Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
07-11-2012 14:36Tytus Pullo (23 punktów)Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Ocena 6 na 6
Kilka miesięcy temu zostałem ojcem fantastycznego chłopca. I co oczywiste, kwestią czasu było kiedy wypłynie temat "chrztu". Gdybyśmy z żoną i jednocześnie matką naszego dziecka, byli całkowicie zgodni co do tej kwestii nie było by problemu. Ja jako ateista jestem całkowicie przeciwny chrzczeniu dziecka i wychowywaniu go w wierze katolickiej i wpajaniu mu jakiegokolwiek wyznania. Okazało się niestety, że żona nie potrafii przeciwstawić się presji otoczenia, natomiast jej religijność polega tylko na uczestniczeniu w niektórych obrzędach bez wiary w dogmaty katolickie - ustaliliśmy to - pozostawiam to bez komentarza. Niestety żadne reacjonalne argumenty o wolności jednostki, prawie człowieka do wolności światopogladowej do nikogo nie trafiają, taka chyba natura katolików. Kategorycznie wyraziłem swój sprzeciw i nie zamierzam zmieniać zdania odnośnie chrztu. Sytuacja wydaje się być patowa, ja jestem przeciw, żona i otoczenie za. Jednocześnie oboje z żoną uwarzamy, że zalerzy nam naszym związku i chcemy żeby przetrwał pomimo tego (ślub był konkordatowy).
Dlatego zastanawiam się czy może jest jakiś skuteczny sposób przeciwstawienia się chrztowi swego dziecka przez ojca. Być może ktoś ma jakieś doświadczenia w takiej kwestii. Dodam jeszcze, że zamierzam oficjalnie wystąpić z krk, ale zastanawiam się czy w tej sytuacji pomoże mi to, czy może raczej utrudni uratowanie syna przed włączeniem bez jego świadomości i zgody do tzw. wspólnoty kościoła.

Tytus Pullo
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

07-11-2012 16:00
 Ocena 15 na 15
TyDraniu (6569 punktów)
Istnieją dwie metody argumentacji. Argumentacja racjonalna oraz argumentacja teologiczna. Skoro argumentacja racjonalna nie daje rezultatu, może warto zastosować argument teologiczny.

Niedawno na racjonaliście pojawiło się opowiadanie "Firma: Doradztwo religijne" Lucjana Ferrusa ( www.racjonalista.pl/kk.php/s,8408 ). Pojawia się tam interesujące Cię zagadnienie:

Cytat:
Chodzi o chrzest dziecka, ma dopiero dwa miesiące i uważam, że można by jeszcze na pół roku odłożyć tę uroczystość, ale żona upiera się by już teraz je ochrzcić. Nie wiem doprawdy, które z nas ma rację.

D: Proszę mi powiedzieć jakiego jesteście z żoną wyznania?

M: No, katolickiego oczywiście!

D: Zatem Biblię uważacie za Słowo Boże, czy tak?

M: Oczywiście, że tak! Chyba nie sądzi pan, że mogłoby być inaczej?!

D: Po prostu chcę się upewnić, by udzielić panu właściwej rady. Jeśli tak się sprawy mają, to proszę odłożyć ten chrzest na później...

M: A jednak miałem rację - wtrącił mężczyzna wyraźnie ucieszony.

D: Nie do końca. Mówiąc "na później" miałem na myśli kilkanaście lat, a nie parę miesięcy.

M: Jak to?! Kilkanaście lat?! Przecież to ewidentna bzdura!

D: Być może, nie oceniam tego. Tyle, że tę "bzdurę" jak to pan określił, zaleca samo Pismo Św., słowami Jezusa: "Kto uwierzy i przyjmie chrzest będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony" Mk 16,16. Czy nie wynika z tych słów jednoznacznie, iż przed przyjęciem chrztu należy uwierzyć w prawdy tejże religii? Jednym słowem; człowiek musi być świadomy wyboru swego światopoglądu, dlatego ta kara dotyczy braku wiary, a nie chrztu, który bez niej jest nic nie znaczącym epizodem w życiu człowieka, nie pozostającym nawet w jego pamięci. Jak pan myśli, czy kilkumiesięczne dziecko jest w stanie wykształcić w sobie tę zalecaną wiarę religijną?



Jacek Tabisz (30006 punktów)
Moim zdaniem trzeba powiedzieć, że dziecko samo wybierze, jak stanie się pełnoletnie. To jest kompromis, czyż nie?
07-11-2012 17:27
 Ocena 14 na 14
Kowalski (2244 punktów)
Powiedziałeś "a" musisz powiedzieć "b". Dostrzegam pewną niekonsekwencję w Twoim postępowaniu. Skoro wziąłeś ślub konkordatowy, to albo Twoja żona uzyskała dyspensę biskupią na związek z ateistą, albo odstawiłeś szopkę, wyciągnąłeś z dna szuflady sakramentalne kwity, albo je kupiłeś na lewo, przystąpiłeś do spowiedzi, udałeś katolika i wymamrotałeś wszystkie zaklęcia towarzyszące religijnej uroczystości. W jednym czy w drugim przypadku zobowiązałeś się, że nie będziesz przeciwstawiał się w religijnym wychowaniu dziecka. Rozumiem Twoje rozgoryczenie w momencie, kiedy małżonka w zasadzie jest udawaną religiantką, a chrzest dziecka nie jest dla niej religijnym przeżyciem, a ceremonią na pokaz i dla świętego spokoju. Obawiam się, że masz związane ręce. Widziały gały, co brały.
08-11-2012 03:13 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jak skutecznie przeciwsta
>Powiedziałeś "a" musisz powiedzieć "b". Dostrzegam pewną niekonsekwencję w Twoim postępowaniu. Skoro wziąłeś ślub konkordatowy, to albo Twoja żona uzyskała dyspensę biskupią na związek z ateistą, albo

Po prostu przejrzał na oczy, uświadomił sobie parę rzeczy i postanowił postąpić zgodnie z przysługującą mu władzą rodzicielską. Konsekwentność w działaniu nie zmusza nigdy do konsekwentnego trwania w błędzie.
Tytus Pullo (23 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Troszkę zbyt surowo mnie oceniasz. Przecież nie na tym to polega, żeby być do bólu konsekwentnym. Religijne kwity rzeczywiście wydłubałem z dna szuflady, a cały historia ze ślubem to nie zupełnie szopka. Podczas spisywania protokołu w kancelarii parafialnej kłamałem w konfesjonale kłamałem, ale z miłoscią nie kłamałem. W momencie ślubu moje poglądy odnośnie religii nie były jeszcze ugruntowane, a dzieci też wtedy nie planowałem.
Taka przysięga, że ja mam wychować dziecko na katolika i nie istotne czego ono chce nie jest uczciwa i nie czuje sie w obowiązku jej wypełnić. Wystarczy, że moi starzy ze mnie na siłe robili katolika. Ja rozumiem, że każdy człowiek ma prawo do wyboru światopoglądu. Ktoś powie, że ochrzcić, posłać na religię, a jak urośnie to sam wybierze. Myslę, że to nie tak. Spójrz ile to lat indoktrynacji. I gdzie tu prawo do samodecydowania? Brałem ślub w wieku 26 lat, jak wspominałem, moje poglądy wówczas nie były jeszcze ugruntowane i sprecyzowane. Dojrzałem pod tym względem dopiero jakieś cztery lata temu (teraz mam 32 lata). Jak więc widać wyrwanie się z katolickich schematów myślenia zajęło mi wiele lat. A wierz mi, katolickie wychowanie w wykonaniu moich starych to nie bułka z masłem (oczywiście oni się mnie wielokrotnie wyrzekli i nie mam dzisiaj wstępu do ich domu). Zmierzam do tego, że gdybym był od początku wychowywany bez zastraszania i indoktrynacji katolickiej i jakiej kolwiek to z pewnością o wiele wcześniej uświadomiłbym sobie swój światopogląd i o żadnych tzw. sakramanetach nie było by mowy. Dziś z pewnością nie stałbym przed tym problemem, zupełnie inaczej potoczyłoby sie moje życie.
Na zakończenie. Jeśli chcesz mnie przekonać do przestrzegania zasad wmyślonych przez instytucję przeciwko posłuszeństwu, której się zbuntowałem ta chyba się pogubiłeś drogi rozmówco.
Myślę, że teraz znasz mnie troszkę lepiej i wdzięczny bedę jeśli poszukasz dla mnie rozsąndnej rady zamiast mnie oceniać.

Tytus Pullo
08-11-2012 10:38 
 Ocena 5 na 5
Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)
>Zmierzam do tego, że gdybym był od początku wychowywany bez zastraszania i indoktrynacji katolickiej i jakiej kolwiek to z pewnością o wiele wcześniej uświadomiłbym sobie swój światopogląd i o żadnych tzw. sakramanetach nie było by mowy. Dziś z pewnością nie stałbym przed tym problemem, zupełnie inaczej potoczyłoby sie moje życie.

Myślę, że poniekąd sam sobie właśnie odpowiedziałeś na zadane pytanie. Ulegając będziesz kontynuował to błędne koło i postawisz swoje własne dziecko w sytuacji, w której sam się teraz znajdujesz. Teraz masz świadomość, że chciałbyś być wychowany bez indoktrynacji katolickiej, która skomplikowała Ci życie. Daj tą możliwość własnemu dziecku, nie rób mu tego co Tobie zrobiono.
Twoja żona zapewne czuje się bardzo pewnie, bo już raz postąpiłeś wbrew sobie, schowałeś wątpliwości do kieszeni i zrobiłeś to z miłości. W mojej opinii zrobiłeś źle, bo oszukiwanie na dłuższą metę nic pozytywnego nie przyniesie. Nie bierz tego jednak do siebie, bo nie znam wszystkich okoliczności, a Ty nie masz obowiązku się na publicznym forum wywnętrzać. Jednak z mojego własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że jeśli po raz kolejny postąpisz wbrew sobie i ulegniesz emocjonalnemu szantażowi, nigdy sobie tego nie wybaczysz i zawsze już będziesz tego żałował. Poza tym, jakby nie było, przystępując do sakramentu, żeniłeś się tylko z jedną kobietą, a nie z całą jej rodziną wraz z ich zachciankami. Musisz wytrwać przy swoim, czego Ci z całego serca życzę
08-11-2012 10:59 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Wydaje mi się, że jedynym rozsądnym posunięciem będzie kolejna, bardzo szczera rozmowa z żoną - jeśli nie jest gorliwą katoliczką, a wygląda raczej na miłośniczkę tradycji niż na religijną fanatyczkę, to powinna zrozumieć, że chrzest dla chrztu i na pokaz sąsiadom sensu nijakiego nie ma.
No, chyba że się uprze - wtedy odradzam wojnę. Ale nie zgadzaj się na religię w przedszkolu.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta

>No, chyba że się uprze - wtedy odradzam wojnę.
Też mi dobra rada !
Jak kobieta się uprze to wojnę odradzasz, a w sytuacji odwrotnej, jak się facet uprze to ......
09-11-2012 07:03 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>>No, chyba że się uprze - wtedy odradzam wojnę.
>Też mi dobra rada !
>Jak kobieta się uprze to wojnę odradzasz, a w sytuacji odwrotnej, jak się facet uprze to ......
To też odradzam. Ten Paryż nie jest wart mszy, jakakolwiek by ona nie była.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
>Taka przysięga, że ja mam wychować dziecko na katolika i nie istotne czego ono chce nie jest uczciwa
I nie jest prawnie wiążąca. Podejrzewam, że nawet jakby dziecko chciało być katolikiem, rodzice mogą oponować i prawo będzie (powinno być) po ich stronie. Ciekawy byłby to przypadek.
chesterx (739 punktów)
(zablokowany)
>Skoro wziąłeś ślub konkordatowy

Nie ma czegoś takiego. To wyznaniowa forma zawarcia małżeństwa. I prawo stanowione nie nakłada z tego tytułu żadnych dodatkowych obowiązków prawnych na nupturientów niż te, które są zawarte w KRiO. Owszem, jak ksiądz nie doniesie dokumentów do usc, to jeszcze musiałby takim niedoszłym małżonkom odszkodowanie bulić.
07-11-2012 18:04
 Ocena 12 na 12
Baranica (275 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać. W przeciwnym razie kościół nie zgadza się na udzielanie ślubu i koniec, trza było czytać drobny druczek

Gdy rozum śpi budzą się demony.
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać.
Ale powiedzmy, że konkordatowy mąż-ateista wycofa zgodę na wychowywanie dzieci po katolicku i zwaśnieni rodzice zechcą rozstrzygać ten spór w sądzie, to jakie powinno zapaść rozstrzygnięcie?
Wyrak (463 punktów)
>>biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać.

