej woła o pomstę do nieba, z drugiej zaś można zauważyć, że niektóre przedstawicielki płci pięknej robią co mogą, aby swym kolegom dorównać - weźmy choćby minister Radziszewską, posłankę Sobecką, panią Grześkowiak, czy europosłankę Krupę, albo minister Fotygę. I choć prywatnie uważam, że kobiety są z reguły rozsądniejsze i mniej podatne na związaną z posiadaniem władzy demoralizację, to są to jedynie moje prywatne odczucia, niekoniecznie mające odzwierciedlenie w rzeczywistości. Nie wiem też, czy ustanowienie takich parytetów nie jest poniekąd "strzałem w stopę" - zaraz się podniosą wrzaski, że to wchodzenie tylnymi drzwiami etc. i trudno będzie autorom tych wrzasków stawić opór za pomocą racjonalnych argumentów. W czasach gdy zdawałem na studia, na uczelniach medycznych obowiązywał parytet płci, mający na celu "zabezpieczenie niektórych zawodów przed feminizacją" (cokolwiek by to miało znaczyć  ). W praktyce działało to tak, że na przykład na 400 miejsc na wydziale lekarskim dla kobiet i mężczyzn dostępnych było po 200, a że kandydatek było z reguły znacznie więcej niż kandydatów, dziewczyny musiały mieć zawsze o kilka punktów więcej na egzaminie, aby się na tę dwusetkę załapać. I tak to trwało latami, aż jakaś wkurzona kandydatka, której zabrakło kilku punktów, zaskarżyła rzecz całą w sądzie. I sprawę wygrała, a cały wspomniany parytet uznano za niezgodny z prawem. Rzecz wydaje się logiczna, więc per analogiam, tworzenie kolejnych parytetów można by uznać za niekoniecznie odpowiadające zasadzie równości. Wydaje mi się że lepszym i chyba mniej kontrowersyjnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie obowiązku parytetu na listach wyborczych - zwiększyło by to szanse kobiet na udział we władzach, a jednocześnie nie odbierało by wyborcom wolności wyboru. Niestety, żadna z partii łącznie z PO jakoś o to specjalnie nie zabiega, chyba SLD jest najbliżej, choć i tam Panie narzekają, że są spychane na dalsze miejsca list przez żądnych władzy kolegów. A szkoda - mam wrażenie, że zwiększenie udziału kobiet choćby we władzy ustawodawczej, stanowiło by swego rodzaju zaporę dla przeróżnych dzikich inicjatyw ustawodawczych i może wreszcie same kobiety zaczęły by decydować w sprawach dla nich istotnych, bo na przedstawicieli "brzydkiej" płci chyba nie mogą tu liczyć.
|
|
 | | Marian (5438 punktów) | > Cóż, jak zauważył "diogenes", samcom rządzenie jakoś ostatnio nie wychodzi, więc może by tak spróbować innej opcji?  Samice najwyraźniej nie interesują się rządzeniem wystarczająco, żeby nawet mieć reprezentacyjną liczbę posłów bez specjalnego traktowania. Jaki jest powód by sądzić, że takie osoby robiłyby to lepiej?  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
|  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | > Samice najwyraźniej nie interesują się rządzeniem wystarczająco, żeby nawet mieć reprezentacyjną liczbę posłów bez specjalnego traktowania. Jaki jest powód by sądzić, że takie osoby robiłyby to lepiej?  Ponieważ sam nie jestem do końca przekonany, myślę, że najlepiej byłoby jednak zaryzykować i przeprowadzić eksperyment - niech rozstrzygnie empiria! Gorzej by chyba nie było...  Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Marian (5438 punktów) | > Ponieważ sam nie jestem do końca przekonany, myślę, że najlepiej byłoby jednak zaryzykować i przeprowadzić eksperyment - niech rozstrzygnie empiria! Gorzej by chyba nie było...  Obawiam się, że może być gorzej. Żeby się nie okazało, że cały system padnie, jak w Grecji. Co robią osoby słabo zmotywowane? Na ogół nic... A coś trzeba. Eksperyment można by przeprowadzić, ale może lepiej zacząć od czegoś małego. Może dajmy im półwysep helski na początek?  Co dalej? Może sprawdźmy jak będzie nami rządziła mniejszość niemiecka? Albo GLBT? Mam szalony pomysł! Może ludzie, którzy mają doktorat z nauk przyrodniczych bądź ekonomii? Oczywiście nie chcemy zbyt dużo ekonomistów. Im chodzi tylko o kasę, głównie dla siebie, ale ktoś musi się na tym znać.  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Eksperyment można by przeprowadzić, ale może lepiej zacząć od czegoś małego. Może dajmy im półwysep helski na początek?  Jest trochę wójtów a chyba wójcin które świetnie sobie radzą. Tam gdzie wybory dotyczą osób znanych w środowisku tam kobiety wygrywają z mężczyznami. Nie jest tak źle z kobietami tam gdzie mają szansę, dają sobie radę całkiem dobrze. Gorzej wygląda sprawa gdy potrzebna jest nominacja partyjna.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | CHInDy (82 punktów) | >Gorzej wygląda sprawa gdy potrzebna jest nominacja partyjna.
Otóż to. Zgadzam się prawie całkowicie; myślę jednak, że parytet to nie jest dobre rozwiązanie. Tuszuje on tylko problem nad którym lamentujemy. Gruntowna zmiana ordynacji wyborczej: decentralizacja i rzeczywiste równanie szans, nastąpi gdy kandydaci nie będą stopniowani partyjnie, a swoją przynależność (jak już wspominałem) będą wykorzystywać jedynie jako element w swojej indywidualnej kampanii wyborczej.
To tylko moja propozycja. Jestem całkowicie otwarty na inne, lepsze rozwiązania.
Z wyrazami szacunku.
|
|
| | | |  | | Marian (5438 punktów) | > Jest trochę wójtów a chyba wójcin które świetnie sobie radzą. Nie wątpię. Jak im się udało bez parytetów, muszą być co najmniej tak samo dobre, jak inni wójtowie, bez względu na płeć. Jak wygląda statystyka? Dlaczego kobiety nie stanowią 54% liczby wójtów? Ja stawiam na bliskie 10%. To wydaje się wręcz uniwersalny ułamek w stosunku do kobiet (taki był mniej-więcej odsetek jak startowałem zarówno na studia magisterskie jak i doktoranckie z fizyki; to niby kompletnie inna dziedzina, ale coś mi podpowiada, że jest związek...). Na 460 posłów naliczyłem 88 kobiet, to daje ok. 19%, co jest właściwie bardzo dobrym wynikiem. (za: www.sejm.gov.pl/poslowie/lista6.htm) Nie sądzę, żeby w przypadku wójtów rezultat był znacząco lepszy. > Nie jest tak źle z kobietami tam gdzie mają szansę, dają sobie radę całkiem dobrze. Tak! Tylko dlaczego tak wielki potencjał się marnuje i dlaczego wydaje im się, że nie mają szans? Pozdrawiam. PS. Szczerze mówiąc, ta dyskusja rozpoczęła się od żartu, a staje się coraz bardziej poważna. Już kiedyś rozmawiałem na ten temat na forum poważnie i tam już chyba wykorzystałem swoje argumenty.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
|  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Samice najwyraźniej nie interesują się rządzeniem wystarczająco, żeby nawet mieć reprezentacyjną liczbę posłów bez specjalnego traktowania. Jaki jest powód by sądzić, że takie osoby robiłyby to lepiej?
Czy szanowny Pan posiada małżonkę? wydaje mi się, że albo nie, albo jest ona chodzącym ideałem... Czego oczywiście zazdroszczę...
Zwróciłbym uwagę na: rządzenie nie wprost. Tudzież temat: mąż - żona - teściowa. Mąż jest głową interesu (z czasem tę głowę straci) i on ponosi odpowiedzialność za pomysły teściowej, której siła napędowa jest wzmocniona żoną (córką)...
To, ze kobiety nie rządzą to mit. Rządzą bardzo sprytnie. Pytanie czy równie "sprytne będą", "gdy będą" firmować swoje pomysły swoja twarzą. Choć patrząc na Polska politykę - słoneczko zaczyna wschodzić...
Tylko czy wyobrażamy sobie jak Prezydent Polski Joanna X. całuje w pierścień (bo w co by innego) Papieża Jana Pawła 66?
|
|
| |  | | Marian (5438 punktów) | > Czy szanowny Pan posiada małżonkę? wydaje mi się, że albo nie, albo jest ona chodzącym ideałem... Genialna dedukcja, drogi Watsonie!  Nie, oczywiście, że nie. > Zwróciłbym uwagę na: rządzenie nie wprost. To jest zupełnie co innego rządzić jednym gościem, np. szantażując go seksem, a rządzić całym krajem... Poza tym, jeśli większość polityków rządzących ma żony i to ich żony rządzą faktycznie, to po co nam te parytety? Może to właśnie one są przyczyną obecnego stanu rzeczy, bo włodarze nie myślą tą głową, którą trzeba...  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > Genialna dedukcja, drogi Watsonie! Nie, oczywiście, że nie.zazdroszczę...więc... > >Zwróciłbym uwagę na: rządzenie nie wprost.> To jest zupełnie co innego rządzić jednym gościem, np. szantażując go seksem, a rządzić całym krajem...e tam, macro czy micro? kwestia umowy! niekoniecznie świadomości! > Poza tym, jeśli większość polityków rządzących ma żony i to ich żony rządzą faktycznie, to po co nam te parytety?gdyż ponieważ istnieją hipotetyczne żony, jeszcze bez mężów, które nie maja kim rządzić i czuja się pokrzywdzone? gorzej gdy hipotetycznymi ewentualnymi mężami rządzą nie-żony (hipotetyczne) a koty... z całym szacunkiem dla kotów...
|
|
| | | |  | | Marian (5438 punktów) | > > Genialna dedukcja, drogi Watsonie! Nie, oczywiście, że nie.> zazdroszczę...więc... Heh... Moi żonaci kumple też mi tak mówią.  > > Poza tym, jeśli większość polityków rządzących ma żony i to ich żony rządzą faktycznie, to po co nam te parytety?> gdyż ponieważ istnieją hipotetyczne żony, jeszcze bez mężów, które nie maja kim rządzić i czuja się pokrzywdzone? Czyli chłopa im trzeba!  Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | > >> Genialna dedukcja, drogi Watsonie! Nie, oczywiście, że nie.> >zazdroszczę...więc...> Heh... Moi żonaci kumple też mi tak mówią.  Panowie, a kto was przy tych żonach trzyma? Są wam kulą u nogi? Przeszkadzają? Denerwują? Przecież istnieje taka instytucja jak ROZWÓD. Nie podoba się to won! A nie ględzi taki, narzeka, jęczy jaka to żona niedobra, a kiecki się trzyma. Wstyd Panowie, wstyd! Dziś prawdziwych facetów już nie ma... Swoją kobietę trzeba kochać, podziwiać, chwalić się nią przed kolegami, ale wy tylko narzekać potraficie. Nieudacznicy z was, skoro nie potraficie zdobyć takiej kobiety, która warta byłaby waszego szacunku. A może to taka polska cecha, że w dobrym tonie jest na żonę psioczyć? Na szczęście są jeszcze kraje, w których posiadanie żony jest dla mężczyzny nobilitujące.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | >Panowie, a kto was przy tych żonach trzyma? Wspomnienia. >Są wam kulą u nogi? Zaraz kajdany, a zwykłe kajdanki nie wystarczą? >Przeszkadzają? Czasem. >Denerwują? Częściej. >Przecież istnieje taka instytucja jak ROZWÓD. A świętość związku to się nie liczy? A lata odpustu za każdy rok męczeństwa, to hetka - pętelka? >Nie podoba się to won! Jakby tak powiedziała, to kto wie? >Kiecki się trzyma. Niektórzy tak mają, że się trzymają. >Wstyd Panowie, wstyd! Już się wstydzimy, ale jak paniom się przyjrzymy, to wstydzimy się odrobinę mniej. >Dziś prawdziwych facetów już nie ma... Są prawdziwi katolicy, prawdziwi neoliberałowie, nawet prawdziwi ateiści, a prawdziwych chłopów już brak? >Swoją kobietę trzeba kochać, podziwiać, Niewiele Pani wie o starych dobrych małżeństwach. Tam najbardziej liczy się przyjaźń, zaufanie, możliwość oparcia. >chwalić się nią przed kolegami, Jak za bardzo będzie chwalił, to koledzy zechcą spróbować tego dobra. >ale wy tylko narzekać potraficie. Gdyby tak było, to czemu te panie by tak długo nas się trzymały. Z litości, czy jednak z miłości? >Nieudacznicy z was, skoro nie potraficie zdobyć takiej kobiety, która warta byłaby waszego szacunku. Cholera, a jak niektórym udaje się zdobyć wiele takich kobiet, to dopiero mają pretensje. >Na szczęście są jeszcze kraje, w których posiadanie żony jest dla mężczyzny nobilitujące. A w innych, bez - co najmniej - jednej konkubiny, chłop się zupełnie nie liczy. I czy tam, gdzie posiadanie żony jest nobilitujące, to żony zawsze mają lepiej?
Pani Lucynko, odpowiadam żartobliwie, gdyż związek miedzy kobietą a mężczyzną, to bardzo poważna sprawa i trywializować jej nie warto. Jak ktoś z jednym partnerem ponad czterdzieści lat wytrzymuje, to może cokolwiek na ten temat powiedzieć, ale najczęściej się wypowiadają, ci którzy najwyżej kilkanaście lat stażu mają.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Samice najwyraźniej nie interesują się rządzeniem wystarczająco Interesują się, ale popatrz na mój post niżej. Przy takiej ordynacji wyborczej, jaką mamy, nie przebiją się, bo z miejsca 8-10 trudno sięgać wysoko. No, może jakieś 20% wyjątkowo twardych i upartych się przebije. Ale czy naprawdę kobieta musi być uparta wyjątkowo? Nie może być tak zwyczajnie uparta, jak mężczyźni?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > >Samice najwyraźniej nie interesują się rządzeniem wystarczająco> Interesują się, ale popatrz na mój post niżej. Przy takiej ordynacji wyborczej, jaką mamy, nie przebiją się, bo z miejsca 8-10 trudno sięgać wysoko.Ha! Ale i tak sa o głowę wyższe niż Jarek, więc je widać! Nawet z 30 miejsca... > No, może jakieś 20% wyjątkowo twardych i upartych się przebije.wystarczy nie patrzeć w dół  i robić swoje! > Ale czy naprawdę kobieta musi być uparta wyjątkowo? Nie może być tak zwyczajnie uparta, jak mężczyźni????? znając zwyczajnie uparte kobiety, truchleje na myśl o kobietach upartych wyjątkowo...! Mam nadzieję, że nie dożyję tego!
|
|
| |  | 1 na 1 | Marian (5438 punktów) | > Interesują się, ale popatrz na mój post niżej. Przy takiej ordynacji wyborczej, jaką mamy, nie przebiją się, bo z miejsca 8-10 trudno sięgać wysoko. Pewnie, gdyby było ich więcej na listach wyborczych, naturalnie byłyby wyżej. Ale widocznie nie interesują się wystarczająco, żeby te listy zapełnić. Najwyraźniej nie chce im się w tym uczestniczyć. Może nie jest aż tak źle dla nich, aby je zmotywować. Te całe parytety to według mnie przejaw właśnie tego. Kobiety pewnie chciałyby, żeby było ich rodzaju więcej w polityce (kto by nie chciał!), ale chcą, żeby to zrobił za nich ktoś inny. Niech teraz faceci się martwią, jak to zrobić, żeby mieć więcej kobiet na listach wyborczych. To jest dziwne, że kobiety stanowią nieco więcej, niż połowę społeczeństwa, a ich udział w jego życiu (czy niektórych innych aspektach), jest tak znikomy. Ja sądzę, że powinno się dotrzeć do przyczyny tego zjawiska, a nie leczyć objawy. Pozdrawiam.
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
13 na 13 | Alicja Duda (25557 punktów) | Jakaś firma w Ameryce postanowiła wyprodukować samochód dla kobiet. Poniosła spektakularną klęskę. Panowie zrobili samochód jaki według nich kobietom powinien się podobać.Kobietom ten samochód się zupełnie nie podobał. Wyobrażanie sobie co potrzebują i chcą kobiety przez panów w większości rozmija się zupełnie z potrzebami kobiet. Kobiet w Polsce jest 54%. Są lepiej wykształcone. Przeciętny Polak ma wykształcenie trochę wyższe niż podstawowe, kobiety trochę wyższe niż średnie. Parytet to 50 na 50 a nie jakby chciał prezydent Komorowski 35 na 65. W Polsce kobiety domagają się parytetu na listach wyborczych. Parytety zostały wprowadzone już dawno w większości krajów europejskich. Tam wymogi parytetu obejmują nie tylko listy wyborcze ale i stanowiska państwowe oraz organizacje dofinansowywane przez państwo. Korzyści z przestrzegania parytetu spostrzegły też wielkie firmy i wprowadziły u siebie. Reklamują swoje firmy podając ilość kobiet zajmujących kierownicze stanowiska. Po latach stwierdzono bardzo korzystny wpływ kobiet w zarządach banków czy spółek akcyjnych. Przedsiębiorstwa w których wprowadzono parytety lepiej radziły sobie na rynku. A polska polityka programowana jest przez panów, którzy wiedzą lepiej co kobieta powinna chcieć. Polikwidowano żłobki i przedszkola, wprowadzono becikowe.... w zamian buduje się stadiony. Wydaje się duże pieniądze na akcje typu szklanka mleka,owoce.. a dzieci chodzą głodne. Wydaje się duże pieniądze na tworzenie rodzinnych domów dziecka płacąc około 7 tysięcy za jedno dziecko zabrane z rodzinnego domu z powodu biedy. Takich pomysłów naszych polityków jest bardzo dużo a wszyscy za to płacimy. Zmiana jakości tworzonego prawa następowała w momencie gdy kobiet w parlamentach było więcej niż 35%. Dopiero wtedy głos kobiet miał szansę na to, żeby być usłyszany. Partie polskie są partiami męskimi, kobiety w nich są marginalizowane. To powoduje , że nawet bardzo mądre kobiety odchodzą od polityki. Nikt nie lubi walić głową w mur. Zmuszenie partii do wystawienia 50% kobiet na swoich listach zmieni nie tylko układ w sejmie ale zmieni też same partie bo już wewnątrz tych partii kobiety będą słyszane a ich głos brany pod uwagę. Wszyscy chyba mamy dość agresji, wojenek na scenie politycznej, kobiety wolą zawierać porozumienia. Zmieńmy politykę, głosujcie na kobiety.
|
|
 | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Kobiet w Polsce jest 54%. Są lepiej wykształcone. Przeciętny Polak ma wykształcenie trochę wyższe niż podstawowe, kobiety trochę wyższe niż średnie.
To przeciętny polak przeciętnie jest kobietą czy mężczyzną?
Bo wizja makabryczna... Jeżeli jestem przeciętnie mądrzejszy, jestem kobietą... A jeżeli jestem mężczyzną to jestem przeciętnym "gupkiem"?
I dziwić się że, Bóg jest niedefiniowalny. Płciowo. On tylko zachowuje PARYTETY!
>A polska polityka programowana jest przez panów, którzy wiedzą lepiej co kobieta powinna chcieć.
Przez kogo? Dlaczego faceta w sukience nazywamy panem? I to jeszcze sukienka czarna (klasyk)z pstrymi dodatkami...purpura, fiolet... i czasem żółć się wylewa...
|
|
|  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >>Kobiet w Polsce jest 54%. Są lepiej wykształcone. Przeciętny Polak ma wykształcenie trochę wyższe niż podstawowe, kobiety trochę wyższe niż średnie. >To przeciętny polak przeciętnie jest kobietą czy mężczyzną? Masz rację. Zagrała podświadomość. Kobieta w Polsce jest obywatelką drugiej kategorii. Kiedy mówimy przeciętny Polak mamy na myśli tylko mężczyzn.Polka to jedynie Matka Polka nie obywatelka.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | 3 na 3 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > >>Kobiet w Polsce jest 54%. Są lepiej wykształcone. Przeciętny Polak ma wykształcenie trochę wyższe niż podstawowe, kobiety trochę wyższe niż średnie.> >To przeciętny polak przeciętnie jest kobietą czy mężczyzną?> Masz rację. Zagrała podświadomość. Kobieta w Polsce jest obywatelką drugiej kategorii. Kiedy mówimy przeciętny Polak mamy na myśli tylko mężczyzn.Polka to jedynie Matka Polka nie obywatelka.Przeciętnie mam racje. Na szczęście, normalnie - nie koniecznie. Powoli nasza mentalność się zmienia. Nas - mężczyzn, ale i was Kobiet. Tutaj winą obarczę obie strony, bo panowie sieją spustoszenie w mentalnościach, ale panie jakoś nie zawsze chcą się bronic, a przecież - chyba? - każdy mężczyzna miał, lub ma matkę? Myślę, ze kluczem do całości jest szacunek. Jeżeli ma się szacunek dla drugiego człowieka, to ma się go "i do kobiecości i męskości". Młodzież i tak mnie zaraz zgasi: podaj definicje szacunku i takie tam ciekawostki. Trudno. Jeżeli ktoś nie czuje, kiedy gubi szacunek dla drugiego... To ja tego nie naprawie, choć mam "mesjańskie zapędy" w ten czas halnego wiatru...  A wracając do wykształcenia: kierunki męskie - głównie wyższe, lekko (na razie) podupadają - nie ma wojska, lepiej wyjechać i zarabiać... po co się uczyć? kierunki damskie - odwrotnie - panie maja dość siedzenia i bawienia dzieci - ten kierunek jest (czasem dosłownie) kwitnąca gałęzią, wchodzącą we wciąż nowe obszary poznania... Złośliwi mówią... ewolucja  większe ambicję, większa potrzeba bycia dobrym. Zresztą, na większości stanowisk: "chłop to chłop - przyszedł i jest gość, a kobitka to się jeszcze dużo musi nauczyć..." Co jest bzdurą, ale jeszcze nie jedna powódź tego nie zmyje...
|
|
 | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
>Zmieńmy politykę, głosujcie na kobiety. Dostałam wczoraj do skrzynki dużą gazetkę wyborczą firmowaną przez PO. Oprócz peanów na cześć kandydata na prezydenta miasta była też lista kandydatów do Rady Miejskiej i Sejmiku Wojewódzkiego z mojego okręgu - po 10 na każdej. Na liście kandydatów do sejmiku są 2 kobiety, pierwsza na 5 miejscu. Na liście kandydatów do rady Miasta są 4 kobiety, pierwsza z nich na miejscu 5, pozostałe na miejscach 8, 9 i 10. Rozkoszne, nieprawdaż? O ile ta piąta ma jeszcze (nikłe) szanse na wejście do Rady, o tyle pozostałe zupełnie nie, bo kto głosuje na "ogony"? Nawet parytet 50/50 nic tu nie zmieni, bo nikomu nie będzie można narzucić kolejności na listach. Pomoże dopiero zmiana mentalności.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | 2 na 2 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Na liście kandydatów do sejmiku są 2 kobiety, pierwsza na 5 miejscu. Na liście kandydatów do rady Miasta są 4 kobiety, pierwsza z nich na miejscu 5,
i dlatego Boski Jaro powywala kobiety i nie będzie problemu - jak może wystawiać kogoś kogo nie ma? No chyba, że demokratycznie "umówią się" ze Zbyszkiem który z nich jest kobietą? W końcu to królestwo demokracji!
|
|
|  | 8 na 8 | Alicja Duda (25557 punktów) |
> Nawet parytet 50/50 nic tu nie zmieni, bo nikomu nie będzie można narzucić kolejności na listach. Pomoże dopiero zmiana mentalności. Ustawa o parytetach zakładała nie tylko 50% udział kobiet ale równy rozkład na listach. Czyli przemiennie mężczyzna kobieta i równy rozkład na pierwszych miejscach. Samo umieszczenie nawet 60% kobiet na końcu list byłoby zaprzeczeniem idei parytetów.
|
|
| |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Ustawa o parytetach zakładała nie tylko 50% udział kobiet ale równy rozkład na listach. Czyli przemiennie mężczyzna kobieta i równy rozkład na pierwszych miejscach. Samo umieszczenie nawet 60% kobiet na końcu list byłoby zaprzeczeniem idei parytetów.
O Matko! toć Jarosław, żeby być w zgodzie z prawem, jak już wszystkich wyrzuci będzie się musiał w połowie stać kobietą!
Inne polityki to łatwo zrobią: ogłoszą że są Bi i już... 50na50...
Miejmy nadzieje ze tata Rydzyk zapanuje nad sytuacją bo mgliście to widzę, nawet w perspektywie Świebodzińskiego Latarnika Nie Morskiego!
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | Twoja myśl powinna rozsądnym prawodawcom podsunąć pytania: "Kim jest kobieta? Kim jest mężczyzna? Jak zapisać w ustawie, jak ich odróżnić? Czy parytetu dokonywać według płci w dowodzie, czy płci fizycznej? Byłej czy obecnej? Jak traktować osoby o nieustalonej płci?".
