 |
Co dla nas znaczy słowo "Bóg"? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-10-2011 15:28 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | Co dla nas znaczy słowo "Bóg"?
4 na 4 | . Na naszym portalu jest artykuł red. Andrzeja B. Izdebskiego pt. Bóg, bogowie, bóstwa , w którym pisze: Podczas rozmowy z przyjacielem na temat naszego stosunku do Boga zaczęliśmy się zastanawiać: to znaczy do czego? Cóż znaczy ten termin? Czy obaj tak samo go rozumiemy i czy takie rozumienie jest powszechne? Żyjemy w Polsce, a więc najważniejszym dla nas jest, jak to pojęcie jest rozumiane przez wiernych Kościoła Rzymsko-Katolickiego oraz chrześcijan innych wyznań, ale dla lepszego zrozumienia koniecznym jest zarówno sięgnięcie do jego genezy, jak i dokonania religioznawczych porównań, gdyż w takim wywodzie z jednej strony należy odnosić się do specyfiki określonej religii z drugiej zaś uniwersalistycznych koncepcji Boga zawartych w europejskiej kulturze. Przy przerzucaniu się argumentami z teistami pomyślałem, że dobrze by było aby ateiści o Bogu też podyskutowali. Wydaje mi się, że artykuł Izdebskiego jest dobrym do tej rozmowy wprowadzeniem, dlatego bym prosił aby przed zabraniem głosu przeczytać go w miarę dokładnie, co moim zdaniem może pozwolić nam na ciekawą dyskusję. * www.racjon(*)hp/s,4873/q,Bog.bogowie.bostwa* Pozdrawiam serdecznie. @@@ . | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Bóg jest wymówką, usprawiedliwieniem własnej niedoskonałości.
|
|
 | 4 na 4 | DEMONICON (4893 punktów) | > Bóg jest wymówką, usprawiedliwieniem własnej niedoskonałości.Wymówką jak najbardziej. Z tym drugim to nie zawsze. Są czujący się doskonałymi i swoje ohydne, chamskie, czy wredne zagrywki, gry, szantaże wyjaśniają bogiem. Bóg tak chciał! KONIEC I KROPKA. Tak po prostu, chciał i już, żadnych pytań, wątpliwości i cholernego sceptycyzmu. Pozdrawiam
|
|
3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >dobrze by było aby ateiści o Bogu też podyskutowali.
O czym nie warto milczeć, o tym nie warto mówić.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | romaro (25211 punktów) | Gdybym miał rozmawiać o bogu, musiałbym założyć, że istnieje. Wystarczy że, katolicy tak zakładają.
|
|
 | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >Gdybym miał rozmawiać o bogu, musiałbym założyć, że istnieje. Można porozmawiać o nim jak o każdej innej postaci literackiej. Jak o księdzu Robaku, na przykład. Szeroko omawiany w szkole, a wiadomo przecież, że wymyślony. Ma jakieś przypisane cechy, działania i motywy tych działań. O bogach można tak samo, a nawet ciekawiej, bo wyobraźnia starożytnych pod tym względem dalece przewyższała wyobraźnię Mickiewicza.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
14 na 14 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | Bóg jest to główny antagonista serii opowiadań pod zbiorczym tytułem "Biblia". Seria ta jest poświęcona jemu jak i podporządkowanemu mu ludowi izraelitów, nad którymi czuwa, bądź pastwi się, gdy założy się z Szatanem, że wierzący w niego człowiek nadal będzie wierzył, pomimo tego, że mu krowy pozdychają. Jest to bohater wyjątkowo zmienny, gdyż raz samym mrugnięciem robi rozpierdziel, a innym razem wymaga, by grupka istot (które to w przedstawionym universum została przez niego stworzona) składała mu ofiary, gdyż bez tego nie może uzbierać odpowiedniej ilości many by rzucić spella. W sequelu Starego Testamentu głównym elementem fabuły są perypetie Szatana, który to postanowił zrobić Bogu na złość i zabrać mu wyznawców, by ciężej mu było zbierać manę. W tym celu przybrał ludzką postać i imię Jeshua oraz wędrował tu i tak szerząc swoje herezje. Bóg, gdy tylko odkrył szatańskie działania postanowił pozbyć się swojego konkurenta sprowadzając na niego okrutną śmierć. Jednak ziarno zostało zasiane i ludzie z własnej woli plątali się w diabelskie sidła nowego kultu... Czy jakoś tak
|
|
2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | Cóż mogę powiedzieć o bogu. Mam go poniżej kości ogonowej, ot taki maleńki owsik, nawet niespecjalnie zwracający jakoś moją uwagę. Bóg jak bóg, ot wymyślanka dziecięca, tak jak różowy słonik ze światełkiem miłości na trąbie. Ci od boga (bogów) to już zupełnie inna piosenka. A jeszcze ekstraklasa tych person, bogowmawiający natręci. Ehhhh ... Pozdrawiam
|
|
2 na 2 Złotek (867 punktów) (zablokowany) | Dla mnie Bóg dzieli się na dwie antagonistyczne idee. Bóg Dobro, to to do czego dążymy, to nasze źródła przyjemności, spełnienia, zaspokojenia wszelkich potrzeb. Niektórzy są w stosunku do niego bierni tracąc czas na modlitwy, proszą go by spełnił, a to, a tamto, nasze zachcianki będące źródłem szczęścia. Inni czynnie dążą na jego podobieństwo/uosobienie dążąc do spełnienia i przyjemności. Bóg Zło, to to co nie pozwala być nam szczęśliwymi, wszystkie przeciwności losu etc. To także często nasz brak zdolności w danym zakresie nie pozwalający na spełnienie. Bóg, to nasze zachcianki, ambicje, oczekiwania + nastawienie do świata.
|
|
7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja mam to szczęście w nieszczęściu panie Andrzeju, iż znam wiele pomysłów na Boga. Wiele Allachów, wiele Jahwów, wiele Jezusów, no i setki odcieni Sziwów, Wisznów, Krisznów, Durg. NIekiedy bronimy też z Kają, dla zabawy, wierzeń starożytnych Greków i Rzymian, które już wygasły i które zostały zawłaszczone przez chrześcijan. Czy na przykład Owidiusz wierzył w Wenus? Moim zdaniem tak - tyle pisał o miłości i tylko z tej bogini (wraz z jej wierną sługą) nie kpił delikatnie. ALe niech pan spyta innych badaczy tej tematyki w Polsce o to, czy Owidiusz na serio wierzył w Wenus... Wielu patrzy wtedy na człowieka jak na idiotę, bowiem chrześcijanin nie jest w stanie sobie wyobrazić takiej wiary.
