 |
Bog = Ojciec + Syn + Duch.... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-09-2011 13:09 | darlove (2804 punktów) | Bog = Ojciec + Syn + Duch....
4 na 4 | Zajmuje mnie taka oto kwestia. Skoro katolicyzm twierdzi, ze Bog jest JEDEN, ale w trzech osobach, tzn. Ojciec, Syn i Duch to rozne przejawy TEGO SAMEGO, to jak to mozliwe, ze Jezus mowi, iz nikt nie zna dnia, ani godziny, a tylko sam Ojciec, wykluczajac z tego SIEBIE (no i Ducha - rzecz jasna)? Jesli odrzucimy przypuszczenie, ze Jezus sie myli, to pozostaje tylko jedna mozliwosc - KATOLICYZM sie myli, Jezus nie jest BOGIEM. Dobrze mi sie wydaje??? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
15 na 15 | Alicja Duda (25557 punktów) | Zgodnie z współczesną wiedzą medyczną Jezus był co najwyżej półbogiem ( z matki ludzkiej). To nie jedna schizofrenia katolików. Jest jeszcze cała plejada "matek Bosek" tym śmieszniejsza że w Biblii chyba tylko trzy razy występuje Maria i za każdym razem Jezus zwraca się do nie bardzo niegrzecznie prawie po chamsku.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | Pewnie masz racje... ale to nie przekona nawet umiarkowanego katolika. Umiarkowanego w glupocie - rzecz jasna. Moje rozumowanie natomiast chyba da (nie)przecietnemu katolakowi bardziej do myslenia...
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | 5 na 5 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Pewnie masz racje... ale to nie przekona nawet umiarkowanego katolika. Umiarkowanego w glupocie - rzecz jasna. Moje rozumowanie natomiast chyba da (nie)przecietnemu katolakowi bardziej do myslenia...> Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.Był taki ksiądz profesor teolog (z jego książek uczyli się seminarzyści), który też doszedł do wniosku na podstawie swoich badań, że Jezus bogiem nie był. Musiał odejść do cywila. Tomasz Polak się teraz nazywa. pl.wikipedia.org/wiki/Tomasz_Polak
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | | darlove (2804 punktów) | Tak, tak... Znam casus Weclawskiego.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | 1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) | >Pewnie masz racje... ale to nie przekona nawet umiarkowanego katolika. Umiarkowanego w glupocie - rzecz jasna. Moje rozumowanie natomiast chyba da (nie)przecietnemu katolakowi bardziej do myslenia...
Wątpię. Doktryna katolicka zwraca uwagę, że przyjmując ludzką postać Bóg przyjął w pełni "ludzką perspektywę". Przecież to szczególnie widoczne jest w kontekście egzystencjalnym, gdy Jezus lęka się śmierci itd... Gdyby katolicy zakładali, że jest po prostu bogiem co przyjął ludzką postać w taki sposób w jaki na przykład przyjmowali ją bogowie greccy- jako rodzaj kostiumu/złudy, to wtedy w ogóle nowy testament nie miałby sensu religijnego, nie mówiąc o sensie logicznym.
|
|
| |  | 1 na 1 | nobodylikeyou (972 punktów) | > Gdyby katolicy zakładali, że jest po prostu bogiem co przyjął ludzką postać w taki sposób w jaki na przykład przyjmowali ją bogowie greccy- jako rodzaj kostiumu/złudy, to wtedy w ogóle nowy testament nie miałby sensu religijnego, nie mówiąc o sensie logicznym.To nowy testament ma jakiś sens logiczny?
|
|
| | |  | | Sylwek (15472 punktów) |
> To nowy testament ma jakiś sens logiczny? Jakiś na pewno ma, przynajmniej brany fragmentarycznie, wszelako zwróciłem uwagę, że oczywiście można se ignorować kontekst treści religijnej i bawić w takie sylogizmy jak autor wątku - tylko po co?
|
|
 | 1 na 1 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Zgodnie z współczesną wiedzą medyczną Jezus był co najwyżej półbogiem ( z matki ludzkiej).
Skąd ja znam tą koncepcję... Czyli wychodzi, że Jezus był herosem. Kimś pokroju Achillesa - on jak i pozostali greccy herosi również miał boskiego ojca i matkę ziemiankę. Jeśli się nie mylę istniały też konfiguracje odwrotne: mama bogini i ojciec pastuch - także tam przynajmniej nie było dyskryminacji kobiet...
|
|
|  | | DEMONICON (4893 punktów) |
> Czyli wychodzi, że Jezus był herosem. Kimś pokroju Achillesa - on jak i pozostali greccy herosi również miał boskiego ojca i matkę ziemiankę. Jeśli się nie mylę istniały też konfiguracje odwrotne: mama bogini i ojciec pastuch - także tam przynajmniej nie było dyskryminacji kobiet...Ok. To by się mitologicznie choć troszkę zgadzało, ale nie zapominajmy o tym gołąbkowym trzecim, boskiej ptaszynie. Pozdrawiam
|
|
| |  | | fiedorek.t (5805 punktów) | > Ok. To by się mitologicznie choć troszkę zgadzało, ale nie zapominajmy o tym gołąbkowym trzecim, boskiej ptaszynie.Czy to o tej boskiej ptaszynie i zabawach z nią pisał ostatnio pan Ulman? W rzeczy samej jest boska i mitologiczna.