Proste zadanie fifty-fifty pań i panów, ale jak się zastanowić... nic nie jest proste.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
 | 1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Zmuszenie partii do wystawienia 50% kobiet na swoich listach zmieni nie tylko układ w sejmie ale zmieni też same partie bo już wewnątrz tych partii kobiety będą słyszane a ich głos brany pod uwagę. >Wszyscy chyba mamy dość agresji, wojenek na scenie politycznej, kobiety wolą zawierać porozumienia. >Zmieńmy politykę, głosujcie na kobiety. -Konsekwencją tego wariactwa, które fachowo nazywa się parytetami, byłoby (i jest) ingerowanie w niezależność partii politycznych, którym chce się wyznaczać kogo ma umieszczać na pierwszych miejscach list wyborczych. -Jak dotąd ludzie przynależą do danej partii ze względu na to co myślą, czy bardziej w lewo czy w prawo. Każda z partii wystawiając swoich reprezentantów na listy wyborcze musi wybrać najlepszych, a nie po połowie kobiet i mężczyzn. Jeżeli jakaś partia liczy sobie kilka tysięcy facetów i kilkadziesiąt kobiet to na pewno nie będzie reprezentatywne wystawianie równej liczby kobiet i mężczyzn nawet jeśli chodzi jedynie o czołowe miejsca na listach. -Ciekawe zresztą jak to rozwiąże partia kobiet? Może będziemy mieli do czynienia z jakimiś łapankami, molestowaniem, przekupstwem aby tylko nakłonić odpowiednią liczbę pań lub panów do członkostwa i kandydowania, aby spełnić te idiotyczne kryteria. Czy potem będzie jakiś nacisk na wyborcę aby skreślał po równo jednych i drugich ? Jeżeli głosuję na kobiety, a często tak bywa to nie z tego względu, że są kobietami ale dlatego, że należą do partii, która w największym stopniu odzwierciedla moje poglądy. Nie zależy mi też aby w sejmie czy rządzie była przewaga mężczyzn, może być po połowie, może być 80 % kobiet czy więcej, a potem na odwrót, pod warunkiem że tak zadecydują wyborcy, a partie wystawią kogo chcą.
|
|
|  | 9 na 9 | Alicja Duda (25557 punktów) |
>Jeżeli jakaś partia liczy sobie kilka tysięcy facetów i kilkadziesiąt kobiet to na pewno nie będzie reprezentatywne wystawianie równej liczby kobiet i mężczyzn nawet jeśli chodzi jedynie o czołowe miejsca na listach. A dlaczego tylko kilkadziesiąt kobiet? Widocznie jest to partia seksistowska w której kobiety źle się czują. Jak będzie się czuło 54% społeczeństwa gdy ta partia przejmie władzę? >-Ciekawe zresztą jak to rozwiąże partia kobiet? Postara się o mądrych i światłych mężczyzn. >Czy potem będzie jakiś nacisk na wyborcę aby skreślał po równo jednych i drugich ? Wyborca ma swobodę może głosować tylko na mężczyzn. To nie o równą ilość miejsc w parlamencie chodzi ale o równe szanse. > Nie zależy mi też aby w sejmie czy rządzie była przewaga mężczyzn, może być po połowie, może być 80 % kobiet czy więcej, a potem na odwrót, pod warunkiem że tak zadecydują wyborcy, a partie wystawią kogo chcą. Ale, żeby wyborcy mieli szansę wybrać 80% kobiet,trzeba zmusić partie by umieściła kobiety na listach. Ordynacja wyborcza jest tak skonstruowana, że każda partia musi wystawić co najmniej tylu kandydatów ile jest miejsc w okręgu. Czyli jeżeli wybieramy 5 posłów na listach musi być 5 osób. A przecież tak się nigdy nie zdarzy. Wejdzie najwyżej 3 z danego okręgu. Partie dobrze wiedzą jakie mają szanse reszta to jedynie zapełnia listę. Wyborcy najczęściej głosują na pierwszego na liście bo i tak nie znają kandydata. A czasem jak znają pierwszego to głosują na drugiego. Jeżeli na pierwszym i drugim miejscu będzie zachowany parytet to ilość kobiet w parlamencie zwiększy się z "woli wyborców". Umieszczanie kobiet na końcu listy służy jedynie zbieraniu głosów na kandydata z miejsca pierwszego. Bardzo rzadko się zdarza by osoba z dołu listy została jednak wybrana. Podobno udało się to kilka razy właśnie kobietom. Ale musiały to być wybitne osobistości w życiu poza partyjnym a zostały wpisane na listę by przepchnąć mężczyznę znajdującego się na pierwszym miejscu.
|
|
| |  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >>Jeżeli jakaś partia liczy sobie kilka tysięcy facetów i kilkadziesiąt kobiet to na pewno nie będzie reprezentatywne wystawianie równej liczby kobiet i mężczyzn nawet jeśli chodzi jedynie o czołowe miejsca na listach. >A dla czego tylko kilkadziesiąt kobiet? Widocznie jest to partia seksistowska w której kobiety źle się czują. Jak będzie się czuło 54% społeczeństwa gdy ta partia przejmie władzę? -A wolność ? W tym wolność zrzeszania się ? Tyle kobiet należy do danej partii ile chce. Zarzut seksizmu jest dziecinny i nadaje się do "Seksmisji". Można go raczej postawić kobietom, które chcą dorwać się do władzy tylko dlatego że są kobietami, więc im "się należy"....nikomu nic się nie należy, każdy musi walczyć o głosy w ramach prawa.
>>-Ciekawe zresztą jak to rozwiąże partia kobiet? >Postara się o mądrych i światłych mężczyzn. -Dowcip ? Mężczyźni będą członkami partii kobiet ? Czyli jednak łapanka lub przekupstwo, a może tranwestyci...
>Wyborca ma swobodę może głosować tylko na mężczyzn. To nie o równą ilość miejsc w parlamencie chodzi ale o równe szanse. -Chodzę na wybory i mogę głosować na kogo chcę, są tam kobiety. Poza tym nic na siłę, te kobiety które chcą niech się aktywizują, mają szanse, żadne prawo im niczego nie zabrania. -A polityk dla mnie nie ma płci. Powtarzam, że interesuje mnie co ma w głowie a nie między nogami. Co myśli o podatkach, ubezpieczeniach, finansach itp... jaki ma pomysł ma gospodarkę. Gdy opowiada jedynie o tym, że jest kobietą (lub mężczyzną) już mnie nudzi bo to przecież widzę.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >-Dowcip ? Mężczyźni będą członkami partii kobiet ? Czyli jednak łapanka lub przekupstwo, a może tranwestyci... Żaden dowcip. Mężczyźni należą do Partii Kobiet. O ile wiem to co najmniej jeden startuje w wyborach samorządowych.
>-Chodzę na wybory i mogę głosować na kogo chcę, są tam kobiety. >Poza tym nic na siłę, te kobiety które chcą niech się aktywizują, mają szanse, żadne prawo im niczego nie zabrania. Toż się właśnie aktywizują i domagają się takich samych praw jakie mają obywatelki UE. >Gdy opowiada jedynie o tym, że jest kobietą (lub mężczyzną) już mnie nudzi bo to przecież widzę. Programy kobiet w wyborach samorządowych dotyczą spraw ważnych dla wszystkich. Żadna kobieta nie żąda miejsca w sejmie,sejmiku czy radzie z tego tytułu, że jest kobietą. To właśnie mężczyźni mają tendencję do przyznawania sobie prawa do rządzenia tylko z tego tytułu, że są mężczyznami.
|
|
| |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >To nie o równą ilość miejsc w parlamencie chodzi ale o równe szanse. Wystarczy założyć dowolną partię i szanse będą równe.
Każda partia określając listę kandydatów kieruje się głównie szansą SUKCESU wyborczego. Pierwsze miejsca zajmują osoby o największych szansach. Czasami są tam nawet kobiety. A to, jaką kto otrzyma ocenę szansy zależy od wielu czynników, m.in. od dokonań, wiedzy, charyzmy, urody itp. Również od układów i handlu stołkami, ale na to nic nie poradzimy i żadne parytety tego nie naprawią.
NIE MA ZNACZENIA to, czemu akurat kobiety mają tu mniejsze szanse. Może po prostu mniej kobiet angażuje się w politykę, stąd jest mniej osób do wyboru ? Parytet zaburza zasadę najlepszego wyboru.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Alicja Duda (25557 punktów) | >>To nie o równą ilość miejsc w parlamencie chodzi ale o równe szanse. >Wystarczy założyć dowolną partię i szanse będą równe. Nie ma takiej realnej mozliwości pod obecnie obowiązującą ustawą o partiach politycznych i ordynacją wyborczą.
>NIE MA ZNACZENIA to, czemu akurat kobiety mają tu mniejsze szanse. Może po prostu mniej kobiet angażuje się w politykę, stąd jest mniej osób do wyboru ? >Parytet zaburza zasadę najlepszego wyboru. Według Ciebie w sejmie jest elita intelektualna narodu? Mądrzejszych w kraju już nie ma? Właśnie na tym to polega, że na listach znajdują się nie najlepsi z danej partii ale krewni i znajomi królika.
|
|
| | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Według Ciebie w sejmie jest elita intelektualna narodu? Mądrzejszych w kraju już nie ma? Zgadzam się. Sejm i w ogóle władza (nie tylko w Polsce) to nie najlepsi z najlepsi (tylko najlepsi z najcwańszych), szczególnie w demokracji, ale parytet nic tu nie poprawi, a może nawet to pogorszyć.
>Właśnie na tym to polega, że na listach znajdują się nie najlepsi z danej partii ale krewni i znajomi królika. Kobieta też może być krewną. Mało tego, parytet wymusi, aby na siłę szukać kobiet na listy wyborcze, a skoro na siłę, to wśród krewnych najlepiej.
Z resztą, co o takiej kandydatce pomyślą sobie ludzie ? To pewnie ta z "parytetu" powiedzą.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >To pewnie ta z "parytetu" powiedzą. Jakoś to ani Amerykankom,ani Szwedkom, Francuzkom.... nie przeszkadzało startować skutecznie do parlamentów. Polki nie takie upodlenia muszą w Polsce znosić. Przywykły do gorszych.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >>To pewnie ta z "parytetu" powiedzą. >Jakoś to ani Amerykankom,ani Szwedkom, Francuzkom.... nie przeszkadzało startować skutecznie do parlamentów. Polki nie takie upodlenia muszą w Polsce znosić. Przywykły do gorszych.
Pewnie, że startować to nie przeszkadza. Ale skąd wiesz, co tam sobie ludzie po cichu myślą przed telewizorem ?
|
|
| |  | | Lucyferus (588 punktów) | > A dlaczego tylko kilkadziesiąt kobiet? Widocznie jest to partia seksistowska w której kobiety źle się czują. Jak będzie się czuło 54% społeczeństwa gdy ta partia przejmie władzę?Pewnie całkiem nieźle. W końcu ponad 50% musiało na tę partię zagłosować. A więc źle się może czuć co najwyżej 49%  Edit: Przy dzisiejszej ordynacji oczywiście niekoniecznie ponad 50%, ale w takim razie jeśli komuś nie odpowiada ordynacja to niech walczy o jej zmianę, a nie szuka "cfanych" rozwiązań coby "demokratycznie" ograniczyć ludziom pole wyboru. > To nie o równą ilość miejsc w parlamencie chodzi ale o równe szanse.Szanse są równe. Kobiety, tak samo jak mężczyźni, mogą zakładać partie i ferować kogo chcą.
|
|
|  | 2 na 2 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) |
>-Konsekwencją tego wariactwa, które fachowo nazywa się parytetami, byłoby (i jest) ingerowanie w niezależność partii politycznych, którym chce się wyznaczać kogo ma umieszczać na pierwszych miejscach list wyborczych. Od kiedy to partie są niezależne? Płacę, to wymagam!
Pozdrawiam
No cóż. Wszyscy próbujemy coś wyrazić. Niekoniecznie to, o czym myślimy, że próbujemy to wyrazić.
|
|
| |  | KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) |
>Od kiedy to partie są niezależne? Płacę, to wymagam! -Pewnie ja płacę tak samo i wymagam, tylko pewnie czego innego...więc po prostu głosujemy !
|
|
| | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>Od kiedy to partie są niezależne? Płacę, to wymagam! >-Pewnie ja płacę tak samo i wymagam, tylko pewnie czego innego...więc po prostu głosujemy !
Tylko kto liczy głosy... A jak ten co płaci...
|
|
 | 3 na 3 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Wyobrażanie sobie co potrzebują i chcą kobiety przez panów w większości rozmija się zupełnie z potrzebami kobiet. Kierując się tym rozumowaniem można by powiedzieć, że wyobrażenie sobie przez posłów i senatorów (ludzie starsi) tego, co potrzebują ludzie młodzi rozmija się zupełnie z potrzebami ludzi młodych.
>Parytety zostały wprowadzone już dawno w większości krajów europejskich. Dla mnie nie jest to żaden argument. To co robią inni nie musi być słuszne tylko dlatego, że robią to inni.
>Po latach stwierdzono bardzo korzystny wpływ kobiet w zarządach banków czy spółek akcyjnych. Przedsiębiorstwa w których wprowadzono parytety lepiej radziły sobie na rynku. Chętnie zobaczyłbym takie badania i kryteria oceny. Jeżeli nawet tak jest, to kobiety powinny być rozchwytywane przez właścicieli firm.
>Polikwidowano żłobki i przedszkola, wprowadzono becikowe.... w zamian buduje się stadiony. Żłobki i przedszkola padły z przyczyn demograficznych (kobiety rodzą mniej dzieci niż kiedyś). Co do stadionów, to zgadzam się.
>Wydaje się duże pieniądze na tworzenie rodzinnych domów dziecka płacąc około 7 tysięcy za jedno dziecko zabrane z rodzinnego domu z powodu biedy. Ale czy to sprawka aby na pewno mężczyzn ? Ja jestem mężczyzną i jestem przeciwnikiem odbierania praw rodzicielskich z uwagi na biedę. W sądownictwie rodzinnym dominują jednak kobiety.
>Partie polskie są partiami męskimi, kobiety w nich są marginalizowane. To niech kobiety zakładają własne partie. Poza tym to nie jest prawda! Partie na siłę wstawiają teraz kobiety, aby się przypodobać 50% wyborcom.
>Wszyscy chyba mamy dość agresji, wojenek na scenie politycznej, kobiety wolą zawierać porozumienia. Tak, ja też mam dość jałowych sporów, ale nie mam takiej pewności, że kobiety coś tu poprawią. Poza tym nowe priorytety polityczne mogą wywołać nowe wojenki.
|
|
|  | 4 na 4 | Gosia (9452 punktów) |
>>Wydaje się duże pieniądze na tworzenie rodzinnych domów dziecka płacąc około 7 tysięcy za jedno dziecko zabrane z rodzinnego domu z powodu biedy. >Ale czy to sprawka aby na pewno mężczyzn ? >Ja jestem mężczyzną i jestem przeciwnikiem odbierania praw rodzicielskich z uwagi na biedę. >W sądownictwie rodzinnym dominują jednak kobiety.
Ale prawo rodzinne uchwala parlament, gdzie dominują mężczyźni.
|
|
 | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | Odnoszę wrażenie, że "kobieta dobra na wszystko". Ale faceci trzymają je w klatkach. Cóż, może byłoby miło, ale jakoś tak się rozglądam i żadnej klatki w pokoju nie widzę. Nie wspomniawszy o kobiecie  No, ale dość ironii. Powiem tylko jeszcze raz to, co powtarzałem przy okazji dyskusji o równouprawnieniach, dyskryminacjach itp: "brak dyskryminacji" to nie "traktować równo ze względu na XXX" ale "równo bez względu na XX". Wprowadzenie parytetów, przy całej gamie wyrównujących plusów wymaga do realizacji następujących kroków: - dokonania podziału ludzi ze względu na wybraną cechę; - narzucenie prawem określonego traktowania ze względu na wybraną cechę. Nie bardzo mieści mi się to w koncepcji równego traktowania, np. mężczyzn i kobiet przy zatrudnianiu bez względu na płeć. A przecież oprócz parytetów mamy przepisy zakazujące różnego traktowania ( domyślnie: gorszego ) ze względu na płeć. To trochę tak, jakbyśmy rzekli: traktujmy równo Białych i Czarnych. A teraz niech Biali staną po mojej lewej ręce, a Czarni po prawej. A nie wystarczy po prostu równo traktować? Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| setarkos (10757 punktów) | >Ja takich argumentów nie widzę, przynajmniej w doborze składu osobowego jakiejkolwiek władzy, Skoro kobiety uczestniczą w generowaniu dochodów (od których płacą podatki), to ich udział w rządzeniu (redystrybucji dóbr) jest chyba oczywisty.
[Trudniej ocenić rozmiary parytetu (proporcje udziału), ponieważ istnieją wartości nieprzeliczalne na ekonomię. Jeszcze trudniejsze byłoby wprowadzenie w życie minimalnego choćby parytetu jako zasady ogólnej. Wyobraźmy sobie, że np. "legalne (korzystające z ochrony prawa) są tylko takie organizacje, w skład których wchodzi co najmniej jeden mężczyzna i co najmniej jedna kobieta" - w takiej sytuacji nie mogłaby istnieć Partia Kobiet ani Kongregacja Biskupów Polskich, a "królem" czy "królową" mogłaby być dopiero 'para królewska'.]
> .. czy przy zatrudnianiu. Przy zatrudnianiu też nie widzę - trudno zastąpić przedszkolankę czy szczurołapa kimś innej płci.
|
|
 | 3 na 3 | Gosia (9452 punktów) |
>Przy zatrudnianiu też nie widzę - trudno zastąpić przedszkolankę czy szczurołapa kimś innej płci. Nie wpadaj w stereotypy, nie widzę powodu by mężczyzna był złym "przedszkolankiem" ( jeśli nie podejmują tej pracy, to raczej ze względu na niskie zarobki i postrzeganie zawodu jako "babskiego", a nie gorszych predyspozycji) i nie widzę powodu by kobieta nie mogła być "szczurołapką"- obrzydzenie do tych gryzoni nie dotyczy wyłącznie kobiet.
|
|
|  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | >Nie wpadaj w stereotypy, nie widzę powodu by mężczyzna był złym "przedszkolankiem" (..) i nie widzę powodu by kobieta nie mogła być "szczurołapką" Nie twierdzę, że to niemożliwe ale, że niełatwe. Odgórne regulacje mogą tu powodować sztuczny, próżny trud. > obrzydzenie do tych gryzoni nie dotyczy wyłącznie kobiet. Jakie obrzydzenie (gryzoń jak gryzoń)? > .. raczej ze względu na niskie zarobki i postrzeganie zawodu Chmm.. A gdyby tak urzędowo podnieść pensje w wychowaniu przedszkolnym powiedzmy 5-krotnie.. Ciekawe czy proporcje chętnych zwiększyłyby się na korzyść mężczyzn i czy Panie byłyby skłonne zachować dla nich połowę miejsc pracy..
[Może w tych całych parytetach nie chodzi o sprawiedliwe zasady lecz o zwykłą przepychankę przy 'korycie'..]
|
|
| |  | 1 na 3 | liliac (147340 punktów) | >> obrzydzenie do tych gryzoni nie dotyczy wyłącznie kobiet. >Jakie obrzydzenie (gryzoń jak gryzoń)?
Mnie nie brzydzą, ale zarobki chyba mało przyciągające, a praca niezbyt rozwijająca.
>> .. raczej ze względu na niskie zarobki i postrzeganie zawodu >Chmm.. A gdyby tak urzędowo podnieść pensje w wychowaniu przedszkolnym powiedzmy 5-krotnie.. Ciekawe czy proporcje chętnych zwiększyłyby się na korzyść mężczyzn i czy Panie byłyby skłonne zachować dla nich połowę miejsc pracy...
Niedawno chyba Czaplicka ze swojej "zagranicy" donosiła, że u nich przedszkolanków sporo całkiem.
>[Może w tych całych parytetach nie chodzi o sprawiedliwe zasady lecz o zwykłą przepychankę przy 'korycie'..]
Stawiałabym jednak bardziej na całkiem uzasadnioną chęć współdecydowania.
Osobiście nie jestem w 100% przekonana do parytetów w Polsce. Są kraje, w których jako rozwiązanie przejściowe sprawdziły się bardzo dobrze, polska scena polityczna jednak napawa mnie wątpliwościami czy u nas też tak wyjdzie.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Osobiście nie jestem w 100% przekonana do parytetów w Polsce. Są kraje, w których jako rozwiązanie przejściowe sprawdziły się bardzo dobrze, polska scena polityczna jednak napawa mnie wątpliwościami czy u nas też tak wyjdzie. Nigdzie nie wyszły źle. W obecnej sytuacji jest to jedyna szansa na zmianę polityki. Kiedyś Żakowski powiedział, że nie był zwolennikiem parytetów ale jak sobie uświadomił, że z sejmu zniknie 50% obecnych polityków to zmienił poglądy i teraz gorąco popiera. Można i tak. Polska scena polityczna jest zabetonowana, parytety są jedyną szansą na normalność.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > Nigdzie nie wyszły źle.Wiem. Boję się tylko, że Polacy, jak zwykle, będą chcieli się wyróżniać  > W obecnej sytuacji jest to jedyna szansa na zmianę polityki. Kiedyś Żakowski powiedział, że nie był zwolennikiem parytetów ale jak sobie uświadomił, że z sejmu zniknie 50% obecnych polityków to zmienił poglądy i teraz gorąco popiera. Można i tak.> Polska scena polityczna jest zabetonowana, parytety są jedyną szansą na normalność.Wiem, Alicjo. Nie napisałam, że jestem przeciwko, tylko, że u nas budzą we mnie pewne wątpliwości. Może to przez to, że się dziś znowu Nelly R. naczytałam. Dzisiaj było o Ikarze.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Wiem, Alicjo. Nie napisałam, że jestem przeciwko, tylko, że u nas budzą we mnie pewne wątpliwości. Może to przez to, że się dziś znowu Nelly R. naczytałam. Dzisiaj było o Ikarze. No właśnie kobiety do sejmu dostają się często w taki sposób jak Nelly jako zapłata za działalność męża. A potem jedynie wstyd przynoszą i kobietom i partii która ją wysforowała.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | > No właśnie kobiety do sejmu dostają się często w taki sposób jak Nelly jako zapłata za działalność męża. A potem jedynie wstyd przynoszą i kobietą i partii która ją wysforowała.Gdyby bycie kobietą było tożsame ze zdrowym rozsądkiem, światłymi poglądami, gwarantowało by wysoką jakość uprawianej polityki i przykładną służbę społeczeństwu, to pierwszy bym gardłował za parytetami. Ale w praktyce nie da się postawić znaku równości w kwestii "kobieta=wysoka jakość uprawianej polityki". Podzielam tu obawy Liliac, że u nas część rzeczy wychodzi znacznie "lepiej" niż w innych krajach i stanie się zgodnie ze starym radzieckim przysłowiem - "chcieli jak najlepiej, a wyszło jak zawsze"  Polityka w naszym wydaniu przyciąga po prostu przeróżne nieciekawe indywidua i nieudaczników wszelkiej maści, więc nie sądzę, aby przywołany red. Żakowski poczuł jakąś szczególną ulgę, gdy zamiast 230 pseudoposłów płci męskiej , w ławach sejmowych zasiądzie równa liczba posłanek pokroju pań Sobeckiej, Grześkowiak, Krupy, Radziszewskiej , Rokity, etc, etc. Głupota jest niestety wielce egalitarna i dotyczy obu płci. A co byś na przykład powiedziała na takie "E. Kółko Różańcowe" w ławach poselskich?
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | > A co byś na przykład powiedziała na takie "E. Kółko Różańcowe" w ławach poselskich?>  Głupota jest zarówno po stronie kobiet jak i mężczyzn.Ja liczę na lenistwo i wygodę mężczyzn. Mężczyźni bardzo nie lubią żmudnej pracy i chętnie takową zrzucają na barki kobiet. Przymuszeni do wystawienia kobiet będą wybierać takie, które na robocie się znają. Bo będą liczyć na to, że odwalą za nich ciężką pracę a oni będą pławić się cudzej chwale. 
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Kuba K. (3909 punktów) | > Mężczyźni bardzo nie lubią żmudnej pracy i chętnie takową zrzucają na barki kobiet. Przymuszeni do wystawienia kobiet będą wybierać takie, które na robocie się znają. Bo będą liczyć na to, że odwalą za nich ciężką pracę a oni będą pławić się cudzej chwale.Chyba, że w swej samczej przewrotności zagłosują na takie, z którymi nie sposób wytrzymać pod jednym dachem, byleby się ich tylko pozbyć z domu.  Ale niewątpliwie masz trochę racji - z podobną motywacją będę głosował na jedyną kobietę kandydującą na urząd prezydenta mojego miasta - przy tych nadętych, pyszałkowatych facetach startujących w wyborach sprawia solidne wrażenie i przede wszystkim jest dość rzeczowa, a pracy też się chyba raczej nie boi.
|
|
| | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Mężczyźni bardzo nie lubią żmudnej pracy Jeszcze nie spotkałem kobiety jubilera, zegarmistrza czy kobiety składającej modele samolotów czy samolotów. Twierdzę zatem, że kobiety nie lubią żmudnej pracy.
Głoszenie stereotypów nijak nie uzasadnia głoszenia potrzeby parytetów na politycznych listach wyborczych. Co więcej, żądanie parytetów jest głoszeniem, że kobiety w pewnych dziedzinach rzeczywistości nie dadzą sobie rady bez pomocy mężczyzn.
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | > Jeszcze nie spotkałem kobiety jubilera, zegarmistrza czy kobiety składającej modele samolotów czy samolotów. Twierdzę zatem, że kobiety nie lubią żmudnej pracy.Znajoma regularnie wygrywa konkursy modelarskie- specjalizuje się w figurkach i dioramach, ale ostatnio dorzuciła do tego okręty i zgarnęła kolejne ogólnopolskie nagrody  > Głoszenie stereotypów nijak nie uzasadnia głoszenia potrzeby parytetów na politycznych listach wyborczych.Ale że to stereotyp był, to racja.