Cóż - chciałbym, aby ludzie nie wierzyli już w boga i bogów, bowiem prowadzi to być może do zagłady ludzkości.
|
|
 | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Ale niech pan spyta innych badaczy tej tematyki w Polsce o to, czy Owidiusz na serio wierzył w Wenus... Wielu patrzy wtedy na człowieka jak na idiotę, bowiem chrześcijanin nie jest w stanie sobie wyobrazić takiej wiary. Nie wszyscy mają jednakową wyobraźnię. Mam w domu - poza słownikami i encyklopediami - fajny albumik Rebeki Hind pt. "Twarze Boga". Wyobraźnia ludzi jest bogata. W Polsce rzeczywiście dominują chrześcijanie, ale są też przedstawiciele innych światopoglądów.
Czytając Pańskie wypowiedzi na naszym forum, trudno jest mi sobie wyobrazić, że Pan potrafi sobie wyobrazić np. numinosum już nie mówiąc o mirum, maiestaticum, augustum, tremens, fascinas.* Choć mogę się tu mylić i Pańskie empatyczne wyobrażenie sobie odczuwania świętości, przez innych ludzi, może być ogromne.
*Terminologia R. Otto.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
|  | 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Nie wiem, czy powinienem się tym chwalić, czy raczej wstydzić,  ale zajmowałem się i zajmuję tekstami różnych mistyków, choćby na potrzeby muzyki średniowiecznej, klasycznej indyjskiej i artystycznej muzułmańskiej. Znam też bogatą koncepcję wizualizacji obrazów ragowych (klasyczna struktura kompozycyjna indyjska), gdzie barwy, rytm linii, tektonika obrazu mają powodować unaocznienie istoty boginki (lub któregoś z bogów) poprzez strukturę muzyczną. Znam taneczne hymny do bogów Indii, pełne wyrafinowanej symboliki. W chrześcijaństwie jest dla mnie mało wyobraźni, dominuje zaświatyzm, oraz erotyka spleciona z cierpieniem (kiedyś napisałem obszerny i bardzo ostry komentarz do wizji Edyty Stein, do dziś budzący wypieki na twarzach, lecz czytany). DLa mnie dobrą ilustracją chrześcijańskiego mistycyzmu jest film Saury "Anna i wilki". Polecam i przepraszam za złe sny!
|
|
| |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | > Nie wiem, czy powinienem się tym chwalić, czy raczej wstydzić, ale zajmowałem się i zajmuję tekstami różnych mistyków, choćby na potrzeby muzyki średniowiecznej, klasycznej indyjskiej i artystycznej muzułmańskiej.To zależy od oceniającego. Osobiście uważam, iż to nas bardzo wzbogaca. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | |  | 1 na 1 | jark44 (619 punktów) | > >Nie wiem, czy powinienem się tym chwalić, czy raczej wstydzić, ale zajmowałem się i zajmuję tekstami różnych mistyków, choćby na potrzeby muzyki średniowiecznej, klasycznej indyjskiej i artystycznej muzułmańskiej.> To zależy od oceniającego. Osobiście uważam, iż to nas bardzo wzbogaca.> Pozdrawiam serdecznie.> @@@> .Ja także tak myślę. To typowy przykład działań, które mogą nas tylko ubogacić oraz poznać coś nowego. Ja sam chciałbym kiedyś spotkać kogoś, kto wprowadzi mnie w świat mistyki. Ale te ciągłe codzienne obowiązki. Może na starość...
mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
|
|
| sinapis (1725 punktów) | > Wydaje mi się, że artykuł Izdebskiego jest dobrym do tej rozmowy wprowadzeniem,> dlatego bym prosił aby przed zabraniem głosu przeczytać go w miarę dokładnie, co moim zdaniem może> pozwolić nam na ciekawą dyskusję.Izdebski powtarza w swoim artykule to, co już po wielekroć powiedziano. Akurat wtedy, gdy zaczyna mowić coś nowego, to jest poruszac kwestię Boga jako symptomu, ołówek mu się skończył.
|
|
 | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Izdebski powtarza w swoim artykule to, co już po wielekroć powiedziano. Akurat wtedy, gdy zaczyna mówić coś nowego, to jest poruszać kwestię Boga jako symptomu, ołówek mu się skończył.  Izdebski daje Panu szansę. Chętnie poczytam o Bogu jako symptomie. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
|  | | sinapis (1725 punktów) | > .> >Izdebski powtarza w swoim artykule to, co już po wielekroć powiedziano. Akurat wtedy, gdy zaczyna mówić coś nowego, to jest poruszać kwestię Boga jako symptomu, ołówek mu się skończył.  > Izdebski daje Panu szansę. Chętnie poczytam o Bogu jako symptomie.Nie przypuszczam, żebym miał już dostateczną wiedzę, by o tym pisać - dlatego szukam jej u innych.
|
|
| |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Nie przypuszczam, żebym miał już dostateczną wiedzę, by o tym pisać - dlatego szukam jej u innych. Poważnych książek o Bogu (nie mówiąc już o bogach i siłach naprzyrodzonych) napisano tysiące. Red. Izdebski dokonał - moim zdaniem - trafnego skrótu zawartej w nich wiedzy, ale daleko mu do tego aby powiedział wszystko i stąd moja propozycja aby na podstawie tej jego publikacji porozmawiać o Bogu i podzielić się z innymi swoją wiedzą i przemyśleniami.
Proszę przeczytać tu wypowiedzi pana np. Jacka Tabisza - jak dla mnie, to odsłania on nowe obszary rozumienia nadprzyrodzoności i czytam jego wypowiedzi z dużym zainteresowaniem. Natomiast uważam, że nie na każdy temat warto się wypowiadać, czasem lepiej tylko poczytać, niż koniecznie zaznaczać swoją obecność wypowiedzią.
Pozdrawiam i namawiam do własnych poszukiwań, a następnie podzielenie się nimi z nami.
@@@ .
|
|
7 na 7 | zupełna (2507 punktów) |
>Pozdrawiam serdecznie. Natomiast co do Boga, to zdecydowanie jest on Afrykanką, o mocnych nogach, wydatnych piersiach, które wykarmiły nie jedno dziecko. Zamiast siedzieć na chmurce i odpoczywać przyjmujac hołdy, jedną ręką wtyka w ziemię ziarno by zebrać plon (przy takiej gromadzie dziatwy sporo trzeba żywności). Niemożliwe? Może nawet oburzające? Rozmawiając o "genezie Boga" dyskusja dotyczy patriarchatu , zbrodni, mizogonii, niewolnictwa, wyzysku, poniżenia, zwłaszcza kobiet, wojen, hipokryzji, histerii, satanizmu(wszak Bóg stworzył Szatana zatem jest pierwszy satanistą). Osobiście to tego "Boga" mam serdecznie dosyć. pozdrawiam serdecznie
|
|
|  | | zupełna (2507 punktów) | > Tutaj indyjska tancerka ilustruje w tańcu rozgniewaną boginię Durgę. Dziękuję
|
|
6 na 6 | Manian (950 punktów) | Słowo "Bóg" to wymysł dyslektyków, którzy nie potrafią poprawnie zapisać nazwy rzeki.
|
|
8 na 8 | Fizyk (17637 punktów) | Jak ktoś mówi "wierzę w Boga" to rozumiem, że swoją ignorancję podnosi do rangi cnoty a pojęciem "Bóg" zakleja dziury w postrzeganiu świata.
|
|
 | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | >Jak ktoś mówi "wierzę w Boga" to rozumiem, że swoją ignorancję podnosi do rangi cnoty a pojęciem "Bóg" zakleja dziury w postrzeganiu świata.