Miałam jako ateistka ślub z dyspensą i do dzisiaj mam dokument, w którym podpisałam oświadczenie, że mam świadomość że mąż się zobowiązuje do religijnego wychowania dzieci. Nie musiałam podpisywać że ja to zrobię.
Baranica (275 punktów)
>>>biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać.
>Miałam jako ateistka ślub z dyspensą i do dzisiaj mam dokument, w którym podpisałam oświadczenie, że mam świadomość że mąż się zobowiązuje do religijnego wychowania dzieci. Nie musiałam podpisywać że ja to zrobię.

Nie musisz nic robić, masz po prostu nie przeszkadzać. Jeśli przez ciebie np dzieci nie będą chodzić na religię to wg kościoła wasz ślub jest nie ważny (dla kościoła, dla prawa polskiego oczywiście jest ważny).

Gdy rozum śpi budzą się demony.
Tytus Pullo (23 punktów)
>Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać. W przeciwnym razie kościół nie zgadza się na udzielanie ślubu i koniec, trza było czytać drobny druczek
>
Gdy rozum śpi budzą się demony.

NICZEGO NIE MUSZĘ!!!
Nie będe naprawiał jednego błędu drugim.
Baranica (275 punktów)
>>Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać. W przeciwnym razie kościół nie zgadza się na udzielanie ślubu i koniec, trza było czytać drobny druczek
>>
Gdy rozum śpi budzą się demony.

> NICZEGO NIE MUSZĘ!!!
>Nie będe naprawiał jednego błędu drugim.

Jeśli chcesz żeby ślub kościelny był ważny to musisz. Oczywiście wg prawa to nic nie zmienia, dalej będziecie małżeństwem. Ale wg kościoła np seks będzie grzechem

Gdy rozum śpi budzą się demony.
Tytus Pullo (23 punktów)
>>>Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać. W przeciwnym razie kościół nie zgadza się na udzielanie ślubu i koniec, trza było czytać drobny druczek
>>>
Gdy rozum śpi budzą się demony.

>> NICZEGO NIE MUSZĘ!!!
>>Nie będe naprawiał jednego błędu drugim.
>Jeśli chcesz żeby ślub kościelny był ważny to musisz. Oczywiście wg prawa to nic nie zmienia, dalej będziecie małżeństwem. Ale wg kościoła np seks będzie grzechem
>
Gdy rozum śpi budzą się demony.


Droga Baranico!

Ja wrzucam ten temat po to żeby może przypadkiem usłyszeć jakieś porady praktyczne, a Ty mi tu o grzechu. ZABAWNE BY TO BYŁO GDYBY ATEISTA WIERZYŁ W GRZECHY!!!
08-11-2012 14:20 
 Ocena 1 na 1
Baranica (275 punktów)
>Droga Baranico

Drogi, jestem ten baranica a nie ta

>Ja wrzucam ten temat po to żeby może przypadkiem usłyszeć jakieś porady praktyczne, a Ty mi tu o grzechu. ZABAWNE BY TO BYŁO GDYBY ATEISTA WIERZYŁ W GRZECHY!!!

Porady praktyczne - dogadaj się z żoną.
Jak ona należy do tej sekty to będzie to dla niej problemem czy żyje w grzechu czy nie.

Każda sytuacja jest inna i jak ktokolwiek może dać ci rady jeśli nie zna twojej sytuacji rodzinnej, finansowej i mieszkaniowej.

W pewnych sytuacjach może okazać się np że będziecie mieć piekło w domu jeśli np mieszkacie z teściami.

Albo np ja miałbym bardzo wielki problem powiedzieć mojemu ojcu że dzieciaków nie ochrzczę bo go strasznie kochałem a wiem że dla niego było by to coś strasznego. Na szczęście już nie żyje więc ten problem mi odpadł.

Jeżeli jesteście niezależni finansowo i emocjonalnie od rodziny, oboje z żoną uważacie tak samo to nie ma problemu większego. Ale jeśli żona chce koniecznie to jedyne co możesz zrobić to zbojkotować tą uroczystość i już.

Dla mnie i tak ważniejsze jest żeby nie chodziło np na religię gdzie robią dziecku pranie mózgu, z tym może być łatwiej.

Gdy rozum śpi budzą się demony.
08-11-2012 16:19 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Po pierwsze:

Nie jest to zasadą. Taka deklaracja nie musi zostać złożona. Strony ślubu spisują na parafii normalnie umowę (jakby chciały kupić krowę, czy telewizor) i jeśli np. strony zadeklarują że nie chcą chrzcić dzieci to ostateczne zdanie w tej kwestii ma biskup. Był ten temat już wielokrotnie poruszany. Więc nie jest to ustawową regułą i w teorii można nie składać takiej deklaracji. W praktyce biskup pewnie się nie zgodzi (chociaż to zależałoby też pewnie od innych argumentów).

Po drugie:

Przysięgał przed Bogiem, więc to sprawa tych dwojga. Co innym ludziom do tego?

Po trzecie:

Co się dzieje z ważnością umowy, kiedy okazuje się, że jedna ze stron nie istnieje i była tylko fikcją? Czy taka umowa ma jakąkolwiek wartość prawną?

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
JackPL (4 punktów)
>Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale biorąc ślub konkordatowy nawet jako niewierzący musisz zgodzić się na to żeby żona wychowywała dzieci w wierze katolickiej. I zgadzasz się na to żeby w tym nie przeszkadzać. W przeciwnym razie kościół nie zgadza się na udzielanie ślubu i koniec, trza było czytać drobny druczek
>
Gdy rozum śpi budzą się demony.


Ale mineło pare lat i chłop przejrzał na oczy i ZMIENIŁ zdanie.
Takie jego prawo. Wolno mu.
Borgïr (736 punktów)
Ale nawet jeśli taki "drobny druczek" o wychowaniu w wierze istnieje (bo szczerze - nie mam pojęcia o tym, wierzę na słowo), to co założycielowi tematu zrobią za nieprzestrzeganie? Ekskomunikują? I tak myśli o apostazji. Chyba że ślub kościelny unieważnią.
Tytus Pullo (23 punktów)
>Ale nawet jeśli taki "drobny druczek" o wychowaniu w wierze istnieje (bo szczerze - nie mam pojęcia o tym, wierzę na słowo), to co założycielowi tematu zrobią za nieprzestrzeganie? Ekskomunikują? I tak myśli o apostazji. Chyba że ślub kościelny unieważnią.

To by było wesołe gdyby krk z automatu mi ślub unieważnił! ha! ha! ha! A o ekskomkunikę to ja sam zamierzam poprosić.
07-11-2012 18:34
 Ocena 13 na 13
Scarabaeus (2198 punktów)
Jeżeli chcesz uniknąć otwartego konfliktu to graj na czas.
Czym dziecko będzie starsze tym presja rodziny będzie słabsza. Już takie roczne dziecko to przecież wstyd chrzcić. Co powiedzą ludzie? A że nie ochrzczone to przecież nie widać.
17latek (578 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Wiesz co jest pewien problem czy jak dokonasz wyjścia z kk co jest niemożliwe albowiem semel catholicus semper catholicus to czy twój związek małżeński nie zostanie unieważniony?. A o chłopca walcz ,pilnuj jak kobiecie na tobie zależy to ci tego nie zrobi ,zawsze możesz jej powiedzieć ,że dziecko podejmie decyzje kiedy będzie w stanie samodzielnie decydować o sobie i swoim życiu. ^^
KarolG (2892 punktów)
Ja niestety zgodziłem się na ochrzczenie mojego syna. Nie cieszę się z tego, ale koszmarów w nocy z tego powodu też nie mam.
Myślę, że najważniejsze jest abyście byli w miarę szczęśliwi, a kontakt z mamą i tatą są ważne dla dziecka. Chrzest to zbyt błahy powód, by to wszystko rozpieprzyć.
Twoja żona może w końcu dojdzie do podobnych wniosków, co ty. A może już myśli tak samo tylko ma inne priorytety. Dla niej pewnie ważniejsze jest dobro dziecka (tak jak ona je pojmuje) niż jakieś idee.
Ktoś wyżej pisał o grze na zwłokę. Myślę, że to najlepsza metoda, bo filozoficznymi argumentami katolików nie przekonasz.

BTW. Parę lat minęło i teraz wiem, że jeżeli będziemy mieli drugie dziecko to żadnego chrztu nie będzie.


Thank God, I'm an atheist
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta

>Myślę, że najważniejsze jest abyście byli w miarę szczęśliwi, a kontakt z mamą i tatą są ważne dla dziecka. Chrzest to zbyt błahy powód, by to wszystko rozpieprzyć.
A jak, za lat ileś tam, przestaną być nie tylko w miarę, ale w ogóle ze sobą szczęśliwi i pani sędzina na rozwodowej sprawie ( chcąc ustalić z kim powinno być dziecko )zapyta o złożoną na chrzcie przysięgę ?
To co wtedy ?
Nie każdy jest tak odporny jak ja
12-11-2012 13:24 
 Ocena 1 na 1
Natii Dob (11 punktów)
(zablokowany)

Zdaje sie, ze problemem nie jest tak zona co rodzice i rodzina. Zupelnir sie z Toba nie zgadzam. Musialabym nie miec litosci dla wlasnego dziecka patrzac w oczy ksiedzu, jakiemus totalnemu choojowi, ktory leje woda moje dziecko w zimnym kosciele, a babcie przyklepuja lapkami brawa..Chrzest to zbyt blahy powod, zeby rozpieprzyc wszystko? Ludzie w koncu sie pogadza z tym, wiem to po sobie. A facet bedzie zalowal, do konca zycia tego. Nie wiem czy to dobra rada.