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) | >Jeszcze nie spotkałem kobiety jubilera,
Na wyrobach jubilerskich rzadko jest napisane kto je wykonywał.Tam gdzie te informacje są podawane, nazwiska kobiet są bardzo częste. Proponuje spacerek do galerii Bożeny Marki (Krakowskie Przedmieście-dawna kawiarnia "Telimena")i przeczytanie tabliczek przy wystawionych tam precjozach.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | >Jeszcze nie spotkałem kobiety jubilera, zegarmistrza czy kobiety składającej modele samolotów czy samolotów.
A ja przez wiele lat korzystałem z usług pani zegarmistrz - bardzo była dobra w swoim fachu. Jubilera - kobiety nie spotkałem, zaś co do składania modeli, to już Liliac zabrała głos w tej sprawie - mogę tylko potwierdzić, że kobiety często wygrywają zawody modelarskie w różnych klasach.
>Głoszenie stereotypów nijak nie uzasadnia głoszenia potrzeby parytetów na politycznych listach wyborczych.
Wszyscy, choćby podświadomie posługujemy się pewnymi stereotypami i to nie tylko w odniesieniu do kobiet. I nic w tym złego, dopóki mamy choć trochę krytyczny stosunek do takowych i zdajemy sobie sprawę, że to tylko stereotypy. Niebezpiecznie się robi wtedy, gdy ktoś zaczyna w stereotypy święcie wierzyć i robi z nich podstawę swego światopoglądu - stąd już tylko krok do uznania pewnych grup ludzi za "gorszych".
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Twierdzę zatem, że kobiety nie lubią żmudnej pracy. Twoje twierdzenie jest pozbawione podstaw. Niektóre osoby istotnie nie lubią żmudnej pracy. Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Ale gdy ktoś lubi pracowitą dłubaninę i sprawia mu to frajdę, to płeć nie ma znaczenia.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | >Jeszcze nie spotkałem kobiety jubilera, zegarmistrza prawa cechowe nie dopuszczały kobiet
|
|
 | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Wyobraźmy sobie, że np. "legalne (korzystające z ochrony prawa) są tylko takie organizacje, w skład których wchodzi co najmniej jeden mężczyzna i co najmniej jedna kobieta" - w takiej sytuacji nie mogłaby istnieć Partia Kobiet Do Partii Kobiet należą też mężczyźni. Nie jest ich dużo ale są. Wiem o jednym który startuje do wyborów samorządowych.
|
|
|  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Do Partii Kobiet należą też mężczyźni.To świetnie. PK(&M) byłaby zatem w pełni legalna  [Przypuszczam, że sama nazwa jest zbyt .. szowinistyczna.]
|
|
 | 3 na 3 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Skoro kobiety uczestniczą w generowaniu dochodów (od których płacą podatki), to ich udział w rządzeniu (redystrybucji dóbr) jest chyba oczywisty.
No to udział jakiś przecież mają. A parytet miałby być wg tego udziału ?
W sumie to byłby nawet niezły pomysł. Waga głosu wyborczego zależy od wskaźnika wielkości podatku liczonego z jakiegoś PIT-u. To jest już lepsze niż parytet płci.
|
|
|  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >W sumie to byłby nawet niezły pomysł. Waga głosu wyborczego zależy od wskaźnika wielkości podatku liczonego z jakiegoś PIT-u. To jest już lepsze niż parytet płci.
Jeśli się nie mylę, to taki system obowiązywał dawno, dawno temu w Wielkiej Brytanii - czynne i bierne prawo wyborcze przysługiwało jedynie obywatelom płacącym podatki. I jak się nad tym głębiej zastanowić, to coś w tym jest...
|
|
|  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >W sumie to byłby nawet niezły pomysł. Waga głosu wyborczego zależy od wskaźnika wielkości podatku liczonego z jakiegoś PIT-u. To jest już lepsze niż parytet płci. Robotnik po podstawówce w stoczni zarabia 3000, znajomy po doktoracie 1600. Zgodnie z twoim postulatem głos robotnika byłby odpowiednikiem głosu 2 doktorów, nie mówiąc już o panach kładących kafelki(często też tylko po podstawówce). Nie mówiąc już o Rydzyku...
|
|
| |  | | Kuba K. (3909 punktów) | > >W sumie to byłby nawet niezły pomysł. Waga głosu wyborczego zależy od wskaźnika wielkości podatku liczonego z jakiegoś PIT-u. To jest już lepsze niż parytet płci.> Robotnik po podstawówce w stoczni zarabia 3000, znajomy po doktoracie 1600. Zgodnie z twoim postulatem głos robotnika byłby odpowiednikiem głosu 2 doktorów, nie mówiąc już o panach kładących kafelki(często też tylko po podstawówce). Nie mówiąc już o Rydzyku...Ale Twój przedmówca wyraźnie zaznaczył, że głos miałby wagę związaną z sumą wykazaną w PIT. Czy naprawdę sądzisz, że pan układający glazurę wpisuje w rzeczony PIT wszystkie dochody? Już nie mówiąc o Rydzyku - ten chyba takiego dokumentu w życiu na oczy nie widział
|
|
| | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) |
>Ale Twój przedmówca wyraźnie zaznaczył, że głos miałby wagę związaną z sumą wykazaną w PIT. Czy naprawdę sądzisz, że pan układający glazurę wpisuje w rzeczony PIT wszystkie dochody? Wszystkich na pewno nie, ale żadna skarbówka nie uwierzy że zarabia poniżej piątki.
>Już nie mówiąc o Rydzyku - ten chyba takiego dokumentu w życiu na oczy nie widział Gdyby wprowadzić postulowane zmiany w ordynacji, sądzę że z bólem, ale sam by pognał do skarbówki
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > Gdyby wprowadzić postulowane zmiany w ordynacji, sądzę że z bólem, ale sam (Rydzyk - przyp. mój) by pognał do skarbówkiTo ja jestem za zmianą ordynacji, bo bardzo chciałbym to zobaczyć - Rydzyk w rozwianej sutannie pędzący na spotkanie z fiskusem
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | > >Gdyby wprowadzić postulowane zmiany w ordynacji, sądzę że z bólem, ale sam (Rydzyk - przyp. mój) by pognał do skarbówki> To ja jestem za zmianą ordynacji, bo bardzo chciałbym to zobaczyć - Rydzyk w rozwianej sutannie pędzący na spotkanie z fiskusem  No tak... to by było COŚ
|
|
1 na 1 Elżbieta_kółko_różańcowe_Gdynia (5 punktów) (zablokowany) | Janusz Korwin Mikke powiedział: parytety kończą się gdy trzeba wnieść szafę na ósme piętro.Czy coś w tym stylu,aczkolwiek mądrze.
|
|
 | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > Janusz Korwin Mikke powiedział:> parytety kończą się gdy trzeba wnieść szafę na ósme piętro.Czy coś w tym stylu,aczkolwiek mądrze.> Mądrze, ale nie za bardzo - sam znam kilka takich dziewczyn, które wniosły by tę szafę nawet na dziesiąte i to z Korwinem - Mikke w środku
|
|
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Parytetu na listach wyborczych żądają feministki. Ciekawe, że jako argumentu używają nomen omen stereotypowych, męskich wyobrażeń na temat kobiet. Wedle tych stereotypów kobiety są mniej agresywne od mężczyzn, bardziej skłonne do współpracy, bardziej nastawione na działanie na rzecz dobra ogólnego, mniej na realizację egoistycznych celów itd. itp.
W te bzdety może wierzyć ktoś, kto nigdy nie miał do czynienia z kobietami, a jedynie naczytał się romantycznych wierszydeł. Nie wierzy w nie nikt, kto np. pracował z kobietami albo miał kobietę za szefa.
Niezależność jest tą zdobyczą kobiet, dzięki której mogą się już kompromitować same. (Lidia Jasińska)
|
|
 | | Chlodwig (10939 punktów) | >Parytetu na listach wyborczych żądają feministki. Ja też
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | >>Parytetu na listach wyborczych żądają feministki. >Ja też
A też na podstawie stereotypów na temat kobiecości?
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >A też na podstawie stereotypów na temat kobiecości? na podstawie poczucia przyzwoitości
|
|
1 na 3 | MUZGOJAD (276 punktów) | Kobiety to nie mężczyźni, a mężczyźni to nie kobiety. Pozwolę sobie zauważyć, że różnią się nie tylko nazwą. Parytety w polityce się nie sprawdzają. Więcej mężczyzn niż kobiet nadaje się na polityków (wińcie społeczeństwo, które ma ogromne znaczenie w wychowywaniu ludzi i "przydzielaniu" im ról, a nie mnie) i więcej mężczyzn zostaje politykami. Ciężko w takiej sytuacji dążyć do jakiejś równowagi, nie ma to też większego sensu. Trzeba by było całkowicie zreformować populację na całym świecie, wymazać wszystkim z głowy wszystkie tradycje i historię ludzkości, w której to zawsze mężczyźni przeważali w pełnieniu władzy i stanowisk urzędowych. A najlepiej to jeszcze zmutować mężczyzn, tak, żeby potrafili rodzić i gotować, a kobiety, by mogły sikać na stojąco i prowadzić samochody. Walka z wiatrakami. Niektórych rzeczy nie da się zmienić.
|
|
 | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >(...)A najlepiej to jeszcze zmutować mężczyzn, tak, żeby potrafili rodzić i gotować, a kobiety, by mogły sikać na stojąco i prowadzić samochody. Walka z wiatrakami. Niektórych rzeczy nie da się zmienić.
Ja już kiedyś sikałam na stojąco oraz prowadziłam auto. Co teraz?
"Parówkowym skrytożercom mówimy NIE!"
|
|
 | 2 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Kobiety to nie mężczyźni, a mężczyźni to nie kobiety. Pozwolę sobie zauważyć, że różnią się nie tylko nazwą. Parytety w polityce się nie sprawdzają. Więcej mężczyzn niż kobiet nadaje się na polityków (wińcie społeczeństwo, które ma ogromne znaczenie w wychowywaniu ludzi i "przydzielaniu" im ról, a nie mnie) i więcej mężczyzn zostaje politykami. Ciężko w takiej sytuacji dążyć do jakiejś równowagi, nie ma to też większego sensu. Trzeba by było całkowicie zreformować populację na całym świecie, wymazać wszystkim z głowy wszystkie tradycje i historię ludzkości, w której to zawsze mężczyźni przeważali w pełnieniu władzy i stanowisk urzędowych. Walka z wiatrakami. Niektórych rzeczy nie da się zmienić. Wiesz, Szwedom się udało.
|
|
|  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Trzeba by było całkowicie zreformować populację na całym świecie, wymazać wszystkim z głowy wszystkie tradycje i historię ludzkości, w której to zawsze mężczyźni przeważali w pełnieniu władzy i stanowisk urzędowych. Walka z wiatrakami. Niektórych rzeczy nie da się zmienić. A jaką masz gwarancję, że zmiana tradycji coś poprawi ? Dominacja mężczyzn we władzy wynika z przyczyn naturalnych i nawet nie chce mi się wnikać dlaczego. Jeżeli władza jest zła, to parytet nic tu nie zmieni, a może nawet i pogorszy. Wg mnie władzy państwowej jest po prostu za dużo. Ludzie powinni w większym stopniu brać sami odpowiedzialność za siebie.
>Wiesz, Szwedom się udało. Udało się w czym ? Wprowadzić parytet, to nie problem, ale jaka z tego jest korzyść ?
Taka dygresji odnośnie Szwecji i innych krajów z naszego kręgu cywilizacyjnego. Poczekajmy jeszcze kilkanaście lat i zobaczymy jaki udział wśród wyborców będą stanowić muzułmanie. Ten udział można wyliczyć w uproszczeniu posługując się wzorem na sumę wyrazu ciągu geometrycznego.
|
|
| |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > Dominacja mężczyzn we władzy wynika z przyczyn naturalnychNo, to nie był najwyższych lotów argument - równie dobrze można na przykład stwierdzić, że śmierć w wyniku zakażenia bakteriami to też zgon z przyczyn naturalnych i nie stosować antybiotyków, żeby się przypadkiem nie pokłócić z matką naturą
|
|
| | |  | 3 na 3 | konserwatysta2 (954 punktów) | Z jednymi zjawiskami trzeba walczyć, a z innymi nie trzeba. Nie robiłbym problemu z faktu, że we władzy, czy w budownictwie dominują mężczyźni, a np. wśród nauczycieli i pielęgniarek kobiety.
Jeżeli kobieta jest mądra i chce się dostać do władzy, to osiągnie to nawet bez parytetów. Tym bardziej, jak już wcześniej pisałem, że kobiety są bardziej poszukiwane, aby przypodobać się 50% wyborców. Tu jednak nie mam w sumie pewności, czy kobiety wolą głosować rzeczywiście na kobiety. Pewnie z jakiś badań można to określić.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > Z jednymi zjawiskami trzeba walczyć, a z innymi nie trzeba.> Nie robiłbym problemu z faktu, że we władzy, czy w budownictwie dominują mężczyźni, a np. wśród nauczycieli i pielęgniarek kobiety.A ja tu czasem widzę problem, bo chętnie widziałbym w moim zespole kilku krzepkich pielęgniarzy, miast słabszych fizycznie kobiet - niektóre czynności tradycyjnie wykonywane przez pielęgniarki wymagają tak wielkiego wysiłku fizycznego, że zatrudnianie mężczyzn byłoby wręcz wskazane. Pracowałem zresztą z kilkoma pielęgniarzami i wszyscy byli OK, choć niezupełnie przystawali do stereotypu  > Jeżeli kobieta jest mądra i chce się dostać do władzy, to osiągnie to nawet bez parytetów.Trudno zaprzeczyć, ale żeby skutecznie reprezentować jakąś grupę we władzach, należy osiągnąć pewną masę krytyczną - pojedynczy człowiek, choćby był genialny, niczego raczej nie osiągnie. Jak już wcześniej pisałem, nie jestem bynajmniej szczególnym wielbicielem parytetów - sam mam wątpliwości i jeśli już byłbym za, to raczej za parytetami na listach wyborczych. Ale trudno mi nie dostrzegać, że we władzy dominują mężczyźni, którzy niejako w naturalny sposób nie dostrzegają problemów kobiet, lub widzą je w sposób opaczny. Nawet Ty w jednym z postów piszesz choćby o niższym wieku emerytalnym dla kobiet, traktując takowy jako przywilej. Nie widzisz przy tym odwrotnej strony medalu - o wiele niższych w porównaniu z mężczyznami świadczeń emerytalnych. Piszesz też, że kobiety w wielu sytuacjach (choćby w Twym domu rodzinnym) zajmują uprzywilejowaną rolę. Ale często to "uprzywilejowanie" jest pozorem tylko, pięknym opakowaniem, pod którym czai się mało interesująca zawartość. Owszem, pocałujemy kobietę w rękę, przez drzwi przepuścimy przodem, a później staniemy na głowie, aby tylko nie przeskoczyła nas w karierze, lub co gorsza nie została szefem. Zaraz mi pewnie odpowiesz, że powtarzam argumenty feministek - być może tak, bo choć nie jestem jakimś szczególnym wielbicielem radykalnego feminizmu, to trudno mi nie dostrzegać zjawisk, które występują powszechnie w naszej codzienności. > (...) nie mam w sumie pewności, czy kobiety wolą głosować rzeczywiście na kobiety. Pewnie z jakiś badań można to określić.Kobiety pewnie też się posługują stereotypami, choćby takim, że jak ktoś ma być u władzy, to powinien być to mężczyzna, więc niewykluczone, że powyższe przypuszczenie nie mija się z prawdą. Pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >(...)Nawet Ty w jednym z postów piszesz choćby o niższym wieku emerytalnym dla kobiet,(...)
Celne spostrzeżenie i dotyczy wielu elementów prawa, w których dyskryminuje się ludzi według płci i robiąc pozornie dobrze obniża ich zdolność do konkurencji na rynku pracy co w efekcie musi prowadzić do niższych zarobków.
Jeśli już jesteśmy przy prawie, to w parytecie "u władzy" jest jeszcze jeden szkopuł: naruszenie zasad demokracji. O ile w wypadku list kandydatów jest to sprawa tyciusieńka, o tyle mówiąc o parytecie pośród elektów mówimy w prost o naruszeniu demokracji. Rozdział władzy nie będzie wówczas musiał odwzorowywać rozkładu głosów, a jedynie rozkład głosów pomnożony przez narzucony prawem podział na linii kobieta-mężczyzna. Może być więc tak, że mężczyzna z mniejszą ilością głosów dostanie się do sejmu, a kobieta z większą - nie.
>(...) a później staniemy na głowie, aby tylko nie przeskoczyła nas w karierze, lub co gorsza nie została szefem. (....)
Wobec facetów zachowamy się tak samo. To znaczy później staniemy na głowie, bo całować po rękach raczej nie specjalnie.
W relacji kobieta-mężczyzna zawsze jest pierwiastek seksualny, warto o tym nie zapominać.
Tomasz Sztejka
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Jeśli już jesteśmy przy prawie, to w parytecie "u władzy" jest jeszcze jeden szkopuł: naruszenie zasad demokracji. O ile w wypadku list kandydatów jest to sprawa tyciusieńka, o tyle mówiąc o parytecie pośród elektów mówimy w prost o naruszeniu demokracji.Przypominam jedynie nieśmiało  , że jak dotąd wnioskiem o parytet objęte są jedynie listy kandydatów. Na parytet we władzach, zarządach, w przedsiębiorstwach państwowych i urzędach przyjdzie kolej za kilka lat jak dorośniemy.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | sztejkat (4743 punktów) | Dlaczego nieśmiało? Dziękuję za informację, mój błąd.
Osobiście mam nadzieję, że jednak nie "dorośniemy".
Tomasz Sztejka
|
|
| | | |  | | sztejkat (4743 punktów) |
miastokobiet.art.pl/Plec_a_wybory/index_2.htmlmoże stanowić pewną sugestię: miastokobi(*)_a_wybory/Uczestnictwo.html#1bCytat: (...)Dogan analizując wyniki zachowań wyborczych kobiet w Europie Zachodniej w ciągu ostatniego półwiecza doszedł do wniosku, że partie, które z powodów doktrynalnych reprezentują stanowisko najbardziej sprzyjające emancypacji kobiet (chodziło tu o partie lewicowe - R.S.) są równocześnie partiami najbardziej dyskryminowanymi przez kobiety, które raczej głosują na partie prawicowe, choć z zasady raczej wybierają partie o orientacjach umiarkowanych, a nie skrajnych (Dogan, 1985). Czy prawidłowości obserwowane gdzie indziej zyskują również potwierdzenie w Polsce? (...) Różnice w sposobie głosowania pomiędzy mężczyznami i kobietami były statystycznie nieistotne, nie przekraczały 2 do 4%. Rodzaj różnic wszakże był charakterystyczny wskazując na tendencje zgodne z obserwowanymi w innych krajach (...) Kobiety natomiast nieco częściej głosowały na kandydatów Zjednoczenia Chrześcijańsko-Demokratycznego, partię, która wchodziła w skład koalicji ugrupowań katolickich (WAK - Wyborcza Akcja Katolicka) silnie popieraną przez Kościół w wyborach 1991 roku. W ten sposób znalazła potwierdzenie obserwowana w innych krajach wyborcza inklinacja kobiet. (...) Wybory 1993 roku przyniosły zasadnicze zmiany w obrazie jaki rysował się w wyniku poprzednich wyborów. Ograniczę się tu do omówienie wyników wyborów na partie, których reprezentanci zasiadają obecnie w Sejmie. Na partie, które odniosły zwycięstwo tj. PSL i SLD częściej głosowali mężczyźni niż kobiety; na PSL 16% mężczyzn i 10% kobiet, na SLD 12% mężczyzn i 10% kobiet. W przypadku Unii Demokratycznej Konfederacji Polski Niepodległej, BBWR praktycznie rzecz biorąc różnic nie było. Unia Pracy cieszyła się większą popularnością wśród kobiet niż mężczyzn; głosowało na nią ł% mężczyzn i 7% kobiet.
I wreszcie miastokobiet.art.pl/Plec_a_wybory/KtoGlosuje.htmlchoć nie daje poszukiwanej jednoznacznej odpowiedzi. Zasadniczo z braku materiału - to jest kandydatek w ilości i cechach porównywalnych z kandydatami. Wycinki pochodzą z pracy: Renata Siemieńska "Płeć a wybory. Od wyborów parlamentarnych do wyborów prezydenckich", Warszawa 1997 Publikacja jest wydawnictwem "Forum Kobiet" i Interdyscyplinarnego Zespołu do Badań nad Społecznymi Problemami Płci Instytutu Studiów Społecznych UW.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Dominacja mężczyzn we władzy wynika z przyczyn naturalnych i nawet nie chce mi się wnikać dlaczego. Kluczowym zwrotem jest "nie chce mi się". A gdyby Ci się zechciało, to dowiedziałbyś się, że nie ma w tym nic naturalnego.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) |
>Kluczowym zwrotem jest "nie chce mi się". A gdyby Ci się zechciało, to dowiedziałbyś się, że nie ma w tym nic naturalnego.
"Nie chce mi się", czyli po prostu nie poświęcam aż tak dużo czasu na analizę przyczyn, dlaczego natura tak to ukształtowała, a nie inaczej. Może i jest to nawet i ciekawe, ale ja nie chcę na siłę zmieniać natury człowieka. Lepiej jest przyjąć naturę taką, jaką jest i poświęcić czas na jej lepsze wykorzystanie. Parytety to dla mnie ślepa uliczka.
Gdyby było odwrotnie i gdyby to kobiety zaczęły dominować we władzy, to też bym się tym nie przejmował. Domaganie się w takim wypadku parytetu na korzyść mężczyzn byłoby dla mnie jako mężczyzny czymś poniżającym.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | Człowiek oprócz natury posiada jeszcze kulturę. To "zasługą" kultury jest podrzędna pozycja kobiety. Natura stworzyła kobietę przeciętnie mniejszą i słabszą fizycznie, lecz nie gorszą. To już wypłynęło z kultury, że kobieta jest gorsza i ma słuchać, a nie rządzić. >Domaganie się w takim wypadku parytetu na korzyść mężczyzn byłoby dla mnie jako mężczyzny czymś poniżającym. Parytety nie są rozwiązaniem najlepszym z możliwych. Ale weź pod uwagę, że przedstawiasz sytuację czysto abstrakcyjną. Przypuszczam, że gdyby kobiety były w sytuacji mężczyzn (miały przewagę uwarunkowaną historycznie i kulturowo), to też hipotetycznie czułyby się poniżone parytetami. Dlaczego? Ten, kto jest na pozycji wygranej (bez własnej zasługi, tylko z powodów tradycyjnych) nie czuje empatii z kimś, kto bez własnej winy jest spychany, pomijany i traktowany jak powietrze. Dlaczego w XXI wieku kobieta musi być dwa razy lepsza, by zostać uznaną za równą? Dlaczego musi się uciekać do takich wybiegów, jak parytety?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Człowiek oprócz natury posiada jeszcze kulturę. To "zasługą" kultury jest podrzędna pozycja kobiety. Natura stworzyła kobietę przeciętnie mniejszą i słabszą fizycznie, lecz nie gorszą. To już wypłynęło z kultury,
lub braku: kultury, szacunku...
>że kobieta jest gorsza i ma słuchać, a nie rządzić.
czemu pomogła "kultura" Kościoła Katolickiego - wielbi Marię Zawszę Dziewicę - ale rodzącą w stajni... Każe jej być wierną mężowi, ale to jakis Janioł na lewiźnie ją skonsumował... Czy to nie jest uprzedmiotowienie osoby? W sumie?
>Parytety nie są rozwiązaniem najlepszym z możliwych.
Oczywiście: są "dziecinadą", jak to ktoś ładnie określił, bo my jakoś społeczeństwo dalej jesteśmy w przedszkolu. Potrzebujemy cały czas kogoś kto nad nami czuwa. Sami w sobie tego jakoś nie potrafimy wzbudzić. Jeszcze nie czas? Mam nadzieje, bo jest szansa na zmianę.
>Ale weź pod uwagę, że przedstawiasz sytuację czysto abstrakcyjną. Przypuszczam, że gdyby kobiety były w sytuacji mężczyzn (miały przewagę uwarunkowaną historycznie i kulturowo), to też hipotetycznie czułyby się poniżone parytetami. Dlaczego? Ten, kto jest na pozycji wygranej (bez własnej zasługi, tylko z powodów tradycyjnych) nie czuje empatii z kimś, kto bez własnej winy jest spychany, pomijany i traktowany jak powietrze. Dlaczego w XXI wieku kobieta musi być dwa razy lepsza, by zostać uznaną za równą?
Dzięki kulturo-obyczajowo twórczej religii? Przepraszam, że tak zwalam wszystko na nią, ale tak wychodzi. Z tradycji. Kto nam kulturę i obyczajowość kształtuje? Może nie zawsze wprost...
>Dlaczego musi się uciekać do takich wybiegów, jak parytety? Od czegoś trzeba zaczynać...
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >To już wypłynęło z kultury, że kobieta jest gorsza i ma słuchać, a nie rządzić. Tu się stanowczo nie zgadzam. W mojej rodzinie kobieta zawsze była traktowana lepiej i w sposób uprzywilejowany. Tak jest też w większości rodzin, które znam. Poniżanie i wykorzystywanie kobiet to patologia i częsty temat jedynie serwisów informacyjnych, gazet itp. W naszej kulturze kobiety mają szereg przywilejów. Wcześniejszy wiek emerytalny (feministki chcą to zmienić, tzn. "wyrównać" - POSTĘP ?), czy reguły zachowania.