Teologowie, od czasów Darwina znajdujący się w defensywie, w naukowym dyskursie stawiają tezę, że nauka zajmuje się tak wieloma sprawami, iż nie można mówić o spójnym światopoglądzie naukowym i przedstawiają kolejne zagadnienia, na które dzisiejsza nauka nie zna jeszcze odpowiedzi. Nie godzą się na "Boga białych plam", (trafnego określenia Isaaca Newtona), ale powołują się na Boga wszędzie tam, gdzie jeszcze w naukowym zrozumieniu świata pozostają luki. Agresywni publicyści zajmujący się popularyzacją nauki ośmieszają ten pogląd używając określenia "Bóg-zapchajdziura". Bardziej stonowany młody filozof Piotr Bylica W 1(20) numerze "Forum Klubowego" stawia tezę, "że współczesna nauka nie pozostawia żadnych luk ani w naszej wiedzy (...), ani w porządku świata, których wyjaśnienie wymagałoby odwołania do jakiejś nadnaturalnej, transcendentnej sfery postulowanej przez religie teistyczne. I kończy wywody stwierdzeniem: Skoro to nauka decyduje dziś o tym, co istnieje, a co nie, to warto pamiętać, że to co z jej założeń wynika, iż nie istnieją luki ani w porządku przyrodniczym, ani w naszej wiedzy, w którym byłoby miejsce dla jakiegoś bóstwa działającego w materialnym świecie".
Pstryk i wszystko jasne! No, może jednak nie tak bardzo, gdyż do dziś nie ma teorii w sposób przekonujący wyjaśniającej dlaczego ludzie wierzą w Boga. Dlaczego jest ich tak wielu, a wśród nich osoby wysoko wykształcone. Prawdopodobnie ten fenomen jest splotem wielu przyczyn, z których najważniejsze to proces socjalizacji i chyba jakieś uwarunkowania genetyczne.
Społeczne formatowanie ludzi, rozpoczynające się od samego momentu narodzenia, zostało już dosyć dobrze opisane i wiemy, jak bardzo trudno się z niego wyzwolić. Wraz z rozwojem wiedzy o mózgu zaczęto się zastanawiać, na ile nasze doświadczenia duchowe są odbiciem procesów neurologicznych. Niektórzy uczeni twierdzą, że nawet nasze poglądy polityczne w 30% uwarunkowane są genetycznie.
Bóg w naukach przyrodniczych - to dla wiekszości racjonalistów absurd, ale istnieje jeszcze realnie Bóg w psychice wiekszości ludzi, co przenosi się na całe cywilizacje i wówczas jest to ważny fenomen.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wierze w boga/ów sprzyjają moim zdaniem uwarunkowania genetyczne. Błąd narasta, gdy z małej grupy przenosimy się do większych społeczności - tego nie ma w genach, lecz to co jest w genach owocuje różnymi błędami percepcji. Głównym z nich jest wiara religijna. Dennett do tego dodaje myśl o tym, iż tezy religijne są memetycznymi pasożytami, przenoszącymi się na nowych nosicieli (głównie dzieci) nie dla dobra zainfekowanych organizmów, ale dla własnego dobra. Oczywiście, jak w przypadku każdego pasożyta biologicznego, memy są całkowicie bezmózgie (to oczywiste!) i pozbawione woli. Takie coś dzieje się zupełnie mechanicznie i pojawiło się w wyniku przypadkowych procesów.
Sądzę, iż to, co najważniejsze w religiach zamyka się doskonale w spostrzeżeniach biologów ewolucyjnych i filozofa umysłu - Dennetta. Czyli błąd związany ze zmianą skali, za którą nie nadążyły geny i memetyczny pasożyt, tym bardziej skuteczny, iż korzystający już z istnejącego błędu w "hardware".
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | >Wierze w boga/ów sprzyjają moim zdaniem uwarunkowania genetyczne. Autor artykułu uważa podobnie: Wraz z rozwojem wiedzy o mózgu zaczęto się zastanawiać, na ile nasze doświadczenia duchowe są odbiciem procesów neurologicznych. Niektórzy uczeni twierdzą, że nawet nasze poglądy polityczne w 30% uwarunkowane są genetycznie. Nic też dziwnego, że powstała nowa dziedzina nauki - neuroteologia. Polski "Newsweek" poświęca temu zagadnieniu sporo miejsca w dwóch numerach: z 2.12.2001 roku z okładkowymi tytułami: Bóg i mózg. Neuroteologia, Zrozumieć wiarę oraz z 20.2.2005 roku: Bóg i geny, Uczeni odnaleźli kod wiary w naszym DNA. Oczywiście medialnej sensacji w tych artykułach jest dużo, ale jest w nich sporo ciekawych informacji, czym zajmują się amerykańscy uczeni. Dean Hamer w książce The God Gene stawia tezę, że "gdyby człowiek nie został wyposażony przez naturę w biologiczną zdolność do przeżyć pozazmysłowych, nie mógłby ich odczuwać".
Tak naprawdę istnieje wiele różnych genów tworzących neurologiczną strukturę, a także substancji sygnałowych w mózgu pośredniczących w skomplikowanych procesach umysłowych. Niewątpliwie wpływają one na skłonność ludzi do przeżyć duchowych (aż po mistykę) i wiary w zjawiska nadprzyrodzone. Ale są to procesy dalece skomplikowane i nigdy nie znajdą prostych rozwiązań. Dlatego też, według "Newsweeka", "odpowiedź na pytanie, czy nasz mózg stworzył Boga, czy też Bóg stworzył mózg, wciąż pozostanie jedynie kwestią wiary". A moc ludzkiej wiary jest nie do przecenienia! - I ja też.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | |  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Oczywiście osoby wierzące lubią upraszczać całą sprawę, mówiąc o "genach wiary", "genach poczucia boga". Bo wtedy łatwo przejść do punktu B, w którym to bóg owe geny ze swej gliny lepi. Ja musiałbym ich rozczarować. Są geny podatności na różne zachowania i - moim zdaniem - wiara w bogów jest zderzeniem tych nie zawsze korzystnych podatności z pojawieniem się nowych środowisk, takich jak ośrodki rolnicze i miasta, gdzie naturalna grupa 150 osobników staje się znacznie większa i naturalne uwarunkowania (a także ich błędy) są potęgowane i ulegają przy tym zniekształceniom.
Jedną z przyczyn wierzeń jest choćby skłonność animizacji zjawisk, która wkręcona w zmienność kulturową musi rodzić panteony bóstw, zaś bez tego jest tylko płynną granicą nie idących dalej interakcji z otoczeniem. Nasze geny po prostu nie wyewoluowały do życia w społeczeństwach rolniczych i porolniczych. Nie miały na to czasu. Stąd rojące się od dziwacznych błędów relacje kulturowe.
|
|
 | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | Jak ktoś mówi "wierzę w Wieloświat" to rozumiem, że swoją ignorancję podnosi do rangi cnoty a pojęciem "Wieloświat" zakleja dziury w postrzeganiu świata.