Mod.: Zwróć, proszę, uwagę na pisownię i postaraj się wyeliminować z wypowiedzi słowa wulgarne.
Natii Dob (11 punktów)
(zablokowany)

> Mod.: Zwróć, proszę, uwagę na pisownię i postaraj się wyeliminować z wypowiedzi słowa wulgarne.
Spoko spoko, tak mi sie wyrwalo.
Frank Holman (5897 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Moim zdaniem po prostu stwierdzasz, że Ty nie idziesz do kościoła i żadnych kłamstw tam wypowiadał nie będziesz. A ponadto nie wyrażasz zgody jako rodzic. I niech baby robią to co uznają za stosowniejsze. Jeśli uprawniony do decydowania w imieniu sekty, włączy do niej kolejnego członka bez zgody osoby uprawnionej prawnie do reprezentacji dziecka (bo procedura jej nie wymaga) to nic nie możesz i to zrobić i daj sobie już luz. Zawsze możesz mieć nadzieję, że nie mają z sektą bliższych kontaktów i się wystraszą i nawet nie pójdą popytać co w przypadku takiej twojej postawy można zrobić. A może trafią na księdza, który im doradzi, że tak nie wypada, się ojcu sprzeciwić. Czas pokaże.
astrotaurus (12445 punktów)

>Sytuacja wydaje się być patowa, ja jestem przeciw, żona i otoczenie za.
Na ośli upór nic nie poradzisz. Jak będziesz robił za antychrysta to może mamusia czy babcia ochrzci Następcę Tronu w czasie spaceru w tajemnicy przed Tobą. Na religijne upośledzenie rady rozumnej nie ma. Musisz oceniać zagrożenie rozbicia rodziny (bliższej czy dalszej), związanych z tym niesnasek i stosowne do tego decyzje podejmować.
Ja jestem daleki od "ortodoksyjnego ateizmu, uważam nawet, że powolna praca u podstaw daje lepsze efekty jeśli tylko jest na to czas kiedy na forum często efektywniej jest chlastać po oczach ostra prawdą.
Zabobony odprawione nad dzieckiem mają znaczenie tylko dla starszych uczestników, małemu głównemu bohaterowi to wisi choć może popłacze nieco kiedy jakiś przebieraniec go przestraszy, a do tego jeszcze trochę zmoczy.
Ważniejsze jest wychowanie potem.
Ja sam mając dziecko z katoliczką (bardziej tradycyjno - rodzinną, niż ortodoksyjną) z pełną życzliwością podszedłem do sprawy chrztu czy później zabierania dziecka do kościoła, ale też z pełną asertywnością mówiłem dziecku co o czym myślę kiedy ciut dojrzało i zaczęło się baczniej rozglądać. Zresztą córka sama nie lubiła atmosfery kościoła i jego głupich i ponurych obrzędów (bożonarodzeniowe szopki czemu nie!, ale dzieci lgną do dzieci nawet jak to dziecko w kościele to zamaskowany stary morderca) i już koło 3 roku życia odmawiała matce takich wypraw, choć to raptem parę razy w roku było.
Okło tego 3. roku jej życia skasowałem też w domu bajki o Świętym Mikołaju , od tej też pory córka robi wszystkim prezenty pod choinkę i ma z tego większą radość - dojrzałą, odpowiedzialną radość , niż inne dzieci z czarów Mikołaja (dziś ma 11 lat z haczkiem).
Tematy religijne nie były w naszym domu drążone, czasem jakaś wzmianka i zawsze moja krótka, szczera, choć do percepcji dziecka dostosowana, odpowiedź, ale już po pierwszej lekcji religii w zerówce (ech, te uwarunkowania społeczne!) przyszła do mnie - nie do mamy - z pytaniem dlaczego zakonnica mówi że Matka Boska chodzi do Jezusa i coś mu mówi jak on jest Bogiem i wie wszystko...
Pierwsza Komunia (ech...! ) też jej umysłu nie naruszyła.... luzik!

Religijnego potwora łatwo jest oswoić i okiełznać w swoim gronie. Łatwiej codziennym niefrapującym rozmywaniem niż konfliktem - takie jest moje zdanie.
Gdybyś jednak miał widoki na niezbyt konfliktowe unikanie religijnych cyrków to rób to, jasne!

>Jednocześnie oboje z żoną uwarzamy, że zalerzy nam (...)
Brrrrrr!!


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Tytus Pullo (23 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta
Dobra! Sorry juz za to brrrr

Zamierzam postępować właśnie umiarkowanie i rozważnie. Zwróć jednak uwagę, że bycie konsekwentnym ma też spore znaczenie (zobacz poprzednie wpisy).
Uważam też, że nie mogę powiedzieć: chrzcijcie dziecko beze mnie, w porządeczku. A już tym bardziej pójść tam i znów odwalić szopkę.
Raczej bedę grał na czas.

DO WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW:
CZEKAM NA PORADY PRAKTYCZNE A NIE OCENY MORALNE MOJEGO POSTĘPOWANIA!

Tytus Pullo

Mod:
Zwróć nieco baczniejszą uwagę na ortografię.

14-11-2012 00:42 
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
>DO WSZYSTKICH FORUMOWICZÓW:
>CZEKAM NA PORADY PRAKTYCZNE A NIE OCENY MORALNE MOJEGO POSTĘPOWANIA!
To jak się tak upierasz, to może przejrzyj tekst obrzędu chrztu, który odbywa się w formie pytań i odpowiedzi stanowiących pewną deklarację, a zobaczysz, że można ojcowską odpowiedzią chrzest odrzucić. Pewnie ksiądz z początku zignoruje nietypową odpowiedź, ale procedura ta nie jest tylko zdawkowa, więc po trzecim zanegowaniu może z powodów proceduralnych jednak dziecka nie ochrzcić. Co oczywiście najpewniej zmobilizuje rodzinę do kolejnego, tym razem sekretnego podejścia do chrztu. No i całkiem możliwe, że dzięki takim szopkom Kościół zainkasuje opłatę dwa razy.
Vinko (209 punktów)
Ja tylko zwrócę uwagę, że jeśli będzie chrzest, to najprawdopodobniej także komunia, bierzmowanie i ślub konkordatowy... a potem chrzest, komunia...
Które pokolenie ma według Ciebie przerwać to koło, jeśli nie Ty tu i teraz?
08-11-2012 11:06 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Ja tylko zwrócę uwagę, że jeśli będzie chrzest, to najprawdopodobniej także komunia, bierzmowanie i ślub konkordatowy...
O, niekoniecznie. U mnie skończyło się na komunii. Wtedy jeszcze byłam za młoda, by zaprotestować, przy bierzmowaniu miałam już dość rozumu i stanowczości, by powiedzieć "nie". Było trochę dąsów, ale ostatecznie postawiłam na swoim. Dalej już poleciało bez udziału Kościoła
Może w przypadku Tytusa skończy się na chrzcie (jeśli w ogóle do niego dojdzie). Trzeba pamiętać, że ojciec ma wpływ na wychowanie dziecka i może mu pokazać piękny świat bez straszącej z każdego kąta bozi.
Vinko (209 punktów)
>Może w przypadku Tytusa skończy się na chrzcie (jeśli w ogóle do niego dojdzie). Trzeba pamiętać, że ojciec ma wpływ na wychowanie dziecka i może mu pokazać piękny świat bez straszącej z każdego kąta bozi.

Haha. Może 8 letnie dziecko będzie silniejsze od własnego ojca, który nie potrafił się przeciwstawić presji otoczenia? Dobre. Ale wykluczyć rzeczywiście się nie da.
Tytus Pullo (23 punktów)
>>Ja tylko zwrócę uwagę, że jeśli będzie chrzest, to najprawdopodobniej także komunia, bierzmowanie i ślub konkordatowy...
>O, niekoniecznie. U mnie skończyło się na komunii. Wtedy jeszcze byłam za młoda, by zaprotestować, przy bierzmowaniu miałam już dość rozumu i stanowczości, by powiedzieć "nie". Było trochę dąsów, ale ostatecznie postawiłam na swoim. Dalej już poleciało bez udziału Kościoła
>Może w przypadku Tytusa skończy się na chrzcie (jeśli w ogóle do niego dojdzie). Trzeba pamiętać, że ojciec ma wpływ na wychowanie dziecka i może mu pokazać piękny świat bez straszącej z każdego kąta bozi.

I takie właśnie optymistyczne nastawienie jest suuuuper!

Dziękuję Drogi Moderatorze!
Tytus Pullo (23 punktów)
>Ja tylko zwrócę uwagę, że jeśli będzie chrzest, to najprawdopodobniej także komunia, bierzmowanie i ślub konkordatowy... a potem chrzest, komunia...
>Które pokolenie ma według Ciebie przerwać to koło, jeśli nie Ty tu i teraz?
>
Doskonale widzę ten problem! Jeśli mają być zmiany to ktoś musi je zapoczątkować...
kika (1657 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?

W sytuacji, kiedy żona chce ochrzcić dziecko, nie rób nic na siłę. Chociażby z szacunku dla waszego związku. Jest on ważniejszy, niż jakieś bajki, podawane ludziom jako prawda.

Myślę, że działanie na siłę zbytnio podnosi prestiż tych infantylnych wierzeń. Chyba lepiej je zlekceważyć i na przykład nie uczestniczyć w całej imprezie. Dobrze by było zrobić to taktownie, bez obrażania innych, ale stanowczo i zdecydowanie.

Natomiast później trzeba rozmawiać z dzieckiem i ŧłumaczyć mu te sprawy. Wyraźnie zaznacz wtedy swój pogląd.
kika (1657 punktów)

> Myślę, że działanie na siłę zbytnio podnosi prestiż tych infantylnych wierzeń. Chyba lepiej je zlekceważyć i na przykład nie uczestniczyć w całej imprezie. Dobrze by było zrobić to taktownie, bez obrażania innych, ale stanowczo i zdecydowanie.>

To chyba dotyczy całego kraju. Daliśmy się wciągnąć w idiotyczne spory religijne, przydając im znaczenia, którego nie są warte.
Warte są wzruszenia ramionami i odwrócenia się do nich plecami. A my z przejęciem walczymy. Obojętność i racjonalizm byłyby lepsze.
08-11-2012 14:03 
 Ocena 1 na 1
Tytus Pullo (23 punktów)
>> Myślę, że działanie na siłę zbytnio podnosi prestiż tych infantylnych wierzeń. Chyba lepiej je zlekceważyć i na przykład nie uczestniczyć w całej imprezie. Dobrze by było zrobić to taktownie, bez obrażania innych, ale stanowczo i zdecydowanie.>To chyba dotyczy całego kraju. Daliśmy się wciągnąć w idiotyczne spory religijne, przydając im znaczenia, którego nie są warte.
> Warte są wzruszenia ramionami i odwrócenia się do nich plecami. A my z przejęciem walczymy. Obojętność i racjonalizm byłyby lepsze.
>
I to mnie właśnie boli i martwi! Gdzie religia tam waśnie i spory. Zamierzam zachować umiar i rozsądek, wyjść z tego z twarzą i oczywiście nie zapomnieć o dobru dziecka. Sporo chyba tego na raz.
Dlatego ten temat wrzuciłem. Cały czas szukam sposóbu jak to zrobić.
astrotaurus (12445 punktów)
>Cały czas szukam sposóbu jak to zrobić.
Hmmm, tylko jak?, a w poscie tytułowym piszesz jednak też czy:
>zastanawiam się czy może jest jakiś skuteczny sposób przeciwstawienia się chrztowi swego dziecka przez ojca.

>Kategorycznie wyraziłem swój sprzeciw i nie zamierzam zmieniać zdania
nie oznacza wcale, że sytuacja pozostanie patowa, bo pozostając niby patową byłaby rozegrana na Twoją korzyść.

>CZEKAM NA PORADY PRAKTYCZNE A NIE OCENY MORALNE MOJEGO POSTĘPOWANIA!
Hmmm, różne ruchy wiążą się z różnymi reperkusjami w moralności- zaszłymi i przyszłymi i nie wiadomo która uwaga którego forumowicz trafi akurat w Ciebie.
O jakieś rady praktyczne też niełatwo się pokusić kiedy Twoje naświetlenie sprawy jest raczej enigmatyczne i inne być nie może. Także w kwestii poglądów małżonki:
>żona nie potrafii przeciwstawić się presji otoczenia
>żona i otoczenie za
To jak jest? Małżonka jest z otoczeniem czy tylko pod jego presją?

Pytaj, drąż, uściślaj, rozmawiaj (przede wszystkim w domu), ale łatwej, lekkiej i przyjemnej recepty nie znajdziesz - to pewne.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
08-11-2012 14:05 
 Ocena 1 na 1
Tytus Pullo (23 punktów)
> W sytuacji, kiedy żona chce ochrzcić dziecko, nie rób nic na siłę. Chociażby z szacunku dla waszego związku. Jest on ważniejszy, niż jakieś bajki, podawane ludziom jako prawda.
> Myślę, że działanie na siłę zbytnio podnosi prestiż tych infantylnych wierzeń. Chyba lepiej je zlekceważyć i na przykład nie uczestniczyć w całej imprezie. Dobrze by było zrobić to taktownie, bez obrażania innych, ale stanowczo i zdecydowanie.
>Natomiast później trzeba rozmawiać z dzieckiem i ŧłumaczyć mu te sprawy. Wyraźnie zaznacz wtedy swój pogląd.

Problem w tym Kika, że nie wszyscy rozumieją kto tu chce robić coś na siłę.
08-11-2012 18:04 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

>Problem w tym Kika, że nie wszyscy rozumieją kto tu chce robić coś na siłę.