>Dlaczego w XXI wieku kobieta musi być dwa razy lepsza, by zostać uznaną za równą? Rozumiem sytuacje, gdy kobieta próbuje wchodzić w obszary, gdzie tradycyjnie dominują mężczyźni. I też odwrotnie, gdy mężczyzna np. szuka pracy w żłobku. Opory są z obu stron, są one naturalne, ale są do pokonania. Jednak nie za pomocą parytetów. Coraz mniej jest jednak takich obszarów.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | liliac (147340 punktów) | >W naszej kulturze kobiety mają szereg przywilejów. Wcześniejszy wiek emerytalny (feministki chcą to zmienić, tzn. "wyrównać" - POSTĘP ?), czy reguły zachowania.
Oj, dzięki, łaskawco, za niewątpliwy przywilej wcześniejszego zakończenia życia zawodowego (nader często przymusowego) i niższej emerytury. Chętnie się podzielę z mymi dobroczyńcami takimi wątpliwej klasy przywilejami. Chętnie oddam także przepuszczanie przez drzwi i ślinienie rączek w zamian za likwidację dyskryminacji przy wyborze specjalizacji zawodowej, której sporo moich koleżanek doświadczyło.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > .. likwidację dyskryminacji przy wyborze specjalizacji zawodowej, której sporo moich koleżanek doświadczyło. Znam podobne przykłady. Np. znajoma nie dostała się na medycynę, choć zostali przyjęci kandydaci z gorszym wynikiem lecz za to .. płci męskiej. Taki mechanizm funkcjonował jeszcze przed 30-tu laty, właśnie przez parytety.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | >Znam podobne przykłady. Np. znajoma nie dostała się na medycynę, choć zostali przyjęci kandydaci z gorszym wynikiem lecz za to .. płci męskiej. Taki mechanizm funkcjonował jeszcze przed 30-tu laty, właśnie przez parytety.
Ten mechanizm funkcjonował nawet później - pisałem zresztą o tym w jednym ze swoich wcześniejszych postów. Zdawałem na medycynę dwukrotnie, ostatni raz w 1985 i parytet wtedy był. Skończyło się to wszystko chyba dwa albo trzy lata później, po sprawie sądowej, jaką wytoczyła uczelni jedna z niedoszłych studentek - parytety uznano za niezgodne z prawem, bo w sztuczny sposób podwyższały poprzeczkę punktową dla jednej grupy kandydatów (w tym wypadku kobiet)
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | Parytet, zdaje się, miał być przejściowy li i jedynie i służyć zmianie pewnych społecznych wzorców. Jako tymczasowe narzędzie może mieć pewien sens.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | CHInDy (82 punktów) | Przypisujemy chyba parytetowi płci magiczną moc zmiany obyczajów, której ten przecież nie ma. Co prawda mam chorobliwą skłonność do nadinterpretacji ale wydaje mi się, że formalizacja ograniczenia udziału mężczyzn w polityce (bo do tego to się sprowadza) nie wywoła lawiny postępu napędzonego przez aktywację (najwidoczniej uśpionego do tej pory) elementu kobiecego w naszym społeczeństwie.
Zresztą nawet jeśli takie są ostateczne cele całej tej inicjatywy to moim zdaniem jest ona chybiona z założenia. Błąd tkwi nie w tym miejscu struktury systemu ordynacji wyborczej ale w zbytniej centralizacji tego procesu przez partie polityczne. Każdy kandydat powinien startować ze stanowiska niezależnego, a swoją przynależność partyjną wykorzystywać jedynie jako element swojej kampanii wyborczej. Ale to prawdopodobnie marzenia nie do zrealizowania...
Dużo prościej przecież "wybabrać" należne sobie miejsce w bałaganie obecnego systemu niż nawet pomyśleć o możliwości jego posprzątania.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Przypisujemy chyba parytetowi płci magiczną moc zmiany obyczajów, której ten przecież nie ma.
Warto może najpierw przeczytać wypowiedź mojego przedmówcy, by wiedzieć, że nie parytetów bezpośrednio ten akurat tekst dotyczy, a rzekomego niezwykłego uprzywilejowania kobiet w naszym społeczeństwie.
|
|
| | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Warto może najpierw przeczytać wypowiedź mojego przedmówcy, by wiedzieć, że nie parytetów ten akurat tekst dotyczy, a rzekomego niezwykłego uprzywilejowania kobiet w naszym społeczeństwie. Chyba nie warto, raczej nie warto, skoro temat tyczy akurat parytetów. ;]
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | > >Warto może najpierw przeczytać wypowiedź mojego przedmówcy, by wiedzieć, że nie parytetów ten akurat tekst dotyczy, a rzekomego niezwykłego uprzywilejowania kobiet w naszym społeczeństwie.> Chyba nie warto, raczej nie warto, skoro temat tyczy akurat parytetów. ;]> Nie dotyczy parytetów bezpośrednio. Czy sugerujesz, że nie warto wiedzieć czego dotyczy wypowiedź, z którą się dyskutuje?
|
|
| | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. sugerujesz, że nie warto wiedzieć czego dotyczy wypowiedź, z którą się dyskutuje?  Jeśli zbytnio odbiega od tematu sprowadzając na manowce  W tym wątku odnoszę wrażenie, że autorowi chodziło raczej o rozpoznanie sprawy co do zasady niż o interesy poszczególnych płci. Jeśli się mylę - przepraszam.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >W tym wątku odnoszę wrażenie, że autorowi chodziło raczej o rozpoznanie sprawy co do zasady niż o interesy poszczególnych płci. Jeśli się mylę - przepraszam. >
Być moze masz rację- dyskusje na temat parytetów niejako automatycznie przenoszą się na pole praw, możliwości i interesów poszczególnych płci. Vide- komentarze o sikaniu na stojąco, emeryturach i wnoszeniu szaf na piętra.
|
|
| | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Usunięte przez moderatora
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | CHInDy (82 punktów) | >Warto może najpierw przeczytać wypowiedź mojego przedmówcy... Przeczytałem wypowiedź Twojego przedmówcy i najwidoczniej błędnie chciałem nawiązać do rzeczywistego tematu całego wątku... Na swoje usprawiedliwienie powiem, że "niezwykłego uprzywilejowania kobiet" również nie dostrzegam i chciałem jedynie, najwidoczniej nieudolnie, zaprezentować swój punkt widzenia na sugestie zawarte w Twojej wypowiedzi w odniesieniu do całego wątku.
|
|
| | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > "niezwykłego uprzywilejowania kobiet" również nie dostrzegam i chciałem jedynie, najwidoczniej nieudolnie, zaprezentować swój punkt widzenia na sugestie zawarte w Twojej wypowiedzi w odniesieniu do całego wątku.> A wolno wiedzieć jakie to sugestie w tej konkretnej wypowiedzi zawierałam? Wydawało mi się, że moja odpowiedź jest dość bezpośrednią reakcją na argument konserwatysty o przywilejach li i jedynie
|
|
| | | | | | | | | | |  | | CHInDy (82 punktów) | Uznałem, że krytyka rzekomych "przywilejów" niesie za sobą stwierdzenie iż nie są one wystarczające i nie wyrównują szali na wadze dominacji płci w społeczeństwie. Założyłem również, że to stwierdzenie ma odniesienie w temacie wątku, więc sugestia nasuwa się sama: Wolisz parytet od pocałunku w dłoń (w dużym skrócie  )
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | liliac (147340 punktów) | > Uznałem, że krytyka rzekomych "przywilejów" niesie za sobą stwierdzenie iż nie są one wystarczające i nie wyrównują szali na wadze dominacji płci w społeczeństwie. Założyłem również, że to stwierdzenie ma odniesienie w temacie wątku, więc sugestia nasuwa się sama: Wolisz parytet od pocałunku w dłoń (w dużym skrócie )> W dużym skrócie- nijakie specjalne, warunkowane płcią przywileje w dowolną stronę mi się nie podobają (bo zazwyczaj są okupione romaitymi ograniczeniami na innych polach), a parytet- jak już tu pisałam- jestem skłonna zaakceptować raczej jako rozwiązanie tymczasowe i najprostsze narzędzie ograniczenia pewnych zaszłości historyczno-społecznych, jakkolwiek podkreślałam również moje na jego temat wątpliwości.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | CHInDy (82 punktów) | >parytet jestem skłonna zaakceptować raczej jako rozwiązanie tymczasowe i najprostsze narzędzie ograniczenia pewnych zaszłości historyczno-społecznych, jakkolwiek podkreślałam również moje na jego temat wątpliwości.
Twoje wątpliwości są w pełni uzasadnione. Parytet płci nie ma racji bytu. Jako tymczasowe i najprostsze narzędzie się nie sprawdzi, ponieważ- jak już tu pisałem- jedynie tuszuje problem zamiast go rozwiązywać. Z uwagi na cel, być może jest to krok do przodu; z uwagi na zdrowie ordynacji wyborczej, ugruntowuje złe rozwiązania i czyni je akceptowalnymi dla kolejnych grup społecznych, jest to więc krok w miejscu. Ideologiczna otoczka natomiast, tworzy wrażenie jakoby parytet niósł w sobie "rację i sukces kobiet", co jest iluzją i definitywnie krokiem w tył.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | >Twoje wątpliwości są w pełni uzasadnione.
Ale zauważyłeś, że dotyczyły raczej funkcjonowania pomysłu w Polsce niż samego konceptu, który jako przejściowe narzędzie wydaje mi się wcale nie taki zły.
>Parytet płci nie ma racji bytu. Jako tymczasowe i najprostsze narzędzie się nie sprawdzi, ponieważ- jak już tu pisałem- jedynie tuszuje problem zamiast go rozwiązywać.
Ale ma większe szanse powodzenia niż zmiana całego systemu w kierunku twojego modelu kandydatów niezależnych. No i nie byłabym taka kategoryczna, by twierdzić, że na pewno się nie sprawdzi- w końcu są kraje, w których się sprawdza i nie zaobserwowałam u nich upadku demokracji i myśli politycznej.
>Z uwagi na cel, być może jest to krok do przodu; z uwagi na zdrowie ordynacji wyborczej, ugruntowuje złe rozwiązania i czyni je akceptowalnymi dla kolejnych grup społecznych, jest to więc krok w miejscu.
Obecnie i tak znakomita większość akceptuje obecny stan ordynacji wyborczej, więc parytet na to ogólne zadowolenie i tak nie wpłynie.
>Ideologiczna otoczka natomiast, tworzy wrażenie jakoby parytet niósł w sobie "rację i sukces kobiet", co jest iluzją i definitywnie krokiem w tył.
Aj, tam- przejmujesz się otoczką?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >"Nie chce mi się", czyli po prostu nie poświęcam aż tak dużo czasu na analizę przyczyn, dlaczego natura tak to ukształtowała, a nie inaczej. Nie natura, a społeczeństwo. To można zmienić.
|
|
| | | | |  | | liliac (147340 punktów) | >Nie natura, a społeczeństwo. To można zmienić.
Ale kolega zdaje się uważać, że zmieniać nie należy, a w każdym razie nie warto.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Nie natura, a społeczeństwo. To można zmienić. >Ale kolega zdaje się uważać, że zmieniać nie należy, a w każdym razie nie warto. Bo należy do tych równiejszych
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Nie natura, a społeczeństwo. To można zmienić. Ja szukam jednak rozwiązań racjonalnych, a nie na zasadzie "wydaję mi się, że dominacja facetów we władzy jest przyczyną złej doli kobiety, więc parytet tą dolę poprawi". Założenia są nieudowodnione, a rozwiązanie jest niesprawdzone, a nawet groźne.
MAM PYTANIE:
Jakie są przykłady regulacji prawnych, które są robione pod mężczyzn ?
Chciałbym poznać konkrety, to może będzie nam łatwiej w tej dyskusji.
Coś mi się wydaje, że takie "walczące" kobiety z "parytetu" zaraz zaczną uchwalać ustawy pod kobiety, np. wprowadzające parytety w innych obszarach.
|
|
| | | | | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | >Ja szukam jednak rozwiązań racjonalnych, a nie na zasadzie "wydaję mi się, że dominacja facetów we władzy jest przyczyną złej doli kobiety, więc parytet tą dolę poprawi". Polecam książki pani Graff czy Dunin.
>Jakie są przykłady regulacji prawnych, które są robione pod mężczyzn ? Nie chodzi o teorię, a o praktykę i o pomijanie potrzeb połowy społeczeństwa.
>Chciałbym poznać konkrety, to może będzie nam łatwiej w tej dyskusji. Znów odsyłam do literatury.
>Coś mi się wydaje, że takie "walczące" kobiety z "parytetu" zaraz zaczną uchwalać ustawy pod kobiety, np. wprowadzające parytety w innych obszarach. Nie mając większości, nie zaczną.
|
|
| | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Nie mając większości, nie zaczną. A nie jest tak, że mający większość stają się pospolitością a rządzący są zawsze(!) w mniejszości?
|
|
| |  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >Dominacja mężczyzn we władzy wynika z przyczyn naturalnych nie
>i nawet nie chce mi się wnikać dlaczego. wnikaj, chętnie się czegoś nauczę
>Wg mnie władzy państwowej jest po prostu za dużo. Ludzie powinni w większym stopniu brać sami odpowiedzialność za siebie. możliwe
>>Wiesz, Szwedom się udało. >Udało się w czym ? udało się zmienić durne stereotypy
>Poczekajmy jeszcze kilkanaście lat i zobaczymy jaki udział wśród wyborców będą stanowić muzułmanie. i...
|
|
| | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >>Poczekajmy jeszcze kilkanaście lat i zobaczymy jaki udział wśród wyborców będą stanowić muzułmanie. >i...
No cóż. Czasami niektóre cywilizacje upadają. Zawsze jest jakaś przyczyna. Ty i ja pożyjemy raptem jeszcze kilkadziesiąt lat, a potem zostaną po nas dzieci, wnuki itd. Warto o nich pomyśleć.
|
|
| | | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | >No cóż. Czasami niektóre cywilizacje upadają. i w czym problem
|
|
| | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>Dominacja mężczyzn we władzy wynika z przyczyn naturalnych >nie Już nie!
>>i nawet nie chce mi się wnikać dlaczego. >wnikaj, chętnie się czegoś nauczę
Bo zeszliśmy z drzew! Przynajmniej część. Klawiatury na gałęziach "spadywują"!
>>Wg mnie władzy państwowej jest po prostu za dużo. Ludzie powinni w większym stopniu brać sami odpowiedzialność za siebie. >możliwe
Bo władza sama nie wie - oddać "się" czy się nie oddawać? Tym ludziom... Skąd to znamy?
>>>Wiesz, Szwedom się udało. >>Udało się w czym ? >udało się zmienić durne stereotypy
Szwedzi zawsze maja lepiej, nawet morze maja na południu a nie jak my - na północy!
>>Poczekajmy jeszcze kilkanaście lat i zobaczymy jaki udział wśród wyborców będą stanowić muzułmanie. >i...
ajtam muzułmanie - ważne, że wierzą w Boga! A o.Tadeusz już im przetłumaczy, który jest właściwy!
|
|
|  | | MUZGOJAD (276 punktów) | >Wiesz, Szwedom się udało. Tak, a teraz Szwecja nie istnieje. Nie wiem czy jest to wynikiem polityki prowadzonej przez kobiety, bo niewiele o tym czytałem, ale przykład "sukcesu politycznego" podałeś słaby.
|
|
| |  | 1 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Wiesz, Szwedom się udało. >Tak, a teraz Szwecja nie istnieje. Goździkowa mówiła? A jeszcze przed chwilą czuła się dobrze(Szwecja, nie Gożdzikowa). Co to się panie, nie wyrabia... Sodomia-Gomoria, panie...
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >A najlepiej to jeszcze zmutować mężczyzn, tak, żeby potrafili rodzić i gotować, a kobiety, by mogły sikać na stojąco i prowadzić samochody. Jedyne, co w twojej wypowiedzi ma sens, to niemożność rodzenia przez mężczyzn. Bo wiesz, ja na przykład umiem prowadzić samochód, a gotować nie. Sikanie na stojąco to też żadna sztuka. To co ja jestem wg Ciebie?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
|  | | MUZGOJAD (276 punktów) | >To co ja jestem wg Ciebie? Kimś bez poczucia humoru i dystansu do siebie. Odniosłem się stereotypów, użyłem satyry. Ta część mojej wypowiedzi nie jest ważna, jeśli masz ochotę jedynie na poważną lekturę i dyskusję. W takim wypadku zapraszam do przeczytania reszty mojego posta. Calutki na poważnie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >użyłem satyry. Aaa... to była satyra... Świetne, naprawdę świetne
|
|
| | |  | | MUZGOJAD (276 punktów) | Tak, satyra. Jakiś problem?
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Tak, satyra. Jakiś problem? Nie mój...
|
|
|  | 5 na 5 | Kuba K. (3909 punktów) | > ja na przykład umiem prowadzić samochód, a gotować nie. Sikanie na stojąco to też żadna sztuka. To co ja jestem wg Ciebie?Twoja wypowiedź pogłębiła mój niepokój co do własnej tożsamości  Bo czytając kolejne wypowiedzi forumowiczów oscylujące wokół problemu pozycji zajmowanej przy sikaniu, prowadzeniu samochodu, czy też gotowaniu, zacząłem powątpiewać w swoją męskość, gdyż, co następuje: - sikam zwykle na siedząco (z czystego lenistwa, bo dzięki temu nie trzeba tak często szorować podłogi w toalecie  ) - prowadzenie samochodu, szczególnie w godzinach szczytu sprawia mi raczej umiarkowaną przyjemność - umiem i lubię gotować - co więcej, w swym samczym zadufaniu uważam, że mężczyźni są często o wiele lepszymi kucharzami niż kobiety (w mojej rodzinie najlepiej gotował nieodżałowanej pamięci dziadek Bogdan) I co ja mam z tym u licha zrobić? Jestem facetem, czy nie?  PS (kilka godzin po opublikowaniu postu) Właśnie wróciłem z kolacji w dobrym lokalu. Świetne jedzenie, miła obsługa - nic dodać nic ująć. Przy regulowaniu rachunku kolega zapragnął być miły i zwrócił się do kelnerki w te słowa: "proszę podziękować kucharkom i powiedzieć im, że jedzenie było pyszne". Na co kelnerka (z nutą oburzenia w głosie): "ależ proszę pana - w naszej kuchni pracują wyłącznie mężczyźni!"
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Możesz spać spokojnie, jesteś facetem  PS. Też nie lubię godzin szczytu. Wolę jechać niż stać w korku. Nie napiszę, co sobie wtedy mamroczę pod nosem, bo sama musiałabym się zbanować
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | | Kuba K. (3909 punktów) | > Możesz spać spokojnie, jesteś facetem  Dzięki! Odetchnąłem z ulgą!
|
|
|  | 4 na 4 | sztejkat (4743 punktów) | >>(...)To co ja jestem wg Ciebie?
Kiedyś używano takiego określenia: "babo-chłop". Oczywiście w epoce błędów i wypaczeń, gdy ideały kobiecości były inne.
Niestety, co do siebie samego mam podobne wątpliwości jak Kuba K. poniżej. Jak widać także wzorce męskości uległy zmianie.
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
|  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > >A najlepiej to jeszcze zmutować mężczyzn, tak, żeby potrafili rodzić i gotować, a kobiety, by mogły sikać na stojąco i prowadzić samochody.> Jedyne, co w twojej wypowiedzi ma sens, to niemożność rodzenia przez mężczyzn.? Polski mężczyzna nie umie rodzić? Jemu się tylko nie chce! Nie chce! > Bo wiesz, ja na przykład umiem prowadzić samochód, a gotować nie.hm, brzmi nieźle, gdy założyć, że jestem negatywem tej sytuacji  ? Kilka samochodów już rozbiłem, a lazanii nie przypaliłem nigdy... > Sikanie na stojąco to też żadna sztuka.zależy jak silnie wiatr wieje.... Może i nie sztuka ale czasem wstyd.... potem  > To co ja jestem wg Ciebie?Doskonały kierowca ale... kiepska kuchareczka?
|
|
| |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Doskonały kierowca ale... kiepska kuchareczka?Kierowca dość przeciętny, żadne takie cudo, ale przypalić wodę na herbatę to naprawdę sztuka 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
1 na 1 | CHInDy (82 punktów) | Jako przeciwnik parytetu z powodów wyjaśnianych wyżej przez P. Tomasza Sztejkę (przepraszam, jeśli źle odmieniłem nazwisko): > "brak dyskryminacji" to nie "traktować równo ze względu na XXX" ale "równo bez względu na XX". ujęła mnie idea odgórnego projektowania naszego społeczeństwa według pewnych wzorców kulturowych: > Te procesy społeczne normalnie trwają (...) ale są zbyt wolne. Szkoda by było nie spróbować ich zdynamizować.[Medieval]
Wzorce te są z pewnością bardzo nowoczesne, "europejskie" i postępowe - nie zaprzeczam. Odczuwam jednak dyskomfort powodowany subtelną i wyrafinowaną próbą inżynierii społecznej, której cel jest jasny i wszystkim znany: zmiana świadomości społecznej w odniesieniu do statusu kobiety w społeczeństwie (polityce). Odbieram taką sytuację jako (lepiej bądź gorzej uzasadnioną) ingerencję w mój polityczny wybór.
Miast pchać stado w stronę idei, pozwólmy każdemu pójść swoją drogą.
|
|
 | 8 na 8 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Wzorce te są z pewnością bardzo nowoczesne, "europejskie" i postępowe - nie zaprzeczam. Odczuwam jednak dyskomfort powodowany subtelną i wyrafinowaną próbą inżynierii społecznej, której cel jest jasny i wszystkim znany: zmiana świadomości społecznej w odniesieniu do statusu kobiety w społeczeństwie (polityce). Gdyby nasi przodkowie mieli takie jak Ty podejście to kobiety dalej nie mały by prawa głosu, nie mogły by się kształcić..... W tej chwili utrzymywany jest sztucznie stan w którym połowa społeczeństwa ma ograniczony wpływ na jakość swojego życia. Nie rozumiem, chcemy żyć w nowoczesnym kraju, korzystać z osiągnięć nauki a kurczowo bronimy się przed postępem w stosunkach społecznych. A bez postępu w stosunkach społecznych nie będzie nowoczesności w innych dziedzinach.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Nie rozumiem, chcemy żyć w nowoczesnym kraju, korzystać z osiągnięć nauki a kurczowo bronimy się przed postępem w stosunkach społecznych. A bez postępu w stosunkach społecznych nie będzie nowoczesności w innych dziedzinach.
Postęp, to jest zmiana na na lepsze, a w przypadku wprowadzenia parytetu nie widzę korzyści. Tzw. "postępowcy" mają to do siebie, że chcieliby wiele zmienić bez dokładnej analizy korzyści, czyli bezmyślnie. Przy okazji można wiele rzeczy popsuć. Oczywiście można zaryzykować, a czasami nawet trzeba (np. biznesie), ale niech to każdy robi na własne ryzyko.
|
|
| |  | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Postęp, to jest zmiana na na lepsze, a w przypadku wprowadzenia parytetu nie widzę korzyści. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli
>Tzw. "postępowcy" mają to do siebie, że chcieliby wiele zmienić bez dokładnej analizy korzyści, czyli bezmyślnie. Tzw. "konserwatyści" mają to do siebie, że nie chcą niczego zmieniać i nie przekona ich żadna analiza.
|
|
| | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Tzw. "konserwatyści" mają to do siebie, że nie chcą niczego zmieniać i nie przekona ich żadna analiza. Być może brakuje tu jakiegoś rozróżnienia konserwatyzmu. Jedni rzeczywiście nie chcą nic zmieniać, gdyż się boją albo jest im dobrze. Inni chcą zmieniać, ale ostrożnie, z rozwagą i racjonalnie. To nie sztuka jest coś zmienić, ale sztuką jest coś polepszyć. Czy np. reformy Buzka coś polepszyły ? Pewnie niektóre tak, ale niektóre nie.
Ja jestem za zmianami i to bardzo dużymi, a mimo tego uważam siebie za konserwatystę. Chodzi tylko o podejście. Ja nie traktuję każdej zmiany jako coś dobrego. Po pierwsze zmiana musi coś polepszyć, a po drugie nie ma sensu zmieniać tego, co jest dobre i sprawdzone przez lata. Najgorsze jest zmienianie fundamentów.
Parytety są wg mnie zmianą nieracjonalną. Dobór naturalny (np. kandydatów do sejmu) będzie zawsze lepszy niż jakiś wymuszony, wg jakiegoś klucza.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Po pierwsze zmiana musi coś polepszyć, a po drugie nie ma sensu zmieniać tego, co jest dobre i sprawdzone przez lata Niewolnictwo sprawdzało się przez tysiąclecia, ale czy było dobre?
>Najgorsze jest zmienianie fundamentów. Wzmocnienie fundamentu też jest zmianą
>Parytety są wg mnie zmianą nieracjonalną. Dobór naturalny (np. kandydatów do sejmu) będzie zawsze lepszy niż jakiś wymuszony, wg jakiegoś klucza. Wszelkie zmiany systemu politycznego są zmianami wymuszonymi. Patrz Rzym.
|
|
| | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Niewolnictwo sprawdzało się przez tysiąclecia, ale czy było dobre? Jeśli dobrowolne, to tak (istnieją chęci działania według cudzego scenariusza). >Wszelkie zmiany systemu politycznego są zmianami wymuszonymi. A jeśli jest 'oddolna' zgoda na podległość albo 'odgórna' rezygnacja z władzy, to gdzie przymus?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Niewolnictwo sprawdzało się przez tysiąclecia, ale czy było dobre? >Jeśli dobrowolne, to tak Nie ma takiego >>Wszelkie zmiany systemu politycznego są zmianami wymuszonymi. >A jeśli jest 'oddolna' zgoda na podległość albo 'odgórna' rezygnacja z władzy, to gdzie przymus? A kiedy to ktoś dobrowolnie zrezygnował?
|
|
|  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > A bez postępu w stosunkach społecznych nie będzie nowoczesności w innych dziedzinach.