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
|  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > Jak ktoś mówi "wierzę w Wieloświat" to rozumiem, że swoją ignorancję podnosi do rangi cnoty a pojęciem "Wieloświat" zakleja dziury w postrzeganiu świata.
Zgadłeś. Bo w wieloświat nie ma potrzeby wierzyć: albo wiemy, że jest, albo nie wiemy. I tyle.
|
|
| |  | 1 na 1 damian1301 (937 punktów) (zablokowany) | A wiemy?
Jest nie do pomyślenia, by miłość naszego życia miała być czymś lekkim, czymś bez wagi.
|
|
1 na 1 | Vytautas (4394 punktów) | >dobrze by było aby ateiści o Bogu też podyskutowali. Byłem nauczycielem fizyki. W myśleniu młodych ludzi pojawia się czasem pytanie, dlaczego prawdziwe są, lub prawdziwe jest jakieś prawo fizyki. Pytanie to bardziej filozofii niż fizyki dotyczy, a próba uczciwej odpowiedzi na nie zajmuje wiele czasu, okrojonego zwłaszcza wtedy, gdy do szkół wprowadzono religię. Z tego powodu, chociaż ateusz od wczesnej młodości, gdy mi uczniowie takie pytanie zadawali, odpowiadałem krótko, że Bóg tak chciał i miałem czas na rozważanie konkretnych spraw mieszczących się w temacie lekcji. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że przecież podobnie, jako dawcę praw przyrody, rozumiał Boga Spinoza i za nim Einstein.
|
|
7 na 7 | Jacek Tabisz (30006 punktów) |
 Pora na kolejny aspekt boskości. Ten obrazek jest ugrzeczniony, albowiem, gdy dewowie (wedle gry we wszechświaty, bogowie przyjmujący na siebie rolę twórców ładu) i asurowie (wedle gry we wszechświaty bogowie przyjmujący na siebie rolę burzycieli ładu) za pomocą góry Kalyassa (ulubiona góra bogów znajdująca się obecnie w Tybecie i nazywana bardziej swojsko Kaljasz) ubijali mityczny ocean mleka aby pozyskać więcej wszechświata w formie ghee (klarowanego masła) na samym dnie znaleźli różne niezwykłe przedmioty, obiekty i istoty. Jedną z atrakcji była bogini szczęścia, piękna Lakszmi. Inną czarna Substancja, która zaczęła niszczyć wszechświaty łącznie z bogami i zagroziła skrajną i ogólną nicością. Bóg Sziwa, specjalista od niszczenia, wypił tą substancję, przez co stał się jeszcze bardziej niszczący, gdyż nie mógł jej strawić i musiał wstrzymać ją w boskim przełyku aż do końca świata, który nastąpi, gdy ją w końcu wypluje. Od tej pory Sziwę zaczęto zwać "Sinogardłym". Lecz wyznawcy bogini Kali, a jest ich wielu, zauważają, iż Sziwa i tak nie mógł utrzymać całej trucizny w gardle i jej większą część wypluł, chcąc nie chcąc, na ziemię i już wtedy zaczęło odbywać się ostatecznie niszczenie. Co oznacza że owa substancja spadłwszy na ziemię uformowała się w Czarną Boginię, czyli w Kali, która ogarnięta typowym dla siebie szałem szła przed siebie i niszczyła wszystko. Nikt nie wiedział jak ją zatrzymać. Ci co próbowali, ginęli rozszarpani jej szponami. Wskrzeszał ich na szczęście bóg Brahma, lecz problemy narosły, gdy Kali rozszarpała również jego. Brahma jako jedyna istota może wskrzesić sam siebie, ale zajmuje mu to sporo czasu. Ostatecznie inicjatywa przeniosła się na Sziwę. Choćby dlatego, iż to on do tej pory był sławiony jako główny Niszczyciel i Kali, noworyszka, odebrała mu tę zaszczytną pozycję. Nie mogąc wstrzymać Czarnej Bogini przemocą, Sziwa legł na murawie i wyprężył wysoko swój ociekający spermą penis. Owa sperma ma znaczenie mistyczne, of course. Bogini już chciała przejść nad Sziwą, gdy w pewnym momencie zapłonęła pożądaniem i tak jak stała opadła na Sziwę, otulając jego wielki, światotwórczy organ swoją równie wielką i niszczycielską waginą. W ten sposób wszechświat został uratowany, zaś ociekający krwią, wielki język bogini wysunął się daleko w wyrazie uniesienia i mistycznej, hinduistycznej pełni... Zjednoczenie Sziwy i Kali ważne jest dla wielu szkół teologii indyjskiej, obrosło też różnymi subtelnymi odceniami. Na przykład lasya - wspaniały taniec bogini ma w sobie element rytmu wciąż odbywanego stosunku, co oznacza pełnię i szczęśliwą zabawę - lila. Lila jest przyczyną braku przyczyn zdaniem indyjskich teologów. Szerzej o przygodzie Kali i Sziwy, oraz o jej znaczeniu symbolicznym i innych odczuciach boskości naszych partnerów, piszę pod linkiem: www.hanuman.pl/article.php/20090605021110654
|
|
 | 4 na 4 | zupełna (2507 punktów) | > Bogini już chciała przejść nad Sziwą, gdy w pewnym momencie zapłonęła pożądaniem i tak jak stała opadła na Sziwę, otulając jego wielki, światotwórczy organ swoją równie wielką i niszczycielską waginą. W ten sposób wszechświat został uratowany, zaś ociekający krwią, wielki język bogini wysunął się daleko w wyrazie uniesienia i mistycznej, hinduistycznej pełni... Wprawdzie obiecałam sobie, że nie wciągnę się w dyskusję o Bogu, ale ten, jakże plastyczny opis sceny przypomniał mi dawne moje własne pytanie: kiedy i dlaczego Jahve stracil swoją Asztarte? Czy monoteizm pozbawiający Boga szans na kontakt z drugim bogiam, boginią stanowił powód do tak negatywnego stosunku do seksualności własnej (wszak zapładnia bez kontaktu cielesnego) i czlowieka? Sprawił, że to bóg samotny , sfrustrowany i ciągle mający pretensje do ludzi. Czy takie proste rozwiązanie , jak związek z kobietą nie zmienilo by losów ludzi?