|
|
| |  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | Nierzadko spotykam się wśród katolików z następującym składem Trójcy: Bóg Ojciec, Jezus Chrystus i Matka Boska. Już nawet przestałam się dziwić, gdy to słyszę. Tak na marginesie - toż to klasyczna egipska triada 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | |  | 9 na 9 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Nierzadko spotykam się wśród katolików z następującym składem Trójcy: Bóg Ojciec, Jezus Chrystus i Matka Boska.A nie Bóg Ojciec, Jezus Chrystus, Jan Paweł II 
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) | Sądzę, że niedługo będzie Chrystus Król Polski, Matka Boska Częstochowska i Jan Paweł II. Wszystko ku temu zmierza.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Sądzę, że niedługo będzie Chrystus Król Polski, Matka Boska Częstochowska i Jan Paweł II. Wszystko ku temu zmierza.
I Kowalska. Nie zapominajmy o Kowalskiej. Z racji tego, że też będę miała pomnik na 1000 metrów, już zrobiłam odcisk twarzy w bułce tartej.
Co do tej niezrozumiałej podzielności rodziny świętej, trzeba zrozumieć, że duch zapłodnił Maryję na polecenie Boga i urodził się Jezus. Zgadza się teraz liczebnie, bo nie widzę po nocy bez okularów co napisałam.
"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
|
|
|  | 6 na 6 | Meretseger (61860 punktów) | >Kimś pokroju Achillesa - on jak i pozostali greccy herosi również miał boskiego ojca i matkę ziemiankę. Achilles akurat miał na odwrót...
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 2 na 2 | Marek Matejewski (3695 punktów) | Zgadza się, przyznaję się do błędu. No to niech już będzie Herakles - syn boga Zeusa i Alkmeny córki króla Myken albo Perseusz - syn boga Zeusa i księżniczki Danae. Zeus to zawsze wiedział gdzie uderzyć
|
|
4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Podstawą trynitaryzmu w każdej formie jest sprzeczność z ewangelią, Nowym Przymierzem, a szczególnie z Biblią. Dlatego np. w wyznaniu rzymsko-katolickim moralność wypływa prosto z nauk Kongregacji Nauki i Wiary, papieża, a nie jakiejś tam świętej książki.
Tylko takie ekscentryczne religie jak np. Świadkowie Jehowy kładą nacisk na studiowanie swojej świętej książki. Choć tu też wybiórczo.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 7 na 7 | Sarif (2786 punktów) | I najgorsze że większość katolików uważa, że to wszystko w co wierzą pochodzi z ewangelii, a prawda jest inna i często wielu nie chce jej słuchać. Przecież wiadomo, że boskość Jezusa ustalono na soborze nicejskim, a ostatecznie potwierdzono na efeskim, ale tłumacz katolikowi, że nawet jego wiara nie znajduje się w jego świętej księdze, ale w tym co ustalili ludzie dawno temu.
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
|  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >ale tłumacz katolikowi, że nawet jego wiara nie znajduje się w jego świętej księdze, ale w tym co ustalili ludzie dawno temu.
Tak jaby treści świętych ksiąg też nie ustalali kiedyś ludzie.... Więc co za różnica?
|
|
 | 8 na 8 | astrotaurus (12445 punktów) | >Dlatego np. w wyznaniu rzymsko-katolickim moralność wypływa prosto z nauk Kongregacji Nauki i Wiary, papieża, a nie jakiejś tam świętej książki. Świętą Książką katolików jest Katechizm. Sam wiesz jakim prymitywnym głupkom powierzył Duch Święty napisanie Biblii. Mimo Boskiego natchnienia wszystko pochrzanili, pozapominali, pomieszali... przez wieki trzeba to teraz odkręcać, przeinterpretowywać nowymi objawieniami itp. Choćby właśnie odnośnie lotu w kosmos Maryi, o czym Alicja Duda wspominała. Wprawdzie mógłby Bóg dzisiaj posłużyć się telewizją, uczelniami katolickimi i wszystko wyjaśnić, ale może się zraził - wiesz jaki jest chimeryczny. Z objawieniem oficjalnym Wniebowzięcia kochanico-mamusi 19 wieków zwłóczył. Ważne, że w końcu wiadomo co i jak. Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | | DEMONICON (4893 punktów) |
> Świętą Książką katolików jest Katechizm.Mówienie, czego nam nie wolno, jest manipulacją w taki sposób, aby ludzie robili to, czego kapłani z dużym prawdopodobieństwem oczekują, znając ludzkie cechy biologiczne i umywając od tego ręce. Mało tego ręce myje się podwójnie, wypowiadając się za abstrakcyjnego boga. Nie jest napisane, co możesz zrobić, więc o co ci chodzi, to nie moja wina, a jak moja, to bóg jednak tak przemawiał, więc do niego te wszystkie pretensje. Mieć ciastko i zjeść ciastko. Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | neurosurgery (2484 punktów) | > Sam wiesz jakim prymitywnym głupkom powierzył Duch Święty napisanie Biblii. Mimo Boskiego natchnienia wszystko pochrzanili, pozapominali, pomieszali... przez wieki trzeba to teraz odkręcać, przeinterpretowywać nowymi objawieniami itp.Kocham to forum!