Ależ będzie! Proszę spojrzeć na "parytety" Kościoła Katolickiego! Więc, po wprowadzeniu "tych" parytetów będzie "ten" postęp... W końcu... nawet ziemia przestała być płaska...(choć co do myślenia, to chyba tam nic się nie zmieniło)
|
|
|  | 2 na 2 | CHInDy (82 punktów) | > Gdyby nasi przodkowie mieli takie jak Ty podejście to kobiety dalej nie mały by prawa głosu...Uwierz, gdyby nasi przodkowie mieli takie podejście jak ja, nie toczylibyśmy nawet tej dyskusji ponieważ równowartość kobiety w stosunku do mężczyzny jest dla mnie oczywistością. Chciałem zwrócić tylko uwagę na metodę wypierania starych schematów i zastępowania ich przygotowanym, nowym modelem. Jestem po prostu zwolennikiem swobodnej i nieskrępowanej ewolucji życia społecznego, nie zaś jego sztucznej modyfikacji. Nawet w imię szczytnych celów. Oczywiście w tym kontekście wprowadzenie parytetu płci to jedynie garść piasku na pustyni mojego nieszczęścia
|
|
| |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Chciałem zwrócić tylko uwagę na metodę wypierania starych schematów i zastępowania ich przygotowanym, nowym modelem. Jestem po prostu zwolennikiem swobodnej i nieskrępowanej ewolucji życia społecznego, nie zaś jego sztucznej modyfikacji. Nawet w imię szczytnych celów. A niby czemu czekać na zmianę 100 lat, skoro można przyspieszyć proces? To, że kobiety nie znalazły się w odpowiedniej ilości w sejmie, sejmikach, władzach powoduje, że w stosunku do reszty cywilizowanego świata się cofamy. Wyliczono, że zniesienie faktycznej ( też mentalnej) dyskryminacji kobiet pozwoliło by zwiększyć o 7% PKB. Bagatela, stać nas na to by z tego zrezygnować. Kobiety mają przeciwko sobie ;tradycję, wychowanie, kościół. Są to siły z którymi trudno walczyć. Od czegoś trzeba zacząć. Parytety sprawdziły się we wszystkich krajach w których je wprowadzono.Czy naprawdę uważasz, że Polacy są zupełnie innymi stworzeniami niż Hiszpanie, Francuzi, Szwedzi? Że nie jesteśmy w stanie nadążyć za cywilizacją? Że jesteśmy takimi dziwolągami, że sprawdzone w innych krajach wzorce u nas nie dadzą efektu? Ja nie czuję się dziwolągiem i chcę mieć, już, teraz, w Polsce, takie same prawa jak mają inne obywatelki UE. To, że mentalnie część mężczyzn nie jest w stanie temu sprostać nie jest powodem by tkwić w dziewiętnastowiecznym grajdołku.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >To, że kobiety nie znalazły się w odpowiedniej ilości w sejmie, sejmikach, władzach powoduje, że w stosunku do reszty cywilizowanego świata się cofamy. A co tu jest miernikiem postępu ? A może to reszta świata się cofa ?
>Wyliczono, że zniesienie faktycznej ( też mentalnej) dyskryminacji kobiet pozwoliło by zwiększyć o 7% PKB. He, he. Tyle już różnych nonsensów wyliczono na tym świecie, że już nic mnie nie dziwi. Z wprowadzeniem euro też miały być tylko same korzyści wg różnych wyliczeń, a wyszło jako wyszło. To Europa tkwi w grajdołku.
>Czy naprawdę uważasz, że Polacy są zupełnie innymi stworzeniami niż Hiszpanie, Francuzi, Szwedzi? Że nie jesteśmy w stanie nadążyć za cywilizacją? Akurat ja odnoszę wrażenie, że fundamenty naszej cywilizacji się walą, szczególnie w tych krajach. W kalifacie Hiszpanii, Francji, czy Szwecji lepiej kobietom raczej nie będzie. To nie jest nawet kwestia moich poglądów, tylko brutalnej matematyki. Polacy chyba nie różnią specjalnie od innych nacji europejskich, ale opóźnienie pewnych procesów może czasami wyjść nam na dobre.
>Kobiety mają przeciwko sobie ;tradycję, wychowanie, kościół. Są to siły z którymi trudno walczyć. Przeciwko sobie? Spójrz na inne "tradycje, wychowania i kościoły". Należymy do cywilizacji, która osiągnęła najwięcej. Kobiety traktowane są normalnie, czyli w wielu przypadkach w sposób uprzywilejowany. Fakt, mentalne przyzwyczajenia bywają często niekorzystne, ale są lepsze sposoby przełamywania tych mentalnych barier niż parytety.
|
|
 | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Wzorce te są z pewnością bardzo nowoczesne, "europejskie" i postępowe - nie zaprzeczam. Odczuwam jednak dyskomfort powodowany subtelną i wyrafinowaną próbą inżynierii społecznej, której cel jest jasny i wszystkim znany: zmiana świadomości społecznej w odniesieniu do statusu kobiety w społeczeństwie (polityce). Ta zmiana jest moim zdaniem sprawiedliwa
|
|
|  | | CHInDy (82 punktów) | Zwykłem uważać sprawiedliwość w skali makro za kategorię romantyczną. Interesuje mnie oddziaływanie takiej sytuacji na jednostkę. Konkretnie manipulacja wolą wyborcy poprzez akceptację obecnego stanu rzeczy przez Państwo jako stanu nie korzystnego (za dużo mężczyzn, za mało kobiet) i zmianę tego stanu na stan przez Państwo wskazany (pół na pół). Sugeruje to wyborcy, że słuszny wg. Państwa wybór to - wybór kobiety (ponieważ Państwo samo przyznało, że jest ich zbyt mało w sferach rządzących). (Zdaje sobie sprawę z koślawej formy powyższego wyjaśnienia  )
|
|
2 na 2 | spellbinder (8577 punktów) | Ostatnio coś czytałem, że ta dzisiejsza amerykańska armia to sami super kolesie. W porównaniu z poprzednimi wojnami, "iraccy" marines cierpią znacznie rzadziej na zaburzenia, PTSD się ich nie ima itd.
W artykule który czytałem nikomu się jakoś nie rzuciło w oczy, że powód takich wyników może być prosty - do Iraku nie lecieli żołnierze z łapanki.
Tak to już jest, że jeśli człowiek sam z siebie chce czegoś, dąży do tego, to prawdopodobnie ma w tym kierunku predyspozycje. Parytet z kolei sugeruje, że predyspozycje mogą być wygaszone, uaktywniają się przy objęciu stanowiska - kobiety, które chcą działać w polityce - działają. Nikt im nie broni. Odgórnie narzucona ilość miejsc przygotowanych niezależnie od zdolności danych jednostek jest po prostu głupia.
|
|
 | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Odgórnie narzucona ilość miejsc przygotowanych niezależnie od zdolności danych jednostek jest po prostu głupia. Parytet o którym dyskutujemy dotyczy list wyborczych. Więc jeszcze możesz spać spokojnie nie wyrzucą Cię by zrobić miejsce dla kobiety.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
|  | 1 na 1 | spellbinder (8577 punktów) | > Więc jeszcze możesz spać spokojnie nie wyrzucą Cię by zrobić miejsce dla kobiety.Akurat jeśli chodzi o mnie, polityka jest ostatnią rzeczą w jaką chciałbym być wmieszany
|
|
| |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) |
> Akurat jeśli chodzi o mnie, polityka jest ostatnią rzeczą w jaką chciałbym być wmieszany Nie ma ucieczki od polityki, chyba że na cmentarz...
|
|
 | 4 na 4 | Kuba K. (3909 punktów) | > Tak to już jest, że jeśli człowiek sam z siebie chce czegoś, dąży do tego, to prawdopodobnie ma w tym kierunku predyspozycje.Jak patrzę na polskich polityków i politykę, to mam niejasne wrażenie, że główną predyspozycją do bycia politykiem jest u nas brak jakichkolwiek predyspozycji do robienia czegokolwiek sensownego. Więc jak ktoś ma dwie lewe ręce, to jakoś dziwnie go ciągnie do polityki! Oczywiście, istnieją szczytne wyjątki, ale obserwując polityków którzy wyszli choćby z mojej grupy zawodowej mam wrażenie, że ta polityka niejednemu z nich życie uratowała!
|
|
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Bo mężczyźni statystycznie nadają się lepiej do polityki niż kobiety.
Ma nie być stereotypów.
Jaki z tego wniosek? Robi się parytety, żeby statystycznie było więcej kobiet w polityce, czyli żeby statystycznie się bardziej nadawały.
Krótko mówiąc parytety to sztuczny twór, który ma zastąpić rozum i naturalne odejście od dominacji mężczyzn w polityce. Zasadniczo chodzi o uzyskanie głosów feministek. Dla mnie ten pomysł jest skrajnie poroniony, na równi z ustanawianiem równej ilości miejc dla studentów różnych ras na uczelniach.
Kobiety powinny same wybić się w polityce, żeby ich było po 50%, a może i więcej. Robienie tego na siłę to robienie tego źle.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Bo mężczyźni statystycznie nadają się lepiej do polityki niż kobiety. >Jaki z tego wniosek? Robi się parytety, żeby statystycznie było więcej kobiet w polityce, czyli żeby statystycznie się bardziej nadawały. >Krótko mówiąc parytety to sztuczny twór, który ma zastąpić rozum i naturalne odejście od dominacji mężczyzn w polityce. Wyobraź sobie, że jesteś szczęśliwym posiadaczem 1,5 tony w pocie czoła zebranych jabłek. Jedziesz na giełdę, chcesz wystawić towar, ale dowiadujesz się, że mogą to robić tylko hodowcy zrzeszeni. Pragniesz się zapisać, ale słyszysz, że na razie nie ma miejsca. Przyjeżdżasz na następny dzień, kolejny, wreszcie po jakimś czasie udaje ci się dostąpić zaszczytu przyjęcia do jednego ze stowarzyszeń. Cieszysz się jak głupi, przywozisz towar, ale szef twego związku mówi, że teraz jeszcze nie czas, jeszcze masz za mały staż i że już zapisał cię w kolejce na 12 miejscu. Statystycznie, gorzej nadajesz się na sprzedawcę od starszych członków stowarzyszenia.
>Zasadniczo chodzi o uzyskanie głosów feministek. I mojego.
|
|
|  | 1 na 1 | CHInDy (82 punktów) | Przepraszam, czy naprawdę nie widzisz błędu w swoim rozumowaniu? > ...chcesz wystawić towar, ale dowiadujesz się, że mogą to robić tylko hodowcy zrzeszeni. (...) szef twego związku mówi, że teraz jeszcze nie czas,(...) już zapisał cię w kolejce na 12 miejscu. Statystycznie, gorzej nadajesz się na sprzedawcę od starszych członków stowarzyszenia.
Problem nie leży w tym, że "szef" uważa, że nie nadajesz się na 1 miejsce bo jesteś "młodym sprzedawcą" (trzymając się Twojej analogii). Problem leży u podstaw - "Wystawiać towar" powinni móc wszyscy, nawet nie zrzeszeni "hodowcy" - i problemu nie ma. Dopasuj to do realiów ordynacji wyborczej i parytetu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Chlodwig (10939 punktów) | >Przepraszam, czy naprawdę nie widzisz błędu w swoim rozumowaniu? >> ...chcesz wystawić towar, ale dowiadujesz się, że mogą to robić tylko hodowcy zrzeszeni. (...) szef twego związku mówi, że teraz jeszcze nie czas,(...) już zapisał cię w kolejce na 12 miejscu. Statystycznie, gorzej nadajesz się na sprzedawcę od starszych członków stowarzyszenia. >Problem nie leży w tym, że "szef" uważa, że nie nadajesz się na 1 miejsce bo jesteś "młodym sprzedawcą" (trzymając się Twojej analogii). Problem leży u podstaw - "Wystawiać towar" powinni móc wszyscy, nawet nie zrzeszeni "hodowcy" - i problemu nie ma. Dopasuj to do realiów ordynacji wyborczej i parytetu. Rzeczywiście, mogłem dopisać że w tym samym czasie na miejsca w pierwszej dziesiątce zapisał kilku blondynów(zakładając, że poszkodowany jest brunetem) z takim samym towarem i stażem, ale wydawało mi się, że każdy zrozumie o co mi chodzi. Za wytknięcie braku precyzji dzięki.
|
|
|  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Problem polega na tym, że my mówimy o prawie popytu i podaży, a nie zasadach rynku. Problem nie jest w możliwości wystawienia się na sprzedaż. Obecnie mamy 4 partie wchodzące do sejmu. To znaczy, że każdej z pozostałych partii jest tak trudno dostać się do sejmu, że w ogóle ich nie liczymy. Pozostaje pytanie, czy parytety to zmienią? Kiedy każdy będzie głosował tylko na znane nazwiska? Może forma wyborów, że jakieś kobiety wejdą, bo będą wysoko na liście, mimo że nikt na nie nie zagłosuje  Problem z popytem polega na tym, że dla większości naszego społeczeństwa polityk to polityk, a nie pani polityk. Podobnie jakby się uprawniło wszystkich do sprzedaży jabłek i się okaże, że od murzyna nikt nie chce kupować (a zezwolenia przecież ma). To wtedy będziemy przestawiać jego stoisko jak najbliżej drzwi? A jak dalej nikt nie będzie chciał to obniżymy dla niego podatek?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 2 na 2 | liliac (147340 punktów) | >Podobnie jakby się uprawniło wszystkich do sprzedaży jabłek i się okaże, że od murzyna nikt nie chce kupować (a zezwolenia przecież ma). To wtedy będziemy przestawiać jego stoisko jak najbliżej drzwi?
Na razie widzę sytuację nieco odmiennej natury- od murzyna może i by kupowali, ale póki co wpuszcza się go na rynek dopiero gdy ma dwa razy większy straganik, a potem i tak zazwyczaj stawia za drzewem.
|
|
| |  | 2 na 2 | Chlodwig (10939 punktów) | >Problem z popytem polega na tym, że dla większości naszego społeczeństwa polityk to polityk, a nie pani polityk. Dla społeczeństwa może i tak, ale dla kierownictwa partyjnego nie. Na resztę odpowiedziała Liliac.
|
|
| | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Cóż, raczej nie zmienię mojego sceptycznego nastawienia. Mimo to przeforsowanie parytetów jest raczej pewne, tak więc poczekamy i zobaczymy, czy to przyniesie jakieś skutki i jeśli to na jaką skalę.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
4 na 4 | Krzysztof Ratman (58 punktów) | Sądzę tak: Jeśli demokracja może być "racjonalną wartością", to jest to wystarczający powód. Dyskryminacji z uwagi na kolor włosów prawie nie ma, ze względu na wiek, znajdziemy przejawy; ze względu na płeć, istnieje ewidentnie. Silniejsza fizycznie płeć dominuje. Wyłącznie z tej przewagi, oczywiście odpowiednio przez wieki zracjonalizowanej, a raczej zmitologizowanej. Jeśli demokratyzowanie mechanizmów podejmowania decyzji zwiększa "średnią szczęśliwość" ludzką, zmiana sytuacji decyzyjnej poprzez wprowadzenie parytetów jest krokiem w dobrą stronę. A że stare walczy z nowym. Tak już jest od zawsze... Pozdrawiam!
|
|
 | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Sądzę tak: Jeśli demokracja może być "racjonalną wartością", to jest to wystarczający powód. Ale parytet tą demokrację (decyzję większości) zniekształca, nawet w zakresie list wyborczych, na które kandydaci dostają się poprzez głosowanie wewnątrzpartyjne. To, czy demokracja w ogóle jest "racjonalną wartością" to ciekawy temat na oddzielny wątek.
>Silniejsza fizycznie płeć dominuje. Ta korelacja nie wynika ze zdolności "siłowych". Nie ma na to dowodów. Nie słyszałem o przepychankach siłowych pomiędzy kobietami i mężczyznami przy wchodzeniu na listy wyborcze, przy zatrudnianiu, czy przy wejściu do tramwaju. Owszem, przy zatrudnianiu pracodawca bierze czasami pod uwagę zdolność kandydata np. do wniesienia worka ziemniaków, czy cementu, ale taka jest wolność pracodawcy. Ta wolność pracodawcy jest ważniejsza od potrzeb kandydata. Tak samo na zakupach, to ja (płacący) decyduję w jakim sklepie coś mam kupić niezależnie od tego, czy sklep prowadzi kobieta, czy mężczyzna.
>Jeśli demokratyzowanie mechanizmów podejmowania decyzji zwiększa "średnią szczęśliwość" ludzką, zmiana sytuacji decyzyjnej poprzez wprowadzenie parytetów jest krokiem w dobrą stronę. Nie widzę związku pomiędzy parytetem, a wzrostem tej "szczęśliwości". Jeżeli kobieta-wyborca bierze pod uwagę np. kompetencje i doświadczenie kandydata, to parytet zaburza dobór kandydatów - trzeba było z listy wywalić trzech dobrych prawników i zastąpić je trzema przedszkolankami, bo akurat żadne kobiety prawniczki nie zapisały się do partii w tym okręgu. Być może "szczęśliwość" wszystkich przedszkolanek w Polsce się nagle zwiększy, ale jakość tworzonego prawa nie specjalnie.
Tak na marginesie, to uważam, że w ogóle politycy i rządzący, to nie są ludzie najlepsi z najlepszych, ale oceniam ich w taki sam sposób (czyli negatywnie) bez względu na płeć.
|
|
|  | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | >Ta korelacja nie wynika ze zdolności "siłowych". Nie ma na to dowodów. Wynika z patriarchatu narzuconego siłą, przez kilka tysięcy lat wzmacnianego przez oparte na nim religie, nawiązujące do nich systemy prawne i wychowanie. Naprawdę sądzisz, że system społeczny oparty na przekonaniach sprzed czterech-pięciu tysięcy lat jest racjonalny i sprawiedliwy?
|
|
| |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Naprawdę sądzisz, że system społeczny oparty na przekonaniach sprzed czterech-pięciu tysięcy lat jest racjonalny i sprawiedliwy? Jak coś jest dobre, to nie widzę powodu, aby z tym walczyć tylko dlatego, że jest stare. Na dzień dzisiejszy nie widzę żadnych prawnych i mentalnych ograniczeń w stosunku do kobiet, a wręcz niepokoją mnie próby prawnych regulacji preferujących jakąś płeć.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Na dzień dzisiejszy nie widzę żadnych prawnych i mentalnych ograniczeń w stosunku do kobiet, a wręcz niepokoją mnie próby prawnych regulacji preferujących jakąś płeć. Bo jesteś mężczyzną i jest ci dobrze w świecie urządzonym przez mężczyzn dla mężczyzn.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | | zachaj (5239 punktów) |
>Bo jesteś mężczyzną i jest ci dobrze w świecie urządzonym przez mężczyzn dla mężczyzn. > Zmień politykę, głosuj na kobiety.
Jak wyglądałby świat urządzony przez kobiety ? Ciekawy eksperyment myślowy wyobrazić sobie coś takiego.
Ps. A może tak na prawdę jest ? Jak tak się przyjrzeć to wszystko kręci się wokół kobiet. O co faceci by rywalizowali i walczyli , dla kogo zarabialiby , dbali o siebie , dla kogo tworzyliby , grali i śpiewali , gdyby nie kobiety. Dla boga ? Ble...
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Jak wyglądałby świat urządzony przez kobiety ? Ciekawy eksperyment myślowy wyobrazić sobie coś takiego. Chyba trochę mądrzej. Nie tak dawno imć pan Komorowski powiedział, że kobiety nie mogą iść do polityki bo nie ma żłobków. Żłobków się nie buduje bo nie ma pieniędzy gdyż potrzebne są na budowę stadionów. To że zamiast stadionów można było wybudować żłobki jakoś do głowy mu nie przyszło. Jest niż demograficzny i w interesie państwa leży by dzieci rodziło się więcej. Na to, żeby dzieci rodziło się więcej potrzebne są pieniądze. Młoda rodzina nie ma pieniędzy bo musi spłacać kredyt na mieszkanie i pracować muszą oboje. Mając dziecko jedna osoba musi przestać pracować bo nie ma żłobków a prywatne są bardzo drogie. A żłobków nie ma bo trzeba budować boiska.Jak dziecko wyrośnie ze żłobka to nie ma przedszkoli . Tylko połowa dzieci ma szansę dostać się do przedszkola. Te które się nie dostaną pozostaną w domu i ktoś musi się nimi zająć. Niania czy opiekunka jest bardzo droga więc mama nie może wrócić do pracy. Jest problem z gimnazjami. Każda kobieta mająca gimnazjalistę wie jaki to jest trudny dla dziecka okres. Zamiast zlikwidować gimnazja i powrócić do poprzedniego systemu tylko się mówi o tym że trzeba.. Ale oczywiście przecież kobiety nie powinny narzekać dostały przecież becikowe i ulgę podatkową na dziecko z której w przeważającej większości nie mogą wcale lub w całości skorzystać gdyż ich zarobki są zbyt niskie. W razie biedy zabiorą im dziecko do rodzinnego domu dziecka i państwo będzie płaciło 7 tysięcy złotych opiekunom zamiast dać 1 tysiąc matce, żeby takiej biedy nie było. Pomoc społeczna działa tak, że kobieta nie może podjąć pracy jeżeli jest beneficjentem pomocy bo zarobi 400 zł a straci 600 zł z pomocy.... W biednych rodzinach nie powinno rodzić się dużo dzieci bo ich nie stać na ich utrzymanie ale skuteczne w takich przypadkach środki antykoncepcyjne są zbyt drogie i nieosiągalne dla tych kobiet. Lepiej zabrać dziecko i płacić 7 tysięcy..... Dużo jest takich pomysłów trafiających w próżnię bo panowie w sejmie nie mają pojęcia ile życie kosztuje. Kobieta w naszym ustawodawstwie jest główną odpowiedzialną za dziecko, tatuś zauważany jest dopiero gdy te wredne feministki zaczną wrzeszczeć i domagać się urlopu ojcowskiego. Więc się go urlop wprowadza nieśmiało po troszeczku. A czemu nie zrównać tych "praw i dobrodziejstw" - niech rodzice decydują które kiedy siedzi z dzieckiem... Na całym świecie są już rzecznicy praw kobiet niezależne od rządu, ustawy przeciwdziałające przemocy wobec kobiet, są instytucje pomocowe dla kobiet maltretowanych ale ponieważ 1:100 przypadków maltretowany bywa mężczyzna więc sejm z wielką troską zajął się tymi mężczyznami... Na całym świecie gwałty i przemoc ścigane są z urzędu ale nie w Polsce. W Polsce kobieta musi udać się na komisariat i złożyć wniosek o ściganie. Dochodzenia prowadzone są tak , żeby kobiecie odechciało się takie wnioski składać a sprawy wobec "braku dowodów" są umarzane. Jako wielki sukces po wielu wielu latach udało się wywalczyć kobietom że sadysta musi opuścić dom a nie kobieta z dziećmi uciekać na ulicę.... Żadna organizacja pomocowa nie namawia kobiet do zgłaszania gwałtów czy pobić bo wiedzą że w Polsce nie ma to dużego sensu gdyż to co kobieta musi przeżyć w komisariatach i sadzie jest porównywalne z samym gwałtem.. Ale mężczyźni w sejmie wiedzą lepiej jak kobiecie życie zorganizować by im żyło się wygodniej.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | I sądzisz, że parytet coś tu zmieni ? Z wieloma rozwiązaniami nawet się zgadzam, a z niektórymi nie, ale nie dlatego że jestem mężczyzną. Te wszystkie problemy dotykają wszystkich bez względu na płeć! Dlatego parytet nic tu nie zmieni.
Jednego tylko nie rozumiem: >... tatuś zauważany jest dopiero gdy te wredne feministki zaczną wrzeszczeć i domagać się urlopu ojcowskiego. Brak urlopu ojcowskiego świadczy chyba o tym, że mężczyźni mają mniej praw.