Gdy dwie strony chcą coś zrobić na siłę, to efektem jest tylko bójka, a przecież nie o to chyba chodzi. Cel jest inny, a walczyć można różnymi środkami.
12-11-2012 18:38 
 Ocena 1 na 1
Miłosz Michałowski (1657 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta
Sytuacja, jak to zwykle w takich przypadkach - niełatwa. Wiadomo.
Postaram się nie oceniać moralnie/etycznie i powiedzieć, co ja bym zrobił na Twoim miejscu.
Otóż zdecydowanie bym się przeciwstawił. Porozmawiałbym z żoną i z rodziną, która tak oponuje za chrztem - może się skończyć kłótnią, ale moim zdaniem warto to na forum "publicznym" w cywilizowany sposób zrobić. Jeśli argument, że to kwestia osobistej wolności dziecka nie działa, to warto przytoczyć wspomniany tu już wcześniej:
- wiara to kwestia świadomego wyboru. Niemowlę świadomego wyboru nie dokona, a będzie już miało zamknięte pewne wyjścia w przyszłości. Jeśli do wiary dojdzie samo zawsze będzie mogło do Kościoła wstąpić, wszystkie ceregiele odtrąbić i być szczęśliwym katolikiem. A jeśli katolicyzmu nie wchłonie to nie będzie biedactwo musiało latać po plebaniach i się prosić księdza o wpisy, podpisy etc.
Chrzest nie sprawi, że będzie dobrym katolikiem i nie sprawi, że będzie "mentalnie" katolikiem. Pokaże tylko, że rodzice jak 90% katolików-lemingów uznali, że "co tam szkodzi". A ryt przejścia adekwatny do chrztu możecie dziecku urządzić tak czy siak - nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić chłopcu huczne 1 urodziny - w restauracji, z poczęstunkiem i prezentami. A potem 10. zamiast komunii. Zamiast spotykać się w kościele spotkać się w rodzinnym gronie - kasę oszczędzoną na opłatach kościelnych można przeznaczyć na prezent, na lepsze menu albo dołożyć do wspólnych wakacji.
O ile kwestia ślubu dotyczyła Ciebie, o tyle chrzest dotyczy przede wszystkim dziecka!
Rozumiem, że chciałbyś aby uniknęło katolickiego wychowania, które Ty miałeś - zapewne czeka/czekałoby je standardowe wychowanie katolickie, czyli od obrzędu do obrzędu, a nie terror, niemniej jak zgodzisz się na chrzest, to potem będą:
- lekcje religii w szkole - bo przecież co to szkodzi. Pochodzi z innymi dziećmi, porysuje sobie, pośpiewa etc.
- komunia - no bo jak to ochrzczony i komunii nie weźmie?
- bierzmowanie. To już przecież w ogóle nieznaczące i wysiłku nie wymaga - pewnie z całą klasą ze szkoły pójdzie.
- ślub kościelny- nawet jeśli chłopak wyrośnie na ligthowego-ateistę lub "powierzchownego" katolika, to pewnie wzorem rodziców,dziadków i wujków będzie obchodziło "główne" święta, więc kościelny ślub też pewnie weźmie. Dla spokoju, bo to wszyscy biorą, bo piękna suknia dla ukochanej i oprawa tradycyjna...
Na marginesie: miałem ostatnio taki przypadek ze znajomą. Od zawsze agnostyczka/deistka. Nieochrzczona, bez bierzmowania. Ale narzeczony (już mąż) z wierzącej rodziny (sam średnio wierzący) i jego babcia "dostałaby zawału" gdyby nie wzięli kościelnego etc. Oczywiście seks przedmałżeński wnuczka nikomu nie przeszkadzał A dziewczyna: co tam szkodzi. Bierzmowanie szybko zrobione, nauki przedmałżeńskie odtrąbione, ale za to ślub "w takim ślicznym drewnianym kościółku, z piękną suknią...". Ok, nie moja sprawa, co nie zmienia faktu, że jakiś "niesmak" u mnie taka postawa budzi.
Przykład z drugiej strony: ślub siostry znajomej. Ślub cywilny, w pięknym pałacyku pod Warszawą, w pięknej sukni... Można? Można. W pałacyku pewnie drogo, ale można znaleźć tańszą "miejscówkę". Wszystko zależy od chęci i pomysłowości.
Boję się, że niebawem się okaże, że to Kościół wymyślił śluby i białe suknie...
Wracając do tematu: gdy kilka lat temu dokonywałem apostazji miałem trochę za złe rodzicom, że mnie ochrzcili (zwłaszcza, że mama średnio wierząca, ojciec i dziadek prawie wcale i a babcia bez przesady) - przez to już jako dorosły i świadom siebie i świata człowiek musiałem przejść przez niezbyt przyjemną procedurę apostazji, a i tak jestem i będę w papierach jako katolik, choć nie życzę sobie tego.
Powiedz rodzinie, że chrzest nie będzie problemem do przeprowadzenia w żadnym wieku chłopaka. A jeśli (nie daj boże Twój synek poczuje się kiedyś katolikiem - to o ile "głębszym" doświadczeniem będzie dla niego chrzest, gdy będzie to jego świadomy wybór. Chrzest niemowlaka to tylko pretekst dla dorosłych, by się spotkać i napić wódki. A, że ksiądz przy okazji swoją działkę dostanie, to przecież nie będzie protestował.
08-11-2012 14:45 
 Ocena 1 na 1
Vinko (209 punktów)
> W sytuacji, kiedy żona chce ochrzcić dziecko, nie rób nic na siłę. Chociażby z szacunku dla waszego związku. Jest on ważniejszy, niż jakieś bajki, podawane ludziom jako prawda.

Porada świetnie nadaje się... dla żony.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)
> W sytuacji, kiedy żona chce ochrzcić dziecko, nie rób nic na siłę. Chociażby z szacunku dla waszego związku.

18 lat temu myślałem podobnie. Dziś twierdzę, że takie podejście do kwestii wzajemnego szacunku ( czyli jednostronne ustępstwa ) jest błędne i z szacunkiem zbyt wiele wspólnego nie ma.
08-11-2012 18:10 
 Ocena 1 na 1
kika (1657 punktów)

>18 lat temu myślałem podobnie. Dziś twierdzę, że takie podejście do kwestii wzajemnego szacunku ( czyli jednostronne ustępstwa ) jest błędne i z szacunkiem zbyt wiele wspólnego nie ma.
>
Chyba mnie nie rozumiesz. Ja nie mówię o jednostronnym ustępowaniu, tylko o różnych sposobach walki.
DeeDee (822 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Może warto rozważyć zorganizowanie całkiem świeckiej ceremonii powitania dziecka w rodzinie.

Można zrobić to w bardzo ładnej oprawie, zaprosić rodzinę i znajomych, przygotować wyżerkę ale bez wiązania dziecka dożywotnio z organizacją mafijną.
Lodowy (1486 punktów)
>Można zrobić to w bardzo ładnej oprawie, zaprosić rodzinę i znajomych, przygotować wyżerkę ale bez wiązania dziecka dożywotnio z organizacją mafijną.
Nie wiem czy jesteś ochrzczony, ale jeśli tak, to czy czujesz związany dożywotnio z KRK?
09-11-2012 09:39 
 Ocena 1 na 1
DeeDee (822 punktów)
jestem kobietą

to nie ważne czy się czuję czy nie - każdy ochrzczony jest wpisywany "w rejestr", który służy potem kk do wywierania nacisku np. na rząd kraju, na którym żeruje.

Z tego co tu czytam na forum, to nie ma skutecznej metody na wykreślenie z "rejestru".
Lodowy (1486 punktów)
>to nie ważne czy się czuję czy nie
Właśnie, że to jest najważniejsze, za kogo się uważasz.
> - każdy ochrzczony jest wpisywany "w rejestr", który służy potem kk do wywierania nacisku np. na rząd kraju, na którym żeruje.
To są statystyki, nie o tym piszemy. Chodzi o to czy ktoś poprzez chrzest jest dożywotnio związany z KRK. Z Kościołem jest się związanym jeśli się wierzy, modli, chodzi do kościoła itd.
>Z tego co tu czytam na forum, to nie ma skutecznej metody na wykreślenie z "rejestru".
Co innego być wpisanym w rejestr, a co innego świadomy wybór światopoglądu. Nikt na tym forum nie pisze o sobie "ja katolik" bo nie dokonał apostazji.
12-11-2012 09:32 
 Ocena 4 na 6
Meretseger (61860 punktów)
To, jak ja się czuję a to, jak jestem liczona przez instytucję, z którą nie czuję się związana, to dwie różne sprawy. Faktem jest, że przez ostatnie 40 lat pokazywałam się w kościele bądź w jego okolicach przy okazji ślubów i pogrzebów w rodzinie, a i to wyłącznie z powodów towarzyskich - siedzę sobie w kącie, nie wykonuję żadnych gestów ani klęków, ust do modłów nie otwieram, a jak jest ładna pogoda, to tkwię na zewnątrz. Nie bywam na mszach, nie przyjmuję sakramentów, nie daję ofiar na tacę, nie przyjmuję księdza po kolędzie (no, chyba że się zlituję i zaproszę zmarzniętego na herbatę, bo sąsiedzi-katolicy to nie...) i w ogóle same "nie". Czuję się stuprocentową ateistką, a tu mi mówią, że jestem ochrzczona, czyli katoliczka. Ktoś tu oszukuje i na pewno nie jestem to ja.
Paweł Arłukowicz (3162 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta

Jak skutecznie przeciwsta wić się ochrzczeni u dziecka? - pytasz i zarazem sam sobie odpowiadasz.
Obojętnie jak, byle skutecznie

oportunista (1711 punktów)
Rodzina to sztuka kompromisu. Swoją rodzinę hoduje od ponad 25 lat, coś nieco na ten temat zdążyłem się dowiedzieć. Rodzina jest największą wartością dla normalnego człowieka, jedyną za jaką warto oddać życie. Patetycznie to nieco wyszło, ale zanim zrobisz cokolwiek w imię własnych przekonań a godzić to będzie w dobro Twojej Rodziny, dziesięć razy pomyśl, dwadzieścia razy przekalkuluj, czy się opłaca. Za wszystko musimy zapłacić, największy jednak rachunek los wystawia nam za głupotę. Dziś rajcuje cię jedno, za kilka lat coś zupełnie innego, poglądy zmieniamy, taka zmiana często odbywa się bezrefleksyjnie. Jeśli okaże się, że zawiodłeś rodzinę dla kaprysu lup z przekory, nigdy sam sobie tego nie darujesz a rodzina straci w Tobie oparcie.
Natii Dob (11 punktów)
(zablokowany)
Mam 2,5 roczna corke. Moj partner tez jest ateista, wiec z tym nie bylo problemu. Problem pojawil sie na drodze rodzice + rodzina. I tak sobie nic z tego nie robilam, bo wiem kim jestem i jakie zasady mam. Oczywiscie wtracanie sie bylo i to w takiej skali jakby to bylo ich dziecko. Mnie o chrzest pytano jeszcze przed urodzeniem i powiem Ci, ze katolicy to istne bestie, skoro w ciazy nawet potrafili denerwowac tylko po to, zeby przeforsowac swoj chrzest..Ale przejdzmy do tematu. U mnie sytuacja przybrala tempa kiedy powiedzialam, ze nie i nie bede tego tlumaczyc, bo to moje zycie, a nie ich. Ojciec powiedzial, ze wnuczka bez chrztu to nie jego wnuczka, ze on jest katolikiem od urodzenia i jak by moglobyc inaczej. Moja rodzina to akurat skrajni katolicy, takze moze u Ciebie nie padaja az tak ostre slowa. Powiedzialam, ze teraz jest nieswiadoma takich rzeczy, jak dorosnie, zapoznam ja ze wszystkimi religiami, jak bedzie chciala sama sie ochrzci i wybierze czy chce byc katolikiem, buddysta czy kims innym. Oczywiscie wychowam ja racjonalnie i nie dopuszcze zeby bawila sie w smierc za zycia. Jak miala rok ponowiono pytanie co z chrztem i kampania byla dosc agresywna. Wiec ja musialam zrobic to samo, powiedzialam rodzicom, ze skoro chrzest jest wazniejszy niz zdrowie i obecnosc dziecka tutaj, to juz mnie ani jej nigdy nie zobacza, znikam z ich zycia. No i rzeczywiscie to poskutkowalo. Teraz wiedza, ze jak by tylko cos powiedzieli, mialoby to marne rezultaty dla nich. Mysle, ze kazdy przypadek jest indywidualny, bo nie wiem jak mocna jest presja Waszej rodziny. Sprobuj chociaz powiedziec to co ja o tym swiadomym wyborze, a jak nie podjac mocniejsze kroki.
Ludzie sa tym zafascynowani, ale to trwa tylko chwile, potem maja to "gdzies" tu chodzi tylko o wbita przez Kosciol satysfakcje u tych ludzi i mozliwosc pochwalenia sie, ze byl "chrzest wnuka", oni doprowadza do swego i nie maja nic z tego, Kosciol znowu zyska +1, a Ty zmarnujesz zycie swojego syna i bedziesz mial wyrzuty. Skoro sa tak podli, ze liczy sie dla nich chrzest, a nie obecnosc dziecka, to niech sie obrazaja, w koncu sami przyjda na kolanach (ale to juz chyba naturalnie maja) a Ty pokazesz, ze masz swoje zdanie i nie musisz ulegac, bo rodzice z Toba nie tworza zycia tylko zona i dziecko. Nasi rodzice mieli juz swoje rodziny i podjeli wlasne decyzje, mieli juz ta okazje, zrobili jak zrobili. Teraz Ty powiedz, ze masz okazje do podjecia wlasnej decyzji. To ich zamuruje. Niby blache, ale nigdy nie maja argumentow.
Pozdrawiam!
13-11-2012 16:00 
 Ocena 2 na 2
Tytus Pullo (23 punktów)
Droga Natti Dob!