|
|
8 na 8 | astrotaurus (12445 punktów) | > Dobrze mi sie wydaje???Dobrze Ci się wydaje, ale to tylko wydawanie...  Jezus miał jeszcze bardziej przechlapane, bo nie dość, że miał roztrojenie jaźni jako Bóg, to jeszcze ta jego 1/3 stanowiła 1/2 w rozdwojeniu na naturę Boską i ludzką. Religijni nie bardzo wiedzą kiedy która natura brała górę. Zapewne kiedy skomlał na Krzyżu był człowiekiem bardziej, niż kiedykolwiek. Tak czy siak to historyjki nad wyraz głupawe.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
3 na 3 | Marian (5438 punktów) | [sarkazm]Wow! Rewolucyjne odkrycie! Katolicyzm jest absurdalny! Nie wystarczy, że bóg złożył się w ofierze samemu sobie, żeby wybaczyć ludziom zbrodnię popełnioną przez ich rzekomych przodków, którzy nigdy nie istnieli (domniemanym przestępstwem miało być zjedzenie owocu z drzewa wiedzy), to jeszcze to![/sarkazm] Pozdrawiam 
Jeśli nie zaznaczono inaczej, moją twórczość należy traktować jako CC-BY-SA 3.0
|
|
6 na 6 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Zajmuje mnie taka oto kwestia. Skoro katolicyzm twierdzi, ze Bóg jest JEDEN, ale w trzech osobach, Bóg w chrześcijaństwie występuje w trzech osobach (tzw. Trójca Święta: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty), przy czym każda z tych osób jest pełnią Boga, tym samym Bogiem, który jest jeden. Dla sformułowania tego dogmatu Kościół użył pojęć: "substancja", "osoba", "hipostaza", "relacja" itd., nadając nowy - jak powiedział Paweł VI - "niezwykły sens tym pojęciom, przeznaczonym odtąd także do oznaczania niewypowiedzianej tajemnicy, która 'nieskończenie przekracza to, co my po ludzku możemy pojąć'".
"Bóg Ojciec" - choć niby stanowi teologiczną interpretację "Jestem, który jestem" , Boga Tory, to charakterologicznie niewiele ma z nim wspólnego. "Pogodzenie" zawdzięczamy Filonowi. Tak prawdę mówiąc to również Stary Testament, czyli przeredagowany wybór pism z żydowskiego Tanach, jest w stosunku do pierwotnych zapisów chrześcijańską manipulacją. I to począwszy od odczytania przykazań otrzymanych od Boga na "kamiennych tablicach", czyli Dekalogu wraz całym Pięcioksięgiem, w którym odnajdziemy dwa różniące się zapisy przykazań, poprzez Księgi Proroków, aż do Pism. Bazują na tym zresztą badacze Pisma Świętego, którzy podczas prowadzonej przez siebie ewangelizacji wykazują katolikom niekonsekwencję poczynań Kościoła w stosunku do Biblijnych zapisów. (Należy tu zaznaczyć, iż używana przez nich argumentacja, choć często trafna, jest dosyć prymitywna i na ogół dobrze przyjmowana jedynie przez osoby mniej wykształcone).
"Syn Boży" - pomimo smutnych doświadczeń (ale chyba zgodnie z wszechwiedzą i wszechmocą przewidzianych i zaaprobowanych) został przez "Boga Ojca" wydany na ofiarę odkupienia za grzech wiedzy: "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego uwierzy nie zginął, ale miał życie wieczne". Chodził więc Jezus (Jehoszua) po Izraelu - Ziemi Świętej i opowiadał o "Ojcu" oraz swojej nadludzkiej wprost weń wierze. Chodził i nawracał słowem i uczynkiem. Chodził i czynił cuda, skądinąd dosyć skromne jak na "Syna Bożego". Wypełniał Christos mesjańskie posłannictwo "Syna Człowieczego". Został za to srodze osądzony i skazany na śmierć krzyżową. Wyrok okrutny, choć zgodny z ówczesnymi zwyczajami.
Wiemy z Ewangelii, że nawet jak na człowieka był kimś niezwykłym, ale choć prawowierny żyd (obrzezany i z matki żydówki) uznający tego samego Boga i przestrzegający religijnych tradycji, to nie chcieli pobratymcy Jemu, a tym bardziej w Niego uwierzyć. Zostały wspominki, w kilkadziesiąt lat później zapisane w kilkunastu (w tym czterech kanonicznych) ewangeliach, oraz garstka wyznawców, która z "Dobrą Nowiną" poszła w świat. Charakter Bogoczłowieka odróżniał zdecydowanie Jezusa Chrystusa od Ojca, choć nie tak do końca jest jasne, czyim synem był syn Maryi, która "mocą boża pozostając dziewicą poczęła z Ducha Świętego".