|
|
|  | 7 na 7 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Czy monoteizm pozbawiający Boga szans na kontakt z drugim bogiam, boginią stanowił powód do tak negatywnego stosunku do seksualności własnej (wszak zapładnia bez kontaktu cielesnego) i czlowieka? Sprawił, że to bóg samotny , sfrustrowany i ciągle mający pretensje do ludzi. Ludziom brak w bóstwie pierwiastka kobiecego. Dlatego taką karierę robi Matka Boska. Która żadnym bogiem nie jest ale przypisuje się jej jedynie dostęp do ucha boga. Kult Matki Boskiej jest wbrew ewangeliom. MB występuje w niej tylko 3-4 razy i to w sytuacjach niezbyt dla niej przyjemnych, gdy Jezus prawie po chamsku do niej się odzywa albo potraktowana jest przez Boga jako bezwolny inkubator.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
. > Ludziom brak w bóstwie pierwiastka kobiecego.Ej tam, ej tam. Emancypacja to nowy wynalazek. Chrześcijaństwo tworzono wtedy, gdy prawowierny żyd modlił się: Dzięki ci, Panie, stwórco wszechświata, że nie stworzyłeś mnie poganinem, ani kobietą. > Dlatego taką karierę robi Matka Boska. Która żadnym bogiem nie jest ale przypisuje się jej jedynie dostęp do ucha boga.Jak dotychczas wystarczało, ale teraz się paniom więcej zachciało i same chcą robić za bogów (szefów, posłów itd.) Ja w kontekście poniżej zalinkowanego artykułu - mówiącym o szacunku do kobiet w Kościele Katolickim - nie przesadzał bym z ogólną mądrością kobiet. www.racjon(*),7412/q,Zlo.wspaniale..kobietaChoć oczywiście znam i podziwiam wielce mądre kobiety i jest ich sporo, ale czy są to katoliczki, a nawet szerzej fideistki? > Kult Matki Boskiej jest wbrew ewangeliom. MB występuje w niej tylko 3-4 razy i to w sytuacjach niezbyt dla niej przyjemnych, gdy Jezus prawie po chamsku do niej się odzywa albo potraktowana jest przez Boga jako bezwolny inkubator.To nie tak łatwo zrozumieć zawartość Ewangeli, najpierw należy pomodlić się o łaskę zrozumienia, następnie czytać na kolanach, a na końcu poprosić księdza aby w oparciu na Magisterium zrobił nam wykładnię. Dla racjonalisty dziwnym jest ten monoteizm trynitarny, a robi się jeszcze dziwniejszy, gdy do "Trójcy" dołożymy "Matkę Boską" i "świętych". Efektowną próbą teologicznej ekwilibrystyki jest udowadnianie, że "wynoszenie na ołtarze", beatyfikacja, a później kanonizacja, a więc uznanie pewnej osoby za przedmiot kultu nie jest rodzajem bałwochwalstwa, a tworzenie wizerunków świętych i modlenie się do nich nie jest idolatrią. Wszakże w politeizmie też istnieje hierarchia. Są bogowie pierwsi i bogowie drugorzędni. Bóstwa i półbogowie. A więc czy i tu najistotniejszą jest kwestia nomenklatury? PS. Łatwo zrozmieć obecną potrzebę kobiecego pierwiastka w oparciu o koncepcję religii pewnego niemodnego już klasyka. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | |  | 3 na 3 | zupełna (2507 punktów) | , >PS. Łatwo zrozmieć obecną potrzebę kobiecego pierwiastka w oparciu o koncepcję religii pewnego niemodnego już klasyka. Nie jest to potrzeba tak niedawna. Kult Maryjny bardzo doskonale zastąpił kult Isztar czy Demeter. Litania Loretańska to wynalazek z XII wieku ponoć. Mam wrażenie, że jednak chrześcijanom samotność ich boga od początku jakoś nie pasowała.
|
|
| | |  | 9 na 9 | perun (8610 punktów) | >. >>Ludziom brak w bóstwie pierwiastka kobiecego. >Ej tam, ej tam. Emancypacja to nowy wynalazek. Chrześcijaństwo tworzono wtedy, gdy prawowierny żyd modlił się: > Dzięki ci, Panie, stwórco wszechświata, że nie stworzyłeś mnie poganinem, ani kobietą. Tutaj nie zgodze się z Panem, że emancypacja to nowy wynalazek. Wg. mnie to stary wynalazek niedawno dopiero odkryty ponownie. Dlaczego tak myśle? Wszystkie badania potwierdzają, że na początku bóg był kobietą. Kult Matki Ziemi i jej płodności sięga do początków powstania religii. Bogowie zaczeli panować na świecie i przejeli prymat nad boginiami dopiero po tym, gdy mężczyżni dowiedzieli się, że płodność kobiet to ich zasługa. Niektórzy z nich odpłyneli tak daleko, że zaczeli uważać, że bogini-kobieta nie jest im do niczego potrzebna. W każdym razie na początku historii cywilizacji to kobiety rządziły światem. Zgadzam się z Panią Alicją, że ludziom brak w bóstwie kobiecego pierwiastka. A co do Żydów - ich monoteizm ostatecznie ukształtował się około II w. pne. Wcześniej boginie w ich mitologii były równie popularne jak u sąsiednich ludów. Dlatego mogę zrozumieć JHVH, że stał się starym okrutnym i złośliwym bogiem. Kłania się brak kobiety w domu ...znaczy w niebie .