Dodają mi wiele otuchy Twoje słowa. Presja ze strony rodziny jest oczywiscie duża. Teściowa chociaż moherka bardzo cieszy się z wnuczka za mocno nie szarżuje. Co dziwne kombinuje dyplomatycznie (nigdy bym sie po niej nie spodziewał). Natomiast moi rodzice - brak słów. Podobnie jak u Ciebie, nieochrzczony znaczy nie ich wnuczek. A ja jestem "Filozof" i "Antychryst", dla mnie to komplementy. Ha! Ha! Szczerze? Mam ich gdzieś! Nie byli dobrymi starymi, kompletnie nie nadaja się na dziadków. Od dawna nie są mi potrzebni.
Jeśli chodzi o rozmowy to jestem chyba w tym dośc dobry. Jak na razie argumnetów mi nie brakuje, problem w tym, że małom kto ich słucha. Jest tak, że spokojnie powiem komuś dwa zdania, a ten ktoś raczej już nie dąży do dyskusji ze mną. Największym moim sukcesem jest to, że z żoną pomimo różnicy zdań nie walczymy, jest harmonia i dialog. Może trudno uwierzyć, ale to prawda.
Co do samego chrztu to, jestem pewien swoich poglądów i nie mam powodów żeby zmienić zdanie. Jestem przeciwny. I nie będę tego w tym miejscu tłumaczył bo nie taki temat wątku.
Na żadne marne kompromisy nie idę. Byłby to, jak ktoś na tym forum napisył, kompromis jednostronny. Co mógłbym niby dostać w zamian?
POZA TYM WOLNOŚĆ MOJEGO SYNA TO NIE TOWAR NA HANDEL!
O moją postawę nikt nie musi się bać ani mnie przekonywać.

Chodzi o to, że może jest jakiś kruczek np. prawa kanonicznego żeby krk skutecznie powstrzymać np. przed potajemnym chrztem bez mojej wiedzy, bo kto wie co się może jescze wydarzyć.

pozdrawiam
i dziękuję za wsparcie
Nati Dob (817 punktów)
Cieszę się, że mogłam choć troszkę Ciebie wesprzeć
No to bez dwóch zdań mamy podobnych rodziców.. Fajnie za to, że z żoną się dogadujecie, to podstawa! Spróbuje poczytać na ten temat, może coś znajde, a internet uwielbiam ryć lecę teraz, ale odezwę się, 3 maj się ciepło

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
Irracja (4721 punktów)
... jakieś pół roku temu było dość głośno o sprawie odwrotnej, o odmowie (przez kościół) ochrzczenia dziecka urodzonego w rodzinie nie posiadającej ślubu kościelnego. Z twojej wypowiedzi (o żonie) wnoszę, iż taki ślub posiadacie. Ciekawe jest jednak coś innego. Sprawa trafiła do TVN, gdzie wypowiadał się pewien ksiądz o powodach odmowy chrztu. Otóż, według niego, powodem było iż ta rodzina nie zagwarantuje "chrześcijańskiego wychowania" dziecku, na co wskazywał brak ślubu kościelnego. Skoro ksiądz wypowiadał się w telewizji, to chyba miało to umocowanie w "oficjalnym stanowisku kościoła". U nich samowolne wystąpienia, w tak ważnych kwestiach, wymagają pozwolenia i akceptacji "władz zwierzchnich". I teraz pytanie. Jak zachowałby się kościół, gdybyś napisał wyraźne oświadczenie, iż nie gwarantujesz dziecku "wychowania chrześcijańskiego", a nawet będziesz świadomie przeciwdziałał, jako ateista, takiemu wychowaniu?. Z drugiej strony trzeba pamiętać, iż kościół mówi to co im chwilowy interes podpowiada. W swoim życiu spotkałem się już z opinią (przeora klasztoru katolickiego), iż chrzest to tylko tradycja niekonieczna do bycia "chrześcijaninem".


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Natii Dob (11 punktów)
(zablokowany)
Sorry, ze to napisze, ale jestes tak naiwny, ze takie rzeczy dla TVN u musza miec pozwolenie od kogos wyzej? Chyba to oczywiste, ze to jest ukartowane. No i oczywiste, ze ktos wyzej z hierarchow KK zleca takie zadanie ksiedzu, ktory zrobi odpowiednia mimike w tv itd. Raz na jakis czas musza wymyslic sobie jakis absurd, zeby wyjsc na tych dobrych. Dla kosciola, nie liczy sie czy dziecko bedzie wychowane w wierze, bo indoktrynowac moga malucha wszedzie czy to w przedszkolu czy w szkole..(a tego wlascicielami realnymi nie tylko na papierze sa w sporej ilosci) Dla nich liczy sie kolejny czlonek w ich szeregach. W zyciu nie uwierze, ze taka sytuaja miala miejsce. To tylko jest Wymyslone na potrzeby rozwoju kosciola.. Jacy oni sa zawsze szlachetni... Dziecka nie ochrzcili, bo przeciez taki kregoslup moralny maja...
Irracja (4721 punktów)
... dlatego zamieściłem te słowa...

Z drugiej strony trzeba pamiętać, iż kościół mówi to co im chwilowy interes podpowiada. W swoim życiu spotkałem się już z opinią (przeora klasztoru katolickiego), iż chrzest to tylko tradycja niekonieczna do bycia "chrześcijaninem".

... tłumaczenia to jedno. Oni dobrze wiedzą, że "bardzo trudno narazić własne dziecko na szykany ze strony innych dzieci". Sami przecież promują (po cichu i za plecami) poglądy, iż "inny, to zły". Im nie przeszkadza brak chrztu, bo dobrze wiedzą, iż to się szybko odbije na dziecku, gdy przyjdzie do "komunii pierwszej". Dlatego tak wielką wagę, większą niż do sedna religijnego, przykładają do oprawy ceremonii. Nawet przy ślubie kościelnym, duża część nie żałuje "braku Boga" przy zawieraniu ślubu. Jednak gdy pomyślą o oprawie tej ceremonii, o "białej sukni z welonem, itp". to już serducho do gardła się ciśnie niejednej kobiecie, a i mężczyźnie również. Nawet pary katolickie zwracają większą uwagę na oprawę ceremonii, niż na wymiar religijny ślubu. Bóg, nawet katolikom nie przeszkadza w rozwodach, mimo ślubu kościelnego... propaganda, patos i przepych mają swoją ściśle określoną rolę w tym wszystkim...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Natii Dob (11 punktów)
(zablokowany)
Pięknie napisane, z tym wszystkim sie zgadzam co piszesz. Ale na serio ciezko mi uwierzyc, ze ktos z Kosciola mogl rzucic takie cos, ze chrzest to motyw, ktory nie powoduje bycia chrzescijaninem. Zdziwilo mnie jak to napisales, bo ksieza to zazwyczaj ateisci, ktorzy nie pozwoliliby sobie na takie slowa. Zawsze raczej mowia odwrotnie zeby naklonic do tego chrztu, a nie zniechecic. No chyba, ze wlasnie jest jakis ukryty plan w tego typu rzeczach..
13-11-2012 11:53 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
... plan to owszem był. Kościół parafialny odmówił chrztu dziecka, bo rodzice ślubu kościelnego nie mieli. Fakt iż mąż był rozwodnikiem nie stanowił problemu, bo jakimś cudem się dowiedzieli, że wcześniej ślubu kościelnego nie brał?. A z innej parafii pochodził. Chyba nie powinno dziwić, że łatwiej jest oficjalnie zrezygnować z wiary, a tak trudno zniknąć z "kościelnej ewidencji". Tak samo nie powinno dziwić, iż najdłuższe kolędy są w domach "plotkarzy"...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Nati Dob (817 punktów)
No niestety, nawet jak zrobisz apostazje, zostaniesz na wieki w Kosciele, przynajmniej w ich historii, ktorej nigdy nie kasują chyba..

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
13-11-2012 14:10 
 Ocena 2 na 2
Irracja (4721 punktów)
... skasować "teczkę wroga" (ateisty)?. Toż to "największy grzech każdego wywiadu". Nawet po śmierci przydać się może.

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Nati Dob (817 punktów)
>... skasować "teczkę wroga" (ateisty)?. Toż to "największy grzech każdego wywiadu". Nawet po śmierci przydać się może.
Po smierci wiadomka, ze sie przyda, bedziemy szorowac niebianskie podlogi za nieposluszenstwo. Kto wie czy w piekle jakiegos podatku na nas nie naloza jeszcze:D

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".

Mod:
Pamiętaj o polskich znakach diakrytycznych.
13-11-2012 21:49 
 Ocena 1 na 1
Natii Dob (817 punktów)

>Mod:
>Pamiętaj o polskich znakach diakrytycznych.


Bardzo chetnie, ale nie mam takiej opcji piszac z iPhone'a, czasami po prostu nie wyswietla mi a czy e z kreseczka, nawet nie mam jak tego napisac teraz:D piszac na laptopie zawsze bede o tym pamietac, tu niestety nie ma wersji mobilnej portal Racjonalista, wiec nawet autokrekty nie moge zastosowac.

"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
Irracja (4721 punktów)
... a przy okazji. Na samo wystąpienie przed kamerą to może tak rygorystycznie nie trzeba mieć pozwolenia. Choć tamten ksiądz na pewno nie znalazł się w TVN na drodze wyboru jakiegoś redaktora, pewnie zwrócono się z prośbą do kurii o kogoś do wyjaśnienia. Jednak na wypowiedzi, nie umocowane w oficjalnej "filozofii kościoła" to raczej tak. Tam nie ma miejsca na własne przemyślenia. Inaczej można skończyć w "malutkiej celi prowincjonalnego klasztoru". Kościół, jako instytucja i hierarchia jest na poziomie "głębokiego średniowiecza". Obowiązuje "ścisłe posłuszeństwo i zamordyzm"...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Nati Dob (817 punktów)
>Obowiązuje "ścisłe posłuszeństwo i zamordyzm"...

To na bank, zawsze i wszedzie:D

Znalazłam hasło do starego konta, jakims cudem
wiec jak by co będę już odpisywać z tego.