"Duch Święty" - Mały słownik teologiczny utrzymuje, że istota jego posłania, po uwzględnieniu tajemnicy zrozumiała jest bez większego trudu: "Duch Ojca i Syna" jest osobą. "Duch Święty" jest sprawczą mocą. "Za jego sprawą poczęła Maryja, z tej racji nie można Go jednak nazywać 'ojcem' Jezusa". I niby wszystko już jasne, ale spór o pochodzenie "Ducha" od "Ojca i Syna" (Filoque) czy "od Ojca przez Syna" (Per Filium) doprowadził do rozłamu między Wschodem a Zachodem, a zgłębieniu problemu istoty "Ducha Świętego" wielu wybitnych teologów poświeciło dużą część własnego dorobku, do którego poznania zachęcam.
Dla racjonalisty dziwnym jest ten monoteizm trynitarny, a robi się jeszcze dziwniejszy, gdy do "Trójcy" dołożymy "Matkę Boską" i "świętych". Efektowną próbą teologicznej ekwilibrystyki jest udowadnianie, że "wynoszenie na ołtarze", beatyfikacja, a później kanonizacja, a więc uznanie pewnej osoby za przedmiot kultu nie jest rodzajem bałwochwalstwa, a tworzenie wizerunków świętych i modlenie się do nich nie jest idolatrią. Wszakże w politeizmie też istnieje hierarchia. Są bogowie pierwsi i bogowie drugorzędni. Bóstwa i półbogowie. A więc czy i tu najistotniejszą jest kwestia nomenklatury? www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bóg.bogowie.bostwaPozdrawiam. @@@ .
|
|
4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > Jezus nie jest BOGIEM. Dobrze mi sie wydaje???Może warto za redaktorem Izdebskim: www.racjonalista.pl/kk.php/s,4873 zastanowić się nad znaczeniem terminu "Bóg"? Podczas rozmowy z przyjacielem na temat naszego stosunku do Boga zaczęliśmy się zastanawiać: to znaczy do czego? Cóż znaczy ten termin? Czy obaj tak samo go rozumiemy i czy takie rozumienie jest powszechne? Żyjemy w Polsce, a więc najważniejszym dla nas jest, jak to pojęcie jest rozumiane przez wiernych Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz chrześcijan innych wyznań, ale dla lepszego zrozumienia koniecznym jest zarówno sięgnięcie do jego genezy, jak i dokonania religioznawczych porównań, gdyż w takim wywodzie z jednej strony należy odnosić się do specyfiki określonej religii z drugiej zaś uniwersalistycznych koncepcji Boga zawartych w europejskiej kulturze.
Zacząłem szukać. Najpierw zajrzałem do najnowszego Katechizmu Kościoła Katolickiego (wprowadzonego mocą Konstytucji Apostolskiej Fidei Depositum z 1992 r.), gdzie znalazłem Symbol Nicejsko-Konstantynopolski. Jest to połączenie Nicejskiego wyznania wiary (325), symbolu który "nie dawał żadnego określenia Ducha Świętego; nie rozróżniał jasno hypostasis od ousia", z Symbolem Konstantynopolskim (381), uzupełniającym braki, oraz dodatkiem "filioque", czyli wyraźnym orzeczeniem pochodzenia Ducha Świętego wprowadzonym na soborze w Toledo (589), wraz z dodatkami stosowanymi obecnie. Brzmi on: "Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.(...) Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi. (...)".
W Brewiarium Fidei, czyli wyborze doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, znalazłem dopełnienie katolickiego rozumienia Boga pochodzące z Soboru Powszechnego Laterańskiego w 1215 roku, gdzie został On opisany w poniższy sposób: "Całą mocą wierzymy i bez zastrzeżenia wyznajemy, że jeden tylko jest prawdziwy Bóg, odwieczny i nieskończony, niezmienny, niepojęty, wszechmocny i niewymowny, Ojciec, Syn i Duch Święty: Trzy wprawdzie Osoby, ale jedna istota, substancja, czyli natura zupełnie niezłożona. Ojciec od nikogo nie pochodzi, syn tylko od Ojca, Duch Święty od Obydwóch, i to bez początku, zawsze i bez końca. Ojciec Rodziciel, Syn zrodzony, Duch Święty pochodzący: współistotni i równi sobie, wszechmocni i współwiekuiści. Są jedynym wszystkich rzeczy początkiem, stwórcą wszystkiego co widzialne i niewidzialne, co duchowe i materialne. [Ten jeden Bóg] wszechmocną swoją potęgą równocześnie, od początku czasu, stworzył z nicości jeden i drugi rodzaj stworzeń, tj. istoty duchowe i materialne: aniołów i ten świat, a na koniec naturę ludzką łączącą te dwa światy, złożoną z duszy i ciała".