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) |
> Tutaj nie zgodzę się z Panem, że emancypacja to nowy wynalazek. Wg. mnie to stary wynalazek niedawno dopiero odkryty ponownie.Wikipedia: Emancypacja (łac. emancipatio uwolnienie spod władzy manus, dosł. wypuszczenie z rąk) - zwolnienie z podległości władzy ojcowskiej, czynność prawna odwrotna do mancypacji.> Dlaczego tak myślę? Wszystkie badania potwierdzają, że na początku bóg był kobietą. Kult Matki Ziemi i jej płodności sięga do początków powstania religii.Wszystkie badania potwierdzają?Wikipedia: Matriarchat to hipotetyczny hierarchiczny ustrój społeczny i polityczny, w którym władzę sprawują kobiety. Obecnie wśród antropologów i socjologów panuje konsensus, że matriarchat w formie zaproponowanej w XIX wieku nigdy nie istniał. Jednymi z koronnych dowodów na rzecz matriarchatu miały być tzw. Wenus z Laussel oraz 30 tysięcy jej podobnych figurek pochodzących z neolitu, przedstawiających kobietę z wydatnymi piersiami, udami, brzemiennym brzuchem i wyraźnie zaznaczonym sromem. > Bogowie zaczęli panować na świecie i przejęli prymat nad boginiami dopiero po tym, gdy mężczyźni dowiedzieli się, że płodność kobiet to ich zasługa. Niektórzy z nich odpłynęli tak daleko, że zaczęli uważać, że bogini-kobieta nie jest im do niczego potrzebna. W każdym razie na początku historii cywilizacji to kobiety rządziły światem.Wikipedia: Patriarchalizm - pojęcie socjologiczne oznaczające dominację w stosunkach rodzinnych i społecznych mężczyzny, będącego głową rodziny.[Odwołałem się tu już do niemodnej teorii religii, w którym religia jawi się jako "fantastyczne odzwierciedlenie w ludzkich głowach tych zewnętrznych sił, które rządzą codziennym bytem ludzi", z początku sił przyrody, później sił społecznych, "dziejowych". Niemniej jest to odzwierciedlenie z zasady wypaczone, fałszywe.] > Zgadzam się z Panią Alicją, że ludziom brak w bóstwie kobiecego pierwiastka.Nie śmiał bym przeczyć Pani Alicji, tym bardziej, że kobiecy pierwiastek tak mnie ubogacał, iż zawsze kobiety uwielbiałem. Teraz starszy Pan, to już tylko pomarzyć sobie może. > A co do Żydów - ich monoteizm ostatecznie ukształtował się około II w. pne.Atonizm, obok judaizmu, był jednym z najstarszych wyznań monoteistycznych. Można dostrzec pomiędzy nimi liczne podobieństwa: wiara w jednego jedynego Boga (Hymn do Atona kol. 7-8 - Powtórzonego Prawa 6:4); podobne imię Boga - egiskie Aton, Aten przypomina hebrajskie Adon, Adonai - [Wielki] Pan; Bóg, który wszystko utrzymuje przy życiu; Bóg, który troszczy się o wszystkich ludzi i całe swoje stworzenie. Wielki Hymn do Atona przypomina biblijny Psalm 104, do którego też jest często porównywany.--------------------------------------------------------------- Dziś już niewielu tradycjonalistów twierdzi, że święte księgi Starego Testamentu powstawały ponad tysiąc lat. Nikt już nie przypisuje autorstwa Pięcioksięgu Mojżeszowi. Choć nie ulega wątpliwości, że stanowi one kompilację innych, nieraz dość odległych w czasie i przestrzeni źródeł. "Z punktu widzenia umiarkowanych badaczy Biblii sprawy wyglądają więc następująco: około roku 630 p.n.e. 'deuteronomiści' spisali najważniejsze teksty Biblii. Wymyślili postaci Abrahama i Mojżesza, a ich czyny umieścili w odległej przeszłości". Według minimalistów dopiero po powrocie Żydów do Judei (w 538 r. p n.e.) i odbudowaniu na górze Syjon ze zgliszcz Świątyni, "radykalni żydowscy reformatorzy naprawdę przystąpili do działania. Podobnie jak średniowieczne klasztorne szajki fałszerzy, którzy przerabiali daty oficjalnych dokumentów, tak i oni przewertowali hebrajskie pisma i napisali je na nowo, zmyślając przy tym całe nieistniejące królestwa". Niewielką wagę przywiązywano wówczas do chronologii, a już nikomu nie przyszłoby do głowy, aby obiektywnie opisywać fakty historyczne.
Oczywiście nie były to ani pierwsze, ani końcowe redakcje. Ostatnie księgi Biblii hebrajskiej - Tanachu zostały napisane w II w p.n.e., a decyzją faryzeuszów w Jamnii (Jawne) ok. 90 r. ustalono, które księgi zasługują na świętość. www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami> Wcześniej boginie w ich mitologii były równie popularne jak u sąsiednich ludów.Były, ale się skończyły. > Dlatego mogę zrozumieć JHVH, że stał się starym okrutnym i złośliwym bogiem. Kłania się brak kobiety w domu ...znaczy w niebie .Gratuluję, gdyż ja wcale nie chcę go zrozumieć, choć oczywistym dla mnie jest, że jest wytworem swoich czasów i kultury, w której tworzyli autorzy Biblii. Pozdrawiam serdecznie. @@@ .
|
|
| | | | |  | 5 na 5 | perun (8610 punktów) |
>Wikipedia: Emancypacja (łac. emancipatio uwolnienie spod władzy manus, dosł. wypuszczenie z rąk) - zwolnienie z podległości władzy ojcowskiej, czynność prawna odwrotna do mancypacji.
Racja mój błąd.
>Wszystkie badania potwierdzają?Wikipedia: Matriarchat to hipotetyczny hierarchiczny ustrój społeczny i polityczny, w którym władzę sprawują kobiety. Obecnie wśród antropologów i socjologów panuje konsensus, że matriarchat w formie zaproponowanej w XIX wieku nigdy nie istniał. >Jednymi z koronnych dowodów na rzecz matriarchatu miały być tzw. Wenus z Laussel oraz 30 tysięcy jej podobnych figurek pochodzących z neolitu, przedstawiających kobietę z wydatnymi piersiami, udami, brzemiennym brzuchem i wyraźnie zaznaczonym sromem.
Będe musiał zaś się dokształcić. Jak widze mam stare informacje na ten temat.
>>Zgadzam się z Panią Alicją, że ludziom brak w bóstwie kobiecego pierwiastka. >Nie śmiał bym przeczyć Pani Alicji, tym bardziej, że kobiecy pierwiastek tak mnie ubogacał, iż zawsze kobiety uwielbiałem. Teraz starszy Pan, to już tylko pomarzyć sobie może.
Marzyć zawsze można, a nawet trzeba niezależnie od wieku
>[color=blue]Atonizm, obok judaizmu, był jednym z najstarszych wyznań monoteistycznych.
Również uważam, że na monoteiżmie Amenhotepa wzorowali się Żydzi tworząc swoją religie. >--------------------------------------------------------------- >[color=blue]Dziś już niewielu tradycjonalistów twierdzi, że święte księgi Starego Testamentu powstawały ponad tysiąc lat. Nikt już nie przypisuje autorstwa Pięcioksięgu Mojżeszowi.
Nikt oprócz Świadków Jehowy. I pewnie inni im podobni też przypisują jeszcze Pięcioksiąg Mojżeszowi, ale osobiście tylko z ŚJ. miałem okazje dyskutować na ten temat
>>Wcześniej boginie w ich mitologii były równie popularne jak u sąsiednich ludów. >Były, ale się skończyły.
Niestety.
>Gratuluję, gdyż ja wcale nie chcę go zrozumieć, choć oczywistym dla mnie jest, że jest wytworem swoich czasów i kultury, w której tworzyli autorzy Biblii.
Nie chodziło mi o chcenie. Miałem na mysli to, że tak w religii jak i w domu, w rodzinie, ojciec ( w ogóle mężczyzna) przeważnie jest bardziej surowy, oschły, okazuje mniej uczuć od kobiety. Innymi słowy obecność kobiety łagodzi obyczaje i zachowania. Brak kobiecego pierwiastka w tej religii w pewnym sensie tłumaczy zachowanie tej postaci. Podobnie jest w katolicyzmie np; gdzie Bóg Ojciec mimo przypisywanej mu miłości do ludzi nie mógł stać się popularny bez Marii, z której zrobiono Matke Boską, dokładnie na kształ pogańskich bogiń. Matka Boska jest tu dobrą mamusią, która potrafi przekonać surowego ojca Boga, do postawy bardziej łagodnej wzgledem swoich dzieci. Również pozdrawiam i dzieki za ciekawe informacje na temat matriarchatu.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Podobnie jest w katolicyzmie np; gdzie Bóg Ojciec mimo przypisywanej mu miłości do ludzi nie mógł stać się popularny bez Marii, z której zrobiono Matkę Boską, dokładnie na kształt pogańskich bogiń. Matka Boska jest tu dobrą mamusią, która potrafi przekonać surowego ojca Boga, do postawy bardziej łagodnej względem swoich dzieci.Ma Pan tu dużo racji. Poleciłem Pani Alicji artykuł: www.racjon(*),7412/q,Zlo.wspaniale..kobieta Proszę też go przeczytać. > Również pozdrawiam i dzięki za ciekawe informacje na temat matriarchatu.To zdecydowanie skrótowe informacje, a sprawa jest o wiele bardziej złożona. Serdecznie pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) |
> >Również pozdrawiam i dzięki za ciekawe informacje na temat matriarchatu.> To zdecydowanie skrótowe informacje, a sprawa jest o wiele bardziej złożona.Powinienem dokładniej formułować swoje myśli jak widze  Chodzi mi o to, że te skrótowe informacje, które Pan przytoczył, są podstawą do pogłębiania wiedzy na ten temat. Zresztą to nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz, gdy inspiruje mnie Pan do głębszego zainteresowania się tematem, za co jestem Panu wdzięczny.