"Im mniej mają ludzie rozumu i wiedzy, tym większą okazują żarliwość w sprawach wiary"
Jan Meslier - "Testament".
Tytus Pullo (23 punktów)
Myślałem o złożeniu takiego oświadczenia do kurii. Tylko czy ktoś potrafi przewidzieć chociaż częściowo co się stanie, kiedy zaistniała by taka sytuacja.
Przykładowo:
ojciec oświadcza, iż sam nie jest katolikiem i kategorycznie sprzeciwia się włączeniu jego syna do grona członków krk. Dodatkowo oświadcza, że całkowiecie sprzeciwia się katolickiemu wychowaniu syna.

Ciekawe czy miało by to jakieś skutki prawne i ewentualnie jakie.
Irracja (4721 punktów)
>Myślałem o złożeniu takiego oświadczenia do kurii. Tylko czy ktoś potrafi przewidzieć chociaż częściowo co się stanie, kiedy zaistniała by taka sytuacja.
>Przykładowo:
>ojciec oświadcza, iż sam nie jest katolikiem i kategorycznie sprzeciwia się włączeniu jego syna do grona członków krk. Dodatkowo oświadcza, że całkowicie sprzeciwia się katolickiemu wychowaniu syna.
>Ciekawe czy miało by to jakieś skutki prawne i ewentualnie jakie.
>

... jeżeli chodzi o prawo polskie, to nie powinno (i nie śmie mieć) żadnych negatywnych skutków. W końcu mamy (podobno) zagwarantowane równe prawa, bez względu na np. przekonania. Trochę gorzej może być z niektórymi interpretacjami zapisów prawa. Niejedna grupa społeczna chętnie widziałaby zapisy "klauzuli sumienia" u siebie, bo to pozwala im na swobodne traktowanie prawa. A taka "swoboda" nie zawsze ma służyć dobru innych... dokładne odpowiedzi można poszukać u prawnika. Najlepiej znajomego i znanego z postawy ateistycznej (co nie koniecznie musi oznaczać całkowitego braku wiary)...

... co do kościoła, to już inna sprawa. Kościół dba, przede wszystkim, o własne interesy i potrafi dwóm różnym osobom "zaserwować" inne (często przeciwstawne) interpretacje tego samego zapisu i sytuacji. Według, niektórych interpretacji, wpisanie danej osoby do "księgi chrztów" daje kościołowi prawo do zbierania informacji o danej osobie, i to bez zgody tejże osoby (ciekawe co na to prawo o ochronie danych). Mimo aktu apostazji, nie rezygnują z takich praktyk. Powód? "Przecież apostata może chcieć wrócić na łono kościoła i muszą wiedzieć czy zasługuje na przywrócenie. Czy czasem nie popełnił czynu który by uniemożliwił ponowne przyjęcie do kościoła". Jak widać, "gdy się chce, to kij się zawsze znajdzie"... taka już uroda KrK...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Tytus Pullo (23 punktów)
Jeśli chodzi o prawo cywilne to się nie martwię, Konsytucja gwarantuje, jak na razie, kilka rzeczy.

Ciekawi mnie natomiast co na to, nieszczęsne prawo kanoniczne. Być może ktoś kojarzy jakieś konkretne kanony dotyczące takiej sytuacji. Co do tego, że katabasy interpretuja je sobie jak chcą, nie mam złudzeń. W uczciwość tej instytucji nie wierzę.
Mimo wszystko dobrze było by może wybadać, czy miałby jakiś sens taki manewr wyprzedzający (oświadczenie do kurii o sprzeciwie).

ps. pozdrawiam wszystkich forumowiczów i z góry dziękuję za pomoc i szczere zaangażowanie.
Irracja (4721 punktów)
... tego typu oświadczenie, raczej na pewno poskutkuje wzmożonym "apostolstwem bożym" do tej części rodziny, która może mieć wpływ na pana decyzje w sprawie chrztu. Panu raczej dadzą spokój, co do żony to trudno wyrokować...

... prawo kanoniczne... na pewno jest zamknięta droga do tzw. "sakramentów świętych". Komunia (pierwsza i każda inna), bierzmowanie, ślub kościelny, itp. odpadają. To samo dotyczy pewnych aspektów "życia religijnego" - rola "rodzica chrzestnego", i inne tego typu odpadają. Co do "katechezy" i mszy świętej. Oficjalnie nie jest zabroniony w nich udział dziecka nieochrzczonego (wiadomo, bez atrakcji typu "komunia święta"). Nawet powinno kościołowi zależeć na udziale takich dzieci. Wszak może dziecko samo sprzeciwi się wcześniejszej decyzji rodziców i będzie chciało "się nawrócić". W praktyce zależy to od katechety i księdza. Takie "szykany" jak zabronienie udziału w katechezie, to dobry sposób na pokazanie innym dzieciom, że to jedno jest inne - a więc złe, co może skutkować (według nich) "nawróceniem zbłąkanej duszyczki". Raczej o pana "duszyczkę" będzie chodziło, by się pan ukorzył i zezwolił, a może i przymusił dziecko (gdyby w międzyczasie nasiąkło już myślą inną niż "boża") do udziału w KrK. A zawsze może się zdarzyć "oszołom" który uzna "wymuszone nawrócenie zbłąkanej duszyczki za dobry sposób uzyskania zbawienia wiecznego". Oczywiście dla siebie, bo nie wierzę by zależało mu na "zbawieniu zbłąkanej duszyczki". Prędzej na "opłatach celnych w drodze do nieba"...

... tak na prawdę, więcej zależy od dobrej woli wielu ludzi, niż od zapisów samego prawa kanonicznego. Trochę widziałem, i jako były katolik, i jako osoba mieszkająca w regionie o dość dużym zróżnicowaniu wyznaniowym...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
algis (179 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Wiele razy się zastanawiałem jak w przyszłości wybrnąć z takiej sytuacji gdy druga połówka (lub rodzina) będzie naciskać na chrzest dziecka i jak na razie tylko jedno przychodzi mi do głowy. Mianowicie, jeśli ktoś jest katolikiem, uważa biblię za słowo boże to jeżeli chce, w ogóle podjąć temat "chrzić czy nie" to niech najpierw tą książkę przeczyta, bo tak naprawdę to nie ma pojęcia o swojej wierze. W mojej rodzinie(tak jak pewnie w wielu innych) są sami katolicy (jedni wierzący mniej, drudzy więcej, jedni praktykujący co tydzień, drudzy w święta lub wcale) ale nikt tej bajki, która leży w szafie nie przeczytał.

Bardzo ciekawi mnie finał tej sprawy i konkretne porady jak próbować rozmawiać w takim przypadku.
Brzostowski (7067 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta
Matka chce ochrzcić, Ty nie chcesz. Żonę kochasz, na rozwój dziecka będziesz miał duży wpływ, żona jest raczej tradycjonalistką - katoliczką niż fanatyczką. Dziecko w takiej rodzinie na fanatyka raczej nie wyrośnie. Na Twoim miejscu nie ryzykował bym rozwalenia rodziny, żona jak sądzę podobnie. Musicie się zatem spotkać gdzieś po środku. Moja rada jest taka: skoro żonie bardzo zależy - zgódź się, ale postaw warunki. Jakie? A przykładowo takie:

1. Będziesz miał prawo (bez sprzeciwu żony) wyjaśniać dziecku swój światopogląd, mówić o różnych religiach, skąd się biorą, itd ...

2. Gdy przyjdzie czas na komunię lub bierzmowanie weźmiecie pod uwagę stanowisko dziecka i jeśli nadal nie będzie między Wami zgody, dziecko rozstrzygnie, czy chce sakramentów, czy też nie.

Uwaga! Warunki, które postawisz, spisz i podpiszcie się pod nimi razem. Nie chodzi o brak zaufania, chodzi o zapominanie.

Taki chrzest, staje się dla Ciebie, jako ojca, prawdziwym wyzwaniem, zobowiązaniem, do pokazywania dziecku różnych "barw świata".
Irracja (4721 punktów)
Taki chrzest, staje się dla Ciebie, jako ojca, prawdziwym wyzwaniem, zobowiązaniem, do pokazywania dziecku różnych "barw świata".

... kościoła i tak nie interesuje wyzwanie dla rodzica. Mają więcej wiernych, bo wierny to nie ten co praktykuje, lecz ten co miał chrzest, nawet jeśli dokonał apostazji. Potrzebne im to, bo to skutkuje wyższymi statystykami, a tym samym mogą żądać większych wpływów na niektóre decyzje. Inna spraw, że w czasie chrztu rodzice (a mają być oboje, według prawa kanonicznego i obyczaju) przyrzekają wychować dziecko w wierze katolickiej, nie sprzeciwiać się takiemu wychowaniu. Dla ateisty złamanie przyrzeczenia to nie "grzech wobec Boga", ale zarzut, iż nie szanuje się danego słowa do sytuacji komfortowych nie należy. W końcu ateista też moralność posiada. Ciekawe czy ksiądz zwolniłby ojca z takiego przyrzeczenia, skoro jest wplecione w samą formułę chrztu. Bez odpowiedzi, na wszystkie pytanie -"TAK" - chrzest jest podobno nieważny...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Brzostowski (7067 punktów)
>... kościoła i tak nie interesuje wyzwanie dla rodzica...
pewnie tak, ale:

1. Co obchodzi ateistę słowo dane czarownikowi? A może spokojnie żyć, dziecko po swojemu wychować, a nawet dzięki uratowaniu rodziny spładzać kolejne pociechy i budować najmniejszą komórkę społeczną.

2. Myślę że autora wątku, bardziej obchodzi żona, dziecko i rodzina niż statystyki kościelne.
Irracja (4721 punktów)
>>... kościoła i tak nie interesuje wyzwanie dla rodzica...
>pewnie tak, ale:
>1. Co obchodzi ateistę słowo dane czarownikowi? A może spokojnie żyć, dziecko po swojemu wychować, a nawet dzięki uratowaniu rodziny spładzać kolejne pociechy i budować najmniejszą komórkę społeczną.


... pogląd bardzo na rękę Krk. Następny powód by oskarżać ateistów o wszelkie bezeceństwa. Skoro nie potrafią nawet dotrzymać danego słowa, to do czego mogą być zdolni? A może tak "handel wymienny" - ateista, da pozwolenie na chrzest, dla "świętego spokoju"... upsss, powinno być dla "spokoju sumienia żony", bo w świętości nie wierzy, a na żonie mu zależy jak każdemu mężowi. Za to czarownik zwolni ateistę z obowiązku wypowiadania formułki z przyrzeczeniem, tak dla "świętego (s)pokoju", jak religia chrześcijańska podobno nakazuje. Tyle że czarownik przyzwolenia na to nie dostanie, od swoich władz - a za samowolę, w tym wypadku może i "herezję", dostanie ładną i bardzo skromną celę, gdzieś w zapyziałym klasztorze...

... kolejne pociechy? Oczywiście chrzczone i wychowywane po chrześcijańsku. Ateista, czy nie, niech "pracuje na chwałę kościoła". "W końcu ten cały ateizm to zwykła fanaberia", co potwierdzi następny ateista uginający się przed wolą kościoła i pozwalający na chrzest dziecka. I nie ważne, że trzeba się było oprzeć aż o groźbę rozbicia rodziny - "dla kościoła wszystko"!...

... autor wątku postąpi jak mu jego rozum i sumienie nakaże (i troska o całość rodziny). Jeżeli jest racjonalny, a tak zakładam, to watek nie założył po to by ktoś decydował za niego - lecz po to by uzyskać opinie które może samodzielnie przemyśleć. Może jeszcze ma jakieś wątpliwości, a może już podjął decyzję i ciekaw jest tylko opinii innych...

... dobranoc...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Brzostowski (7067 punktów)
>... pogląd bardzo na rękę Krk. Następny powód by oskarżać ateistów o wszelkie bezeceństwa...
>... kolejne pociechy? Oczywiście chrzczone i wychowywane po chrześcijańsku. Ateista, czy nie, niech "pracuje na chwałę kościoła". "W końcu ten cały ateizm to zwykła fanaberia"...
Nie bardzo rozumiem, po co wypisujesz tutaj jakieś swoje antyklerykalne opinie.