Chcąc porównać tamte, wywodzące się ze starożytności, opisy z opisem wyrażonym dzisiejszym językiem przez współczesnych teologów zajrzałem do kilku encyklopedii i słowników, które już w założeniach dążą do lapidarności tekstu. Były to: Mały słownik teologiczny pod redakcją K. Rahnera i H. Vorgrimlera, Słownik teologiczny pod redakcją A. Zuberbiera oraz Leksykon religii pod redakcją F. Königa i H. Waldenfelsa, znajdując chyba najbardziej typowy dla filozofii chrześcijańskiej opis charakterystyki Boga w Małym słowniku terminów i pojęć filozoficznych "dla studiujących filozofię chrześcijańską": "[Bóg] byt pierwszy, rozpoznawany dzięki analizie struktury bytów niesamoistnych, (...). Będąc samoistnym istnieniem, jest na mocy tego realny sam z siebie i jest czystym aktem. Nie przenikniony możnością ani nie uzupełniony przypadłościami, także fizycznymi, jest bytem duchowym. Różni się od innych bytów odrębnym obszarem bytowym (...), posiada tożsame z samym sobą własności transcendentalne". Ale najbardziej encyklopedycznie streścił uniwersalistyczną ideę Boga zgodnie z teraźniejszym, tradycyjnym teizmem R. Swinburne w Spójności teizmu, gdzie określa go jako "osobę bez ciała, tj. ducha, który jest wieczny, wolny, zdolny do zrobienia wszystkiego, wszystko wiedzący, doskonale dobry, będący odpowiednim obiektem ludzkiej czci i posłuszeństwa oraz stwórcą i podstawą wszechświata". Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | | maruda (5550 punktów) | > jeden tylko jest prawdziwy Bóg ...
Jeżeli mogę Pana odrobinę wykorzystać, to mam pytanie. Chrześcijaństwo oficjalnie traktuje inne religie z szacunkiem. Tylko co z innymi bogami, czy to oznacza że oni są mniej prawdziwi, niżsi ragą. Czy oficjalna teologia ucieka od jasnej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Niejako dodatkowe pytanie, co z bogami ludów wymarłych, albo z książkowymi Ślepy Io (ze Świata Dysku). W czasie opisywanym w Księdze Wyjścia, ciągle jeszcze inni bogowie należą do tej samej kategorii co Jahwe, czego przykładem jest Złoty Cielec. Nie jest to zwykły posążek tylko wyobrażenie jakiegoś realnego dla tamtego ludu i czasu bóstwa. Z czasem to też się zmieniło i teraz umniejsza się tego symbolu.
|
|
|  | | darlove (2804 punktów) | Przeciez wszyscy tzw. inni bogowie to FALSZYWE bostwa wg chrzescijanstwa. Przykladem "szacunku" bylo burzenie i palenie obcych chrzescijanstwu swiatyn i oltarzy w momencie, gdy katolicyzm dostal od cesarza Konstantyna zielone swiatlo. Ta pozoga nigdy nie zgasla... O jakim szacunku my tutaj mowimy?
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| |  | | maruda (5550 punktów) | > O jakim szacunku my tutaj mowimy?
Historycznie podchodząc do tematu zgadzam się. Oficjalne dzisiejsze podejście jest nieco inne i już nie zachęca do palenia świątyń innych wyznań.
|
|
| | |  | | darlove (2804 punktów) | >> O jakim szacunku my tutaj mowimy? >Historycznie podchodząc do tematu zgadzam się. Oficjalne dzisiejsze podejście jest nieco inne i już nie zachęca do palenia świątyń innych wyznań.
Oczywiscie, ze nie. Niemniej, z punktu widzenia DOKTRYNY nic sie nie zmienilo.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
| |  | 2 na 2 | Sylwek (15472 punktów) | >Przeciez wszyscy tzw. inni bogowie to FALSZYWE bostwa wg chrzescijanstwa. Przykladem "szacunku" bylo burzenie i palenie obcych chrzescijanstwu swiatyn i oltarzy w momencie, gdy katolicyzm dostal od cesarza Konstantyna zielone swiatlo. Ta pozoga nigdy nie zgasla... O jakim szacunku my tutaj mówimy?
no akurat w ST jest całe spektrum poglądów - od politeizmu, przez monolatrię aż do monoteizmu. Ale i fragmenty (dominujące) monoteistyczne zawierają okresy, w których opisana jest postawa względnego "szacunku" wobec innych bóstw, która to na drodze teologicznej uzyskiwana jest na przykład dzięki rozpatrywaniu innych bogów jako w istocie emanacji Jahwe (choć Bóg nazywany jest wtedy zazwyczaj innym imieniem - Elohim).