|
|
| | | | | | |  | 6 na 6 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Poleciłem Pani Alicji artykuł: www.racjon(*),7412/q,Zlo.wspaniale..kobieta Proszę też go przeczytać.Znam dawne podejście chrześcijaństwa do kobiet ale mnie fascynuje podejście do boga współczesnych kobiet. One czczą Marię jak samodzielnego boga. Spotkałam się z kobietą, która mając trudności małżeńskie modliła się do Matki Boskiej bo Bóg ani Jezus nie mogli by jej zrozumieć , a po za tym "o tym" z mężczyznami to nie wypada. 
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . > Znam dawne podejście chrześcijaństwa do kobiet ale mnie fascynuje podejście do boga współczesnych kobiet. One czczą Marię jak samodzielnego boga.> Spotkałam się z kobietą, która mając trudności małżeńskie modliła się do Matki Boskiej bo Bóg ani Jezus nie mogli by jej zrozumieć , a po za tym "o tym" z mężczyznami to nie wypada.  Bardzo trafne spostrzeżenia. Myślę, że warte co najmniej osobnego artykułu. Szczególnie wyróżnił bym w nim polski katolicyzm, w którym kult maryjny jest ogromnie rozbudowany, a rola Maryi bardzo specyficzna. Serdecznie pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | | | | | |  | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) |
> To zdecydowanie skrótowe informacje, a sprawa jest o wiele bardziej złożona.Oj, tak. Być może XIX-wieczne pojęcie matriarchatu zrodziło się ze strachu przed wyemancypowanymi kobietami, które nie chciały dłużej być sprzętami domowymi. Straszono "matriarchatem" jako prymitywną, prostacką ideą, tak dalece odbiegającą od światłych męskich rządów, stosowną tylko dla ludzi jaskiniowych. A prawda była ciut inna. W najdawniejszych społecznościach wczesnoludzkich i ludzkich pierwiastek męski i żeński były równie ważne i równie potrzebne. Kobiety i mężczyźni zajmowali się różnymi rzeczami, ale zarówno bez jednych, jak i bez drugich te grupy by nie przetrwały. Tyle samo warta była praca mężczyzny-myśliwego, co kobiety-zbieraczki. Rzadko zdarzał się szczęśliwy traf upolowania mięsa, więc gdy niefortunni myśliwi głodni wracali do jaskiń czy chat, czekały na nich zawsze jakieś korzonki czy owoce. Społeczności wczesnorolnicze również to rozumiały i wiedziały, że tylko od doskonałej równowagi ziemi i wody zależy, czy zbiorą plony i przeżyją zimę. Kobiety zbierały plony, mężczyźni ich strzegli. Najważniejszą postacią panteonu bóstw rozlicznych była Matka Ziemia, dająca życie, wspomagana przez partnera - boga deszczu. Nie wiadomo, czy rzeczywiście istniał prahistoryczny matriarchat, na pewno jednak w ówczesnych grupach ludzkich panowała zasada matrylinearności i matrylokalności. Oznacza to, że mężczyzna wchodził do grupy (klanu) żony, ich dzieci należały do grupy matczynej i po linii matki dziedziczyły majątek. Młody mężczyzna, który umiał polować i bronić grupy przed obcymi, miał już na starcie zagwarantowaną przychylność klanu. Był przydatny. Jeśli wzorowo wywiązywał się z zadań i okazywał szacunek żonie i jej rodzinie, stawał się ukochanym synem i bratem. Matrylokalność ma mnóstwo zalet - kobiety z klanu są pilnowane przez matkę, babkę, ciotki, kuzynki, siostry, by zachowywały się przystojnie i pilnie wykonywały swoje obowiązki, a jednocześnie miały oparcie w ojcu, wujach, braciach i kuzynach, w razie gdyby zachowanie męża odbiegało od przyjętych norm. Mężczyzna przyzwoity nie musiał się obawiać niczego ze strony rodziny żony. Inaczej w systemie patrylokalnym - tam kobieta zostawała sama w obcym środowisku, bez wsparcia ze strony swoich, wydana na łaskę nie tylko męskiej części rodu, ale także żeńskiej, która w gruncie rzeczy była równie obca, jak ona. Nie wiadomo dokładnie, kiedy nastąpił zwrot ku wyższej pozycji mężczyzn w społeczeństwach - być może już w późnym neolicie. Wskazuje na to rosnące znaczenie kultu Słońca, które na stanowisku męskiego pierwiastka zastąpiło wodę. Zmiany klimatu spowodował stepowienie znacznych obszarów kuli ziemskiej, model rolnictwa się zmieniał - uprawy ustępowały miejsca hodowli zwierząt - głównie bydła. Rola kobiet marginalizowała się, wyższą pozycję zajmowali teraz mężczyźni-wojownicy i pasterze. Mechanizm zmian jest oczywiście zbyt złożony, żeby go tu w skrócie w całości przedstawić. Krótko mówiąc, mężczyźni jęli w swoich rękach koncentrować majątek grupy, a co za tym idzie, i władzę. Wtedy też nastąpił rozwój systemów religijnych z naczelnym bogiem Słońca lub burzy. I tak kobiety powoli z równorzędnych partnerek stały się częścią domowego inwentarza... Oczywiście, pewną wartość nadal miały. Umiały gotować, prząść, tkać i szyć, doglądały dobytku, gdy mężczyźni byli nieobecni, rozpalały ogień i nosiły wodę, a nade wszystko - rodziły dzieci. Oczywiście trzeba było zadbać, by były to dzieci z prawego łoża, bo tylko takie mogły dziedziczyć, a w przypadku córek - zapewnić pożądane sojusze. Stąd takie ograniczenia, nakładane na kobiety, obsesyjne pilnowanie ich dziewictwa i surowe karanie zdrady małżeńskiej. Mężczyzna mógł "skakać w bok", bo rodowi to nie szkodziło, kobieta, wprowadzając do rodziny "obcą krew", wyrządzała szkodę. Nie dość, że sama obca, to jeszcze rodziła syna jakiegoś innego mężczyzny, zajmującego miejsce prawowitego potomka. Religia sankcjonowała te ograniczenia, nakładając na kobiety liczne nakazy i zakazy społeczne, grożąc surowymi konsekwencjami za ich nieprzestrzeganie. Jako istoty spętane tyloma ograniczeniami, kobiety były postrzegane jako mniej wartościowe, mniej ważne. Ważni byli mężczyźni, kobietę chwalono tylko wówczas, gdy