Człowiek ma problem, zaproponowałem mu rozwiązanie, a Ty zamiast się do tego odnieść, czy to dobry pomysł, czy zły wg Ciebie i dlaczego, wypisujesz co o tym może sądzić KK! Wypisujesz ogólne opinie podsycone niechęcią do KK czy antyklerykalną frustracją. Czy ja pisałem o jakiejś ateistycznej fanaberii, oskarżałem ateistów, że autor wątku ma się ugiąć pod presją KK? O czym Ty piszesz?

Napisz czy jest to dobry czy zły pomysł dla autora wątku, albo zaproponuj Mu swoje rozwiązanie.
Irracja (4721 punktów)
>Napisz czy jest to dobry czy zły pomysł dla autora wątku, albo zaproponuj Mu swoje rozwiązanie.

... ależ zaproponowałem kompromis, i wcale nie antyklerykalny. Autor da zgodę na chrzest, czym wyrazi swój szacunek dla żony i religii przez nią wyznawanej. Zaś jego, w ramach szacunku dla niego i jego poglądów, zwolnią ze składania i podpisywania zobowiązania do wychowywania dziecka w wierze katolickiej. Choć to i tak nie będzie równoważny kompromis dla obu stron, ale zawsze kompromis a nie tylko całkowite ustępstwo jednej strony. Bo dlaczego tylko jedna strona ma okazać szacunek dla czyiś poglądów i ustąpić na całej linii?...

... zresztą, jeszcze raz podkreślam, i tak autor sam podejmie decyzję. Rodzina i tak będzie na niego napierać, i to raczej nie z powodu "piekła i nieba", lecz z powodu "co ludzie powiedzą". Tak jakby "ludzie" mieli najwięcej do powiedzenia jak mają żyć...

... pozdrawiam...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
Roman Piątkowski (6 punktów)
Podając argument o podejmowaniu decyzji za dziecko chrzcząc go za młodego należy pamiętać o argumencie katolików mówiącym że śmierć dziecka nieochrzczonego, które nie dopuściło się jeszcze grzechu zakończy się wizytą w czyśćcu zamiast nieba. Przed tą obawą babcia mojej żony w ścisłej tajemnicy przed rodzicami dziecka pobiegła z wnuczkiem (kuzyn mojej żony) do kościoła aby go ochrzcić. Po tym incydencie odwrotu już nie ma...chrzest udzielony i koniec....moher power
Irracja (4721 punktów)
>Podając argument o podejmowaniu decyzji za dziecko chrzcząc go za młodego należy pamiętać o argumencie katolików mówiącym że śmierć dziecka nieochrzczonego, które nie dopuściło się jeszcze grzechu zakończy się wizytą w czyśćcu zamiast nieba. Przed tą obawą babcia mojej żony w ścisłej tajemnicy przed rodzicami dziecka pobiegła z wnuczkiem (kuzyn mojej żony) do kościoła aby go ochrzcić. Po tym incydencie odwrotu już nie ma...chrzest udzielony i koniec....moher power

... ksiądz złamał prawo, w tym wypadku i kościelne które wymaga na chrzest zgody "PRAWNYCH OPIEKUNÓW", i jak chyba pamiętam, to obu rodziców. Dziadkowie takiej prawnej opieki nie sprawują...

... protestanci chrzczą (u nich to się nazywa konfirmacja) w wieku kilkunastu lat. I jakoś się piekła, dla dzieci nie boją - w czyściec nie wierzą. A przecież ich religia, wiara i "prawo kanoniczne" na tej samej Biblii jest oparte...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
23-11-2012 11:22 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>... protestanci chrzczą (u nich to się nazywa konfirmacja) w wieku kilkunastu lat.
Ależ skąd. Protestanci ewangeliccy chrzczą dzieci w niemowlęctwie. Konfirmacja to taka uroczystość w wieku lat -nastu (odpowiednik katolickiej komunii i bierzmowania, ale nie sakrament), rodzaj potwierdzenia przynależności dziecka do wspólnoty kościelnej. Zazwyczaj to wielka impreza rodzinno-parafialna, z przyjęciem i prezentami.
Co innego w niektórych kościołach ewangelikalnych, gdzie praktykuje się chrzest dorosłych. Ale tam nie ma też konfirmacji.
23-11-2012 13:03 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>... protestanci chrzczą (u nich to się nazywa konfirmacja) w wieku kilkunastu lat.
>Ależ skąd. Protestanci ewangeliccy chrzczą dzieci w niemowlęctwie. Konfirmacja to taka uroczystość w wieku lat -nastu (odpowiednik katolickiej komunii i bierzmowania, ale nie sakrament), rodzaj potwierdzenia przynależności dziecka do wspólnoty kościelnej. Zazwyczaj to wielka impreza rodzinno-parafialna, z przyjęciem i prezentami.
>Co innego w niektórych kościołach ewangelikalnych, gdzie praktykuje się chrzest dorosłych. Ale tam nie ma też konfirmacji.

... a my teraz mówimy o "chrzcie" jako o "przyjęciu do grona kościoła, lub do gminy wyznaniowej" - czy też o "chrzcie" rozumianym jako "przyjecie wiary przez chrzczonego"? Bo to wielka różnica, z czego wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy. A dla "polityki" Krk ma kolosalne znaczenie...

... w protestantyzmie "chrzest" jest dokonywany na zasadzie "sola fide", dlatego konfirmacja jest traktowana nie tylko jako odpowiednik katolickich obrzędów "komunii świętej i bierzmowania". Jest traktowany jako "potwierdzenie woli rodziców przez dobrowolne wyznanie wiary" i dopiero od tego momentu można mówić o przynależności do wiary chrześcijańskiej (protestanckiej). Bez tego "chrzest z dzieciństwa" jest nieważny - i dlatego protestanci mówią najczęściej o "konfirmacji jako o chrzcie", mimo iż rzeczywiście byli "polewani wodą" w okresie niemowlęcym. Jest to też spowodowane tym, by uniknąć tłumaczeń i sporów natury teologicznej, niepotrzebnych przy normalnym współżyciu z innymi religiami...

... jedynie katolicyzm (jako jedyny chyba na świecie) stosuje "chrzest na zasadzie ex opere operato" w tak wczesnym okresie. Np. prawosławie, które również uznaje "chrzest na zasadzie ex opere operato", zezwala na chrzest (według ich prawa kanonicznego) dopiero w wieku ośmiu lat...

... oczywiście, powie ktoś, że tak wczesny chrzest można powiązać z przejęciem pewnych kanonów ze starej religii (judaizmu) gdzie też obowiązuje "obrzezanie w wieku niemowlęcym". Jednak w judaizmie nie występuje "obrzezanie dziewczynek" - to raz. Natomiast występuje "bat micwa" (dziewczynki w wieku 12 lat), oraz "bar micwa" dla trzynastoletnich chłopców. Oba te obrzędy (dziewczynek i chłopców) mają identyczny sens religijny (podobnie jak "konfirmacja" w protestantyzmie) jako wyznanie wiary i oficjalne przyjęcie do grona wiernych...

... miłego dnia życzę...


... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
23-11-2012 13:16 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
Właściwie co Kościół protestancki, to inne podejście do chrztu, nie ma się o co spierać.
>Np. prawosławie, które również uznaje "chrzest na zasadzie ex opere operato", zezwala na chrzest (według ich prawa kanonicznego) dopiero w wieku ośmiu lat...
Eeee... wydawało mi się, że w wieku 8 dni (to absolutne minimum)?
23-11-2012 14:50 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>Eeee... wydawało mi się, że w wieku 8 dni (to absolutne minimum)?

... mea culpa, maxima culpa... niewybaczalny wręcz błąd, choć nie całkiem z mojej winy... nie zmienia to jednak aspektu chrztu związanego z zasadami "sola fide" i "ex opere operato". Gdyby dokładnie przeanalizować zapisy "prawa kanonicznego", oraz Prawa Polskiego i Konstytucji RP (np. w kontekście świadomości chrzczonych według zasady "ex opere operato" i wynikających z tego praw i obowiązków wszystkich stron) to można się pokusić o wykazanie, że "prawo kanoniczne" jest sprzeczne z Prawem Polskim i Konstytucją RP. Czy nie jest to powód do ścisłego rozdzielenia państwa i kościoła - i do zaprzestania wspierania kościoła?. Zresztą nie tylko katolickiego...

... na razie praca czeka, więc miłego popołudnia...




... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
JackPL (4 punktów)
Ja miałem podobną sytuację.
Ślub konkordatowy - ja ateista żona katoliczka.

Przed ślubem oczywiście próba przeciągnięcia mnie na stronę katolików przez oficera tej organizacji.
Jak się nie udało , to dostałem do podpisu, że nie będę się sprzeciwiał wychowaniu dzieci w indoktrynacji katolickiej.

Taki drobny szantażyk.
Ślub konkordatowy się odbył a ja natychmiast zmieniłem zdanie, co do wychowania dzieci.
Wolno mi. Z szantażystami nie zamierzam negocjować.

To było dziesięć lat temu. Teraz mam dwójkę dzieci. Religie samodzielnie obchodzą z daleka.
Pozostały tylko konflikty w w szkole z katechetami na korytarzu, ale sobie radzą.

Żona też czasami wspomina coś o chrzcie , ale myślę że upływ czasu , świadomość kosztów z jej strony i brak mojej zgody (który zawsze jej argumentuję) sprawia że tematu niema i mam nadzieje że nigdy nie będzie.

Pozdrawiam
2ndhandbrain (152 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Ja bym wyszedł z założenia, że rodzina jest najważniejsza (ta bliska). Jeżeli temat religii i wiary macie już za sobą, to dla świętego spokoju możecie zrobić "przedstawienie" w kościele i po krzyku. Przed komunią dziecko będzie już bardziej rozumne, porozmawiasz z nim i może sam nie będzie chciał przystąpić do sakramentu.

Dziecko nie będzie Ci raczej miało tego za złe i jeżeli jesteś ateistą, to wiesz, że od obmycia głowy w wodzie nic się wyjątkowego nie dzieje. Wiem, że ciężko jest iść na kompromis kosztem własnych przekonań, ale to wciąż tylko maczanie dziecka w wodzie

p.s. Boję się strasznie, tego, że gdyby ktoś mnie zaprosił na chrzest to nie móglbym powstrzymać się od śmiechu
vifix (2315 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta
Ja na Twoim miejscu ochrzciłbym syna. Poprzez chrzest nic wielkiego Twojemu dziecku się nie stanie, a przynajmniej będziesz miał spokój z rodziną. Co więcej, nie sprzeciwiałbym się nawet ani komunii, ani bierzmowaniu. Zrób tak jak zrobiłeś przed ślubem, idź do kościoła i udawaj katolika. Ksiądz nie ma prawa Ci nic zrobić za to, że go okłamałeś. Jak syn będzie większy i zacznie zadawać pytania to wyjaśni mu swoją "wersję wydarzeń". Jak będzie chciał być katolikiem to jego wybór.
25-11-2012 11:23 
 Ocena 6 na 6
Fizyk (17637 punktów)
> ... idź do kościoła i udawaj katolika. Ksiądz nie ma prawa Ci nic zrobić za to, że go okłamałeś.

No tak, zakłamanie i obłuda to nie grzech. Ech, ta moralność katolicka!
25-11-2012 12:15 
 Ocena-1 na 1
vifix (2315 punktów)
>> ... idź do kościoła i udawaj katolika. Ksiądz nie ma prawa Ci nic zrobić za to, że go okłamałeś.
>No tak, zakłamanie i obłuda to nie grzech. Ech, ta moralność katolicka!

Czy, gdybym był katolikiem namawiałbym go do grzechu? Pomyśl.