|
|
|  | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52265 punktów) | > >>>jeden tylko jest prawdziwy Bóg ...> Jeżeli mogę Pana odrobinę wykorzystać, to mam pytanie.To wcale nie jest taka odrobina - jak Pan myśli. Sprawa jest dosyć złożona. > Chrześcijaństwo oficjalnie traktuje inne religie z szacunkiem.Tak, a od kiedy? Według mnie pierwsze w historii świadectwo pozytywnej oceny innych wyznań przez rzymskie Magisterium znajduje się w Deklaracji Nostra aetate z 28 października 1965 roku, które brzmi: Kościół katolicki nie odrzuca niczego, co jest prawdziwe i święte w tych religiach. Następnie warto przejść do lektury Redemptor hominis - www.google(*)CNGN0bME9z14jx2GOOOGmSp6drAP4w - z 4 marca 1979 roku. W Kościele Katolickim niby rzymskie Magisterium jest najważniejsze, ale praktyka w Kościołach partykularnych jest jeszcze ważniejsza. Biskup jest ordynaruszem, a proboszcz jest pasterzem, ale owieczki i tak też myślą po swojemu. > Tylko co z innymi bogami, czy to oznacza że oni są mniej prawdziwi, niżsi ragą.Różnie - jak jest w nich coś prawdziwego i świętego, to trochę są prawdziwi. Rozmawiałem z osobą, kulturalną oczytaną i z wyższym wykształceniem i usłyszałem od niej, że do jej kamienicy sprowadzili się nowi sąsiedzi, ale to kocia wiara, gdy ustaliłem, to chodziło o ewangelików reformowanych, a więc duży Kościół protestancki. > Czy oficjalna teologia ucieka od jasnej odpowiedzi na tak postawione pytanie.Nie wiem co prawda - co rozumie Pan pod określeniem "oficjalna", ale wyświęceni inteliktualiści katoliccy w książkach wydanych przez katolickie wydawnictwa nie uciekają i warto się z nimi zapoznać. Tu załączam linki do tekstów, z którymi - tak na szybko - też warto się zapoznać: www.racjonalista.pl/forum.php/s,444769#w447252www.racjonalista.pl/forum.php/s,444769#w447263www.ekumenizm.pl/www.google(*)CNFNo4HbZcsoarnb0xnllDQ5sJNJlwPozdrawiam serdecznie. @@@ . .
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Jezusa wypadało wykreować na boga z powodu stosunku do judaizmu, którego Jahwe przerobiono dla niepoznaki na jakiegoś Ojca. W ten sposób uniknięto wrażenia, że przyczyną chrześcijaństwa był jakiś podrzędny kaznodzieja z prowincji, jednocześnie pozostawiając wspólnego jednego wspólnego boga dla tych obu religii, co by znacznie deprecjonowało chrześcijaństwo. Ale to tylko moja własna teoria.
|
|
1 na 1 | Zeusxamp (196 punktów) | >Jesli odrzucimy przypuszczenie, ze Jezus sie myli, to pozostaje tylko jedna mozliwosc - KATOLICYZM >sie myli, Jezus nie jest BOGIEM. Dobrze mi sie wydaje???
To rozumowanie nic nie wyjaśnia, nikogo nie przekona, a co najgorsze doprowadzi do następnej religii czyli Islamu [gdzie Jezus jest tylko prorokiem].
|
|
 | | darlove (2804 punktów) | >>Jesli odrzucimy przypuszczenie, ze Jezus sie myli, to pozostaje tylko jedna mozliwosc - KATOLICYZM >>sie myli, Jezus nie jest BOGIEM. Dobrze mi sie wydaje??? >To rozumowanie nic nie wyjaśnia, nikogo nie przekona, a co najgorsze doprowadzi do następnej religii czyli Islamu [gdzie Jezus jest tylko prorokiem].
A czy ja mowilem, ze cos wyjasnia? Ja zadalem pytanie... Co wiecej, skoro ktos sie przekonuje - zalozmy - ze jego religia to stek bzdur, to czy od razu przepisze sie do innej? A moze zacznie w koncu sie zastanawiac, zanim podejmie decyzje? Czyz sklonienie czlowieka do myslenia nie jest warte nawet rozumowania, ktore "nikogo nie przekona"? Moim zdaniem, wystarczy, ze skloni do myslenia.
I nie strasz ludzi Islamem.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
|  | | Zeusxamp (196 punktów) | Nie straszę. hehe Nie wiem czy to skłoni do myślenia. No ale przy odrobinie farta jak ktoś nie zna innych religii, to może być jakiś "ćwiek". Jak bym był wierzący to bym pomyślał, że może Jezus nie zdradził czasu śmierci z rozwagą  [wiem, że to karkołomne, no ale szukał bym jakiegoś wyjaśnienia] Na szczęście nie muszę się nad tym zastanawiać
|
|
1 na 1 | Paweł Rek (rexus) (2343 punktów) | Bóg uwielbia zagadki. Dla przykładu pozwala istnieć diabłu, choć sam przyznaje, że jest wszechmogący. Domyślać się tylko można, iż między nimi musi być jakiś układ lub spisek.
|
|
3 na 3 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Jesli odrzucimy przypuszczenie, ze Jezus sie myli, to pozostaje tylko jedna mozliwosc - KATOLICYZM >sie myli, Jezus nie jest BOGIEM. Dobrze mi sie wydaje???
-Absurdów tego typu jest mnóstwo. Już uświęcanie jakiejś liczby "3" w tym wypadku jest śmieszne. Chodzi o to aby były niewyjaśnialne co dla dla pogrążonych w religijnym obłędzie jest równoznaczne tajemniczością i świętością. Jeżeli Jezus się modlił, to do kogo? do samego siebie? Jeżeli rzekomo mówił : "Ojcze...oddal ode mnie ten kielich", to czyżby coś nie do końca było uzgodnione w ramach Trójcy?
"Smutne to czasy gdy łatwiej rozbić atom niż pokonać przesąd" - Albert Einstein
|
|
 | 5 na 5 | neurosurgery (2484 punktów) | >-Absurdów tego typu jest mnóstwo. Już uświęcanie jakiejś liczby "3" w tym wypadku jest śmieszne.