Znam wiele kobiet, które nie mogą się doczekać 60 lat, aby pójść na emeryturę. Jeżeli feministki walczące o równe prawa przeforsują równy wiek emerytalny 65 lat, to nie wiem, czy taki parytet wyszedłby kobietom na dobre.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >I sądzisz, że parytet coś tu zmieni ? Nie mam większych złudzeń, ale dobre i to na początek... O ile ktoś nie wpadnie na lepszy pomysł. >Brak urlopu ojcowskiego świadczy chyba o tym, że mężczyźni mają mniej praw. Zgadza się. Kodeks rodzinny i opiekuńczy pod pewnymi względami mężczyzn dyskryminuje. Dlatego będę się do końca życia upierać, że nieprawdą jest, jakoby niemowlęciu potrzebna była tylko matka (a jeśli, to wyłącznie do karmienia piersią). Dzieckiem równie dobrze potrafi się zająć ojciec. W pierwszej kolejności należy zmienić zapis o "urlopach wychowawczych przysługujących matkom", bo matce przysługiwać powinien wyłącznie urlop macierzyński, służący nie opiece nad dzieckiem, a odzyskaniu przez kobietę pełni zdrowia i formy po porodzie. Urlop wychowawczy jest dla rodziców, którzy nie mogą zapewnić dziecku innej opieki, nie dla matki. Tak samo w przypadku porozwodowej opieki nad dzieckiem - zbyt często sąd, nie wnikając w temat, z automatu przyznaje opiekę matce, nawet ograniczając lub wręcz odbierając ojcu prawa, co ma sens przy alkoholiku, sadyście, przestępcy, ale nie przy normalnym facecie, który tylko poróżnił się z żoną. >Znam wiele kobiet, które nie mogą się doczekać 60 lat, aby pójść na emeryturę. Ja zaś znam kobiety, które w wieku 60 lat w pełni sił fizycznych i umysłowych wypychane są na emeryturę siłą i nie potrafią się na tej emeryturze odnaleźć, nie mówiąc o tym, że ich sytuacja materialna nagle drastycznie się pogarsza. Prawo do emerytury stało się przymusem emerytury, a tak być nie powinno. Najlepszym wyjściem byłoby zrównanie wieku emerytalnego do lat 60 dla obu płci i pozostawienie ludziom wyboru, czy chcą iść na tę nieszczęsną emeryturę, czy nie. Powiem Ci, że ja bym nie poszła. Raz - nie ma kto mnie na emeryturze utrzymywać, a dwa - nie sądzę, bym za 6 lat była już tak zdziadziała, że nie nadawałabym się do pracy. W końcu nie pracuję w kamieniołomach. Wywalanie na emeryturę kobiet zdrowych, mogących pracować i mających doświadczenie po to, żeby zrobić miejscem młodym siksom, które całe lata muszą się jeszcze uczyć, by dorównać starym, jest działaniem na szkodę ludzi, firmy i państwa. Młodzi powinni się uczyć w obecności starych, a nie na własną rękę. Najlepiej to widać w moim zawodzie, gdzie doświadczenie starych i świeże pomysły młodych znakomicie się uzupełniają. No dobrze, wracajmy do parytetów... Chociaż nie jestem w pełni przekonana do parytetów, to jako rozwiązanie przejściowe i ograniczone mogłyby się sprawdzić. Na początek na tych listach wyborczych chociażby. W Lublinie każdy komitet wystawił 10 kandydatów do rady miejskiej, na jedno miejsce w radzie przypada 15 kandydatów różnej maści politycznej. Głosy się tak rozłożą, że z listy wejdzie 1, 2, góra trzech kandydatów, a z większości list żaden. I w czym tu zaszkodzą parytety? I tak ludzie wybiorą - niekoniecznie najlepszych, bo sympatie ludzie krętymi ścieżkami chodzą. Reszta odpadnie, w tym z pewnością osoby z parytetów. Ale może się zdarzyć, że w wyniku przymusu parytetowego na listę dostanie się osoba (kobieta) naprawdę dobra, która w przypadku braku parytetu byłaby zastąpiona szwagrem kolegi. Hipotetycznie mówię, rzecz jasna, bo równie dobrze mogłaby to być słabiutka koleżanka kuzynki. Spróbować można, jak się system nie sprawdzi, to się z niego zrezygnuje, to nie rewolucja, że głowy pospadają.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > Ja zaś znam kobiety, które w wieku 60 lat w pełni sił fizycznych i umysłowych wypychane są na emeryturę siłą i nie potrafią się na tej emeryturze odnaleźć, nie mówiąc o tym, że ich sytuacja materialna nagle drastycznie się pogarsza. Prawo do emerytury stało się przymusem emerytury, a tak być nie powinno. D-O-K-Ł-A-D-N-I-E  wiedza - oczywiście, ale doświadczenie! Są dziedziny gdzie wiedzę i doświadczenie trzeba zdobywać w tzw. mgnieniu oka. Choćby komputeryzacja. Ale są gdzie wiedza i doświadczenie przychodzą i latami i nie do każdego - praca z ludźmi, choćby! > Najlepszym wyjściem byłoby zrównanie wieku emerytalnego do lat 60 dla obu płci i pozostawienie ludziom wyboru, czy chcą iść na tę nieszczęsną emeryturę, czy nie.Oczywiście - bo możliwość pracy zależy od kilku czynników: chęci - na pewno, ale i wydolności fizycznej, umysłowej, nerwowej! > Powiem Ci, że ja bym nie poszła. Raz - nie ma kto mnie na emeryturze utrzymywać, a dwa - nie sądzę, bym za 6 lat była już tak zdziadziała, że nie nadawałabym się do pracy. W końcu nie pracuję w kamieniołomach. Wywalanie na emeryturę kobiet zdrowych, mogących pracować i mających doświadczenie po to, żeby zrobić miejscem młodym siksom, które całe lata muszą się jeszcze uczyć, by dorównać starym, jest działaniem na szkodę ludzi, firmy i państwa. pomińmy Państwo, pomyślmy o sobie - chcesz się skazywać na dożywocie przed tv? no chyba ze masz swoje pasje i chcesz w nich się zatracać, to ok  ! > Młodzi powinni się uczyć w obecności starych, a nie na własną rękę.Ale tu szanowna Pani pojechała ostro... toć gdyby mogli zjedli by nas bez soli! > Najlepiej to widać w moim zawodzie, gdzie doświadczenie starych i świeże pomysły młodych znakomicie się uzupełniają.U mnie młodzież odpada po kilku dniach...  ale to już inna bajka.....
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>Jak wyglądałby świat urządzony przez kobiety ? Ciekawy eksperyment myślowy wyobrazić sobie coś takiego. >Chyba trochę mądrzej. >Nie tak dawno imć pan Komorowski powiedział, że kobiety nie mogą iść do polityki bo nie ma żłobków. Żłobków się nie buduje bo nie ma pieniędzy gdyż potrzebne są na budowę stadionów. >To że zamiast stadionów można było wybudować żłobki jakoś do głowy mu nie przyszło. HA! Dokładnie: są miasta w Polsce gdzie buduje się 3 - trzy - stadiony (każdy ok 10-15 tys miejsc) - dowcip w tym, że średnia z roku to ok 800-1000 miejsc potrzebnych, bo tyle przychodzi zazwyczaj. Koszt - oczywiście w zależności kto wylicza, ale spory (35-150 mln pln) - ile za to by można wybudować własnie np. żłobków? szkół? Lub nie budować ale doposażyć? Ale żłobki nie maja przebicia...(Jaro i Zbyszek nie maja dzieci) Dowcip w tym, że jeżeli niż się utrzyma, to na te stadiony i tak nie będzie miał kto chodzić.... Bo nawet msze papieskie przy Papierzu Benku mogą nie wypalić...
|
|
| | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>HA! Dokładnie: są miasta w Polsce gdzie buduje się 3 - trzy - stadiony (każdy ok 10-15 tys miejsc) W Lublinie zaplanowano budowę jednego, na 15 tys. miejsc, w miejscu byłej cukrowni (nb. jednej z najlepszych i najnowocześniejszych w Polsce, zmodernizowanej za ciężkie pieniądze i kilka lat później zamkniętej). Najśmieszniejsze jest to, że Lublin ma kilka całkiem niezłych stadionów (piłkarskie, lekkoatletyczne, żużlowy), które po modernizacji i dobudowaniu infrastruktury w postaci np. dróg dojazdowych i parkingów w zupełności by wystarczyły. Bo na co komu stadion na 15 tys. miejsc? Dla miejscowych za dużo, a żeby organizować międzynarodowe imprezy - za mało. Koszty utrzymania stadionu będą olbrzymie, a obiekt na siebie na pewno nie zarobi, Sting co tydzień nie przyjedzie. I w końcu stadion zmieni się w kolejny Stadion Dziesięciolecia...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Bo na co komu stadion na 15 tys. miejsc? "komu" to firma która stadion buduje (modernizuje)plus urzędnicy którzy to zatwierdzają. Łapówka od projektu to ok 10%, choć "ściana wschodnia" może być tańsza... I chyba wszystko się rozjaśnia... Mianownik: kto? co? Łapownik: komu? ile?
|
|
| | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. stadion zmieni się w kolejny Stadion .. na którym będą się spotykać ludzie "Wyznania Handlowego". (co w tym złego?)
|
|
| | | | | | | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) |
>(co w tym złego?) W zasadzie nic, ale do takich spotkań wystarczy łąka.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | | | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >>(co w tym złego?) >W zasadzie nic, ale do takich spotkań wystarczy łąka. wszystkie łąki przez deweloperów wykupione, gdyby mogli - parki by na osiedla przerobili! Tragedia!
|
|
| | | | | | | | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >> .. stadion zmieni się w kolejny Stadion .. >na którym będą się spotykać ludzie "Wyznania Handlowego". >(co w tym złego?)
Nic złego, ale ich tam nie wpuszczą... Z tego co widzę. Czyli stoi to puste i?
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Kuba K. (3909 punktów) | Bardzo dobra wypowiedź i zasadniczo pozostaje mi tylko przytaknąć zawartym w niej tezom. Ale zauważam też kilka nieścisłości i fragmentów z którymi nie do końca się zgadzam. A konkretnie: > Na całym świecie są już rzecznicy praw kobiet niezależne od rządu, ustawy przeciwdziałające przemocy wobec kobiet, są instytucje pomocowe dla kobiet maltretowanych ale ponieważ 1:100 przypadków maltretowany bywa mężczyzna więc sejm z wielką troską zajął się tymi mężczyznami...Z przemocą w rodzinie jest tak, że rzeczywiście najczęściej sprawcą takowej jest mężczyzna. Ale ten wskaźnik 1:100 wydaje mi się wzięty trochę "z sufitu". Bardzo duża część przypadków przemocy w ogóle nie trafia do statystyk, więc jeśli już takowe powstają to ich wiarygodność pozostawia wiele do życzenia. A co do sprawców przemocy, to w kilka tygodni temu albo w Wyborczej, albo w Polityce przeczytałem bardzo ciekawy artykuł dotyczący przemocy w rodzinie skierowanej przeciw mężczyznom. W artykule opisywano co prawda sytuację we Francji, a nie w Polsce, ale można chyba założyć, że podobne zjawisko występuje i u nas. Okazuje się, że kobiety (często z pomocą członków swojej rodziny) maltretują facetów zarówno fizycznie jak i psychicznie, a ofiary są traktowane w najlepszym przypadku z niedowierzaniem. Na dodatek tylko nieliczni z maltretowanych facetów decydują się w obawie przed ośmieszeniem na szukanie pomocy. Najczęściej takie sprawy wychodzą na światło dzienne przypadkowo, a charakter mają czasem równie drastyczny jak te, w których sprawcą jest mężczyzna. Z polskiego podwórka pamiętam sprawę sprzed kilku lat, opisywaną w lokalnej kronice kryminalnej, w której krewka niewiasta srodze wkurzyła się na swego konkubenta w sytuacji, gdy odmówił jej zafundowania kolejnego wina marki "Patykiem pisane". Miła pani obezwładniła pana ciosem torby z zakupami, a gdy przewrócił się na trawnik, jęła skakać mu po klatce piersiowej na tyle skutecznie, że delikwent wyzionął ducha. Brzmi nieco humorystycznie, ale zapewniam , że to autentyk. Oczywiście, najczęściej ofiarą jest kobieta, ale bywają też sytuacje odwrotne. Dodam tu jeszcze pewnie nieco niepopularne stwierdzenie, na które być może zareagujesz oburzeniem, ale kobiety same często utrudniają ściganie sprawców przemocy domowej. Pogadaj sobie z jakimś policjantem lub prokuratorem, który kiedykolwiek prowadził takie sprawy. Bardzo często kobiety składają zawiadomienie o przestępstwie, po czym robią wszystko aby sprawa nie trafiła do sądu - odwołują zeznania, starają się umniejszać wagę czynu itp. Żal im się robi sprawców, czy też boją się zostać same gdy luby będzie siedział w pudle? Chyba trochę tego i trochę tego. W każdym bądź razie i dla policji i dla prokuratury to chleb powszedni i stróże prawa są nierzadko na takie ofiary mocno wkurzeni, gdy z regularnością zegarka zmuszają ich do podjęcia działań, a później utrudniają prowadzenie takowych jak tylko mogą. Potrzebna jest tu chyba spora zmiana mentalności kobiet, szczególnie tych biedniejszych, prostszych, pochodzących z nieciekawych środowisk, bo przy ich bierności i niemalże akceptacji przemocy prawo bywa bezsilne. > Na całym świecie gwałty i przemoc ścigane są z urzędu ale nie w Polsce.To akurat nie jest prawdą - w Polsce gwałt jest ścigany z urzędu, tyle, że na wniosek pokrzywdzonego. Choć masz rację, że jakość prowadzonego śledztwa (chyba nie dochodzenia, tylko właśnie śledztwa) bywa różna - w dużych miastach jest jeszcze pewnie nie najgorzej, ale w mniejszych, gdzie wszyscy się znają bywa z tym różnie. Wizyty na komisariacie i złożenia zawiadomienia o przestępstwie nie da się uniknąć, bo i skąd policja czy prokurator mieliby uzyskać wiedzę o takim przestępstwie, szczególnie, gdy rzecz cała rozgrywała się bez świadków? Trzeba niewątpliwie walczyć o to, aby takie sprawy były prowadzone przez odpowiednie osoby i w sposób jak najmniej dolegliwy dla ofiary, ale nawet w najbardziej komfortowych warunkach nie da się uniknąć traumy, stresu i nieprzyjemnych sytuacji - nie mam tu najmniejszych złudzeń. > Żadna organizacja pomocowa nie namawia kobiet do zgłaszania gwałtów czy pobić bo wiedzą że w Polsce nie ma to dużego sensu gdyż to co kobieta musi przeżyć w komisariatach i sadzie jest porównywalne z samym gwałtem...To jest chyba właśnie pole do działania dla różnej maści organizacji pomocowych - zapewnienie pomocy prawnej, psychologicznej, "patrzenie na ręce" prowadzącym takie sprawy, a nie rozkładanie rąk i obrażanie się na rzeczywistość. Nie bronię sprawców gwałtów, ale prawo karne kieruję się pewnymi zasadami takimi jak domniemanie niewinności, prawo do obrony, czy konieczność udowodnienia popełnienia przestępstwa. Gwałt i przemoc domowa są szczególnymi przestępstwami, ale nie może stać się to powodem do łamania, czy naginania powyższych zasad. Nie wiem, czy się orientujesz, że takie zarzuty jak stosowanie przemocy są w Polsce często zgłaszane jako "przygrywka" do sprawy rozwodowej, choć taka przemoc wcale nie musi mieć miejsca - po prostu cwani adwokaci podsuwają takie pomysły swoim klientkom (swoją drogą ciekawa etyka zawodowa). Wiedzą o tym i policjanci, i prokuratorzy i wreszcie sędziowie, więc nie dziw się, że wielokrotnie ostrożnie podchodzą do takich spraw i starają się je wnikliwie wyjaśniać. > Ale mężczyźni w sejmie wiedzą lepiej jak kobiecie życie zorganizować by im żyło się wygodniej.W tej sprawie mężczyźni niewiele wiedzą, więc Twój sarkazm jest jak najbardziej na miejscu. Jak zaznaczyłem na początku - zgadzam się z większością tez zawartych w Twym poście, ale uznałem za stosowne podzielić się jednak powyższymi uwagami - aprobata nie musi wszak oznaczać braku krytycyzmu  Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | Nie da się w dyskusji na forum przytaczać zawsze ścisłe dane. Jeżeli chodzi o przemoc to 98% ofiarami są kobiety a dotyczy to jedynie sprawdzonych, udowodnionych a przede wszystkim zgłoszonych przypadków. Ściganie z urzędu różni się od ścigania na wniosek. Jeżeli zastraszona ofiara wycofuje wniosek i sprawa zostaje umorzona. Natomiast przy ściganiu z urzędu sprawdza się czy nie było presji na ofiarę. Jednym słowem urząd może sam wszcząć postępowanie gdy uzyska wiadomość o maltretowanej osobie. To kolosalna różnica. Uwalnia ofiarę od strachu przed zemstą gwałciciela czy sadysty. Bardzo dużo ewidentnych zgłoszeń jest wycofywanych bo ofiara nie wytrzymuje presji sprawcy czy otoczenia a urząd się cieszy bo sprawę może zamknąć. Natomiast ofiara gwałtu musi jeszcze zostać poddana niezbyt przyjemnemu badaniu i jeżeli trafia na arogancję w urzędzie do którego zwróciła się o pomoc to najczęściej wycofuje oskarżenie i usiłuje o całej sprawie zapomnieć. Dzięki temu wiele gwałtów uchodzi zupełnie bezkarnie. Nie tak dawno czytałam o gwałcicielu który bezkarnie gwałcił kobiety ale większość kobiet nie zgłaszała tego na policji. Gwałty małżeńskie sa rzeczywiście trudne do udowodnienia. Ale zmiana podejścia do rozwodów by para nie była poddawana śledztwu na temat współżycia a mogła zawrzeć umowę rozwodową jedynie parafowaną przez sędziego uchroniłoby wiele par od takich oskarżeń. Zupełnie nie rozumiem po co państwo wnika w intymne sprawy ludzi. Utrzymywanie małżeństwa gdy jedna strona chce odejść nie ma najmniejszego sensu. Rozprawy rozwodowe powinny dotyczyć jedynie par które nie sa w stanie dojść do porozumienia w podziale mienia czy opieki nad dzieckiem. Ale to jest zupełnie inna sprawa.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Kuba K. (3909 punktów) | > Ściganie z urzędu różni się od ścigania na wniosek. Jeżeli zastraszona ofiara wycofuje wniosek i sprawa zostaje umorzona. Natomiast przy ściganiu z urzędu sprawdza się czy nie było presji na ofiarę. Jednym słowem urząd może sam wszcząć postępowanie gdy uzyska wiadomość o maltretowanej osobie. To kolosalna różnica. Uwalnia ofiarę od strachu przed zemstą gwałciciela czy sadysty.Chyba jednak nie masz racji - poniżej cytat z Kodeksu Postępowania Karnego: Cytat:Art. 12. § 1. W sprawach o przestępstwa ścigane na wniosek postępowanie z chwilą złożenia wniosku toczy się z urzędu. Organ ścigania poucza osobę uprawnioną do złożenia wniosku o przysługującym jej uprawnieniu.
§ 2. W razie złożenia wniosku o ściganie niektórych tylko sprawców obowiązek ścigania obejmuje również inne osoby, których czyny pozostają w ścisłym związku z czynem osoby wskazanej we wniosku, o czym należy uprzedzić składającego wniosek. Przepisu tego nie stosuje się do najbliższych osoby składającej wniosek.
§ 3. Wniosek może być cofnięty w postępowaniu przygotowawczym za zgodą prokuratora, a w postępowaniu sądowym za zgodą sądu - do rozpoczęcia przewodu sądowego na pierwszej rozprawie głównej, chyba że chodzi o przestępstwo określone w art. 197 Kodeksu karnego. Ponowne złożenie wniosku jest niedopuszczalne. Podkreślenie w powyższym tekście jest moje. Natomiast przywołany w par. 3 artykuł 197 KK brzmi następująco: Cytat:Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12. § 2. Jeżeli sprawca, w sposób określony w § 1, doprowadza inną osobę do poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia wspólnie z inną osobą, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.
§ 4. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1-3 działa ze szczególnym okrucieństwem, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5. Z powyższego wynika, że (jeśli dobrze interpretuję): - od chwili złożenia wniosku sprawa toczy się "z urzędu" - na wycofanie wniosku potrzebna jest zgoda prokuratora bądź sądu - w przypadku przestępstwa opisanego w art. 197 (zgwałcenie) wycofanie wniosku nie jest możliwe Nie ma więc żadnej "kolosalnej różnicy" o której piszesz - zwróć też uwagę, że w moim poście pisałem konkretnie o gwałcie - w odpowiedzi wrzuciłaś do jednego worka i gwałt i maltretowanie, a to są jednak nieco różniące się od siebie przestępstwa. > Bardzo dużo ewidentnych zgłoszeń jest wycofywanych bo ofiara nie wytrzymuje presji sprawcy czy otoczenia a urząd się cieszy bo sprawę może zamknąć.Tak, masz rację, istotnie tak bywa - ale zdarza się (chyba równie często) gdy o zastraszaniu czy presji nie ma mowy, a ofiara wycofuje wniosek z powodów wzmiankowanych przeze mnie. > Gwałty małżeńskie sa rzeczywiście trudne do udowodnienia. Ale zmiana podejścia do rozwodów by para nie była poddawana śledztwu na temat współżycia a mogła zawrzeć umowę rozwodową jedynie parafowaną przez sędziego uchroniłoby wiele par od takich oskarżeń.> Zupełnie nie rozumiem po co państwo wnika w intymne sprawy ludzi. Utrzymywanie małżeństwa gdy jedna strona chce odejść nie ma najmniejszego sensu. Rozprawy rozwodowe powinny dotyczyć jedynie par które nie sa w stanie dojść do porozumienia w podziale mienia czy opieki nad dzieckiem. Ale to jest zupełnie inna sprawa.Oskarżenia o których pisałem nie są bynajmniej wynikiem mieszania się państwa w sprawy ludzi, tylko wynikiem specyficznego cwaniactwa pewnych osób. Bo to świetnie wygląda w sądzie rodzinnym, gdy adwokat może wspomnieć, że wobec współmałżonka toczy się postępowanie w sprawie o maltretowanie. I dzieci wtedy łatwiej zachować "tylko dla siebie" i kontakty z nimi ograniczyć, a i alimenty godziwsze wyszarpać już nawet nie wspominając o podziale majątku. Obrzydliwe to jest, ale wcale nie takie rzadkie jak by się wydawało. A że ludzie nie potrafią się ze sobą dogadać? To już faktycznie temat na zupełnie nowy wątek... PS Myślę, że nieporozumienie dotyczące postępowania karnego w przypadku gwałtu, czy też maltretowania jest wynikiem mylenia dwóch różnych spraw - ścigania na wniosek i ścigania z tzw. oskarżenia prywatnego. Z tego ostatniego ściga się na przykład osoby które dopuściły się pomówienia. I nie jest to bynajmniej w świetle prawa karnego to samo, choć postrzegane jest podobnie.
|
|
| | | | | |  | | Teresa Doteresa (3 punktów) | > >Jak wyglądałby świat urządzony przez kobiety ? Ciekawy eksperyment myślowy wyobrazić sobie coś takiego.> Chyba trochę mądrzej.> Nie tak dawno imć pan Komorowski powiedział, że kobiety nie mogą iść do polityki bo nie ma żłobków. Żłobków się nie buduje bo nie ma pieniędzy gdyż potrzebne są na budowę stadionów.> To że zamiast stadionów można było wybudować żłobki jakoś do głowy mu nie przyszło.> >..> Ale mężczyźni w sejmie wiedzą lepiej jak kobiecie życie zorganizować by im żyło się wygodniej.> Zmień politykę, głosuj na kobiety.> Ale kobiety też są przeciw parytetom wolą siedziec w domu i ciągnąć męża za kieszeń.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Ale kobiety też są przeciw parytetom wolą siedziec w domu i ciągnąć męża za kieszeń.  Które kobiety? Bo nie wszystkie chyba?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Ale kobiety też są przeciw parytetom wolą siedziec w domu i ciągnąć męża za kieszeń.  Oczywiście, że są. Są też kobiety, które chcą iść na emeryturę jak najszybciej uważają, że kobiety nie nadają się do polityki.... Ale to wcale nie znaczy, że wszystkie tak myślą. Przeciwko parytetom jest też pełnomocnik rządu do spraw równego traktowania Radziszewska co stanowi ewenement na skalę światową. Jesteśmy krajem katolickim a religia ta ma wpisaną w doktrynę dyskryminację kobiet. Kobietom od dziecka wmawia się, że ich szczęście to mąż, kuchnia i dzieci. Tyle, że tych mężów potrafiących zarobić na żonę i dzieci nie jest wcale tak dużo a gdy na dodatek postanowi on wymienić dotychczasową żonę na młodszy model zaczyna się tragedia. Kościół naucza, że kobieta jest podporządkowana mężczyźnie i powinna z pokorą znosić nawet przemoc fizyczną. Dlatego głos kobiet jest pomijany i lekceważony. Męskie spojrzenie na życie jest różne od spojrzenia kobiet. Oba te spojrzenia winny być równoprawne. I nie powinno być tak, że odkłada się ważne sprawy jak żłobki, przedszkola, w imię zaspokojenia ambicji części społeczeństwa by urządzać igrzyska. Teraz to jest EURO 2012 a już słychać obietnice polityków o olimpiadzie zimowej. Ciekawa jestem czy ktoś policzy uczciwie ile te igrzyska będą nas kosztowały. Staraj się wycinać niepotrzebne cytowanie poprzedników.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Jesteśmy krajem katolickim a religia ta ma wpisaną w doktrynę dyskryminację kobiet. Pierwszy raz słyszę.
>Kobietom od dziecka wmawia się, że ich szczęście to mąż, kuchnia i dzieci. Ja swoim córkom takich rzeczy nie mówię i nigdy nie słyszałem o takiej indoktrynacji.
>Tyle, że tych mężów potrafiących zarobić na żonę i dzieci nie jest wcale tak dużo ... No cóż. Gdyby podatki były mniejsze, to mąż przynosiłby do domu więcej pieniędzy.
>Kościół naucza, że kobieta jest podporządkowana mężczyźnie i powinna z pokorą znosić nawet przemoc fizyczną. Masz jakieś konkretne przykłady takiego nauczania? A może byłaś na jakimś wiecu Palikota?
>Ciekawa jestem czy ktoś policzy uczciwie ile te igrzyska będą nas kosztowały. To fakt. EURO 2012, czy olimpiada zimowa, to może i dobre pomysły, ale większym problemem jest tu raczej stopień skorumpowania naszych elit i branży sportowej. Mam duże obawy, że ta impreza się nam nie zwróci.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Jesteśmy krajem katolickim a religia ta ma wpisaną w doktrynę dyskryminację kobiet. >Pierwszy raz słyszę.