była posłuszna, wierna i z pokorą przyjmowała, co los (ojciec, mąż, syn) przyniesie. W judaizmie stawiano ją za wzór, choć nie na piedestale. Wciąż wskazywano na Ewę jako przyczynę upadku człowieka, pobożne życie Sary, Rebeki, Racheli miało być odkupieniem tamtej winy. W chrześcijaństwie mogła nawet zostać świętą, ale i tak wypominano jej, że stworzono ją jako towarzystwo dla Adama, a nie samą dla siebie no i oczywiście, że zjadła to jabłko, co stanowiło dowód, że jest słaba, ulega podszeptom szatana i trzeba jej pilnować i nią kierować. Tak jeszcze tylko na marginesie - Andrzej Izdebski pisze znakomicie, ale czasem się myli. Np. pisząc o Izydzie stwierdza, iż "pod boskim wpływem Ozyrysa urodziła w stanie dziewiczym boga Horusa". No, to jest akurat nieprawda, Izyda może nie jest ostatnią boginią, którą o dziewictwo można podejrzewać, ale też i nie pierwszą  Była zupełnie normalną kobietą-boginią, kochającą żoną i matką, a dziewictwem się w ogóle nie przejmowała, bo Egipcjanie takiej obsesji nie wykazywali. Nie zamykali córek na klucz, cudów dziewictwa od świeżo poślubionych żon nie wymagali, chętnie brali za żony panny z dzieckiem, zdrady małżeńskie traktowali w zależności od osobistych poglądów - dla jednych był to powód do rozwodu, dla innych nic nie znaczyło. Byli normalni i ich bogowie też.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | | | | |  | | Andrzej Bogusławski (52275 punktów) | . >Tak jeszcze tylko na marginesie - Andrzej Izdebski pisze znakomicie, ale czasem się myli. Świetny kawałek. Książek na ten temat już nie bardzo chce mi się czytać, ale dobry artykuł jeszcze przeczytał bym z przyjemnością. Może rozbudowała by Pani ten kawałek w artykuł? Popularyzacja wiedzy - tak jak czyni to Izdebski - też ma swoją wartość.
Serdecznie pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | |
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Mam bardzo wiele obiekcji wobec tej wizji, ale to temat na dłuższą dyskusję. W dodatku nie na temat. Może w innym wątku? Ale dopiero jutro, bo dziś już nie myślę.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | 3 na 3 | zupełna (2507 punktów) | >Kult Matki Boskiej jest wbrew ewangeliom. Nie tylko kult MB. Po przeczytaniu, po raz pierwszy, ewangelii doznałam religijnego olśnienia, że to dobrze jeśli Jezus zmartwychstał. Jakby zobaczył co z jego słowami robiono przez ostatnie 2000 lat to by się w grobie przewracał.
|
|
|  | 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Wydaje mi się, że masz sporo racji. Do tego Matka Boska w roli zastępczej do strasznie żałosny twór, rzeczywiście "inkubator" jak zauważyły później inne panie. Oczywiście kobiety przez większość historii były poniżane, nawet jeśli w obrębie kultu sławiono też wielkie boginie, takie jak Durga. Ale obecność bogiń i tak (skoro już wierzono) przydawała kobiecości dużo więcej godności, niż ma to miejsce w patriarchalnych religiach judeochrześcijańskich.
Pierwiastek kobiecy, dzięki boginiom, nie wydawał się zawsze przyziemny, zaś męski wzniosły, amaterialny etc.
|
|
6 na 6 | Ag-nes (2295 punktów) | > Co dla nas znaczy słowo "Bóg"?Tutaj jest "ciekawa" definicja boga.  O, tutajteż można się wiele o bogu dowiedzieć.
|
|
7 na 7 | maruda (5550 punktów) | Rozmowa o bogach ma tylko odwrócić uwagę. Bogowie są takim zastępczym celem by odwrócić uwagę od istotnego problemu. Istnienie bóstw ma usprawiedliwić istnienie kasty kapłańskiej. Moim zdaniem o wiele ciekawszym i w dzisiejszych czasach istotniejszym pytaniem jest celowość istnienia kasty kapłańskiej. W jaki sposób ta kasta utrzymuje swój sens istnienia pomimo dzisiejszego zaawansowania wiedzy nie tylko naukowej, także wiedzy o społeczeństwie i jego samoorganizacji.
|
|
 | 2 na 2 | jark44 (619 punktów) | > Rozmowa o bogach ma tylko odwrócić uwagę. Bogowie są takim zastępczym celem by odwrócić uwagę od istotnego problemu. Istnienie bóstw ma usprawiedliwić istnienie kasty kapłańskiej. Moim zdaniem o wiele ciekawszym i w dzisiejszych czasach istotniejszym pytaniem jest celowość istnienia kasty kapłańskiej. W jaki sposób ta kasta utrzymuje swój sens istnienia pomimo dzisiejszego zaawansowania wiedzy nie tylko naukowej, także wiedzy o społeczeństwie i jego samoorganizacji.Marudo - co się tak dziwujesz? Robota jak każda inna, no... nawet lepsza. Szef nad Tobą nie stoi, z roboty nie wywalą, nic nie robisz, tłumy Cię otaczają, większa lub mniejsza kasa bez większego wysiłku. Im bardziej się jest cynicznym, to i awansik się trafi, a wtedy bez ubiegania się o mandat poselski można i na władzę wpływać - bez terminowo (nie ma kadencji)  A o bogu gadka przez całe życie - cóż za robota, tylko żyć i... pracować. A zaczynają zazwyczaj tak: "Umiłowani w Chrystusie Panu. Dziś mamy wielki dzień, dzień w którym Pan nasz oddał Syna swego, by zapewnić nam życie wieczne. Jesteśmy mu zatem winni oddawać cześć, chwałę i wszelkie dobra doczesne. Nie możemy o tym zapominać ani przez chwilę. Kto jest z Nim nie zginie, kto przeciw Niemu - marny jego los...". No jakie to proste, a kazania piszą według pewnych gotowych schematów, zależnie od kalendarza liturgicznego. A tak na poważne masz 100% racji, ale tylko teoretycznie. BO! jest popyt - jest i kasta (bo jest kasa).
mów tylko wtedy, gdy mówisz swoimi słowami. Kościół ma fajnych świętych i błogosławionych - albo psychiczne przypadki, albo kryminalne.
|
|
 | daddy (2737 punktów) (zablokowany) | Ot to. Warto by było ten temat wysnuć w nowym wątku.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|