Przeanalizujmy: liczba 666 to 333 + 333. Teraz zdecydowanie wiem, że coś się dzieje!
|
|
2 na 2 | Piotr P (53 punktów) | > Zajmuje mnie taka oto kwestia. Skoro katolicyzm twierdzi, ze Bog jest JEDEN, ale w trzech osobach,> tzn. Ojciec, Syn i DuchPrzy okazji można zadać pytanie. Co wydarzyło się na Golgocie ?  a) dzieciobójstwo ? b) samobójstwo ? c) coś innego ? Pozdrawiam
|
|
 | | Miłosz Michałowski (1657 punktów) | > >Zajmuje mnie taka oto kwestia. Skoro katolicyzm twierdzi, ze Bog jest JEDEN, ale w trzech osobach,> >tzn. Ojciec, Syn i Duch> Przy okazji można zadać pytanie. Co wydarzyło się na Golgocie ?  > a) dzieciobójstwo ?> b) samobójstwo ?> c) coś innego ?> Pozdrawiam> Wybieram D: co to za różnica?
|
|
 | 1 na 1 | i.czaplicka (5782 punktów) |
> Przy okazji można zadać pytanie. Co wydarzyło się na Golgocie ?  > a) dzieciobójstwo ?> b) samobójstwo ?> c) coś innego ?Sado-maso. Moze tak lubi...
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
A bierzesz pod uwagę kontekst powstawania pisma świętego, redakcje i reinterpretacje? Trywialna odpowiedź na twoje pytanie brzmi: tak i nie. Nietrywialna: to nie ma (z religijnego punktu widzenia) znaczenia.
|
|
1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | > Zajmuje mnie taka oto kwestia. Skoro katolicyzm twierdzi, ze Bog jest JEDEN, ale w trzech osobach,> tzn. Ojciec, Syn i Duch to rozne przejawy TEGO SAMEGO, to jak to mozliwe, ze Jezus mowi, iz nikt nie> zna dnia, ani godziny, a tylko sam Ojciec, wykluczajac z tego SIEBIE (no i Ducha - rzecz jasna)?> Jesli odrzucimy przypuszczenie, ze Jezus sie myli, to pozostaje tylko jedna mozliwosc - KATOLICYZM> sie myli, Jezus nie jest BOGIEM. Dobrze mi sie wydaje???Dziwne pytania zaiste. Skoro komentatorzy zastanawiają się nad logiką podawanych treści "pism świętych", a jednocześnie deklarują ateizm lub co najmniej apostazję, to jaki to ma sens? Chcą się upewniać co do swoich spostrzeżeń i racji? Jest to problem katolików. Zapytam dla zabawy, czy Jezus w ogóle istniał? Czy tak, o czym wiemy, skrzętnie prowadzona sprawozdawczość w Imperium Rzymskim odnotowała takie niezwykłe zdarzenie? Jakoś nie. Więc idąc dalej, zostawiam to czy do tego był pół czy też całym bóstwem. Jeśli takowego nie było, to i też nie było tzw. ducha świętego no i ojca boga, Maryi wiecznej dziewicy (nawet po urodzeniu po ludzku syna-czy hymen się nie rozpruł?). Poza tym wichrzycieli wszelkiego autoramentu w państwie rzymskim nie wieszano na krzyżach. "Wieszadła" budowano w kszkałcie litery T (równie skuteczne lecz prostsze w wykonaniu). Symbol krzyża (znaku magicznego pogan słowiańskich też) powstał później. Prędzej zapytać co z życiorysem Jezusa? Wiemy gdzie i jak się urodził. Baaaardzo duża przerwa, i dopiero go znajdujemy jak miał 33 lata. Kto mi powie co robił Jezus mając 20 lat? Co robił i jakich wyczynów dokonał mając 15 lat? Jakie kłopoty wychowawcze miała matka (bo nie ma dziecka które by nie sprawiało kłopotów)? Myślę na to, że był to jakiś wędrowny nierób, kaznodzieja czyli leser nieziemski (Józef - nie ojciec, był chociaż cieślą), czerpiąc zyski z gadulstwa (jak nasi politycy). Wkurzyło to ówczesne władze rzymskie uznały go jako włóczęgę-mąciciela. Powieszono go w towarzystwie innych przestępców i bandytów, bo burzył porządek i rzymską podstawę siły jako państwa, wprowadzając nowych, nieznanych bożków. Zwykła administracyjna czujność nad pilnowaniem porządku na terenie wtedy potężnego imperium. Pozdrawiam
|
|
 | | maruda (5550 punktów) | > Skoro komentatorzy zastanawiają się nad logiką podawanych treści, a jednocześnie deklarują ateizm to jaki to ma sens? Chcą się upewniać co do swoich spostrzeżeń i racji?