To nie masz pojęcia o chrześcijaństwie.
>>Kobietom od dziecka wmawia się, że ich szczęście to mąż, kuchnia i dzieci. >Ja swoim córkom takich rzeczy nie mówię i nigdy nie słyszałem o takiej indoktrynacji.
Jak się nie chce, to się nie słyszy.
>>Kościół naucza, że kobieta jest podporządkowana mężczyźnie i powinna z pokorą znosić nawet przemoc fizyczną. >Masz jakieś konkretne przykłady takiego nauczania? A może byłaś na jakimś wiecu Palikota?
Alboś potwornie głupi, albo potwornie zakłamany. A i dowcip zapadłowiejskiego mędrka...
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > Oczywiście, że są. Są też kobiety, które chcą iść na emeryturę jak najszybciej uważają, że kobiety nie nadają się do polityki....A proszę sobie wyobrazić, że są i tacy mężczyźni  poważnie! > Jesteśmy krajem katolickim a religia ta ma wpisaną w doktrynę dyskryminację kobiet.> Kobietom od dziecka wmawia się, że ich szczęście to mąż, kuchnia i dzieci. Tyle, że tych mężów potrafiących zarobić na żonę i dzieci nie jest wcale tak dużo a gdy na dodatek postanowi on wymienić dotychczasową żonę na młodszy model zaczyna się tragedia.Ale - niby dlatego, w doktrynie katolickiej nie ma rozwodu. Konsekwencja, czyli niemożliwość wymiany na młodszy model. > Kościół naucza, że kobieta jest podporządkowana mężczyźnie i powinna z pokorą znosić nawet przemoc fizyczną. Dlatego głos kobiet jest pomijany i lekceważony.Bardzo delikatnie... No jest gorsza, choc zawsze mnie zastanawiał ten "rasizm Boga". Zresztą skoro Bóg jest doskonały, to skąd w ogóle idea kobiety? Ale to inna sprawa  > Męskie spojrzenie na życie jest różne od spojrzenia kobiet. Oba te spojrzenia winny być równoprawne. I nie powinno być tak, że...Alicjo! Alicjo! Wstawaj już szósta! To ja BUDZIK! Mieszkasz w Polsce! Dzień dobry! Popatrzmy - ile lat żyjemy w cywilizowanym świecie? Dwadzieścia! Jako ludzkość dopiero uczymy się siebie! > odkłada się ważne sprawy jak żłobki, przedszkola, w imię zaspokojenia ambicji części społeczeństwa by urządzać igrzyska.Ale kto zauważył że światem rządzą samce? Samiec nie potrzebuje żłobka bo ma samice, potrzebuje natomiast zabawek i rozrywek... > Teraz to jest EURO 2012 a już słychać obietnice polityków o olimpiadzie zimowej. Ciekawa jestem czy ktoś policzy uczciwie ile te igrzyska będą nas kosztowały.Nikt tego NIE CHCE wiedzieć. To są koszty... zadowolenia społecznego, oczywiście jest to "MĘSKIE zadowolenie społeczne"... Dla kobiety jest bonus: parytety i jak zawsze to powinno wystarczyć...
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy. Marek T.
|
|
| | | | | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | > A proszę sobie wyobrazić, że są i tacy mężczyźni poważnie!Tak, tylko jakoś chęci mężczyzn nikt nie podnosi by zrównać wiek emerytalny. > Ale - niby dlatego, w doktrynie katolickiej nie ma rozwodu. Konsekwencja, czyli niemożliwość wymiany na młodszy model.Ale rozwody są i jakoś to nie przeszkadza czołowym katolikom się rozwodzić (np Marcinkiewicz) > Popatrzmy - ile lat żyjemy w cywilizowanym świecie? Dwadzieścia!> Jako ludzkość dopiero uczymy się siebie!Kiedy właśnie się cofamy, a to co było dobre w tamtym okresie zostało ze względów ideologicznych zniszczone. > Ale kto zauważył że światem rządzą samce? Samiec nie potrzebuje żłobka bo ma samice, potrzebuje natomiast zabawek i rozrywek...Ale ktoś musi za to zapłacić. Likwidacja dyskryminacji kobiet pozwoliła by państwu na szybszy rozwój. > Nikt tego NIE CHCE wiedzieć. To są koszty... zadowolenia społecznego, oczywiście jest to "MĘSKIE zadowolenie społeczne"...Tak bo kobiety nie wezmą dzieci na ręce i nie staną przeciwko policji z pałkami.. > Dla kobiety jest bonus: parytety i jak zawsze to powinno wystarczyć...Już nie parytety a kwoty. nie 50 na 50 ale 35 na 65 i nie równoprawnie na listach ale w ogóle na listach. Czyli dużo gadania byle nic nie zmienić.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | AdamGr (3037 punktów) |
>Jak wyglądałby świat urządzony przez kobiety ? Ciekawy eksperyment myślowy wyobrazić sobie coś takiego.
W skali świata jest to niemożliwe, ale bywało w skali społeczeństw. Nawet dzisiaj zachowały sie stare wierzenia stawiające kobietę przynajmniej na równi przykład : kult pacha mama. Inny przykład : społeczność "amazonek", potwierdzona i to nawet na szczeblu genetycznym pochodzenia społeczności.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Bo jesteś mężczyzną i jest ci dobrze w świecie urządzonym przez mężczyzn dla mężczyzn. Za dobrze to mi nie jest, mimo że dominują mężczyźni, a nawet na kobietę "z jajami" może bym i nawet zagłosował. Rozumiem, że odnosisz wrażenie, że świat jest rządzony pod potrzeby mężczyzn ? W czym to się przejawia ? Podaj w polskim prawodawstwie przykłady praw korzystnych dla mężczyzn, a niekorzystnych dla kobiet ?
|
|
| | | |  | | AdamGr (3037 punktów) |
> Bo jesteś mężczyzną i jest ci dobrze w świecie urządzonym przez mężczyzn dla mężczyzn.To jest tylko w 50% prawda. Policzmy : 8 godzin śpi, 8 godzin spędza w świecie "mężczyzn" gdzie dzidą zdobywa mięso (zakładając że szefem polowania nie jest akurat kobieta), po czym wraca na 8 godzin do innego świata niedokończonych malowań, sprzatań w piwnicy, niedokręconych gniazdek i seriali "m jak miłość w plebanii"
|
|
| | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | >Jak coś jest dobre, to nie widzę powodu, aby z tym walczyć tylko dlatego, że jest stare. Jeszcze raz odsyłam do literatury. Naprawdę nie ma tu miejsca na streszczanie kilkunastu, czy nawet kilku książek.
|
|
| |  | | Satyr (4285 punktów) |
> Naprawdę sądzisz, że system społeczny oparty na przekonaniach sprzed czterech-pięciu tysięcy lat jest racjonalny i sprawiedliwy?Nie wiem, czy jest sprawiedliwy, ale z pewnością jest wypróbowany przez te kilka tysięcy lat ewolucji kulturowej. Prawa rzymskiego nikt nie projektował, skodyfikowano po prostu reguły, które przeżyły niejedną zawieruchę. Natomiast te Twoje nowoczesne, racjonalne i świadomie budowane projekty najczęściej ewolucja zmiatała z powierzchni ziemi, razem z ich projektantami i partycypantami. Wystarczy rzucić okiem na projekty mające źródło w lewicowym ruchu robotniczym: socjalizm, faszyzm, nazizm. Mało kto dobrze wspomina te fanaberie. To, co stare ma jedną podstawową zaletę: jest stare  Znaczy to, że wypróbowane i ewentualne zmiany powinny być drobne i ostrożne. Pozdrawiam
|
|
| | |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nie wiem, czy jest sprawiedliwy, ale z pewnością jest wypróbowany przez te kilka tysięcy lat ewolucji kulturowej.Każdy system prędzej czy później upada. Ten właśnie też upada na naszych oczach, bo świat się zmienił, a ludzie mają inne ambicje i aspiracje, niż 5000 lat temu. Zresztą ten system też nie pozostawał niezmienny, ewoluował wraz z kulturą. Założę się, o co chcesz, że gdy likwidowano resztki niewolnictwa, ówcześni Satyrowie marudzili, że po co to zmieniać, skoro się sprawdziło... > Prawa rzymskiego nikt nie projektował, skodyfikowano po prostu reguły, które przeżyły niejedną zawieruchę.I są podstawą (ale tylko podstawą) współczesnych systemów prawnych, w dodatku głównie prawa karnego, cywilne przeszło głębszą zmianę. Bo prawo rzymskie oparte było na bardzo prostych zasadach, znanych pewnie już neandertalczykom, dlatego było uniwersalne. > socjalizm, faszyzm, nazizm. Mało kto dobrze wspomina te fanaberie.Gdyby nie wypróbowano, nikt by nie wiedział, że to się nie sprawdzi. > To, co stare ma jedną podstawową zaletę: jest stare Znaczy to, że ...... jego miejsce jest w muzeum  Pozdrawiam.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Założę się, o co chcesz,
..no no ... odważne przyznaje!
>że gdy likwidowano resztki niewolnictwa, ówcześni Satyrowie marudzili, że po co to zmieniać, skoro się sprawdziło...
oczywiście - tylko dla jakiej liczby populacji się sprawdziło, i jakie owe osobniki mają znaczenie. Rewolucja, to chyba wtedy, jak jednak spora część uważa że coś się nie sprawdziło?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Chlodwig (10939 punktów) | > Założę się, o co chcesz, że gdy likwidowano resztki niewolnictwa, ówcześni Satyrowie >marudzili, że po co to zmieniać, skoro się sprawdziło...A z koleją żelazną jak było, krowy przestaną mleko dawać, kobiety rodzić... > >To, co stare ma jedną podstawową zaletę: jest stare Znaczy to, że ...> ... jego miejsce jest w muzeum  Właśnie.
|
|
| | | | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | > >Założę się, o co chcesz, że gdy likwidowano resztki niewolnictwa, ówcześni Satyrowie >marudzili, że po co to zmieniać, skoro się sprawdziło...> A z koleją żelazną jak było, krowy przestaną mleko dawać, kobiety rodzić...no ale kolej żelazna w Polsce pordzewiała już mniej jeździ, a kobietom rodzenie nie powraca... ha? Na mleku się nie znam.... > >>To, co stare ma jedną podstawową zaletę: jest stare Znaczy to, że ...> >... jego miejsce jest w muzeum  > Właśnie.A ile muzeów można mieć na metr kwadratowy? przecież my się stajemy jednym wielkim muzeum. I łazimy po nim w tych papciach, szurając i narzekając ze wyjścia jakoś nie widać choć nuda okrutna... I nawet w wc nie ma parytetu, bo kolejka dla Pań zawsze dłuższa...
|
|
| | | | | |  | | Chlodwig (10939 punktów) | > >>Założę się, o co chcesz, że gdy likwidowano resztki niewolnictwa, ówcześni Satyrowie >marudzili, że po co to zmieniać, skoro się sprawdziło...> >A z koleją żelazną jak było, krowy przestaną mleko dawać, kobiety rodzić...> no ale kolej żelazna w Polsce pordzewiała już mniej jeździ, a kobietom rodzenie nie powraca... ha? Na mleku się nie znam....> >>>To, co stare ma jedną podstawową zaletę: jest stare Znaczy to, że ...> >>... jego miejsce jest w muzeum  > >Właśnie.> A ile muzeów można mieć na metr kwadratowy? przecież my się stajemy jednym wielkim muzeum. I łazimy po nim w tych papciach, szurając i narzekając ze wyjścia jakoś nie widać choć nuda okrutna...> I nawet w wc nie ma parytetu, bo kolejka dla Pań zawsze dłuższa...Chyba całkiem głupi jestem, bo nie wiem co Autor chciał przez to powiedzieć
|
|
| | | | | | |  | | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | >Chyba całkiem głupi jestem, bo nie wiem co Autor chciał przez to powiedzieć > Ani trochę! To tylko ja szybko pisze, i czasem na skróty bardzo, bo z pracy nadaje!
|
|
| | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
>Każdy system prędzej czy później upada. Ten właśnie też upada na naszych oczach, Nie jestem tego pewien. A właściwie, to jestem pewien, że on nie upada.
>Założę się, o co chcesz, że gdy likwidowano resztki niewolnictwa, ówcześni Satyrowie marudzili, że po co to zmieniać, skoro się sprawdziło... Gdy niewolnictwo znoszono, to głównie za sprawą takich właśnie Satyrów (wojna secesyjna). Co istotne, to fakt, że zniesienie niewolnictwa nie było jakimś racjonalnym projektem. Ten system upadł pod naporem przemocy - był tak zwyrodniały, że ludzie nie byli w stanie w nim wytrzymać.
>Bo prawo rzymskie oparte było na bardzo prostych zasadach, znanych pewnie już neandertalczykom, dlatego było uniwersalne. Porażały prostotą i intuicyjnością (szczególnie paremie, do dziś kształtujące system prawa) ale były wykwitem cywilizacji łacińskiej. Żadni neandertalczycy, ani nawet wcześni Hellenowie, nie znali ich. Zakładały one coś wspaniałego, nieznanego prymitywnym, kolektywistycznym plemionom: że człowiek ma prawo kształtować swój byt na równi z innymi i bez obaw o przemoc ze strony innych, czasem na przekór oficjalnej ideologii.
To wyżej jest jednak nieco nie na temat. Ad rem: z parytetami, mimo, iż jestem raczej przeciwnikiem tego pomysłu, wiąże się pewna moja nadzieja: że po 20 latach od koryta odparte zostaną te mordy, które zwykle się tam znajdują. Mało to prawdopodobne, ale możliwe.
Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >z parytetami, mimo, iż jestem raczej przeciwnikiem tego pomysłu, wiąże się pewna moja nadzieja: że po 20 latach od koryta odparte zostaną te mordy, które zwykle się tam znajdują. Mało to prawdopodobne, ale możliwe. Wg mnie nic się nie zmieni. Prawa doboru ludzi do władzy są takie same. Jedne mordy zostaną zastąpione innymi, tyle tylko że ze szminką. Ja więcej nadziei upatruję w tym, żeby było mniej władzy, żeby było mniej obietnic i mniejsze koryto.
|
|
| | |  | 1 na 1 | sirBuk_PanBuk (6257 punktów) | Wystarczy rzucić okiem na projekty mające źródło w lewicowym ruchu robotniczym: socjalizm, faszyzm, nazizm. Mało kto dobrze wspomina te fanaberie. > To, co stare ma jedną podstawową zaletę: jest stare Znaczy to, że wypróbowane i ewentualne zmiany powinny być drobne i ostrożne.Może i "mało" ale za to dość głośno. A z głośnego "mało", może z czasem zrobić się dużo. Takie "Mało Tse.." np. ...
|
|
| | |  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Naprawdę sądzisz, że system społeczny oparty na przekonaniach sprzed czterech-pięciu tysięcy lat jest racjonalny i sprawiedliwy? >Nie wiem, czy jest sprawiedliwy, ale z pewnością jest wypróbowany przez te kilka tysięcy lat ewolucji kulturowej. Jak już mówiłem, niewolnictwo też było wypróbowane.
>Prawa rzymskiego nikt nie projektował, skodyfikowano po prostu reguły, które przeżyły niejedną zawieruchę. Naprawdę sądzisz, że przy zmianach z monarchii na republikę, z niej na cesarstwo, i przy wprowadzaniu siłą chrześcijaństwa obyło się bez rewolucyjnych zmian prawnych?
>Natomiast te Twoje nowoczesne, racjonalne i świadomie budowane projekty najczęściej ewolucja zmiatała z powierzchni ziemi, razem z ich projektantami i partycypantami. Wystarczy rzucić okiem na projekty mające źródło w lewicowym ruchu robotniczym: socjalizm, faszyzm, nazizm. Wiesz, po ruchach socjalistycznych został 8 godz dzień pracy, emerytura, ubezpieczenie zdrowotne, odszkodowania powypadkowe. Z twojej wypowiedzi sądzę, że są ci te socjalrelikty wstrętne i z nich nie korzystasz.
|
|
| | |  | 8 na 10 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nie wiem, czy jest sprawiedliwy, ale z pewnością jest wypróbowany przez te kilka tysięcy lat ewolucji kulturowej.Według takiego "rozumowania" - nie masz jak paleolit wypróbowany przez milionlecia  . > Natomiast te Twoje nowoczesne, racjonalne i świadomie budowane projekty najczęściej ewolucja zmiatała z powierzchni ziemi, razem z ich projektantami i partycypantami.Pomyśleć, że Stany Zjednoczone wciąż stoją, jak stały. Musi zagapiła się ewolucja  . > Wystarczy rzucić okiem na projekty mające źródło w lewicowym ruchu robotniczym:Równe i powszechne prawa wyborcze, prawo pracy, ubezpieczenia społeczne, edukację powszechną, opiekę zdrowotną - zebrałoby się tego trochę. > socjalizm,Zastanawiasz się choć czasem, kim byłbyś, gdyby nie socjalizm? > faszyzm, nazizm.Bez komentarza. > To, co stare ma jedną podstawową zaletę: jest stare Znaczy to, że wypróbowane i ewentualne zmiany powinny być drobne i ostrożne.Te swoje mądrości to na komputerze marki Odra wypisujesz, jak rozumiem?
|
|
| | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Równe i powszechne prawa wyborcze, prawo pracy, ubezpieczenia społeczne, edukację powszechną, opiekę zdrowotną - zebrałoby się tego trochę. Ja z tego wszystkiego chętnie bym zrezygnował w zamian za realną wolność i prawo do dysponowania chociaż 90% tego, co wypracuję. Myślisz, że bez socjalizmu ludzie nie mogliby by pracować, ubezpieczyć się, wybrać rządu, pójść do szkoły, czy do lekarza za własne pieniądze? Tylko nie mów o biednych, bo ich akurat w socjalizmie zawsze przybywa, tzn. wszyscy w jakimś stopniu biednieją i biorą z socjalu ile tylko się da. Każdy socjalizm, nieważne czy marksistowski, trockistowski, narodowy, czy faszystowski zawsze ogranicza postęp. Gdyż zabiera ludziom wolność, a wolność daje dużo więcej korzyści niż łaska państwa.
>nie masz jak paleolit wypróbowany przez milionlecia Jak sięgnąć do historii ludzkości, do rozwój ludzkości zawsze dostawał kopa do przodu, gdy przybywało wolności jednostce. Zniesienie feudalizmów, uwłaszczanie, ochrona własności prywatnej itp. Miarą postępu jest poziom życia, jaki człowiek może sobie zapewnić własną pracą. W socjalizmie zjadamy własny ogon. Jak dodamy do tego demokrację (czyli wolność decydowania o cudzych pieniądzach), to dostaniemy permanentny deficyt budżetowy, aby poszczególne partie mogły się dalej licytować na obietnice.
Z drugiej strony, cywilizacja musi przetrwać biologicznie. Muszą się rodzić dzieci, a tu zasady są niezmienne od wieków.
Trochę odszedłem od tematu.
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Równe i powszechne prawa wyborcze, prawo pracy, ubezpieczenia społeczne, edukację powszechną, opiekę zdrowotną - zebrałoby się tego trochę. >Ja z tego wszystkiego chętnie bym zrezygnował w zamian za realną wolność i prawo do dysponowania chociaż 90% tego, co wypracuję. Nie widzę problemu. Otwórz Googlową mapę, wybierz sobie jakąś bezludną wysepkę i żyj tylko z tego co wypracujesz, bo tylko wtedy będzie to możliwe.
>Myślisz, że bez socjalizmu ludzie nie mogliby by pracować, ubezpieczyć się, wybrać rządu, pójść do szkoły, czy do lekarza za własne pieniądze? Zanim coś palniesz spytaj ile kosztują procedury medyczne
>Tylko nie mów o biednych, bo ich akurat w socjalizmie zawsze przybywa, tzn. wszyscy w jakimś stopniu biednieją i biorą z socjalu ile tylko się da. >Każdy socjalizm, nieważne czy marksistowski, trockistowski, narodowy, czy faszystowski zawsze ogranicza postęp. Gdyż zabiera ludziom wolność, a wolność daje dużo więcej korzyści niż łaska państwa. Ty sobie Germinal poczytaj
>Jak sięgnąć do historii ludzkości, do rozwój ludzkości zawsze dostawał kopa do przodu, gdy przybywało wolności jednostce. Zniesienie feudalizmów, uwłaszczanie, ochrona własności prywatnej itp. A jak ma się uwłaszczenie do ochrony własności prywatnej?
|
|
| | | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Zanim coś palniesz spytaj ile kosztują procedury medyczne Zawsze kosztują tyle samo, tzn. tyle ile trzeba zapłacić lekarzom, naukowcom medycznym, producentom sprzętu medycznego itp. W socjalizmie dochodzi do tego jeszcze koszt urzędników, administracji i powszechnego marnotrawstwa.
>A jak ma się uwłaszczenie do ochrony własności prywatnej? No, uwłaszczanie to nadawanie własności prywatnej, np. chłopom, jak przy konstytucji 3-maja, która znosiła demokrację.
|
|
| | | | | | |  | 5 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Zanim coś palniesz spytaj ile kosztują procedury medyczne> Zawsze kosztują tyle samo, tzn. tyle ile trzeba zapłacić lekarzom, naukowcom medycznym, producentom sprzętu medycznego itp.> W socjalizmie dochodzi do tego jeszcze koszt urzędników, administracji i powszechnego marnotrawstwa.Bez "socjalizmu", z którego udogodnień korzystają za pół darmo także lekarze, naukowcy medyczni, producenci sprzętu medycznego itp., każdemu z wymienionych trzeba byłoby zapłacić o wiele więcej - np. płacąc lekarzowi musiałbyś w cenę wliczyć koszta prywatnej edukacji jego i jego dzieci. Ćwiczenie wyobraźni pt. "Jak działałaby opieka zdrowotna bez urzędników i administracji" pozostawię Ci już na pracę domową  . > >A jak ma się uwłaszczenie do ochrony własności prywatnej?> No, uwłaszczanie to nadawanie własności prywatnej, np. chłopom, jak przy konstytucji 3-maja, która znosiła demokrację.Nie pomyliło Ci się coś aby, chłopie? Czytałeś Ty kiedy Konstytucję 3 maja?
|
|
| | | | | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | > Bez "socjalizmu", z którego udogodnień korzystają za pół darmo także lekarze, ... itp., każdemu z wymienionych trzeba byłoby zapłacić o wiele więcej - np. płacąc lekarzowi musiałbyś w cenę wliczyć koszta prywatnej edukacji jego i jego dzieci.Nic nie jest za darmo, czy półdarmo, gdyż nikt nie pracuje za darmo. Za wszystko ktoś musi zapłacić. Za darmo mamy tylko deszcz, słońce i powietrze. Jak kogoś nie stać na edukację, to weźmie kredyt. Jak się będzie dobrze uczył, to spłaci bez problemu. Przy niskich podatkach i ciągle obracającym się pieniądzu, nie będzie problemu z pracą. > Ćwiczenie wyobraźni pt. "Jak działałaby opieka zdrowotna bez urzędników i administracji" ?Normalnie. Rejestrujesz się przez internet, płacisz np. sms-em, a kasa idzie automatem z ubezpieczenia albo coś tam dopłacasz. Lekarz raz w roku dzwoni do ciebie w sprawie badań (w końcu jemu też zależy). Dzisiaj w ten sposób dzwoni do mnie co roku agent ubezpieczeniowy od samochodu, czy weterynarz od pieska. Wszystko jakoś się kręci bez urzędników. Pomoc społeczna byłaby tylko dla ludzi niezdolnych do pracy, a tych jest naprawdę bardzo mało. > Nie pomyliło Ci się coś aby, chłopie? Czytałeś Ty kiedy Konstytucję 3 maja?  Tak, czytałem i radzę przeczytać IV i VII. W VI elementy demokracji odnoszą się tylko do izby poselskiej, ale są dość ograniczone. Król trzyma władzę.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Kuba K. (3909 punktów) | >Jak kogoś nie stać na edukację, to weźmie kredyt. Jak się będzie dobrze uczył, to spłaci bez problemu. Przy niskich podatkach i ciągle obracającym się pieniądzu, nie będzie problemu z pracą.
Strasznie naiwne myślenie - zastanowiłeś się jak bank zabezpieczy taką wierzytelność? Chyba będziesz musiał zastawić własne narządy, bo na początku drogi życiowej raczej nie będziesz posiadał majątku który mógłby być zabezpieczeniem spłaty takiego kredytu. A bardzo wątpię, żeby banki rzuciły się hurmem na udzielanie kredytów gołodupcom, którzy li tylko będą deklarować chęć zdobycia wiedzy.
>>Ćwiczenie wyobraźni pt. "Jak działałaby opieka zdrowotna bez urzędników i administracji" ? >Normalnie. Rejestrujesz się przez internet, płacisz np. sms-em, a kasa idzie automatem z ubezpieczenia albo coś tam dopłacasz. Lekarz raz w roku dzwoni do ciebie w sprawie badań (w końcu jemu też zależy). Dzisiaj w ten sposób dzwoni do mnie co roku agent ubezpieczeniowy od samochodu, czy weterynarz od pieska. Wszystko jakoś się kręci bez urzędników.