Rozumiem, że Ty nigdy nie kłamiesz.
Irracja (4721 punktów)
>>> ... idź do kościoła i udawaj katolika. Ksiądz nie ma prawa Ci nic zrobić za to, że go okłamałeś.
>>No tak, zakłamanie i obłuda to nie grzech. Ech, ta moralność katolicka!
>Czy, gdybym był katolikiem namawiałbym go do grzechu? Pomyśl.
>Rozumiem, że Ty nigdy nie kłamiesz.

... a czy katolikowi zależy na tym by ateista nie grzeszył? Przecież i tak trafi do piekła, więc co mu zależy. Zresztą, skoro oszukać protestanta to nie grzech (taką opinię osobiście słyszałem z ust katolickiego księdza), to dlaczego miałoby być grzechem wobec ateisty. Najważniejsze by dostać to co się chce...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
vifix (2315 punktów)
>... a czy katolikowi zależy na tym by ateista nie grzeszył? Przecież i tak trafi do piekła, więc co mu zależy.

No to zależy. Niektórzy twierdzą, że pismo święte nakazuje im robić wszystko, aby inni ludzie nie grzeszyli.
Niezależnie od tego jak kto twierdzi, to nakłanianie do grzechu to również grzech.

Rozumiem, że Ty sądzisz, że jestem katolikiem?

>Zresztą, skoro oszukać protestanta to nie grzech (taką opinię osobiście słyszałem z ust katolickiego księdza),

To nie znaczy, że ten ksiądz dobrze powiedział. Swego czasu w internecie krążył filmik, gdzie ksiądz mówił, że chciałby, aby wróciły czasy kiedy homoseksualistów palono na stosie, co nie oznacza, że takie jest stanowisko kościoła.
25-11-2012 22:59 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>>... a czy katolikowi zależy na tym by ateista nie grzeszył? Przecież i tak trafi do piekła, więc co mu zależy.
>No to zależy. Niektórzy twierdzą, że pismo święte nakazuje im robić wszystko, aby inni ludzie nie grzeszyli.

>Rozumiem, że Ty sądzisz, że jestem katolikiem?

... nie, nie oceniam jaki światopogląd posiadasz. Mamy dyskutować o temacie, a nie o sobie nawzajem...

... owszem, uważają, że nakłanianie do grzechu jest też grzechem. Jednak to co uważają za grzech wobec wiernych swojego kościoła, nie koniecznie uważają za grzech wobec innowierców. Priorytet przed grzechem ma "dobro kościoła". Ciekawe czy to nie jeden z powodów "powołania do życia czyśćca". W Biblii, ani w ST, ani w NT o czyśćcu nic nie pisze...

>Niezależnie od tego jak kto twierdzi, to nakłanianie do grzechu to również grzech.

... ooo, wa. Gdyby wszyscy tak sądzili to świat byłby cudowny - bez wojen, itp. W Dekalogu pisze "nie zabijaj" - bez podziału na wiernych i pogan (innowierców)...

>>Zresztą, skoro oszukać protestanta to nie grzech (taką opinię osobiście słyszałem z ust katolickiego księdza),
>To nie znaczy, że ten ksiądz dobrze powiedział. Swego czasu w internecie krążył filmik, gdzie ksiądz mówił, że chciałby, aby wróciły czasy kiedy homoseksualistów palono na stosie, co nie oznacza, że takie jest stanowisko kościoła.
>

... dobrze wiesz, że oficjalne stanowisko, a zalecenia wewnętrzne co do "polityki zewnętrznej", to dwie różne rzeczy. I to nie tylko w Krk, niestety... a ksiądz tego z ambony nie głosił, to była rozmowa przed zakrystią, w małym gronie zainteresowanych...

... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
vifix (2315 punktów)
>>Rozumiem, że Ty sądzisz, że jestem katolikiem?
>... nie, nie oceniam jaki światopogląd posiadasz. Mamy dyskutować o temacie, a nie o sobie nawzajem...

Wiele osób na tym forum zarzuca mi kłamstwo (co do mojego ateizmu) na podstawie moich poglądów. Twój wpis zinterpretowałem, jak tego typu zarzut. Jeżeli się pomyliłem to wybacz mi złą interpretację. Mój błąd.

>... owszem, uważają, że nakłanianie do grzechu jest też grzechem. Jednak to co uważają za grzech wobec wiernych swojego kościoła, nie koniecznie uważają za grzech wobec innowierców.

Hmm... Pierwszy raz słyszę coś takiego. Przez większość mojego życia byłem katolikiem, ale czegoś takiego to nie słyszałem.

Czyli np. zabijanie innowierców jest traktowane z większą wyrozumiałością przez Boga?

>Priorytet przed grzechem ma "dobro kościoła". Ciekawe czy to nie jeden z powodów "powołania do życia czyśćca". W Biblii, ani w ST, ani w NT o czyśćcu nic nie pisze...

Nieprawda. Coś tam jest, ale nie wprost.
pl.wikipedia.org/wiki/Czyściec

Ciężko stwierdzić, czy w podanych fragmentach chodzi o czyściec, czy o coś innego.

>>Niezależnie od tego jak kto twierdzi, to nakłanianie do grzechu to również grzech.
>... ooo, wa. Gdyby wszyscy tak sądzili to świat byłby cudowny - bez wojen, itp. W Dekalogu pisze "nie zabijaj" - bez podziału na wiernych i pogan (innowierców)...

No właśnie.

>>>Zresztą, skoro oszukać protestanta to nie grzech (taką opinię osobiście słyszałem z ust katolickiego księdza),
>>To nie znaczy, że ten ksiądz dobrze powiedział. Swego czasu w internecie krążył filmik, gdzie ksiądz mówił, że chciałby, aby wróciły czasy kiedy homoseksualistów palono na stosie, co nie oznacza, że takie jest stanowisko kościoła.
>>
>... dobrze wiesz, że oficjalne stanowisko, a zalecenia wewnętrzne co do "polityki zewnętrznej", to dwie różne rzeczy. I to nie tylko w Krk, niestety... a ksiądz tego z ambony nie głosił, to była rozmowa przed zakrystią, w małym gronie zainteresowanych...

To jakaś teoria spiskowa Papież udaje świętego a tak naprawdę czeka na odpowiedni moment by palić na stosach?

Nie wiem, co to za ksiądz Ci takie rzeczy opowiadał, ale mi żaden (czy to oficjalnie czy nieoficjalnie) nic takiego nie mówił.
A mówił Ci może na jakiej podstawie tak twierdzi? Na podstawie pisma świętego, dokumentów papieskich, wytycznych kurii czy to po prostu jego prywatna opinia?
25-11-2012 23:59 
 Ocena 1 na 1
Irracja (4721 punktów)
>Wiele osób na tym forum zarzuca mi kłamstwo (co do mojego ateizmu) na podstawie moich poglądów. Twój wpis zinterpretowałem, jak tego typu zarzut. Jeżeli się pomyliłem to wybacz mi złą interpretację. Mój błąd.

... no cóż, brak ortodoksji w poglądach jest często oceniana jako zakłamanie. Znam to z doświadczenia. Inna spraw - ale nie traktuj tego jako zarzut wobec kogokolwiek - że poglądy dość łatwo zmienić. To jak zmiana koszuli. Trudniej zmienić mentalność, pewne podświadome podejście do interpretacji swoich poglądów. To jakby ktoś skórę chciał zmienić. Jeżeli ktoś był wychowywany w tolerancyjnej, choć katolickiej rodzinie, to bliżej mu do agnostycyzmu, niż do ortodoksyjnych poglądów. Jeżeli zaś ktoś był wychowywany w atmosferze ortodoksyjnych poglądów religijnych, to bliżej mu do anty-teizmu, niż do poglądów tolerancyjnych. Dość rozległy temat dotyczący psychologi, a nie samych światopoglądów...

>Hmm... Pierwszy raz słyszę coś takiego. Przez większość mojego życia byłem katolikiem, ale czegoś takiego to nie słyszałem.

... zawsze miałem dość dużo do czynienia z księżmi (nie tylko katolickimi), nie tylko na religii, czy w czasie mszy. Tak bardziej prywatnie to czasami dużo się można dowiedzieć. Choćby przy naprawie pieca do ogrzewania...

>Czyli np. zabijanie innowierców jest traktowane z większą wyrozumiałością przez Boga?

... nie przez "Boga"... przez kościół...

>>Priorytet przed grzechem ma "dobro kościoła". Ciekawe czy to nie jeden z powodów "powołania do życia czyśćca". W Biblii, ani w ST, ani w NT o czyśćcu nic nie pisze...
>Nieprawda. Coś tam jest, ale nie wprost.

... to "nie wprost" to dość znacznie naciągane. W sumie czyściec nie jest sprzeczny z Biblią. Ale tylko katolicy go uznają, i to dopiero od XII wieku. To też o czymś świadczy. Ja uważam ten pogląd za szkodliwy, z wielu powodów. Ale może o tym innym razem...

>To jakaś teoria spiskowa Papież udaje świętego a tak naprawdę czeka na odpowiedni moment by palić na stosach?
>Nie wiem, co to za ksiądz Ci takie rzeczy opowiadał, ale mi żaden (czy to oficjalnie czy nieoficjalnie) nic takiego nie mówił.

... żadna teoria spiskowa. Potwierdzenie takich zachowań, i takich "cichych nawoływań (również od księży) mam i od ludzi innych wiar. Większość mojego życia zawodowego to praca z ludźmi. I to w warunkach sprzyjających do prywatnych rozmów - podróże, usługi u klientów, itp.

>A mówił Ci może na jakiej podstawie tak twierdzi? Na podstawie pisma świętego, dokumentów papieskich, wytycznych kurii czy to po prostu jego prywatna opinia?

... to raczej poglądy wyniesione z seminarium i nieoficjalnych rozmów z innymi księżmi - również tymi z kurii. Wśród nich też występuje cała gama poglądów - od tolerancji i humanizmu, aż po fanatyzm...

... na dziś spadam spać... jeszcze tylko zajrzę na jeden portal... spokojnej nocy...



... jedyne co wiadomo o ateista i agnostykach to fakt, iż nie wierzą w "Boga takiego jak chciałyby religie"... reszta to zwykłe insynuacje...
vifix (2315 punktów)
>>A mówił Ci może na jakiej podstawie tak twierdzi? Na podstawie pisma świętego, dokumentów papieskich, wytycznych kurii czy to po prostu jego prywatna opinia?
>... to raczej poglądy wyniesione z seminarium i nieoficjalnych rozmów z innymi księżmi - również tymi z kurii. Wśród nich też występuje cała gama poglądów - od tolerancji i humanizmu, aż po fanatyzm...

Tak, ale Ci księża z seminarium oraz ich zwierzchnicy również musieli na jakiejś podstawie taki pogląd zbudować. Przecież chyba nie wzięli tego z powietrza, bo im się tak wydaje.
Kassar Gomelez (1 punktów)Odp: Jak skutecznie przeciwsta wić sie ochrzczeni u dziecka?
Opisana przez autora wątku sytuacja istotnie nie należy do komfortowych. Może spróbować pobić przeciwnika jego własną bronią , tzn. artykułem 868 KPK? Albowiem napisane jest:

Do godziwego ochrzczenia dziecka wymaga się [...] aby istniała uzasadniona nadzieja, że dziecko będzie wychowane po katolicku; jeśli jej zupełnie nie ma, chrzest należy odłożyć zgodnie z postanowieniami prawa partykularnego, powiadamiając rodziców o przyczynie.

A tak serio to nie zazdroszczę. Sam kilka lat temu to przerabiałem. Pochodzę z rodu katolickich ultrasów, więc bez przykrych słów i ostracyzmów się nie obyło, ale przynajmniej mogłem liczyć na wsparcie żony.

Przeżyliśmy, związało nas to jeszcze bardziej, po jakimś czasie kilka osób z rodziny przyznało nam rację (nie bez znaczenia były tu głośne popisy rodzimych i zagranicznych purpuratów ).

I najważniejsze: sama zainteresowana - bo to przecież o Nią nam chodziło - wyrasta na bardzo inteligentną, wesołą osóbkę ze sprawnie działającym detektorem dyrdymałów.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365