Od dość niedawna wczytuję się dokładnie w język którym posługuje się KRK w oficjalnych wystąpieniach. Oficjalnych wystąpień słuchałem o wiele dłużej i wydawało mi się że skoro są pisane takim wzniosłym językiem, przy zrozumieniu którego zaczynałem się gubić już przy pierwszym zdaniu złożonym, to musi to za sobą nieść jakąś podniosłą treść. Po zrozumieniu specyficznego słownictwa i przedarciu się przez te barokowe opisy pozostaje tam naprawdę niewiele. Upraszczając to z samych tych pism wyłania się obraz nagiego króla. Naprawdę straszną rzeczą jest jak prosto można manipulować tak dużymi masami ludzkimi.
|
|
 | | astrotaurus (12445 punktów) |
> Dziwne pytania zaiste. Skoro komentatorzy zastanawiają się nad logiką podawanych treści "pism świętych", a jednocześnie deklarują ateizm lub co najmniej apostazję, to jaki to ma sens? Chcą się upewniać co do swoich spostrzeżeń i racji? Jest to problem katolików.A katolicy są naszym problemem, więc kółko się zamyka. Poza tym ucieszne treści mogą zawsze paść łupem wierzącego czytelnika z szansą na uwolnienie się od upośledzenia. Co im żałować?! > Zapytam dla zabawy, czy Jezus w ogóle istniał? Czy tak, o czym wiemy, skrzętnie prowadzona sprawozdawczość w Imperium Rzymskim odnotowała takie niezwykłe zdarzenie? Jakoś nie.To może być przesłanką przemawiająca za tym, że na terenie nas interesującym była jakaś zła woda wpływająca na efekty piśmiennictwa. Skoro natchnieni bibliopisarze pletli trzy po trzy to co dopiero mówić o urzędasach?! Może mieli zapisać o facecie co targa na pustynię tłumy i duże kosze na cud, ale im też się coś pomieszało....? > Więc idąc dalej, zostawiam to czy do tego był pół czy też całym bóstwem. Jeśli takowego nie było, to i też nie było tzw. ducha świętego no i ojca boga, Maryi wiecznej dziewicy (nawet po urodzeniu po ludzku syna-czy hymen się nie rozpruł?).Może i nie było, ale tylko w odniesieniu do biblijnego Jezusa. A w ogóle to czemu nie? Zwłaszcza ze w tamtych czasach, w tamtych okolicach (zła woda!) sporo było rozmaitych nawiedzonych Synów Bożych. A cóż hymen przy Stworzeniu?! > Wkurzyło to ówczesne władze rzymskie uznały go jako włóczęgę-mąciciela. Powieszono go w towarzystwie innych przestępców i bandytów, bo burzył porządek i rzymską podstawę siły jako państwa, wprowadzając nowych, nieznanych bożków. Zwykła administracyjna czujność nad pilnowaniem porządku na terenie wtedy potężnego imperium. Pozdrawiam  Pewnie mąciciele i włóczędzy stanowili jakiś tam odsetek społeczeństwa i może jacyś nawet za swoje dzieła padli trupem na palu czy krzyżu, czy dowolnej drewnianej literze, ale jacy ci mąciciele i włóczędzy byli rzeczywiście, z jakich opowieści Szaweł ulepił swoje wizje chyba już się nie dowiemy.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| Uriel_ (360 punktów) |
Odpowiem merytorycznie gdyż Jezus jest moim Synem, którego ofiarę przyjąłem i zasiada On teraz po mojej prawicy.
Użyłeś słowa "TEGO SAMEGO" a nie masz żadnego pojęcia o czym piszesz, stada intelektualnych nieudaczników, którzy przez setki lat ulepili jakiś tam wizerunek " TEGO SAMEGO" są dla Ciebie autorytetem i źródłem wiedzy o cechach "TEGO SAMEGO" a nie Twoja krytyczna interpretacja Jezusowego nauczania. ( Mt 11,27 )
"TO SAMO" zwraca się przez Jezusa do miliardów darlovów z nadzieją, że któryś wreszcie osiągnie poziom źródła i stanie się "TYM SAMYM" może w tym jeszcze pokoleniu a może za sto, a może za tysiąc lat słowem "Ch (olera) wie kiedy" lub potocznie "Bóg wie kiedy".
( Mt 24,42 ) : Umysły pierwotne czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu dokona się wasze przeistoczenie w Syna Człowieczego, wasze Oświecenie, wasze Zmartwychwstanie. ( Mt 24,44 ) : Chwila, której się nie domyślacie jakże inną ma być jeśli niewiadomą skoro to od Was zależy ?
Nikt nie ma prawa oskarżać Jezusa, że w sposób jasny nie wyraża myśli i twierdzeń. Jezus był racjonalistą, który wiedział, że poprzez obrażanie słuchaczy a w tym ich "uczuć religijnych" prawdopodobnie niczego nie osiągnie. ( Mt 11,25 )
Ciekawe czy na tym forum grasują tylko myszy, jeśli tak nie spodziewam się żadnej polemiki.
Pozdrawiam
|
|
 | 1 na 1 | darlove (2804 punktów) | >Odpowiem merytorycznie gdyż Jezus jest moim Synem, którego ofiarę przyjąłem i zasiada On teraz po mojej prawicy.
Dzieki za "merytoryczna" odpowiedz. Polemizowal nie bede, bo z "autorytetem" sie nie polemizuje.
Lepiej jest z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|