Jak wyżej - myślenie w miarę poprawne, tyle, że w przypadku podstawowej opieki medycznej - leczenia kataru, podstawowej profilaktyki, popularnych chorób przewlekłych itp. Zabawa się skończy, gdy będziesz wymagał specjalistyki z najwyższej półki - przeszczepu, leczenia nowotworu, czy wreszcie pobytu w oddziale intensywnej terapii. Prywatny biznes szerokim łukiem omija te obszary, bo na nich zarobić jest strasznie trudno, albo jest to w ogóle niemożliwe. W Polsce szerokie rzesze naiwnych ludzi wykupują prywatne ubezpieczenia nie będące najczęściej niczym innym niż płatną przepustką do świadczeń, które i tak są dostępne za darmo, tyle, że może w nieco brzydszym opakowaniu (+ strata większej ilości czasu). Ale niech tylko stanie się Tobie coś poważnego, czy w czasie pobytu w prywatnej lecznicy dojdzie do jakichś powikłań - zaraz Cię przeflancują do państwowego szpitala, bo nikomu nie będzie się opłacało Ciebie leczyć.
>Pomoc społeczna byłaby tylko dla ludzi niezdolnych do pracy, a tych jest naprawdę bardzo mało.
Nie wiem co to znaczy "bardzo mało". I myślę, że to raczej pobożne życzenie, a nie opisanie rzeczywistości. A tak na marginesie - co byś zrobił z tymi którzy wylądowali na marginesie społeczeństwa? Wystrzeliłbyś ich na księżyc?
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Nic nie jest za darmo, czy półdarmo, gdyż nikt nie pracuje za darmo.Tak Ci się tylko zdaje, prawnuku pańszczyźnianych, który nigdy nie zadałeś sobie trudu zastanowienia się nad tym, skąd wzięło się to, co Cię otacza. Pewnie Ci za ten trud nie płacili...  > Za wszystko ktoś musi zapłacić.Historyczna ignorancja, chwała Bogu, darmowo jest dostępna  . > Za darmo mamy tylko deszcz, słońce i powietrze.O klimatycznych opłatach nie słyszał?  > Jak kogoś nie stać na edukację, to weźmie kredyt.Już to widzę  . > Jak się będzie dobrze uczył, to spłaci bez problemu.Już to widzę  . > Przy niskich podatkach i ciągle obracającym się pieniądzu, nie będzie problemu z pracą.Już to widzę  . > Rejestrujesz się przez internet, płacisz np. sms-em, a kasa idzie automatem z ubezpieczenia albo coś tam dopłacasz.Nie uświadamiasz sobie, że internetu/smsów jeszcze całkiem niedawno nie było? A jednak w lokalnej przychodni zaszczepiono Cię w niemowlęctwie na różne tam polio i gruźlice, dzięki czemu dziś jesteś wśród żywych? Nie zastanawiasz się, skąd wzięły się lokalne przychodnie? > Lekarz raz w roku dzwoni do ciebie w sprawie badań (w końcu jemu też zależy).A jak Tobie będzie zależeć permanentnie, co kilka godzin, przez 50 lat? Jakim cudem zdołasz zarobić na opiekę zdrowotną chorując np. na pęcherzycę? > Dzisiaj w ten sposób dzwoni do mnie co roku agent ubezpieczeniowy od samochodu, czy weterynarz od pieska.Samochody i pieski łatwo przychodzą i odchodzą. W sprawie Twego (ewentualnego) dziecka z pediatrą też raz do roku sobie smsy puszczacie? > Wszystko jakoś się kręci bez urzędników.Prawie jak za Augusta III  . > >Nie pomyliło Ci się coś aby, chłopie? Czytałeś Ty kiedy Konstytucję 3 maja?  > Tak, czytałemI co w niej wyczytałeś na temat uwłaszczenia chłopów?      (ROLLING ON THE FLOOR LAUGHING AND KICKING) > i radzę przeczytać IV i VII. W VI elementy demokracji odnoszą się tylko do izby poselskiej, ale są dość ograniczone. Król trzyma władzę.Ignorancie obłąkany - w I RP żadnej demokracji nie było nigdy. Tzw. "demokracja szlachecka" była (teoretycznie) udziałem jakichś góra 4 % populacji. Teoretycznie. W praktyce rządziły dwory magnackie. DO SZKOŁY!!!
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | >>Zanim coś palniesz spytaj ile kosztują procedury medyczne >Zawsze kosztują tyle samo, tzn. tyle ile trzeba zapłacić lekarzom, naukowcom medycznym, producentom sprzętu medycznego itp. >W socjalizmie dochodzi do tego jeszcze koszt urzędników, administracji i powszechnego marnotrawstwa. >>A jak ma się uwłaszczenie do ochrony własności prywatnej? >No, uwłaszczanie to nadawanie własności prywatnej, np. chłopom, jak przy konstytucji 3-maja, która znosiła demokrację. Weź ty najpierw sobie trochę poczytaj zanim zaczniesz bredzić, i nie mówię o świerszczykach.
|
|
| | | | |  | 6 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Równe i powszechne prawa wyborcze, prawo pracy, ubezpieczenia społeczne, edukację powszechną, opiekę zdrowotną - zebrałoby się tego trochę.> Ja z tego wszystkiego chętnie bym zrezygnował w zamian za realną wolność i prawo do dysponowania chociaż 90% tego, co wypracuję.A jak byś ochronił swoją "realną wolność" i prawo do dysponowania chociaż 90% tego, co wypracujesz przed naciskiem ekonomicznie silniejszych? > Myślisz, że bez socjalizmu ludzie nie mogliby by pracować, ubezpieczyć się, wybrać rządu, pójść do szkoły, czy do lekarza za własne pieniądze?Zdaje Ci się, że tylko państwo czyha na Twoje wolności i zasoby? O, sancta simplicistas!  > Tylko nie mów o biednych, bo ich akurat w socjalizmie zawsze przybywa, tzn. wszyscy w jakimś stopniu biednieją i biorą z socjalu ile tylko się da.Jasne - Skandynawowie, niebożęta, właśnie ostatnie źdźbła trawy dojadają. > Każdy socjalizm, nieważne czy marksistowski, trockistowski, narodowy, czy faszystowski zawsze ogranicza postęp.Jak wyżej. > Gdyż zabiera ludziom wolność, a wolność daje dużo więcej korzyści niż łaska państwa.Na państwo - o ile demokratyczne - masz wpływ, a wielką własność prywatną możesz wiesz gdzie pocałować. > Jak sięgnąć do historii ludzkości, do rozwój ludzkości zawsze dostawał kopa do przodu, gdy przybywało wolności jednostce.Najbardziej "wolny" był paleolityczny łowca-zbieracz na wygnaniu. Rozwój cywilizacji polegał właśnie na tym, że ze swych wolności mniej lub bardziej dobrowolnie rezygnował na rzecz - jakkolwiek rozumianej - władzy, bez której nie do pomyślenia jest trwalsza społeczna organizacja, bez której z kolei nie do pomyślenia są jakiekolwiek większe przedsięwzięcia, że o bezpieczeństwie osobistym nie wspomnę. Thomas Hobbes się kłania. > Zniesienie feudalizmów, uwłaszczanie, ochrona własności prywatnej itp.To zjawiska, jakie właśnie państwu zawdzięczasz. > Miarą postępu jest poziom życia, jaki człowiek może sobie zapewnić własną pracą.Własną pracą nie zapewnisz sobie nawet gaci, bo nie potrafisz sporządzić materiału z jakiego są wykonane. Gacie, prąd w komputerze i niemal wszystko, co Cię otacza, zawdzięczasz społecznemu podziałowi pracy, który bez zarządzania istnieć nie może. W ostateczności do wyboru są dwa rodzaje zarządcy: państwowy i prywatny. Państwowego nie lubisz, tedy o prywatnym: zarządca musi dysponować możliwościami skutecznego zarządzania (inaczej z automatu przestanie być zarządcą) tj. siłą (fizyczną, ekonomiczną, ideologiczną). Im większy zarządzany system, tym i ta siła musi być z konieczności większa. Można sobie wyobrazić prywatnego zarządcę potężnego na tyle, że dałby radę zarządzać systemem na skalę państwa. Ale nie chciałbym się pod takim zarządem znaleźć. > W socjalizmie zjadamy własny ogon.Martwicie się, że nie będziecie mieli na czym huśtać się po gałęziach?  > Jak dodamy do tego demokrację (czyli wolność decydowania o cudzych pieniądzach),Odejmijcie, nie krępujcie się  . > to dostaniemy permanentny deficyt budżetowy,Wszystko żyje na kredyt - druga zasada termodynamiki. Spox. > >aby poszczególne partie mogły się dalej licytować na obietnice.Do wyboru masz jedno z dwojga i tylko z dwojga: -obietnice różnych partii -obietnice jednej Partii (jak Partia odpowiednio mocno się czuje, stać ją nawet na luksus przeniesienia Spełnienia Obietnic w Zaświaty - i ani piśniesz  ). > Z drugiej strony, cywilizacja musi przetrwać biologicznie.Cywilizacji być nie musi. > Muszą się rodzić dzieci, a tu zasady są niezmienne od wieków.Ludzi też być nie musi. Miliony lat ich nie było a słonko wschodziło, deszczyk padał, brontozaury taplały się w błocku i ani trochę brakiem homo sapiens zmartwione nie były  . > Trochę odszedłem od tematu.Trochę  .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Chlodwig (10939 punktów) | Daj spokój, tak samo dobrze możesz mówić do słupa. Albo nie, słup nie pieprzy głupot
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > .. Stany Zjednoczone wciąż stoją, jak stały.Muszą przecie jakoś uzasadnić swe stanie w stanach. Od kilkuset lat trudzą się uzasadnianiem 'prawa' dżungli. Jakież karkołomne 'filozofie' dorobili (i dorabiają) do bezprawia - by już o tym, co znaczy "dobry Indianin" nie wspomnieć - istny pępek świata bez rozumnego 'korzenia'. Pozostaje zatęsknić kiedy staną się dojrzalsze, bo dziś poczucie siły im na to nie pozwala. > Musi zagapiła się ewolucja .Ta akurat nigdy się nie gapi, bo zawsze musi  .
|
|
| | | | |  | 2 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > > .. Stany Zjednoczone wciąż stoją, jak stały.> Muszą przecie jakoś uzasadnić swe stanie w stanach. Od kilkuset lat trudzą się uzasadnianiem 'prawa' dżungli. Jakież karkołomne 'filozofie' dorobili (i dorabiają) do bezprawia - by już o tym, co znaczy "dobry Indianin" nie wspomnieć - istny pępek świata bez rozumnego 'korzenia'.Jakby nie bardzo na temat. Satyr twierdził, że ewolucja (cokolwiek on pod tym słowem rozumiał) zmiata "nowoczesne, racjonalne i świadomie budowane projekty". Otóż trudno przeczyć, że właśnie takim projektem był ustrój polityczny Stanów Zjednoczonych trwający do dziś w dobrym zdrowiu. Całkiem inną rzeczą jest, że ustrój ten projektowano wyłącznie dla tych, których wówczas za godnych miana rozumnych podmiotów uważano tj. białych mężczyzn (nie pomnę już czy wszystkich czy tylko tych mogących wykazać się odpowiednim stanem majątkowym). Krzywdy tych, których poza system wyrzucano, omawiać owszem warto - ale przy osobnej okazji. > Pozostaje zatęsknić kiedy staną się dojrzalsze, bo dziś poczucie siły im na to nie pozwala.Temat-rzeka. > > Musi zagapiła się ewolucja .> Ta akurat nigdy się nie gapi, bo zawsze musi .Satyra trzeba by spytać co Poeta miał na myśli  .
|
|
| | | |  | | Satyr (4285 punktów) |
> Według takiego "rozumowania" - nie masz jak paleolit wypróbowany przez milionlecia .Moje "rozumowanie" przynajmniej odróżnia progres przez ewolucję od zmian decyzją jakiegoś oszołoma od inżynierii społecznej. To niesamowite, że po Popperze ludzie jeszcze wierzą, że przyjdzie jakaś grupa zarządzająca i im zrobi raj na ziemi... > Pomyśleć, że Stany Zjednoczone wciąż stoją, jak stały. Musi zagapiła się ewolucja .Do 1913 był tam kapitalizm. W nieco ponad 100 lat kapitalizm stworzył tam najbogatsze państwo świata niemal od gołej ziemi, od zera. Dziś, po kolejnych 100 latach oszołomstwa lewicowego to państwo stoi na krawędzi bankructwa. Powód jest prosty: odebrano ludziom władzę nad owocami ich pracy i oddano ją urzędnikom. > Równe i powszechne prawa wyborcze, prawo pracy, ubezpieczenia społeczne, edukację powszechną, opiekę zdrowotną - zebrałoby się tego trochę....i inne pomysły prowadzące ludzi do ubezwłasnowolnienia a państwa do bankructwa. Wybacz, ale tylko wariat może być zwolennikiem systemu, gdzie 20-letnich oprychów w zawodówkach pod przymusem naucza się "Sonetów krymskich", a ludzi zmusza do oddawania przez 40 lat po 500-900 zł co miesiąc, by przez kolejne 4-10 lat otrzymywali (może) emeryturę w wysokości 1000-1400 zł. > Zastanawiasz się choć czasem, kim byłbyś, gdyby nie socjalizm?Byłbym bardziej wolny i dużo bogatszy. Wystarczy porównać przeciętnego Polaka z przeciętnym Brytyjczykiem. Taka już dola "Kapitału" Marksa - kapitał poszedł na zachód, a Marks na wschód. > Bez komentarza.No właśnie. Nie komentuj, tylko poczytaj o ruchach, jakich członkami byli "ojcowie założyciele" faszyzmu Włoskiego. Była kiedyś stronka "Redwatch" (nie wiem czy jeszcze wisi w sieci) - kiedyś się tam naziole bulwersowali, że czerwoni socjaliści przywłaszczyli sobie święto pracy  To fakty, nie da się przed nimi uciec. > Te swoje mądrości to na komputerze marki Odra wypisujesz, jak rozumiem?  Niewiele brakowało, a byłbym do tego zmuszony, jeśliby w porę czerwonych nie przepędzono. Jak rozumiem Twój "intel pentium" spod rąk Kim Dzong Świra wyszedł?  Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 2 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Moje "rozumowanie" przynajmniej odróżnia progres przez ewolucję od zmian decyzją jakiegoś oszołoma od inżynierii społecznej.Znasz jakąkolwiek zmianę społeczną, która nie byłaby wynikiem czyjejś (mniejsza o to na ile świadomej) decyzji?  Oświeć mnie prostego  . > To niesamowite, że po Popperze ludzie jeszcze wierzą, że przyjdzie jakaś grupa zarządzająca i im zrobi raj na ziemi...Nie trzeba było aż Poppera, bo i przed nim i po nim wiedziano, że nie chodzi o to, by czynić Wielkie Nadprzyrodzone Dobro, lecz o to, by ograniczać zwykłe szare zło. A także i nie wiedziano. Kto chce - wie. Kto nie - jego rzecz; niestety - czasem i postronnych dotykająca. > >Pomyśleć, że Stany Zjednoczone wciąż stoją, jak stały. Musi zagapiła się ewolucja .> Do 1913 był tam kapitalizm.A Stany funkcjonowały na marginesie Wielkiego Świata. Dopiero wojna światowa im Perspektywy otworzyła. > W nieco ponad 100 lat kapitalizm stworzył tam najbogatsze państwo świata niemal od gołej ziemi, od zera.Wiesz coś o tym, jakim kosztem, czy mam Ci listę lektur przedłożyć?  > Dziś, po kolejnych 100 latach oszołomstwa lewicowego to państwo stoi na krawędzi bankructwa.Tak się śmiesznie składa, że gdy "lewicowy"-mniej-więcej prezydent Clinton urząd opuszczał, Stany nadwyżką budżetową dysponowały. Niemal nie sposób uwierzyć, że takie cóś w ogóle jest możliwe po doświadczeniu prezydentury dablju Busha - nieodrodnego Dziecięcia Wielkiego Kapitału. > Powód jest prosty: odebrano ludziom władzę nad owocami ich pracy i oddano ją urzędnikom.Naprawdę "myślisz", że to tylko Złe Państwo chce Ci owoce pracy odebrać, a innych takich Paskudników już nie ma? Na głowie kwietny masz wianek, w ręku - zielony badylek?  > >Równe i powszechne prawa wyborcze, prawo pracy, ubezpieczenia społeczne, edukację powszechną, opiekę zdrowotną - zebrałoby się tego trochę.> ...i inne pomysły prowadzące ludzi do ubezwłasnowolnienia a państwa do bankructwa.Bez tych wynalazków wolność kwitła i dobrobyt?    > Wybacz, ale tylko wariat może być zwolennikiem systemu, gdzie 20-letnich oprychów w zawodówkach pod przymusem naucza się "Sonetów krymskich",A tak się robi?  > a ludzi zmusza do oddawania przez 40 lat po 500-900 zł co miesiąc, by przez kolejne 4-10 lat otrzymywali (może) emeryturę w wysokości 1000-1400 zł.Miejsca na żebry pod kościołem nie brakuje przecie  . Faktycznie - po chuj komu te społeczne ubezpieczenia? Bóg w zaświatach wszystko wszak wynagrodzi  . > >Zastanawiasz się choć czasem, kim byłbyś, gdyby nie socjalizm?> Byłbym bardziej wolny i dużo bogatszy.Śnij dalej. > Wystarczy porównać przeciętnego Polaka z przeciętnym Brytyjczykiem. Taka już dola "Kapitału" Marksa - kapitał poszedł na zachód, a Marks na wschód.Nawet ja - wagarowicz zawołany - już w 6 klasie podstawówki oberwałem wiedzą o tym, że w XVI wieku Europa podzieliła się wzdłuż (mniej-więcej) linii Łaby na dwa zupełnie odmienne systemy ekonomiczne. Nie byłbyś Brytyjczykiem - kmiocie. > No właśnie. Nie komentuj, tylko poczytaj o ruchach, jakich członkami byli "ojcowie założyciele" faszyzmu Włoskiego. Była kiedyś stronka "Redwatch" (nie wiem czy jeszcze wisi w sieci) - kiedyś się tam naziole bulwersowali, że czerwoni socjaliści przywłaszczyli sobie święto pracy To fakty, nie da się przed nimi uciec.Każdy, ale to każdy, projekt ustrojowy - z watykańskim obłędem włącznie - w XX wieku musiał uwzględniać w swych kalkulacjach istnienie mas robotniczych, o zgrozo! - czytać umiejących. I się tym masom obłudnie podlizywać. > >Te swoje mądrości to na komputerze marki Odra wypisujesz, jak rozumiem?  > Niewiele brakowało, a byłbym do tego zmuszony, jeśliby w porę czerwonych nie przepędzono. Jak rozumiem Twój "intel pentium" spod rąk Kim Dzong Świra wyszedł?  A to, to na jaki temat było?  Bo odpowiedzi na mój zarzut dopatrzeć się ni w ząb nie mogę...  . > PozdrawiamPozdrawiam również.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | > nowoczesne, racjonalne i świadomie budowane projekty najczęściej ewolucja zmiatała z powierzchni ziemi, razem z ich projektantami i partycypantami. Wystarczy rzucić okiem na projekty mające źródło w lewicowym ruchu robotniczym: socjalizm, faszyzm, nazizm. Mało kto dobrze wspomina te fanaberie.
Po pierwsze kwestionuję owo "źródło w lewicowym ruchu robotniczym": źródeł było wiele, w tym i chrześcijańskie i buddyjskie i utopijne. Lewicowy ruch robotniczy wspierał się na teoretykach-ideologach zupełnie nierobotniczych. Co do wspominania ich, to do dziś bywają to wspomnienia pozytywne. Nie mówię o leninizmie, stalinizmie, kastryzmie, realnym socjalizmie itp, bo to zwyczajne dyktatury, rzeczywiście zbrodnicze. Platon miał szczęście, ze jego idea państwa nie została nigdy zrealizowana.
Po drugie, jak wynika z pierwszego, socjalizm ma zbyt złożoną historię i strukturę, żeby łączyć go jednym tchem z faszyzmem, nazizmem (i dyktaturą proletariatu, w której ów "proletariat" nie miał nic do gadania).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Lewicowy ruch robotniczy wspierał się na teoretykach-ideologach zupełnie nierobotniczych. A gdyby się wspierał na teoretykach-ideologach robotniczych to byłoby lepiej ? Generalnie system, który zakłada jedno wielkie wspólne koryto dla wszystkich jest systemem złym. Nie ma idealnych rozwiązań, ale najefektywniejsze są systemy, gdzie stawia się wolność do rozwoju i pomnażania kapitału dzięki własnej pracy.
|
|
| | | | |  | | Almentyna (417 punktów) | > >Lewicowy ruch robotniczy wspierał się na teoretykach-ideologach zupełnie nierobotniczych.> A gdyby się wspierał na teoretykach-ideologach robotniczych to byłoby lepiej ?No cóż, temat na osobny wątek, ale odpowiem tak: byłoby lepiej, przynajmniej tacy teoretycy wiedzieliby do kogo adresują swoje teorie. > Generalnie system, który zakłada jedno wielkie wspólne koryto dla wszystkich jest systemem złym."System" czyli idea socjalizmu? Idea powstawała przed zaistnieniem "systemu", a o wspólnym korycie nie było mowy. Co więcej ono nigdy nie przeobraziło się w rzeczywistość. > Nie ma idealnych rozwiązań, ale najefektywniejsze są systemy, gdzie stawia się wolność do rozwoju i pomnażania kapitału dzięki własnej pracy.Szczególnie wielki kapitał rodzi w własnej pracy, najlepiej jako pucybut
|
|
| | | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Szczególnie wielki kapitał rodzi w własnej pracy, najlepiej jako pucybut Dokładnie. Tam gdzie swoje zarobione pieniądze można dalej pomnażać, na pewno szybciej dojdzie się do bogactwa własną pracą, zaczynając nawet od pucybuta.
Nie da się zbudować bogactwa na zasiłkach, a rząd jak inwestuje, to zawsze inwestuje gorzej, a najchętniej wydaje pieniądze właśnie na zasiłki i na inne cele, które zapewnią lepsze poparcie w wyborach. A jak mu brakuje, to podnosi podatki lub się zapożycza (deficyt budżetowy), bo już taki głupi nie jest i wie, że zbyt duże podatki dławią gospodarkę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Almentyna (417 punktów) | >Dokładnie. Tam gdzie swoje zarobione pieniądze można dalej pomnażać, na pewno szybciej dojdzie się do bogactwa własną pracą, zaczynając nawet od pucybuta.
Jaka szkoda, że american dream traktujesz tak serio. Który pucybut miał nadwyżki finansowe do pomnażania?
|
|
| konserwatysta2 (954 punktów) | Powracając jednak do tematu zróbmy krótkie podsumowanie, bo dyskusja zaczyna się rozłazić na inne, "pozaparytetowe" tematy, o lewicowym ruchu robotniczym itp. I tak dobrze, że nie było nic o krzyżach przed pałacem prezydenckim.
Wiele osób uważa, że prawo w Polsce jest w wielu przypadkach niekorzystne dla kobiet, dlatego że jest ono uchwalane głównie przez mężczyzn, bo z jakiś względów to oni właśnie dostali najwięcej głosów i parytety na listach wyborczych to zmienią. Inne osoby uważają, że parytety będą źródłem niewłaściwej selekcji kandydatów albo że i tak nic nie zmienią, a może nawet i pogorszą jakość władzy.
Chyba wszystkie racje za i przeciw zostały już tu podane.
|
|
3 na 3 | Krzysztof Ratman (58 punktów) | |
|
 | 1 na 1 | Teresa Doteresa (3 punktów) | > Zachęcam do bieżącej lektury n.p.> wyborcza.p(*)ta_nie_jest_jak_mezczyzna.html> i> www.wysoki(*)estem_z_waszego_plemienia.html> tak dla emocjonalnego rozruszania szarych komórek. Mówię to bez ironii! Pozdrawiam!> cu.ostatnidzwonek.pl/a-806.htmlMaria Kuncewiczowa " Przymierze z dzieckiem" temat staray jak świat.... Parytety to takie sterowanie ręczne. Ostatnio w gronie meskim rozmawiałam o przedszkolach i żłobkach , których jak wiemy brakuje obecnie, bo zostały bezmyślnie polkwidowane. w głowie Polaka się takze nie mieszczą żłobki i przedszkola przyzakładowe. Ale temat dotyczył wychowawców. Moi koledzy i przjaciele orzekli, że nie wyobrażaja sobie aby ich dziećmi opiekował sie" przedszkolak" czyli mężczyzna- chyba sie to zdarza??? Ja natomiast chciałabym aby moim dzieckiem w szkole i przedszkolu opiekował sie także mężczyzna. W szkole obecność wiekszej ilości mężczyzn mogłaby takze wiele zmienic na korzyść.
|
|
|  | | konserwatysta2 (954 punktów) | Ja jestem sobie w stanie wyobrazić mężczyznę-opiekuna w żłobku, czy przedszkolu. Są to co prawda może rzadkie predyspozycje u mężczyzn, ale się zdarzają. Też uważam, że w szkole jest za mało mężczyzn.
Jest to po prostu kwestia wyboru i zainteresowań, również chyba zarobków (praca fizyczna na budowie jest pewnie lepiej płatna, niż w żłobku). W przypadku "bycia politykiem", to też kwestia wyboru. Myślę, że jak kobieta chce działać w polityce, to ma duże szanse. Jednak chyba nie są to często spotykane zainteresowania u kobiet.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Moi koledzy i przjaciele orzekli, że nie wyobrażaja sobie aby ich dziećmi opiekował sie" przedszkolak" czyli mężczyzna- chyba sie to zdarza??? Zdarza się. Tylko ten zawód nazywa się "pedagog przedszkolny". Przynajmniej tam, gdzie wykonuje go mój przyjaciel. Takich pedagogów-mężczyzn jest zdecydowanie za mało. Może to z powodu żałosnych zarobków?
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|